Archiwa tagu: terapia

Kobiecy alkoholizm!

Wczoraj przeczyta艂am w聽Newsweeku felieton o alkoholizmie kobiety, kt贸r膮 by艂o sta膰 na torebk臋 Prady.

Jest to wstrz膮saj膮ce 艣wiadectwo kobiety z tzw. wy偶szej p贸艂ki, kt贸ra zatraci艂a si臋 w na艂ogu i opisa艂a dok艂adnie jak kobiety pij膮ce potrafi膮 si臋 kamuflowa膰 przez wiele lat i ich na艂贸g cz臋sto zostaje niezauwa偶ony w pracy, czy te偶 w domu.

Naukowo jest udowodnione, 偶e to kobietom trudniej jest wyj艣膰 z impasu, a udaje si臋 cz臋艣ciej m臋偶czyznom.

Jednak to kobiety potrafi膮 si臋 lepiej maskowa膰 i maj膮 opracowan膮 strategi臋 do perfekcji.

Ja pisz臋 o przeci臋tnej kobiecie, nie z wy偶szej p贸艂ki – zwyk艂ej kobiecie, kt贸rej si臋 uda艂o i od wielu lat nie zajrza艂a do kieliszka.

Wszystko na nowo si臋 jej puk艂ada艂o, bo wr贸ci艂a do pracy i uratowa艂a swoje ma艂偶e艅stwo, a m膮偶 jej wybudowa艂 cudowny dom, w kt贸rym s膮 szcz臋艣liwi!

Ka偶dy alkoholik przestaje kiedy艣 pi膰, niekt贸rym udaje si臋, to jeszcze za聽偶ycia.

Jak偶e mi艂o na ni膮 teraz patrze膰, a by艂o kiedy艣 patrze膰 na ni膮 z politowaniem i wielkim wsp贸艂czuciem, bo pi艂a i to wcale nie w towarzystwie, ani okazjonalnie.

M臋偶atka i matka dw贸ch syn贸w zacz臋艂a pi膰 kiedy jej dzieci chodzi艂y jeszcze do gimnazjum, a wi臋c wci膮偶 potrzebowali matki. Jednak najcz臋艣ciej matka by艂a w stanie wskazuj膮cym, a wi臋c ch艂opcy czuj膮c luz robili wszystko, co najgorsze.

Zacz臋li wagarowa膰 notorycznie, imprezowa膰 i pojawi艂y si臋 te偶 narkotyki. Nauczyciele za艂amywali r臋ce, bo 偶adne argumenty nie trafia艂y do nich, 偶e musz膮 si臋 uczy膰. Psycholog coraz cz臋艣ciej wzywa艂 matk臋 na rozmowy, gdy偶 zachowanie ch艂opc贸w by艂o coraz bardziej naganne i niepokoj膮ce. Byli brutalni wobec innych i cz臋sto z ich winy dochodzi艂o w szkole do b贸jek, ale matka si臋 w szkole nie zjawia艂a, a je艣li to by艂a skacowana i wszyscy rozk艂adali r臋ce, bo szkoda by艂o dzieciak贸w.

Przykro by艂o na ni膮 patrze膰, poniewa偶 mia艂a w艂asn膮 dzia艂alno艣膰 i w malutkim lokalu robi艂a kobiece paznokcie,a wi臋c 聽finansowo zawsze co艣 dla siebie mia艂a, ale cz臋sto zak艂ad by艂 zamkni臋ty, bo nie mia艂a si艂y pracowa膰.

Codziennie przemierza艂a t膮 sam膮 drog臋 z domu do sklepu, gdzie szybkimi ruchami chowa艂a flaszk臋 w torebce i czym pr臋dzej p臋dzi艂a do domu, aby si臋 tylko znowu napi膰. M膮偶 jej wyje偶d偶a艂 s艂u偶bowo na dalekie budowy i bywa艂 w domu tylko podczas weekendu, a wi臋c nie by艂 w stanie jej pilnowa膰. Robi艂a to jej matka 鈥 staruszka, kt贸ra schorowana siedzia艂a w jej domu i pilnowa艂a, by c贸rka nie mia艂a sposobno艣ci wyj艣膰 po alkohol.

Nigdy alkoholika si臋 nie upilnuje, bo alkoholik ma schowany alkohol w przer贸偶nych miejscach, a wi臋c w pralce, w piwnicy, na klatce schodowej w licznikach i tak dalej.

Nasza bohaterka by艂a mistrzyni膮 w kamuflowaniu zakazanego towaru i nikt nie by艂 w stanie wyw臋szy膰, gdzie zd膮偶y si臋 napi膰. Je艣li brakowa艂o pieni臋dzy, to zawsze kto艣 jej po偶yczy艂 kas臋, bo robi艂o si臋 jej wszystkim 偶al, a by艂a lubiana w spo艂eczno艣ci. By艂a mistrzyni膮 k艂amstwa i zawsze co艣 wymy艣li艂a, aby sko艂owa膰 kas臋 cho膰by na par臋 piw.

Szko艂a zacz臋艂a j膮 straszy膰, 偶e je艣li si臋 za siebie nie we藕mie, to dzieci p贸jd膮 do o艣rodka i potem pod kuratel臋 rodziny zast臋pczej i dopiero kiedy policja zacz臋艂a robi膰 pierwsze kroki w celu odebrania jej dzieci 鈥 podzia艂a艂o.

Nikt nie wiedzia艂 dlaczego pije i ludzie si臋 dziwili, bo dzieci zdrowe, m膮偶 pracowity, a ona przesta艂a nad wszystkim panowa膰. Nie sprz膮ta艂a i nie gotowa艂a dla dzieci. By艂a nerwowo trze藕wa, kiedy m膮偶 wraca艂 do domu, ale i ten nagle zauwa偶y艂, 偶e jego 偶ona z niczym sobie nie radzi. Zagrozi艂, 偶e je艣li nie przestanie pi膰, to si臋 z ni膮 rozwiedzie i to聽 o dziwo 鈥 podzia艂a艂o.

Nagle stan臋艂a i pomy艣la艂a, 偶e w jednej chwili mo偶e straci膰 wszystko. Posz艂a wi臋c do lekarza, kt贸ry wypisa艂 jej wniosek na zamkni臋te leczenie i pojecha艂a.

Nie by艂o jej wida膰 prawie miesi膮c i ludzie szeptali, 偶e pewnie to leczenie guzik jej da, bo alkoholik i tak zawsze wraca do pica i ma艂o komu udaje si臋 wyj艣膰 z na艂ogu. Szeptali, 偶e z pewno艣ci膮 po powrocie zacznie si臋 na nowo szopka i wybiegi, aby tylko si臋 napi膰 poniewa偶 widzieli jej wieloletnie uzale偶nienie.

Wr贸ci艂a z tego leczenia i wygl膮da艂a bardzo dobrze, bo przybra艂a na wadze, a z twarzy znik艂 syndrom pija艅stwa i si臋 艂adnie wyg艂adzi艂a.

Wr贸ci艂a i wzi臋艂a si臋 do roboty tak w domu jak i w pracy. Min臋艂o par臋 lat, a ch艂opcy si臋 po偶enili i urodzi艂y si臋 im dzieci, a ona jest najlepsz膮 babci膮 pod s艂o艅cem. Wiecznie zap臋dzona, gdy偶 to taki typ kobiety, 偶e okna myje raz w tygodniu i zmienia firany. Biegnie na rynek, by kupi膰 艣wie偶e warzywa, aby ugotowa膰 dobry obiad i zawsze latem na jej balkonie s膮 艣licznie utrzymane kwiaty.

Ludzie przecieraj膮 oczy ze zdumienia, 偶e jej si臋 uda艂o i zastanawiaj膮 si臋 na tym, co jej w tym szpitalu zrobili, 偶e wszy艂a na prost膮 i mi艂o si臋 na ni膮 teraz patrzy.聽馃檪

Historia prawdziwa, a zosta艂y zmienione detale jeno.

Alkoholiczki z torebkami Prady – znana dziennikarka opowiada o swoim na艂ogu.

Ma艂gorzata 艢wi臋chowicz

MA艁GORZATA 艢WI臉CHOWICZ

By艂am non stop pijana, a ludzie mi m贸wili: 鈥瀎ajnie, 偶e ju偶 nie pijesz鈥, 鈥瀘d roku nie widzieli艣my ci臋 pijanej鈥. Tak mi si臋 udawa艂o wszystkich oszukiwa膰 鈥 m贸wi Michalina Taczanowska, dziennikarka. Na ekranach kin pojawi艂 si臋 niedawno film Kingi D臋bskiej 鈥瀂abawa, zabawa鈥. Jego bohaterki s膮 wykszta艂cone, dobrze sytuowane i bardzo uzale偶nione. 鈥 Ja m贸wi臋 na takie: alkoholiczki z torebkami od Prady. Strasznie si臋 wstydz膮 i 艣wietnie maskuj膮 – m贸wi Tacznowska i apeluje. Przesta艅cie si臋 wstydzi膰 i oszukiwa膰, zacznijcie si臋 leczy膰.

MICHALINA TACZANOWSKA:聽Pi艂am? 15 lat. D艂ugo. I ostro. Cho膰 pocz膮tkowo wydawa艂o mi si臋, 偶e niewinnie. M膮偶 by艂 w szkole filmowej w 艁odzi. Tam pili wszyscy, ja z nimi, na okr膮g艂o. Mia艂am mocn膮 g艂ow臋, 艣wietnie mi si臋 pi艂o. Picie w tym 艣rodowisku nie by艂o rzecz膮 wstydliw膮, pod warunkiem, 偶e nie ko艅czy艂o si臋 偶enuj膮co. A u mnie z czasem ta 艣wietna tolerancja na alkohol gdzie艣 znikn臋艂a i zacz臋艂y si臋 偶enady. Budzi艂am si臋 w obcym 艂贸偶ku, z obcym facetem albo na izbie wytrze藕wie艅. To jest ten moment, po kt贸rym lepiej ju偶 pi膰 nie wychodz膮c z domu. Pi艂am wi臋c w samotno艣ci. A to jest wielkie nieszcz臋艣cie, pocz膮tek totalnego zjazdu. Cho膰 z czasem ju偶 nawet si臋 nie upijasz.

Tylko?聽

鈥 Wyr贸wnujesz poziom alkoholu we krwi wal膮c setk臋 co dwie godziny. Przez wiele lat mieszka艂am w USA i jeden rok mia艂am taki, 偶e stale wyr贸wnywa艂am sobie poziom. Wsz臋dzie mia艂am butelki, tak偶e pod fotelem w samochodzie. Pi艂am, po czym 偶u艂am gum臋 arabsk膮, kt贸ra zabija wszelki zapach. By艂am w takim stanie, 偶e gdybym raz czy drugi odpu艣ci艂a sobie t臋 setk臋, to bym zaraz mia艂a delirk臋, poty, l臋ki. Przez rok by艂am non stop pijana, a ludzie mi m贸wili: 鈥瀎ajnie, 偶e ju偶 nie pijesz鈥, 鈥瀘d roku nie widzieli艣my ci臋 pijanej鈥. Tak mi si臋 udawa艂o wszystkich oszukiwa膰. Ale p贸藕niej ju偶 by艂o coraz gorzej, w tym stanie, w kt贸rym by艂am, nie mog艂am zasn膮膰, wi臋c zacz臋艂am bra膰 prochy. A prochy s膮 jeszcze gorsze, ni偶 w贸da, bo w贸da jest 艣mierdz膮ca, ordynarna, ewidentna. A proszki to si臋 艂yka lekko, najpierw trzy, pi臋膰, p贸藕niej dziesi臋膰. Im dalej zabrniesz, tym wi臋ksz膮 prac臋 musisz p贸藕niej wykona膰, 偶eby wytrze藕wie膰. I nie chodzi tylko o to, 偶eby przesta膰 pi膰. Niekt贸rym mo偶e si臋 wydaje, 偶e聽abstynencj膮聽wszystko naprawi. Tymczasem jest ogromna r贸偶nica mi臋dzy abstynencj膮 a trze藕wo艣ci膮. Abstynencja to tylko przerwa mi臋dzy piciem. Trze藕wo艣膰 to d艂ugi proces zmieniania siebie tak, by m贸c normalne 偶y膰, mie膰 normalne relacje z innymi, by膰 pogodzonym ze sob膮. To nie jest 艂atwa droga i wielu si臋 na niej wywraca. Ja si臋 wywr贸ci艂am szybko.

P贸藕niej odtrucia, kolejne pr贸by leczenia?聽

鈥 Na odtruciach by艂am niezliczon膮 ilo艣膰 razy. Daj膮 kropl贸wki, sprawdzaj膮 parametry i po trzech dniach wracasz do domu. Na pocz膮tku nawet to nie藕le znosisz, ale ka偶dy kolejny raz, to wi臋ksze cierpienie. Delirka, halucynacje, rzyganie, sranie.聽Alkoholizm聽to straszna choroba. Te sfery tak zwane wy偶sze maj膮 z ni膮 gorzej. Poniewa偶 to choroba iluzji i zaprzecze艅, u偶ywa si臋 wszystkich 艣rodk贸w, by nie przyzna膰, 偶e ma si臋 problem. Ukrywa si臋, minimalizuje, pr贸buje racjonalizowa膰. Ludziom mniej skomplikowanym jest 艂atwiej 鈥 szybciej spadaj膮 na swoje dno, szybciej si臋 odbijaj膮. Tym, kt贸rzy maj膮 wy偶sz膮 pozycj臋, jest gorzej wyzdrowie膰. Cho膰by dlatego, 偶e maj膮 zaplecze. Finanse, rodzin臋, przyjaci贸艂.

Czytaj te偶:聽Alkoholizm i kobiety

Takie zaplecze nie pomaga wyj艣膰 z na艂ogu?聽

鈥 Mo偶e ci臋 ci膮gn膮膰 w d贸艂, bo je艣li masz pieni膮dze, to sobie fundujesz r贸偶ne zabiegi, kropl贸wki, to wszystko, co pozwala zatrze膰 艣lady picia i jako艣 funkcjonowa膰. Je艣li masz dobrze sytuowanych znajomych, na przyk艂ad lekarzy, to oni ci pomog膮 po kole偶e艅sku. Masz wi臋cej mo偶liwo艣ci maskowania tego, 偶e pijesz. Znam wiele kobiet sukcesu, kt贸rym d艂ugo udawa艂o si臋, pomimo picia, robi膰 fantastyczn膮 karier臋. Ale ani jednej, kt贸ra by ostatecznie 鈥 w wyniku picia 鈥 nie zniszczy艂a, tego co osi膮gn臋艂a. To tylko kwestia czasu.

Powiedzmy o stratach.聽

鈥 Mog臋 powiedzie膰 o moich: odszed艂 m膮偶, straci艂am mieszkanie w Nowym Jorku, samoch贸d, konta w banku. Wr贸ci艂am do rodzic贸w, kt贸rzy widz膮c, co ze mn膮 zrobi艂 alkoholizm, ma艂o nie oszaleli. Wci膮偶 by艂am jeszcze m艂oda, mia艂am 34 lata, niby pi臋kny wiek, mo偶na wszystko zacz膮膰 od nowa. Ale to 鈥瀘d nowa鈥 jest tak ci臋偶kie鈥 Naprawd臋 trudno zaczyna膰, gdy tyle si臋 straci艂o, gdy bez picia ju偶 nie jest si臋 w stanie nic zrobi膰, gdy ma si臋聽depresj臋. Z wielkim wsp贸艂czuciem patrz臋 na ka偶dego, kto jest w takim po艂o偶eniu, w jakim ja by艂am wtedy. Wyobra偶a艂am sobie, 偶e jak tylko p贸jd臋 na leczenie, to szybko p贸jdzie, wyjd臋, b臋dzie cudownie. Okaza艂o si臋, 偶e bez picia nic nie jest takie, jak by艂o. Wszystko wydaje si臋 inne, wszystkiego trzeba si臋 uczy膰 na nowo, bo wcze艣niej niemal wszystko robi艂o si臋 z alkoholem. Ja bez alkoholu nie umia艂am nawet ta艅czy膰, ani p贸j艣膰 z facetem do 艂贸偶ka. Spotka艂am wiele kobiet, kt贸re pi艂y. Jedne, bo m膮偶 od nich odszed艂. Inne, bo dopad艂 je syndrom pustego gniazda 鈥 dop贸ki by艂y dzieci, jako艣 by艂o, dzieci wyfrun臋艂y z domu, nie ma co robi膰, zaczyna si臋 pi膰. Inne zaczynaj膮 od koniaczku, 偶eby im si臋 lepiej zasypia艂o. I nie wszystkie si臋 uzale偶ni膮. Du偶o o tym my艣la艂am i teraz wiem, 偶e ju偶 w podstaw贸wce, wypijaj膮c swoje pierwsze dwa piwa, powinnam wiedzie膰, 偶e si臋 uzale偶ni臋. Leciutko si臋 wtedy wstawi艂am, ale poczu艂am to CO艢. Co艣 na moje kompleksy, na moj膮 nie艣mia艂o艣膰, na brak poczucia bezpiecze艅stwa. Alkoholik w艂a艣nie dlatego pije. Nie, jak wi臋kszo艣膰 po to, by by艂o rado艣nie, przyjemnie. Tylko dlatego, 偶e picie mu co艣 za艂atwia. Zape艂nia jaki艣 brak.

Czy kobiety nie szukaj膮 odpr臋偶enia w alkoholu, bo stres, bo awans, bo za du偶o si臋 od nich oczekuje?

鈥 Oczywi艣cie mo偶na sobie szuka膰 takich usprawiedliwie艅: bo w pracy ci臋偶ko, bo mia艂am ci臋偶kie dzieci艅stwo, bo ojca alkoholika. Z tego, jak szuka膰 sobie usprawiedliwie艅, ka偶da alkoholiczka mog艂aby napisa膰 doktorat. Tak ju偶 jest w tej chorobie, 偶e szuka si臋 usprawiedliwie艅, 偶e si臋 k艂amie, pozuje, aby tylko kto艣 nie pomy艣la艂, 偶e upijam si臋, jak ostatnia menelka. Jednak, jak si臋 w por臋 nie we藕miesz za leczenie, to ko艅czysz, jak menelka. By艂am na pogrzebach paru kobiet, kt贸re w por臋 si臋 nie zatrzyma艂y. Patrzy艂am po 偶a艂obnikach: cz臋艣膰 w drogich garniturach, nawet znane twarze, a cz臋艣膰: twarze sine, napite, odziane w byle co 鈥 znajomi z ostatniej cz臋艣ci 偶ycia. Pij膮ca kobieta, po jakim艣 czasie ju偶 nie potrafi si臋 porozumie膰 z tymi, z kt贸rymi nie pije. Jest ogromna agresja uzale偶nionych do tych, kt贸rzy mogliby spojrze膰 ze zdziwieniem, obrzydzeniem, oceni膰. Unika si臋 ich.聽Nie chce si臋 s艂ucha膰 uwag w rodzaju: masz problem, id藕 na聽odwyk?

鈥 Niewielki odsetek uzale偶nionych zg艂asza si臋 na leczenie, szczeg贸lnie tam, gdzie to leczenie jest najskuteczniejsze 鈥 czyli do pa艅stwowych o艣rodk贸w. Alkoholiczki z torebkami Prady wybieraj膮 prywatne, co jest takim stawianiem sprawy, jakby chcia艂y leczy膰 cukrzyc臋 separuj膮c si臋 od innych cukrzyk贸w.

Wstydz膮 si臋? Mo偶e odstraszaj膮 je sparta艅skie warunki?

鈥 Sparta艅skie warunki, ostry regulamin. W pa艅stwowym o艣rodku wszyscy s膮 traktowani tak samo, nie ma szans zgrywa膰 si臋, mie膰 si臋 za kogo艣 z lepszej p贸艂ki. Mia艂am szcz臋艣cie, 偶e trafi艂am do O艣rodka Terapii Uzale偶nie艅 przy Sobieskiego w Warszawie. Tam dosta艂am w ko艣膰. Waln臋li mi prawd臋 prosto w oczy. W grupie by艂o 8 os贸b, z kobiet tylko ja i jedna babka. Niestety, ju偶 nie 偶yje. Na pocz膮tek us艂yszeli艣my: zgodnie ze statystykami dwie osoby z waszej grupy przestan膮 pi膰, dwie szybko si臋 zapij膮, reszta b臋dzie mie膰 wpadki, wraca膰 na terapi臋 i zn贸w mie膰 wpadki. Niekt贸re, wk艂adaj膮c wielki wysi艂ek w to, 偶eby wyj艣膰 z rynsztoka, przesta膰 pi膰, latami chodz膮 na聽spotkania AA聽i jako艣 udaje im si臋 trzyma膰 z dala od alkoholu, ale bywa, 偶e jak tylko odpuszcz膮 sobie prac臋 nad sob膮, wci膮ga je jakie艣 nowe uzale偶nienie. Ju偶 nie w贸dka ich wci膮ga, ale na przyk艂ad hazard. 呕eby nie przej艣膰 z uzale偶nienia w uzale偶nienie, trzeba wci膮偶 nad sob膮 pracowa膰. Tak偶e nad tym, 偶eby odbudowa膰 relacje z tymi, kt贸rych si臋 skrzywdzi艂o. Moje dzieci musia艂y p贸j艣膰 na dwuletni膮 terapi臋 Doros艂ych Dzieci Alkoholik贸w i teraz ju偶 jest w porz膮dku, ale co ze mn膮 przesz艂y, to przesz艂y. Dot膮d, gdy do mnie wpadaj膮, musz臋 si臋 pilnowa膰, 偶eby na przyk艂ad nie po艂o偶y膰 si臋 na kanapie, nie zdrzemn膮膰, bo jakby mnie zobaczy艂y tak膮 le偶膮c膮, wr贸ci艂yby najgorsze wspomnienia. Spapra艂am im dzieci艅stwo, ale teraz widz膮, 偶e jestem ju偶 innym cz艂owiekiem. Lepszym. Pracuj膮cym nad sob膮. Codziennie, gdy wstaj臋, parz臋 kaw臋, wychodz臋 na taras, bez wzgl臋du na to, jaka jest pogoda, i m贸wi臋: 鈥濶o, Panie Jezu, co dzi艣 fajnego si臋 wydarzy?鈥 W og贸le nie jestem religijna, tylko zafascynowana Pismem 艢wi臋tym. Wybieram sobie jaki艣 fragment, czytam. I jest fantastycznie. To taki m贸j rytua艂. Mam wkodowane, 偶eby ka偶dy dzie艅 tak zaczyna膰. W艂a艣nie od zachwytu, i od wdzi臋czno艣ci za to, co mam. Za to, 偶e jestem trze藕wa.

 

https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/alkoholiczki-z-torebkami-prady-znana-dziennikarka-opowiada-o-swoim-nalogu/em4wf4x?fbclid=IwAR1joH0O063qOPBhuRExjd4u0VJ0-27YdBmjdDdOW3bIkq9AXlu-uJKbLMA

O kobiecie, kt贸rej zdrada wysz艂a na dobre!

Kiedy Karol wr贸ci艂 z tygodniowej delegacji nie za bardzo ucieszy艂 si臋 z widoku 偶ony i tr贸jki dzieci. Po obiedzie po艂o偶y艂 si臋 spa膰, gdy偶 twierdzi艂, 偶e jest kompletnie wyko艅czony i musi odpocz膮膰. Krysia, bo tak na imi臋 mia艂a jego 偶ona troch臋 si臋 zdziwi艂a, 偶e tak si臋 zachowa艂, jakby do tego domu 聽wcale nie zat臋skni艂, ale zabra艂a si臋 za swoje babskie czynno艣ci i czeka艂a, a偶 m膮偶 si臋 obudzi i z ni膮 porozmawia czulej.

Obudzi艂 si臋, wzi膮艂 prysznic i po tym wyj膮艂 walizki z pawlacza i zacz膮艂 si臋 pakowa膰. Wrzuci艂 do walizek kilka czystych koszul, spodnie i zebra艂 z 艂azienki swoje przybory toaletowe i kiedy Krystyna zorientowa艂a si臋 co si臋 dzieje, us艂ysza艂a tylko jego jedno s艂owo – odchodz臋!

Jak to odchodzisz, dok膮d odchodzisz – spyta艂a zdziwiona uwa偶aj膮c post臋pek m臋偶a za kiepskiej jako艣ci 偶art. Kiedy si臋 zorientowa艂a, 偶e on nie 偶artuje ju偶 nie by艂o go w domu.

Zbieg艂a za nim po schodach i chwyci艂a za kurtk臋 偶膮daj膮c wyja艣nie艅. Szarpn膮艂 j膮 z impetem i wycedzi艂, 偶e ju偶 nie kocha jej, a na dzieci b臋dzie p艂aci艂 alimenty. Ma mu pozwoli膰 odej艣膰, ale si臋 zakocha艂 w innej kobiecie i chce si臋 z ni膮 zestarze膰. Ma dosy膰 kr臋c膮cej si臋 po domu 偶ony wiecznie zapracowanej 聽w wyci膮gni臋tych dresach i krzykn膮艂, 偶e to koniec ich zwi膮zku i od czasu do czasu b臋dzie przychodzi艂, by odwiedzi膰 dzieci, bo dzieci kocha, a jej ju偶 nie!

Nie wierzy艂a w to us艂ysza艂a i nie mog艂a si臋 pogodzi膰 z tym, 偶e tak raptem przekre艣li艂 ich dziesi臋cioletni zwi膮zek. Nie zamierza艂a mu tak odpu艣ci膰 i musia艂a dowiedzie膰 si臋, co to za baba by艂a tak lepsza od niej. Milion my艣li przewali艂o si臋 jej przez g艂ow臋, kiedy zrozpaczona wr贸ci艂a do domu. Dzieci pyta艂y o ojca, a ona nie potrafi艂a nic sensownego im powiedzie膰. P艂aka艂a, a raczej wpad艂a w dzik膮 rozpacz i nie wyobra偶a艂a sobie dalszego 偶ycia bez niego.

Mija艂y dni, a ona nie potrafi艂a podnie艣膰 si臋 z 艂贸偶ka. Nie obchodzi艂y j膮 dzieci i czy s膮 czyste, czy nie s膮 g艂odne. Nie potrafi艂a zebra膰 my艣li, a w g艂owie ko艂ata艂y si臋 jej setki pyta艅, na kt贸re nie znajdowa艂a odpowiedzi. Telefon od matki j膮 nieco postawi艂 na nogi, ale poprosi艂a, by zaj臋艂a si臋 dzie膰mi, bo ona nie jest w stanie i tylko szlocha艂a do s艂uchawki i matka przyjecha艂a by zaj膮膰 si臋 zdezorientowanymi dzie膰mi, kt贸re czu艂y, 偶e sta艂o si臋 co艣 strasznego.

Krystyna zawsze wiedzia艂a, 偶e jest s艂aba psychicznie i zawsze prze偶ywa艂a wszystko bardziej ni偶 inne kobiety. Nie wstawa艂a z 艂贸偶ka i nic nie jada艂a, a偶 matka jej kaza艂a si臋 zebra膰 do kupy i wys艂a艂a j膮 do psychiatry, bo ju偶 nie mia艂a si艂 tak patrze膰 jak cierpi jej c贸rka.

Resztkami si艂 zwlok艂a si臋 z 艂贸偶ka i kiedy pokonywa艂a drog臋 do lekarza z jednej bramy wychodzi艂 jej m膮偶 i si臋 wszystko wyja艣ni艂o w jej sko艂owanej g艂owie. W tym domu mieszka艂a jej kole偶anka, kt贸ra by艂a od niej osiem lat starsza. Starsza, ale 艂adniejsza, a do tego bez m臋偶a, taka typowa singielka. Zawsze zadbana i mocno st膮paj膮ca po ziemi, czyli taki mocny charakter, kt贸ry nie raz stawia艂 Krystyn臋 na nogi, kiedy si臋 spotka艂y. Krystyna opowiada艂a, 偶e tr贸jka dzieci to nie lada wyzwanie, a ta zawsze utwierdza艂a j膮 w przekonaniu, 偶e da rad臋 i niechaj si臋 nie 偶ali, bo dzieci to wielki skarb.

Lekarza przepisa艂 jej leki na uspokojenie i skierowa艂 do psychologa, ale Krystyna nie bra艂a lek贸w, bo ba艂a si臋 otumanienia i ca艂kowitego oderwania od 艣wiata. Chodzi艂a do lekarza i ka偶d膮 recept臋 wykupowa艂a, ale leki zbiera艂a by mie膰 je na zapas, bo po g艂owie chodzi艂o jej samob贸jstwo. Tak, chcia艂a umrze膰, bo wci膮偶 kocha艂a Karola tak bardzo, 偶e nie wyobra偶a艂a sobie bez niego 偶ycia. Umiera艂a z mi艂o艣ci i jednocze艣nie z upodlenia jakie jej zafundowa艂.

Na to wszystko nie mog艂a ju偶 patrze膰 matka Krystyny. Widzia艂a jak cierpi i to, 偶e schud艂a dwadzie艣cia kilo i lecia艂a psychicznie w przepa艣膰. Posz艂a osobi艣cie do psychiatry i powiedzia艂a, 偶e ju偶 nie ma si艂y, bo mimo lek贸w c贸rka wci膮偶 si臋 nie mo偶e pozbiera膰 i tu psychiatra wypisa艂a skierowanie na psychoterapi臋 i namawia艂a do szybkiego zg艂oszenia si臋 do szpitala, gdzie co najmniej przez p贸艂 roku Krystyna musi podda膰 si臋 leczeniu.

Nie chcia艂a jecha膰 za 偶adne skarby. P艂aka艂a, bo co z dzie膰mi, a matka jej wykrzycza艂a, 偶e i tak jej nie ma dla dzieci, a ona si臋 nimi zajmie, ale do cholery niech co艣 zacznie ze sob膮 robi膰, bo ona wiecznie nie b臋dzie przecie偶 偶y艂a.

Krystyna wsiad艂a w autobus i pojecha艂a do szpitala oddalonego o sto 聽kilometr贸w. Po drodze by艂a kompletnie nieprzytomna, ale poradzi艂a sobie na izbie przyj臋膰 i zakwaterowano j膮 w pokoju z czterema innymi kobietami, kt贸re ju偶 tam od jakiego艣 czasu by艂y i wprowadzi艂y j膮 we wszystko, a najwa偶niejsze otoczy艂y opiek膮 i trosk膮.

Nie wiedzia艂a, co si臋 stanie jutro, ale pierwsz膮 noc przespa艂a spokojnie, a rano zaprosi艂 j膮 na rozmow臋 psycholog i rozpisa艂 grafik jej codziennych zaj臋膰. Poczu艂a si臋 bardziej spokojna, 偶e komu艣 zale偶y by wysz艂a na prost膮.

Mija艂y dni, a ona czu艂a si臋 w tym gronie ludzi z problemami coraz lepiej. Nagle zauwa偶y艂a, 偶e nie jest jedyna na tym 艣wiecie, kt贸r膮 m膮偶 porzuci艂 i zdradzi艂. Nagle poczu艂a, 偶e kto艣 chce jej co艣 wyt艂umaczy膰, 偶e na tym byle jakim zwi膮zku nie ko艅czy si臋 艣wiat i warto 偶y膰 mimo wszystko.

Min膮艂 miesi膮c psychoterapii i zauwa偶y艂a, 偶e kr臋ci si臋 wok贸艂 niej m臋偶czyzna o imieniu Adam, kt贸rego zdradzi艂a 偶ona. On 聽te偶 nie m贸g艂 si臋 z tym pogodzi膰, bo zdradza艂a go od trzech lat, a on o niczym nie wiedzia艂. Kiedy si臋 dowiedzia艂, to tak偶e nie m贸g艂 si臋 pozbiera膰, bo kocha艂 j膮 nad 偶ycie. Pr贸ba samob贸jcza i znalaz艂 si臋 w szpitalu by si臋 na nowo odnale藕膰. Krystyna i Adam zacz臋li bywa膰 ze sob膮 coraz cz臋艣ciej. Zaprasza艂 j膮 na wsp贸lne spacery i opowiadali sobie o swoim b贸lu, a偶 pewnego razu obj膮艂 j膮 i poca艂owa艂.

Nie od razu do niego co艣 poczu艂a, ale on by艂 uparty i zabiega艂 o jej wzgl臋dy. Dobrze im si臋 rozmawia艂o, a on opowiada艂, 偶e jego 偶ona nie mog艂a mie膰 dzieci, a on tak bardzo jest za dzie膰mi i 聽zawsze chcia艂 mie膰 ich du偶o.

Kiedy Krystyna wr贸ci艂a do domu, mocno postawiona na nogi, to Adam j膮 od czasu do czasu odwiedza艂. Widzia艂a, 偶e ma 艣wietny kontakt z jej dzie膰mi, co jej bardzo zaimponowa艂o, a z czasem lubi艂a go coraz bardziej. Dba艂 o ni膮 i kiedy tylko si臋 zjawia艂 zawsze mia艂 dla niej kwiaty, a dla dzieci prezenty, co bardzo podoba艂o si臋 Krystynie, kt贸ra chyba na nowo zacz臋艂a kocha膰 m臋偶czyzn臋.

Min膮艂 rok ich znajomo艣ci i zamieszkali razem, cho膰 Krystyna nie mia艂a jeszcze rozwodu, ale postanowi艂a zaufa膰 Adamowi. Coraz bardziej jej na nim zale偶a艂o. Dzieciaki zakocha艂y si臋 te偶 w Adamie, kt贸ry mia艂 wyj膮tkowy stosunek do dzieci i je autentycznie pokocha艂.

By艂a niedziela i Adam zabra艂 dzieci na spacer, a Krystyna zosta艂a w domu, by ugotowa膰 niedzielny obiad i raptem us艂ysza艂a, 偶e 聽kto艣 zapuka艂 do drzwi.

Zdj臋艂a kuchenny fartuszek i posz艂a otworzy膰 zdziwiona, 偶e kt贸偶 to mo偶e by膰. Otworzy艂a drzwi a w nich sta艂 Karol zaro艣ni臋ty i zaniedbany, woniej膮cy alkoholem i wyduka艂, 偶e przeprasza i chce do niej i do dzieci wr贸ci膰. Nie zastanawia艂a si臋 d艂ugo i go przeprosi艂a, 偶e nie wpu艣ci go do domu, bo ju偶 u艂o偶y艂a sobie 偶ycie na nowo i trzasn臋艂a mu drzwiami przed nosem.