Archiwa tagu: Wigilia

Refleksje świąteczne!

Jak zwykle święta, święta i za chwilę będzie po świętach, a także pójdzie w zapomnienie, to wariactwo sprzątania i pitraszenia.

Odpoczniemy za chwilę od świąt.

Jeszcze jutro u nas odbędzie się świąteczny obiad i wieczorem będę mogła Mężowi powiedzieć, że kolejny raz staruszki dali radę.

Kto wie jak będzie, to wszystko wyglądało za rok, bo przecież nie młodniejemy, a zbliżamy się do tego ostatecznego.

Kiedy szykowałam świąteczne potrawy, to zewsząd słyszałam kolędy, ale żadna mnie w tym roku nie rozczuliła.

Nawet moja ulubiona „Lulaże Jezuniu – moja perełko”,  ani na minutę nie sprawiła, że poczułam w tym roku tą sławną magię świąt!.

Uciekła gdzieś, schowała się w cierpieniu z powodu umierającej Mamy i nie byłam w stanie i nie jestem, aby wykrzesać z siebie ten nastrój świąteczny, mimo, że potraw zrobiłam chyba za dużo – jakby w amoku!.

Nie potrafię szykować świąt minimalistycznie, a zawsze się rozpędzamy z Mężem i gotujemy o wiele za dużo, tak jak byśmy się bali, że będzie za mało, za skromnie!.

Zawsze miałam tak, że lubiłam moich gości nakarmić i naprawdę lubię gotować, ale chyba z Mężem przesadziliśmy, bo lodówka pęka w szwach, a i na balkonie stoją gary!

Ja wiem i rozumiem, że w tym wszystkim nie chodzi o żarcie, ale o atmosferę, a mimo to zawsze się rozpędzam za bardzo, a potem pakuję jedzenie dla bliskich w pojemniki, aby się nie zmarnowało nic, a nic.

Moim popisowym daniem, którego nauczyła mnie moja Teściowa, to są drożdżowe racuchy z sosem grzybowym i na to danie wszyscy czekają cały rok.

Robię je tak:

  • do miski wsypuję kilogram mąki, dodaję 4 jajka, lekko solę i dodaję odrobinę cukru, oraz trzy szklanki mleka,
  • wcześniej nastawiam całą kostkę drożdży rozpuszczonych w mleku do wyrośnięcia na kaloryferze,
  • Kiedy drożdże wyrosną, to dodaję to do mąki i jajek, a potem ręką wyrabiam ciasto mocno, aby dostało się do niego powietrze,
  • Tak wyrobione ciasto znowu stawiam na kaloryferze do wyrośnięcia i następnie nabieram na łyżkę zamoczoną w wodzie i smażę na dobrze rozgrzanym oleju.

Sos grzybowy to łatwizna, bo:

  • cztery garście suszonych grzybów zamaczam na noc,
  • na drugi dzień je osączam i mielę w starej maszynce do mielenia mięsa,
  • na oleju podsmażam pokrojoną w kostkę cebulę, dodaję zmielone grzyby i kostkę rosołową,
  • lekko solę i podlewam wodą, mieszając aż grzyby zrobią się miękkie, a na koniec dodaję odrobinę śmietany i to wszystko.

Jutro swoim bliskim zaserwuję:

  • rosół z makaronem,
  • ziemniaki ubijane ze schabem w sosie chrzanowym,
  • surówkę z czerwonej kapusty z rodzynkami, lekko zakwaszoną,
  • dwie sałatki – jarzynową i z paluszków krabowych z selerem naciowym,
  • rybę po grecku,
  • bigos i kiełbasę białą – smażoną w głębokim oleju,
  • ciasto, kawę, herbatę i kompot z suszu.

Mam nadzieję, że głodni nie wyjdą, a ja kolejny raz podkreślę, że z Mężem wspólnie daliśmy radę, choć trochę boli mnie krzyż i biodro, ale staram się nie poddawać.

Tak po cichu liczę na to, że na następne święta, to my starzy zostaniemy zaproszeni na świąteczny obiad, ale Oni są młodzi i uczestniczą w wyścigu szczurów, a więc jest takie powiedzenie, że jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie i niech los nam – starym da zdrowie na następne święta.

Pragnę ogromnie, aby kiedy my odejdziemy, to nasze Dzieci i ich rodziny miały wspomnienia, że jednak się staraliśmy, by być razem.

Trzeba coś po sobie zostawić, a najbardziej pamięć, że się staraliśmy.

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, jedzenie i w budynku

Obraz może zawierać: jedzenie

 

Obraz może zawierać: tabela, roślina i w budynku

Reklamy

To był cudowny, wigilijny wieczór!

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, roślina, tabela i w budynku

Podczas naszego małżeństwa, które w styczniu osiągnie 43 lata stażu, Wigilię tylko we dwoje spędzaliśmy pierwszy raz.

Jak ja się bałam tej chwili, że kiedy skończymy wszystkie sprawy związane z przygotowaniem świąt, to nie będziemy mieli o czym przy stole rozmawiać.

Oboje dość wykończeni przygotowaniami, gdyż byliśmy zaangażowani w tym ferworze, to zasiądziemy do stołu zmęczeni i obawiałam się, że nastanie cisza!

Nakryłam stół dla trojga, bo zaprosiliśmy samotną, moją Teściową, ale jak co roku znowu zrobiła focha i nie przyszła.

Zrobiło nam się kolejny raz przykro, ale Teściowa jest dorosła i wie, co robi.

Ubraliśmy się świątecznie, tak jak byśmy wychodzili do kogoś na Wigilię, albo miał by ktoś do nas zawitać – zaproszony.

Postawiłam na stole moje popisowe danie wigilijne, a więc drożdżowe racuchy i sos grzybowy, a do tego rybę po grecku, sałatki, ciasto, kompot z suszu, bo my już jesteśmy w podeszłym wieku i nie jemy za dużo, a jeno na smak i symbolicznie.

Ja zrobiłam sobie kawę z mlekiem, a Mężowi herbatę zieloną i tak sobie posiedzieliśmy we dwoje – gadając, wspominając nasze dzieciństwo i buzie nam się nie zamykały.

Spędziliśmy tą Wigilię tak jak lubimy, a więc bez spinki, sztucznych uśmiechów, bez tego tragicznego słowa – wzajemnie.

Przytuliłam się do tego mojego Męża mocno, „mocniteńko” i wyszeptałam mu do ucha życzenia prosto z serca, a na koniec powiedziałam, że Mu dziękuję i, że Go okropnie kocham i to zostało odwzajemnione!

Bardzo wiele razy chcieliśmy oboje uciec na święta i Sylwestra gdzieś do domu wczasowego, hotelu, ale baliśmy się bycia tylko we dwoje.

Baliśmy się nudy i tego, że coś stracimy nie będąc z rodziną, ale dzisiejsza Wigilia nam pokazała, że potrafimy ze sobą mile spędzić czas!

Kiedy ja odpoczywałam, to Mąż poszedł na wieczorny spacer i zrobił mi masę świątecznych zdjęć z naszego miasta, które wrzuciłam na mojego fan – page  i tak oto się dopełniamy w zgodzie i miłości.

Jestem szczęśliwa, bo pod choinkę przed wcześnie dostałam smartfona, perfumy i zimową kurtkę, oraz buty, a dziś pod choinkę dostałam jeszcze „Biovital” na moje skołatane serce.

Moim prezentem dla Męża są moje potrawy, które Mąż uwielbia, bo się strasznie staram, aby przez żołądek do serca!

Sprawdza się!

Kochani wszystko przemija, ale wspomnienia nigdy!

Obraz może zawierać: tabela i w budynku

Obraz może zawierać: noc

 

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Wigilia tylko we dwoje!

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: tekst

Jutro zasiadamy do Wigilii i oby, to był dobry czas spędzony z bliskimi, z którymi bywa, że nie widzimy się cały rok.

W telewizji widziałam tych zabieganych ludzi w galeriach handlowych w poszukiwaniu prezentów dla bliskich, a były ich tłumy.

Zmęczeni ludzie stali w kolejach w marketach za karpiem, cytrusami, produktami niezbędnymi do szykowania kolacji, a potem reszty świąt.

Powyższe motto Alberta Einsteina wyraża mnie całą, bo obserwują to szaleństwo zakupowe i dziwię się ludziom i też pytam, czy inni oszaleli, czy ja wariuję, że z Mężem nie staliśmy w żadnych kolejkach, a zakupy były tak rozplanowane, aby zaopatrzyć się w małych sklepikach i to trwało na dwa tygodnie przed świętami – małymi kroczkami.

Kiedy przystępowałam dwa dni temu do szykowania potraw miałam wszystko w domu i niczego nie trzeba było już dokupywać, a więc stres jest prawie żaden.

U nas jest podział obowiązków i wydaje mi się, że sprawiedliwy, bo Mąż robi zakupy, a ja to w kuchni przetwarzam nie prosząc Męża już o pomoc.

Nawet się złoszczę, kiedy próbuje mi pomagać, bo ja ma swój, własny system pracy w kuchni, a Mąż wprowadza swój i jest chaos, co mnie wnerwia, a więc w tym czasie niech odkurzy mi mieszkanie.

Sprawa prezentów także jest rozwiązana, bo kiedy jest tyle na rynku zabawek, to my dziadkowie w tym gąszczu się gubimy, a więc, to rodzice kupują w naszym imieniu, a my zwracamy te koszty. Tym sposobem nie ma nietrafionych prezentów, a nam zaoszczędzony jest czas i stres.

Przychodzą na Wigilię goście i tu jest większe niebezpieczeństwo, bo drżymy o to, aby przy wspólnym stole się nie pokłócili na przykład o politykę.

W każdym domu do stołu siadają ludzie z różnych bajek, bo jedni są wierzący, a drudzy ateiści. Jedni są za PiS, a drudzy niekoniecznie i trzeba zapobiec niesnaskom i to jest wyzwanie dla gospodyni domu!

Jutrzejsza Wigilia w moim domu będzie tylko we dwoje i wiecie co? Cholernie się cieszę, bo będzie, ta chwila, że spojrzymy sobie w oczy i powiemy to, co niezbyt często sobie mówimy w natłoku zajęć – że się wciąż kochamy, a nawet bardziej jak na początku, a minęło 43 lata.

Opiszę też moją najgorszą Wigilię.

Mój Ojciec był w Domu Spokojnej Starości i wyraził zgodę, by z nami spędzić Wigilię.

Pojechaliśmy po niego 130 kilometrów i kiedy był już w naszym domu, to oświadczył, że chce wracać i żadne argumenty do Niego nie trafiały.

Odwieźliśmy go więc i w domu byliśmy późnym wieczorem i do Wigilii zasiedliśmy wraz ze swoimi dziećmi o godzinie 21, kiedy to dzieci odgrzały dla nas pierogi.

Za dziewięć miesięcy mój Ojciec popełnił samobójstwo, a ja do dzisiaj nie wiem dlaczego?

Do stołu zasiadają ludzie, którzy się często nie lubią, albo są skłóceni i jaka na to jest rada?

Spektakl „Wzorowa rodzina”

Umiejętność rozmowy, poruszania spornych kwestii bez nadmiernych, często negatywnych emocji, to skuteczny sposób rozwiązywania problemów i umacniania więzi w rodzinie.
Nie zawsze jednak się to udaje. Żeby to osiągnąć, trzeba umieć słuchać i postarać się zrozumieć motywy, którymi kierują się inni. A to dla wielu z nas są to, niestety, trudne do opanowania umiejętności.
O ile ze znajomymi, których nie lubimy, można zerwać kontakt, o tyle z rodziną związani jesteśmy do końca życia.

Utrzymujemy więc relacje z nielubianą teściową, ze względu na męża i dzieci, i z niedobrą siostrą, ze względu na matkę. Wybieramy mniejsze zło i decydujemy się znowu odgrywać rolę kochającej rodziny, zebranej przy świątecznym stole.
Teściowa, która nie cierpi synowej, zgadza się przyjść na świąteczny obiad i nawet udaje się jej wykrzesać sztuczny uśmiech. A ciotki od lat skłócone o majątek, siadają dla bezpieczeństwa przy stole, na odległych od siebie miejscach.
Spektakl trwa, pojawia się jednak pytanie: Czy faktycznie ten czas niesie dla nas radość? Czy takie rozwiązanie jest najlepsze?

– Okres świąteczny powinien być czasem, który w pełni poświęcamy bliskim i szczerze cieszymy się z ich obecności. Wiele osób zmusza się do tego, aby pomimo konfliktów i poczucia krzywdy, „poudawać” radosną atmosferę. To nie sprzyja rozmowie, ani konstruktywnym rozwiązaniom, lecz wręcz przeciwnie, może pogłębiać w nas niechęć do tych osób– mówi Anna Mochnaczewska – Dzik.

Rozwiązać problem

Zdaniem psycholga, warto spróbować rozwiązać problemy i odbyć trudne rozmowy, jeszcze przed świątecznymi spotkaniami. Jeżeli natomiast osiągnięcie porozumienia jest niemożliwe, to warto przemyśleć spędzenie świąt oddzielnie, wcześniej wyjaśniając jednak bliskim, dlaczego podjęliśmy taką decyzję. Być może to rozwiązanie uświadomi wszystkim, ile tak naprawdę dla siebie znaczą.
Bo przecież najważniejsze jest, aby w okresie świątecznym, otoczać się ludźmi, którzy są nam życzliwi, dla których jesteśmy ważni. Wtedy dopiero będziemy mogli cieszyć się świąteczną atmosferą.

– Nie kombinujmy, jak na siłę pogodzić zwaśnioną rodzinę. Może po prostu lepiej będzie, jak zaczniemy głośno mówić o tym, co widzimy, licząc, że to zmobilizuje resztę do rozwiązania problemu. Warto zadać sobie pytanie, czego my tak naprawdę chcemy. A święta spędzić bez brania odpowiedzialności za cudze konflikty – mówi Anna Mochnaczewska – Dzik.

https://kobieta.wp.pl/swieta-bez-rodzinnych-klotni-to-jest-mozliwe-5982408628499585a

Życzenia na Święta Bożego Narodzenia i kapka refleksji!

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Moi drodzy!

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i z tej okazji wszystkim, którzy tu zabłądzili, życzę przede wszystkim zdrowia, bo jeśli jest zdrowie, to można przenosić góry.

Życzę również wewnętrznego wyciszenia i spokojnej Wigilii w gronie najbliższych bez polityki i rozmów o kościele, bo jest naprawdę dużo innych tematów do rozmów.

Nasze stoły nie muszą się uginać od 12 potraw, bo ważniejsza jest rozmowa w świetle świec i uroczystych lampek na choince.

. .•*☆. ☆
WESOŁYCH ŚWIĄT »*¯*«*»:
¸..*BOŻEGO NARODZENIA*..¸
…. .•*☆. ☆

…… ………. (¯ ┼´¯)
…… …….…… / | \
…… ……… …*••*
…… …… … *♫♫*’.
…… … …. *♫••*
…… ….. **
…… …..*#*#* ‚
…… ….*♫* ‚
…… …**’
…… ..*♫ *’
…… ‚*♫ *’
…… ………. ╬╬╬╬╬..
*,.*,*.*,*.*,*.*,*.*,.**.,*

Wczoraj kiedy byłam kolejny raz u chorej Mamy, aby zmienić  pampersa poczułam jak stres odbiera mi władzę w nogach.!

Wróciłam do domu na nogach jak kołki – chwiejąc się, a do tego dołączył ból kręgosłupa, bo Mamę trzeba dźwigać.

Myślałam, że kompletnie nie przygotuję nic na święta, bo padłam jak kawka na kanapę i leżałam obezwładniona do wieczora.

Na szczęście trochę złapałam formę po przespanej nocy i to co z menu było w głowie poukładane, tak od rana zaczęłam realizować.

Krzątałam się po kuchni krojąc, siekając, doprawiając, gotując i to mi zrobiło dobry dzień, bo oderwałam się od przykrych myśli zajmując się czym innym.

Zjechała już moja młodsza Córka z Mężem i moimi Wnukami – Anielką i Wojtusiem.

Usiedliśmy w pokoju, ale najpierw ich nakarmiłam i od Wnusi usłyszałam pochwałkę – babciu robisz najlepszą sałatkę. Zrobiło mi się miło jak jasny gwint, że doczekałam się takiej chwili od prawie za chwilę nastolatki.

Dzieci trzeba czymś zająć, a więc dałam im do oglądania album ze zdjęciami, na których mogły zobaczyć swoją Mamę w młodości i nasze, rodzinne życie, kiedy moje Córki mieszkały w domu rodzinnym.

Padło wiele pytań typu – a kto to, a gdzie to było i stwierdzeń, że ich Mama też kiedyś była dzieckiem.

To był taki dla mnie cholernie przyjemny moment, że nagle dotarło do mnie, że mam Wnuki, z którymi można porozmawiać już o wszystkim, bo tak wydoroślały.

Jednym zdaniem – rodzinnie było i tak pod sercem zrobiło się ciepło.

Nasze Wnuki mają to szczęście, gdyż żyją wciąż dla Nich dwie Babcie i dwóch Dziadków.

Mnie los tego poskąpił, bo nigdy moich nie poznałam. Nigdy z babcią nie piekłam świątecznych pierników i nigdy nie miałam okazji powiedzieć swojej babci, że robi najlepszą sałatkę na świecie.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Strawa duchowa na Święta Bożego Narodzenia!

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Zdjęcie mojego autorstwa!

Za 14 dni zasiądziemy do wspólnej, rodzinnej Wigilii i w końcu spotkamy się z bliskimi, choć wiem doskonale, że wielu z nas spędzi je samotnie, bo życie pisze i takie, smutne scenariusze.

Dlatego jeśli mamy rodziny spróbujmy z nimi spędzić parę godzin przy wspólnym stole i ja tu deklaruję, że nie zamęczę się w kuchni robieniem 12 potraw, bo zaprosiłam Dzieci z rodzinami na drugi dzień świąt – na skromny obiad, gdyż mam chorą Mamę i trudno jest się rozpasać w takim czasie.

Ugotuję zupę grzybową, a na drugie kawałek mięsa, ziemniaki, czerwoną kapustę z rodzynkami, sałatkę, racuchy drożdżowe z sosem grzybowym, ciasto, kompot z suszu i to wszystko!

Kochani, a kiedy dzieci Wasze się rozjadą, to proponuję Seniorom na świąteczny odpoczynek moim zdaniem – wspaniały film o seniorach właśnie.

Tatulu wiem, że strasznie się kochacie z żoną, a także inne starszaki tu zaglądające nie pogardźcie moją propozycją!

Ten film Was rozśmieszy, zaduma, a może nawet na nim pochlipiecie w chusteczki, a  nosi on nawę „Do zakochania jeden krok” i jest to brytyjska produkcja zrealizowana w 2017 roku!

Film ten poleciła mi moja Córka z adnotacją – Mamo, to jest film w twoim guście i za to Jej dziękuję.

Ta pozycja jest dostępna w sieci na VOD – Onet i wymaga wykupienia w kwocie 10 złotych, ale zapewniam, że warto.

O czym opowiada?

Opowiada o dwóch siostrach, które są ulepione z różnego gatunku gliny i ta starsza – Elizabeth to iskra, kochająca życie za bardzo. Wszędzie jej pełno w lokalnej społeczności, w której się udziela, bawi i jest bardzo lubiana.

Druga, to Sandra, która ma piękny dom, męża wysoko postawionego i całkowicie się mężowi oddała zamieniając się w kurę domową, którą jej mąż w pewnym momencie zdradzał z jej najlepszą przyjaciółką.

Sandra po odkryciu zdrady wyjeżdża do Elizabeth i po dziesięciu latach siostry odkrywają się na nowo.

Sandra szaleje z rozpaczy po zdradzie, ale Elizabeth powolutku wprowadza ją w inny świat, w którym Sandra poznaje zupełnie inną siebie i odkrywa w sobie radość życia dzięki siostrze i jej przyjaciół.

Nie zdradzę więcej, bo mnie czytelnicy ochrzanią, ale dla mnie to nie jest lekka komedia, a taka niespodzianka, co nam się może jeszcze na te starsze lata zdarzyć!

Kino cudne ze świetną obsadą i dialogami najwyższych lotów!

Polecam dla dwojga na kanapie z laptopem na kolanach!

Znalezione obrazy dla zapytania do zakochania jeden krok film

Znalezione obrazy dla zapytania do zakochania jeden krok film

Znalezione obrazy dla zapytania do zakochania jeden krok film

Znalezione obrazy dla zapytania do zakochania jeden krok film

Jeszcze trochę o Wigilii

Spójrzcie na poniższe zdjęcia!

Ile ciepła z nich bije, a są to zdjęcia z dawnych, dawnych Wieczerzy Wigilijnych i ich przygotowań.

Widać rodzinne zdjęcia i miłość do tego jakże ważnego Wieczoru.

Widać na nich wielkie przygotowania i powagę, oraz starania, aby ten Wieczór był najpiękniejszy i bardzo, bardzo rodzinny.

A jakie są nasze, teraźniejsze Wigilie i ile komercja zrobiła złego, że zasiadamy do stołu szybko, szybko i czekamy na to, aby jak najszybciej zakończyć tą farsę.

Przed świętami biegamy po Marketach, Galeriach i kupujemy zbyt dużo jedzenia, Coca – Coli, słodyczy, gotowych potraw, bo zatraciła się tradycja wspólnego szykowania, pieczenia, smażenia, gdyż idziemy w ilość, a nie w jakość.

Udajemy, że jesteśmy pobożni, a śmiejemy się do rozpuku, gdy ktoś czyta przy stole ubranym w biały obrus – fragmenty z Biblii. Nudzi nas to, ale inaczej nie wypada przecież. Niektórzy nie rozumieją wcale, co w tej Biblii jest napisane!

Przychodzi czas dzielenia się Opłatkiem i słychać w przestrzeni jedno słowo:

  • zdrowia, zdrowia, zdrowia, zdrowia, bo nie stać jest nas na indywidualne życzenia, bo w zasadzie się nie znamy, bo widzimy się przypadkowo na Wigilii.

Przychodzi czas na degustację i każdy ładuje na talerz ileś tam pierogów, potem jakąś rybę w galarecie, w cebuli itp.

Nie rozmawiamy ze sobą, bo się spieszymy i się nie znamy, a więc nie mamy o czym rozmawiać.

Nagle do kogoś dzwoni telefon komórkowy, choć w tle leci kolęda z telewizora – ful – wypas, której kompletnie nie rozumiemy i nie celebrujemy.

Udajemy, że celebrujemy, a w zasadzie czekamy kiedy ten cyrk się skończy.

Dzieci po degustacji pytają kiedy przyjdzie Mikołaj, a pod choinką umieszczono stosy prezentów.

Po degustacji odchodzimy od stołów, a wielu włącza swoje komputery, tablety, telewizory, z których płynie film na kształt „Gwiezdnych wojen”  i mają w nosie osoby starsze, które nie pojmują zachowania młodych i siedzą przy stole zażenowani.

Co z tego, że jest piękna choinka. Co z tego, że na stole jest tyle jadła, skoro końcem Wigilii jest sterta zmiętego, kolorowego papieru i wstążek z obdartych prezentów, a w duszy nie zostało nic z tej magii!

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania stare wigilie

 

Podobny obraz

Znalezione obrazy dla zapytania stare wigilie

Podobny obraz

Podobny obraz

Święta i polityka

W gronie Rodziny, w blasku pięknej choinki i światełek spędziłam z Mężem cudną Wigilię.

Na stole barszczyk z uszkami, pierogi, różne postaci ryby i racuchy z sosem grzybowym oraz śpiewane kolędy, to był niezapomniany czas.

Warto się natrudzić, postać w kuchni szykując potrawy, aby raz w roku się spotkać w tym szybko biegnącym życiu i pobyć ze sobą oraz porozmawiać, a nawet na chwilę pomilczeć.

Jestem szczęśliwa, że nie muszę korzystać – jako samotna osoba z miejskich Wigilii organizowanych dla samotnych.

Jestem szczęśliwa, że mam Rodzinę, którą mogę się szczycić w moim środowisku.

Jestem szczęśliwa, że otrzymałam wymarzone prezenty, które będą mi przydatne przez długi czas i będą pamiątką po tej Wigilli z 2017 roku.

Jednak jestem zasmucona z takiego powodu, że „Prezydent Polski”  złożył Polakom życzenia świąteczne, w których były Himalaje hipokryzji i dlatego ja temu „Prezydentowi” – łamiącemu Konstytucję wesołych świąt nie życzę.

Jakie to smutne, kiedy pogwałca się wszelkie zasady obowiązujące w demokratycznym kraju i mówi się frazesy, które ranią mój patriotyzm i wiarę w to, że żyłam w prawym kraju, a nagle zamieniono go na dyktaturę.

 

Zdjęcie użytkownika OPOzycja.

Danie wigilijne do powtórki :)

 

No niestety, ale jutro ponownie muszę zrobić wigilijne danie, bo mój Mąż się dopomina.

Jest to moje popisowe danie na Wigilię, ale może także być zrobione w każdy dzień, kiedy tylko sobie zamarzymy.

To są smaczne racuchy drożdżowe i do tego sos z suszonych grzybów, których nie muszę na szczęście kupować, gdyż mam jeszcze zapas.

Racuchy drożdżowe z mojego przepisu zawsze się udają i rosną na patelni jak szalone, a robię je tak:

– Pół kostki drożdży mieszam z cukrem i dolewam troszkę mleka – stawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (na kaloryfer) 🙂

– Odmierzam pół kilo mąki i wsypuję do miski.

– Dodaję dwa jajka i odrobinę soli.

– Dodaję 1,5 szklanki mleka.

– Kiedy drożdże wyrosną dodaję i wyrabiam ręką ciasto, aż będzie się odklejało od dłoni.

– Taką masę wyrobioną stawiam na kaloryfer i przykrywam ściereczką.

– Trzeba trochę poczekać, kiedy ciasto podwoi, a może potroi swoją objętość i potem smażę na dobrze rozgrzanym oleju. Za każdym zagarnięciem ciasta na łyżkę, należy ją umoczyć w wodzie, a wtedy ciasto odkleja się od łyżki.

Opracowałam swój przepis na sos grzybowy i tak:

– Na noc zamaczam jakieś 5 sporych garści suszonych grzybów.

– Na drugi dzień podsmażam w garnku – na oleju dużą cebulę białą i jedną czerwoną.

– Dodaję kostkę rosołową i łyżkę warzywka i to chwilkę mieszam w garnku.

– Dodaję zmielone grzyby na starej maszynce do mięsa i podlewam wodą, tak, aby sos był gęsty.

– Gotuję jakieś 15 minut ciągle mieszając, bo lubi się przypalić.

– Na koniec dodaję sporo mielonego pieprzu do smaku.

– Kto lubi, to może zaciągnąć sos śmietaną – pycha.

Podaję więc racuchy, polane tym sosem i nie ma nikogo, komu by nie smakowało.

Polecam serdecznie. 

Jutro wstawię swoje zdjęcie tego dania, gdyż powyższe jest z sieci.

Nie jesteśmy na tej Ziemi na zawsze!

W każdym domu Wigilia jest inna.

W każdym domu są inne problemy, gdyż nie ma „domu bez złomu” i to od nas rozumnych zależy, czy spędzimy piękne chwile, czy okrutnie niezgodne.

W każdym domu o  czym innym będziemy rozmawiali, albo zachowawczo unikali niewygodnych tematów typu niespokojna polityka w kraju i podziały.

Moje święta w tym roku będą też inne, od tamtych, minionych.

Moje święta będą, co prawda w gronie rodzinnym, z Córkami, Zięciami i Wnuczkami i dalszą Rodziną, ale w tyle głowy będę miała nieuleczalną chorobę mojej Mamy i dlatego w te święta będę przygaszona i smutna, bo nikt nie wie ile dni jej zostało?

Pamiętajmy o swoich chorych w rodzinach. Pamiętajmy, że te ostatnie chwile im dane, są dla nich cenniejsze niż wszystkie diamenty na tym świecie.

Przygotowałam święta jak każdego roku, ale sobie myślę jak będzie za rok?

Nikt nie przewidzi, czy jakaś choroba nie wkrada się niepostrzeżenie w nasz organizm i potajemnie go zżera.

Dlatego nie warto być butnym, złośliwym, złym, bo nie jesteśmy na tym świecie na zawsze!

Cieszymy się każdym, danym nam dniem, bo przyszłość jest wielką niewiadomą.

Żyjmy pokornie wobec nieznanego losu!

Tak Panie Kaczyński i Pan nie będzie żył wiecznie, a zostawi Pan po sobie Polskę w ruinie!

I to też mnie smuci!

Moim gościom na blogu życzę szczęśliwych Świąt w gronie inteligentnych rozmówców, co by nie zaprzedali się polityce, kościołowi, a wiedli mądre dysputy o poezji, filmie, prozie, teatrze, Wnukach, Nieobecnych. Niech wszystkich opuści narodowe zacietrzewienie.

 

Wigilia w tym roku

Kwadrans po osiemnastej
siadam do Wieczerzy
nie sam choć
wokół pusto i cicho
z Tobą jestem
nie mamy opłatka
dzielimy się
jednym słowem pełnym
tkliwości i nadziei
brzmi ono miłość

To krzesło obok zgodnie
z tradycją puste
nie czeka jednak na
zbłąkanego wędrowca
na nim miała siedzieċ
Matka
konająca nieopodal w hospicjum

nie poznała mnie dzisiaj
nie przywitała uśmiechem
patrzyła matowymi oczyma
daleko przed siebie
wypatrując zapewne
Domu Pana Boga

Pocałowałem Ją czule w usta
jak więdnącą roślinkę
pozostawiłem samą sobie aż
nieodwracalnie zwiędnie
nigdy już nie siądzie ze mną
przy jednym stole
podobnie jak Ojciec i
podobnie jak Brat
a Bóg się rodzi Noc truchleje
jak co roku od tysięcy lat.

Ryszard Mierzejewski

O czym rozmawiać w Święta Bożego Narodzenia?

W sobotę zasiądziemy w swoich, ciepłych domach do Wigilii.

To taka nasza polska tradycja, że wierzący i niewierzący stroją choinki, lepią pierogi, gotują zupę grzybową i wiele innych psotnych dań.

Wszyscy jesteśmy skupieni i odświętnie ubrani. Dzielimy się opłatkiem, i odczytujemy fragmenty z Biblii.

Staramy się, aby ten wieczór był szczególnie majestatyczny, pełen miłości i zrozumienia.

Dzieci czekają na Mikołaja i oczywiście na prezenty zawinięte w kolorowe papiery i wielkie kokardy.

Jest cudnie i miło. Jest atmosfera w świetle kolorowych lampek i świec. Jest klimat, na który czekaliśmy cały rok.

Staramy się nie mówić o polityce, bo polityka, to taki punkt zapalny, który potrafi wysłać w kosmos całą tą magię świąt i poróżnić na śmierć i życie.

Staramy się nie mówić o kościele i księżach, bo to jest następny punkt zapalny, który może wywołać wojnę domową.

O czym więc rozmawiać w święta, by nie zadrażniać i nie wywoływać konfliktu.

Proponuję wspomnienia!

Wspominajmy naszych nieobecnych i opowiadajmy anegdoty z ich życia. Wspominajmy nasze dzieciństwo, młodość i rodzinne wakacje z dziećmi. Oglądajmy albumy, w których właśnie jest tyle wspomnień jeszcze w kolorach czarno – białych.

Obserwujmy nasze Wnuki, jak potrafią się szczerze cieszyć z prezentów i róbmy zdjęcia – te ulotne chwile.

Często zastanawiam się dlaczego na świecie jest tyle wojen. Pamiętajmy, że na innych kontynentach wciąż wybuchają bomby i giną niewinni ludzie, a także dzieci.

Zastanawiam się o czym w tych wojnach chodzi i nie potrafię zrozumieć, że życie człowieka jest tak mało ważne.

W te święta będę z Aleppo, gdzie pod gruzami żyje tysiące ludzi i poświęcam im poniższą kolędę, która ruszy każdego.

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=KS5DRqEIaFU

Dziwny jest ten świat, 
gdzie jeszcze wciąż 
mieści się wiele zła. 
I dziwne jest to, 
że od tylu lat 
człowiekiem gardzi człowiek. 

Dziwny ten świat, 
świat ludzkich spraw, 
czasem aż wstyd przyznać się. 
A jednak często jest, 
że ktoś słowem złym 
zabija tak, jak nożem. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 
Nie! Nie! Nie! 
Przyszedł już czas, 
najwyższy czas, 
nienawiść zniszczyć w sobie. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 
Nie! Nie! Nie! 
Nadszedł już czas, 
najwyższy czas, 
nienawiść zniszczyć w sobie.

Czesław Niemen