Archiwa tagu: serce

Rób wszystko z sercem, oto moja maksyma

Wstałam dziś o godzinkę wcześniej niż zwykle. Troszkę nerwowo wstałam, bo przecież miałam na dziś umówioną randkę, a więc szybki prysznic, ułożenie fryzurki, a, że włosy krótkie, więc kilka machnięć suszarką i szczotką, a potem oko i już byłam gotowa na spotkanie. Oczywiście, że się denerwowałam, bo wyobraźnia działa potężnie w takich sytuacjach, ale sobie przetłumaczyłam, że jeśli zrobię wejście z sercem i uśmiechem, wszystko będzie dobrze. Przygotowana byłam, chyba lepiej jak na maturę z matematyki i tu pozdrawiam maturzystów. Kartki wydrukowane bardzo dokładnie i opisane na czerwono, co znacznie ułatwiło współpracę. Czułam się komfortowo i rozmowa z bardzo miłym policjantem, to czysta przyjemność i czułam się jak byśmy znali się od zawsze. Ja starsza pani z problemem zostałam wysłuchana z powagą sytuacji i czułam, że jestem potraktowana bardzo poważnie i profesjonalnie.

Myślałam, że trafię na urzędnika skostniałego, rutyniarza, a tu miła, bardzo niespodzianka. Wracając, uśmiechnęłam się do siebie, że ktoś poważnie mnie potraktował, co na pożegnanie zaznaczyłam, że było to bardzo miłe dla mnie i tu kłaniam się urzędnikowi 🙂

Spokojnie z sercem zabrałam się za wiosenną zupę, a więc pokroiłam botwinkę i takie tam i wyszła mi bardzo smaczna potrawa. Po dawce emocji, swoje zadania wykonywałam już bardzo spokojnie i bez pośpiechu, zadowolona z siebie, że sprawę ruszyłam i doprowadzę ją do finału – też z sercem, gdyż działając bez serca, stajemy się zimni i wyrachowani, czyli byle jacy ludzie, a ja nie chcę być byle jaka – dla nikogo!

Czy macie też tak, że po dobrze spełnionym obowiązku, świeżo, zaparzona kawa z sercem, smakuje Wam wybornie i jest to ta chwila, tylko Wasza? Właśnie piję taką kawę, uśmiechając się do siebie.

Dobrego dnia wszystkim – z sercem, może nie koniecznie na dłoni, ale bijącym ciepło w stosunku do innych ludzi.

Taką fotkę zrobiłam, wracając uśmiechnięta.

choszczno dziś

Reklama

Potęga miłości – moje kino

Jeśli oglądamy samotnie film, który głęboko nas porusza, to natychmiast po skończeniu seansu, mamy ochotę podzielić się wrażeniami z najbliższą nam osobą. Tak stało się i ze mną, gdyż po obejrzeniu filmu pt. „Pamiętnik” z doskonałą obsada  Ryan Gosling i Rachel McAdams, zaraz po skończeniu filmu poszłam do drugiego pokoju i ze łzami w oczach powiedziałam tylko, że tak się kochali, że ta ich wielka miłość sprawiła, iż umarli tej samej nocy, gdyż żadne z nich nie wyobrażało sobie dalszego życia bez drugiej połówki jabłka.

Mąż mi natychmiast odpowiedział, że my będziemy jeszcze parę lat żyć razem i musimy się sobą cieszyć i mnie przytulił.

Fabuła filmu rozpoczyna się w Domu Spokojnej Starości. Ona chora na Alzhaimera, nie poznająca ani swojego męża, ani swoich dzieci. On za wszelką cenę pragnie, aby przypomniała sobie ich wspólne chwile, to znaczy jak rozpoczęła się ich wielka miłość. Zaczyna czytać jej swój pamiętnik, w którym zapisywał historię ich wielkiej miłości nie pozbawionej wątków dramatycznych. Poznali się w latach 40  gdzieś w Północnej Karolinie. Ona, córka majętnych rodziców, a On, zwykły robotnik, trochę nieokrzesany, ale niezmiernie romantyczny i zabawny. Jest lato, a więc czas wakacji, podczas których spędzali ze sobą każdą wolną chwilę i w tym czasie wybuchła między nimi wielka namiętność, nie banalna, nie przelotna – po prostu wielka miłość, której wszystkie przeciwności losu nie były w stanie zabić. Rodzice Jej, rozdzielają ich, bo On nie był dobrą partią dla ich córki. Ona wyjeżdża, a On idzie na wojnę i mogłoby się wydawać, że to już koniec i nigdy więcej się nie spotkają. Mija 7 długich lat, podczas których w ich życiu wszystko się zmienia. On po powrocie z wojny, odbudowuje dom, tak jak Jej obiecał, a Ona szykuje się do ślubu z majętnym mężczyzną, dobrą partią i tu następuje zwrot wydarzeń, który jak najbardziej jest na rękę widzowi i tak było i ze mną, bo potęga miłości zwyciężyła. Zachęcam do obejrzenia tego filmu i może nie tylko kobiety, bo ten melodramat potrafi poruszyć każde wrażliwe serce.