Archiwa tagu: USA

Wszędzie bylejakość!

W poprzednim wpisie pokazałam jak zostało potraktowane drzewo, które pozbawiono całkowicie korony!

Rano rozpętało się istne piekło na osiedlu.

Jedni, że bardzo dobrze się stało, a inni byli oburzeni, a także urzędnicy wystraszeni, którzy wydali na to zezwolenie i zrobili błąd w sztuce.

Dobrze wiedzieli, że dokonali zbrodni na drzewie, bo takie zabiegi robi się zimą, kiedy drzewo jest w stanie hibernacji.

Nie robi się tego w czasie wiosny, kiedy drzewo zaczyna puszczać soki, a na gałęziach pojawiają się liście.

Drugiej wierzby już dziś nie ogołocili i kolejnego drzewa także, a dokonali tylko zabiegów pielęgnacyjnych – uf.

Mam nadzieję, że ktoś wyciągnie z tego naukę, że ludzie widzą i oceniają ich pracę.

Obserwowałam dzisiaj wizytę Prezydenta USA w Polsce i miałam nadzieję, że nie będzie w związku z tym żadnych wpadek jak to u nas bywa.

Pomyliłam się, bo oto Andżej lecąc do Rzeszowa został zawrócony z powrotem do Warszawy, bo samolot doznał jakieś usterki.

Jakiś idiota ponownie przygotowywał ten lot na szybko, tak jak to się stało z lotem do Smoleńska..

Jak to możliwe, aby wylot Andżeja przygotowywać na „Styk” z lądowaniem samolotu z Joe Bidenem.

Jak to możliwe, że samolot polski nie został sprawdzony, a wysłano go w trasę, aby Prezydent USA czekał na Andżeja, aby ten go nie zdążył przywitać.

I znowu widzimy to polskie niechlujstwo i bylejakość, aby tylko zrobić sobie fotę z Prezydentem USA, bo ta wizyta jest historyczna.

Zamiast przygotować lot na dwie godziny wcześniej i mieć zapas w razie co, to geniusze nie wyciągnęli żadnych wniosków ze Smoleńska i polecieli na hurra!

Na szczęście samolot wylądował na lotnisku Chopina w Warszawie i Andżej się przesiadł, ale osobiście nie przywitał Bidena, bo się spóźnił.

Straszna wtopa i jest mi wstyd, bo cały świat będzie o tym pisał, że gość czekał na gospodarza.

Teraz wyobraźmy sobie, że awaria byłaby tak poważna, że nie daj losie ten samolot by spadł!

Rozpętałoby się istne piekło, że blisko granicy jest wojna i to Putin kazał strącić ten samolot.

Mielibyśmy w Polsce powtórkę ze Smoleńska, nowe komisje za miliony i Antka Macierewicza codziennie w mediach.

Przecież w głowie Kaczyńskiego Smoleńsk jest po 12 latach wciąż otwarty i w wywiadach mówi rzeczy straszne.

„„Przez te lata, mając osobiste przekonanie, że doszło do zbrodni, zamachu, nie mogłem jednak tego wszystkiego złożyć w pewną całość, mówię od strony technicznej” – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński na antenie Polskiego Radia 24, odnosząc się do sprawy katastrofy smoleńskiej”

Szaleństwo starego żoliborskiego gnoma. Bredzi nawet w obliczu trwającej wojny za polską granicą.

Nie wiadomo póki co, jaka to była awaria i mam nadzieję, że odpowiednia komisja powiadomi opinię publiczną, co się tam wydarzyło, bo już krążą po sieci spekulacje, że awarii nie było żadnej, a powrót do Warszawy zainicjował bestia Kaczyński i czytamy:

Kuba Leśniewski:

Czy leci z nami pilot? Cóż za przypadek… samolot prezydencki na odcinku ok 350 km nagle zgłasza usterkę i zawraca do Warszawy…

Duda spóźnia się na powitanie Joe Bidena, którego Air Force One jakoś się nie psuje.

Tylko kto powiedział , że to był przypadek?

Trzeba być bardzo naiwnym, myśląc że była jakakolwiek awaria.

Duda podpadł PiSowi do tego stopnia, że postanowiono zawrócić prezydencki samolot na Okęcie, a na miejscu w Rzeszowie Bidena przywitał nie kto inny jak namiestnik prezesa Mariusz B. pseudonim Płaszczak.


Każdy kto ma minimalne pojęcie o procedurach startu i lądowania samolotów o statusie HEAD doskonale wie, że nie miało żadnego znaczenia przy tak krótkim locie, czy zostanie on zawrócony na Okęcie (do zgłoszenia awarii przez pilota doszło po minięciu okolic Warki) czy odbędzie lądowanie na lotnisku właściwym w Jasionce.

Całkowity czas lotu to było max. 40 minut.

Cała procedura awaryjnego zawrócenia i lądowania trwała więcej, niż trwałoby „dociągnięcie” na lotnisko właściwe i tam dokonano by manewru lądowania awaryjnego.

Z punktu bezpieczeństwa nie było żadnej różnicy.

Z punktu widzenia Pis, różnica była ogromna.

Duda dostał po nosie, a Prezydenta USA witał ulubieniec prezesa.

Przykre, że w tak newralgicznym i ważnym dla Świata momencie ta skurwiona władza myśli o takich rzeczach… jak małym trzeba być człowiekiem, żeby próbować zbić polityczny kapitał nawet na czymś takim, TKM w pełnej krasie.

Jeśli wolisz wierzyć, że to był nieszczęśliwy wypadek-przypadek, dalej oglądaj TV i wierz w to, co Ci mówią….

Reklama

Słodko – gorzko!

Dziś z dedykacją 🖤 dla Ciebie Mężczyzno!
Dla wszystkich Mężczyzn, którzy szanują swoje Kobiety. Za twoją grzeczność, ciepło, zrozumienie, troskę.
Za to, że kupujesz kwiaty bez okazji.❤
Dla Mężczyzn, towarzyszy życia.
Dla przyjaciół, mężów, kochanków, którzy kochają.
Dla tych, którzy wywołują uśmiechy.
Dla obecnych i ciepłych ojców.
Dla tych, którzy przytulają bez przyczyny .
Dla tych, którzy pieszczą i uszczęśliwiają swoją Kobietę, oraz drugiego człowieka.
Dla tych, którzy nie wstydzą się czuć swoich emocji i okazywać uczuć.
Wszystkiego najlepszego Mężczyzno!
Życzy Ela
 
 
🖤
A teraz taki sobie żarcik, na polepszenie choć odrobinę nastroju w tym jakże dziwnym świecie!

Na mojej ulicy znowu jest awaria sieci Vectra i nie mam telewizji i Internetu.

Głupio się już żyje bez tego, kiedy na świecie dzieje się tak dużo, bo złego, ale i dobrego.

Na szczęście mam drugi ruter i mogę przeglądać Internet, a w tle gra mi radio ZET.

Naprawa prawdopodobnie jutro i tak jakbym poczuła się Rosjanką, która nie ma dostępu do wiadomości i gdyby nie ruter, byłabym niespokojna, że nie wiem nic!

Czytam Twittera i tam europosłanki pomstują na opozycję, że ta zagłosowała za tym, aby Polsce nie udzielać żadnych pieniędzy, gdyż w naszym kraju nie ma praworządności.

Jest lament i płacz. Jest w reżimówce nagonka i wymienianie nazwisk tych zdrajców wg. nich!

Jako Obywatelka jestem za tym, że Polsce nie należy się ani jeden cent, bo dość już nas okradli!

Jak pisze Magdalena Adamowicz wystarczy tylko zlikwidować Izbę Dyscyplinarną, a Unia pieniądze odmrozi, ale oczywiście, to się nie stanie!

Magdalena Adamowicz

„PiS uwierzył, że wojna w Ukrainie spadła im z nieba. Liczą, że dalej będą mogli deptać prawa człowieka i niszczyć wolne media i sądy. Kpią sobie z praworządności! Oni dążą do putinizacja w Polsce. Trzeba o tym głośno mówić!

Potrzebujemy środków europejskich jak nigdy! Są na wyciągnięcie ręki. Decyzja jest w rękach jednego człowiek z Nowogrodzkiej! Niech rozwiąże Izbę Dyscyplinarną SN, przywróci do pracy sędziów i szanuje praworządność. Czy to dużo?”

Tymczasem w Polsce, kiedy jest wojna w Ukrainie dzieją się cuda nad cudami i czytamy:

„Trybunał Konstytucyjny odbiera Polkom i Polakom prawo do niezależnego sądu ⁉️

⚠️ Gdy Rosja opuszcza Radę Europy a na ukraińskie miasta spadają bomby, polski Trybunał Konstytucyjny, z sędziami dublerami, Piotrowiczem i Pawłowicz orzeka o niezgodności Konwencji Praw Człowieka z Konstytucją RP w zakresie prawa do sądu!

🛑 Rosja wypowiedziała już Konwencje Praw Człowieka, ludzie Kaczyńskiego chcą zrobić to samo!”

Ale to nie koniec dziwów nad dziwami.

Do Polski przyleciała Kamala Harris i wydarzyło się w związku z tym coś bardzo dziwnego i bardzo niepokojącego.

Kiedy wstałam o poranku i widziałam konferencję pani Kamalii z Anżejem, to do Męża rzekłam, że z tego wyjdą jakieś jaja i wyszły, że tylko ze wstydu zapaść się pod ziemię!

Już nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać nad tym półgłówkiem, który ośmiesza Polskę na cały świat.

Chciał błysnąć swoją angielszczyzną i miało być, że „przyjaciół poznaje się w biedzie” a wyszło tak:

friend in dick – przyjaciel w chuju!


Kuźwa!

Wiceprezydent o mało się nie posikała ze śmiechu!

Jednak on jest debilem.

Na Placu Piłsudskiego w czasie kolejnej, smoleńskiej miesięcznicy PiS-owiec rzucił się z łapami na zgromadzonych.

Miał on być Rzecznikiem Praw Obywatelskich, a okazał się bandziorem.

Na razie rzucają się na nas z łapami, a za chwilę mogą z pałami!

Polska to już Rosja!

Obudź się Polsko!

Popłakałam się słuchając cudownego wywiadu z Mika Brzeziński, siostry Marka Brzezińskiego, który już jest w Polsce jako Ambasador USA w Polsce.

Kim jest Mika Brzezinski za Wikipedią:

„Mika Emilie Leonia Brzezinski – amerykańska dziennikarka i prezenterka telewizyjna polskiego pochodzenia. Pracowała dla stacji telewizyjnych CBS, NBC News. Od 9 maja 2007 roku prowadzi na MSNBC w dni powszednie, wspólnie z Charlesem Josephem Scarboroughem, poranny talk-show „Morning Joe”. Wikipedia

Wywiad z nią przeprowadziła polska, wspaniała dziennikarka TVN-u – Anita Werner.

Czemu się popłakałam, ano dlatego, że usłyszałam i zobaczyłam kobietę z klasą, oczytaną, wykształconą, pewną siebie, piękną i znającą nasze realia i wie, co się w naszym kraju wyprawia.

Jej elokwencja dla mnie jest niespodzianką, że w polskiej polityce nie ma prawie takich kobiet, które by mówiły do nas prostym, szczerym językiem.

Najczęściej się wydzierają z mównicy sejmowej i to ze wszystkich opcji politycznych, a kobiety z PiS mogą jej tylko czyścić buty.

Jej ojcem był słynny dyplomata polskiego pochodzenia – śp. Zbigniew Brzeziński, który na wskroś przeszył Jarosława Kaczyńskiego – video niżej!

Z domu wyniosła wiedzę i kulturę polityczną, a także ogładę w komunikowaniu się!

Zapytana przez Anitę, co myśli o sytuacji polskich kobiet obecnie w związku ze Strajkiem Kobiet odrzekła, że kobiety w Polsce muszą walczyć o siebie i muszą nauczyć się komunikować w tak ważnej dla nich sprawie!

I tu pomyślałam sobie, że nigdy więcej w sprawie kobiet nie powinna występować Lempart – nigdy, bo bije od niej chamstwo i brak kultury!

Kobiety w Polsce powinny z siebie wyłonić wojowniczki, które by walczyły o prawa kobiet w Polsce – merytorycznie.

Popłakałam się, bo od prawie 7 lat ktoś do mnie mówił w sposób bardzo demokratyczny, kto wie, jak ważne są dla każdego kraju – Wolne Media, bo gdy ich zabraknie, to się wszystko posypie jak domek z kart!

W tej rozmowie zabrakło mi pytania, co Pani Mika myśli o podsłuchach i szkoda, że nie padło!

Taki wywiad jest miodem na moje serce, kiedy widzę wszędzie butę, zakłamanie i złodziejstwo.

Tymczasem dzisiaj odbyły się uroczystości w związku z 77 Rocznicą Wyzwolenia Auschwitz.

Byłam tam w latach 70-tych i pamiętam swoje odczucia – też płakałam, a w głowie tylko jedna myśl, aby się to nigdy nie powtórzyło – takie hurtowe zabijanie.

Auschwitz stworzyli potwory i tu polecam film pt. „Chłopiec w pasiastej piżamie” opowiadający o tam jak zbrodniarza z obozu potraktowała karma.

Co się dzieje w Polsce dzisiaj?

Ano to się dzieje, że nasz nierząd nienawidzi Europy i prowadzi Polskę z stronę faszystowską i godzi się na Bąkiewiczów i innych faszystów sowicie ich finansując.

Morawiecki spotka się w Hiszpanii z faszystowskim partiami, które popierają Putina.

Kto wie, czy za chwilę nie będziemy śpiewali hymnu federacji rosyjskiej?

Mam ponad 60 lat i nie myślałam, że dożyję takich czasów, kiedy nasze władze zamiast prowadzić Polskę w stronę dobrobytu – wpychają nas pod but Putina i tylko moich Wnuków żal i tylko Polski żal.

Jest jeszcze coś!

Weszłam na Facebooka – na stronę TVN-24 i tam piszą, że Wolne Media, to są dla nich media Kurskiego!

I tylko ręce załamać, co z ludźmi zrobił PiS i jego agitacja!

Obudź się Polsko!

World Trade Center niczego Świata nie nauczyło!

11 września 2001 roku w blisko 3 tys. osób zginęło w serii największych w historii ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku oraz Pentagon i Kapitol w Waszyngtonie w USA.

Zamachów dokonali członkowie Al-Ka’idy przy użyciu uprowadzonych samolotów pasażerskich.

Jutro minie 20 lat od tragicznych zamachów przeprowadzonych przez terrorystów z Al-Kaidy w USA.

11 września 2001 roku 19 terrorystów porwało 4 samoloty pasażerskie.

Dwa z nich uderzyły w budynki World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty, który miał uderzyć w waszyngtoński Kapitol, rozbił się na polu w Pensylwanii.

Był to przerażający zamach terrorystyczny, kiedy cały świat wstrzymał oddech.

Nikt tak naprawdę nie wie do końca, kto był sprawcą tej strasznej tragedii, w której zginęło blisko 3 tysiące ludzi.

Zginął tam Polak, a bliżej Syn naszego sławnego kolarza – Ryszarda Szurkowskiego – Norbert Szurkowski, który zostawił swoją żonę w ciąży i ich dziecko!

Kto zawinił, to pewnie do dzisiaj jest badane i na temat tej tragedii powstało wiele teorii spiskowych, a służby amerykańskie podobno nie dostrzegły pewnych symptomów!

Ludzie skakali z wieżowca z wysokich pięter i spadali jak worki z piaskiem, bo taka tam była panika, że każdy chciał to piekło przeżyć.

Nie wolno o tym zapomnieć i wielu mówiło, że ta tragedia zmieni nasz świat na lepsze, ale nie zmieniła.

Wczoraj niejaki przydupas Kaczyńskiego – Suski ogłosił bardzo jednoznacznie, że Polska jest pod okupacją Unii Europejskiej, negując referendum, kiedy Polacy chcieli być w Unii, a te dranie pokłócili nas już ze wszystkimi!

Dzisiaj w Muzeum Powstania Warszawskiego wystąpił chór z Białorusi i śpiewał pieśni patriotyczne, a także nasze „Mury, Mury” Jacka Kaczmarskiego.

Wszyscy uczestnicy chóru mają zasłonięte twarze, bo w razie rozpoznania, Łukaszenko by ich wsadził do więzienia i pytam dlaczego polski rząd robi nam to samo, że zaczynamy się bać o ustrój naszego kraju i o nasze bezpieczeństwo w Unii.

Idzie wielka bieda, podwyżki i inflacja, a my milczymy!

Na protesty wychodzą już wszystkie grupy zawodowe i jest tylko pytanie – dokąd idziesz Polsko!

Chyba nie ma ratunku dla tego świata, kiedy w Afganistanie brat zabija brata, a w Polsce uchodźcom nie podali szklanki wody!

Gdyby nie 8 milionów oszołomów, którzy zagłosowali na tę bandę, to byśmy nadal żyli w kraju praworządnym i sprawiedliwym, a tak mamy tutaj totalną rozpierduchę!

Tak mi ciężko na duszy!

Ściągnęłam moim aparatem krzyż obsadzony na naszym kościele.

Poradził mi Anzai, abym założyła na obiektyw „tulipan” i w zasadzie nie wiem, czy to widać na zdjęciu i co to w ogóle ma dawać, ale się dokształcę sama!

Krzyż ten z daleka jest mało widoczny, a tak wiem jak on naprawdę wygląda!

Będąc na balkonie widzę go i czasami bywa, że kiedy mam jakieś zmartwienie, to po swojemu się do tego krzyża modlę, a także uwielbiam nasz kościół wizualnie, bo takie, ogromne budowle zawsze mnie fascynowały.

Jednak moja stopa nie stanie w kościele w celu wysłuchania tego, co ksiądz ma do powiedzenia – na mszy.

Nie ufam klechom, a tym bardziej po wypowiedzi ostatniej niejakiego adp. Jędraszewskiego!

Województwo małopolskie chce być wolną strefą od LGBT i w związku z tym utraci milionowe dotację z UE dla samorządów, które utoną w biedzie.

Jędraszewski rzekł więc, że nie pieniądze są najważniejsze i przychylił się do radnych, którzy głoszą, że LGBT, to zaraza jest i samo zło!

Dzięki temu ludzie będą pozbawieni pieniędzy na rozwój swoich Ojczyzn i mogą się pożegnać z nowymi inwestycjami jak drogi, mosty, oczyszczalnie i tak dalej, a także wszelkich pomocowych programów.

Brawo kościół i brawo kabotyni w samorządach!

Kurski zorganizował taki „piękny” festiwal piosenki chrześcijańskiej na Jasnej Górze w Częstochowie.

Patrzyłam na ten spektakl jakąś chwilę z zażenowaniem, bo ludzie tam występujący sprzedali się za wielkie pieniądze i nagle stali się tacy „świętojebliwi”

Nie wiem dlaczego do ludzi nie dociera fakt, że Jan Paweł II krył w kościele pedofilię i wynoszą tego człowieka pod niebiosa i na ołtarze!

Jednak kiedy zaśpiewano „Barkę” miałam dość, a to dlatego że:

„Cesáreo Gabaráin, autor pieśni liturgicznych, m.in. „Barki”, w latach 70. został wydalony z ośrodka zakonu madryckich marystów. Duchowny był bowiem oskarżany o pedofilię. Mimo tego został mianowany osobistym prałatem Jana Pawła II – informuje „El Pais”.

Co za hipokryzja, że chce się wymiotować!

Jeśli wierzę jakimś duchownym, to tylko Dominikanom, bo to są najporządniejsi kapłani w naszym kościele i nie wisi nad nimi pasmo pedofilii!

Wojna w Afganistanie była zawsze, ale została odrobinę stłumiona przez będące tam wojska różnych krajów – Polski też, ale najbardziej liczebnie przez USA.

Joe Biden powziął decyzję o wycofaniu swoich żołnierzy z tych terenów i powiedział DOŚĆ!

20 lat pilnowali żołnierze amerykańscy pokoju w tym kraju i zginęło tam ponad 3 tysiące żołnierzy, a inni, którzy przeżyli – zmagają się ze stresem pourazowym, albo są inwalidami!

Zginęli tam też polscy żołnierze, bo bodajże 41 metolowych trumien przywieziono do Polski.

Uważam, że te śmierci były bezsensowne, a to dlatego, że Talibowie wyssali z mlekiem matki zabijanie w imię Allacha i będą zabijali dalej bez mrugnięcia okiem.

Amerykanie wyjechali, a mordercy wyciągnęli ukrytą broń i strzelają do ludności jak do kaczek i w ciągu kilku dni zdobyli Kabul!

Oni są patologią i w imię wiary zabijać będą wciąż i żadne tu wojska z innych krajów nie są w stanie tego zatrzymać.

Oni maja w genach zabijanie i mordowanie i w tej wojnie najbardziej mi żal tylko dzieci i kobiet, które są traktowane jak szmaty, bo muszą kultywować cnoty niewieście!

Tam wciąż są nasi ludzie i ci, którzy Polakom pomagali, a więc oczekują pomocy, aby ich ewakuować do Polski.

Dlaczego nie został wysłany tam samolot w celu ich ratowania, ano dlatego, że przywiezionym Afgańczykom trzeba będzie pomóc na każdym polu bytowym, dać ochronę – finansowo także.

Pamiętamy jak Kaczyński bał się zarazy i pierwotniaków od imigrantów i dlatego Polacy nie wiadomo kiedy otrzymają pomoc ze strony tego bandyckiego rządu, który tę misję ma w dupie!

Eliza Michalik podsumowała tak:

Eliza Michalik

42 min  · Jestem absolutnie wstrząśnięta, że decyzję o ewakuacji ludzi z Afganistanu polski rząd podjął tak późno i właściwie tylko z powodu niezwykle silnego nacisku mediów i polskiej opinii publicznej.

To nie tylko nieetyczne i niemoralne, nielojalne, ale po prostu niehumanitarne.

Nic nigdy tego nie wymaże.

Świadomość, że polscy politycy bawili się na obchodach Święta Wojska Polskiego, mając kompletnie w nosie życie ludzi, którzy służyli, pomagali Polsce jest czymś niemal niewyobrażalnym, nie mieszczącym się w żadnych kategoriach ani ludzkich, ani prawnych.

Lojalność wobec własnych obywateli, ale też współpracowników jest jedną z podstawowych powinności państwa i jednym z podstawowych standardów demokratycznego kraju.

Bez niej ludzie stają się tylko mięsem armatnim, a politycy którzy tak ich traktują nie zasługują na zaszczytne miano urzędników państwowych.

Lekceważące, poniżające (pomijam, że nielogiczne) uwagi o współpracownikach, którzy się rozpierzchli (mimo, że polski rząd, jak twierdzi, ewakuował ich już w czerwcu) urągają ich godności i naszej inteligencji.

Wiem, że wstydzić należy się tylko za siebie, ale mimo to wstydzę się teraz za władze mojej Ojczyzny.

Szepczą, że maluch zwariował!

Aparatem ściągnęłam jarzębinę już w czerwonych koralach.

Chyba oznacza to, że za chwilę nastąpi koniec lata.

Jarzębina w poezji. Nie tylko mimozami, ale i jarzębiną jesień się zaczyna. I nic nie szkodzi, że Julian Tuwim trochę namieszał, bo nie chodziło o mimozę tylko o nawłoć olbrzymią, a drzewo z pięknymi czerwonymi owocami, to w zasadzie, jarząb pospolity. Obydwie te rośliny zwiastują nieuchronny koniec lata.

Przykro mi, ale tak to wygląda, a więc cieszmy się każdym, słonecznym dniem, a tak póki co, jest u mnie!

*****

Szymon Andrzej Szynkowski vel Sęk – jest posłem w PiS i dziś słuchałam z nim wywiadu chyba w Polsacie.

Dziennikarka spytała go, co sądzi o oświadczeniu Senatorów w sprawie lex TVN.

Dokładnie nie pamiętam, ale między innymi rzekł, że Polska i polski rząd nie będzie się ustosunkowywał do każdego pisma i jakiegoś tam oświadczenia, bo Polska jest suwerenna i demokratyczna.

Czyli nich sobie piszą, bo srutu tutu – majtki z drutu i tak samo myśli rzecz jasna Kaczyński, iż nikt im nie podskoczy.

Jednak sprawy mają się bardziej poważne, bo w obozie Kaczyńskiego zaczynają mówić, że prezes zwariował, bo upiera się tylnym drzwiami wprowadzenia podwyżek dla polityków.

Jest bunt i w „Wyborczej” przeczytałam, że aby nie głosować, to ktoś się zamknie w windzie, czy toalecie!

„Z samego PiS dochodzą głosy, że prezes zwariował. Może nie zagłosują przeciw, ale zamkną się w windzie czy toalecie”

„Nie ma nic gorszego dla polityka budującego dyktaturę niż objawy słabości – niesprawczość i imposybilizm.

Ludzie chcą wierzyć – co jak co, ale ta ikona to silny, sprawczy wódz o dobrych intencjach.

Może popełniać błędy, tak jak Stalin, ale to nigdy nie jest jego osobista wina.

Tymczasem mamy słabego, zagubionego człowieka, który zaczyna popełniać oczywiste błędy, gubić się, jest niepewny, rozpada mu się jego obóz.

To jest słabość, a autorytarni wyborcy słabości nie wybaczają – mówi Jakub Bierzyński, socjolog i publicysta”

https://wyborcza.pl/7,82983,27414052,z-samego-pis-dochodza-glosy-ze-prezes-zwariowal-moze-nie.html?fbclid=IwAR2Io6QDR8llebThDyOiAl6HSGxjCBIkulnYPmipl2dN_N5pwuvdsx9mH4U

Tym czasem byli ministrowie spraw zagranicznych napisali list otwarty w sprawie sojuszu z USA!

Jeśli dojdzie do zamknięcia TVN-u, to stracimy współpracę z USA i zostaniemy sami jak palec, ale drań z Żoliborza Polskę stawia na ostrzu noża już ze wszystkimi!

Wielu Polaków i Polek ma to w dupie, bo przecież PiS im dał pieniądze, a resztę mają w głębokim poważaniu – ignoranci i nie patrioci!

Kiedyś obudzą się z ręką w nocniku, bo Unia Europejska też zakręci kurek i będzie po zadzieraniu nosa!

Skażą nas na biedę, tym nowym wałem, a samorządy mogą się pożegnać z milionami na rozwój naszych małych Ojczyzn i będzie pozamiatane!

Tomasz Siemoniak

  · List otwarty byłych ministrów spraw zagranicznych i obrony narodowej w sprawie sojuszu z USA

Jako ministrowie spraw zagranicznych i obrony narodowej służący w przeszłości Rzeczypospolitej Polskiej i w poczuciu szczególnej odpowiedzialności za Jej bezpieczeństwo wyrażamy najwyższe zaniepokojenie działaniami obozu rządowego, które zmierzają do osłabienia więzi sojuszniczych ze Stanami Zjednoczonymi.


Jesteśmy przekonani, że ostatnie trzy dekady naszej niepodległości i wolności są ściśle związane ze wsparciem USA i wejściem do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Bezpieczeństwo, demokracja i wolność obywateli Polski zależą od kontynuacji przyjaźni, sojuszu i partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi, niezależnie od tego, kto aktualnie sprawuje rządy w obydwu krajach.

Fundamentem tych relacji jest obecność wojskowa i gospodarcza USA w Polsce, o którą kolejne rządy zabiegały i którą są zobowiązane chronić.

Wzywamy obecny rząd do zaprzestania wrogich działań wobec amerykańskich inwestorów i respektowania podstawowych wartości podzielanych przez przyjazne Polsce państwa Zachodu – demokracji, praworządności i wolności słowa.

Stawką jest nasza przyszłość, stawką jest nasza niepodległość.

Bronisław Komorowski
Bogdan Klich
Andrzej Olechowski
Janusz Onyszkiewicz
Dariusz Rosati
Grzegorz Schetyna
Tomasz Siemoniak
Radosław Sikorski

„Z samego PiS dochodzą głosy, że prezes zwariował. Może nie zagłosują przeciw, ale zamkną się w windzie czy toalecie”

Nie ma nic gorszego dla polityka budującego dyktaturę niż objawy słabości – niesprawczość i imposybilizm.

Ludzie chcą wierzyć – co jak co, ale ta ikona to silny, sprawczy wódz o dobrych intencjach.

Może popełniać błędy, tak jak Stalin, ale to nigdy nie jest jego osobista wina.

Tymczasem mamy słabego, zagubionego człowieka, który zaczyna popełniać oczywiste błędy, gubić się, jest niepewny, rozpada mu się jego obóz.

To jest słabość, a autorytarni wyborcy słabości nie wybaczają – mówi Jakub Bierzyński, socjolog i publicysta.

https://wyborcza.pl/7,82983,27414052,z-samego-pis-dochodza-glosy-ze-prezes-zwariowal-moze-nie.html?fbclid=IwAR2Io6QDR8llebThDyOiAl6HSGxjCBIkulnYPmipl2dN_N5pwuvdsx9mH4U

Polska nie jest niewidoczna!

Może być zdjęciem w zbliżeniu przedstawiającym eustoma i przyroda

Andrzej w komentarzu doradził mi, abym przed sfotografowaniem mojego mieczyka skropiła go wodą, co też uczyniłam i efekt jest jak na zdjęciu. 🙂

Kto z nas nie gotował zupy pomidorowej na resztkach rosołu, bo ja dziś taką zupę ugotowałam, ale trochę innym sposobem i wyszła mi naprawdę pyszna.

  • z rosołu wyjęłam wszystkie warzywa, a więc marchewki, por, seler i pietruszkę,
  • wrzuciłam do rosołu świeże warzywa i je ugotowałam do miękkości,
  • w osobnym garnku na maśle prawdziwym – smażyłam świeże, pachnące pomidory,
  • następnie mikserem potraktowałam pomidory i wyciągnięte z rosołu warzywa,
  • to wszystko wlałam do rosołu, a zmiksowane warzywa nadają zupie słodkość, która pięknie się równoważy z kwaśnością pomidorów,
  • potem już tylko wlewam zaharowaną śmietanę i już mam pyszną zupę, którą podałam z makaronem, którą posypałam zieloną pietruszką.
  • Polecam. 🙂

Zmiana tematu:

Bardzo lubię słuchać w mediach mądrych kobiet i TVN z okazji swojego 20 – lecia przeprowadził wywiad z Madeleine Albright.

Albright urodziła się 15 maja 1937 roku, a więc ma swoje lata, ale całe swoje życie poświęciła polityce i kiedy jej słuchałam byłam pełna podziwu dla Jej jasnego i trzeźwego umysłu!

Ona jako polityk z USA widzi wszystko, to co dzieje się na świecie, ale także wie, co stało się z Polską i bardzo nad tym ubolewa.

Pamięta Mur Berliński i związaną z tym wielką nadzieję, a także naszą walkę o demokrację i „Solidarność”

Teraz jest wielce zaniepokojona tym, co od 6 lat z Polską zrobiono i jest w temacie doskonale zorientowana.

Wklejam tylko fragment rozmowy i podaję link do części dalszych, bo wypowiadała się o sytuacji w Rosji, Chinach, Ukrainie, Białorusi i nie omieszkała powiedzieć, co ją niepokoi w naszym kraju!

„Albright: jestem bardzo rozczarowana sytuacją, która rozwija się w Polsce.

Sądzę, że podziały, które obecnie powstają, są niszczące i mam nadzieję, że ludzie są świadomi tego, co się dzieje, tych prób podkopania wiary w demokrację jako system stworzony przez i dla nich samych, bycie częścią Europy, która jest zjednoczona i wolna – powiedziała Madeleine Albright, sekretarz stanu w administracji prezydenta USA Billa Clintona. W premierowym odcinku cyklu „Rozmowy na 20-lecie” była szefowa amerykańskiej dyplomacji podkreśliła, że „bardzo podziwia to, co robi TVN, ponieważ bardzo ważną częścią demokracji jest informowanie społeczeństwa, jakie są fakty”

https://tvn24.pl/polska/madeleine-albright-w-rozmowie-z-piotrem-marciniakiem-jestem-bardzo-rozczarowana-sytuacja-ktora-rozwija-sie-w-polsce-5134304

Kaczyński nienawidzi Wolnych Mediów w Polsce i już kombinują odebrać koncesję TVN, ale to się nigdy nie zdarzy, bo nawet nie pomoże im to – żartem rzecz jasna.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Poczta Polska zaczęła już wysyłkę pilotów do telewizora”

Ludzka natura!

Na Facebooku prowadzę swojego fan – page pt. „Choszczno i okolice w obiektywie”!

Mam tam ponad 7 tysięcy autorskich zdjęć, ale nie tylko.

Staram się informować mieszkańców mojego miasta o ważnych wydarzeniach jakie mają się odbyć, albo się odbyły!

Ludzie reagują i piszą komentarze.

Jednak dziś zamieściłam smutną wiadomość, którą obejrzało ponad 2 tysiące odbiorców!

Ludzka natura jest nieodgadniona, bo ludziom łatwo przychodzi krytykowanie włodarzy np. za dziurawe chodniki, ale jakże często, to ludzie demolują nasze, urocze miasteczko.

Mąż wybrał się dziś rano na przejażdżkę rowerową w koło naszego jeziora i się zdenerwował bardzo.

Mamy taką tam alejkę z ławkami i klomby stojące z jesiennymi kwiatami.

Wygląda to uroczo, a raczej wyglądało, bo dzisiejszej nocy komuś ten klomb przeszkadzał i wyrwał kwiaty wrzucając je do jeziora.

Wkleiłam te zdjęcia na mojego fan – page i jest ogólne oburzenie, a ja zadaję wandalowi pytanie – co miał z tego, kiedy zdemolował czyjąś pracę na rzecz naszego miasteczka?

Niby takie nic, a jednak wkurza, bo jakiś cwaniak, albo grupka cwaniaków zepsuła innym dzisiaj humor, kiedy w czasie pandemii powinniśmy być dla siebie lepsi!

A teraz chciałabym jeszcze powrócić do wyborów w Ameryce.

Został tam wysłany świetny dziennikarz polski – Piotr Kraśko, który raczył się zmierzyć z katolikami w rządzie polskim, a katolikami w Ameryce.

Przeczytajcie, bo to jest bardzo ważne, by odróżnić fanatyzm od prawdziwej wiary jaką nosi w sercu Joe Biden!

„…Bogu ufamy!

Wiara w Boga wypisana jest na amerykańskich banknotach nie tylko na tym dziesięciodolarowym ale na wszystkich.

Joe Biden ma w kieszeni spodni zawsze ze sobą różaniec.

Joe Biden jest na każdej niedzielnej mszy.

Jest gorliwym katolikiem. I jednocześnie nie ma cienia wątpliwości co do słuszności rozdziału państwa od jakiegokolwiek kościoła, o czym w swoich listach pisał właśnie Thomas Jefferson.

Nie wiem czy Ambasador Georgetta Macbacher, kiedy wypowiedziała w Polsce te słowa na temat LGBT „jesteście po złej stronie historii, postęp dokonuje się mimo wszystko” została bardzo dobrze zrozumiana?

A warto byłoby to wytłumaczyć.

Całe amerykańskie prawodawstwo, cała konstytucja Stanów Zjednoczonych jest komentarzem do pierwszego zdania drugiego akapitu deklaracji niepodległości, to zdanie brzmi : „przyjmujemy te prawdy za oczywiste ,wszyscy zostaliśmy stworzeni równymi” stworzeni przez stwórcę, w pojęciu autorów deklaracji niepodległości, dodam.

I teraz, cała amerykańska historia praw obywatelskich, to jest rozszerzanie tej równości na wszystkich obywateli, bo najpierw mogli głosować w 1789 roku tylko bogaci amerykanie, potem wszyscy biali amerykanie, potem po wojnie secesyjnej czarnoskórzy amerykanie, potem po pierwszej wojnie światowej także kobiety.

Uznano, że prawa człowieka są absolutnie powszechne.

Sad Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że małżeństwa homoseksualne muszą być legalne w tym kraju, bo każdy obywatel ma prawo do takiej samej opieki prawnej.

Aborcja w Stanach Zjednoczonych jest legalna we wszystkich stanach do 12-tego tygodnia, pomiędzy dwunastym a dwudziestym czwartym, stany mogą wprowadzać pewne ograniczenia, ale nie zakazać całkowicie.

Bardziej restrykcyjne ograniczenia mogą być po dwudziestym czwartym tygodniu.

Podkreślam jedną rzecz, w Stanach Zjednoczonych nie zrozumie słów o wojnie cywilizacji o tym, że ktoś chce zniszczyć tradycyjne wartości ,konserwatywne wartości, że to jest wojna z kościołem -nikt tego nie zrozumie ! …”
Piotr Kraśko

A co się tutaj wyrabia, w tej mojej Polsce?

 

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, tabela, na zewnątrz i przyroda

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: kwiat

 

Polska Pierwsza Dama – niemowa!

Zdjęcie Agaty Kornhauser-Dudy rekordowa cena aukcji na WOŚP ...

Kobiety, które mają wciąż światu coś do powiedzenia i tu wspomnę byłe Pierwsze Damy Stanów Zjednoczonych.

Oto Hillary Clinton i Michelle Obama włączają się w głos kobiet na świecie.

Oglądałam taki program, w którym Hillary Clinton wystąpiła ze swoją córką – Chelse

Clinton i opowiadały o tym, jak obie napisały książkę.

Ich współpraca polegała na tym, że córka pisała na komputerze, a matka w brulionie -ręcznie i jak trudno było, to potem połączyć, ale się udało!

Michelle Obama także napisała książkę o tym,  jak wyglądało jej życie będąc Pierwszą Damą, a jej książka ma wielką poczytność!

Na świecie jest bardzo dużo takich odważnych kobiet, które chcą coś od siebie przekazać światu i chyba, co jakiś czas ogłaszany jest taki ranking o najbardziej wpływowych kobietach na losy świata!

A co u nas?

Marnie to wszystko wygląda, bo niby mamy Pierwszą Damę, która jest już 6 rok przy swoim mężu, ale jest niemową i nie obchodzi mnie, że uczyła języka niemieckiego!

Pomyśleć, że kadencja Adriana będzie razem trwała 1o lat, ale nie spodziewam się, by Pierwsza Dama zajęła jakiekolwiek stanowisko w sprawie kobiet i ich losu w Polsce!

Jedyne słowa jakie od niej usłyszałam, to były na początku, kiedy to rzekła, że ona się prezesa nie boi i nastała cisza.

To my podatnicy sponsorujemy jej sukienki, garsonki, płaszcze, kapelusze, apaszki, buty, a nawet majtki i biustonosze i nie mamy z tego NIC!

Najczęściej pokazuje się w środowiskach katolickich, domach chrześcijańskich, ale my Polacy o tym nie wiemy, gdyż żadne media nie podają nam tej jej działalności, a więc pozostaje ona jakby jej nie było!

Strasznie to jest przykre, ale nie spodziewam się z jej strony zajęcia jakiegoś stanowiska w sprawie przemocy w rodzinie, in vitro, bo to po prostu jest taka paprotka przy boku swojego męża, który jest na urzędzie, bo wybory zostały sfałszowane.

Ona sama jest zablokowana przez politykę Kaczyńskiego i może kiedyś, ale ja nie dożyję, ze napisze książkę o swoim mężu nieudaczniku, który w Jastarni wywalił się na skuterze z kochanką – Jolką Rosiak!

A tymczasem tam w Stanach Zjednoczonych kobieta mądra zabiera bardzo mądry głos i czytamy:

„W Stanach Zjednoczonych odbyła się przedwyborcza Konwencja Partii Demokratycznej, podczas której deklarowane są oficjalne nominacje na kandydata w wyborach prezydenckich. Konwencja okazała się wyjątkowa nie tylko ze względu na ton wypowiedzi najważniejszych postaci w świecie polityki, które sugerowały, że od nadchodzących wyborów zależy to, czy utrzymana zostanie demokracja w USA.

Ze względu na pandemię, konwencję przeprowadzono także w nietypowej formie, bo online. Oprócz polityków i byłych lokatorów Białego Domu uczestniczyli w niej także członkowie rodziny George’a Floyda oraz bliscy osób zmarłych przez koronawirusa. Konwencja od swojego tradycyjnego formatu była tak daleko jak to tylko możliwe, a punktem kulminacyjnym wydarzenia okazało się emocjonalne przemówienie byłej pierwszej damy oraz jednej z najbardziej cenionych postaci świata polityki w USA, Michelle Obamy.

  1. Pięćdziesiąte dziewiąte wybory prezydenckie, w wyniku których wyłoniony zostanie prezydent Stanów Zjednoczonych na kolejne cztery lata, zostały zaplanowane na 3 listopada 2020 roku. Urzędujący prezydent Donald Trump ubiega się o reelekcję;
  2. Donald Trump w wyborach z 2016 roku zdobył 3 miliony głosów mniej niż Hilary Clinton;
  3. “Jeżeli myślicie, że gorzej już być nie może, zaufajcie mi, może; i tak się stanie o ile nie uda nam się czegoś zmienić poprzez te wybory” wskazała była pierwsza dama podczas przemówienia;
  4. Senator Bernie Sanders “W tych wyborach chodzi o zachowanie demokracji”.

„Wiecie, że nienawidzę polityki” – rozpoczęła Michelle Obama. Była pierwsza dama wielokrotnie publicznie deklarowała, że była przeciwko temu żeby jej mąż – Barack Obama, startował w wyborach prezydenckich. Jednak z jej dalszych słów wprost wynikało, że nadchodzące wybory, to według niej, coś o wiele większego niż polityka. „Donald Trump nie jest właściwym prezydentem dla naszego kraju. Miał wystarczająco dużo czasu by udowodnić, że jest w stanie wykonać swoją pracę, ale w sposób dla mnie oczywisty, widać, że sytuacja go przerasta. Nie jest w stanie dorównać temu momentowi” – mówiła Michelle Obama, apelując do społeczeństwa o udział w nadchodzących wyborach i głosowanie na Joe Bidena”

Zdjęcie może przedstawiać odzież i odzież Michelle Obama Furniture Couch Human Person

https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/to-dla-nas-wazne/mocne-przemowienie-michelle-obamytrump-nie-jest-wlasciwym-prezydentem-dla-naszego/l0sbl5z

Zawieszenie w czasie!

Po pogrzebie Mamy czuję się bardzo dziwnie i sama ze sobą gadam w głowie.

Nagle od dwóch lat zrobiło się tak dużo czasu, tylko dla siebie i muszę na nowo nauczyć się z niego czerpać, tak jak to było przed Mamy chorobą.

Na razie żyję w zawieszeniu ze swoją żałobą i nie biorę się za większe, domowe sprawy, a jedynie gotuję na bieżąco i ogarniam dom bardzo pobieżnie, gdyż chcę pozostać w zgodzie ze sobą i uporać się z wieloma pytaniami, szukając odpowiedzi.

Po pogrzebie wszyscy się rozpiechrzli i wrócili  do swojego życia, do pracy, do codziennych zajęć i tak powinno być.

Ja będąc na emeryturze muszę na nowo budować swój świat i wiem jedno, że w rodzinie powstała ogromna pustka i niczym jej już nie można załatać, a jest to odejście Mamy.

Śpię teraz dużo, bo prawie do 10-tej, bo tak mój organizm potrzebuje i już nie budzę się z lękiem, że muszę być gotowa do opieki nad Mamą.

Mogę sobie pozwolić na lenistwo – np. cały dzień w pidżamie dumając i medytując układając swoje myśli i dzień.

Widzę Mamę w trumnie, ale myślę, że ten stan kiedyś minie i nie będzie mnie ten widok prześladować.

Widzę Ją kiedy patrzę przez okno, a Ona lubiła się przechadzać – taka malutka z berecikiem na głowie, a czasami z laseczką.

Widzę Ją kiedy była jeszcze młodą kobietą i kąpała moją pierworodną, aby mnie tego nauczyć.

Takie obrazy będą się pojawiały we wspomnieniach, bo one nigdy nie odejdą z zamknięciem wieka od trumny.

Obejrzałam więc dzisiaj film polski – sławny film pt. „Kler” i zadałam sobie pytanie, co ten film ma niby zmienić w postrzeganiu draństwa w kościele, bo nie zmieni nic!

Ten film obejrzały miliony Polaków, a mimo to kościół ze swoją pedofilią będzie miał się świetnie!

Oglądałam lepsze filmy o tej tematyce, bo np. film „Wątpliwość” z rewelacyjną aktorką – Meryl Streep. Polecam, bo jest bardzo ambitne kino o trudnym temacie z bardzo dobrymi dialogami.

Przeczytałam też fragment z książki, którą napisała Michelle Obama o tym czasie, kiedy ona i jej mąż wchodzili w politykę i jak wcale im nie było łatwo.

Ogromnie lubię mądre kobiety i jestem pełna dla nich podziwu, a taką mądrą jest Michelle, która niewykluczone będzie się ubiegała o urząd Prezydenta USA, ale to pokaże czas.

Michelle Obama: Barack był pracoholikiem i nie mierzył sił na zamiary.
Tuż po ślubie Michelle chciała robić karierę, a jednocześnie marzyła o roli typowej żony i matki. W tym czasie Barack miał już opinię „wysokiego, sympatycznego pracoholika”, który musiał słono zapłacić za niedotrzymanie jednej umowy.
Dzięki uprzejmości wydawnictwa Agora publikujemy fragment książki Michelle Obamy „Becoming. Moja historia”, która ukaże się w Polsce 13 lutego.

Rozdział 12.

(…)

Po powrocie ze spędzonego w Kalifornii miesiąca miodowego Baracka i mnie czekała zarówno dobra, jak i zła wiadomość. Tą pierwszą był wynik listopadowych wyborów, który zapowiadał falę dobrych zmian. Bill Clinton wygrał ze znaczną przewagą, po zaledwie jednej kadencji odsuwając od władzy prezydenta Busha. Carol Moseley Braun także odniosła zdecydowane zwycięstwo i została pierwszą afroamerykańską senatorką. Baracka szczególnie ucieszyła wieść, że frekwencja okazała się rewelacyjna: sam Project VOTE! zarejestrował ponad sto dziesięć tysięcy nowych wyborców, a szeroko prowadzona kampania na rzecz udziału w wyborach także przyczyniła się do zwiększenia liczby głosujących.

Po raz pierwszy od dekady ponad pół miliona czarnoskórych wyborców z Chicago poszło na wybory i dowiodło, że ma moc zbiorowego wpływania na politykę. Był to jasny komunikat dla prawodawców i przyszłych polityków, w który po śmierci Harolda Washingtona część ludzi, jak się zdawało, przestała wierzyć: głosy Afroamerykanów się liczą. Ignorowanie ich czy lekceważenie ich potrzeb i problemów będzie kosztownym politycznym błędem. Również sama afroamerykańska społeczność otrzymała sygnał, że się liczy, a postęp jest możliwy. Te wydarzenia napawały Baracka otuchą. Choć praca, którą wykonał, była wyczerpująca, nauczył się dzięki niej wiele o złożonym systemie politycznym miasta. Upewnił się też, że posiada zdolności organizacyjne pozwalające mu na podjęcie większych wyzwań. Współpracował z liderami inicjatyw oddolnych, zwykłymi obywatelami i wybranymi urzędnikami, jakimś cudownym sposobem dopinając swego. Kilka gazet odnotowało niezwykły wpływ działań Project VOTE! Dziennikarz z czasopisma „Chicago” opisał Baracka jako „wysokiego, sympatycznego pracoholika”, twierdząc, że pewnego dnia sam powinien wystartować w wyborach, co Barack po prostu zbył wzruszeniem ramion.

Michelle i Barack Obamowie

Źródło: Obama-Robinson Family Archive

Była też jednak zła wiadomość: ten wysoki, sympatyczny pracoholik, którego właśnie poślubiłam, przeoczył termin oddania książki. Tak bardzo pochłonęło go rejestrowanie wyborców, że zdołał złożyć tylko część maszynopisu. Po powrocie do domu agent Baracka poinformował nas, że wydawca unieważnił umowę i Barack musi zwrócić zaliczkę w wysokości czterdziestu tysięcy dolarów.

Jeśli go to przeraziło, nie okazał przede mną paniki. Ja sama wdrażałam się właśnie do nowych obowiązków w ratuszu, które obejmowały znacznie więcej zebrań z zarządem planowania przestrzennego, a mniej pikników z seniorami niż na poprzednim stanowisku. Choć nie pracowałam tak długo jak w kancelarii, codzienny zgiełk sprawiał, że wieczorami byłam wymęczona i niezbyt chętna mierzyć się z problemami w domu. Wolałam raczej nalać sobie lampkę wina, odłączyć zwoje mózgowe i oglądać telewizję na sofie. Jeśli obsesyjne zaangażowanie Baracka w Project VOTE! czegoś mnie nauczyło, to tego, że nie powinnam się martwić kłopotami mojego męża, bo przejmowałam się nimi bardziej niż on sam. O ile mnie chaos pobudzał, o tyle Baracka wręcz rozsadzał. Był niczym żonglujący talerzami cyrkowiec – jeśli robiło się zbyt spokojnie, odbierał to jako sygnał, by zwiększyć tempo. Zorientowałam się, że notorycznie bierze na siebie za dużo zobowiązań i angażuje się w kolejne projekty, nie mierząc sił na zamiary. Zgodził się na przykład zasiąść w zarządzie kilku organizacji non profit i wykładać na część etatu na University of Chicago w nadchodzącym semestrze wiosennym, a jednocześnie planował zatrudnić się w kancelarii w pełnym wymiarze godzin.

Pozostawała jeszcze sprawa książki. Agent zapewniał, że zdoła sprzedać tytuł innemu wydawcy, o ile Barack szybko skończy pierwszą wersję tekstu. Ponieważ jeszcze nie zaczął pracy na uczelni, a kancelaria, która i tak czekała już od roku, by go zatrudnić na pełny etat, zaaprobowała takie rozwiązanie, wymyślił idealny sposób wybrnięcia z kłopotów: będzie pisał w odosobnieniu i z dala od codziennego zgiełku w jakiejś odległej chatce, gdzie zdoła skupić się wyłącznie na jednej sprawie. Był to ekwiwalent całonocnego pisania eseju zaliczeniowego na ostatnią chwilę w koledżu, tyle że ta praca miała mu zająć kilka miesięcy. Zaczął rozwijać tę wizję pewnego wieczora jakieś sześć tygodni po naszym ślubie, po czym spuentował ją wiadomością, że jego matka wyszukała mu idealny domek. Tak naprawdę to już go dla niego wynajęła. Był tani, cichy i stał przy plaży. W Sanurze. Czyli miasteczku na indonezyjskiej wyspie Bali piętnaście tysięcy kilometrów ode mnie.

Źródło: Obama-Robinson Family Archives

To brzmi trochę jak kiepski dowcip, prawda? Co się stanie, gdy samotnik indywidualista ożeni się z towarzyską, kochającą życie rodzinne kobietą, która nie znosi samotności? Odpowiedź brzmi chyba tak samo jak rozwiązanie prawie każdego małżeńskiego problemu, nieważne, kim się jest i jak wyglądają szczegóły, trzeba się jakoś dostosować do sytuacji. Skoro małżeństwo jest na zawsze, to właściwie nic innego nie pozostaje.

I tak na początku 1993 roku Barack poleciał na Bali, by spędzić prawie pięć tygodni sam na sam z własnymi myślami i pracować nad manuskryptem książki Odziedziczone marzenia. Spadek po moim ojcu. Zapełniał starannym pismem żółte kartki notesów i klarował swoje idee podczas codziennych powolnych spacerów wśród palm i szumu fal. Ja tymczasem zostałam w domu i po dawnemu żyłam nad mieszkaniem matki przy Euclid Avenue, a kolejna ołowiana chicagowska zima lakierowała drzewa i chodniki warstwą lodu. Szukałam sobie zajęć, widywałam się z przyjaciółmi, wieczorami chodziłam na treningi. Podczas regularnych spotkań z ludźmi w pracy i w mieście używałam czasem dziwnego nowego określenia: „mój mąż”. Mój mąż i ja chcielibyśmy kupić dom. Mój mąż jest pisarzem i kończy książkę. Było to dziwne i cudowne. Przywoływało wspomnienie nieobecnego przy mnie człowieka. Bardzo tęskniłam za Barackiem, ale starałam się racjonalnie wyjaśnić sobie tę sytuację. Rozumiałam, że choć dopiero co się pobraliśmy, taka przerwa była chyba najlepszym rozwiązaniem.

Barack zabrał chaos związany z pracą nad książką daleko od domu, aby tam go opanować. Być może zrobił to przez wzgląd na mnie, żeby mi ten bałagan nie przeszkadzał. Musiałam pamiętać, że wyszłam za niesztampowego myśliciela. Radził sobie ze swoimi problemami w najrozsądniejszy i najskuteczniejszy sposób, jaki przyszedł mu do głowy, nawet jeśli z pozoru wyglądało to na tropikalne wakacje czy miesiąc miodowy z samym sobą (jak go nazywałam w momentach szczególnie doskwierającej samotności), na który wybrał się zaraz po miesiącu miodowym ze mną.

Michelle i Barack Obamowie

Źródło: Callie Shell, Aurora Photos

Ty i ja, ty i ja, ty i ja. Uczyliśmy się dostosowywać, na zawsze splatać w jedno trwałe „my”. Nawet jeśli byliśmy tymi samymi ludźmi co dawniej, tą samą parą od lat, obecnie mieliśmy nowe etykietki i musieliśmy sobie poradzić z nową tożsamością. On był moim mężem. Ja – jego żoną. Oznajmiliśmy to sobie nawzajem i całemu światu w kościele. Wydawało się, że zakres naszych zobowiązań wobec siebie wzrósł.

Dla wielu osób, w tym dla mnie, słowo „żona” nie jest czymś błahym. Ma historyczne konotacje. W oczach ludzi dorastających jak ja w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych żony jawiły się jako pewien gatunek białych kobiet z telewizyjnych sitcomów – radosnych, ufryzowanych i spiętych gorsetem. Siedziały w domu, rozpieszczały dzieci i zawsze miały na kuchence naszykowany obiad. Czasem nalewały sobie sherry albo flirtowały ze sprzedawcą odkurzaczy, ale na tym wszelkie podniety się kończyły. Na ironię zakrawał fakt, że oglądałam te programy w naszym salonie przy Euclid Avenue, gdy moja pracująca w domu matka bez słowa skargi przygotowywała kolację, a gładko ogolony ojciec odpoczywał po dniu pracy. Związek moich rodziców był równie tradycyjny jak te w telewizji. Barack żartuje sobie nawet czasem, że moja rodzina przypominała czarną wersję Leave It to Beaver, serialu o idealnej amerykańskiej rodzinie, z udziałem Robinsonów z South Side, równie statecznych i nieskazitelnych co telewizyjni Cleaverowie z Mayfield, choć, rzecz jasna, biedniejszych – niebieski kombinezon miejskiego pracownika, mojego ojca, zastępował tu garnitur pana Cleavera. Barack robił to porównanie z nutką zazdrości w głosie, ponieważ jego dzieciństwo przebiegało zupełnie inaczej, aczkolwiek także stało w kontrze do głęboko zakorzenionych stereotypów na temat Afroamerykanów, którzy ponoć mieszkają głównie w rozbitych rodzinach i nie są zdolni do realizacji typowych dla klasy średniej marzeń o stabilnym życiu spełnianych przez naszych białych sąsiadów.

Ja sama w dzieciństwie wolałam The Mary Tyler Moore Show i z fascynacją pochłaniałam wszystkie odcinki. Mary miała pracę, modne ciuchy i świetne włosy. Była niezależna, zabawna i w przeciwieństwie do innych pań z telewizji mierzyła się z ciekawymi problemami. Prowadziła rozmowy, które nie dotyczyły dzieci czy domu. Nie pozwalała Lou Grantowi sobie rozkazywać i nie miała obsesji na punkcie znalezienia męża. Emanowała z niej młodzieńcza werwa, choć zarazem była dojrzała. W czasach na długo przed internetem, kiedy świat prezentowano nam prawie wyłącznie za pośrednictwem telewizji, takie sprawy miały znaczenie. Dla inteligentnej dziewczyny o kiełkującym przekonaniu, że nie chce ograniczyć się do roli pani domu, Mary Tyler Moore była boginią.

Michelle i Barack Obamowie

Źródło: Official White House Photo by Chuck Kennedy

A teraz, w wieku dwudziestu dziewięciu lat, żyłam w tym samym mieszkaniu, w którym wtedy oglądałam telewizję i jadłam posiłki przygotowane przez cierpliwą, bezinteresowną Marian Robinson. Dostałam bardzo wiele – wykształcenie, poczucie własnej wartości, arsenał ambicji – i zdawałam sobie sprawę, że to głównie zasługa matki. Nauczyła mnie czytać, nim poszłam do zerówki, pomagała mi literować słowa ze stron książeczek Dick and Jane, kiedy siedziałam skulona niczym kocię na jej kolanach w bibliotece. Gotowała nam pełnowartościowe posiłki, domagając się, byśmy zjedli brukselkę i brokuły. Uszyła mi nawet suknię na bal maturalny, na litość boską! Obdarowywała nas nieustannie i wszystko nam oddała. Własną tożsamość zbudowała wokół rodziny. Dziś już rozumiałam, że godziny spędzone na opiece nade mną i Craigiem były godzinami, których nie poświęciła sobie.

Jednak za wspaniałe dary, które otrzymałam w życiu, płaciłam teraz cenę, jaką był komfort psychiczny. Wychowano mnie tak, bym była pewna siebie, nie uznawała żadnych granic i wierzyła, że mogę osiągnąć dosłownie wszystko, czego zapragnę. A pragnęłam wszystkiego. Bo, mówiąc słowami Suzanne, czemu nie? Chciałam żyć wystrzałowo i robić karierę jak Mary Tyler Moore, a jednocześnie skłaniałam się ku ustabilizowanej, pełnej poświęceń i na pozór bezbarwnej roli typowej żony i matki. Chciałam mieć zarówno życie rodzinne, jak i zawodowe, lecz zarazem jakoś sprawić, by jedno nie stłamsiło drugiego. Miałam nadzieję, że pójdę w ślady matki, a zarazem, że będę od niej zupełnie różna. Samo rozważanie tych spraw było dziwne i mieszało
mi w głowie. Czy mogę mieć wszystko? Czy faktycznie tego chcę? Nie miałam pojęcia.

(…)

Powyższy fragment pochodzi z książki Michelle Obamy „Becoming” (wyd. Agora), która ukaże się w Polsce 13 lutego.

Źródło: Materiały prasowe