Archiwa tagu: sprzątanie

To był dobry dzień!

Pin on Nadzwyczajnie MISKI

Budzimy się o poranku i nikt z nas nie wie, jaki ten dzień będzie, bo życie nam niesie smutki i radości, a także niespodzianki!

Mój dzisiejszy dzień był taki, że czuję się ukontentowana – bardzo, bardzo!

Nic więcej nie zdradzę, ale mam naprawdę powód do radości!

Znalazłam w sieci poniższy wpis i gdzieś przeczytałam, że tylko nudne kobiety mają czyste domy, bo biegają po domu ze szmatą, mopem, odkurzaczem i całe dni swoje poświęcają swojemu domowi!

Muszą koniecznie być czyste okna, bez żadnej smugi, a także odkurzony każdy kąt, bo gdzieś tam leży kurz.

Codziennie szorują wannę, ścierają kurz z mebli, spryskują kwiaty, szorują gary, patelnie, piorą, prasują, wieszają ubrania pod kolor w szafie i biegają po domu ze ścierką od rana do wieczora.

Naprawdę jest wiele takich kobiet, które czystość w domu przedkładają nad inne przyjemności, jak choćby wyjście do kina z mężem, czy z koleżankami na babskie pogaduchy  przy kawie i ciastku!

Musi być błysk i koniec i kropka, a ja na ostatniej prostej – teraz pozwalam sobie na kurz w domu, bo z racji wieku nie ze wszystkim nadążam.

Kiedy mam wenę, to staram się oblecieć dom w ciągu paru godzin, ale kurz już nie spędza mi z oczu snu!

Wolę obejrzeć dobre kino w Internecie, posłuchać muzyki, poserfować i przeczytać dobry wiersz, a także pogadać z Mężem i napisać kolejną notkę na blogu!

Jednego, co niezmiennie pilnuję, to muszą być  pozmywane talerze i garnki, aby mi nic nie zalegało.

Inne czynności z ręką na sercu wykonuję w miarę swoich sił i już potrafię odpuścić sobie niektóre czynności na lepszy humor i chęć działania.

Przeczytajcie, co omija kobiety, które są chorobliwymi czyścioszkami, a ich życie jest raczej smutne!

„Te słowa kieruje do polskiej żony i mamy.

Moja babcia mawiała…
„Nie pozwól, aby Twoje patelnie świeciły bardziej niż Ty! Nie traktuj sprzątania domu tak poważnie!
Kiedy zostałam żoną, spędzałam 24 godziny na dobę, starając się utrzymać wszystko w czystości i porządku na wypadek, gdyby „ktoś mnie odwiedził”, ale potem okazało się, że wszyscy są bardzo zajęci, chodzą, bawią się, pracują i cieszą się życiem !

Dziś nie muszę nikomu wyjaśniać sytuacji w moim domu.

Ludzie nie są zainteresowani tym, co robisz przez cały dzień, ludzie spacerują, bawią się i cieszą życiem.

Życie jest krótkie, baw się dobrze! Odkurz jeśli to konieczne. Ale poświęć trochę czasu, aby namalować obraz lub napisać wiersz, pójść na spacer lub odwiedzić przyjaciela, ugotować co lubisz, pochodzić po górach, słuchać muzyki, czytać książki i ciesz się życiem…

Pomyśl, że ten dzień nigdy nie wróci!

Jeśli to konieczne odkurzaj, ale nie zapominaj, że będziesz starsza i że wiele rzeczy, które możesz teraz zrobić, nie będzie tak prostych na starość.

A kiedy odejdziesz, ponieważ pewnego dnia wszyscy odejdziemy, Ty również obrócisz się w proch i nikt nie będzie pamiętał, ile zapłaciłaś rachunków, ani Twojego czystego domu, ale zapamiętają Twoją przyjaźń, Twoją radość i to, czego się nauczyłaś”…

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Mój dzisiejszy dzień!

Ja seniorka śledzę  Pol’and’Rock 2020 – „Przystanek Woodstock czyli Najpiękniejszą Domówkę Świata”.

Czemu domówkę, ano dlatego, że z powodu pandemii musiano zmienić formę tego, jakże cudnego festiwalu.

Jurku Owsiak jesteś wielki i dziękują Ci ludzie za to, że wciąż Ci się chce!

Ludzie oglądają festiwal w różnych miejscach, a więc zabawa trwa z zachowaniem ostrożności!

Uwielbiam kiedy na festiwalu występuje mój ukochany wokalista Piotr  Bukartyk i kocham jego słowa w piosence, które brzmią:

„Patrz jaka piękna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka
Aż chce się płakać, normalnie chce się płakać
O jaka piękna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka
Aż chce się płakać, płakać się chce”.

Bo tak faktycznie jest, że nasza kochana Polska jest naprawdę piękna od morza do gór i tylko to nam wszystko psuje PiS, który niszczy nasz kraj na każdym jego odcinku!

Miałam dziś pracowity dzień i trochę się działo, bo Mąż z kolegami odświeżyli przed naszym blokiem potrzebną ławkę w ramach prac Wspólnoty Mieszkaniowej.

Ja w tym czasie wlazłam na okna i je umyłam, a w międzyczasie gotowałam w kuchni, bo przyjeżdża Córka z Wnusią ze Szczecina, a ja lubię mieć w lodówce jedzenie dla gości!

Na ostatnim zdjęciu pokazuję to, że w czasie koronawirusa moje życie toczy się też na balkonie, aby nie wychodzić z domu i się nie zarazić, bo swoje lata mam!

Patrzę na to moje otoczenie i stwierdzam, że mieszkam w lesie, bo drzew za oknem mam dostatek!

Zakupy robi mi Mąż, który mimo głupoty Polaków zakłada maseczkę w przestrzeni publicznej!

Nie wolno sobie luzować, bo codziennie jest coraz więcej zachorowań, a więc dziwię się ludziom, że chuchają na siebie stojąc w kolejkach na Kasprowy, czy też opalają się blisko siebie nad morzem!

Jestem osobiście bardzo zmęczona tą pandemią i martwię się o Wnuki, które być może będą musiały uczyć się w szkołach w tych jakże dziwnych czasach – niebezpiecznych!

Nie ma w cywilizowanych krajach bardziej podłego rządu jaki jest w Polsce.

Mówili nam przed wyborami, że pandemia jest w odwrocie, tylko po to, byśmy poszli do urn, a tu codziennie przybywa zakażeń i pewnie za chwilę usłyszymy, że dziennie zachoruje nas 700!

Czy chcą nas starszych  uśmiercać, by nie płacić nam ZUS-u?

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, dom, kwiat, niebo i na zewnątrz

 

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

 

Historia jednego mebla!

 

Obraz może zawierać: napój i w budynku

Dzisiejszy dzień minął mi  tak szybko, że nie widziałam kiedy zrobiło się ciemno, a to wszystko dlatego, że do mojego, laptopowego pokoju przybył nowy mebel, a jest nim komoda.

Trzeba było pozbyć się biurka pod komputer stacjonarny, który zastąpiły laptopy i biurko stało się zbęde, bo laptop trzymam na niewielkiej kanapie, z której dobrze mi się serfuje i wygodnie.

Nowy mebel i dużo roboty, bo automatycznie włącza się mus, aby pokój posprzątać porządniej, gdyż odkryta powierzchnia podłogowa zdradzała, że nie zawsze dotarł tam odkurzacz i nazbierało się sporo kurzu na niepotrzebnych już kablach, znajdujących się za biurkiem.

Przez ostatnie dwa lata, kiedy Mama była chora robiłam porządki po łebkach, aby, aby, bo często się spieszyłam, a kiedy miałam wolne od opieki, to byłam nieżywa i dochodziłam do siebie.

Dzisiaj sprzątnęłam pokój z pomocą Męża oczywiście, prawie tak jak na święta, bo poodsuwaliśmy inne meble i tam dojechaliśmy odkurzaczem i mopem, a więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i opłacił się ten nowy meblel, który zmusił mnie do przejrzenia papierów i ubrań, oraz innych bibelotów.

Jechałam więc dziś na szmacie i ze szmatką od kurzu w rękach.

Ubrania leżące dłużej niż dwa lata i nie zakładane poszły do wora, a papierzyska zostaną spalone w piecu i tak tym sposobem zrobiło się jaśniej i przejrzyściej, a ja po robocie  uśmiechnęłam się, że prawie mam zrobione porządki świąteczne jak na razie w moim pokoju!

Na ten Sajgon w domu trafiła Wnusia ze swoją, nową przyjaciółką o imieniu Tessi – malutkim Maltańczykiem, w którym jest zakochana i miło było na obydwie patrzeć!

Był to taki dość intensywny dzień i chyba w każdym domu, kiedy przybywa nowy mebl, to roboty jest w brud, a potem jest satysfakcja i spływa na człowieka spokój.

Piszę o takich duperelach, ale nasze życie składa się z takich drobiazgów właśnie.

Jeden mebel, a tyle roboty,  a potem patrzymy sobie, że coś się odmieniło i jest fajnie -inaczej!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, w budynku

 

Coraz bliżej święta!

Zbliżają się kolejne Święta Bożego Narodzenia i już mi się pali pod tyłkiem, aby odświeżyć mieszkanie i dziś kiedy słoneczko na zachodzie ostro zaświeciło w moje okna, to od razu ruszyłam do boju!

Pościągałam firany, wrzuciłam do pralki na opcję „firany” i zabrałam się za mycie okna w kuchni – tak na początek.

Ja zawsze myłam okna papierowymi ręcznikami, a szyby spryskiwałam płynem wg. mnie najlepszym pod nazwą „Clin”.

Na te moje boje z oknami przyszedł Mąż i spytał dlaczego nie myję okien myjką, którą mi kupił na Targach Rolnych jesienią?

Odpowiedziałam, że nie mam zaufania do takich urządzeń, a także nie za bardzo wiem jak do tego podejść.

  • No to ja ci pokażę jak to się robi i ogarnął mi tą myjką pozostałe okna. 🙂

Okazało się, że jeśli do wody doda się kilka kropel płynu do naczyń, to okna spod tej myjki są krystalicznie czyste, bez mazów i zacieków – rewelacja!

Tym sposobem po umyciu ram – mycie okna balkonowego zajęło Mężowi zaledwie 15 minut!

Polecam gorąco myjkę, bo chyba nigdy nie miałam tak dopracowanych szyb w oknach.

Potem powiesiliśmy firany i tak powolutku – my seniorzy radzimy sobie ze sprzątaniem, ale jestem wdzięczna Mężowi, że zauważył ile już mnie kosztuje większe sprzątanie – starzeję się, bo mam coraz mniej siły.

U mnie już są akcenty świąteczne, bo uwielbiam je oglądać na czystych oknach i niech sobie migają!

Miłe jest też to, że moje miasto już jest też świąteczne! Zdjęcia świeżutkie i tylko śniegu brak!

Moje ulubione przedświąteczne – „Bambino Jazzu” a jest to świąteczna, żartobliwa piosenka w wykonaniu Doroty Miśkiewicz i Artura Andrusa. Kocham!

Znalezione obrazy dla zapytania myjki do okien

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i w budynku

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Obraz może zawierać: drzewo, choinka, roślina, noc, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: noc, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: noc

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Obsesja sprzątania – art. z sieci!

Dwudziestolatki nie chcą być jak matki. Jak perfekcyjne panie domu zniszczyły życie córkom

– Czasem podziwiam zbuntowane trzydziestolaki, które mówią swoim mamom: „Przepraszam, to mój dom”. Ja sprzątam kilka godzin przed przyjściem mamy, zapraszam ją wieczorem, żeby mniej widziała. A i tak zawsze się czepia, że mam brudno. Jednocześnie od kiedy zamieszkałam sama, widzę w niej siebie. Sprzątanie to moja obsesja – opowiada Kalina, 26-latka.
Długowłosa brunetka leży z głową na stole. Wokół niej brudne filiżanki po kawie, talerzyki, pusty dzbanek po mleku. Straszliwy syf jednym słowem. Oto zdjęcie profilowe Magdy Kostyszyn, autorki bloga Chujowa Pani Domu. Zdjęcie ma ponad pięć tysięcy „lajków”. To i tak mało, bo najlepsze posty mają po kilkadziesiąt tysięcy udostępnień. Fanów Chujowa Pani Domu ma już ponad pół miliona. Magdę kochają młode Polki, bo to na jej profilu kobiety dzielą się domowymi wpadkami, wyśmiewają sprzątanie i pokazują, że można żyć inaczej. Spalony ryż, ciasto, brud w łazience, wazony zrobione z butelek po alkoholu, gotowanie zupy w czajniku elektrycznym. Profil Chujowej Pani Domu ma już ponad 6 lat. Magda w każdym wywiadzie powtarza: żartuję sobie z tradycyjnej roli kobiety, a wraz ze mną żartuje wiele innych kobiet.
Magda ma, oczywiście, grupę zagorzałych wrogów. „Chwalić się syfem? Ale wstyd”, „Skąd ty się wzięłaś, dziewczyno?!”. A ona pochodzi z tradycyjnego domu. Jej mama wolny czas spędzała na sprzątaniu i gotowaniu. Do pomocy zaganiała Magdę, ale już nie zaganiała jej brata, „Nie będę tak żyła” postanowiła Magda. Nie jest wyjątkiem. Miliony innych kobiet, trzydziestolatek, dwudziestolatek mówią: Nie będę sprzątać, mam to gdzieś, nie chcę być uwiązana.
– Ci, co atakują Magdę czy inne kobiety publikujące na jej profilu, nie rozumieją, że tak naprawdę nie chodzi o sprzątanie – mówi Ewa Woydyłło, psycholog. – Młode kobiety buntują się przeciwko swoim matkom. Kobietom, które ze sprzątania, dbania o ognisko domowe uczyniły fetysz. Nic innego nie było ważne, ważna była czystość.
– Mam jeden obraz mamy – opowiada Kalina, 26-latka. Wściekła, biegająca po mieszkaniu jak w ukropie i ciągle krzycząca na mnie i młodsze rodzeństwo: „Dlaczego tu jest taki syf?! Dlaczego na szafce zacieki, kurz na półce, pilot na stole. Dlaczego?! Czy to, że wy lubicie brud, to znak, że ja też muszę go lubić?!”.
– Moja mama nazywała bałagan pierdolnikiem – wspomina z kolei Ewelina, też 26- latka. – Przed jej powrotem do domu panował popłoch. Do dziś pamiętam, jak podjeżdżała samochodem pod dom. „Mama idzie” – krzyczał tata. A my z moją siostrą biegałyśmy jak w przyspieszonym filmie i zacierałyśmy wszystkie ślady domowego rozprężenia. Poprawiałyśmy poduszki na kanapie, kapę, układałyśmy szczoteczki do zębów w kubku w łazience, wkładałyśmy naczynia do zlewu. Napięcie i stres. I to z powodu kilku brudnych naczyń?! Nienawidzę jej za to.
Najgorsza była sobota
Kalina lubi w sobotę spać do południa. Potem wstaje, robi kawę, śniadanie. Towarzyszy jej narzeczony. – Dla nas sobota to świętość. Jest cisza, spokój, oddycham z ulgą, że jestem już dorosła. Pamiętam czasy, gdy w sobotę o siódmej budził mnie dźwięk odkurzacza. Mama wparowywała do pokoju i krzyczała: „Co ty jeszcze śpisz?! Do dzieła”. Do dzieła znaczyło mniej więcej tyle: wstawaj z wyra, do roboty. To wstyd tyle leżeć, gdy sprzątanie czeka. – Nieważne było, że wróciłam późno z imprezy, czy przez cały tydzień wstaję do szkoły i po prostu marzę, żeby odpocząć. Liczyło się, żebym natychmiast się ogarnęła.
– Nienawidziłam soboty – dodaje Ewelina. – Mama kazała wywalać rzeczy z szaf, myć okna, szorować podłogi, czyścić fugi. Wolny dzień, a cała rodzina postawiona na baczność. Koleżanki się nawet ze mnie śmiały. Bo ja nigdy nie mogłam wyjść, musiałam pomagać mamie w ogarnianiu domu. Strasznie chciałam zasłużyć na pochwałę, więc się starałam. Pamiętam taką scenę. Mam w ręku szmatkę i pronto. Szoruje drewniane meble, uważnie, bo nie może być smug. W końcu mama mówi: „Świetnie zrobiłaś to, Ewelinko”. Od tej pory to było moje zadanie, czyszczenie mebli i szafek pronto. Nienawidziłam tego, starałam się dla niej.
Mąż gospodarnej żony nie zostawi
Jeden z tekstów o Magdzie Kostyszyn zaczyna się dowcipem. Dlaczego kobieta jest w przedpokoju? Bo ma za długi łańcuch. Ha ha ha. Urwała się na chwilę, czmychnęła od pieczenia, mycia garów, gotowania zup i szorowania piekarnika. Szczęściara. Dowcip dość makabryczny, jednak świetnie odzwierciedlający życie Polek jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Babki kobiet urodzonych w latach 70. i 80. najczęściej powtarzały: „Mężczyzna musi być tylko trochę ładniejszy od diabła i nie powinien być potworem. Od ciebie, dziecko, zależy wszystko– rodzinne szczęście i spokój” Jak to osiągnąć? Dbaj o męża, sprzątaj, wychowuj dzieci. Mąż gospodarnej żony nie zostawi. Babki nie tylko mówiły, ale też dawały przykład. – Moja babcia w nocy szorowała okna i piekła ciasta – wspomina Katarzyna, 30- latka. Babcie też miały swoje nauczycielki. Przez cały XIX wiek furorę robił poradnik dla panien i młodych mężatek Heleny Hoffmanowej „Pamiątka po dobrej matce czyli ostatnie porady dla jej córki”. A tam „złote prawdy” w stylu: „Staraj się dom mężowi przyjemnym czynić, żeby nie był zmuszony gdzie indziej szukać zabawy”, „Życie domowe to zawód, jaki Wszechmocny przeznaczył kobiecie”. Prof. Katarzyna Popiołek: – Kolejne pokolenia kobiet uczyły się, że to od ich gospodarności zależy małżeńskie szczęście. – Wstydź się, nigdy nie znajdziesz męża– mówiła matka do córki, która miała w pokoju bałagan. Wolałabym, żebyś bardziej dbała o dom– rzucała przyszła teściowa do młodej dziewczyny. Gdy we Francji, na przykład, wyrazem kobiecości była atrakcyjność seksualna kobiety, w Polsce „atrakcyjna” znaczyło gospodarna. Jeszcze w 1995 roku, według badań CBOS, kobieta na pracach domowych spędzała średnio ponad cztery godziny dziennie, mężczyzna zaś 50 minut i nigdy nie czuł się za swoją domową pracę odpowiedzialny. Kobiety chętniej angażowały też do pomocy córki.
Taka sama jak matka
Jest 23.00, Katarzyna przewraca się z boku na bok. „Boże, nie wywiesiłam prania” myśli. „Olewam to” postanawia. Przez kolejne dziesięć minut w jej głowie toczy się koszmar. Katarzyna racjonalna przekonuje samą siebie: mam półroczne dziecko, tyrałam cały dzień, mam przed sobą może cztery godziny snu, nie wstaję, pranie nie zając. Druga Katarzyna, ta obciążona traumami z przeszłości nie pozwala sobie jednak na odpoczynek: Nie wstaniesz i zostawisz ten syf w pralce? Wstyd, doprawdy. Taki przykład dasz swojej córce? W końcu Kasia zrezygnowana wstaje i rozwiesza cholerne pranie. Przy okazji dokręca kran, zbiera skarpetki po mężu, poprawia kapę i na koniec zmywa podłogę. Chociaż wie, że to wariactwo, uwielbia profil Chujowej Pani Domu, udostępnia jej zdjęcia.
– Ale trudno oderwać się od przekazów, które dostałam w domu. Muszę mieć czysto. Inaczej nie potrafię położyć się spać, odpocząć. Smuga na żaluzji? Biorę starą skarpetkę, odrobinę płynu do mycia naczyń i myję ją, aż będzie lśnić, fugi czyszczę świecą na kolanach.
Prof. Bartosz Łoza z kliniku psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w jednym z wywiadów powiedział: Polki chorują na depresję dwukrotnie częściej niż mężczyźni, szybciej tracą siły witalne i energię. Wiele z nich pierwszy kryzys przechodzi po trzech, czterech miesiącach po urodzeniu dziecka, gdy są przeciążone obowiązkami domowymi. Inne kobiety nie wytrzymują obciążenia pracą zawodową. U kobiet ryzyko depresji rośnie już po przekroczeniu 40– godzinnego tygodnia pracy. Gdy pracują 55 godzin w tygodniu, są dwukrotnie bardziej narażone na tę chorobę.
Katarzyna: – Moja siostra, czterdziestolatka, bardzo przypominała mamę. Wiecznie zmęczona, zaganiana, ogarniająca dzieci, dom. Załamała się, jak odszedł od niej mąż. Nie potrafiła zrozumieć: przecież była idealną żoną, dlaczego on ją zdradził. Nie chcę do tego dopuścić. Poszłam na terapię, bo nie potrafiłam sobie poradzić z własną perfekcyjnością. Tam zrozumiałam: dla mojej mamy perfekcjonizm to była forma kontroli. Sprzątała i kazała nam to robić, bo to była jedyna forma władzy nad mężem i jedyny sposób, by pokazać, że jest lepsza, że od niej zależymy. Wciąż się uczę: obsesja porządku, perfekcjonizm nie jest dowodem siły. To raczej wyraz słabości. Normalni ludzie sprzątają, ale nie czynią z tego filozofii życia.
Kochany, weź się do sprzątania
– Ta droga chyba jeszcze przede mną – mówi Kalina. – Czasem podziwiam zbuntowane trzydziestolatki, które mówią swoim mamom: halo, przepraszam, mój dom. Ja sprzątam kilka godzin przed przyjściem mamy, zapraszam ją wieczorem, żeby mniej widziała, a i tak się zawsze czepia. Jednocześnie od kiedy zamieszkałam sama, widzę w niej siebie. Przy wannie leży rolka z jednorazowym ręcznikiem, dwa razy dziennie szoruję wannę, potem poleruję ręcznikiem, bo jakbym nie sprzątała, osiada na niej czarny kurz. Potrafię zobaczyć małą, czarną plamkę i już koniec. Nie wykąpię się. Demon w mojej głowie mówi: „co za syf, ohyda”.
– U ludzi potrafię zauważyć każdy najmniejszy brud. Idę z mężem do przyjaciół i nie mogę oderwać wzroku od podłogi. Bo widzę, że nie jest wypolerowana. Mam w głowie radar, zupełnie, jak moja matka – opowiada Ewelina. I dodaje: – Ale tu nie chodzi o sprzątanie. Mama była terrorystką. Wywalała mi zeszyty, bo nieładnie pisałam. Kiedyś, w jeden dzień, musiałam przepisać sześć zeszytów, nigdy nie mogłam się spóźnić do szkoły, dla niej wszystko to był jeden i ten sam temat: odpuszczanie sobie, pobłażanie, słabość.
– Moja mama zawsze mówiła: „zrobiłam doktorat z trójką dzieci, a ty z jednym nie możesz obronić magisterki? Żartujesz?!”. Do tej pory gardzę w środku słabością, najbardziej nienawidzę jej u siebie – dodaje Kalina.
– Bo w obsesyjnym sprzątaniu nigdy nie chodzi tylko o sprzątanie. To też podkreślenie: jestem silna, mocna, potrafię – tłumaczy Ewa Woydyłło. – Do tej pory tłumaczę to kobietom, które podświadomie nie dopuszczają męża, dzieci do pomocy. „Zrobię to lepiej” mówią. Pytam: dlaczego to robisz? Jakie swoje potrzeby zaspokajasz w ten sposób? Czy jest sposób, żebyś zrobiła to inaczej?
Jeszcze w 1995 roku 56 proc. mężczyzn chciało, żeby kobieta zrezygnowała z pracy i zajmowała się dziećmi i domem. Od 2004 roku coraz mniej badanych deklaruje, że obowiązki domowe to sprawa kobiety. Według badań CBOS z 2013 roku 59 proc. Polek żyje w związku małżeńskim. 46 proc. osób będących w związkach jest za modelem partnerskim, w którym oboje w takim samym stopniu angażują się w sprawy rodzinne. Są to jednak najczęściej mieszkańcy dużych miast, z wyższym wykształceniem. Kobiety wciąż częściej obarczane są prasowaniem (82 proc), praniem (81 proc), rutynowym sprzątaniem (58 proc).
– Wiele zależy też od kobiety, naprawdę- tłumaczy Woydyłło. – Jeśli mężczyzna pochodzi z rodziny, w której miał obowiązki z łatwością dostosuje się do kobiety. Problem jest z tymi panami, których obsługiwała mamusia, a teraz ma obsługiwać żona.
„Nie mógłbym żyć w takim brudzie” pisze jakiś internauta do Magdy Kostyszyn.
„Nie mógłbyś? To posprzątaj” odpowiada ona.
– I to jest sedno– mówi Ewa Woydyłło. – Wybór. Niektórzy czasem się mnie pytają, jak w czasach buntu kobiet mogą powstawać takie programy jak Perfekcyjna Pani Domu czy Projekt Lady. Mogą. Bo to jest właśnie wolność – z wielu ról kobiecych możemy wybierać najlepszą dla siebie. To, że pani X. ma w nosie sprzątanie, nie znaczy, że pani Y. nie może mieć na tym punkcie obsesji. Chodzi o to, żebyśmy mogły żyć tak jak chcemy. Nie perfekcyjnie. Po swojemu. Bez demona matki nad sobą. I ze świadomością dlaczego takie jesteśmy – podkreśla Ewa Woydyłło.
– Ciągle szukam siebie w tym wszystkim – mówi Ewelina. – Taka sytuacja. Syf w moim mieszkaniu narasta: naczynia nie wstawione do zmywarki, tona ciuchów na podłodze, włosy w wannie. Wstaję rano i przemykam. Nie mogę na to patrzeć, gardzę sobą, że do tego dopuściłam. Ale nie potrafię się za to zabrać, bo pojawia się w głowie głos mamy: „I to jest dokładnie?!”. Odwlekam więc. Ale potem nagle dzieje się coś i dostaję szału. Krzyczę na męża, spędzam dzień na sprzataniu. Siadam potem na kanapie i myślę: „No dobra, zasłużyłam na kieliszek wina. Czuje się lepiej”. Rozumiem więc, że nigdy nie polubię bałaganu, porządek daje mi spokój. Ale potrafię też wynająć panią do sprzątania. Mama mnie pyta wtedy: „Nie wstyd ci?!”. A mi nie jest wstyd. Nie rozumiem i nie chcę umęczenia. Moja mama była stryrana i nieszczęśliwa. Do tej pory powtarza: „Poświęciłam dla was życie”.

Czy to aby nie za wcześnie?

Wstałam o poranku, po dobrze przespanej nocy, a za oknem jeszcze ciemno, a wstałam o 7.50. Trzeba było koniecznie wypić poranną kawę, skoro żołądek się jeszcze nie buntuje. Siedzę tak i patrzę na tę mgłę za oknem ze świadomością, że chyba dziś nikt nie ujrzy ani jednego promyka słońca. No więc tak siedzę i zdałam sobie sprawę, że zbliżają się przecież święta, a ja starsza pani muszę liczyć siły na zamiary i nie będzie tak hop siup i obskoczę mieszkanie w dwa dni, by potem spokojnie gotować i pitrasić. No więc siedzę i myślę, że chyba już jest czas, aby po trochu i w miarę bez większego wysiłku zacząć cokolwiek robić, aby potem nie było na hurra.

Uf, jednak się zmęczyłam i dopiero usiadłam, aby odsapnąć, bo obskoczyłam okna, poprałam firany, umyłam podłogi i takie tam. Postanowiłam sobie, że od dziś będę codziennie coś robiła, aby po kolei i pomalutku odświeżyć mieszkanie, a więc jutro pomyję szkła, a po jutrze odkurzę meble na samej górze, a potem to już pójdzie, ale muszę być systematyczna i muszę dać sobie słowo honoru, że sama siebie nie będę oszukiwała he he.

Mam nadzieję, że ten mój zryw nie jest przedwczesny, a może jednak? Hm…

 

Bernadyna Łuczaj

O NICZYM

Patrzcie no
na co mi przyszło
nie mam
na wiersz
pomysłu
a może
powiem coś
o moim domu
bo o tym
nie opowiadam
nigdy nikomu
dom zwykły
zwykły do kwadratu
nie posiada
ani jednego
ATU
zwykłe ściany
zwykła podłoga
na niej
dywan zasłany
jest też
u stołu noga
wszystkie rzeczy
zupełnie normalne
najzwyklejsze
w świecie
wszystko
przewidywalne
nie można
nigdzie odlecieć
no chyba
że w marzeniach
dopuszczalne są
uniesienia
wtedy to
nawet w chmurach
mogę szybować
mogę się
magią zajmować
być księżniczką
na grochu
wszystkim mogę
być
po trochu…

(pażdziernik 2009)

Test białej rękawiczki, to nie u mnie w domu

Maurice Chevalier

„Każdy mężczyz­na, który przeżył ge­neral­ne porządki w swym do­mu, wie i ro­zumie, dlacze­go burza jest rodza­ju żeńskiego.”

Chciałam dziś wieczorem napisać, po całodziennych przemyśleniach, że mój dom, to jest moja intymna twierdza. Wpuszczam do niego swoją rodzinę i tylko bardzo zaufanych i sprawdzonych ludzi. Nigdy nie wpuszczam do swojego domu kogoś, kto ma ochotę tylko przejrzeć moje kąty i nie ma nic sensownego do powiedzenia i porozmawiania ze mną, a przychodzi z czystej ciekawości. Jestem przez lata tak wyczulona, że nie jestem już w stanie się pomylić, aby wypuścić do swojego domu osobę ciekawską.

Bywały chwile w moim życiu, że mój dom był domem otwartym, a ja ufałam wszystkim. Ufałam pseudo koleżankom i ufałam kolegom mojego męża. Byłam bardzo naiwna i wiele się potem razy zawiodłam, ale w życiu uczymy się cały czas i moje życie nauczyło mnie wysoko posuniętej ostrożności.

Już nikt niepowołany nie przekroczy progu mojego domu i niech mnie tam nazywają jak chcą. Niech mnie nazywają samotnicą i odludkiem, a mnie to brzydko pisząc – wisi.

Już żadna moja pseudo koleżanka nie będzie chciała sterować moim życiem i żadna nie będzie mi mówiła, jak ja mam żyć i układać swoje ostatnie lata, bo ja sama steruję swoim domem i życiem i o dziwo jestem szczęśliwa.

Piszę o tym dlatego, ponieważ strasznie się dziwię uczestniczkom programu typu show – „Perfekcyjna Pani Domu”.

Dziwię się, że osoby zgłaszające się do tego programu wpuszczają do swoich domów kamery, które filmują ich niedbalstwo i cholerne lenistwo. Kamery filmują ich włosy łonowe zostawione na desce klozetowej i na gąbkach. Filmują zlewy i kuchenki oblepione resztkami zaschniętej potrawy. Filmują pająki w każdej możliwej dziurze. Filmują kurz i sierść pod łóżkiem i za szafami, a więc ogólny bałagan z rozrzuconymi ubraniami i zabawkami dzieci, które walają się po całym domu.

Przychodzą do programu i płaczą, że sobie nie radzą, bo mąż nie pomaga, bo mają małe dzieci, bo wpadły w marazm i ten bałagan się zrobił, a one nie wiedzą dlaczego?

Przychodzą do programu i są besztane przez prowadzącą, która w rzeczywistości wcale nie jest sama, taka perfekcyjna, ale one widzą w niej boginię nieskazitelnego porządku i nagle!

Nagle przez tydzień są zdolne by wynieść z chaty te wszystkie brudy. Nagle ich domy przez tydzień błyszczą niczym diamenty i nagle zauważają, że wcale nie mają tak źle, bo mąż pomagał, a rodzina wspiera. Czyli co? Wynika z tego, że każda kobieta dla korony księżniczki potrafi zdobywać świat i potrafi dla korony zmienić swoje dotychczasowe lenistwo i spiąć się i napiąć się i rozciągnąć swoją dobę tak, aby mieć czas na wszystko, bo na rodzinę i na utrzymanie systematycznie porządku w swoim obejściu i zagrodzie. A ten test białej rękawiczki i te ich miny i te orgazmy, kiedy perfekcyjna je bajeruje, że albo rękawiczka jest brudna, albo czysta. Zawału można na miejscu dostać na stojąco 😀

Czego uczy ten program, bo ja nie wiem. Pokazać się w telewizji i pokazać się sąsiadom, że miało się w domu totalny bałagan, a determinacją się go ogarnęło i ta korona i to, że się było w telewizji – to dla tych kobiet jest bezcenne, ale jakie to niskie i współczuję szczerze tego, że jakaś medialna bogini musi kopnąć kogoś w de…, aby zrobić porządek w swojej chacie. 

Ps. Heloł. Jestem starszą panią, ale dla mnie najważniejsze w moim domu, to mieć czysty kibel, wannę, podłogi, zmyte gary. Czysty zlew i lodówkę, a także odkurzone za meblami, a górę szafek zasłaniam starymi gazetami, aby co jakiś czas je wymienić. A pewnie, że gdyby kamera wlazła mi w kąty, to by nagrała trochę kurzu, ale ja sama o tym wiem, że należy od czasu do czasu tam posprzątać, bo nikt idealny nie jest, ale ja już nie mam 30 lat, a kiedy je miałam mój dom był zadbany bez pomocy perfekcyjnej – ha ha – akurat perfekcyjnej.

A z góry lecą zwiędłe pelargonie!

Dziś jest wielka akcja sprzątania Tatr. Dowiedziałam się o tym oczywiście z telewizji. Zbiera się grupa dobrych ludzi, którzy idą szlakiem, zaopatrzeni w spore wory i zbierają śmieci pozostawione przez „turystów”. Człowiek jest w stanie wytwarzać w swoim życiu tony śmieci, a zwłaszcza w dzisiejszych plastikowych czasach. Woda w plastiku, batoniki w sreberkach, które siedzi świstak i zawija i tak dalej. Papierki, butelki, pojedyncze buty, puszki, to wszystko ląduje w krzakach, bo tak łatwo pozbyć się balastu. Raz ciach, jeden ruch ręką i już po kłopocie – można iść dalej z podniesioną głową i mienić się „turystom” . 

Śmiecimy wszędzie, gdzie się da. W górach, na plażach, na szlakach. Wrzucamy śmieci do morza, zostawimy pamiątki po sobie w miastach i wywalamy je z samochodów. Proszę czasami przyjrzeć się poboczom przy drogach ileż tam znajduje się butelek i puszek, oraz opakowań po chipsach. Śmiecimy w lasach – a jakże! Niepotrzebny telewizor, pralkę i kupę gruzu po remoncie łatwiej ćwokowi jest wywieźć do lasu pod osłoną nocy, albo pozbyć się starych opon. Kiedy ludzie jadą na grzyby, na dnie koszyka jakże często schowane jest pifko, bo fajnie jest sobie wypić w lesie  i oczywiście pustą puchę przykryć mchem, a jest to bardzo eleganckie zachowanie, bo często w lesie można zobaczyć butelki po wszelkich napojach!

Dzieci bawią się na placach zabaw i też pozostawiają po sobie ślady swojej bytności, bo papierki różnej maści nie lądują w koszu, a na ziemi. Dorośli nie uczą, rodzice nie widzą.

Każdy kto ma balkon w bloku lubi sobie go ukwiecić, bo miło jest sobie latem posiedzieć wśród małego ogródeczka. Ja też mam kwiaty na balkonie, ale jakże często z góry lecą pod balkony zwiędłe pelargonie zaśmiecające trawnik pod blokiem, albo trafi się dymiący jeszcze pet. Takie są uroki mieszkania w bloku i choć wiem, kto robi taką brzydką robotę, nie drę ryja, ale swoje zdanie mam. Wychodzę z założenie, że niektórych ludzi nie da się zreformować, a wrogów nie mam zamiaru mieć. 

Taki apel na blogu! Czy tak trudno zabrać ze sobą pustą butelkę, czy puszkę i wyrzucić ją w miejscu przeznaczenia? Lato, czas wypoczynku i wyjazdów, a więc może warto wziąć sobie do serca, iż mamy taki świat, jaki sobie sami stworzymy.

Ważne!

Jak długo rozkładają się odpady? Zobacz, ile czasu potrzebują odpady żeby zniknąć.

SZKŁO
4 000 lat – tak długo będzie się rozkładać każda szklana rzecz, którą wyrzucisz np. w lesie. Wrzuć szklaną butelkę czy słoik do odpowiedniego pojemnika i pamiętaj:
szkło to materiał wielokrotnego użytku, który może być wiele razy przetwarzany.

PAPIER
6 miesięcy – tyle czasu grzyby i bakterie potrzebują na rozłożenie kartki papieru na ziemię. Lepiej wyrzucić ją do pojemnika na makulaturę – szybko zostanie wykorzystana ponownie.

PLASTIK
Papierki po cukierkach rozkładają się ok. 450 lat. Plastikowe butelki? Nawet  dwa razy dłużej! W zależności od rodzaju plastiku, proces ten trwa od 100 do 1 000 lat.

PAPIEROS/NIEDOPAŁEK
Wszyscy wiemy, że papierosy są niezdrowe i śmierdzą. To jednak nie wszystko –  substancje trujące, które są w papierosie, rozkładają się w ziemi aż 5 lat!

METAL
Najszybciej, bo 10 lat trwa rozkład puszek po jedzeniu. Ale o wiele dłużej jest z puszkami po napojach  – ok. 1 000 lat! Tyle czasu rozkłada się też np. karoseria samochodu

KOMPOST (OWOCE, WARZYWA)
Resztki jedzenia to też odpad, tzw. organiczny. Takie odpady rozkładają się w wilgotnym środowisku od 2 miesięcy do 1 roku.

GUMA DO ŻUCIA
Zanieczyszcza środowisko przez 5 lat.

Zbliża się orkan Ksawery, a bombą zegarową jestem dzisiaj ja

Do Polski zbliża się orkan Ksawery i wyjrzałam przez okno i faktycznie zaczynają drżeć już drzewa i fruwać foliowe torebki, wymiatane z balkonów. Zaczyna być groźnie, a media mówiąc o wzmożonej ostrożności dodatkowo mnie nakręcają. Od rana jestem podminowana i jestem od rana orkanem Elżbieta. Coś się zaczyna ze mną dziać, bo nie mogę poradzić sobie ze stresem przed świątecznym. Zawsze tak mam, że w okolicach Mikołaja, kiedy to dzieci czyszczą buciki i są najgrzeczniejsze na świecie, czekając na prezenty. Zaczynam się denerwować, czy w tym kolejnym okresie wzmożonej gotowości, dam sobie radę. Czy zdołam ogarnąć mieszkanie, odświeżyć i zrobić plan zakupów, a następnie to wszystko zrealizować w tempie nie za szybko i nie za późno.O planowanie mi chodzi 🙂

Ja wiem, że panikuję i wiem, że dam sobie kolejny raz ze wszystkim radę, ale strasznie nie lubię w sobie tego uczucia paniki. Zaczynam sobie tłumaczyć, że nie potrzebnie wpadam w popłoch, bo jestem jeszcze w miarę sprawna i poradzę sobie, a jednak serce tłucze mi od rana jak młot i zaczynam niecierpliwie zaglądać w kąty i kąciki, aby zorientować się, czy od Świąt Wielkanocnych robiłam coś w domu, czy raczej po łebkach. No sprzątam, przecieram, odświeżam, a jednak sama sobie nie ufam.

Powinnam nosić okulary na nosie, a nie noszę, bo mnie strasznie denerwują i z tego powodu pewnie nie widzę niedoróbek i gdzieś tam w kącie kurzu, choć staram się z całej mocy. Uspokajam się sama, że nawet jeśli coś ominę, czegoś nie zauważę, to świat się nie zawali. Uspokajam się i nie potrafię sobie wytłumaczyć, że mam już prawo do taryfy ulgowej, choć jestem z pod znaku panny, który ten znak naznacza ludzi perfekcyjnością i dokładnością w każdej wykonywanej czynności i życiowych planach. Ten znak zodiaku, to dla mnie teraz przekleństwem jest, bo bardzo bym chciała być perfekcyjna, a ciężko już wleźć na stołek, czy drabinkę i trzeba uważać, aby nie połamać sobie na starość gnatów. Ciężkie czasy dla mnie nastały, bo ja mam ambicję być Perfekcyjną Panią Domu, a tu zaczyna coś skrzypieć i się zacinać.

Wklejam ten wpis na bloga, bo być może, że orkan zaatakuje z taką siłą, że odetnie mnie od sieci, a ja muszę sobie wytłumaczyć, że Elka, spokój może Cię tylko uratować 🙂