Archiwa tagu: sport

Wakacje! Niech żyją wakacje!

Dzisiaj i jutro odbywają się w moim miasteczku Mistrzostwa Polski w kajak – polo!

A skoro jest lato, to na początek wpisu wkleję letnią piosenkę, która ma niewiarygodną liczbę odsłon na YT, bo aż – 2 578 676 045.

https://www.youtube.com/watch?v=kJQP7kiw5Fk

Ale wracam do zawodów sportowych w moim mieście, bo:

 Ta widowiskowa dyscyplina gromadzi dużo sympatyków. Ze względu na to, że Choszczno jest prekursorem w jej uprawianiu i słynie ze świetnych zawodników oraz wyników,  mówi się o mieście, że jest stolicą kajak polo. Sportowcy są doskonałą wizytówką Choszczna, bo uprawianie tej trudnej dyscypliny przez tak wiele osób wyróżnia miasto nie tylko w Polsce.

https://www.youtube.com/watch?v=cvjm2u_EJBM&feature=youtu.be

Autorem zdjęć jest mój Mąż.

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Pasjonaci sportów wszelakich!

Pamiętam, że kiedy byłam nastolatką,  to lubiłam uprawiać sporty różne.

Za moich czasów lekcje W-F były obowiązkowe i do tego zajęcia pozalekcyjne dla chętnej młodzieży, której nie brakowało.

Na boisku zawsze się coś działo, a mnie nieźle wychodziła gra w koszykówkę, siatkówkę i piłkę ręczną. Bardzo dobrze biegałam na krótsze i dłuższe dystanse i miałam osiągnięcia w soku wzwyż.

To były fajne lata, bo wyżywaliśmy się na boiskach i zawodach sportowych. 

Mam do dziś kilka dyplomów gdzieś tam schowanych.

A potem zaczął się bieg przez życie i moim ulubioną dyscypliną sportową były spacery brzegiem morza, jeśli tylko udało się wyjechać na jakieś wczasy.

Bardzo podziwiam ludzi, którym wciąż chce się uprawiać jakieś sporty, niezależnie od wieku.

Podziwiam pasjonatów, którzy mądrze idą w góry, albo jeżdżą na nartach. Imponują mi ludzie, którzy biorą udział we wszelkich maratonach, bo  mnie już pozostały, co najwyżej kijki ha ha.

Jednak nigdy nie wlazłabym do lodowatej wody,bo nigdy nie nadawałam się na Morsa.

W moim mieście mamy jezioro, które kiedy tylko zamarznie, to pojawiają się sympatyczni, odważni ludzie, którzy zażywają takiej zimnej kąpieli. Patrząc tylko – mam dreszcze, ale podziwiam odwagę.

Zdjęcia rodzinnego autorstwa. 🙂

 

 

 

 

Z wiosną może czas się ruszyć Seniorze?

Kiedy byłam młodą dziewczyną, to sport był moim żywiołem. Nie funkcjonowałam bez sportu.

Zaczęło się wszystko już w szkole podstawowej, kiedy to udzielałam się w  SKS i grałam nawet w piłkę nożną z chłopcami.

Potem były międzyszkolne zawody w biegach na 60-tkę, 100 – tkę i oczywiście skoki w dal i wzwyż, ale uwielbiłam najbardziej koszykówkę i byłam w tym sporcie dobra.:)

To były cudne czasy, kiedy wyżywałam się w sporcie i to dawało mi siłę. Dzięki ćwiczeniom  uwierzyłam w siebie, że jestem coś warta. 

Długo przechowywałam dyplomy i medale, ale jednak z czasem gdzieś się te trofea zagubiły i tak sobie myślę o tym, kiedy to się stało, że odpuściłam sobie sport, choć  jeszcze jako mężatka i matka pływałam w naszym jeziorze, a także biegałam na nasz piękny basen zimą.  Pokonywałam przyzwoite długości basenu, a potem nagle gdzieś we mnie się to zgubiło i trwa do dnia dzisiejszego.

Wiem, bo wielka szkoda, że się ukryłam w domu i aktywność stała się mniej ważna, a cierpi na tym moje samopoczucie, a chciało by się być sprawnym i pełnym życia, ale gdzieś chęci się zgubiły.

Czytam w sieci, że może warto ruszyć tyłek i nie dać się starości i tu ciekawa jestem drodzy Seniorzy jak dbacie o siebie w temacie aktywności ruchowej i fizycznej? 🙂

Mój dzisiejszy rekord, to 5 minut na rowerku stacjonarnym, hm… 😉

78-latka jeszcze 2 lata temu nie miała siły sama wstać. Dzisiaj mogłaby podnieść dorosłego mężczyznę

Kiedyś ta staruszka nie miała dość siły, aby samodzielnie skosić trawnik. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy poszła na siłownię ze swoją wnuczką. Dziś jest w stanie podnieść 102 kg. I to trzy razy z rzędu!   Shirley Webb była zwykłą starszą panią. Pogodziła się z upływającym czasem, a z biegiem lat miała coraz mniej siły. Brakowało jej energii na zwykłe codzienne czynności. Nawet po schodach musiała wchodzić posiłkując się poręczą. Wszystko zmieniło się, gdy ponad 2 lata temu poszła z wnuczką na siłownię. Chciała poprawić swój stan zdrowia i zaczęła odwiedzać to miejsce dwa razy w tygodniu.

Na jej drodze stanął trener personalny John Wright. Pierwsze treningi były dla niej bardzo trudne. Po ćwiczeniach nie potrafiła się podnieść sama z podłogi. Trener ułożył dla niej specjalny plan treningowy. Teraz dzięki temu oraz dużej determinacji 78-latka odnosi coraz większe sukcesy. Po 6 miesiącach była już w stanie podnosić ciężary o wadze 90 kilogramów. Zaczęła brać udział w zawodach i ustanawiać kolejne rekordy.Teraz Shirley jest w stanie podnieść w martwym ciągu ponad 102 kg. Imponujące! Sama często mówi o tym, jak świetnie się czuje po treningu. Jest pełna życia i energii. Swoją obecnością i wynikami motywuje innych do podążania za wyznaczonymi celami.