Archiwa tagu: tragedia

Chwalmy wod臋!

Po wybuchu w Szczyrku. Wst臋pne wyniki sekcji zw艂ok

To mia艂 by膰 normalny dzie艅, w kt贸rym ludzie si臋 budz膮 i zaczynaj膮 nowy dzie艅.

To mia艂 by膰 normalny dzie艅, kiedy kto艣 ubiera si臋 do pracy, a inny je 艣niadanie i w艂膮cza sobie telewizor, by dowiedzie膰 si臋, co dzieje si臋 w Polsce i na 艣wiecie.

Poranek, w kt贸rym matka ubiera dziecko do przedszkola, albo do szko艂y pakuj膮c dziecku kanapki do tornistra.

Normalny聽 dzie艅, kiedy kobieta robi sobie makija偶, a m臋偶czyzna si臋 goli i te偶 szykuje si臋 do pracy.

Tyle czynno艣ci robi膮 ludzie o poranku, bo 偶ycie i obowi膮zki tego wymagaj膮, a kiedy emeryt mo偶e si臋 nigdzie nie spieszy膰 i delektuje si臋 porann膮 kaw膮, bo ca艂ym 偶yciem sobie na to zas艂u偶y艂.

Ja emerytka w艂a艣nie tak rozpoczynam dzie艅 – niespiesznie z kaw膮 i wiadomo艣ciami.

My艣l臋 sobie w贸wczas, 偶e to b臋dzie dobry dzie艅 i staram si臋 go zaczyna膰 optymistycznie, ale jak偶e cz臋sto si臋 nie da, bo 偶ycie i zdarzenia w nim staj膮 si臋 nie do zniesienia i to boli!

Szczyrk i w okolicach po艂udnia Polska dowiaduje si臋, 偶e jeden z dom贸w pod wp艂ywem wybuchu przestrzennego sk艂ada si臋 jak domek z kart!

Powstaje chaos i wszystkie s艂u偶by s膮 w pogotowiu i szukaj膮 8 os贸b i w tym dzieci, kt贸re brutalnie zosta艂y zasypane gruzowiskiem.

Masakra i nie ma na to s艂贸w, bo jeste艣my sparali偶owani tak膮 wiadomo艣ci膮.

Z艂o艣膰 nas ogarnia, kiedy s艂yszy si臋, 偶e pracownicy pracowali bez planu i zahaczyli o rur臋 gazow膮 – bezmy艣lno艣膰 i brak odpowiedzialno艣ci za ludzkie 偶ycie.

Taki wypadek mo偶e zdarzy膰 si臋 wsz臋dzie, kiedy kto艣 robi bylejako艣膰, a potem nast臋puje ogromna tragedia.

Zacz臋艂am mie膰 obsesj臋, 偶e w ka偶dej chwili i ja z M臋偶em mo偶emy wyfrun膮膰 w powietrze, a tak偶e wszyscy mieszka艅cy naszego bloku, bo kto艣 b臋dzie robi艂 fuszerk臋 dzi臋ki, kt贸rej nast臋puje armagedon.

U mnie zdarzy艂o si臋 par臋 razy, 偶e zosta艂y przeci臋te kable od Internetu, ale to piku艣, bo to wcze艣niej, czy p贸藕niej zostanie naprawione.

Jestem chyba troch臋 czarownic膮, bo dzi艣 u mnie wywali艂a rura od wody, a wi臋c przez jakie艣 10 godzin nie mieli艣my jej w kranie.

Nikt tej wody nie mia艂 nabrane, bo awaria sta艂a si臋 samoistnie, a wi臋c byli艣my odci臋ci od wody p艂yn膮cej z kranu.

M膮偶 by艂 w pobli偶u awarii i zrobi艂 zdj臋cia, kt贸re pu艣ci艂am na swoim fan-page informuj膮c i uspokajaj膮c mieszka艅c贸w, 偶e naprawa mo偶e potrwa膰 jeszcze 3 godziny i faktycznie si臋 tak sta艂o.

Jeden z czytelnik贸w napisa艂 mi tak:

„Nie potrzebna wojna wystarczy brak wody !!! Pralka nie wypra艂a aby zrobi膰 obiad trzeba kupi膰 wod臋 dobrze 偶e jest to rzadko i w miar臋 szybko ch艂opaki sobie z t膮 awari膮 sobie poradzili !!!”.

Niby to tylko kilka godzin i niby by艂a perspektywa na szybk膮 napraw臋, a i tak nie rozumiemy na co dzie艅 i nie zdajemy sobie sprawy z tego –聽 jakim bogactwem i zbawieniem jest dla na woda!

 

Obraz mo偶e zawiera膰: noc, niebo i na zewn膮trz

Obraz mo偶e zawiera膰: buty i na zewn膮trz

Addio pomidory!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: jedzenie

Uwielbiam zjada膰 pomidory pod ka偶d膮 postaci膮, ale zim膮 s膮 one w艂a艣ciwie nie zjadliwe.

R贸wniutkie, okr膮ge jak jeden m膮偶 nie posiadaj膮 warto艣ci smakowych i pewnie s膮 p臋dzone jakim艣 艣wi艅twem.

Kiedy jednak przychodzi sezon na nie, to staram si臋 ka偶dego dnia robi膰 dla mnie i M臋偶a przyszn膮, prost膮 sa艂atk臋.

Dosta艂am kilka pomidor贸w z w艂asnej dzia艂ki, kt贸re wychodowane zosta艂y w ziemi bez nawoz贸w i cho膰 nie s膮 takie idelane z wygl膮du, to ich smak i s艂oneczny zapach zapami臋tam do nast臋pnego lata.

Walory od偶ywcze s膮 nie do przecenienia, gdy偶 chroni膮 nas od raka, a tak偶e nasz system nerwowy naprawiaj膮, oraz dobrze je je艣膰 na nasze serca.

Poprawiaj膮 kr膮偶enie i wzmacniaj膮 nasze paznokcie oraz w艂osy, a tak偶e posiadaj膮 du偶o potasu, co sprawia, 偶e pozb臋dziemy si臋 skurcz贸w mi臋艣ni.

Maj膮 mas臋 witamin 艂膮cznie z witamin膮 „C”, a o tym mo偶na poczyta膰 sobie w sieci!

Kroj臋 sobie w kostk臋 grubsz膮 cztery pomidory i lekko聽 sol臋, pieprz臋 i dodaj臋 kilka kropel oliwy, a tak偶e mia偶d偶臋 du偶y z膮bek czosnku, a na koniec dodaj臋 艂y偶k臋 jogurtu naturalnego.

Pomidory pod wp艂ywem soli puszczaj膮 sw贸j natruralny sok, kt贸ry miesza si臋 doskonale z pozosta艂ymi sk艂adnikami i to jest nasz deser po obiedzie.

Tak膮 sa艂atk臋 mo偶na kombinowa膰 po swojemu i ja dodaj臋 je艣li mam –聽 posiekan膮 natk臋 pietruszki, albo koperku. Mo偶na zestrze膰 na tarce kawa艂ek 偶贸艂tego sera, albo doda膰 twaro偶ek i wtedy powstaje jeszcze wi臋ksza bomba witaminowa.

Dobr膮 wiadomo艣ci膮 jest fakt, 偶e pomidory nie trac膮 swoich warto艣ci pod wp艂ywem przer贸bki termicznej i dlatego zim膮 warto je艣膰 pomidory suszone, albo u偶ywa膰 ketchupu, a tak偶e warto pi膰 soki pomidorowe.

Jutro b臋d臋 gotowa艂a leczo z tymi pomidorami z w艂asnego og贸dka, a wi臋c kocham pomidory pod ka偶d膮 postaci膮, a kiedy艣 by艂y uwa偶ane za truj膮ce warzywo.

Kochani od偶ywiajcie si臋 zdrowo. Jedzcie du偶o czosnku je艣li mo偶ecie, cho膰 ma on przykry zapach, a to dlatego, 偶e w Polsce zaatakowa艂a bakteria pod nazw膮聽聽鈥濶ew Delhi”, kt贸ra jest odporna na wszystkie antybiotyki i ludzie umieraj膮 w szpitalach, a lekarze s膮 bezradni.

Bakteria atakuje s艂abe organizmy, niedo偶ywione z nisk膮 odporno艣ci膮, a wi臋c korzystajmy z tego, 偶e mo偶emy latem podci膮gn膮膰 nasz膮 odporno艣膰.

A teraz mam inny temat.

Kto mnie czyta, to wie, i偶 napisa艂am notk臋 na temat tragedii w Dar艂贸wku, gdzie morze poch艂on臋艂o na raz – trzy, dzieci臋ce istnienia.

Napisa艂a o tym ratowniczka z WOPR, kt贸ra odnios艂a si臋 bardzo krytycznie wobec rodzic贸w pla偶uj膮cych z dzie膰mi i ja si臋 z tym zgadzam, bo to s膮 tej Pani 10 letnie obserwacje.

Mo偶e przez聽 wpis tej ratowniczki zaczniemy my doro艣li – my艣le膰!

Pszcz贸艂ka Maja

PUNKT WIDZENIA RATOWNIKA…

Dzi艣 chc臋 napisa膰 kilka s艂贸w o tragedii w Dar艂贸wku ale przede wszystkim o tym jak wiele tego typu nieszcz臋艣膰 mo偶na by艂o unikn膮膰…

Jak wi臋kszo艣膰 z Was wie pracuj臋 jako ratowniczka ju偶 prawie 10 lat.
Widzia艂am du偶o, naprawd臋 du偶o nieodpowiedzialnych i niezrozumia艂ych dla mnie zachowa艅 ludzi …

Ludzi kt贸rzy przyje偶d偶aj膮 na wakacje i nagle zapominaj膮 ca艂kowicie o odpowiedzialno艣ci za swoje dzieci…
Na basenie czy na pla偶y wychodz膮 z za艂o偶enia, 偶e ratownicy WOPR to darmowe opiekunki dla ich dzieciak贸w..

Jest ratownik jest impreza !
Mo偶na wi臋c s膮czy膰 piwko na hotelowym le偶aku czy na piasku przy szumie fal, czyta膰 ksi膮偶k臋, przegl膮da膰 internet… s艂owem robi膰 wszystko to na co ma si臋 ochot臋 poza oczywi艣cie pilnowaniem swoich dzieci…
No bo przecie偶 od tego jest Ratownik… naprawd臋?

Sytuacja z dzi艣…
3 interwencje na basenie:

1. Mama rozmawia przez telefon na le偶aku w贸wczas gdy jej oko艂o 3- 4 letnia c贸reczka wchodzi w k贸艂eczku sama do basenu (1,35 m).
Podchodz臋, zwracam uwag臋…
Ona zdziwiona. Odk艂ada telefon idzie do dziecka.

2. Dw贸jka rodzic贸w i na oko 8 letni syn ledwo unosz膮cy si臋 na wodzie. Obserwuj臋 ich jak podchodz膮 do niego, co艣 mu m贸wi膮 po czym oboje kieruj膮 si臋 w stron臋 saun.
Podchodz臋 zatrzymuj膮c ich i pytam pod czyj膮 opiek膮 zostawiaj膮 dziecko?
Oni, 偶e przecie偶 my czyli ratownicy jeste艣my na basenie , a oni tylko na chwilk臋 do sauny id膮.
Oczywi艣cie m贸wi臋, 偶e to wykluczone i jedno z rodzic贸w musi zosta膰 z dzieckiem w basenie !

3. Przychodzi kobieta sama z tr贸jk膮 dzieci ( dw贸jka okolo 8-10 lat i jedno na oko 2 lata).
Zostawia m艂odych w basenie i wychodzi z dwulatkiem na taras.
I znowu interwencja.
Zawracam j膮 z tarasu i t艂umacz臋, 偶e nie mo偶e zostawia膰 dzieci samych w dodatku ledwie potrafi膮cych p艂ywa膰…
Znowu zdziwienie…

I teraz moja uwaga….
Ja dzieci nie mam i mie膰 nie b臋d臋… jak dobrze wiecie po prostu nie lubi臋 i nie kr臋ci mnie to ale za to swoje koty kocham tak samo mocno jak wielu z Was swoje dzieci .
I gdy wychodz臋 na spacer z Szajb膮 sprawdzam kilkakrotnie czy szelki s膮 dobrze zapi臋te i zabezpieczone…
Na dworzu przed blokiemczy w parku czujno艣膰 100% i oczy dooko艂a g艂owy: czy nie ma 偶adnego zagro偶enia czy pies nie biegnie czy szelki na swoim miejscu…
Nie spuszczam jej z oka bo przecie偶 to m贸j kot kt贸rego kocham najbardziej na 艣wiecie i chc臋 dla niego jak najlepiej….
Kot !

Wi臋c ja si臋 pytam jak Wy rodzice ( oczywi艣cie tylko niekt贸rzy) mo偶ecie prowadzi膰 dzieci nad morze i powierza膰 ich 偶ycie i bezpiecze艅stwo 艣lepemu losowi ?!
Uda si臋 albo si臋 nie uda …

Jak w og贸le mo偶na zostawi膰 dziecko w basenie i i艣膰 beztrosko na taras opala膰 si臋 lub saunowa膰 ?! Jak?!
Jak mo偶na zamkn膮膰 oczy na pla偶y gdy dzieciak w morzu si臋 bawi? Nawet je艣li jest przy samym brzegu… jak?!
Gdzie jest respekt do tego pot臋偶nego 偶ywio艂u jakim jest woda?!

W tym roku w polskich wodach uton臋艂o oko艂o 360 os贸b !!!
360 !!! Wyobra偶acie sobie to?
Jaki procent tej liczby stanowi膮 dzieci kochaj膮cych rodzic贸w kt贸rzy zaj臋ci byli telefonem lub piciem piwa na brzegu morza/ jeziora bo przecie偶 dzieciak 艣wietnie p艂ywa da sobie rad臋 …

Wiecie co Wam jeszcze powiem ?
Ostatnio jeden z moich prze艂o偶onych powiedzia艂, 偶e ratownicy maj膮 niskie oceny od go艣ci hotelowych i ci nie s膮 z nas zadowoleni… heh, zabawne nie?
A jak mo偶na chwali膰 prac臋 ludzi kt贸rzy co chwil膮 zwracaj膮 uwagi typu:
– nie skacz do wody
– nie biegaj
– prosz臋 nie pi膰 alkoholu na terenie basenu
– prosz臋 opu艣ci膰 basen bo jest Pan ppd wp艂ywem alkoholu
– i znowu nie skacz do wody po raz trzydziesty
– prosz臋 nie zostawia膰 dziecka samego w basenie …

Jeste艣my dla wielu tymi z艂ymi kt贸rzy ci膮gle si臋 czepiaj膮, ci膮gle zwracaj膮 uwag臋 ! Ci膮gle co艣 nam nie pasuje !

Tymczasem jeste艣my Ratownikami WOPR…
Jeste艣my przede wszystkim po to aby zapobiega膰 tragedii.
Staramy si臋 dba膰 o Wasze bezpiecze艅stwo nad morzem/ jeziorem/ basenem ale nie mo偶emy prowadzi膰 ka偶dego z Was z osobna za r膮czk臋…
Nie jeste艣my od tego by nia艅czy膰 Wasze dzieci… nie !

Wy drodzy rodzice w pe艂ni odpowiadacie za swoje pociechy. Wy i nikt inny ! Woda to niebezpieczny 偶ywio艂, a 偶eby dosz艂o do tragedii wystarczy kilkana艣cie sekund…

Tragedia do jakiej dosz艂o w Dar艂贸wku wstrz膮sne艂a ca艂膮 Polsk膮 ale z czystym sumieniem mog臋 Wam powiedzie膰, 偶e ludzie 偶adnych wniosk贸w nie wyci膮gneli…
呕adnych !

Obarczanie win膮 ratownik贸w jest po prostu kpin膮 !
Sztorm, wysoka fala, CZERWONA FLAGA na wie偶yczce ratownik贸w… nie by艂o 偶adnych w膮tpliwo艣ci co do tego, 偶e k膮pa膰 si臋 nie mo偶na.
Dzieciaki kt贸re uton臋艂y to nastolatki kt贸re musia艂y zdawa膰 sobie spraw臋 z ryzyka i z ca艂膮 pewno艣ci膮 wiedzia艂y o zakazie k膮pieli ! Nie by艂y ma艂ymi dzie膰mi nie potrafi膮cymi my艣le膰 racjonalnie !
Kto艣 powie: ka偶dy z nas by艂 m艂ody i g艂upi ! M艂odo艣膰 rz膮dzi si臋 swoimi prawami ! Ok. Jasne. Tylko w tym przypadku im akurat si臋 nie uda艂o…

Matka z czw贸rk膮 dzieci…
Nie by艂a w stanie ich upilnowa膰 sama ( nie wiem gdzie by艂 ojciec). Nie powinna by艂a ich zostawia膰 samych nawet na sekund臋 ! Nie powinna…
Ale teraz ju偶 za p贸藕no…
Teraz pozosta艂a rozpacz i 偶al…

Pilnujcie zawsze siebie nawzajem ale przede wszystkim swoich dzieciak贸w bo chwila nieuwagi mo偶e bezpowrotnie zmieni膰 Wasze 偶ycie, a kto艣 najbli偶szy Waszemu sercu mo偶e to 偶ycie straci膰…

Udost臋pnij. Podaj dalej. B膮d藕 zawsze czujny nad wod膮.

Maja Nowa膰.
Ko艂obrzeg.

Miejmy respekt dla Ba艂tyku!

Znalezione obrazy dla zapytania dzieci nad morzem

Kiedy mia艂am siedem lat i mieszkali艣my nad morzem, to pami臋tam jak m贸j Ojciec wszed艂 do morza, kiedy by艂o bardzo wzburzone i pop艂yn膮艂 w g艂膮b, po艣r贸d du偶ych fal.

Nie pami臋tam, czy pok艂贸ci艂 si臋 z Mam膮, 偶e zdoby艂 si臋 na taki desperacki czyn, ale pami臋tam, 偶e sta艂am na brzegu morza i dar艂am si臋 w niebog艂osy – tatusiu wracaj!

To wtedy zrozumia艂am, 偶e z morzem 偶art贸w nie ma i trzeba si臋 liczy膰 z jego nieobliczalno艣ci膮, bo mo偶e zdarzy膰 si臋 wszystko.

Do dziasiaj pami臋tam ten strach dziecka o 偶ycie swojego rodziciela i to mnie nauczy艂o, 偶e z morzem 偶art贸w nie ma.

Ludzie dostali 500+ i masowo zjechali na wakacje do morskich miejscowo艣ci mniejszych i wi臋kszych.

Rodzice zabieraj膮 swoje dzieci, kt贸re cz臋sto widz膮 morze po raz pierwszy i nie maj膮 wyobra藕ni, 偶e trzeba te dzieci pilnowa膰, bo morze jest nieprzewidywalne.

Wielka tragedia wydarzy艂a si臋 w Dar艂贸wku, kiedy w falach ginie tr贸jka dzieci porwana przez fale.

Matka zostawi艂a dzieci mocz膮ce si臋 w wodzie i posz艂a z najmniejszym dzieckiem na siusiu, a kiedy wr贸ci艂a, to jej tr贸jki dzieci ju偶 nie by艂o!

Zosta艂y porwane przez fale i si臋 utopi艂y w jednej, kr贸tkiej chwili.

Tragedia nie do wyobra偶enia i nie do prze偶ycia, bo trac膮c tr贸jk臋 dzieci w sekund臋, to tylko si臋 powiesi膰 z rozpaczy.

Kochani – wklejam filmik ku przestrodze. Poka偶cie go swoim bliskim, bo trzeba wiedzie膰, i偶 morze jest zdradliwe bardzo i nigdy nie wiadomo jak膮 krzywd臋 mo偶e wyrz膮dzi膰.

Sta艂a si臋 wielka tragedia, ale tragedi膮 jest hejt na t臋 rodzin臋. Hejterzy pisali, 偶e dobrze, 偶e te dzieci uton臋艂y, bo bud偶et zaoszcz臋dzi 5oo+x2=tysi膮c z艂otych!

Takie kanalie 偶yj膮 po艣r贸d nas!

 

Wpad艂a p艂otka do sieci!

„Kartoteki policyjne s膮 cz臋sto nasz膮 jedyn膮 przepustk膮 do nie艣miertelno艣ci”.

I takiej nie艣miertelno艣ci doczeka艂a si臋 moja zaprzyja藕niona hejterka, a ja wracaj膮c z Policji聽zrobi艂am kilka zdj臋膰, bo dzie艅 by艂 cudowny.

Prawie koniec listopada, 聽a jakby wiosna.

Na marginesie – Pani Agnieszko – jest Pani Wielka!

Ale ja nie o tym w zasadzie.

W mojej gminie m臋偶czyzna – 20 letni zabi艂 no偶em swoj膮 siostr臋 – 6 letni膮 dziewczynk臋.

Przyjecha艂a do nas telewizja TVN i tak stali艣my si臋 niechlubnie s艂awni.

Ta masakryczna zbrodnia pobudzi艂a mnie do my艣lenia – dlaczego?

Narkotyki, dopalacze, gry komputerowe, z艂a sytuacja w rodzinie, bo mo偶e ojciec alkoholik, a mo偶e matka te偶?

Od razu zadaj臋 sobie pytania, co si臋 takiego dzia艂o w tej rodzinie i dlaczego dosz艂o do takiej tragedii?

Moja s膮siadka 聽– kobieta niby powa偶na i stateczna napisa艂a w te oto s艂owa:

– „Chuja powiesi膰 za jaja i niech zdycha”.

I wiecie co? Po takich komentarzach oceniam ludzi, bo ka偶dy komentarz pozostawiony w sieci m贸wi co艣 o danej osobie i teraz jako艣 inaczej na s膮siadk臋 patrz臋. 馃槮

Chcemy wyrazi膰 w sieci swoje zdanie, to zr贸bmy to w spos贸b ucz艂owieczony. Nie zachowujmy si臋 jak ci, co morduj膮, kradn膮, 膰paj膮, a zostawmy po sobie dobre mniemanie.

Od wielkiej mi艂o艣ci – do nienawi艣ci!

Je艣li b臋dziesz mi dawa膰 trzy razy w tygodniu i dodatkowo w weekend, to b臋dziesz widzia艂a moj膮 wyp艂at臋, a wi臋c Iza dawa艂a, cho膰 cz臋sto nie mia艂a na to zupe艂ne ochoty!

Poznali si臋 na studiach i od razu ze sob膮 zamieszkali, gdy偶 Pawe艂 mia艂 swoje mieszkanie, kt贸re kupili mu bogaci rodzice. Pawe艂 mia艂 si臋 uczy膰 na prawnika i wszystko by艂o dla niego, aby tylko tym prawnikiem zosta艂. Rodzice Paw艂a nie spodziewali si臋, 偶e tak szybko zamieszka z nim kobieta, ale skoro si臋 zakocha艂, to musieli to zaakceptowa膰, bo Pawe艂, to by艂o ich oczko w g艂owie.

Iza si臋 wprowadzi艂a do艣膰 ostro偶nie, bo ba艂a si臋 jego rodzic贸w, ale zapewnia艂 j膮, 偶e wszystko jest w porz膮dku i nie ma si臋 czego obawia膰.

Nie wychodzili z 艂贸偶ka przez p贸艂 roku, w kt贸rym uczyli si臋 do sesji, kochali i jedli. To by艂a taka mi艂o艣膰, 偶e inni im zazdro艣cili, 偶e tak dwie po艂贸wki jab艂ka si臋 odnalaz艂y. Iza schud艂a od tej mi艂o艣ci, bo seks wyssa艂 z niej przynajmniej z pi臋膰 kilogram贸w, ale by艂a taka z nim szcz臋艣liwa.

Od czasu, do czasu wychodzili na imprezy, mocno zakrapiane, a tak偶e zdarzy艂o si臋 im wci膮gn膮膰 kresk臋. By艂o super, by艂o tak weso艂o i fajnie, a do tego ich seks by艂 wci膮偶 atrakcyjny, a wi臋c kochali si臋 rano i w po艂udnie, a w mi臋dzy czasie studiowali.

Iza bra艂a tabletki anty, ale nie wiadomo jakim cudem zasz艂a w ci膮偶臋. Piotr by艂 z艂y, bo nie planowa艂 dziecka, przynajmniej w tym momencie, ale Iza si臋 upar艂a, 偶e urodzi i koniec.

Trzeba by艂o bra膰 szybki 艣lub, a wi臋c czas im up艂ywa艂 na planowaniu 艣lubu i wesela, bo rodzice bogaci tak sobie tego 偶yczyli, a wi臋c najlepsza restauracja, najlepsza orkiestra i dwie艣cie go艣ci.

By艂a w trzecim miesi膮cu, kiedy Piotr jej przysi膮g艂, 偶e w zdrowiu i w chorobie, a ona by艂a w niego wpatrzona jak w obrazek i wierzy艂a w ka偶de jego s艂owo i taka by艂a szcz臋艣liwa, 偶e go ma.

Lekarz oznajmi艂 jej, 偶e ma w swoim 艂onie dwoje dzieci i jedno mo偶e by膰 z zespo艂em Downa. Bieg艂a do domu ca艂a we 艂zach i tak sp艂akana, oznajmi艂a to m臋偶owi. Przytuli艂 j膮 i powiedzia艂, 偶e dadz膮 rad臋 i to j膮 uspokoi艂o.

Brzuch jej r贸s艂 i zrobi艂a si臋 wielka, 聽a do tego 藕le znosi艂a t膮 ci膮偶臋. Musia艂a le偶e膰, bo lekarz kaza艂 si臋 oszcz臋dza膰 i dba膰 o siebie, ale dopad艂y j膮 stany depresyjne, bo ba艂a si臋 chorego dziecka.

Pierwszy raz uderzy艂 j膮, kiedy by艂a w si贸dmym miesi膮cu ci膮偶y, bo nie star艂a kurzu z mebli, a Piotr by艂 perfekcjonist膮. Popchn膮艂 j膮 i waln膮艂 pi臋艣ci膮 w brzuch, a ona si臋 przerazi艂a tego, co b臋dzie dalej.

Na przeprosiny przyni贸s艂 jej kwiaty i kl臋cza艂 przysi臋gaj膮c, 偶e to si臋 wi臋cej nie powt贸rzy, 偶e go ponios艂o.

Uwierzy艂a i kiedy urodzi艂a dwoje dzieci i faktycznie jedno z nich by艂o chore, to j膮 zostawia艂 sam膮 w tym wszystkim i nie pomaga艂, ani w dzie艅, ani w nocy. Balangowa艂 i 艣wietnie si臋 bawi艂, a kiedy co艣 mu si臋 nie podoba艂o, to bi艂.

Bi艂 matk臋 swoich dzieci, kt贸re kompletnie go nie obchodzi艂y i wyzywa艂 Iz臋 od nieudacznic 偶yciowych, z艂ej matki, niezgu艂y, brudasa, a ona wci膮偶 mu wybacza艂a i stara艂a si臋 z ca艂ych si艂 ogarn膮膰 dzieci i dom.

– Jeste艣 艣mieciem, bo urodzi艂a艣 mi psychiczne dziecko – 聽wrzeszcza艂 kiedy by艂 trze藕wy i kiedy by艂 pijany. – Nie nadajesz si臋 szmato do niczego i zobacz jak ty wgl膮dasz! – Umaluj si臋, bo wygl膮dasz jak z pod budki z piwem. – Wstydz臋 si臋 ciebie. – Zostawi臋 ciebie i te bachory. – Mam do艣膰, bo nie nadajesz si臋, ani na matk臋, ani na 偶on臋!

By艂a zm臋czona, bardzo zm臋czona. Posz艂a do sklepu chemicznego i kupi艂a specyfik do przepchania rur i go wypi艂a. Lekarzom nie uda艂o si臋 jej uratowa膰!

Kiedy m臋偶czyzna staje si臋 wielk膮 pomy艂k膮

聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽 聽

W niewielkim miasteczku mieszka艂o sobie ma艂偶e艅stwo w niewielkim mieszkaniu. To by艂 pok贸j z wn臋k膮 i osobn膮 kuchni膮. Ona, to pani Lola, wzi臋ta piel臋gniarka w miejskim szpitalu, kt贸r膮 wszyscy szanowali za profesjonalizm, bo czasami by艂a lepsza od lekarzy, a tak偶e za du偶膮 dawk臋 empatii w stosunku do potrzebuj膮cych.

Pani Lola by艂a 艣liczn膮 kobiet膮, a jej znakiem rozpoznawczym by艂a burza g臋stych w艂os贸w, kt贸re upina艂a w charakterystyczny, wysoki kok. Zawsze by艂a ciekawie ubrana i mia艂a sw贸j styl, a do tego na jej ustach nigdy nie zabrak艂o krwistoczerwonej pomadki. Mia艂a ciekaw膮 urod臋, a oczy podkre艣la艂a zawsze dopracowan膮 kresk膮 i by艂a podobna do Bardotki.

Pan Wac艂aw, m膮偶 pani Loli, to taki zwyk艂y pan, kt贸ry pracowa艂 w bran偶y naprawy samochod贸w i by艂 dobrym fachowcem, bo je艣li zepsu艂 si臋 komu艣 samoch贸d, to pan Wac艂aw tylko pos艂ucha艂 pracy silnika, a wiedzia艂, co samochodowi dolega.

Pani Lola nie mog艂a mie膰 dzieci i oboje nad tym ubolewali, ale najbardziej ubolewa艂 nad niep艂odno艣ci膮 swojej 偶ony pan Wac艂aw, poniewa偶 kiedy spotyka艂 si臋 w Banderosie, miejscowej knajpie z kolegami, to pi艂 i p艂aka艂, 偶e 偶ona nie daje mu upragnionego potomka. Pi艂,a potem przychodzi艂 do domu i 偶on臋 bi艂 i wyzywa艂 od najgorszych.

Nie raz s膮siedzi s艂yszeli jak pani Lola p艂aka艂a z rozpaczy przez uchylone okno, bo echo jej rozpacz nios艂o. Nie raz krzycza艂a, aby si臋 wynosi艂 i przesta艂 zatruwa膰 jej 偶ycie i nie raz kto艣 wzywa艂 policj臋, bo tam u nich w domu cuda si臋 dziej膮.

A potem nast臋powa艂a cisza i nikt ju偶 nie zastanawia艂 si臋, czy pani Lola cierpi i czy pan W艂adek ju偶 wi臋cej jej nie zrani i nie dotknie, bo wizyta policji na troch臋 studzi艂a jego zap臋dy do nast臋pnego razu.

Pan W艂adek kocha艂 pani膮 Lol臋, bo kiedy by艂 trze藕wy robi艂 w domu porz膮dki i s膮siedzi widzieli, 偶e myje okna bardzo dok艂adnie jak na m臋偶czyzn臋. Robi艂 zakupy i gotowa艂 dla nich obiady, ale to by艂y takie zrywy opami臋tania, bo potem wszystko wraca艂o do stanu upojenia alkoholowego. Pani Lola te偶 kocha艂a swojego m臋偶a, ale by艂a to mi艂o艣膰 przez 艂zy.

Nie potrafili si臋 rozsta膰 i tak przez wiele d艂ugich lat ze sob膮 si臋 szargali. Przez wiele lat godzili si臋 i k艂贸cili na oczach ciekawskich s膮siad贸w, kt贸rzy byli kompletnie zdezorientowani.

Pani Lola by艂a ju偶 w s艂usznym wieku i nagle mocno przyty艂a i pewnego razu id膮c objuczona zakupami niebezpiecznie upad艂a i zbi艂a sobie kolana, a zakupy rozlecia艂y si臋. Od tego momentu nikt wi臋cej nie widzia艂 pani Loli, gdy偶 ta na zawsze zamkn臋艂a si臋 w domu i nigdy wi臋cej tego domu nie opu艣ci艂a. Nikt nie wiedzia艂 dlaczego i w艂a艣ciwie nikt nie wnika艂 dlaczego pani Lola wybra艂a taki spos贸b na 偶ycie. Gadali po k膮tach, 偶e mo偶e ten upadek tak j膮 zawstydzi艂, a mo偶e jest tak bardzo chora, 偶e choroba j膮 odci臋艂a od 艣wiata zewn臋trznego.

Bywa艂y dalej jazdy pana W艂adka i s膮siedzi czasami s艂yszeli ja pani Lola rozpacza, bo czy zim膮, czy latem okno mieli uchylone, ale nikt nie odwa偶y艂 si臋 ju偶 zg艂asza膰 tego na policj臋. Wszyscy wiedzieli, 偶e jak pan W艂adek wytrze藕wieje, to wszystko jako艣 si臋 u艂o偶y u nich.

S膮siedzi byli ciekawi, co dzieje si臋 z pani膮 Lol膮, kt贸ra z osiedla znikn臋艂a, ale nie byli w stanie niczego si臋 dowiedzie膰, bo w ich oknach wisia艂y bardzo g臋ste firany. Czasami kto艣 zauwa偶y艂 jak odchyla si臋 firana i pani Lola podlewa kwiaty na parapecie i poza tym niczego o pani Loli nikt nic nie wiedzia艂. Domys艂om nie by艂o ko艅ca, bo mo偶e pani Lola jest le偶膮ca, a mo偶e rozum jej odj臋艂o. Byli ciekawi, ale nie w艣cipscy, gdy偶 uwa偶ali, 偶e ka偶dy 偶yje jak chce.

Nagle pan W艂adek zdj膮艂 te g臋ste firany i w oknach zrobi艂o si臋 pusto, bo nikt nie zauwa偶y艂 i nie wiedzia艂, 偶e pani Lola 聽umar艂a i w艂a艣ciwie nikt nie poszed艂 na cmentarz j膮 po偶egna膰. Odesz艂a tak cicho, 偶e pochowano j膮 w obecno艣ci tylko jej m臋偶a i kilku jego kumpli. Po pogrzebie wyprowadzi艂 si臋 z ich mieszkania i jak ludzie m贸wili, przesta艂 pi膰 i wzi膮艂 si臋 w gar艣膰, gdy偶 na jego drodze stan臋艂a nowa, du偶o m艂odsza mi艂o艣膰, kt贸ra mia艂a nie艣lubne, czteroletnie dziecko. Mieszka艂a w niewielkim domu na wsi i tam pan W艂adek si臋 zakotwiczy艂 i pokocha艂 jak swoje, dziecko nowej mi艂o艣ci. Ludzie szepcz膮, 偶e to nie jest ten sam cz艂owiek!

Nie wszyscy si臋 podnosz膮!

Jakie艣 40 lat temu On i Ona stan臋li na 艣lubnym kobiercu i przyrzekli sobie mi艂o艣膰, a偶 do 艣mierci. Ta przysi臋ga magiczna jak zawsze, kiedy dwoje ludzie postanawia si臋 zwi膮za膰 i razem ci膮gn膮膰 ten w贸zek, bo samemu jest 藕le, a czasami ci臋偶ko. Tak jeste艣my instynktem stworzeni, 偶e nie lubimy samotno艣ci i 偶ycia w pojedynk臋, cho膰 s膮 w艣r贸d nas wyj膮tki.

Min膮艂 rok od 艣lubu i urodzi艂a si臋 im dziewczynka. 艢liczna blondyneczka i na szcz臋艣cie zdrowa. Mama zaj臋艂a si臋 wychowaniem dziecka, a tata chodzi艂 do pracy. 呕yli skromnie, ale mieli swoje mieszkanie, cho膰 nie wielkie.

Min臋艂y dwa lata i mama powi艂a drug膮 c贸reczk臋, a wi臋c przyby艂o im obowi膮zk贸w. Mama bardzo troskliwie zajmowa艂a si臋 swoimi dzie膰mi, kt贸re ros艂y jak na dro偶d偶ach. Wida膰 by艂o kobiet臋 z w贸zkiem, kiedy robi艂a zakupy w pobliskich sklepikach. Cz臋sto siedzia艂a z dziewczynkami na 艂awce przy piaskownicy, kiedy maluchy bawi艂y si臋 z innymi dzie膰mi. Kiedy by艂o lato, zabiera艂a prowiant i sz艂a z dzie膰mi na ca艂y dzie艅 – na pla偶臋, aby si臋 wyszala艂y do woli. Opalone dzieciaki codziennie by艂y na 艣wie偶ym powietrzu, a tata wci膮偶 pracowa艂, aby zapewni膰 im godne 偶ycie.

Kiedy dziewczynki podros艂y, ich mama posz艂a do pracy i by艂o im coraz lepiej. Kupili samoch贸d i wynaj臋li gara偶 blisko domu. Ludzie widzieli, jak cz臋sto pakowali do samochodu sprz臋t i prowiant i wyje偶d偶ali z dzie膰mi nad jeziora biwakowa膰, albo na par臋 dni nad morze. S膮siedzi nie posiadali si臋 ze zdziwienie jaka to fajna rodzinka, a dziewczynki takie radosne. Ka偶demu si臋 k艂ania艂y, bo matka zadba艂a o ich dobre wychowanie.

Kiedy posz艂y do szko艂y nie sprawia艂y rodzicom 偶adnych k艂opot贸w. By艂y pilne i bardzo zdolne. Nie wida膰 ju偶 by艂o ich na podw贸rku, bo lubi艂y si臋 du偶o uczy膰. Ka偶da wywiad贸wka, to by艂a czysta przyjemno艣膰 dla matki.

Pewnego dnia, kiedy Ona wr贸ci艂a do domu z pracy zasta艂a swojego m臋偶a w 艂azience. Otworzy艂a drzwi, aby si臋 przywita膰 i nagle ugi臋艂y si臋 pod ni膮 nogi. Jej ukochany m膮偶 powiesi艂 si臋 w ich 艂azience, na rurze wystaj膮cej ze 艣ciany.

S膮siedzi us艂yszeli rozpaczliwy krzyk, ale by艂o ju偶 za p贸藕no. Jej 艣wiat nagle si臋 zawali艂 i d艂ugo nie mog艂a si臋 otrz膮sn膮膰 z traumy. Wszyscy okoliczni s膮siedzi byli w szoku, bo tam za 艣cian膮 nie by艂o nigdy s艂ycha膰 偶adnych awantur. Nic nie wskazywa艂o, 偶e mo偶e wydarzy膰 si臋 taka tragedia. Chodzi艂y s艂uchy, 偶e m臋偶czyzna mia艂 k艂opoty z hazardem i w pewnym momencie go to przeros艂o, ale do dzisiaj nikt nie wie 鈥 dlaczego, a min臋艂o ju偶 par臋 lat.

Kiedy dziewczynki wysz艂y ju偶 z domu i za艂o偶y艂y swoje rodziny, by艂 to nast臋pny cios dla kobiety. Nigdy nie stan臋艂a ju偶 na nogi i teraz wida膰 j膮 cz臋sto, jak codziennie pokonuje drog臋 na sztywnych nogach, pochylon膮 i zaniedban膮 – 聽z domu do monopolowego. Jak d艂ugo to potrwa?

A kiedy powiesz sobie do艣膰!

Edyta wesz艂a w艂a艣nie w wiek emerytalny po 40 latach pracy. Nie musia艂a jeszcze, ale chcia艂a. Chcia艂a odpocz膮膰 i mie膰 ju偶 czas tylko dla siebie. By艂a po ci臋偶kim rozwodzie z m臋偶em, kt贸ry znalaz艂 sobie m艂odszy model, a poniewa偶 zawsze 艣wietnie zarabia艂 na kierowniczym stanowisku, to m艂odszy model nie mia艂 偶adnych obaw i skrupu艂贸w, to 聽w艂a艣nie uda艂o si臋 mu rozbi膰 ma艂偶e艅stwo z 30 letnim sta偶em.

Edyta bardzo to prze偶y艂a, a偶 tak bardzo, 偶e musia艂a przez rok przele偶e膰 na kozetce u psychologa. Pomog艂o i odzyska艂a wiar臋 w siebie. Ponownie chcia艂o jej si臋 偶y膰 i u艣miecha膰 do losu, no bo kt贸偶 tam wie, co zdarzy膰 si臋 jeszcze mo偶e. By艂a otwarta na nowe znajomo艣ci, ale si臋 nie spieszy艂a. Je艣li ma przyj艣膰 jaka艣 odmiana, to si臋 zjawi.

Postanowi艂a na zas艂u偶onej emeryturze du偶o je藕dzi膰 na wczasy, bo by艂o j膮 na to sta膰. Odwiedza艂a muzea i galerie. Pragn臋艂a ch艂on膮膰 swoj膮 wrodzon膮 wra偶liwo艣ci膮 鈥 偶ycie. Zawsze by艂a otwarta na dobre kino i ksi膮偶k臋, a wi臋c sobie nie 偶a艂owa艂a smakowa膰 sztuk臋.

Dzieci by艂y za granic膮, a wi臋c kontakt z nimi rzadki, troch臋 j膮 smuci艂, ale od czego s膮 w ko艅cu telefony? Tak, s膮 telefony, ale sta艂y si臋 one coraz rzadsze od kole偶anek i znajomych z pracy. Nie chcia艂a si臋 narzuca膰 i z czasem poczu艂a si臋 osamotniona. Na pocz膮tku znosi艂a to i nie by艂o jej smutno, ale z czasem zaczyna艂a jej ta samotno艣膰 doskwiera膰. Lubi艂a sw贸j dom, a wi臋c przyby艂o w nim wi臋cej kwiat贸w i zdecydowa艂a si臋 na zmian臋 wystroju. Kupi艂a nowe meble, zmieni艂a zas艂ony i po remoncie postanowi艂a by膰 szcz臋艣liwa. Remont trwa艂 do艣膰 d艂ugo, ale zakupy nowych kafelek i innych towar贸w potrzebnych – sprawia艂o jej przyjemno艣膰. Nie mia艂a czasu my艣le膰.

Pewnego poranka obudzi艂a si臋, a za oknem ju偶 艣wieci艂o poranne s艂o艅ce. Promienie skrada艂y si臋 nie艣mia艂o otulaj膮c jej po艣ciel i j膮. Powinno to sprawi膰, 偶e zacznie przyjemnie kolejny dzie艅, a jednak nie chcia艂o jej si臋 wsta膰. 鈥 Mo偶e jestem przem臋czona, pomy艣la艂a i postanowi艂a ten dzie艅 po艣wi臋ci膰 na s艂odkie lenistwo z ksi膮偶k膮 przez ca艂y dzie艅. Zrobi艂a sobie 艣niadanie i wskoczy艂a ponownie do 艂贸偶ka. Wieczorem obejrza艂a dobry film i tak min膮艂 jej dzie艅 na nic nie robieniu.

Nast臋pnego poranka obla艂 j膮 smutek i zn贸w nie chcia艂o jej si臋 wsta膰, tak jakby ulecia艂o z niej 偶ycie. 鈥 Co jest ze mn膮 鈥 zaniepokoi艂a si臋. 鈥 Musz臋 zacz膮膰 normalnie 偶y膰 i z ledwo艣ci膮聽 wygramoli艂a si臋 z po艣cieli.

Usiad艂a na fotelu i zastanowi艂a si臋 dlaczego tak dziwnie si臋 czuje. 鈥 Mo偶e to samotno艣膰 i ta wszechobecna cisza tak j膮 zwali艂y z n贸g – zgadywa艂a.

W telewizorze by艂a pogadanka o seniorach, kt贸rzy ucz膮 si臋 obs艂ugiwa膰 komputery i z nich korzysta膰. Zaciekawi艂 j膮 temat i po szybkim prysznicu postanowi艂a i艣膰 do sklepu i dowiedzie膰 si臋 jaki sprz臋t komputerowy b臋dzie dla niej 艂atwy w obs艂udze.

Za dwie godziny ustawi艂a swoje cacko tu偶 przy oknie na biurku. By艂a ciekawa tego 艣wiata tam, w tym niepozornym okienku. Nie by艂a taka zielona, bo w pracy korzysta艂a z programu komputerowego potrzebnego jej do wykonywania paru czynno艣ci. Wiedzia艂a czego chce poszuka膰 i wpisywa艂a frazy w wyszukiwark臋 i nagle znalaz艂a si臋 na portalu randkowym.

Ile偶 ludzi jest na tym 艣wiecie, poszukuj膮cych drugiej po艂贸wki 鈥 pomy艣la艂a. Zacz臋艂a czyta膰 ich oferty i wymagania i cz臋sto si臋 u艣miecha艂a pod nosem, jakie to ludzie umieszczali wpisy, aby si臋 zareklamowa膰. Wszyscy bez聽 wad i niezmiernie rodzinni oraz wra偶liwi. Akurat!

Drog膮 pr贸b i b艂臋d贸w wgra艂a na portal randkowy swoje zdj臋cie. Wygl膮da艂a na nim bardzo szykownie, w ma艂ej czarnej i w czerwonych szpilkach. Edyta by艂a bardzo apetyczn膮 kobiet膮 i zawsze si臋 podoba艂a聽 p艂ci przeciwnej.

By艂a ciekawa co z tego wyniknie i za kilka godzin mia艂a na swoim profilu 15 ofert, kt贸rym pilnie si臋 przyjrza艂a. Na kilka odpowiedzia艂a, reszt臋 omin臋艂a jako nic nie znacz膮ce. Cieszy艂a si臋, 偶e jej profil wzbudzi艂 zainteresowanie.聽 鈥 Mo偶e spotka jeszcze szykownego pana, kt贸ry potowarzyszy jej w w臋dr贸wce przez dalsze 偶ycie 鈥 nie艣mia艂o marzy艂a.

Pewnego dnia, kiedy odkry艂a sw贸j profil, kto艣 napisa艂, 偶e jest bezwstydn膮, star膮 bab膮 poluj膮c膮 na facet贸w. Wiadomo艣膰 zawiera艂a obra藕liwe s艂owa i pisa艂 to kto艣, kto j膮 zna. Nie wzi臋艂a sobie tego bardzo do serca, bo wiedzia艂a ju偶, 偶e sie膰 rz膮dzi si臋 swoimi prawami i wywali艂a komentarz na zawsze. Niestety, ale wpisy by艂y coraz bardziej brutalne, naszpikowane wymys艂ami i obelgami. Kto艣 mia艂 bardzo rozbudowany s艂ownik i skutecznie j膮 zaszczu艂. Usun臋艂a profil i ju偶 nigdy wi臋cej tam nie zajrza艂a.

Korzysta艂a dalej z Internetu, ale bardzo zachowawczo, jako obserwatorka bardziej, ni偶 dyskutantka.

Pewnego dnia w jej skrzynce na listy znalaz艂a list w kopercie bez adresu. List zosta艂 przez kogo艣 w艂o偶ony, a napisany by艂 na klawiaturze, tak aby nie mo偶na by艂o pozna膰 charakteru pisma. List by艂 z gro藕bami i wymy艣lonymi historiami, jakoby Edyta narobi艂a przekr臋t贸w w pracy ksi臋gowej, a tak偶e przekazania owych materia艂贸w do prokuratury.

Nie mia艂a nic na sumieniu, a wi臋c list porwa艂a na drobne kawa艂ki wyrzucaj膮c do kosza. Zrobi艂a sobie kaw臋 i w艂膮czy艂a telewizor, aby opad艂y j膮 emocje. Nie chcia艂a ju偶 o tym my艣le膰, ale czu艂a, 偶e kto艣 chce j膮 zniszczy膰 i oczerni膰 w miejskim 艣rodowisku.

Pewnego razu id膮c ulic膮 po zakupy, zauwa偶y艂a du偶y plakat na drzewie z napisem, 偶e Edyta ta i ta z nazwiska jest z艂odziejk膮 i okrad艂a zak艂ad pracy i sobie teraz dobrze 偶yje.

Zdj臋艂a plakat nerwowym ruchem i skierowa艂a si臋 na policj臋. Okaza艂o si臋, 偶e takich plakat贸w w mie艣cie by艂o wi臋cej i policja ju偶 o tym wiedzia艂a. Obiecali jej, 偶e zajm膮 si臋 spraw膮, ale na to trzeba czasu.

Uspokojona wr贸ci艂a do domu, ale kiedy podesz艂a pod drzwi mieszkania, zauwa偶y艂a, 偶e jej drzwi oblane s膮 艣mierdz膮c mazi膮 i zostawiono kartk臋 鈥 zniszcz臋 ci臋, to tylko kwestia czasu! Kolejny dow贸d trafi艂 na policj臋 i zn贸w us艂ysza艂a, 偶e spraw膮 si臋 zajm膮, ale musz膮 mie膰 wi臋cej czasu.

Poczu艂a si臋 zastraszona i zamyka艂a si臋 w domu na wszystkie mo偶liwe zamki. Pozamyka艂a wszystkie okna i zaci膮gn臋艂a rolety, aby nie widzie膰 艣wiata. Wy艂膮czy艂a telefon, bo wci膮偶 przychodzi艂y sms-y z gro藕bami i wulgaryzmami. Zaszczut膮 Edyt臋 widziano jak ukradkiem przemierza ulice, aby kupi膰 sobie co艣 do zjedzenia. Policja milcza艂a i poczu艂a si臋 w tym wszystkim osamotniona.

Kiedy pewnego poranka zauwa偶y艂a, 偶e ma porysowan膮 karoseri臋 samochodu, zgniecion膮 kamieniem mask臋 i przebite wszystkie opony, wzi臋艂a z samochodu link臋 i鈥.. 鈥 powiesi艂a si臋 w piwnicy.

Po jej pogrzebie policja odkry艂a IP osoby winnej i namierzy艂a jej telefon. Okaza艂o si臋, 偶e sprawczyni膮 tej tragedii by艂 m艂odszy model, kt贸ry by艂 bity i katowany przez m臋偶a Edyty!

Temat z 偶ycia wzi臋ty, tu偶 przed 艣wi臋tami w obliczu tragedii

Wczoraj wieczorem na pewnym forum przeczyta艂am wiadomo艣膰 wstrz膮saj膮c膮, 偶e jednej z u偶ytkowniczek w ma艂ej wsi spali艂 si臋 doszcz臋tnie dom i zabudowy pobliskie. Spali艂o si臋 wszystko dos艂ownie, a po偶ar rozszala艂 si臋 podczas snu gospodarzy. Starsze ma艂偶e艅stwo na szcz臋艣cie usz艂o z 偶yciem, ale spali艂y si臋 ich 聽ukochane zwierz臋ta. Zostali z niczym dos艂ownie. Wczoraj pomy艣la艂am sobie, 偶e ogromnie wsp贸艂czuj臋, bo mnie na tym forum ju偶 nie ma i w zasadzie nie mam ju偶 do niego 偶adnego sentymentu. Jednak w nocy nie mog艂am spa膰, gdy偶 wyobra藕nia w nocy jakby si臋 wyostrza. Zobaczy艂am tych starszych ludzi, schorowanych, jak koczuj膮 w jakie艣 kom贸rce, bez pr膮du na progu czaj膮cej si臋 zimy. Zobaczy艂am ich bezradno艣膰 i czekanie na jak膮kolwiek pomoc. Na forum uaktywnili si臋 ludzie spiesz膮cy z pomoc膮 pieni臋偶n膮 i rzeczow膮 i nie by艂am w stanie przej艣膰 tylko ze wsp贸艂czuciem wobec takiej tragedii. Za艂o偶y艂am sobie konto, pod starym nickiem i poprosi艂am o jakikolwiek kontakt do poszkodowanych, abym mog艂a ich wspom贸c pieni臋偶nie, na tyle, na ile mnie sta膰. Wiem, 偶e bardzo potrzebne s膮 leki dla tych starszych pa艅stwa, a tak偶e karma dla uratowanych psiak贸w. Wiele godzin nie otrzymywa艂am od koordynatorki akcji pomocowej odpowiedzi i namiar贸w, bo jestem na tym forum poddana ostracyzmowi. Okej, pomy艣la艂am sobie, ale 聽od czego mamy wujka Google. Wpad艂am do sieci, podzwoni艂am to tu, to tam, po instytucjach i mam adres, na jaki mo偶na wys艂a膰 swoj膮 cegie艂k臋, aby powoli Ci pa艅stwo mogli si臋 d藕wiga膰 z tragedii. Do koordynatorki napisa艂am, 偶e w obliczu tragedii nie mog膮 pozby膰 si臋 niech臋ci do drugiego cz艂owieka i jest to wstyd i ha艅ba. Za chwilk臋 otrzyma艂am odpowied藕, 偶e nie nad膮偶a z odpowiedziami. Mo偶e i tak, a mo偶e i nie! Niemniej moje pieni膮偶ki ju偶 polecia艂y do pogorzelc贸w, bo id膮 艣wi臋ta przecie偶 i mnie si臋 bardzo spieszy艂o, ale niesmak pozosta艂.