Archiwa tagu: wojsko

Czasami trzeba oczyścić się z czasów PRL!

 

Å»ony mundurowych zdradzają, jak wygląda ich życie. „Z pozoru miły, a w domu piekło”

Znalazłam w sieci poniższy felieton o kobietach bitych,  maltretowanych przez swoich ojców, mężów, którzy służą Polsce i bronią jej w wojskowych mundurach.

To skłoniło mnie do wspomnień jak to było w mojej rodzinie, kiedy dorastałam.

Ojciec mój wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego w latach 50-tych jeszcze przed moimi narodzinami.

W 1954 roku pobrali się z moją mamą i tak za dwa lata na świecie pojawiłam się ja.

Ojciec naprawdę szybko awansował i był człowiekiem ambitnym, a więc piął się po szczeblach kariery wojskowej.

Wiązało się to z przenoszeniem go po różnych zielonych garnizonach, co było udręką dla mojej matki, która załatwiała to logistycznie, bo ojciec nie miał na to czasu.

Kiedy następna przeprowadzka osadziła nas w Ustce, a ja miałam 5 lat – ojciec został oddelegowany do Warszawy i tam współpracował ze znanym Kiszczakiem, który był szefem kontrwywiadu w Polsce.

Pamiętam jak ojciec przyjeżdżał z Warszawy na przepustki i długo w nocy z mamą rozmawiał i płakali. Miałam siedem lat, ale wówczas nie rozumiałam wszystkiego.

Musieliśmy się znowu przeprowadzać i w 1963 roku zamieszkaliśmy w pipidówce, jaką było moje miasto, w którym mieszkam do dziś.

Ojciec  w randze kapitana rozsypał się na drobny mak i utopił się w alkoholu, a to wiązało się z końcem kariery wojskowej.

W domu zaczął się horror, gdyż pod wpływem szalał i bił mnie, siostrę,  matkę i cały stres wyładowywał na rodzinie.

Fruwało w domu wszystko, bo meble, szkło w drzwiach, ataki na nas w nocy, kiedy drzwi były podparte krzesłami, a ja spałam na łóżku polowym.

Oberwałam po głowie pałąkiem i czym się dało, a nawet miał zamiar dźgnąć mnie nożem w plecy i tu uratowała mnie matka.

Zamarzył sobie hodowlę kur w domu i w drugim pokoju stworzył kurnik, a ja ze względu na smród nie mogłam do siebie nikogo zaprosić, bo tak się wstydziłam!

Przeszłam piekło i chyba każda z nas przeżyła horror, bo to wszystko nie było normalne.

W końcu matka wzięła rozwód, ale ojciec kompletnie sobie nie radził i w pewnym momencie znalazł się w psychiatryku, bo tak zniszczył go alkohol i samotność,

Postarałam się i ordynator szpitala pomógł mi znaleźć dla niego Dom Pomocy Społecznej i tak uratowałam go na 7 bezpiecznych lat!

Pewnego dnia dostałam telefon, że ojciec skoczył z okna i za parę dni zmarł.

Co mnie to nauczyło?

Nauczyło mnie bardzo wiele, bo chociażby to, że dzieci są świętością i nie wolno ich bić i należy tak  postępować, aby nikt nie płakał przeze mnie.

W życiu coś mi się udało, a może coś spieprzyłam, ale wciąż pracuję nad sobą, by po mojej śmierci nikt nie miał żalu, a jeśli, to niech mi wybaczy, bo każdy z nas ma prawo do błędu, ale i każdemu należy dać drugą szansę!

1 Lutego 2019 roku zmarła mama i spoczęła w jednym grobie z ojcem!

Mam nadzieję, że w końcu się pogodzili i zjednali!

Mam Męża, który przeżył w domu rodzinnym prawie to samo, bo jego ojciec także wylewał swoje wojskowe frustracje na rodzinie.

Dlatego tak świetnie się rozumiemy i we dwoje pragniemy, aby nasze dzieci nam wybaczyły małżeńskie błędy, które po latach doprowadziły nas do zgody i miłości, bo lepiej późno, niż wcale!

„Żony mundurowych zdradzają, jak wygląda ich życie. „Z pozoru miły, a w domu piekło”.

Jak wygląda życie z „wojskowym”? Czy faktycznie „za mundurem panny sznurem” i nic więcej się nie liczy? W Internecie można przeczytać wiele historii kobiet, które nie tak wyobrażały sobie życie z mężem mundurowym. Zamiast poczucia bezpieczeństwa czują w domu strach. Zamiast pomocnej dłoni mają pięść przy twarzy. Te, które przeżywają w domu podobne piekło, odważyły się napisać o tym publicznie.

Czy faktycznie prawdą może być to, że mężczyźni, którzy na co dzień są żołnierzami, policjantami, czy strażakami, mogą siłowe rozwiązania przenosić do domu?

O tym przekonały się te kobiety, które nie bały się powiedzieć o swoich historiach:

Z pozoru na zewnątrz bardzo miły, a w domu istne piekło. W większości przypadków z takimi ludźmi życie jest niemożliwe. Są dwa wyjścia, albo udawać, że nic się nie dzieje, albo go zostawić.

Niestety bardzo łatwo znaleźć takie historie, w których z pozoru spokojni mundurowi, którzy w sferze publicznej uchodzą za wzór cnót, na co dzień, za zamkniętymi drzwiami są oprawcami swoich żon.

Ja jestem dopiero 2 lata po ślubie niestety… Tyran, tyran i jeszcze raz tyran! Dzień w dzień alkohol w domu i awantury. Nie mogę mieć żadnych koleżanek, bo boi się, że będę gadała o nim, z żadnym facetem nie mogę rozmawiać, bo jest zazdrosny i robi mi wojnę, że się wtedy k…! Łamie mi hasła na komputerze czy próbuje na maile wchodzić, nie wspomnę już o sprawdzaniu telefonu. On jest najlepszy we wszystkim, o wszystkim wie, najlepiej zarabia, pracuje itp. Wszyscy wokół są głupkami i biedakami. Za kogo ja wyszłam??

Mój mąż odkąd pracuje w mundurówce, zmienił się diametralnie, alkohol i koledzy są zawsze na pierwszym miejscu. Imprezy wielogodzinne, ciągi alkoholowe, godziny nadliczbowe – to moja smutna codzienność. To prawda, że mundur zmienia ludzi, może nie wszystkich, bo nie można generalizować. Wierzę, że są mundurowi, którzy po powrocie do domu są normalnymi mężami. Mój taki nie jest. Praca w mundurówce odsłoniła jego koszmarne oblicze. Mundur uruchomił w mózgu mojego męża jakiś impuls, bo on przychodząc do domu – mentalnie wciąż w tym mundurze jest. Na razie wyprowadziłam się z domu, bo nie wierzę w żadną zmianę. Tyle razy obiecywał.

A propos wojskowych. Byłą żoną nie jestem, ale córką. Dużo jest prawdy w tym co, kobiety, piszecie 🙂 Mój ojciec ma wiele cech o których wspominacie. Jest despotyczny i nie znosi sprzeciwu. Po pracy często się na nas wyżywa (na moich siostrach i mamie). Nie pije, ale zdarzało mu się często bić mnie i moje siostry. Powodów nie było albo były błahe. A kiedy byłyśmy małe w domu musiała panować grobowa cisza. Nie mogłyśmy się bawić, słuchać muzyki itd. Mamy, mam nadzieję, nigdy nie uderzył. Moja przyjaciółka też ma ojca wojskowego. I to już jest pełna patologia. Pije, zdradza, bije itd. No i koleżanka z klasy. Jej ojciec jest „porządny”. Taki, wiecie, wyprasowany, wypachniony, elegancki. W domu błysk, zawsze pyszny obiad. Jego żona nie pracuje, więc robi wszystko w domu. Wszystko by było super, gdyby nie to, że moja przyjaciółka (19 lat) nie może sobie sama nawet ciuchów sama wybrać. Wszystko kontroluje ojciec – pułkownik. Krój, kolor itd. można powiedzieć: wojskowa dyscyplina. A, no i jeszcze sąsiadka ma męża wojskowego. On jest lekarzem wojskowym. Cóż, nie pije, chodzi do kościoła itd. ale robi łaskę, że daje pieniądze na cokolwiek, trzeba mu usługiwać na każdym kroku bo jaśnie pan nie potrafi sobie herbaty sam zalać, wszyscy wokół to hołota nie warta powiedzenia „dzień dobry”. Aha, no i też bije swoje dzieci, ot tak, żeby się za głośno nie śmiały.

„U mnie też nie można w własnym domu być szczęśliwym. Jak słucham muzyki albo bawię się z dzieckiem i głośno się śmiejemy to od razu szuka zaczepki, żeby tylko była kłótnia”.

Wtedy… idę dziecko położyć spać i sama kładę się przy nim i udaję, że śpię, żeby tylko się odczepił. Obiad o 15.30 podany na stół już musi stać jak „pan i władca”, jak chce mi zrobić na złość to nie zje go, bo nie jest głodny, a jak obiadu nie zrobię to jestem leniwą k… Jak wychodzę gdzieś z domu, muszę dokładnie co do minuty określić o której będę z powrotem, sprawdza mi paragony, telefon, łamie hasła. Ostatnio zabronił mi na studia jechać, bo tam nie wiadomo co robię… Jednym słowem żyję terroryzowana.

Oczywiście nie wszyscy tacy są, czego dowodem był ten wpis przepełniony miłością i szacunkiem.

Współczuję wam dziewczyny, ja mam zupełnie inne obserwacje związane z wojskowymi – mój śp. Tata (starszy chorąży sztabowy): cudowny, ciepły i rodzinny człowiek, jeśli przynosił jakieś problemy z pracy do domu, to po prostu rozmawiali z mamą, zero awantur, dyscypliny, alkoholu – oprócz normalnego „używania” podczas np. imprez rodzinnych, Sylwestra itp. Mój brat – major (bardzo stresująca i odpowiedzialna praca, wielu podwładnych pod sobą, odpowiedzialność za życie pilotów): udana rodzina, dwie dorosłe już córki (brat starszy ode mnie o całe pokolenie), podobnie rodzinny i kochający (chociaż mnie wkurza na każdym kroku z powodu odmiennych poglądów na życie), alkohol okazyjnie, wielu przyjaciół.

Mój kolega – lekarz wojskowy – super facet, ma świetną żonę, udane życie, synka, niezwykle uczynny wobec znajomych – kiedy mój tata ciężko zachorował, ten nieba by mu przychylił, choć nie musiał… Musiałyście bardzo pechowo trafić, ja miałam szczęście i cudowne dzieciństwo, ale wiem i widzę, jak wokół mnie (sąsiedzi to niemalże sami wojskowi) wielu z nich, zwłaszcza wojskowych starszej daty strasznie stoczyło się przez alkohol.

Jakie Wy macie doświadczenia?

https://www.popularne.pl/mundurowi-w-domu-sa-tyranami/?utm_source=facebook&utm_medium=Fanpage&utm_campaign=olap&fbclid=IwAR3Q_ChG-QhRKboDAbVEvxnKTyWHHmQJD-mCiwHvvYK2W61mQBbU-4yy4Sc

Reklamy

Pisowska defilada!

Z okazji Święta Wojska Polskiego, bo już nie Ludowego wywiesiliśmy z Mężem flagę na balkonie!

Od zawsze lubiłam wojsko i parady, choć to było pod ruskim butem, ale kiedyś tego nie rozumiałam będąc dzieckiem.

Jestem bardzo związana z wojskiem, bo mój Ojciec był wojskowym i z tego powodu moja Mama trzy razy pakowała manatki i jechaliśmy do kolejnego, zielonego garnizonu, bo Ojciec był zajęty karierą wojskową.

Pamiętam, że kiedy miałam sześć lat jechaliśmy wojskowym „Lublinem”, w stugach deszczu do kolejnego garnizonu.

W takich garnizonach stały dwa, trzy bloki z mieszkaniami dla kadry wojskowej i w tych garnizonach rządziły żony i matki kadry wojskowej, bo mężczyźni koczowali w jednostkach wojskowych, albo na poligonach.

Wojskowa kariera zniszczyła mojego Ojca, bo w czasach socjalizmu niszczyła wielu z powodu durnych rozkazów i regulaminów.

Ojcowie moich znajomych z podwórka przeważnie nadużywali alkoholu i pili, aby jakoś przetrwać.

Mój Ojciec też pił i prawie w każdej rodzinie wojskowej rozgrywały się okrutne dramaty.

Pamiętam, że jakiś pijany ojciec zostawił broń pod poduszką i znaleźli ją jego synowie. Jeden brat strzelił do drugiego brata z broni ojca. Na szczęście kula trafiła dosłownie pięć centymetrów od serca.

W związku z tym i w mojej rodzinie były poważne rozmowy między Ojcem, a Matką, którą pamiętam płaczącą, kiedy Ojciec był oficerem Kiszczaka i źle się w wojsku działo.

Rozpił się i musiał z wojska odejść do rezerwy, a to spowodowało, że się totalnie załamał.

Mimo takich przejść nigdy nie straciłam szacunku do wojska, bo prawie całe życie byłam blisko, gdyż nawet w wojskowości pracowałam jako pracownik cywilny w księgowości.

Byli i są w nim ludzie porządni, ale są i kanalie, które trzymają się ściśle, wojskowego regulaminu i nie odpuszczą na jotę gnębiąc każdego, kto tego regulaminu nie przestrzega i minimalnie go złamie.

Jestem prawdziwą kobietą, bo za mundurem panny sznurem i uwielbiam defilady i lubię patrzeć na mężczyzn ubranych w mundury, którzy bronią Polski i jej się całkowicie oddają.

Jednak dzisiejsza defilada uświadomiła mi jak bardzo wojsko zostało upartyjnione i jak mało liczy się w Unii Europejskiej i w NATO.

Obecnie rządzący na nowo kierują wojsko w niebyt i wszyscy przestają się z naszą armią liczyć, a to za przyczynkiem nieudolnego Macierewicza, który ośmieszył nas na arenie międzynarodowej.

Zostali pozwalniani z wojska generałowie, którzy pokończyli znamienite uczelnie i przeszkolenia, a nominowani na stanowska są ludzie zgadzający się z partią rządzącą i potakiwacze.

Smutny to obraz, ale mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni, ale latami trzeba będzie naprawiać szkody wyrządzone polskiej armii.

Dziś „Minister” Błaszczak wystawił sprzęt – atrapy z lat 80-tych i się szczycił defiladą, a moja falga na balkonie, to jest manifest na inne rządy, które oddadzą wojsko w ręce fachowców, a nie w ręce dyletantów i Obrony Terytorialnej, dla której kupuje się umundurowane na Allegro!

Ten rząd myśli, że w razie agresji, to nasi ułani z szabelką i na koniu popędzą wroga, kiedy Ameryka tworzy dowództwo do spraw Kosmosu!

Militarna przepaść!

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Metalowe „ptaki” na mojej ziemi

Dzień dobry.

Wczoraj mnie nie było, bo miałam gości, czyli wnuczęta i ich rodziców, a więc nie było za wiele czasu, by tu zajrzeć i cokolwiek napisać. Bliscy są ważniejsi, a ja zawsze zdążę, by cokolwiek tu skrobnąć. 😀

Jednak włączając telewizor dowiedziałam się, że! No właśnie:

Wyobraźcie sobie malutką, senną wioseczkę w jesiennym i uśpionym nastroju. Wiadomo, że o tej porze roku ludzie już powoli szykują się do zimy i zajmują  swoimi sprawami, a tu jak grom z jasnego nieba na ich pole lądują jakieś wielkie, zielone maszyny. Okazuje się, że na ich udeptanej ziemi, bardzo blisko mojej miejscowości lądują amerykańskie helikoptery Apache, ponieważ z przyczyn pogodowych to lądowanie nastąpiło. 

Ludzie jak się dowiedzieli, to zrobili oczy jak pięć złotych i tak: Ludzie młodzi zjawili się na lądowisku, aby zrobić sobie zdjęcia z amerykańskimi żołnierzami, a ludzie starsi, ale bardziej kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich nakarmiły żołnierzy i poczęstowały gorącą i czarną kawą na znak polskiej gościnności. 

Piszę o tym, ponieważ nie codziennie Amerykanie lądują na ziemiach zachodnich, a więc jest to swego rodzaju taka ciekawostka, którą uwieczniam na blogu. 😀

 

Dzisiaj pozwoliłam sobie obejrzeć film dokumentalny pt. „Rosyjskie więzienia” Jestem ciekawa tego kraju może dlatego, co dzieje się na Ukrainie. Może dlatego, że ciekawi mnie psychika możnowładcy Putina i jego dyktatura w rządzonym przez siebie kraju.

Jeśli chcecie też się czegoś dowiedzieć o Rosji, to zachęcam do obejrzenia tego dokumentu:

http://vod.pl/filmy-dokumentalne/rosyjskie-wiezienia/pcqg3#0

Dowiedziałam się, że 30% więźniów w rosyjskich więzieniach, to są zupełnie niewinni ludzie, którzy zajmowali się biznesem i przedsiębiorcy. Dowiedziałam się, że klucze do wszystkich więzień w Rosji znajdują się w rękach Putina, który bezceremonialnie zgadza się na zamykanie ludzi w więzieniach, którzy odnoszą sukces w prowadzeniu swoich biznesów. Putin boi się ludzi mądrych i wykształconych, a więc ich usuwa ze swojej drogi. 99% spraw sądowych kończy się skazaniem i zamknięciem w więzieniu i jest to wyższy procent niż za rządów Stalina.

Taka polityka wymiaru sprawiedliwości budzi bezwzględny sprzeciw Narodu i domagają się usunięcia Putina ze stołka. Zawiązują się stowarzyszenia, w których uczestniczą bardzo często kobiety, których mężowie odbywają niesłuszne kary i w podziemiu robią wszystko, aby sprawy nabrały jawności, by świat się dowiedział jaką politykę stosuje Putin.

Jest to bardzo mocy dokument obnażający chory system sprawiedliwości, z którego możemy się wiele dowiedzieć o kraju, z którym graniczymy.

Za mundurem panny sznurem

Dziś jest Święto Wojska Polskiego i przez Warszawę przetoczyła się i przeleciała nasza narodowa siła. Zobaczyliśmy chłopców malowanych jak ta lala i nigdy się nie dziwiłam, że kobiety przepadają za widokiem mężczyzn w mundurach. Przystojni, wyprostowani, ogoleni, dopięci na ostatni guzik, a buty i broń wybłyszczone, że mucha nie siada. Piękny i budujący widok. To dzielni chłopcy, gotowi do obrony naszego kraju, choć moim skromnym zdaniem, oby nigdy już nie doszło do tego, aby ci chłopcy musieli ginąć za naszą wolność, choć czasy mamy wyjątkowo niespokojne i pełne obaw.

Zastanawiam się dlaczego w tym roku defilada w Warszawie była z takim rozmachem? Ano pewnie dlatego, aby pokazać światu, a najbardziej sąsiadowi na wschodzie, że nie jesteśmy tacy bezbronni i niech mają baczenie, że jesteśmy uzbrojeni, ale moim zdaniem to kropla w morzu, gdybyśmy naprawdę bronić się mieli. Wciąż potrzeba dużo pieniędzy na zakup nowoczesnej broni i by wyszkolić żołnierzy gotowych na każdą ewentualność. Ogromnie ubolewam nad tym, że świat wciąż się zbroi i wielkie koncerny zbrojeniowe na tym zarabiają ogromne pieniądze, a na świecie jest tyle ubóstwa i głodu. Tak dziwnie ułożony jest ten świat, że kolor khaki i różne jego odcienie królują wśród palety barw.

Maciek Maleńczuk chyba wyprzedził swoją piosenką, songiem dla Putina, choć w piosence dominuje wulgarne słowo, to jednak wklejam, gdyż chyba jako jedyny przewidział, że Putin ze światem cackać się nie będzie i tak też się stało. Putin chce być nie tylko Carem Rosji, ale i całego świata, bo tak to sobie obmyślił i świat bacznie teraz obserwuje każdy jego ruch. Nie pojmuję, co chce Putin udowodnić światu i do czego dąży, kiedy jego kraj składa się z przeciwności, gdzie żyją miliarderzy i skrajnie biedni ludzie. Czy nie dostrzega, że w jego kraju, żyją ludzie i dzieci na skraju ubóstwa, a on lekką ręką odbiera życie innym i gwałci wszelkie zakazy i nakazy międzynarodowe?  Nie wiem, co z nami będzie, jeśli nikt nie zdoła powstrzymać zapędów chorego człowieka na władzę!

To już mój trzeci wpis na temat aktualnych wydarzeń na Ukrainie i działaniach Putina, ale ja naprawdę boję się dyktatorów!

https://www.youtube.com/watch?v=zMfZK56OPMM

Wszyscy dziś śledziliśmy tę wspaniałą i widowiskową defiladę wojskową, ale nikt się nie zająknął ani słowem, o roli kobiety i żony żołnierza. Jakby wszyscy zapomnieli, że oni są w związkach małżeńskich i są mężami i ojcami swoich dzieci.

Przejrzałam fora dla takich kobiet i chyba nic się nie zmieniło od czasów dawno minionych, kiedy mężczyźni wojskowi siedzieli po kilka miesięcy na poligonach, gdy ich żony chowały w tym czasie dzieci i wszystkie obowiązki spadały na ich barki. To one pakowały rzeczy i meble, kiedy ich mąż dostawał przeniesienie do kolejnego, zielonego garnizonu. To one znosiły humory męża, który wracał z takiego poligonu i kompletnie nie potrafił się odnaleźć w rzeczywistości. To one wytrzymywały pijaństwo męża, bo nie umiał poradzić sobie ze stresem i często swoje frustracje wyładowywał na rodzinie. 

Wiem, o czym piszę, bo sama miałam Ojca i Teścia, którzy kompletnie sobie nie radzili poza koszarami, a moja Mama i Teściowa wiele lat próbowały utrzymać rodzinę, znosząc fochy faceta, który nic innego nie potrafił, narzucając swój dyktat swoim dzieciom i żonie.

Nie wiem jak jest obecnie, ale chyba niewiele się zmieniło, bo czytając fora dla kobiet wojskowych, w dalszym ciągu podnoszony jest temat pijaństwa i agresji podczas życia z wojskowym. Nie generalizuję, bo lekarz, czy nauczyciel, także może być tyranem, ale zawód wojskowego chyba najbardziej jest narażony na stres, bo rozkaz należy wykonać!

Jak rozpętać III Wojnę Światową – ku pamięci na moim blogu

1 marca 2014 r. Putin otrzymał zgodę na wysłanie swoich wojsk na Ukrainę. Czy ktoś spodziewał się takiego obrotu sprawy? Chyba niektórzy tak, bo po Putinie wszystkiego spodziewać się można. Najpierw urządził Igrzyska Olimpijskie w Soczi pod maską pokoju i sportowej zabawy, aby za chwilę wsadzić w plecy nóż Ukrainie. Piszę o tym dlatego, żeby było to wydarzenie zapisane na kartach mojego bloga. Nie możemy przejść obojętnie obok tego historycznego wydarzenia, bo to nie dzieje się tysiące kilometrów od Polski, a tuż za naszą granicą. 

Są pewne spekulacje, o co w tym wszystkim chodzi i spotkałam w sieci chyba całkiem dobrą analizę zamiarów Putina, a więc: 

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,15548832,W_co_gra_Rosja___Sa_3_warianty__Rosja_chce_naddniestryzacji.html

„- Jaki cel ma Rosja, rozpoczynając ogromną wojnę propagandową i psychologiczną, praktycznie zajmując obszar autonomicznej republiki Krymu? Są trzy warianty – wyjaśnia na antenie TOK FM Łukasz Adamski z Centrum Polsko-Rosyjskiego dialogu i Porozumienia.

– Pierwsza hipoteza? Rosja próbuje wariantu „naddniestryzacji” półwyspu – stworzenia parapaństewka, które formalnie będzie częścią Ukrainy, a faktycznie będzie pod całkowitą kontrolą Rosji – mówi Adamski. – Drugi wariant jest taki, że działania Rosji to presja wywierana na rząd w Kijowie i Zachód. Po to, by doprowadzić do powrotu Janukowycza – kontynuuje.Jego zdaniem jest też trzecia możliwość, w której Rosja gra nie tylko na separatyzm Krymu, ale w ogóle na oddzielenie się od Ukrainy południowych i wschodnich części kraju. Adamski podkreśla, że – z punktu widzenia prawa międzynarodowego – wydarzenia, które dzieją się na Krymie od czwartku, takie jak szturmowanie budynków rządowych przez oddziały paramilitarne, można definiować po prostu jako agresję.”
A więc będziemy obserwować, co się wydarzy dalej i oby żadna kobieta i żadne dziecko nie opłakiwało straty męża, czy ojca, a cały ten konflikt zakończył się pokojowo – oby!

Wyciągnięte z pamięci

Wczoraj  w TVN w programie „Czarno na białym” pokazali Czesława Kiszczaka, który jak widziałam – stoi nad grobem i nigdy żadna sprawiedliwość go już nie dosięgnie, bo jest już schorowanym człowiekiem i ma w zasadzie do tego prawo, wszak starość dopada wszystkich bez wyjątku i jest w zasadzie sprawiedliwa.

Patrzyłam tak na ten żenujący program, z racji żenującego dziennikarzyny, który zadawał strasznie infantylne pytania, a może po prostu inaczej mu nie wypadało, widząc wrak człowieka i sobie przypomniałam mojego Ojca, który był w latach 50 – tych, podwładnym Kiszczaka. Pamiętam jak przez mgłę, że często Ojciec wracając z jednostki bardzo płakał i opowiadał mojej mamie, że dłużej tego nie wytrzyma. Nie znam szczegółów, bo byłam zbyt mała, ale chyba teraz wiem, że Kiszczak nie był nigdy łatwym człowiekiem, a raczej bardzo przebiegłym i bezlitosnym. Mój Ojciec się załamał po służbie pod wodzą Kiszczaka i nigdy się z tego nie podniósł. Minęło 20 lat, od śmierci mojego Ojca, a po 20 latach „kosa” zagląda w oczy generała!