Archiwa tagu: telewizja

Kochajcie starszych panów – mądre dziewczyny!

Coś mi się dzisiaj przypomniało i wielkie dzięki, że mi się przypomniało.

Będąc młodą mężatką w czasach słusznie minionych, byłam sumienną Polką i regularnie oglądałam  Teatr Telewizji na kanale nr 1, bo wtedy mieliśmy do wyboru tylko dwa kanały.

Mieliśmy dwa kanały, ale wieczory zapełnione, bo w każdy poniedziałek był teatr, a w czwartki teatr kryminalny „Kobra”.

Jeśli coś pokręciłam, to mnie starsze pokolenie niech poprawi.

W inne dni, w każdy wieczór puszczano filmy, najczęściej to było kino rosyjskie i europejskie, oraz nasze rodzime.

Dzisiaj szukałam dla siebie filmu, ale trafiłam na najnowszy Teatr Telewizji, bo z marca 2018 roku.

Napiszę, że warto żyć dla takiego teatru i dla tak mistrzowskiej gry naszych, polskich aktorów.

Maria Pakulnis, Jan Frycz, Olga Bołądź, Michalina Łabacz, to jest najwyższa półka i o tych aktorach nie przeczytamy nic na „Pudelku”, bo ci aktorzy siebie szanują i szanują swoją prywatność, co ogromnie mi się podoba.

Spektakl Ewy Pytki oparty jest na tekście Joanny Murray-Smith i nosi tytuł „Victoria”.

Jest to psychologiczna opowieść o małżeństwie z 32 letnim stażem.

On wzięty i uznany pisarz, a ona w czasach młodości nagradzana poetka.

Do ich domu wkroczyła młoda dziennikarka w celu przeprowadzenia wywiadu z pisarzem – piekielnie inteligentna i wywraca życie tego małżeństwia.

Gorąco polecam ten spektakl, a nie chcę zdradzać wszystkiego, ale jest to widowisko tak wartościowe, że zachęcam do obejrzenia wszystkich wrażliwych!

Mój morał po tym spektaklu jest taki, że mężczyźni porzucający swe doświadczone i piękne żony ze zmarszczkami, a którzy myślą, że życie z młodszą o 30 lat kobietą to wielkie szczęście – przeważnie kończą z ręką w nocniku! 😀

 

Znalezione obrazy dla zapytania VIXTORIA TEATR TELEWIZJI

Znalezione obrazy dla zapytania VIXTORIA TEATR TELEWIZJI

Znalezione obrazy dla zapytania VIXTORIA TEATR TELEWIZJI

 

Znalezione obrazy dla zapytania VIXTORIA TEATR TELEWIZJI

Reklamy

Zbiesiłam się na TVN!

Znalezione obrazy dla zapytania gessler

Znowu napiszę o ludzkiej głupocie i jej promowaniu!

Jest nowy sezon w TVN -e i są nowe programy we wiosennej edycji!

Dziś obejrzałam nowy odcinek „Kuchennych Rewolucji” ze słynną restauratorką Magdą Gessler!

Sztuczne włosy i sztuczny twór!

Weszła do restauracji w Krakowie Godzilla z coraz większą ilością doczepów i zaczęła swoją rewolucję.

Knajpa miała nazwę przyjemną, bo „Cudawianki”, a Godzilla ją zmieniła na „Kiełbasa na sznurku”

Pomijając tą brzydką nazwę obserwowałam jej kunszt w kuchni i się zniesmaczyłam po raz kolejny zresztą!

Jej traktowanie produktów w kuchni, to jakaś perwersja znęcania się nad nimi.

Nie dość, że rzuca talerzami, patelniami, rozrzuca jedzenie i popisuje się chamstwem w stosunku do ludzi – uważam, że ta kobieta nie umie gotować.

Wszędzie gdzie się pojawi, to widzę w garach masę tłuszczu i opływające nim garnki.

Przyprawia bez serca, kroi bez serca i miesza bez serca!

Dla mnie w gotowaniu liczy się estetyka, ale kiedy widzę jak ta kobieta postępuje w kuchni, to mnie obrzydza łącznie z jej nie związanymi włosami.

Może i jakieś restauracji pomogła się podnieść, ale jej metody mi się nie podobają!

Opowiem o innym programie kulinarnym, który dziś po raz pierwszy zaistniał na tym kanale.

Jest to program pt. „Przepis do sukcesu”.

Prowadząca trafiła na Mazury do skromnej restauracji o nazwie „Barka”.

Prowadzi ją małżeństwo i robią potrawy w połączeniu kuchni polskiej, włoskiej i azjatyckiej.

Przyglądałam się powstawaniu tych potraw i tam widziałam wybitny kunszt i wręcz rozmowę do produktów pozyskiwanych w ekologicznych miejscach.

Gospodarze  rozmawiali do steka, ryby, przypraw i tak pieczołowicie stroili swoje potrawy połączone wytrawnymi smakami pieprzu, oliwy, że z tego powstają dzieła sztuki.

Przeczytałam opinie o tym miejscu i są znakomite.

Bardzo się ucieszyłam, że na „Barce” gotują szczawiową podobnie jak gotuję ja!

Oczywiście tam nie pojadę, ale polecam to miejsce odkryte przeze mnie w telewizji.

Uwielbiam oglądać Okrasę, bo też cudnie opowiada o swojej robocie, a także Makłowicza, który gotuje i oprowadza po świecie i to jest dla mnie smaczne.

TVN wyprodukował i sfinansował taki durny program jak „Azja Express”, w którym występują celebryci różnej maści i tam ze sobą konkurują w tak perfidny sposób, że wychodzą z tych ludzi najgorsze instynkty!

TVN promuje pustaka Rozenek i Majdana w jakimś debilnym programie „Irion Majdan”, którego nie obejrzę, bo zwiastun dostatecznie mnie zniechęcił.

Ja się pytam dla kogo są te drastyczne programy – debilne programy!

Panie Miszczak, co zrobiłeś z tą stacją?

Potem się dziwimy, że ogląda to młodzież, a potem rzuca kotem, albo dzieckiem o ścianę, tak jak Gessler robi w kuchni – też rzuca!

Gdzie się podziały ambitne programy, w których się kiedyś rozmawiało o ważnych sprawach, poezji, książkach, teatrze i kinie, psychologii?

Gdzie się podziały kanały filmowe z ambitnym kinem – no gdzie?

Tandeta i wulgarność – to jest to, co nas otacza za sprawą potężnych pieniędzy, które się płaci pustakom i miernotom telewizyjnym – kmiu!

Dania podawane na Barce – oczami je zjadam!

Zdjęcie użytkownika Barka.

Zdjęcie użytkownika Barka.

Zdjęcie użytkownika Barka.

Zdjęcie użytkownika Barka.

 

 

Mini domem przez świat!

Logo HGTV

To telewizja o urządzaniu domów i ogrodów, a oferta jest bardzo bogata i jest na czym oko zawiesić.

Kiedy chcę oderwać się od polityki, to właśnie ukojenia szukam w tym programie.

Można wiele podpatrzeć i zastosować w swoim domu, bo Dorota Szelągowska podpowiada jak zrobić oryginalny stolik, czy też ramkę na zdjęcia i tak ogólnie ma wiele, ciekawych propozycji.

Albo jak zrobić coś ekstra ze starego rupiecia.

Jednak wciągnęło mnie u nas jeszcze niepopularne zamieszkanie w mini domach.

Naprawdę wielu ludzi się na to pisze, bo koszty takiego zamieszkania nie są wysokie jak w miejskich nieruchomościach.

Dla mnie taka przestrzeń np. 20 metrów kwadratowych na cały rok jest nie do przyjęcia, ale latem, to bym chciała mieć taki domek, z którym można nawet podróżować.

Co Wy na to?

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania mini domy

Dobrnęłam do końca Internetu!

Niżej pisałam, że lubię słuchać wartościowych piosenek, bo bez nich Świat byłby nie taki sam.

Pisałam też, że współczesne piosenki niekoniecznie do mnie trafiają, gdyż są znikomej wartości artystycznej.

Jednak to, co dziś odsłuchałam, to już nie uda mi się „odzobaczyć” i zapomnieć!

Narażę Was więc na coś, co Wami wstrząśnie –  jako i mną wstrząsnęło!

Oto przedstawiam Wam siostry Godlewskie, które chcą zaistnieć na scenie muzycznej i na Święta Bożego Narodzenia wskoczyły do Internetu z kolędą.

Śpiewają tak jak wyglądają i tutaj ja doszłam do końca Internetu, bo niżej już nie można!

Wysłuchanie tego wykonania w aranżacji obu sióstr pozostawiam własnej, świadomej decyzji!

A najgorsze jest to, że obie siostry zapraszane są do telewizji i tak wystąpiły w „Pytaniu na śniadanie”.

Telewizja też się kończy! Jak żyć?

Małgorzata Godlewska skorzystała z okazji i zaśpiewała "Kolorowy wiatr" /TVP /materiał zewnętrzny

 

Prezenterzy "Pytania na śniadanie" podczas rozmowy z siostrami Godlewskimi /TVP /materiał zewnętrzny

Ucieczka – jak najdalej od polskiej polityki!

Dzisiaj trafiłam w telewizji „Polsat” na cudowny wywiad z Janem Englertem – naszym, polskim aktorem.

Pan Englert to mistrz w swoim fachu i człowiek niezmiernie wyważony i podchodzący do swojej profesji bardzo poważnie.

Jan Aleksander Englert (ur. 11 maja 1943 w Warszawie) – polski aktor teatralny i filmowyreżyser teatralnyprofesor Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie.

Opowiadał o swojej pracy, którą darzy najwyższym szacunkiem i uwielbieniem. Praca dla Pana Jana, to wielkie wyzwanie, aby wciąż się doskonalić aktorsko i nie popaść w zawodową dumę i pychę.

Pan Jan jako mężczyzna zawsze mi się podobał i mimo wieku nie stracił swojego, chłopięcego uroku i te oczy wciąż niebieskie.

Jak mnie ucieszył ten wywad, który coś wniósł w moje życie w przeciwieństwie do tych chłystków – polityków z PiS, których nie mogę już zdzierżyć. Nie mogę słuchać tych wiertunych kłamstw, przeinaczeń i gadki po linii partii.

Odcinam się od rzeczywistej polityki i uciekam w inny, normalny świat. Skoro pisowcy ześwirowali, to nie znaczy, że ja też mam oszaleć, bo kłamstwa nie znoszę. Nikt mi kitu nie wmówi, że 11 listopada na ulicach nie było faszyzmu – ja nie jestem ślepa. Pisowcy udają po linii Kaczyńskiego, że ulice polskich miast 11 listopada były wolne od nacjonalisytcznych transparentów i okrzyków oraz rac. Paszli  wont zakłamane osobiniki, co to dla kasy zrobią i powiedzą wszystko, aby wodzowi się nie narazić!

Czy to normalne  jest, że chcą w Warszawie wyburzyć Pałac Kultury i Nauki, w którym mieszczą się teatry, Sala Kongresowa i ogromny basen, a także uczelnie?

Czy to normalne jest, że zajumali warszawiakom Plac Piłsudskiego?

Czy to normalne jest, że płotami i barierkami odgradzają się od swojego suwerena i zmieniają nazwy ulic na ulice, skwerki, ronda imieniem Lecha Kaczyńskiego?

To jest istna paranoja zmierzająca do:

Rok 2017

– Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?
– Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego.

Jestem oglądaczką „Ucha prezesa” i coraz mniej mnie to bawi, a coraz częściej przeraża, bo to, co tworzy kabaret Górskiego staje się prawdą i strach żyć w tym kraju!

Jednym słowem – dokąd zmierzasz Polsko?

Nie mówię kto, nie mówię gdzie
Bo spotkać typy takie wszędzie w końcu zdarza się
Z pozoru bez intencji złych
Co wcale nie oznacza, że nie musisz bać się ich
Bo mają cel i mają plan
Poczucie misji plus ambicje grubo ponad stan
I pragną uszczęśliwić cię
I wierzą, że pewnego dnia się uda – chcesz, czy nie

Im chodzi tylko o to jedynie
By świat wyglądał, tak jak powinien
Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda, a jak powinien

Potem ich wódz w asyście służb
Wczoraj zabawny taki, dzisiaj ani trochę już
Oświadczy, że w pamięci ma
I nigdy nie zapomni kto był przeciw, a kto za
Nie, że ci wolność odebrać chcą
Na jakiś czas po prostu trochę ograniczą ją
Dla twego dobra, nie z chęci zysku
Więc się nie obraź, no i nie pyskuj!

Im chodzi tylko o to jedynie
By świat wyglądał, tak jak powinien
Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda, a jak powinien

Jak powinien! Powinien!

TVN – bełta w głowie ludziom!

Chyba się starzeję, bo tej jesieni wyjątkowo nie czekałam na jesienną ramówkę TVN-u.

Kiedy ramówka się ukazała, to stwierdziłam, że mimo ładnej piosenki, nic w niej przyciągającego nie było.

Skaczące osoby – stare i młode i wciąż te same twarze. Nic nowego  TVN mi nie proponuje.

Ludzie w tej ramówce z reguły się nienawidzą i każdy dba o swój portfel i kasę, jaką wynegocjuje u Miszczaka.

Niby dlaczego mam się katować ich programami, które nie wnoszą w moje życie nic dosłownie.

TVN-owskie paradokumenty jak „Szkoła”. „19+”. „Szpital”, „Mam talent” i inne gnioty z serialami na czele są tak niestrawne, że dla własnego dobra odpuściłam sobie.

Tak samo odpuszczam „Kuchenne rewolucje” prowadzone przez Magdę Gessler, która klnie jak szewc i rzuca jedzeniem po kątach, kiedy miliony dzieci głoduje.

Albo weźmy takiego Króla TVN-u – Wojewódzkiego, który w swoich programach zniża się tak nisko, że ja już pani wiekowa – nie trawię.

Inne stacje tak samo prezentują bardzo niski poziom, że nie ma szans przywiązać się do danej produkcji i być jej dozgonnym fanem.

Polsat też produkuje patologiczne programy typu „Dlaczego ja”, albo  „Trudne sprawy” – masakra wręcz.

Co więc oglądam w telewizji?

– Wiadomości przede wszystkim i wieczorne rozmowy z politykami, a także „Czarno na białym”. „Czarno na białym”, to jest rzetelne dziennikarstwo i takie lubię.

Brakuje mi bloku filmowego w tak ważnej telewizji  jaką jest TVN!

Brakuje mi rekomendacji filmów ważnych i ciekawych – wzorem Kałużyńskiego i Raczka, a przecież takie filmy powstają, ale zwykły Polak nie ma o tym zielonego pojęcia.

Brakuje mi Grzegorza Miecugowa, który prowadził ciekawe rozmowy w „Innym punkcie widzenia”.

Jestem oszukana, bo na świecie powstają wspaniałe filmy, a TVN po raz setny proponuje mi „Shreka” – do diaska!

Jeśli już jestem przy filmie, który obejrzałam w Internecie, to szczerze polecam czeskie kino.

Film pt. „Nauczycielka” jest genialny i warto po takie kino sięgnąć

.

Nauczycielka, to zdecydowanie jeden z najciekawszych filmów Jana Hřebejka, jednego z najbardziej znanych czeskich współczesnych reżyserów. Chociaż najnowsza produkcja rozgrywa się w byłej Czechosłowacji, to w rozkosznie lekki sposób dotyka problemów i grzechów wspólnych dla powojennych społeczeństw zakleszczonych za Żelazną Kurtyną.

Jak ja mam pokochać „Perfekcyjną Panią Domu”, kiedy ten pustak z „belejakim” Majdanem zrobi wszystko dla kasiory – precz z moich oczu!

Kiedyś jej własne dzieci rozliczą ją za pazerność i głupotę. Jak dobrze, że jej pierwszy mąż pogonił ją w siną dal.

Dla tej kobiety wszystko jest na sprzedaż!

Było ciężko, ale zwyciężyłam!

Aby uciec od okropnej polityki, to pewnego dnia pstrykałam pilotem i tak natrafiłam na program Magdy Mołek – „W roli głównej”.

Lubię ten program i lubię Magdę Mołek, która jako nieliczna z celebrytek chroni swoją prywatność.

Nie znajdziemy nic o niej na „Pudelku”, czy innym portalu plotkarskim.

Taka postawa niezmiernie mi imponuje, bo Pani Magda nie wyskakuje z lodówki jak niejaka Rozenek – Majdan, czy Anna Lewandowska.

Można być więc popularną osobą, a jednocześnie owianą nutką tajemnicy.

Lubię Panią Magdę też za to, że w swoim programie zadaje swojemu rozmówcy wiele pytań, ale takich, by nie urazić rozmówcy, czyli jest to kobieta z wielką klasą i do tego piękną o nieszablonowej urodzie.

Tym razem w „Roli głównej” zaproszenie przyjęła Dorota Szelągowska – córka pisarki Katarzyny Grocholi.

Wywiad odbył się w domu Pani Doroty przepięknie urządzonym, bo Pani Dorota ma taką do tego smykałkę i pomaga innym się cudnie urządzić. Jej program to – „Dorota was urządzi”.

W tym wywiadzie, szczerym do bólu Pani Dorota opowiedziała o swoim dzieciństwie, gdzie pojawił się incydent molestowania, a także o tym, że jej matka nie zawsze była dobrą matką. Często pozostawała tylko sama ze sobą, kiedy matka chorowała na raka. Nie miała w niej żadnego wsparcia, kiedy w domu pojawiał się kolejny mężczyzna matki i kiedy ta pisała swoje powieści.

Mówiła, że to było trudne dzieciństwo, ale na szczęście miała ukochaną babcię, która rozumiała jej problemy i bolączki, a więc ją wspierała.

Opowiedziała o dość trudnych chwilach z pierwszym mężem, który zakochany w swoim zawodzie kompozytora nie dawał jej wiele.

W tym wywiadzie jednak było dużo spokoju i wyważonych myśli i zdań. 

Mnie się spodobało jedno zdanie z tego wywiadu, które sprawiło, że się popłakałam.

Powiedziała, że cokolwiek ją złego spotkało w życiu, to niczego nie żałuje i nie chciałaby, aby cofnąć czas.

Pani Dorota  uważa, że to wszystko ją ukształtowało i spowodowało, że jest teraz w tym miejscu i dziękuje losowi.

Czemu się popłakałam?

Bo miałam w życiu bardzo podobnie i moje dzieciństwo i nastoletnie dorastanie nie było usłane różami.

Kiedy w domu jest przemoc, alkohol i łzy, to się szybciej dorasta i samemu sobie przysięga, że nigdy, ale to nigdy nie zgotuje się piekła swoim Dzieciom i nie powieli się błędów swoich rodziców.

Wiem, że nie udało mi się wiele i w mojej rodzinie były chwile, że źle się działo. 

Jak w każdym domu coś jest nie tak i coś się nie klei i jeśli moje Dzieci były nami rodzicami zawiedzione, to ja jako matka – przepraszam.

Moje dzieciństwo mnie tak ukształtowało, że teraz po czasie mogę stwierdzić, że stałam się przez to uczciwa, ale i harda na przeciwności losu.

Byłam wiele razy upokorzona przez innych ludzi. Byłam obita i zdeptana, ale po każdym takim incydencie potrafiłam się otrzepać, by iść dalej przez życie.

Uważam, że mam w sobie wielki dar uzdrawiania życiowych sytuacji i walczyłam jak lwica o swoją rodzinę. Taką szkołę życia mam z dzieciństwa, które dało mi siłę, że warto bić się o siebie i o to, co się w życiu kocha najbardziej.

Niedługo mam urodziny i życzę sobie sama, aby moje życie przy boku ukochanego mężczyzny jeszcze trochę potrwało.

To na starość mam poczucie pełni szczęścia.

Było ciężko, ale zwyciężyłam.

 

Telewizja zeszła na psy!

Niestety, ale w tym wpisie muszę przyznać rację posłance Pawłowicz.

W tym jednym temacie, kiedy piszę o draństwach tego nierządu – poddaję się, bo Krycha ma rację!

Krycha ma rację, że czas odebrać koncesję telewizjom komercyjnym, gdyż te telewizje schodzą na psy.

Kiedy tak pilotem sobie klikam, aby znaleźć dla siebie coś interesującego, to napotykam na dno i metr mułu.

Sam diabeł chyba podpowiada realizatorom różnych programów, aby były one coraz bardziej debilne.

Świat schodzi na psy i telewizje schodzą na psy, bo nie da się przełknąć i zaakceptować wielu już programów, które uczą młodzież patologii, a starsi przecierają oczy ze zdumienia.

Weźmy na tapetę poranne śniadaniówki, w których występują tacy prostacy jak Niecik, ten od disco polo, który snuje swoje mądrości i nie potrafi zdania sklecić po polsku a Kinga Rusin i Kraśko robią dobrą minę do złej gry.

Weźmy na tapetę paradokument „Szpital”, w którym to między złamaną nogą, a bólem brzucha wyjawia się zdrada i ten szpital zamienia się w ring i mordobicie.

Weźmy na tapetę „Kuchenne rewolucje”, w których to prymitywna Gessler rzuca „mięsem” i żarciem, kiedy na świecie głodują dzieci.

Weźmy na tapetę program pt. „Tak jest”, do którego Morozowski zaprasza dwie przeciwstawne osoby z opcji politycznych i odbywa się jatka, która jest nie do zniesienia.

Weźmy na tapetę nowy program o pieskach, które ponoć ratuje Joanna Krupa, Przy każdej okazji zdejmuje ubranie. Ha ha jak się ciepło promuje, bo Miszczak lubi ładne kobiety!

Można by tak mnożyć, bo wielu programów nie oglądam, gdyż nie trawię, ale wspomnę jeszcze o reklamach, w których przy śniadaniu, czy obiedzie reklamują czopki na hemoroidy, albo „Braveran”, aby korzeń zapłonął!

Reasumując, to wszystko nie wnosi w moje życie niczego – dosłownie niczego, a mam odruch wymiotny, co skutkuje, że niestrawne programy omijam jak dżumę.

Jednak dziś przeczytałam, że TVN Style będzie emitował program o podrywie kobiet i tu coś we mnie pękło!

Pomyślałam sobie, że to nie dzieje się naprawdę, bo przecież nie można zniżyć się do takiego poziomu – a jednak się dzieje!

I jeszcze mi dokopał „Wprost”. który rekomenduje kobiety znaczące w Polsce i tu mi opadły wszystkie członki.

Może czas umierać, bo nie kumam tego świata i tej rzeczywistości!

 

 

Klik i wszystko na sprzedaż!

Zbliża się jesienne otwarcie programów telewizyjnych, które powstawały podczas wakacji właśnie.

Jednak to nie przeszkodziło wielu „gwiazdom”, by pojechały gdzieś w daleki świat – na wyspy różnorodne, gdzie jest pięknie i anielsko, by zrobić sobie focie i natychmiast je przesłać na Facebooka, albo innego diabła.

Potem te focie oczywiście znalazły się na „Pudelkach”. „Plotkach” i innych plotkarskich portalach.

Te wakacje z celebrytkami, które absolutnie nie chronią swojej prywatności niejednokrotnie wpędzały mnie w zażenowanie. Tak, tak zaglądam na te portale i ciekawe kto na nie nie zagląda – ha ha.

To nie jest tak, że zazdroszczę im tych wakacji, figury, kostiumu kąpielowego, plaży i słońca, bo przecież ja też kiedyś byłam piękna i młoda, ale moje zdjęcia są w albumach. Nie zazdroszczę, że ja się zestarzałam, a panie w moim wieku wciąż na fali sprzedają swoją prywatność chętnie i ochoczo.

Tak sobie myślę, że te wakacje otworzyły mi oczy na małość tych telewizyjnych celebrytek, a to się wiąże z niechęcią oglądania ich programów.

Nie będę oglądała „Kropki nad „i” – Moniki Olejnik, która prężyła się jak łania przed obiektywem, ale najpierw poddawała ważne, dziejące się w kraju sprawy. Lansowała się na potyczkach PiS-u w kostiumie kąpielowym.

Nie będę oglądała żadnego programu z Małgorzatą Rozenek, która wraz z Radziem Majdanem przemierzyli Wietnam za dolara dziennie, a potem na potęgę lansowali się na gorącej plaży. Wszystko dla kasy, co uwiera i mierzi.

Nie będę oglądała „Dzień dobry TVN” z panią Rusin, która skacze i podryguje przed obiektywem, aby tylko zrobić na złość swojej odwiecznej rywalce – Hannie Lis, co to jej męża zabrała.

Nie będę też oglądała programu śniadaniowego z panią Kalczyńską, która kiedyś była niezłą dziennikarką, a celebryctwo uderzyło jej do głowy i na zdjęciach wkłada sobie dłoń w matosy kąpielowe.

Nie będę oglądała „Kuchennych rewolucji”, gdyż szanowna Magda Gessler po pijaku, czy też pod wpływem kokainy robi dysputy ze swoimi fanami i wychodzi to żenująco.

Co będę oglądała więc?

Będę oglądała „Szkło kontaktowe”, bo panowie nie istnieją na Facebooku i nie sprzedają swojej prywatności.

Będę oglądała Annę Jędrzejowską i Justynę Pochanke, bo to są kobiety z klasą, a ich prywatność jest święta.

Nie chcę wyjść w tym wpisie na zgreda, ale pragnę nadmienić, że zawsze lubiłam normalność z odrobiną pieprzu, ale niechaj to będzie inteligentne i ze smakiem.

Odrzucam kicz kategorycznie i pchanie się na szkło w kostiumie kąpielowym, co jest straszną taniochą!

 

 

 

 

 

Modlitwa na ból zęba zamiast Ibupromu!

Zaraz po zakończeniu Szczytu NATO przełączyłam telewizor na kanał telewizji TVP1 i na ekranie pojawił się wywiad z Prezydentem Dudą, który prowadziła ulubienica Prezesa Kaczyńskiego – Danuta Dunin – Holecka.

Na co dzień nie oglądam tej reżimowej telewizji, a zwłaszcza ich Wiadomości, ale jak się trafiło, to się na chwilkę zatrzymałam.

Nie żebym wsłuchiwała się w wywiad z Prezydentem, bo nie obchodzi mnie, co ma On do powiedzenia od siebie, bo nie mówi od siebie, a na polecenie, a więc jest niewiarygodny.

Wpatrzyłam się w ekran telewizora i zauważyłam, że Prezydentowi się lekko przytyło. Jego twarz się zaokrągliła i zrobił się pucułowaty, ale to dobrze. Świadczy to, że Prezydent ma apetyt i nie jest nerwowy, bo ludzie nerwowi apetytu raczej nie mają, a tu proszę jaka dobra zmiana.

Następnie wzrok mój w okularach skupił się na Pani prowadzącej. Pani Holecka zapięta po szyję w czarnej sukience z białym kołnierzykiem i do tego białe mankiety przy rękawach. Sukienka trochę dłuższa, by kolanek nie pokazywać i fryzura!

Włosy upięte w koczek jakiego się już raczej nie upina, ale w sumie prezentowała się klasycznie i elegancko, choć trochę wyglądała jak zakonnica.

Czyli w telewizji reżimowej  wraca moda z dawnych lat i przede wszystkim jest to moda taka akuratna, aby nie pokazać ani za dużo, ani za mało, czyli tak w sam raz! 🙂

Monika Olejnik, która prowadzi „Kropkę nad i” w stosunku do Pani Holeckiej, to modowa rozpustnica! 😀

Tak więc postanowiłam zaznajomić się z drogą życiową Pani Holeckiej i przeczytałam w sieci, że jest to kobieta przede wszystkim bardzo wierząca i ambitna, a na ból zęba stosuje modlitwę. 😀

Nie mam nic do ludzi wierzących i szanuję ich poglądy, ale jest jednak pewna granica w głoszeniu andronów i nie przekraczaniu granic zdrowego rozsądku. 

Zachęcam do przeczytania poniższego:

– Dzięki modlitwie dostaję wszystko. Mówię: Panie Boże Ty wiesz, co jest dla mnie dobre. A ja przyjmuję Twoje propozycje – mówi Danuta Dunin – Holecka w wywiadzie dla „Dobrego Tygodnia”.

Dziennikarka jest przekonana, że nie byłaby w tym miejscu, w którym jest, gdyby nie wiara, którą zaszczepiły w niej siostry Nazaretanki. Jak wyznaje, wiara jest nieodłącznym elementem każdej sekundy życia.

W dzieciństwie dziennikarka chodziła do kościoła aż 4 kilometry. Dziadkowie posłali wnuczkę do prywatnego Liceum Sióstr Nazaretanek w Warszawie oddalonej o 200 km od jej rodzinnego domu. Początki miała trudne, płakała w nocy w poduszkę. Jednak dzisiaj jest wdzięczna dziadkom za to, że dali jej wykształcenie, ponieważ w domu się nie przelewało.

„Dziadek, Jan Szałkowski, nie żyje. Był najukochańszą osobą w moim życiu” – mówi „Dobremu Tygodniowi” Danuta Holecka.
I przyznaje, że miała obawy, że zakonnice będą dużo rzeczy narzucać. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca. To tam nauczyła się, że można modlić się swoimi słowami.

Studiując ekonomię w Szkole Głównej Handlowej poznała jednak Krzysztofa, przyszłego męża. Do telewizji trafiła z konkursu w 1993 roku.

Wkrótce na świat przyszli synowie Julian i Stefan, bliźniacy. Jeden z nich zaraził się w szpitalu gronkowcem złocistym. Lekarze dawali mu nikłe szanse na przeżycie.

„Ani na moment się nie załamałam. Wymodliłam jego zdrowie” – mówi. Opowiada także o tym, że wielokrotnie przekonała się o sile modlitwy.

Kiedyś rozbolał ją ząb, a wieczorem miała prowadzić „Wiadomości”. Nie miała zastępstwa.

„Ból był nie do zniesienia. Panie Boże, pomóż mi na czas programu. I nagle ból odszedł. Po ‚Wiadomościach’ wrócił” – opowiada.

Dziś prezenterka każdy dzień zaczyna od rozmowy z Bogiem.

„Dzięki modlitwie dostaję wszystko. Mówię: Panie Boże Ty wiesz, co jest dla mnie dobre. A ja przyjmuję Twoje propozycje” – wyznaje w rozmowie z tygodnikiem.

Modli się przez wstawiennictwo Maryi i bł. księdza Jerzego Popiełuszki.

„Każdy rodzi się z zadaniem do wykonania, które ma służyć Bogu” – uważa.

http://www.fronda.pl/a/danuta-holecka-dzieki-modlitwie-dostaje-wszystko,68829.html