Archiwa tagu: święto

Patriotyzm!

Kiedy słucham piosenki w wykonaniu Ireny Santor pod tytułem „Powrócisz tu”, to za każdym razem zalewam się łzami.

Wrażliwcy tak mają, bo tacy się urodzili!

W taki dzień jak dzisiaj – w Święto Niepodległości słucham właśnie piosenek patriotycznych, bo ja jestem patriotką z krwi i kości.

W piosence Ireny Santor jest ogromny, wielki jak bomba atomowa ładunek uwielbienia do własnej Ojczyzny i jest wyraz do niej miłości.

Jakże w ciągu ostatnich 7 lat ich nierządu mówiłam sobie, że gdybym była młodsza, to bym z tego kraju uciekła na drugi koniec świata – z dala od tej hucpy, bo codziennie staje się to nie do wytrzymania.

Po głębszym zastanowieniu się wiem, że nigdy bym z Polski nie wyjechała mimo, że jest jak jest, a jest podle i źle.

Na przestrzeni wieków wielu Polaków wyjechało z Polski z różnych względów, bo jedni przed wojną, inni za chlebem, a jeszcze inni ze względów osobistych i politycznych też.

Polacy są wszędzie i tworzą swoją Polonię i wiem, że tęskną za krajem i to im dedykuję piosenkę Ireny Santor, bo kto wie ilu z nich wróci z tęsknoty, kiedy zmieni się z Polsce polityka i sytuacja.

Na spotkaniu z Donaldem Tuskiem w Piasecznie jedna z kobiet zapytała się go, co ma zrobić, by jej córka wróciła do Polski, a mieszka we Francji.

Donald Tusk odpowiedział, że ludzie będą wracali, ale nie tak szybko.

Musi się w Polsce dużo zmienić, aby ludzie nabrali zaufania do naszego kraju i mieli zapewniony tutaj byt, czyli pracę, mieszkania, szpitale, szkoły i przedszkola i tak dalej.

Kocham Polskę osadzoną w polskich granicach, bo tutaj mamy wszystko od morza do Tatr,

ale nie kocham tej władzy, która zawłaszczyła sobie dzisiejsze święto i podzieliła ten Naród.

Od rana nie chciało mi się świętować słuchając na Placu Piłsudskiego tego darcia się Anżeja ze swoimi napuszonymi minami.

Jednak mam w duszy miłość do Polski i kiedy opadł ten zgiełk w Warszawie rozkleiłam się i po prostu rozpłakałam się nad moją Polską.

Patriotyzmu nie nauczyli mnie rodzice, ani szkoła, bo mam w ten patriotyzm w genach, w DNA, który zrodził się samoistnie tam w sercu i duszy i nie wstydzę się tego, a wręcz przeciwnie.

Kaczyński odbiera mi ten patriotyzm i jeśli nie popieram PiS-u, to jestem gorszym sortem i wywalono na mnie i na innych masę inwektyw.

Myślę sobie, że ten człowiek udławi się swoim słowami, a ja mu tylko życzę spokojnej starości, a i tak historia go oceni jako kanalię.

Jego stracone życie, a moje wzniosłe, bo kocham Cię Polsko!

Wierzę, że jeszcze będzie pięknie i normalnie – może doczekam.

Mój patriotyzm definiuję tak, że jestem całym sercem za rozwojem Polski w każdej dziedzinie, a nie rujnowanie tego, co zostało zbudowane i zrobione.

A jak jest u Was z pojęciem patriotyzmu?

Wierzę w to, że z ulic znikną narodowcy, zniknie PiS, zniknie Kaczyński i nastanie NOWA POLSKA.

Wiersz Ewy Skarżyńskiej:

DLA OJCZYZNY

Gdyby tak zebrać

wszystkie kwiaty

co w Polsce rosną

latem,

jesienią,

zimą

i wiosną

– cóż by to był za bukiet!

A gdyby tak

drzewa zebrać wszystkie

znad Wisły,

znad Odry,

z Pomorza i Tatr

– cóż to by był za park!

A gdyby móc jeszcze

serca zebrać wszystkie.

Gorące jak czerwień

i czyste jak biel.

W jedno. Dla Niej.

Czyż serce to

nie uderzyłoby

jak dzwon hymnem miłości?

I jeszcze – WALCZ UKRAINO!

Polecam tekst po klipem – koniecznie!

Romuald Kulesz na FB

kupiłem chleb i białe róże, dla mnie Niepodległość to zapach skórki chleba o poranku i ciepłego mleka, podawanego spracowaną, pomarszczoną ręką mojej Cioci Wiktorii, mającej wytatuowany na ramieniu wyblakły niebieski numer obozowy.

To ręce babci Zosi, złożone do modlitwy, trzymające różaniec.

To moja Mama Niuta przecierająca szczypiącą jodyną moje pokaleczone kolana, przeżyła okupację, skończyła studia i wychowała nas z siostrą na ludzi.

To moja Żona prawdziwy doktor Judym, empatyczna mądra i obowiązkowa, niosąca pomoc pacjentom w tym samym Szpitalu od 40 lat.

To medal za Berlin, który mój Tata dostał za zwycięstwo nad faszystami.

Niepodległość, to muzyka Chopina i Kilara, poezja Mickiewicza i Brzechwy, wiersze Gałczyńskiego i Staffa.

Niepodległość, to Łazienki na wiosnę i mogiły Powstańców w blasku zniczy na Powązkach.

Niepodległość, to krzyk mew na Helu i świst świstaka na halach Podhala, to żubry w Białowieży i karpie w fosie karpnickiego zamku.

To Gdańsk, Poznań i Katowice o świcie, gdy wstaje mgła ze smogiem późną jesienią.

Niepodległość to koń ciągnący dorożkę, stukający kopytami o bruk wiekowego Krakowa.

To przytłumiony szelest liści w parku po zmroku, gdy blade światło latarni sączy się przez zimne wilgotne powietrze.

To cerkwie i synagogi Podlasia, oraz tatarskie meczety.

Niepodległość to Świętomarciński rogal i słoneczniki w moim ogrodzie, to mlecze na łące i kaczeńce nad strumykiem.

To wierzby Mazowsza i trzciny nad Jeziorakiem, to śnieg na Śnieżce i kra na Odrze.

To bzy w maju, chrabąszcze w czerwcu i paździerze w październiku.

Niepodległość, to nie są dla nas marsze narodowców, race, nienawiść, szczucie i hejt, Niepodległość to radość, nie zaciśnięte pięści i stukot podkutych butów o bruk mojej Warszawy w który wsiąkła krew Powstańców.

Niepodległość to zapach kawy o poranku i smak Pańskiej skórki ze straganu na Powązkach.

To szczodry datek na Wielką Orkiestrę i zaniesienie siatki z zakupami starszej sąsiadce z czwartego pietra po schodach wiekowej kamienicy.

Ostatni rok dodał jeszcze jedno zagadnienie do mojej definicji niepodległości.

Teraz Niepodległość to Bucza, Mariupol, Donieck i Chersoń, to Polacy, którzy przyjęli u siebie uchodzców, nakarmili, odziali i dali schronienie, to ci co tam jeździli z pomocą i ci co tam wciąż są, lekarze, ochotnicy, doradcy.

Dlatego o Niepodległości nie powinien nam mówìć mściwy, zacofany kurdupel o poglądach narodowo – socjalistycznych, dla którego białe to czarne, a czarne to białe.

#RomualdKulesz.

Reklama

Biedna dama wciąż tańczy sama!

Dziś obchodziła Polska Święto Wojska Polskiego, które całkowicie zostało zawłaszczone przez PiS!

Koalicja Obywatelska i Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski położyli wieńce przy Grobie Nieznanego Żołnierza i tu uwaga!

Zostały one usunięte przez obsługę Anżeja i co im zrobimy?

Pochodzę z rodziny wojskowej, bo w czasach PRL-u żołnierzem był mój ojciec i jego dwaj bracia.

Ojciec pod koniec kariery był kapitanem, a najmłodszy jego brat majorem, a środkowy – porucznikiem.

Moja większość życia była w otoczeniu mundurowych, bo przez wiele lat pracowałam w jednostce wojskowej na różnych stanowiskach i zawsze gdzieś w sercu miałam wielki szacunek do munduru, choć wojskowi byli różni.

Nie były to łatwe czasy i pamiętam, że wielu z mundurowych źle skończyło, gdyż ten zawód był i jest stresogenny.

Miałam szefa, który od rana musiał sobie „walnąć” setę, aby jakoś przetrwać dzień w pracy.

Mimo to zawsze miałam szacunek do polskiego żołnierza, a wówczas było tak, że młodzi mężczyźni musieli odbyć dwu letnią zasadniczą służbę wojskową – mój M także.

Kiedy wojsko maszerowało, to we mnie była duma, bo nawet kiedy w Moskwie były defilady.

Płakałam, że jesteśmy jako Polska pod ochroną, bo tak mi wbili to w szkole, że Rosjanie nas wyzwolili.

Wszystko zweryfikował czas i okazało się, że Rosjanie są mordercami, a nasze wojsko zostało przejęte przez PiS i wiem jedno – nic z tego dobrego nie wyjdzie.

Dziś na Placu Piłsudskiego mianowano żołnierzy na generałów, a jeden z nich dostał awans, bo przywiózł na Żolibórz kule dla prezesa.

Dawni generałowi, którzy szkolili się za granicą zostali zdegradowani i wyrzuceni ze służby.

Zostały miernoty, które nie mają obrzydzenia, aby podać rękę Anżejowi – tfu!

Dzisiejsze obchody wprawiły mnie w stan depresyjny.

Nagrałam filmik, kiedy Anżej znowu drze ryja jakby był jakimś aktorem teatralnym i popisuje się durnymi minami.

Ja przez tyle lat naprawdę się starałam go polubić i zaakceptować, ale kurna się nie da.

Tez człowiek zwariował i dziwię się, że nikt z jego otoczenia mu tego nie powie, a jego żoneczka – niemowa na takich spotkaniach cierpi katusze, co też nagrałam.

Co z tego, że ona jest pięknie ubrana i pachnie, skoro jej zasznurowali usta i nie jest ona sobą, a zwykłą kukłą bez własnego zdania.

Gdybym miała takiego idiotycznego męża, to bym go w dupę kopnęła i zaczęła żyć!

A tak poza tematem, to:

Pozdrawiam dzieci z in vitro, bo jakimś naukowym cudem są na świecie.
Oni to debile!

Ludzie sobie, a władza sobie!

Dzisiaj w wielu miastach i miasteczkach świętowaliśmy „Dożynki” i u mnie też tak było jak na zdjęciach.

Były tańce i hulanki, a także można było kupić pyszne ciasto, a także pierogi i inne specjały przygotowane przez „Koła Gospodyń Wiejskich”

Zawsze to jest taka odskocznia od codzienności i podziękowanie dla ludzi, którzy produkują dla nas żywność i możemy spożywać ich dary ziemi!

Anżej dzisiaj był na Jasnej Górze i tam świętował „Dożynki” i znowu pierdzielił te swoje androny, bo rzekł:

Podczas uroczystości powiedział, że jednym z najważniejszych zadań władz państwa jest troska o rolnictwo i rolników.

Tak powiedział, a więc skąd są te protesty rolników na drogach z powodu niedofinansowania, kiedy do tego Unia Europejska zablokowała miliardy euro!?

Przy okazji u mnie można było się zaszczepić, gdyż były rozstawione dwa punkty szczepień.

Trudno mi powiedzieć ile ludzi z tego skorzystało, ale wciąż się dziwię dlaczego ludzie wciąż nie szczepią się.

Przewiduje się, że idzie kolejna fala pandemii, a mimo to nie działa na wyobraźnię ludzką!

Dzisiaj w telewizji był reportaż, że w Wielkiej Brytanii umierają na COVID19 ludzie nie zaszczepieni i na łożach śmierci sami sobie zadają pytanie – dlaczego byli tak lekkomyślni!

Wielu rodziców zastanawia się, czy szczepić swoje dzieci, a specjaliści wyjaśniają, że szczepionka w niczym nie zaszkodzi ich dziecku, bo nie wpłynie np. na późniejszą płodność!

Piszę o tym, ale niech każdy, dorosły człowiek sam decyduje o swoim życiu i ewentualnej chorobie, która na jesień się rozkręca.

Wstałam o poranku i na Twitterze przeczytałam, że żołnierze w ilości 4 tysięcy z mojego województwa są przerzucani na wschodnią granicę, a my tutaj zostaliśmy bez obrony!

Wojsko i sprzęt jedzie więc drogami i koleją na jakieś ćwiczenia na wschodzie z powodu 32 osób na granicy polsko – białoruskiej i wprowadzonym tam stanem wyjątkowym!

13 grudnia 1981 roku gen. Jaruzelski wstał o poranku i ogłosił jasno i wyraźnie dlaczego wprowadza Stan Wojenny.
Ta mała menda gdzieś się ukryła i Polacy nie wiedzą nic – dlaczego wprowadzono stan wyjątkowy.
Taka, to jest różnica między bohaterem, a tchórzem.

Wprowadzili ten stan wyjątkowy dlatego, by przykryć ewidentny fakt, że ich rządy są już na ukończeniu, a także, by odwrócić naszą uwagę od ich wszystkich przekrętów!

Mój znajomy z pewnego forum, w którym uczestniczę napisał diagnozę, dlaczego tak się dzieje:

„Nic nie trwa wiecznie, a zwłaszcza żaden DYKTATOR! 

Wydaje mi się że już w szeregach tej zorganizowanej bandy daje się wyczuć strach przed końcem tego Eldorado, a ten ich Mały Herszt zamelinował się gdzieś w głuszy jakby bal się wyjść.

ONI JUŻ WIEDZĄ, ŻE ICH KRES JEST BLISKI!”

Oby te słowa były prorocze!

W sobotę oglądałam konwencję Szymona Hołowni, który ma jakiś pomysł na uzdrowienie Polski i przywrócenia jej na drogę demokracji!

Chyba już wiem, że na niego zagłosuję, bo oznajmił, że rozliczny tę bandę do cna i oby tak się stało.

Może nie do końca on mi leży, ale wiem, że jest idolem ludzi młodych, a ja mam w rodzinie takich i chcą oddać na niego głos, bo mnie to już zaczyna być wszystko jedno – zrezygnowana!

Tak na zakończenie moi drodzy, to zaczyna się mieszanie krwi:

Zięć Aleksandra Kwaśniewskiego – Kuba Badach zaśpiewał dziś w Opolu u Kurskiego, kiedy jego żona dostała posadę w TNV-e w programie „Miasto Kobiet”

Tymczasem żona polityka z PiS rozebrała się w „Top Model” w TVN -e i zaczynam już za tym nie nadążać! 😀

Podobno diecezja bydgoska nie ma póki co, biskupa i nie ma i nie ma kto przygotować papierów do rozwodu polityka Łukasza Schreibera z wyuzdaną żoną Marianną, a sprawa jest nagląca!

Jutro w Sejmie odbędzie się jata w związku ze stanem wyjątkowym – lubię to!

Moje urodziny nie są wolne od przemyśleń!

Urodziłam się 28 sierpnia i dziś obchodzę swoje, kolejne urodziny.

Miałam gości i to był naprawdę miły dla mnie dzień.

Na Facebooku też spłynęły życzenia i podziękowałam za nie tymi słowami:

„Przyznam, że bez życzeń dzień urodzin byłby tylko kolejną kartką w kalendarzu.

Dziękuję za Wasz czas poświęcony w tę chwilę i za te serdeczne słowa.

Bardzo doceniam fakt, że o mnie pamiętaliście mili ludzie”

Od Męża dostałam zastrzyk w euro i palemkę, która nazywa się – „Chamaedora Elegans”

Roślina pochodząca z Meksyku, którą się podlewa oszczędnie, a może ona z czasem zrobić niespodziankę i zakwitnie w korale.

Przyszła Córka z Wnusią i było mi bardzo miło, gdyż po wakacjach zobaczyłam jak moja Wnusia urosła i jest mądrą dziewczynką, z którą można sobie pogadać na różnie tematy, choć ma zaledwie 11 lat.

Teraz dzieci się rozwijają zupełnie inaczej, aniżeli dzieci z mojego pokolenia, bo i świat się zmienił nie zawsze na lepszy i dzieci to widzą i słyszą!

Przyszły serdeczne życzenia od Córki mieszkającej w Szczecinie i czegoż mam pragnąć więcej?

Lato odeszło, tak jakby ktoś odciął je nożem i zrobiło się zimno, bo zaczęłam podgrzewać kominkiem.

Wkraczamy w nową falę pandemii, bo Polacy wracają z wakacji.

Szacuje się, że podczas tej, kolejnej fali umrze 40 tysięcy Polek i Polaków!

Nie chcą się szczepić, bo nie!

Rozmowa z antyszczpionkowcami jest bardzo trudna i jest to przeprawa przez mękę!

Oni twierdzą, że umierają ludzi, którzy się zaszczepili i za cholerę nie poddadzą się temu mordowaniu!

Niektórzy nawet zaczynają brać dawki końskie na odrobaczenie koni i krów, bo twierdzą, że to jest lekarstwo przeciwko pandemii!

Inna sprawa, to fakt, że Anżej podpisał ustawę o wycince hektarów lasów przeznaczonych ponoć pod zabudowę przemysłową.

Można się spytać dlaczego nie planują budowy na terenach wolnych od lasów?

Ano dlatego, że znowu ten grabieżcy nierząd chce zarobić na drewnie wysyłanym do Chin i do innych krajów.

Mamy więc idiotę za „prezydenta”, który uważa mnie na głupią!

Mamy już kryzys klimatyczny, a oni rżną, to nasze dobro narodowe, bo muszą na wszystkim zarobić kasę na swoje fanaberie!

Będzie tak, że lasy wytną, a na tym terenie nie powstanie żadna fabryka, bo to już znamy z autopsji, że oni niczego przez 6 lat nie wybudowali!

Jest zimno i pada deszcz, a tam na granicy polsko – białoruskiej cierpią niewyobrażalnie z zimna i głodu ludzie.

Nie dostali ze strony polskiej ani jednej szklanki wody i kromki chleba, a przecież rządzący bandyci mienią się katolikami – „Tańczącymi z Rydzykiem” i niech ich trafi szlag!

Historia to bestialstwo kiedyś rozliczy!

TVN gwarantem demokracji w Polsce!

Moja, jedyna telewizja Informacyjna kończy dzisiaj 20 lat!

Pamiętam kiedy zaczęło się nadawanie i z uwagą obserwowałam jej rozwój, choć oczywiście nie pamiętam wszystkiego, bo biegałam do pracy i miałam jeszcze obowiązki domowe.

Do uzyskania koncesji zostało jej lekko, ponad 40 dni i jeśli ta telewizja zniknie, to będzie, to oznaczało koniec demokracji w Polsce, bo tylko Wolne Media patrzą na ręce każdej władzy -bezstronnie.

Jeśli zniknie, to będą tu Węgry i Białoruś, a w Sejmie biorą to na tapetę w środę i tam się okaże, kto jest zdrają!

Życzę dziennikarzom i redaktorom, kamerzystom, reporterom – wszystkim, aby udało się tę telewizję obronić, gdyż:

TVN-e – bo jesteś Ty i ze mną budzisz się! Bo jesteś Ty i zawsze ze mną bądź!

I jeszcze:

Bez Wolnych Mediów będziemy jak dzieci we mgle!
Nie będziemy niczego świadomi, bo nas szczujnia ogłupi!

Gdyby nie TVN, to byśmy dziś nie wiedzieli, że w Lubiniu policja udusiła w czasie interwencji – 31 letniego człowieka, a potem były tam zamieszki wściekłego na to zdarzenie ludu!

Matka mężczyzny wezwała policję, by ta skuła jej syna, bo rozrabiał, ale nie przypuszczała, że jej tego syna uduszą!

Teraz policjant zanim dostanie się w jej szeregi przechodzi tylko 3 miesięczny kurs i tam nie uczą policjanta jak zakuć w kajdany narkomana, a chyba uczą jak go udusić!

Póki co, żaden z tych policjantów nie został zawieszony i tak teraz to w Polsce wygląda, że to już jest nie jedno morderstwo spowodowane przez bandyty służącego w policji!

Gdyby nie TVN, to byśmy nie wiedzieli, że w Katowicach na ulicę wyszli antyszczepionkowcy i grozili lekarzom i namawiającym do szczepień – śmierci!

Tego też byśmy nie wiedzieli i ja dałam się nabrać, bo myślałam z początku, że 2 tysiące ludzi wyszło na ulicę w obronie Wolnych Mediów i mi się nawet nie śniło ile jest durni w tym kraju!

Ten marsz zabezpieczała też policja i mimo gróźb nikt nie został zatrzymany, a kiedy na ulicę wyszły kobiety, to bito je pałami i traktowano gazem!

Jednym słowem jest w Polsce przyzwolenie na faszyzm, nacjonalizm, groźby antycovidowców i włos im z głowy w tym kraju nie spada!

Teraz strach jest wdać się z kimkolwiek w dyskusję na temat szczepień i ich zasadności, bo można mieć oko fiolo!

Ja nie atakuję tych, którzy nie chcą się szczepić, ale idzie kolejna fala i wiem, że w razie zachorowania, leżąc pod respiratorem będą błagali o szczepionkę, ale będzie za późno!

Ja jestem obserwatorem i widzę jak ten nierząd rozpuścił naród tym 500+, bo naród ma za co chlać wódę i piwsko.

Pod moim balkonem codziennie siedzą i chlają, bo mają za co!

Rozpuścili ten naród do granic możliwości, bo po co mają pracować jeśli mają za co pić!

Tak wygląda Polska i Polacy i dlatego głosują na PiS, aby mieć za co, używać życia!

Przekleństwom nie ma końca, a policja już nie patroluje miasta, tak jak to robiła MO!

Jak dobrze mieć sąsiada w „Walentynki” – też!

Może być zdjęciem przedstawiającym róża

My starsze pokolenie nie szalejemy na Walentynki, ale skoro się w Polsce przyjęły parę lat temu, to i różyczkę czerwoną od Męża dostałam.

Ja dla Niego zrobiłam prezent praktyczny i z tego się ucieszył, bo nigdy nie miał na to czasu, a może Mu nie przeszkadzało.

Zrobiłam mu porządek na półkach z ubraniami, bo mężczyźni nie dbają o to zupełnie, a może niektórzy dbają!

Na jutro -jeśli będzie słoneczna pogoda zaplanowaliśmy wyjazd na zdjęcia naszego jeziora w zimowej aurze i to będzie takie walentynkowe zwieńczenie pobycia we dwoje.

Mam tylko Męża i każdy miły gest dla siebie robiony jest naszą wartością, gdyż mamy tylko siebie na co dzień!

Jednak spotkało nas dziś coś bardzo miłego!

Zadzwonił do Męża nasz sąsiad, mieszkający w tej samej klatce i poprosił, by Mąż do niego zajrzał.

Okazało się, że przygotował dla nas kolację walentynkową i wprawił nas w osłupienie!

Sąsiad jest młodym człowiekiem i jak to młodzi przywiązują do Walentynek dużą uwagę i je celebrują!

Ponadto młodzi lubią eksperymentować w kuchni i ich potrawy są już zupełnie inne, aniżeli gotuje nasze, starsze pokolenie.

Sąsiad wręczył Mężowi talerz z potrawą, jakiej ja bym nie wymyśliła, ale za to mogę się jej nauczyć!

Na talerzu znalazły się malutkie pierożki z dość pikantnym farszem, a także krewetki!

Na boku talerza ułożył sałatkę z rukoli,  czarnymi oliwkami, pomidorkami koktajlowymi, serem feta, a wszystko zostało polane sosem słodko – kwaśnym – pycha!

Wielu z nas nie uznaje tego święta, a ja sądzę, że skoro się przyjęło, to miło jest, kiedy jedno o drugim pamięta.

Może być zdjęciem przedstawiającym jedzenie i w budynku

ZDZIEBEŁKO – CIEPEŁKO
Wiem, że miłość jest udręką
Bo się wszystkiego od niej chce
Ja pragnę mało, malusieńko
A właściwie jeszcze mniej
Ździebełko ciepełka
W codziennych piekiełkach
W wyblakłym na szaro obłędzie
Różowa perełka, ździebełko ciepełka
Znów wiem, że jakoś to będzie
Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
I biedne się czuje, niczyje
Ciepełka ździebełko
Ździebełko ciepełka
Wystarczy i wszystko przemija
Ździebełko ciepełka
Diamencik ze szkiełka
Czułości kropelka na listku
Ciepełka ździebełko
Tkliwości światełko
W twych oczach wystarczy za wszystko
Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
Uczuć, w których spalę się
Jesteśmy przecież łatwopalni
Dla mnie najważniejsze jest:
Ździebełko ciepełka…
Jonasz Kofta

Zaduma!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Na zdjęciu jest droga na nasz cmentarz, którą zawsze idę z Mężem na groby przez park!

Zawsze było tu tłoczno i ludzie idąc na cmentarz nieśli znicze i kwiaty, by ustroić swoje groby!

Dużo mijanych znajomych i mówiliśmy sobie – dzień dobry!

W tym roku jest inaczej, bo moja ścieżka jest pusta i tak bardzo jest pusto w mieście i to napawa ludzi smutkiem, bo nie mogą iść na cmentarz, by pobyć z nimi i z rodziną!

Tak dziwnie jest dziś nie pójść na cmentarz. Tak dziwnie uświadomić sobie, że kwiaty, świeczki zapalone na grobach – one są dla nas, nie dla nich!

Ten spacer po jesiennych, wilgotnych liściach, które jak miękki dywan ścielą się między grobami i ta cicha zaduma jest dla nas, by pomóc nam zrozumieć, jak wiele dostaliśmy, jak ogromne mieliśmy szczęście. Bo mieć kogo kochać, to olbrzymie szczęście.

Ja z Mężem wciąż żyjemy i właśnie mamy oboje, to szczęście, że jeszcze jesteśmy razem, ale w tyle głowy padają oczywiście pytania  – jak długo i chyba w naszym wieku każdy tak ma!

Lubię chodzić alejkami na cmentarzu i bywa, że oddając się zadumie odwiedzam znajomych – czytam tablice – liczę lata ile żyli i to daje mi taką zadumę, że jestem tutaj wciąż i musze być dobrym człowiekiem.

Po to, by po mojej śmierci nie gadali, że byłam zołzą, plotkarą i nie do życia!

Dziś zapaliłam w domu światełko dla mojej matki, ojca, dwóch wnuków, teścia i babci mojego Męża!

Dziś już nic więcej nie napiszę, bo jestem strasznie nerwowa.

Jutro na świat przyjdzie moja trzecia Wnusia, bo tak świat się plecie, że jedni umierają, a inni się rodzą!

Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo przecież mamy pandemię i dlatego tak bardzo się denerwuję!

Będzie sama, bo nawet Męża do Niej nie wpuszczą – takie czasy!

Nie zobaczę Jej szybko, bo pandemia – jasna cholera!

Dobrej nocy Wam!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, kwiat i roślina

Mój Ojciec!

Jutro jest Dzień Ojca i nasza Córka zaprosiła nas  jutro do restauracji, aby ten dzień świętować!

Obraz może zawierać: tabela i w budynku

Jutro więc jest ten dzień, kiedy wracają do mnie wszystkie wspomnienia odnośnie mojego śp. Ojca i budzą się demony!

Myślałam, że już dawno przerobiłam ten temat, bo wiele pisałam też o tym na blogu, ale NIE!

Wciąż wracają do mnie wspomnienia, bo złego nie da się wyrzucić ani z pamięci, ani z serca.

Oliwy do ognia dolewają trzy osoby z mojego otoczenia, które nie znają mojego życia – piszą mi komentarze, że przyjdzie czas, iż ujawnią gdzie trzeba fakt, że kompletnie nie zajmowałam się rodzicami i mimo to wniosłam sprawę o zachowek po śmierci mamy!

Plotki też się szybko rozchodzą w małej mieścinie i wiem, gdyż mówi się na mój temat, bo niby jak ja śmiem upominać się o kasę skoro matką się nie opiekowałam, a to do was Kasiu i Marysiu, oraz Krysiu!

Tym trzem osobom zrobiono wodę z mózgu i klepią w klawiaturę bzdury na mój temat.

Jest mi z tym cholernie źle, bo nie znają bolesnych faktów z mojego życia!

Tymi osobami są trzy kobiety, którą śmią mnie oceniać i piszą mi komentarze, że byłam wyrodną córką!

Pytam więc, która z was była bita przez ojca swojego, którego na swój sposób kochałam.

Która w domu z was miała tyrana w domu, który wybijał szyby w drzwiach i meblach i was tłuk po głowie wystruganym kijem, albo stał za waszymi plecami, aby w plecy wbić nóż?

Która z was prosiła swoją matkę, by wniosła o rozwód, bo inaczej ja i moja matka oraz siostra znajdziemy się na cmentarzu!

Kiedy matka i ojciec się rozwiedli, ojciec wyjechał po rozwodzie do Łodzi, ale sobie tam kompletnie nie radził.

Jako były wojskowy ponownie dostał szansę na lepsze życie i przeprowadził się do Stargardu i tym sposobem miałam do niego blisko, bo pociągiem tylko 45 minut.

Następnie musiałam godzinę dreptać do jego mieszkania, aby go doglądać i mu pomagać!

Znowu nie radził sobie, a więc jeździłam i sprzątałam wynosząc z mieszkania wannę gówna, bo kibel zapchał gazetami!

Wywalałam dziesiątki butelek po piwie i zamiatałam pety z podłogi oraz szorowałam przypalone gary!

Miałyście tak drogie panie?

Nie płacił rachunków, a więc szłam do instytucji wojskowej, aby je uregulować z własnych pieniędzy, aby chociaż miał w domu światło!

Lał mnie, a mimo to zależało mi na nim, bo to mój Ojciec, do którego jestem bardzo podobna!

Pewnego razu zostawiłam swoje dzieci pod opieką teściowej i znowu do niego pojechałam.

Prosiłam siostrę, by ze mną pojechała go odwiedzić, ale odmówiła, bo miała go gdzieś!

Był w bardzo złym stanie psychicznym, a więc wezwałam karetkę i zabrali ojca do szpitala psychiatrycznego w Gorzowie Wlkp.

Musiałam go ratować, a w tym wszystkim byłam sama i tylko mój Mąż mi w tej tragedii pomagał, bo nie siostra i nie matka!

Pojechałam do szpitala na rozmowę z ordynatorem i to on zaproponował, iż ojca należy umieścić w domu opieki społecznej i się udało!

Ojciec trafił do wspaniałego domu w Jarominie, gdzie woził mnie mój Mąż.

Niczego mu tam nie brakowało, a ja wymieniałam korespondencję z panią opiekującą się ojcem i ona w listach informowała mnie, że ojcu nic nie potrzeba, ale mimo to zawiozłam mu do pokoju telewizor,  aby nie nudził się w swoim pokoju!

Byłam w pracy, bo pracowałam w wydziale nieruchomości i nagle otrzymałam telefon, że Ojciec wyskoczył z okna, gdyż chciał się zabić!

Szybka reakcja i jadę z Mężem do szpitala w Gryficach i zastaję Ojca jak mi się wydawało w dobrym stanie!

Prosił mnie, abym mu dała papierosa, bo był palaczem, ale ja nie miałam papierosów i powiedziałam, że w szpitalu nie wolno palić.

Odjechaliśmy, a na drugi dzień otrzymuję koleją wiadomość, że Ojciec zmarł, bo wdał się jakiś zator płuc!

Jak ja do dzisiaj sobie nie mogę wybaczyć, że nie dałam mu tego papierosa!

Miałyście tak wy trzy plotkary?

Pojechałam do domu opieki społecznej i z ordynatorem ustaliłam, że ojca zabieram na nasz cmentarz i pojechał po niego karawan!

Niestety, ale ciało zatrzymała Prokuratura, bo badała, czy może nie było w tej tragedii osób trzecich!

Nie było, a więc organizowałam pogrzeb, a na nagrobku kazałam napisać słowa, że jego ból był naszym smutkiem.

Po  Ojcu w domu opieki zostały 4 tysiące, co z ledwością starczyło na pomnik, a na mój dom był najazd, abym te pieniądze podzieliła między mamą, a siostrą i wybuchła wielka awantura!

Miałyście tak, że ktoś was oskarżał o kradzież, a zwłaszcza własna rodzina?

Uważam, że zrobiłam dla Ojca wszystko, co można zrobić, a w sądzie będę się dopominała zachowku, bo byłam przy mamie dwa lata i tak samo jak inni ją karmiłam, przewijałam, gotowałam i byłam na każdy telefon i wezwanie, a potraktowano mnie jak „Niewolnicę Izaurę”.

Oto komentarz jaki dostałam na blogu, który wpadł do spamu a wiem, kto go napisał i to jest to, co mnie cholernie boli!

Wszystko, co napisałam przysięgam jak w amerykańskim sądzie – na Biblię!

„Jeżeli Pani bardzo chcę, nagłośnię wszystko i ciekawe jak Pani się obroni. W skrócie – mówiąc o kimś, proszę pomyśleć o sobie – dla mnie jest Pani osobą, która nie ma szacunku dla najbliższej rodziny a poucza Pani innych. Niektórzy po prostu – tak jak Pani – sieją ferment i robią zamieszanie, a sami są osobami, którzy robią wszystko na pokaz. Najlepiej zająć się sobą. Jeżeli kolejne wpisy będą tego typu – o tej lub innej rodzinie, również i Pani się dostanie – opiszę całą prawdę o tym co było i ciekawe jak Pani się poczuje”.

To ja podobna do Ojca, która dostała od niego tylko samo zło, a obcy oceniają mnie i robią ze mnie potwora! Dość!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Dzień Dziecka i nie zawsze szczęśliwa rodzina!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Jutro będziemy obchodzili Dzień Dziecka i bardzo lubię to święto, choć ja już nie jestem nikogo dzieckiem, bo rodziców już nie ma!

Zostałam sama na tym świecie, gdyż nie ma już żadnej babci, dziadka, wujka, cioci i gdyby nie moja rodzina czyli mąż, moje dzieci i wnuki – to byłabym bardzo samotną kobietą.

Na zdjęciu jestem pogodnym bobasem, ale potem, kiedy rosłam życie nie było bajką, ale wyparłam to w sobie, bo nie można żyć z raną w sercu tyle lat.

Było, minęło i trzeba żyć dalej i radzić sobie z emocjami,  oraz złymi wspomnieniami.

Największym sukcesem jest moja rodzina, którą zawsze chciałam mieć i to mi się udało.

Piszę o tym, że na szczęście wyrosłam na prawego człowieka nie robiącego nikomu krzywdy, choć pewnie jakieś popełniłam nieświadomie.

Każda matka będąc w ciąży ma nadzieję, że urodzi dziecko zdrowe, które wyrośnie na dobrego człowieka, ale czasami się zdarza, że matka rodzi dziecko – potwora.

Oglądam czasami kanał „ID”, gdzie są pokazywane obrzydliwe zbrodnie popełnione właśnie przez dzieci.

Dziś właśnie obejrzałam odcinek na „ID” pt. „Żyjąc z potworem”.

Była to normalna, amerykańska rodzina z trójką dzieci, ale jedno z nich odstawało od pozostałych i od początku sprawiało wielkie trudności i wypaczenia w zachowaniach.

Rodzice mieli nadzieję, że ich dziecko po prostu z tego wyrośnie i dużo wkładali wysiłku, aby kształtować ich psychikę, ale im dalej w las, tym dziecko sprawiało coraz więcej kłopotów wychowawczych!

Było złośliwe, krnąbrne, nieżyczliwe, a w oczach widzieli potwora, choć nie do końca zdawali sobie z tego sprawę!

Ojciec uczył syna jak posługiwać się bronią i nie przypuszczał, że ta nauka zostanie wykorzystana.

Chłopak miał 17 lat i nienawidził swojej rodziny, a więc pewnego dnia wziął ojca broń i wystrzelał rodzinę, co do jednego, a dom pływał we krwi!

Przeżyła tylko jedna siostra – cudem uratowana, która od 30 lat analizuje sprawę i pyta – dlaczego nikt nie zauważył, że jej brat urodził się potworem!

Takie rzeczy nie tylko w Ameryce, bo znam przypadek rodziny, w której potwór się urodził.

Parę lat temu obserwowałam pewnego chłopca na podwórku, który był strasznie głośny i kolegów rozstawiał po kątach.

Uważał, że tylko on ma rację i patrzyłam na niego ze smutkiem, bo zachowywał się właśnie jak potwór.

Minęło parę lat i chłopak trafił do poprawczaka za drobne kradzieże, a rodzice rwali włosy z głowy, bo nic do niego nie trafiało.

Ożenił się z czasem i spłodził syna i wszyscy mieli nadzieję, że wydoroślał i zmądrzał.

Niestety, ale teraz siedzi w więzieniu, a dziecko adoptowali starzy rodzice i już nie mają złudzeń, że on się kiedyś zmieni!

Wiedzą, że spłodzili potwora właśnie.

Z pewnością świat medycyny bada fakt, że w jednej rodzinie, w której rodzą się zdrowe dzieci – ze zdrową psychiką i zastanawiają się dlaczego jedno rodzi się wampirem, mającym w myślach tak niecne czyny, które często realizuje!

 

Nie byłam idealną matką!

Obraz może zawierać: kwiat i roślina

W taki dzień jakim jest „Dzień Mamy” zawsze robię swoje, osobiste podsumowanie.

O poranku jeszcze spałam dobrym i spokojnym snem, kiedy zadzwonił domofon.

Drzwi otworzył Mąż i przyjął od Poczty Kwiatowej piękny bukiet dla mnie od Córki mieszkającej w Szczecinie i w dobie pandemii była to dla mnie ogromna przyjemność, bo się nie spodziewałam.

Potem przyszła moja druga Córka, która mieszka w tym samym mieście i jako kobieta zapędzona wręczyła mi za duży prezent.

Dostałam krem do twarzy na dzień i na noc, czekoladki, żel do mycia ciała, oraz szampon, a także owocową herbatę i kawałek pysznego ciasta.

Przy kawie i herbacie zjadłyśmy po rogaliku z marmoladą i tak nam minął cudowny czas na rozmowie i ja tego czasu nie zapomnę do końca swojego życia.

Tak sobie siedzę i rozmyślam jaką, to ja byłam matką dla swoich dzieci?

W pamięci mam, że byłam matką dobrą, ale i też dość surową, gdyż wymagałam od Córek może zbyt dużo, a może w sam raz.

Urodziłam Je tuż przed stanem wojennym w Polsce, kiedy w sklepach nie było nic.

Trzeba było o wszystko walczyć, a więc walczyłam, bo chciałam, aby nic Im nie brakowało.

Nie było czasu na sentymenty, a więc byłam matką zabieganą, ale zawsze pamiętałam, że moje dzieci, to mój największy skarb.

Ja byłam dość surowa, bo bardziej surowa niż ich Tata, który ze ścierką biegał po domu udając, że im wleje za nieposłuszeństwo, a one śmiały się w niebo głosy.

Ja potrafiłam, kiedy nie chciały zrobić porządku na biurku zwalić klamoty na podłogę i zamknęłam drzwi i sprzątnęły.

Zawsze chciałam, aby wyrosły na mądre i odpowiedzialne w przyszłości kobiety i to się udało.

Obie mają swoje rodziny i ja się do ich życia nie muszę wtrącać, bo same ogarniają swoje życie i póki co jestem spokojna o nie i o ich rodziny!

Przyznaję, że są bardzo różne, bo jedna to czysty Ojciec, a druga to ja i moim marzeniem jedynym przed śmiercią jest to, aby były sobie bliskie i pomocne mimo zupełnie innych temperamentów.

Wykonałam swoje zadanie jako matka i mam nadzieją, że wybaczą mi moje matczyne potknięcia, bo idealnych matek nie ma!

Pamiętam też czas, że kiedy pracowałam 6 dni w tygodniu, to w niedzielę rano Je kąpałam, darując im kąpiel w sobotę wieczorem.

Sadzałam je pod kołdrą w małżeńskim łóżku i podawałam im śniadanie do łóżka, a w telewizji leciała z telewizora „Pszczółka Maja”.

Ja w tym czasie mogłam szykować obiad niedzielny!

1 lutego 2019 roku zmarła moja Mama i wiem, że już nigdy nie będę mogła o nic Ją spytać, choć mam w głowie tyle pytań! [*]

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją, drzewo i na zewnątrz

 

Obraz może zawierać: 3 osoby, tekst

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, tabela i w budynku