Archiwa tagu: wiara

„Nigdy nie mów nikomu” – Sekelski

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst
Długo wyczekiwany film o pedofilii w KK w Polsce właśnie można obejrzeć od 6 godzin, który Tomasz Sekelski udostępnił  na YT!

Na obecny czas ma już ponad pół miliona odsłon i być może do jutra osiągnie okrągły milion, bo ludzie to oglądają!

Obejrzałam i ja i napiszę szczerze, że film mną nie wstrząsnął, aż tak bardzo, bo nie raz na blogu pisałam o pedofilii w Polsce i na świecie.

Obejrzałam chyba wszystkie dostępne materiały w TV i w sieci, łącznie z materiałem o „Legionach Chrystusa” i praktycznie nic mnie w tym, nowym dokumencie nie zdziwiło.

Czego nowego się dowiedziałam więc?

Może tylko to, że spowiednik Lecha Wałęsy był pedofilem i także ks. Eugeniusz Makulski, który był przy budowie kościoła w Licheniu także okazał się pedofilem.

Może ludzie, którzy to obejrzeli inaczej spojrzą na kościół, ale wielu będzie takich, którzy Siekielskiego oplują i nie uwierzą!

Od dawna wiem, że Papież Jan Paweł II – Polak, do którego jeździli politycy z całego świata krył pedofilię w kościele i wydał nawet dekret, aby wszelkie przejawy pedofilii ukrywać przed światem.

Inaczej do sprawy draństwa podszedł Papież Benedykt, który opuścił Watykan, bo nie poradził sobie w tym temacie.

Czytam w sieci, że ludzie piszą, iż ten film zrobił na nich ogromne wrażenie, a na mnie nie!

Jestem pełna współczucia dla ofiar, bo załamano im życie, ale postępowanie księży wcale mnie nie dziwi, bo to są dla mnie jak drapieżcy seksualni w sutannach, którzy od zawsze upodobali sobie dzieci!

Jestem na takim etapie, że w każdej chwili mogę uwierzyć w Boga, który gdzieś tam w chmurach, odległych galaktykach istnieje, ale nigdy nie uwierzę w Biblię, którą jak powiedziała o bogowie – Doda, że pisali ją napici i najarani!

Nigdy nie uwierzę w księdza, a po tym dokumencie – tym bardziej.

Ogomnie podobają mi się śwątynie, ale te stare, które były budowane z pietyzmem, a tych nowoczesnych nie cierpię, bo jest to tylko blichtr i zachcianki hierarchów kościelnych.

Czy ten dokument zmieni coś w Polsce – wątpię, gdyż Polską rządzą ci, którzy na prymitywnym chrześcijaństwie wygrali 4 lata temu wybory.

Jedni i drudzy są siebie warci, bo kościoł doi kasę państwową, ale napędza PiS-owi elektorat i tak to się kręci!

Mam nadzieję, że Sekelski swoim dokumentem pt. „Nie mów nikomu” , włożył kij w mrowisko i przeciągnie elektorat w wyborach na inne partie jak PiS!

Nikt tak trafnie o kościele nie pisze jak Szymon Hołownia.

Warto przeczytać!

„Szymon Hołownia
2 min

Obejrzałem ponad połowę filmu Tomka Sekielskiego, gdzieś do księdza Cybuli. Więcej na razie nie dam rady, bo zwyczajnie rzygać mi się chce. Obejrzę do końca na pewno. Z szacunku dla ofiar, którym ci księża połamali życie, doprowadzili do prób samobójczych, późniejszego rozpadu małżeństw, anoreksji, zaburzeń osobowości.

Najlepszym komentarzem do tego filmu mogą być wczorajsze słowa Franciszka: „Pewnego dnia Duch Święty przewróci kopniakiem stolik i trzeba będzie zaczynać wszystko od początku”.

Przestępcy i ich instytucjonalni poplecznicy: ich biskupi, proboszczowie, koledzy, odpowiadają dziś za każdy z tych dramatów. I w równej mierze – skoro ich kryli – za sprawców. Zarówno za tych, którzy stojąc u progu śmierci próbują uderzyć się w pierś i błagać o wybaczenie, jak ksiądz Jan A., jak i takich którzy po pierwszym przyznaniu się brną w zaparte, i nie ma pewności czy nawet na Sądzie Bożym nie będą zapewniać, że są ofiarami prześladowań.

To oczywiste, że ja ani przez ten film z Kościoła nie odejdę, ani nie będę go mniej kochał. Bo to mój dom. I właśnie to daje mi prawo do gniewu i do stanowczego domagania się od zarządzających jego instytucjonalnym wymiarem, by wreszcie posprzątali ten syf i przestali chrzanić (by nie powiedzieć mocniej) o tym, że Sekielski jest stronniczy, albo że – w tym zdaje się są zgodni z niektórymi politykami – „idzie atak na Kościół”.

Atak na Kościół to szedł wtedy, moi nieogarnięci współbracia, gdy ci księża gwałcili tych chłopców i dziewczynki na plebaniach, wtedy był atak na Kościół. I – powtórzę to po raz setny – czas „wyrażania żalu, zasmucenia i ubolewania”, snucia historycznych idiotyzmów ala abp Jędraszewski, czy refleksji o ogólnej seksualizacji świata a la abp Gądecki – się skończył. Wy naprawdę nie rozumiecie, że ten parasol władzy, którym teraz cieszycie się jak dzieci, nie będzie trwal wiecznie. I że co ludzie teraz zobaczyli, to nie odzobaczą. I że to Wy, swoim tchórzostwem, ignorancją i koniunkturalizmem niszczycie życie nie tylko ofiarom tych przestępstw, ale i setkom uczciwych księży, tysiącom katolików na których spadnie społeczne odium za cały ten bajzel, za ofiary odpowiedzialności zbiorowej.

Jednostkowe przypadki? Po pierwsze – jednak nie. Po drugie – nawet jeden przypadek to o sto za dużo.

Procedury na szczęście już są. I gdzieniegdzie działają. Gorzej z mentalem. Z tą cholerną mentalnością oblężonej twierdzy, która nie umie zrozumieć, że przyznanie się do błędu, odsłonięcie słabości, to w zetknięciu z grzechem jedyna siła jaką my chrześcijanie dysponujemy.

Nie wiem, czy ten film coś zmieni. Antyklerykałów wbije w ich „a nie mówiłem”, ślepych obrońców Kościoła przed Jezusem utwierdzi w tym, że to oni są ofiarami, nie gwałcone dzieci. Chciałbym wierzyć, że choćby dla kogoś – choćby garstki biskupów, księży, zakonnic, świeckich, będzie szczepionką, po której reagować będą na każdy sygnał prawdopodobnego dramatu. W końcu – jak trafnie zauważyła jedna z bohaterek – czy Jezus dobierał się do małych dzieci?!”

 

Obraz może zawierać: tekst

Reklamy

Podobno Bóg jest wszędzie!

Podobny obraz

Po śmierci Mamy zostaję coraz częściej nagabywana, że powinnam iść do kościoła, by usiąść w ławie, aby sobie wszystko poukładać, pogodzić się z Bogiem i przemyśleć swoje sprawy.

Kiedy odpowiadam, że Bóg jest wszędzie, to i tak – taka odpowiedź nie wystarcza.

Kiedy odpowiadam, że modlę się po swojemu i sama ze sobą gadam w zaciszu swojego domu, to mówią, że to nie to samo!

Czasami jest mi przykro, bo jestem oceniana przez pryzmat, że nie po drodze mi do kościoła, a więc tym samym może jestem gorszym człowiekiem.

Buntuję się strasznie, bo aby być dobrym cłowiekiem, to nie wystarcza chodzić na mszę co niedzielę.

Staram się być dobrym i empatycznym człowiekiem i nie kłamię, nie plotkuję, nie oceniam, nie wtryniam się w życie innych ludzi.

Chyba, że trzeba nakarmić sąsiada chorego na raka, który ma rodzinę katolicką, ale to ja dałam mu tyle jedzenia, że przetrwa święta, a on w życiu mi się nie ukłonił!

Żyję tak, aby nikomu nie zaszkodzić złym słowem, czy uczynkiem i czy ja jestem gorsza od katolika, który jakże często jest złym człowiekiem – bardzo złym, bo bije swoją rodzinę, kłamie, kradnie, albo po prostu inny jest w kościele, a inny poza murami świątyni.

Nie trzeba daleko szukać, bo wystarczy popatrzeć na pierwszego katolika w Polsce – Prezesa Kaczyńskiego, który skutecznie przez prawie cztery lata podzielił nasz naród na sorty, komunistów i złodzieji! Lista jest długa.

Spójrzmy na posłów tej partii, którzy klęczą przed Rydzykiem, a w rzeczywostości są zwyczajnymi cwaniakami, aby się finansowo wzbogacić i jeszcze urządzić swoje rodziny.

Jest jeszcze coś takiego, bezczelnego, czyli katolicyzm na pokaz.

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i tekst

Jeśli Bóg jest wszędzie, to ja mam swoją, osobistą modlitwę, że kiedy słyszę piosenkę Ani Wyszkoni, to ryczę, bo ja potrafię się modlić po swojemu i jestem dobrym człowiekiem mimo, że nie wycieram kościelnych ław.

Wiem, że jesteś sam

Wiem, że masz na głowie tyle ważnych spraw
Nie pamiętasz już co znaczy dobry sen
Nie masz czasu na niepewność ani lęk

Wiem, że jesteś sam
Nic nie musisz mówić, wiem, że jesteś sam
Pewnie teraz nie najlepszy na to czas
Ale dzisiaj potrzebuję Twoich rad

Dzisiaj proszę Cię

Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił

Wiem, że jesteś tam
Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam
Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi
Każdy chciałby wiedzieć, jak ma dalej żyć

Wiem, że jesteś tam
Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas
I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię
Dzisiaj proszę, bez kolejki przyjmij mnie

Dzisiaj proszę Cię

Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił.
Śpiewa Ania Wyszkoni!

Dość dawno temu telewizja, w porze wysokiej oglądalności, kiedy powinno być Szkło Kontaktowe wyemitowała reportaż Ewy Ewart o tajemnicach Watykanu i zastanawiałam się dlaczego o tak nietypowej porze był ten reportaż?

Może dlatego, aby dotarł do większej masy ludzi i aby ludzie przejrzeli w końcu na oczy. Od jakiegoś czasu tajemnice Watykanu już nie są tajemnicami, gdyż coraz częściej ludzie wygrzebują ze swojej pamięci, jak byli z dzieciństwie wykorzystywani przez księży i gwałceni.

Oglądałam ten reportaż ze ściśniętym sercem, a oczy zalały się łzami. Nie mogłam długo się uspokoić i następnie zasnąć, gdyż ów reportaż był niesamowicie obiektywny, żeby nie napisać drapieżny, do bólu, do łez.

 Opowiada kobieta, że jako mała dziewczynka, została zaproszona przez księdza do pomocy w kościele, po czym brutalnie ją zgwałcił w tym kościele, pozostawiając z płynącą krwią po nogach. 

Opowiadają dorośli mężczyźni, że kiedy należeli do Legionów Chrystusa, byli notorycznie, latami wykorzystywani seksualnie i  nie mieli prawa się nikomu poskarżyć. Byli osamotnieni ze swoim cierpieniem i zamykano im usta pod groźbą grzechu i nie rozgrzeszenia.

Bali się księży, którzy czasami byli dla nich i matką i ojcem, bo nie mieli nikogo oprócz księdza, który pod przykrywką kościoła i sutanny, stanowił dla nich autorytet.

Żaden Papież, w tym Jan Paweł II nie otworzył i nie ujawnił archiwów, w którym jest setki doniesień na księży dopuszczających się molestowania, pedofilii i gwałtów za zamkniętymi drzwiami, w kuriach, na plebaniach i w kościołach!

W latach 40 w Meksyku został założony Legion Chrystusa, mający na celu rekrutację młodych księży i przygotowywanie ich do posługi kapłańskiej, a w rzeczywistości jest to sekta, mająca na celu werbowanie młodego narybku do niecnych czynów księży wyżej postawionych i owe legiony działają w każdym zakątku naszej ziemi, za przyzwoleniem oczywiście Watykanu, bo kolejni Papieże wiedzą, iż legiony mają niechlubną opinię, ale zarabiają dla kościoła katolickiego wielkie pieniądze, idące w miliardy i dlatego wciąż przymyka się oczy i udaje, że nic się nie dzieje.

Oświadczam, że jestem agnostyczką, wciąż poszukującą i lubię patrzeć na strzeliste, dawno budowane kościoły, bo mają w sobie taki magnetyzm, który mnie porywa, ale moja noga nie postanie w kościele, w żadną niedzielę, na żadnej mszy i kazaniu. Żaden ksiądz nie będzie mi mówił jak ja mam żyć i z czego mam się wyspowiadać. Nie ufam tym ludziom, tak ludziom niestety, którzy założyli sutanne, by nawracać narody i ludzi, będąc jednocześnie diabłami w sutannach.

Mogę wejść do kościoła i oddać się modlitwie i prośbie, ale zrobię to po swojemu. Mogę wejść do kościoła, by w tej specyficznej atmosferze pobyć sama ze sobą i oddać się przemyśleniom, ale nigdy nie uwierzę w moc księdza, który uważa, że ma odpowiedź na wszystkie ludzkie bolączki, bo ja uważam, że nie ma odpowiedzi dlaczego kościół skrzywdził i nadal krzywdzi niewinne dzieci.

Więcej pytań, a mniej odpowiedzi i jeśli nowy Papież nie oczyści skostniałego kościoła z naleciałości pedofilskich, tym będą mieli mniej na tacę, bo ludziom klapki powoli opadają!

Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć film „Legion Chrystusa” to służę.

Odchodzą najlepsi!

Każdy z nas – zwykły śmiertelnik w swoim życiu popełnił jakieś błędy.

Kiedy umarł biskup Pieronek, to miałam negatywne o nim zdanie, ale może to wynikało z tego, że nie zawsze się dokładnie wsłuchiwałam w Jego słowa.

Potrzebowałam więc czasu, aby prześledzić Jego wypowiedzi publiczne i doszłam do wniosku, że wiele mu się nie podobało w polskiej polityce, a więc zwracam honor śp. biskupowi i twierdzę, że walczył z draństwem, a więc składam mu swoje podziękowanie za odwagę.

Dotarło do mnie, że biskup Pieronek był przyzwoitszy od Jana Pawła II – Papieża!

Zmarł ostatni przyzwoity, polski biskup 😦

Obrazek
Powtarzał:
Po to jestem biskupem, żeby się nie bać!! Chcę być sobą. Brzydzę się kłamstwem i dlatego będę mówił to, co uważam za prawdę. Może czasem się mylę, ale z moich ust kłamstwo nie wyjdzie.

Naruszanie ustaw jest przestępstwem. Trzeba zachowywać się moralnie tutaj, próbować rechrystianizować siebie, a dopiero potem Europę – mówił bp Tadeusz Pieronek w „Kropce nad i”

W kwestii ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym, mówił: – Właściwie sądownictwo straci swoją niezależność. Dostanie się w ręce rządu – mówił. Dodał, że „wolne sądy są istotnym elementem państwa demokratycznego”, zatem teraz „będziemy mieli chyba niedemokratyczne państwo bezprawia”.

O rządzie PiS-u mówił: -polski rząd obecnie „tworzy zupełnie nowy ustrój bez uprawnień”. – Konstytucji nie wolno za żadne skarby zmieniać ustawami. To jest po prostu działanie „w buszu”.
– Jest konstytucja, która obowiązuje. A wszystkie inne jakieś pragnienia innej ustawy zasadniczej mogą skutkować tylko wtedy, kiedy wejdzie w życie nowa konstytucja, zatwierdzona legalnie przez ludzi, którzy mają do tego uprawnienia.

BYŁ OSTATNIM POLSKIM PRZYZWOITYM BISKUPEM I PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM, O WIELKIM UMYŚLE I WIELKIM DUCHU!!

Miał 84 lata. Zmarł  w swoim domu w Krakowie…
NIECH SPOCZYWA W SPOKOJU…

Polski Kościół stracił ostatniego przyzwoitego biskupa!!

Obrazek

Obrazek

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Autor „Dominik”!

Hej kolęda, kolęda!

 

Znalezione obrazy dla zapytania kolęda

Oto idzie czas, że do każdego, polskiego domu zapukają ministranci z pytaniem, czy przyjmie się księdza po kolędzie.

Kiedy z nami mieszkały nasze Dzieci, to przyjmowałam księdza w domu, bo moja Teściowa mocno im wiarę wpoiła i nie chciałam z tym walczyć.

Minęło 10 lat od odejścia z domu Dzieci i nie wpuszczałam księdza za próg, a więc przestałam wręczać kopertę z kasą i nie o to, chodziło, że nie miałam pieniędzy, ale chodziło o niesmak po każdej takiej wizycie, która była dla mnie nieszczera i komercyjna.

Zazwyczaj ksiądz wchodzi, kropi dom wodą święconą, odmówi modlitwę tak szybko, że nie zdążę załapać, o co w niej chodzi. Bierze kopertę i wychodzi sobie, by zapukać do innego domu i ponownie wziąć kasiorę.

Po takiej wizycie zazwyczaj nic nie czułam, a tylko niesmak, bo uważam, że te wizyty powinny być uduchowione, aby coś tam po nich w człowieku zostało – choćby to, żeby bardziej się starać i być lepszym człowiekiem.

Dziś po świętach miałam dzień zadumy i rozmyślań, bo moja chora Mama wciąż żyje, choć takiego umierania nikt, nigdzie nie opisał, bo ani Tołstoj, ani Rej, ani Kochanowski, ale nie chcę wdawać się w szczegóły, bo jest to bolesne okropnie.

Pomyślałam więc dzisiaj, że gdybym w tym roku przyjęła księdza uprzedzając go, że nie mam przygotowanej koperty i poprosiła, aby usiadł na chwilę rozmowy o śmierci, sensie życia, rodzinie i pedofilii w kościele, to co by on zrobił?

Czy poświęciłby mi ten czas, a może by odmówił, bo się obraził, był zawiedziony, oburzony, a może by zrozumiał moją intencję, że nie chciałam zapłacić za chwilę rozmowy z nim, która by była wartościowa dla mnie samej.

Coraz więcej ludzi odchodzi od kościoła, bo wielu kościół zawiódł i czytamy:

„Nie przyjmę kolędy. Do modlitwy nie potrzebuję pazernego tłuściocha, który sprawdza, ile jest w kopercie” [LIST]

  • Od lat nie przyjmuję kolędy i w tym roku będzie tak samo – przyznaje pani Ewa i wyjaśnia, dlaczego nie wpuszcza księdza do domu.
    Mój ojciec żył przez 40 lat w małej wiosce pod Tarnowskimi Górami. Dopóki żyła mama zawsze przyjmowaliśmy kolędę, a każda niedziela zaczynała się od mszy świętej. Po śmierci mamy ojciec topił żal w alkoholu, a ja z braćmi wylądowaliśmy w domu dziecka. 10 lat później ojciec zmarł na raka.

Od kilku tygodni byłam już pełnoletnia, wiec zajęłam się załatwianiem pogrzebu. Firma załatwiła wszystko (bardzo mili i niedrodzy) jednak ksiądz proboszcz odmówił pochówku, bo jak argumentował „ojciec nie miał spowiedzi w szpitalu”.

W końcu udało mi się wywalczyć pochowek, ale mszy za ojca nie było. Od tamtej pory nie chodzę do kościoła i nie przyjmuje kolędy. Do modlitwy nie potrzebuje pazernego tłuściocha, który sprawdza, tylko ile jest w kopercie, bo zbiera na powiększenie basenu w ogrodzie. Nie podaje nazwy parafii, bo już nawet starsi parafianie wysyłali w jego sprawie skargi do biskupa, ale bez rezultatów.

Dawno temu, bo w 2014 roku, popełniłam taki felieton, który mi pasuje do dzisiejszego wpisu!

Wczoraj telewizja, w porze wysokiej oglądalności, kiedy powinno być Szkło Kontaktowe wyemitowała reportaż Ewy Ewart o tajemnicach Watykanu i zastanawiałam się dlaczego o tak nietypowej porze był ten reportaż?

Może dlatego, aby dotarł do większej masy ludzi i aby ludzie przejrzeli w końcu na oczy. Od jakiegoś czasu tajemnice Watykanu już nie są tajemnicami, gdyż coraz częściej ludzie wygrzebują ze swojej pamięci, jak byli z dzieciństwie wykorzystywani przez księży i gwałceni.

Oglądałam ten reportaż ze ściśniętym sercem, a oczy zalały się łzami. Nie mogłam długo się uspokoić i następnie zasnąć, gdyż ów reportaż był niesamowicie obiektywny, żeby nie napisać drapieżny, do bólu, do łez.

Dziś opowiada kobieta, że jako mała dziewczynka, została zaproszona przez księdza do pomocy w kościele, po czym brutalnie ją zgwałcił w tym kościele, pozostawiając z płynącą krwią po nogach. 

Opowiadają dorośli mężczyźni, że kiedy należeli do Legionów Chrystusa, byli notorycznie, latami wykorzystywani seksualnie i  nie mieli prawa się nikomu poskarżyć. Byli osamotnieni ze swoim cierpieniem i zamykano im usta pod groźbą grzechu i nie rozgrzeszenia.

Bali się księży, którzy czasami byli dla nich i matką i ojcem, bo nie mieli nikogo oprócz księdza, który pod przykrywką kościoła i sutanny, stanowił dla nich autorytet.

Żaden Papież, w tym Jan Paweł II nie otworzył i nie ujawnił archiwów, w którym jest setki doniesień na księży dopuszczających się molestowania, pedofilii i gwałtów za zamkniętymi drzwiami, w kuriach, na plebaniach i w kościołach!

W latach 40 w Meksyku został założony Legion Chrystusa, mający na celu rekrutację młodych księży i przygotowywanie ich do posługi kapłańskiej, a w rzeczywistości jest to sekta, mająca na celu werbowanie młodego narybku do niecnych czynów księży wyżej postawionych i owe legiony działają w każdym zakątku naszej ziemi, za przyzwoleniem oczywiście Watykanu, bo kolejni Papieże wiedzą, iż legiony mają niechlubną opinię, ale zarabiają dla kościoła katolickiego wielkie pieniądze, idące w miliardy i dlatego wciąż przymyka się oczy i udaje, że nic się nie dzieje.

Oświadczam, że jestem agnostyczką, wciąż poszukującą i lubię patrzeć na strzeliste, dawno budowane kościoły, bo mają w sobie taki magnetyzm, który mnie porywa, ale moja noga nie postanie w kościele, w żadną niedzielę, na żadnej mszy i kazaniu. Żaden ksiądz nie będzie mi mówił jak ja mam żyć i z czego mam się wyspowiadać. Nie ufam tym ludziom, tak ludziom niestety, którzy założyli sutanne, by nawracać narody i ludzi, będąc jednocześnie diabłami w sutannach.

Mogę wejść do kościoła i oddać się modlitwie i prośbie, ale zrobię to po swojemu. Mogę wejść do kościoła, by w tej specyficznej atmosferze pobyć sama ze sobą i oddać się przemyśleniom, ale nigdy nie uwierzę w moc księdza, który uważa, że ma odpowiedź na wszystkie ludzkie bolączki, bo ja uważam, że nie ma odpowiedzi dlaczego kościół skrzywdził i nadal krzywdzi niewinne dzieci.

Więcej pytań, a mniej odpowiedzi i jeśli nowy Papież nie oczyści skostniałego kościoła z naleciałości pedofilskich, tym będą mieli mniej na tacę, bo ludziom klapki powoli opadają!

 

Burząc pomniki, oszczędzajcie cokoły. Zawsze mogą się przydać. Autor: Stanisław Jerzy Lec

Jak  większość ludzi starszych kończyłam szkoły w czasach PRL-u i jakie to szczęście, że nigdy mnie nie gnało na religię, do kościoła, czy też do salek katechetycznych.

Będąc dzieckiem nie ufałam nigdy sukienkowym i trzymałam się od nich z daleka i dlatego nie zaznałam żadnej traumy molestowania z łap tych typów.

Jankowski wielki ksiądz w czasach „Solidarności” panoszył się w polityce, cwany zjeb, o którym po kątach się mówiło, że robi krzywdę dzieciom, ale żadna kara go za to nie spotkała.

Ciekawa była w tamtych czasach zmowa milczenia, choć wielu wiedziało, a więc dlaczego tak się stało, że swój nikczemny proceder uprawiał pod parasolem polityków?

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę, tak bardzo podobnie jak obecnie się dzieje, że biznesmen Rydzyk robi z politykami, co mu się tylko podoba i Jankowski też w tamtych czasach był biznesmenem, który był w stanie w socjalizmie biednym -załatwić wszystko.

Dzieci się bały mówić, a dorośli nie znali pojęcia pedofilii w kościele i tak powstał zaklęty krąg milczenia.

W przyrodzie nic nie ginie i oto po 50 latach ci skrzywdzeni na całe życie się otworzyli i mówią jak było.

Ten parszywy pedofil ma pomnik i tylko takie coś może się zdarzyć w Polsce, gdzie takiego typa  tak uhonorowano.

Mam nadzieję, że zniknie raz na zawsze z przestrzeni publicznej i tylko skrzywdzonych mi żal.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, okulary przeciwsłoneczne i tekst

 

„To skandal, by pedofil miał pomnik”. Na jaw wychodzą kolejne fakty z życia księdza Henryka Jankowskiego.

„Ojciec pobił ją, gdy powiedziała, że jest w ciąży. Potem skoczyła” – mówi po pół wieku milczenia Barbara, dawna koleżanka Ewy, którą ksiądz Henryk Jankowski zgwałcił i doprowadził do samobójstwa, gdy była nastolatką. 12-letnią wówczas Basię też molestował. „Dopadł mnie z 10, może nawet 20 razy. Był jak bestia” – mówi w rozmowie z dziennikarką „Dużego Formatu”.

„Dzieci z okolicznych domów bawiły się często na podwórku za kamienicą. Stał tam trzepak, robiliśmy na nim wygibasy i fikołki. Gdy ktoś zauważał, że on wychodzi z kościoła, podnosił alarm: ‘Uwaga! Jankowski idzie’. Dzieciaki rozpierzchały się” – czytamy w reportażu, który ukazał się w dodatku do „Gazety Wyborczej”.

Pod koniec lat 60. ksiądz Jankowski był wikarym w gdańskiej parafii im. św. Barbary, a do 2004 r. pełnił funkcję proboszcza w parafii św. Brygidy. Po latach za antykomunistyczną działalność u boku Lecha Wałęsy postawiono mu pomnik, który dziś budzi grozę wśród dawnych ofiar molestowania seksualnego i gwałtów. Jedną z takich osób jest Barbara Borowiecka – bohaterka reportażu.

Z przedstawionej w tekście historii wynika, że wiele osób wiedziało o skłonnościach księdza, ale paraliżował ich wstyd. „Nikt nie powiedział: ‘Ksiądz mnie dotykał tu i tam’. To były półsłówka typu: ‘A ty nie wiesz, co Jankowski robi?’” – opowiada Barbara. „Kiedyś mój młodszy o cztery lata brat, Boguś – zmarł na zawał dwa lata temu – powiedział: ‘On próbował wsadzić Jankowi’. ‘Co wsadzić?’ – spytałam. ‘No wiesz’. Tak wyglądała rozmowa 12-latki z 8-latkiem o seksie”.

To robił ks. Jankowski.
W reportażu czytamy wstrząsające relacje sprzed kilku dekad. Na pytanie autorki, jak wyglądał pierwszy raz, gdy ksiądz Jankowski ją molestował, Barbara odpowiada: „Chciałam uciec przez strych i wybiec drugim wejściem. Ale tym razem drzwi były zamknięte. Dopadł mnie, gdy szarpałam się z klamką. Dotykał piersi, powiedział, że pokaże mi, co to znaczy od tyłu. Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć. Nie udało mu się. Pamiętam, że miałam spódniczkę na gumce, naciągnęłam majtki tak, że trzymałam je w zębach i odpychałam się rękoma. Byłam przerażona, nie rozumiałam, czego chce, co to znaczy ‘od tyłu’. A on mówił: ‘Ja ci pokażę, jak się spuścić’. Był obleśny”.

Jak się wtedy czuła Barbara? Opowiada: „Strach, obrzydzenie. Myślałam, że to dlatego, że jestem zła. Zresztą mama powtarzała mi to na okrągło. Myślałam też o samobójstwie, kombinując, jak się zabić. Najpierw chciałam się utopić. Potem rzucić pod samochód, odkręcić gaz. (…) Dopóki mieszkałam przy Łąkowej, nigdy nie weszłam do kościoła św. Barbary. A mając 23 lata, wyjechałam, czy raczej uciekłam, od matki, Gdańska i wspomnień. Z Australijczykiem, który oświadczył mi się po kilku dniach znajomości”.

Umiał załatwić wszystko.
Z relacji bohaterki „DF” wynika, że po samobójstwie Ewy – 16-latki, która zaszła w ciążę po tym, jak ją zgwałcił – ksiądz Jankowski został przeniesiony do parafii św. Brygidy, gdzie miał odbudować kościół po wojennych zniszczeniach. Był dobrym organizatorem, a dzięki doskonałej znajomości niemieckiego i kontaktom w Berlinie udało mu się załatwić pieniądze na remont. Marki przemycał w zakamarkach mercedesa. W 1973 roku odbudowany kościół odwiedził prymas Stefan Wyszyński.

Jankowski uchodził co prawda za dobrego organizatora, ale w seminarium nie szło mu dobrze z nauką. Barbara: „Był tępy, chwalił się, że żadnej książki nie przeczytał, ale miał inny, może dla Kościoła ważniejszy talent. Wszystko potrafił załatwić. Gdy przed święceniami okazało się, że nie można nigdzie kupić materiału na sutanny, Henio załatwił kilka bel tkaniny z resortowych magazynów, miały pójść na spodnie dla milicjantów”.

Na początku lat 80. doszło do sytuacji, którą dziś można odczytywać jako pierwszą próbę rozprawy ze skłonnościami Jankowskiego: księdza zaczęto oskarżać o zły wpływ na kleryków i w efekcie odsunięto go od kontraktów z nimi.

Solidarność.
W 1980 r. wybuchł strajk w stoczni. Biskup, z którym Jankowski był w konflikcie, wysłał go do spragnionych duchownego demonstrantów, bo młody buntownik nie był tak rozpolitykowany jak na przykład dominikanie. Potem prymas Wyszyński zdecydował, że to właśnie Jankowski będzie kapelanem „Solidarności”.

Wkrótce ksiądz został też nieoficjalnym ministrem spraw zagranicznych „Solidarności”, opiekunem rodziny Wałęsów i dystrybutorem zagranicznej pomocy. Tylko w listopadzie 1982 roku z pomocy ośrodka przy plebanii stale korzystało 500 rodzin. Tak Jankowski stawał się bohaterem, mając za nic kościelne procedury i przełożonych.

Schyłek.
Gdy w latach 90. Lech Wałęsa odciął się od księdza, Jankowski wrócił do kościoła. Dostał też honorowy tytuł prałata. Lubił otaczać się luksusami, a jego plebanię często odwiedzali młodzi chłopcy. Niektórzy podawali gościom księdza alkohol.

W 2004 roku ksiądz Krzysztof Czaja zeznał w prokuraturze: „Dużo osób zwracało mu na to uwagę, duchownych i świeckich. Ja także delikatnie poruszałem ten temat podczas luźnych rozmów przy obiedzie. Sygnalizowałem negatywne zachowanie Sławka i innych chłopców. Prałat bardzo się obruszał na te uwagi. Wiem, że chłopcy nocowali u prałata, on tłumaczył to tym, że źle się czuje w nocy. Przed Sławkiem było jeszcze kilku chłopców pozyskanych przez prałata spośród ministrantów, którzy także przychodzili na plebanię. Z wielkim niesmakiem odbierałem to, jak prałat witał się z nimi. Całował ich w usta”.

W 2004 roku prokuratura rozpoczęła jedno ze śledztw w sprawie „doprowadzenia do obcowania płciowego i poddania innej czynności seksualnej wobec małoletniego”. Znaleziono potem u księdza pornografię i nagrania na kasetach. Śledztwo umorzono, mimo że biegli przyznali, że Sławek – domniemana ofiara – zatajał prawdę. Henryk Jankowski miał 68 lat.

Zmarł w 2010 r., a w 2012 roku 2,6-metrowy ksiądz Jankowski stanął na cokole twarzą w stronę bazyliki mariackiej.

https://www.newsweek.pl/polska/to-skandal-by-pedofil-mial-pomnik-na-jaw-wychodza-kolejne-fakty-z-zycia-ksiedza/s3z4rz6?fbclid=IwAR3NnTSExnej-vdzDqBhumR9tlWpSvWE0N3_WoE6SYQSTS2PaUh7VxWp6_0

 

Znalezione obrazy dla zapytania pomnik oblany farbą

 

 

Kościół na przestrzeni wieków!

Znalezione obrazy dla zapytania kler

Wojciech Smarzowski – polski reżyser w swoim nowym filmie pt. „Kler”, rozprawia się właśnie  z klerem w Polsce.

Sprawdziłam na stronie internetowej mojego kina, kiedy ten film będzie u mnie wyświetlany i okazało się, że 28 września 2018 roku o godzinie 20.30.

Dla mnie ta pora jest już dość późna, a więc do kina się nie wybiorę, a do tego nie jestem tak wściekle ciekawa tego filmu, bo dla mnie, to jest żadna nowość, co tam wewnątrz się wyprawia.

Pozostaje mi więc czekanie bez spinki, kiedy ten film będę mogła obejrzeć w domowym zaciszu na co sobie, spokojnie poczekam.

Jeśli będzie płatny na VOD, to zapłacę!

Już w niektórych miastach władze, łącznie z kościołem zapowiadają, że w ich mieścinie ten film nie będzie emitowany, bo mamy takie czasy, że kościół jest ściśle powiązany z władzą, a władza z kościołem, a więc nałożona jest już cenzura, co jest ogromnie śmieszne.

W dzisiejszych czasach, w dobie Internetu można filmy sobie przesyłać na płytkach, czy też na pendrivach i cenzura jest nikomu nie straszna.

Smarzowski ma nadzieję, że ludzom otworzą się oczy na to, co dzieje się w kościele, a ja uważam, że każdy, normalnie myślący, doskonale o tym wie i nie trzeba mu otwierać oczu przez reżysera i żadnej rewolucji ten film nie uczyni!

Katolik nie uwierzy w to, co zostało pokazane w filmie i na niego nie pójdzie, a ateista tylko pokręci głową i stwierdzi, że przecież o tych draństwach doskonale wie.

W kościele od wieków była korupcja, pedofilia, nałogi i zdziczenie, a to wszystko pod przykrywką facetów w sutannach, którzy też mają swoje rządze, tak jak każdy człowiek na tej ziemi.

Po wykonanej robocie zdejmują koloratki i jadą do burdelu, albo do klubu gejowskiego, choć zastrzegam nie wszyscy!

Sumując, to ten film nie jest dla mnie żadną nowością, choćby po przeczytaniu poniższego i nie ma się czym ekscytować!

Jeśli obejrzę ten film, to tylko dla wspaniałych, polskich aktorów i to by było na tyle!

Ale może warto obejrzeć jeszcze ten film!

Film jest lepszy, od produkcji Smarzowskiego!

Juliusz II, by zostać papieżem, przekupił biskupów biorących udział w konklawe. Stefan VII sprofanował zwłoki swojego poprzednika. Sykstus IV otworzył w Rzymie dom publiczny, z którego czerpał zyski. Paweł II lubił towarzystwo młodych mężczyzn, a Pius II pisywał erotyczne bestsellery.
Papież Pius II, fot. Album / Prisma/EAST NEWSFoto: Onet
Papież Pius II, fot. Album / Prisma/EAST NEWS

Papież na ławie oskarżonych

Proces sądowy wytaczany papieżowi przez innego papieża, to rzecz sama w sobie bezprecedensowa. Jeżeli dodamy do tego fakt, że oskarżony nie mógł się bronić, bo był martwy, sprawa staje się wstrząsająca.

Urzędujący w latach 928 – 931 papież Stefan VII nie przepadał za swoim poprzednikiem do tego stopnia, że nie pozwolił mu zaznać spokoju nawet po śmierci. W styczniu 897 roku zgotował nieżyjącemu papieżowi Formozusowi makabryczny proces, znany dzisiaj jako trupi synod.

– Po dziewięciu miesiącach od pochówku wygrzebano z ziemi trupa papieskiego – opowiada Mariusz Agnosiewicz, autor książki „Kryminalne dzieje papiestwa” – najwyższa hierarchia kościelna pod przewodem nowego papieża przez kilka dni znęcała się nad rozsypującym się papieżem.

Proces odbywał się w rzymskim kościele. Przed rozprawą papież nakazał ubranie zwłok nieszczęśnika w szaty pontyfikalne i usadowienie ich na tronie papieskim. Oskarżony oczywiście nie mógł się bronić, toteż w jego imieniu przemawiał obrońca. Adwokat musiał to być nienajlepszy, bowiem papieża uznano winnym wszystkich zarzucanych czynów: krzywoprzysięstwa, pożądania papiestwa, niezdrowych ambicji i naruszenia zasad kanonicznych.

Pośmiertnie anulowano wszystkie akty, decyzje i święcenia Formozusa. Odrąbano mu trzy palce, które za życia służyły do udzielania błogosławieństw. Trupa zrzucono z tronu, przebrano w szmaty i wleczono ulicami Rzymu. Aż do zbiorowego grobu z biedakami, w którym go złożono. Kilka dni później Stefan uznał wydany wyrok za niewystarczający. Nakazał ponowne wydobycie zwłok Formozusa z grobu i wrzucenie ich do Tybru.

Dołącz do nas na Facebooku

Mieszkańcy Rzymu zdali sobie sprawę, że ich pasterz jest niepoczytalny. W mieście doszło do zamieszek. Formozusa uznano za męczennika, a Stefana pozbawiono godności i wtrącono do więzienia, gdzie został uduszony. Z rzeki wyłowiono zbezczeszczone zwłoki Formozusa, które tym razem godnie pochowano. Wszystkie postanowienia trupiego synodu zostały odwołane.

Papieskie erotyki

Nie każdy papież realizował się prawniczo, jak opisany Stefan VII. Eneasz Sylwiusz Piccolomini (późniejszy Pius II) zanim zasiadł na Tronie Piotrowym, był poetą. Spod jego pióra wychodziły jednak nie piosenki religijne, lecz pikantna erotyka. Znakomitym przykładem twórczości Eneasza może być „Chrysis” z 1444 r. Komedia ta opowiada o dwóch korzystających z usług prostytutek duchownych, których smuci fakt, że ich partnerki mają innych klientów. Dzieło pełne jest miłosnych wyznań. „Mogę pozbawić się jedzenia i picia, ale nie seksu. Pragnę spać w ramionach mojej Cassiny, nawet jeśli cuchnie jak cap” – mówił o swoim uczuciu do kurtyzany jeden z bohaterów utworu. Inna książka Piusa II, równie sprośna „Opowieść o dwojgu kochankach” doczekała się kilkudziesięciu wydań i była jednym z najpopularniejszych ówcześnie bestsellerów.

Interesujące jest, skąd Pius II czerpał inspirację do pisania erotyków. Zapewne opierał się na własnym doświadczeniu, ponieważ lubił przygody miłosne. Mieszkanki Szkocji, w której przebywał jeszcze jako papieski przedstawiciel, uważał za „czarujące i łatwe do zdobycia”. Nie gardził mężatkami. Doczekał się zresztą dwójki nieślubnych dzieci.

Eneasz w końcu zmienił lubieżny tryb życia, według oficjalnej wersji – pod wpływem nawrócenia. Fragment listu papieża do jednego z księży stawia jednak owo „nawrócenie” pod znakiem zapytania: „Włos mi posiwiał, nerwy mam wysuszone, kości zmurszałe, ciało pokryte zmarszczkami. Żadnej kobiecie nie mogę służyć do rozkoszy i żadna mnie… Prawdziwie jest tak, że Wenus bardziej mnie unika, niźli ja jej.”

Wyścigi starców

Papież Paweł II również lubił towarzystwo pięknych kobiet. Młodych mężczyzn także. Jednak największą miłością papieża były… drogocenne kamienie. Kochał przepych, czemu dał wyraz choćby przywróceniem charakterystycznej, potrójnej korony papieskiej wysadzonej klejnotami. Jej wartość opiewała na 200 tysięcy złotych florenów, czyli około 40 milionów dzisiejszych dolarów.

Kosztowności stanowiły dla niego fetysz. Klejnoty zabierał ze sobą nawet do łóżka. Dotykanie ich sprawiało mu przyjemność, być może nawet większą niż widok tortur, które lubił oglądać leżąc na poduszkach i sącząc wino.

Paweł II był jednak lubiany przez mieszkańców Rzymu. Dał się poznać jako organizator hucznych imprez w okresie karnawału. Jedną z „najlepszych” zabaw było upokarzanie mniejszości. W 1468 r. zorganizował wyścigi, w których przymusowo ścigali się Żydzi, prostytutki, starcy, dzieci, garbaci, karły, osły i woły. Publiczność obrzucała uczestników wyzwiskami i kamieniami. „Zawodnicy” potykali się i upadali, ku radości gawiedzi. Za papieżem nie przepadali humaniści, którzy zawiązali przeciw niemu nieudany spisek. Papież w końcu zmarł na wylew, podczas zabawy z chłopcem.

Handel mężatkami

Gdyby miarą papiestwa był nepotyzm, Sykstus IV byłby z pewnością najbardziej papieskim z wszystkich papieży. Jego tradycyjnym prezentem rodzinnym była nominacja kardynalska. Z wielkim entuzjazmem obdarowywał krewnych wysokimi godnościami kościelnymi. W szczególności faworyzował swojego „siostrzeńca” – Pietro Riario, który w rzeczywistości mógł być jego synem. Podobnie zresztą jak Guliano della Rovere, późniejszy papież Juliusz II.

Sykstus był bardzo przedsiębiorczy. „Inwestował” w ludzi, niestety w sposób bardzo wyrachowany jak na Ojca Świętego – założył bowiem dom publiczny. Prostytutki (w tym także męskie) zapewniały papieżowi zysk w wysokości 26 tysięcy dukatów rocznie. Apostolskie wpływy były oczywiście znacznie większe, papież wprowadził bowiem podatek od księży posiadających kochanki oraz sprzedawał m.in. przywilej „przynoszenia pocieszenia pewnym matronom podczas nieobecności ich mężów”.

Kto pyta nie błądzi – odpowiedz na pytania naszych użytkowników

Sykstus IV miał swobodne podejście do dekalogu, szczególnie do piątego przykazania. Podczas wojny solnej gwarantował na przykład odpust zupełny każdemu, kto zamorduje Wenecjanina. Warto dodać, że to za jego pontyfikatu rozpoczęła się hiszpańska inkwizycja.

Papieskie orgie

Kronika wpływowego rodu Borgia pełna jest seksualnych ekscesów, przestępstw, oskarżeń o korupcję, przypadków nepotyzmu czy symonii. Mario Puzo poświęcił jej swoją ostatnią powieść sugerując, że była to pierwsza w historii rodzina mafijna. Nic więc dziwnego, że Rodrigo Borgia, który w 1492 r. zasiadł na tronie papieskim jako Aleksander VI, określany był mianem „diabelskiego emisariusza”.

Aleksander troszczył się nie tyle o zbawienie wiernych, co o doczesne zabezpieczenie swoich dzieci , oczywiście rodzonych. Rozpoczynając pontyfikat miał ich czwórkę. Swojego siedemnastoletniego syna, Cezara Borgię, uczynił biskupem Walencji oraz kardynałem. Córkę Lukrecję wydawał kilkakrotnie za mąż, za każdym razem za co raz bogatszego męża. Księstwo Benewentu oddał w 1497 r. Juanowi, który wkrótce jednak padł ofiarą zabójstwa. Wstrząs po śmierci syna był tak wielki, że Aleksander wyznał grzechy na konsystorzu i byłby nawet gotów przeprowadzić niezbędne reformy, gdyby nie Cezar, który szybko odwiódł ojca od tych ambicji.

Największe kontrowersje budził niepohamowany popęd seksualny papieża. W jego pałacu odbywały się regularne orgie. Jedna z nich przeszła do historii pod nazwą „Bankietu Kasztanów”, a jej przebieg opisał Mistrz Ceremonii, Johann Burchard.

„W niedzielny wieczór, 30 października, Don Cesare Borgia wydał kolację w swoim apartamencie w pałacu apostolskim, gdzie czekało pięćdziesiąt przyzwoitych prostytutek i kurtyzan, które po posiłku tańczyły ze służącymi i innymi obecnymi, najpierw w pełni ubrane, a potem nagie. Następnie, także po kolacji, świeczniki z zapalonymi świecami umieszczono na podłodze i porozrzucano kasztany, które prostytutki, nagie i na czworaka, musiały zbierać wczołgując się i wyczołgując spomiędzy świeczników. Papież, Doc Cesare i Donna Lukrecja byli wszyscy obecni i przyglądali się. Na koniec oferowano nagrody – jedwabne koszule, pary butów, kapelusze i inne ubrania – dla tych mężczyzn, którzy mieli największe powodzenie u prostytutek” – relacjonował Burchard.

Nie wszystkie szokujące opowieści należy brać za pewnik – niektóre z nich to pomówienia rozsiewane przez politycznych przeciwników papieży, chcących wykreować im czarny wizerunek. Tak mogło być w przypadku plotki o rzekomym kazirodztwie, jakiego dopuszczał się Aleksander ze swoją córką Lukrecją.

– Pojawiają się na ten temat informacje kronikarskie, tyle że opierają się one na krążących wówczas pogłoskach i poszlakach. Ich wiarygodność jest więc co najmniej trudna do udowodnienia – tłumaczy Agnosiewicz – Z drugiej jednak strony nie sposób w poznaniu dziejów papiestwa całkowicie zrezygnować z poszlak i ograniczać się jedynie do rzeczy w sposób mocny udowodnionych – papieże mieli wówczas tak dużą władzę, że mogli łatwo blokować wszelkie postępowania wyjaśniające i ujawniające ich ciemne dokonania. Przez wieki władza kościelna wielką miotłą zamiatała pod dywany Watykanu większość brudów, jakie mogły szkodzić wizerunkowi zastępców Chrystusa. Rosnące szeregi wrogów papiestwa z czasem coraz skuteczniej utrudniały ten proceder.

Papież w zbroi

Po Aleksandrze VI na tronie św. Piotra zasiadł na krótką chwilę Pius II, którego zły stan zdrowia nie pozwolił mu przeprowadzić zapowiadanych reform – zmarł po 26 dniach pontyfikatu. Podczas konklawe w 1503 r. większość elektorów została przekupiona przez Giuliana della Rovere, dzięki czemu został on wybrany kolejnym zwierzchnikiem Kościoła. Świętokupstwo Juliusza II było o tyle paradoksalne, że otwarcie krytykował symonię. Jako papież wydał nawet bullę unieważniającą każdy wybór papieża dokonany w drodze świętokupstwa.

Juliusz II, poza utworzeniem Gwardii Szwajcarskiej, zasłynął objęciem patronatu nad sztukami pięknymi. Był mecenasem Michała Anioła, Donata Bramante czy Rafaela Santi. Wolny czas najchętniej spędzał w towarzystwie kurtyzan i chłopców. Nałogowo pił alkohol. W 1510 r. wydał bullę na mocy której ustanowił dom publiczny. Inny papieski dokument umożliwiał uzyskanie odpustu każdemu, kto złoży dar pieniężny na budowę bazyliki św. Piotra.

Juliusz II prowadził niezwykle agresywną politykę – zaatakował Bolonię, Wenecję, a w końcu także i Francję. Często osobiście brał udział w potyczkach. Jego waleczność krytykował m.in. Erazm z Rotterdamu, który napisał satyryczny utwór pt. „Juliusz wykluczony z Nieba”. Przed jedną z bitew papież z mieczem w dłoni krzyczał: „Zobaczymy, kto ma większe jaja, król Francji czy papież!”.

Źródła: Mariusz Agnosiewicz, „Kryminalne dzieje papiestwa”, wyd. Racjonalista, Wrocław 2011; Mariusz Agnosiewicz, „Horror Vaticanus”, Racjonalista.pl;Hanna Adamkowska, „Szatan na papieskim tronie”, Focus.pl; John Burchard, „Pope Alexander VI and his Court. Extracts from the Latin Diary of the Papal Master of Ceremonies”, 1484-1506, wyd. F. L. Glaser, New York 1921

Jak ja mam się przekonać do polskiego kościoła?

Dzisaj – w zwykłą 33 niedzielę, Kościół na całym świecie obchodził „Dzień Ubogich”. Dzień ten ustanowił Papież Franciszek..

Nie odbiło się to szerokim echem w polskich mediach i nie była to pomoc na miarę Orkiestry Owsiaka.

Ot, gdzieś tam wydano ileś tam  talerzy z grochówką oraz przygotowano jakieś tam paczki i o innych działaniach nie wiem.

W Polsce podobno żyje ponad 300 tysięcy ludzi ubogich i bezdomnych, ale co to polski kościół obchodzi.

Kościół liczy kasę na siebie, a księża na wypasione fury i bryki!

Polski kościół zamyka usta mądrym i zdroworozsądkowycm księżom, którzy chcą naprawić polski kościół i wypowiadają się wbrew zapotrzebowaniom tegoż kościoła.

Po raz drugi zamknięto usta księdzu Adamowi Bonieckiemu, bo pochylił się nad śmiercią Zwykłego, Szarego Człowieka.

Poniższy tekst jest cytatem, aby nie było donosicielko!

  

RYDZYK NIE DOSTAJE NAKAZU MILCZENIA.
KNEBLEWSKI NIE DOSTAJE.
NAWET NA MIĘDLARA KOŚCIÓŁ JUŻ NIE REAGUJE.
ALE BONIECKI STAŁ SIĘ DLA KOŚCIOŁA NIEBEZPIECZNY.
MA MILCZEĆ…
=================================================
CZYTAJCIE , BO TO TEKST JUŻ PRZEZ KOŚCIÓŁ .. ZAKAZANY!!
Obrazek

Co się dzieje ?! To naprawdę jest groźne dla Polski!
Tych kilku mądrych,przyzwoitych księży jest skutecznie zagłuszanych!
Polski Kościół faszyzujący ??!!!!!

Wypowiedzi ks. Bonieckiego nie przynoszą korzyści materialnych dla kościoła dlatego jest niewygodny i trzeba go uciszyć. Zbyt dużo prawdy mówi w oparciu o ewangelię. Papieżowi też zamkną usta?
Hipokryci!

 

 

 

Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca” (Mt 5, 5-6). Ks. Boniecki

Nie chodzę do kościoła, bo nie wierzę w kościół i księży. Jeśli już, to imponują mi kościele budowle i ich wyposażenie.

Ludzie chodzą do kościoła z różnych względów i modlą się o różne sprawy dla siebie.

Msza w kościele to przysypiająca impreza, gdyż cała msza jest nudna i oklepana, a kazanie kontrowersyjne!

Do kościoła ludzie chodzą, aby się wzmocnić duchowo, ale też dlatego, aby się pokazać, lub często z samotności i nudów. Chodzą też dla chorego obowiązku, że niedziela jest zaliczona!

Nie będę nigdy w stanie uwierzyć w zakłamaną modlitwę Ojca Rydzyka, bo moja inteligencja krzyczy, że to jest zwykła obłuda i naciąganie naiwnych na kasę.

Nie mogę uwierzyć w kościół, kiedy hierarchowie kościoła wplątani są w politykę i polityków, co w ostatnich dwóch latach jest bardzo widoczne, a potem tylko jest – kasa!

Czy ja w coś wierzę? – Tak! Wierzę w prawdę i prawdziwe człowieczeństwo i nie udawanie wiary.

Mam w głowie swoje modlitwy, z którymi zwracam się do Boga, a może do przeznaczenia. Chyba do końca swojego życia będę stała w rozkroku i nic na to nie poradzę.

Modlę się w  ciszy i po swojemu o zdrowie swoje i mojej Rodziny. – Modlę się o mądrość w Narodzie i roztropność.

Nikomu nie narzucam swojej modlitwy i nie dywaguję, bo każdy ma prawo do swojej modlitwy.

Nie lubię kiedy ktoś mi narzuca swoje zdanie odnośnie Boga i nie wie, że ja też wyobrażam sobie jak ten Bóg wygląda, ale wciąż go szukam i nie znajduję!

Na świecie jest tyle  nieszczęść, głupoty, konsumpcjonizmu i wielkiej władzy nad uboższymi i Bóg na to pozwala.

Dlaczego pozwala na głód w krajach uboższych i zabijanie ludzi przez fanatyków religijnych. Gdzie był Bóg, kiedy naziści zabili miliony ludzi w obozach zagłady. Gdzie był Bóg, który pozwolił Hitlerowi na rujnowanie porządku świata poprzez wojny?

Dziesiątki pytań, które zostają bez odpowiedzi i nigdy nie będzie na te pytania odpowiedzi.

Szanuję ludzi wierzących, ale tylko takich, którzy swoim życiem pokazują skromność, brak pychy, uczciwość i wierność.

Nie szanuję rządzących przez ostatnie dwa lata, których cechuje hipokryzja i zakłamanie. To oni pompują kasę w Ojca Rydzyka, chciwego na państwowe pieniądze. Taca pełna, to dla niego priorytet, a to jest żałosne, co odpycha mnie od kościoła.

7.10.2017 roku ludzie wyszli z różańcem w obronie granic i ja się pytam, o co w tym kaman!?

Czy to ci się modlili, którzy po powrocie zbili żonę, bo zupa była za słona, a może molestują swoje dzieci?

Dlaczego ludzie modlą się publicznie, kiedy ksiądz Boniecki mi to doskonale objaśnił i jestem mu za to wdzięczna!

Czytamy więc:

 

Ktoś może zapytać, czy nie byłoby bardziej ewangelicznie, gdyby każdy się pomodlił w swojej izdebce? Jezus wszak powiedział: „Nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i się modlić, żeby się ludziom pokazać. (…) Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca” (Mt 5, 5-6).

Różaniec do Granic”, o którym w numerze pisze Stanisław Zasada, to projekt, którego głównym założeniem jest „otoczenie całej Polski modlitwą różańcową”. Inicjatorzy chcą, by na zakończenie stulecia objawień fatimskich i w 140. rocznicę objawień w…
TYGODNIKPOWSZECHNY.PL

 

 

 

 

 

Idźcie w pokoju Chrystusa. Bogu niech będą dzięki!

Wielu księży, których spotkałem, żyło z kobietami. Oficjalnie nazywali je kuzynkami. Przyjeżdżały na plebanię same, czasem z dziećmi, ale nigdy z mężami – opowiada Tadeusz Wojtkiewicz, były ksiądz.

Tadeusz Wojtkiewicz: Byłem księdzem trzy lata, na początku lat 80. Służyłem w kilku parafiach, wszędzie było tak samo. Zetknąłem się z wszechobecną hipokryzją, kłamstwem i obłudą. Męczyłem się, nie mogłem tego wytrzymać.

Czego konkretnie?
— Chociażby celibat. Był fikcją. Wielu księży, których spotkałem, żyło z kobietami. Oficjalnie nazywali je kuzynkami. Przyjeżdżały na plebanię same, czasem z dziećmi, ale nigdy z mężami. Początkowo byłem naiwny, ale z czasem zacząłem rozumieć, że to nie są żadne kuzynki. Później okazywało się, że jeden ksiądz ma dziecko, drugi – dwójkę, a jeszcze inny – czwórkę. Dla mnie to był szok!

Po mszy przychodziły mężatki, rozwódki, starsze panie. Zagadywały, całowały po rękach, przychodziły na plebanię. Zakochiwały się, jedna była zazdrosna o drugą. Komedia.

Może trafił pan na zdemoralizowaną parafię?
— Ojciec był organistą i wychowywałem się na plebanii. Zmienialiśmy parafię sześciokrotnie. Wszędzie były kuzynki, chociaż wtedy nie rozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Nie jest dla mnie problemem to, że ksiądz żyje z kobietą, bo celibat już dawno powinien zostać zniesiony. Problemem jest oszustwo, obłuda. To dotyczy z resztą nie tylko celibatu. Jakiś czas temu odwiedziłem znajomego księdza. Przyjechałem, akurat odprawiał mszę. Mówił ludziom, jak mają żyć. Później zaprosił mnie na zakrystię. Mimo, że był to piątek na stole był litr wódki i kabanosy! Brat księdza siedział podpity, drugi ksiądz ledwo trzymał się na nogach. Przekonałem się, że choć od mojego odejścia minęło wiele lat, niewiele się zmieniło.

Było więcej rozczarowań?
— Po seminarium wydelegowano mnie do parafii w Chojnie. Miło wspominam tamten czas, ale szybko przekonałem się, że dla księży najważniejsza jest kasa. Nie wolno nam było udzielić sakramentu bez pieniędzy. Kiedyś zastępowałem proboszcza, który był na urlopie, udzieliłem chrztu i nie wziąłem od rodziny ani grosza. Znałem ich, wiedziałem, że w domu się nie przelewa. Ale do zeszytu trzeba było wpisać jakąś kwotę. Zapłaciłem ze swoich. Wiedziałem, że jeśli tego nie zrobię, po powrocie proboszcza nie będę miał czego tutaj szukać.

Na innych parafiach było podobnie?
— Później przenieśli mnie do dużej parafii w Szczecinie. Tam to dopiero był przepych… Były dni, kiedy mieliśmy po 6 – 7 pogrzebów. Ludzie pchali nam pieniądze do kieszeni nawet za poświęcenie trumny. Będąc wikarym, przez rok zarobiłem 400 tys. zł. Maluch kosztował wtedy 60 tys. zł.

Może to specyfika dawnych czasów?
— Być może kiedyś ludzie przychodzili do kościołów chętniej i chętniej dawali na tacę, ale reszta się nie zmieniła. Za intencje, chrzty, śluby czy pogrzeby trzeba płacić. Kiedyś było „co łaska”, teraz są cenniki.

Uważa pan, że księża powinni żyć skromniej?
— To swoją drogą, ale nie to jest największym problemem, bo jeśli ludzie dają im pieniądze, niech mają. Bardziej raziła mnie chciwość i szachrajstwo. Raz w miesiącu taca była przekazywana na cel społeczny, na przykład na Katolicki Uniwersytet Lubelski albo Caritas. Nigdy nie zdarzyło się, żeby całość zebranej kwoty poszła na wskazany cel. Jeśli szła połowa, to i tak było dobrze. Tak samo było z pieniędzmi zebranymi po kolędzie. Określona część miała iść dla biskupa. Zmieniałem parafie kilkukrotnie i nigdy nie trafiłem na proboszcza, który byłby uczciwy wobec biskupa.

Czy homoseksualizm wśród księży i kleryków to powszechne zjawisko?
— To środowisko przyciąga osoby homoseksualne. Wiadomo było, kto jest homo, a kto hetero. Księża mieli ksywki, które zdradzały ich orientację. Na tych homo mówiło się na przykład „laluś”. Ksiądz Krzysztof Charamsa, o którym było głośno w kontekście homoseksualizmu, z pewnością nie jest wyjątkiem. Osobiście znam księdza, który żyje dziś z partnerem. Ten drugi mieszka z nim na plebanii, oficjalnie jest panem „złota rączka”.

Pojechałem kiedyś z kolegą klerykiem w okolice Bydgoszczy, to były jego rodzinne strony. Odprawiał tam prymicje, czyli swoją pierwszą mszę. Spaliśmy na plebanii u księdza dziekana. Ja w łóżku, on po drugiej stronie na tapczanie. W nocy ksiądz dziekan wszedł do nas po cichutku i wskoczył koledze do łóżka. Wybiegliśmy przerażeni na korytarz. Ksiądz dziekan powiedział nam później, że to była pomyłka.

Było więcej takich pomyłek?
— Też miałem adoratora. Był taki starszy ksiądz, który ciągle się do mnie przybliżał. Któregoś razu chwycił mnie za genitalia. W seminarium nikt nie mówił ani o homoseksualizmie, ani o pedofilii, dlatego moja pierwsza myśl była taka, że ten ksiądz najprawdopodobniej zaraz mnie zamorduje. Uciekłem.

Wiele lat później odwiedził mnie ksiądz, który miał słabość do ministrantów. Siedział u mnie i płakał, że jest pedofilem. Był księdzem na małej wiosce. Ludzie wiedzieli o jego skłonnościach, ale nie donosili, bo wiele osób wspierał materialnie. Próbowałem jakoś mu pomóc. Zadzwoniłem do biskupa i poprosiłem, żeby przenieśli go w jakieś bezpieczne miejsce, na przykład do sióstr zakonnych. Biskup oddzwonił i powiedział, że tamten ksiądz jest zdrowy i że nie trzeba go nigdzie przenosić. Po jakimś czasie problem rozwiązał się sam, bo ksiądz pedofil zmarł na marskość wątroby. Ale ile osób zdążył skrzywdzić? Do dziś mam żal do tamtego biskupa.

Nie boi się pan o tym wszystkim mówić?
— Nie, bo mówię prawdę. Mam prawo ocenić to, czego doświadczyłem.

Niektórzy powiedzieliby, że lepiej o takich rzeczach nie mówić.
— Właśnie dlatego mówię, bo razi mnie ta obłuda. Boli mnie, że kiedy media piszą o księdzu pedofilu z Tylawy, podnosi się wrzawa, że to atak na Kościół. Nie ma refleksji nad tym, co się stało, nie ma wyciągania wniosków. Uważam, że im więcej będzie się mówić o patologiach Kościoła, tym lepiej dla wszystkich.

Nigdy nie żałował pan odejścia z kapłaństwa? 
— Pół roku po rezygnacji spotkałem profesora z seminarium. Powiedział mi tak: „Tadziu, przecież mogłeś być księdzem i mieć dziewczynę”. Byłem w szoku, bo ten człowiek, uczył mnie teologii moralnej. Od tamtej pory nie miałem wątpliwości, że podjąłem słuszną decyzję. Poza tym, szybko się ożeniłem. Mam syna, córkę, trzech wnuków i dwie wnuczki. Nie zamieniłbym ich na nic innego.

Łatwo być w Polsce byłym księdzem? 
— Najgorsze były początki. Nie mogłem znaleźć pracy, żyłem z oszczędności, ale przyszedł czas, kiedy nie miałem co włożyć do garnka. W końcu trafiłem na starszą panią, która wysłała mnie do ośrodka szkolno-wychowawczego dla dzieci upośledzonych w Tanowie koło Polic. Dyrektorem ośrodka był zawzięty komunista, ale był dobrym człowiekiem, przyjął mnie do pracy. Prawie trzydzieści lat pracowałem w oświacie, byłem nauczycielem klas specjalnych. Skończyłem studia podyplomowe, byłem terapeutą alkoholowym, kuratorem sądowym przy Sądzie Rejonowym w Kołobrzegu. Byłem też radnym, wójtem gminy Rymań, dyrektorem zakładu komunalnego. Teraz pracuję w uzdrowisku. Zostało mi jeszcze kilka lat do emerytury. Radzę sobie. Ale wiem, że nie wszyscy mieli tyle samo szczęścia.

 http://www.newsweek.pl/polska/kobiety-homoseksualizm-pieniadze-celibat-wyznania-bylego-ksiedza,artykuly,380424,1.html

Mikołaj nie żyje!

Mikołaj nie żyje!  
Tak przynajmniej uczy 6-letnie dzieci – katechetka, na lekcji religii w jaworznickiej podstawówce.  
Uczy też, aby nie wierzyły rodzicom, bo oni je ..okłamują i jest inaczej.
Coś takiego przekazuje pierwszakom pani od religii!  
Na dodatek rzuca kluczami, nazywa dzieci „szatanami” i odprawia jakieś egzorcyzmy z świecą i kamieniem, gdzie jednej z dziewczynek zapaliły się włosy, ale szkoła to zataiła! 
Kiedy rodzice zgłaszali zastrzeżenia dotyczące pani Taborskiej – katechetki, szkoła łącznie z samą panią katechetką, twierdziły, że: dzieci są niewychowane i rodzice powinni je zdyscyplinować,  (ciekawe czym??)
Tłumaczenie szkoły? – „Dzieciom od małego trzeba hartować ducha”  
ŹRÓDŁO

Niestety zwykle bardziej niż na własnych dzieciach zależy rodzicom na opinii proboszcza i innych „bo co ludzie powiedzą?”/ „co z komunią? / co z bierzmowaniem? itp.”
Zacofanie i pseudo-wiara na pokaz są porażające.  
Jeśli ktoś naprawdę jest wierzący i naprawdę zależy mu na przekazaniu tych wartości dziecku – będzie to potrafił zrobić sam z dobrym przykładem własnym.

 A u mnie już z akcentem świątecznym i niech szlag trafi oszołomów pod rządami tego nierządu!

Mała Wściekła Blondyna

Mam 21 lat, 156 cm wzrostu, blond kłaki.. Jestem idealistką, stąd mam wiele częstych bólów dupy. Denerwuje mnie wiele, od zamkniętych głów przez dziwne ogólnie przyjęte zasady bytowania na naszej Planetce. Stąd Mała Wściekła Blondyna. Palę fajki, mam tatuaże i bluźnię, więc jeśli Cię to gorszy istnieje możliwość, że się nie polubimy. Jeśli zaś nie przeszkadza Ci to, masz chęć poczytać wypociny młodej autystycznej duszyczki, zainteresowanej zagadnieniami z dziedzin motywacji, nauki, literatury ... ZAPRASZAM! Oczywiście na blogu pojawiają się również tematy beauty, czy miłe proste, przyjemne babskie pier*olenie! MIŁEJ LEKTURY!

w drodze

gazeta domowa.

Piotrek

Zdrada - tak to można określić, chciałbym się wygadać o swoich zdradach, uzależnieniu od kobiet, etc.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wiedźmowisko

Dzień po dniu

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Program PIT 2019

Programy do rozliczenia PIT

michael ogazie's blog

blogging , Love, Google, Seo, Relationship, Faith, Life, 2019 blogger Award

ulotnechwile

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

blogcaffe.wordpress.com/

z mojego punktu widzenia * from my point of view *z mojego punktu widzenia * from my point of view *z mojego punktu widzenia * from my point of view *z mojego punktu widzenia *

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Myśli (nie)banalne Joanny

czyli spostrzeżenia, refleksje, moje spojrzenie na świat.

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

Tatulowe opowieści

Poczuj się jak słuchacz opowieści ojca wracającego po pracy do domu i dzielącego się z rodziną tym, co przemyślał i przeżył

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

prywatny blog prywatnej osoby o zmianie na lepsze. välkommen.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...

życie umysłowe

Najlepszy blog o rzeczach oczywistych. Niby oczywistych

paulainstyle.com

Blog lifestylowy

ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze... Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy... Nauczyć się dawać, nie dając... Nauczyć się brać, nie biorąc... Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ....miłości nie kochając... Nauka jest sztuką!!!!

bezpukania.eu

Poznaj oblicze XXI wieku i poczuj blisko oddech epoki, w której żyjesz. Zapraszam na blog.

Zapisz.org

Poetów, pisarzy, eseistów i publicystów zainteresowanych publikacją na naszych łamach zapraszamy do przesyłania propozycji tekstów na adres magazynzapisz@gmail.com

#2latado30charyszka - 2 lata do 30 charyszka

Zbiór myśli mniej lub bardziej nieuporządkowanych. Składnica uczuć, pomników pamięci, ludzkich sylwetek. Światem, który migotliwie zachęca do uczestnictwa w nim i komentowania jego cudów i porażek.