Archiwa tagu: teściowa

Jedenaste przykazanie – Nie bądźcie obojętni – Marian Turski!

Mam w swojej małej kuchni sporą torbę, w której trzymam słoiki większe i mniejsze, a  także plastikowe pojemniki, a dlaczego, to napiszę później!

Najpierw napiszę o tym, co ugotowałam z tego, co miałam w lodówce!

Miałam pół główki białej kapusty, marchew, cebulę, a w pojemniku ziemniaki.

Nie miałam pomysłu na obiad, a więc wykorzystałam te składniki, by ugotować zupę krem, którą uwielbiamy od czasu do czasu!

  • na oleju podsmażyłam cebulę pokrojoną w piórka i pokrojone, obrane 4 ziemniaki,
  • do tego dodałam talarki marchewki i tak chwilę to smażyłam,
  • dodałam łyżkę jarzynki, odrobinę kminku, soli, pieprzu i to zalałam niewielką ilością wody,
  • na koniec dodałam posiekaną kapustę i tak mi się to pitrasiło pół godziny!

Kiedy warzywa były miękkie, to wszystko zmiksowałam i tak oto powstała pyszna, pożywna zupa podana z przysmażonym, pokrojonym w kostkę chlebem na suchej patelni.

Taką zupę można ugotować z każdego warzywa, bo z pomidora, cukinii, kabaczka, pora itp.

A teraz wrócę do słoików i pojemników, bo na co to trzymam?

Pamiętam, że kiedy byłam młodą kobietą ,mającą dwoje dzieci, to w czasie wakacji, kiedy ja musiałam biegać do pracy, to moimi dziećmi opiekowała się moja Teściowa.

Zawsze miała doskonałe podejście do dzieci i co najważniejsze gotowała dla dzieciaków obiady!

Nie musiałam się martwić, że dzieci są głodne i nie dopilnowane i za to zawsze będę jej wdzięczna!

Nie wiadomo kiedy minęło ponad 40 lat i mama mojego Męża stała się osobą nie radzącą sobie!

Już nie gotuje dla siebie, a Mąż codziennie robi jej zakupy i pilnuje, aby brała regularnie leki, a także  wozi po lekarzach na spółkę z bratem.

Staram się dawać jej zupy w słoikach, bo łatwiej jest jej to sobie podgrzać!

Cieszę się, że mogę się tak po latach odwdzięczyć, choć ubolewam, że pamięć jej już mocno szwankuje!

Słoiki i pojemniki przydają się także, kiedy szykuję posiłek dla naszego, chorego na raka sąsiada.

 

Znalezione obrazy dla zapytania: zupa krem kalinaxa

Nie rozdrapujmy w święta ran!

Znalezione obrazy dla zapytania bóg stworzył człowieka z oczami z przodu

Powyższy cytat należy do Olgi Tokarczuk, a przytaczam go po to, abym sama zrozumiała, że w moim wieku należy patrzeć do przodu, a przeszłość zostawić za sobą.

Minie za chwilę pierwszy dzień świąt i mimo, że w przeszłości moje stosunki z Teściową nie należały do udanych i nie chce mi się rozpisywać dlaczego, ponieważ rozdrapując przeszłość sama bym się krzywdziła, a także mojego Męża.

Moja teściowa jest dobrą kobietą z bardzo dobrym podejściem do małych dzieci, ale jest także osobą specyficzną i trzeba wiedzieć jak do Niej dotrzeć.

Ma 83 lata i jest wdową po swoim mężu, który ją kochał do szaleństwa, a Ona owinęła go sobie dookoła palca.

Jest specyficzna, ponieważ zawsze wydawało się Jej, że jest ciężko chora na przeróżne choroby, a w konsekwencji po prostu bardzo często szwankuje Jej ciśnienie i doskwiera arytmia serca.

Kiedy została wdową, to jeszcze bardziej zaczęła wsłuchiwać się w swój organizm i po prostu zaczęła wysyłać w przestrzeń komunikaty, które martwią Jej dwóch Synów.

Zaprosić Ją na święto, to jest nie lada zadanie, bo w ostatniej chwili oznajmia, że nie przyjdzie i niech wszyscy dadzą Jej spokój.

Kiedy byłam młodą żoną i matką, to bardzo dużo mi pomogła.

Musiałam pracować, a kiedy dzieci miały wakacyjną przerwę, to się nimi zajmowała, a także jako dobra krawcowa coś mi pomagała uszyć, czy też przeszyć i zawsze mogłam na Nią liczyć w krawieckich pracach.

Dziś udało się nam zaprosić na małe co nieco i przyszła!

Je jak ptaszek, a więc stół nastawiłam wg. jej potrzeb i cieszyłam się, że zjadła cokolwiek, bo ostatnio grymasi z jedzeniem.

Myślałam, że będzie chciała szybko iść do domu – do kota, ale o dziwo pobyła z nami prawie cztery godziny.

Po posiłku zaczęliśmy wspominać jak nasze miasto wyglądało przez II Wojną Światową!

Mąż włączył Internet i pokazywał swojej Mamie stare zdjęcia naszego miasta i okazało się, że Mama ma świetną pamięć do szczegółów i widzi obrazy bez potrzeby okularów.

Potem wciągnęliśmy ją w program rozrywkowy „The Voice Senior” –  program pełen wzruszeń ze wspomnieniami świątecznymi ludzi starszych, którzy śpiewali przecudnie i to się Teściowej bardzo podobało, a i my uroniliśmy niejedną łzę.

Następnie oglądaliśmy finałową „Szansę na sukces” i także dyskutowała o tym, kto śpiewa najładniej i kto powinien wygrać ten program.

Zauważyliśmy, że starsza pani zaczyna się powtarzać i zapomina się, a więc Mąż codziennie chodzi do Niej by brała systematycznie lekarstwa.

To był udany dzień z przesłaniem, aby nie rozdrapywać starych spraw, a iść w kierunku tego, co może nas spotkać w przyszłości – dobrego!

Teściowa zrobiła też coś bardzo rozsądnego, że w razie jej śmierci synowie mają wszystko po połowie i nie będą musieli włóczyć się po sądach i za ten rozsądek jej dziękuję.

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą, tabela, salon i w budynku

Święta z teściową i odrobina polityki!

Obraz może zawierać: roślina

W tym roku Wigilię spędzę z Mężem i Teściową, bo tak nam się ułożyło, ale będzie z pewnością przyjemnie.

O czym będę rozmawiała z Teściową w ten wieczór, kiedy Ona jest już wiekowa i dużo choruje?

Wyciągnę stare albumy i po wieczerzy planuję wspominanie dawnych czasów i sądzę, że to będzie udany wieczór!

Mąż kupił choinkę w doniczce, aby potem, na wiosnę planujemy zasadzić ją na zewnątrz o ile oczywiście się przyjmie!

Na Wigilię nie szykuję dużo, bo my ludzie starsi jemy już mniej, a więc będzie:

  • barszcz czerwony z uszkami,
  • racuchy drożdżowe z sosem grzybowym,
  • sałatka warzywna,
  • ryba po grecku,
  • kompot z suszu, kawa, herbata i ciasto.

Już ubrałam swoją choinkę w stare bombki i nie zważam na modę, a więc nie kupuję ozdób – nowych co roku! – (zdjęcia poniżej).

Tak będą u nas wyglądały święta, a więc na spokojnie, bez szumu politycznego, a spędzone tak, aby naładować akumulatory nie spiesząc się nigdzie.

Na pierwszy i drugi dzień świąt przygotuję ciepły obiad ze strogonowem w tle, ziemniakami i surówką oraz zupą zwaną – kwaśnicą!

I tak minął te święta i znowu powiemy sobie, że święta, święta i już po świętach, a tyle stresu jest w polskich kobietach, które stają na rzęsach by zdążyć posprzątać i ugotować – koszmar, w którym ja też brałam udział, ale teraz pasuję!

W tym czasie przed świętami przypominam sobie najgorszą Wigilię, kiedy to rano pojechaliśmy do Domu Opieki Społecznej po mojego Ojca 200 kilometrów w jedną stronę, a po przywiezieniu On zażyczył sobie, by go odwieźć!

Pamiętam, że moje Córki małe jeszcze – lepiły pierogi, a my zmęczeni padliśmy na twarz!

A teraz trochę inny temat:

18 grudnia ludzie w tysiącach wyszli na ulicę pod Sądy by zaprotestować przeciwko ustawie kagańcowej!

Wyszli przeważnie ludzie starsi – seniorzy, a ludzie młodzi zaczęli na portalach społecznościowych ich wyśmiewać  i ich skrytykowali i oto znalazłam na FB list do młodych, aby im uświadomić jak ważne to było!

Grażyna Mikołajska

„Tu moje odpowiedzi do nowotarskiej młodzieży drwiącej sobie na forach z ludzi demonstrujących pod sądem w Nowym Targu.:

Te dziadki kiedyś Wam wywalczyli to, że możecie jeździć na zachód, uczyć się tam i pracować, że nie macie kartek na żywność i śpicie spokojnie. Walczyli o to Młody Człowieku wtedy, kiedy ty przyszedłeś dopiero na świat, wiec nie drwij sobie z tych ludzi, bo mają bagaż przeżyć i doświadczeń tamtych lat, trudnych lat. Te dziadki walczą dziś o to, żeby nie było smogu w Polsce, żeby ludzie się szanowali i nie byli dzieleni na lepszy i gorszy sort. Walczą o to, żeby nie strwonić trójpodziału władzy , porządku prawnego jaki istnieje w całym demokratycznym świecie i tego co wywalczyli dla Was.

To nie są hece. Pewne rzeczy wynosi się z domu. Dzisiaj nie było młodych i to jest tragiczne, to jest smutne. Smutne, że młodzi nie interesują się tym, co się dzieje w ich ojczyźnie, nie biorą czynnego udziału w obronie spraw, które ich dotyczą lub wkrótce będą dotyczyć. Patriotyzm, to nie slogan wypisany na koszulkach, to wynosi się z domu. Oj marnie widziałabym Was Młodzi w latach takiej np. okupacji. Takie pokolenie minęło i już się nie wróci, ale jak nas wyprowadzą z UE i odetnie Wam się kurek od dobrobytu , to może czerwona lampka Wam się zapali. Cały cywilizowany świat zachodni z nas się śmieje, rządzi nami banda niedouczonych pajaców z prezydentem nieukiem na czele, którego wstydzi się w jego własna uczelnia, powielamy politykę PRLowskiej władzy i Ty Kolego drwisz sobie z ludzi którzy bronią samorządności, praw obywatelskich, trójpodziału władzy. Nazywasz tych ludzi dziadkami i się z nich śmiejesz? Wstyd. Jak Cię rodzice wychowali? Co Ci w domu przekazali, jakie wartości? Żenujące. Co robiłeś na lekcjach historii ? Ja nie będę się kiedyś wstydziła, ale Ty za siebie albo i Twoje dzieci za Ciebie – Tak i jeżeli będziecie się tylko wstydzić , to będą to najdelikatniejsze konsekwencje, tego co może Was spotkać.

Byliśmy tam za Was, byliśmy tam dla Was.

Obraz może zawierać: choinka

Obraz może zawierać: 1 osoba, roślina i choinka

Obraz może zawierać: choinka i na zewnątrz

Obraz może zawierać: choinka, roślina i w budynku

Teściowa kontra synowa!

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy nie młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było… życie?

Leopold Staff

 

Znalezione obrazy dla zapytania teściowa

To było 42 lata temu, kiedy się poznałam z moim, przyszyłym mężem, choć w tamtym czasie tego jeszcze nie wiedzieliśmy, że pozostaniemy razem przez tyle lat.

Pamiętam, że moja niedoszła teściowa nie chciała mnie za synową, bo byłam w jej oczach złą partią, zbyt biedną, a ona miała na oku lepszą dziewczynę dla swego synka.

Marzyła o bogatszej pannie, którą  miała na oku, ale jej sen się nie spełełnił.

Nigdy się nie domyśliła ile musiałam włożyć pracy w jej syna, którego wychowała na człowieka, któremu w życiu wszystko było można – takiego sympatycznego cwaniaczka.

Pobralismy się i mąż pojechał na dwa lata do wojska, a ja poważna matka wychowywałam nasze dziecko.

Po powrocie z wojska nie wiedział dalej, że ma rodzinę i dalej cwaniaczkował i sądzę, że gdyby miał inną żonę, bo by go pogoniła i zostawiła, a ten by „popłynął”.

Dużo mnie kosztowało, aby zrobić z niego odpowiedzialnego, poważnego faceta i wciąż nad nim pracowałam.

Kochałam go bardzo i nie wyobrażałam sobie innego mężczyzny u mojego boku i dlatego zniosłam nie jedno, co powodowało, iż byłam zmęczona.

Po paru latach wspólnego życia moja praca się opłaciła i zaczęłam być w końcu szczęsliwą żoną, a moja teściowa zobaczyła, że wciąż byłam przy nim, choć było bardzo różnie, bo z górki i pod górkę.

Jednym słowem wychowałam sobie tego faceta, który też mnie zawsze kochał, ale błądził i z tego zdał sobie sprawę w końcu.

Tydzień temu jechalismy na obiad i on tak wtrącił, że gdyby miał taki rozum jak teraz, to by mnie nigdy nie skrzywdził, a ja zamilkłam i nie skompentowałam, ale było mi pochlebstwem, że opłacilo się!

Mam dwóch zieciów i nigdy się nie wtrącałam w życie i wybory moich Córek – nigdy nie komentowałam ich Mężów i nie wtrącam się w wychowanie moich Wnuków.

Nie pojawiam się w ich domach niezaproszona i zawsze szanuję ich, jako towarzyszy moich Dzieci.

Uważam, że są dorośli wszyscy i mają prawo układać sobie życie tak – jak jest im wygodnie i dobrze na tym wychodzę, ale nie zawsze tak bywa w rodzinach, bo czytamy, że teściowe potrafią zepsuć każdy związek, a ich ingerencja jest  toksyczna.

Walczę z nią nawet o miejsce przy stole. Opowiem wam o mojej toksycznej teściowej.

Wiele młodych kobiet skarży się, że ich model prowadzenia domu, wychowania dzieci jest ostro krytykowany przez zaborcze teściowe. Psychologowie tłumaczą, że konflikt teściowa-synowa ma podłoże ewolucyjne. Matka mężczyzny nie trawi wybranki syna, gdy – z jej perspektywy – nie stanowi ona dobrego materiały genetycznego dla potencjalnych potomków. Wszystko dzieje się na poziomie nieświadomym. Te dwie rywalki w rodzinie walczą o serce jednego mężczyzny. Czy konflikt jest do rozwiązania? List o kłopotach z matką swojego męża przesłała nam nasza czytelniczka.

Teściowa kontra synowa – jak na ringu
– Co powinnam zrobić? – pisze we wstępie 32-letnia Agnieszka, autorka nadesłanego listu. – Przeraża mnie wizja kolejnego, niedzielnego obiadu z teściową, ale mój mąż daje mi do zrozumienia, że bardzo mu zależy, żebyśmy poszli razem. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, a spotykamy się od 5.

 

– To dla mnie trudna sytuacja. Nasz konflikt jest już tak zaawansowany, że nikt nie chce wyciągnąć reki. Chłodna atmosfera na spotkaniach, złowrogie spojrzenia, docinki, kąśliwe uwagi na temat wyglądu i braku dzieci: „Jeszcze ich nie macie” – to norma.

– Tydzień po świętach poszłam do psychoterapeutki – po raz pierwszy. Przy teściowej udaje, że jej nietaktowne (niejednokrotnie prostackie) zachowania mnie nie ruszają. Choć prawda jest taka, że ruszają i to bardzo mocno. Wiele razy przymykałam też oko na to, co robiła i mówiła, ale dłużej już tego nie zniosę.

– A co takiego robiła? Lista jest długa. Zachowuje się, jakbym zabrała jej syna, dosłownie wyrwała z rąk. Jeszcze przed ślubem mówiła, że nic nie jestem warta. Nie akceptowała naszego związku i odradzała Adamowi zaręczyny. Raz wykrzyczała, że mam na jego syna zły wpływ. Podkreślała, że nasz związek to pomyłka. Według niej nie pasujemy do siebie. Rościła sobie prawo do decydowania, z kim ma Adam założyć rodzinę.

– Byliśmy już razem, a ona podsyłała mu linki do profili dziewczyn na Facebooku, córek swoich znajomych. Dziewczyn – według niej idealnych. Przypominało to aranżowanie związku jak w hinduskiej rodzinie. O mały włos się przez to nie rozstalismy.

Obiadki i rosół teściowej
– Obiadki nigdy nie były rodzinne. Panująca atmosfera zakrawała na absurd – sztuczne uśmieszki i kąśliwe pytania to norma. Moje zamiłowanie do zdrowego jedzenia otwarcie krytykowała, mówiąc, że to fanaberie. Gdy u nas w domu serwowałam np.: rybę i warzywa na parze, odsuwała talerz z wykrzywioną miną. – Ja jestem zdrowa, nie muszę tego jeść. Próbowałam nabrać dystansu, więc grzecznie odpowiadałam: – Wiem, że wolisz na obiad schabowego z kapustą, ale my jemy takie obiady. U siebie gotuj, co chcesz, a my wolimy cię przyjąć po swojemu.

Nie rozumiała i prowokowała mojego męża pytaniami: Ona cię tym karmi na co dzień? Kiedyś tak nie jadałeś, więc co się zmieniło? Może dlatego ostatnio bolała cię głowa, bo jesteś niedożywiony?!

– Zaczęła przynosić swoje jedzenie, nakładała ziemniaki, nalewała rosół na talerz męża. Mnie pomijała, bo ja takich rzeczy nie jem – założyła tak oczywiście bez pytania mnie o to, czy chcę spróbować. W międzyczasie potrafiła wejść do łazienki i skomentować, że w koszu jest dużo rzeczy do prania…

– W naszym własnym domu mój mąż sadza ją na honorowym miejscu. W sumie ona sama to wymusza. Kiedyś z nią walczyłam o miejsce przy stole…. Chciałam zająć TO miejsce pierwsza, ale mąż poprosił mnie o ustąpienie – dla dobra ogółu… To wszystko brzmi, jak komedia „Serce nie sługa”, w którym grała Uma Tuhrman i Meryl Streep, ale w rzeczywistości nie jest do śmiechu ani mi, ani mojemu mężowi.

– Bardzo kocham swojego męża i wiem, że on też ma tego wszystkiego dosyć. Oczywiście, to wpływa na naszą relację. Czasem przy chwilach zbliżenia przypominają mi się jej obraźliwe słowa – „Za niska”, „Za wolna”, „Jest blondynką, zawsze ładniejsze wydawały mi się brunetki”, „Ostatnio się chyba przytyło ci się w boczkach”. Może się za bardzo zafiksowałam, może… – sama nie wiem. Nasze rodzinne życie stało się koszmarem. I widzę, że coraz bardziej wpływa to na naszą relację.

– Na sesji terapeutycznej dowiedziałam się, że ogromną rolę w budowaniu naszej relacji jest to, aby między nami – dwoma rywalizującymi kobietami – zajął stanowisko mój mąż. On przez długi czas się w ten konflikt nie angażował, trochę jakby to nie był jego problem. Tak było mu wygodniej. Teraz staramy się o tym dużo rozmawiać, a on częściej zwraca swojej mamie uwagę. Żeby mnie nie krytykowała, że nie musi mnie lubić, ale ma darować sobie chamskie odzywki. Niewiele to pomaga.

– Wiem, że miłości między mną a teściową nigdy już nie będzie. Mnie już tylko chodzi tylko o odnoszenie się do siebie z szacunkiem, by nie ranić nikogo. Chciałabym zaznaczyć granice własnego życia i ich obronić.

I co tu robić?
To sytuacja z kategorii „zrozumieć siebie nawzajem”. Czasem, w imię zachowania relacji rodzinnych, warto iść na pewne ustępstwa. Czasem lepiej przemilczeć, przeczekać, zdystansować się od sytuacji. Gdy emocje są nasilone, ciężko o dobre rozwiązania.

Znacie inne historie o relacjach między teściową i synową?

Napisz do nas: wiktoria.drozka@mamadu.pl

 

Sprawdź czy jesteś dobrą Teściową!

 
 
| 01.10.2016, aktualizacja: 01.10.2016 

Krytykuje, daje „dobre” rady i wszystko wie lepiej: teściowa! Jeśli z ręką na sercu możesz powiedzieć, że twoja teściowa nie robi żadnej z tych rzeczy, jesteś szczęściarą.

Co robi (niemal) każda teściowa?

  1. Żąda od syna, aby stawiał ją na pierwszym miejscu. W momencie, w którym zdecydowaliście się na założenie rodziny, twój partner nieświadomie dokonał wyboru: najpierw żona, potem matka. Twoja teściowa nie może tego zaakceptować. Robi wszystko, żeby ci udowodnić, że jest ważniejsza od ciebie. Chociaż wyprowadza cię tym z równowag, ty wiesz swoje: to z tobą jej syn spędza każdą noc.
  2. Sprzeciwia się twoim wyborom wychowawczym. Zasady „żadnych słodyczy” i „pół godziny bajek dziennie” przestają istnieć w momencie, w którym na horyzoncie pojawia się teściowa. Wszystko, co robi, robi z miłości do wnuków, ale podważa twój autorytet i – nie ukrywajmy – psuje dzieci (no, ich zęby i wzrok na pewno). Niestety, najczęściej to tak trudny przypadek, że tłumaczenie i rozmowy nie pomagają.
  3. Sprząta twoje mieszkanie i robi pranie. Wyznajesz zasadę „mój dom, moja twierdza”. Niestety, po wizycie teściowej (czasem niezapowiedzianej – patrz punkt nr 9), twoje mieszkanie przestaje być twoje. To krępujące, kiedy teściowa pierze twoje brudne majtki, ale piekielnie irytujące, kiedy przestawia kanapę, układa ubrania w szafie według swojego, LEPSZEGO systemu (tak naprawdę ty nie masz żadnego) czy przenosi kubki i talerze do innej szafki. Dlaczego to robi? Żeby pokazać ci, że się nie starasz i ona robi to lepiej.
  4. Kupuje ci ubrania. Para porządnych, zimowych rajstop to prezent, który jesteś w stanie zaakceptować. Kupowanie bluzeczek, sweterków czy spodni (najczęściej w złym rozmiarze, brzydkim kolorze i całkowicie nie w twoim guście) zdecydowanie wykracza poza twoje granice tolerancji. Ten gustowny golfik w kolorze dojrzałej mandarynki może być sugestią, że nieodpowiednio się ubierasz.
  5. Uważa, że jej syn jest doskonały i nie ma wad. Ideały nie istnieją! Kobieta z takim bagażem doświadczeń powinna to wiedzieć (chociażby na własnym przykładzie). Choć życie z jej synem pod jednym dachem było twoją świadomą decyzją, czasem masz ochotę to wszystko rzucić. Bałaganiarstwo nie jest największym problemem.
  6. Uważa, że jej synowa jest doskonała. Być może to nawet gorsze od przekonania o posiadaniu idealnego syna. Jeśli twoja teściowa myśli o tobie jak o chodzącym idealne, jesteś przerażona, że w końcu odkryje, jak bardzo się myli. Jak wtedy zareaguje? Nie wiadomo, przecież jest nieobliczalna.
  7. Wchodzi do sypialni bez pukania. Sypialnia to twoja świątynia. Masz w niej wszystko to, czego nie chcesz pokazywać gościom, łącznie z koronkową bielizną, dziennikiem, brudnymi kubkami sprzed tygodnia i stertą niewyprasowanych ubrań. Ten, kto wchodzi do twojej sypialni bez pukania, staje się wrogiem nr 1 (nawet wtedy, jeśli urodził twojego męża).
  8. Krytykuje twoje zdolności kulinarne. Teściowe wspaniale gotują. Jeden obiad u teściowej zaspokaja zapotrzebowanie kaloryczne na tydzień. Mimo to, kiedy po raz kolejny słyszysz, że twoja zupa nie ma smaku, bo jest na bulionie warzywnym, zamiast na wołowym, że pierogi mają za mało farszu, a ciasto jest tak mdłe, że aż niejadalne, tracisz cierpliwość. Weź kawałek ciasta i zagryź zęby.
  9. Pojawia się bez zaproszenia. Teściowa to szczególny typ gościa. Można ją nazwać „vipem”. Przygotowanie mieszkania do przyjęcia „normalnego” gościa nie wystarcza. Sprzątanie mieszkania? Smaczne przekąski? Nic z tych rzeczy. Przed przyjazdem teściowej konieczne jest mycie okien, froterowanie podłóg, wymiana zastawy i 5-daniowy obiad. Dlatego tak bardzo nie lubisz niezapowiedzianych wizyt (i tak usłyszysz, że ona nie mogłaby TAK mieszkać i TAK się odżywiać).
  10. Porównuje się do twoich rodziców. Spośród dziesiątek rodzinnych konfiguracji, najczęściej pojawia się schemat: uwielbiasz wieczorne pogaduchy ze swoją mamą, obiad u teściowej raz na 2 tygodnie to koszmar. Mimo to nie możesz się do tego przyznać. Kiedy teściowa (po raz kolejny!) mówi, że wcale jej nie odwiedzacie, a do twoich rodziców jeździcie co tydzień, zaprzeczaj i zapewniaj ją, że jest równie wspaniała, jak twoja mama (a czasem nawet lepsza). Tego oczekuje.

Co dodacie do tej listy? 😉

http://babyonline.pl/10-wkurzajacych-rzeczy-ktore-robi-kazda-tesciowa-i-doprowadza-tym-do-szalu,aktualnosci-artykul,21226,r1.html

Czy katolik, to zawsze dobry człowiek?

 

Młoda kobieta wyszła za maż z wielkiej miłości i choć na początku mieli mieszkać z teściami, to ją to nie przeraziło. Jej usposobienie było ugodowe i mała w sobie ogromy szacunek do ludzi starszych i zgodziła się na takie warunki.

Urodziło się dziecko, ale jej mąż przywiązany do domu rodzinnego i rodziców nie myślał, aby szukać z czasem innego mieszkania, by odseparować się od rodziców. Było mu w domu rodzinnym bardzo dobrze i nie zauważył kiedy:

Kiedy teściowa zaczęła się znęcać nad jego żoną i za wszystko ją krytykowała. Kobieta nie mogła w tym domu o niczym zadecydować, aby się nie narazić swojej teściowej. Korzystała z za dużo z gazu i wody i wymawiała jej marnotrawstwo. Miała wciąż uwagi, co do wychowania dziecka i kobieta była pod ciągłym obstrzałem i czuła się obserwowana na każdym kroku.

Kiedy tylko poskarżyła się mężowi, że ją męczy taka sytuacja, ten bagatelizował jej skargi i radził jej nie przejmować się, bo matka to starszy już człowiek i tego się nie zmieni.

Jednak ataki były coraz bardziej dotkliwe i kobieta zaczęła wpadać w depresję, gdyż mimo, że kochała męża, to atmosfera ją kompletnie przytłaczała.

Wciąż miała wrażenie, że robi za mało, że pomaga za mało i doszło do tego, że przed pracą myła okna i zmieniała firany, albo sprzątała i myła wszystkie podłogi, aby tylko teściowa miała czarno na białym, że się stara.

Każdego lata i jesieni, kiedy trzeba było robić przetwory, kobieta siedziała w słoikach i to wszystko przerabiała, bo teściowej już brakowało sił.

Kobieta pracowała, wychowywała dziecko, bo mąż pracował na kilka etatów i nie raz z telefonem przy uchu załatwiała sprawy służbowe – między myciem podłogi mopem.

Starała się jak jasna cholera, aby tylko teściowej dochodzić, ale nie dogodziła jej nigdy i tak minęło jej osiem lat w tym domu, gdzie nie czuła się kompletnie szczęśliwa, a jej mąż wciąż bagatelizował jej problem.

Nie mogła wyjść do kosmetyczki, czy do fryzjera, bo zawsze teściowa jej wypominała, że jest złą i wyrodną matką, bo zostawia jej na godzinę dziecko pod opieką. Nie mogła przeczytać ani jednej strony książki, czy gazety, ani wypić swobodnie kawy, bo słyszała, że zaniedbuje swoje dziecko i zajmuje się pierdołami.

Wciąż słyszała, że jest złą matką i na matkę się nie nadaje i jest kompletnie do niczego.

Kobieta raz nagrała kłótnię z teściową na dyktafon i puściła to swojemu mężowi, ale on starym sposobem twierdził, że starszej pani należy odpuścić i przestać się przejmować.

Nie wytrzymała i wynajęła sobie małą kawalerkę i wyprowadziła się od męża i toksycznej teściowej.

Po mieście poszła fama, że od szanowanego urzędnika wyprowadziła się żona i był to wielki skandal, bo niby jak to?

Zrozumiał swój błąd i wyprowadził się od rodziców, kupując dom bardzo blisko swojej matki i codziennie ją dogląda, a kobieta w końcu ma swój kąt, gdzie nikt nie mówi  jej jak ma żyć!

Jednak w sercu nosi żal do męża, że zmusił ją do współżycia pod jednym dachem z toksyczną teściową, którą każdej niedzieli zawozi  do kościoła i przywozi!

W oczekiwaniu na śmierć teścia!

Dobry wieczór. 🙂

Dzisiaj w zachodniej Polsce upał odrobinę odpuścił, o jakieś dwie kreski, a więc po południu postanowiłam wyjść sobie do parku, na świeże powietrze, by poczytać książkę. Usiadłam pod drzewem, w cieniu i zaczęłam czytać i wcale nie było mi za gorąco. Widocznie organizm się trochę już przystosował do upalnego lata i było mi całkiem fajnie.

W parku cisza, bo ludzie siedzą w domach, a więc spokój i przyjemny wiaterek robił dobrą robotę, że było mi dobrze i przyjemnie,

Nagle usłyszałam – dzień dobry pani Elu – wieki całe żeśmy się nie widziały.

Lekko zaskoczona, oderwałam wzrok od druku i poznałam dawną znajomą z ostatniej pracy. Beata, to młoda kobieta, którą wprowadzałam swego czasu do pracy w urzędzie. Była młodą dziewczyną i nie widziałyśmy się 5/6 lat, odkąd ja z pracy odeszłam. To bardzo miła była dziewczyna, bardzo skromna i niezmiernie uczynna, co od razu rzuciło mi się w oczy, kiedy jej coś tam pokazywałam. Teraz zbliża się lekko do czterdziestki i w tym czasie zdążyła założyć rodzinę i ma dwóch wspaniałych synków w wieku 6 lat i 4.

Pochwaliłam, że ma cudne dzieci i do tego bardzo grzeczne, gdyż widząc naszą rozmowę poszły się bawić w parku.

Spytała się, czy może się przysiąść na chwilę i uprzedziła, że musi się komuś wygadać, bo jest w tym wszystkim taka sama.

Oczywiście, że się zgodziłam i miło mi było, że i ja mam przyjemność z kimś porozmawiać w parku. Ludzie są teraz tacy pozamykani i pozostają, co najwyżej na dzień dobry, a więc była to dla mnie pewna odmiana.

– Musiałam wyjść z domu pani Elu i wcale nie chce mi się do niego wracać. – Pobraliśmy się z mężem i wiedziałam na co się piszę, że będziemy mieszkali z teściami. – Mąż jest do nich bardzo przywiązany i zobligowany do opieki nad nimi. Oboje są już po siedemdziesiątce, schorowani bardzo i mąż nie ma odwagi ich zostawić, bo bardzo kocha matkę i ojca, choć ojca trochę mniej.

– Wiedziałam na co się piszę, ale nie do końca znałam swojego teścia i tego, na co go stać. Z początku było wszystko w miarę, ale z czasem zaczęłam mu wyraźnie przeszkadzać. Nie moje dzieci, a właśnie ja. – Stawałam na głowie, aby tylko czymś się mu nie narazić, a więc ryłam i ryję na działce, robię przetwory, sprzątam, bo teściowej jest coraz ciężej, a więc ogarniam dom ja. – Nie jesteśmy im winni żadne pieniądze, ponieważ płacimy wszystko za siebie, a także mamy dwie kuchnie. – Ja gotuję dla swojej rodziny, aby teściowa nie musiała, ale dom nie jest duży  i nie sposób się omijać szerokim łukiem.

– Pani Elu, uciekam z tego domu czasami, aby odpocząć od toksycznego teścia, któremu nic się nie podoba. – Nie podobają mu się politycy i głośno, bardzo głośno wyraża swoje opinie stosując niecenzuralne słowa, co słyszą moje dzieci. Pomstuje na księży, choć mieni się katolikiem. – Nic mu się nie podoba i obgaduje sąsiadów, choć często z nimi przystaje i rozmawia, ale potem nie zostawi na nikim suchej nitki. Pomstuje na moją mamę i na moją siostrę, która odwiedza mnie bardzo rzadko, gdyż mieszka w innym mieście. – Kiedy mnie odwiedzi ze swoimi dziećmi, to za jej plecami bezczelnie ją krytykuje, a jej dzieci nazywa bachorami.

– Doszło do tego, że już nikt do mnie nie może przyjść i faktycznie przestali nas odwiedzać znajomi, bo każdy omija szerokim łukiem mój dom. Nikt nie chce się wdawać w bezsensowne dyskusje, bo wszyscy czują się na pozycji straconej,

– Moja mama nie przychodzi do mnie nawet na kawę, bo się strasznie zraziła. – Moja siostra nie chce mnie odwiedzać, bo boi się krytyki, a więc pozostałam w tym domu na pozycji straconej i wie pani co? – Szukam mieszkania, bo chcę się z dziećmi wyprowadzić i poczekać kiedy mój teść zejdzie z tego świata, a ja po nim nie zapłacze. – Mąż mi mówi, że ja panikuję i nie mam znikąd wsparcia.- Tylko na razie nie stać mnie na stancję i boję się o moje małżeństwo i o swoje zdrowie, bo wpadam w depresję już! – Teść się liczy jeszcze tylko z teściową, choć i do niej nie odzywa się całe doby, kiedy go próbuje uspokoić, ale teściowa zdaje sobie sprawę, że na rozwód jest już za późno.

Zrobiło mi się strasznie żal kobiety, mojej znajomej i wiecie co? Nie miałam dla niej żadnej sensownej rady, ale za to łzy napłynęły mi do oczu i tylko jej powiedziałam, że dziwię się ludziom, a zwłaszcza katolikom, że co niedziela modlą się w kościele, a w środku mają taką ilość złości, groźnej niczym arszenik. I po co? I po co ludzie się tak spalają i pozostawiają po sobie ślad nienawiści do wszystkich i wszystkiego. To jest dla mnie niepojęte.

Kto zapłacze po takim złym człowieku?

Synowa – persona non grata!

Zakochali się od pierwszego wejrzenia, na imprezie integracyjnej, która odbyła się w malowniczych górach. Podszedł do niej na dansingu i zaprosił do tańca. Nie odmówiła, bo jej się ten mężczyzna już dawno podobał. Ona, szczupła, niezbyt wysoka blondynka w czerwonej sukience i karminowych ustach mogła się podobać każdemu mężczyźnie. On, wysoki brunet w idealnie skrojonym garniturze, mógł się podobać każdej kobiecie.

Nie trzeba było długo czekać, kiedy rodzina i znajomi otrzymali zaproszenia na ich ślub. Tworzyli przepiękną parę, po której widać było ten błysk w oku i wielką dawkę szczęścia i miłości. Nie byli tacy młodzi, bo oboje podchodzili pod trzydziestkę, a więc się spieszyli, by zalegalizować swój związek. Z kościoła udali się wszyscy do domu weselnego i bawili do rana. Tańcom i toastom nie było końca, a kiedy podeszła do niej jej nowa teściowa z życzeniami, pani młoda była bardzo szczęśliwa. Usłyszała, że ma dbać o jej jedynego syna i oferuje swoją pomoc w wychowaniu przyszłych wnucząt. Pani młoda przyjęła to z uśmiechem i oznajmiła, że otoczy jej syna miłością do końca ich dni.

Minęły dwa lata i na świat przyszły bliźnięta. Ucieszyła się, że za jednym zamachem mają od razu dwoje dzieci, a tyle planowali. Ich życie diametralnie się zmieniło i oboje oddali się wychowywaniu potomstwa, a więc on chodził do pracy, kiedy ona do południa zajmowała się domem i dziećmi. On po pracy pędził jak na skrzydłach, aby być z rodziną i wkładał dużo z siebie, aby ją odciążyć, by mogła nabrać nowych sił. Układało się jak w bajce i okazało się, że są dobranymi i dobrymi rodzicami, którzy się potrafią wspierać.

Dzieci chowały się zdrowo, ale zaczął dzwonić dość często telefon do jej męża. To dzwoniła jej teściowa, że życzy sobie, aby jej syn po pracy ją odwiedzał codziennie, bo ona ma coraz mniej siły i czuje się samotna i opuszczona.

Syn bardzo kochał swoją matkę, gdyż był jej wdzięczny, że samotnie go wychowywała, kiedy jego ojciec poszedł w świat i się nim kompletnie nie interesował. Był jej wdzięczny, że go wykształciła i nie żałowała dla niego poświęcenia i pieniędzy, a więc biegał do niej po drodze robiąc zakupy i pilnował, by regularnie brała lekarstwa. Często siadał z nią i grali w szachy, ulubioną ich grę, a bywało, że zostawał u matki na noc, gdyż ta nalegała.

Ona jakoś się z tym godziła, choć teściowa ani razu nie zaproponowała jej, że zajmie się dziećmi, aby oni mogli wyjść do kina, czy kawiarni, by pobyć ze sobą sam na sam. Ani razu nie zadzwoniła, by spytać się jak maluchy się chowają i co u nich słychać.

Pewnego razu idąc ulicą z wózkiem, spotkała teściową bardzo skwaszoną na jej widok i usłyszała, że jakoś brzydko wygląda i chyba się zaniedbała, bo przybyło jej kilogramów. Usłyszała, że włosy ma w byle jakim kolorze i ogólnie zbrzydła.

Przełknęła tę uwagę, ale było jej cholernie przykro. Nie dość, że jej mąż prawie mieszka już u matki, to ta nie szczędzi jej słów krytyki.

Kiedy mąż zjawił się w domu, poprosiła o radykalną rozmowę, bo tak dalej być nie mogło i kiedy wyłożyła swoje pretensje, usłyszała, że mąż bardzo kocha matkę i kocha ją i się nie rozdwoi przecież, choć jest mu bardzo ciężko na duszy. Przysięgał, że porozmawia z matką, aby odpuściła, by mógł wrócić do rodziny, ale najgorsze miało dopiero nadejść.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i teściowa oznajmiła, że zaprasza na Wigilię jej męża z dziećmi, ale nie wspomniała nic o synowej. 

Młoda kobieta pomyślała sobie, że to jakiś kiepski żart i oczywiście wybrała się z mężem i dziećmi na tę Wigilię nie podejrzewając, że będzie z niej wyproszona od progu. Wybiegła z mieszkania teściowej, cała we łzach i rozpatrywała w głowie, co ona jej takiego zrobiła, że tak jej nienawidzi i doszła do wniosku, że po prostu zabrała jej syna i została tak ukarana.

Jej mąż płakał z bezsilności, bo później i na urodziny, czy też imieniny, ona wstępu nie miała, a jej mąż miotał się i wił jak piskorz, aby im obu dogodzić. Nie potrafił wybrnąć z tej sytuacji, ale wybrnęła ona –  składając pozew o rozwód!

Teściowo, ty stary rowerze, nie wtrącaj się!

Była w nim zakochana po uszy. Poznali się szybko i szybko się pobrali w tajemnicy przed znajomymi. Nie chcieli rozgłosu i tego wielkiego wesela. Zaprosili tylko jej rodziców i jego matkę, bo tylko ona mu została. Nie mieli kłopotu z pieniędzmi, gdyż oboje świetnie zarabiali w jednej, dużej firmie, gdzie się poznali.

Od razu wpadli sobie w oko i pragnęli spędzić ze sobą resztę życia. Kupili duże mieszkanie w starej kamienicy i kiedy skończył się remont ich nowego gniazdka, ona zauważyła, że jest w ciąży. Powiedziała mu o tym na spacerze, a on uniósł ją do góry – tak się cieszył.

Starała się jak mogła, aby mu się podobać i zawsze była nienaganna i tylko kiedy o poranku robiła perfekcyjny makijaż – była przed lustrem sobą. Patrzyła sobie głęboko w oczy, bo przed ślubem była Lindą ileś tam cyferek, na portalu randkowym i oddawała się na kamerkach internetowych innym facetom. Lubiła to, bo lubiła spełniać ich zachcianki i pragnienia. Lubiła się podobać, a podobać się mogła, gdyż jej uroda była nie spotykana. Dobrze zbudowana brunetka z wydatnym biustem, ubrana w frywolną bieliznę robiła to za duże pieniądze. Nikt o tym nie wiedział i oczywiście nie miał prawa dowiedzieć się jej mąż.

Kiedy wychodziła zrobiona z łazienki, przywdziewała twarz kochającej i szczęśliwej żony, bo tak się przy nim czuła. Dawał jej wszystko, czego pragnie kobieta, a więc bezpieczeństwo, miłość i nieziemski seks. Tak, wreszcie namacalny seks, a nie przez szybę komputera. Wstydziła się swojej przeszłości i chroniła ją z całych sił. Broń Boże, aby on się kiedykolwiek o tym dowiedział.

Kiedy urodziła się im zdrowa i śliczna córeczka, oddała się jej bez reszty. Postanowiła ją wychować bez pomocy babć i żłobków, bo tak uważała, że będzie najlepiej. Codzienne zajęcia przy małej, pozwoliły jej zapomnieć całkowicie o swojej niechlubnej przeszłości. Opuściły ją wyrzuty sumienia, bo miała męża i dziecko i nic więcej się dla niej nie liczyło. Była wreszcie szczęśliwa i kiedy patrzyła w lustro, widziała już tylko oddaną matkę i żonę.

Jego matka, mieszkająca samotnie, właśnie obchodziła 65 urodziny i kupili kwiaty i z prezentem pojechali, aby razem to uczcić. Już na wejściu, dowiedziała się, że jej mąż źle wygląda i z pewnością ona mu nie gotuje domowych obiadów. Jej mąż był zabiedzony, a więc teściowa wmuszała mu wszystkie dania, jakie przygotowała na swoje urodziny. Słyszała tylko, że zaniedbuje jej syna, że z pewnością jest złą gospodynią, bo zabiedziła jej jedynaka, a kiedy powiedziała, że jej dziecko nie rozwija się zawodowo i powinien przyjąć tę zagraniczną trzy letnią ofertę w Stanach Zjednoczonych, coś w niej pękło tym bardziej, że jej ukochany przyznawał mamusi rację, bo mamusia była w jego życiu bardzo ważna. Doszło do tego, że ona nie miała nic do powiedzenia i nie liczyło się nic, co dla niego robiła i co poświęciła.

Kiedy wrócili do domu, miała do niego ogromny żal i nazwała go mamusi synkiem i trzasnęła drzwiami na znak protestu, a on milczący nie sprzeciwił się, tylko rzekł, że matka ma rację, że on się cofa zawodowo i za dwa tygodnie postanowił, że przyjmuje intratną ofertę.

Odwiozła go na samolot i pocałowała na do widzenia, ze łzami w oczach go żegnała, a kiedy wróciła do domu, położywszy córeczkę spać, odnowiła swój stary profil Lindy i ileś tam cyferek i uzupełniła dane, iż wraca dzięki swojej  teściowej, która sprawiła, że jest okropnie samotna na długie lata, oraz znów jest sobą, choć wbrew sobie i dokupiła świeżą partię  seksownej bielizny!

Dziwne czasy teraz mamy

Modlitwa o śmiech – Stare Dobre Małżeństwo

Śmiechu mi trzeba
na te dziwne czasy
śmiechu zdrowego
jak źródlana woda

niech mnie kołysze
w tej wielkiej podroży
i niech prowadzi
gdzie śmieszna gospoda

Niech dźwięczy męczy
aż do zadyszki
śmiechu mi trzeba
przede wszystkim

niech się zatrzęsą
od śmiechu ściany
niechaj na zawsze
będę nim pijany

nie okrutnego
nie cynicznego
śmiechu mi trzeba
bardzo ludzkiego

Zbliża się weekend, a media o doktorze Chazanie nadają. Diagnoza była słuszna, ponieważ urodziło się dziecko z mózgiem na wierzchu i zwisającym okiem. Tak opowiadał inny lekarz, który dziecko widział i zaprosił Chazana na oględziny dokonanej zbrodni na biednej matce! Dziecko  będzie powoli umierało około dwóch miesięcy! Już zamilknę, bo płakać mi się chce i nie tylko mnie, bo i mój mąż, kiedy dziś usłyszał o tych narodzinach – głos mu się załamał. Cisza na blogu już na ten temat, a tylko wtrącę, że źle się dzieje w państwie duńskim i śmiechu mi trzeba na te dziwne czasy, śmiechu zdrowego. Znajdę go w swojej codzienności i zaczynam już szukać, odrywając się od mediów do bardziej milszych zajęć. Od trolli też, bo wciąż  mnie nudzą!

Ale jeszcze się wrócę!

Moje starsze dziecko powiło dwóch pięknych synów, którzy mieli uszkodzenia wewnętrzne i lekarze dawali duże nadzieje, że przeżyją. Nie mamy do lekarzy pretensji, bo wspierali to moje dziecko dając nadzieję. Niestety pomylili się i dzieciątka żyły tylko godzinę, bo system oddechowy nie wykształcił się. Szymon i Miłosz, nasze aniołki spoczywają razem i mnie pozostało tylko wspierać moje dziecko i dodawać jej otuchy, ale co Ona czuje, wie tylko Ona, choć minął już rok od pogrzebu. Trauma zostanie w niej na zawsze, bo przecież straciła dwoje dzieci! A dziś moja bardzo mądra teściowa uderzyła w te słowa, gdy spotkały się na mieście – jakoś nie możesz zgubić tego brzucha, a badałaś sobie poziom hormonu?

– Babciu, przecież to dopiero rok i trzy ciąże w ciągu pięciu lat – grzecznie tłumaczy moje dziecko, a w  gardle się zacisnęło i słowa ugrzęzły , bo ten brzuszek to jej pięta Achillesowa, jak zresztą u każdej kobiety, która pragnie po ciążach zgubić te kilogramy i do siebie dojść.

Moja teściowa do mądrych nie należała nigdy zresztą, a ja myślałam, że z wiekiem się mądrzeje, ale to można między bajki włożyć, bo niektórzy rodzą się głupi i głupi umierają!

Mądra Babcia by się spytała jak się czujesz i jak sobie moja wnusiu radzisz ze stratą dwojga dzieci, ale nie moja teściowa. To jest taki gatunek teściowych – toksycznych bez taktu i dobrego smaku i ten typ tak ma! Moje kochane dziecko jest wysoką brunetką i ja nie widzę u niej jakiegoś tam brzuszka, ale durne babsko jak chce wbić szpilę, to temat znajdzie zawsze. Moje dziecko robi, co może aby zgubić te 3 kilogramy i nie chciało mi się żalić, ale widocznie ją to zabolało, a ja zakryłam twarz rękoma w akcie bezradności, gdyż moja teściowa ma poglądy Chazana i umiłowanie do Pana Boga – akurat!

Trzeba przygotować się do weekendu, a mamy zaproszenie  jutro do córki i będziemy biesiadować sobie na tarasie, z wnuczką i na szczęście lato pokazało u mnie, swoją piękną twarz. Posiedzę sobie w ogrodzie i popatrzę na zieleń, a także posłucham ćwierkania ptaków. To będzie dzień z rodziną, na co ogromnie się cieszę. Zdjęcie pewnie będzie.

Pewnie wpadnę jeszcze na bloga, ale póki co, czas na inne zajęcia i czas na czerpanie siły ze słońca, bo siła jest mi bardzo potrzebna, aby przetrwać w świecie opuszczonych przez wszystkich – cyberstarychsierot!

Fryderyk Nietzsche

Naj­pewniej­szą oz­naką po­god­nej duszy jest zdol­ność śmiania się z

 sa­mego siebie. Większości ludzi ta­ki śmiech spra­wia ból.