Archiwa tagu: wiara

Jak ja mam się przekonać do polskiego kościoła?

Dzisaj – w zwykłą 33 niedzielę, Kościół na całym świecie obchodził „Dzień Ubogich”. Dzień ten ustanowił Papież Franciszek..

Nie odbiło się to szerokim echem w polskich mediach i nie była to pomoc na miarę Orkiestry Owsiaka.

Ot, gdzieś tam wydano ileś tam  talerzy z grochówką oraz przygotowano jakieś tam paczki i o innych działaniach nie wiem.

W Polsce podobno żyje ponad 300 tysięcy ludzi ubogich i bezdomnych, ale co to polski kościół obchodzi.

Kościół liczy kasę na siebie, a księża na wypasione fury i bryki!

Polski kościół zamyka usta mądrym i zdroworozsądkowycm księżom, którzy chcą naprawić polski kościół i wypowiadają się wbrew zapotrzebowaniom tegoż kościoła.

Po raz drugi zamknięto usta księdzu Adamowi Bonieckiemu, bo pochylił się nad śmiercią Zwykłego, Szarego Człowieka.

Poniższy tekst jest cytatem, aby nie było donosicielko!

  

RYDZYK NIE DOSTAJE NAKAZU MILCZENIA.
KNEBLEWSKI NIE DOSTAJE.
NAWET NA MIĘDLARA KOŚCIÓŁ JUŻ NIE REAGUJE.
ALE BONIECKI STAŁ SIĘ DLA KOŚCIOŁA NIEBEZPIECZNY.
MA MILCZEĆ…
=================================================
CZYTAJCIE , BO TO TEKST JUŻ PRZEZ KOŚCIÓŁ .. ZAKAZANY!!
Obrazek

Co się dzieje ?! To naprawdę jest groźne dla Polski!
Tych kilku mądrych,przyzwoitych księży jest skutecznie zagłuszanych!
Polski Kościół faszyzujący ??!!!!!

Wypowiedzi ks. Bonieckiego nie przynoszą korzyści materialnych dla kościoła dlatego jest niewygodny i trzeba go uciszyć. Zbyt dużo prawdy mówi w oparciu o ewangelię. Papieżowi też zamkną usta?
Hipokryci!

 

 

 

Reklamy

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca” (Mt 5, 5-6). Ks. Boniecki

Nie chodzę do kościoła, bo nie wierzę w kościół i księży. Jeśli już, to imponują mi kościele budowle i ich wyposażenie.

Ludzie chodzą do kościoła z różnych względów i modlą się o różne sprawy dla siebie.

Msza w kościele to przysypiająca impreza, gdyż cała msza jest nudna i oklepana, a kazanie kontrowersyjne!

Do kościoła ludzie chodzą, aby się wzmocnić duchowo, ale też dlatego, aby się pokazać, lub często z samotności i nudów. Chodzą też dla chorego obowiązku, że niedziela jest zaliczona!

Nie będę nigdy w stanie uwierzyć w zakłamaną modlitwę Ojca Rydzyka, bo moja inteligencja krzyczy, że to jest zwykła obłuda i naciąganie naiwnych na kasę.

Nie mogę uwierzyć w kościół, kiedy hierarchowie kościoła wplątani są w politykę i polityków, co w ostatnich dwóch latach jest bardzo widoczne, a potem tylko jest – kasa!

Czy ja w coś wierzę? – Tak! Wierzę w prawdę i prawdziwe człowieczeństwo i nie udawanie wiary.

Mam w głowie swoje modlitwy, z którymi zwracam się do Boga, a może do przeznaczenia. Chyba do końca swojego życia będę stała w rozkroku i nic na to nie poradzę.

Modlę się w  ciszy i po swojemu o zdrowie swoje i mojej Rodziny. – Modlę się o mądrość w Narodzie i roztropność.

Nikomu nie narzucam swojej modlitwy i nie dywaguję, bo każdy ma prawo do swojej modlitwy.

Nie lubię kiedy ktoś mi narzuca swoje zdanie odnośnie Boga i nie wie, że ja też wyobrażam sobie jak ten Bóg wygląda, ale wciąż go szukam i nie znajduję!

Na świecie jest tyle  nieszczęść, głupoty, konsumpcjonizmu i wielkiej władzy nad uboższymi i Bóg na to pozwala.

Dlaczego pozwala na głód w krajach uboższych i zabijanie ludzi przez fanatyków religijnych. Gdzie był Bóg, kiedy naziści zabili miliony ludzi w obozach zagłady. Gdzie był Bóg, który pozwolił Hitlerowi na rujnowanie porządku świata poprzez wojny?

Dziesiątki pytań, które zostają bez odpowiedzi i nigdy nie będzie na te pytania odpowiedzi.

Szanuję ludzi wierzących, ale tylko takich, którzy swoim życiem pokazują skromność, brak pychy, uczciwość i wierność.

Nie szanuję rządzących przez ostatnie dwa lata, których cechuje hipokryzja i zakłamanie. To oni pompują kasę w Ojca Rydzyka, chciwego na państwowe pieniądze. Taca pełna, to dla niego priorytet, a to jest żałosne, co odpycha mnie od kościoła.

7.10.2017 roku ludzie wyszli z różańcem w obronie granic i ja się pytam, o co w tym kaman!?

Czy to ci się modlili, którzy po powrocie zbili żonę, bo zupa była za słona, a może molestują swoje dzieci?

Dlaczego ludzie modlą się publicznie, kiedy ksiądz Boniecki mi to doskonale objaśnił i jestem mu za to wdzięczna!

Czytamy więc:

 

Ktoś może zapytać, czy nie byłoby bardziej ewangelicznie, gdyby każdy się pomodlił w swojej izdebce? Jezus wszak powiedział: „Nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i się modlić, żeby się ludziom pokazać. (…) Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca” (Mt 5, 5-6).

Różaniec do Granic”, o którym w numerze pisze Stanisław Zasada, to projekt, którego głównym założeniem jest „otoczenie całej Polski modlitwą różańcową”. Inicjatorzy chcą, by na zakończenie stulecia objawień fatimskich i w 140. rocznicę objawień w…
TYGODNIKPOWSZECHNY.PL

 

 

 

 

 

Idźcie w pokoju Chrystusa. Bogu niech będą dzięki!

Wielu księży, których spotkałem, żyło z kobietami. Oficjalnie nazywali je kuzynkami. Przyjeżdżały na plebanię same, czasem z dziećmi, ale nigdy z mężami – opowiada Tadeusz Wojtkiewicz, były ksiądz.

Tadeusz Wojtkiewicz: Byłem księdzem trzy lata, na początku lat 80. Służyłem w kilku parafiach, wszędzie było tak samo. Zetknąłem się z wszechobecną hipokryzją, kłamstwem i obłudą. Męczyłem się, nie mogłem tego wytrzymać.

Czego konkretnie?
— Chociażby celibat. Był fikcją. Wielu księży, których spotkałem, żyło z kobietami. Oficjalnie nazywali je kuzynkami. Przyjeżdżały na plebanię same, czasem z dziećmi, ale nigdy z mężami. Początkowo byłem naiwny, ale z czasem zacząłem rozumieć, że to nie są żadne kuzynki. Później okazywało się, że jeden ksiądz ma dziecko, drugi – dwójkę, a jeszcze inny – czwórkę. Dla mnie to był szok!

Po mszy przychodziły mężatki, rozwódki, starsze panie. Zagadywały, całowały po rękach, przychodziły na plebanię. Zakochiwały się, jedna była zazdrosna o drugą. Komedia.

Może trafił pan na zdemoralizowaną parafię?
— Ojciec był organistą i wychowywałem się na plebanii. Zmienialiśmy parafię sześciokrotnie. Wszędzie były kuzynki, chociaż wtedy nie rozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Nie jest dla mnie problemem to, że ksiądz żyje z kobietą, bo celibat już dawno powinien zostać zniesiony. Problemem jest oszustwo, obłuda. To dotyczy z resztą nie tylko celibatu. Jakiś czas temu odwiedziłem znajomego księdza. Przyjechałem, akurat odprawiał mszę. Mówił ludziom, jak mają żyć. Później zaprosił mnie na zakrystię. Mimo, że był to piątek na stole był litr wódki i kabanosy! Brat księdza siedział podpity, drugi ksiądz ledwo trzymał się na nogach. Przekonałem się, że choć od mojego odejścia minęło wiele lat, niewiele się zmieniło.

Było więcej rozczarowań?
— Po seminarium wydelegowano mnie do parafii w Chojnie. Miło wspominam tamten czas, ale szybko przekonałem się, że dla księży najważniejsza jest kasa. Nie wolno nam było udzielić sakramentu bez pieniędzy. Kiedyś zastępowałem proboszcza, który był na urlopie, udzieliłem chrztu i nie wziąłem od rodziny ani grosza. Znałem ich, wiedziałem, że w domu się nie przelewa. Ale do zeszytu trzeba było wpisać jakąś kwotę. Zapłaciłem ze swoich. Wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię, po powrocie proboszcza nie będę miał czego tutaj szukać.

Na innych parafiach było podobnie?
— Później przenieśli mnie do dużej parafii w Szczecinie. Tam to dopiero był przepych… Były dni, kiedy mieliśmy po 6 – 7 pogrzebów. Ludzie pchali nam pieniądze do kieszeni nawet za poświęcenie trumny. Będąc wikarym, przez rok zarobiłem 400 tys. zł. Maluch kosztował wtedy 60 tys. zł.

Może to specyfika dawnych czasów?
— Być może kiedyś ludzie przychodzili do kościołów chętniej i chętniej dawali na tacę, ale reszta się nie zmieniła. Za intencje, chrzty, śluby czy pogrzeby trzeba płacić. Kiedyś było „co łaska”, teraz są cenniki.

Uważa pan, że księża powinni żyć skromniej?
— To swoją drogą, ale nie to jest największym problemem, bo jeśli ludzie dają im pieniądze, niech mają. Bardziej raziła mnie chciwość i szachrajstwo. Raz w miesiącu taca była przekazywana na cel społeczny, na przykład na Katolicki Uniwersytet Lubelski albo Caritas. Nigdy nie zdarzyło się, żeby całość zebranej kwoty poszła na wskazany cel. Jeśli szła połowa, to i tak było dobrze. Tak samo było z pieniędzmi zebranymi po kolędzie. Określona część miała iść dla biskupa. Zmieniałem parafie kilkukrotnie i nigdy nie trafiłem na proboszcza, który byłby uczciwy wobec biskupa.

Czy homoseksualizm wśród księży i kleryków to powszechne zjawisko?
— To środowisko przyciąga osoby homoseksualne. Wiadomo było, kto jest homo, a kto hetero. Księża mieli ksywki, które zdradzały ich orientację. Na tych homo mówiło się na przykład „laluś”. Ksiądz Krzysztof Charamsa, o którym było głośno w kontekście homoseksualizmu, z pewnością nie jest wyjątkiem. Osobiście znam księdza, który żyje dziś z partnerem. Ten drugi mieszka z nim na plebanii, oficjalnie jest panem „złota rączka”.

Pojechałem kiedyś z kolegą klerykiem w okolice Bydgoszczy, to były jego rodzinne strony. Odprawiał tam prymicje, czyli swoją pierwszą mszę. Spaliśmy na plebanii u księdza dziekana. Ja w łóżku, on po drugiej stronie na tapczanie. W nocy ksiądz dziekan wszedł do nas po cichutku i wskoczył koledze do łóżka. Wybiegliśmy przerażeni na korytarz. Ksiądz dziekan powiedział nam później, że to była pomyłka.

Było więcej takich pomyłek?
— Też miałem adoratora. Był taki starszy ksiądz, który ciągle się do mnie przybliżał. Któregoś razu chwycił mnie za genitalia. W seminarium nikt nie mówił ani o homoseksualizmie, ani o pedofilii, dlatego moja pierwsza myśl była taka, że ten ksiądz najprawdopodobniej zaraz mnie zamorduje. Uciekłem.

Wiele lat później odwiedził mnie ksiądz, który miał słabość do ministrantów. Siedział u mnie i płakał, że jest pedofilem. Był księdzem na małej wiosce. Ludzie wiedzieli o jego skłonnościach, ale nie donosili, bo wiele osób wspierał materialnie. Próbowałem jakoś mu pomóc. Zadzwoniłem do biskupa i poprosiłem, żeby przenieśli go w jakieś bezpieczne miejsce, na przykład do sióstr zakonnych. Biskup oddzwonił i powiedział, że tamten ksiądz jest zdrowy i że nie trzeba go nigdzie przenosić. Po jakimś czasie problem rozwiązał się sam, bo ksiądz pedofil zmarł na marskość wątroby. Ale ile osób zdążył skrzywdzić? Do dziś mam żal do tamtego biskupa.

Nie boi się pan o tym wszystkim mówić?
— Nie, bo mówię prawdę. Mam prawo ocenić to, czego doświadczyłem.

Niektórzy powiedzieliby, że lepiej o takich rzeczach nie mówić.
— Właśnie dlatego mówię, bo razi mnie ta obłuda. Boli mnie, że kiedy media piszą o księdzu pedofilu z Tylawy, podnosi się wrzawa, że to atak na Kościół. Nie ma refleksji nad tym, co się stało, nie ma wyciągania wniosków. Uważam, że im więcej będzie się mówić o patologiach Kościoła, tym lepiej dla wszystkich.

Nigdy nie żałował pan odejścia z kapłaństwa? 
— Pół roku po rezygnacji spotkałem profesora z seminarium. Powiedział mi tak: „Tadziu, przecież mogłeś być księdzem i mieć dziewczynę”. Byłem w szoku, bo ten człowiek, uczył mnie teologii moralnej. Od tamtej pory nie miałem wątpliwości, że podjąłem słuszną decyzję. Poza tym, szybko się ożeniłem. Mam syna, córkę, trzech wnuków i dwie wnuczki. Nie zamieniłbym ich na nic innego.

Łatwo być w Polsce byłym księdzem? 
— Najgorsze były początki. Nie mogłem znaleźć pracy, żyłem z oszczędności, ale przyszedł czas, kiedy nie miałem co włożyć do garnka. W końcu trafiłem na starszą panią, która wysłała mnie do ośrodka szkolno-wychowawczego dla dzieci upośledzonych w Tanowie koło Polic. Dyrektorem ośrodka był zawzięty komunista, ale był dobrym człowiekiem, przyjął mnie do pracy. Prawie trzydzieści lat pracowałem w oświacie, byłem nauczycielem klas specjalnych. Skończyłem studia podyplomowe, byłem terapeutą alkoholowym, kuratorem sądowym przy Sądzie Rejonowym w Kołobrzegu. Byłem też radnym, wójtem gminy Rymań, dyrektorem zakładu komunalnego. Teraz pracuję w uzdrowisku. Zostało mi jeszcze kilka lat do emerytury. Radzę sobie. Ale wiem, że nie wszyscy mieli tyle samo szczęścia.

 http://www.newsweek.pl/polska/kobiety-homoseksualizm-pieniadze-celibat-wyznania-bylego-ksiedza,artykuly,380424,1.html

Mikołaj nie żyje!

Mikołaj nie żyje!  
Tak przynajmniej uczy 6-letnie dzieci – katechetka, na lekcji religii w jaworznickiej podstawówce.  
Uczy też, aby nie wierzyły rodzicom, bo oni je ..okłamują i jest inaczej.
Coś takiego przekazuje pierwszakom pani od religii!  
Na dodatek rzuca kluczami, nazywa dzieci „szatanami” i odprawia jakieś egzorcyzmy z świecą i kamieniem, gdzie jednej z dziewczynek zapaliły się włosy, ale szkoła to zataiła! 
Kiedy rodzice zgłaszali zastrzeżenia dotyczące pani Taborskiej – katechetki, szkoła łącznie z samą panią katechetką, twierdziły, że: dzieci są niewychowane i rodzice powinni je zdyscyplinować,  (ciekawe czym??)
Tłumaczenie szkoły? – „Dzieciom od małego trzeba hartować ducha”  
ŹRÓDŁO

Niestety zwykle bardziej niż na własnych dzieciach zależy rodzicom na opinii proboszcza i innych „bo co ludzie powiedzą?”/ „co z komunią? / co z bierzmowaniem? itp.”
Zacofanie i pseudo-wiara na pokaz są porażające.  
Jeśli ktoś naprawdę jest wierzący i naprawdę zależy mu na przekazaniu tych wartości dziecku – będzie to potrafił zrobić sam z dobrym przykładem własnym.

 A u mnie już z akcentem świątecznym i niech szlag trafi oszołomów pod rządami tego nierządu!

Coraz bliżej święta!

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia.

To cudny czas będzie jak zawsze spędzony z Rodziną.

Oczywiście będzie choinka, światełka, nakryty stół, ozdoby i koniecznie musi być dobra atmosfera, gdyż to jest podstawą świętowania. Tak więc żadnych tematów politycznych przy stole, a tylko prezenty, spożywanie świątecznego jadła, kolędy.

Nie jestem zgorzałą katoliczką, ale traktuję te święta, jako święto rodzinne, które powinno zostać w pamięci wszystkich, aż do następnych świąt spędzonych w gronie rodzinnym. To jest dla mnie priorytetem, a oprawa świąteczna jest dla mnie cudnym dodatkiem, który cieszy oko.

Uwielbiam polskie kolędy, a najbardziej „Lulajże Jezuniu, moja perełko”.

Uważam, że polskie kolędy są najpiękniesze na świecie i cieszą moje uwrażliwione na muzykę uszy.

Zawsze szybciej chwytałam melodię od treści piosenek, a muszę się pochwalić, że kiedyś dość ładnie śpiewałam w sopranie. 🙂

Czasami, a może nawet często rozmawiam sama ze sobą i zadaję sobie pytanie – dlaczego jestem tak z dala od kościoła? Dlaczego mam awersję do księży? Dlaczego nie potrafię pokochać Boga?

Odpowiedź nie jest prosta, ale wynika to chyba z tego, że kościół skrzętnie ukrywa pedofilię.

Już Papież Jan Paweł II wiedział, co w kuluarach kościoła się dzieje, a jednak przymykał na to oko i nic z tym nie zrobił. Przyjmował u siebie założyciela Legionów Chrystusa, który gwałcił notorycznie dzieci i miał żonę i dzieci. Nazywał się  Marcial Maciel i można o nim poczytać w sieci na Wikipedii. Niestety, ale nie był jedynym, który krzywdził dzieci. Ich jest tysiące!

Obejrzałam film na Vod pt. „Kościół za zamkniętymi drzwiami”, z którego dowiedziałam się o wielkich draństwach w kościele i zmroziło mnie po raz kolejny!

To nie powinno tak być, że w kościele na całym świecie gwałcone są tysiące dzieci, którym łamie się życie i życie ich rodzin.

Właśnie Papież Benedykt zrezygonował z papiestwa, bo nie potrafił sobie z tym procederem poradzić. Wolał odejść, kiedy różne środowiska antypedofilskie dobierały się mu do skóry.

Nie godzę się na to i dlatego moje święta są dalekie od kościoła. Uważam dziecko za świętość i żadna pseudoświętośc nie powinna go krzywdzić.

To tyle moich rozważań, ale od jutra szykuję dom na rodzinne święta.

Obejrzycie najpiękniejsze rekamy świąteczne 2016 roku i wysłuchajcie cudownej kolędy w wykonaniu męża Oli Kwaśniewskiej – Pana Badacha 🙂

Dlaczego Bóg na to pozwala?

Znam ludzi głęboko wierzących i mam takich w swojej rodzinie i nigdy, ale to nigdy nie naśmiewałam się z ich wiary!

Znam także księży, którzy nie babrają się w polityce, a robią wielką robotę dla potrzebujących, młodzieży i dzieci, oraz rodzin!

To są ludzie, którzy żyją zgodnie z dekalogiem i go nie łamią. To są ludzie, którzy w cichości idą do kościoła, by modlić się  szczerze o wiele istotnych dla nich życiowych spraw.

Nie ma w tym nic dziwnego, że ludzie wierzą w Boga i jego wielką moc. Mają do tego prawo od wieków.

Kocham stare kościoły, bo są takie majestatyczne i tajemnicze, jakby faktycznie w nich mieszkał ktoś bardzo ważny i godny szacunku. Dlatego dla wielu ludzi, to kościół i jego atmosfera jest drugim domem, gdzie katolicy zawierzają swoje pragnienia i grzechy.

Kościoły są potrzebne ludziom, bo to w nich przelatują jak ptaki modlitwy i prośby o zdrowie, większe pieniądze, o szczęście w rodzinie i pracy. Po to jest ta wiara, aby być bliżej kogoś, kto według katolika czuwa nad nim i ma swoją pieczę. 

To cudne jest, kiedy po modlitwie coś się zaczyna układać i spełniać i ludzie mają prawo do swojej wiary.

Oczywiście, że w ludziach są różne podejścia do wiary, ale kiedy widzę w kościele staruszkę wpatrzoną w kościelny krzyż, która cichutko się modli, to się rozpływam.

Niestety, ale obecna władza, a raczej nierząd krzywdzi tych szczerych i oddanych Bogu ludzi. 

Obecna władza, a może nierząd kpi sobie z katolicyzmu i sami nuncjusze wiarę fałszują i podporzoądkowują sobie ją do celów matarialnych li tylko i to jest wielka podłość wobec szczerego, oddanego, wierzącego do bólu katolika.

Obecny stan nie wpływa na pozyskanie wiernych, a wręcz odwrotnie – zraża ludzi do kościoła i na tym kościół bardzo straci i nie tylko ja tak myślę. Czytam dyskusje na Facebooku, gdzie ludzie są autentycznie wkurzeni z powodu takiego, co kościół w Polsce wraz z PiS wyrabia.

Nie lubię współczenych kościołów, zbudowanych z gotowych prefabrykatów, gdyż nie ma w nich duszy, a z daleka krzyczą o dużo pieniędzy i tak też PiS się ustawia obok kościoła, by wyrwać dla siebie jak największą kasę!

Nie jestem wulgarna, ale mam momenty, że chce mi się krzyczeć na to – jaką krzywdę się teraz robi prawdziewmu katolikowi. Odziera się go z godności i tarza w nieczystościach!

Na szczęście są jeszcze wśród nas normalni katolicy i ateiści, którzy potrafią ze sobą rozmawiać.

Niejaka Pielucha – posłanka z PiS chce deprotować z kraju ateistów, no to ja to odwrócę szanowna pseudo katoliczko podszyta katolicką nienawiścią:

„Powinniśmy wymagać od moherowych katolików oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne”. Niespełnienie tych wymogów, czyli niepodpisanie tzw. lojalki było by równoznaczne z deportacją.”

Na odwyrtkę!

Adam Mazguła

 

Zdrada czy błazenada!

Rządzący Polską, albo abdykowali, albo zakpili z obywateli Rzeczpospolitej Polskiej.
Czekam na aresztowanie tych ludzi za bezprawne pogwałcenie Konstytucji RP i ogłoszenie samozwańczo Polski – Królestwem, a Rządu RP – Dworem Królewskim. Nieobecny Król na koronacji się nie stawił, bo zmarł tragicznie 2 tys. lat temu. Jednak bezwarunkowe podporządkowanie mu narodu, to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich.
Jeśli jednak zakpili z narodu ośmieszając nas na całym świecie, to stali się błaznami narodu! Nie chce takich władz, które oddają kraj w obce władanie dla hecy !
Przypomnę, że niedawno pisałem:
Nie ma wątpliwości, że Bóg tu jest tylko dla pozoru, że chodzi o nową polską wiarę. Wiarę dla elit biskupich, o pieniądze i władzę absolutną. O królestwo bez króla, ale z jego pośrednikami. O armię na usługach, o złote ściany kościołów i biskupich pałaców, nasączonych już wcześniej potem wiernych i krwią wrogów. O próżność i butę, o świętość za życia.
Chodzi o wiarę smoleńską!
Ona zmieni konstytucyjne zapisy, zapewni państwo wyznaniowe i kierowniczą rolę ministrantów. Najlepiej, aby nie byli najbardziej rozgarnięci i dali się sterować. Ale tych już mamy!

To jest kuriozum na skalę światową.

Jezus, postać całego świata chrześcijańskiego został zawłaszczony przez fanatyków z Polski!

Tylko spytać, czy może z tego powodu wybuchnąć wojna światopoglądowa?

Polska przyjęła Jezusa Chrystusa za Króla i Pana: „Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba”

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie

— brzmi Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, który odczytał w sobotę 19 listopadzie w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród.

Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie.

Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste!

– W naszych sercach – Króluj nam Chryste!

– W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste!

– W naszych parafiach – Króluj nam Chryste!

– W naszych szkołach i uczelniach – Króluj nam Chryste!

– W środkach społecznej komunikacji – Króluj nam Chryste!

– W naszych urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku – Króluj nam Chryste!

– W naszych miastach i wioskach – Króluj nam Chryste!

– W całym Narodzie i Państwie Polskim – Króluj nam Chryste!

Błogosławimy Cię i dziękujemy Ci Panie Jezu Chryste:

– Za niezgłębioną Miłość Twojego Najświętszego Serca ­– Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za łaskę chrztu świętego i przymierze z naszym Narodem zawarte przed wiekami – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za macierzyńską i królewską obecność Maryi w naszych dziejach – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za Twoje wielkie Miłosierdzie okazywane nam stale – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

– Za Twą wierność mimo naszych zdrad i słabości – Chryste nasz Królu, dziękujemy!

Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy, a zwłaszcza za odwracanie się od wiary świętej, za brak miłości względem Ciebie i bliźnich. Przepraszamy Cię za narodowe grzechy społeczne, za wszelkie wady, nałogi i zniewolenia. Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw.

Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Zobowiązujemy się porządkować całe nasze życie osobiste, rodzinne i narodowe według Twego prawa:

– Przyrzekamy bronić Twej świętej czci, głosić Twą królewską chwałę – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy pełnić Twoją wolę i strzec prawości naszych sumień – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy troszczyć się o świętość naszych rodzin i chrześcijańskie wychowanie dzieci – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy budować Twoje królestwo i bronić go w naszym narodzie – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

– Przyrzekamy czynnie angażować się w życie Kościoła i strzec jego praw – Chryste nasz Królu, przyrzekamy!

Jedyny Władco państw, narodów i całego stworzenia, Królu królów i Panie panujących! Zawierzamy Ci Państwo Polskie i rządzących Polską. Spraw, aby wszystkie podmioty władzy sprawowały rządy sprawiedliwie i stanowiły prawa zgodne z Prawami Twoimi.

Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi, a zwłaszcza tych członków Narodu, którzy nie podążają Twymi drogami. Obdarz ich swą łaską, oświeć mocą Ducha Świętego i wszystkich nas doprowadź do wiecznej jedności z Ojcem.

W imię miłości bratniej zawierzamy Tobie wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu.

Panie Jezu Chryste, Królu naszych serc, racz uczynić serca nasze na wzór Najświętszego Serca Twego.

Niech Twój Święty Duch zstąpi i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Niech wspiera nas w realizacji zobowiązań płynących z tego narodowego aktu, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia.

W Niepokalanym Sercu Maryi składamy nasze postanowienia i zobowiązania. Matczynej opiece Królowej Polski i wstawiennictwu świętych Patronów naszej Ojczyzny wszyscy się powierzamy.

Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.

https://www.youtube.com/watch?v=f3lvcEBNLQg

Światowe Dni Młodzieży i ich drugie dno!

Uczestniczę w pewnym forum, na którym jest paru mądrych userów. Otwierają Oni oczy, na wiele spraw dotyczących Światowych Dni Młodzieży.

Wszystko pęknie i ładnie. Przyjechali do Polski młodzi ludzie, by spotkać się z Papieżem Franciszkiem na polskiej ziemi.

Zobaczyli na własne oczy, że Polska to piękny kraj, a ludzie mieszkający,  to ludzie gościnni, ale te dni mają swoje drugie dno!

Czy Papież Franciszek od tym wie?

Tak to napisał mój znajomy z forum, gdzie można szczerze podyskutować:

Tak sobie obserwuję tą wizytę papieża i jakbym skądś to znał – media , celebryci, dostojnicy polscy wsłuchują się, analizują każde słowo, przytakują – ale Franciszek za chwilę wyjedzie, biskupi wyprowadzą z garaży wypasione limuzyny i wrócą do DILU jakim tak naprawdę była ta szopka ze ŚDM. 

Brzegi to nie było dobre miejsce z punktu widzenia tej imprezy, (w zupełności wystarczyły by Błonia), ale ŚDM stały się DOSKONAŁYM PRETEKSTEM DO ZROBIENIA MILIARDOWEGO BIZNESU PRZEZ KOŚCIÓŁ!! 
Kościół skupował te błotniste i tanie tereny przez kilka lat, przez różne spółki powstałe tylko w celu skupienia ziemi i ewentualnej jej późniejszej odsprzedaży. Większość tych terenów to już ziemia kościelna, lub pośrednio kościelna, przez spółki powiązane z Jednostką Działalności Gospodarczej Kurii Metropolitalnej (JDG) w Krakowie, ul. Franciszkańska 3, 31-004 Kraków, NIP: 676-10-12-646, REGON: 040041137.
Dzięki ŚDM te zalewowe tereny zostały zrekultywowane, zdrenowane, wyrównane i częściowo podniesione, uzbrojone w media z przeniesieniem linii wysokiego napięcia włącznie.
ZGADNIJCIE KTO ZA TO ZAPŁACIŁ WIELE MILIONÓW ZŁOTYCH?? 
W jakim celu ta operacja? Otóż, w planach zagospodarowania przestrzennego jest to teren, na którym powstanie część Wielickiej Strefy Ekonomicznej, co podnosi wartość terenu wielokrotnie. 
Kościół będzie teraz sprzedawał inwestorom te tereny pod magazyny (głównie) i fabryki. Genialne … prawda?? 
ŚDM musiały być w Brzegach, aby wartość terenu wzrosła, zarówno przez dostosowanie go do wymogów terenów budowlanych jak i marketingowo: 

– Teren spotkania z papieżem!
Obrazek
OTO TAJEMNICA WIARY!! 

„Za wzgórzami” – polecam ten film

Dobry wieczór 🙂

W zachodniej Polsce pogoda nas nie rozpieszcza i choć przyroda potrzebuje deszczu, to niestety dla ludzi nie jest spacerowo, ani wyjazdowo, a więc uciekłam do kina domowego.

Film produkcji rumuńskiej we współpracy z Francją i Belgią pt. „Za wzgórzami”,to nie jest łatwe kino, ponieważ wymaga od widza ogromnej uwagi i właściwej analizy, o tym, co film chce nam przekazać.

Wierzę, że w tym rozmodlonym świecie taka historia mogła się zdarzyć na prawdę. Wierzę, że w świecie są malutkie klasztory, gdzieś tam za górami i lasami, schowane przed współczesnością i nikt nie wie, co w tych klasztorach się dzieje.

Historia dzieje się w Rumunii, z dala od zdobyczy cywilizacji. Maleńki klasztor z jednym księdzem, którym opiekują się zakonnice i tworzą kameralną społeczność.

Do zakonu trafiły kobiety po przejściach, albo takie, które nie miały się gdzie podziać i tak:

Dwie dziewczyny wychowywane w sierocińcu, ponieważ straciły rodziców i nie miał się kto nimi opiekować, zamieszkują długie lata w jednym pokoju. Rodzi się między nimi nie tylko przyjaźń, ale coś więcej, jak to czasem bywa między dorosłymi prawie kobietami.

Los je rozdziela po opuszczeniu sierocińca i jedna z nich tafia do zakonu, a druga jedzie do pracy do Berlina.

Jednak uczucie jest tak silne, że zakonnica sprowadza swoją miłość do klasztoru z nadzieją, że ta się da skłonić w kierunku Boga i podzieli jej los dobrej i wierzącej zakonnicy.

Niestety, ale tak się nie dzieje i w konsekwencji ta druga zaczyna ciężko chorować na epilepsję z powodu niespełnionej miłości.

To, co dzieje się w zakonie z chorą kobietą zakrawa na średniowiecze, kiedy tam parę kilometrów dalej – toczy się normalne życie. Życie  jak w każdym cywilizowanym świecie, a więc z lekarzami, policją, ciągiem samochodów, wysokimi domami, gwarem miejskim w przeciwieństwie do klasztoru, gdzie egzorcyzmy są jedyną drogą wypędzania szatana z ludzkich dusz.

Film jest cudnie nakręcony i oglądałam go z wielką ciekawością, Nie nudzi, a wręcz przeciwnie. Szybkie akcje, bardzo dobra aranżacja sprawia, że czułam się tam w środku, w tym dziwnym, rozmodlonym i zacofanym świecie z dala od wszystkiego.

 

 

 

Wolfgang Thielmann – Źle się dzieje w Państwie Boga

Dobry wieczór. 🙂

Wczoraj, wieczorem oglądałam film dokumentalny z polecenia Ewy Ewart, który mną wstrząsnął. Dokument pt. „Tajemnice Watykanu” kompletnie zmienia spojrzenie na wiarę katolicką i nie da się go oglądać bez wielkiego oburzenia.

Watykan, jako samodzielne państwo tonie w dobrobycie i luksusie i usiłuje wmówić wiernym, że wszystko, co robi i czyni jest w imię Boga i dla dobra kościoła katolickiego i jego wyznawców.

Trzeba niestety wejść głębiej, by przejrzeć na wskroś, ile w kościele katolickim dzieje się zła, obłudy i zakłamania.

Dokument jest bardzo mocny i opowiada o molestowaniu dzieci przez wpływowych dostojników kościoła, a wszystko zamiatane jest pod dywan.

Jan Paweł II – Papież z Polski nie zrobił nic, by zdemaskować tę obłąkańczą sektę pedofilską i zakrył skandal, udając przez cały swój pontyfikat, że nie ma w kościele takiego problemu, a jego przyjacielem był największy pedofil o nazwisku  Maciel Degollado – założyciel Legionów Chrystusa w Meksyku.

Mimo, że skrzywdził seksualne dziesiątki młodych chłopców, to nigdy nie poniósł za to żadnej kary. Na szczęście już nie żyje.

Papież Benedykt kiedy dowiedział się o szerzącym się w Watykanie homoseksualizmie i pedofilii wolał zrezygnować z najwyższej funkcji w kościele katolickim, bo zorientował się, że jest to tak wielka machina, że nie da sobie z tym rady. Wybrał życie z dala od Sodomy i Gomory. 

Jedyna nadzieja jak na razie jest w Papieżu Franciszku, ale jest wątpliwym, że i On da sobie radę w oczyszczaniu kościoła ze zła i zepsucia.

Jestem bardzo wrażliwa na losy bezbronnych dzieci i dlatego oglądając ten dokument – zacisnęłam pięści z bezradności, bo i bezradni są Ci skrzywdzeni, którzy walczą o odszkodowania, ale ich monity giną w archiwach watykańskich i pozostają bez odpowiedzi.

Z kościołem nie da się wygrać!

https://www.youtube.com/watch?v=HizJ4XVRWAU

„Demon w Watykanie”- watykanistka o założycielu Legionistów Chrystusa

Człowiek o wielu twarzach i fałszywych paszportach, nietykalny i bezkarny – taki portret sprawcy największego skandalu w Kościele, założyciela Legionistów Chrystusa, księdza Marciala Maciela Degollado nakreślono w wydanym we Włoszech tomie „Demon w Watykanie”.

Autorka książki, watykanistka dziennika „Il Messaggero” Franca Giansoldati powiedziała, że napisała ją jako ostrzeżenie, do czego może prowadzić zmowa milczenia.

Tom znanej włoskiej watykanistki przedstawia jedną z najmroczniejszych i najboleśniejszych kart w najnowszej historii Kościoła. Meksykański duchowny, zmarły w USA w 2008 roku, wykorzystując strach i milczenie ofiar i świadków swych czynów dopuszczał się przez dekady wielu przestępstw – od najcięższego, czyli pedofilii, w tym seksualnego wykorzystywania własnych dzieci po nielegalny obrót pieniędzmi. Dokładna liczba ofiar jego czynów pedofilii, przede wszystkim nieletnich seminarzystów, nie jest znana.

Przez lata ksiądz Degollado, uważany za przyjaciela Jana Pawła II, był poza wszelkim podejrzeniem – przypomina Franca Giansoldati. Był bardzo szanowany w Watykanie, ponieważ założone przez niego w 1941 roku w Meksyku zgromadzenie stale powiększało swe szeregi dzięki licznym powołaniom i coraz większej aktywności w wielu krajach świata, gdzie zakładało seminaria i uniwersytety. Jako jedno z wydarzeń, które zadecydowało o późniejszym ogromnym sukcesie Legionistów Chrystusa, watykanistka wymienia pielgrzymkę Jana Pawła II do Meksyku w 1979 roku, w którą założyciel zgromadzenia bardzo się zaangażował. To wtedy, jak zauważa, dzięki znakomitemu przebiegowi pierwszej zagranicznej podroży polskiego papieża Maciel stał się praktycznie „nietykalny”.

– Był wpływowy, miał charyzmę. Nikt nie wyobrażał sobie, że ten czerstwy z wyglądu ksiądz zamieni się w diabła – podkreśla autorka książki. Swoim seminarzystom narzucił ślub milczenia, czym zapewnił sobie całkowitą bezkarność. Miał dwie żony i liczne dzieci; niektóre z nich również seksualnie wykorzystywał.

Najbardziej bolesnym dossier, jakie otrzymał po swym wyborze w 2005 roku Benedykt XVI były właśnie zbiór dokumentów na temat Maciela. Rok później nowy papież pozbawił go wszystkich funkcji i nakazał życie w odosobnieniu. Wkrótce potem założyciel zgromadzenia zmarł w Houston.

Na stronach książki przypomina się, że sprawa meksykańskiego księdza groziła nawet tym, że utrudni proces beatyfikacyjny, a potem kanonizacyjny Jana Pawła II. Pierwsze zarzuty pod adresem przełożonego Legionistów napłynęły bowiem do Watykanu za jego pontyfikatu, w 1997 roku.

Kongregacja Nauki Wiary, która zajmuje się przypadkami pedofilii, zapewniła jednak, że ze strony polskiego papieża nie było żadnego zaangażowania w tę sprawę i że nie wiedział on o czynach meksykańskiego duchownego.

– Podczas zbierania dokumentacji do książki często zadawałam sobie pytanie: jak to możliwe, że budząca taki niepokój osoba, jak Maciel, mogła tak bezkarnie postępować? – powiedziała Franca Giansoldati.

– Prawdopodobnie cały zbiór czynników sprawił, że tak wiele słów krytyki pod adresem Maciela nie dotarło bezpośrednio do Jana Pawła II. Przyczyniła się do tego nadgorliwość ze strony wielu jego współpracowników, brak wewnętrznych kontroli i trudność z postawieniem zarzutów przyjacielowi papieża – podkreśliła watykanistka. Jej zdaniem, nie zadziałał w tej sprawie „cały złożony system”, a nie jest to kwestia odpowiedzialności konkretnej osoby.

– To nie jest książka skandalizująca. Napisałam ją, by przypomnieć, by nie zapominać o tym, że zmowa milczenia może być niebezpieczna – wyjaśniła autorka.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/demon-w-watykanie-watykanistka-o-zalozycielu-legionistow-chrystusa/qejvw

Zaczyna się czas trudnych pytań

Weekend i święto, a więc spotkanie z Córką i jej Rodziną i nagle mnie olśniło w sprawie małych „człowieków”, czyli moich wnucząt.

Nie da się już ich oszukać i nie da się im wcisnąć żadnego kitu, bo dzieci są wspaniałymi obserwatorami i nawet kiedy myślimy, że nie słuchają rozmów dorosłych, to słuchają, choćby dorośli kamuflowali się nie wiem jak.

Nawet kiedy siedzą w innym pokoju, a dorośli w innym, to słyszą o czym dorośli rozprawiają, a więc uważajcie dorośli, bo małe „licho” nie śpi ha ha.

Przekonałam się o tym nie jeden raz podczas odwiedzin, a dziś nagle mój wnuk zadał mi pytanie za 100 punktów, że dlaczego Babciu nie byłaś dzisiaj w kościele?

Zdębiałam, bo nagle zaczął się czas zadawania trudnych pytań.

Nie chodzę do kościoła to fakt, gdyż ksiądz nie jest dla mnie autorytetem, ale za to cenię piękne, polskie kościoły. Do Boga mi daleko, ponieważ jest taka piosenka i tu zacytuję:

Powiedz, powiedz – jak to jest,
Że na świecie tym.
Jest tak dużo łez
Co dzień wielki deszcz.
Pada wokół nas.
Powiedz – jak to jest?
Że świat płacze cały czas?
Że świat płacze cały czas …

Ref:

Świat nie wierzy łzom.
Szkoda naszych łez.
Świat nie wierzy łzom.
Bo za dużo jest …
Na tym świecie łez.

 Moje wnuki chodzą, co niedziela ze swoimi rodzicami do „kościółka” i nie mnie się wtrącać w wychowanie moich wnuków, bo uznaję pełną dowolność w życiu i szanuję okropnie cudze wybory. Niechaj każdy żyje według własnych zasad i tak też wychowuje swoje potomstwo, ale wiecie co?

Spytałam, czy obchodzą to dziwne  dla mnie święto –  halloween, a moje wnuki, że absolutnie, że nie i tu mi ulżyło, bo jako Babcia nie cierpię przenoszenia na polski grunt jakiś ‚zagramanicznych” zwyczajów i tu byłam dumna ze swoich, rozumnych wnuków.

Zbliża się czas zadawania trudnych pytań i zdaję sobie z tego sprawę, a więc trzeba się przygotować na mądre odpowiedzi, aby Babci w jakieś kwestii  nie zażyły. Oczywiście muszę być wiarygodna w dyskusji z tymi mądrymi obserwatorami, bo przed dziećmi he he nic się nie ukryje.

My dorośli powinniśmy dzieci traktować jak pełnoprawnych obywateli i dawać im przykład w rozmowie i postępowaniu. Nie możemy ich zbywać i okłamywać, gdyż dzieci są nadzwyczaj szczere, a każde nasze kłamstewko zostanie zdemaskowane.

Z dorastającymi wnukami musimy rozmawiać szczerze i jeśli Babcia nie wierzy w Boga, a One wierzą, to trzeba im przedstawić swój punkt widzenia, aby wyjść z tego z twarzą.

Opracowuję strategię w swojej głowie, aby im kiedyś wytłumaczyć, dlaczego myślę inaczej niż moje małe „ludziki.” Chcę być wiarygodna, bo pragnę być z nimi szczera.

Wpadłam w konsternację, bo ten mały człowiek zadał mi pytanie i oczekiwał odpowiedzi na miarę swojego dziecięcego rozumu.

Odpowiedziałam, że nie byłam w kościele, ponieważ gotowałam dla niego i siostry obiadek, a więc nie miałam czasu, ale wiem, że skłamałam, a za rok ten mały człowiek zada mi o wiele trudniejsze pytanie ha ha.

Już się boję. 😀