Archiwa tagu: wyb贸r

Samotno艣膰!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: ro脜聸lina i jedzenie

Jutro b臋dzie u mnie na obiad fasolka szparagowa – oczywi艣cie z mas艂em i bu艂k膮 tart膮.

Moje Dziecko ma ogromn膮 dzia艂k臋, kt贸r膮 uprawia z M臋偶em i tym sposobem mamy na jutro obiad.

Moje dzielne Dziecko – takie pracowite – praca, dom rodzina i dzia艂ka, ale ja kiedy艣 by艂am taka sama.

Ucz臋 si臋 robi膰 zdj臋cia smartfonem i wybra艂am tak膮 opcj臋 jak na zdj臋cu powy偶ej.

Przeskocz臋 na inny temat, bo w艂a艣nie w telewizji us艂ysza艂am, 偶e w Polsce ludzie s膮 coraz bardziej samotni i ju偶 prawie, co trzeci Polak 偶yje jako singiel z wyboru, albo z konieczno艣ci.

Najbardziej samotni s膮 seniorzy, kt贸rym umar艂 ma艂偶onek i nie maj膮 zamiaru szuka膰 na stare lata partnera.

Seniorom 偶y膰 w pojedynk臋聽 – z jednej emerytury jest bardzo ci臋偶ko, gdy偶 s膮 one g艂odowe i dlatego nie sta膰 ich na warzywa i owoce, kt贸re w tym roku s膮 bardzo drogie.

Zazdroszcz膮 emerytom 偶yj膮cym np. w Niemczech, gdzie emerytury s膮 przyzwoite i sta膰 ich jest nawet na zagraniczne wakacje.

U nas senior liczy ka偶dy grosz i wybiera mi臋dzy jedzeniem, a wykupem lek贸w!

Ludzie m艂odzi tak偶e wybieraj膮 samotne 偶ycie, bo chc膮 posmakowa膰 偶ycia, zrobi膰 karier臋 zawodow膮 i coraz p贸藕niej wst臋puj膮 w zwi膮zki!

Na wsi sytuacja jest nie lepsza, bo m艂odzi uciekaj膮 do miasta, a ci co zostaj膮 nie maj膮 szans za艂o偶y膰 rodziny.

Podobno jest taka tendencja na ca艂ym 艣wiecie, 偶e ludzie s膮 bardzo samotni, a chyba najbardziej samotni s膮 Japo艅czycy, kt贸rzy pracuj膮 bardzo du偶o i nie maj膮 czasu na 偶ycie prywatne.

Jeste艣my spo艂ecze艅stwem starzej膮cym si臋 i obserwuj臋 ludzi w moim mie艣cie i stwierdzam, 偶e tej staro艣ci jest coraz wi臋cej.

Wida膰 to wiosn膮, kiedy wychodz膮 ze swoich dom贸w, aby pospacrowa膰 z laseczk膮, albo balkonikiem.

Ka偶dego dnia ciesz臋 si臋, 偶e jeste艣my z M臋偶em wci膮偶 razem, bo to nadaje 偶yciu sens.

Nie tak dawno zrobi艂am sejs臋 i zatytuowa艂am j膮 – Senior w mie艣cie:

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba, ludzie stoj脛聟, drzewo i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, na zewn脛聟trz i przyroda

 

Przeczytajcie poni偶sze, wzi臋te z Facebooka. 艁za w oku!

LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH聽

Przyjecha艂em pod adres do klienta, i zatr膮bi艂em. Po odczekaniu kilku minut, zatr膮bi艂em ponownie. By艂 p贸藕ny wiecz贸r, pomy艣la艂em 偶e聽klient si臋 rozmy艣li艂 i wr贸c臋 do „bazy”… ale zamiast tego zaparkowa艂em samoch贸d, podszed艂em do drzwi i zapuka艂em. „Minutk臋!”, odpowiedzia艂 w膮t艂y, starszy g艂os. Us艂ysza艂em odg艂os tak jakby co艣 by艂o ci膮gni臋te po pod艂odze…
Po d艂ugiej przerwie, otworzy艂y si臋 drzwi. Sta艂a przede mn膮 niska , na oko dziewi臋膰dziesi臋cioletnia kobieta. Mia艂a na sobie kolorow膮 sukienk臋 i kapelusz z dopi臋tym welonem; wygl膮da艂a jak kto艣 z filmu z lat czterdziestych.
U Jej boku by艂a ma艂a nylonowa walizka. Mieszkanie wygl膮da艂o tak, jakby nikt nie mieszka艂 w nim od lat. Wszystkie meble przykryte by艂y p艂achtami materia艂u.
Nie by艂o zegar贸w na 艣cianach, 偶adnych bibelot贸w ani naczy艅 na blacie. W rogu sta艂o kartonowe pud艂o wype艂nione zdj臋ciami i szk艂em.
„Czy m贸g艂by Pan zanie艣膰 moj膮 torb臋 do samochodu?”, zapyta艂a. Zabra艂em walizk臋 do auta, po czym wr贸ci艂em aby pom贸c kobiecie.
Wzi臋艂a mnie za r臋k臋 i szli艣my powoli w stron臋 kraw臋偶nika.
Trzyma艂a mnie za rami臋, dzi臋kuj膮c mi za 偶yczliwo艣膰. „To nic”, powiedzia艂em, „Staram si臋 traktowa膰 moich pasa偶er贸w w spos贸b, w jaki chcia艂bym aby traktowano moj膮 mam臋.”

„Och, jeste艣 takim dobrym ch艂opcem” , odrzek艂a. Kiedy wsiedli艣my do samochodu, da艂a mi adres, a potem zapyta艂a: „Czy m贸g艂by艣 pojecha膰 przez centrum miasta?

„To nie jest najkr贸tsza droga”, odpowiedzia艂em szybko, w艂膮czaj膮c licznik op艂aty.
„Och, nie mam nic przeciwko temu”, powiedzia艂a. „Nie spiesz臋 si臋. Jestem w drodze do hospicjum.”
Spojrza艂em w lusterko. Jej oczy l艣ni艂y. „Nie mam ju偶 nikogo z rodziny”, m贸wi艂a 艂agodnym g艂osem. „Lekarz m贸wi, 偶e nie zosta艂o mi zbyt wiele…”

Wy艂膮czy艂em licznik… „Kt贸r臋dy chce Pani jecha膰?”

Przez kilka godzin je藕dzili艣my po mie艣cie. Pokaza艂a mi budynek, gdzie kiedy艣 pracowa艂a jako operator windy.

Jechali艣my przez okolic臋, w kt贸rej 偶yli z m臋偶em jako nowo偶e艅cy. Poprosi艂a abym zatrzyma艂 si臋 przed magazynem meblowym kt贸ry by艂 niegdy艣 sal膮 balow膮, gdzie chodzi艂a ta艅czy膰 jako m艂oda dziewczyna.

Czasami prosi艂a,by zwolni膰 przy danym budynku lub skrzy偶owaniu, i siedzia艂a wpatruj膮c si臋 w ciemno艣膰, bez s艂owa.

Gdy pierwsze promienie S艂o艅ca prze艂ama艂y horyzont, powiedzia艂a nagle „Jestem zm臋czona. Jed藕my ju偶 prosz臋”. Jechali艣my w milczeniu pod wskazany adres. By艂 to by艂 niski budynek z podjazdem, tak typowy dla dom贸w opieki.

Dwaj sanitariusze wyszli na zewn膮trz gdy tylko zatrzyma艂em si臋 na podje藕dzie. Musieli si臋 jej spodziewa膰. Byli uprzejmi i troskliwi.
Otworzy艂em baga偶nik i zanios艂em ma艂膮 walizeczk臋 kobiety do drzwi. Ona sama zosta艂a ju偶 usadzona na w贸zku inwalidzkim.

„Ile jestem panu winna?” Spyta艂a, si臋gaj膮c do torebki.

„Nic”, odpowiedzia艂em.

„Trzeba zarabia膰 na 偶ycie”, zaoponowa艂a.

„S膮 inni pasa偶erowie,” odpar艂em.

I nie zastanawiaj膮c si臋 kompletnie nad tym co robi臋, pochyli艂em si臋 i przytuli艂em J膮. Obj臋艂a mnie mocno.

„Da艂e艣 staruszce ma艂膮 chwil臋 rado艣ci”, powiedzia艂a. „Dzi臋kuj臋”.

U艣cisn膮艂em jej d艂o艅, a nast臋pnie wyszed艂em w p贸艂mrok poranka. Za mn膮 zamkn臋艂y si臋 drzwi – by艂 to d藕wi臋k zamykanego 呕ycia.

Tego ranka nie zabiera艂em ju偶 偶adnych pasa偶er贸w.Je藕dzi艂em bez celu, zagubiony w my艣lach. Co je艣li do kobiety wys艂any zosta艂by nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zako艅czy膰 jego zmian臋? Co gdybym nie podszed艂 do drzwi, lub zatr膮bi艂 tylko raz, a nast臋pnie odjecha艂?

My艣l膮c o tym teraz, nie s膮dz臋, abym zrobi艂 co艣 wa偶niejszego w ca艂ym swoim 偶yciu.

Jeste艣my uzale偶nieni od poszukiwania emocjonuj膮cych zdarze艅 i pi臋knych chwil, kt贸rymi staramy si臋 wype艂ni膰 nasze 偶ycia.

Tymczasem Pi臋kne Chwile mog膮 przydarzy膰 si臋 nam zupe艂nie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mog膮 nazwa膰 rutyn膮.
NIE PRZEGAPMY ICH..聽馃挮馃挒馃槂馃挒馃挮

Polska odzyska艂a u艣miech!

„Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne sk艂臋bione zas艂ony
Stan臋 wtedy na „RAZ!”
Ze s艂o艅cem twarz膮 w twarz”.

Olga Jackowska – Kora

Od wczoraj ciesz臋 si臋 jak dziecko, kt贸re dosta艂o w prezencie co艣, co spe艂ni艂o jego marzenia.

Od trzech lat, kiedy PiS doszed艂 do w艂adzy by艂am w politycznej depresji – dos艂ownie.

Nie mog艂am znie艣膰 tych g艂osowa艅 w sali kolumnowej, barierek na ulicach Warszawy i kordon贸w Policji wystawionej przeciwko godnym Polakom.

Nie mog艂am znie艣膰 艂amania polskiej Konstyucji, 偶arcia w Sejmie przez Paw艂owicz i popychania innych pos艂贸w, oraz zniewa偶ania.

Nie mog艂am znie艣膰 pogardy dla mnie i dla innych Polak贸w, kt贸rzy cenili sobie wolno艣膰 i bycie w Unii Europejskiej.

Nie mog艂am znie艣膰 marsz贸w nazioli po warszawskich ulicach z pod艂ymi has艂ami obra偶aj膮cymi nas Polak贸w, kt贸rzy s膮 chronieni przez PiS.

Nie mog艂am znie艣膰 arogancji i wyzywania mnie od komunist贸w i z艂odziei, gorszego sortu i mord zdradzieckich.

Nie mog艂am znie艣膰 wycinki Puszczy Bia艂owieskiej, zabijania le艣nych zwierz膮t i konania koni w Stadninie w Janowie.

I tak bym mog艂a wymienia膰 i wymienia膰, bo tych dra艅stw jest tyle, 偶e gdzie si臋 nie wejdzie, to tam wida膰 jak Polsk臋 traktuje PiS.

Traktuje Polsk臋 jak sw贸j w艂asny folwark i jak szmat臋, kt贸r膮 p艂ucze si臋 we wiadrze, wykr臋ca i na nowo szoruje si臋 ni膮 pod艂og臋.

Nie mog臋 znie艣膰 tego w ko艅cu, 偶e PiS chce Polsk臋 wyprowadzi膰 z Unii Europejskiej i chce nasz kraj wykluczy膰 ze wszystkich struktur – do艣膰!

Na Facebooku i na moim fan-page udziela艂am ludziom porad, jak maj膮 g艂osowa膰, ale bez wskazania. Ludzi wci膮偶 trzeba edukowa膰 jak maj膮 g艂osowa膰 i ile krzy偶yk贸w trzeba postawi膰 na ka偶dej karcie.

Robi艂am to dla dobra Polski, kt贸r膮 nosz臋 w sercu, a by艂am z艂a, 偶e ludzie omamieni 500+ nie dostrzegaj膮 tego, 偶e Polska idzie w niebyt na arenie europejskiej.

Prosi艂am, aby Polacy ruszyli dup臋 i zacz臋li decydowa膰 o swoich, ma艂ych Ojczyznach i robili tak te偶 inni ludzie ze 艣wiata politycznego i artystycznego, oraz kulturalnego.

I zadzia艂a艂o, bo Polacy do urn poszli i sta艂 si臋 cud, bo PiS dosta艂 ci臋gi, gdy偶 utraci艂 wi臋ksze miasta i te mniejsze te偶!

Polska wczoraj odzyska艂a u艣miech i nadziej臋, 偶e PiS za dwa lata utraci swoj膮 si艂臋, a w Polsce b臋dzie jeszcze pi臋knie i normalnie po tym jak rozliczymy „Prezydenta” za 艂amanie Konstytucji, a inni stan膮 w stan oskar偶enia za demolk臋 w Polsce.

Od rana si臋 ciesz臋, 偶e w ko艅cu co艣 drgn臋艂o i Polacy zrozumieli, 偶e wszystko jest w ich r臋kach, a nie tylko 500+ na koncie.

Zauwa偶y艂am, 偶e szczury pisowskie zaryglowa艂y swoje konta na Twitterze i usun臋艂y z avatar贸w swoje facjaty! Niby wygrali, a jednak przegrali.

Mam rad臋 dla opozycji, aby nie kopali le偶膮cego, a wzi臋li si臋 uczciwie do roboty, aby nie odda膰 sukcesu w nast臋pnych wyborach!

Na Nowogrodzkiej wielkie poruszenie i b臋dzie ziemi trz臋sienie, bo Kaczy艅ski rozliczy swoich za b艂臋dy! 馃榾

Mojej kochanej Polsce dedykuj臋 Walc skomponowany przez Anthoniego Hopkinsa, kt贸ry nie jest tylko aktorem, ale i kompozytorem.

Jest tak pi臋kny, 偶e zas艂uguje na to, abym za ka偶dym razem rycza艂a tak, jak p艂acz臋 nad Polsk膮!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, garnitur

Wybranek na ca艂e 偶ycie!

Znalezione obrazy dla zapytania ch脜聜opak 脜聜obuz

 

  • Najdro偶sza pani Heleno, czy chce pani by膰 moj膮?
  • To zale偶y od tego, czy zawsze pan b臋dzie mi pos艂uszny.
  • Zawsze i wsz臋dzie.
  • I pozwoli pan mieszka膰 przy nas i mojej matce?
  • Ale偶 naturalnie, droga pani!
  • Nie b臋dzie pan gra艂 w karty, pi艂 trunk贸w, pali艂 tytoniu i spogl膮da艂 na 艂adne kobietki?
  • Nigdy, przenigdy.
  • I nie b臋dzie pan nigdy przychodzi艂 po 10-tej do domu?
  • Niech B贸g mnie zachowa.
  • No to ja pana przepraszam ale takiego safandu艂y nie znios艂abym w domu. Do widzenia panu!

Wklei艂am taki 偶arcik, bo coraz cz臋艣ciej s艂ysz臋, 偶e kobietom bardziej podobaj膮 si臋 m臋偶czy藕ni przebojowi, odwa偶ni, tacy troch臋 艂obuzy.

Sama zakocha艂am si臋 lata temu w takim w艂a艣nie ch艂opcu, kt贸ry imponowa艂 wielu dziewczynom i b艂yszcza艂 – taki troch臋 nie wychowany, ale z u艂a艅sk膮 fantazj膮.

Zreszt膮 przez lata nic, a nic si臋 nie zmieni艂 i wci膮偶 ma w sobie taki powab i b艂ysk w oku.

Kiedy spokojni ch艂opcy w szkole prosili mnie to ta艅ca na szkolnej zabawie, to by艂ym nimi znudzona i kompletnie mnie nie poi膮gali, a wi臋c nie tworzy艂a si臋 偶adna chemia.

Ciekawa jestem jakich m臋偶czyzn wola艂y艣cie drogie Panie i jacy Was porywali oraz jak potoczy艂o si臋 偶ycie przy boku wybranka?

Wyb贸r Pani Leokadii

Letnie p贸藕ne popo艂udnie, kt贸re pozwoli艂o po dziennym upale opu艣ci膰 swoje domy, poniewa偶 w mediach ostrzegali, aby w takie upa艂y najlepiej pozosta膰 w domu. W ma艂ym miasteczku rozdzwoni艂y si臋 dzwony, kt贸re przypomina艂y ludziom o wieczornej mszy. Dzwoni艂y tak g艂o艣no, 偶e ich d藕wi臋k rozchodzi艂 si臋 po wszystkich uliczkach ton膮cych w zieleni i letnim marazmie.

Dwie kobiety z jednej ulicy wyra藕nie s艂ysza艂y, 偶e czas i艣膰 do ko艣cio艂a, a po mszy siada艂y w uroczym parku obok ko艣cio艂a, 聽na 艂aweczce, kiedy tylko pogoda pozwala艂a i siedzia艂y czasem rozmawiaj膮c, a czasem milcz膮c zupe艂nie. Lubi艂y si臋, cho膰 dzieli艂a ich wielka przepa艣膰, ale mo偶e jednak przeciwie艅stwa si臋 przyci膮gaj膮.

Cz臋sto si臋 spiera艂y i jedna na drug膮 fuka艂a, ale za chwil臋 g艂adzi艂y si臋 po r臋kach i u艣miecha艂y do swoich starczych fobii i dziwactw. Obie to by艂 gatunek powojenny i obie mia艂y wiele przykrych wspomnie艅 z tego powodu, ale nie lubi艂y wraca膰 w swoich rozmowach do tamtych lat, kiedy to Niemcy wpadali do domu i robili przeszukania i 聽je艣li im si臋 co艣 nie podoba艂o, to walili na o艣lep tak, 偶e i ma艂ym dziewczynkom si臋 dosta艂o. Jedna z nich pami臋ta, jak rodzice p臋dzili po kryjomu bimber, aby mie膰 z czego 偶y膰, a jak kupili plasterek w臋dliny, to tylko dla niej, a wi臋c jad艂a najpierw chleb, a ten plasterek smakowa艂a i smakowa艂a, aby nie zapomnie膰 smaku. Druga te偶 pami臋ta艂a, jak wpadli Niemcy do domu i szukali czego艣 warto艣ciowego, a kiedy nie znale藕li nic, to demolowali dom i pami臋ta, 偶e jad艂a surowe 艣ledzie z beczki na zmian臋 z kiszon膮 kapust膮 i nigdy nie zapomni uczucia g艂odu i bezradno艣ci, a potem jeszcze widzia艂a stosy spalonych cia艂 w miejscowej fabryce i nigdy nie zapomni tego fetoru, kt贸ry zakodowa艂 si臋 na ca艂e jej 偶ycie.

To wszystko sobie Pani Melania i Pani Leokadia opowiedzia艂y, a tak偶e i to, jak u艂o偶y艂o si臋 ich 偶ycie, kiedy Niemcy opu艣cili zrujnowany kraj, kt贸ry wzi膮艂 si臋 za odbudow臋, aby podnie艣膰 si臋 gruzu, prochu i py艂u.

Obie si臋 zakocha艂y w ch艂opcach, kt贸rzy stan臋li na wysoko艣ci zadania i zale偶a艂o im, aby Polska powsta艂a z kolan i tak:

Pani Melania pokocha艂a i z przysz艂ym m臋偶em zamieszka艂a w niewielkim domku, bez wody i kanalizacji, ale po 艣lubie robi艂a wszystko, aby 偶y膰 w miar臋 godnie i tak z wielkiej mi艂o艣ci urodzi艂a dwie c贸rki. Pani Melania z czasem przeprowadzi艂a si臋 do nowego bloku, gdzie otrzymali pi臋kne, dwupokojowe mieszkanie i tam jej c贸rki dorasta艂y, kt贸re z czasem powychodzi艂y za ma偶 i te偶 urodzi艂y po dwie c贸rki, a potem te c贸rki urodzi艂y wsp贸lnie troje dzieci i tak Pani Melania sta艂a si臋 babci膮 tr贸jki wnucz膮t, ale tego szcz臋艣cia nie doczeka艂 jej m膮偶, kt贸ry przedwcze艣nie zmar艂 i zostawi艂 Pani膮 Melani臋 w wielkiej rozpaczy. Jednak to wnucz臋ta pozwoli艂y jej przetrwa膰 ci臋偶kie chwile i teraz 偶y艂a tylko dla tych ma艂ych istotek i cieszy艂a si臋, 偶e ma przy sobie swoje dzieci i te szkraby, kt贸re rozpromienia艂y jej ka偶dy dzie艅.

Inaczej by艂o z Pani膮 Leokadi膮, gdy偶 po wojnie zakocha艂a si臋 te偶, ale jeszcze przed 艣lubem zorientowa艂a si臋, 偶e jest w ci膮偶y i cieszy艂a si臋 jak ka偶da kobieta, ale na samym pocz膮tku ci膮偶y dowiedzia艂a si臋, 偶e z jej ch艂opakiem w ci膮偶y jest jeszcze inna kobieta. W艣ciek艂a si臋 i kompletnie rozsypa艂a i czym pr臋dzej swoj膮 ci膮偶臋 usun臋艂a, bo nie chcia艂a mie膰 nic po tamtym cz艂owieku, kt贸ry j膮 tak 艣miertelnie zrani艂 i tak ju偶 nigdy w swoim 偶yciu nie zaufa艂a 偶adnemu m臋偶czy藕nie. Zosta艂a star膮 pann膮, kt贸ra mieszka艂a ze swoj膮 matk膮 staruszk膮 i jej 偶ycie toczy艂o si臋 tylko wok贸艂 matki i jej piel臋gnacji, kiedy ta si臋 postarza艂a. Gotowa艂a jej, wyprowadza艂a staruszk臋 na spacer, a wieczorami obie ogl膮da艂y w telewizji swoje ulubione programy i tak mija艂o 偶ycie Pani Leokadii.

Kiedy Melania zacz臋艂a opowiada膰 co艣 o swoich wnukach, jej towarzyszka j膮 strofowa艂a i przypomina艂a, 偶e nie lubi s艂ucha膰 opowiastek o wrzeszcz膮cych bachorach, bo nie lubi dzieci i ju偶 i nie rozumie kompletnie tej fascynacji dzie膰mi zasmarkanymi, wrzeszcz膮cymi i roszczeniowymi, 偶e to 艣wiat powinien si臋 kr臋ci膰 wok贸艂 nich. W贸wczas Pani Melania milk艂a, aby si臋 nie k艂贸ci膰 i nie nadepn膮膰 na odcisk swojej towarzyszki, bo jednak j膮 lubi艂a i stara艂a si臋 zrozumie膰, 偶e Pani Leokadia tych dzieciak贸w nie cierpi i ju偶.

Przesz艂o gor膮ce lato i nieub艂aganie drzewa zacz臋艂y zmienia膰 swoj膮 szat臋, na br膮zy, czerwienie i z艂ocienie i nagle Leokadia przesta艂a przychodzi膰 do ko艣cio艂a, aby prosi膰 Boga o wybaczenie za swoj膮 aborcj臋, bo tego domy艣la艂a si臋 Pani Melania. Nagle miejsce na 艂awce krzycza艂o pustk膮 i Pani Melania si臋 zaniepokoi艂a, a okaza艂o si臋, a wie艣ci w ma艂ym miasteczku rozchodz膮 si臋 b艂yskawicznie, 偶e Pani Leokadia trafi艂a do szpitala, bo nagle zacz臋艂o j膮 bardzo mocno bole膰. Lekarze roz艂o偶yli r臋ce i przeniesiono Pani膮 Leokadi臋 do 聽przyszpitalnego hospicjum, bo nie by艂o dla niej ratunku ju偶. Wci膮偶 偶yj膮c膮 90 letni膮 mam臋 Pani Leokadii umieszczono w domu spokojnej staro艣ci i tylko Pani Melania ku艣tykaj膮c i podpieraj膮c si臋 laseczk膮 w ostatniej chwili trzyma艂a r臋k臋 odchodz膮cej kole偶anki, bo innych bliskich Pani Leokadia nie mia艂a, bo taki by艂 jej 偶yciowy wyb贸r.

Jak wyprostowa膰 „leminga” ?

Wpad艂 mi w oko taki oto wpis matki do syna umieszcziny na portalu, kt贸rego ja nie czytam, ale skoro wpis zrobi艂 furor臋 w sieci, to go tu wklejam, a potem si臋 odnios臋 jak ja to rozumiem. Nie wydaje mi si臋, 偶e ten wpis to 艣ciema, bo portal Niezale偶na pl. po艣wi臋ci艂 mu sporo miejsca:

http://niezalezna.pl/61699-moj-syn-byl-lemingiem-chcial-glosowac-na-po-wyleczylam-go-opowiesc-matki

Po przeczytaniu tego wpisu zastanowi艂am si臋 wi臋c, na kogo zag艂osuje syn tej mamy? Je艣li zrezygnowa艂 z bycia lemingiem, to mo偶e zag艂osuje w nast臋pnych wyborach na pana Prezesa Kaczy艅skiego, kt贸ry 13 grudnia wyprowadza Rodak贸w na ulice Warszawy, 艂udz膮c si臋, 偶e wreszcie, po latach, zostanie internowany, bo za m艂odu si臋 sp贸藕ni艂. Mo偶e zag艂osuje na pana, kt贸ry nigdy nie za艂o偶y艂 rodziny, nie ma konta w banku i prawa jazdy. Nie potrafi sam niczego zrobi膰, bo zawsze robi艂a to za niego 艣p. matka, a teraz robi ochrona itp.

Mo偶e, to ch艂opakowi pomo偶e?

– Kaczy艅ski narzuci艂 nam sw贸j scenariusz, a my gramy tak, jak on nam pozwala. Na czele z mediami, kt贸re tylko nakr臋caj膮 t臋 spiral臋. Zamach i Smole艅sk ju偶 si臋 znudzi艂y, wi臋c potrzebne by艂o nowe paliwo, aby rozwala膰 pa艅stwo. No i jest: teza, 偶e sfa艂szowano wyniki wybor贸w – m贸wi W艂adys艂aw Frasyniuk, opozycjonista w PRL, polityk Unii Wolno艣ci, przedsi臋biorca.

Ca艂y tekst:聽http://wyborcza.pl/1,75478,17021758,Frasyniuk__Ludzie__nie_grajcie_w_teatrzyku_Kaczynskiego.html#ixzz3K5DKFbFC

A mo偶e zag艂osuje na Janusza Korwin Mikke, kt贸ry jasno zaznacza, 偶e kobieta zgwa艂cona sama jest sobie winna i, 偶e :聽„Ka偶da kobieta udaje, 偶e stawia jaki艣 op贸r”

A mo偶e zdecyduje si臋 na Janusza Palikota, co to po telewizjach biega艂 z wibratorem i 艣wi艅skim 艂bem robi膮c szum wok贸艂 swojej osoby i spektakularne show.

A mo偶e na pana Millera w ko艅cu – szefa SLD, 聽kt贸ry ma ostatnio ci膮gotki do PiS, zgodnie ze swoim 偶yciowym motto, 偶e nie wa偶ne jak m臋偶czyzna zaczyna, ale wa偶ne jak ko艅czy.

Jakie to jeszcze mamy w swoich zasobach partie, bo chyba zosta艂 ch艂opakowi PSL, kt贸re to nie rz膮dzi i nie ma na nic wp艂ywu, ale 艣wietnie si臋 przykleja i wci膮偶 o dziwo trwa, a przewodnicz膮cy owej partii niespodziewanie sta艂 si臋 poet膮.

A mo偶e ch艂opak zdecyduje si臋 na wyjazd za granic臋, gdzie polonusi tak nas postrzegaj膮?


Mar-Basia's Avatar
XXX聽Mar-Basia jest offline
Sta艂y bywalec
Domy艣lnie

XXX, te wszystkie goloslowne gadki i bredzenie, ze to i owo na temat „niewypalu” wyborowego …pana Prezydenta i innych tuzow politycznych, swiadcza tylko o ich ignorancji spraw, o ktorych byli i sa doskonale poinformowani.Nie wyobrazam sobie prezydenta, obojetnie jakiego kraju, ze nie ma w kazdym kacie swego „donosiciela” czytaj ucha i oka.A tak miedzy nami, pobili i pewnie beda jeszcze raz bili rekordy kazdego cyrku.Moze, my zagraniczne Polonusy jestesmy „tlukami” jak nas ciagle nazywa pewna banda bezzebnych i wylysialych komandosow z marginesu spolecznego …to jednak mamy swoj rozum i potrafimy trzezwo patrzec na sytuacje.
Ich blabla o wiezowcach ze szkla, autostradach, mostach..lotniskach, niesamowitym dobrobycie…i sam Pan Bog wie co…wszystko to jest do bani, kiedy ludzie nie maja co jesc, nie moga wykupic zapisanych lekarstw z braku funduszy…..lista dluga. Jednym slowem cosik tu nie gra !Kurcze, kiedy Polacy sie obudza i zaczna myslec, ze nalezy wybierac ludzi, ktorzy zrobia cos dla nich…nie podwina ogona i wezma 4 litery w troki, wiedzac, ze za pare minut bedzie katastrofa. Naturalnie wyborcza.Dobrze, ze piszesz o tych wszystkich przekretach. Chocby dla rownowagi.
__________________

http://www.klub.senior.pl/polityka/t-quo-vadis-polsko-xxx-cz.co-z-ta-polska-page12-15128.html

Dla Polonii jeste艣my g艂upim, nie wykszta艂conym i zaniedbanym Narodem. Postrzegaj膮 nas jako ignorant贸w i 艣mierdzieli bezz臋bnych, a do tego z marginesu spo艂ecznego. Nar贸d z oddali widziany oczami pewnej pa艅ci, kt贸ra siedzi sobie gdzie艣 tam w ciep艂ym kraju i robi nawijk臋, oceniaj膮c nas tak z daleka i zapewniam, 偶e nie jest odosobniona, ale na szcz臋艣cie jeste艣my wci膮偶 Narodem dumnym i sami potrafimy wyci膮ga膰 wnioski na temat, jacy s膮 nasi rz膮dz膮cy i sami sobie z tym radzimy. Nie trzeba nam tu uciekinier贸w, kt贸rzy urz膮dzili si臋 gdzie艣 tam i za diab艂a niczego nie pojmuj膮, gdy偶 s膮 oderwani od polskiej rzeczywisto艣ci.

Ko艅cz膮c ten wpis stwierdzam, 偶e ch艂opak ma ci臋偶ki orzech do zgryzienia i nie zazdroszcz臋 mu dzielnej mamusi.

Wsi spokojna, wsi weso艂a

Stanis艂aw Dygat

„Po颅gar颅da jest聽w艂a艣ci颅wa ludziom s艂abym i聽nik颅czem颅nym, kt贸rzy usi艂uj膮 od颅wr贸ci膰 uwag臋 od聽drob颅nych 艣wi艅stw, przy kt贸rych po颅mocy przedzieraj膮聽si臋 przez 偶ycie. „

Zaczynam sw贸j dzisiejszy wpis od cytatu – 聽dlaczego? Poniewa偶 toksyczna seniorka napisa艂a, 偶e ja 偶yj臋 w jakiej艣 kiszce licz膮cej 30 metr贸w kwadratowych i si臋 m膮drz臋. A ja si臋 pytam – NO… i?!

Wiem, 偶e ludzie pogardzaj膮 tymi, kt贸rzy mieszkaj膮 w blokach, a nie w wypasionych domkach jednorodzinnych na wsiach, czy te偶 obrze偶ach miasta. My mieszka艅cy blok贸w jeste艣my dla nich grup膮 w najni偶szej hierarchii, biedni i zakompleksieni. Dla nich jeste艣my niczym zaraza skupiona obok siebie i 偶yj膮ca w symbiozie, jakiej oni nie znosz膮. Jeste艣my dla nich barach艂em, biednym elementem, kt贸re do niczego w swoim 偶yciu nie dosz艂o! Jeste艣my dla nich leniami, kt贸rym nie chcia艂o si臋 pracowa膰, aby do czego艣 doj艣膰 w 偶yciu, 聽zamiast p艂awi膰 si臋 w luksusach o powierzchni przynajmniej 200 metr贸w kwadratowych i porusza膰 si臋 po wielkim i wypasionym ogrodzie wype艂nionym licznymi ro艣linami z tarasem i najlepiej z basenem.聽

Tak sobie my艣l臋, 偶e osoba kpi膮ca z moich metr贸w kwadratowych, pewnie tak mieszka i dlatego jest taka z艂o艣liwa, bo nie wie, co zrobi膰 z tym swoim szcz臋艣ciem posiadania. 馃榾 Pewnie siedzi pod baldachimem z fili偶ank膮 kawy w chi艅skim, porcelanowym kubku i miesza swoj膮 kawk臋 srebrn膮 艂y偶eczk膮, a wynaj臋ta s艂u偶膮ca wachluje jej powabne cia艂o, aby czacha si臋 jej nie przegrza艂a za bardzo. 馃榾

Swoje mieszkanie wykupili艣my z m臋偶em, a liczy sobie blisko 50 metr贸w kwadratowych. Mamy dwa pokoje, spory przedpok贸j, kuchni臋 wystarczaj膮c膮 i oczywi艣cie wy艣miewany m贸j balkon. Po naszej 艣mierci moje dzieci zadysponuj膮 naszym mieszkaniem i dostan膮 za nie niez艂膮 sumk臋, ale p贸ki co, kocham swoje mieszkanie, w kt贸rym mieszkam ponad 35 lat i nie zamierzam go zmienia膰. To w tym mieszkaniu wychowa艂y si臋 moje dzieci i wysz艂y na porz膮dnych ludzi, z kt贸rych dumna jestem. To w tym mieszkaniu wydarzy艂o si臋 ca艂e nasze 偶ycie i mo偶e przyjdzie mi w nim umrze膰, a bardzo bym chcia艂a.

Obok mojego bloku s膮 inne bloki, w kt贸rych mieszkaj膮 lekarze, nauczyciele i wa偶ni ludzie w moim mie艣cie, bo nie wszyscy chc膮, podkre艣lam chc膮 si臋 budowa膰, czy te偶 kupowa膰 domek jednorodzinny. Nie wszyscy pragn膮 mieszka膰 na wsi i doje偶d偶a膰 codziennie do pracy, skoro maj膮 wszystko pod nosem i szybko wsz臋dzie.聽

M艂odzi ludzie nie garn膮 si臋 do wsi, a starzy cz臋sto sprzedaj膮 domki i wracaj膮 do blok贸w, aby reszt臋 偶ycia sp臋dzi膰 sobie w wygodnych warunkach z ciep艂膮 wod膮 w kranie i ogrzewaniem c.o. Sama znam takich, kt贸rzy po latach mieszkania w domku jednorodzinnym, nagle na stare lata, kiedy brakuje si艂 na utrzymanie domku i ogrodu, wprowadzaj膮 si臋 do niewielkich mieszka艅 w bloku i najlepiej do pierwszego pi臋tra, aby mie膰 si艂臋 wej艣膰 po schodach.

Spyta艂am swoich starszych znajomych swego czasu, czy chcieli by zamieszka膰 gdzie艣 z dala od zgie艂ku miasta, a Oni mi na to, 偶e nigdy w 偶yciu. bo聽domek na wsi, to owszem, ale wy艂膮cznie na wakacje. Nie lubimy ma艂ych miejscowo艣ci gdzie ka偶dy o ka偶dym wszystko wie i robactwa lataj膮cego w ko艂o, szczekaj膮cych w nocy ps贸w, ciemno艣ci, nieod艣nie偶onych dr贸g, grzebania si臋 w ziemi w ogrodzie, naprawiania wszystkiego samemu, odleg艂o艣ci od wszelkich sklep贸w i rozrywek jakie daje miasto, a tak偶e s艂abej komunikacji i mo偶liwo艣ci, 偶e nie dojedzie karetka pogotowia – tak mniej wi臋cej mi odpowiedzieli.

Ka偶dy swoje metry w bloku urz膮dza po swojemu i z regu艂y s膮 to przemy艣lane i coraz 艂adniejsze wn臋trza. Bloki s膮 odnawiane i ocieplane, a samorz膮dy blokowe dbaj膮 o czysto艣膰 w ko艂o i ziele艅, aby ka偶demu mi艂o si臋 偶y艂o w tej blokowej spo艂eczno艣ci. U mnie s膮 艂aweczki i trawniki, a klatka pilnowana domofonem, czysta i spokojna. S膮siedzi dbaj膮, by by艂 porz膮dek i staraj膮 si臋, by innym nie zak艂贸ca膰 聽spokoju. Naprawd臋 偶yje si臋 si臋 w bloku ca艂kiem mi艂o, ale to wszystko zale偶y od 艣wiadomo艣ci spo艂ecznej.聽

Dla niekt贸rych wie艣 jest szczytem marze艅 i domek jednorodzinny, a inni wybieraj膮 偶ycie w spo艂eczno艣ci i to jest indywidualny wyb贸r, a wi臋c nie pot臋piajmy innych za te wybory, a wie艣 i owszem, ale najpi臋kniej dla mnie ju偶 teraz 聽-wygl膮da w wierszach, poniewa偶 by艂a i jest natchnieniem poet贸w.

Ludmi艂a Marja艅ska

Lato na wsi

Marii i Wies艂awowi Feduniewiczom

Susza. Sp臋kana ziemia. Nawet kret
chowa si臋 g艂臋biej w korytarze ch艂odu.
Wody brakuje w studniach. Strumie艅
wysech艂 i mostek 艣miesznie zawis艂 w pr贸偶ni.
Upa艂 wysysa sok z czarnych porzeczek,
maliny jak suszone korale na krzaku.
Bielinek niestrudzenie lata nad grz膮dkami
m艂odej kapusty, lekki jak powietrze,
wolny od trosk o jutro.
Pe艂nia lata. Siano w brogach schnie.
Konie r偶膮.
Na pag贸rach wisz膮 mg艂y poranne,
zanim s艂o艅ce z nich zrzuci przejrzyste koszule
i zal艣ni – bezlitosne jak wspania艂y w艂adca
z艂ot膮 kolczug膮 okryty
i tak spragniony, 偶e got贸w jest wypi膰
nie tylko Wiar , Turnic臋, San,
lecz Jezioro Soli艅skie.
Wtedy na mieli藕nie
osi膮d膮 wodne rowery, 艂odzie i stateczki,
a jachty zwin膮 skrzyd艂a jak bielinki
pod koniec upalnego dnia. Z wieczorem
przyjdzie uspokojenie.
Si膮dziemy pod grusz膮
pij膮c sch艂odzone wino i b臋dziemy m贸wi膰
o Pog贸rzu Przemyskim, Bieszczadach, o 偶yciu
w mie艣cie i na wsi,
o tym jak si臋 rodz膮 wiersze
i legendy.