Archiwa tagu: śmierć

Odszedł Kamil Durczok – [*]

Wstajesz rano i są takie wiadomości, które wbijają w fotel.

Jakże to tak, że umiera tak młodo człowiek, który walczył o to, aby się odbić od dna, bo w swoim życiu trochę nagrzeszył i w związku z tym stracił wszystko, choć miał wszystko.

Od siebie napiszę tylko tyle, że na moim blogu znajdują się felietony Kamila Durczoka, bo lubiłam go czytać.

Był bezkompromisowy i ostry jak żyleta, ale nielubiany w przestrzeni publicznej i w mediach społecznościowych, wyśmiewany dobry, bardzo dobry dziennikarz.

Miał wrogów, bo walił prosto z mostu!

Ostatnio czytałam jego wpis na Twitterze i przeczytałam masę hejtów skierowanych do tego człowieka, a ja zawsze mówię, że do cholery nie kopie się leżącego!

Wówczas pomyślałam, że to sami Polacy i Polki go zabiją i zabili!

Ileż można wytrzymać w końcu, bo czy uciec na bezludną wyspę, kiedy jest się zwierzęciem politycznym, a i tam by go „świeci” Polacy dopadli!

Alkoholizm jest świadectwem klęski, której doznało w człowieku jego poczucie rzeczywistości, klęski poniesionej wobec marzenia. Mamy tutaj przykład alienacji człowieka rzeczywistego przez człowieka-marę, człowieka-upiora. Alkoholizm jest efektem tego, że człowiek zupełnie nie rozumie świata ani samego siebie. Autor: Józef Tischner – Jak żyć?

Jest taka pieśń, w której Bułat Okudżawa śpiewał o Władimirze Wysockim:

„Jak potrafił, tak żył, a bezgrzesznych nie zna przyroda”.

Cytat z „Małego Księcia”

– Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
– Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
– Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
– O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.

Kamil prosił aby pożegnać go poniższą piosenką – Franka Sinatry:

A teraz, zbliża się koniec

I oto stoję w obliczu finału

Mój przyjacielu, powiem to jasno

Zdam sprawę z tego, czego jestem pewien.

Przeżyłem spełnione życie,

Przemierzyłem każdą z dróg,

A co więcej, co znacznie ważniejsze,

Zrobiłem to po swojemu

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,frank_sinatra,my_way.html

Łukaszenko musi odejść!

Nie wiem, kto jest autorem tego zdjęcia, ale z pewnością nie zostało ono zrobione teraz na granicy polsko – białoruskiej.

Mimo to symbolizuje ono wielki kryzys na granicy i wielki niepokój, a wskazuje na mękę dzieci!

Wstajemy i nie wiemy, co tam się dzieje, a dzieje się z pewnością wielki dramat i sceny dantejskie.

Łukaszenko, to cwany lis, bo wpuścił tam dziennikarzy CNN i BBC, którzy pokazują jak dobrotliwy polityk dokarmia tych ludzi i obdarowuje nową odzieżą.

W tych obrazach idących w świat, to my – Polacy jesteśmy mordercami, bo ich nie wspomagamy niczym, a Łukaszenko w w tym swój niecny cel – rozwalić UE, albo przeciwdziałać wojnie na Ukrainie, do której dąży Putin!

Nie będę się rozwodziła w tym temacie jakże strasznym, ale jedno wiem, że skoro Krycha Pawłowicz nawołuje do zbiórki na zaporę na granicy, to oznacza, że budżet nie ma kasy na ten cel, a mur nigdy nie powstanie!

Nie wiem kiedy ten kryzys się skończy, a kiedyś się skończy, ale trzeba zadać sobie pytanie – tylko jak się skończy, bo może akcją wojenną i nie wiadomo tylko kto do kogo będzie strzelał?

Kaczyńskiemu ten kryzys na granicy spadł z nieba, bo już nie rozmawiamy o wszystkich aferach tych bandytów w tym nierządzie, a gadamy tylko o granicy!

Jedynym wyjściem w tej strasznej sytuacji jest „ubicie” Łukaszenki, który sobie gra ludzkim życiem w wiadomych dla niego tylko celach!

Nawet na Hitlera był zamach, choć nieudany, ale Amerykanie zmietli z ziemi dyktatora Osama Bin Ladena, a więc przy współczesnej technice wojennej można namierzyć też tego zbója i mordercę.

Ku sprawiedliwości dziejowej zmierzam, że będzie druga Norymberga i będzie na niej sądzony też Kaczyński, Ziobro i Kamiński, a także Duda za zaniechanie.

Ciekawe, czy te kanalie noszą przy sobie kapsułkę z cyjankiem w razie czego?

Jestem ciekawa jakie jest Wasze zdanie w tej strasznej sprawie, bo przecież musimy jakieś mieć!

Dopiszę jeszcze, że „Jest taki kraj i jest w nim taka policja, która aresztuje kolorową kredę dzieci, ale nie aresztuje faszystów!

I jeszcze:

„Brawo Kalisz – polskie miasto, który dzisiaj wyszedł na ulicę pełen sprzeciwu, że w tym mieście nie ma zgody na faszyzm”

A co zrobił z tym Anżej:

Obudził się po fakcie i minęło 3 dni od wydarzeń, które zaistniały i się zastanowił, czy dostał wytyczne, że je potępił – farsa, cyrki i szopka.

A i jeszcze jego niema żoneczka przemówiła dziś do Seniorów z okazji ich święta – zakłamana i zimna kobieta, kiedy seniorzy walczą o każdy dzień przeżycia z powodu wysokich cen i inflacji!

Wszyscy umrzemy!

umieranie
Zawsze chyba tak miałam, że dwa ostatnie miesiące w roku są dla mnie bardzo dołujące.

Wszystko zahacza o przemijanie i coraz częściej pogrążam się w swoich myślach i zadaję sobie pytanie, że kiedy i jak i łapie mnie coraz częściej dość spory strach, ale któż z nas nie ma takich czarnych myśli?

Świat staje się coraz bardziej nieprzyjazny, bo ludzie, tysiące ludzi na granicy koczuje w tym jakże nieprzyjaznym lesie na granicy!

Klimat się stacza ku równi pochyłej i grozi Ziemi naszej katastrofa klimatyczna.

Ukradli mi moją Polskę i z biało – czerwonej flagi zrobili brunatne gówno, które śmierdzi już na cały, niemal świat.

To wszystko nie skłania do optymizmu i pojawiają się automatycznie czarne myśli, bo nie o taką Polskę walczyły ostatnie sprawiedliwe i dumne, które dzisiaj zostały zaproszone do Faktów TVN. 

„Pani Anna Przedpełska-Trzeciakowska i Pani Wanda Traczyk -Stawska – dziękuję za każde słowo w rozmowie z Piotrem Kraśko .Proszę przyjąć wyrazy wielkiego szacunku – wierzę że nie tylko ode mnie i myślę, że nie tylko”

Przykro cholernie czyta się prawą stronę, iż Bąkiewicza uznali za bohatera i patriotę, a nie za idiotę i już obsadzają go wysoko w polityce.

Przykro się czyta, że ci ludzie po prawej nie odróżniają piękna od brzydoty i dobra od zła.

Nawet, kiedy PiS wybory przegra, to już nigdy nie staniemy się jednym Narodem – NIGDY!

Może trzeba przestać się przejmować Polską, a cieszyć się tym, że w Rodzinie wszystko się układa i jesteśmy sobie bliscy.

Jednak ja nie umiem się odciąć, gdyż pragnie mi się sprawiedliwa i dumna Polska, bo mamy wszyscy dzieci i wnuki, którym chciałoby się zostawić piękny i zgodny kraj.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że już mam bliżej, niż dalej i te myśli ostatnio częściej się pojawią.

Może kogoś zainteresuje.

Znalazłam w Internecie poniższy tekst . Warto przeczytać, przemyśleć i może zwolnić 🤔?

****
Kiedy umrzesz, nie martw się,
za Twoje ciało…
Twoi krewni zrobią wszystko, co trzeba
zgodnie z ich możliwościami.
Zdejmą ci ubrania,
Umyją cię
Ubiorą cię
Wywiozą cię z domu i zabiorą
na Twój nowy adres.
Wielu przyjdzie na twój pogrzeb, żeby się pożegnać „. Niektórzy odwołają zaręczyny, a nawet opuszczą pracę, żeby pójść na twój pogrzeb.
Twoje rzeczy, nawet tego, czego nie lubiłeś pożyczać, będą sprzedawane, rozdawane lub spalone:
Twoje klucze
Twoje narzędzia
Twoje książki
Twoje płyty
Twoje buty
Twoje ubrania…
I bądź pewna , że świat
nie zatrzyma się i zapłacze za tobą.
Gospodarka będzie kontynuowana.
W swojej pracy zostaniesz zastąpiona.
Ktoś z tymi samymi lub najlepszymi zdolnościami, przejmie twoje miejsce.
Twój majątek pójdzie do twoich spadkobierców….
Ludzie, którzy znali cię tylko z twojego wyglądu powiedzą: Biedna kobieta !
Albo „ona świetnie się bawiła!”
Twoi szczerzy przyjaciele będą płakać
kilka godzin lub kilka dni,
Ale potem wrócą do śmiechu.
Twoje zwierzęta przywykną do nowego właściciela.
Twoje zdjęcia przez jakiś czas powiszą na ścianie albo będą nadal na jakimś meblu, ale potem zostaną schowane na dno
szuflady.
Ktoś jeszcze usiądzie na twojej kanapie
i będzie jadł przy twoim stole.
Głęboki ból w twoim domu będzie trwał tydzień, dwa, miesiąc, dwa, rok, dwa… Potem zostaniesz dodana do wspomnień
I wtedy twoja historia się skończy.
Skończyło się wśród ludzi, skończyło się tutaj,
skończyło się na tym świecie.
Ale zacznij swoją historię w swojej nowej rzeczywistości… w swoim życiu po śmierci.
Wartość straciło:
Ciało
Piękno
Wygląd
Nazwisko
Komfort
Kredyt
Stan
Pozycja
Konto bankowe
Domy do wynajęcia
Samochód
Zawód
Tytuły
Dyplom
Medale
Trofea
Przyjaciel
Miejsca
Małżonka
Rodzina…
W swoim nowym życiu potrzebujesz tylko swojego ducha.
I odwagi, którą tu zgromadziłaś,
To będzie jedyna fortuna, na jaką tam będziesz mogła liczyć.
Ta fortuna jest jedyną rzeczą , którą weźmiesz . Kiedy żyjesz życiem miłości do innych i w pokoju z bliźnim, uwielbiasz swoją duchową fortunę.
Dlatego staraj się żyć i być szczęśliwą gdy tu jesteś, bo jak powiedział… Franciszek z Asyżu;
” Stąd nie weźmiesz tego, co masz.
Weźmiesz tylko to, co dałeś
To twoje życie, ciesz się nim w pełni,
Jakby to był twój ostatni dzień……
 
 

Kiedy mnie już nie będzie
A. Osiecka
Siądź z tamtą kobietą twarzą w twarz
Kiedy mnie już nie będzie
Spalcie w kominie moje buty i płaszcz
Zróbcie sobie miejsce
A mnie oszukuj mile
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
A mnie oszukuj mile
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
Dziel z tamtą kobietą chleb na pół
Kiedy mnie już nie będzie
Kupcie firanki jakąś lampę i stół
Zróbcie sobie miejsce
A mnie zabawiaj smutnie
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
A mnie oszukuj mile
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
Płyń z tamtą kobietą w górę rzek
Kiedy mnie już nie będzie
Znajdźcie polanę smukłą sosnę i brzeg
Zróbcie sobie miejsce
A mnie wspominaj wdzięcznie
Że mało tak się śniłam
A przecież byłam
No przecież byłam
A mnie oszukuj mile
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
A mnie oszukuj mile
Uśmiechem słowem gestem
Dopóki jestem
Dopóki jestem
A mnie bezczelnie kochaj
Choć smutne śpiewki przędę
Bo przecież będę
Bo przecież będę
A mnie bezczelnie kochaj
Choć smutne śpiewki przędę
Bo przecież będę
Bo przecież będę

Mój pogrzeb bez księdza!

– Na pogrzebie zapalonego wędkarza ustawiłam manekina ubranego w specjalne kalosze, wędkarską kamizelkę i kapelusz. Oczywiście miał długą wędkę i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze pływały ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony był z pałek wodnych, haczyków, żyłki i błystek – opowiada mistrzyni świeckich ceremonii pogrzebowych.

Nigdy nie było mi po drodze z kościołem, a bywałam w nim na chrztach, ślubach i to wszystko!

Raz pobiegłam do kościoła na mszę, kiedy było mi bardzo w życiu źle, ale nie przyniosło mi to żadnej ulgi!

Nie chodziłam do kościoła i z pewnością po mojej śmierci ksiądz by nie chciał uczestniczyć w moim pochówku, ale w sumie czego oni nie zrobią dla pieniędzy, a ja nie chcę mieć wymuszonego pogrzebu!

Muszę ze swoimi Dziećmi przeprowadzić poważną rozmowę i będzie trudno, bo moje Dzieci są wierzące, a więc nie wiem czy mnie zrozumieją, ale ja chcę by mój pogrzeb był wesoły, niezależnie ile osób zechce mnie pożegnać!

Niech mnie wszyscy pożegnają lampką czerwonego wina – tak sobie życzę!

Jeszcze nie wybieram się na tamten świat, ale mam swoje już przemyślenia takie, iż ceremonię ma poprowadzić Mistrz Ceremonii Pogrzebowej i to także ogłoszę swojemu Mężowi, bo ma być tak żeby mi zagrali:

Gdy odwalę kitę

Gdy czarne papierowe buty rano już ubiorę
A stara zyska pewność, że mi szychta wisi kalafiorem
To wyjdzie długi pochód mych żałobnych gości
Na Śląską Ostrawę po Sikory moście
Gdy odwalę kitę
To będzie gites
Cudnie, fajnie i gites
Gdy definitywnie odwalę kitę
A że wszyscy mi są bliscy, to niech dzisiaj się uraczą
Niechaj rżnie muzyka, wino płynie, moje baby płaczą
I tak jak w robocie nie dawałem ciała
Chcę, by moja stypa była jak ta lala
Niech będzie gites
Cudna, fajna i gites
Gdy definitywnie odwalę kitę
Co niektórych zwali w niezłej chwili, niech ja skonam
Wie coś o tym kochanica, tego, co był zszedł, Macdona
Więc jeśli miałbym wybrać – w łóżku czy też w klubie
Niech mnie trafi w trakcie tego, co tak lubię
To będzie gites
Cudnie, fajnie i gites
Jeszcze nie postanowiłam, czy będę chciała kremacji, czy też wpakowanie mego ciała do ziemi, aby mnie zjadły robale, ale na to mam jeszcze trochę czasu – chyba?
Jak wygląda pogrzeb świecki, to można przeczytać niżej i sami stwierdzicie, że jest bardziej po ludzku!
Dzieci zadecydują i Mąż o tym jaka ja za życia byłam, ale na pewno nie omieszkają, iż lubiłam  pisać  bloga i robić zdjęcia, a także kochałam swoje Dzieci, Męża i przede wszystkim nie byłam w życiu plotkarą i jeszcze to, że umarłam jako ostatnia z rodu Matki i Ojca!
„500 pogrzebów Anety.
– Na pogrzebie zapalonego wędkarza ustawiłam manekina ubranego w specjalne kalosze, wędkarską kamizelkę i kapelusz. Oczywiście miał długą wędkę i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze pływały ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony był z pałek wodnych, haczyków, żyłki i błystek – opowiada mistrzyni świeckich ceremonii pogrzebowych.
– Na pogrzebie zapalonego wędkarza ustawiłam manekina ubranego w specjalne kalosze, wędkarską kamizelkę i kapelusz. Oczywiście miał długą wędkę i podbierak. Obok niego, w rybackim wiadrze pływały ryby, a wieniec pogrzebowy zrobiony był z pałek wodnych, haczyków, żyłki i błystek – opowiada mistrzyni świeckich ceremonii pogrzebowych.
  • Pewna rodzina stanowczo zakazała używania słów „śmierć”, „zmarła”, „pożegnanie”, a także „pogrzeb”, „uroczystość”. Uważali, że Terenia wciąż dla nich żyje. Powitała więc zgromadzonych na „sali koncertowej”
  • Aneta do dziś pamięta pogrzeb niespełna dziewiętnastoletniej dziewczyny z Krakowa. Była osobą transseksualną. Popełniła samobójstwo
  • Po pogrzebach ludzie podchodzą do niej, proszą o wspólne zdjęcie, biorą wizytówki i deklarują, że chcą, aby – gdy umrą – żegnała ich „ta pani w czerwonych bucikach”

Dziś jest w Warszawie, jutro w Gdańsku lub w Stalowej Woli. Pojutrze w Sochaczewie, Przemyślu czy Hajnówce.

Miejsce jej pracy zależy od tego, gdzie kto umarł. Bo Aneta Dobroch jest Mistrzynią Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej, jedną z niewielu w Polsce kobiet, które pracują w tym zawodzie. Od 2017 r. napisała już ponad 500 scenariuszy pogrzebów i przemówień pożegnalnych.

Co robił, co lubił, kogo kochał?

– Moje pogrzeby są inne. Piękne, wzruszające, na długo zapadają w pamięć. Ich uczestnicy długo wspominają, jakie emocje im towarzyszyły – opowiada.

Przyznaje, że rozmowy z krewnymi zmarłych nie są łatwe. – Bo ludzie pogrążeni są w smutku, żalu, a czasem złości. Zrozpaczeni, rozżaleni na los, zapłakani. A z emocjami każdego człowieka trzeba obchodzić się jak najdelikatniej – podkreśla.

Do każdego pogrzebu Aneta przygotowuje się co najmniej kilka godzin.

– Wypytuję, drobiazgowo zbieram informacje. Dowiaduję się, jakim zmarły był człowiekiem, co w życiu zrobił, co lubił, kogo kochał, co go denerwowało. Coraz częściej na ceremonii pożegnania wyświetlam filmy zmontowane ze zdjęć z różnych etapów życia, zilustrowane muzyką, jakiej słuchał – wymienia.

Życie jak koncert z brawami

Anecie najczęściej śnią się pogrzeby. A to, że nie może na któryś dojechać, bo jest śnieżyca. Albo zapomina, dokąd ma dojechać i jak na imię ma zmarły. Że jest mocno spóźniona, a rodzina i przyjaciele niecierpliwie na nią czekają. Ale najgorszy jest sen, w którym nie wzięła ze sobą tekstu przemówienia. Bo każda przemowa jest niepowtarzalna i – jak mówi Aneta – szyta na miarę.

– Prowadziłam niedawno pogrzeb w Radomiu. Zmarła za życia była wielką miłośniczką muzyki klasycznej, więc rodzina zażyczyła sobie, aby ceremonia miała formę koncertu chopinowskiego, na którym gościem honorowym będzie ich Terenia.

 Foto: Archiwum prywatne

Rodzina stanowczo zakazała mi używania słów „śmierć”, „zmarła”, „pożegnanie”, a także „pogrzeb”, „uroczystość”, „rodzina”, „żałobnicy”, bo uważali, że Terenia wciąż dla nich żyje. Powitałam więc zgromadzonych na „sali koncertowej”. Ale pojawił się kolejny problem. Jak pracownikom zakładu pogrzebowego dać znak do podjęcia urny i przejazdu z kaplicy na cmentarz? Zakomunikowałam więc, że „jak na każdym koncercie, w pewnym momencie następuje przerwa techniczna, po której koncert będziemy kontynuować w innym miejscu, aż do wielkiego finału”. Rodzina Tereni dziękowała mi za tę piękną metaforę życia jako koncertu – uśmiecha się mistrzyni.

Pogrzeb z chórem i orkiestrą

W Tychach, na jednym z pogrzebów, który celebrowała Aneta, rodzina zażyczyła sobie, aby po złożeniu urny do grobu, w niebo uleciały setki białych balonów wypełnionych helem.

Innym razem, w Chełmie, wypuszczała w niebo białe gołębie.

A pożegnanie pewnej sympatycznej, za życia niezwykle przebojowej pani w Mińsku Mazowieckim było po prostu przyjęciem z muzyką, ciasteczkami i herbatą w eleganckich filiżankach podaną przez kelnera.

Często zadaniem mistrzyni jest zamówienie na pogrzeb muzyków: z trąbkami, saksofonem, skrzypcami, wiolonczelą lub elektryczną gitarą. Zapewnia, że jeśli krewni mieliby takie życzenie, mogłaby na cmentarz sprowadzić nawet orkiestrę i chór filharmoników.

– Nigdy nie zapomnę pogrzebu pewnego wielkiego amatora wędkowania. W sali pożegnań ustawiony był manekin posturą i wyglądem jako żywo przypominającym zmarłego. Ubrany był w kompletny strój wędkarza, miał wodery, kamizelkę, kapelusz, wiadro, podbierak. W rybackim wiadrze pływały żywe ryby, a wieniec od córki ozdobiony był haczykami, żyłką, pałkami wodnymi i innymi wędkarskimi akcesoriami. Ciepłym opowieściom o tym człowieku oraz kawałom wędkarskim nie było końca – wspomina.

Najsmutniej żegnać samobójców, dzieci i młodych

– Nie każde pożegnanie musi być smutne i patetyczne. Prowadziłam ceremonie, na których panowała wręcz radosna atmosfera, z opowiadaniem anegdot o zmarłych, jego słabościach.

Ale bywają też przejmująco smutne ceremonie, kiedy i ja mam łzy w oczach. Tak się zazwyczaj dzieje na pogrzebach dzieci, młodych ludzi, albo tych, którzy sami odebrali sobie życie.

Do dziś pamiętam pożegnanie niespełna dziewiętnastoletniej dziewczyny z Krakowa. Była osobą transseksualną. Piękna, szalenie inteligentna, wrażliwa osoba. Jednak natura umieściła ją w niewłaściwym ciele. Jak każdy z nas, miała marzenia i chciała je spełnić. Jej, a właściwie jego marzeniem, była korekta płci. Wydawało się, że wszystko szło w dobrą stronę. Niestety. Daniela-Lucjan nie dał sobie z tym rady. W takich sytuacjach mówię wówczas zebranym to, co myślę i czuję: że samobójstwo może jest po trosze naszą winą, jakimś niedopatrzeniem. Może coś zaniedbaliśmy? Nie zauważyliśmy rozpaczliwych sygnałów?

Aneta opowiada, że celebruje także pogrzeby osób, którym daleko do ideału.

– Po prostu, zawiedli jako ludzie. A żona po śmierci męża ma do powiedzenia tylko tyle, że lubił czytać gazety, wolał siedzieć w knajpie przy piwie niż w domu i że ogólnie miała z nim ciężki los. Ale i wtedy staram się znaleźć dobre strony człowieka, odnaleźć przyczynę tego „pogubienia się”. Nikt z nas nie jest przecież ideałem, ale na pewno każdemu należy się godne pożegnanie i pochówek.

Niech mnie pożegna „ta pani w czerwonych szpilkach”

Aneta przekonuje, że mistrzem świeckiej ceremonii pogrzebowej nie może być ktoś, kto tej pracy nie kocha. Bo nie ma tu miejsca na szablon, trzeba być empatycznym, wkładać serce i emocje.

 Foto: Archiwum prywatne

– Ja to prostu czuję. I kocham ludzi. Mam też lekkie pióro do „pisania pogrzebów” i sporą bazę pomysłów na urozmaicenie tekstu oraz scenariusza każdej ceremonii. Dobieram nietypowe utwory muzyczne, piosenki. Działalność rozpoczęłam pod wpływem sugestii wspólnika, który od lat prowadzi zakład pogrzebowy, a ponieważ korzystał z usług różnych mistrzów ceremonii, nigdy nie był zadowolony i zawsze miał zastrzeżenia co do jakości ich usług. Często też do ich wyglądu – zwierza się mistrzyni.

O tym, że ludzie doceniają poziom organizowanych przez Anetę uroczystości świadczy fakt, że po pogrzebach podchodzą do niej, proszą o wspólne zdjęcie, biorą wizytówki i deklarują, że chcą, aby – gdy umrą – żegnała ich „ta pani w czerwonych bucikach”.

Ateiści, apostaci, katolicy

Bo znakiem rozpoznawczym Anety Dobroch jest strój. To czarna toga z czerwonym kołnierzem, złoty łańcuch i oczywiście charakterystyczne buty. Zawsze w kolorze hiszpańskiej czerwieni i zawsze na wysokiej szpilce, niezależnie czy to letnie czółenka, czy zimowe kozaki.

Z jej usług korzystają wszyscy: agnostycy, ateiści, apostaci, ale i katolicy. Zwłaszcza ci niepraktykujący.

– Bliscy tłumaczą, że ich zmarły nie chodził do kościoła, nie przyjmował księdza po kolędzie, więc niby dlaczego miałby mieć katolicki pogrzeb? Choć zazwyczaj ochrzczeni, byli u komunii i brali kościelny ślub, jakoś się z Bogiem minęli – analizuje.

I dodaje, że najczęściej do pogrzebu w obrządku religijnym zraża bliskich zmarłego instytucja kościoła i postawa niektórych księży.

– Opowiadają mi, że często byli świadkami, jak księża nie przykładali się do pogrzebu, a ich postawa wobec rodziny w żałobie była bezduszna. Nie potrafią uszanować uczuć zrozpaczonych rodziców tylko dlatego, że zmarły nie „świecił przykładem”. Dla większości duchownych pogrzeb to wyłącznie sposób na zarobek. I tak podchodzą do uroczystości, że niejednokrotnie nie wiedzą nawet kogo chowają – mówi z goryczą Aneta.

Choć świecki pogrzeb nie wyklucza wspólnej modlitwy.

– Po uzgodnieniu z rodziną, w większości organizowanych przez mnie ceremonii, wspólnie z rodziną oraz uczestnikami odmawiam „Ojcze nasz” ,”Wieczny odpoczynek” lub inną modlitwę. Uczestniczę też w pogrzebach katolickich, bo bliscy chcą, jak to określają, aby pogrzeb „miał duszę”.

 Foto: Archiwum prywatne

Mój pogrzeb ma być wesoły!

Swój pogrzeb Aneta też wyobraża sobie jako ceremonię świecką: spotkanie rodziny, przyjaciół, współpracowników. Samych życzliwych dla niej i szczerych osób.

– Kocham góry, morze i jeziora. Jeśli umrę zimą, to zażyczę sobie, aby ceremonia była wśród górskich szczytów, w formie biesiady, przy prawdziwym ognisku, z dobrą góralską kapelą, z projekcją multimedialną, komicznymi filmikami z mojego życia. Bo ja jestem osobą niezwykle zabawną. Więc jakie życie, takie pożegnanie – dodaje ze śmiechem.

Pogrzeb letnią porą natomiast Aneta wyobraża sobie nad Bałtykiem lub na Mazurach. Na plaży, z lampionami, żaglówkami w tle.

– I oczywiście przy wtórze żeglarskich szant. Laudacja na moim pożegnaniu nie może być „sztywna”. Chciałabym, aby wygłosiła ją wybrana przez mnie osoba. Opowieści o mnie mają być wesołe, wręcz komiczne. Smutny pogrzeb byłby zupełne niezgodny z moją pogodną osobowością. Organizatorzy będą mieli nie lada wyzwanie, bo jestem niezwykle wymagająca. Ostrzegam, że jako Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej, bylejakości nie toleruję!”

Eutanazja na życzenie!

Faustine Nogherotto

Chyba każdy z moim wieku zastanawia się jaka będzie jego starość – na ostatniej prostej!

Ja często się zastanawiam nad „THE END” i chciałabym mieć w tym kraju wybór, aby w razie, gdy stanę się warzywem i będę robiła w pampersy, co jest strasznie upokarzające, bym chciała odejść na własnych warunkach!

Nie chciałabym być obciążeniem dla Męża – równolatka, ani dla swoich Dzieci, bo takie życie nie ma sensu!

Nie chciałabym, aby oddano mnie do domu starości, bo bym umarła z tęsknoty za bliskimi, a do tego to są strasznie wysokie koszty!

W ilu polskich domach leżą nieuleczalnie chorzy, starsi ludzie, którymi opiekują się bliscy okropnie zmęczeni – padający na pysk!

Ilu chorych nieuleczalnie chciałoby by poddać się eutanazji, ale w tym kraju nigdy nie będzie takiej ustawy i nigdy nie zostanie ona zatwierdzona!

Chodzi też o to, że rodzice dzieci bez kontaktu ze światem, muszą do końca życia się nimi opiekować, choć bez nadziei na żadną poprawę zdrowia swojego dzieci!

To jest koszmar w wielu rodzinach, które nie mają żadnej pomocy ze strony państwa i zdani są tylko na siebie!

Eutanazja  – uważam jest humanitarna, bo przez podanie zastrzyku człowiek jej pragnący, po prostu spokojnie zasypia i tak kończy się jego ziemska udręka!

Chciałabym, aby mnie bliscy zapamiętali jako osobę witalną, wesołą, pełną życia, aniżeli leżącą w łóżku i robiącą pod siebie, co jest uwłaczające!

Widziałam w telewizji taki dokument, w którym pokazano kobietę strasznie samotną i zmęczoną życiem, proszącą o eutanazję.

Przeszła w Belgii przez komisję i jej eutanazję zatwierdzono!

Ubrano ją pięknie i podano zastrzyk, tak jak sobie tego życzyła!

Sumując, to ja chciałabym mieć taki wybór, bo nie chciałabym być obciążeniem dla bliskich i koszmarem ich życia!

Wkleiłam poniższy artykuł o kobiecie bardzo młodej i pięknej, która także była zmęczona swoją chorobą i osobiście bardzo rozumiem jej decyzję o odejściu i czytamy:

 

31-letnia wokalistka poddała się eutanazji. Przez lata cierpiała katusze

Faustine Nogherotto to znana przede wszystkim francuskiej publiczności wokalistka. Przez lata cierpiała na zespół chronicznego zmęczenia oraz zmagała się z chorobą Gougerota-Sjögrena. Jak podały lokalne media, 31-letnia piosenkarka pod koniec stycznia 2021 r. poddała się eutanazji w Belgii.

Na czym polega ta choroba, to można przeczytaj tutaj:

https://www.mp.pl/pacjent/reumatologia/choroby/143528,zespol-sjogrena

Wspomnienie!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Kiedy przeglądam swojego Facebooka i zanim sprawdzę, co się dzieje na świecie i w kraju – włączam swoje wspomnienia zapisane danego dnia z tamtego roku i wcześniej!
18 stycznia 2019 roku, to był piękny słoneczny dzień, co widać jest na powyższym zdjęciu!
W tym dniu miałam dyżur z chorą Matką, która naprawdę już nie czuła się najlepiej i zapisałam sobie:
„Dyżur z chorą Mamą.
Podsypia, postękuje, cierpi!” 🙁
Kiedy z Nią byłam, to oczywiście doglądałam Ją i zwracałam uwagę na każdy Jej gest, mimikę na twarzy, potrzeby!
Obok łóżka Mamy miałam włączony komputer, bo kiedy spała, to śledziłam, co dzieje się na świecie, by po prostu zająć się czymkolwiek i wydaje mi się to naturalne, ale byłam zawsze blisko Niej!
Już wiedziałam, że to jest końcówka Jej życia, ale Ona tak bardzo nie chciała odchodzić i walczyła o każdy, swój oddech i była w tej chorobie bardzo dzielna!

 

Lubiła, kiedy był włączony telewizor, a więc był włączony, choć na 15 dni przed odejściem już naprawdę niewiele do Niej docierało!

1 lutego odeszła, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że jestem ostatnia z tego rodu, bo mam tylko na ten czas Męża, moje, dwie Córki i Wnuki!

Nie żyją bracia mojego śp. Ojca, ani prawdopodobnie ich żony!

Nigdy nie poznałam swoich kuzynów, mieszkających gdzieś tam w Polsce, bo nikt nie dbał o rodzinne więzi!

Teraz kolej na mnie!

Myślę o wykupieniu miejsca na cmentarzu i chcę być na tamtym świecie blisko swojego Męża, a nie blisko rodziców, którzy mnie skrzywdzili!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Ile warte jest nasze życie?

Czy w remont mieszkania na sprzedaż lub wynajem warto inwestować większe pieniądze?

Ponad pół roku temu zmarł Męża kolega, z którym razem pracował wiele lat.

Kolega był starszy od Męża i po śmierci żony pozostał sam w mieszkaniu.

On też z czasem zaczął chorować i Mąż dość często go odwiedzał, aby wpić z nim dwa drinki i aby powspominać dawne czasy!

Niestety, ale kolega także zmarł i pozostawił po sobie pustkę i puste mieszkanie, które było własnościowe.

Kolega miał dwóch dorosłych synów i żaden nie chciał mieszkać w mieszkaniu rodziców, a więc szybko je sprzedali.

Wszystko po rodzicach zostało wyniesione na śmietnik, a nie do żadnego PCK!

Ubrania spakowane w worki, a meble rozkręcone  i tak nic nie zostało zachowane ku pamięci, bo może tylko jakieś bibeloty i zdjęcia pamiątkowe!

Od dwóch miesięcy obserwuję remont w tym mieszkaniu, bo mam okna bezpośrednio i czasami rzucę okiem!

Nowi właściciele zmienili wszystko, bo ściany, podłogi, okna – to wszystko, co widzę, bo remont wciąż trwa, ale są wielkie zmiany.

Po zmarłych właścicielach ostała się tylko osłona na balkonie, ale i ona zaraz zniknie z pewnością!

W takich sytuacjach robię sobie rachunek, bo żyjąc z Mężem 45 lat remontów w naszym życiu było bodajże 5 i zmiana sprzętów, mebli tyle także!

Przeglądając zdjęcia, to na nich najlepiej widać jak się zmieniało nasze mieszkanie.

Oboje z Mężem doszliśmy do wniosku, że na te starsze lata nie będziemy już inwestować w mieszkanie, bo nie warto!

Jest jak jest, chociaż kusi nas na zmiany, ale się nad tym zastanawiamy, bo remonty teraz nie są wcale tanie, choć w sklepach jest dosłownie wszystko!

W sumie finanse posiadamy, ale tak sobie rozmawiamy, że kiedy odejdziemy, to nowi właściciele wkroczą z kilofami, młotami i roztrzaskają wszystko, by zrobić po swojemu i mają do tego prawo!

Nasz czas już leci z górki i zdajemy sobie sprawę z tego, że zostanie po nas jeno pomnik na cmentarzu z datą urodzin i zgonu!

Niespodziewane odejście!

Śmierć kliniczna. Co zobaczyli ludzie, którzy byli "po tamtej stronie" - wydarzenia.interia.pl

W naszej klatce, kilka dni temu w szpitalu zmarła nasza sąsiadka, która po prostu z tego szpitala nie wróciła.

Była panią już wiekową, a więc ta śmierć tak nie zaskoczyła, gdyż niestety ludzie wiekowi odchodzą i nie ma na to rady!

Nowy Rok jednak zaczął się dość smutnie, bo mnie i Męża zaskoczyło odejście bardzo niespodziewane – naszego znajomego od lat!

Jeszcze 5 dni temu dyskutowałam z Nim na mojej Osi Czasu na wiele tematów, a tu nagle wczoraj na Facebooku dostałam wiadomość, że Pan Ryszard odszedł!

Nie chciało mi się wierzyć, gdyż nie skarżył się na żadną chorobę, a ostatnia wymiana z Nim komentarzy była 5.01.2021 r.

Pan Ryszard, to był człowiek pełen pasji, a najbardziej sportowych!

W  latach 70 – tych w naszym mieście organizował zawody wodniackie i skupiał wokół siebie dzieciaki i młodzież!

Był prekursorem i człowiekiem z wielką zaciętością, aby w naszym mieście organizować  zawody kajakarskie, żeglarskie i naprawdę robił to z wielkiej miłości do sportu!

Kiedy otrzymałam wiadomość, to o mało nie spadłam z fotela, bo przecież nie odchodzi się tak nagle, a jednak się  odchodzi!

Pamiętam, że kiedy z Mężem byliśmy młodsi, to na plaży miejskiej, przebywając latem przegadaliśmy ze sobą wiele godzin na przeróżne tematy!

Miał wizję rozwoju sportowego w naszym mieście i był świetnym organizatorem wszelkich, sportowych imprez!

Potem zniknął ten nietuzinkowy człowiek, ale odnaleźliśmy się na Facebooku.

Będąc na emeryturze dalej był zaangażowany w życiu sportowym i latem spędzał czas na Mazurach – żeglując, a zimą dbał o swoją formę – jeżdżąc na nartach.

Aby oddać mu cześć – oprawiłam Jego zdjęcie i wkleiłam ku pamięci na moim fan – page.

Na teraz oddało mu cześć ponad 11 tysięcy naszych mieszkańców, a w komentarzach pojawiły się pełne smutku pożegnania, ale nie ma ani jednego hejtera, a to oznacza, że Pan Ryszard zasłużył sobie swoim życiem na cudowne wspomnienia o nim!

Przeglądając profil Pana Ryszarda można się także dowiedzieć, że lubił kieliszek dobrego wina, dobre jedzenie i zawsze był otoczony rodziną i przyjaciółmi!

Mój ulubiony cytat na tak, smutne okoliczności brzmi:

„Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz.” – Julian Tuwim

W sekrecie napiszę, że po przebytym COVIDZIE19 oboje z Mężem mamy minorowe myśli, że tak mało trzeba, aby śmierć brała z naszej półki, gdyż podczas choroby pojawiają się straszne myśli, że to może być koniec!

Tak na marginesie napiszę –  nie lekceważcie cukrzycy!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Wspomnienie świąteczne!

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, ocean, niebo, plaża, na zewnątrz i woda

Za chwilę będzie dwa lata – [*]
Mama ma zmartwienie
Mama usiadła przy oknie.
Mama ma oczy mokre.
Mama milczy i patrzy w ziemię.
Pewnie ma jakieś zmartwienie…
Zrobiłam dla Niej teatrzyk,
A Ona wcale nie patrzy…
Przyniosłam w złotku orzecha,
A Ona się nie uśmiecha…
Usiądę sobie przy Mamie.
Obejmę Mamę rękami
I tak jej powiem na uszko:
„Mamusiu, moje Jabłuszko!
Mamusiu, moje Słoneczko!”
Mama uśmiechnie się do mnie
I powie: „Moja córeczko!”
Danuta Wawiłow
Nigdy mi nie powiedziała moja córeczko, bo była bardzo oszczędna w okazywaniu uczuć.
Przed śmiercią, kiedy się Nią opiekowałam powiedziała mi tylko, że jestem dobrą dziewczyną i to musi mi wystarczyć!
Prawie codziennie widzę Ją leżącą na łożu śmierci.
Kiedy odeszła, to głowa Jej lekko osunęła się na poduszce i już na twarzy nie było widać bólu i cierpienia.
Widać było wytęskniony spokój, a ja bałam się jej dotknąć, aby nie poczuć zimnego ciała i tak stałam i patrzyłam i nagle zdałam sobie sprawę z tego, że już nigdy nie odpowie na moje pytania – odeszła!
W kościele podczas ceremonii pogrzebowej stanęłam przed trumną i chciałam Ją pożegnać pocałunkiem.
Walnęłam się tak bardzo piersią o trumnę, że o mało nie zemdlałam z bólu!
Do dziś się zastanawiam, co to mogło oznaczać, bo może kolejne odrzucenie!
Mimo to, codziennie o Niej myślę i wspominam, bo była moją Matką – przecież!

Życie to wielka niewiadoma!

Obraz może zawierać: tekst „DEMOTYWATORY.PL Smutny wpis lekarki, który skłania do refleksji tych najbardziej samotnych w święta: "Mój zisiejszy dyżur ostatni przedświa ąteczny skupia tych osobach świętar zeby choć Odwiedzając Pana Jana, lata. mieszkana będzie decyzyjnej "aleo Sybirakie więźniem umysłowo, słucha sie pojawia. herbaty topowe zapalenie wygodnie bo niemoże mponach, nochodzie. mówi życiu przeszedł piekło. "Kochana jeślito przeczytas swojego iskiego jego koszmarnego zlituj się zabierz Ajaidęzaparzyć kolejny banek”

Wiele możemy w swoim życiu przewidzieć, ale nikt nie jest w stanie zgadnąć jak odejdzie z tego świata i kiedy!

Dzisiaj odpoczywam od gotowania, naczyń i garnków i prawie cały dzień słuchałam polskich kolęd, bo są chyba najpiękniejsze na świecie.

Dumałam także, bo święta do tego  skłaniają, aby zastanowić się nad naszym życiem i co znaczymy na tym świecie wobec jego wielkości i wszechświata.

Jesteśmy okruszkami po prostu, a życie dane nam jest tylko raz i do tego jest takie krótkie.

Kiedy się jest młodym, to jest zrozumiałe, że zupełnie nie myślimy o starości, bo i po co, kiedy ma się przed sobą całe życie.

U mnie było tak, iż kiedy stuknęła mi pięćdziesiątka, to pojawiły się automatycznie myśli o przemijaniu!

Człowiek zaczyna się zastanawiać ile mu jeszcze zostało i żyje w takim lekkim lęku, że śmierć może nas dopaść w każdej chwili!

Może to być zawał, wylew, udar, czy też stajemy się roślinami i warzywami nie potafiącymi żyć bez pomocy innych!

Codziennie  budzę się i jestem szczęśliwa, że się obudziłam, a do tego mimo chorób współistniejących nie złamał mnie COVID, choć było ciężko!

Wszystko, co piękne, kiedyś się kończy i oto zadajemy sobie pytania, co z nami będzie, kiedy staniemy się zależni od innych!

Kto będzie się nami opiekował i czy znajdą się tacy odważni, bo chodzenie obok takiego chorego, to jest ciężka harówka!

Może oddadzą nas do domu opieki, albo do hospicjum i całą opiekę zwalą na personel, a sami będą niechętnie nas odwiedzać, bo staniemy się dla nich balastem.

Młodzi są zapędzeni i robią kariery, a do tego brzydzą się starością, bo nie myślą o swojej za chwilę!

Pędzą przez życie i taki stary rodzic staje się wielką przeszkodą, a więc jakże często oddają staruszków do szpitala, aby mieć chociaż wolne święta od opieki nad chorym.

Może i dopadają ich wyrzuty sumienia, a może zwalają opiekę na pozostałe rodzeństwo i kłócą się, kto więcej dla rodzica zrobił.

Najgorsze, że stary człowiek nie może sobie wybrać rodzaju i terminu śmierci i dlatego jest skazany na łaskę i niełaskę!

To jest taki moment w życiu starego człowieka, który po prostu staje się bezwolnym wobec przeznaczenia.

Umrzeć jak najszybciej, a najlepiej we śnie i nie być wobec swojej osoby tego niewygodnego, czegoś dla wszystkich, bo jakże często inni nie widzą w nas już człowieka!

Zawsze piszę, że eutanazja powinna być na życzenie i koniec i kropka!

Wirujące myśli

Poezje i zmyślone historie.

𝓛𝓾𝓼𝓽𝓻𝓸 𝓬𝓸𝓭𝔃𝓲𝓮𝓷𝓷𝓸ś𝓬𝓲 - 𝓴𝓪𝓵𝓲𝓷𝓪𝔁𝔂

𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝒷𝓎ł𝒶𝓂 𝐸𝓌ą 𝒯𝑜 𝓃𝒾𝑒 𝒿𝒶 𝓈𝓀𝓇𝒶𝒹ł𝒶𝓂 𝓃𝒾𝑒𝒷𝑜 𝒞𝒽𝑜𝒸𝒾𝒶ż 𝒹𝑜𝓈𝓎ć 𝓂𝒶𝓂 ł𝑒𝓏 𝑀𝑜𝒾𝒸𝒽 ł𝑒𝓏, 𝓉𝓎𝓁𝓊 ł𝑒𝓏 𝒥𝑒𝓈𝓉𝑒𝓂 𝓅𝑜 𝓉𝑜, 𝒷𝓎 𝓀𝑜𝒸𝒽𝒶ć 𝓂𝓃𝒾𝑒

Kuchnia w kolorach lata

Kontynuacja bloga Czerwień i błękit

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

FacetKA

... bo ktoś musi nosić spodnie!

artystkowo

wszystko co piękne ; rękodzięło,antyki z pchlich targów,ręcznie wytwarzana biżuteria,ozdoby do domu ,postarzanie mebli ,ozdoby z recyklingu,opisy ciekawych miejsc.

Słowna kawiarka

Love, stories & passions #2017

Mysza

w sieci

BEATA GOŁEMBIOWSKA www.bgbooks.com.pl

Felietony, reminiscencje, spostrzeżenia

Burgundowy Kangur

Zawiłości codzienności

Nauka dla Przyrody

Nauka dla Przyrody: polscy naukowcy komentują działania polityków i organizacji pozarządowych dotyczące ochrony przyrody - zawsze merytorycznie, zawsze w oparciu o aktualne dane naukowe.

Agata nie gotuje

o wszystkim, byle nie o gotowaniu

Wiecznie Niezadowolona Kacha

Kino, bez względu na to czy chce być bajką, czy ambicją jest przede wszystkim magią i według tego trzeba je oceniać - Zygmunt Kałużyński

Kazimierz Wóycicki

In Web scribis

sudeckie klimaty

hills and valleys of grassroot creativity

Burza-W-Glowie

~Myślodsiewnia~ Ten blog jest dla ludzi, którzy lubią zastanawiać się nad tym, co w dzisiejszym materialnym i sceptycznym świecie jest łatwo zapominane i odchodzi w cień. Sny, miłość, honor, wzajemny szacunek i ciekawość świata- o tym jest ten blog.

emlodamama

Kiedy czyjeś szczęście staje się Twoim szczęściem, to jest to miłość.

Wędrownej Mrówki Dziennik

Komu w drogę temu sznurowadło!

Tamnadole.wordpress.com Intymne historie ludzi odwiedząjących sklepy dla dorosłych. Bez tabu. Sklep erotyczny od środka, prawdziwe historie, fetysze, seksoholizm, bdsm, przyjemność, erotyka, seks i miłość

Ja – incognito w sklepie dla dorosłych, dopytuje o intymne sprawy kobiet, mężczyzn, osób niebinarnych. W kraju bez edukacji seksualnej. W kraju gdzie zaglądanie do łóżka jest krajową rozrywką. Tamnadole.wordpress.com to blog poświęcony seksualnym historią kobiet i mężczyzn, które zgromadziłam pracując pod przykrywką w sklepach erotycznych w Polsce. Opowieści pozytywne, intymne, ale i pełne traum czy uprzedzeń i stereotypów. Bohaterkami są one – od tych wycofanych przez nazywane rozwiązłymi, aż po te bardzo świadome swojego ciała. W końcu udało mi się zauważyć pewną sekwencję. Z czym zmagają się kobiety w zaciszu swojej sypialni? Tamnadole to przestrzeń dla opowieści i dyskusji. Czy życie seksualne Polaków jest pełne perwersji czy granic?

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

saania2806.wordpress.com/

Philosophy is all about being curious, asking basic questions. And it can be fun!

skowron pisze / skowron writes

mała cząstka mnie / little part of me

Travel N Write

Travel, Poetry & Short Stories

Szufladkowe poezje

Wiersze, poezja, skryte myśli. Jestem słowem.

Piotrek

Zdrada - tak to można określić, chciałbym się wygadać o swoich zdradach, uzależnieniu od kobiet, etc.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wiedźmowisko

Dzień po dniu

welcome to my blog

blogging, travel, advertising, christianity, google, life, blog,

ulotnechwile

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

Blog Caffe

Mój punkt widzenia / My point of view

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK CZYLI BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Platekrozy

Hej witaj na mojej stronie z wierszami ;-) /zostaw cos po sobie jak juz tu jestes ;)

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)