Archiwa tagu: Rosja

Mogą przyjść po nas o 6 rano!

Przeżyjmy to jeszcze raz „Wojna i pokój” - BBC 2016

Parę godzin, a bliżej ponad 7, poświęciłam na obejrzenie najnowszej produkcji „Wojna i pokój” zrealizowanej na podstawie powieści Lwa Tołstoja.

Jest to serial składający się z 6 odcinków produkcji BBC i naprawdę nie żałuję poświęconego, swojego czasu!

Polecam każdemu, kogo interesują filmy historyczne i kostiumowe.

Film opowiada o kilku arystokratycznych rodzinach w XIX wiecznej Rosji!

Mimo, że serial nakręciła telewizja BBC, to udało się zachować w serialu tą rosyjską duszę i ta produkcja tak szeroko nakręcona z pewnością pochłonęła wielki budżet.

Zachowane szczegóły jak stroje, bitwy na polu walki, wystroje wnętrz.

Jest w nim piękna muzyka, oraz wspaniałe aktorstwo i burzliwe wątki miłosne – szczęśliwe i nieszczęśliwe.

To wszystko sprawiło, że chciało mi się to obejrzeć, gdyż naprawdę warto!

Postanowiłam, że z czasem obejrzę wszystkie produkcje „Wojny i pokoju” i sobie po prostu porównam, która mi się najbardziej spodoba.

To tak na marginesie, bo oto zaraz po zaprzysiężeniu Adriana na ulicę ponownie wyszła policja na ulice Warszawy!

Oto prokurator nałożył dwu miesięczny areszt dla niejakiej Margot, która wieszała z innymi aktywistami LGBT flagi tęczowe na pomnikach!

Margot występuje w kartotekach policyjnych jako Michał Sz. a to dlatego, że Michał czuje się kobietą, podobnie jak Anna Grodzka!

W związku z tym aresztowaniem na ulicę wyszli inni, czyli ideologia, a nie ludzie, aby się temu sprzeciwić!

Jest już późno, a wiąż akcja ta w Warszawie trwa, która oblepiona jest sukami i policją, zgarniającą ludzi do radiowozów i zakładająca ludziom kajdanki.

To już jest państwo policyjne i Leszek Miller na Facebooku napisał tak:

„Niesymetryczność w postępowaniu wobec aktywistki Margot jest zdumiewająca, kiedy zestawimy ją chociażby z informacją, że ksiądz Piotr M. z Ruszowa, skazany za molestowanie dwóch niepełnosprawnych dziewczynek będzie na wolności aż do apelacji.

Jedni są nietykalni, jak duchowni, którzy gwałcą małe dzieci, a wobec innych wystarczy cień podejrzenia, żeby uruchomić aparat państwa”.

Trzeba zadać sobie pytanie dokąd zmierzasz Polsko?

Oglądam to i jestem zrozpaczona, bo to już nie będzie lepiej, a tylko gorzej i zamkną nam buzie.

Po każdego mogą przyjść o 6 rano, za wszystko, bo za krytykę tego rządu i domaganie się swoich praw!

Już mamy Białoruś niestety, bo oni nie cofną się przed niczym, aby na nas wymusić posłuszeństwo dla  tej władzy!

Czy za chwilę poleje się krew w moim kraju, który jeszcze 5 lat temu był krajem demokracji i wolności?

Kingo Dudo – córko „prezydenta”, która w dzień wyborów wydaliłaś z siebie, że w Polsce każdy jest wolny, a więc co powiesz na to, że oto dziś skierowano psy na osoby LGBT – nie wstyd ci?

Cd. niżej!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, tłum i na zewnątrz

Już raz cytowałam na blogu felieton Kamila Durczoka i to, co dziś napisał jest bardzo mocne, ale jakże prawdziwe.

To nie jest kraj już dla prawdziwych Polek i Polaków, bo zaczynamy się inaczej myślący w nim dusić!

Ja też się już w tej pisowskiej Polsce duszę, ale jestem za stara, by z niej emigrować, a więc przyjdzie mi cierpieć katusze!

Kamil Durczok pisze jak jest, bez owijania w bawełnę!

„Słowa w czasach wielkiej smuty.

Ktoś już wyjechał. Ktoś bez przerwy o tym mówi. Ktoś siedzi na walizkach i liczy dni do odjazdu.

Niektórzy uznali, że własny kraj stał się dla nich obcy. Niewygodny, jakby skurczony. Nagle okazało się, że małe dotąd skazy urastają do rozmiarów wielkiego, wstrętnego liszaju. Więc się pakują. Jeśli ich stać, ruszają do Hiszpanii, Francji, do Londynu albo Berlina. Bo zrobiło się duszno. I tak kurcząca się od miesięcy przestrzeń, nagle stała się niewiarygodnie ciasna.

Nie mogą złapać tu tchu. Uciekają.

Nie wydaje się, żeby 13 lipca Polska nagle odcięła tlen swoim obywatelom. I tak, z tygodnia na tydzień, z roku na rok, było go coraz mniej. Nagły atak duszności wzbudziła raczej panika wywołana myślą, że pełzająca dyktatura nie napotka przez najbliższe lata żadnej tamy. Że nie ma nikogo i niczego, co zdoła ją zatrzymać. Że to nie może być kolejny raz, kiedy siadają przed lustrem i mówią: poczekajmy.

Bo ile można czekać? I na co? Plemiona plują, obrzucają się wyzwiskami, stygmatyzują i walczą coraz brutalniej.

Tych, którzy wyjadą i ułożą sobie życie gdzie indziej, jest jednak niewielu. Większość zostaje, choć ma serdecznie dość rządów małego dyktatora i jego równie małych ludzi. Rzyga, widząc popis najgorszych obsesji, chorych fobii, nienawiści, złości i zaciętych twarzy. Mają dzieci, kredyty, pracę, rodziców na utrzymaniu albo zwyczajnie nie dość odwagi, by ruszać w świat. Klną więc, głośniej albo ciszej i dalej żyją w wariatkowie, które zafundował im pełen strachu i nienawiści, mały wódz. Nienawidzą go, nienawidzą jego tępych klakierów. Ale nawet porywani powabem nowego, świeżością Europy, nadzieją na normalność nie potrafią się go pozbyć. Są skazani na ten orszak z nagim królem i jego pazernym błaznami. Nie liczą ani na szybką poprawę, ani nawet na muśnięcie nadziei. Bo niby kto miałby ją przynieść.
Ta nadzieja gdzieś tam się nawet pojawiła. W ostatniej chwili, kiedy myśleli że bitwa się skończy zanim zaczęła, pojawił się następny Anders na białym koniu. Mit o ratunku przybywającym na białym rumaku to historyczna bzdura, ale naród od dziesięcioleci wierzy, że boska ręka wsadzi w siodło następnego Andersa. Albo Tuska. Albo innego wybawiciela.

Nikt na koniu nie wjechał, nawet jeśli galop było słychać w okolicy. Nadzieja szybko umarła, choć mówią, że kona dopiero na końcu.
Zgaszona nadzieja wywołuje bunt. Wściekłość. Wkurw. Jak to? Było tak blisko, wszystko szło dobrze i taka piękna katastrofa? Wściekłości towarzyszy wietrzenie spisku. Skręcili, dosypali głosów, konsulaty pozamykali, poczty nie odbierali. Szukanie winnych. U nich, potem u swoich. Rzesze ekspertów od siedmiu boleści pocą się tłumacząc, dlaczego ich wcześniejsze diagnozy okazały się funta kłaków warte. Kiedy to narodowe wzmożenie mija, przychodzi smuta. Hufce kapitulują. Plemię się poddaje. Przegrany król zaszywa się w leśnych ostępach. Na tłumaczenie klęski wysyłani są pośledni wojownicy albo głupkowaci wesołkowie.

A lud patrzy. I ogarnia go to, co nieuchronnie musi się wyłonić z bitewnego kurzu.

Obojętność. Ciało zostaje tu, myśli krążą gdzie indziej. Jest smutno. Nie ma widoku na zmianę. Jest źle. Jest przejebane. Depresję albo apatię pogłębiają dźwięki z obozu wroga. Chocholi, inscenizowany na tryumfalny taniec. Rozradowane gęby, tryumf i poczucie bezkarności. Groteskowy zwycięzca mówi do swoich: będę dobry dla wszystkich, popatrzcie na pokonanych, wyciągnijcie do nich rękę. W głębi duszy wie, że przed nim pięć lat spokoju, o ile nie zwariuje i nie postanowi rządzić. The King reigns but he does not rule. W wielkim namiocie wszyscy wiedzą, kto rozdaje karty. Jeśli król nie będzie rozrabiał, wolno mu napawać się majestatem dworu i czerpać apanaże.

Lud rezygnuje, poddaje się, wpada w apatię, przeczuwa, że nie ma szans w tej walce. Nie chce mu się walczyć z cieniem. Wokół pustka, bo nie ma nowego Andersa.

Ten sam stan panował lata temu, kiedy na ulicach stało wojsko. Nazywało się to wtedy emigracją wewnętrzną. Nieobecni choć obecni. Dziś nie ma wojska. Dziś jest policja, która za kilka lat będzie przepraszać za tych swoich ludzi, którzy uwierzyli, że wolno im tyle, co poprzednikom w niebieskich kaskach. Zresztą co przytomniejsi nie chcą się bawić w politykę. W dni wielkich manifestacji biorą L-4, bo wstyd pałować swoich i wjeżdżać o świcie do mieszkań gejów i lesbijek.

Prawdziwy Wódz patrzy i poklepuje z zadowoleniem swój brzuszek. Połowa narodu patrzy na niego i myśli: bóg. Druga połowa woli nie patrzeć, bo wielu go zwyczajnie nienawidzi. Siedzi i myśli, że są zasady uniwersalne. Jak ta, o rządzeniu podzielonym narodem. Jakie to łatwe. Wystarczyły 4 lata i plemiona skoczyły sobie do gardeł. Po latach upokorzeń Prawdziwy Wódz wreszcie tryumfuje. I nie potrafi ukryć, jak mu z tym dobrze”.

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i na zewnątrz

I znowu nam nie wyszło!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Pewnie nikt nie zauważył, że wczoraj nic na blogu nie napisałam.

Już się tłumaczę, choć tłumaczy się ponoć tylko winny!

11 godzin przed meczem Polska – Kolumbia na Facebooku napisałam:

„Polacy dziś zaleją się łzami – między ciśnieniomierzem, a na serce kroplami! 😀
3:1 dla „K”.

Nie wierzyłam w nasze orły ani trochę i czułam, że to będzie wielka porażka.

O godzinie 17 –  wczoraj już byłam nerwowa i nie mogłam doczekać się tego meczu – mając nadzieję, że nie jestem Kasandrą!

Pierwsze minuty były nawet dobre, bo biegalli po boisku lepiej niż Senegalczycy, a potem za chwilę powietrze z nich zeszło i było tylko tragiczniej.

Dziś jest najbardziej depresyjny dzień dla Polaków i ja musiałam przetrawić te trzy bramki na naszą niekorzyść.

Chłopaki z klepiska ograli paniska i został tylko proch i pył!

Naszej reprezenacji nie brakuje ptasiego mleka i może dlatego są tak strasznie rozleniwieni, a może to faktycznie słabe, słowiańskie geny i nigdy nie dorównamy czaroskórym, którzy poruszają się po boisku jak kozice.

Nic nam się w Polsce nie układa, bo oddaliśmy władzę takim oto:

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Mieliśmy jak jeden mąż nadzieję na coś fajnego, budującego, z czego moglibyśmy być dumni i to by nam dodało skrzydeł, a tu znowu porażka.

Pewnie nie jeden Polak płakał i do teraz nie może się otrząsnąć jako i ja!

Mąż nie ogląda piłki nożnej, bo mu szkodzi, a więc jestem w domu jedynym kibicem, który cierpi w samotności!

A jak Wy to przeżyliście i czy macie żal, że znowu nam nie wyszło!

Piłkę dumną daj nam wrócić Panie!

Mój Sąsiad wywiesił Biało – Czerwoną na znak solidarności z Orłami.
Wisiała – do wczoraj! 

Polacy – nic się nie stało!

Tyle gadania o polskiej piłce i tyle nadziei pokładanych w naszych piłkarzach, a tu totalna klapa!

Typowałam niestety, że Senegal wygra i się nie pomyliłam.

Oglądałam mecz sama, bo Mąż sobie tego widowiska oszczędził, gdyż za bardzo to przeżywa.

Nie jestem jakiąś tam zagorzałą kibicką, ale wciąż gdzieś tam są we mnie pokłady patriotycznej postawy i kiedy grają na wstępie nasz polski hymn, to zawsze się zryczę.

Jurata, Arłamow, świetne jedzenie, baseny, masaże i cudowny doping naszym i na nic się to wszystko zdało, bo w konsekwencji przegraliśmy ten mecz z czarnoskórymi!

Senegalczycy są niesamowicie szybcy i zwrotni, a z tyłu głowy jakby mają jeszcze oczy, bo podają piłkę bezbłędnie, a w kolanach jakby mają gumowe stawy, bo skaczą po boisku jak kangury.

Nasi niestety mają w sobie europejskie geny i są o wiele wolniejsi i sztywni, a więc nigdy nie dorównają czarnoskórym, którzy z natury są taneczni, szczupli i giętcy.

Nasze sztywniaki nie mają w sobie szybkości i jakby zapomnieli, co to jest drybling a więc dali się koncertowo ograć i wbito nam dwa gole.

Ogólnie rzecz umując, to nasi zagrali bardzo słabo i przykro się na to patrzyło – nawet mnie kobiecie.

Krychowiak strzelił przeciwnikowi jednego gola – takiego na pocieszenie, ale w sumie nasza reprezentacja wypadła blado i anemicznie.

Nie wierzę, że zagrają jeszcze dobry mecz na Mundialu, bo czegoś tej drużynie brakuje, a najbardziej chyba zimnego prysznica, by wzięli się do roboty i przestali się nad sobą użalać i pieścić ze sobą!

Wszyscy łącznie z trenerem wystąpują w reklamach, bo żadną kasą nie gardzą, a z pewnością chłopaki z Senegalu nie mają takich profitów i poszli jak burza – dla kraju, a nie dla kasy!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Jakub Błaszczykowski

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Czy czeka nas III Wojna Światowa?

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Powyższa mapka Morza Śródziemnego pokzuje jak i gdzie rozmieszczone są siły zbrojne Rosji, USA i Francji.

Nie znam się na broni, ale widzę statki, okręty podwodne i bomby!

Mapka ta znaleziona na Twitterze pokazuje obraz stacjonujących  na Morzu Śródziemnym na teraz, a więc jest aktualna.

W Syrii doszło do ataku bronią chemiczną i twardogłowi w Białym Domu w Waszyngtonie i na Kremlu w Moskwie myślą jak zareagować, aby przerwać takie działania, w których giną niewinni ludzie, a przede wszystkim dzieci.

Nie znam się dobrze na zagranicznej polityce, bo mało się o niej mówi w Polsce, a więc moje pojęcie jest wyrywkowe.

W polskich mediach tłucze się temat premii i nagród dla beznadziejnych polityków, a prawie się nie mówi o tym, co dzieje się w świecie.

Czasami włączę sobie TVN Biznes i tam mogę się trochę dowiedzieć i szkoda, że nie znam angielskiego, bo mogłabym pogłębić swoją wiedzę z CNN.

My tu w Polsce gadu gadu, a tam gdzieś w świecie dzieją się dramaty.

Prezydenci największych państw nawzajem sobie grożą, a cierpią niewinni.

Napiszę szczerze, że nie rozumiem tego dlaczego na tych terenach dochodzi do tak drastycznych działań, bo czy tu chodzi o religię, czy może o ropę.

Kto kogo chce zastraszyć, wymordować i po co?

Wiem jedno, że gdyby doszło do wybuchu III Wojny Śiatowej, to ona by nie trwała 6 lat.

W jednej chwili z takim potencjałem jaki mają kraje na świecie, byłoby to kilka dni i będzie po nas.

Prezydenci mają swoje czerwone guziki i pod wpływem rosyjskiego szampana i amerykańskiej whiski są w stanie na nie nacisąć i tak zakoczy się cywilizacja na naszym, wciąż pięknym globie.

 

Wybory w Rosji!

Znalezione obrazy dla zapytania rosyjskie krajobrazy

Uwielbiam Rosję i nie raz o tym na blogu pisałam.

Urzeka mnie jej różnorodność pod każdym względem i jej wielkość.

Urzeka mnie to, że w tym kraju jest wszystko w pigułce, bo mają rozległe lasy, góry, jeziora, rzeki i dojście do morza.

W Rosji wciąż można znaleźć lasy pierwotne, gdzie żyją unikatowe zwierzęta i urzekają mnie sami Rosjanie, choć jest tam, tak wiele nacji żyjących na różnorodnych terenach.

Oczywiście nie wiem za wiele o tym kraju, bo tylko tyle, co z telewizora i filmików na YT.

Nie jestem więc specjalistką, aby się szerzej wypowiedzieć, ale mimo to ten kraj mnie krajobrazowo zachwyca.

Jacy tam żyją ludzie, to też mi ciężko jest stwierdzić, ale wiem z pewnością, że są uciemiężeni od zawsze i dalej wciąż się boją krytykować władze.

Stalin zrobił dla tego Narodu wiele złego, a Rosjanie mówią, że Putin kontynuje jego politykę.

Jesteś innej orientacji – możesz  oczekiwać, że zamkną cię do więzienia i właściwie wszystko, co zrobisz, co nie podoba się obecnej władzy – pójdziesz siedzieć.

W Rosji w podziemiu krytykują władzę i starają się  nagłaśniać, że władza zastrasza ludzi.

Właśnie dziś odbyły się sfałszowane wybory i Putin ma następną kadencję w kieszeni.

Dlaczego nazywa się Putina drugim Stalinem, a dlatego, że stworzył na nowo rosyjskie gułagi, w których przetrzymywani są tysiącami Rosjanie.

Te więzienia są rozlokowane w całej Rosji, gdzie przetrzymywani są ludzie za najdrobniejsze przewinienia i są na dodatek torturowani.

Dzisiaj właśnie obejrzałam poniższy filmik, który utwierdził mnie w przekonaniu, że Putin ma krew na rękach, bo w tych więzieniach zabijani są więźniowie.

Mam nadzieję, że przyjdzie czas na to, aby Rosja stała się  nowoczesna, sprawiedliwa i mądra, ale póki co nie ma na to szans.

O samym Putinie niewiele wiemy – prócz tego, że jest Prezydentem, że rozwiódł się z żoną i ma jakąś tam kochankę, z którą ma dzieci, ale to wszystko jest wielką tajemnicą. Sami Rosjanie nie wiedzą jak żyje ich władca. Wiedzą, że prawdopodobnie jest najbogatszym człowiekiem na ziemi.

On bogaty, a tam gdzieś w Tajdze żyją ludzie w drewnianych chatach i żywi ich las.

Już jest za późno bym pojechała koleją transsyberyjską, co wzbudza we mnie wielką ciekawość tego kraju.

Dobrze, że mogę podróżować z YT.

Jak piękny jest to kraj! Jak skorumpowany, to ma najpiękniejszy  hymn  na świecie:

 

 

Nowa kosmiczna epoka!

To był rok 1969 – lipiec i pamiętam jak dziś kiedy, to Amerykanie wylądowali po raz pierwszy na Księżycu i zatknęli tam swoją flagę.

Pamiętam, że oglądaliśmy, to w telewizorze czarno – białym – rzecz jasna i ja jako 13 letnia dziewczynka walnęłam mocno pięścią w stół i powiedziałam tak:

  • cholera jasna – wylądowali i byłam tak przejęta tym wyczynem, że chciałam dać wyraz swojej dziecięcej euforii. Kątem oka zauważyłam, że mój Ojciec uśmiechnął się pod wąsem, ku aprobacie mojej dziecięcej postawie.

Tak było wtedy, a potem przyglądałam się innym operacjom w celu zdobycia kosmosu, bo lubiłam być na bieżąco, choć kompletnie nie znam się na kosmosie jak miliony ludzi na świecie, którzy śledzą wszystkie działania w celu jego zdobycia.

Na Marsie jest już łazki, który skrupulatnie zbiera dane o tej rudej planecie i tak ogólnie, to wiem, że kosmos jest niesamowicie zaśmiecony za przyczyną człowieka.

Jednak wczoraj byliśmy świadkami, że oto nastąpiła nowa epoka w zdobywaniu kosmosu.

Proszę Państwa! Oto czerwony samochód został wyniesiony na orbitę z manekinem kierowcy, a radio tam gra jak w naszych, samochodowych pojazdach.

Oto miliarder bawi się w kosmos i dał prztyczka NASA i światowym koncernom kosmicznym.

Kochani! Jest to już nowa epoka w zdobywaniu kosmosu i teraz biznesmeni się w to bawią i nie liczą na państwową kasę.

Może w najbliższych latach stać się tak, że podróż z jednego państwa do drugiego będzie trwała zaledwie parę minut.

Technologia wciąż zmienia nasze życie i być może w 2025 roku pierwsi, odważni zamieszkaną na Marsie, a rakiety będą sprowadzały z kosmosu złoża naturalne, kiedy na Ziemi się one kończą.

Może ten czerwony samochód z manekinem zostanie zauważony przez obcych i tą drogą zawrzemy sojusz, albo sprowadzimy na siebie nieszczęście – któż to wie?

Żyjemy w ciekawych czasach i kiedy mnie tu już nie będzie – może się zdarzyć wiele historii i nikt nie wie, czy dobrych, czy też niebezpiecznych dla naszego Globu!

 

 

W każdym Seniorze można odkryć jego piękno!

Nie wiem dlaczego, ale fascynuje mnie Rosja i oglądam wszystko, co się o tym kraju pojawi w sieci i nie tylko.

Uwielbiam rosyjskie filmy z rosyjską duszą, bo takich chyba żaden kraj nie kręci.

Uwielbiam Rosję – kraj wielu prędkości, w którym jest ogromna bieda, która zderza się z obrzydliwym bogactwem.

Uważam, że Rosjanie, to jest bardzo mądry Naród, zdolny do wielu poświęceń i choć często im się źle powodzi, to kochają swój kraj i nie dadzą złego słowa na niego powiedzieć.

Dlaczego Rosjanie piją tak dużo okowity – bo wiedzie im się kiepsko i widzą jakie są dysproporcje wśród społeczeństwa.

Rosja wielokulturowa i Rosja cudna pod każdym względem – geograficznie i krajobrazowo.

Naród uciśniony – nie mogący zaprotestować obecnej władzy, bo można to przepłacić życiem.

Uważam, że gdyby tam rządził mądry przywódca, to Rosja stałaby się światową potęgą, a tak skorumpowani oligarchowie wyciskają z tego kraju wszystko jak z cytryny.

Bardzo bym chciała odwiedzić osadę gdzieś w Tajdze, gdzie ludzie żyją w symbiozie z brutalną przyrodą, albo jechać koleją transsyberyjską aż do Władywostoku.

Ej, takie moje marzenia, ale wracam na Ziemię.

Moskwa to jest soczewka między biedą, a bogactwem i Moswka nie zasypia, bo tam się dzieje dużo przez 24 godziny na dobę.

Mówi się, że Rosja to stan umysłu, bo Rosja taka jest nieprzewidywalna.

W Rosji odkryto Seniorów pięknych, których zatrudniono do sesji modowych w agencji modowej i oto przedstawiono światu cudowne osobowości w słusznym wieku.

Jak ja bym chciała, aby w Polsce ktoś mnie tak wystylizował i odkrył moje piękno w wieku Seniora, bo takie piękno jest w każdym Seniorze, tylko potrzeba fachowej oprawy!

A oto Oni – dojrzali i piękni:

Olga, 71 lat

2Olga, 71 lat

Ludmila, 64 lata

2Ludmila, 64 lata

Valentina, 62 lata

2Valentina, 62 lata

Sergey, 45 lat

2Sergey, 45 lat

Tatyana, 61 lat

2Tatyana, 61 lat

Irina, 70 lat

2Irina, 70 lat

 

Victor, 74 lata

2Victor, 74 lata

Valeriya, 78 lat

2Valeriya, 78 lat

Ludmila, 60 lat

2Ludmila, 60 lat

Nina, 75 lat

2Nina, 75 lat

Irina, 80 lat

2Irina, 80 lat

Zagłada Ziemi na własne życzenie!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Na powyższych zdjęciach prezentuję jezioro, które jest ozdobą mojego, małego miasteczka.

Jest czyste i zadbane i nasi mieszkańcy bardzo chętnie spędzają nad nim każdą, wolną chwilę przez okrągły rok.

Latem się nad naszym jeziorem opalają, a w inne, zimniejsze pory roku – chętnie spacerują wokół jeziora, gdyż mamy nad nim cudną ścieżkę spacerową i rowerową.

Naprawdę miło się tu mieszka, bo praktycznie nie ma u nas smogu i nie trzeba się z jego powodu ukrywać w domu.

Jestem zwolenniczką czystego środowiska i dbania o przyrodę, bo kiedy zniszczymy przyrodę, to zniszczymy ludzkość.

Odkąd nastąpił skok cywilizacyjny i walka o pieniądze, to ludzie masowo niszczą środowisko i przyrodę właśnie.

Wycinane są lasy deszczowe, a w oceanach pływają miliony worków foliowych, którymi duszą się ptaki i wodne stworzenia.

Ludzie aby zdobyć pieniądze są zdolni do wyniszczenia wszystkiego, co nas otacza i co najgorsze idzie to w wielkim tempie. Nie wiadomo kiedy nasza piękna Ziemia powie ludzkości stop, a na niej wyginą wszystkie zwierzęta i ptaki.

Jakże wiele gatunków flory i fauny już jest zagrożone wyginięciem i będziemy je oglądać tylko w książkach!

Zmierzam do tego, że już podano opinii o najbardziej skażonym jeziorze na kuli ziemskiej i jest to dzwonek dla ludzkości, że nie wolno naszej Ziemi niszczyć w imię politycznych rozkazów i agresywnej gospodarki za przyzwoleniem polityków.

Najbardziej skażone miejsce jest całkiem niedaleko Polski, bo świat się kurczy i stał się globalną wioską. Jest to  jezioro Karaczaj, które położone jest na Uralu w obwodzie czelabińskim i jest miejscem zabójczym dla ludzkości.

Godzina spędzona nad tym jeziorem oznacza pewną śmierć, gdyż w tym jeziorze zatapiano latami odpady promieniotwórcze z zakładu atomowego Majak, które przez lata były wielką tajemnicą Związku Radzieckiego.

Tak wielką, że światła dziennego nie ujrzała nawet informacja o olbrzymiej katastrofie, porównywalnej z awarią reaktora atomowego w Czarnobylu.

Epilog

W 1990 roku do jeziora Karaczaj dopuszczono naukowców. Zmierzyli, że promieniowanie na brzegach jeziora jest w stanie zabić człowieka w ciągu godziny. Od tamtego czasu wokół jeziora systematycznie wylewa się beton, który ma zniwelować skutki skażenia. Najprawdopodobniej jest już o wiele za późno: zanieczyszczone zostały tysiące metrów sześciennych wód podziemnych.

Zakłady Majak nadal są czynne.

W Oziorsku wciąż mieszka około 80 tysięcy osób. Nie skarżą się na kłopoty ze zdrowiem.

http://www.tvp.info/18504684/najbardziej-skazone-miejsce-na-ziemi-radziecki-atom-i-katastrofa-o-ktorej-milczano-dziesiatki-lat

Apel do wszystkich ludzi na Ziemi!

Jeśli się nie ogarniemy, to kres naszego żywota nastąpi szybko i dlatego należy bić na alarm, abyśmy chronili naszą Ziemię przed zagładą na własne życzenie!

 

Znalezione obrazy dla zapytania indie worki foliowe

 

Nasza Wigilia. Nasze święta!

Czekoladki robione ręcznie i każda o innym smaku – dużo aromatu alkoholowego ha ha – takie dostaliśmy z Mężem po choinkę!

https://www.youtube.com/watch?v=z9v2-6tg3iw

Co można napisać po udanych, rodzinnych świętach?

Co można napisać, kiedy Rodzina spędziła je w cudnej oprawie choinki i przy świątecznych daniach?

Chyba tylko to, że kolejny rok udało się spotkać w niezmienionym składzie.

Udało się nie pokłócić i być z dala od polityki i dlatego, to był piękny czas spędzony razem, na rozmowach, śmiechu i wspomnieniach.

Byliśmy z dala od telewizorów, bo te mi padły akurat na święta, a więc słuchaliśmy ulubionych kolęd, a Wnusia zagrała kolędy na skrzypcach.

Były prezenty, były wzruszenia i życzę sobie, by tak samo było w przyszłe święta.

Jednak nie może być tak wszystko kolorowe, cukierkowe, wspaniale, gdyż dowiedzieliśmy się, że znowu spadł samolot z nieba i zginęli ludzie. Zginęło 91 osób, w tym niemal cały skład Chóru Aleksandrowa z Rosji!

Wielka strata i oczywiście zaduma nad tym wszystkim, a najbardziej nad tym, że my świętujemy, a gdzieś tam w świecie dzieją się tak okropne rzeczy.

U mnie w mieście 15 chłopiec został porażony prądem, bo brzydko z kolegami bawił się na torach kolejowych.

Miasto nie miało karetki do dyspozycji, a chłopak umierał na rękach policjanta.

I tak to się plecie i tak to się toczy, że w świecie dzieją się tragedie, że płaczą rodziny, albo matka, bo właśnie w święta straciła dziecko.

https://www.youtube.com/watch?v=8y2LWnRoYwo

       

Ja chyba mam rosyjską duszę – moje kino

Jejku, jejku! Jakaż ta Rosja jest piękna. Rosja wielka i dumna, w której mieszkają gdzieś tam w Tajdze silni ludzie.

Odkryłam w sobie duszę rosyjską już dawno i wszystko mnie ciekawi, co dzieje się w tym kraju. Nie interesują mnie nawet tak bardzo Chiny, czy też Japonia, a właśnie interesuje mnie niezmierzona i nie do końca poznana Rosja.

Kto chce poznać ludzi Rosji i politykę tego kraju niechaj sięgnie po film „Lewiatan”. Kto chce się dowiedzieć jaka korupcja jest w Rosji, to właśnie polecam ten film.

Jednak Rosja jest też inna, gdzie nie dociera prawie wcale cywilizacja i ludzie żyją gdzieś w głębi Tajgi, którzy zdani są tylko na siebie. Muszą walczyć by przeżyć, gdyż najdłuższą porą roku jest siarczysta zima z temperaturą poniżej 50 stopni. 

Ludzie się tam zahartowali i nie straszna jest im wielka rzeka skuta lodem. Polują, łowią wielkie ryby, zbierają drzewo na opał, walczą z niedźwiedziami. 

Zauroczył mnie ten film i opowiadam o nim tak:

Szczęśliwi ludzie: rok w Tajdze

Jak dla mnie to zapierajcy dech dokument Herzoga. Pozytywny, obiektywny, zapadający w pamięć. Pokazuje ciężkie życie i walkę o przetrwanie mieszkańców małej miejscowości Bakhtia, położonej nad rzeką Jenisej w samym sercu Syberii. Czy codzienność jest walką o przetrwanie czy poddaniem się naturze, pełną jej akceptacją i przystosowaniem do ciężkich warunków i klimatu panującego na Syberii? Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami oglądając dokument. Dla mnie fascynujące jest życie z dala od cywilizacji, bez narzuconych sztucznie zasad i procedur, całkowite zdanie na siebie i przyrodę. Dla innych może być to niewyobrażalne. W każdym bądź razie dokument Herzoga pokazuje realia życia i jego rytm wyznaczany przez zmieniające się pory roku w surowym, syberyjskim klimacie. Malownicze krajobrazy, ciekawi ludzie, dzika przyroda – to wszystko, dlaczego warto obejrzeć ten film, który jest nakręcony w 2010 roku. My w Polsce i na świecie mamy ciepłą wodę w kranie. Mamy pralki automatyczne i telewizory i jesteśmy naszpikowani technologią, a Oni tam mają jeno siekiery i własnoręcznie wydłubane łodzie. Nie skarżą się na swój los i robią wszystko, by robić zapasy żywności, by przeżyć i nakarmić swoje rodziny. Piją alkohol i są często pijani, ale ten alkohol pomaga im w przeżyciu i walce o przetrwanie. 

Polecam.