Archiwa tagu: strach

Moja nie rymowanka – dawno nie było

Jakiś smutek dopadł mnie dzisiaj
i dziwna melancholia,
bo gdy pomyślę, że na świecie
może jeszcze miliony razy
zakwitnie krokus i magnolia.
Miliony razy rozkwitać będzie świat
i zmieniać się będzie w raj na ziemi,

a ja mam przed sobą już tak mało,
bo tak mało przecież mi tych wiosen zostało?

Tylko egoiści nie martwią się, co dalej!

Pięknie jest u mnie, na zachodniej stronie Polski. Wiosna puka do okien tak, że wzięłam się aż za umycie chociaż jednego. Pomyślałam sobie, że niechaj więcej tego słoneczka będzie w moim domu i faktycznie – przejrzało.
Codziennie zadaję sobie pytanie, o czym tu dziś napisać, bo przecież skoro jest blog, to musi być wypełniony jakąś treścią i raz jest to treść głupsza, a raz całkiem mądra. Puk, puk i mam!

Tak sobie pomyślałam, że jestem teraz w bardzo dobrym okresie swojego życia. Nie muszę się przecież nigdzie spieszyć, bo nie muszę i chyba sobie na to zasłużyłam latami pracy. Moje dzieci są zdrowe i świetnie sobie w życiu radzą, więc jestem z nich nieustannie dumna. Nie muszę się wstydzić za moje córki, bo zachowują się jak kobiety z klasą, czyli mają swoje rodziny, dobrych mężów i udane dzieci i pracują. Nie muszę martwić się o moje wnuki, bo wiem, że otoczone są strasznie, troskliwą opieką i są, co najważniejsze zdrowe. Nie muszę martwić się o męża, bo nadal się kochamy, mimo zawirowań, jakie nas nie ominęły, ale to teraz rozumiemy się najbardziej. Mąż pracuje i robi to co lubi, a jest pracoholikiem i tej pracy nie mogę mu zabronić. Nie muszę martwić się o finanse, gdyż nie brakuje nam na razie na nic. Jest dobrze, ale to z powodu ciężkiej pracy mojego męża, który nie żałuje swoich pieniędzy i nie jest materialistą. Kiedy trzeba jest w stanie pomóc finansowo naszym dzieciom i choć nie są to wielkie kwoty, ale zawsze coś. Nie muszę się martwić, że nie ma w naszym domu na opłaty i na leki – starcza. A więc wymieniwszy to nie muszę się martwić, to jednak od czasu do czasu przychodzą mi do głowy czarne myśli, bo boję się;

– Boję się, że nie będę w stanie sama koło siebie zrobić z powodu jakieś ciężkiej choroby.- Boję się, że nie będą miała sił sama posprzątać swojego mieszkania i choć obiegowo się mówi, że tylko kobiety nudne, mają perfekcyjne domy, to ja jednak, choć chyba nudna nie jestem, codziennie staram się ogarnąć, aby nie utonąć w kurzu i nieładzie. – Boję się, że kiedyś mogę nie mieć sił, aby ugotować coś dobrego dla odwiedzających mnie dzieci, a także, że nie będę miała sił, by przygotować dla nich święta. – Boję się, że zabraknie mi sił, abym od czasu do czasu przypilnowała wnuczkę, albo wnuka i będę musiała kategorycznie odmówić. – Boję się, że zachoruję na jakąś chorobę, która może pomieszać mi zmysły i przestanę kontaktować i cokolwiek rozumieć, co ode mnie się chce i co dzieje się w około. – Boję się, że może być tak, iż odejmie mi siły i wzrok, że nie będę mogła zajrzeć do komputera by dowiedzieć się, co dzieje się na świecie i wymienić kilku pozdrowień ze swoimi znajomymi. – Boję się i tego chyba najbardziej, że coś złego może stać się mojemu mężowi i mogę nagle zostać sama (choć może być odwrotnie) – któż to wie. – Boję się w związku z tym, ewentualnej samotności, bo moja samotność teraz jest całkiem miła, kiedy wiem, że w każdej chwili, mój mąż wróci do domu.

A więc boję się bardzo wielu rzeczy i zdarzeń, ale czy to warto wybiegać tak w przyszłość? Nie warto, ale nie da się całkowicie o tym nie myśleć, bo takich myśli nie mają tylko egoiści, którzy sądzą, że ich nic złego dopaść nie może, a gdy dopadnie, są wielce zaskoczeni, że….

Życie, to jeden wielki splot wydarzeń i wielka niewiadoma, a więc żyć należy tak, aby po naszym odejściu ludzie stwierdzili, że po nas została pustka nie do wypełnienia, bo gdy ja odejdę, mojego bloga nikt za pewnie kontynuował nie będzie i niestety – jednak pustka zostanie.

Ale na smędziłam – dobrego popołudnia.:)

Smaki miłości – moje kino

„Bogowie się nudzili, więc wymyślili miłość.” Zarówno tą prawdziwą, piękną, odwzajemnioną, jak i tą nieszczerą, niszczącą, nieszczęśliwą… 

Smaki miłości” to film z chusteczką w pobliżu. Nie da się nie uronić łez. Film opowiada o różnych odcieniach miłości, dzięki której jedni cierpią straszliwe męki i cierpienie, a inni potrafią ją docenić i pielęgnować do ostatnich chwil. Jest w filmie kilka opowieści, a więc wątki się sprytnie przeplatają. Poznajemy starsze małżeństwo, które jakby niechcący uczestniczy w życiu poszczególnych ludzi i przyczynia się, do głębszego spojrzenia w siebie przy doborze partnera dla siebie. To starsze małżeństwo jest dla innych przykładem, jak należy kochać i jak wystrzegać się miłości złudnej i nieprawdziwej. Film dający tak wiele przemyśleń nad sobą, nad naszą miłością, wskazujący jak miłość wyglądać powinna. Polecam film na babski wieczór, ale chyba nie tylko. Miło będzie się oglądało, leżąc przytulonym do drugiej, kochanej osoby – polecam.

Uczę się Ciebie na pamięć!

Wieczór, siedzę w swoim pokoju na kanapie, dość wygodnej i  jednym okiem patrzę w telewizor, a drugim przeglądam wpisy na Facebooku. Taką mam podzielność uwagi i sama się sobie dziwię, że mimo dość zaawansowanego wieku, tak jeszcze potrafię. Uważam, że komputer dla ludzi, którzy już niby nic nie muszą, to wspaniałe urządzenie, skrzyneczka, czy jak tam, by nasze mózgi nie straciły nic z uciekającym czasem, bo jest to świetne ćwiczenie dla mózgu. Czytamy sobie fora bardziej lub mniej zaangażowani.  Udzielamy się w dyskusjach, nawet politycznych. Czytamy, albo także piszemy blogi na rozmaite tematy. Nasz mózg pracuje i uczymy się przy okazji tak wielu rzeczy, co z komputerem jest związane.  Nasze mózgi pracują, myślą, podpowiadają, a więc jest to urządzenie stworzone z myślą nie tylko dla młodych, ale ja nie o tym. Kiedy tak sobie podzielam swoją uwagę, w domu rozbrzmiewa telefon. Ależ oczywiście, że nie mój, bo któż by dzwonił do mnie o tej porze? Telefon jest do męża, który z racji swojej pracy, czasami musi być dyspozycyjny przez 24 h. Podlega pod niego bardzo wielu ludzi i w związku z tym jego praca wymaga uwagi i poprowadzenia swoich obowiązków tak , aby wszystko grało jak w zegarku, bo o ludzi przecież chodzi, których nigdy nie lekceważy. Telefon odebrany w przedpokoju i kontem oka widzę męża w tym przedpokoju. On nie czuje, że mój dyskretny wzrok , jakby od niechcenia go lustruje. Nie wiem dlaczego, bo może ze  strachu, uczę się męża na pamięć. Widzę jego szpakowate włosy, lekki, niegroźny brzuszek, który dodaje mu uroku. Koduję jego profil, delikatne ręce z lekko wykrzywionym, uroczym kciukiem. Koduję jego gesty, i tembr głosu i tak strasznie chcę to wszystko zapamiętać, jeśli rozłączyłaby nas ta jedna najstraszniejsza chwila. Ludzie nie są na szczęście poinformowani, kiedy to nastąpi  bo dzięki swojej niewiedzy, korzystają z życia, albo są zdołowani i życia nie czują wcale. Bywają ludzie obrażeni na życie i bywają też strasznie nieszczęśliwi. Bywają, którym się nic nie układa, ale są  i tacy, którym życie niesie wiele radości i potrafią z życia czerpać całą jego esensję, którą doprawiają pięknem tego życia, a ja, znalazłam się w tym momencie zapamiętywania i kosztowania tego co dla mnie jest najważniejsze. To co przez wiele lat próbowałam okiełznać. To co wywołało we mnie tyle skrajnych emocji i bolało, ale mimo tych kataklizmów jestem człowiekiem pragnącym nim pozostać. Trwaj chwilo – trwaj!

Nie wiem, czy On też mnie zapamiętuje, ale chyba nie, bo mężczyźni nie są tak drobiazgowi przecież 🙂

Piosenka zespołu „łzy” były moją inspiracją do tego wpisu :

 

Zostań, to jeszcze nie pora 
Zostań choć jeszcze na chwilę 
Aż zamigocą radośnie iskry w księżycowym pyle 
W tym hotelowym pokoju zachwyćmy się sobą raz jeszcze 
Zanim odejdziesz do domu niech zadrży srebrne powietrze 
A łzy popłyną cichutko, bo pragnę ciebie zatrzymać 
Jak czas zaklęty magicznie, w złocistej kropli bursztynu 

Uczę się ciebie na pamięć 
Niecierpliwymi palcami, rozpaczliwie na pamięć 
Szeroko zamkniętymi oczami czytam zachłannie od nowa 
Całego zdanie po zdaniu 

Tak, wiem 
Już teraz iść pora 
Choć dwa cienie na ścianie tańczyć chcą dalej uparcie 
Czas pędzi nieubłaganie 
Zegar wybija rozstanie, nie cofną małej wskazówki 
Cudne dwie ćmy zakręcone wokół gorącej żarówki 
Zanim się wymkniesz ukradkiem i pęknie tama wezbrana 
Przytul mnie mocno, raz jeszcze bo wciąż jak opętana 

Uczę się ciebie na pamięć 
Niecierpliwymi palcami, rozpaczliwie na pamięć 
Szeroko zamkniętymi oczami czytam zachłannie od nowa 
Całego zdanie po zdaniu

Uczę się ciebie na pamięć 
Niecierpliwymi palcami, rozpaczliwie na pamięć 
Szeroko zamkniętymi oczami czytam zachłannie od nowa 
Całego zdanie po zdaniu