Archiwa tagu: rok

Mój mały, prywatny jubileusz :)

szampan1

 

6 czerwca 2013 roku pomyślałam sobie, że może warto pisać bloga – tak tylko dla siebie. Miałam oczywiście spore obawy, czy będę umiała cokolwiek napisać i o czym pisać? Założenie bloga, niby nie trudna sprawa, ale powstało pytanie na jakiej platformie pisać, aby blog był łatwy w prowadzeniu i posiadał niezbyt skomplikowane opcje – takie dostępne dla Seniorki i padło na Blog.pl i jestem tutaj już ROK 🙂

Powstało z mojej głowy 511 notek, jedne udane, drugie mniej, ale ogólnie wyszło na to, że jestem przez ten rok konsekwentna i codziennie ukazywała się jedna notka, a czasami więcej, bo w głowie zalęgła się myśl, że warto o tym napisać i podzielić się z innymi.

Nie myślałam na początku pisania, że przez rok czasu zajrzy tutaj ponad 570 tys. odwiedzających i zostawią po sobie ponad 2 tys. komentarzy. Nie myślałam, że blog będzie ktokolwiek odwiedzał i na początku sądziłam, że będzie to rodzaj pamiętnika – takiego tylko dla siebie, a jednak nie wiedzieć jak, blog dotarł do innych, bez większej promocji z mojej strony.

Nie męczy mnie prowadzenie bloga nic, a nic i uważam go za swojego przyjaciela, komu mogę powierzyć swoje myśli i obserwacje codzienności, bo obserwatorką jestem od zawsze. To tutaj, na kartach mojego bloga zawarłam swoje bardzo intymne i osobiste przemyślenia, bo może czułam taką potrzebę, kiedy moje życie się uspokoiło i wyszłam na prostą. Może kiedyś będzie to kompendium wiedzy dla moich wnucząt, bo kiedy mnie już nie będzie -blog zostanie – kto to tam wie?

Mój pierwszy wpis brzmiał tak: 

„Po tym co w życiu przeszłam, nikt mi nie wierzy, że wreszcie jestem szczęśliwą kobietą i jeśli zdrowie mi tylko dopisze, mam zamiar dalej taką być.

Stefania Grodzieńska powiedziała swego czasu, że już nic w życiu nie musi i wzięłam sobie te słowa do serca, bo ja też właściwie nic nie muszę i mogę żyć tak jak mi się podoba, co nie znaczy, że faktycznie tak żyję – ciągle się w jakieś formie jednak staram!”

Prawda, że rozpoczęłam bardzo nieśmiało i bałam się napisać kolejną notkę i kolejną, ale z czasem stawało się to moje pisanie oczyszczające i płynęło z potrzeby serca. Codziennie przy porannej kawie łapałam temat, aby blog nie leżał odłogiem i zaczął żyć w sieci, bo już nie chciałam być jak samotny biały żagiel, a pragnęłam zbliżyć się do innych, piszących i udało się. Zaglądam na wiele blogów i mam swoje ulubione, co staram się przypieczętować swoim komentarzem.

Spłynęła też na mnie fala krytyki, obelg, wyzwisk, ale sobie tak myślę, że w sieci jest tak jak w realnych życiu, że ludzi toksycznych należy omijać szerokim łukiem i się nie poddać Na koniec tej notki pragnę podziękować moim czytelnikom, że wpadają tutaj, bo statystyki nie kłamią i proszę wychylić łyczek szampana, zapodanego na początku notki.

Dla takich komentarzy warto pisać i dziękuję temu nieznajomemu. To dopinguje do dalszej, przyjemnej powinności:

ojciec dyrektor
Jak widać wielu czyta Twój blog i z braku powodów do skrytykowania go choć w ten sposób próbuje go zdyskredytować w oczach innych.
Jeśli czyjeś pióro nadaje się tylko do wulgaryzmów to na to nie ma rady.
Kalinaxo piszesz mądrze i z polotem. Czyta się Ciebie z przyjemnością i czegoś się dowiaduje. Rób tak dalej Córko!
PS. Powierzchnie płaskie zdarzają się też w zwojach mózgowych i to jest nieuleczalne
Reklama

Jaki był ten Rok – podsumowanie

To był bardzo dziwny rok i skoro święta dobiegają końca, na zasadzie – święta, święta i już po świętach, to do głowy przychodzą refleksje i chciał nie chciał robię podsumowanie, takie na swoje tylko potrzeby. Tyle się zdarzyło, bo i cudne chwile były, ale były i smutne, jak to w życiu.

W tym roku otrzymałam nowy, wypasiony laptop, a także nowy telefon, zwany smartfonem, co mnie trochę przeraziło, bo miałam obawy, czy dam sobie radę z opanowaniem tego sprzętu. Dałam radę, zupełnie samodzielnie, ale czasu mi trochę to zabrało. Krok po kroku i mój kontakt ze światem opanowałam. Czyli nie jest ze mną tak źle i wciąż czegoś nowego się uczę.

Laptop i smartfon to było nic, w obliczu założenia działalności gospodarczej i musiałam uczęszczać na szkolenia, aby poznać wiele nowych pojęć i zasad prowadzenia działalności zgodnie w wymogami Unii Europejskiej. Na tych szkoleniach poznałam fajnych ludzi, którzy jak ja, ubiegali się o dofinansowanie. To było bardzo fajne doświadczenie, które zaprocentowało. Ja wyrwana z zacisza domowego musiałam na nowo otworzyć się na ludzi. Robienie notatek, a więc nauka, nauka pojęć przydatnych i ciekawych.

Moja córka zaszła w ciążę, co spowodowało w całej rodzinie euforię, bo to ostatni dzwonek na urodzenie drugiego dziecka. Tak bardzo się wszyscy cieszyliśmy na tę wiadomość, kibicując, aby dzieciątko urodziło się zdrowe. Jeden telefon, zwalił nas z nóg, że coś jest nie tak, ale lekarze dają nadzieję, że będzie wszystko dobrze i zapanują nad sytuacją. Córka do samego porodu nosiła swojego syna pod sercem, a my czekaliśmy na moment rozwiązania. Niestety!

Na tę wiadomość  zakryłam twarz w akcie rozpaczy i niemocy i do dziś pamiętam jak ból rozsadzał mi klatkę piersiową. Nie zapomnę nigdy tego bezsilnego uczucia. Pogrzeb i dużo białych zniczy i kwiatów. To był ten moment, kiedy stanęłam się bezsilna w obliczu tragedii mojego dziecka.

Pewnego razu, moja Mama poczuła się bardzo źle, a więc w tym roku, trafiła do szpitala i to też zaważyło na tym moim stwierdzeniu, że ten rok był taki bardzo dziwny.

Życie musi toczyć się dalej i dlatego pielęgnujemy nasze rodzinne święta, aby się wspierać i być zawsze blisko w radości i smutku, bo tak razem, jest lżej – zwyczajnie tak!