Archiwa tagu: wiosna

Przeżyłam bardzo miły dzień!

Może być zdjęciem przedstawiającym kwiat i w budynku

Dzień pełen wrażeń, gdyż dziś szykowaliśmy się do wyjazdu!

Dziś odbyła się ostatnia Komunia Święta moich wnuków!

Od rana więc były przygotowania do wyjazdu, gdyż Córka wynajęła salę na przyjęcie w oddalonej od nas miejscowości o ponad 20 kilometrów!

Od rana nie było pogody, a więc ubraliśmy się ciepło, ale potem rozstąpiły się chmury i wyjrzało upragnione słońce.

Teren wokół był bardzo rozległy i zielony, a więc dzieci, a było ich dużo miały używanie i praktycznie więcej były na podwórku, aniżeli na sali!

W końcu mogliśmy zdjąć maseczki i spotkaliśmy się po roku czasu od wybuchu pandemii!

Jaka radość, a do tego w końcu poznałam moją półroczną Wnusię – Natalię i o dziwo nie płakała na mój widok, a ślicznie się uśmiechała.

Mam jej masę zdjęć, ale dopiero dziś – tak na żywo zakochałam się w Niej i tak mi zostanie do końca mego żywota.

Przez ten czas starsze Wnuki wystrzeliły w górę, aż miło było zauważyć jak urosły!

Było nas dużo i jak policzyłam, to cztery rodziny i wszystkie z dziećmi, a nas seniorów była trójka, a więc dwie babcie i jeden dziadek.

Zrobiłam masę zdjęć na pamiątkę, które wyszły mi i będzie to pamiątka z tego jakże przemiłego dnia, bo atmosfera była świetna, a i pogoda się zlitowała.

Napiszę, co zauważyłam!

Po tych miesiącach w pandemii wszyscy byliśmy siebie spragnieni i każdy się cieszył, że w końcu mogliśmy się spotkać i sobą nacieszyć.

Naprawdę było głośno i wesoło, a rozmowom w grupach nie było końca i to też tak pozytywnie na mnie i na Męża wpłynęło!

Wracaliśmy w pięknych okolicznościach przyrody i jakże się zachwycałam widokami z za szyby samochodu!

Kwitnące rzepaki oraz ta soczysta zieleń i naprawdę świat jest piękny!

Bardzo bym chciała, aby nie było już kolejnej fali pandemii – abyśmy mogli spotykać się rodzinnie już bez tego, ogromnego strachu!

Dziś nawet nie wiem, co tam panie w polityce!

Może być zdjęciem przedstawiającym trawa i drzewo
Może być zdjęciem przedstawiającym trawa, drzewo i przyroda
Może być zdjęciem przedstawiającym drzewo, przyroda, niebo i trawa
Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i chmura
Może być zdjęciem przedstawiającym zwierzę, trawa i przyroda
Może być zdjęciem przedstawiającym zwierzę, trawa i przyroda
Może być zdjęciem przedstawiającym zwierzę i na świeżym powietrzu
Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda i chmura
Może być zdjęciem przedstawiającym przyroda, chmura, trawa i drzewo

Wiosna – cieplejszy wieje wiatr!

Brak opisu.

W czasie pandemii mieć własną działkę, to jest luksus, a zwłaszcza kiedy przyroda budzi się do życia.

Mamy działkę po połowie z sąsiadem i jest to typowo rekreacyjny teren – taki do odpoczynku!

Gdzieniegdzie tylko są posiane warzywa, zioła, kwiaty i takie tam, a reszta to drzewka i teren zielony z altanką!

Mąż z kolegami wybrał się dzisiaj, a że wszyscy są ozdrowieńcami, a więc jest bezpiecznie.

Jest także wędzarnia przystosowana ze starej, wojskowej szafy metalowej i panowie się skrzyknęli na wędzenie!

W miedzy czasie odmalowali altanę i tak im minął miły dzień na świeżym powietrzu!

Uwędzone wędliny są nie tylko dla nas, ale będą rozdane po rodzinie!

Tak więc został rozpoczęty sezon grillowy, choć pogoda wciąż nie dopisuje!

Jednak stało się coś dla mnie miłego tej wiosny.

Moja magnolia za balkonem nie kwitła 7 lat.

Miałam ją ze złości wyrwać, bo tak mnie zawodziła.

Wystraszyła się i w końcu zakwitła.

Może być zdjęciem przedstawiającym kwiat i przyroda
Brak opisu.
Brak opisu.
Brak opisu.
Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i na świeżym powietrzu

Wiosenne porządki

Może być zdjęciem przedstawiającym w budynku

Dzisiaj u mnie w zachodniej Polsce znowu była cudowna, słoneczna pogoda.

Wstaliśmy o 9 godzinie i po śniadaniu zabraliśmy się za wiosenne porządki, bo przy takiej pogodzie pojawiła się wena do sprzątania.

Ja jestem logistykiem, a Mąż po kolei spełnia moje polecenia.

Działamy wspólnie i świetnie się dogadujemy i napiszę szczerze, że sama już bym nie dała rady tego wszystkiego ogarnąć, bo wiek robi swoje.

Najpierw zdjęliśmy wszystkie firany do prania na delikatny program, a potem zaczęło się odsuwanie mebli i odkurzanie, a także mycie podłóg i górę mebli.

Niby się codziennie sprząta, ale kiedy zajrzy się głębiej, to widać, że kurz lubi wejść wszędzie i nie zawsze go się dostrzega.

Ja pomyłam wszystkie szkła w serwantkach, a także wazony i bibeloty, a potem Mąż wziął się za okna, kiedy ja umyłam wszystkie ramy!

Kiedy ja myłam szyby, to tratowałam je płynem do szyb, ale walczyłam ze smugami i to mnie bardzo denerwowało.

Mąż kupił myjkę do szyb, podobną do tej jaką pokazuję niżej i powiem Wam, że to jest rewelacja.

Potrzebna jest tylko ciepła woda w niewielkiej misce i do tego kilka kropel płynu do naczyń, a my używamy „Ludwika”

Wystarczy myjkę zamoczyć w tym roztworze i gąbką rozprowadzić na szybie, a ostrym kantem ściągać wodę w dół i przetrzeć papierem.

Tym sposobem myje się jedno okno po prostu 5 minut, a szyby błyszczą jak kryształ i nie trzeba walczyć ze smugami, bo ich po prostu nie ma.

Jest to wielka oszczędność czasu, a efekt jest rewelcyjny.

Kiedy okna już były umyte, to zostało nam tylko zawieszenie firan, a potem umyliśmy żyrandole i kinkiety i to by było na tyle.

Sprzątaliśmy bardzo dokładnie i zeszło nam na to, 6 godzin, a potem oboje padliśmy jak kawki, ale miło jest być w odświeżonym domu.

Od jutra mogę myśleć o gotowaniu już na święta, ale nie będę szalała.

Dzisiaj oglądałam dokument w przelocie podczas sprzątania, w którym pokazano jak ludność meksykańska wieje do USA, a przede wszystkim rodzice opłacają przemyt swoich dzieci za ogromne pieniądze.

Zmartwiło mnie to, że świat jest taki okrutny i pomyślałam sobie i powiedziałam do Męża, że trzeba się cieszyć z tego, co się ma i być szczęśliwym, gdyż kiedy jest własny kąt, to niczego mi do szczęścia nie brakuje.

Na świecie jest tyle zła i w Polsce jest tyle zła, a my mamy gdzie mieszkać i co jeść i nigdy nie marzyłam o własnym domu z basenem, gdyż nigdy nie byłam zaborczą materialistką!

Już na dniach, bo może jeszcze przed świętami będę sadziła kwiatki na balkon i tak się toczy, to nasze życie!

Dobrej nocy Wam życzę!

A i jeszcze:

Adrian złożył Polakom i Polkom na Twitterze tak beznadzieje życzenia, że znowu się za niego wstydzę!

Ani słowa o pandemii i, że dzisiaj umarło ponad 600 osób, a napisał tak:

„Prezydent @AndrzejDuda: Życzę Państwu spokojnych świąt Wielkiej Nocy, aby były one w rzeczywistości odrodzeniem: duchowym i fizycznym – dla nas i całej Ojczyzny”

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Może być zdjęciem przedstawiającym perfumy, kosmetyki i w budynku

Na dobre i na złe w codzienności!

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i w budynku

Mam już w domu wiosenny akcent, bo Mąż kupił mi kwiatki i czekam jak zakwitną, a będą to chyba żonkile!

Już się zastanawiam jak będzie wyglądało Święto Wielkanocne, które przypada w tym roku 4 kwietnia.

Trzeba chyba zacząć małe, wiosenne porządki, bo ja jako osoba  starsza – wszystko robię wolniej!

Jestem w wielkiej kropce i chyba nie tylko ja, bo nie mam pojęcia jak spędzimy te święta, bo przecież mamy wciąż pandemię, która na dokładkę mutuje i lekarze ostrzegają, że za chwilę w Polsce nie będą ludzie chorowali w setkach, a w tysiącach codziennie!

Przedostał się wirus brytyjski, który będzie zbierał swoje żniwo, a ja nie chcę już więcej chorować i nie mam zamiaru zakazić kogoś z bliskich!

Ozdrowieńcy prawdopodobnie mogą zachorować po raz drugi i strasznie się tego boję, tym bardziej, że ten rząd nie panuje nad tą pandemią – są jak dzieci we mgle!

Dogadali się z Chinami i sprowadzają do Polski ich szczepionki, a ja za Chiny nie dam się tym zaszczepić, bo to są nieprzebadane szczepionki  w Unii Europejskiej!

Słuchałam dzisiaj profesora Simona, który nie pocieszył i powiedział, że ta pandemia może się nigdy nie skończyć, bo ludzie na całym świecie zaczynają lekceważyć obostrzenia, gdyż mają tej pandemii dość!

Pandemia zmieniła cały świat i nasze życie.

Nawet „Złote Globy” były rozdane wirtualnie i już nic na świecie nie będzie takie samo!

Kolejne święta bez rodziny, czy jednak zaryzykować i się spotkać – jestem w tym wszystkim zagubiona i zagubiony jest cały świat!

I jeszcze strasznie dołująca wiadomość jest taka, że na Węgrzech nie ma już wolnych mediów, bo miesiąc temu odebrano koncesję ostatniej rozgłośni radowej i Orban wszystko trzyma w swoich łapach, a Kaczyński od niego małpuje!

Fatalną wiadomością jest, że dziś polskie władze złożyły kwiaty i wieńce pod pomnikami żołnierzy wyklętych, którzy faktycznie byli bandytami i mordercami i tu polecam felieton:

„Bury” wyjechał na górkę i dał znać, żeby nas wszystkich wystrzelali – opowieść pani Klaudii o zbrodni „żołnierzy wyklętych”

https://oko.press/bury-wyjechal-gorke-dal-znac-zeby-nas-wszystkich-wystrzelali-opowiesc-pani-klaudii-o-zbrodni-zolnierzy-wykletych/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR2ugIKvrM9FawiVaeXAvqgGUamDCj_zS9QeGWQpTs9VRYXhkThbgjY5WYk#Echobox=1614605914

Mam i dobre wiadomości, bo oto przed sądem stanął były prezydent Francji – Sarkozy i wierzę w to, iż przyjdzie czas kiedy nasi złodzieje w Polsce też będą rozliczani!

Druga dobra wiadomość, która była miodem na moje serce, to wywiad w FpF z Donaldem Tuskiem i jak miło było go posłuchać w tych siermiężnych czasach!

Nie podaje się ręki dyktatorowi!

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, drzewo, przyroda i na zewnątrz

Mamy tak piękną wiosnę, ale niestety nadal jesteśmy uwięzieni.

Tylko garstka ludzi odważa się wyjść na spacer, bo ludzie zaczynają się dusić w swoich domach.

Widzę w sieci, że ludzie spacerują po pobliskich lasach, a także jadą nad morze, aby zaczerpnąć świeżego powietrza –  jadą w góry i nad  jeziora oraz rzeki.

Zdjęcia dzisiejsze zrobił mój Mąż, który także ma dość wegetacji, a więc wybrał się dziś na spacer.

Ja nie wychodzę, bo po po prostu duszę się w maseczce i wolę zostać w domu!

Wiosna, to cudny czas dla człowieka dający nam dużo szczęścia, nadziei na lepszy czas, kiedy przyroda się odradza.

Czujemy się lepiej widząc jak wszystko zaczyna kwitnąć w mgnieniu oka, a w nas budzą się nowe uczucia i szleją endorfiny i to na wiosnę ludzie się w sobie zakochują!

My zwykli śmiertelnicy potrafimy się z wiosny cieszyć i dostrzegamy jej piękno, choć tegoroczną wiosnę widzimy tylko z okien, bo dalej nam raczej jeszcze nie można!

Tak piękną porą roku nie mają czasu się cieszyć politycy, którzy knują jak nas zapędzić do wyborów i znalazłam taki oto cytat w sieci:

„Tam, gdzie nie obowiązują żadne prawa, słabi stają się cudzą własnością.
Kao Czi”.

Właśnie teraz tak jest, że w Polsce nie obowiązują już żadne prawa i dlatego my zwykli staliśmy się ich zakładnikami, których się straszy karą za nieposiadanie skrzynki pocztowej – więzieniem, albo wysoką grzywną,

Zastanawiam się nad tym, że po co jest ten cyrk z wyborami na prezydenta. skoro ani prezydent, ani premier nami nie rządzą, bo rządzi nami ta kreatura z Żoliborza.

Z tylnego siedzenia rządzi nami ktoś, kto nie ma o prawdziwym życiu zielonego pojęcia, ale naczytał się Lenina i Marksa i tak prowadzi Polskę w kierunku Rosji, Węgier i Korei!

Jeśli te wybory mu nie wypalą, to zdradzę Wam, co dyktator planuje jeszcze w tym roku:

„PiS grozi Polakom stanem wyjątkowym! Blokada Internetu, kontrola korespondencji i kartki na żywność.

Żoliborska dyktatura.

Porozumienie Jarosława Gowina nie poprze wyborów korespondencyjnych. Jak ujawnił „Super Express” PiS ma plan awaryjny.

Jest nim wprowadzenie stanu wyjątkowego. Dla Polaków oznacza to m.in. kontrolę korespondencji, cenzurę prewencyjną – czyli blokadę Internetu, czy wprowadzeniem ograniczenia dostępu do towarów konsumpcyjnych.

To ostatnie oznacza przywrócenie kartek na jedzenie. – Stosowne dokumenty już ponoć czekają na biurku prezydenta – przekonuje informator SE.

Źródło: Super Express”

Wielu powie, że to jest nierealne, a więc po co kupują dla Policji armatki wodne i ciężki sprzęt w razie rozruchów w Polsce choćby, aby poskromić młodych, którym zamkną Internet – okno na świat także dla seniorów?

Dyktator z Żoliborza zaczyna się bać, bo jego „dom” pilnuje Policja 24 godziny na dobę i nikt nie wie, co mu do siwego łba strzeli, aby nas poskromić, kiedy on potrzebuje władzy!

Dziś oglądałam wywiady z małymi i dużymi przedsiębiorcami i napiszę wprost!

W budżecie nie ma pieniędzy i żaden z przedsiębiorców nie otrzymał ani złotówki z tarczy pomocowej i tu ponownie okłamali Polaków w czasie pandemii, kiedy ludzie nie mają z czego żyć!

Tu trzeba krwi i to jest ostatni dzwonek, aby ten rząd obalić, bo:

„Wspólnie przelana krew wytwarza najsilniejsze więzy” – Władysław Anders

Trzeba bandytów rozliczyć, pogonić i robić im procesy, ale na razie nie ma w Polsce nikogo, kto mocną ręką zrobiłby w Polsce oczyszczającą rewolucję!

Jest nadzieja, bo taki Kim Dzong Un podobno nie żyje!

Żaden więc dyktator nie jest wieczny kiedy nawet  taki Trump podał mu 3 razy rękę!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: ludzie stoją, roślina, trawa, drzewo i na zewnątrz

Wiosna radosna i polityka też radosna!

Obraz może zawierać: roślina, buty i na zewnątrz

Niżej pisałam, że pod moim balkonem rosły dzikie „krzaczory” które sąsiad wykopał koparką.

Teren został skopany łopatą i zagrabiony.

Na tym miejscu dziś sąsiad posadził dwa rododendrony i ciekawa jestem jaki będą miały kolor.

Swoją drogą cieszę się, że my tu nawet w okresie pandemii chcemy ładnie mieszkać i sąsiedzi sobie pomagają, bo mój Mąż krzaki przepuścił przez śrutownik i uzyskał trociny do podsypania innych roślin.

Czasami jedziemy do Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach, który jest blisko mojej miejscowości i tam można oglądać te kwiaty mające 100 lat!

Polecam każdemu ten ogród po pandemii, aby nabrać w nim dużo oddechu od kłopotów i trosk.

Spacerując alejkami i odwiedzając ogród japoński można nasycić oczy kolorami kwiatów, drzew i krzewów – cudne, zadbane miejsce w woj, zach.- pom.

Właśnie dowiedzieliśmy się, że jeden Obywatel naszego miasta zmarł po powrocie z wycieczki!

Uważajmy na siebie!

Cd. niżej:

Rododendrony w Przelewicach (rk) | Mapio.net

Plik:Ogród Japoński-Przelewice.JPG

Pamiętacie, że swego czasu nasza piosenkarka Doda marnej zresztą jakości napisała, że Biblię napisali ludzie napruci winem i palący jakieś zioło?

Miała z tego powodu nawet sprawę w sądzie,  bo katolicy ją pozwali i musiała się tłumaczyć – dawne dzieje.

Ja przeczytawszy poniższy tekst w jakimś tam miejscu padłam ze śmiechu i tak sobie pomyślałam o autorze tegoż tekstu, że  napisał go ktoś właśnie napruty winem i zajarał nawet doby towar:

Czytamy więc odę na Kaczyńskiego!

„J. Kaczyński to najskuteczniejszy polityk od 30 lat.
Może jest starym kawalerem… zdziwaczałym… kurduplem… kartoflem… burakiem… itp.
Może ma krzywe nogi i wygląd lichy…
Może niejeden piękny LOLO, młody, europejski,
pachnący, elokwentny, dobrze ubrany,
ostrzyżony …może mu „dowalić”, wyśmiać,
wydrwić, zhejtować…
Ale?. Ten facet WYKREOWAŁ 3 prezydentów
i 4 premierów z sobą włącznie.
NIE MA w tej chwili polityka z takim dorobkiem.
Jest Kaczyński i…dłuugo nic.
Choćby nie wiem jak gardłowali.
Choćby nie wiadomo jakie garnitury i garsonki wkładali.
Choćby i po 10 złotych zegarków zakładali
niczym ruscy sołdaci na rękach i nogach jak Nowak,
to przy tym NIM są …NIKIM.
Ten facet odcisnął swoje piętno na ostatnim 30-leciu jak nikt inny.
Reszta to …tylko miernoty.
Podręczniki historii za 50 lat będą pisały o Kaczyńskich.
Nie będzie tam ani słowa o Tusku,
Schetynie, Millerze, Pawlaku, Sikorskim,
Kopacz, czy…no właśnie…
nawet mam kłopoty z wymienieniem potencjalnych konkurentów.
Pójdą w zapomnienie jak przedwojenni premierzy i ministrowie
no chyba że w kronikach kryminalnych i IPN.
Pies z kulawą nogą o reszcie nie wspomni.
Dlaczego? Bo Jarosław Kaczyński to w tej chwili chyba jedyny Mąż Stanu.
To ktoś więcej niż polityk.
To ktoś, kto potrafi zrealizować w praktyce swoją wizję
i nie poprzestaje na gęganiu przed kamerami.
Kaczyński to JEDYNY polityk,
który nie bał się poddać obywatelskiej weryfikacji w 2007 roku
podając rząd do dymisji.
Będąc przez 8 lat w opozycji potrafił
utrzymać swoją partię mimo ciągłego ataku
i ostrzału ze wszystkich stron.
A w 2015 roku potrafił wznieść się ponad podziały na prawicy,
zjednoczyć ją i poprowadzić do wielkiego zwycięstwa,
uzyskania większości parlamentarnej
i samodzielnych rządów.
Może jest małym kurduplem
ale…ma WIELKIE jaja.
Za takimi ludźmi zawsze w końcu idą miliony”.

Obraz może zawierać: 1 osoba, garnitur

Trzymajmy się w tej trudnej sytuacji!

U mnie dziś był piękny dzień i wykorzystałam go na sprzątanie balkonu i posadzenie kwiatków na lato.

Będę miała pelargonie kaskadowe!

Nie wiadomo jak długo nam przyjdzie żyć w kwarantannie, a więc mam już kącik na balkonie, by kiedy będzie ciepło, to chociaż sobie poczytam na świeżym powietrzu i wypiję poranną kawę.

Za balkonem mam spory kawałek trawiasty i dużo różnych drzew, a więc jest na czym oko zawiesić, by się zresetować!

Trzeba w ten sposób poszukać sobie azylu dla własnego zdrowia psychicznego, bo to, co się w Polsce wyrabia może wpędzić ludzi w stany depresyjne.

Oglądałam dziś posiedzenie w Sejmie i uważam ten dzień za stracony, bo Kaczyński uparł się by wybory odbyły się 10 maja i ten chory człowiek nie przyjmuje do wiadomości, że ludzie umierają na koronawirusa i jego Rodacy także.

Ci co chwalą ruch Gowina z podaniem się do dymisji, to wymyśliłam tak:

„Kobiety nie zmienisz, możesz zmienić kobietę, ale to nic nie zmieni

Andrzej Poniedzielski

Gowina nie zmienisz, możesz zmienić Gowina, ale to nic nie zmieni!”

Dziś w „Kropce nad I” był Roman Giertych, który jasno i wyraźnie powiedział, że wszyscy łamiący Konstytucję z PiS będą sądzeni karnie i oto Gowin przed tym uciekł!

Tymczasem Kaczyńskiego nie obchodzi wcale temat wirusa, ludzi tracących pracę,  a jedynie utrzymanie władzy,  a tymczasem w Polsce ludzie przeżywają swoje tragedie i rozejrzyjmy się w koło nas, czy ktoś nie woła o pomoc!

Może nawet dlatego, że wszyscy kiedyś możemy być w takiej sytuacji i wszyscy będziemy starzy!

Czytamy więc w jak tragicznej sytuacji są ludzie starsi zamknięci w swoich domach!

„Po takich jak ja nawet karetka nie przyjedzie. Po co?”. Premiera Raportu o Samotności Szlachetnej Paczki.

Nowy raport Szlachetnej Paczki to diagnoza społecznego problemu samotności nazywanej największą epidemią XXI wieku. Publikacja zbiera najważniejsze statystyki z komentarzami ekspertów oraz poruszające historie osób, które w wyniku przymusowej kwarantanny narażone są na pogłębiającą się samotność. Doświadczenie to – jak pokazują dane – ma realne konsekwencje zarówno dla zdrowia psychicznego, jak i fizycznego.

– W ostatnich dniach świat niepostrzeżenie się zmienił. Dziś zamiast „wyjdź z domu” samotni (i wszyscy w ogóle) słyszą: zostań, nie wychodź, w ten sposób uratujesz innych. Dla niektórych może to brzmieć jak wyrok – mówi Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia WIOSNA, organizatora Szlachetnej Paczki. – Samotność to doświadczenie, które może nieść – a jak pokazuje nasz raport – bardzo często niesie dramatyczne konsekwencje.

Samotność zabija. Dosłownie

– Cieszyłam się na tę operację. W szpitalu przynajmniej przez kilka dni miałabym opiekę i towarzystwo – czytamy w jednej z wypowiedzi zawartych w Raporcie o Samotności. Wielu seniorów musi regularnie korzystać z usług medycznych, do których dostęp – i tak już niełatwy – nagle został im drastycznie ograniczony. Co więcej, spotęgowane poczucie samotności związane z przymusową kwarantanną może wywoływać dodatkowe konsekwencje zdrowotne.

– Osoby starsze, w większości kobiety, żyją często w jednoosobowych gospodarstwach domowych. Jest to sytuacja sprzyjająca rozwojowi poczucia samotności i depresji. One z kolei wpływają negatywnie na zdrowie fizyczne osób starszych – komentuje dr hab. Ryszard Szarfenberg, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. – Gdy osoby starsze znajdują się już w szpitalu czy w kwarantannie, samotność i izolacja łączą się z chorobą.

Jednoosobowych gospodarstw domowych jest dziś w Polsce aż pięć milionów. Oznacza to, że co czwarty nasz sąsiad wraca do pustego mieszkania. Albo – jak teraz – jest w nim uwięziony. A samotność zabija. Jak pokazują dane z Raportu o Samotności, chroniczne poczucie samotności zwiększa prawdopodobieństwo wczesnej śmierci o 14%. Aktywuje procesy, przez które spada odporność organizmu i zwiększa jego podatność na infekcje. Koło się zamyka.

Uciec? Nie można nawet myślami

W jego życiu pandemia z pozoru zmieniła niewiele. Sparaliżowany i od kilkunastu lat przykuty do łóżka i tak prawie nigdy nie opuszcza mieszkania. Jest całkowicie zdany na pomoc swojej mamy. – Martwię się o nią. Ma już 77 lat i też powinna teraz zostać w domu. Ale nie mamy nikogo, kto by nam pomógł. Więc wychodzi po zakupy, naraża się – mówi pan Paweł. Co by się stało, gdyby jej zabrakło? – Musiałbym chyba poszukać kogoś, kto da mi śmiertelny zastrzyk. Sam nawet tego nie jestem w stanie zrobić.

To tylko jedna z historii zawartych w najnowszym raporcie Paczki. Samotność u wielu niszczy ciało, ale jeszcze częściej spustoszenie czyni w duszy.

– Samotność. To jest cierpienie głębokie. A samotność w bólu, albo w oczekiwaniu śmierci, albo w poczuciu bezradności to jest cierpienie bezgraniczne – komentuje prof. Bogdan de Barbaro, wieloletni pracownik naukowy Collegium Medicum UJ.

– Samotność, izolacja, brak możliwości rozmowy z kimś życzliwym – to sytuacja, która bardzo negatywnie odbija się na stanie psychicznym człowieka – dodaje dr Barbara Smolińska, psychoterapeuta. – Mamy w sobie, głęboko zakorzenioną, potrzebę relacji. Im bardziej sytuacja zewnętrzna jest, tak jak teraz – nowa, zaskakująca, niebezpieczna, nie do końca przewidywalna, tym bardziej ta potrzeba jest silna.

Rusza infolinia wsparcia dla seniorów

– Jedni próbują pandemię ryzykancko lekceważyć, inni popadają w lęk, jeszcze inni chowają się do własnej dziupli wyposażonej w piwo i seriale telewizyjne. Każda z tych postaw jest zrozumiała […]. Ale w tej sytuacji tym ważniejsze jest, czy potrafimy nie tylko zajmować się sobą, ale także dać wsparcie tym, których cierpienie jest ciche i niechętnie przez nas zauważane – podkreśla prof. Bogdan de Barbaro.

Raport o Samotności to diagnoza społecznego problemu, na który odpowiedzieć musimy wszyscy, solidarnie, jako społeczeństwo. Wolontariusze Paczki od ponad 2 tygodni pomagają w zakupach, w realizacji recept i w sprawach urzędowych. Dzwonią do seniorów i poświęcają im czas. Docierają do osób, które z różnych względów nie są objęte pomocą miast i instytucji.

Nową inicjatywą Szlachetnej Paczki jest uruchomienie infolinii wsparcia dla osób starszych, które w obliczu pandemii koronawirusa walczą ze spotęgowaną samotnością.

„Dobre słowa – telefon dla seniorów” działa codziennie w godzinach 10.00–12.00 i 17.00–19.00 pod numerem: 12 333 70 88.

Telefon od seniora odbierze specjalista – doświadczony psycholog lub terapeuta, który będzie w stanie zapewnić niezbędne wsparcie emocjonalne. To ważne, żeby o telefonie dowiedziały się osoby starsze. “Dobre słowa” mają zagościć tam, gdzie są seniorzy – szczególnie w szpitalach, ale też w domach opieki, na klatkach schodowych czy w sklepach, dlatego zachęcamy, aby opowiedzieć o infolinii znajomym, poinformować sąsiadów. Niech starsi i samotni wiedzą, że ktoś na nich czeka. Każdy kto wesprze akcję finansowo, pomaga tym, dla których powstała.

Samotność to prawdziwy koszmar. Ale by ją zwyciężyć, wystarczy drugi człowiek. Możesz pomóc tym, którzy dzisiaj najbardziej tego potrzebują.

Więcej na www.szlachetnapaczka.pl.”

https://publicystyka.ngo.pl/po-takich-jak-ja-nawet-karetka-nie-przyjedzie-po-co?fbclid=IwAR2Zhyf3B3Zl-gU6h4b-pA2cj2UBOckWx_RjQ_pIUmyW8Bw_JL0TD1v8tas

Obraz może zawierać: paski

Obraz może zawierać: roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, dom, na zewnątrz i przyroda

Wesołe jest życie staruszka!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

U mnie robi się cudnie, zielono tak jak na tym zdjęciu – zrobionym własnym aparatem.

Wiosna, to chyba najpiękniejsza pora roku, kiedy wszystko odradza się po zimie i ludzie też patrzą na świeżą przyrodę, a więc  robi się od razu lepiej na sercu i w duszy. Nowa nadzieja!

Wraz z tą nadzieją Mąż ośwadczył mi, że dinozaury spotykają się w ulubionym miejscu na drinka.

Kiedy słyszę  – zrób nam jajka na twardo w majonezie, to wiem, że mają zamiar pobiesiadować sobie i się po prostu rozerwać, gdyż wielu z nich wciąż pracuje.

Zostaje ich coraz mniej, bo z każdym roku ktoś z grupy dinozaurów odchodzi niestety.

Niedawno odszedł Pan Darek, którego bardzo lubiłam, a zmarł tak szybko na zwał, że jeszcze do dziś nie możemy uwierzyć, że go już nie ma.

Cieszę się, że panowie się spotykają, a niektórzy są już po 70-tce, albo dopiero. 🙂

Nie spotykają się tylko na drinka, ale razem w ciągu roku jeżdżą na wycieczki po Polsce, organizowane przez ich związek zawodowy.

Jest to fajna grupa ludzi, którzy mimo upływu lat wciąż się lubią i czasami spotykają się w miejscowej restauracji, aby także spędzić miło czas.

A teraz chcę zmienić temat i napisać o pewnej starszej pani, która kupiła wraz z mężem mieszknie przez ścianę z moim.

Pani liczy sobie też, a może dopiero  chyba z 70 lat, ale lubi się udzielać i nie siedzi na kanapie przed telewizorem, a sadzi roślinki przed naszym blokiem.

Od razu dała sie polubić, bo zależy jej na tym, aby było ładnie i zielono, a więc zaskarbiła sobie naszą sympatię.

Mój Mąż jest w zarządzie Wspólnoty Mieszkaniowej i także lubi sadzić różne drzewa przed naszym blokiem i razem z panią od sadzenia działają i nawet przeszli na „Ty”. 😀

W naszym bloku jest fajna ekipa, której zależy na tym, aby się nam tu mieszkało przyjemnie i w zgodzie.

W mojej klatce mieszka mężczyzna chory na raka. Jest już po serii naświetlań, ale nie jest pozostawiony sam sobie.

Mężczyzna nie ma za wiele pieniędzy, a więc my – jako sąsiedzi go dokarmamy.

Która gospodyni ma za dużo np. zupy, to zanoisi  mu w słoiku, aby nam sąsiad zdrowiał.

W swojej klatce mam sąsiada, że gdybym potrzebowała pomocy pod nieobecnośc Męża, to zawsze mogę na Niego liczyć i to jest też budujące, bo otwarci jesteśmy tu na drugiego człowieka.

Czasami lepiej się żyje z sąsiadami niż z własną rodziną. Noszę się z zamiarem kasowania częściowego rodzinnych numerów w telefonie!

To takie miłe migawki z mojego codziennego życia –  z mojego małego podwórka.

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Od wschodu do zachodu słońca

Udało się przeżyć kolejną zimę i doczekałam się kolejnej wiosny – dziś u mnie cudnej!

Wstałam o poranku i zauważyłam z balkonu, że drzewa posadzone w szpalerze ślicznie się ukwieciły na różowo.

Nawet nie wiem jak się te drzewa nazywają, a ja po swojemu je nazwałam czerwone klony, bo kiedy kwiaty przekwiatają, to zamieniają się w czerwone liście, aż do jesieni.

Oczywiście szukałam w Google, ale trudno mi nazwę dopasować do drzewa.

Skoro nastał tak piękny dzień i zauważyłam pojawiające się na balkonach kwiaty, to też mi się zamarzyło.

Co roku mówię sobie, że dam sobie spokój z kwiatami na balkonie, bo to jest trochę zachodu, gdyż trzeba systematycznie podlewać, nawozić, a i chronić przed szkodnikami, to się przełamuję i tej wiosny już je mam na balkonie.

Poprosiłam Męża, aby mi przytargał jakieś kwiecie prócz bratków i mam w jednej skrzynce stojące pelargonie, a w drugiej kolorowe begonie.

Ta sobota okazała się dniem takim trochę gospodarczym, bo  chodniki , oraz mały dywan zostały przez Męża wytrzepane, a ja odkurzyłam w mieszkaniu podłogi i starłam kurze po to, by poczuć się odświeżona i wiosenna.

Niby nic, a jednak ten dzień, to było takie przywitanie wiosny i tak bardzo się cieszę, bo świat nabiera barw i zapachów, a to zawsze jest ważne, by na nowo czuć pogodę w duszy.

Wieczorem, tuż przed zachodem słońca – Maż pojechał nad nasze jezioro i cyknął mi zachód słońca, co jest klamrą na zamknięcie bardzo dobrego dnia.

A teraz takie spostrzeżenie.

Otóż włączyłam w tv program „Jaka to melodia” i zatrzymałam się na dłużej, gdyż w pogramie zobaczyłam dawno niewidzianych „Trubadurów” i zespół „Vox”.

Jaka byłam zdziwona, bo panowie mocno się przez lata zmienili i wyglądają jak dinozaury,  a w pamięci miałam ich jako młodych, przystojnych mężczyzn – powalających urodą!

Popatrzyłam więc na siebie w lustrze i stwierdziłam, że jeszcze się tak nie posunęłam – żartuję!

 

 (Wiosna przyszła…)

Andrzej Poniedzielski

Wiosna przyszła z tą swoją zielenią
blade toto , niemrawe , brudzi
zanim jakie kwiatki wystrzelą
to nastęka się , namarudzi…
No i co ,że ptacy wrócili?
No i co , że fruwają w parkach?
-tyle że w jakich drzewach czy hebziach
z przeproszeniem złożą swe jajka
Te zającki, królicki, kacuski
wszędzie- w lasach, po łąkach, po domach
Mam się cieszyć, że „budzi się życie”
– mam się cieszyć, że budzi się komar?

Przyszła wiosna z tą swoją nadzieją
blade toto, niemrawo się dłubie
Pytam – czemu NA SZCZĘŚCIE?
Pytam – czemu NAJBARDZIEJ?
Pytam – …czemu ja tak to lubię?

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, drzewo, przyroda i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

 

Wspomnień czar!

Gdybym była młodsza, gdybym była, to też bym się wybrała z Mężem na pierwszego grilla – w tym roku!

U mnie dziś w zachodniej Polsce był piękny, słoneczny, optymistyczny dzień.

Mąż z kolegami postanowili więc rozpocząć sezon grillowy i pojechali na działkę, którą mamy na spółkę z naszym bardzo zaprzyjaźnionym sąsiadem.

Ja wolałam zostać w domu, gdyż wciąż jestem smutna,  w kontemplacji po śmierci Mamy i nie miałam ochoty opuszczać domu, choć może robię sobie tym krzywdę, gdyż życie toczy się dalej.

Codziennie widzę moją Mamę w trumnie i przypominam sobie, to Jej wielkie cierpienie, ale wiem, że kiedyś to minie, zatrze się trochę.

Mąż pielęgnuje swoje przyjaźnie z kolegami, bo z roku na rok jest ich coraz mniej, a pod koniec zeszłego roku pożegnał dwóch, swoich znajomych, co bardzo przeżył.

Pamiętam czasy, że jeździliśmy bardzo dużo za miasto, nawet kiedy były ostatnie śniegi.

Rozpalaliśmy ognisko i piekliśmy kiełbaski , a ja robiłam danie jednogarnkowe, kiedy tylko zaświeciło wiosenne słońce.

Bardzo lubiłam te wypady z dziećmi i znajomymi, bo usmażona kiełbasa i ciepłe danie z szybkowara smakowały wybornie na świeżym powietrzu z pierwszymi promieniami słońca.

Dwa lata temu całą rodziną bliższą i dalszą się umówiliśmy nad jeziorem w Drawnie i tam rozpaliliśmy pokażne ognisko, a ja się bardzo cieszyłam, że my dorośli pokazaliśmy naszym Wnukom jak można pięknie spędzić czas na świeżym powietrzu.

Mam wiele wspomnień z wyjazdami na biwaki, ale jeden mi utkwił na zawsze w pamięci.

Zebraliśmy sprzęt, a więc namioty, łóżka polowe, materace, koce, kuchenki gazowe i gary i pojechalśmy na naszą wyspę nad jeziorem i tam byliśmy przez dwa tygodnie.

Wędkowaliśmy, a ze złowionych ryb robiliśmy rybne, pyszne kotlety, a małe okonki marnowaliśmy w occie i z cebulą i to była pycha nie mówiąc o wędzonych węgorzach.

Dzieci nie wychodziły z wody i kąpaliśmy je w ciepłej, jeziornej wodzie przy cudownych zachodach słońca.

Jak dobrze mieć takie wspomnienia i ja wiem, że każdy człowiek chwali swoje miejsce do życia i ja chwalę się moją ziemią, gdzie jest masę jezior, do morza bardzo blisko.

Chwalę się, że mamy gdzie zbierać grzyby, bo lasy dookoła i gdzie można popływać kajakiem i też wędkować.

Zawsze sobie ceniłam takie wypady, gdzie wieczorem, przy rozpalonym ognisku można było pośpiewać i wpatrzyć się w płomienie i po prostu się wyciszyć.

Za tydzień jadę z Mężem na taki rekonesans po znajomych miejscach, aby sobie przypomnieć stare, dobre czasy.

A były to czasy, że Maż wyremontował Gaza – 69, który nas wszędzie dowoził i był bardzo pakowny – to były piękne w swoje prostocie czasy bez Internetu i telefonów komórkowych.

 

Obraz może zawierać: ogień, noc i jedzenie

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi i na zewnątrz

A teraz aby nie było tak ckliwie i pięknie przeczytajcie manifest ku Polsce jaką teraz jest!

Wkurwiłem się widząc tę bordową plamę w środku Europy (mapę skasował mi facebook!). To wyspa ciemnoty, zacofania, głupoty. Jesteśmy narodem ciemniaków, który nie ma pojęcia o problemach współczesnego świata, takich jak demografia, migracja, medycyna.

Polacy dają pieniądze na msze o deszcz, o zdrowie, o życie wieczne. Święcą samochody, maszyny, budynki, jedzenie. Pielgrzymują do cudownych obrazów. Jeżdżą, chodzą pieszo, a nawet na kolanach. Wymachują krzyżami i feretronami. Opasują granice państwa różańcem. Wnoszą do kościołów faszystowskie sztandary. Wypisują i wykrzykują obelgi pod adresem tych, co myślą inaczej niż oni. Modlą się do Boga, żeby ich pozostawił takimi, jakimi ich stworzył: bez rozumu, bez wiedzy, bez świadomości, jaką daje współczesna nauka. Modlą się o to, by ich kraj pozostał skansenem przeszłości, aby był taki, jak w dziewiętnastym wieku, a może i w średniowieczu. Zupełnie jak niszczący własne państwa islamscy fundamentaliści.

Wkurwiłem się czytając europejski raport o dostępie do antykoncepcji. Najniższy poziom w Europie! W państwach rozwiniętych dostęp do antykoncepcji oceniany jest na poziomie 90 i 80 procent, w Polsce na poziomie trzydziestu kilku. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym ten wskaźnik nie osiąga poziomu 40 procent, a 30 przekracza ledwo ledwo.

Ale o co chodzi? – pytają niektórzy. Przecież prezerwatywy leżą przy kasie w każdym supermarkecie i na każdej stacji benzynowej. To prawda, ale antykoncepcja to nie tylko prezerwatywy, to przede wszystkim wiedza, uświadomienie dzieci i młodzieży, świadome planowanie przez dorosłych życia własnego i życia własnej rodziny. To klimat, w jakim rozmawia się na ten temat. Nie tylko prywatnie, w rodzinie. Chodzi o klimat, w jakim przebiega debata publiczna, a ta w kwestii etyki seksualnej i kształtowania rodziny zdominowana jest u nas przez Kościół.

Polacy pozwalają, żeby ksiądz czy biskup pouczał ich, jak mają żyć i myśleć. Nie naukowiec, nie światły polityk jest ich przywódcą, nie odważny artysta, tylko konserwatywny, niewykształcony klecha. Zupełnie jak w islamskich republikach.

Wkurwiłem się patrząc na tę mapę Europy i uświadamiając sobie po raz kolejny, że Polska jest wyspą ciemnoty, zacofania, głupoty.

Popatrzcie tylko na mapę. Na bordowo: Polska, na samym końcu. Następnie przez jedenaście i pół procenta nic i dopiero potem Rosja, Białoruś, Węgry, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria i Słowacja. Rzeczywiście, przewodnictwo w Europie Wschodniej od morza do morza, a właściwie w Trójmorzu, jak chciał Kaczyński.

Polacy na każdym kroku dowodzą, że są narodem ciemniaków.

Wybrali faszystów do władzy. Wierzą, że są kimś lepszym niż reszta świata. Paw narodów i papuga. Gdyby nie Unia, nadal by wylewali ścieki wprost do rzek, śmieci wywoziliby do lasu, a srać chodzili za chałupę.

Gardzą swoimi najlepszymi bohaterami, twórcami, politykami, jeśli ci nie popierają ich faszystowskiej władzy lub kiedykolwiek ośmielili się krytykować jej idee, nawet przed dziesiątkami, przed setkami lat. Usuwają ich z historii. W mediach i w szkole. Poeci, na których wierszach ich dzieci uczą się języka, ponoć zażydzają ich wspaniałą mowę. Mowę, którą się słyszy na ulicy. Same przekleństwa na H, na K, na P. Te słowa zna już cały świat.

Mówią o sobie, że bronią Europy przed islamizacją, a tymczasem doprowadzili swój własny kraj do niespotykanej na naszym kontynencie klerykalizacji: w państwie, w szkołach, w szpitalach, w urzędach, w telewizji, w sztuce. Gdzie nie spojrzysz, tam ksiądz. W Polsce ksiądz jest głównym bohaterem co najmniej dwóch telewizyjnych oper mydlanych! Tylko Iran i Afganistan posunęły się dalej.

Pozwalają, by nauczyciele i pielęgniarki byli pariasami pracującymi za grosze. Żądają tego także i od lekarzy i od sędziów. Za karę, bo ich środowiska ośmieliły się przeciwstawić faszystowskiej władzy. Wierzą, że dobrobyt nie jest efektem pracy, przedsiębiorczości, pilności w szkole, wiedzy i wykształcenia, lecz że zależy od przyznawanych przez możnowładców hojną ręką zasiłków.

Doją Unię, dostają miliardy na autostrady, drogi, oczyszczalnie ścieków, uczelnie, szkoły i urzędy, na szkolenia, na rozwój zacofanych regionów, na dopłaty do rolnictwa, a mówią, że okradają ich brukselskie elity. Przed transformacją, którą nazywają zdradą elit i przed wejściem do Unii Europejskiej, które postrzegają jako utratę suwerenności, jeździli furmankami po dziurawych drogach, stali w kolejkach po ochłap mięsa, po cukier, papier toaletowy, meble. Po wszystko. Po trzydzieści lat czekali na przydział mieszkania w blokowisku z wielkiej płyty, a jak zdecydowali się sami zbudować dom, kradli z zakładów pracy cement, w teczkach wynosili cegły i gwoździe, na lewo kupowali piach, dachówki, pustaki, armaturę, a po znajomości – pralki i lodówki.

Kraj ich kwitnie co najmniej od piętnastu, dwudziestu lat, co widać na każdym kroku: w każdej wsi, miasteczku i metropolii, a oni powtarzają za demagogami, że Polska pogrąża się w ruinie.

Cały świat nas sobie wytyka palcami. Kiedyś byłem dumny z tego, że jestem Polakiem, dziś coraz częściej się tego wstydzę, musząc tłumaczyć swoim przyjaciołom z zagranicy, że nie wszyscy upadliśmy na głowę, a tylko połowa tego narodu.

Ale Polska to wciąż mój kraj. Jedyny! Nie dam więc sobie wmówić, że wierząc w naukę, w rozum, w pracę i wykształcenie, w nowoczesność i Europę, a protestując przeciwko rządom faszystów i cwaniaków, przeciwko kłamstwom i manipulacjom propagandy, przeciwko panoszeniu się religii i Kościoła, które w cywilizowanym świecie są już tylko reliktem przeszłości, jestem zdrajcą, jak oni by chcieli.

Zresztą, jeśli ktoś mi wmawia, że zdradzam swój naród, ponieważ wyznaję wartości racjonalistyczne, liberalne, prodemokratyczne i proeuropejskie, to w oczywisty sposób demaskuje sam siebie jako wroga tych wartości, czyli demonstruje, że jest ciemniakiem, który pragnie by jego kraj stał się zupełnym ciemnogrodem.

Nie dam sobie wmówić, że ja czy ktokolwiek z moich przyjaciół, nie jest prawdziwym Polakiem, z tego powodu, że jego dziadkowie czy pradziadkowie nosili żydowskie, niemieckie czy litewskie nazwisko.

Wierzę, że wkrótce bielmo ciemnoty i propagandy spadnie z oczu moim rodakom i że znów będziemy liderem rozsądku, pracowitości, wolności i demokracji. Że znów będziemy oddychać pełna piersią i mówić jak dawniej, że tutaj aż chce się żyć.

JERZY KRUK