Archiwa tagu: Smoleńsk

Jeden dzień – ale mi się nazbierało!

Wymyśliłam inny sposób na zupę pomidorową i stwierdzam, że zupa gotowana tym sposobem jest bardzo smaczna.

Nie lubię pomidorowej z koncentratu w słoiczku i wpadłam na pomysł, aby kupić krojone pomidory w puszcze we własnej zalewie „Pudliszki”.

Zabrałam się do ugotowania bulionu (2,5 litra) na skrzydełkach, a kiedy były prawie miękkie, to robiłam tak:

  • dodałam warzywa, a więc marchewkę, seler, por i kilka listków laurowych, oraz kilka ziaren ziela angielskiego z dużą łyżką „Jarzynki”,
  • kiedy warzywa były prawie miekkie sypnęłam 6 garści ryżu i tak trzymałam na gazie do miekkości wszystkiego,
  • w osobnym garnku na maśle przesmażyłam zawartość trzech puszek pomidorów i zredukowałam, aż sos ten trochę zgęstniał,
  • potrakotwałam to blenderem i dodałam do rosołu z miękkim ryżem,
  • następnie zahartowałam śmietanę 18% i dodałam do zupy, a na koniec wsypałam posiekany koper i pietruszkę zieloną.

Zupa wyszła tak dobra, jakbym ją gotowała ze świeżych, pachnących słońcem pomidorów – polecam ten przepis!

 

Na Osi Czasu mojej Córki zauważyłam clip z utworem młodego wokalisty Kamila Bednarka, na którego też głosowałam w X Faktor i też się nie pomyliłam, co do jego talentu.

Jakże się cieszę, że młodzi ludzie tworzą muzę na skalę światową i nie idą na łatwiznę.

Kamil zebrał najzdolnieszych muzyków i wykonawców i utwór nagrany to jedno wielkie „Łał”.

Kto lubi ambitną piosenkę, to niech sam oceni, bo w tym klipie jest wszystko na najwyższym, światowym poziome.

 

Dziś właśnie mija 9 rocznica Katastrofy Smoleńskiej i znowu na tej tragedii robią politykę, co jest cholernie niesmaczne.

Już słyszeliśmy, że mordy zdradzieckie zabiły Kaczyńskiemu brata i na tej tragedii wygrali wybory, ale to nie było tak, że ktoś zabił tych ludzi.

Zabiła ich upartość tego z Żoliborza, który wysłał brata na śmierć, bo akurat zbliżały się wybory.

Kazał lądować i mam nadzieję, że doczekam się treści ostatniego telefonu do prezydenta.

Antek Macierewicz znowu bredzi o zamachu, ale naprawdę było to tak jak na poniższej grafice i nikt mi nie wmówi, że było inaczej!

Niech spoczywają w pokoju bez następnych ekshumacji w poszukiwaniu trotylu.

 

Obraz może zawierać: tekst

I jeszcze odnośnie strajku nauczycieli:

Dostałam na priv!
Mam info z Warmii i Mazur. Tam nauczyciele dostali cynk z kuratorium, że rząd nie jest taki twardy jak próbują pokazać w telewizji. W rzeczywistości są posrani i przerażeni tym strajkiem i tylko liczą na to, że jak zwykle pękniemy. Kuratorium warmińsko-mazurskie ma jasny przekaz, choć nieoficjalny, do nauczycieli: nie rezygnujcie, ci na górze was się naprawdę boją. Przekażcie wszystkim naszym nauczycielom tę wiadomość. Trzymajmy się 👩‍❤‍💋‍👩👏

Reklamy

Burząc pomniki, oszczędzajcie cokoły. Zawsze mogą się przydać. Autor: Stanisław Jerzy Lec

Jakim Prezydentem był Lech Kaczyński, to starsi pamiętają.

Lech Kaczyński zapisał się w mojej pamięci, jako wiecznie zastraszony, bojący się i ze strachem w oczach.

W jego małżeństwie, to Maria Kaczyńska nosiła spodnie, bo Lech bez niej był bezradny i zagubiony.

Maria Kaczyńska była uśmiechnięta, wykształcona i empatyczna, a Jej mąż nie potrafił sobie sam zawiązać nawet krawat.

Pewnie się kochali, bo to było widoczne, ale bez żony Lech życiowo by sobie nie poradził.

Jadwiga Kaczyńska wychowała obu synów na niedorajdy życiowe, bo obaj nawet nie potrafili o siebie zadbać i o swoje życiowe potrzeby, bo wszystko robiła za nich.

Fuksem dostali się do polityki, a ojciec Rajmund doskonale przejrzał swoich synów i powiedział:

„Boże, uchroń Polskę przed moimi synami narwańcami” – miał powiedzieć Rajmund Kaczyński.

Rajmund Kaczyński widział dokładnie na jakie niedorajdy wyrośli jego synowie pod spódnicą matki i temu się sprzeciwiał.

Lech Kaczyński nie potrafił bez brata podjąć samodzielnie żadnej decyzji i bez brata poruszał się jak dziecko we mgle.

Lech Kaczyński wcale nie chciał być Prezydentem, ale brat napierał, bo był zachłanny na władzę.

Gdyby nie Jarosław Kaczyński, to by jego brat i bratowa żyli do dzisiaj, ale wysłał go do Katynia, by tam zaczął swoją kampanię wyborczą i zdarzyło się to nieszczęście spowodowane uporem Jarosława i ten ostatni telefon kiedyś zostanie ujawniony.

Jarosława Kaczyńskiego dręczą wyrzuty sumienia i nie chciałabym znaleźć się w jego skórze, bo te wyrzuty, to istna udręka musi być.

Dlatego przez 7 lat mieliśmy, co miesiąc marsze smoleńskie w Warszawie i dlatego teraz stawiane są pominki nieudacznego Prezydenta, którego zgładził jego własny brat.

Podobno w Polsce jest już 460 pomników Lecha Kaczyńskiego. W Korei Płn jest tylko 500 pomników Kim Ir Sena.

Zdjęcie użytkownika Mamy dosyć rządów PiS.

Jarosław Kaczyński w ten sposób się oczyszcza z tej wielkiej traumy i mamy to, co mamy, a więc wsio koszmarki w całej Polsce.

Zastraszone władze w miastach i miasteczkach bez opamiętania stawiają te koszmarki i ostatni taki odsłonięto w Kraśniku. Mieszkańcy Kraśnika chcą wiedzieć, kogo przedstawia rzeźba podpisana prowokacyjnie „Lech Kaczyński, Prezydent Rzeczpospolitej”, a powinno być Rzeczypospolitej, a więc znowu na szybko, prędko, niechlujnie, tak jak organizowano lot do Katynia!

Kiedyś PiS wybory przegra i ciekawa jestem, co Polacy zrobią z tą szmirą na skwerkach i z tymi nazwami ulic zalewającymi całą Polskę!

Zdjęcie użytkownika Racjonalna Polska.

A teraz mamy klęczona, który za łamanie wszystkiego stanie przed Trybunałem Stanu!

Nie mamy szczęścia do Prezydentów, ale pociechą jest, że USA też ma patałacha, a Rosja jeszcze gorzej, bo ma Prezydenta z krwią na rękach!

Zdjęcie użytkownika Marek Szcześniak.

Kocham Pana – Panie Tusk!

 

Znalezione obrazy dla zapytania tusk donald instagram

Dzisiaj odbyło się przesłuchanie jako świadka – Premiera Donalda Tuska w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Donald Tusk pięknie i wyczerpująco odpowiadał na zadawane mu pytania i uważam, że jest on mądrym i rasowym politykiem.

Do Sądu przyszedł w towarzystwie jednego ochroniarza i zgodził się na udział mediów na sali sądowej, bo nie ma nic do ukrycia!

Odpowiadał sprawnie i wyczerpująco, choć atak na niego był obrzydliwy.

Jarosław Kaczyński myślał, że nasłał na Donalda Tuska ogary, a ci ludzie okazali się jeno zwykłymi kundlami – nie obrażając kundelków.

W innej sali w tym samym Sądzie odbywała się jakaś utajniona sprawa z udziałem Jarosława Kaczyńskiego z obstawą swoich ochroniarzy.

Jarosław Kaczyński boi się ludzi, a więc nie wpuszczono publiki i zakazano wstępu mediom.

Widzimy więc jak bardzo Jarosław Kaczyński boi się ludzi, że się od nich odgradza na wszystkich frontach.

Wciąż do Jarosława Kaczyńskiego nie dociera, że to on jest sprawcą tego okropnego wypadku, który nakazał bratu robić politykę w Katyniu!

Ten przelot organiozowała Kancelaria Prezydenta – Lecha Kaczyńskiego, która zrobiła masę błędów i za to chcą posadzić do więzienia Donalda Tuska.

Było tak, że Prezydent Lech Kaczyński spóźnił się na samolot, a potem nastała w samolocie bardzo nerwowa atmosfera.

Towarzystwo nie było do końca trzeźwe z osobą generała Błasika, który powiedział do załogi w kokpicie, że zmieszczą się śmiało!

Zastraszeni piloci zaczęli popełniać kardynalne błędy, co wyjaśniła dogłębnie Komisja Millera.

Naprawdę nie trzeba być specem od lotnictwa, aby zrozumieć, że to bylejakość i łamanie procedur sprawiło, iż ten samolot roztrzaskał się w lesie smoleńskim i w konsekwencji zginęli wszyscy.

Po dzisiejszej rozprawie wielu miało nadzieję, że Donald Tusk zostanie wyprowadzony w kajdanach i będzie osadzony.

Niestety tak się nie stało, bo nie znaleziono żadnego haka na Premiera i Przewodniczącego Rady Europy.

Niepocieszni dzisiejszą rozprawą na forach zostawiają komentarze napastliwe i nienawistne w stosunku do Premiera, który może za nie długo zostać Prezydentem Polski.

Przeczytałam i o mało nie zwymiotowałam, a napisała to kobieta w wieku seniorkowym.

Jest miłośniczką koni i wszelkich zwierzątek, ale woli nie zawuważać, że w Sejmie koczują matki dzieci niepełnosprawnych, bo woli to zamieść pod dywan.

Taka hipokrytka – Seniorka z grodu Częstochowa – miłośniczka ONR!

Szlag!

” Karma wraca…ja tam mu dobrze życzę, mianowicie -romantycznej recydywy i mydła wyłącznie w płynie”.

Kaczyński znajdzie się na śmietniku historii!

To zdjęcie zostało zrobione w Wigilię 88 męczącej miesięcznicy!

Agnieszka Holland patrzy w oczy tym funkcjonariuszom wynajętym z całej Polski.

Biedne w sumie chłopaki! Za kajzerkę i kawał kiełbachy są wykorzystywani.

Nie jeden z nich ma rodzinę, którą opuszcza, bo Prezes się boi!

Takie zdjęcia, to rzadkość, bo jest w tym zdjęciu – moc przekazu.

Ja je nazwałam – „Jak Polacy dali sobie odebrać wolność”.

To zdjęcie jest symboliczne i wierzę, że będzie przekazem dla przyszłych pokoleń.

Nie często zdjęcia mają tak wyraźny przekaz i trudno je zrobić.

A dzisiaj zagraniczni turyści zwiedzający Warszawę przecierali oczy ze zdumienia.

Wsio barykady, zasieki, policja z oprzyrządowaniem, a więc myśleli, że zaraz wybuchnie jakiś Majdan.

Taki przekaz poszedł w świat, że nasza stolica jest obwarowana, bo jeden starszy pan miał fanaberię i niepełnosprawni na wózkach potykali się o barierki.

Kto by tam się przejmował niepełnosprawnymi, turystami ze świata i zwykłymi mieszkańcami tego miasta?

Wyszedł w asyście obłąkańców i przemówił 7 minut, co kosztowało nas podatników – 750 tysięcy!

Wyszedł i okazało się, że to wypalony staruszek i coś tam bredzi 88 raz to samo.

Ale stało się coś bardzo fajnego.

TVN zbojkotował „impreskę”, a białe róże milczały. 

Wypaliło się paliwo smoleńskie – wreszcie!

Zapowiedział, że skończy szaleństwo na 96 miesięcznicy, a wiecie dlaczego?

Bo się staruszek już nagadał i nigdy nie dorówna Hitlerowi i Stalinowi! Tamci jak się rozkręcili, to nawijali i 3 godziny!

W tej partii są tarcia i walka o władzę i na to czekałam!

Kaczyński znajdzie się na śmietniku historii!

Oni się modlą i przeżywają żałobę!

Polityka robiona na trumnach jest odrażająca!

Budzę się rano i wmawiam sobie, że jestem spokojna, jestem spokojna, jestem spokojna!

Wmawiam sobie, że  Polska jest taką samą Polską jaką była jeszcze dwa lata temu – czyli w miarę bezpieczną i normalną, choć wciąż pełną zastrzeżeń i oczekiwań.

Nie wszystko było idealne, ale w miarę zgodne z prawem, a na słowo prawo reaguję natychmiast, bo słowo prawo jest bardzo ważne dla każdego kraju i jego społeczeństwa.

Jeśli ktoś nie rozumie, że prawo jest bardzo ważne i jego przestrzeganie, to niech posłucha tego wstrząsającego nagrania!

https://www.youtube.com/watch?v=4Ql2UfSXtqY&t=58s

Tak, Korea i tam żyją ludzie skąd najchętniej by uciekli, aby tylko czuć się wolnymi ludźmi.

Obserwując politykę w Polsce jestem zszokowana, bo sądzę, że za chwilę wszyscy będziemy zniewoleni i piszę to z pełną odpowiedzialnością.

Oglądałam wczoraj program Moniki Olejnik „Kropka nad „i” i wystąpiła w tym programie wdowa – Krystyna Łuczak – Surówka, która spokojnie, choć z łamanym głosem opowiedziała, co ten rząd z Nią robi.

Pani Krystyna, to kobieta nie dość, że piękna, to jeszcze wykształcona i z wysoką klasą i kulturą. Los jest bardzo niesprawiedliwy, kiedy takiej kobiecie ginie mąż i nie dane im było zestarzeć się razem.

To, co powiedziała w „Kropce nad „i” wkleiłam na końcu wpisu! Za Onet pl.

Wezwano Ją po katastrofie i wmawiano, że Jej Mąż po katastrofie do Niej zadzwonił!

Widzicie analogię do polityki w Korei?

Słuchając tego wywiadu spłakałam się pierwszy raz po 10.04.2010 roku, bo apeluję – dajcie  przeżyć ludziom żałobę! Do cholery!

Nie wtryniajcie do trumien łopat i kilofów nekrofile jedne! Wołanie daremne!

<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<

Siedem lat temu to był duży szok dla nas wszystkich. Jestem pełna pokory i wdzięczności dla wszystkich osób, które o nas zadbały – mówiła w „Kropce nad i” Krystyna Łuczak-Surówka. Wdowa po funkcjonariuszu BOR-u, który zginął w katastrofie smoleńskiej, wspominała proces identyfikacji zwłok w Moskwie. – Nawet jeżeli nie wszystko poszło tak, jak trzeba, musieliśmy się z tym pogodzić. To jest katastrofa lotnicza, wiadomo, jak to wygląda – dodała. Podkreśliła, że jest wdzięczna Ewie Kopacz za wsparcie „w trudnej dla niej momencie”.

Monika Olejnik pytała Łuczak-Surówkę o jej stosunek do prowadzonych obecnie ekshumacji ofiar katastrofy. – Jestem im przeciwna, należy się nam wszystkim spokój – komentowała. – Są pewne granice, których się nie przekracza: godność, empatia, człowieczeństwo. Jestem cały czas szturchana, momentami tracę oddech. Nie jestem w stanie tego wybaczyć – mówiła.

Krystyna Łuczak-Surówka jest przekonana, że w grobie jej męża spoczywa właśnie on sam. Wspomina, że jego ciało – jako jedno z niewielu – było po katastrofie w całości. Pyta, czy osoby, które teraz ją atakują, przeproszą, jeżeli po ewentualnej ekshumacji Jacka Surówki okaże się, że w jego grobie nie było szczątków innych osób.

– Ja w gruncie rzeczy myślałam o tym, że ja nie jestem w stanie go obronić i ta wizja czekającego mnie pogrzebu, to już nawet nie chodzi o moje przeżycia, ja jestem dorosła, żyję i jakoś różne rzeczy muszę znosić (…). To był taki ogromny ból i myślę, że w dalszym ciągu jest, bo ta ekshumacja Jacka jeszcze się nie odbyła. W tej chwili jest tak, że czekam na Zgromadzenie TK, który orzeknie w tej sprawie – powiedziała Łuczak-Surówka.

Gość „Kropki nad i” żaliła się, że ma problemy z własną tożsamością, bo jej osoba nieustannie wiązana jest z katastrofą smoleńską. – Dochodzę zawsze do momentu, w którym mojej tożsamości dotyka ta historia (…). Nie jestem osobą, która codziennie to przeżywa. Mam swój świat. Nie jestem tylko wdową smoleńską – żaliła się. – Chciałabym żyć, chciałabym spokoju dla męża – podkreślała.

– W tej chwili wróciłam do punktu startowego. To wszystko związane jest z ekshumacjami. Nie sądziłam, że minie tyle lat i nastąpi taki zwrot, taka siła rażenia – mówiła Łuczak-Surówka. – To jest normalne, okres żałoby się zamyka. Nie mogę codziennie rozdrapywać ran, a jestem na to narażana – powiedziała w programie „Kropka nad i” w TVN24.

10 kwietnia 2010 roku – wszyscy wsiedli do dużego samolotu!

10 kwietnia 2010 roku – wszyscy wsiedli do dużego samolotu!

Od samego początku złamane zostały wszelkie procedury!

W tym nieszczęśliwym locie złamano regulaminy!

Zawiodło trzeźwe myślenie i zawiodła pogoda.

Zawiodły zegary i zawiodła załoga

i czort wie, co jeszcze zawiodło!

Spadli i samolot roztrzaskał się na tysiące kawałków.

Oni zostali wbici w ziemię mieszając się ze stalą.

Rozczłonkowanych chcieli poskładać,

ale nie ma takiej boskiej mocy

bez badań!

Krzyczano, aby jak najszybciej ich pochować w polskiej ziemi!

Pośpiech, pośpiech to polska wada,

a teraz niepokoją zmarłych i się dziwią,

że nie dano szans ich w 100% poskładać.

Histerii nie ma końca, ale politycznie, to się opłaca,

a Polacy są zmęczeni!

Taniec na trumnach trwa i jest niewiarygodnie plugawy!

Ile jeszcze będą zaglądać do grobów

i szukać tego, czego nie wydobyto 

w smoleńskiej ziemi?

Tragedia zamieniona w farsę!

Niech nastanie cisza i dadzą im spokój

i rodzinom też! I mnie jako Obywatelce!

Ksiądz Henryk Błaszczyk, duszpasterz służb ratownictwa medycznego, towarzyszący w Moskwie bliskim ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, o tym, jak przebiegała identyfikacja ciał i o dzisiejszych wątpliwościach rodzin zmarłych.

Rozmowa została opublikowana w listopadzie 2010 r.

Janina Paradowska: – Jak to się stało, że po 10 kwietnia ksiądz znalazł się w Moskwie?

Ks. Henryk Błaszczyk: – Pojechałem na osobistą prośbę minister Ewy Kopacz, która tuż po katastrofie smoleńskiej kompletowała ekipę patologów sądowych, lekarzy, ratowników medycznych, psychologów, ludzi znających się na logistyce tego typu operacji, którzy mogli ją wesprzeć w tych pierwszych, najtrudniejszych dniach.

Rodziny wiedziały, że w samolocie jest ksiądz?

Tak, ten lot rozpoczęliśmy zresztą modlitwą. Kiedy padały słowa – i niech się stanie wola Twoja jako w Niebie tak i na Ziemi – to przyznaję, w obecności tych właśnie rodzin, sam przeżyłem głębokie wzruszenie. W tej modlitwie każdy uczestniczył na swój sposób, bo przecież nie wszyscy podzielali moje wyznanie wiary. Miałem jednak wrażenie, iż sama świadomość, że w samolocie obecni są kapłani, bo był również ksiądz pułkownik Marek, kapelan wojskowy, że są psycholodzy, że jest do kogo się odwołać, sprawiła, że już na pokładzie zaczęły się pierwsze rozmowy.

Kim byli psychologowie?

Oni wywodzili się głównie ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Przede wszystkim z tej uczelni wywodzą się psychologowie przygotowani do wczesnej interwencji kryzysowej. Byli też psychologowie z innych ośrodków oraz ekipa Lotniczego Pogotowia Ratunkowego wraz z lekarzami.

Powiedział ksiądz, że już na pokładzie samolotu zaczęły się rozmowy. Z czym zwracano się do księdza, z jakimi pytaniami?

Dlaczego Bóg mi to uczynił? Dlaczego on, dlaczego tak strasznie? Jak się ksiądz czuje z tym, że wydarzyła się taka tragedia?

A co ksiądz może wtedy odpowiedzieć?

Ja mogę uczciwie powiedzieć, że Bóg też ponosi za to odpowiedzialność. On nie jest tylko od rzeczy dobrych i przyjemnych, jest obecny we wszystkim, w życiu i śmierci. Wierzę też, że w zmartwychwstaniu i życiu wiecznym.

Przylecieliście do Moskwy i co było dalej?

W hotelu czekali już pani minister Kopacz z panem ministrem Arabskim. Przywitali wszystkich przed wejściem do hotelu, a potem zaczęła się pierwsza odprawa, bardzo trudna. Zebrały się wszystkie rodziny i to była pierwsza próba przygotowania ich na obrazy, z którymi się spotkają, a także informacja o procedurach i działaniach oraz pracach wykonanych wcześniej przez obecną już polską grupę. To wszystko miało służyć jak najsprawniejszej i najlepszej identyfikacji ciał.

Co można wtedy rodzinom powiedzieć: zobaczycie coś tak strasznego, czego jeszcze nie widzieliście?

Należy powiedzieć: wiemy, że państwu zależy na tym, aby wasi bliscy jak najszybciej wrócili do domu, i chcemy wam pomóc w tym właśnie pragnieniu. I tak też się stało.

Jak rodziny reagowały?

Oczekiwaniem. Bardzo dobrze się stało, że w tym pierwszym etapie przygotowano ich do procedury.

Na czym to polegało?

Na powiedzeniu im, że powinni pomóc lekarzom patologom sądowym, tym wszystkim, którzy przygotowywali identyfikację, uczestnicząc w procedurze, w przesłuchaniu, dokonać porównania osób, które pamiętają, czy ze zdjęć, czy bezpośrednio. Osoby odpowiednio przygotowane przybierały postawę spełnienia postawionego zadania, jakby odsuwały od siebie dojmujące uczucie bólu, żalu, który oczywiście szybko wracał. Ale konieczność współuczestniczenia w identyfikacji – co może brzmi paradoksalnie – w jakiejś mierze porządkowała ich wewnętrznie, choć na chwilę.

Czy w ogóle rodziny miały wyobrażenie, co je czeka? Czy ksiądz miał taką wyobraźnię?

Od lat pracuję na misjach humanitarnych, pracowałem w Gruzji, gdzie mieliśmy szpital polowy, pracowałem na Haiti, gdzie wspólnie z przyjaciółmi prowadziliśmy szpital w epicentrum trzęsienia ziemi, na co dzień pracuję wśród osób, które są dotknięte perspektywą rychłej śmierci, widziałem tyle dramatycznych obrazów, tyle osób umarło na moich rękach. Tak się złożyło, że moja praca duszpasterska polega w dużej mierze na przygotowywaniu ludzi do śmierci i zadbaniu, aby po śmierci zachowana była ich godność. Czy spodziewałem się, co zobaczę? Przy całym moim doświadczeniu muszę powiedzieć, że doznałem wstrząsu, gdy po raz pierwszy zobaczyłem rozmiar tego, co się stało. To był najtrudniejszy czas w całym ciągu moich doświadczeń. Cóż więc mówić o rodzinach. Wbrew temu jednak, co się mówi, dużo ciał było zespolonych, chociaż oczywiście bardzo poranionych. To nie była destrukcja zupełna. Te, które były rozczłonkowane, w każdej części objęte były badaniem DNA, nie było ciała, które nie zostałoby potwierdzone badaniem DNA.

Kiedy po raz pierwszy zobaczył ksiądz ten rozmiar katastrofy?

Następnego dnia rano, kiedy w instytucie medycyny sądowej poprosiłem, aby zwieziono mnie na dół, do dużej sali, gdzie zgromadzone były ciała ofiar katastrofy. Tam też natychmiast, w takim spontanicznym odruchu kapłana, odprawiłem pierwszą stację pogrzebu chrześcijańskiego, poświęciłem te ciała i poleciłem je Bogu zgodnie z rytuałem pogrzebu katolickiego. Uważałem, że nawet jeśli nie wszyscy są katolikami, nie doznają uszczerbku w swojej godności.

I patrząc na tę salę pomyślał ksiądz: Boże, przecież te rodziny nie powinny tego zobaczyć, a one muszą zobaczyć?

Lęk, że w procesie identyfikacji rodziny będą musiały się skonfrontować z tymi obrazami, towarzyszył mi od momentu, kiedy zobaczyłem te ciała. Na to nakładała się myśl, że ta konfrontacja jest nieuchronna, dlatego prosiłem osoby przygotowujące rodziny, dla których ta intencja też była zresztą oczywista, aby przygotować ciała tak, żeby rodzina nie miała problemów z identyfikacją, a jednocześnie nie musiała się konfrontować z tym bezmiarem obrażeń.

To było możliwe?

W wielu przypadkach tak, zwłaszcza kiedy były wyraźne znaki identyfikujące, jak narośle czy blizny po przebytych operacjach.

Część rodzin kwestionuje obecnie identyfikacje, są nawet wnioski o ekshumację. Ksiądz też ma dziś wątpliwości, uważa, że identyfikacje nie były prawidłowe?

Nie mam najmniejszych wątpliwości. Dokonano ogromnego wysiłku dla zachowania najbardziej uczciwej metody identyfikacji ciał. Ten proces mógł trwać bardzo długo, ale Rosjanie, mając doświadczenie wielu katastrof lotniczych, we współpracy z polską grupą, naszymi patologami, ekspertami od kryminalistyki, przeprowadzali z wielką starannością cały proces identyfikacji, który rozpoczynał się od momentu dostarczenia materiału zdjęciowego, genetycznego, od opisów, które powstały w momencie przesłuchiwania rodzin. To wszystko wprowadzane było do programu komputerowego, który zbierał w całość wszystkie informacje. To jest, oczywiście, tylko jedno z narzędzi, bo jednak w końcu ważne jest zobaczenie na własne oczy. Wiem, że niektóre przesłuchania rodzin były bardzo długie, wyczerpujące, ale one nie wynikały ze złej woli, ale właśnie ze staranności. Problemem był może pierwszy dzień, kiedy przesłuchania prowadziło wielu młodych rosyjskich prokuratorów, którzy po raz pierwszy zetknęli się z takimi okolicznościami.

Byli nieco sparaliżowani?

Trochę tak, gdyż ranga tej katastrofy była ogromna. Drugiego dnia pracowali już doświadczeni prokuratorzy i to dawało się natychmiast odczuć. Oni potrzebne informacje zdobywali o wiele szybciej. Na prośbę rodzin uczestniczyłem w trzech przesłuchaniach i nie znalazłem przejawów złej woli czy jakichś elementów pracy operacyjnej, aby pozyskać informacje, które by nie służyły identyfikacji.

Niektórzy przedstawiciele rodzin skarżyli się na arogancję rosyjskich śledczych.

Nie spotkałem się z takim przypadkiem, ale może jakiś się zdarzył. Trzeba wziąć pod uwagę, że rodzina przechodziła raz tę procedurę, a prokurator powtarzał ją z wieloma osobami i jakieś zniecierpliwienie, spotęgowane napięciem, bo katastrofa wyjątkowa, mogło się w którymś momencie pojawić jako efekt potwornego zmęczenia wszystkich. Rozmowy odbywały się zresztą w obecności polskich psychologów, a ponieważ brakowało tłumaczy, poproszono polskie siostry zakonne, pracujące od lat w Moskwie i perfekcyjnie znające język rosyjski, co przyspieszyło procedury i było wsparciem dla wielu rodzin.

Rodziny były na ogół dzielne?

Bardzo dzielne. Nie używam nazwisk w tej rozmowie, ale jednego użyję, bo uważam, że trzeba. Matka pana ministra Handzlika, która w pierwszym dniu, nie znalazłszy ciała swojego syna, z wielką empatią i cierpliwością wspierała inne rodziny. To było wzruszające i budzące podziw. W ogóle rodziny wówczas okazywały sobie życzliwość i szacunek, zwłaszcza gdy oczekiwało się na wejście do sali, gdzie odbywała się identyfikacja.

Wielu nie odważyło się wejść?

Nie znam statystyki, ale były osoby proszące o zwolnienie ich z tej czynności. Większość jednak chciała, także dlatego, aby przeżyć moment pożegnania, czasem tylko poprzez dotknięcie ręki. To wszystko przecież stało się tak nagle.

Wiem, że dwie czy trzy osoby prosiły minister Kopacz, aby to ona dokonała identyfikacji, księdza też proszono?

Uczestniczyłem w identyfikacjach jako osoba, której obecność jest odpowiedzią na potrzebę modlitwy. Proszono mnie, abym wszedł i pomodlił się. To były właściwie prośby powszechne. Niełatwa modlitwa w rozpaczy.

Po siedmiu latach wzbiera fala pretensji – do Rosjan, do polskich władz, do rządu, premiera, podważa się uczciwość identyfikacji, sekcji zwłok. Co ksiądz sobie myśli, słysząc to wszystko?

Przede wszystkim widzę rodziny, które nie mogą do końca przeżyć w spokoju, godnie swojej żałoby. Dla większości z nich to jest właśnie ciągłe powracanie do tych najtrudniejszych chwil, identyfikacji, sekcji, to przymuszanie ich do ciągłego przywoływania najtragiczniejszych chwil i obrazów ich życia, to jest torturowanie ich pamięci.

Przymuszanie przez kogo?

Przez media, polityków, osoby, które w sposób świadomy, dla różnych – także politycznych lub komercyjnych – celów odwołują się do tego trudnego momentu identyfikacji. Proszę mi wierzyć, gdyż wspólnie z psychologami nadal pracuję z grupą rodzin, że ta niemożność przeżycia żałoby i zamknięcia pewnego jej okresu powoduje ogromny ból i uniemożliwia spojrzenie w przyszłość. Powinni iść naprzód, a przymusza się ich do powrotu w trudną przeszłość.

Cierpią? Oburzają się?

Czują coraz większy gniew, niezgodę, ale też bezsilność wobec sytuacji, gdy ta smoleńska gra toczy się nadal. Bardzo często towarzyszy im też lęk przed oceną środowiska. Członkowie rodzin tych, którzy zginęli, boją się, że nieustanne przypominanie, komentowanie, otaczanie katastrofy sensacjami zaczyna sprowadzać ich bliskich do formy produktu na sprzedaż, co odziera śmierć z godności. Pytanie o sekcje mnie po prostu zdumiewa, doprawdy nie wiem, czemu ma ono służyć.

To odpowiem: polityce, podejrzeniom, że nie wszyscy zginęli w wyniku katastrofy, to ksiądz przecież wie. Niektóre rodziny mówią: chcemy protokół sekcji, bo nie wiemy, dlaczego zginął mój mąż, syn. Są wnioski o ekshumację. Ksiądz wszystko widział. Jaki sens miałaby ekshumacja?

Nie znajduję go. Mam w pamięci obraz tych dwóch ciał, o których ekshumacji się mówi, i nie mam tu żadnych wątpliwości.I patrząc na tę salę pomyślał ksiądz: Boże, przecież te rodziny nie powinny tego zobaczyć, a one muszą zobaczyć?

Lęk, że w procesie identyfikacji rodziny będą musiały się skonfrontować z tymi obrazami, towarzyszył mi od momentu, kiedy zobaczyłem te ciała. Na to nakładała się myśl, że ta konfrontacja jest nieuchronna, dlatego prosiłem osoby przygotowujące rodziny, dla których ta intencja też była zresztą oczywista, aby przygotować ciała tak, żeby rodzina nie miała problemów z identyfikacją, a jednocześnie nie musiała się konfrontować z tym bezmiarem obrażeń.

To było możliwe?

W wielu przypadkach tak, zwłaszcza kiedy były wyraźne znaki identyfikujące, jak narośle czy blizny po przebytych operacjach.

cała reszta do przeczytania tu:

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka … skiej.read

Wdowy smoleńskie są różne!

Wdowy i wdowcy po katastrofie smoleńskiej się różnią. Córki i synowie, a także wnukowie też się różnią!

W tej konstelacji są tacy, którzy w cichości obchodzą kolejną miesięcznicę, czy rocznicę i idą na groby swojego bliskiego, aby zapalić znicz, położyć kwiaty i powspominać i ja optuję za takim upamiętnieniem tego tragicznego wydarzenia.

Jednak są też tacy, którzy na tej tragedii się politycznie wybili i powiedzą za Prezesem każdą głupotę, spoglądając na stan konta i to jest haniebne!

Dziś, podczas obchodów 7 Rocznicy Katastrofy Smoleńskiej ponownie zostaliśmy podzieleni przez rządzących i poczułam na twarzy kolejnego plaskacza, jako ta nie wierząca w zamach, choć przepłakałam cały, niemal dzień.

Tak, tak – ja komunistka i złodziejka, gorszy sort, łajza – płakałam jak bóbr w 7 rocznicę tego strasznego wydarzenia!

Kogo obchodzą moje łzy? Kogo obchodzą łzy tych bez parcia na politykę i na stan konta?

Na pewno nie tych, którzy ponownie podsycili Naród zamachem, bo tylko dzięki Smoleńsku trzymają w łapach Polskę od 1.5 roku.

Najważniejsze w moim życiu, to być normalną i choć jestem seniorką, to potrafię rozróżnić prawdę od kłamstwa.

Zadaję sobie pytanie tylko – ile to szaleństwo jeszcze potrwa?

Ile razy będą zadawać rany rodzinom, które powoli wychodzą na prostą i tylko pragną spokoju, a kolejne, polityczne miesięcznice rozdzierają im  serca każdego 10 miesiąca.

Ile jeszcze potrwa ten szaleńczy taniec na trumnach?

Pytanie retoryczne, choć ja wiem, że dopóki będą przy władzy!

Prezydencie – wstydź się!

Na klawiaturę cisną się zdania i słowa – ale ich nie napiszę!

A o Katyniu ani słowem, kiedy Wajda nakręcił film zapierający dech!

Taka jest ich wrażliwość!

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=imeMFLt_eyk

Przy tej bylejakości w PiS, wcześniej, czy później będzie coś w rodzaju Smoleńsk bis!

Wszyscy pamiętamy kwietniowy poranek – 2010 roku, kiedy to przy śniadaniu w polskich domach usłyszeliśmy z ekranu telewizora, że rozbił się samolot pod Smoleńskiem z elitą polskiej polityki.

Wszyscy zamarliśmy i zalaliśmy się łzami. Docierały do nas szczątkowe wiadomości, że niestety, ale nikt się w tej katastrofie nie uratował.

To były ciężkie chwile i każdy Polak oddał się żałobie, bo zginął polski Prezydent wraz z Małżonką i 94 osoby, które leciały  do Katynia.

Potem nastąpiły identyfikacje ciał przez rodziny na rosyjskiej ziemi. Potem sprowadzano do Polski sukcesywnie trumny metalowe ze szczątkami ofiar. Potem nastąpiły uroczyste pogrzeby w świetle tysięcy zapalanych zniczy.

Jeszcze nikt się nie zastanawiał dlaczego doszło do tej, jakże tragicznej katastrofy. Nikt się nie zastanawiał dlaczego lecieli wszyscy w jednej tutce. Nikt się nie zastanawiał dlaczego Prezydent spóźnił się na samolot. Nikt się nie zastanawiał, czy były naciski na pilotów, że we mgle mieli zmieścić się śmiało!

Piekło smoleńskie zaczęło się później i trwa do dnia dzisiejszego.

Piekło smoleńskie podzieliło opinię publiczną, gdyż rzucane oskarżenia w stronę PO trwają do dzisiaj i PiS absolutnie nie bierze na siebie ani grama winy za tą tragedię.

A ja sobie myślę po wczorajszym ekscesie Macierewicza podczas przejazdu z Torunia do Warszawy, że bylejakość PiS doprowadziła do katastrofy smoleńskiej, a dlaczego?

Oni się wciąż spieszą do władzy i łamią przy okazji podstawowe procedury i regulaminy. Oni są królami szos i przestrzeni na niebie. Oni nie mają żadnych granic, by pokonywać kilometry w zastraszającym tempie. Oni nie liczą się z nikim i niczym, bo teraz k…wa my ( TKM)!

Nie zdziwię się, że wkrótce powtórzy się coś na kształt Smoleńska bis – przez tę butę i bylejakość. To tylko kwestia czasu!

Mowa nienawiści na Krakowskim Przedmieściu!

 

 

Oglądałam dokument o „Nocnych Wilkach” w Rosji. Jest to potężny klub motocyklowy, który świetnie dogaduje się z Prezydentem Rosji – Putinem.

Jeden z liderów tego klubu powiedział znamienne słowa, że kiedy w Rosji dzieje się źle, to on czuje się nieszczęśliwy i z tego powodu cierpi. Kiedy w Rosji dzieje się dobrze, to on też jest szczęśliwy.

Nie wnikam jaką rolę mają odegrać „Nocne Wilki” w Rosji, bo wszystko ma drugie dno, ale niemniej ten klub angażuje się w popieranie patriotycznych zachowań w Rosji – no może, ale jest to wysoce podejrzana grupa ludzi umocowanych politycznie!

Piszę o tym dlatego, że i ze mną jest tak samo i bardzo bym chciała, aby w Polsce było coraz lepiej.

Marzę o tym, by Prezydent, Premier i Naczelnik w jednej osobie kiedyś, choć raz zwrócił się do Polaków – Rodacy zakopmy topory i budujmy Polskę silną, niezależną, mocną, gospodarną.

Jednak nic z tego i o tym przekonałam się wczoraj, kiedy obchodzono 80 miesięcznicę katastrofy smoleńskiej.

Był już wieczór, a więc wzięłam głęboki oddech i czekałam na wystąpienie Prezydenta, Premiera i Naczelnika w jednej osobie.

Coś czułam, że to wystąpienie będzie bardzo drapieżne i bez ogródek i się nie pomyliłam.

Kontrmanifestacje bardzo 3 x w jednym mocno zdenerwowały i to zaowocowało wydaleniem z 3 x w jednym, najgorszej złości i nienawiści jaka drzemać może w człowieku.

Już wiedziałam, że jestem gorszym sortem, bo oni są z wyższej półki. Już wiedziałam, że mając inne zdanie zalicza się mnie do komunistów i złodziei, a wczoraj się dowiedziałam, że jestem gorsza od zwierząt, choć zwierzęta według mnie są lepsze od ssaka zwanym człowiekiem.

Taka dyktatura spowoduje, że Naród się wkurzy i to dzielenie może sprawić, że Polak będzie bił Polaka i taka ewentualność wcale nie jest wykluczona.

Póki 3 x w jednym będzie dzielił Polaków, póty w Narodzie będzie budził się sprzeciw, bo Polacy nie dadzą sobie pluć w twarz.

Kto mi nie wierzy, że to idzie za daleko, niechaj przeczyta to złowrogie przemówienie, które świadczy o tym, że:

– 80% Polaków winno opuścić ten kraj.
Polaków znieważanych, opluwanych, gorszego sortu, wyzywanych od komunistów i złodziei, oraz gorszych od zwierząt.
Ten nierząd Nas nienawidzi.

Szanowni Państwo, dzisiaj 80 miesięcznica. Można powiedzieć – jubileusz tego wszystkiego. (…) Mamy próbę zakłócenia uroczystości – mówią, że legalnej. Tak, legalnej, ale czy legalne jest odbieranie prawa innym do tego, by demonstrować, by się modlić?

Czy legalnym jest próba wymuszenia zahamowania działań procesowych w śledztwie smoleńskim? To nie jest legalne i trzeba to sobie jasno powiedzieć. To, co mówią ci ludzie, to wyłącznie przykład czegoś szerszego, czegoś, co jest charakterystyczne dla całej opowieści. Dla tego wszystkiego, co mówią nasi polityczni przeciwnicy. O co chodziw tej sytuacji, w której jedni mogą innym przeszkadzać w realizacji prawa do demonstracji? To jest nic innego jak przyjęcie zasady, że kto silniejszy, ten lepszy. To jest, proszę państwa, zasada, która towarzyszyła całej tzw. III RP.

Mówiono coś o liberalnej demokracji… A tak naprawdę, jeśli użyć jężyka histerii idei, to był to prymitywny darwinizm społeczny. Kto silniejszy, ten lepszy… My tę zasadę odrzucamy i będziemy odrzucać. W imię tego prowadzimy śledztwo i uczcimy pamięćtych, którzy zginęli.

Możecie sobie państwo krzyczeć, co chcecie, ale to oszustwo. To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności – Polska jest dzięki nam krajem wolności, jednym z niewielu w Europie. A ci, którzy by chcieli przywrócić zasady darwinizmu społecznego, dzisiaj z nami zaciekle w Polsce i za granicą walczą. Oni w ramach tych zasad byli silni i byli w stanie sobie wszystko załatwić.

Są też tacy, którzy dają się oszukiwać, są naiwni. (…) Jest wielki mechanizm kłamstwa w Polsce, oszukiwania ludzi. Mimo tego mechanizmu zwyciężyliśmy, zwyciężamy i zwyciężymy.

Smoleńsk – tekst z sieci!

PiS-owsy znowu się zachłystują swym odkryciem bo podobno ekshumacja ciała złożonego w grobie Piotra Nurowskiego wykazała, że pochowano tam szczątki innej ofiary katastrofy smoleńskiej. W grobie Nurowskiego  prawdopodobnie znajduje się Handzlik, ale jest pytanie ile procent jest w tym grobie z Handzlika, a ile z Nurowskiego?

Nikt z nich nie wie jak wyglądają szczątki ludzkie po takiej katastrofie, ale już piszą o „zamianie zwłok” choć Ewa Kopacz ich o tym uprzedziła już 11 kwietnia 2010 r.
Minister zdrowia Ewa Kopacz poinformowała w Moskwie, że tylko 14 ciał ofiar jest na tyle dobrze zachowanych, iż identyfikacja może odbyć się bez problemu; w przypadku kolejnych 10 identyfikacja prawdopodobnie będzie mogła się odbyć dzięki znakom szczególnym. – powiedziała w czasie trwania identyfikacji Kopacz dodając, że niektóre rodziny odmawiają oglądania ciał bliskich. – Nie dziwię się, widok jest traumatyczny – powiedziała minister.
Zapis tej rozmowy TUTAJ
Na Świecie takie problemy rozwiązuje się w sposób prosty tak jak to na przykład zrobiono ze szczątkami pasażerów ubiegłorocznej katastrofy samolotu Germanwings w Alpach – które po prostu pochowano w ZBIOROWEJ MOGILE Z NALEŻYTYM SZACUNKIEM:
Obrazek
TU SZCZEGÓŁY
Internet już huczy od wypowiedzi domorosłych „ekspertów” więc dla odpornych na argumenty i pozbawionych wyobraźni – mam tylko takie porównanie:
Czy to tak trudno wziąć pół kilo wołowiny, pół kilo wieprzowiny, pół kilo kurczaka i jeszcze po parę takich porcji – zmielić to wszystko w maszynce do mięsa i potem ładnie porozkładać do pudełeczek z napisami „wołowinka”, „wieprzowinka”, „kurczaczek” itd.. itd. To nie była epidemia świńskiej grypy i pozostali po niej „zmarli” ze złożonymi rączkami – tylko KATASTROFA LOTNICZA i tam nie ma ZWŁOK LUDZKICH tylko SZCZĄTKI LUDZKIE. Tak trudno pojąć?? Jeszcze sporo ich w błocie smoleńskim zostało – bo inaczej się nie da!! W jednej trumnie mogą być szczątki nawet kilku ofiar!!
Co to zmienia ?