Archiwa tagu: troska

Jak偶e buduj膮cy tekst z sieci! Jestem zachwycona inicjatyw膮, 偶e komu艣 si臋 chce!

Zaprosi艂 senior贸w do teatru i opery. Bo powinni mie膰 co艣 z 偶ycia

Renata Rad艂owska
21.04.2016 21:00
Teatr LudowyTeatr Ludowy聽(fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)
Rodzina my艣li, 偶e dziadek zacz膮艂 ju偶 odliczanie. Wi臋c wciska mu do r臋ki r贸偶aniec, bo z nim 艂atwiej odlicza膰. Paciorki si臋 przesuwaj膮, godziny lec膮. Nie nudzi si臋. Ale ten dziadek bardzo chcia艂by do teatru. Do opery bardzo by chcia艂. Po偶y膰 mu si臋 marzy.
Miko艂aj Spodaryk, lekarz pediatra, kt贸ry zajmuje si臋 dzieciakami i ich potrzebami, tupn膮艂 nog膮 (powiedzia艂by, 偶e „wkurwi艂”, tyle 偶e nie bardzo mu wypada), wszed艂 do pierwszego lepszego domu pomocy spo艂ecznej (pogodnej staro艣ci czy jak je tam zw膮), zapyta艂, kto chcia艂by jeszcze po偶y膰.Las r膮k. Jedne oderwa艂y si臋 od lasek, inne od balkonik贸w. Kr臋gos艂upy przygi臋te do ziemi nagle si臋 wyprostowa艂y, oczy zniebie艣cia艂y, okulary z wra偶enia zsun臋艂y na czubek nosa.A doktor Spodaryk w szoku, 偶e a偶 tylu dziadk贸w i tyle bab膰 chcia艂o jeszcze po偶y膰.

Senior krzyczy bojowo

Dzieci to pieluchy, wyrzynaj膮ce si臋 z臋by (czyli 艣lini膮 si臋), kaszki, przecierane zupki. Babcie i dziadkowie s膮 podobni – ju偶 bezz臋bni, 艣lina im kapnie niechc膮cy, nad cia艂em przestaj膮 panowa膰. Bardzo m艂oda m艂odo艣膰 i bardzo stara staro艣膰 niewiele si臋 r贸偶ni膮.

Doktor Spodaryk widzia艂: dzieci wzruszaj膮 wszystkich, a te chore szczeg贸lnie. 艁zy wyciskaj膮, portfele otwieraj膮. Starzy ludzi nie 艂api膮 za聽serce. W dzieci si臋 inwestuje, w starych nie. To on postanowi艂 zainwestowa膰.

Spodaryk: – Przecie偶 wszyscy widzimy ten kult m艂odo艣ci: w telewizji reklamy krem贸w do depilacji, wybielone z臋by, g臋ste w艂osy, stercz膮ce piersi. A staro艣ci nie ma, nigdzie. Ona nie istnieje. Wi臋c ta staro艣膰 nie jest 偶adn膮 grup膮 docelow膮, nikt nie zwraca na ni膮 uwagi, zamyka si臋 przed ni膮 drzwi. To nieludzkie, pod艂e. Odsuwamy si臋 od starych w autobusie, bo oni nie wiedz膮, jak skasowa膰 bilet i zawsze szukaj膮 wolnego miejsca, 偶eby odpocz膮膰; nie potrafi膮 wyj膮膰 pieni臋dzy z bankomatu, wys艂a膰 SMS-a. Z przodu ci臋 co艣 wypsnie, z ty艂u czasem te偶, normalna fizjologia. Maj膮 swoje kluby senior贸w, a tam maluj膮 obrazki (jak dzieci, no jak dzieci), czasem zrobi膮 kabaret (艣mieszne to nigdy nie jest, raczej gorzkie), powiezie si臋 ich na 艣wie偶e powietrze. I tyle z 偶ycia.

Upar艂 si臋 doktor, 偶e starzy musz膮 mie膰 co艣 z 偶ycia. W ko艅cu 偶yj膮 jeszcze. I tak wymy艣li艂 projekt, kt贸ry nazwa艂 „Jeszcze 偶yj臋”; 偶adne tam – „da膰 szans臋”, „przeciw wykluczeniu”, „dbajmy o senior贸w”. „Jeszcze 偶yj臋” mia艂o zabrzmie膰 jak skarga, ewentualnie jak okrzyk bojowy.

Uzna艂 doktor, 偶e nale偶y si臋 starym teatr, opera i operetka. Napisa艂 list do dyrektor贸w wszystkich krakowskich teatr贸w, do opery napisa艂 – nie chcemy dotacji, ta艅szego biletu, chcemy przyj艣膰 na spektakl za darmo, a 偶eby wam nie robi膰 k艂opotu, to zawsze przychodzi膰 b臋dziemy na trzeci膮 pr贸b臋 generaln膮.

I czeka艂 na odpowied藕.

Oj, dyrektorzy zachwycili si臋 pomys艂em. Zaprosili na rozmow臋 doktora. Mili byli, wzruszali si臋.聽Opera聽zaprosi艂a senior贸w Spodaryka (kt贸rych wynalaz艂 w domach pomocy spo艂ecznej, klubach seniora, tak偶e tych za Krakowem) na „Wesele Figara” – byli przeszcz臋艣liwi. Projekt rozpocz膮艂 si臋 w 2014 roku.

A potem dyrektorzy przestali odbiera膰 telefony. Doktor wyczu艂, 偶e nie bardzo chc膮 niewyrobionej teatralnie publiczno艣ci – kt贸ra niewiele zrozumie z awangardowych spektakli, mo偶e 藕le zinterpretowa膰 i w miasto p贸jdzie przekaz, 偶e przedstawienie do niczego.

Jeden tylko teatr (naprawd臋 jeden, na ca艂y聽Krak贸w!) zaprosi艂 senior贸w raz, drugi, kolejny. I tak ju偶 zosta艂o. Ka偶da trzecia pr贸ba generalna jest z udzia艂em podopiecznych doktora Spodaryka. To Teatr Ludowy w Nowej Hucie.

Senior na rokendrolowym spektaklu

Ludowy pracowa艂 nad spektaklem „Amy. Klub 27” (rzecz inspirowana 偶yciem Amy Winehouse). Troch臋 obawia艂 si臋 Jacek Strama, dyrektor Ludowego, czy seniorzy znios膮 艂omot i ha艂as. Nie, 偶e nie zrozumiej膮 albo 偶e rzecz b臋dzie szokuj膮ca, obra偶膮 si臋 (wiadomo – narkotyki, seks). Ba艂 si臋, 偶e dla nich b臋dzie za g艂o艣no. W ko艅cu przedstawienie rokendrolowe.

Strama: – A oni byli zachwyceni, nikt nie narzeka艂. Us艂ysza艂em, 偶e sprawili艣my im wielk膮 rado艣膰, 偶e to by艂o dla nich 艣wi臋to. Czy mog艂o by膰 co艣 bardziej chwytaj膮cego za serce? I jeszcze jak dyskutowali!

Aktorzy te偶 zachwyceni, przej臋ci. Grali dla ludzi, kt贸rzy na wyj艣cie do teatru czekali bardzo d艂ugo. Doktor Spodaryk nie艣mia艂o zapyta艂, czy mo偶e jednak nie wypada艂oby zap艂aci膰 obs艂udze. Kto艣 w ko艅cu czeka艂 na te babcie i dziadk贸w w szatni, kto艣 wiesza艂 ich p艂aszcze, a potem usadza艂 na widowni. Us艂ysza艂 od dyrektora Stramy, 偶e w 偶yciu – obs艂uga by si臋 obrazi艂a. Obs艂uga ma honor. Poza tym tu chodzi o widza wyj膮tkowego.

Strama: – Po ka偶dym takim spektaklu (trzeciej pr贸bie generalnej) mamy kr贸tkie spotkanie. Siadaj膮 seniorzy, a obok nich aktorzy. Rozmawiaj膮. To m膮dre rozmowy, jedni od drugich co艣 dostaj膮. My艣l臋, 偶e my od nich wi臋cej.

Senior jako 藕r贸d艂o inspiracji

Poprosi艂 doktor o pomoc dw贸ch ministr贸w (dzi艣 ju偶 by艂ych) – Ma艂gorzat臋 Omilanowsk膮 (kultury) i W艂adys艂awa Kosiniaka-Kamysza (pracy i polityki spo艂ecznej). On i ona napisali list, a potem rozes艂ali do wszystkich teatr贸w w Polsce.

„Serdecznie zach臋camy, aby id膮c za krakowskim przyk艂adem, podj臋li Pa艅stwo w kierowanych przez siebie instytucjach artystycznych podobne inicjatywy. Wierzymy, 偶e instytucje artystyczne (nie ponosz膮c przecie偶 dodatkowych nak艂ad贸w finansowych) wpisz膮 si臋 w og贸lnopolsk膮 misj臋 aktywizacji kulturalnej senior贸w – idei stanowi膮cej przedmiot szczeg贸lnej troski i zainteresowania naszych resort贸w. Jednocze艣nie zach臋camy do podejmowania innych inicjatyw kulturalnych, kt贸re pozwol膮 na wykorzystanie ogromnego potencja艂u tw贸rczego os贸b starszych. Realizacja takich projekt贸w kulturalnych z pewno艣ci膮 stanie si臋 dla Pa艅stwa 藕r贸d艂em inspiracji oraz satysfakcji zawodowej i osobistej”.Tylko teatry w聽Poznaniu聽chcia艂y mie膰 tak膮 satysfakcj臋.Senior zak艂ada krawat

A senior贸w ch臋tnych do kulturalnego aktywizowania si臋 przybywa艂o. Spodaryk zak艂ada艂, 偶e jak uda si臋 stworzy膰 grup臋 dwudziestu, trzydziestu os贸b (senior贸w teatroman贸w), to b臋dzie sukces. Tymczasem grupa Spodaryka rozros艂a si臋 do trzystu.

Wi臋c pojawi艂 si臋 k艂opot. Bo dla dwudziestu senior贸w mo偶na za艂atwi膰 busa, no dwa. Ale dla trzystu?

Poszed艂 wi臋c doktor do聽firm聽przewozowych. Autobusy da艂y, bez problemu (doktor prosi, 偶eby koniecznie napisa膰 o Zdzis艂awie Szkutniku z Poznania, cud-cz艂owieku, kt贸ry zawozi i odwozi, a przej臋ty przy tym jak ma艂o kto).

Spodaryk: – Ka偶de wyj艣cie do teatru to zawsze spore przedsi臋wzi臋cie logistyczne: trzeba zorganizowa膰 opiek臋 medyczn膮 (co, jak senior si臋 wzruszy i przyspieszy mu serce?, no musimy by膰 przygotowani); zapakowa膰 w贸zki, balkoniki, a potem ten sprz臋t wnie艣膰 po schodach do teatru. Powiem tak: ch臋tnych do pomocy mamy a偶 za du偶o.

Bogumi艂a Jakus, szefowa ko艂a nr 18 Polskiego Zwi膮zku Emeryt贸w i Rencist贸w (w Nowej Hucie), nachwali膰 si臋 nie mo偶e doktora i dyrektora. Mog艂aby te偶 w k贸艂ko m贸wi膰, ile takie wyj艣cie do teatru znaczy dla bab膰 i dziadk贸w. Szkoda tylko, dodaje szefowa Jakus, 偶e te wyj艣cia s膮 tak rzadko – dwa, trzy razy w roku przecie偶. Gdyby tylko wi臋cej teatr贸w chcia艂o mie膰 na widowni senior贸w, w艂a艣nie podczas trzeciej pr贸by generalnej…, ech, gdyby. Jest pewna pani Bogumi艂a, 偶e teatr ewidentnie wyd艂u偶a 偶ycie.

Chce si臋 dziadkom za艂o偶y膰 krawat, babciom wyszminkowa膰 usta, wytuszowa膰 rz臋sy. Perfumami si臋 skropi膰.

Ca艂y tekst:聽http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,42699,19956779,zaprosil-seniorow-do-teatru-i-opery-bo-powinni-miec-cos-z-zycia.html#ixzz46liymXyA

Pa艅stwo si臋 wali, ale 偶y膰 trzeba dalej :)

No c贸偶! Lud nastawi艂 si臋 na sezon og贸rkowy, 偶e b臋dzie ciep艂o i przyjemnie i ju偶 wybiera艂 si臋 zdobywa膰 g贸ry i szczyty, albo moczy膰 n贸偶臋ta w odm臋tach w贸d morskich. Ju偶 wykupi艂 wycieczki do ciep艂ych kraj贸w i wybiera艂 si臋 za morza i oceany, a tu jak grom z jasnego nieba – pods艂uchy i ta艣my. Co si臋 nam zrobi艂o z sezonu og贸rkowego, ano szatkownica do krojenia kapuchy, ugniatanie i zasypywanie sol膮 i albo wyjdzie z tego smaczna kapustka do sur贸wek i sa艂atek, albo wyjdzie 艣mierdz膮ca, 偶e nie napisz臋 CO! Mo偶e zale偶y kto ow膮 kapuch臋 ugniata. Trzeba czeka膰 cierpliwie do poniedzia艂ku, kiedy to Premier Tusk wr贸ci z weekendu, ale co to za weekend popijany melis膮. Tylko wsp贸艂czu膰 takiego weekendu, zepsutego nie wiadomo przez kogo, 馃榾

A swoj膮 drog膮 jakim gamoniem trzeba by膰, aby da膰 si臋 pods艂ucha膰, a mo偶e trzeba by膰 takim pewnym bykiem, co my艣li, 偶e nic mu w naszym kraju nie grozi i klepie trzy po trzy, a pod stolikiem siedzi pluskwa, np. Polacy, nawo艂uj臋 – sprawdzajcie, sprawdzajcie, bo wszystko si臋 zdarzy膰 mo偶e w tym pa艅stwie prawa, hm…

Kto pod艂o偶y艂, pewnie si臋 tego nie dowiemy i dziennikarze r贸偶nej ma艣ci prze艣cigaj膮 si臋 w domys艂ach, 偶e mo偶e to nawet sam Komorowski zleci艂 owe pods艂uchy, a ja sobie lu藕no my艣l臋, 偶e mo偶e to zwyk艂y kelner, kt贸remu rachunek w banku, nagle zacz膮艂 si臋 podoba膰. Obaczymy, ale jest straszno i 艣mieszno zarazem.

A my tymczasem s艂uchamy, troch臋 si臋 艣miejemy, a jednocze艣nie pracujemy. S艂o艅ce nagrzewa pok贸j, a wi臋c zdecydowali艣my broni膰 si臋 przed upa艂ami. M膮偶 zak艂ada rolety, sorry, 偶e w niedziel臋, ale w niedziel臋 ma najwi臋cej wolnego czasu. A ja pstrykam.

Mimo z艂ych doniesie艅, kt贸re troch臋 mnie martwi膮, to 聽tryskamy dobrym humorem i Wam tak 偶ycz臋. 馃檪P1050528-001

聽 聽P1050529-001

Na zako艅czenie tak pi臋knego dnia :)

Rodzice ogl膮dali TV i mama powiedzia艂a: „Jest ju偶 p贸藕no, jestem zm臋czona, p贸jd臋 spa膰”. Posz艂a do kuchni zrobi膰 kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wyp艂uka艂a kolby kukurydzy, wyj臋艂a mi臋so z lod贸wki na dzisiejsz膮 kolacj臋, sprawdzi艂a ile jest p艂atk贸w 艣niadaniowych w puszce, nasypa艂a cukru do cukierniczki, po艂o偶y艂a 艂y偶ki i miseczki na stole i przygotowa艂a ekspres do zaparzenia kawy na jutro rano.
Potem w艂o偶y艂a ju偶 upran膮 odzie偶 do suszarki, za艂adowa艂a now膮 parti臋 do pralki, uprasowa艂a koszul臋 i przyszy艂a guzik. Sprz膮tn臋艂a ze sto艂u pozostawion膮 gr臋, postawi艂a telefon na 艂adowark臋 i od艂o偶y艂a ksi膮偶k臋 telefoniczn膮 do szuflady.
Podla艂a kwiaty, opr贸偶ni艂a kosze na 艣mieci i powiesi艂a r臋cznik do wysuszenia.
Potem ziewn臋艂a, przeci膮gn臋艂a si臋 i posz艂a do sypialni.
Zatrzyma艂a si臋 przy biurku i napisa艂a kartk臋 do nauczyciela, odliczy艂a troch臋 kasy na wycieczk臋 w teren i wyci膮gn臋艂a podr臋cznik schowany pod krzes艂em.
Podpisa艂a kartk臋 urodzinow膮 dla przyjaci贸艂ki, zaadresowa艂a kopert臋 i naklei艂a znaczek oraz zapisa艂a, co kupi膰 w sklepie spo偶ywczym. Obie kartki po艂o偶y艂a obok torebki.
Potem Mama zmy艂a twarz mleczkiem „trzy w jednym”, posmarowa艂a si臋 kremem „na noc i przeciw starzeniu”, umy艂a z臋by i opi艂owa艂a paznokcie.
Ojciec zawo艂a艂: „My艣la艂em, 偶e posz艂a艣 do 艂贸偶ka”. „W艂a艣nie id臋” 鈥 odpowiedzia艂a Mama.
Wla艂a troch臋 wody do miski psa i wypu艣ci艂a kota na dw贸r, potem sprawdzi艂a czy drzwi s膮 zamkni臋te
I czy 艣wiat艂o na zewn膮trz jest zapalone.
Zajrza艂a do pokoju ka偶dego dziecka, wy艂膮czy艂a lampki i telewizory, powiesi艂a koszulki, wrzuci艂a brudne skarpety do kosza i kr贸tko pogada艂a z jednym z dzieci, jeszcze odrabiaj膮cym lekcje.
W swoim pokoju Mama nastawi艂a budzenie, wy艂o偶y艂a ubranie na jutro, naprawi艂a stojak na buty.
Dopisa艂a 3 rzeczy do listy 6 najwa偶niejszych czynno艣ci do wykonania.

W tym samym czasie Tata wy艂膮czy艂 telewizor i oznajmi艂 „w powietrze”: „Id臋 spa膰”. Co te偶 bez namys艂u uczyni艂.

Co艣 nadzwyczajnego w tej historii? Zastanawiasz si臋, dlaczego kobiety 偶yj膮 d艂u偶ej? 鈥濨o jeste艣my skonstruowane na d艂ugi przebieg鈥 i nie mo偶emy umrze膰 wcze艣niej, bo tyle mamy jeszcze do zrobienia, nieprawda偶?!

[Matka Polka – nades艂ane]