Archiwa tagu: samob贸jstwo

A kiedy 偶ycie przyt艂acza!

Przed chwil膮 moje miasto obieg艂a wiadomo艣膰, 偶e blisko mnie m臋偶czyzna targn膮艂 si臋 na swoje 偶ycie przez powieszenie.

Zorientowa艂a si臋 偶ona i w por臋 go odci臋艂a wzywaj膮c聽 karetk臋 pogotowia.

Z mojego okna widzia艂am niebieskie sygna艂y karetki pogotowia!

W szpitalu pewnie m臋偶czyzna przejdzie odpowiednie badania, a potem rutynowo zostanie skierowany do szpitala psychiatrycznego na obserwacj臋, bo to tak zazwyczaj dzia艂a!

Ka偶da pr贸ba odebrania sobie 偶ycia jest inna i z innych pobudek i jak podaj膮 statystyki w ostatnich latach w Polsce,聽 ludzi targaj膮cych si臋 na swoje 偶ycie jest coraz wi臋cej!

Niezale偶nie od wieku ludzie chc膮 sobie odebra膰 偶ycie w przypadkach dla nich wydaj膮cych si臋 jako beznadzieje.

Ile razy przechadzamy si臋 ulic膮 i nie widzimy tego, co w danym cz艂owieku drzemie – nie domy艣lamy si臋, 偶e ten kto艣 cierpi katusze i ma swojego 偶ycia do艣膰.

Nie jestem psychologiem, ale wiem, co sprawia, i偶 ludzie nie widz膮 swojej dalszej egzystencji na tej ziemi!

Przyczyny s膮 r贸偶ne, bo depresja, molestowanie w domach, bieda i ub贸stwo os贸b starszych, ci臋偶ka, nieuleczalna choroba, brak pracy, brak dachu nad g艂ow膮, schizofrenia i inne choroby o pod艂o偶u psychicznym, odrzucenie, niskie poczucie warto艣ci, zastraszenie, zdrada itd.

Jak偶e cz臋sto w rodzinach nie dostrzegamy, 偶e kto艣 bardzo cierpi i nawet kiedy widzimy, to nie wiemy jak takiej osobie pom贸c, albo nie chcemy si臋 wtr膮ca膰!

Ludzie targaj膮cy si臋 na swoje 偶ycie wybieraj膮 przer贸偶ne metody i jak偶e cz臋sto szukaj膮 sposob贸w w sieci!

Mnie najbardziej przera偶a targni臋cie聽 przez powieszenie, bo t膮 p臋tl臋 trzeba umie膰 zawi膮za膰.

Najbardziej humanitarn膮 wydaje mi si臋 po艂kni臋cie tabletek i po prostu za艣ni臋cie na wieki!

My ludzie dopiero nad grobem mamy聽 wyrzuty sumienia, 偶e mogli艣my zrobi膰 wi臋cej, a do tragedii by nie dosz艂o by膰 mo偶e!

Tyle jest nieszcz臋艣cia na naszej ziemi i oto kolejna, wielka tragedia, w kt贸rej zgin臋li ludzie z powodu zaniedba艅.

By膰 mo偶e nikt z tych ludzi nie mia艂 my艣li samob贸jczych, a jednak ich dopad艂a pogo艅 za wielkimi pieni臋dzmi!

Ubolewam nad Bejrutem i wierz臋, 偶e to nie by艂 zamach terrorystyczny!

[*]

We wtorek w聽Bejrucie dosz艂o do聽gigantycznej eksplozji na聽terenie portowych magazyn贸w. Prezydent Libanu Michel Aoun poinformowa艂, 偶e聽przyczyn膮 wybuchu by艂 po偶ar w聽sk艂adzie materia艂贸w wybuchowych.

Jak podaje Agencja Reutera, prezydent Michel Aoun poinformowa艂, 偶e聽w porcie w聽Bejrucie聽eksplodowa艂o 2 750 ton azotanu amonu (saletry amonowej), u偶ywanego m.in. do聽produkcji nawoz贸w, ale聽te偶 艂adunk贸w wybuchowych. Niebezpieczny zwi膮zek chemiczny mia艂 by膰 przechowywany w聽porcie bez odpowiedniego zabezpieczenia przez oko艂o sze艣膰 lat. G艂owa pa艅stwa okre艣li艂a takie dzia艂ania jako聽鈥瀗ieakceptowalne鈥. Na聽艣rod臋 Aoun zwo艂a艂 specjalne posiedzenie gabinetu.

Lokalne media, na聽kt贸re powo艂uje si臋 agencja Reutera, donosz膮, 偶e聽przyczyn膮 po偶aru, kt贸ry doprowadzi艂 do聽wybuchu, mog艂y by膰 prace spawalnicze prowadzone na聽terenie magazyn贸w. Na聽razie nie聽potwierdzono jednak oficjalnie tej wersji.

Premier Libanu Hassan Diab zdecydowa艂, 偶e聽艣roda 5 sierpnia b臋dzie dniem 偶a艂oby w聽ca艂ym kraju.

Wybuch w聽Bejrucie 鈥撀燽lisko 4 tys. ofiar

Na terenie portu oraz聽w聽okolicy, gdzie dosz艂o do聽zniszcze艅 na聽skutek eksplozji i聽po偶aru, prowadzona jest przez ca艂y czas akcja ratunkowa. W聽艣rod臋 rano bilans ofiar wzr贸s艂 鈥撀燼gencja Reutera donosi o聽blisko 4 tys. rannych i聽co najmniej 78 ofiarach 艣miertelnych. Wci膮偶 przeszukiwane s膮 zgliszcza i聽gruzy, dlatego spodziewane jest odnajdywanie kolejnych ofiar.

Jak pozna膰 osoby z naszego otoczenia, kt贸re chc膮 pope艂ni膰 samob贸jstwo?

 

A 偶ycie ko艂em si臋 toczy!

Wyjrza艂am dzisiaj przez okno i zauwa偶y艂am, 偶e moja ukochana wierzba si臋 ju偶 zazieleni艂a.

Ujrza艂am ma艂e, soczyste, zielone listki i to si臋 sta艂o dos艂ownie z dnia na dzie艅, kiedy temperatura poskoczy艂a do 16 stopni!

Zrobi艂am wi臋c poni偶sze zdj臋cie i zawsze jak patrz臋 na t臋 wierzb臋, to przypomina mi si臋 bardzo smutna historia z ni膮 zwi膮zana.

Jakie艣 10 metr贸w dalej ro艣nie jej siostra i obie zosta艂y posadzone na oko licz膮c –聽 jakie艣 35 lat temu.

Posadzi艂 je m贸j s膮siad w贸wczas jeszcze m艂ody cz艂owiek!

W moim bloku mieszka艂o w nast臋pnej klatce bardzo udane ma艂偶e艅stwo.

Mieli dw贸ch syn贸w, a kiedy doro艣li, to wyprowadzili si臋 i tych dwoje radzi艂o sobie maj膮c ju偶 swoje lata i siebie!

M膮偶聽 zawsze prowadzi艂 偶on臋 pod r臋k臋, gdy偶 mia艂a problemy z chodzeniem z powodu tuszy.

Wsz臋dzie razem na zakupy i do ko艣cio艂a i wida膰 by艂o po nich, 偶e s膮 ma艂偶e艅stwem szcz臋艣liwym.

Czas p艂yn膮艂聽 bardzo szybko i pewnego dnia on zmar艂, zostawiaj膮c 偶on臋 sam膮 na tym 艣wiecie, bo dzieci by艂y daleko i te wierzby!

Ona nie radzi艂a sobie zupe艂nie bez m臋偶a, a tak偶e targa艂a ni膮 t臋sknota i w miasto posz艂a straszna wiadomo艣膰.

Nape艂ni艂a wann臋 ciep艂膮 wod膮 i w niej poder偶n臋艂a sobie gard艂o no偶em i tak odesz艂a.

Jej syn przyjecha艂 w celu organizacji pogrzebu matki, ale pami臋tam, 偶e sta艂 na balkonie i odpala艂 papieros od papierosa.

Nie potrafi艂 znie艣膰 tego, a ja tak patrz膮c na te drzewa za ka偶dym razem przypominam sobie t臋 tragedi臋.

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e ka偶dy z nas potrzebuje wsparcia od ukochanej osoby, a kiedy go brakuje, to ko艅czy si臋 to r贸偶nie.

Jedni s膮 mocni psychicznie i sobie radz膮 ze strat膮, a inni si臋 poddaj膮.

Id膮 艢wi臋ta Wielkanocne i w takich momentach si臋 spotykamy przy wsp贸lnych sto艂ach, ciesz膮c si臋 sob膮!

Jestem ciekawa jak to b臋dzie wygl膮da艂o w tym roku, kiedy koronawirus si臋 rozprzestrzenia i mo偶e w nas uderzy膰 najbardziej w czasie 艣wi膮t, a to ju偶 za nieca艂y miesi膮c!

Nie wiadomo jakie b臋d膮 rz膮dowe zalecenia, bo mo偶e by膰 tak, 偶e nadal mamy zosta膰 w domach unikaj膮c du偶ych zbiorowisk.

Czy b臋dziemy si臋 spotyka膰 za pomoc膮 portali spo艂eczno艣ciowych i video?

Ka偶dego ranka si臋 budz臋 z nadziej膮, 偶e to si臋 sko艅czy艂o do chwili w艂膮czenia medi贸w!

Ten stan zawieszenia sprawia, 偶e coraz bardziej t臋skni臋 do 艣wi膮tecznych spotka艅, ale zapowiadaj膮, 偶e pandemia dopiero si臋 rozkr臋ca!

We W艂oszech podczas doby umiera 500 os贸b!

Obraz mo偶e zawiera膰: drzewo, ro艣lina, niebo i na zewn膮trz

Moje miasto w okresie kwarantanny – smutno mi!

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo i na zewn膮trz

Historia ma艂偶e艅ska!

Weronika i Marek pobrali si臋 w bardzo m艂odym wieku, gdy偶 zakochali si臋 w sobie bez pami臋ci.

Skromny 艣lub, bo nie mieli pieni臋dzy, a potem ich rodzice wybudowali dla nich skromny domek, w kt贸rym zamieszkali i zacz臋li go dla siebie urz膮dza膰.

Domek sta艂 w urokliwej okolicy blisko lasu i pi臋knego jeziora i ch臋tnie razem po nim spacerowali, 艂owili ryby w jeziorze i celebrowali swoj膮 mi艂o艣膰 cz臋sto z kieliszkiem wina patrz膮c wysoko na gwiazdy przy rozpalonym ognisku!

Weronika by艂a pi臋kn膮 kobiet膮, bo do艣膰 wysok膮 o du偶ych, br膮zowych oczach i wielu ludziom mog艂oby si臋 wydawa膰, 偶e tych dwoje jest rodze艅stwem, bo tak idealnie do siebie pasowali.

Nie wychodzili czasami z 艂贸偶ka, bo tak ich rozpala艂a nami臋tno艣膰 i oboje my艣leli, 偶e ta mi艂o艣膰 przetrwa d艂ugie lata, a偶 do 艣mierci.

Z tej mi艂o艣ci najpierw na 艣wiecie pojawi艂a si臋 艣liczna c贸rka, a za trzy lata syn, kt贸ry by艂 bardzo podobny do ojca, jak zdarta sk贸ra z niego.

Ona mia艂a zaj臋cie, bo wychowywa艂a dzieci, kiedy Marek pracowa艂聽 w geodezji, a ona w tym czasie uprawia艂a przydomowy ogr贸dek, aby dzieci jad艂y tylko zdrowe warzywa z jej ogrodu.

Ich 偶ycie kwit艂o i tych dwoje si臋 nigdy nie k艂贸cili, a sporne sprawy za艂atwiali przez spokojn膮 i wywa偶on膮 rozmow臋.

Kiedy dzieci podros艂y, to Weronika tak偶e posz艂a do pracy i by艂a pracownikiem biurowym w dziale ksi臋gowo艣ci i naprawd臋 dobrze zarabia艂a.

Szcz臋艣cie rodziny kwit艂o, bo oni mieli prac臋, a dzieci uczy艂y si臋 艣wietnie, cho膰 ich 偶ycie seksualne przygas艂o, bo mijali si臋 cz臋sto w drzwiach z powodu r贸偶nych godzin pracy.

Mija艂y lata nie wiedzie膰 kiedy i ich dzieci wyfrun臋艂y z domu na swoje, a oni zostali tylko we dwoje.

Czas tak szybko przelecia艂, 偶e oboje przeszli na emerytur臋 i wiedli 偶ycie tylko we dwoje, gdy偶 dzieci z racji swoich obowi膮zk贸w coraz rzadziej odwiedzali rodzic贸w, kt贸rzy mieli ju偶 po 60-tce.

Nagle Marek si臋 rozchorowa艂 i zaczyna艂 mu dokucza膰 kr臋gos艂up, a wi臋c lekarz wystawi艂 mu skierowanie do sanatorium w celu rehabilitacji!

呕ona bardzo dok艂adnie go spakowa艂a, aby niczego mu nie brakowa艂o w walizce.

Ma偶 na po偶egnanie obdarzy艂 j膮 buziakiem i pojecha艂.

To by艂 pocz膮tek jesieni, a wi臋c ona na spokojnie zbiera艂a z ogrodu warzywa i owoce i wpad艂a w ich przetwarzanie na zim臋.

Postanowi艂a te偶, 偶e b臋dzie si臋 rozpieszcza艂a d艂u偶ej sypiaj膮c, a tak偶e przygotowa艂a sobie spor膮 porcj臋 ksi膮偶ek do przeczytania w ulubionym fotelu!

Czu艂a si臋 szcz臋艣liwa, 偶e po wielu latach har贸wki w ko艅cu ma czas tylko dla siebie i si臋 dopieszcza艂a ufaj膮c ca艂kowicie m臋偶owi.

Ani razu nie przesz艂a jej przez g艂ow臋 z艂a my艣l, bo przecie偶 on nie m贸g艂 jej skrzywdzi膰.

Zbli偶a艂 si臋 jego powr贸t i akurat by艂a ich 40 rocznica 艣lubu!

Upiek艂a pyszn膮 szarlotk臋, kt贸r膮 on uwielbia艂 i tak偶e sch艂odzi艂a sampana, by wsp贸lnie uczci膰 ich rocznic臋.

Wygl膮da艂a niecierpliwie przez okno,czy ju偶 on wraca.

Wr贸ci艂 i niedbale postawi艂 walizk臋 w korytarzu i od progu oznajmi艂 jej, 偶e si臋 zakocha艂 i odchodzi.

Na pocz膮tku nie rozumia艂a jego s艂贸w i wzi臋艂a to jako 偶art!

Spakowa艂 jeszcze troch臋 swoich rzeczy i ca艂uj膮c j膮 w usta rzek艂, 偶e musi zmieni膰 co艣 w swoim 偶yciu, a potem zam贸wi艂 taks贸wk臋 i odjecha艂!

Ona si臋 tak za艂ama艂a, 偶e znalaz艂a si臋 u psychiatry, by pom贸g艂 jej przetrwa膰!

Przyjecha艂y dzieci, aby j膮 wyrwa膰 z tej rozpaczy, ale do niej nic nie dociera艂o.

Le偶a艂a p贸艂 roku w 艂贸偶ku, bra艂a leki, kt贸re nie przynosi艂y 偶adnej ulgi, gdy偶 stwierdzi艂a, 偶e przegra艂a swoje 偶ycie!

Pewnego dnia on wr贸ci艂 do niej i przeprasza艂 m贸wi膮c, 偶e to by艂a pomy艂ka, 偶e tamtej chodzi艂o tylko o pieni膮dze i zosta艂 wykorzystany!

I znowu to by艂a jesie艅, a ona wzi臋艂a wszystkie swoje leki i szuraj膮c na 艣cie偶ce po艣r贸d jesiennych li艣ci siad艂a na k艂adce i pod wp艂ywem lek贸w wpad艂a do g艂臋bokiej i zimnej wody i si臋 utopi艂a!

 

Znalezione obrazy dla zapytania: kbieta nad jeziorem

Chce si臋 wy膰!

Znalezione obrazy dla zapytania symon ho艂owni

Jak to lecia艂o?

Kaczy艅ski grzmi na ostatniej prostej przed wyborami, 偶e wara od polskich dzieci, bo rodzina, to mamusia, tatu艣 i dziecko!

Sk膮d ma ten model rodziny, gdy jego bratanica jest w trzecim zwi膮zku i ka偶de dziecko jest innego tatusia! Taka to jest ta pisowska hipokryzja pana pos艂a szarego, kt贸ry ma Polak贸w za durni贸w.

Kiedy dzisiaj o poranku w艂膮czy艂am telewizor i us艂ysza艂am, 偶e ten rz膮d nie b臋dzie wspiera艂 Telefonu Zaufania dla Dzieci i M艂odzie偶y, to zachcia艂o mi si臋 wy膰 – dos艂ownie 艂zy mi p艂yn臋艂y po policzkach, a g艂os mi si臋 za艂ama艂 i zabrak艂o mi oddechu!

Potrzebowa艂am czasu, aby och艂on膮膰!

Rozumiecie o co mi chodzi?

Ot贸偶 w Polsce ro艣nie zastraszaj膮co liczba samob贸jstw w艣r贸d dzieciak贸w i ten telefon jak偶e cz臋sto by艂 ostatni膮 desk膮 ratunkow膮!

Jak偶e cz臋sto ten jedyny tatu艣 i mamusia tworz膮 domow膮 patologi臋 i dzieci z takich rodzin s膮 poranione i nie maj膮 znik膮d pomocy!

Jak偶e cz臋sto s膮 one gn臋bione w szko艂ach przez r贸wie艣nik贸w za wygl膮d, za ubi贸r, za intelekt i orientacj臋 seksualn膮!

Jak偶e cz臋sto spada na nich hejt w sieci, z kt贸rym nie potrafi膮 sobie poradzi膰 i ty Kaczy艅ski 艣miesz gl臋dzi膰, 偶e wara od polskich dzieci?

To wam w tym rz膮dzie wara od polskich dzieci, kt贸rzy zabronili艣cie w szko艂ach edukacji seksualnej, bo religia jest wa偶niejsza.

M艂odzi ludzie wi臋c nie maj膮c zielonego poj臋cia o seksie p艂odz膮 dzieci聽 w wieku 12 lat.

Wara wam od polskich dzieci, kiedy gwa艂c膮 i molestuj膮 ich ksi臋偶a, a z waszej strony nie ma 偶adnej reakcji!

Mog臋 prze偶y膰 upolitycznienie s膮d贸w, prokuratury, policji itd., ale nie jestem w stanie godzi膰 si臋 na rezygnacj臋 z m艂odych ludzi, jak偶e cz臋sto zagubionych we wsp贸艂czesnym 艣wiecie!

Nie macie prawa takiego, by m艂ody cz艂owiek, wchodz膮cy w doros艂e 偶ycie, choruj膮cy na depresj臋 musia艂 czeka膰 miesi膮cami na miejsce do psychiatry, czy te偶 do szpitala na leczenie!

Rozwalili艣cie szpitale psychiatryczne, bo w nich czekaj膮 na m艂odych 艂贸偶ka na korytarzach i nie ma w nich lekarzy i obs艂ugi, bo na wszystko jest brak kasy!

Co zrobili艣cie z dzie膰mi ka偶膮c im si臋 uczy膰 w szko艂ach do godziny 19, bo przecie偶 tak膮 zrobili艣cie im reform臋 szkolnictwa.

Takie przeci膮偶enie m艂odych ludzi prowadzi do depresji i zaburze艅, ale wy wyjecie – wara od naszych dzieci!

Gdybym na swojej drodze spotka艂a zagorza艂ego pisowca, kt贸ry na nich zag艂osuje, to bym mu plun臋艂a prosto pod nogi!

  • Dzwoni dziewczynka na聽 telefon zaufania i m贸wi, 偶e ojciec j膮 molestuje.
  • Dzwoni i m贸wi, 偶e pope艂ni zaraz samob贸jstwo, bo nie mo偶e tego znie艣膰.
  • Telefon zaufania prowadzi z ni膮 rozmow臋, aby jak najd艂u偶ej by膰 z ni膮 na linii,
  • a w tym samym czasie namierza si臋 jej telefon i wysy艂a pod adres karetk臋 i policj臋 w celu zapobie偶enia nieszcz臋艣ciu i w聽 wielu przypadkach to si臋 udaje!

I znowu trzeba b臋dzie robi膰 spo艂eczn膮 zbi贸rk臋 na funkcjonowanie Telefonu Zaufania o czym pisze Szymon Ho艂ownia!

Wpis Ho艂owni o obecnej sytuacji w Polsce hitem internetu!

Szymon Ho艂ownia znany jest z akcji charytatywnych, kt贸re prowadzi m.in. na swoim facebookowym profilu. Tym razem zorganizowa艂 zbi贸rk臋 pt. 鈥Rz膮d nie da艂 na telefon ratuj膮cy nasze dzieci, wi臋c zbierzemy sami鈥. Nie zabrak艂o z jego strony mocnych s艂贸w pod adresem obecnego rz膮du.聽Dlaczego zbieram pieni膮dze 鈥 pyta Facebook? Zbieram, bo trafia mnie szlag. Wspania艂a fundacja prowadz膮ca wspania艂膮 rzecz 鈥 telefon zaufania dla dzieci i m艂odzie偶y (116 111), dzia艂aj膮cy 7 dni w tygodniu (od 12.00 do 2.00), na kt贸ry codziennie dzwoni 艣rednio prawie dwadzie艣cia dzieciak贸w chc膮cych pope艂ni膰 samob贸jstwo (i mn贸stwo innych maj膮cych problemy z samoocen膮, akceptacj膮, agresj膮 w grupie, z rodzin膮, kt贸re 鈥 je艣li si臋 nie dodzwoni膮, nie znajd膮 pomocy, mog膮 te偶 p贸j艣膰 w stron臋 samob贸jstwa). Ten numer uratowa艂 偶ycie setkom z nich (w ci膮gu dekady 鈥 1538 interwencji w rodzaju: na miejsce jedzie policja i karetka a psycholog z telefonu trzyma dziecko na linii). 鈥聽zacz膮艂 popularny dziennikarz.聽

Ot贸偶 na ten telefon po raz kolejny nie znalaz艂y si臋 pieni膮dze w bud偶ecie rz膮du (a konkretnie MEN). Wniosek konkursowy fundacji zosta艂 odrzucony, bo zabrak艂o mu 2,75 pkt, a uzasadnienia s膮 po prostu idiotyczne. I to si臋 dzieje w Polsce, kt贸ra jest na drugim miejscu w Europie gdy idzie o liczb臋 samob贸jstw dzieci. I w kt贸rej psychiatryczna opieka dzieci i m艂odzie偶y na skutek zaniedba艅 pa艅stwa zaraz przestanie istnie膰.聽Na durne graj膮ce 艂aweczki, na wo偶enie si臋 samolotami do Rzeszowa, objazdowy teatr Poety po kraju, dotacje na kolejne toru艅skie deale, i propagandowe kampanie 鈥 to maj膮. Na to, by wesprze膰 absolutnie ka偶dego, kto chce (i umie) zrobi膰 cokolwiek, 偶eby najs艂absi spo艣r贸d nas 鈥 dzieci, nie wytrzymuj膮ce tempa, jakie narzuca dzi艣 艣wiat nas, doros艂ych 鈥 艣rodk贸w brak. 鈥撀kontynuuje Ho艂ownia.

Dla mnie sprawa jest prosta: wsp贸lnota jest tak silna, jak najs艂abszy we wsp贸lnocie. I je艣li pa艅stwo, kt贸re podobno teraz ma mn贸stwo pieni臋dzy, bo pokona艂o mafie VAT-owskie i w og贸le jest okres dobrobytu i esktazy, a nie ma na najs艂absze dzieci, to ja bardzo ch臋tnie to pa艅stwo wyr臋cz臋, bo 鈥 z ca艂ym szacunkiem 鈥 ale wyobra偶am sobie Polsk膮 polityk臋 bez tych, kt贸rzy dzi艣 puchn膮 od w艂adzy, nie wyobra偶am za艣 sobie Polski bez 偶adnego z tych dzieciak贸w, kt贸re nie b臋d膮 mog艂y si臋 jutro dodzwoni膰 na ten telefon, a pojutrze ich ju偶 z nami nie b臋dzie.

Do艣膰 j臋czenia. Zmie艅my dzi艣 ten chory kraj stawiaj膮c rzeczy, kt贸re stoj膮 na g艂owie, zn贸w na nogi. Poka偶my, 偶e mo偶emy. I zacznijmy od tego w艂a艣nie. Od naszych dzieciak贸w. Kto do mnie do艂膮czy? 鈥撀zako艅czy艂.

殴r贸d艂o: Facebook.com Szymon Ho艂ownia

Znalezione obrazy dla zapytania telefon zaufania

Wyznaczy膰 sobie dat臋 艣mierci!

Znalezione obrazy dla zapytania samob脙鲁jstwo tabletki

Kiedy si臋 tak siedzi godzinami z chor膮 Mam膮 i obserwuje, czy jeszcze 偶yje, czy oddycha.

Kiedy jeste艣 na telefonie i ka偶dy d藕wi臋k przera偶a, 偶e mo偶e w艂a艣nie umar艂a.

Kiedy budzisz si臋 ze strachem takim, 偶e serce chce od rana wyskoczy膰 z piersi.

Kiedy opada stres i nagle wszystkie cz艂onki wiotczej膮 i nagle chce si臋 spa膰, bo napi臋cie spada.

Kiedy si臋 tak siedzi obok chorej, to do g艂owy nap艂ywa setki pyta艅 o tym czy chcia艂abym tak le偶e膰 miesi膮cami i by膰 zdan膮 na pomoc rodziny, C贸rek, hospicjum

Dlaczego hospicjum, a no dlatego, 偶e ka偶dy ma swoje 偶ycie, swoje zmartwienia i dlatego mog臋 zosta膰 oddana w obce r臋ce.

W opiek臋 nad moj膮 Mam膮 w艂膮czone jest pi臋膰 os贸b i si臋 wymieniamy, ale przez te 28 miesi臋cy padamy na twarz – zm臋czeni i okradzeni z w艂asnego 偶ycia – zrezygnowani, ale walczymy, cho膰 艂ykam prochy na serce.

W pewnym momencie znika wsp贸艂czucie dla chorej, bo przecie偶 ile mo偶na, a co dzieje si臋 w innych przypadkach, kiedy opieka spada tylko na jedn膮 osob臋 – lepiej sobie nie wyobra偶a膰, a je艣li jest osob膮 pracuj膮c膮, to jest wielki dramat.

Jestem na antydepresantach i postanowi艂am z ka偶dego opakowania zatrzyma膰 dla siebie, na przysz艂o艣膰 – listek z tabletkami na wszelki wypadek, abym mia艂a wyj艣cie.

Mo偶e uda mi si臋 zebra膰 nawet 100 sztuk!

Nie znios臋 jak moja Mama tego b贸lu, bo mam bardzo na b贸l – nisk膮 odporno艣膰.

Nie znios臋 sadzenia kup w pampers, aby moje Dzieci to robi艂y i tej ca艂ej ceremonii, aby mi ul偶y膰 morfin膮!

W Polsce nie ma 偶adnej pomocy dla rodzin obarczonych opiek膮 nad 艣miertelnie chorymi i to rodziny s膮 obarczone prze偶ywaniem w odchodzeniu, opiek膮, kiedy nie ma si臋 sumienia odda膰 bliskiego do hospicjum.

Nikt nie poleci opiekunki na godziny, aby rodzina mog艂a odpocz膮膰 i z艂apa膰 oddech, a te opiekunki trzeba szuka膰 we w艂asnym zakresie.

Moja Mama, to stara,聽 przedwojenna osoba聽 – zahartowana, ale to, co wyrabia z tym apetytem na 偶ycie jest ju偶 przesad膮 i sama nie wiem, czemu to s艂u偶y i co chce nam wszystkim udowodni膰?

Nasze 偶ycie jest podporz膮dkowane bycia z Ni膮, ale padamy na pysk i nie ok艂amujmy si臋, ale czekamy na koniec.

Umiera艂a kilka razy, a na drugi dzie艅 by艂a 偶ywa jak 偶ywczyk, a nam opada艂y kopary.

Je艣li zachoruj臋 na raka, to nie przyjm臋 chemii wzorem mojej Mamy, kt贸r膮 chemia by dawno zabi艂a.

Wezm臋 te tabletki i odejd臋 w cicho艣ci, robi膮c przestrze艅 rodzinie, kt贸ra odetchnie, 偶e nie zabior臋 jej cennego 偶ycia, bo 偶ycie jest pi臋kne, a rodzina nie b臋dzie obarczona kupami w pampers.

Sama wyznacz臋 sobie dat臋 艣mierci i pisz臋 o tym 艣miertelnie powa偶nie.

Choruje na nowotw贸r, sama wybra艂a dat臋 艣mierci. 鈥濺ak nie zrobi ze mnie niewolnicy鈥

Kiedy u 29-letniej Brittany Maynard zdiagnozowano raka m贸zgu, dawano jej kilka lat 偶ycia. Prognoza si臋 jednak zmieni艂a 鈥 lekarze powiedzieli, 偶e prze偶yje p贸艂 roku. Chora jednak postanowi艂a inaczej. 鈥 Umr臋 pierwszego listopada 鈥 powiedzia艂a Maynard, kt贸ra walczy, by nieuleczalnie chorzy mogli zadecydowa膰, kiedy chc膮 umrze膰.

W poniedzia艂ek na YouTube zosta艂o zamieszczone wideo, w kt贸rym 29-letnia Maynard opowiada swoj膮 histori臋 i m贸wi o planowanej dacie 艣mierci. 鈥 Po miesi膮cach bada艅, nadszed艂 bolesny moment dla mnie i mojej rodziny. Dowiedzia艂am si臋, 偶e nie istnieje 偶adna metoda leczenia, kt贸ra mog艂aby uratowa膰 moje 偶ycie 鈥 m贸wi.

Diagnoza jak wyrok

U kobiety w styczniu zdiagnozowano raka m贸zgu. Na pocz膮tku lekarze dawali jej kilka lat 偶ycia, jednak po szczeg贸艂owych badaniach okaza艂o si臋, 偶e jej stan si臋 pogarsza i prze偶yje najwy偶ej p贸艂 roku. 鈥 Rak si臋 rozwija, zaczyna doprowadza膰 do b贸lu, kt贸rego nic nie jest w stanie u艣mierzy膰. Mam m艂ode, zdrowe cia艂o, ale nowotw贸r zaczyna je zjada膰. Musia艂abym i艣膰 do hospicjum na kilka tygodni, mo偶e nawet miesi臋cy, a moja rodzina musia艂aby ogl膮da膰 moje cierpienie 鈥 m贸wi.

Trudna decyzja

By zrealizowa膰 swoje plany, Brittany razem z m臋偶em i rodzin膮 przeprowadzi艂a si臋 z Kalifornii do stanu Oregon, w kt贸rym dopuszcza si臋 stosowanie 艣rodk贸w przyspieszaj膮cych 艣mier膰.

Kobieta dat臋 艣mierci zaplanowa艂a na 1 listopada, kilka dni po urodzinach swojego m臋偶a. Zaznacza jednocze艣nie, 偶e nie jest to samob贸jstwo, 偶e bardzo chcia艂aby 偶y膰, ale nie ma dla niej lekarstwa. 鈥 Czuje ulg臋, wiedz膮c, 偶e mam mo偶liwo艣膰 umrze膰 na w艂asnych warunkach i chc臋, aby inni w podobnej sytuacji r贸wnie偶 mieli t臋 opcj臋 鈥 m贸wi.

鈥 Rak nie zrobi ze mnie niewolnicy 鈥 podkre艣la.聽G艂osy poparcia i sprzeciwu

Wideo z wyznaniem chorej na raka 29-latki zosta艂o wy艣wietlone ju偶 ponad 6,5 mln razy. I jak zwykle bywa przy tak kontrowersyjnych tematach 鈥 wzbudzi艂o zainteresowanie medi贸w, a tak偶e pobudzi艂o do zagorza艂ej dyskusji zwolennik贸w i przeciwnik贸w stosowania lek贸w pozwalaj膮cych przyspieszy膰 艣mier膰.

Bioetyk Arthur Caplan uwa偶a, 偶e przypadek Brittany Maynard ma potencja艂, aby zmieni膰 spos贸b, w jaki wielu ludzi 鈥 zw艂aszcza m艂odych Amerykan贸w 鈥 postrzega ten problem. 鈥 Wielu z nich 艣ledzi teraz t臋 histori臋 i zastanawia si臋, dlaczego ich stan nie dopuszcza mo偶liwo艣ci skorzystania z takich lek贸w. Decyzja Brittany ma du偶y wp艂yw na to, co b臋dzie si臋 dalej dzia艂o w sprawie legalizacji tych 艣rodk贸w 鈥 powiedzia艂.

Z kolei Matt Walsh, dziennikarz 鈥濼he Blaze鈥, jest 鈥瀙rzera偶ony wizj膮 debaty publicznej na temat dost臋pu do 艣rodk贸w przyspieszaj膮cych 艣mier膰鈥. 鈥 Nie chce my艣le膰, 偶e moje dzieci b臋d膮 dorasta膰 w kulturze, kt贸ra otwarcie pozwala na samob贸jstwo. Je艣li uwa偶asz, 偶e to godne i odwa偶ne dla chorego na raka, kt贸ry decyduje si臋 zabi膰, to ciekawe, co m贸wisz o tych, kt贸rzy decyduj膮 si臋 z tym 偶y膰 鈥 zapyta艂 Walsh.

https://www.tvp.info/17213869/choruje-na-nowotwor-sama-wybrala-date-smierci-rak-nie-zrobi-ze-mnie-niewolnicy

Sen o moim Ojcu

 

Dzie艅 dobry. 馃檪

Mia艂am sen. 艢ni艂 mi si臋 m贸j Ojciec, kt贸ry pope艂ni艂 samob贸jstwo w 1997 r.

艢ni艂am o nim pierwszy raz w ci膮gu swojego 偶ycia, a mo偶e nie pami臋tam, ale ten sen by艂 mocny, wyrazisty i chyba zapami臋tam go do ko艅ca swoich dni.

Pami臋tam jak m贸j Ojciec w latach socjalizmu, jako oficer Ludowego Wojska Polskiego pi膮艂 si臋 ku g贸rze po szczeblach wojskowej kariery.

Ile偶 to ja mia艂am lat? Chyba siedem, a mo偶e osiem. Pami臋tam kiedy Ojciec wraca艂 do domu po miesi膮cach nieobecno艣ci i z Mam膮 siedzieli w kuchni, kiedy wydawa艂o im si臋, 偶e ja 艣pi臋 i niczego nie s艂ysz臋 i nie rozumiem. Pewnie, 偶e wszystkiego nie rozumia艂am, ale jako ma艂a dziewczynka czu艂am, 偶e dzieje si臋 co艣 z艂ego!

Rozumia艂am, 偶e co艣 jest nie tak, bo Mama p艂aka艂a.

Zapami臋ta艂am z dzieci艅stwa nazwisko Kiszczak.

Nie wiedzia艂am co to znaczy, ale podczas stanu wojennego powr贸ci艂o do mnie to nazwisko.

Nie rozlicza艂am go ze stanu wojennego, bo moja wiedza by艂a nijaka, Nie mia艂am czasu wg艂臋bia膰 si臋, czy zabi艂 tych ludzi pod kopaln膮, czy wyda艂 wyrok na tych ludzi. Nie mam prawa os膮dza膰, bo Kiszczak nigdy nie zosta艂 ukarany za swoje czyny, a ja nie jestem wyroczni膮, gdy偶 o tego s膮 s膮dy!

Po latach spyta艂am Mam臋 i dowiedzia艂am si臋, 偶e Kiszczak awansowa艂 mojego ojca do Warszawy, a potem posz艂o co艣 nie tak i go z tego stanowiska zdegradowa艂.

I tu zacz臋艂a si臋 gehenna mojej rodziny. Ojciec nie potrafi艂 si臋 odnale藕膰 po z艂amanej karierze wojskowej i zacz膮艂 pi膰.

Pi艂 i dr臋czy艂 rodzin臋, co spowodowa艂o, 偶e moja Mama, chc膮c chroni膰 dzieci rozwiod艂a si臋 z moim Ojcem i na szcz臋艣cie.

Nie radzi艂 sobie samotnie i trafi艂 do domu opieki spo艂ecznej. By艂 tam 8 lat. Odwiedza艂am go jad膮c z m臋偶em 聽ponad 150 kilometr贸w w jedn膮 stron臋.

Dom by艂 na wysokim poziomie, zarz膮dzany bardzo m膮drze przez wspania艂ego dyrektora i dobrze wyszkolony personel, a jednak go nie upilnowali i skoczy艂 z okna, a w szpitalu zmar艂.

I tu wracam do mojego snu, bo 艣ni艂o mi si臋, 偶e z ca艂ych si艂 trzyma艂am go, aby nie skoczy艂 z tego okna, a On i tak to zrobi艂.

Zmierzam do tego, 偶e w naszym m贸zgu latami drzemi膮 nasze demony. Staramy si臋 wybaczy膰, zapomnie膰, w choler臋 pogoni膰 z艂e, a to i tak jest zapisane w jakim艣 u艂amku naszych zwoj贸w m贸zgowych i tam tkwi膮.

Nasze m贸zgi s膮 lepsze od wszechobecnego Internetu. Wystarczy tylko klikn膮膰 w odpowiedni膮 szufladk臋 i wysypuj膮 si臋 wspomnienia z 偶ycia, kt贸re gdzie艣 si臋 tam zapisuj膮. Pod nasz膮 kontrol膮, albo mimowolnie od czasu do czasu daj膮 nam zna膰, bo w naszym m贸zgu zapisane jest wszystko.

By艂o, nie by艂 genera艂 Kiszczak 偶y艂 jeszcze 20 lat po 艣mierci mojego Ojca, a jego 偶ona w swojej ksi膮偶ce napisa艂a, 偶e jej m膮偶 by艂 bohaterem, kt贸ry uratowa艂 Polsk臋. Ciekawa jestem ile jeszcze po drodze zniszczy艂 karier zawodowych!

Nikt tego po niej si臋 nie spodziewa艂!

Pani Antonina nale偶a艂a ju偶 do wiekowej spo艂eczno艣ci malutkiego miasteczka. Pracowa艂a w szpitalu jako piel臋gniarka przez wiele, d艂ugich lat i by艂a bardzo lubian膮 osob膮 w miasteczku. Zawsze u艣miechni臋ta do ludzi i bardzo pomocna z pok艂adami wielkiej empatii.

Kiedy przesz艂a na emerytur臋 dorabia艂a sobie jeszcze jako szatniarka w miejscowym domu kultury, gdzie pracowa艂a kiedy odbywa艂y si臋 jakie艣 uroczysto艣ci.

Los tak chcia艂, 偶e m膮偶 pani Antoniny szybciej po偶egna艂 si臋 z tym 艣wiatem i zosta艂a sama w dwupokojowym mieszkaniu. Owszem mia艂a dwoje dzieci, ale przecie偶 wiadomo, 偶e dzieci z domu odchodz膮 i zak艂adaj膮 swoje rodziny i tak te偶 by艂o z dzie膰mi pani Antoniny.

Kto j膮 zna艂, to wiedzia艂, 偶e mia艂a sw贸j sta艂y rytm dnia i o poranku z koszykiem sz艂a do sklepu mlecznego i kupowa艂a dla siebie 艣wie偶e pieczywo, a cz臋sto j膮 widziano w du偶ych sklepach, gdzie robi艂a wi臋ksze zakupy, bo zawsze gotowa艂a dla siebie obiad.

Kiedy mia艂a wolny czas, to lubi艂a posiedzie膰 聽na 艂awce w parku, by porozmawia膰 z innymi paniami w jej wieku, aby nie czu膰 si臋 tak膮 samotn膮 kobiet膮. Lubi艂a ludzi i zawsze by艂a radosna 聽i mimo wieku wci膮偶 聽pe艂na 偶ycia.

Nikt niczego nie zauwa偶y艂, aby dzia艂o si臋 z ni膮 co艣 z艂ego, bo na nic si臋 nie skar偶y艂a i nie utyskiwa艂a, 偶e czuje si臋 samotna, czy te偶 chora. Nie by艂o po niej wida膰 oznak depresji, czy te偶 jakiego艣 za艂amania. Ona tryska艂a humorem i zara偶a艂a nim inne osoby b臋d膮ce w jej otoczeniu i nie by艂o wida膰, 偶e dusza jej p艂acze.

Nagle gruchn臋艂o jak grom z jasnego nieba i rozesz艂a si臋 wiadomo艣膰 lotem b艂yskawicy po ma艂ym miasteczku.

Pani Antonina sko艅czy艂a ze sob膮 w spos贸b skuteczny i znaleziono j膮 powieszon膮 we w艂asnym mieszkaniu. Jej kole偶anki z 艂awki straci艂y na chwil臋 oddech, no bo jak偶e tak mo偶na ze sob膮 sko艅czy膰 i stawia艂y sobie pytanie – dlaczego?

Niby z pozoru jeste艣my, my starsi ludzie szcz臋艣liwi w tych swoich ma艂ych 艣wiatach. Niby nie skar偶ymy si臋, 偶e czego艣 nam w 偶yciu brakuje. Niby nie opowiadamy jak bardzo czujemy si臋 samotni i pokazujemy na zewn膮trz u艣miechni臋te twarze niczym z艂ym nie zm膮cone umys艂y. Niby nie epatujemy tym, 偶e z naszym zdrowiem ju偶 jest co艣 nie tak, a jednak w wielu przypadkach ludzie starsi nie potrafi膮 poradzi膰 sobie ze swoimi bol膮czkami. W Polsce ro艣nie skala samob贸jstw, to krzyw膮 na wykresie zape艂niaj膮 te偶 ludzie starzy, kt贸rym w pewnym momencie 偶ycie ju偶 zbrzyd艂o.聽

Jest to na wp贸艂 prawdziwa historia jaka si臋 wydarzy艂a w malutkim miasteczku, cho膰 ofiara faktycznie ze sob膮 tak sko艅czy艂a, a setki ludzi nie mo偶e poj膮膰 jak 聽pani Antonina potrafi艂a zawi膮za膰 ten sznurek tak sprytnie i skutecznie!

***

„Tylko w 2014 roku liczba os贸b pr贸buj膮cych pope艂ni膰 samob贸jstwo wynios艂a 7,7 tys. To wi臋cej o blisko p贸艂tora tysi膮ca, ni偶 w roku ubieg艂ym.

Z聽danych聽opublikowanych na 艂amach dziennika 鈥濺zeczpospolita鈥 czytamy, 偶e bardzo niepokoj膮co wygl膮da liczba skutecznych samob贸jstw. Obecnie ich liczba w ci膮gu miesi膮ca wynosi p贸艂 tysi膮ca.

Co popycha ludzi do desperackich krok贸w?

Z聽informacji聽policji wynika, i偶 w bardzo szybkim tempie ro艣nie liczba samob贸jstw pope艂nianych przez osoby starsze 鈥 najcz臋艣ciej z powod贸w聽finansowych.

鈥濺zeczpospolita鈥 przybli偶y艂a w artykule bardzo niepokoj膮ce statystyki policji. Okazuje si臋, 偶e tylko w ubieg艂ym roku, 偶ycie odebra艂o sobie ponad 6 tys. os贸b.

鈥濩zyli niemal 2 tys. wi臋cej ni偶 w 2012 r. Jednak wszystko wskazuje na to, 偶e rosn膮cy聽trend聽si臋 utrzyma, a obecny rok b臋dzie jeszcze gorszy鈥 – czytamy w 鈥濺z鈥.

Wojew贸dztwa, kt贸re przoduj膮 w tragicznej statystyce, to: 艣l膮skie, 艂贸dzkie i 艣wi臋tokrzyskie. Najwi臋cej samob贸jc贸w jest w艣r贸d m臋偶czyzn, bowiem stanowi膮 oni 80 proc., odbieraj膮cych sobie 偶ycie.

Najcz臋艣ciej samob贸jcy聽decyduj膮聽si臋 na 艣mier膰 przez powieszenie.”

http://http://wgospodarce.pl/informacje/17416-w-polsce-doslownie-nie-da-sie-zyc-liczba-samobojstw-z-biedy-rosnie

Nie wchodzi si臋 dwa razy do tej samej rzeki!

Mariola by艂a wysok膮 kobiet膮 w wieku blisko czterdziestki, a w wieku dwudziestu lat zakocha艂a si臋 w przystojnym panu, ale starszym od niej o ca艂e 20 lat. Zakocha艂a si臋 w nim bez pami臋ci i nie przeszkadza艂a jej zupe艂nie ta r贸偶nica wieku. Pasowali do siebie, bo ona postawna kobieta, kt贸rej niczego w urodzie nie brakowa艂o, a on szpakowaty, postawny i wysportowany pan.

Na samym pocz膮tku ma艂偶e艅stwa mieli du偶y dom, bo on go odziedziczy艂 po swoich rodzicach. Dom z wielkim i zadbanym ogrodem na obrze偶ach miasta, a wi臋c ostoja spokoju, w kt贸rej Mariola od razu poczu艂a si臋 jak u siebie.

M膮偶 Marioli dobrze zarabia艂, gdy偶 mia艂 swoj膮 szko艂臋 tenisa ziemnego i szkoli艂 w niej m艂odzie偶 marz膮c膮 o sukcesach sportowych, a wi臋c przez wiele godzin nie by艂o go w domu, ale pieni膮dze z tego by艂y bardzo dobre, a z up艂ywem czasu coraz lepsze, 偶e w zasadzie Mariola nie musia艂a pracowa膰.

Urodzi艂a syna pi臋knego, du偶ego i zdrowego, a za rok powi艂a drugiego synka i tak im si臋 rodzina powi臋kszy艂a. On szala艂 z rado艣ci, 偶e da艂a mu takich ch艂opak贸w i ju偶 widzia艂 ich na korcie jako zdolnych ch艂opc贸w, kt贸rzy kiedy艣 poci膮gn膮 jego biznes.

Mija艂y lata i synowie ro艣li na zdrowych i przystojnych m臋偶czyzn. Urod臋 odziedziczyli po wysokich rodzicach i to Mariola ich w zasadzie wychowywa艂a, bo m膮偶 by艂 wiecznie zapracowany, ale kiedy wraca艂 zawsze mia艂a dla niego w kuchni co艣 smacznego, bo Mariola by艂a 艣wietn膮 gospodyni膮 i w kuchni czarowa艂a cuda, a kuchni臋 mia艂a wyposa偶on膮 we wszystko, bo to by艂o jej kr贸lestwo. Dogadza艂a rodzinie robi膮c wspania艂e przetwory na zim臋 i potrafi艂a ugotowa膰 niemal wszystko. Mia艂a taki w sobie dar kulinarny i cieszy艂a si臋 kiedy mo偶e dogadza膰 swoim m臋偶czyznom 偶ycia.

Nie pracowa艂a, ale wychowywa艂a ch艂opc贸w i dogl膮da艂a ogrodu, kt贸ry by艂 nies艂ychanie zadbany i wiele s膮siadek jej zazdro艣ci艂o, 偶e ma taki estetyczny zmys艂, bo Mariola mia艂a dusz臋 artystyczn膮 i wielkie wyczucie smaku, a wi臋c wszystko co robi艂a, to robi艂a z wielkim sercem i zaanga偶owaniem, bo taka by艂a Mariola.

M膮偶 pewnego dnia jej zakomunikowa艂, 偶e 藕le si臋 czuje, a lekarz zaproponowa艂 mu sanatorium dla podratowania zdrowia, gdy偶 ma stresuj膮c膮 prac臋 i dobrze by by艂o, aby si臋 odci膮艂 od pracy i za偶y艂 kilku zabieg贸w dziennie, co mia艂o mu wr贸ci膰 si艂y witalne.

Mariola z rado艣ci膮 go spakowa艂a, a wi臋c odprasowa艂a i u艂o偶y艂a wszystko w walizce i odwioz艂a na dworzec, aby m膮偶 mia艂 te trzy tygodnie na podratowanie swojego zdrowia, bo wiek sw贸j mia艂, a wi臋c jako wyrozumia艂a 偶ona nie stawia艂a 偶adnych sprzeciw贸w.

I tak przez osiem lat, ka偶dego roku m膮偶 Marioli je藕dzi艂 do w贸d, a ona z ut臋sknieniem na niego zawsze czeka艂a, a偶 pewnego dnia zabra艂a si臋 za gruntowne porz膮dki w domu, kiedy ch艂opcy byli w szkole. Musia艂a si臋 czym艣 zaj膮膰, wi臋c postanowi艂a, 偶e zrobi porz膮dki w komodach i wszystko ogarnie, tak, by mia艂o to r臋ce i nogi.

Przek艂ada艂a, wyrzuca艂a, uk艂ada艂a, a偶 nagle wpad艂 jej w r臋ce notatnik m臋偶a, kt贸ry by艂 schowany w szufladzie rzadko otwieranej.

Zacz臋艂a przegl膮da膰 ten notatnik i w jej oczach objawi艂 si臋 nie jej m膮偶, a jaki艣 inny m臋偶czyzna. Znalaz艂a podw贸jne bilety do teatru, rachunki z restauracji na dwie osoby i jakie艣 inne paragony na zakup perfum i bielizny osobistej.

Zacz臋艂a szuka膰 w pami臋ci kiedy to m膮偶 kupi艂 jej perfumy Chanel nr 5, kt贸rych nie znosi艂a i kiedy to j膮 obdarowa艂 bielizn膮, kt贸r膮 zawsze kupowa艂a sobie sama, albo zaprosi艂 j膮 do teatru i sobie nic takiego nie przypomnia艂a, a wi臋c szybko wzi臋艂a k膮piel, u艂o偶y艂a w艂osy i zrobi艂a makija偶 i dr偶膮cymi r臋koma otworzy艂a gara偶 i wyruszy艂a w podr贸偶 do tego sanatorium, gdzie wypoczywa艂 jej m膮偶.

Jecha艂a osiem godzin bez przerwy, maj膮c przed oczyma te wszystkie znalezione papierki i kiedy by艂a na miejscu, od razu na recepcji poprosi艂a o nr pokoju swojego m臋偶a legitymuj膮c si臋 oczywi艣cie, 偶e jest 偶on膮 i kiedy zapuka艂a do pokoju my艣la艂a, 偶e to wszystko, to tylko sen.

Otworzy艂a jej nieznana jej kobieta jakby w jej wieku, tylko o wiele ni偶sza, z pi臋knym biustem, korpulentna i zadbana w zwiewnej haleczce, a kiedy Mariola wtargn臋艂a si艂膮 do pokoju zobaczy艂a swojego m臋偶a na 艂贸偶ku przykrytego niedbale prze艣cierad艂em i ju偶 Mariola wszystko wiedzia艂a.

Dosta艂a sza艂u i zacz臋艂a mocno krzycze膰 i zrobi艂a karczemn膮 awantur臋, a偶 wezwano karetk臋, bo Mariola zemdla艂a i konieczna by艂a pomoc lekarza.

Zawieziono j膮 do szpitala, gdzie otrzyma艂a leki na uspokojenie i kilka zastrzyk贸w na wyciszenie. M膮偶 j膮 w tym szpitalu odwiedzi艂 z kwiatami i kala艂 si臋 i postanowi艂 powiedzie膰 jej ca艂膮 prawd臋, 偶e zdradza艂 j膮 z t膮 kobiet膮 od o艣miu lat i razem sp臋dzali chwile w sanatorium, a tak偶e spotykali si臋 kiedy tylko mogli. Prosi艂 j膮 o wybaczenie i p艂aka艂 nad jej 艂贸偶kiem, bo niby wci膮偶 j膮 kocha nad 偶ycie, a tamta kobieta to tylko taka odskocznia od wszystkiego.

Mariola po tym wyznaniu straci艂a zmys艂y i kompletnie zamilk艂a. Psycholog nie potrafi艂 do niej dotrze膰, ani dzieci, ani nikt. Zasklepi艂a si臋 w swojej rozpaczy i nie odzywa艂a si臋 do nikogo, a偶 pad艂a decyzja, 偶e Mariola wyl膮dowa艂a w szpitalu psychiatrycznym w celu zdiagnozowania jej stanu, a tak偶e pr贸by doprowadzenia jej do w miar臋 normalnego funkcjonowania.

M膮偶 odwiedza艂 j膮 w tym szpitalu, gdzie le偶a艂a po lekach zbola艂a i zwini臋ta w k艂臋bek przez ca艂e dnie i noce. Przywozi艂 jej owoce, kwiaty i najlepsze jedzenie i kaja艂 si臋, by tylko mu wybaczy艂a, ale nie wierzy艂a w ani jedno jego s艂owo.

Kiedy poczu艂a si臋 lepiej, trafi艂a na psychoterapi臋, gdzie wyrzuci艂a sw贸j ca艂y b贸l. Otrzyma艂a wsparcie innych, zranionych kobiet, kt贸re utwierdza艂y j膮 w przekonaniu, 偶e warto jeszcze raz zaufa膰, bo widz膮, 偶e m膮偶 si臋 stara. P艂aka艂a przez ca艂y czas, a psycholog 聽radzi艂 jej, aby faktycznie zaufa艂a, bo wci膮偶 m贸wi艂a, 偶e kocha m臋偶a nad 偶ycie i nie wyobra偶a sobie bez niego istnienia.

Mija艂y miesi膮ce psychoterapii i Mariola czu艂a si臋 coraz mocniejsza i kiedy przyjecha艂, by j膮 po wielu miesi膮cach terapii zabra膰 do domu, wsiada艂a do samochodu u艣miechni臋ta i czule wszystkim dzi臋kowa艂a za pomoc i wsparcie. Widziano j膮, 偶e by艂a szcz臋艣liwa, 偶e teraz wszystko ju偶 b臋dzie tylko dobrze. Macha艂a z samochodu tym, kt贸rzy j膮 wspierali i u艣miecha艂a si臋.

Min膮艂 rok kiedy Mariola wr贸ci艂a do domu i do swoich dzieci, kt贸re bardzo matk臋 wspiera艂y, ale po cichu nienawidzi艂y ojca za to, co zrobi艂 ich matce. Ch艂opcy odsun臋li si臋 od ojca i mieli do niego 偶al nie do zmazania, ale Mariola jak dawniej pr贸bowa艂a na nowo scali膰 rodzin臋, aby by艂o tak jak dawniej.

Pewnego dnia m膮偶 Marioli oznajmi艂, 偶e musi jecha膰 na szkolenie sportowc贸w do miejscowo艣ci oddalonej o 800 kim. Ponownie go spakowa艂a, ale za kilka godzin pojecha艂a za nim. Okaza艂o si臋, 偶e ponownie spotka艂 si臋 w hotelu z czaruj膮c膮 czarnulk膮 i tego by艂o ju偶 dla niej za wiele.

Wracaj膮c roztrz臋siona i zamroczona uderzy艂a w barierk臋 w mo艣cie i spad艂a z impetem to rzeki. 艢mier膰 nast膮pi艂a w wyniku uderzenia i utoni臋cia.

Kiedy m膮偶 Marioli dowiedzia艂 si臋 o wypadku, by艂 prawie natychmiast. Po pogrzebie zostawi艂 synom list, 偶e osobi艣cie odpowiada za 艣mier膰 ich matki i powiesi艂 si臋 w pobliskim lesie.

Min臋艂o troch臋 czasu, a synowie przej臋li dochodowy biznes ojca, ale nigdy nie zanie艣li kwiat贸w na jego gr贸b, ani nie zapalili jednego znicza!

Przemoc w szkole – nie lekcewa偶 偶adnych sygna艂贸w!

12 letnia Ania by艂a bardzo dobr膮 uczennic膮. Nale偶a艂a do kategorii uczennic cichych i spokojnych, a do tego bardzo dobrze u艂o偶onych. Nie sprawia艂a 偶adnych wychowawczych problem贸w, ani rodzicom, ani tym bardziej nauczycielom. Uczy艂a si臋 pilnie, bo uczy膰 si臋 lubi艂a, a cz臋sto sama si臋ga艂a po materia艂y, kt贸re nie nale偶a艂y do podstawowego programu. Wypo偶ycza艂a w bibliotece ksi膮偶ki poszerzaj膮ce jej wiedz臋 i to procentowa艂o, gdy偶 zapytana na lekcji, odpowiada艂a na sz贸stk臋, wtr膮caj膮c do odpowiedzi dodatkowe wiadomo艣ci z geografii, historii, czy innego przedmiotu. Rodzice byli z niej bardzo dumni, ale nie kole偶anki z klasy!

Kole偶anki z klasy nie lubi艂y tej kujonki, co to pozjada艂a wszystkie rozumy i postanowi艂y j膮 odpowiednio sprowadzi膰 na ziemi臋. Ania by艂a dla nich sol膮 w oku, bo niby taka m膮dra jest i zadziera nosa – ten mol ksi膮偶kowy nie b臋dzie im podnosi艂a poprzeczki i zbiera艂a wszystkie pochwa艂y od nauczycieli.

Na przerwach Ania nie mia艂a 偶ycia, bo kiedy przechodzi艂a korytarzem, by艂a specjalnie potr膮cana przez kole偶anki z klasy, a z czasem do艂膮czyli si臋 do szykan te偶 ch艂opcy. Szczypali i szturchali j膮 i nie szcz臋dzili niewybrednych epitet贸w.

Potem dobrali si臋 do jej strony na Facebooku i tam, pod zdj臋ciami wstawianymi przez Ani臋 szydzili z jej wygl膮du i ob艣miewali jej jeszcze do艣膰 p艂aski biust. W ko艅cu Ania musia艂a zamkn膮膰 sw贸j profil, gdy偶 by艂o jej bardzo przykro z powodu spadaj膮cej fali nienawi艣ci ze strony r贸wie艣nik贸w.

Kiedy Ania przebiera艂a si臋 w szatni, nagrano to i wrzucono do sieci, aby j膮 upokorzy膰 i kiedy si臋 o tym dowiedzia艂a, nie mia艂a si艂y rano i艣膰 do szko艂y, bo parali偶owa艂 j膮 ogromny l臋k, wymieszany ze wstydem, ale to nie koniec, bo…

kiedy korzysta艂a ze szkolnej toalety, te偶 j膮 nagrano jak siusia, a potem papierem toaletowym si臋 podciera. Filmik zosta艂 te偶 wrzucony o sieci i tego ju偶 dla Ani by艂o za du偶o.

Powiedzia艂a o tym swojej mamie, 偶e jest w szkole zaszczuta i chyba b臋dzie musia艂a zmieni膰 szko艂臋, gdy偶 d艂u偶ej tego nie wytrzyma. Po interwencji matki Ani w szkole odby艂a si臋 pogadanka, 偶e tak nie mo偶na si臋 zachowywa膰 i nakazano usuni臋cie filmik贸w z sieci i na tym si臋 sko艅czy艂o i Ani臋 przeproszono.

Interwencja podzia艂a艂a na kilka dni, a potem rozp臋ta艂o si臋 piek艂o, kiedy ch艂opcy na sto艂贸wce szkolnej, co艣 Ani wrzucili do kompotu i kiedy Ania poczu艂a si臋 藕le w drodze do domu, trac膮c zupe艂nie 艣wiadomo艣膰 – zaci膮gn臋li j膮 do parku i zgwa艂cili, a po fakcie zostawili tak膮 le偶膮ca w krzakach.

Kiedy si臋 ockn臋艂a i ogarn臋艂a, na trz臋s膮cych si臋 nogach, zrozpaczona i zbrukana, posz艂a na tory i rzuci艂a si臋 pod jad膮cy z wielk膮 pr臋dko艣ci膮 poci膮g!

Podobne piek艂o w szkole prze偶ywa艂 13 letni Pawe艂ek. Pawe艂ek by艂 troch臋 grubszy od swoich koleg贸w i dlatego by艂 kopany przez r贸wie艣nik贸w z klasy, kt贸rzy wyzywali go od grubych i 艣mierdz膮cych 艣wi艅. Najbardziej 艣miali si臋 z niego na lekcjach Wuefu, kiedy Pawe艂ek z trudno艣ci膮 wykonywa艂 polecenia nauczyciela od gimnastyki. Pokonanie koz艂a, czy te偶 bieg dystansowy, albo skok w dal, wywo艂ywa艂y u innych uczni贸w salw臋 艣miechu i by艂 wytykany palcami, 偶e taki t艂u艣cioch i nieudacznik jest z tego Pawe艂ka.

Szturchano go na przerwach i podszczypywano, nie daj膮c mu spokoju i z tej przyczyny Pawe艂ek ka偶d膮 przerw臋 sp臋dza艂 zamkni臋ty w toalecie, aby si臋 usun膮膰 z pola widzenia i mie膰 艣wi臋ty spok贸j.聽

Kiedy przychodzi艂 o domu, zamyka艂 si臋 w pokoju i p艂aka艂, uwa偶aj膮c, aby nie zauwa偶y艂a tego mama, kt贸ra samotnie go wychowywa艂a. By艂 dobrym i wra偶liwym ch艂opcem, kt贸ry kocha艂 swoj膮 mam臋 i nie chcia艂 sprawia膰 jej dodatkowych k艂opot贸w. Milcza艂 i nikomu si臋 nie skar偶y艂.

Kiedy wraca艂 ze szko艂y, trzech pot臋偶nych drab贸w, kt贸rzy byli bra膰mi jego koleg贸w z klasy, zmasakrowali Pawe艂ka w ciemnej bramie, tak, 偶e z ledwo艣ci膮 si臋 pozbiera艂.聽

Nie wytrzyma艂 i po powrocie do domu po艂kn膮艂 wszystkie tabletki jakie by艂y w apteczce jego mamy. Kiedy mama jego przysz艂a do domu, by艂o ju偶 za p贸藕no. Wezwany lekarz stwierdzi艂 zgon, a za 艣mier膰 Pawe艂ka nikt nie poni贸s艂 kary!

Pisz臋 o tym dlatego, 偶e nie udawajmy, i偶 przemocy w szkole nie ma, a gdzie艣 w sieci przeczyta艂am, 偶e szko艂y wiedz膮, 偶e jest przemoc w ich plac贸wkach, ale zamiataj膮 j膮 pod dywan, bagatelizuj膮c, aby si臋 tylko nie wyda艂o i nie skrzywi艂o tak cennej opinii dyrekcji i nauczycieli, ale mo偶e kto艣 napisa艂 nieprawd臋?

Depresja nie rozr贸偶nia bogactwa i s艂awy od pospolitego 偶ycia!

Pi臋kny poranek dzisiaj wsta艂 w zachodniej stronie Polski. Wsta艂am wypocz臋ta, gdy偶 upa艂 znacznie zel偶a艂 i jest w ko艅cu taka temperatura, jak膮 uwielbiam. Nie za gor膮co i nie za zimno – miodzio. Poranna kawa, troch臋 krz膮taniny o poranku i otwieram komputer, a tu czeka na mnie niemi艂a wiadomo艣膰. 艢wietny aktor postanowi艂 skr贸ci膰 sobie sw贸j 偶ywot i targn膮艂 si臋 na swoje 偶ycie. Kto by pomy艣la艂, 偶e ten aktor, takiego formatu nie poradzi艂 sobie ze swoimi demonami.聽

Tak sobie my艣l臋, 偶e jak偶e bardzo musia艂a go bole膰 jego dusza, 偶e mimo wielkiego talentu, s艂awy i pieni臋dzy pod dostatkiem, a tak偶e udanego 偶ycia rodzinnego – nie wytrzyma艂 i mia艂 do艣膰 偶ycia i do艣膰 swoich s艂abo艣ci. By艂 na terapii, kt贸ra nic mu nie da艂a – w czerwcu, a miesi膮c sierpie艅 podpowiedzia艂, 偶e ju偶 do艣膰 tej m臋czarni.

Mijamy cz臋sto cudze drzwi i wydaje nam si臋, 偶e za tymi drzwiami jest tylko samo szcz臋艣cie i zgoda, oraz zdrowie. Jednak jak偶e cz臋sto za tymi drzwiami istnieje samo z艂o, albo 偶yje kto艣, kto okrutnie cierpi. Nie wiemy, co za tymi drzwiami si臋 rozgrywa, a kiedy staje si臋 nieszcz臋艣cie, zastanawiamy si臋 dlaczego tego nie widzieli艣my i nie zauwa偶yli艣my. Mo偶e by艣my mogli jako艣 pom贸c?

Aktor mia艂 kochaj膮c膮 rodzin臋, kt贸ra za pewnie wiedzia艂a o ogromnym jego b贸lu duszy i z pewno艣ci膮 wspiera艂a jak mog艂a, ale mimo to, czasami jeste艣my bezsilni w walce i wspieraniu chorej osoby.

Depresja i u偶ywki wymieszane, sta艂y si臋 bomb膮 zegarow膮, kt贸r膮 sam aktor odbezpieczy艂.

Ju偶 nie cierpi, a nam pozosta艂y jego wspania艂e role i filmy i musi nam to wystarczy膰 ju偶!

Kiedy moje wnuki podrosn膮, a ja b臋d臋 偶y艂a, z pewno艣ci膮 podsun臋 im jego filmotek臋 馃檪