Archiwa tagu: Wigilia

Jeszcze trochę o Wigilii

Spójrzcie na poniższe zdjęcia!

Ile ciepła z nich bije, a są to zdjęcia z dawnych, dawnych Wieczerzy Wigilijnych i ich przygotowań.

Widać rodzinne zdjęcia i miłość do tego jakże ważnego Wieczoru.

Widać na nich wielkie przygotowania i powagę, oraz starania, aby ten Wieczór był najpiękniejszy i bardzo, bardzo rodzinny.

A jakie są nasze, teraźniejsze Wigilie i ile komercja zrobiła złego, że zasiadamy do stołu szybko, szybko i czekamy na to, aby jak najszybciej zakończyć tą farsę.

Przed świętami biegamy po Marketach, Galeriach i kupujemy zbyt dużo jedzenia, Coca – Coli, słodyczy, gotowych potraw, bo zatraciła się tradycja wspólnego szykowania, pieczenia, smażenia, gdyż idziemy w ilość, a nie w jakość.

Udajemy, że jesteśmy pobożni, a śmiejemy się do rozpuku, gdy ktoś czyta przy stole ubranym w biały obrus – fragmenty z Biblii. Nudzi nas to, ale inaczej nie wypada przecież. Niektórzy nie rozumieją wcale, co w tej Biblii jest napisane!

Przychodzi czas dzielenia się Opłatkiem i słychać w przestrzeni jedno słowo:

  • zdrowia, zdrowia, zdrowia, zdrowia, bo nie stać jest nas na indywidualne życzenia, bo w zasadzie się nie znamy, bo widzimy się przypadkowo na Wigilii.

Przychodzi czas na degustację i każdy ładuje na talerz ileś tam pierogów, potem jakąś rybę w galarecie, w cebuli itp.

Nie rozmawiamy ze sobą, bo się spieszymy i się nie znamy, a więc nie mamy o czym rozmawiać.

Nagle do kogoś dzwoni telefon komórkowy, choć w tle leci kolęda z telewizora – ful – wypas, której kompletnie nie rozumiemy i nie celebrujemy.

Udajemy, że celebrujemy, a w zasadzie czekamy kiedy ten cyrk się skończy.

Dzieci po degustacji pytają kiedy przyjdzie Mikołaj, a pod choinką umieszczono stosy prezentów.

Po degustacji odchodzimy od stołów, a wielu włącza swoje komputery, tablety, telewizory, z których płynie film na kształt „Gwiezdnych wojen”  i mają w nosie osoby starsze, które nie pojmują zachowania młodych i siedzą przy stole zażenowani.

Co z tego, że jest piękna choinka. Co z tego, że na stole jest tyle jadła, skoro końcem Wigilii jest sterta zmiętego, kolorowego papieru i wstążek z obdartych prezentów, a w duszy nie zostało nic z tej magii!

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania stare wigilie

 

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania stare wigilie

Podobny obraz

Podobny obraz

Reklamy

Święta i polityka

W gronie Rodziny, w blasku pięknej choinki i światełek spędziłam z Mężem cudną Wigilię.

Na stole barszczyk z uszkami, pierogi, różne postaci ryby i racuchy z sosem grzybowym oraz śpiewane kolędy, to był niezapomniany czas.

Warto się natrudzić, postać w kuchni szykując potrawy, aby raz w roku się spotkać w tym szybko biegnącym życiu i pobyć ze sobą oraz porozmawiać, a nawet na chwilę pomilczeć.

Jestem szczęśliwa, że nie muszę korzystać – jako samotna osoba z miejskich Wigilii organizowanych dla samotnych.

Jestem szczęśliwa, że mam Rodzinę, którą mogę się szczycić w moim środowisku.

Jestem szczęśliwa, że otrzymałam wymarzone prezenty, które będą mi przydatne przez długi czas i będą pamiątką po tej Wigilli z 2017 roku.

Jednak jestem zasmucona z takiego powodu, że „Prezydent Polski”  złożył Polakom życzenia świąteczne, w których były Himalaje hipokryzji i dlatego ja temu „Prezydentowi” – łamiącemu Konstytucję wesołych świąt nie życzę.

Jakie to smutne, kiedy pogwałca się wszelkie zasady obowiązujące w demokratycznym kraju i mówi się frazesy, które ranią mój patriotyzm i wiarę w to, że żyłam w prawym kraju, a nagle zamieniono go na dyktaturę.

 

Zdjęcie użytkownika OPOzycja.

Danie wigilijne do powtórki :)

 

No niestety, ale jutro ponownie muszę zrobić wigilijne danie, bo mój Mąż się dopomina.

Jest to moje popisowe danie na Wigilię, ale może także być zrobione w każdy dzień, kiedy tylko sobie zamarzymy.

To są smaczne racuchy drożdżowe i do tego sos z suszonych grzybów, których nie muszę na szczęście kupować, gdyż mam jeszcze zapas.

Racuchy drożdżowe z mojego przepisu zawsze się udają i rosną na patelni jak szalone, a robię je tak:

– Pół kostki drożdży mieszam z cukrem i dolewam troszkę mleka – stawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (na kaloryfer) 🙂

– Odmierzam pół kilo mąki i wsypuję do miski.

– Dodaję dwa jajka i odrobinę soli.

– Dodaję 1,5 szklanki mleka.

– Kiedy drożdże wyrosną dodaję i wyrabiam ręką ciasto, aż będzie się odklejało od dłoni.

– Taką masę wyrobioną stawiam na kaloryfer i przykrywam ściereczką.

– Trzeba trochę poczekać, kiedy ciasto podwoi, a może potroi swoją objętość i potem smażę na dobrze rozgrzanym oleju. Za każdym zagarnięciem ciasta na łyżkę, należy ją umoczyć w wodzie, a wtedy ciasto odkleja się od łyżki.

Opracowałam swój przepis na sos grzybowy i tak:

– Na noc zamaczam jakieś 5 sporych garści suszonych grzybów.

– Na drugi dzień podsmażam w garnku – na oleju dużą cebulę białą i jedną czerwoną.

– Dodaję kostkę rosołową i łyżkę warzywka i to chwilkę mieszam w garnku.

– Dodaję zmielone grzyby na starej maszynce do mięsa i podlewam wodą, tak, aby sos był gęsty.

– Gotuję jakieś 15 minut ciągle mieszając, bo lubi się przypalić.

– Na koniec dodaję sporo mielonego pieprzu do smaku.

– Kto lubi, to może zaciągnąć sos śmietaną – pycha.

Podaję więc racuchy, polane tym sosem i nie ma nikogo, komu by nie smakowało.

Polecam serdecznie. 

Jutro wstawię swoje zdjęcie tego dania, gdyż powyższe jest z sieci.

Nie jesteśmy na tej Ziemi na zawsze!

W każdym domu Wigilia jest inna.

W każdym domu są inne problemy, gdyż nie ma „domu bez złomu” i to od nas rozumnych zależy, czy spędzimy piękne chwile, czy okrutnie niezgodne.

W każdym domu o  czym innym będziemy rozmawiali, albo zachowawczo unikali niewygodnych tematów typu niespokojna polityka w kraju i podziały.

Moje święta w tym roku będą też inne, od tamtych, minionych.

Moje święta będą, co prawda w gronie rodzinnym, z Córkami, Zięciami i Wnuczkami i dalszą Rodziną, ale w tyle głowy będę miała nieuleczalną chorobę mojej Mamy i dlatego w te święta będę przygaszona i smutna, bo nikt nie wie ile dni jej zostało?

Pamiętajmy o swoich chorych w rodzinach. Pamiętajmy, że te ostatnie chwile im dane, są dla nich cenniejsze niż wszystkie diamenty na tym świecie.

Przygotowałam święta jak każdego roku, ale sobie myślę jak będzie za rok?

Nikt nie przewidzi, czy jakaś choroba nie wkrada się niepostrzeżenie w nasz organizm i potajemnie go zżera.

Dlatego nie warto być butnym, złośliwym, złym, bo nie jesteśmy na tym świecie na zawsze!

Cieszymy się każdym, danym nam dniem, bo przyszłość jest wielką niewiadomą.

Żyjmy pokornie wobec nieznanego losu!

Tak Panie Kaczyński i Pan nie będzie żył wiecznie, a zostawi Pan po sobie Polskę w ruinie!

I to też mnie smuci!

Moim gościom na blogu życzę szczęśliwych Świąt w gronie inteligentnych rozmówców, co by nie zaprzedali się polityce, kościołowi, a wiedli mądre dysputy o poezji, filmie, prozie, teatrze, Wnukach, Nieobecnych. Niech wszystkich opuści narodowe zacietrzewienie.

 

Wigilia w tym roku

Kwadrans po osiemnastej
siadam do Wieczerzy
nie sam choć
wokół pusto i cicho
z Tobą jestem
nie mamy opłatka
dzielimy się
jednym słowem pełnym
tkliwości i nadziei
brzmi ono miłość

To krzesło obok zgodnie
z tradycją puste
nie czeka jednak na
zbłąkanego wędrowca
na nim miała siedzieċ
Matka
konająca nieopodal w hospicjum

nie poznała mnie dzisiaj
nie przywitała uśmiechem
patrzyła matowymi oczyma
daleko przed siebie
wypatrując zapewne
Domu Pana Boga

Pocałowałem Ją czule w usta
jak więdnącą roślinkę
pozostawiłem samą sobie aż
nieodwracalnie zwiędnie
nigdy już nie siądzie ze mną
przy jednym stole
podobnie jak Ojciec i
podobnie jak Brat
a Bóg się rodzi Noc truchleje
jak co roku od tysięcy lat.

Ryszard Mierzejewski

O czym rozmawiać w Święta Bożego Narodzenia?

W sobotę zasiądziemy w swoich, ciepłych domach do Wigilii.

To taka nasza polska tradycja, że wierzący i niewierzący stroją choinki, lepią pierogi, gotują zupę grzybową i wiele innych psotnych dań.

Wszyscy jesteśmy skupieni i odświętnie ubrani. Dzielimy się opłatkiem, i odczytujemy fragmenty z Biblii.

Staramy się, aby ten wieczór był szczególnie majestatyczny, pełen miłości i zrozumienia.

Dzieci czekają na Mikołaja i oczywiście na prezenty zawinięte w kolorowe papiery i wielkie kokardy.

Jest cudnie i miło. Jest atmosfera w świetle kolorowych lampek i świec. Jest klimat, na który czekaliśmy cały rok.

Staramy się nie mówić o polityce, bo polityka, to taki punkt zapalny, który potrafi wysłać w kosmos całą tą magię świąt i poróżnić na śmierć i życie.

Staramy się nie mówić o kościele i księżach, bo to jest następny punkt zapalny, który może wywołać wojnę domową.

O czym więc rozmawiać w święta, by nie zadrażniać i nie wywoływać konfliktu.

Proponuję wspomnienia!

Wspominajmy naszych nieobecnych i opowiadajmy anegdoty z ich życia. Wspominajmy nasze dzieciństwo, młodość i rodzinne wakacje z dziećmi. Oglądajmy albumy, w których właśnie jest tyle wspomnień jeszcze w kolorach czarno – białych.

Obserwujmy nasze Wnuki, jak potrafią się szczerze cieszyć z prezentów i róbmy zdjęcia – te ulotne chwile.

Często zastanawiam się dlaczego na świecie jest tyle wojen. Pamiętajmy, że na innych kontynentach wciąż wybuchają bomby i giną niewinni ludzie, a także dzieci.

Zastanawiam się o czym w tych wojnach chodzi i nie potrafię zrozumieć, że życie człowieka jest tak mało ważne.

W te święta będę z Aleppo, gdzie pod gruzami żyje tysiące ludzi i poświęcam im poniższą kolędę, która ruszy każdego.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=KS5DRqEIaFU

Dziwny jest ten świat, 
gdzie jeszcze wciąż 
mieści się wiele zła. 
I dziwne jest to, 
że od tylu lat 
człowiekiem gardzi człowiek. 

Dziwny ten świat, 
świat ludzkich spraw, 
czasem aż wstyd przyznać się. 
A jednak często jest, 
że ktoś słowem złym 
zabija tak, jak nożem. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 
Nie! Nie! Nie! 
Przyszedł już czas, 
najwyższy czas, 
nienawiść zniszczyć w sobie. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 
Nie! Nie! Nie! 
Nadszedł już czas, 
najwyższy czas, 
nienawiść zniszczyć w sobie.

Czesław Niemen

Świąteczne rozmowy

Święta i oto już po świętach i tymi słowami kończymy za zwyczaj ten czas. Jakie to wszystko jest ulotne i jakie w końcu banalne, kiedy na miesiąc wcześniej szykujemy się na te święta zabiegani i z wywieszonym jęzorem, aby wszystko było jak trzeba i aby kolejny raz pokonać siebie i swoje słabości, a tu nagle pstyk i magia świąt znika.

Tak, tak słabości, bo kiedy ma się na karku zaraz 60 lat, to już wiele nie jest takie proste i choć w głowie wciąż jestem osiemnastolatką, to niestety, ale wszystko idzie bardziej powolnie i trzeba mierzyć siły na zamiary i tu kłania się logistyka, a więc mądre planowanie, co kolejny raz mi się udało, ale nie wiem jak będzie za rok!

Moje święta przebiegły w cudownej, rodzinnej atmosferze w wnukami w tle. W mojej rodzinie udało się ominąć politykę i wszyscy uważali, by jej przy stole nie było zwyczajnie.

Udało się za to powspominać i wspólnie się pośmiać, a także pobyć z dziećmi i wnukami i oto tylko wszystkim chodziło, by wzajemnie się szanować i spędzić ten czas mile, aby zapamiętać go przez rok cały do następnej Wigilii.

Jednak nie zabrakło tematów dotyczących życia. Tak po prostu życia i tego jak należy żyć, by odczuwać pełnię szczęścia na te ostatnie lata jakie nam pozostały.

Kiedy dzieciaki cieszyły się z prezentów, to dorośli weszli w rozmowy na swoje tematy i tu padło stwierdzenie, że należy żyć pełnią życia.

Wówczas spytałam, co to znaczy żyć pełnią życia i tu nastąpiło lekka konsternacja, bo tak naprawdę nikt mi nie wytłumaczył, co to tak naprawdę znaczy?

Pociągnęłam więc temat i spytałam, czy podróżowanie i zwiedzanie, oraz podróż dookoła świata, to jest właśnie życie pełnią życia i poszłam dalej, że i owszem ja żyłam pełnią życia kiedy miałam te swoje, młode lata, kiedy mogłam góry przenosić, a teraz, kiedy to i owo już strzyka wzięłam poprawkę na spełnianie swoich marzeń i pragnień, bo już nie jestem w stanie wiele.

Kiedyś potrafiłam czerpać z życia i cieszyłam się gwiazdami odbitymi w jeziorze, gdy siedziało się godzinami przy ognisku w ciszy, gapiąc się w płomienie. Kiedyś potrafiłam siedzieć godzinami nad morzem obserwując horyzont, kiedy fale odbijały się o brzeg i to dawało siłę i to dawało moc. Zawsze umiałam obserwować otaczający mnie świat i zachwycała mnie przyroda, bo lasy i jeziora, a gdzieś biegały moje dzieci, które myłam do snu w jeziorze, a one całe dnie były na świeżym powietrzu i padały wieczorem jak kawki.

Zbieranie grzybów w lesie, to było moje hobby, bo to uwielbiałam i potrafiłam sama iść do lasu i przynosić pełne kosze tego dobra.

Cieszyły mnie przeprawy łodzią przez kanał na trzecie jezioro i czułam się jak zdobywca, który pokonuje dorzecza Amazonki, bo miałam taką wyobraźnię i uwielbiałam te chwile spędzone z mężem, który te wyprawy organizował.

I dobrze, że mam takie wspomnienia gwiazd odbitych w jeziorze i wciąż pamiętam płonące ogniska, ale to już jest poza mną, a teraz?

Teraz stałam się domatorką i dobrze mi z tym. Czym się teraz cieszę?

Cieszę się, że moje Córki mają dobrych mężów i dobrze im się wiedzie. Cieszę się, że wnuki rosną jak na drożdżach i tak wspaniale się rozwijają. Cieszę się, że wciąż chcą z nami spędzać święta i pobyć ze staruszkami, a więc to jest na ten czas, to moje życie pełnią życia.

Cieszę się, kiedy kupię coś nowego do mojego domu i cieszę się, że mogę teraz trochę poleniuchować i nie pędzić tak przez życie i mogę troszkę już stać obok wyścigu szczurów. Jestem w tym moim życiu szczęśliwa, bo oboje z mężem jeszcze pchamy całkiem sprawie ten wózek zwany życiem.

Jestem takiej konstrukcji, że nikomu staram się nie narzucać sposobu na życie i świetnie na tym wychodzę, a teraz kto ma ochotę niechaj przeczyta tekst, jak się bronić przed stereotypami, a może wszyscy staniemy się szczęśliwymi ludźmi niezależnie od wieku:

6 Rzeczy, Które Powinniście Odpuścić, By Żyć Pełnią Życia

Czasami kurczowo trzymamy się przekonań i zachowań, nawet jeśli od dawna nam nie służą (o ile kiedykolwiek nam służyły). Poniżej znajdziecie listę sześciu zachowań, których powinniście się pozbyć, jeśli chcecie wieść szczęśliwsze i pełniejsze życie.

szczęście

1 . Dążenie do ideału

Starasz się być idealny za wszelką cenę ? Niesamowite! Dlaczego? To po ludzku niemożliwe. Próbujesz osiągnąć nieosiągalne, a ciągłe dążenie do niego, pozostawia w tobie uczucie zmęczenia, zniechęcenia i beznadziei, aż w końcu doprowadza do wyczerpania i powoduje w tobie dodatkową frustrację. Próbujesz ścigać niedoścignione.

2. Stawianie potrzeb innych przed własnymi

Jako człowiek, jedną z twoich kluczowych życiowych ról, jest pomaganie ludziom w potrzebie. To bardzo ważna rola społeczna, jednak nie oznacza to, że powinieneś starać się zadowalać potrzeby innych za wszelką cenę, często kosztem twojego własnego samopoczucia. Nadal rób wszystko, co możesz, by pomóc słabszym, ale jednocześnie ustal granice dla swoich działań, by zminimalizować swoje wyczerpanie, a także możliwe uczucie odrzucenia.

3. Dążenie do materialnego sukcesu

Wielu ludzi uzależnia swój sukces i życiowe powodzenie od wyglądu, bogactwa, mieszkania, posiadanych rzeczy. A co się stanie, jeśli żadna z tych rzeczy nie sprawi, że będziesz szczęśliwy? Co jeśli zaczniesz określać sukces poprzez poczucie spełnienia, zaangażowania, samorealizacji lub jeszcze czegoś innego? Porzuć przyzwyczajenie mierzenia się miarą innych ludzi, a zamiast tego zacznij rozwijać własne wyznaczniki sukcesu, które będą miały znaczenie dla ciebie.

4. Robienie wszystkiego naraz.

Gdzieś po drodze, zaczęliśmy wyrabiać w sobie przekonanie do tego, że powinniśmy umieć robić wiele rzeczy naraz. Naszą wartość (choćby na rynku pracy), mierzy ilość umiejętności, które posiadamy. Takie przekonanie powoduje, że patrzysz się na innych, a inni zawsze robią (twoim zdaniem) więcej, w dodatku z uśmiechem na ustach, przez co ty starasz się im dorównać. W efekcie przepracowujesz się, robiąc kilkanaście rzeczy jednocześnie, zapominając o tym, że są to rzeczy, które nawet cię nie interesują, bo robisz je tylko dlatego, bo uważasz, że wypada.

5. Rozpamiętywanie przeszłości

Niektóre momenty z przeszłości zdają się żyć w naszej pamięci własnym życiem – przeżywamy je na nowo, robiąc scenariusze, zastanawiając się, co mogliśmy, a czego nie powinniśmy robić itd. O dziwo, o wiele łatwiej jest kurczowo trzymać się przeszłości, pamiętać przykre wspomnienia i nie pozwalać sobie na wybaczenie ich (nawet samemu sobie). Noszenie ze sobą poczucia żalu i winy tylko cię obciążą i czyni cię więźniem własnych wspomnień. Zamiast spoglądania wstecz, wykorzystaj swoją przeszłość – skup się na lekcjach, które możesz z niej wyciągnąć i zrób to!

6. Skupianie się na tym, co powinieneś lub czego nie powinieneś robić.

„Powinnam schudnąć”, „powinienem robić więcej”, „powinienem lepiej się odżywiać”, „powinnam być bardziej cierpliwa”, „powinnam więcej ćwiczyć” – brzmi znajomo, prawda? Być może część z tych „przypomnień” pomoże ci zabrać się do pracy, ale czy sprawi, że poczujesz się dzięki nim lepiej? Czy takie postanowienia, wynikające z powinności, faktycznie są w stanie zmienić twoje zachowanie, czy wręcz przeciwnie – sprawiają, że czujesz się przez nie jeszcze gorzej? Przypomnij sobie dlaczego twoje postanowienia mają dla ciebie znaczenie i co czyni je tak ważnymi. Dlaczego nadałeś im tak ogromne znaczenie? I wreszcie: jakimi małymi, acz stałymi i konsekwentnymi kroczkami, możesz poruszyć się we właściwym i ważnym dla ciebie kierunku już dziś?

http://www.portalyogi.pl/blog/jak-byc-szczesliwym/

Opowieść wigilijna – część II

 

Nikt nie chce spędzać świąt samotnie – Nikt – prawda? To są te dni, te święta, które aż się proszą o bliskość, by wspólnie złamać się opłatkiem, by wspólnie zjeść barszcz z uszami i posmakować karpia, popijając go kompotem z suszu.

Telefon: Dzwoni brat do brata.

– W tym roku ty bierzesz Matkę do siebie, bo w zeszłym roku była u mnie, a więc teraz jest twoja kolej!

– Posłuchaj braciszku, bo w zeszłym roku ja też ją do siebie zapraszałem, ale wybrała twój dom, a mnie odmówiła.

Matka dwóch synów zrobiła w rodzinie duże spustoszenie, gdyż żadna synowa jej nie pasowała, kiedy jej synowie oświadczali, że chcą się żenić.

Pierwszą synową, choć ona się bardzo starała ją do siebie przekonać, perfidnie odstawiła na boczny tor, kiedy jej syn ją zdradzał i  ona o tym doskonale wiedziała. Ukryła ten fakt i co najgorsze dopingowała kochance swojego syna nie powiedziawszy synowej ani słowa o podwójnym życiu swojego syna.

Sprawa się wydała i synowa odstawiła ją na boczny tor, choć to małżeństwo przerwało tylko dzięki dobrej woli jej mądrej synowej.

Synowa ma żal to teściowej, ale nie ma nic przeciwko, aby jednak usiąść wspólnie przy stole świątecznym.

Druga synowa była od samego początku prześwietlona na jakie choroby chorowała i kto był jej pierwszą miłością. To było straszne dla przyszłej żony jej drugiego syna, bo się dowiedziała o zakusach swojej przyszłej teściowej i było jej po prostu przykro, gdyż nic się nie zgadzało!

Przez lata, kiedy pojawiały się w rodzinach jej synów wnuki, każda z synowych była poddana testom na wychowywanie ich i każda robiła to źle i nagannie. Wtrącała się we wszystko tak, że nie raz każda z synowych się popłakała, gdyż pretensje były wyssane z palca.

Mijały lata w takiej nie ciekawej atmosferze, ale mimo to, dwie mądre kobiety wybaczały jej wtrącanie się we wszystko i bezzasadną krytykę. Obie wytłumaczyły sobie, że taka jest uroda tej kobiety i brały poprawkę na jej postępowanie.

Najgorzej było jednak w święta, bo teściowa wciąż robiła fochy, że nie przyjdzie, że jest chora, że jej skoczyło ciśnienie i nie zaszczyci swoją obecnością żadnego z synów i ich rodzin. Wieczna walka trwa i oto w te święta najstarszy syn osobiście, wkurzony poszedł zaprosić swoją matkę na Wigilię, ale odmówiła zasłaniając się złym samopoczucie,.

Drugi syn wysłał dorosłego syna, aby osobiście zaprosić babcię na uroczystą Wigilię, ale oczywiście skłamała, że źle się czuje i nie pojawi się, ale o godzinie 24 samodzielnie wybrała się na Pasterkę.

I tu koło się zamyka, bo żaden z jej synów nie ma pojęcia, w co gra ich matka, ale synowe ją rozpracowały, że ona na stare lata dopiero się zreflektowała ile  zrobiła złego i może teraz dopiero się wstydzi, że całe swoje życie poświęciła na intrygi, bo innego wytłumaczenia na to nikt nie znajduje.

I oto to mamy męczennicę, która kolejną Wigilię spędziła z telewizorem na własne życzenie i jest do ewenement na świąteczne pojednania się i wybaczanie sobie.

Motto: Nigdy nie wiemy, czy to jest ostatnia Wigilia z bliskimi i ostatnia Wigilia by pobyć z prawnukami, ale teściowa dwóch kobiet mimo doświadczenia życiowego tego nadal nie pojmuje.

Smutne to, kiedy czas ucieka, a wyobraźnia nie działa!

Przed podróżą do moich bliskich :)

Żeby wszystko nam się rozplątało, co się poskręcało.

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
i niech nastraszy każdy smutek,
tak jak goryle niemądrego.

Aby się wszystko uprościło –
było zwyczajne – proste sobie –
by szpak pstrokaty, zagrypiony,
fikał koziołki nam się grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekający w swej kolejce,
a Matka Boska – cichych, ufnych –
na zawsze wzięły w swojej ręce.

ks. Jan Twardowski

A nadzieja znów wstąpi w nas. Nieobecnych pojawią się cienie

Dobry wieczór. 🙂

Gdzieś tam na cmentarzach w Łodzi, skąd pochodzili moi rodzice są złożeni moi Dziadkowie. Pomarli kiedy mnie jeszcze nie było na świecie, albo byłam na tyle malutka, że ich kompletnie nie pamiętam.

Nigdy nie poznałam moich Babć i Dziadków i od czasu, do czasu zastanawiam się czego mi ubyło, zabrakło i zostało odebrane.

Przecież nie byli starymi ludźmi, a jednak po życiu w czasie wojny i po wojnie nie przetrwali.

Już pisałam, że nigdy nie siedziałam na kolanach u żadnej Babci i nigdy nie jadłam upieczonego przez nią ciasta, albo nie usłyszałam z jej ust ani jednej bajki na dobranoc.

Bardzo mi było kiedyś tego brak, bo moje szkolne koleżanki miały swoje Babcie i Dziadków, a ja w tym temacie nie miałam niczego do powiedzenia, bo los mi tego poskąpił niestety.

Czas nadchodzących świąt, mimo woli wywołuje u nas refleksję nad upływającym czasem i wzmaga się myślenie o tych, z którymi już do stołu nie usiądziemy. Ileż jest rodzin takich, w których w 2015 roku ktoś bliski odszedł i te święta dla nich będą bardzo smutne.

Sądzę, że są śmierci normalne – ze starości, a i tak bolą, ale są też śmierci dla mnie niepojęte.

Na naszym cmentarzu mam dwie, malutkie dzieciny pochowane w jednym grobie – Szymona i Miłosza. Urodzili się z wadą genetyczną i obaj żyli tylko jedną godzinę i ledwie zachłysnęli się ziemskim powietrzem, to za chwilkę już byli martwi.

Lekarze Córce dawali wielką nadzieję i tak nosiła ich pod swoim sercem, aby za chwilę to serce miało jej pęknąć z rozpaczy i nasze z mężem też i całej rodzinie.

Chłopcy by za chwilę już szli do szkoły i usiedliby z nami do rodzinnej Wigilii, a jednak ktoś nam te istoty odebrał.

Jest we mnie wciąż bunt i jest we mnie żal, ale pocieszam się, że w ich miejsce mam śliczną wnusię i tak sobie myślę, pewnie nie racjonalnie, że gdyby chłopcy przeżyli, to mojej wnusi by nie było!

Nie zbadane są nasze losy i nie zbadany jest tok wydarzeń, ale najważniejsze jest teraz, że moje wnuki będą u Babci i Dziadka na świętach i z tego bardzo się cieszymy.

Nie zapominajcie o tych, którzy odeszli. To ważne, aby i nas kiedyś ktoś mile wspominał, kiedy nas już nie będzie.

https://www.youtube.com/watch?v=ZpGC7zKq7lI

 

A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.

Daj nam wiarę, że to ma sens.
Że nie trzeba żałować przyjaciół.
Że gdziekolwiek są – dobrze im jest,
Bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być,
Że po głosach tych wciąż drży powietrze.
Że odeszli po to by żyć,
I tym razem będą żyć wiecznie

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.

A nadzieja znów wstąpi w nas.
Nieobecnych pojawią się cienie.
Uwierzymy kolejny raz,
W jeszcze jedno Boże Narodzenie .
I choć przygasł świąteczny gwar,
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu,
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj,
Wbrew tak zwanej ironii losu.

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat,
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas,
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.

Świętuje cały świat – zajrzyjmy do innych

 

Warszawa 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=k8mqD6Xwnjw

 

Malaga 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=Gz44M4bGHwk

Londyn 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=Vcv4au3rZSw

 

Paryż 🙂

 

https://www.youtube.com/watch?v=EWD-Z1mGgJQ

Tokio 🙂

 

https://www.youtube.com/watch?v=9I7fe6e_oXs

 Zajrzyjmy do innych 🙂

https://www.youtube.com/watch?v=ApBmeC_X_cY

 

https://www.youtube.com/watch?v=qehqv13PJwI