Archiwa tagu: zdjęcia

Moje miasto, a w nim!

Obraz może zawierać: góra, na zewnątrz, przyroda i woda

Na powyższym zdjęciu jest moje miasto z lotu ptaka, czy raczej drona.

Zawsze piszę, że mamy w środku miasta cudne jezioro, które kanałem połączone jest jeszcze z dwoma, dużymi jeziorami.

Mieszkam więc w ładnym, latem zielonym otoczeniu, a zimą smog nie jest tak dokuczliwy jak to się dzieje w innych miejscowościach, choć jest śladowo oczywiście.

Piszę to dlatego, że zakochana w moim mieście założyłam na Facebooku 6 lat temu stronę poświęconą właśnie mojemu miastu, w którym wyszłam za mąż i tu urodziły się moje dzieci, tu pracowałam i tu umrę,  a więc mam do niego ogromny sentyment, bo to jest moje miejsce do życia.

Moja strona nazywa się Choszczno i okolice w obiektywie i tam mam ponad 6 tysięcy zdjęć, które są mojego autorstwa i tak promuję moje miasto w sieci.

Pracowałam na stronie systematycznie i w końcu została ona zauważona i jest śledzona przez 1520 osób, co mnie cieszy, ale wiecie co, mnie najbardziej cieszy?

Odzywają się ludzie, którzy tu kiedyś mieszkali, ale los pognał ich w inne strony i dziś dostałam taką wiadomość od osoby, która wspomina miasto z rozrzewnieniem i czytamy:

„Urodziłam się w tym mieście w 1956 roku w tym dużym pięknym szpitalu ,mieszkaliśmy wtedy róg Mickiewicza a Kościuszki 35,mając 2 lata rodzice wyjechali do Aleksandrowa Łódzkiego i więcej Choszczna na żywo nie oglądałam.W tym pięknym kościele byłam ochrzczona,mam kilka starych fotek z parku.Pozdrawiam serdecznie ,myślę że kiedyś tam zajadę i odwiedzę Choszczno.😀😀

Bardzo się ucieszyłam, że strona wzbudza jakieś, ludzkie emocje i skłania do wspomnień sprzed lat.

Naprawdę wiele czytam, bo ludzie piszą, iż w tym mieście spotkało ich wiele dobrego i wspominają to miasto z serca zapisanego na zawsze we wspomnieniach i ja im to umożliwiam, a daje mi to dużo radości.

Zawsze robiłam zdjęcia mojego miasta i poniższe zdjęcia ma 13 lat, które cyknęłam na szybko, z doskoku, ale uchwyciłam zimę jakiej już teraz nie ma.

Zdjęcie ogląda bardzo dużo osób, bo nawet 3 tysiące za każdym razem, kiedy je prezentuję i piszą ludzie, że już teraz takich zim nie ma!

Wydaje mi się, że każdy z nas mieszkając latami w swojej wiosce, miasteczku, mieście ma do tego miejsca  ogromny sentyment, choć mogę się mylić!

Jak jest z Wami? Kochacie swoje miejsce na Ziemi?

Obraz może zawierać: niebo, drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, dom, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, chmura i na zewnątrz

1 listopada i refleksje!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Andrzej Dąbrówka

+++

Przyjadą
albo nie przyjadą

Przyniosą kwiaty
albo nie przyniosą

Zabiorą wnuki
albo nie zabiorą

Przyjadą, jeśli nie będzie strasznie padać
Przyniosą kwiaty, jeżeli trafią na kwiaciarnię
Wnuki się zjawią, jeśli nie będą miały imprez

Jednym słowem wszystko będzie tak
jak za życia.

Dziś w zachodniej Polsce był cudny, słoneczny dzień bez żadnej chmurki na niebie.

Postanowiłam iść na spacer i trafiłam świadomie na nasz, komunalny cmentarz, na którym spoczywają moi Rodzice.

Tak! Nie mam już Rodziców i niestety muszę się z tym pogodzić, a teraz kolej na mnie!

Taka naturalna selekcja!

Mam nadzieję, że Mama i Tata, tam u góry w końcu żyją w zgodzie, bo za życia rozłączył ich rozwód!

Przemierzałam alejki na cmentarzu i zrobiłam kilka fotek, gdyż zawsze biorę ze sobą aparat fotograficzny! Cudna jesień na cmentarzu jakby, krzyczała kolorami – przeciwna umieraniu.

Cmentarz oświetlony Słońcem i kompletny brak ludzi – cisza i moja zaduma nad być, czy za chwilę już nie być!

Spotkałam po drodze moją dawną znajomą z pracy i ona także wspomniała o tym, że teraz kolej na nas!

Jeszcze ludzie nie szorują pomników. Jeszcze nie zgrabiają liści i nie przynoszą jeszcze chryzantem.

Jeszcze chyba o tym nie myślą, a akcja zacznie się parę dni przed 1 listopada i przyjazdu rodzin na groby, aby wstydu nie było!

Szłam sobie tak w zadumie, w słońcu i ułożyłam takie opowiadanie!

„Parę dni wcześniej przed 1 listopada, ludzie sobie przypominają o tych, których już nie ma, a więc pędzą  z wiadrami, szczotkami, aby przygotować groby na święto i Zaduszki.
Kiedy przy naszych grobach raz do roku spotykają się kuzynki, kuzyni, ciotki, wujkowie, siostry, bracia, no cała niemal rodzina.
Zobowiązani tym dniem, aby ubrać się jak najładniej, przywdziać nowy płaszcz, może piękne futro i obowiązkowo nowe buty.
Nie szkodzi, że nie ma śniegu, najczęściej są to długie, pachnące nowością kozaczki.
Panowie w eleganckich kurtkach, nowych spodniach i często w kapeluszu, bo szyk być musi.
Przychodzi ten dzień, a może godzina, odprawiania mszy na cmentarzu, bo przecież wszyscy, to są wzorowi katolicy.
Nie wypada nie zebrać się przy grobach, aby wspólnie nie wysłuchać słów księdza przez kiepskie głośniki – stoją na baczność, może troszkę przestępując z nogi na nogę, w milczeniu.
Jeden patrzy się na migające znicze, drugi skupia wzrok gdzieś w nicość, smutni, jakby nieobecni, zadumani, jakby trochę obojętni.
Nikt na nikogo nie patrzy, nie uśmiecha się, nie próbuje zagadać, choćby jak tam zdrowie, co u ciebie słychać – totalne milczenie jakby nikt nikomu do niczego nie był potrzebny.
Zresztą o czym tu gadać, skoro nie widzieli się cały rok i nikt do nikogo nie ma o to pretensji, to niby dlaczego mieli dzisiaj wymieniać jakieś uprzejmości i się nadmiernie wysilać.
Skończy się msza, to się przecisną w tłumie i wrócą do domu na wcześniej przygotowany obiad, a potem wypiją gorącą kawę,  skosztują kawał ciasta i wszystko wróci do starego porządku.
Ona nie raz widziała takie sceny i kiedy tylko odeszła od grobu, słyszała szepty o innych za plecami. 
– Terenia, widzisz jak ona się zmieniła i zobacz, dalej siedzi z tym swoim mężusiem, ciekawe czy dalej ją zdradza?
– A wiesz, że jej córka straciła kolejne dziecko, co do cholery z nimi jest nie tak?
– Ale to nic moja droga, zobacz jak ona przytyła i wygląda jak potwór.
– Wiesz, a ja słyszałam, że ona choruje na cukrzycę i dlatego.
– Poważnie? No patrz, kto by pomyślał, że ją też choroby dopadły…
I tak dalej, i tak dalej i Ona już nie chce uczestniczyć w tym.
Ona idzie na swoje groby dzień wcześniej, stawia kwiaty i zapala lampki.
Ona nie cierpi szeptanek za plecami, dziwnych aluzji, nie szczerych uśmiechów, bo dla niej najważniejsza jest pamięć o tych, których już nie ma.
Niech inni sobie szepczą do woli i niech mają z tego satysfakcję, że niby z nimi wszystko w porządku i są wiecznie piękni i młodzi.
Ona odcina się od hien cmentarnych. Woli samotnie przejść się alejkami z zaciśniętym gardłem z żalu,  kiedy dochodzi do grobu swoich bliskich, którzy żyją na zawsze w jej pamięci, a reszta?
Niech ich wszystkich ….:.
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, tabela, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: buty, roślina, drzewo, tabela, kwiat, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, kwiat, buty, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda
Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Dziecięce wspomnienia!

Dawniej, gdzieś w latach 60 – tych,  dzieciaki bawiły się na podwórkach do nocy i to niechętnie wracały do domu.

Wisieliśmy  na trzepakach i gadaliśmy do woli i dopiero mama z okna wołała, że czas wracać do domu.

My dzieci w PRL-u nie mieliśmy komputerów i tej całej technologii, a więc jedyną rozrywką, to byli rówieśnicy i blokowe podwórka.

Dziś sobie tak wspominałam te dziecięce lata i przypomniała mi się historyjka, która utkwiła w mojej głowie na zawsze.

Otóż było ciepłe lato i ciepły wieczór i zgrają siedzieliśmy sobie na ławkach, które stały pod blokowymi balkonami.

Na podwórku pojawił się sąsiad lekko wcięty, a że był wysokim gościem, to rzucał się w oczy

Na balkonie stała jego żona, która prosiła, aby ten zjawił się w końcu w domu!

Mieszkali oboje na trzecim piętrze, a wysoki pan rzucił się na kolana, złożył ręce jak do modlitwy i zakrzyknął doniośle – „Wyjdź na balkon piękna dziewico – nie zważaj na chłód, czy mróz – zobacz jak pięknie gwiazdy świcą”.

My dzieciaki o mało nie umarliśmy ze śmiechu i ta scenka rodzajowa na zawsze wryła się w moją głowę!

W  związku z tym jestem ciekawa, czy Wam też coś tak bardzo śmiesznego wryło się w pamięć z życia wzięte?

Może jakieś powiedzenia, anegdoty, wiersze, śmieszne i zabawne?

Kochani od jutra już nastanie jesień, a więc czekają nas nostalgiczne dni, ale miejmy nadzieję, że jesień będzie piękna ze swoimi kolorami – moje zdjęcia poniżej!

WSPOMNIENIA
Odwiedzaj swoje wspomnienia,
Uszyj dla niech płócienne pokrowce.
Odsłoń okna i otwórz powietrze.
Bądź dla nich serdeczny i nigdy
nie daj im poznać po sobie.
To są twoje wspomnienia.
Myśl o tym, kiedy płyniesz
w sargassowym morzu pamięci
i trawa morska zarasta ci usta.
To są twoje wspomnienia, których
nie zapomnisz aż do końca życia.

Adam Zagajewski

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obyczajówka w małym mieście!

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, chmura, buty, tabela, na zewnątrz i przyroda

W moim mieście odbywa się renowacja Kościoła Najświętszej Marii Panny, a polega to na tym, że piaskowane są cegły, aby przetrwały jeszcze wiele, wiele lat.

Remont jest dość kosztowny, a więc trwa już dłuższy czas.

Kolega Męża wdrapał się po rusztowaniu i zrobił dwie fotografie mojego miasta, widzianego z lotu ptaka.

Trzeba spojrzeć uważnie na zdjęcia, a stwierdzimy, że mieszkam w bardzo zielonym miasteczku!

Nawet kiedy w małym miasteczku nie goni się za plotką, to i tak wcześniej, czy później ona dotrze pod każdą strzechę!

Tak właśnie jest ze mną, że kompletnie nie obchodzą mnie nowinki o innych, ale nie da się uciec, bo docierają one w różny sposób i już wiem o skandalu obyczajowym w małym miasteczku!

Nie wysiaduję na ławeczkach i nie wdaję się w ploteczki, ale przecież mamy net, w którym w sekundę się dowiadujemy, że w małym miasteczku coś gruchnęło, coś takiego, że w głowie się nie mieści!

Nie mogę pisać o szczegółach, ponieważ czyta mnie małe miasteczko, a tylko napiszę, że w małym miasteczku grasuje Rasputin, który uwiódł dwie ryczące pięćdziesiątki – mężatki!

Nie mogę pisać, co i jak, bo mogłabym zostać posądzona i osądzona, a więc cicho -sza!

Napiszę tylko, że obie panie znam bardzo dobrze i się dziwię, że mając dobre rodziny, odchowane dzieci pchają się w romanse grzebiąc tak całe, swoje poukładane życie!

Nie na darmo się mówi, że dupa nie ciągnik, a ciągnie tylko wydawało mi się, że to przywilej młodości, a nie ludzi w kwiecie wieku!

Oj naiwna jestem całe swoje życie, bo zawsze wierzyłam w mądrość kobiet i mężczyzn też, a tu takie jaja!

Na deptaku w Ciechocinku – tam nie ma podobno żadnych różnic wieku i romanse kwitną nawet po 80 -tce! 😀

Niedawno ze swojego życia seksualnego zwierzyła się aktorka – Bożena Dykiel, która opowiedziała o swoim współżyciu, ale ona żyje ze swoim mężem od lat i nie ma się czemu tu dziwić!

„Lubię ładną bieliznę, musi być jednak nie tylko ładna, ale wygodna, funkcjonalna. A jak ktoś lubi taką bardziej frywolną, to czemu nie. Co prawda do sex shopu nie zajrzałabym, bo…od razu zrobiliby mi tam zdjęcia!

Dla podsycenia atmosfery w sypialni wszystko, co obojgu pasuje, jest dobre. Także rozmaite przebieranki, gadżety erotyczne. Bo seks po „60” z tym samym partnerem, tak jak ja ze swoim panem Rysiem, to cudowna sprawa – zapewnia.”

Tym czasem moje ryczące pięćdziesiątki rozwaliły trzy rodziny i sporo się dla Rasputina zapożyczyły – komedia w małym miasteczku!

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Czy naprawdę wszystko jest na sprzedaż?

Zwinna jak jaszczurka Magda Gessler WDRAPAŁA SIĘ NA SEDES, by pokazać odchudzoną sylwetkę (FOTO)

Królowa życia Magda Gessler poleciała do Kanady z córką do swojego ukochanego Waldusia i tam lekko na fleku nagrali video jak wspaniale się w trójkę bawią po smacznym grillu! (video poniżej)

Oczywiście wrzucili to do sieci!

Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, że neguję to, by wszystko w sieci upubliczniać!

Jedni napisali, że super się bawią i chwalą Magdę za luz blues, a ja jak napisałam mam z tym problem, bo czy wszystko musi być na sprzedaż?

Magda też weszła tego lata na klozet, by pokazać światu jak to niby schudła!

Jej córka Lara swego czasu pokazała światu też swoje pośladki i tak sobie myślę, że ci ludzie mając kasę myślą, że im wszystko można, a ja mówię, że wszystko ma swoje granice niestety, aby kogoś szanować za dyskrecję, czy też śmiać się w niebo głosy z ich totalnej głupoty i braku smaku! (zdjęcie poniżej).

Denerwuje mnie jeszcze jedna sprawa.

Czerpię wiadomości z TVN24, bo telewizja reżimowa kłamie.

Lubię z tej telewizji dziennikarki i dziennikarzy, ale wkurzają mnie kobiety prowadzące i to, że reklamują się na portalach społecznościowych przed każdym wyjściem na wizję.

Wstawiają swoje zdjęcia, że są takie piękne i tak dobrze ubrane.

Pokazują zbliżenia swoich pięknych makijaży, oczów i długich nóg.

Bardzo szanuję ludzi ze świata celebrytów, aktorów, dziennikarzy, którzy chronią swoją prywatność, a robią dobrą robotę.

Uwielbiam Justynę Pochanke, która zastąpiła w FpF  Kamila Durczoka, który przejechał się na swojej pysze i uzależnieniach!

Staram się oceniać sprawiedliwie, ale są momenty, iż nie znoszę fałszu w mediach i patrzę na dziennikarki z TVN z politowaniem, dla których kiecka jest ważniejsza niż przekazywane treści!

Sorry TVN, bo standardy powinny być zachowane!

Znalezione obrazy dla zapytania szałkow dagmara

Znalezione obrazy dla zapytania lara gessler goły tyłek

Rozważania różne!

 

Obraz może zawierać: niebo, chmura, na zewnątrz i przyroda

Zdjęcie zostało zrobione przez mojego Męża i proszę zobaczyć jak ucieka nam lato.

Jakieś zboże dojrzało – zostało już ścięte i na zdjęciu widzimy  malownicze rżysko!

Na zachodzie Polski wisiały metalowe chmury, ale po południu wyjrzało słońce i na sercu zrobiło się milej.

Nie potrafię opisać przyrody tak jak to opisała Eliza Orzeszkowa w swojej powieści „Nad Niemnem”.

Dziś zaczęłam oglądać ten serial w dwóch częściach i jestem zafascynowana tak samo jak „Nocami i Dniami” – Marii Dąbrowskiej.

Muszę ze wstydem przyznać, że w życiu zabrakło mi jakoś czasu, aby ten film obejrzeć.

Orzeszkowa zostawiła w swojej powieści tę naszą niesamowitą polskość i przywiązanie do ziemi, a także posługiwała się cudowną polszczyzną.

Wydaje mi się, że kiedyś ludzie zwracali się do siebie z ogromnym szacunkiem i atencją, co nie przetrwało do naszych czasów.

Obojętnie z jakiej grupy społecznej pochodzili, to swoje rozmowy zamykali w okrągłych, pełnych zdaniach i bardzo mi się to w filmie podoba, a także te stroje i pejzaże.

Teraz komunikujemy się ze sobą szybko, skrótowo, aby prędzej siebie wyrazić, bo już nie potrafimy tak pięknie posługiwać się językiem polskim.

Niektórym wystarczają „emotki”.

Komórki, tablety, komputery nie pomagają, aby wyrażać swoje myśli, tak jak kiedyś robili nasi dziadowie.

A teraz drugi temat:

Czy piszecie z kimś w sieci regularnie np. mejle?

Prawie 4 lata temu delikatnie zaczepiłam w sieci pewną kobietę w moim wieku.

Podobało mi się, to, co Ona w sieci zostawiała i przyjęła moje zaproszenie do wzajemnego wspierania się.

Połączyły nas prawie identyczne losy kobiet, które w swoim życiu musiały się wiele razy podnosić, a potem upadać i znowu się podnosić.

Martwię się o Nią ostatnio, bo znowu życie Ją przygniotło, a, że jest niesłychanie wrażliwą osobą, to musi znowu mieć czas, by się pozbierać.

Jest mi Ona bardzo droga, bo jeśli tylko mam problem, to wiem, że Ona mi pomoże i mnie wesprze, a więc dla mnie stanowi Ona wielką wartość prawego, sprawiedliwego człowieka  i bardzo dobrego.

Poznałyśmy się w czasie, kiedy nasze Wnuki były małe i tak to trwa do dzisiaj, kiedy nasze Wnuki postarzały się o 4 lata, a my razem z nimi.

Staram się Ją wpierać także na ile mejlowo potrafię i każdego dnia otwieram skrzynkę pocztową i wyparuję wiadomości od Niej.

Była przy mnie, kiedy chorowała moja Mama i takiego wsparcia nie otrzymałam od swojej rodziny, a na Nią zawsze mogłam liczyć.

Bardzo mi pomogła w wielu, trudnych sprawach i za to Ci „A” dziękuję!

Zdrowiej kochana „A” i jeśli nawet nie będziesz miała siły pisać, to na zawsze zapamiętam Twoją dobroć i mądrość.

Wiem jednak, że kolejny raz przegonisz demony! Taka jesteś mocna!

Szukajcie w sieci bratnich dusz, bo nawet w sieci można trafić na wspaniałych ludzi i mnie się to udało.

Znalezione obrazy dla zapytania nad niemnem

 

Chyba Was zanudzam!

Może jestem monotematyczna, ale dziś ponownie oglądałam zdjęcia i zeszło mi na to trzy godziny.

Karton po butach i chyba ponad tysiąc zdjęć, a ile wspomnień się pojawiło, że chyba będzie mi się to śniło.

Zdjęcia z młodych lat, dzieci malutkich i potem starszych. Zdjęcia ze świąt, spacerów, wycieczek, wyjazdów, naszych pupili domowych i takiego zwykłego życia jak gotowanie posiłków i bycia we własnym domu z dziećmi.

Wędrówka po domowych remontach, a więc zmian mebli, tapet, wystroju domu.

Wpadły mi w ręce dawno zapomniane zdjęcia z najfajniejszych, moich wakcji.

Moja Mama i przyszła Teścowa ( jeszcze wówczas o tym nie wiedziałam), zabrały nas na wieś do zaprzyjaźnionej Pani Danuty chyba, która wraz z mężem prowadziła gospodarstwo rolne na wsi oddalonej od naszego miasta jakieś 30 kilometrów.

Mama zabrała mnie i moją Siostrę, a także naszą koleżankę – Elę, a niedoszła Teściowa swoich synów i ich kolegę – Marka, który już bardzo dojrzale grał na gitarze –  Hey Joe.

Byliśmy tam chyba tydzień i spaliśmy na sianie w stodole, a nasze Mamy szykowały nam wiejskie posiłki.

Młode ziemniaczki, rosół z wiejskiej kury, mizera, buraczki, zsiadłe mleko i pachnący chleb.

Ja chyba miałem jakieś 13 lat, a moja Siostra i Ela liczyły sobie chyba po 11 .

Nie mieliśmy komórek, tabletów, komputerów, ale naprawdę nie pamiętam jak my spędzalismy całe dnie.

Pamiętam, że włóczyliśmy się po lesie z piosenką Czerwonych Gitar pt. „Droga, którą idę”.

Kąpalismy się w jeziorze, a rano robilismy toaletę przy pompie wiejskiej, co widać na zdjęciu.

Wymyślaliśmy scenki rodzajowe jak na zdjęciu, gdzie stoję z łopatą i wyglądało to groźnie, ale pomysł powstał chyba z jakiegoś filmu dla młodzieży, bo może to były „Wakacje z duchami”.

Kiedy wspominam swoje dzieciństwo i wakacje, to na pierwszym miejscu jest właśnie ten pobyt na wsi, gdzie uciekłam z Mamą od toksycznego ojca i tam naprawdę wypoczęłam.

Jeszcze raz namawiam – budujcie wspomnienia z rodzinnych zdjęć.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Parostatkiem piękny rejs!

Podobny obraz

A ja ponownie o moim mieście!

Upał trzyma i kiedyś w takie dni  na naszym jeziorze pływał sobie turystyczny stateczek – zdjęcie powyżej.

Imię mu VOLVEGA, który był nam darowany od miasta o tej samej nazwe w Holandii.

Moje miasto prowadziło przjacielską współpracę z holenderskim miastem i darowano nam ten niewielki stateczek w 1999 roku.

Były ogromne problemy z transportem tego obiektu z granicy, ale się udało i w konsekwencji stateczek stał się atrakcją dla mieszkańców i turystów.

Parę razy przechodził drobne remonty i pływał po naszym jeziorze 15 lat.

Sama nim płynęłam i wspominam, że było sielsko i anielsko, bo można było sobie odpocząć i nacieszyć oko widokami.

Nikt tego dokładnie nie policzył, to jednak należy przypuszczać, że w czasie 15-letniej „służby” przewiózł na swoim pokładzie kilkanaście tysięcy turystów.

Samorząd jakoś znajdował dofinansowanie do tego obiektu i ludzie chętnie z niego korzystali, a dzieci były zachwycone.

Od kliku lat stateczkek popadł w niepamięć władz i ruinę i można się tylko domyślać, że nie ma w kasie miasta pieniędzy, by utrzymywać stateczek w dobry stanie i oto wygląda jak na poniższych zdjęciach.

Te zdjęcia dałam na swoim fan – page i jest sporo komentarzy od ludzi, którzy pamiętają świetlany czas statku i ubolewają, że tamta epoka się skończyła.

Wciąż mają w sobie tęsknotę i nostalgię za czasmi, kiedy stateczek był dużą atrakcją i ubolewają, iż tak się skończyły tamte czasy, że tylko usiąść i płakać.

Jeden z komentujących mi napisał, że gdyby stateczek był w rękach prywatnych, to byłby zadbany, a skoro jest to majątek miasta, to właśnie tak wygląda!

W małych miasteczkach nie mamy zbyt wiele atrakcji i tym bardzej boli nas, że miasto nie znajduje na nie pieniędzy.

Jest takie powiedzenie, że skoro nie wiemy o co chodzi, to chodzi o kasę!

Wielka szkoda!

Obraz może zawierać: na zewnątrz i woda

Obraz może zawierać: niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

 

Ja się ciągle uczę!

Pamiętacie jak „Prezydent” ogłosił Polakom, że się ciągle uczy, bo uczy się w domu, w samochodzie, samolocie i uczy się i uczy bez przerwy!

Wzięłam z niego przykład i też chcę się uczyć i uczyć ha ha.

Zaglądam codziennie na ten blog:

ps://365dniwobiektywielg.wordpress.com/

„365 dni w obiektywie LG” codziennie publikuje jedno zdjęcie, a te zdjęcia bardzo mi się podobają, bo mają w w sobie to coś, czego dokładnie nie umiem określić, ale jest w nich taka tajemnica.

Wczoraj wieczorem spytałam właściciela bloga jaką technikę stosuje, aby uzyskać tak ciekawe ujęcia i zdradził mi, że zdjęcia robi smartfonem z opcją HDR.

„Czym jest HDR?

HDR (High Dynamic Range) to metoda uzyskania obrazu o zakresie tonalnym znacznie szerszym od zarejestrowanego przez aparat na pojedynczej klatce. Zdjęcia HDR tworzy się poprzez połączenie kilku obrazów tej samej sceny, naświetlanych w różny sposób, tak aby na poszczególnych klatkach zarejestrować poprawnie wszystkie zakresy — od świateł do cieni. Stworzenie takiego pliku wymaga kilku plików wejściowych. Ich liczba zależy od zakresu tonalnego rejestrowanej sceny.”

Powstaje więc pytanie czy to jest:

„Tandeta czy sztuka? Prawdziwa fotografia czy komputerowe oszustwo?  Zabawa dla mas czy trudna technika dla zaawansowanych fotografów? Zdjęcia HDR mają mnóstwo miłośników i tyle samo przeciwników. Dla jednych i drugich prezentujemy krótki i praktyczny poradnik pokazujący, jak robić zdjęcia HDR, czyli obrazy o ponadprzeciętnej rozpiętości tonalnej”.

Jak robić zdjęcia HDR? [poradnik]

Zaczęłam szperać w swoim smartfonie i niestety, ale nie znalazłam takiej opcji.

Są różne, ale nie ma zaznaczone konkretne HDR – smutno mi się zrobiło.

Jednak wzięłam swój aparat fotograficzny i znalazłam opcję HDR, a także jest ona w programie do obróbki  zdjęć „Picasa3”, gdzie można pokombinować ze światłem, cieniem, promieniem.

Dziś mi zarzucono na Facebooku, że siedzę tylko w polityce i się wymądrzam, a to nie jest prawda, bo ja się ciągle przecież uczę ha ha.

Oto takie moje nieudolne przeróbki!

Nigdy nie dorównm autorowi bloga, o którym wyżej wspomniałam i Go pozdrawiam.

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, trawa, dom, roślina, chmura, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, dom, roślina, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, kwiat, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, chmura, na zewnątrz, przyroda i woda

Dzieciaki z jednej klatki!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, zbliżenie

Dzisiaj świętujemy Dzień Dziecka jak, co roku zresztą, a ja tak między jedną robotą, a drugą sobie tak myślę, że już 44 lata jestem z tym chłopcem ze zdjęcia – po prawej.

Po lewej jest Męża brat!

Dzisiaj zrobiłam bardzo dużo, bo uprałam firany i je powiesiłam, odkurzyłam podłogi i je zmyłam, ugotowałam zupę i usmażyłam kotlety mielone, a także przyrządziłam mus z tuskawek.  Jak na Seniorkę, to dałam czadu! 😀

Na poniższym zdjęciu jestem cała ja, przed którą było tyle niewiadomych,  bo co jej życie przyniesie?

Ten chłopak po prawej zawsze mieszkał w tym samym mieście, a ja z rodzicami byłam napływowa i zamieszkałam tutaj w 1963 roku, kiedy miałam zaledwie 7 lat.

Czas tak skroił nasze losy, że się zbieły i ja i ten chłopak z fotografii ,  zamieszkaliśmy z rodzicami w tej samej klatce i tak powoli się poznawaliśmy, a apogeum było, gdy ukończyliśmy 15 lat i trafiła nas strzała amora.

Chodziliśmy do tej samej Szkoły Podstawowej i pojechaliśmy na wycieczkę do Poznania, a po tej wycieczce była nasza pierwsza randka.

Wracaliśmy z tego Poznania i wyglądaliśmy przez okno, a mnie do oka wpadł okruch.

Pomógł mi sie z tym uporać i tak spojrzałam na niego jednym okiem i się zakochałam!

Włóczyliśmy się na tych randkach prawie 4 lata i to ja pierwsza, w pewnym momencie go pocałowałam i choć byli inni, to tylko istniał dla mnie ten chłopak z fotografii.

Rodzimy się, rośniemy, dojrzewamy i nie wiadomo, co z czasem nas pcha w ramiona drugiej osoby. To się podobno nazywa miłość .  🙂

Nigdy więcej nie zakochałam się w innym mężczyźnie i bywało, że walczyłam jak lwica o swoje małżeństwo, bo było różnie , ale nie żałuję, gdyż oboje doszliśmy do punktu, że zawsze byliśmy dla siebie stworzeni.

Dzieciaki z jednej klatki!

Obraz może zawierać: 1 osoba