Archiwa tagu: święto

W małych miasteczkach też toczy się życie!

Dzisiaj w moim mieście odbył się bardzo pożyteczny „Happening z okazji Dnia Solidarności z Osobami Chorymi na Schizofrenię”.

Byłam i zdjęć parę zrobiłam.

Choroba taka jak schizofrenia, kiedy się ją leczy – nie wyklucza z życia społecznego.

Były koncerty dużych i małych, a do tego mieliśmy piękną pogodę i było naprawdę sporo ludzi.

Najfajniejsze były przedszkolaki na scenie i moja Wnusia też tańczyła ze swoją grupą.

Przyjemnie spędziłam czas, chociaż nie wiedziałam o tej akcji, ale telefon od Córki wyrwał mnie z domu.

W małych miasteczkach też toczy się życie!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Najważniejszy mebel w domu, to rodzinny stół!

 Dziś miałam w domu gości – najdroższą mi Rodzinę.

Szykowałam stół byśmy zasiedli przy nim wspólnie i abyśmy zjedli razem obiad.

Miesiąc sierpień w mojej Rodzinie jest obfity w jubileusze i inne święta, a więc postanowiłam wraz z Mężem przygotować uroczysty obiad, aby pobyć ze sobą nie tylko w święta.

W sierpniu obchodzimy dwie rocznice ślubu moich Córek, imieniny Wnusi i moje urodziny, a więc bardzo się cieszę, że udało nam się zgrać czasowo, a to nie jest łatwe.

Myślę, że wszyscy spędzili dobre, przyjemne chwile przy smacznym obiedzie i na koniec z kawałkiem bardzo dobrego tortu i kawą.

Jestem ogromnie zadowolona, że mi się to udało zorganizować i pobyłam także z Wnukami, które coraz częściej mnie zaskakują w swoim dorastaniu. To już nie są maluchy, a raczej powoli wkraczają w nastoletnie dzieci.

Ale ten dzień ma też swoją ciemną stronę.

Kiedy goście wyszli – włączyłam tv i mnie zmroziło.

Podczas naszego obiadu odszedł mój ukochany Dziennikarz – Grzegorz Miecugow.

Uwielbiam oglądać jego program – „Szkło Kontaktowe”, które śledzę od początku jego powstania i zrobiło mi się bardzo źle!

Grzegorz Miecugow miał zaledwie 61 lat, a jego odejście tak niespodziewane, to nie jest ładne zagranie.

Panie Grzegorzu, takich numerów się nie robi!

Są tacy ludzie, po których odejściu łzy leją się strumieniem i ja zapłakałam nad marnością naszego tu na Ziemi życia.

Długo, długo nikt nie będzie w stanie zapełnić tego pustego miejsca w świecie mediów.

Niech spoczywa w spokoju! [*]

Moi Indianie! 🙂

 

Kiedy dzieje się coś ważnego i pięknego! Żagle w Szczecinie!

Kruzenshtern – największy żaglowiec świata – oczywiście z Rosji!

Moje miasteczko z lekka opustoszało!

Wiara wsiadła w pociągi i samochody i udała do Szczecina!

Szczecin oddalony jest od mojego miasteczka o 70 km.

Do Szczecina przypłynęły żaglowce – cudowne żaglowce, a ja je  wprost uwielbiam.

Po raz trzeci przypłynęły w ilości 70 jednostek z 20 krajów z całego świata.

Naprawdę jest co oglądać i podziwiać, a ja najbardziej kocham maszty żaglowców, które są tak wysokie, że gilgoczą chmury i oczywiście rozłożone żagle, które łapią wiatr!

Byłam na zlocie 10 lat temu i do dziś pamiętam tamtą atmosferę.

Teraz nie mogłam pojechać, bo więcej czasu spędzam w szpitalu u Mamy, ale może kiedyś uda się jeszcze poczuć Szczecin, podczas tak cudownego święta.

Atmosfera jest niesamowita, bo ludzie robią zdjęcia, zwiedzają poszczególne jednostki, a do tego jest masa dodatkowych atrakcji dla turystów.

Szczecin podczas tej imprezy już odwiedziło 2 miliony ludzi i na taką ilość trustów miasto się przygotowało solidnie.

Podobno najpiękniej jest, kiedy żaglowce ze Świnoujścia wypływają w morze i rozwijają swoje żagle pokazując niesamowite piękno i grację. Żegnają się ze Szczecinem do następnego razu!

Na koniec zlotu marynarze schodzą ze swoich jednostek i jest cudowna parada przez miasto!

Może jeszcze – kiedyś!

 

https://www.youtube.com/watch?v=_-KqvuSQt1U

Brudziński przywiózł Prezesa na moje ziemie, a my go tu nie chcemy! Nie chcemy, bo tu mieszkają mądrzy ludzie! A sio do żoliborskiej suteryny!

 

 

Małe miasteczka czasami tętnią życiem!

 Staramy się z Mężem dokumentować to, co dzieje się w naszym miasteczku i albo razem robimy zdjęcia, albo jedno z nas.

Dzisiaj z racji brzydkiej pogody poprosiłam Męża, aby zrobił mi zdjęcia na moją stronę na FB i na bloga.

Działo się u nas dzisiaj dużo, bo swoje święto miała 12 Dywizja Artylerii, a potem odbyła się choszczeńska Sobótka.

Miasto zatętniło życiem 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień Ojca!

Dziś jak zwykle włączyłam telewizor i spotkała mnie miła niespodzianka.

Zaproszeni goście do TVN24 przynieśli ze sobą fotografie swoich Ojców.

Jakże się ucieszyłam, że to święto nabiera mocy prawie tak samo jak Dzień Matki.

Od razu włączyła mi się myśl, czy moje Córki w tym swoim zabieganym życiu będą pamiętały o swoim Ojcu.

Tak siedziałam i gadałam do siebie, czy zapomną, czy nie zapomną?

Nie zapomniały i była wizyta z kwiatkiem dla Taty i coś słodkiego.

Miłe to, że mimo tysięcy zajęć mieliśmy przemiłą wizytę Jednej, a Druga zadzwoniła z życzeniami, bo dzieli nas trochę kilometrów.

To był bardzo przyjemny dzień.

Ale nie wszystkie Dzieci mogły złożyć swoim Ojcom życzenia, bo po prostu już ich nie mają:

 

„A kiedy już zabraknie czasu…” Po raz kolejny zadzwonię do mojego Taty i nic nie powiem.

 

Fot. Flickr / Rolands Lakis / CC BY

Dzień Ojca, a ja nie przybiegnę ze świadectwem w ręce pokazując Tobie czerwony pasek podczas, gdy Ty zrywasz czereśnie z drzewa. Nie dlatego, że już od dawna nie chodzę do szkoły, a Dzień Taty w tym roku nie wypada na zakończenie roku szkolnego, tylko dlatego, że Ciebie już nie ma.

Nie upiekę Ci tortu z okazji tego święta.

Nie zadzwonię, z życzeniami.
 Osiem lat temu życzyłam Ci, byś był tak samo fantastycznym dziadkiem podwójnym, jakim byłeś dotychczas dla jednego wnuka.

Nie poproszę: Przyjedź, potrzebuję pomocy. Jak wtedy, kiedy nie miałam co zrobić ze Starszym Dzikiem, a Ty przez sześć dni opiekowałeś się nim cudownie.

Nie pojadę z Tobą w Bieszczady,
 które tak bardzo chciałam, żebyś je zobaczył. Moje miejsce na Ziemi. A było tak blisko, miesiąc przed tym, nim odszedłeś, taki wyjazd dostałeś w prezencie. Miałeś jechać latem.

Nie zrobię dla Ciebie już tatara z łososia, który tak lubiłeś.

Nie poczuję szorstkiego policzka na swoim
, bo nie przytulisz mnie, kiedy złożę Ci życzenia. I nie zobaczę mokrych od łez oczu i uśmiechu, który próbował ukryć wzruszenie.

Oczywiście, że nie byłeś Tatą idealnym. Ale byłeś tym, który dawał mi największe wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki Tobie miałam odwagę spróbować miliona rzeczy, bo zawsze wiedziałam, że mogę wrócić, że jesteś, by mnie przytulić bez zadawania pytań. Nie oceniałeś, nie moralizowałeś. Kiedy rzucał mnie chłopak, mówiłeś jedynie: „Pamiętaj, że to oni mają biegać z a Tobą, a nie Ty za nimi. Szanuj się„. Kiedy wybierałam studia, rzucałam pracę: „To twój wybór. Pamiętaj, że jestem. Zawsze możesz wrócić.”

 

Oczywiście, że nie byłeś Tatą idealnym. Ale byłeś tym, który dawał mi największe wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Dzięki Tobie miałam odwagę spróbować miliona rzeczy, bo zawsze wiedziałam, że mogę wrócić, że jesteś, by mnie przytulić bez zadawania pytań. Nie oceniałeś, nie moralizowałeś. Kiedy rzucał mnie chłopak, mówiłeś jedynie: „Pamiętaj, że to oni mają biegać z a Tobą, a nie Ty za nimi. Szanuj się„. Kiedy wybierałam studia, rzucałam pracę: „To twój wybór. Pamiętaj, że jestem. Zawsze możesz wrócić.”

Fot. Flickr/[url=http://bit.ly/1RpFZL5]edward musiak[/url] / [url= https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr/edward musiak / CC BY

Pamiętam, kiedy zapaliłam przy Tobie pierwszego papierosa. Dzień przed pisemną maturą. Nic nie powiedziałeś, ale kiedy kręciłam się po domu po północy, a Ty akurat nie spałeś, poczęstowałeś mnie bez słowa. Wiedziałeś doskonale, że palę od kilku lat. Drugiego i ostatniego przy Tobie zapaliłam przed egzaminami na studia.

Pamiętam, jak spóźniłam się do szkoły, bo (nie wiem jakim cudem) oglądaliśmy rano „Nagą broń” i zaśmiewaliśmy się nie patrząc na zegarek.

Pamiętam, jak uczyłeś się pleść warkocze
 na frędzlach od jakiejś narzuty. I gdy zrobiłeś mi do przedszkola dwie kitki – jedna pod drugą, wszystkie koleżanki zazdrościł mi „awangardowej” fryzury, każda chciała taką mieć. A ja kilka lat później ogoliłam się na łyso.

Pamiętam, jak na szkolnym biwaku, jako opiekun, odsmażałeś nam pierogi o drugiej w nocy i godziłeś żeńską i męską część klasy.

Pamiętam kurczaka,
 którego piekłeś w nocy, kiedy nie było wiadomo, czy mama na drugi dzień wróci z modnych wtedy wycieczek na Wschód.I twój głos w telefonie, gdy powiedziałam, że jestem na porodówce i że nie mogę rozmawiać, bo mam skurcz. I wzruszenie, które odebrało głos Najstarszemu Dzikowi, właśnie wtedy, gdy Tobie mówił, że został tatą. Nie zdążyłam Ci powiedzieć ,że byłeś fantastycznym dziadkiem, który słuchał moich wskazówek i kochał, i był dumny spacerując z wózkiem.
Starszy Dzik dziś mówi: „Pamiętam, jak Dziadek zmarł, tak bardzo wtedy płakałaś.”
I dziś też płaczę. I sprawdzam w głowie, czy nadal pamiętam do Ciebie numer telefonu i pewnie go wykręcę słysząc, że takiego już nie ma. Robię to zawsze. Od pięciu lat. Ten jeden raz w roku. W Dniu Ojca. I choć to irracjonalne, to zawsze mam nadzieję, że się odezwiesz, że jeszcze zdążę Ci podziękować za to, że ZAWSZE byłeś.

Za to, że nauczyłeś mnie ufać ludziom
, choć powtarzałeś, że nie mogę być taka naiwna jak Ty.Za to, że nigdy nie ryzykując, pokazałeś mi, że jednak zmiany są dobre i że trzeba walczyć o swoje marzenia.
Za to, że dbałeś o ludzi, choć oni tak rzadko dbali o Ciebie, dzisiaj nie umiem inaczej.

Za słowa
, kiedy byłam stukniętą nastolatką: – Dopóki w szkole będzie dobrze, możesz robić, co chcesz. Teraz masz moje zaufanie, ale pamiętaj, że bardzo łatwo je stracić.


I za miłość bezwarunkową
. Bo ona taka właśnie była. Bez stawiania warunków. Kochanie za wszystko i za nic. Czy ktoś umie tak teraz kochać?Tak nagle Ciebie zabrakło, nie zdążyłam się na to przygotować. Nie zdążyłam sobie wyobrazić świata bez Ciebie. I przeprosić za to, że kiedyś nie wróciłam na noc do domu, a Ty pewnie odchodziłeś od zmysłów. A kiedy mnie zobaczyłeś, przytuliłeś i powiedziałeś, żebym już nigdy tego nie robiła.
Przepraszam Tato, że nie oddzwaniałam, choć obiecywałam, że oddzwonię.Zadzwonię w Dniu Taty pod numer, pod którym nikt się nie odezwie…

PS.

4 czerwca ważniejszy od 1 Maja!

W 1989 roku miałam 33 lata.

Byłam młoda i z naciskiem na piękna – hi hi. 4 czerwca 1989 roku pamiętam bardzo dokładnie. Poszłam z małżonkiem głosować.

Pierwsza Córka miała wówczas 13 lat, a młodsza 10 lat. Poszliśmy głosować za lepszą, rozwijającą się Polskę – nasz kraj.

Pamiętam jak dziś, kiedy aktorka Joanna Szczepkowska ogłosiła w telewizji, że 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm.

Biłam jej brawo za odwagę! 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=JkuYYu8PL_I

Wszystko dobrze się układało przez następne lata i Polska zaczęła liczyć się w Europie, aż do momentu dojścia do władzy PiS. Polska nagle zatrzymała się i do głosu doszło coś, co Polacy sobie wybrali.

Znudziła się im ciepła woda w kranie, ale za to dostali 500+, a w tym momencie zmieniły się w Polsce priorytety. Ludzie myślą, że to 500+ będzie im dane do końca świata i jeden dzień dłużej. Nie zdają sobie sprawy z tego, że każde źródło kiedyś wyschnie i co potem?

Dzisiejszego dnia PiS nie świętował, bo oni nie świętują tego, co świętowali ich poprzednicy! Taką awersję mają! 

Ja wbrew wszystkiemu wywiesiłam dzisiaj flagę, a w dużych miastach odbywały się wolnościowe pikniki i wypito toast za wolną Polskę, kiedy Prezydent świętował u kapucynów! 😀

Oni wolą grzebać w trumnach. To takie ich paliwo! Polityczne!

Adam Szostkiewicz

Adam Szostkiewicz
4 czerwca 2017
 
4 czerwca: ważne święto „gorszego sortu”
Politycy PiS gardzą tym świętem, bo niewielu z nich miało znaczący udział w opozycji solidarnościowej i demokratycznej.
 

PiS nie uważa Dnia Wolności i Praw Obywatelskich za swoje święto. Gdy doszedł do władzy, przedstawiciele obozu rządzącego nie świętują wraz z obywatelami 4 czerwca, w rocznicę pamiętnych wyborów w 1989 r., które zmusiły PZPR do podzielenia się władzą z „Solidarnością” na mocy tzw. porozumienia Okrągłego Stołu.

Rok temu prezydent Duda wyjechał w Dniu Wolności ustanowionym przez Sejm w 2013 r. do Włoch na urlop. W tym roku będzie wizytował w Dniu Wolności Nowe Miasto nad Pilicą. To nie jego święto, nie jego wybory, jak ogłosił na swym oficjalnym portalu rok temu: „To nie były w pełni wolne wybory’” Tak, nie były. Duda powinien sobie przypomnieć, że jego mentor Lech Kaczyński powiedział w 2009 r. w Gdańsku podczas obchodów 4 czerwca, że wybory były zwycięskim kompromisem, od którego możemy liczyć wolną Polskę.

Prezydent, premierka, ministrowie z PiS nie mają obowiązku uczestniczyć w święcie. Mogliby się jednak poczuwać do tego, by z racji swych wysokich funkcji w naszym wspólnym państwie wznieść się ponad swoje uprzedzenia. Gardzą tym świętem, bo niewielu z nich miało znaczący udział w opozycji solidarnościowej i demokratycznej. Dopiero po 1989 r. ujawniła się awangarda antykomunistycznej bezkompromisowości, bo wtedy niczym to już nie groziło.

http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1707478,1,4-czerwca-wazne-swieto-gorszego-sortu.read

 

https://www.youtube.com/watch?v=OMyrPgZ2guY

 

https://www.youtube.com/watch?v=zb9Obfsfhrw

 

Dzień Matki jutro – dla mnie smutny dzień!

 

Moje serce krzyczy, 

wykreślcie Dzień Matki z kalendarza,

bo ja nie mam na nie siły tego roku.

Ja chcę, aby płynęły dni bez tego święta,

bo na słowo święto – łzy zalewają mi twarz.

Tak trudno znieść Twoje cierpienie Mamo,

kiedy tak skruszałaś,

kiedy tak się zminimalizowałaś,

kiedy tak podobna jesteś do bezbronnego kotka,

którego trzeba głaskać i karmić, by poczuł siłę.

Mamo!

Jesteś w cierpieniu taka dzielna,

że swoim uporem mogłabyś obdzielić

wszystkich chorych świata.

Skąd czerpiesz taką siłę i do diaska jak to robisz,

że nie masz ani jednego siwego włosa,

choć życie łatwym nie było?

Mamo!

Nawet nie wiesz jaka jestem bezradna,

że nie znajduję słów, aby to wyrazić.

Mamo!

Założyłam na twarz niewidzialną maskę,

aby nie dać po sobie poznać,

że mi przykro. Uśmiecham się do Ciebie.

Mamo!

Moje serce wali jak młot, kiedy

nie odbierasz telefonu!

Tak się zdarzyło dwa razy, kiedy

lotem błyskawicy pędziłam,

na złamanie karku, by się dowiedzieć,

że żyjesz!

Siadałam wtedy w fotelu

i łapałam powietrze jak ryba – szczęśliwa.

Wykreślcie to święto z kalendarza,

bo ja nie wiem i nikt nie wie

ile jeszcze….

Płaczę i Ci dziękuję. Mamo!

  

Nie, nie żałuję

 

Że nie dałaś mi mamo zielonookich snów.
Nie, nie żałuję.
Że nie znałam klejnotów ni koronkowych słów.
Nie żałuję.
Że nie mówiłaś mi, jak szczęście kraść spod lady
i nie uczyłaś mnie życiowej maskarady.
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni, nie żal mi,
nie żal mi.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochana,
żeś mi odejść pozwoliła, po to, bym żyła tak jak żyłam.
Że nie dałeś mi szczęścia, pierścionka ani psa.
Nie żałuję.
Że nie dzwonisz po nocach: kochanie, tak to ja.
Nie żałuję.
Że nie załatwisz mi posady sekretarki,
i że nie noszę twojej szarej marynarki.
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz,
to nic, to nic.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, kochanie,
za to, że jesteś królem karo,
że jesteś zbrodnią mą i karą.

Że w tym kraju przeżyłam tych parę trudnych lat.
Nie żałuję.
Że na koniec się dowiem: ot, tak się toczy świat.
Nie żałuję.
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy,
i że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy.
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni,
nie żal mi, nie żal mi.

Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję, mój kraju,
za jakiś czwartek, jakiś piątek, jakiś wtorek,
i za nadziei cały worek.
Nie, nie żałuję.
Przeciwnie, bardzo ci dziękuję,
za to, że jesteś moim krajem,
że jesteś piekłem mym i rajem.

 

Tekst: Agnieszka Osiecka.

https://www.youtube.com/watch?v=jrE_tQzzY1g

 

https://www.youtube.com/watch?v=wJ-WM94YP1s

 

https://www.youtube.com/watch?v=DevJ_DlYHOE

 

https://www.youtube.com/watch?v=O95dhrYbOgk

 

https://www.youtube.com/watch?v=Svdt9RVCuOM

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=uVlvFNaPWmI

Moje świętowanie 11 listopada

O poranku wywiesiłam Biało – Czerwoną!

Rozglądam się wokół i niestety, ale w małych miasteczkach mają gdzieś te wszystkie święta!

Co tam jakieś święto, skoro z kranu wciąż płynie ciepła woda, a chałupy są ogrzane, a więc po co się odrobinę wysilić.

Wczoraj jechali przez moje miasteczko młodzi chłopcy do Warszawy na Marsz!

Policja wyjęła z pociągu sztuk 9, bo pijane i rozjuszone towarzystwo zagrażało mirowi w pociągu.

Dziś moje Wnuki pytają? – Babciu, a dlaczego rzucają w Stolicy te race, gdyż telewizor grał w tle! 

I co miałam im powiedzieć? – Że ludzie w Polsce są dobrzy i źli? 

Co będę dzieciakom mieszała i ich małych główkach. Przecież całe życie przed nimi, a więc dorosną do pewnych spraw i same będą wyciągały swoje wnioski.

Ja starsza pani tylko się dziwię i oczy przecieram ze zdumienia, bo historia dzieje się na moich oczach, że  oto mamy nowe święto – Wigilia Święta Niepodległości wprowadzone bez żadnej ustawy przez Prezesa naszej Najjaśniejszej.

Wczoraj z tej okazji nawet Facebook zastrajkował i dostał wieczornej czkawki w chwili, kiedy wielki, polityczny strateg wszedł na podest w czapeczce i za dużej kurtce i oznajmił, że wciąż będą walczyć o prawdę i wolną Polskę  nie szkodzi, że rządzą już ROK!

Jego przemówienia są coraz bledsze, tak jakby prezes się nam wypalał i coś tam tylko mruczał bez składu i ładu. 

To był widok okrutnie żałosny, kiedy tak stał na tym podeście jak jakaś sierota, owładnięta w umyśle jeno Smoleńskiem.

Prezydent też miał orędzie, ale tym razem czytane i też bez blasku żadnego. Nie porywa już Prezydent, ale robi coraz śmieszniejsze miny – MISTRZ MIN! 😀

Ktoś gdzieś napisał, że mieliśmy kiedyś Prezydentów, z których byliśmy w miarę dumni i może kiedyś takich będziemy mieć! 😀

Wszystko to jest takie nadymane, nadmuchane, wymodlone, a w sumie leje się kłamstwo, za kłamstwem i hipokryzja, za hipokryzją. 

Póki co mają swoją policję, prokuraturę, wojsko, TK, sądy, a wciąż ogłaszają, że żyją w zniewolonym kraju i czują się zagrożeni!

No cóż! Trzeba świętować po swojemu – dumnie, tak jak to było kiedyś i tego się trzymałam dzisiejszego dnia!

Wiersz Ewy Skarżyńskiej:

DLA OJCZYZNY
Gdyby tak zebrać
wszystkie kwiaty
co w Polsce rosną
latem,
jesienią,
zimą
i wiosną
– cóż by to był za bukiet!
A gdyby tak
drzewa zebrać wszystkie
znad Wisły,
znad Odry,
z Pomorza i Tatr
– cóż to by był za park!
A gdyby móc jeszcze
serca zebrać wszystkie.
Gorące jak czerwień
i czyste jak biel.
W jedno. Dla Niej.
Czyż serce to
nie uderzyłoby
jak dzwon hymnem miłości?

A oni świętowali tak:

 

 

Dzień Ojca w czerwonych trampkach!

Dzisiaj obchodzimy Dzień Ojca i z tej okazji wszystkim Ojcom z prawdziwego zdarzenia, życzę wszystkiego najlepszego. Przede wszystkim pociechy ze swoich dzieci, bo to dzieci w życiu każdego dorosłego powinny być największą dumą.

Dzieci nie tylko dla Matek są najważniejsze, bo i Ojcowie mają w sobie instynkt ojcowski.

Ja pogodziłam się po bardzo wielu latach z Ojcem, który z dzieciństwa zrobił mi piekło. Pomógł mi w pogodzeniu się z nieudanym dzieciństwem właśnie mój blog, w którym przelałam wiele żalu z siebie i bólu.

Nie będę pisała więc o moim Ojcu, który jest już po tamtej stronie od 1997 roku. Niech mu tam będzie jak najlepiej i oby odzyskał tam wieczny spokój i pogodził się sam ze sobą.++++

Zamykając temat mojego Ojca wspomnę jeszcze o moim Teściu, czyli Ojcu mego Męża. Był to bardzo dobry człowiek i do tego tzw. złota rączka, ale Ojcem i Mężem był różnym, a wszystkiemu winny był alkohol. Jednak można było mu to wybaczyć, gdyż posiadał na trzeźwo swoisty urok osobisty.

Chcę skupić się na Ojcu moich dwóch Córek i nie napiszę niczego złego. Ojciec moich Dzieci ani razu nie krzyknął na nasze Córki i do dziś ma do nich niesłychaną cierpliwość.

Oczywiście, że popełnił masę życiowych błędów i między nami było różnie. Oczywiście, że odczuły to nasze Dzieci, ale po zrozumieniu swoich błędów stara się ze zdwojoną siłą być dla Nich dobrym i pomocnym Ojcem.

To ja byłam bardziej surowa dla Dzieci, ale Mąż jak pisałam nie potrafił na nie krzyknąć.

Zawsze był pomocny i Córki mogły na niego liczyć i wciąż mogą. Nigdy niczego im nie odmówił i wystarczy jeden telefon – Tato pomóż, a on obojętnie o jakiej porze, jest do ich dyspozycji i będzie dopóki Mu tylko starczy zdrowia.

Bloga czytają moje Dzieci i wiem, że z moją analizą zgodzą się ze mną, że Ich Ojciec to dobry Ojciec, Mąż i Teść.

Ma swoje wady, ale jeśli się je zna, to się wie, że są nieszkodliwe i trzeba umieć go zrozumieć.

Jest modnisiem i moje Córki nie muszą się wstydzić za starszego Ojca. Kocha On buty i spodnie i ma ich tyle, że ciężko je przechowywać, ale jest to tylko jego plus, gdyż kiedyś nie miał pieniędzy, a teraz może sobie na stare lata pozwolić.

Kochamy Cię 🙂

 

Dziś jest i moje święto!

 12 maja 1976 roku leżałam na porodówce i czekałam w bólach na swoje pierwsze dziecko. 

Nie wiedziałam rzecz jasna jaka płeć będzie mojego Dziecka, bo to były kompletnie inne czasy.

Urodziłam o godzinie 19.20 i był to czas emisji dobranocki w telewizji.

Tak urodziłam swoją Córkę na dobranockę, a było to nasze wielkie przywitanie.

Nic piękniejszego kobiecie nie może się zdarzyć jak urodzić zdrowe i cudne dziecko, bo dziecko już na zawsze zapełni kobiece serce.

40 lat minęło i nie wiedzieć kiedy. 40 lat – to taka okrągła rocznica, że dziś i ja świętuję z łezką w oku.

Jestem szczęśliwą matką dwóch cudownych Córek, które są sensem mojego życia.

 

 

Małgorzata Hałyszyn-Dygas

Pierwszy zachwyt
dla A.

Szpitalny zegar wystukiwał
sekundy, minuty, godziny.
Skurcz – wytchnienie, łzy bólu.

Kolejny skurcz – oczekiwanie
kolejny skurcz – pragnienie
kolejny skurcz – krzyk
– coraz głośniejszy, donioślejszy,
tuż obok, nie tuż pod sercem.

Położono maleńką istotkę.
Czarne włosy skręcone jak paciorki
usta w kolorze dojrzałej wiśni
policzki w rumieńcu zachwytu
nad nowym bezwodnym światem.

To ona – oczekiwana córeczka.