Archiwa tagu: senor

Przychodzimy, odchodzimy, leciute艅ko, na paluszkach!

Nie na darmo si臋 m贸wi, 偶e staro艣膰 si臋 Panu Bogu nie uda艂a!

Moja Mama 19 miesi膮c le偶y w 艂贸偶ku nie maj膮ca na nic si艂y.

Mocne serce nie daje Jej odej艣膰 na wieczny odpoczynek, a wszyscy s膮 zm臋czeni do granic mo偶liwo艣ci.

Tak trudno patrze膰, 偶e聽 choroba uwi臋zi艂a Mam臋 we w艂asnym ciele, a odchodzenia nie wida膰.

Zm臋czona jest Ona i zm臋czona jest rodzina i chyba ka偶dy z nas, gdzie艣 tam w g艂owie ma, aby w ko艅cu ten dramat si臋 sko艅czy艂!

19 miesi臋cy, to du偶o i dla Niej i dla nas, bo wszyscy padaj膮 na pysk – dos艂ownie.

Staro艣膰 i do tego nieuleczalna choroba, to jest najgorsza mieszanka tego nieszcz臋snego bycia na tej ziemi.

Jest taka dzielna w tej swojej chorobie, 偶e takiej dzielno艣ci 偶ycz臋 wszystkim, kt贸rzy musz膮 si臋 opiekowa膰 schorowanym rodzicem, m臋偶em, 偶on膮, czy te偶 swoim dzieckiem.

Taka opieka wysysa z opiekuna tak偶e si艂y i obni偶a odporno艣膰 psychiczn膮, bo trzeba by膰 z chorym przy 艂贸偶ku i zerka膰, czy aby nie nadchodzi ta ostatnia godzina, ostatni oddech, a to niszczy najbardziej.

Patrz臋 w telewizji i w realu na ludzi, kt贸rych choroba nie z艂o偶y艂a do 艂贸偶ka i聽 gdzie艣 tam w miar臋 funkcjonuj膮 z laseczk膮,聽 czy z balkonikiem, a mojej Mamie to zosta艂o zabrane przez wstr臋tnego raka.

Taka by艂a radosna, dzielna jeszcze 19 miesi臋cy temu i tak bardzo lubi艂a o w艂asnych si艂ach spacerowa膰, porozmawia膰 z lud藕mi na 艂aweczce, a tu ni z tego, ni z owego sta艂a si臋 warzywem, ale ma wci膮偶 sprawn膮 psychik臋 i to jest ewenement na skal臋 艣wiatow膮!

Taka notoryczna opieka ograbia z w艂asnego 偶ycia. Trzeba oby膰 si臋 od przyzwyczaje艅, sp臋dzania czasu, a tak偶e od czasu na odpoczynek. Wycie艅cza i do艂uje!

Wiem, 偶e nie grzesz臋 tym, i偶 chcia艂abym, aby Mama ju偶 odesz艂a i nie dla odpoczynku dla nas wszystkich, a dla Jej skr贸cenia m臋ki 偶ywota!

Bo gdyby staro艣膰 wygl膮da艂a tak jak w poni偶szym wierszu, to by艂oby cudnie i nawet weso艂o, ale聽 staro艣膰 nie dla wszystkich jest 艂askawa.

 

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania staruszek w parku

SMUTKI I RADO艢CI OBJAW脫W STARO艢CI !

Id臋 ulic膮 – kto艣 mi si臋 k艂ania.
Oddaj臋 uk艂on – znam przecie偶 drania:
ta twarz, ten u艣miech i ten b艂ysk w oku …
To mi艂y facet, znam go od roku.
Jak偶e u diab艂a on si臋 nazywa?
… Dziura, w pami臋ci. Czasem tak bywa.
Wtedy my艣l smutna w g艂owie si臋 rodzi:
Nic nie poradzisz – staro艣膰 nadchodzi.

Z trzeciego pi臋tra schodz臋 rado艣nie,
bo w kalendarzu ma si臋 ku wio艣nie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zw艂aszcza, 偶e s艂o艅ce i b艂臋kit nieba…
Gdy ju偶 po parku id臋 alei
nagle pot zimny koszul臋 klei,
bowiem pytanie w g艂owie mi tkwi:
czy aby kluczem zamkn膮艂em drzwi?
W 艣piesznym powrocie zn贸w my艣l si臋 rodzi:
Nic nie poradzisz – staro艣膰 nadchodzi.

Siedz臋 i czytam. Nagle my艣l 偶ywa
jakim艣 pragnieniem z fotela zrywa.
Robi臋 trzy kroki, staj臋 przy szafie
i jak to ciel臋 na ni膮 si臋 gapi臋 …
Poj臋cia nie mam, po co ja wsta艂em?
Czego tak bardzo i nagle chcia艂em?
Oj, coraz bardziej mi to ju偶 szkodzi,
偶e ta nieszcz臋sna staro艣膰 nadchodzi.

Jad臋 na urlop – prasuj臋 spodnie.
偶eby w艣r贸d ludzi wygl膮da膰 godnie.
Bior臋 walizk臋, p臋dz臋 nad morze …
Lecz tam zamiast 艣ledzi膰 dziewczyny ho偶e,
zamiast podziwia膰 pla偶owe akty …
…Czy wy艂膮czy艂em wtyczk臋 z kontaktu?
Mo偶e dom sp艂on膮艂? Strach we mnie godzi …
Tak to jest kiedy staro艣膰 nadchodzi.

呕eby nie znale藕膰 si臋 kiedy艣 w n臋dzy
zaoszcz臋dzi艂em troch臋 pieni臋dzy.
W du偶ej kopercie, zamkni臋tej klejem,
dobrze ukry艂em je przed z艂odziejem.
I teraz … ju偶 od paru miesi臋cy
nie mog臋 znale藕膰 moich tysi臋cy.
Ech, nie pojmiecie tego wy m艂odzi
jak mi艂o 偶y膰 gdy staro艣膰 nadchodzi.

Pomimo moich najlepszych ch臋ci
nie zawsze mog臋 ufa膰 pami臋ci.
Wi臋c by jej pom贸c, a przez ni膮 sobie,
czasem na chustce w臋ze艂ki robi臋.
A potem jeden B贸g wiedzie膰 raczy
co kt贸ry w臋ze艂 ma dla mnie znaczy膰?
Cho膰 mi si臋 nawet nie藕le powodzi,
wci膮偶 mam k艂opoty. Staro艣膰 nadchodzi.

Dwa razy dziennie – raz przy 艣niadaniu,
a potem w obiad, po drugim daniu
za偶ywam leki, tabletki bia艂e:
cztery po艂贸wki i cztery ca艂e.
Cz臋sto si臋 piekl臋 /bom nie anio艂em/,
gdy w obiad nie wiem czy rano wzi膮艂em?
T臋 gorycz kl臋ski w膮tpliwie s艂odzi
wiedza, 偶e oto staro艣膰 nadchodzi.

呕uj臋 kolacj臋 – w niej pol臋dwica
me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej staro艣ci …
Czy ona musi stale nas z艂o艣ci膰?
Przecie偶 jest pi臋kna. Masz sporo czasu …

Chcesz i艣膰 nad wod臋, albo do lasu,
to sobie idziesz – nikt ci nie broni.
Z 艂贸偶ka zbyt wcze艣nie te偶 nikt nie goni,
bowiem nie musisz p臋dzi膰 do pracy
jak wszyscy twoi m艂odsi rodacy.
Co prawda wigor z wolna przekwita,
lecz po co wigor u emeryta?
Podwy偶ki pensji ju偶 nie wyprosisz,
nale偶n膮 ga偶臋 poczta przynosi …

Spokojnie patrzysz jak 艣wiat si臋 zmienia,
gdy偶 wiek ci daje m 膮 d r o 艣 膰 spojrzenia …
Wi臋c wiwat staro艣膰! Niechaj nam s艂u偶y,
nawet gdy troch臋 chwilami nu偶y.
Bowiem – jak s膮dz臋 – w tym jest rzecz ca艂a,
by jak najd艂u偶ej ta staro艣膰 trwa艂a …

Wiersz Reinera Kerna „Das Alter kommt auf seine Weise” spolszczy艂 /i uzupe艂ni艂/ Tadeusz Rejniak

Nie ukrywam, 偶e jestem Seniork膮!

Nie ukrywam na blogu, 偶e ju偶 jestem Seniork膮 i mam swoje lata.
W艂a艣nie te lata prze偶yte s膮 powodem do tego, 偶e coraz cz臋艣ciej wspominam swoje 偶ycie.
Zagl膮dam do album贸w rodzinnych, w kt贸rych zebra艂o si臋 naprawd臋 du偶o zdj臋膰 i nad ka偶dym si臋 chwil臋 pochylam i podumam.
Wspominam swoje dzieci艅stwo i chyba ka偶dy tego do艣wiadcza, 偶e wspomnienia z dzieci艅stwa si臋 o dziwo zatracaj膮 i w m贸zgu zapisane s膮 tylko skrawki z tego dzieci艅stwa.
Ja nie pami臋tam np. rodzinnych Wigilii – takich z Mam膮 i Tat膮, a jedynie jedn膮, kiedy rodzice wygadali si臋, 偶e moja Babcia od strony Ojca – pope艂ni艂a samob贸jstwo.
Taka wiadomo艣膰 dla 10 letniej dziewczynki, to by艂 szok i dlatego to utkwi艂o mi w pami臋ci.
Nigdy swojej Babci nie pozna艂am, ale przez t膮 wiadomo艣膰 cz臋sto o Niej my艣l臋.
My艣l臋 te偶 o tym, 偶e kiedy opuszczamy 艂ono naszej Matki, to tam gdzie艣 zapisany jest kod kreskowy, kt贸ry kieruje naszym 偶yciem i nic nie dzieje si臋 bez przyczyny.
To ten kod m贸wi nam i podpowiada jak mamy w 偶yciu post臋powa膰 i jak kierowa膰 swoim 偶yciem.
Mo偶e si臋 myl臋, 偶e to, co prze偶yli艣my w swoim 偶yciu jest po co艣!
Wiele bym zmieni艂a w swoim doros艂ym 偶yciu, bo wiele si臋 zdarzy艂o z艂ego, ale z wiekiem sobie t艂umacz臋, 偶e widocznie si臋 zdarzy艂o, aby mnie wzmocni膰 i da膰 si艂臋 na dalsze, dane mi lata.
Teraz kiedy jestem ju偶 Seniork膮 mog臋 da膰 rad臋 dla ludzi m艂odych, aby 偶yli intensywnie, sprawiedliwie, w mi艂o艣ci do bliskich i 艣wiata i aby nie marnowali ani jednego dnia w swoim 偶yciu.
Je艣li cierpi膮 na depresj臋 niechaj zrobi膮 wszystko, aby z niej wyj艣膰 – szkoda marnowa膰 ka偶dego dnia!
Je艣li maj膮 z艂膮 prac臋, niechaj j膮 zmieni膮!
Je艣li 偶yj膮 w z艂ych zwi膮zkach, to niechaj je zako艅cz膮 i nie marnuj膮 sobie 偶ycia.
Je艣li wpadli w na艂ogi, to niechaj si臋 lecz膮, aby wyj艣膰 na prost膮, bo 偶ycie tego jest warte.
Niechaj dostrzeg膮 to, jakim darem jest 偶ycie i warto z niego czerpa膰 i uczy膰 si臋 偶y膰 zgodnie ze swoj膮 wiar膮, przekonaniami, a tak偶e dawa膰 od siebie maksimum swoich mo偶liwo艣ci.
Niechaj m艂odzi ludzie s艂uchaj膮 starszych i uczyli si臋 od nich, oraz czerpali z nich m膮dro艣膰 偶yciow膮.
Ja ju偶 jestem Seniork膮 i znalaz艂am wiersz o sobie, bo mi ju偶 zosta艂o mniej, ni偶 wi臋cej i dlatego kocham ka偶dy dany mi dzie艅.(Wiersz poni偶ej).
Jak pisze mi moja ukochana „A” – bior臋 ju偶 urlop od 偶ycia i ju偶 nie licz臋 godzin, ni lat, bo to 偶ycie przemija – a nie ja!
Zdj臋cie u偶ytkownika El偶bieta Maria Saga.

 

Dziewczynka, kt贸r膮 kiedy艣 by艂am,
Odwiedza mnie czasami w snach.
Cz臋stuje dropsem lub agrestem
I patrzy na mnie, jako艣 tak….
Z niedowierzaniem w piwnych oczach,
W zdumieniu tak dziecinnym trwa,
Jakby nie mog艂a w to uwierzy膰,
呕e … ja – to ja,
呕e ja – to ja.

To czas, kochanie,
Zrobi艂 swoje,
Dok艂adnie i solidnie.
Ka偶da dziewczynka to przechodzi,
A potem… troch臋 brzydnie.
To czas, kochanie,
Zrobi艂 swoje
I cofn膮膰 go nie mo偶na.
Pami臋taj o tym,
Wr贸膰 do mamy.
Na przysz艂o艣膰 b膮d藕 ostro偶na.

Z po偶贸艂k艂ej starej fotografii
U艣miecha si臋 znajoma twarz;
Zabawne jasne warkoczyki,
A w oczach ten bezczelny blask.
Pami臋tasz? – pyta – tamte wiosny,
Wagary, flirty, pierwsze bzy,
I tego, kt贸ry kocha膰 nie chcia艂,
Wi臋c dot膮d si臋, za kar臋 艣ni.

To czas, kochanie,
Zrobi艂 swoje,
I depcze nam po pi臋tach.
On jako艣 nie zna si臋 na 偶artach,
Na 偶adnych sentymentach.
To czas, kochanie,
Zrobi艂 swoje
Najlepiej jak potrafi艂.
A ty – ty wiecznie u艣miechni臋ta
Na starej fotografii.

W codziennym 偶ycia ko艂owrotku,
Wci膮偶 zrywa mi si臋 jaka艣 ni膰,
Wi臋c trzeba wi膮za膰 koniec z ko艅cem
I mimo wszystko jako艣 偶y膰.
W po艣piechu, podle, podle, bez nadziei…
Z dnia na dzie艅 prze偶y膰 byle jak,
A noc膮 pyta膰 a偶 do 艣witu
I po co tak? I na co tak?

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak go艣ci,
On nie ma z艂udze艅, ani pyta艅
I 偶adnych w膮tpliwo艣ci.
Bo czas nie pyta
Tylko p艂ynie
I twarze wok贸艂 zmienia,
A偶 nagle widzisz
Jak go ma艂o
Zosta艂o do stracenia.

Magda Czapi艅ska

Ju偶 jest za p贸藕no! Nie jest za p贸藕no!

Jest w Polsce taki Dom Opieki Spo艂ecznej, kt贸ry jest bardzo przyjazny dla przebywaj膮cych w nim Senior贸w. By艂am w tym domu i wiem jak w 艣rodku jest w nim pi臋knie, bo po remoncie.

Dyrekcja tego domu bardzo zada艂a o warunki Senior贸w, nad kt贸rymi sprawuje opiek臋.

Senior ma wyposa偶ony 艣wietnie pokoik, a w nim telewizor i ka偶dy ma prawo, by swoje miejsce urz膮dzi膰 wed艂ug w艂asnych potrzeb i upodoba艅.

Szerokie korytarze z pod艂og膮 z terakoty, przez kt贸re mo偶na swobodnie porusza膰 si臋 nawet na w贸zku. Ogromna sala telewizyjna, gdzie 聽mo偶na poby膰 z innymi Seniorami, a tak偶e 艣wietlica, w kt贸rej bardziej sprawni maj膮 zaj臋cia z muzyki, czy rob贸tek wszelkiego rodzaju.

Dyrektor dba, by piel臋gniarki i pracownicy socjalni mieli jak najlepsze wykszta艂cenie i znali si臋 na swojej robocie. Doprawdy jest to bardzo przyjazny dom dla Senior贸w, kt贸rzy z r贸偶nych przyczyn nie mog膮 ju偶 sobie sami radzi膰 z 偶yciem.

Pani Bronis艂awie kto艣 poleci艂 ten dom z czystym sercem. Mieszka艂a wysoko w kamienicy, bez windy i trudno jej by艂o o kulach schodzi膰 z takiej wysoko艣ci po stromych schodach.

Mia艂a 艣liczne i du偶e mieszkanie w dobrej okolicy, ale te schody na staro艣膰 sta艂y si臋 dla niej wi臋zieniem, Nie chcia艂a tak 偶y膰.

Przez swoj膮 lekarz poprosi艂a, aby jako艣 dosta膰 miejsce w tym, a nie innym domu i si臋 uda艂o po p贸艂 roku oczekiwania.

Dzieci Pani Broni pracowa艂y w innych miastach i by艂y zap臋dzone i zestresowane, a wi臋c kompletnie nie chcia艂a by膰 dla nich ci臋偶arem.

Pracowa艂a w swoich najlepszych czasach jako dyrektor szko艂y i jej emerytura wystarcza艂a, aby sobie op艂aci膰 nowe miejsce zamieszkania.

Dzieci troch臋 by艂y zaskoczone matki decyzj膮, ale w ko艅cu wszystkie stwierdzi艂y, 偶e to b臋dzie najlepsza decyzja skoro nie maj膮 czasu dla matki i mo偶liwo艣ci膮 opieki nad ni膮.

Kocha艂a swoje dzieci bardzo, a dzieci kocha艂y j膮 i kilka razy w roku przyje偶d偶a艂y do matki, aby z ni膮 d艂u偶ej poby膰. To by艂y cudne chwile dla Pani Broni, ale stwierdzi艂a, 偶e czas zadba膰 o siebie i nie robi膰 wok贸艂 siebie zam臋tu. Nie chcia艂a wp臋dza膰 swoich dzieci w poczucie winy.

Kiedy pojawi艂a si臋 w swoim wybranym domu, od razu o dziwo dobrze si臋 poczu艂a. Zosta艂a przedstawiona innym pensjonariuszom i zaakceptowa艂a od razu swoje nowe miejsce.

By艂a lubiana, bo nie zamyka艂a si臋 tylko w swoim pokoju i wychodzi艂a z u艣miechem do innych. Bra艂a czynny udzia艂 w zaj臋ciach i mia艂a dobre s艂owo dla ka偶dego, kt贸ry gorzej znosi艂 pobyt w domu. Pensjonariusze to wyczuli i ch臋tnie jej si臋 zwierzali, a ona ka偶demu nosi艂a pociech臋.

Kiedy potrzebowa艂a poby膰 sama ze sob膮, to zamyka艂a si臋 w swoim pokoju i poch艂ania艂a ksi膮偶ki, ale mia艂a jeszcze jeden na艂贸g, bo nauczy艂a si臋 serfowa膰 w sieci i jako u偶ytkowniczka forum dla seniora, ch臋tnie dyskutowa艂a z innymi w sieci nie zdradzaj膮c sk膮d klika.

To by艂o jej okno na 艣wiat, kt贸re strzeg艂a tylko dla siebie. By艂a w nowym miejscu szcz臋艣liwa i spokojna, bo oto zi艣ci艂y si臋 jej marzenia, by nie wadzi膰 swoim dzieciom.

Przy 偶yciu trzyma艂 j膮 komputer w艂a艣nie, bo interesowa艂a si臋 wieloma sprawami, ale najbardziej lubi艂a w sieci s艂ucha膰 muzyki, ale to by艂 jej intymny, ma艂y 艣wiat.

Dzieci przyje偶d偶a艂y do niej w odwiedziny, ale najbardziej lubi艂a kiedy odwiedza艂y j膮 na Bo偶e Narodzenie. Wiedzia艂a, 偶e pokonuj膮 setki kilometr贸w i na ten dzie艅 odwiedzin prosi艂a, by w jej pokoju nie zabrak艂o 艣wi膮tecznego pocz臋stunku, kt贸ry z dzie膰mi pragn臋艂a spo偶y膰.

Na 艣wi臋ta zawsze z szafy wyci膮ga艂a z worka foliowego choink臋, kt贸r膮 samodzielnie stroi艂a, aby nada膰 swojemu 偶yciu odrobin臋 rado艣ci i czeka艂a.

Min臋艂o osiem lat i osiem 艣wi膮t Bo偶ego Narodzenia. Ustroi艂a choink臋 na z艂oto, bo poprosi艂a, aby jej kupi膰 bombki w kolorze z艂ota i dodatki. Cieszy艂a si臋 na nast臋pne spotkanie ze swoimi ukochanymi dzie膰mi.

Poprosi艂a Pani膮 socjaln膮 by ufarbowa艂a jej w艂osy, a potem pi臋knie ufryzowa艂a, bo chcia艂a by膰 znowu szykowna na przyj臋cie dzieci, ale zaraz potem dzieci zadzwoni艂y, 偶e tym razem nie przyjad膮, bo to i owo stoi im na przeszkodzie.

By艂o jej przykro okropnie, bo w 艣wi臋ta w艂a艣nie sko艅czy艂a 85 lat, a wi臋c te 艣wi臋ta by艂y dla niej bardzo smutne. Choinka z艂ota przesta艂a j膮 cieszy膰.

Na drugi dzie艅 piel臋gniarka roznosz膮ca leki znalaz艂a Pani膮 Broni臋 nie偶yw膮. Lekarz stwierdzi艂, 偶e ze wzgl臋du na du偶y stres zabi艂 j膮 wylew krwi do m贸zgu.聽

Senior i Seniorka klika – cz臋sto z psychiatryka!

Musz臋 po pewnych refleksjach i obserwacji napisa膰, 偶e gdyby nie Internet, to nie mia艂abym zielonego poj臋cia o wielu sprawach. Prawd膮 jest, 偶e komputer pod艂膮czony do sieci, stanowi wielgachne okno na 艣wiat, przez kt贸re mo偶na zobaczy膰 nie tylko swoje poletko za domem, ale i inne krajobrazy i mo偶na wyczyta膰 dos艂ownie wszystko.

Wystarczy wpisa膰 w wyszukiwark臋 dan膮 fraz臋 i wyskakuj膮 linki, wiele link贸w i tym sposobem mo偶na wyczyta膰 jak pozby膰 si臋 niechcianej plamy, jak wychowywa膰 dziecko, jak pozbiera膰 si臋 po stracie bliskiej osoby itd. Wchodzimy do Internetu, aby sprawdzi膰 jak objawia si臋 depresja, czy te偶 nerwica i wszystkie choroby 艣wiata. To pude艂eczko powie nam wszystko, co w danej chwili nas interesuje.

Mo偶emy pos艂ucha膰 muzyki, obejrze膰 film, 艣ci膮gn膮膰 dost臋pne programy do malowania i grafiki, czy te偶 pogra膰 z innymi w bryd偶a, czy jakie艣 tam literaki. Mo偶na zapisa膰 si臋 na forum i wymienia膰 z innymi pogl膮dy i tam zamieszka膰 na lata.

Kiedy porusza艂am si臋 w realnym 艣wiecie, bo z komputerem jestem jakie艣 pi臋膰 lat, wierzy艂am w cz艂owieka i jego ludzkie odruchy i zachowania. By艂am i jestem otoczona dobrymi i prawymi lud藕mi, a je艣li mia艂am wrog贸w, bo kt贸偶 ich nie ma, ju偶 dawno spisa艂am takie osoby na straty i wywali艂am z pami臋ci, jako prymitywy i zamkn臋艂am rozdzia艂.

Zmierzam do tego, 偶e czytaj膮c np. na Facebooku komentarze tam zamieszone pod artyku艂em, czy felietonem, rzuca si臋 w oczy obrzydliwe hejterstwo i gn贸j jaki mo偶na przeczyta膰. W艂os si臋 je偶y na g艂owie, 偶e ludzie potrafi膮 by膰 tak podli bez grama empatii i zrozumienia. Nie jest tak, 偶e to tylko m艂odzie偶 i g贸wna偶eria si臋 tak zachowuje – oj nie!

Zachowuj膮 si臋 te偶 tak Seniorzy, kt贸rych nigdy o hejt bym nie podejrzewa艂a. Zachowuj膮 si臋 jak 艣wiry w sieci i wylewaj膮 na wszystko swoje frustracje pomieszane z fekaliami i 艣mierdzi okropnie. Seniorzy si臋 nienawidz膮 i skacz膮 sobie do oczu i wiecie co? Oni s膮 gorsi od gimbazy, kt贸ra nie ma jeszcze sprecyzowanych pogl膮d贸w na 偶ycie i w dupsko im si臋 jeszcze nie nala艂o. Jestem w stanie zrozumie膰 g贸wniarza, kt贸ry nie ma poj臋cia, co to jest prawdziwe 偶ycie, bo jeszcze go nie prze偶y艂 i dopiero zbiera 偶yciowe do艣wiadczenia, ale Senior? 聽Wydawa艂oby si臋, 偶e Senior brzmi dumnie. Wydawa艂oby si臋, 偶e 偶ycie nauczy艂o go wyrozumia艂o艣ci, taktu i tych r贸偶nych 偶yciowych m膮dro艣ci, ale si臋 bardzo zawiod艂am i wiecie co? Ubolewam nad stanem umys艂owym tych ludzi i zastanawiam si臋 jacy byli, kiedy jeszcze pracowali i obracali si臋 mi臋dzy lud藕mi. Jacy byli, kiedy byli m臋偶ami i 偶onami i wychowywali swoje potomstwo. Jacy byli, kiedy trzeba by艂o pracowa膰 mi臋dzy lud藕mi i si臋 z nimi komunikowa膰 z najr贸偶niejszymi sprawami? Niepoj臋te, 偶e na staro艣膰 tak mo偶na si臋 zmieni膰 i dokopywa膰 sobie wirtualnie. Niepoj臋te, 偶e staro艣膰 kiedy dopada cz艂owieka zamienia go w wampira.

Moi drodzy czytelnicy. Nie generalizuj臋, 偶e wszystkie starsze osoby takie s膮. Przecie偶 czytam wiele blog贸w, fantastycznych blog贸w, prowadzonych przez Senior贸w i sama nale偶臋 do tej grupy, ale jest pewna grupa taka, kt贸ra w sieci potrafi tylko zrz臋dzi膰, obra偶a膰, kl膮膰, wyzywa膰 i miesza膰 z b艂otem i wiem, co pisz臋, gdy偶 z racji wieku poruszam si臋 w rejonach, gdzie pisz膮 w moim wieku i mog艂abym tutaj wklei膰 setki, dos艂ownie setki przyk艂adowych wpis贸w Senior贸w – 艣wir贸w, kt贸rym zamiast dowodu powinni zabra膰 dost臋p do komputer贸w.

Nie za艣miec臋 swojego bloga takimi wpisami, bo wstydz臋 si臋 za ludzi w moim wieku. Niekt贸rzy kwalifikuj膮 si臋, 偶e ten i owa klika i – powinno si臋 zamkn膮膰 ich 聽do psychiatryka i na tym zako艅cz臋 brutalnie ten wpis. Zniesmaczona Ela!