Archiwa tagu: Ukraina

Refleksyjnie!

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i powiem Wam, że coraz bardziej nie lubię tych świąt, które oparte są na wielkich pieniądzach, co mnie wnerwia strasznie!

Dogasają znicze na cmentarzach, a tu zaraz w telewizjach pojawiają się reklamy świąteczne, próbujące mi wmówić tę fantastyczną magię świąt, której z każdym rokiem nie widzę, ale za to widzę mamonę wymuszoną od ludzi.

Reklamy krzyczą – kup, kup, kup, bo to okazja, a mnie mierzi to nagabywanie, bo chyba w tych świętach powinno chodzić o coś zupełnie innego – o bliskość, o pojednanie, o zgodę i celebrowanie rodzinnych świąt.

Reklamy nagabują, aby brać kredyty, bo dzięki kredytowi będziemy w stanie postawić na stole dwanaście potraw i to kredyt sprawi, że święta będą udane i wielu się nabiera.

Uwielbiam święta, ale nie zgadzam się na zastaw się, a postaw się, bo święta powinny być przede wszystkim momentem wyciszenia, refleksji nad życiem, a nie wielkim żarciem.

Uwielbiam moje miasto ustrojone świątecznie, bo jest wówczas ta magia i cisza w mieście refleksyjna.

 

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Obraz może zawierać: noc i na zewnątrz

Dzieje się teraz tak, że w wielu krajach organizowany jest Black Friday – czyli wyprzedaż asortymentu i towarów!

Ludzie jak bydło wpada do sklepów i ładuje zakupy do wózków na siłę – ubija, aby tylko potem pochwalić się, że się udało!

Kupują wszystko, czy trzeba, czy nie trzeba, ale taka jest tradycja i nie zauważają nawet, że dane buty stały na półce po 100 złotych i nie miały wzięcia, ale jest wyprzedaż i nikt nie zauważa, że po „obniżce” te buty kosztują o 50 złotych więcej!

Ludzie się na to nabierają, gdyż są szalenie bezmyślnymi maszynami do kupowania za wszelką cenę.

Ludzie jak szarańcza rzucają się na towary produkowane często w Tajlandii, albo w Chinach przez małe dzieci, które za miskę ryżu pracują po dwanaście godzin na dobę.

Oglądałam kiedyś dokument, w którym pokazano przez ile rąk musi przejść laska wanilii, aby nasze ciasta na święta pięknie pachniały, albo szafran!

Wszyscy pijemy poranną kawę i zapominamy o tym ilu ludzi gdzieś tam w świecie dla nas ją zbierali, suszyli, pakowali!

Zapominamy swoją historię i historię innych krajów, bo dziś mamy Światowy Dzień Głodu i tylko nieliczni mogą już opowiedzieć o tym jak możni tego świata doprowadzali do wyniszczenia ludności Ukrainy.

Jeśli nie będziemy edukować współczesnych dzieci, o tym jakie piekło przeszli ich dziadowie, to na świecie będzie totalna znieczulica.

I po co nam te wszystkie dobra ponad miarę, kiedy nasi dziadowie umierali z głodu?

Kiedy umarł Stalin, to płakała cała Polska, bo ludzie nie wiedzieli, że zabił głodem 5 milionów Ukraińców i tego historia nie powinna pomijać!

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, siedzi i w budynku

Witold Szabłowski – Author

7 godz.

„Jadło się, cokolwiek się udało znaleźć. Pleśń. Korę drzew. Mięso zdechłych zwierząt. Miałam wtedy sześć lat i pamiętam, że cały czas, absolutnie cały czas, byłam głodna.
Po wsiach chodziły wtedy, w 1933, specjalne komisje, sprawdzać, czy ktoś nie ukrywa jedzenia. Co znaleźli – rekwirowali. Nasz sąsiad był w takiej komisji, zabierali każdą roślinę, którą można było zjeść. Szczaw. Korę brzozy. Nawet świece zabierali, bo ludzie w desperacji próbowali robić na ich bazie zupę. Stalin im kazał Ukrainę zagłodzić i oni w tym pomagali; nikt nie patrzył, sąsiad czy nie.
Chwilę przed Wielkim Głodem mój ojciec poszedł pracować do kołchozu. Ktoś tam zrobił błąd, dali źrebakowi za dużo jedzenia, i zdechł. Oskarżyli ojca, że to przez niego i posadzili go na kilka miesięcy do więzienia. Za sabotaż.
Jak miał już wyjść, mama nie chciała, żeby wracał taki kawał drogi na bosaka. Sprzedała jedyną krowę i posłała mu pieniądze, żeby kupił sobie buty.
Tata buty kupił i ruszył na piechotę do domu. I tak się stało, że jak już prawie był w wiosce, napadli go w lasku Boreckim, tu, niedaleko mojej wsi Rostówka, i zabili. Wszystko przez te buty. Chcieli mu je ukraść. Ci złodzieje to zresztą też byli nasi sąsiedzi.
I na ten najtrudniejszy rok, 1933, i na tą najtrudniejszą zimę, kiedy tyle ludzi umarło z głodu, mama została sama z szóstką dzieci, za to bez krowy.
W całej wiosce wtedy ludziom dzieci umierały. A jakoś tak się stało, że naszej mamie nie umarło ani jedno. Wszystkim nam się udało przeżyć. Nie wiem, czy była we wsi druga taka rodzina.
Ja miałam szczęście, bo chodziłam do przedszkola i tam zawsze raz w ciągu dnia dawali do jedzenia taką cienką zupę. Ale mimo tej zupy byłam tak spuchnięta, że nie mogłam chodzić. Wszystkie dzieci były spuchnięte. Cieniutkie nóżki, cieniutkie rączki, i do tego wielkie brzuchy. Mówiło się wtedy na nas „rachityczne dzieci”. Że takie zabiedzone.
Co chwilę ktoś z dzieci, które znałam i z którymi się bawiłam, znikał. Nie przychodził już do przedszkola. Nikt nie pytał, co się stało. Nie było sensu pytać. To było jasne”.

Jutro Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie. Okrągła, 85. W 1933 roku Stalin zagłodził pięć milionów ludzi, może więcej. Co siedem sekund na ukraińskiej wsi ktoś umierał z głodu.
Roman Kabachiy, wspaniały ukraiński historyk, zabrał mnie do Rostówki Wielkiej, wioski, skąd pochodzą jego mama i dziadkowie. Rozmawialiśmy tam z ostatnimi żyjącymi świadkami – cytowane słowa to opowieść 91-letniej Hanny Basaraby (na zdjęciu). Oprócz niej spotkaliśmy jeszcze dwie panie, które pamiętają ten trudny, 1933 rok. Będę jeszcze o nich pisać.
Chciałem tam pojechać, bo to jeden z najważniejszych tematów XX wieku, a jednocześnie bodaj najmniej znane i zbadane ludobójstwo. Tymczasem bez Wielkiego Głodu nie da się zrozumieć ani współczesnej Ukrainy, ani stosunków polsko-ukraińskich. Powinniśmy o nim jak najwięcej wiedzieć. I pamiętać.

Reklamy

Flaga Unii, to nie jest szmata wg. polityki PiS

Oglądałam dzisiaj w TVN program dokumentalny „Superwizjer”, w którym przedstawiono nielegalne wydobywanie bursztynu w zachodniej Ukrainie.

Bursztynowe wojny na Ukrainie. „W sąsiedztwie Polski wyrasta groźna strefa bezprawia oraz ekologiczna pustynia”.
• Zachodnie obwody Ukrainy ogarnęła gorączka nielegalnego wydobycia bursztynu
• Skala procederu jest ogromna i powoduje poważne szkody ekologiczne.
• W wydobycie wmieszana jest nie tylko mafia, ale i lokalne władze, policja i oligarchowie.
• Nielegalny eksport bursztynu rodzi pytania o bezpieczeństwo granic UE, w tym Polski, do której przemyca się ogromne ilości tego kamienia.
Ludzie tam żyją w nędzy i mieszkają często w domach krytych słomą i nie mają często, co wsadzić do garnka.
Jest bieda i to skłania ludzi do takiego zarobkowania, aby utrzymać swoje rodziny.
Co to jest burszytyn, a więc:
„Według Anny Sado, redaktor naczelnej portalu Amber.com.pl, bursztyn jest skamieniałą żywicą, która liczy sobie ponad 40 milionów lat i już sam ten fakt sprawia, że jest wyjątkowy. Ekspertka dodaje, że jesteśmy przyzwyczajeni do piwnego odcienia tego ozdobnego kamienia, dlatego, że swego czasu panowała moda na bursztyn tak zwany „koniakowy”. Okazuje się jednak, że ma on szerokie spektrum kolorów. – Bursztyn ma mnóstwo odmian barwnych. Może być mleczny, żółty, zielonkawy, czy niebieskawy – wyjaśnia Sado”.
Na Ukrainie znajduje się największe skupisko tego, jakże pięknego kamienia, który wydobywa się w ogromnych ilościach, co przekłada się na miliony dolarów.
Polacy mają w tym procederze ogromny udział, bo dostarczają Ukraińcom specjalne pompy do wypłukiwania tego żywiczego kamienia i czerpią także ogromne zyski z przmytu.
Kupując więc pierścionek, korale, bransoletkę musimy mieć świadomość, że ten przedmiot pochodzi z ciężkiej pracy Ukraińcw, którzy narażają swoje życie, aby przeżyć.
Piszę o tym dlatego, że Polska gospodarczo stoi wyżej od biednej Ukrainy, bo przez ostatnie 30 lat – wypiękniała i zbliżyliśmy się do cywilizowanej Europy.
Ja wiem, że wielu Polaków jedzie za pracą do Europy i tam ciężko pracują, ale mają taką możliwość.
Jednak kiedy PiS wyprowadzi Polskę z Europy, to wielu ludzi znajdzie się w sytuacji Ukraińców i będą zdychali z głodu. Do tego dąży PiS, by Polaków upokorzyć i zabrać Polakom możliwość lepszego życia.
Dziś oglądałam także „Drugie śniadanie mistrzów” i w tym programie zaporoszony gość –  Zbigniew Preisner powiedział znamienną prawdę, że jadąc po ekstra autostradami, wybudowanymi z funduszów unijnych podziwia jak Polska rozkwitła.
Ja widzą to także, jadąc autostradą do Szczecina i podziwiam rozkwitające, piękne wioski, gdzie ludzie dbają o swoje domostwa, ogródki i jest we mnie duma.
Dziś wyszłam z domu na spacer, bo pogoda była cudna i zrobiłam rekonesans mojego miasta, oraz zrobiłam kilka jesiennych zdjęć!
Może jeszcze trzeba wiele naprawić, bo chodniki są dziurawe, ale i tak jestem dumna z mojego miasta, bo przez ostanie 30 lat moje miasto z szarości przemieniło się w kolorowe, zadbane miasto.
Mamy śliczną ścieżkę spacerową wokół jeziora, oraz dwa widokowe pomosty nad jeziorem, a to wszystko z funduszy unijnych, a teraz PiS chce mi zabrać te fundusze i wpędza Polskę w niebyt europejski!
Napiszcie co się u Was zmieniło w związku z funduszami z Unii!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, tabela, buty, roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo, roślina, drzewo, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: ludzie stoją, roślina, drzewo, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, trawa, na zewnątrz, woda i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, tabela i na zewnątrz

 

Strach podzielony pół na pół

Przez całe swoje życie nie bałam się wojny. Przez całe życie myślałam, że żyję w miarę stabilnym kraju i wolnym od zakusów innych państw, że nie grożą nam spadające bomby na polskie domostwa, wsie i miasta.

Mamy w swojej historii tak straszne lata, kiedy nas mordowano i palono w piecach. Czasy kiedy byliśmy Narodem upodlonym i obdartym z ludzkiej godności. Zabijano nas i zamęczano gorzej niż zwierzęta, kiedy to ludzkie życie nie znaczyło dla agresora NIC!

Myślałam, że tamte okropne czasy, naszych Ojców i Dziadów, którzy oddawali swoje życie za Ojczyznę cokolwiek ludzkość nauczyła. Myślałam, że wielcy tego świata na zawsze zapamiętają, że nie wolno już nigdy dopuścić do krwawej rzezi innych narodów i nacji, ale się przeliczyłam.

Oto na naszych prawie oczach, tuż za naszą granicą ludzie znów się mordują i końca tej wojny nie widać. Putin ma krew na rękach i botoks wstrzyknięty w swoją twarz, ale to jest twarz nieruchoma, która nie zdradza emocji i jest twarzą nowych czasów, których należy się bać!

Boję się i nie wstydzę się do tego przyznać. Boję się, że ten nieobliczalny człowiek może zaatakować nasz kraj i na nas spadną niespodziewanie bomby i z artyleryjskich dział będą niszczone miasta i wsie, a ludzie będą zabijani. Temu człowiekowi nic nie stoi na przeszkodzie, bo wszyscy się go boją. Tak, tak boją się obudzić niedźwiedzia i się z nim cackają, bo grozi bombą atomową.

Złapałam się na tym, że wyobrażam sobie, iż na mój dom spada właśnie bomba roztrzaskując wszystko po drodze i zaczyna się chaos i panika. Widzę zabitych ludzi. Ludzi uciekających ze swoich ciepłych i dotąd spokojnych domów. Widzę zakrwawionych ludzi i dzieci. Widzę to przez chwilę, a potem się opędzam od tych moich myśli, ale to jest coraz trudniejsze, bo doniesienia z zagranicy wciąż są niepokojące.

Nie tylko ja się się boję, bo niżej wklejam sondę przeprowadzoną przez Fakt, z której wynika, że połowa ankietujących boi się tak jak boję się ja.

Czy Polsce grozi wojna?

NIE
44%
TAK
56%
Liczba głosów: 4355
I jeszcze jedna sonda z Fakt.pl
Czy cywile powinni być szkoleni na wypadek wojny?

TAK
 
75%
NIE
 
25%
Liczba głosów: 6863
Polacy boją się wojny, ale nie deklarują gotowości do obrony przed agresorem.
Z tych sond wynika, że Obywatele Polski faktycznie się obawiają agresji ze strony Rosji. To już nie są przelewki i nasz Rząd powinien mieć na uwadze strach w Narodzie.
Kiedy spadł Tupolew w Smoleńsku z naszą delegacją, na czele z Prezydentem byłam pięć lat temu przekonana, że to był bardzo nieszczęśliwy wypadek, że Tupolew roztrzaskał się na tysiące kawałków. Dziś mam spore wątpliwości – niestety, ale nie ufam Putinowi i jego rządzącym. Mogli maczać w tym swoje zakrwawione łapska. Nic już nie wiem na 100% i nie boję się napisać o swoich obawach i wątpliwościach. Dlaczego wrak Tupolewa do tej pory leży na rosyjskiej ziemi – to jest pytanie bez odpowiedzi jak na razie.

Platforma Obywatelska traci cenne punkty

Ukraina obchodzi dzisiaj 23 rocznicę swojej Niepodległości. Padło dziś na Ukrainie wiele gorzkich słów i zapowiedzi, że będą się zbroić po zęby i będą walczyć o swój kraj, który jest w stanie wojny. Nie tylko mnie zakręciły się łzy w oczach, gdyż jeszcze kilka miesięcy temu, nic nie zapowiadało, że z koszar wyjedzie ciężki sprzęt i lotem błyskawicy pojawi się na portalach społecznościowych. Gdzie się nie wejdzie, rzucają się w oczy lufy czołgów, rakiet i karabinów. Nie znam się kompletnie na wojskowym sprzęcie, ale wiem, że jest to broń do zabijania ludzi. 

Prezydent Ukrainy zapowiedział, że będą się zbroić i zabrzmiało to bardzo groźnie, a co u nas?

Wakacje, niech żyją wakacje i politycy w Polsce rozjechali się i tylko od czasu do czasu, taki jeden z drugim pojawi się w telewizji, aby zrobić medialną jatkę. Przykład? Dzisiejsza ława polityków i skłóceni panowie bez grama klasy. Nie dało się tego spokojnie słuchać, bo nie była to merytoryczna dyskusja, a zajadłe polskie piekiełko, a ja?

Ja czuję się opuszczona i pełna obaw, bo najwyższy polityk, czyli Prezydent Komorowski i drugi – Premier Tusk, zapadli się pod ziemię i milczą jak zaklęci, kiedy na krawędzi naszej wschodniej granicy źle się dzieje, bo rosyjski fanatyk zapragnął pokazać światu, kto tu rządzi.

Ja uważam, że skoro za rok mamy wybierać polityków do zarządzania naszym krajem, to Platforma Obywatelska w tej sytuacji pokazuje, że jest wypaloną partią i nie potrafi na wojnie ukraińskiej budować politycznego kapitału. Nie uspokaja swojego narodu, że jesteśmy bezpieczni, albo silni i gotowi do ewentualnego odparcia rozwścieczonego agresora. Jest to według mnie wielki, polityczny błąd i tracenie cennych punktów w zbliżających się wyborach. Platforma śpi i myślę, że za swoje lenistwo zapłaci wysoką cenę. To się odbije czkawką przy urnach, gdyż nie może być tak, że ja czuję się w moim kraju tak, jakby nikt nad niczym nie miał kontroli i tylko Minister Sikorski zmienia sobie mapę administracyjną, wydzielając teren,  tworząc zupełnie nową wioskę składającą się z czterech mieszkańców, co świadczy o tym, że w Platformie Obywatelskiej wychowały się drobne cwaniaczki i nepotyzm szerzy się lawinowo. 

Premierze Tusk, czy ja mogę spać spokojnie, bo  oddaje pan lekką ręką nasz kraj w ręce Prawa i Sprawiedliwości? Szkoda, że na arenie politycznej już nie ma nikogo, kto by zastąpił śpiocha Tuska, który stał się wypalonym kompletnie politykiem i w zasadzie na dzień dzisiejszy nikt mu nie podpowiada, że teraz jest to najlepszy moment, aby sprawić, że słupki zaczną rosnąć. Wojna na Ukrainie powinna być dla Polski i pijarowców motywem do naszego wzmocnienia na arenie politycznej w Europie, no ale przecież wakacje jeszcze trwają, a potem dopiero się zacznie obiecywanie, ale mnie już nie oszukają!

Boi się Putin i boję się ja!

Upalny dzień, a u Was?

Dziś przejrzałam blogi, które mam w zakładkach i tak sobie pomyślałam, że to jest wielka niewiadoma, co napisze kolejnego dnia blogierka, czy blogier. Ile umysłów tyle nowych i odmiennych tematycznie wpisów i to jest ekscytujące, że czytamy myśli innych ludzi, bądź poszczególne zdarzenia z ich życia. Nagle jestem wpuszczona w ich często intymne zwierzenia, albo zaproszona na wypoczynek z blogierką, która właśnie gdzieś sobie tam odpoczywa wakacyjnie. To miłe uczucie móc zjednać się z kimś – tam, na drugim krańcu Polski, zupełnie mi nie znanym i dzięki temu mogę zajrzeć w zakątek, którego z pewnością już nie poznam.

Jestem zaproszona do czytania głębokich refleksji nad życiem, a także wszelkich jego podsumowań. Czytam wpisy wesołe, okraszone dużą dawką humoru, albo zupełnie odwrotne, bo dotykające choroby, czy też walki z nią. Czytam zawsze z uwagą, choć może nie zawsze pozostawiam za sobą ślad, bo czasami jakby brakuje słów, by kogoś podnieść na duchu, czy też wesprzeć, co naprawdę jest czasami  trudne zadanie i słów się nie znajduje i lepiej przemilczeć, niż klepać trzy po trzy.

Dlaczego piszę o tym, bo mnie chodzi dziś po głowie i tu zdradzę niebyt wesołe moje myśli, podyktowane artykułem o Putinie. Okazuje się, że Putin się boi! Boi się zjeść cokolwiek bez testera żywności, a skoro taki polityk się boi, to boję się i ja! Oznacza to, że wszędzie czai się zło, bo nawet w rezydencjach polityków, nie koniecznie wielkich, bo osobiście uważam Putina za człowieka pełnego kompleksów, bojącego się własnych ludzi.

Jeśli on się boi, to ten strach przenosi się i na mnie, bo to oznacza, że nic w naszych czasach nie jest pewne i w każdej chwili jakiś czubek może wysadzić ten świat w powietrze – jednym guzikiem. 

Ten strach coraz potężniej rozlewa się po Europie, choć nikt głośno o tym nie mówi, a może dlatego, by nie siać paniki, ale mnie martwi, że właściwie możni tego świata nie są pewni, co ten człowiek jest w stanie jeszcze wymyślić, aby pokazać ludzkości, kto tu rządzi.

Nikt z moich rządzących nie może mnie zapewnić na 100%, że jesteśmy bezpieczni, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy może runąć domek z kart.

Ludzie pilnie śledzący niebo, czasami słyszą warkot ciężkich transportowców, które być może na pokładzie mają najgorszą broń i nigdy nie wiadomo, dla kogo jest przeznaczona i w czyje łapy się dostanie. Tak, tak, nic nie gwarantuje nam, że pewnego dnia nie zostaniemy zmieceni z powierzchni ziemi, na podobieństwo malezyjskiego samolotu z niewinnymi dziećmi na pokładzie i to przeraża mnie coraz bardziej i to budzi we mnie lęk.

Ludzie wypoczywają sobie beztrosko nad naszymi wodami. Piją nad wodą piwo, a potem się topią w odmętach akwenów, nie dbając, że zostawią swoich bliskich w rozpaczy, ale to jest zupełnie inny rodzaj śmierci – na własne życzenie, ale nikt nie chciałby zginąć od kuli bandyckiego separatysty uzbrojonego po zęby.

Przepraszam za tak pesymistyczny wpis, ale uważam, że Putinowi przewróciło się w głowie, a jak wiadomo szaleństwo jest bardzo niebezpieczne.

Miłego wypoczynku, bo lato mamy piękne tego roku.

Ukraina nie przykryła biedy w Polsce

Ukraiński Majdan i zajęcie bezprawne Krymu przez Putina nie przykryły polskiej biedy – niestety! Już dwie doby mijają, w czasie których rodzice niepełnosprawnych dzieci zajęli Sejm i domagają się podwyższenia świadczeń na opiekę nad chorymi dziećmi, które skazane są tylko i wyłącznie na opiekę swoich rodziców. Nie mogę patrzeć na zdjęcia z Sejmu. Nie mogę patrzeć i już, bo nie tak powinna wyglądać walka o lepsze życie poszkodowanych przez los. Jak można praktycznie dysponować tak małą sumą, kiedy niepełnosprawność woła o coraz to większe koszty leków, sprzętu, czy też rehabilitacji. 

Zdesperowani rodzice zaczęli głośno krzyczeć i domagają się kategorycznie poprawy ich i tak marnego losu, bo któż życzyłby sobie mieć niepełnosprawne dziecko? Krzyczą i słusznie, bo co to są za pieniądze, które zaoferował im Rząd? Politycy boją się tych rodziców jak diabeł święconej wody i mnie nie obchodzi, która to partia za tym stoi. Nie obchodzi mnie, kto na tych rodzicach robi sobie swój kapitał polityczny. Mnie obchodzi, kiedy nastąpią jakieś ruchy, aby pomóc tym ludziom i tak sobie myślę, że nie nastąpi to szybko i natychmiast, a dlatego, że jeśli Premier przychyli się do postulatów tych rodziców, automatycznie zgłoszą się do niego emeryci i renciści, którzy w naszym kraju także są traktowani jak zło konieczne i żyją poniżej. Emeryci i renciści i inne grupy społeczne opłacane tak, że wiążą z ledwością koniec z końcem. Ludzie, którzy mają także rodziny, albo młodzi, którzy boją się te rodziny założyć, bo zwyczajnie ich nie będzie stać, aby rodzina żyła na przyzwoitym poziomie.

Ukraina tonie w długach i czytam, że:

 

Minister Radek Sikorski w czwartkowym wydaniu programu „Fakty po Faktach” zapowiedział przekazanie finansowej pomocy Ukrainie. Nie chciał powiedzieć, ile pieniędzy Polska przekaże wschodniemu sąsiadowi, ani z jakich rezerw budżetu ta zapomoga (zapewne bezzwrotna) będzie pochodziła.

Kilka godzin wcześniej wiceminister pracy w rządzie Donalda Tuska pani Elżbieta Seredyn twierdziła w programie „Tak Jest”, że nie ma w budżecie pieniędzy na natychmiastową pomoc dla opiekunów osób niepełnosprawnych, którzy musieli porzucić pracę żeby opiekować się swoimi dziećmi.

Czyli tak – na pomoc Ukrainie pieniądze się znajdą, a na pomoc Polakom pieniędzy nie ma.

W sytuacjach kryzysowych pieniądze w budżecie się przesuwa. Komu zabrano tym razem, żeby dać Ukrainie?

W południe Donald Tusk krytycznie ustosunkował się do protestu matek dzieci niepełnosprawnych. Można się zatem spodziewać, że nie spotka się z rodzicami. Zapewne jednak spotkałby się z Arsenijem Jaceniukiem (to ten pan niżej, zamawiający „pięć piw”) gdyby tylko ten go do siebie zaprosił.

Oto polityka prorodzinna w wykonaniu Platformy Obywatelskiej.

Zobacz więcej na: http://www.wykop.pl/ramka/1915842/po-pieniadze-dla-ukrainy-tak-dla-dzieci-niepelnosprawnych-nie/

Wynika z tego, iż rządzący nie chcą postąpić wg. przysłowia, że bliższa jest koszula ciału i to mnie bardzo smuci. Gdzie są inne kraje, które tak wyrywają się, aby podzielić się swoją kasą z innym Narodem. Gdzie są Czechy, Węgry, czy kraje skandynawskie? Czy te kraje w ogóle wiedzą, że Ukraina potrzebuje pieniędzy? Dziś słuchałam wypowiedzi Eurodeputowanego Kowala, który stwierdził, że niektóre kraje zachodniej Europy nie zdają  sobie wcale sprawy z sytuacji na Ukrainie i on musi im to tłumaczyć. No jasne! Polak musi być przecież wszędzie. Musi, bo się inaczej udusi, nie dostrzegając, że za chwilę uduszą polityków ludzie będący na skraju wytrzymałości nerwowej. My społeczeństwo pokażemy rządzącym przy urnach, co o nich myślimy!

Czy mamy się już bać?

Witam 🙂

Zawsze się zachwycałam paradą wojsk w Moskwie, ponieważ na takiej paradzie można podziwiać rosyjskie wojska, a żołnierze maszerują jak żadne inne. Ich sprężysty, równy krok budzić musi podziw. Wyprostowani perfekcyjni chłopcy idą jak pod linijkę, równo, godnie z oddaniem dla Ojczyzny. Nie zauważy się żadnego błędu, gdyż każdy gest jest wyćwiczony, aby pokazać światu jaką siłę ma rosyjskie wojsko. Nasi żołnierze także idą pięknie na paradach, ale jednak ekspresja przekazu odbiega od rosyjskiej doskonałości na tym polu. Podczas parady musi koniecznie być demonstrowana siła sprzętu i wyjeżdżają z hangarów potężne i nowoczesne czołgi oraz inne maszyny bojowe, aby zaprezentować światu jaką potęgą dysponuje Rosja. Niech się świat boi – pewnie myśli sobie tak Putin i wszyscy mu posłusznie podlegli.

Wczoraj w telewizji pokazywali właśnie, że z hangarów ponownie wyjechały maszyny i wojska się przegrupowują. Wyjechały aby pokazać ponownie światu swoją siłę, ale istnieją obawy, że ten manewr nie jest w celach ćwiczebnych. Putin uwolnił sprzęt bojowy, abyśmy zaczęli się wszyscy bać. Tak, mamy się bać – my w Polsce tutaj także. Tak, ja się boję, kiedy widzę manewry wojskowe i żołnierzy zamaskowanych i uzbrojonych. Nigdy nie wiadomo jakie padną rozkazy z Kremla. Nigdy nie wiemy, co zalęgnie się w głowie rosyjskiego dyktatora, który zapragnie jak dawniej zawładnąć częścią świata i już nie wystarczy mu jeno Krym i Ukraina. Sąsiadujemy z państwem, którego polityka obecna daleko odbiega od zamiarów pokojowych. 

Oglądałam niedawno reportaż o największych dyktatorach na tej Ziemi, którzy najczęściej pochodzili z biednych, czasami patologicznych rodzin. Musieli w młodości ciężko pracować, byli poniżani i kiedy udało im się dorwać do władzy robili najstraszniejsze rzeczy, aby tylko tę władzę utrzymać i otoczyć się wielkimi pieniędzmi. Często zapadali na różne psychozy, bo się bali, że ich władza trafi w inne ręce. Putin wydawał się do tej pory niegroźny, ale któż tam wie, co zalęgło się w jego głowie i do czego się jeszcze posunie, oprócz wmawiania światu, że mundury i karabiny można kupić w każdym surwiwalowym sklepie?

Czy musimy zawsze czegoś się bać?

Nie może być zawsze pięknie i kolorowo. Wczoraj otrzymałam telefon od Siostry – Mama w szpitalu. Ciśnienie urosło do ponad 200 i karetka zabrała ją do szpitala. Nie muszę chyba pisać, co w takim momencie z człowiekiem się dzieje, bo dzieje się niezbyt ciekawie. Przy wieku mojej Mamy wszystkiego już można się spodziewać – niestety. Tym bardziej, że niedawno też zaliczyła szpital i po nim, jakby zaczęła  – trudno to pisać, ale niknąć w oczach. Zrobiła się taka malutka i krucha, choć rozum wciąż jak u nastolatki. Nie ma lekarstwa na starość, bo przy takich wiadomościach zdajemy sobie sprawę, że starzejemy się wszyscy – ja też. Sama cierpię na wiele schorzeń, choć staram się nie poddawać, ale wiem, że z roku na rok będzie coraz gorzej.

Codziennie przyrzekam sobie, że pójdę na spacer, że się dotlenię i rozruszam swoje kości, ale co ja zrobię, że nie cierpię tych spacerków bez sensu. Mąż mnie rozpieszcza i robi wszystkie zakupy, a więc nie mam jak to się mówi bodźca, a skoro jest wszystko, to co będę się wałęsała i do tego sama. Samotne spacery mnie przytłaczają i włącza mi się myślenie na wyrost, a to nie jest dobre dla mnie. Staram się odganiać od siebie takie momenty, kiedy myśli się w nadmiarze. No może z wiosną, kiedy wszystko zacznie się budzić do życia, pozwolę sobie na spacery z aparatem – nie obiecuję, ale i się nie zapieram, że nic z tego nie wyjdzie, bo wiem, że wystarczy samodyscyplina i trzeba po prostu chcieć, a więc może mi się zachce? Co ja jednak mam począć, że tak strasznie lubię swój dom i wcale się w nim nie nudzę i tak mi jest dobrze i bezpiecznie?

Po tym telefonie miałam w nocy koszmary i obudziłam się w środku nocy i nie mogłam ochłonąć. Z pewnością dołożyły mi te wiadomości ze świata i groźba wojny na Ukrainie. Martwię się, jak się to wszystko rozwinie, i w którą stronę pójdzie. Martwię się, bo życie jest takie piękne, a możni tego świata nie mogą sobie poradzić z takim jednym, co to inteligencją nie grzeszy, który to oderwał się od rzeczywistości, jak to określiła Kanclerz Merkel. Po co to światu, na co to ludzkości, aby w XXI w. dochodziło do zabijania i zastraszania się wzajemnego. Mało jest na tym świecie łez, biedy, niesprawiedliwości, aby jeszcze dokładać następnych cierpień? Martwi mnie, bo boję się o nas Polaków i boję się o moje wnuki, bo pragnę, aby nigdy nie zaznały niepokojów i nigdy się nie bały.

Eh, świat nie wierzy łzom, tak śpiewa Laskowski:

Powiedz, powiedz – jak to jest,
Że na świecie tym.
Jest tak dużo łez
Co dzień wielki deszcz.
Pada wokół nas.
Powiedz – jak to jest?
Że świat płacze cały czas?
Że świat płacze cały czas …
Ref:
Świat nie wierzy łzom.
Szkoda naszych łez.
Świat nie wierzy łzom.
Bo za dużo jest …
Na tym świecie łez.

Jak rozpętać III Wojnę Światową – ku pamięci na moim blogu

1 marca 2014 r. Putin otrzymał zgodę na wysłanie swoich wojsk na Ukrainę. Czy ktoś spodziewał się takiego obrotu sprawy? Chyba niektórzy tak, bo po Putinie wszystkiego spodziewać się można. Najpierw urządził Igrzyska Olimpijskie w Soczi pod maską pokoju i sportowej zabawy, aby za chwilę wsadzić w plecy nóż Ukrainie. Piszę o tym dlatego, żeby było to wydarzenie zapisane na kartach mojego bloga. Nie możemy przejść obojętnie obok tego historycznego wydarzenia, bo to nie dzieje się tysiące kilometrów od Polski, a tuż za naszą granicą. 

Są pewne spekulacje, o co w tym wszystkim chodzi i spotkałam w sieci chyba całkiem dobrą analizę zamiarów Putina, a więc: 

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,15548832,W_co_gra_Rosja___Sa_3_warianty__Rosja_chce_naddniestryzacji.html

„- Jaki cel ma Rosja, rozpoczynając ogromną wojnę propagandową i psychologiczną, praktycznie zajmując obszar autonomicznej republiki Krymu? Są trzy warianty – wyjaśnia na antenie TOK FM Łukasz Adamski z Centrum Polsko-Rosyjskiego dialogu i Porozumienia.

– Pierwsza hipoteza? Rosja próbuje wariantu „naddniestryzacji” półwyspu – stworzenia parapaństewka, które formalnie będzie częścią Ukrainy, a faktycznie będzie pod całkowitą kontrolą Rosji – mówi Adamski. – Drugi wariant jest taki, że działania Rosji to presja wywierana na rząd w Kijowie i Zachód. Po to, by doprowadzić do powrotu Janukowycza – kontynuuje.Jego zdaniem jest też trzecia możliwość, w której Rosja gra nie tylko na separatyzm Krymu, ale w ogóle na oddzielenie się od Ukrainy południowych i wschodnich części kraju. Adamski podkreśla, że – z punktu widzenia prawa międzynarodowego – wydarzenia, które dzieją się na Krymie od czwartku, takie jak szturmowanie budynków rządowych przez oddziały paramilitarne, można definiować po prostu jako agresję.”
A więc będziemy obserwować, co się wydarzy dalej i oby żadna kobieta i żadne dziecko nie opłakiwało straty męża, czy ojca, a cały ten konflikt zakończył się pokojowo – oby!

Nie wysyłajcie ludzi w kosmos!

Dziś wyjątkowo nie słucham telewizora. Zawzięłam się i powiedziałam mediom – dość! O niczym nie mówi się, tylko o Ukrainie i choć szczerze współczuję temu Narodowi, to mam wielkie pretensje do dziennikarzy, że nie informują mnie, co dzieje się do cholery w moim kraju. Nagle nie było u nas żadnego wypadku. Nagle nikt nikogo w Polsce nie skrzywdził. Żadne dziecko nie zostało pobite przez brutalnych rodziców, a Trynkiewicz też poszedł w odstawkę i nie wiadomo, czy będzie odosobniony, czy też będzie sobie spokojnie żył gdzieś tam. Jak do tej pory, to wszystko było ważne, aby w mediach wałkować całe dni o jednym, a od kilku dni mamy tylko Ukrainę i strzelaninę na Majdanie. Wszyscy teraz tam jadą, aby na ich domowej wojnie wywindować się politycznie i dziennikarsko. Nawet Beata Tadla założyła wojskowy hełm i robi za dzielną dziennikarkę. Jeden dziennikarz nie dbając o swoje życie, wszedł w tłum strzelających ludzi, bez tarczy i nadawał bezpośrednio z pola walki – bohater się znalazł za dychę. Gdyby mu się coś stało, to oczywiście byłby pochowany jako wielki orędownik, który zginął za wolność, tylko nie swojego narodu! 

Mam dość i tak sobie myślę, że ta akcja z wylotem na Marsa pod kryptonimem – Mars One- bilet w jedną stronę, to strasznie głupi pomysł jest. A dlaczego? Dlatego, że ludzie jeśli za 30 lat będą mogli na weekend jechać w kosmos, a potem zasiedlą jakąś planetę, spełniającą warunki do życia, to zrobią za kilka tysiącleci taki sam bajzel, jaki zrobili tu – na Ziemi. Zaczną masowo się wybijać za wszystko. Za kawałek ziemi, za złoża naturalne, a w końcu w imię wrednej polityki i wiary. Lepiej będzie, aby już zostali na tej naszej biednej, choć wciąż pięknej planecie i niech do końca ją zniszczą i wybiją się nawzajem. Niech tutaj do siebie strzelają, bo nie potrafią się jak ludzie, no jak ludzie – dogadać. Ukraina mi to uzmysłowiła, że w człowieku mieszka tak wiele zła i zawiści, a to wszystko dlatego, że tylko kasa się liczy. Kasa, kasa i wysokie stołki i kogo z tych rządzących obchodzą płaczące matki, żony, córki i dzieci? Zawsze tak było, że gdy wybuchały wojny, najsłabsi najbardziej cierpieli i byli najbardziej pominięci w tej całej walce o wielkie pieniądze.

Teraz na Ukrainie strzelają do siebie, a jak ludzkość poleci na Marsa, aby skolonizować planetę, to może będzie inaczej, niż na Ziemi? A guzik prawda, bo na Marsie także będzie chodziło o wielkie pieniądze i znowu Ukrainiec nie zgodzi się z Rosjaninem, a Amerykanin pogoni kota Anglikowi. Dlatego, jeśli się już zabijają i zwalczają, to niech robią to dalej, ale na Ziemi, a Kosmos niechaj zostawią nieskalany ludzką głupotą i zawziętością.

Fanatycy życia w przestworzach, udowadniają, że to obcy postawili nam piramidy w Egipcie i pokazali na początek, jak możemy korzystać z tego co kryje nasza kochana Ziemia. Podobno byli u nas przed milionami lat i wskrzesili na Ziemi życie. Czort wie, ile jest w tym prawdy, ale jeśli byli, a teraz się nie pokazują, to znaczy, że są od nas inteligentniejsi i może tylko dziwią się, jakie burdello bum, bum, człowiek zrobił na Ziemi i kręcą tylko ze zdziwienia głowami ufoludkowymi.

Jestem zła na ludzkość, że nie potrafi się zjednoczyć i nie potrafi rozwiązywać konfliktów drogą negocjacji, choć w przeciwności do zwierząt potrafimy posługiwać się zrozumiałymi językami. Potrafimy ustanawiać konstytucję i różnorakie dekrety i ustawy, a mimo to pieniądze ludziom pomieszały w mózgach.

Na koniec chcę polecić dwa filmy. Jeden bardzo mocny, bardzo obrazowy pt.  „Bez litości”, opowiadający o zgwałconej dziewczynie i jej zemście. Drugi, to „Przygoda w pociągu”, film francuski, w którym pokazano, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia.

I to by było na tyle i chciałoby się zakrzyknąć do mediów – hello, czy istnieje jeszcze Polska na mapie?