Archiwa tagu: wychowanie

Potwory w szko艂ach bez tarczy i fartuszka

Dzie艅 dobry.聽

Kochani! Jest czasami tak, 偶e nie mo偶na oboj臋tnie przej艣膰 obok jakiego艣 tekstu i ja nie mog艂am przej艣膰 obok ni偶ej wklejonego. Musz臋 mie膰 ten tekst na blogu poniewa偶 tre艣膰 tego artyku艂u pokazuje, jak bardzo zmienia si臋 艣wiat i obyczaje.聽

Pami臋tacie z pewno艣ci膮 swoje lata w szkole podstawowej, a potem 艣redniej i my艣l臋, 偶e uczyli艣my si臋 w kryszta艂owych czasach, kiedy przestrzegali艣my podstawowych zasad, i偶 nauczyciel by艂 zaraz po rodzicach. Byli艣my karni i zdyscyplinowani i w zasadzie nikomu do g艂owy nie przysz艂o, aby zniewa偶y膰 swojego nauczyciela, czy te偶 wychowawc臋 klasy.

Czasy si臋 zmieniaj膮, a m艂ode pokolenia chamiej膮 i niech mi tu nikt nie m贸wi, 偶e takie zachowania spowodowane s膮 problemami w rodzinie i tym, 偶e rodzice si臋 rozwodz膮.

Za naszych czas贸w te偶 rozpada艂y si臋 rodziny. By艂 w domu obecny alkohol, bo ojciec pi艂 na um贸r, a matka z ledwo艣ci膮 wi膮za艂a koniec z ko艅cem, a jednak mimo r贸偶nych problem贸w nie zachowywali艣my si臋 w taki spos贸b jak jest to opisane.

Wed艂ug mnie to bezstresowe wychowanie jest powodem, 偶e ju偶 nikt nie potrafi zapanowa膰 nad zubo偶eniem mentalnym nowego pokolenia. Ucze艅 si臋 nie boi nauczyciela, a rodzic nauczycielowi powierza wychowanie swojego dziecka i rodzic wymaga bezwzgl臋dnie i obarcza szko艂臋 za niepowodzenia. 聽Popl膮tanie z pomieszaniem stworzy艂o potwor贸w bez tarczy i fartuszka.

Agata: Pi臋膰 lat temu, z dyplomem polonistyki trafi艂a do gimnazjum. Marzy艂a: b臋d臋 pedagogiem, jak z filmu 鈥濻towarzyszenia Umar艂ych Poet贸w”. Spotka艂a zblazowanych, agresywnych uczni贸w. S艂owo 鈥瀞pier鈥.aj” na porz膮dku dziennym.

Dzi艣 m贸wi: 鈥 My艣la艂am: 鈥濼o moja wina”. Jestem za m艂oda, za s艂aba psychicznie, nie mam autorytetu. Gdzie艣 pope艂niam b艂膮d. A potem rozmowy w pokoju nauczycielskim: 鈥濼a klasa to koszmar”, 鈥濨ez rewolwera nie podchod藕. Co si臋 dzieje z tymi dzie膰mi? Co si臋 dzieje z rodzicami? Dlaczegoagresj臋聽nazywaj膮 umiej臋tno艣ci膮 walki o swoje? Dlaczego m贸wi膮 dziecku:鈥濼w贸j nauczyciel to piz鈥, nie przejmuj si臋”.

Agata.聽: W torbie nosi hydroksyzyn臋. Dr膮偶膮 jej r臋ce. Najgorzej jest w weekend. Sama my艣l o poniedzia艂ku: dreszcze. Jeszcze miesi膮c, byle do wakacji. Potem odchodzi ze szko艂y. Nie ze szko艂y beznadziejnej, w ma艂ej miejscowo艣ci. Z jednej z lepszych szk贸艂 w du偶ym mie艣cie. Wysoko w rankingach, ceniona.

Opowiada: 鈥 Klasa. Wi臋kszo艣膰 ch艂opak贸w. Wyro艣ni臋ci. Testosteron i adrenalina w powietrzu. Kilka zahukanych, grzecznych dziewczynek i jedna liderka. 13 lat, d艂ugie tlenione w艂osy, piersi, kr臋cenie biodrami, makija偶.鈥濴olitka”聽pomy艣la艂am, jak j膮 zobaczy艂am. Obcis艂e spodnie, wystaj膮ce stringi. Ch艂opcy przez ca艂膮 lekcje chichocz膮: 鈥濵iau, ale cipeczka”. Po klasie kr膮偶膮 karteczki. 鈥濸opchn膮艂bym j膮 dzi艣 w d…”. 艁api臋 jedn膮 z nich. My艣l臋: 鈥濶ie b臋d臋 rozkr臋ca膰 awantury, to upokarzaj膮ce i dla nich, i dla mnie”. Na przerwie prosz臋 Ani臋, 偶eby zosta艂a. 鈥濧niu, nie ubieraj si臋 tak do szko艂y鈥.”. Ania 偶uje gum臋, patrzy w pod艂og臋. 鈥濧niu鈥” powtarzam. Znudzone 鈥濪obrze”. Tego samego wieczoru maile:聽鈥瀂azdro艣cisz jej macioro, bo sama masz wielk膮 d鈥.”. 鈥濷dpier… si臋 od naszej Anki”.

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1FTapn3]Blink Ofanaye[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/]CC BY-NC-SA[/url]
Fot. Flickr /聽Blink Ofanaye聽/聽CC BY-NC-SA

鈥濵o偶e autor chcia艂 si臋 bzyka膰?”
Pocz膮tki nie by艂y z艂e. To ambitne dzieci, inteligentne. Pomys艂owe. Ale nie respektuj膮ce 偶adnych zasad. Jeden z ch艂opc贸w w trakcie lekcji wyci膮ga kanapki. M贸wi臋: 鈥濶ie jemy podczas lekcji”. On: 鈥濧 kto mi zabroni”. Wzywam matk臋. Prosz臋 i t艂umacz臋. Ona: A czy mo偶e pani respektowa膰 wolno艣膰 mojego syna?!

Trudno pracowa膰 z dzie膰mi, kt贸re ucz膮 si臋 od rodzic贸w: szanuj tylko siebie, walcz, m贸w co chcesz, nikt nie ma prawa ci臋 ogranicza膰.

Pocz膮tek lekcji. 10 minut uciszania, a potem 15 sprawdzania obecno艣ci. Bo trwa kabaret. Temat X. 鈥濩o autor chcia艂 przez to powiedzie膰”. W klasie rechot: 鈥濵o偶e chcia艂 si臋 bzyka膰?” 鈥濵o偶e si臋 na膰pa艂 i bredzi艂?”. 鈥濩zy mog臋 prosi膰 o cisz臋?” pytam. Zn贸w rechot:聽鈥濸rosi膰 zawsze mo偶esz, s…”.

Rozmawiam z innymi聽nauczycielkami.聽Obwiniam si臋. 鈥濳ochana, m贸j o艣miolatek napisa艂 na tablicy 鈥 ch… i d…. Wzywam rodzic贸w. A pani nie umie sama wyt艂umaczy膰, ze s艂owa ch… i d… s膮 normalne?” 鈥 s艂ysz臋. T艂umacz臋; 鈥濵o偶e normalne, ale z jaki艣 powod贸w ludzie nie chodz膮 bez majtek. Ja im to wyt艂umaczy艂am. Teraz prosz臋 pa艅stwa. Oni nie mog膮 si臋 tak zachowywa膰”. Wzruszenie ramion.

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1KDLiHH]Vlastimil Ott[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/]CC BY-SA[/url]
Fot. Flickr /聽Vlastimil Ott聽/聽CC BY-SA

鈥濶o taki wiek” s艂ysz臋.Prosz臋 o spotkanie z nasz膮 dyrektork膮. Brak wsparcia. 鈥濸ani klasa jest wyj膮tkowo rozwydrzona, rozumiem. Rodzice s膮 straszni, wiem. Ale pani musi umie膰 radzi膰 sobie z tym sama. Potrzeba si艂y, stawiania granic. Przecie偶 nie rozwi膮偶臋 klasy”. To tyle. 呕adnej innej pomocy.

Tak, zgadzam si臋. W klasie jest lider. Kuba. To on dyktuje warunki. Rodzice po rozwodzie. Walcz膮cy ze sob膮. On po 艣rodku, bezradny. Przecie偶 ja to widz臋. Po艣rodku lekcji dostaj臋 samolotem z papieru w plecy. 鈥瀂amilcz, kur鈥”. Po lekcji p臋kam, jestem okrutna. 鈥濳uba, bardzo ci臋 boli, 偶e twoi rodzice si臋 tob膮 nie zajmuj膮?”. Nie powinnam. Kuba ma 艂zy w oczach. Czuj臋 si臋 pod艂a. A potem my艣l臋: to nie dziecko, to potw贸r. Ale w gruncie rzeczy wiem, 偶e to tylko dziecko.

Spokojne dziewczynki nie mog膮 si臋 uczy膰, bo ch艂opcy na lekcji bekaj膮, 艣miej膮 si臋, tarzaj膮 po pod艂odze. Wyrzucam ich z klasy, gro偶臋 jedynkami, wpadaj膮 rodzice: 鈥濶iech pani znajdzie inne metody, to skandal”.聽鈥濪ebilka, a nie pedagog”.

Kolejne spotkania z psychologiem szkolnym. Dzieci wbijaj膮 wzrok w buty, 偶uj膮 gum臋. A potem rozpadaj膮 si臋 przy mocniejszych pytaniach psychologa. O mi艂o艣膰, rodzin臋, samotno艣膰. Albo reaguj膮 agresj膮. Jedna z matek: 鈥濩zy pani jest popie….ona, 偶e wypytuje syna o m臋偶a?”. A psycholog o nic nie wypytywa艂a. Chcia艂a tylko zrozumie膰 sk膮d u ch艂opca taka agresja.

Rodzice, gdzie jeste艣cie?
Rodzice,聽gdzie jeste艣cie z tym waszym brakiem mi艂o艣ci? Zaj臋ciem sob膮, narcyzmem? Gdzie? Rodzice m贸wi膮: To nauczyciel musi mie膰 autorytet i da膰 rad臋.

A ja si臋 pytam: Jak mamy da膰 rad臋, jak nie stawiacie im granic? Bo jeste艣cie zaj臋ci, zm臋czeni prac膮, bo was nie ma, rozstajecie si臋. I w porz膮dku. Ale prosz臋, we藕cie te偶 za swoje dzieci odpowiedzialno艣膰. Bo to jest cholernie niesprawiedliwe! Nauczcie wasze dzieci, 偶e wa偶ne s膮 zasady. Jak one maj膮 poradzi膰 sobie w 艣wiecie, kiedy my艣l膮, 偶e mog膮 wszystko i zawsze? Bo mog膮. Nie kochacie ich jak trzeba, wi臋c pozwalacie na wszystko, 偶eby u艣pi膰 wyrzuty sumienia.

Jedna z dziewczynek podchodzi do mnie: 鈥濶iech pani si臋 nie z艂o艣ci na Ma膰ka. Tata od nich odszed艂, mama wci膮偶 pracuje. Jego 偶ycie to gry komputerowe”.

Agata: 鈥濸ami臋tam reporta偶 o przemocy w szkole. Matematyczka z wroc艂awskiego liceum le偶y na OIOM- ie. Pod艂膮czona do kropl贸wki, liczne opatrunki. Ucze艅 zaatakowa艂 j膮 siekier膮, straci艂a palce u r膮k. S膮d skaza艂 go na kilka lat wi臋zienia. Chocia偶 by艂 nieletni, za czyn odpowiada艂 jako doros艂y.

http://mamadu.pl/119073,ty-macioro-swinio-piz-o-nie-nudz-umyj-sie-smierdziuchu-szokujace-wyznanie-nauczycielki-przesladowanej-przez-trzynastolatkow

Chapeau bas dla wszystkich wychowuj膮cych moje wnuki :)

Wczoraj z okazji Urodzin mojego dziecka zostali艣my zaproszeni na ma艂膮 kolacj臋, aby uczci膰 ostatni膮 tr贸jk臋 w wieku mojego dziecka. Tak, tak ostatni膮 tr贸jk臋, jakby nie liczy膰. 馃檪

Wchodz臋 do ogrodu, a tam moja wnusia ci臋偶ko pracuje. Postanowi艂a pom贸c Mamie i zabra艂a si臋 za mycie szkieletu pod nowe meble na taras. Znaczy meble stare, ale tapicerka b臋dzie nowiutka, a szkielet drewniany tak偶e b臋dzie od艣wie偶ony.

Praca pali艂a si臋 jej w r膮czkach, gdy偶 bardzo dok艂adnie my艂a 艣ciereczk膮 ka偶dy kawa艂ek szkieletu. Nie pomin臋艂a 偶adnego zakamarka, a podczas pracy to sobie pogada艂y艣my o wszystkim, bo jak wida膰 na zdj臋ciu ma kolorowe w艂osy, kt贸re pokolorowa艂y wszystkim dzieciom panie przedszkolanki z okazji akcji – ubieramy si臋 optymistycznie na pomara艅czowo.

Ciesz臋 si臋, 偶e w 聽przedszkolu organizuje si臋 takie akcje i dzieci 聽bior膮 w nich czynny udzia艂 聽i na przyk艂ad w przedszkolu, do kt贸rego chodz膮 moje wnuki od drugiej c贸rki by艂a akcja, bardzo drastyczna wr臋cz, gdy偶 zorganizowano tydzie艅 bez zabawek, ale to nie znaczy, 偶e dzieci si臋 nudzi艂y.

W ruch poszed艂 papier, kartony, no偶yczki i klej. Dzieci znosi艂y plastikowe butelki i tak powsta艂a orkiestra. Z karton贸w powstawa艂y domki, a z gazet r贸偶ne cude艅ka. Oj dzia艂o si臋 i takim sposobem rozwijana jest w dzieciach kreatywno艣膰, a mnie Babci podobaj膮 si臋 takie akcje i ciesz臋 si臋, 偶e moje wnuki maj膮 聽sw贸j 艣wiat w gronie innych dzieci.聽

Jestem na bie偶膮co z tym, co maluchy robi膮 w swoich grupach, gdy偶 podgl膮dam te przedszkola na Facebooku i daje mi to rado艣膰, 偶e wiem jak mija im dzie艅.聽

Trzeba odda膰 wielkie podzi臋kowania tym wszystkim paniom, kt贸re na co dzie艅 po艣wi臋caj膮 si臋 dzieciakom w przedszkolach i organizuj膮 im mas臋 kreatywnych zada膰 i ucz膮 tak wiele. Jest to wielka praca i po艣wi臋cenie, 偶e ka偶dego dnia moje wnuki ucz膮 si臋 czego艣 nowego.

Wklej臋 par臋 zdj臋膰 zwi膮zanych z wielkim po艣wi臋ceniem nauczycielek i opiekunek w przedszkolach moich wnuk贸w. Chyl臋 czo艂a 馃檪

 

5-6-latki „Pieguski”聽
same ASY!
Nied艂ugo id膮 do pierwszej klasy;
Piegus nie skar偶y i nie krzyczy,
umie ju偶 czyta膰, wspaniale liczy;
Grzeczni , mili, 艂adni tacy;
Tacy w艂a艣nie przedszkolacy,
z naszej Weso艂ej 18.

Patologia zawsze b臋dzie patologi膮

Bo to by艂o tak: Urodzi艂a si臋 tylko po to by nie艣膰 w swoim 偶yciu samo z艂o! Urodzi艂a si臋 w bardzo dobrym i zgodnym domu, w kt贸rym rodzice starali si臋, aby ich trzy c贸rki wyros艂y na dobre i m膮dre kobiety. Starali si臋 z ca艂ych i si艂, aby by艂y w 偶yciu zaradne i pokazywali im jak powinno si臋 偶y膰 uczciwie, aby by膰 聽potem szcz臋艣liwym.

Dwie c贸rki z trzech faktycznie wyros艂y na odpowiedzialne kobiety. Za艂o偶y艂y rodziny, urodzi艂y dzieci i rodzice byli z nich dumni, ale jedna z nich by艂a z innej gliny i sp臋dza艂a rodzicom sen z powiek.

Kiedy mia艂a 19 lat zakocha艂a si臋 w jakim艣 podejrzanym typie i z tego zwi膮zku urodzi艂a si臋 c贸reczka, ale facet nie mia艂 ochoty na zak艂adanie rodziny i zwia艂 gdzie pieprz ro艣nie. P艂aci艂 jakie艣 tam pieni膮dze, ale matka dziecka do roli matki nie doros艂a i zaniedbywa艂a ma艂膮 c贸reczk臋. Lubi艂a towarzystwo i kompletnie nie radzi艂a sobie z dzieckiem, kt贸re cz臋sto i g臋sto pozostawione samo sobie, p艂aka艂o w 艂贸偶eczku, bo by艂o g艂odne i zaniedbane.

Widz膮c to rodzice tej trzeciej, poszli do s膮du i s膮downie odebrali wnuczk臋, od z艂ej i nieodpowiedzialnej c贸rki i w innym mie艣cie roztoczyli nad ni膮 opiek臋. Wyros艂a na 艣liczn膮 i m膮dr膮 dziewczynk臋, ale to by艂a tylko i wy艂膮cznie zas艂uga dziadk贸w.

Kiedy ma艂a ros艂a u dziadk贸w, to jej matka dalej prowadzi艂a weso艂e 偶ycie i co si臋 sta艂o znowu? Zakocha艂a si臋 po raz drugi, ale w 偶onatym facecie, kt贸ry mia艂 z inn膮 kobiet膮 dwoje, malutkich dzieci. Uwiod艂a go i tak po pijaku zrobili sobie dziecko.

Wszystko si臋 wyda艂o, a w mie艣cie wrza艂o, a ona mia艂a nadziej臋, 偶e 偶onaty zostawi 偶on臋, ale 偶onaty te偶 nie chcia艂 z ni膮, bo wola艂 z 偶on膮 i tak urodzi艂a nast臋pn膮 c贸rk臋, ale na szcz臋艣cie pojawi艂 si臋 nast臋pny facet, kt贸ry przysposobi艂 jej nie艣lubne dziecko i nada艂 jej swoje nazwisko.

Wydawa艂o by si臋, 偶e pani lekkich obyczaj贸w si臋 wreszcie uspokoi, bo mia艂a m臋偶a i w ko艅cu upragnion膮 stabilizacj臋 w 偶yciu. Nigdy nie pracowa艂a, bo zawsze jakie艣 pieni膮dze mia艂a od tych wszystkich m臋偶czyzn i jako艣 jej 偶ycie lecia艂o.

Z m臋偶em mia艂a jeszcze dwoje dzieci, kt贸re kiedy doros艂y wcale chluby jej nie przynosi艂y. C贸rka popad艂a w alkoholizm, a syn stroni艂 od szko艂y i by艂y z nim wieczne k艂opoty, bo i 膰pa艂. Ojciec musia艂 pracowa膰 na rodzin臋 i pracowa艂 bardzo du偶o, aby dogodzi膰 swojej 偶onie. Zale偶a艂o mu by j膮 uszcz臋艣liwi膰, bo lubi艂a fajne ciuchy i kosmetyki, ale jego praca wymaga艂a wyjazd贸w i by艂 nieobecny w 偶yciu swoich dzieci, a matka kompletnie tego nie ogarnia艂a.

Reasumuj膮c jej dzieci, to kompletnie r贸偶na bajka, bo c贸rka wychowana przez dziadk贸w nie odwiedza matki i si臋 jej wstydzi. C贸rka z 偶onatym, zwi膮za艂a si臋 z kryminalist膮 i 膰punem. Trzecia c贸rka nadu偶ywa alkoholu i rodzi dzieci, mimo, 偶e kompletnie nad tym nie panuje, a najm艂odszy syn robi co chce, bo z nikogo nie mia艂 偶adnych wzorc贸w, a w tym wszystkim matka, ju偶 pi臋膰dziesi臋cioletnia kobieta, wda艂a si臋 w romans pod nieobecno艣膰 m臋偶a, kt贸ry by艂 jej potrzeby tylko do zarabiania pieni臋dzy.

Mora艂: Patologia zawsze b臋dzie patologi膮 z przekazywaniem z艂ych zachowa艅 potomstwu. Na koniec tej opowie艣ci trzeba doda膰 koniecznie. M膮偶 kobiety zm膮drza艂, bo stwierdzi艂, 偶e przy niej nie ma nawet na gacie i odszed艂 do innej. Odszed艂 do m膮drzejszej, pozostawiaj膮c za sob膮 lata z kobiet膮 zgo艂a z艂膮 i pazern膮. Miejmy nadziej臋, 偶e na stare lata b臋dzie szcz臋艣liwy i tylko w tym wszystkim dzieci 偶al, bo one na 艣wiat si臋 nie prosi艂y, a by艂y p艂odzone i kompletnie nie planowane. Sama pozosta艂a przy aseksualnym dziadu, nie wiedzie膰, co w nim zobaczy艂a i nie wyci膮gn臋艂a 偶adnych wniosk贸w ze swojego 偶ycia. Widocznie lubi艂a i lubi ekstremalnie, no c贸偶!

W telewizji g艂upich nie siej膮, sami si臋 rodz膮!

Coraz wi臋cej rzeczy mnie denerwuje we wsp贸艂czesnym 艣wiecie i chyba si臋 naprawd臋 starzej臋, bo si臋 wci膮偶 czego艣 czepiam i marudz臋 i mrucz臋 pod nosem z niezadowolenia.聽

Telewizja kochani mnie przera偶a coraz bardziej i tak jak czepi艂am si臋 w jakim艣, swoim wpisie „Ma艂ych Gigant贸w”, tak czepi臋 si臋 serialu, paradokumentu kr臋conego chyba dla m艂odzie偶y, a dla mnie dlatego, by mnie wkurzy膰 maksymalnie.

Pisz臋 o serialu „Szko艂a”, w kt贸rym uczy si臋 m艂odych ludzi jak fajnie mo偶na sp臋dzi膰 czas w szkole, bo jawnie uczy si臋 聽przez bardzo niewychowawczy serial przeznaczony dla m艂odych ludzi w wieku 13 – 19 lat, 偶e:

Mo偶na w szkole bra膰 narkotyki, pali膰 papierosy, pi膰 alkohol, gwa艂ci膰, pope艂nia膰 samob贸jstwa, uprawia膰 seks, by膰 prostytutk膮, zachodzi膰 w ci膮偶臋, kra艣膰, uwie艣膰 ojca kole偶anki i itp. Wida膰 , 偶e kogo艣 bardzo kr臋ci kr臋cenie takich idiotyzm贸w. Widocznie nie tylko Pola艅ski mia艂 takie sk艂onno艣ci do dzieci .

Dziwi臋 si臋, 偶e jest tak cicho ze strony wszelkiej ma艣ci psycholog贸w, a Minister Edukacji milczy w tym temacie i jest og贸lne przyzwolenie na pokazywanie patologii w szkole. Podaje si臋 jak na tacy, jak fajnie mo偶na sp臋dzi膰 ka偶dy dzie艅 w szkole. Jest draka i fajnie jest. Co艣 si臋 dzieje na przerwach i lekcjach, a nauczyciele nie maj膮 nic do powiedzenia, bo przecie偶 ucze艅 swoje prawa ma i nie wolno go skarci膰, czy waln膮膰 linijk膮 po 艂apie.

Pami臋tam swoje lata szkolne, kiedy takie zachowania nikomu si臋 nie 艣ni艂y w 聽偶adnych snach. Nauczyciel, to by艂a druga matka i drugi ojciec. Czas poza lekcyjny by艂 wype艂niony po brzegi. Uczniowie ucz臋szczali na wszelkiego rodzaju k贸艂ka zainteresowa艅, 艣piewali w ch贸rach i zespo艂ach. Grali w pi艂k臋 i uprawiali sport, by rywalizowa膰 z innymi szko艂ami. Kiedy przychodzi艂o si臋 do domu, to trzeba by艂o odrobi膰 lekcje na nast臋pny dzie艅, pom贸c w czym艣 rodzicom i nie by艂o czasu na nud臋.聽

Uwa偶am, 偶e ten serial przynosi tylko same szkody i uczy dzieci wstr臋tnych i nieludzkich zachowa艅. Kto艣 powinien za to bra膰 odpowiedzialno艣膰, bo ja jako babcia tr贸jki wnucz膮t nie 偶ycz臋 sobie, aby w przysz艂o艣ci by艂y karmione tak膮 sieczk膮, a ich szko艂a by艂a poligonem do艣wiadczalnym. Bardzo boj臋 si臋 o moje wnuki, 偶e trafi膮 kiedy艣 do takiego tygla, gdzie dziej膮 si臋 takie rzeczy, a s膮dz臋, 偶e z czasem b臋dzie ju偶 tylko gorzej i nikt nad tym ju偶 nie zapanuje.

Nie ogl膮dam tego serialu, bo nie jest on na moje nerwy. Obejrza艂am dwa odcinki i mi si臋 odechcia艂o. To jest chore i dlaczego media nie ucz膮 聽m艂odzie偶y jak fajnie mo偶na sp臋dzi膰 czas? Jak fajnie jest si臋 uczy膰, 艣piewa膰, uprawia膰 sport? Jak fajnie jest poznawa膰 艣wiat i poszerza膰 nowe horyzonty zamiast pokazywania jak m艂oda siksa, cwana siksa klei si臋 do nauczyciela?

Z Wikipedii wklei艂am ma艂y fragment tego, co kolejne odcinki omawiaj膮 i w艂os si臋 je偶y na g艂owie. To jest chory 艣wiat, 偶e zakln臋 do cholery jasnej!

 

 

SERIA DRUGA
64 09.02.2015 Sfingowane porwanie psa sposobem na poderwanie dziewczyny. Brutalna zemsta zazdrosnej uczennicy nad lubian膮 przez innych kole偶ank膮.
65 10.02.2015 Walka uczni贸w o popularno艣膰 w szkole. Nastolatka odkrywa, 偶e jej ojcem jest tata kole偶anki.
66 11.02.2015 Licealistka, chc膮c zaimponowa膰 kolegom, decyduje si臋 na zachowanie wbrew sobie鈥 Ranking szkolnych biust贸w.
67 12.02.2015 Nauka ca艂owania. Niezdrowa fascynacja zagraniczn膮 gwiazd膮.
68 13.02.2015 Licealistka dowiaduje si臋, 偶e jest w ci膮偶y i chce j膮 usun膮膰. Szkolny bohater 鈥 k艂amstwo o uratowaniu cz艂owieka.
69 16.02.2015 Uczennica jest przekonana, 偶e ma raka piersi. Podgl膮dacze dziewczyn.
70 17.02.2015 Dziewczyna pod wp艂ywem ch艂opaka n臋ka przyjaci贸艂k臋. Biedny ucze艅 ok艂amuje wszystkich, 偶e mieszka w apartamencie…
71 18.02.2015 Ch艂opak ok艂amuje dziewczyn臋, 偶e z艂ama艂 nog臋, bo nie chce chodzi膰 na kurs ta艅ca. 鈥濵i艂osny eliksir鈥.
72 19.02.2015 Agresywny ch艂opak bije swoj膮 dziewczyn臋. UFO.
73 20.02.2015 Kompleksy z powodu ma艂ego biustu, wk艂adki silikonowe. Fikcyjny napad na piekarni臋.
74 23.02.2015 Gimnazjalista i jego dziewczyna organizuj膮 nielegalne walki. Wokalistka szkolnego zespo艂u zrywa ze swoim ch艂opakiem.
75 24.02.2015 Licealistka podejrzewa, 偶e jest w ci膮偶y. Matka licealistki planuje przeprowadzk臋.
76 25.02.2015 Licealistka ukrywa, 偶e jest lesbijk膮. Gimnazjalista jest 艣wietnym uczniem, jednak nie ma w klasie 偶adnych przyjaci贸艂.

” Dzieci s膮 jak walizka, ile w艂o偶ysz, tyle wyjmiesz”?

To by艂o niedzielne popo艂udnie w rodzinie Joasi i Krzysztofa. Zjedli obiad, a potem Krzysztof chcia艂 pobawi膰 si臋 z ich dwu letni膮 c贸rk膮 w uk艂adanie nowo kupionych klock贸w.

Joasia si臋 ucieszy艂a, 偶e ma chwil臋 spokoju i po艂o偶y艂a si臋 z ksi膮偶k膮, by poczyta膰 i si臋 odpr臋偶y膰, a Krzysztof posadzi艂 c贸reczk臋 na dywanie i zach臋ca艂, by razem z nim budowa艂a kolorowy domek z klock贸w. Sz艂o im bardzo dobrze, bo c贸rka podawa艂a mu ochoczo klocki i wydawa艂o si臋, 偶e dobrze si臋 bawi ze swoim tatusiem.

Jednak po chwili rozwali艂a klocki, zburzy艂a budowl臋, rozgarnia艂a r膮czkami klocki, a potem je zacz臋艂a kopa膰 n贸偶kami, a偶 rozlecia艂y si臋 po ca艂ym pokoju, wpadaj膮c pod meble.

Krzy艣 si臋 zdenerwowa艂 i da艂 c贸rce ma艂ego klapsa, bo bardzo mu si臋 nie spodoba艂o zachowanie jedynaczki, ale Joanna wpad艂a mi臋dzy nich i bezwzgl臋dnie trzepn臋艂a m臋偶a w kark, krzycz膮c, 偶e dzieci si臋 nie bije, bo czyta poradniki psycholog贸w, gdzie jest jasno i wyra藕nie napisane, 偶e klaps, to jest pora偶ka doros艂ego. Da艂a m臋偶owi wyk艂ad, 偶e z dzieckiem najpierw si臋 rozmawia spokojnie i t艂umaczy, 偶e tak robi膰 nie wolno, a potem ewentualnie nale偶y wystosowa膰 kar臋.

Krzysztof si臋 skuli艂 i oddali艂 od 偶ony i c贸rki, aby przemy艣le膰 swoje post臋powanie, bo mo偶e faktycznie pope艂ni艂 b艂膮d wychowawczy, cho膰 gdzie艣 w duszy s膮dzi艂, 偶e ma艂ej si臋 nale偶a艂o, bo nie wolno pozwala膰 ma艂emu dziecku na takie histerie.

C贸rka Joasi i Krzysztofa ros艂a zdrowo i przyszed艂 czas, aby odda膰 j膮 do przedszkola, bo Joasia chcia艂a wr贸ci膰 koniecznie do pracy. Jednak kiedy odbiera艂a ma艂膮 z przedszkola s艂ysza艂a cz臋sto, 偶e c贸rka bije inne dzieci i szarpie za w艂osy bez powodu. Nie s艂ucha polece艅 i nie umie bawi膰 si臋 z innymi dzie膰mi.

W takim uk艂adzie Joasia zabra艂a c贸rk臋 z przedszkola, bo uwa偶a艂a, 偶e si臋 na ni膮 wszyscy uwzi臋li i dr臋cz膮 jej c贸rk臋, bo jej po prostu nie lubi膮. Wola艂a nie pracowa膰, ni偶 jej dziecko mia艂oby by膰 musztrowane przez g艂upie baby w przedszkolu.

Pewnego dnia przy 艣niadaniu ma艂a tr膮ci艂a kubek z piciem, kt贸ry zala艂 st贸艂 i pod艂og臋. Krzy艣 widzia艂, 偶e sprawi艂o to jego c贸rce ogromn膮 przyjemno艣膰 i widzia艂, 偶e zrobi艂a to specjalnie.

Joasia poderwa艂a si臋 i szybko wytar艂a st贸艂 i pod艂og臋, a Krzysztof chcia艂 zgani膰 dziecko, ale Joasia spojrza艂a na niego tak, aby si臋 nie wa偶y艂, bo c贸rce si臋 to po prostu zdarzy艂o.

I tak by艂o zawsze, 偶e kiedy ma艂a co艣 przeskroba艂a, to Joanna bra艂a j膮 pod swoje skrzyd艂a i broni艂a z ca艂ych si艂, ale kiedy Krzysztof chcia艂 porozmawia膰 z 偶on膮, 偶e tak nie wolno, bo trzeba egzekwowa膰, to natrafi艂 na mur 偶ony. Us艂ysza艂, 偶e ona jest matk膮 i doskonale wie, 偶e c贸rka ich nie robi nic z艂ego i w tych czasach nale偶y si臋 jej bezstresowe wychowanie i niech przyjmie to do wiadomo艣ci.

Krzysztof kocha艂 偶on臋 i kocha艂 swoj膮 c贸rk臋, ale 艣wiate艂ko mu si臋 zapali艂o, kiedy wyszed艂 z c贸rk膮 do piaskownicy, a tam ona pokaza艂a ponownie, 偶e za nic ma zabaw臋 z innymi dzie膰mi i zamiast si臋 bawi膰 i robi膰 babki z piasku, to obsypa艂a wszystkie dzieci piaskiem, jakby wpad艂a w amok. 艢mia艂a si臋 z tego, 偶e inne dzieci wycieraj膮 twarze, a oczy im 艂zawi膮, a we w艂osach maj膮 go pe艂no.

Krzysztof zauwa偶y艂, 偶e w jego c贸rce jakby zago艣ci艂 z艂o艣liwy chochlik, albo zamieszka艂 z艂y diabe艂, ale Joasia po opowie艣ci Krzysia w domu, o tym jak c贸rka si臋 zachowa艂a, stwierdzi艂a, 偶e takie rzeczy si臋 zdarzaj膮 mi臋dzy dzie膰mi i niech m膮偶 nie robi z tego powodu rabanu.

Zawsze Joanna broni艂a c贸rki. Broni艂a j膮, kiedy ma艂a posz艂a do szko艂y i by艂y monity, 偶e c贸rka jest aspo艂eczna i nie potrafi si臋 z nikim zaprzyja藕ni膰, a na lekcjach przeszkadza i nie wykonuje polece艅 nauczyciela. I zn贸w Joasia os膮dzi艂a nauczycieli, 偶e nie lubi膮 jej dziecka, bo jest zbyt inteligentne i ona to wie.

C贸rka nie uczy艂a si臋 藕le, bo faktycznie by艂a inteligentna, ale za to by艂a bardzo wp艂ywowa i zada艂a si臋 w szkole z m艂odzie偶膮, kt贸ra 聽mia艂a okres buntu. Ucieka艂a z nimi z lekcji. By艂y papierosy i alkohol, ale i to Joanna t艂umaczy艂a okresem wzrastania i to minie.

Zacz臋艂y si臋 p贸藕ne powroty do domu, cz臋sto pod wp艂ywem alkoholu i kiedy Krzysztof chcia艂 cokolwiek przeciwdzia艂a膰 i planowa艂 wizyt臋 u psychologa, to Joasia si臋 dar艂a, 偶e jej c贸rka nie jest psychiczna jaka艣, aby si臋 w艂贸czy膰 po lekarzach, twierdz膮c, 偶e c贸rka z tego wyro艣nie i bo ka偶dy przechodzi艂 w m艂odo艣ci taki bunt,

Krzysztof ucieka艂 w prac臋. Nie chcia艂 ju偶 by膰 艣wiadkiem tego, 偶e c贸rka robi co chce, a Joanna nie widzi w tym nic z艂ego i za ka偶dym jej wybrykiem trzyma艂a c贸rk臋 pod kloszem, odsuwaj膮c go od siebie. Kocha艂a swoj膮 c贸rk臋 i robi艂a za ni膮 niemal wszystko. Sprz膮ta艂a jej pok贸j, my艂a po niej naczynia, pra艂a i prasowa艂a i nie wymaga艂a dos艂ownie niczego. C贸rka nie wiedzia艂a jak si臋 w艂膮cza pralk臋 i nie wiedzia艂a gdzie wynosi si臋 艣mieci. To wszystko robi艂a za ni膮 matka, a ona mia艂a za zadanie tylko si臋 uczy膰.

Joanna nigdy nie wr贸ci艂a do pracy i pieni膮dze Krzysztofa nie by艂y zbyt wielkie, ale je艣li tylko c贸rka mia艂a pragnienie na nowy laptop, telefon, czy te偶 markowe cuchy, to Joanna sobie odj臋艂a, a c贸rce kupi艂a, bo dla niej mia艂o by膰 wszystko, co najlepsze.

Zbli偶a艂 si臋 koniec roku i c贸rka Krzysia i Joanny ko艅czy艂a ostatni膮 klas臋 gimnazjum. To mia艂 by膰 wielki dzie艅 i Joanna upiek艂a na t膮 okoliczno艣膰 tort i kupi艂a szampana. Cieszy艂a si臋, 偶e c贸rka p贸jdzie dalej i b臋dzie si臋 uczy艂a mo偶e na lekarza, a mo偶e prawnika. Mia艂a wobec c贸rki swoje oczekiwania jak ka偶dy rodzic.

C贸rka Joanny wpad艂a do domu i od progu poprosi艂a o pieni膮dze na wyjazd wakacyjny do Hiszpanii, bo jej paczka wyje偶d偶a i ona koniecznie musi wyjecha膰 z nimi i tak bardzo si臋 cieszy na te wakacje. Oznajmi艂a, 偶e b臋dzie jej potrzebne pi臋膰 tysi臋cy z艂otych, bo podr贸偶, a potem same przyjemno艣ci.

Joanna zastyg艂a i powiedzia艂a, 偶e nie ma takich pieni臋dzy i pierwszy raz postawi艂a si臋 c贸rce, a ta wpad艂a we w艣ciek艂o艣膰. Chwyci艂a n贸偶 kuchenny i zacz臋艂a matk臋 d藕ga膰 聽i zadawa艂a ciosy tak d艂ugo, a偶 Joanna straci艂a przytomno艣膰. Kiedy Krzysztof przeszed艂 z pracy, c贸rki w domu nie by艂o i pieni臋dzy te偶. Joanna le偶a艂a ca艂a we krwi. Wezwa艂 karetk臋 i policj臋. 聽 C贸rka we w艣ciek艂o艣ci trafi艂a no偶em prosto w serce i tak sko艅czy艂o si臋 dla Joanny 聽bezstresowe wychowanie swojej c贸rki.

C贸rka Joanny i Krzysztofa siedzi w wi臋zieniu i pisze bloga, w kt贸rym jest nareszcie jej skrucha.

Takich dzieci jest coraz wi臋cej, a rodzicom opadaj膮 r臋ce

Iwona nie mia艂a lekko. Ojciec pi艂 i bi艂 i w domu dzia艂y si臋 cuda. Przepija艂 ca艂膮 wyp艂at臋 i matce Iwony rzuca艂 jakie艣 och艂apy, a w domu by艂o dwoje dzieci w wieku szkolnym, kt贸rym matka jako艣 艂ata艂a najpilniejsze potrzeby. Cz臋sto 聽nie mia艂a za co kupi膰 podstawowych artyku艂贸w, aby dzieci nie chodzi艂y g艂odne, a wi臋c wisia艂a w sklepie na zeszycie, a kiedy dorwa艂a par臋 groszy, to oddawa艂a i tak w k贸艂ko.

Iwona wstydzi艂a si臋 biedy 聽i wstydzi艂a si臋, 偶e policja interweniowa艂a cz臋sto w ich domu, aby ojca uciszy膰, kt贸ry udawa艂 przed policjantami, 偶e przyjechali niepotrzebnie, bo on jest dobrym ojcem i m臋偶em i tak gehenna trwa艂a latami.

Matka Iwony w ko艅cu zdecydowa艂a si臋 na rozw贸d, a Iwona rozpocz臋艂a szko艂臋 艣redni膮, bo matce zale偶a艂o by si臋 uczy艂a i mia艂a w 偶yciu l偶ej. Po dw贸ch latach nauki pozna艂a J臋drka, kt贸ry jej imponowa艂, bo dba艂 o ni膮. Kupowa艂 od czasu do czasu jaki艣 ciuch, albo perfumy. Chodzili ze sob膮 bardzo zakochani i nieroz艂膮czni, a Iwona wierzy艂a, 偶e nie podzieli losu swojej matki i b臋dzie najszcz臋艣liwsz膮 kobiet膮 pod s艂o艅cem.

Zasz艂a w ci膮偶臋 i matur臋 zdawa艂a z dzidziusiem w brzuchu, ale nie martwili si臋 tak bardzo, bo J臋drek mia艂 mieszkanie po rodzicach, a wi臋c kiedy oboje podejm膮 prac臋, to nie b臋dzie im 藕le i dadz膮 sobie rad臋.

Zamieszkali w wi臋kszej wiosce, licz膮cej jakie艣 pi臋膰set mieszka艅c贸w. J臋drek mia艂 po rodzicach troch臋 ziemi, a tak偶e niewielki inwentarz, a zna艂 si臋 na robocie, to wiod艂o im si臋 ca艂kiem dobrze. Iwona podj臋艂a prac臋 w szkole i pilnowa艂a dzieci na 艣wietlicy, a tak偶e dorabia艂a sobie sprz膮taniem w niewielkich blokach, jakie wybudowano w wiosce i nie narzeka艂a na nadmiar obowi膮zk贸w. By艂a kobiet膮 ambitn膮 i pracowit膮, a do tego bardzo mocn膮 fizycznie i psychicznie.

Iwona zasz艂a w ci膮偶臋. 聽Co prawda nie planowali jeszcze dziecka, ale skoro si臋 sta艂o, to oboje si臋 cieszyli na przyj艣cie ma艂ego cz艂owieczka. J臋drek te偶 si臋 cieszy艂 i robi艂 pierwsze zakupy do pokoiku, aby przygotowa膰 miejsce dla swojego potomka.

Urodzi艂a si臋 dziewczynka i dali jej na imi臋 Lila. Od samego pocz膮tku ich serca nale偶a艂y do tej istotki, kt贸ra przewr贸ci艂a ich 偶ycie do g贸ry nogami i wszystko by艂o jej podporz膮dkowane i tak Iwona zosta艂a w domu i zamierza艂a wychowywa膰 c贸rk臋 bez 偶艂obka. Postanowi艂a, 偶e do trzech lat b臋dzie z Lil膮 w domu. J臋drek za to wzi膮艂 na siebie wi臋cej obowi膮zk贸w i cz臋sto do domu wraca艂 wieczorem i bardzo zm臋czony, ale te偶 nie narzeka艂, bo przecie偶 pracowa艂 dla swoich dziewczyn, kt贸re kocha艂 nad 偶ycie.

Lila ros艂a i wspaniale si臋 rozwija艂a. By艂a bardzo bystr膮 dziewczynk膮, z kt贸r膮 nie mieli w zasadzie 偶adnych k艂opot贸w. Szybko nauczy艂a si臋 nocnika i szybko zacz臋艂a chodzi膰 i nie obejrzeli si臋 kiedy sko艅czy艂a trzy latka i mo偶na j膮 by艂o prowadza膰 do przedszkola.

Iwona wr贸ci艂a do pracy, a J臋drek ka偶dego poranka wi贸z艂 Lil臋 do przedszkola, gdzie si臋 艣wietnie za klimatyzowa艂a i panie przedszkolanki bardzo j膮 polubi艂y i chwali艂y.

Sielanka rodzina jednak si臋 sko艅czy艂a, kiedy do pracy Iwony zadzwoni艂 telefon i zosta艂a wezwana do dyrekcji. Kiedy us艂ysza艂a, 偶e jej m膮偶 nie 偶yje, bo spad艂 z rusztowania i 艣mier膰 by艂a na miejscu Iwona nie uwierzy艂a od razu w to co us艂ysza艂a. Jednak to by艂a prawda i Iwona zosta艂a niespodziewanie wdow膮 z male艅kim dzieckiem.

D艂ugo si臋 podnosi艂a po pogrzebie, ale musia艂a wzi膮膰 si臋 szybko w gar艣膰, bo mia艂a dla kogo 偶y膰 i musia艂a robi膰 wszystko, aby Lila nie odczuwa艂a braku ojca. Teraz sama zawozi艂a c贸rk臋 do przedszkola, ale zacz臋艂y j膮 dopada膰 k艂opoty finansowe, bo nagle pieni臋dzy mia艂a coraz mniej, a odszkodowanie po ojcu zabezpieczy艂a na koncie Lili, by kiedy艣 mog艂a z tego skorzysta膰, bo mia艂a nadziej臋, 偶e Lila p贸jdzie na studia i b臋dzie mia艂a lepiej ni偶 ona w 偶yciu.

Przyszed艂 czas, 偶e Lila musia艂a po szkole podstawowej, kt贸r膮 uko艅czy艂a z czerwonym paskiem, aby zadecydowa膰 o jej dalszym losie. Lila wyjecha艂a z domu do szko艂y z internatem, by nauczy膰 si臋 zawodu gastronomicznego. Iwona zosta艂a sama w domu, bo nigdy wi臋cej nie chcia艂a ju偶 wychodzi膰 za m膮偶, a swoj膮 uwag臋 w ca艂o艣ci po艣wi臋ci艂a ukochanej 聽c贸rce i wszystko by艂oby dobrze, gdyby ze szko艂y nie zacz臋艂y przychodzi膰 monity. Lila nie ucz臋szcza na lekcje, bo wagarowa艂a i dyrekcja musia艂a usun膮膰 聽j膮 z listy uczni贸w. Iwona si臋 za艂ama艂a i je藕dzi艂a do c贸rki, aby zorientowa膰 si臋 dlaczego jej c贸rka tak si臋 zachowuje.

Nie mog艂a z ni膮 doj艣膰 do porozumienia, bo jej dziecko zmieni艂o si臋 o 180 stopni i oznajmi艂a, 偶e nie b臋dzie si臋 uczy艂a i ju偶, ale kiedy matka zgodzi si臋 na rok przerwy w nauce, to si臋 pozbiera i zacznie wszystko od nowa.

Lila wr贸ci艂a do domu, bo Iwona zgodzi艂a si臋 na taki warunek z nadziej膮, 偶e c贸rka jej nie ok艂amuje, przemy艣li i powr贸ci do nauki. Lila zacz臋艂a nie wraca膰 do domu na noc, a Iwona umiera艂a ze strachu.

Lila zmieni艂a si臋 nie do poznania, bo zacz臋艂a ubiera膰 si臋 na czarno, przywdzia艂a ci臋偶kie buty. Ufarbowa艂a te偶 w艂osy na czarno, a w uszach zrobi艂a sobie tunele, gdzie wisia艂y czarne kolczyki. Znika艂a z domu na ca艂e dnie, a kiedy wraca艂a pijana i na膰pana, Iwona s艂ysza艂a z ust swojego dziecka, 偶e jest matk膮 nieudacznikiem, kt贸ra nie 艣mierdzi groszem, a Lila potrzebuje du偶o pieni臋dzy.

Wrzeszcza艂a, 偶e musi mie膰 wysokie kieszonkowe, a jak matki na to nie sta膰, to niech wypierdala do roboty za granic膮 i tam podciera ty艂ki staruchom za porz膮dne pieni膮dze. Ona musi mie膰 na telefon wypasiony, na komputer z najwy偶szej p贸艂ki i musi mie膰 na rozrywki i ciuchy i nic j膮 to nie obchodzi, bo matka jest od tego, aby wspomaga膰 swoje dziecko.

Wrzeszcza艂a, a nie rozmawia艂a. Popycha艂a Iwon臋 na meble, rzuca艂a naczyniami i tylko 偶膮da艂a pieni臋dzy, bo inni rodzice je maj膮, a jej matka nie wykszta艂cony pomiot na wszystko jej 偶a艂uje, a jak tak jej dobrze w tej biedzie, to niech zdycha jak pies pod p艂otem, bo jej take nic nie jest do niczego potrzebne.

Iwona siedzia艂a i p艂aka艂a i nie wiedzia艂a gdzie pope艂ni艂a b艂膮d wychowawczy, bo przecie偶 tak bardzo si臋 stara艂a. W banku sprawdzi艂a, 偶e Lila wybra艂a wszystkie pieni膮dze po swoim ojcu, ale nie wiedzia艂a na co je wydawa艂a. Przeszuka艂a jej pok贸j i znalaz艂a 聽pod materacem c贸rki du偶o saszetek z narkotykami i ju偶 wszystko wiedzia艂a. Domy艣li艂a si臋, 偶e jej c贸rka jest uzale偶niona i wpad艂a w z艂e towarzystwo i st膮d nast膮pi艂a w niej taka zmiana.

Pewnej nocy Lila wr贸ci艂a do domu kompletnie na膰pana, Chichota艂a si臋 i zn贸w wytyka艂a matce wszystkie jej u艂omno艣ci. Krzycza艂a, 偶e jest brzydka, 偶e nawet pies by jej nie tkn膮艂 i wstydzi si臋 takiej matki. Zn贸w zniewa偶a艂a j膮 i wysy艂a艂a do burdelu, to mo偶e kto艣 j膮 tam zechce i b臋d膮 z tego pieni膮dze, ale Iwona tego ju偶 nie wytrzyma艂a!

Nie wiedzia艂a kiedy, 聽chwyci艂a za kryszta艂owy wazon i uderzy艂a c贸rk臋 mocno w g艂ow臋, a Lila le偶a艂a na dywanie zalana krwi膮 i nie dawa艂a znaku 偶ycia.

Iwona 聽zorientowa艂a si臋, 偶e trzeba wezwa膰 karetk臋, ale lekarz zawiadomi艂 policj臋 i ta w kajdanach j膮 z domu wyprowadzi艂a.

Wyrok – do偶ywocie, bo uznano, 偶e nie dzia艂a艂a w afekcie. Iwona nie za艂ama艂a si臋 w wi臋zieniu, tylko codziennie rozmy艣la, dlaczego kiedy ona by艂a m艂oda nie by艂a taka roszczeniowa. Potrafi艂a znosi膰 b贸l, alkohol ojca, bied臋 w domu, a jej c贸rka potraktowa艂a j膮 jak ostatniego 艣miecia, a tak bardzo si臋 stara艂a, by wychowa膰 j膮 na kobiet臋 z klas膮.

Chi艅skie dzieci i nasze bezstresowe wychowanie

Obejrza艂am dzi艣 „Kobiet臋 na kra艅cu 艣wiata” Martyny Wojciechowskiej. Dokument opowiada o chi艅skim wychowaniu dzieci i otworzy艂am szeroko oczy, 偶e to chyba niemo偶liwe jest we wsp贸艂czesnym, jak偶e innym 艣wiecie od naszego. Wklejam rekomendacj臋, aby kto艣, kto ma ochot臋 na obejrzenie tego dokumentu, wiedzia艂 czego ma oczekiwa膰,

„O mo偶liwo艣膰 wyjazdu do Chin Martyna stara艂a si臋 od kilku lat. Chiny to kraj z tradycj膮 5 tysi臋cy lat, gdzie zamieszkuje miliard 300 milion贸w ludzi. To, co ukszta艂towa艂o pot臋g臋 tego pa艅stwa to w du偶ej mierze surowe wychowanie. W szkole wywodz膮cej si臋 z legendarnego klasztoru buddyjskiego nauki pobiera obecnie ponad 5000 uczni贸w. W艣r贸d nich jest LiuYinPing 鈥 mistrzyni kung-fu, kt贸ra sama odebra艂a surowe wychowanie, a teraz uczy w ten spos贸b tysi膮ce dzieci. Uczniowie zaczynaj膮 dzie艅 o 5:40, a ju偶 o 6:00 maj膮 pierwszy trening kung-fu. Liu przedstawi Martynie swoje uczennice. Najm艂odsze maj膮 pi臋膰 lat. W szkole sp臋dzaj膮 ca艂y sw贸j czas. Sze艣膰 dni w tygodniu 膰wicz膮 po sze艣膰 godzin dziennie, a rodzic贸w odwiedzaj膮 tylko raz w roku.”

A teraz ode mnie s艂贸w par臋. Maryna zapyta艂a trzy dziewczynki w wieku oko艂o 8 lat, czy t臋skni膮 za mam膮 i tat膮 i czy lubi膮 膰wiczy膰 wschodnie walki? Dziewczynki z wbitym wzrokiem w pod艂og臋, tak jakby wstydzi艂y si臋 swoich uczu膰, odpowiedzia艂y, 偶e bardzo t臋skn膮 za rodzicami i nie lubi膮 wcale 膰wiczy膰! Wniosek jest z tego taki, 偶e dzieci w Chinach to ogromna inwestycja i rodzice p艂ac膮 wysokie czesne, aby ich dziecko w p贸藕niejszym 偶yciu osi膮gn臋艂o wielki sukces. Chi艅scy rodzice pragn膮, aby ich dzieci ju偶 wieku 4 lat zacz臋艂y by膰 przygotowywane, by na staro艣膰 mie膰 opiek臋 ze strony swojego dziecka i dlatego inwestuj膮 w nie wielkie pieni膮dze.

Jak偶e inne jest postrzeganie od naszego, a mnie si臋 tych chi艅skich dzieci zrobi艂o 偶al i zada艂am sobie pytanie, co w艂a艣ciwie jest lepsze dla naszych dzieci w r贸偶nych kulturach? 聽Czy mocna i zdecydowana dyscyplina, kiedy dziecko ma pokerow膮 twarz i bezwzgl臋dnie s艂ucha si臋 swojego mistrza i przewodnika, czy raczej bezstresowe wychowanie jakie propaguje si臋 w naszej szeroko艣ci geograficznej?

Chi艅skie dzieci s膮 wszystkie jednakowo ubrane i nie ma w ich ubiorze, 偶adnej dowolno艣ci, jaki艣 tam hello Kitty, czy konik贸w Pony. Same dbaj膮 o siebie, a wi臋c wszystko robi膮 samodzielnie po przez pranie, zmywanie, sprz膮tanie i mieszkaj膮 w warunkach gorszych jak 偶o艂nierze w koszarach. S膮 nies艂ychanie dyscyplinowane i nie ma tam miejsca na humory i rozrabianie. Wygl膮daj膮 jak klony, a na ich twarzach rzadko pojawia si臋 u艣miech i ja mia艂am w szkicach taki wpis z jednego z forum i 艣wietnie mi si臋 spasowa艂 do dzisiejszego tematu. Wpis jest o polskich dzieciach i ich mentalno艣ci i o tym jakie ro艣nie nam 艣wie偶e pokolenie. Nie twierdz臋, 偶e takie zachowania s膮 nagminne, ale prosz臋 zauwa偶y膰, 偶e chi艅skie dzieci dzi臋ki takiemu, rygorystycznemu wychowaniu s膮 zupe艂nie inne od naszych dzieci i tu pada pytanie? Jakie wychowanie jest lepsze? Czy bezwzgl臋dna dyscyplina, czy lu藕ne wychowanie w szko艂ach, a tak偶e w domu, bo ja nie potrafi臋 znale藕膰 na to odpowiedzi i jakie艣 r贸wnowagi.

Wci膮偶 艣wiat mnie zadziwia i dzi臋kuj臋 Martynie za ten reporta偶, bo wiele wni贸s艂 mi w postrzeganie wci膮偶 dziwnego 艣wiata. Lubi臋 takie rozwi膮zywanie dylemat贸w, a mo偶e kto艣 si臋 te偶 wypowie – jakie wychowanie jest lepsze 聽dla dziecka?

 

http://http://player.pl/programy-online/kobieta-na-krancu-swiata-odcinki,87/odcinek-1,dziewczyna-z-shaolin,S06E01,32313.html

A tu oto wpis z forum, kt贸ry mo偶e przyczyni膰 si臋 do g艂臋bszych rozmy艣la艅.

„Moja c贸rka z synem budowali dzisiaj wielkiego ba艂wana przed blokiem. Wyszed艂 im ca艂kiem 艂adnie, taki du偶y, sama im pomaga艂am wi臋ksze kule podnie艣膰, bo nie dawa艂y rady. Da艂am im marchewk臋 a syn wyci膮gn膮艂 z kuchni praktycznie nowy du偶y garnek na g艂ow臋 (nie chcia艂am da膰, ale m贸wi艂 偶e zrobi zdj臋cie i odda).
Zwo艂a艂am je na obiad, ledwo 10 min nie min臋艂o, patrz臋 przez okno a tam id膮 dwie panny w wieku licealno-gimnazjalnym. I jak si臋 nie rzuc膮 na tego ba艂wana, nie zaczn膮 niszczy膰, kopa膰. Nawet jedna garnkowi nie podarowa艂a i kopa艂a butem na szpilce a偶 go podziurawi艂a i pogi臋艂a!!
Co z t膮 m艂odzie偶膮 teraz, co im ten ba艂wan przeszkadza艂?? Dzieciom teraz bardzo przykro, nie wiem czy drugiego robi膰 czy ju偶 sobie darowa膰, a garnka te偶 mi szkoda. Chcia艂abym mie膰 w艂asny dom i kawa艂ek w艂asnego ogr贸dka:(„

Macierzy艅stwo, czy to teraz jest przymus?

Ka偶da kobieta, kt贸ra ma dzieci, pami臋ta ten moment, kiedy dziecko zosta艂o pocz臋te i w jakich okoliczno艣ciach. Oczywi艣cie pod warunkiem, 偶e mia艂a kobieta jednego partnera he he.

Jest to moment, kt贸rego si臋 nie zapomina do ko艅ca 偶ycia i potem, kiedy ro艣nie brzuszek i odczuwa si臋 pierwsze kopni臋cie malucha. To s膮 niezapomniane chwile w 偶yciu ka偶dej kobiety, bo kobiety s膮 stworzone do macierzy艅stwa, tak po prostu jest i koniec. Oczywi艣cie s膮 kobiety, kt贸re nie widz膮 si臋 w roli matki i zwyczajnie rezygnuj膮 ca艂kowicie z macierzy艅stwa nie czuj膮c absolutnie instynktu macierzy艅skiego, bo i tak bywa i nie zamierzam tutaj ich pot臋pia膰. Natury i predyspozycji do bycia matk膮, czy te偶 nie, nie da si臋 oszuka膰.

Pisz臋 o tym, bo dla mnie moje dzieci s膮 najwi臋kszym skarbem i 偶yciowym osi膮gni臋ciem. To dla nich swoje 偶ycie po艣wi臋ci艂am i to z nich teraz jestem dumn膮 matk膮. To ich 偶yciowe osi膮gni臋cia i ich rodzicielstwo cieszy mnie na co dzie艅. Nigdy im nie powiedzia艂am, 偶e gdyby nie one, by艂abym dalej w swojej karierze zawodowej, czy te偶 zabra艂y mi jaki艣 tam kawa艂ek mojej przestrzeni, a wi臋c chyba nigdy nie da艂am im odczu膰, 偶e s膮 dla mnie ci臋偶arem, a je艣li co艣 mi si臋 wymkn臋艂o w jaki艣 emocjach, to wiedz膮 tylko One.聽

Wychowanie dzieci, to jest obowi膮zek i decyduj膮c si臋 na potomstwo kobieta powinna przewarto艣ciowa膰 swoje priorytety. Niestety, ale dziecko to obowi膮zek na ca艂e 偶ycie i kiedy moje dzieci maj膮 ju偶 blisko pod 40 -tk臋, nadal s膮 聽moimi dzie膰mi i mam nadal prawo do ich kochania.

Moje dzieci przysz艂y na 艣wiat w latach 70-tych i ja by艂am bardzo m艂od膮 dziewczyn膮, ale nadchodz膮c膮 rol臋 matki wzi臋艂am na siebie bardzo powa偶nie. Nie odczuwa艂am nic, a nic, 偶e co艣 mi ucieknie i co艣 strac臋, a wi臋c nie ubolewa艂am nad tym, 偶e nie b臋d臋 ju偶 mog艂a wychodzi膰 z domu na jakie艣 tam zabawy, czy te偶 strac臋 kontakt z kole偶ankami. Nie ubolewa艂am nad tym, 偶e ko艂o nosa przejd膮 mi jakie艣 wakacje, czy te偶 wycieczki. Nie mia艂am poczucia, 偶e co艣 mi umyka i nigdy si臋 ju偶 nie powt贸rzy. Mia艂am swoje dzieci, m臋偶a i prac臋 i trzeba by艂o to bezwzgl臋dnie bra膰 na klat臋 i i艣膰 przez 偶ycie, najlepiej jak si臋 umia艂o. Nie by艂y to lekkie czasy, bo za progiem w Polsce czai艂 si臋 stan wojenny i puste p贸艂ki i gonitwa za produktami niezb臋dnymi dla moich dzieci. Ile偶 razy si臋 zdarzy艂o, 偶e nie mo偶na by艂o nigdzie kupi膰 zwyk艂ych 艣pioszk贸w, czy te偶 innych rzeczy? ile偶 razy si臋 zdarzy艂o, 偶e nie by艂o na czym ugotowa膰 zupy, by nakarmi膰 czym艣 dziecko? Ile偶 razy sta艂o si臋 w nocy za czym艣, co mieli rzuci膰 do sklepu i nie wiedzia艂o si臋, czy kupi si臋 buciki dla dziecka, czy te偶 nie? Ile偶 razy sta艂o si臋 po nocy, by kupi膰 kostk臋 mas艂a, czy kawa艂ek ameryka艅skiego sera? Eh, mo偶na wymienia膰 i 聽wymienia膰, a jednak kobiety tamtych czas贸w dawa艂y rad臋 i by艂y bardzo dzielne – a teraz?聽

Czytam dylematy wsp贸艂czesnych, m艂odych kobiet i w艂os si臋 je偶y na g艂owie i przecieram oczy ze zdumienia, bo jak zmieni艂y si臋 standardy i postrzegania macierzy艅stwa, a zreszt膮 przeczytajcie sami, moi drodzy czytelnicy! Mo偶e jestem przewra偶liwiona tylko ja, bo je艣li wi臋kszo艣膰 tak postrzega rol臋 matki we wsp贸艂czesnym 艣wiecie, to, co z nami b臋dzie?

„Nie chc臋 mie膰 dzieci! To straszne obci膮偶enie, zobowi膮zanie na ca艂e 偶ycie. Gdy urodz臋, nigdy ju偶 nie p贸jd臋 na dyskotek臋, nie b臋d臋 mia艂a czasu dla kole偶anek i nie b臋d臋 mog艂a wyjecha膰 na Kret臋 popija膰 drinki przy basenie. Koniec ze spokojnym 偶yciem we dwoje, b臋dzie tylko dziecko i dziecko, oddalimy si臋 od siebie z m臋偶em, a偶 wreszcie on znajdzie kochank臋 i mnie zostawi. O nie, 偶adnych dzieci!”

Takie i podobne rozterki maj膮 wsp贸艂czesne m艂ode dziewczyny. Przed za艂o偶eniem rodziny powstrzymuje je strach przed UTRAT膭 WOLNO艢CI, a dziecko jawi im si臋 jako wrzeszcz膮ca, r贸偶owa kula u nogi. Gdy dziel膮 si臋 z kim艣 swoimi obawami, s艂ysz膮, 偶e s膮 niedojrza艂ymi egoistkami i tylko im zabawy w g艂owie. Jedni radz膮, by wyszale膰 si臋 na zapas przed ci膮偶膮, wtedy nie b臋dzie tak bardzo 偶al utraconej swobody. Inni „pocieszaj膮”, 偶e po porodzie i tak nie ma si臋 si艂y na 偶adne szale艅stwa, a ci bardziej 偶yczliwi i optymistycznie nastawieni do 偶ycia prorokuj膮, 偶e z chwil膮 pojawienia si臋 na 艣wiecie ma艂ej istotki wszelkie przyjemno艣ci magicznie trac膮 znaczenie i w og贸le nie chce si臋 nigdzie wychodzi膰, wi臋c i t臋skno do imprez ze znajomymi nie b臋dzie.

A Kreta, baseny i drinki pod palmami? „Zawsze mo偶esz zostawi膰 dziecko z babci膮, a sama jecha膰 z m臋偶em!” A z drugiej strony: „Cooooo? Takie ma艂e dziecko chcesz zostawi膰 bez mamy? Wyrodna ty, to po co w takim razie chcia艂a艣 mie膰 dziecko, jak teraz je porzucasz, matka MUSI SI臉 PO艢WI臉CA膯!”

Reasumuj膮c – jak by艂o/jak jest u Was?聽smile聽Dziecko zabra艂o Wam wolno艣膰, musia艂y艣cie si臋 m臋czy膰, ogranicza膰, rezygnowa膰 i po艣wi臋ca膰? Po porodzie „samo przesz艂o” i ju偶 Was do szale艅stw nie ci膮gn臋艂o? A mo偶e uda艂o Wam si臋 po艂膮czy膰 偶ycie towarzyskie, upojne chwile sam na sam z m臋偶em i zwiedzanie 艣wiata z 偶yciem rodzinnym? Jak otoczenie komentowa艂o (bo 偶e komentowa艂o, to nie mam w膮tpliwo艣ci聽big_smile) Wasze wybory typu weekendowa impreza tylko dla doros艂ych czy wyjazd na urlop bez dziecka? Jednym s艂owem – jeste艣cie/by艂y艣cie matkami, czy posiadaczkami kuli u nogi?聽smile

Mama, mate艅ka, mamu艣ka

Pami臋ta, 偶e kiedy posz艂a do przedszkola ju偶 s艂ysza艂a od swojej mamy, 偶e jest beznadziejnym dzieckiem, bo d艂ugo podobno uczy艂a si臋 zawi膮zywa膰 buciki i nie mog艂a podobno – zapami臋ta膰 jak odczytywa膰 godzin臋 na zegarku.

Kiedy posz艂a do szko艂y, to jej matka, kt贸ra wychowywa艂a j膮 samotnie, po ka偶dej wywiad贸wce przychodzi艂a do domu ze skwaszon膮 min膮 i wci膮偶 powtarza艂a jej, 偶e jest imbecylem i strasznym leniem, bo te oceny s膮 w dzienniku do niczego. Przyk艂ada艂a si臋 do nauki, kosztem zabaw na podw贸rku, bo wci膮偶 siedzia艂a z nosem w ksi膮偶kach, aby tylko zadowoli膰 matk臋. Nie chodzi艂a na 偶adne dyskoteki, bo matka kaza艂a jej si臋 tylko uczy膰, a po nauce mia艂a zadane domowe obowi膮zki, z kt贸rymi matka sobie nie radzi艂a, 聽gdy偶 du偶o pracowa艂a, a wi臋c sprz膮tanie i zakupy nale偶a艂y do niej. Kiedy wieczorem si臋 k艂ad艂a, to zawsze z ksi膮偶k膮, aby matka nie zarzuci艂a jej, 偶e trwoni czas na jaki艣 bzdurny film, czy te偶 serial.聽

Czu艂a si臋 w tym domu jak 偶o艂nierz podporz膮dkowany prze艂o偶onemu i musia艂a wszystko wykonywa膰 na rozkaz, bo kocha艂a t臋 swoj膮 matk臋, cho膰 gdzie艣 w g艂臋bi duszy mia艂a jej serdecznie do艣膰. Nie potrafi艂a si臋 przeciwstawi膰, bo przecie偶 wychowywa艂a j膮 samotnie i 聽to jest jej matka, a matka ma zawsze racj臋.

Nie raz chcia艂a jej si臋 przeciwstawi膰 i wygarn膮膰, 偶eby przesta艂a j膮 nazywa膰 dzieckiem ni偶szej jako艣ci i obdziera膰 j膮 z godno艣ci, ale sta膰 by艂o j膮 tylko na p艂acz w ukryciu w zamkni臋tej 艂azience, a i tak z drugiej strony matka jej powtarza艂a, 偶e ma si臋 wzi膮膰 w gar艣膰.

Kiedy posz艂a na studnia, my艣la艂a, 偶e zamieszka w akademiku i uwolni si臋 wreszcie od matki tyrana, ale matka zarz膮dzi艂a, 偶e b臋dzie codziennie doje偶d偶a艂a autobusem – koniec i kropka i tak dwa razy dziennie traci艂a dwie godziny na dojazdy do szko艂y przez pi臋膰 d艂ugich lat. Matka jej nie ufa艂a i sama sprawdza艂a jej indeks, aby nic jej nie umkn臋艂o. Wci膮偶 twierdzi艂a, 偶e jest ma艂o zdolna, bo c贸rki jej kole偶anek ucz膮 si臋 lepiej i s膮 zdolniejsze oraz 艂adniejsze.聽

Nie mia艂a si艂y stan膮膰 i wykrzycze膰 matce, 偶e j膮 strasznie krzywdzi i obdziera z ludzkiej godno艣ci, bo to przecie偶 jej matka, a matka ma zawsze racj臋.

Pozna艂a w szkole pierwsz膮 sympati臋, ale matce si臋 oczywi艣cie ch艂opak nie spodoba艂, bo pochodzi艂 wed艂ug niej z nizin spo艂ecznych i nie pozwoli艂a, aby si臋 spotykali. Twierdzi艂a, 偶e jako pedagog ma prawo do w艂asnego zdania i jej c贸rka nie b臋dzie si臋 zadawa艂a z byle kim.

Kiedy stukn臋艂o jej 30 lat, nagle zorientowa艂a si臋, 偶e przez swoj膮 matk臋 nie ma nic, bo tylko praca i dom, a w nim wiecznie nie zadowolona matka, kt贸r膮 ludzie postrzegali za bardzo mi艂膮 i wykszta艂con膮, maj膮c膮 dla ka偶dego dobre s艂owo, a w domu zamienia艂a si臋 w potwora.

Trzydziestolatka nadal mieszka z matk膮, kt贸ra nie godzi si臋, aby jej c贸rka wynaj臋艂a sobie mieszkanie i sta艂a si臋 samodzielna. Grozi jej, 偶e je艣li si臋 wyprowadzi, ona podetnie sobie 偶y艂y, a wi臋c p贸ki co, nadal mieszkaj膮 razem, bo matce si臋 nie odmawia, gdy偶 matka ma zawsze racj臋!

Ca艂kiem amatorska rozprawka o m贸zgu!

Tak my艣l臋, 偶e nasz m贸zg jest najbardziej precyzyjn膮 maszyn膮, jaka istnieje na naszym 艣wiecie. Rodzimy si臋 z m贸zgiem i tu nie chc臋 nawi膮zywa膰 do przypadku niejakiego Chazana.

Nasz m贸zg pracuje 24 godziny bez przerwy, 聽przez ca艂e nasze 偶ycie. Owszem, podczas snu troch臋 odpoczywa, ale i tak pracuje, bo przecie偶 ka偶dy cz艂owiek ma swoje sny, za przyczyn膮 tego, co koduje si臋 w naszym umy艣le.

M贸zg podpowiada naszemu 偶o艂膮dkowi, 偶e powinni艣my je艣膰 trzy posi艂ki dziennie. To on kieruje naszymi funkcjami 偶yciowymi i zapami臋tuje liczby, litery i pozwala na formu艂owanie tysi膮ca my艣li na minut臋, jak to potocznie si臋 nieraz m贸wi.

M贸zg rozr贸偶nia stron臋 lew膮 i praw膮 i to dzi臋ki m贸zgowi zapami臋tujemy swoje 偶ycie i prze偶ycia i najlepiej by by艂o, aby te prze偶ycia by艂y tylko pozytywne, ale nie 鈥 on koduje w szarych kom贸rkach prze偶ycia tragiczne, kt贸re od czasu do czasu s膮 uwalniane i zatruwaj膮 nasze 偶ycie.

M贸zg trzeba 膰wiczy膰, bo na stare lata potrafi robi膰 psikusa, 偶e zapominaj膮 ludzie chorzy na m贸zg, jak si臋 nazywaj膮 i gdzie mieszkaj膮. Lekarze zalecaj膮, aby ludzie 膰wiczyli swoje m贸zgi poprzez czytanie, rozwi膮zywanie krzy偶贸wek, czy te偶 pisanie wierszy, a mo偶e pami臋tnika i tak dalej.

Wszystko si臋 w czasie naszego 偶ycie zu偶ywa i to jest naturalna kolej rzeczy, bo tak cz艂owiek jest stworzony, 偶e si臋 starzeje.

My艣l臋, 偶e to jakimi jeste艣my lud藕mi, nie zale偶y od m贸zgu, a od wychowania nas na takich, czy innych ludzi i tu rozgrzeszam dwie p贸艂kule, kt贸re usadowione s膮 w naszych g艂owach.

To czy jeste艣my religijni, czy te偶 nie. To, czy potrafimy wsp贸艂czu膰, czy te偶 tkwimy w zacietrzewieniu i jeste艣my z艂ymi lud藕mi, tylko nie w swoim mniemaniu. To, 偶e jeste艣my skorzy do pomocy, czy te偶 za nic nie podzielimy si臋 niczym z innymi. To, czy lubimy innych ludzi, czy te偶 ich nie nienawidzimy i czy jeste艣my egoistami, optymistami, pesymistami, to mo偶e i w genach jest zapisane, ale du偶膮 rol臋 odgrywa w naszym 偶yciu wychowanie i to, co potrafimy z wychowaniem – zrobi膰. Jednak do tego potrzebna jest wrodzona inteligencja, bo to bardzo wa偶ne s艂owo jest i je艣li kto艣 jej nie posiada, pr臋dzej, czy p贸藕niej si臋 obna偶y i mo偶e sta膰 si臋 zwyk艂ym chamem.

Do czego zmierzam. Ano do tego, 偶e chamy, wybra艂y chama do Parlamentu, takiego Korwina Mikke, kt贸ry po chamsku policzkuje innego polityka. Czy偶by wyssa艂 chamstwo z mlekiem matki, bo matka te偶 by艂a chamk膮, a je艣li nie by艂a chamk膮, to pewnie w grobie si臋 przewraca, 偶e porodzi艂a polskiego chama, kt贸ry zacz膮艂 tak niegodnie reprezentowa膰 m贸j kraj na europejskim forum. I wiecie co? Nie wiem, gdzie schowa膰 si臋 ze wstydu i zaczynam w膮tpi膰, czy ka偶dy potrafi korzysta膰 z m贸zgu jak nale偶y, bo z tego wynika, 偶e jedni maj膮 m贸zgi, a drudzy g艂owy zapchane 艣mierdz膮cymi szmatami, ale nad tym niech si臋 ju偶 g艂owi膮 politolodzy i inne t臋gie g艂owy.

Id臋 na spacer!