Archiwa tagu: zdrada

Kiedy kobieta musi być silna!

Obraz może zawierać: tekst

Od czasu do czasu trzeba zrobić porządek w swoim życiu, aby po prostu być szczęśliwą i moją dewizą od jakiego czasu jest powyższy cytat.

Nikomu nie lubię wchodzić z butami do życia i nie pozwolę, by inni wchodzili w moje, bo nic im do tego!

Nikt nie ma prawa mnie oceniać, osądzać, pisać o mnie obraźliwe rzeczy, bo ja jako człowiek staram się żyć uczciwie, a zaściankowe ploty na mój temat, a takie są – mam w głębokim poważaniu!

Spójrzcie na siebie i zróbcie sobie rachunek sumienia!

Został przy mnie Mąż, choć wiele razy mieliśmy się rozstać, a także zostały przy mnie moje Dzieci, a więc, to mi zupełnie do szczęścia wystarczy!

Mam także parę znajomych kobiet, z którymi w każdej chwili mogę się spotkać na kawę i rozmówki damskie przy kawie.

Niedawno odezwała się do mnie koleżanka, która wróciła z Ameryki i po śmierci swojego Męża odnowiła ze mną kontakt!

Dzwoni i pisze, a że kupiła sobie mieszkanie w moim mieście, to zaprasza mnie do siebie, bym zobaczyła jak się urządziła!

Wszystkim kobietom na świecie życzę tylko szczęśliwego życia, bo tym młodszym i tym starszym.

Aby ich związki układały się jak najlepiej, ale nie możemy się okłamywać, bo wiele kobiet cierpi z powodu męża, konkubenta, kiedy na te starsze lata ich związki się rozpadają i czytamy:

„Mąż odszedł do 43-letniej kobiety po 35 latach małżeństwa. Oto moje wnioski.

Mój były mąż i ja byliśmy małżeństwem przez 35 lat i nawet świętowaliśmy koralową rocznicę. Uważa się, że do tego czasu małżeństwo powinno być naprawdę silne, dlatego nazywają tę rocznicę „koralową”.

Jednak zamiast tego dowiedziałam się, że mój mąż wyjeżdża do innej kobiety, która jest prawie 20 lat młodsza ode mnie. Przyznaję, że na początku nie było to łatwe, ale w końcu zdałam sobie sprawę, że wyjdzie mi to na lepsze.

Spojrzałam wstecz na swoje życie i doszłam do następujących wniosków, którymi chcę się z wami podzielić. Dalej o nich opowiem.

Bądźcie egoistkami. Jak większość kobiet, starałam się, by wszystko było dobre przede wszystkim dla mojego męża i dzieci. Dlatego też moje zainteresowania musiały zostać porzucone, ponieważ przez większość czasu „służyłam” swojej rodzinie, aby była ona zawsze pełna, czysta i zdrowa.

Czy mąż i dzieci to docenili? Nie, bo to były moje „obowiązki”, które zawsze robiłam. To nie jest w porządku. Nie bój się być egoistą, jeśli nie chcesz zostać sługą.

Poszerzcie swoje horyzonty. W moim małżeństwie wszystko kręciło się wokół mojego męża, jego życzeń. Taka kobieta jest bardzo wygodna dla mężczyzny, ale on nie jest nią zainteresowany. A co dobrego jest w tym, że nie ma o czym rozmawiać poza barszczem, który ugotowałaś na kolację.

To ważne, aby mieć jakieś własne hobby i plany. Zacznij czytać więcej, zapisz się na niektóre kursy, weź udział w różnych wydarzeniach, a wtedy zdasz sobie sprawę, że…

Mężczyzna nie jest najważniejszy. Wiele kobiet boi się samotności i trzyma się swoich mężczyzn do końca. Jednak czy to jest tego warte? Życie pod tym samym dachem co człowiek, który cię nie docenia, to wątpliwe „szczęście”.

I nie ma potrzeby bać się też plotek. Lepiej pracuj nad sobą i swoim życiem, a wtedy nie będziesz żałowała, a będą Cię podziwiać.

Koniec oznacza koniec. Nie zabieraj mężczyzny, nawet jeśli cię o to poprosi. To dorosły człowiek i powinien był zrozumieć konsekwencje swojej decyzji. Jeśli nie zrozumiał, to po co ci taki kot, który odchodzi i wraca? Warto szanować siebie i nie wybaczać zdrady.

Wnioski są pozornie proste i wiele osób prawdopodobnie już wielokrotnie to wszystko czytało. Jednak jedno to czytać, a drugie to faktycznie zastosować się do tych rad.”

https://planetapolska.com/rozrywka/1910-maz-odszedl-do-43-letniej-kobiety-po-35-latach-malzenstwa-oto-moje-wnioski?fbclid=IwAR1t0rTRcgUNqQer0VDYIB8nZC3mDiF5R1kqc0VYFVqIZ6JV9OgZ3wxexz4

Kobieta zdradzona

Główne zdjęcie: google grafika!

Nóż w serce!

Znalezione obrazy dla zapytania: kobieta z klasa

Dnia  23 lipca 2019 roku napisałam  notkę.

Napisałam ją na znak przyjaźni z pewną kobietą w sieci i miałam o tym nie pisać, ale chodzę po ścianach, bo wbiła mi nóż w serce 17 marca 2020 roku.

A mianowicie więc:

„Czy piszecie z kimś w sieci regularnie np. mejle?

Prawie 4 lata temu delikatnie zaczepiłam w sieci pewną kobietę w moim wieku.

Podobało mi się, to, co Ona w sieci zostawiała mądre słowa i przyjęła moje zaproszenie do wzajemnego wspierania się.

Połączyły nas prawie identyczne losy kobiet, które w swoim życiu musiały się wiele razy podnosić, a potem upadać i znowu się podnosić.

Martwię się o Nią ostatnio, bo znowu życie Ją przygniotło, a, że jest niesłychanie wrażliwą osobą, to musi znowu mieć czas, by się pozbierać.

Jest mi Ona bardzo droga, bo jeśli tylko mam problem, to wiem, że Ona mi pomoże i mnie wesprze, a więc dla mnie stanowi Ona wielką wartość prawego, sprawiedliwego człowieka  i bardzo dobrego.

Poznałyśmy się w czasie, kiedy nasze Wnuki były małe i tak to trwa do dzisiaj, kiedy nasze Wnuki postarzały się o 4 lata, a my razem z nimi.

Staram się Ją wpierać także na ile mejlowo potrafię i każdego dnia otwieram skrzynkę pocztową i wyparuję wiadomości od Niej.

Była przy mnie, kiedy chorowała moja Mama i takiego wsparcia nie otrzymałam od  nikogo a na Nią zawsze mogłam liczyć.

Bardzo mi pomogła w wielu, trudnych sprawach i za to Ci „A” dziękuję!

Zdrowiej kochana „A” i jeśli nawet nie będziesz miała siły pisać, to na zawsze zapamiętam Twoją dobroć i mądrość.

Wiem jednak, że kolejny raz przegonisz demony! Taka jesteś mocna”.

Wierzyłam w Jej każde napisane słowo do mnie i przez prawie 5 lat, codziennie wymieniałyśmy mejle pisząc o naszych troskach i radościach.

Pomogła mi przejść przez chorobę mojej Matki i naprawdę uważałam ją za swoją podporę w różnych życiowych sprawach i wydaje mi się, że otrzymywała wsparcie ode mnie.

A teraz zwrócę się bezpośrednio do Ciebie droga „A”, bo wiem, że mnie czytasz!

Jeśli ciążyło Ci nasze pisane, to trzeba było napisać mi to wprost, że coś się między nami wypaliło i czas skończyć naszą korespondencję, ale Ty zrobiłaś mi gorzej jak stalkerka z Krakowa.

Ona chociaż mnie nie znała prywatnie, to wymyślała na mój temat brednie, bo jest chora psychicznie.

Obserwowałaś przecież to draństwo i wspierałaś, a mimo to zrobiłaś jeszcze gorzej!

Znając moje życie prawie od podszewki wysnułaś jakieś dziwne wnioski i obrzuciłaś mnie błotem i tu napiszę, że jakie szczęście, że nie wszystko Ci napisałam, bo być dopiero miała używanie!

Życie ponownie mnie nauczyło, że nie wolno z nikim się przyjaźnić, gdyż nie wiadomo na kogo się trafi w sieci, a tym bardziej w realu.

Uważam, że byłam wobec Ciebie szczera i w żadnym mejlu nie zrobiłam Ci przykrości, a kiedy weszłam w Twój ostatni mejl do mnie, to pomyślałam, że ktoś Ci wkradł się na skrzynkę i napisał tyle przykrości wobec mnie.

Najbardziej mnie zabolało, kiedy mi napisałaś, że ludzie cierpiący na depresję nie piszą blogów, a ja szaleję.

Odpowiem więc, że Ty cierpiąca na depresję miałaś siłę pisać ze mną prawie 5 lat i pisałaś składnie i rozsądnie!

Też wątpię w Twoją chorobę!

Wszystkie nasze mejle wylądowały w kosmosie i jeśli jest tam jakiś Bóg, to niech on rozsądzi, kto tu kogo oszukał i kto ma podwójną osobowość!

Ja sobie z tym poradzę, ale Ty spójrz w lustro!

 

Znalezione obrazy dla zapytania: znak małpa

Popełnione błędy!

Kiedy miałam dość swojego ojca, który jak to się potocznie mówi – pił i bił, to jak najszybciej chciałam zwiać z  rodzinnego domu.

Poznałam chłopka, w którym od pierwszego wejrzenia się zakochałam i wymyśliłam sobie, że się z nim zestarzeję i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Już w wieku nastolatki byłam romantyczką i wierzyłam, że mi się uda stworzyć modelowe małżeństwo i rodzinę.

Nie chciałam żyć w kłamstwie rodzinnym i dlatego dążyłam do tego, aby mi się udało być szczęśliwą i kochaną.

Pobraliśmy się, a ja urodziłam pierwsze dziecko, kiedy mąż był dwa lata w wojsku.

Sama więc wychowywałam dziecko przy pomocy mojej matki i czekałam cierpliwie na powrót męża na łono domowego ogniska.

Wychowywałam dziecko i biegałam do roboty, aby zarobić na potrzebne rzeczy dla swojej córeczki.

Nie było lekko, ale starałam się, gdyż zależało mi, aby dziecku niczego nie brakowało na tamte, chude czasy.

Po trzech latach pojawiła się druga córka i doszły więc nowe obowiązki, ale ja zawsze chciałam mieć dwoje dzieci, bo zawsze twierdziłam, że w razie co – mam swoje dwie ręce i będę miała jak je ochronić.

Nigdy o tym nie pisałam, ale kiedy moja starsza córka szła do komunii, to w tym dniu dowiedziałam się, że mąż będzie miał dziecko z inną kobietą!

Kobietą, która w swoim życiu nie przepracowała ani jednego dnia, a każde dziecko pochodziło z innego związku!

Miała ich czwórkę i tak zagięła parol, że mój mąż się dał uwieść jak to młody byczek.

Mój świat runął!

Nie wytrzymałam tego, że tak kochając zostałam zdradzona!

Wzięłam za dużo tabletek, bo chciałam odejść i nie myślałam w tamtym momencie o moich dzieciach.

Rodzina się wypięła i nawet nie próbowała mnie ratować.

Nabrali wody w usta i zostawili mnie samą z wielką, moją tragedią!

Mój anioł czuwał i lekarze mnie uratowali, a kiedy doszłam jako, tako do siebie, to kazałam mężowi wybierać, bo albo ja i dzieci, albo ona.

Został przy mnie i tak jesteśmy ze sobą już 43 lata.

Poszłam kiedyś to niej i spytałam dlaczego mi to zrobiła, a ona, że się zakochała i było jej wszystko jedno, czy rozbije moją rodzinę!

Tamte przeżycia tkwią we mnie przez ponad 30 lat i choć staram się o tym nie mówić, nie rozdrapywać, to wryły się tak mocno, że od czasu do czasu demony mnie atakują w cichości mojej duszy.

Nikt o tym nie wie, bo nawet mąż, gdyż nie wracam  do tamtego czasu, ale ja mam w sobie wciąż ten ból, to odrzucenie i poniżenie tylko za to, że kochałam i kocham za bardzo.

Kiedy tylko spotkałam jakiś rodzaj sztuki nazwany przeze mnie – tylko w dwoje, które mam do dzisiaj, to mi przypomina jak cholernie pragnęłam miłości! – zdjęcia poniżej!

Udało się nam to wszystko posklejać, choć minęły lata i teraz kiedy mąż do mnie mówi, że szkoda, iż nie miał takiego rozumu jak teraz, to by się to zło nigdy nie wydarzyło.

Jesteśmy teraz tacy, że się cholernie kochamy i żadne z nas nie umie żyć bez siebie.

Jesteśmy małżeństwem,  przyjaciółmi i wspieramy się na każdym kroku i tamte wypadki sprawiły, że rozumiemy się bez słów.

Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy nie byłam.

Ta smutna historia zakończyła się happy – endem!

Tylko, teraz jest tak, że boję się kto, kogo zostawi i odejdzie pierwszy!

Piotr piszesz bloga o zdradach i proszę Ciebie – przestań zdradzać swoją żonę!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Byłam nastolatką!

W 1963 roku wraz z rodzicami przyjechałam do mojego miasta i tutaj osiadłam na stałe.

To w tym mieście wydarzyło się wszystko w moim życiu i nie od razu czułam to miasto, a dopiero niedawno je zaakceptowałam, decydując się na robienie zdjęć ze swojego miejsca zamieszkania.

Ale od początku:

Zamieszkaliśmy w budynku należącym do wojska, bo ojciec był wojskowym, ale trzeba było mieszaknie ogrzewać węglem i mama rozpalała piec, by gotować posiłki, a by się wykąpać też trzeba było napalić węglem w baku na wodę.

Po jakiś trzech latach dostał ojciec mieszkanie w nowym bloku, gdzie było już c.o., a także był   podłaczony gaz i to była ulga dla nas wszystkich.

W tym bloku zamieszkała dziewczynka, z którą chodziłam do jednej klasy w szkole podstawowej i polubiłyśmy się.

Często odwiedzałyśmy się w naszych domach, a także odrabiałyśmy wspólnie zadania domowe i tak to trwało parę lat.

Wygupiałyśmy się zakładając buty naszych mam i robiłyśmy sobie makijaż, a także wkładałyśmy mamine pończochy! Chciałyśmy byś dorosłe.

Jej mama szyła, a więc i ja miałam ubrania spod jej igły  i wydawało mi się, że się z koleżanką przyjaźnimy.

Wszystko na to wskazywało, bo razem z innymi rówieśnikami bawiłyśmy się na podwórku grając w piłkę, czy też w inne dziecięce zabawy.

Lubiłam jej urodę, jakże odmienną od mojej, bo ja rasowa brunetka, a ona zwiewna, delikatna blondynka, dość wysoka o lekko falujących się włosach, czego jej bardzo zazdrościłam, bo moje były proste jak druty.

Lubiłam jej towarzystwo i cieszyłam się bardzo na to, że nasze mamy wysłały nas obie na kolonie w Dziwnowie.

Myślałam, że to będą super wakacje i miałam nadzieję, że przy niej będę zadowolona z pobytu nad morzem.

Stało się jednak inaczej, bo ona na tych wakacjach mnie zostawiła samą i „zakolegowała” się z innymi dziewczynkami, a na mnie  kompletnie nie zwracała uwagi.

Kiedy szliśmy w parach na plażę, to ona mnie opuszczała i świetnie się bawiła w gronie nowych koleżanek.

Te wakacje pamiętam do dziś, bo mnie bardzo zraniła i poczułam się zdradzona i jak opuszczony, samotny byt.

Obie miałyśmy chyba po 14 lat i po powrocie z tych wakacji byłam smutna, cierpiąca, ale się od niej odunęłam, a ona chyba nigdy się nie domyśliła tego, jak mnie zraniła.

Nasze drogi się rozeszły na zawsze, kiedy wyprowadziła się z rodzicami do innego miasta, a ja na długo zapamiętałam jej obojętnosć, ale z czasem oczywiście wszystko się zabliźniło.

Historię tę przypomniałam sobie dzisiaj, po obejrzeniu francuskiego filmu z 2014 roku pt. „Oddychaj”.

Jest to  historia strasznie podobna do mojej, a powinny ten film obejrzeć wszystkie nastolatki na świecie.

Film opowiada o przyjaźni Charlie i Sarah, które spędziły razem udane wakacje, ale po powrocie wszystko się zmieniło i zauroczona koleżanką Charlie krok po kroku zostaje upokorzona przez Sarah i —– obejrzyjcie sami.

Ciekawa jestem, czy moi czytelnicy też w młodości przeżyli takie odsunięcie, zniewagę, upokorzenie, zdradę przez rówieśnika, któremu zawierzyliście i myśleliście, że to jest na zawsze, a okazło się nic nie wartą przyjaźnią i został tylko ból.

Znalezione obrazy dla zapytania oddychaj film

Podobny obraz

Podobny obraz

Zawsze trzeba dać drugą szansę!

 

Dzisiaj, tj. 26 listopada 2018 roku Małgorzata i Donald Tusk obchodzą swoją 40 Rocznicę Pożycia Małżeńskiego.

Piszę z dużej litery, bo to w dzisiejszych czasach jest już mało  spotykane, że małżeństwa trwają tak długo.

40 lat wspólnego życia, to wymaga od obojga wielkiej miłości, determinacji, pokonywania życiowych trudności, rozłąki i dlatego podziwiam takie pary, które mimo wszelkich życiowych zawirowań potrafiły być wciąż ze sobą.

Autorką zdjęcia jest Kasia Tusk – córka Tusków, która na Instagramie napisała, że wraz ze swoim mężem przebiją tę rocznicę, a Donald Tusk jej odpisał, że to wcale nie jest takie łatwe!

Oczywiście, że nie jest łatwe życie przy boku polityka, który więcej czasu jej poświęca, a rolą żony jest się z tym pogodzić i dźwigać na swoich, kruchych barkach całą rodzinę, w której pojawiły  się dzieci!

Dlatego oboju życzę wszystkiego najlepszego i jeszcze długich lat w szczęściu i zdrowiu.

Gdzieś czytałam, że w Ich małżeństwie pojawiła się rysa, krzywa, zakręt, ale napiszcie mi, w którym małżeństwie się nie pojawiają kryzysy?

Najważniejsze jest to, aby przetrwać, pokonać i być wciąż razem!

Być może, że ta właśnie para niedługo stanie się Parą Prezydencką, która godniej nas będzie reprezentować, aniżeli ta z nazwiskiem Duda.

W takich sytuacjach, kiedy czyta się o szczęściu w małżeństwie, to automatycznie włączają mi się moje wspomnienia.

Obliczyłam ile lat jesteśmy razem i wyszło, że 24 stycznia 2019 roku będziemy obchodzili 43 rocznicę naszego małżeństwa.

Biję się w piersi i pamiętam nasze kryzysy, a było ich sporo i nasze małżeństwo było na krawędzi i obiło się o sprawę rozwodową.

Rodzina radziła rozwód, rozwód, rozwód, ale nie miała pomysłu na moje życie z dziećmi – samej!

Gdzie bym miała po rozwodzie zamieszkać? Z czego bym miała żyć, choć pracowałam – na to już nie mieli pomysłu i musiałam walczyć i musiałam dać kolejną i kolejną szansę, choć mnie to kosztowało prawie utratę zmysłów!

Wiecie ile jest durnych kobiet, z którymi mężczyźni zdradzają swoje żony, które myślą, że ten facet zostawi żonę i rodzinę i zamieszka z nią?

Jest tych naiwnych cała rzesza, które myślą, że są najlepsze, bo on z żoną nie śpi i wcale nie są ze sobą!

Niestety, ale jakże często się zawodzą i święta spędzają same, bo kochanek spędza je z mądrą żoną i udanymi dziećmi!

Poznaliśmy się w 1973 roku i chodziliśmy ze sobą parę lat.

Pobraliśmy się w 1976 roku i tak zostanie już do naszego końca, bo oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że los nas połączył na zawsze i dopiero teraz zdajemy sobie sprawę z tego, że popełnione błędy tylko  umocniły nasz związek.

Wszystko, co wypracowałam w moim małżeństwie jest moją zasługą, bo na rodzinę nigdy nie mogłam liczyć i jestem z tego dumna!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i w budynku

 

Obraz może zawierać: 2 osoby

Kobieta – kobiecie!

 

Znalezione obrazy dla zapytania romans w pracy

Dziwnym trafem na moją skrzynkę mejlową otrzymałam list i się po jego przeczytaniu zapowietrzyłam, że ten list trafił do mnie.
Pomyślałam sobie, że osoba to pisząca się po prostu pomyliła i przez niefrasobliwość wysłała go do mnie.
Jednak zaznaczyła, że czyta bloga, ale nie napisała, że mojego, a więc byłam i jestem całkowicie skołowana.
List dla mnie jest bulwersujący i oczywiście nie odpowiedziałam na niego od razu, ale jego treść sobie zachowałam, choćby na potrzeby mojego bloga.
Takie niespodzianki na skrzynce nie zdarzają się często, gdyż więcej jest reklam i spamu, a nie ludzkich dramatów i ludzkich spraw, a więc czytałam sobie.
„Nie wiem co zrobić, dlatego do ciebie piszę. Ponad miesiąc temu zatrudniono w miejsce innego pracownika męża mojej, dobrej koleżanki. Pracuję z nim razem i jesteśmy w jednym pokoju. Koleżanka pracuje w innym dziale. Naturalnie, znałam go już wcześniej, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być z nim w tak bezpośrednich kontaktach. Od razu przełamaliśmy wszelkie lody i właściwie każdego dnia od rana do końca pracy śmiejemy się, a tematy nam się nie kończą. Jest wręcz cudownie i fantastycznie! Dzięki niemu mam znowu po co chodzić do pracy, a po każdym wyjściu nie mogę się doczekać powrotu do biura. Wiem od niego, od niej po części też, że im tak sobie się układa. Wracają do domu i nie mają o czym rozmawiać, że wieje nudą, a ona jest ciągle zmęczona i nic się jej nie chce. Nie wiem, gdybym ja miała takiego faceta, a jestem sama, to bym była mega szczęśliwa. Nie rozumiem jak ona może tego nie dostrzegać? A może oni nie pasują do siebie? Nam razem jest świetnie, rozumiemy się bez słów, chyba stanowimy najlepszą, tak zgraną teraz parę w pracy. Ostatnio nawet klient pomyślał, że jesteśmy małżeństwem – uznał widać po tym jak ze sobą rozmawiamy i się dogadujemy. 
Co powinnam zrobić, czy drążyć dalej tą skałę, bo to facet pisany dla mnie i inny taki już mi się w życiu nie trafi, czy zostać starą, samą do końca życia bez sensownego faceta?
Proszę doradź mi, bo ja codziennie usycham z tęsknoty za nim i nie śpię, bo się zakochałam i jestem zdolna do odbicia go mojej koleżance, bo nie widzę świata bez niego. Wyobrażam sobie jak się kochamy i on zasypia przy mnie i przy mnie się budzi, choć on o rozwodzie jeszcze nigdy nie wspomniał”.
Puściłam list do kosza, ale kilka dni nie dawał mi on spokoju.
Chodził mi po głowie i drążył jak kropla skałę i postanowiłam anonimowej desperatce odpowiedzieć:
„Droga, młoda damo. Otrzymałam list na mojej skrzynce i sądzę, że zaszła wielka pomyłka, bo nie do mnie chyba jest on adresowany.
Mam swojego bloga, to fakt, ale niby dlaczego jako Seniorka mam prowadzić Cię przez życie, skoro dzieli nas pokoleniowa przepaść, a jednak przeczytaj, co mam Ci do powiedzenia:
Chcesz rozwalić cudze małżeństwo, a zwłaszcza małżeństwo bliskiej koleżanki, to rozwalaj.
Masz świetną okazję, by nawiązać doskonały romans z jej mężem.
Przecież siedzicie w jednym biurze, a więc wystarczy Twoja dobra wola, że facet się skusi i pokusi, bo w naszej tradycji najlepiej by było, aby każdy mężczyzna miał możliwość mieć co najmniej dwie kobiety – legalnie.
Gdyby tak było wolno, zdrady by poszły w zapomnienie i wszyscy byli by szczęśliwi, a sądy nie miałby nic do roboty.
Skuś go i zacznijcie się umawiać w hotelach na seks, a potem on będzie wracał z podkulonym ogonem do żony, bo przecież nie mówił nigdy, że chce się rozwieść. Słyszysz od niego to, co chcesz słyszeć, że wcale ze sobą nie śpią i takie tam. Wierzysz w to, bo chcesz wierzyć i nie bierzesz pod uwagę tego, że facet koloryzuje z lekka, aby się przypodobać, a w rzeczywistości, to żona najlepiej dla niego gotuje i jest im świetnie w łóżku.
Statystyki są bezlitosne i podobno, co drugi facet zdradza swoją żonę, ale to nie znaczy wcale, że się, co drugi rozwodzi.
Każdy, który pragnie skoczyć w bok będzie prawił banały, że żona jest do niczego i jego małżeństwo, to tylko już papierek.
Chcesz w to wierzyć, to wierz naiwna istotko, ale kiedy otrzymasz pierwszego smsa, że nie może się z Tobą spotkać, bo właśnie jedzie z żoną na zakupy, a co gorsza zabiera ją na wakacje, bo musi, to już poczujesz paskudny nastroj, bo oto zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś tylko zwykłą kochaną, która z rozpaczy będzie obgryzała pazury w samotności.
Będziesz tylko dodatkiem do nudnego życia faceta, który sprzedał Ci bajeczkę, aby zaliczyć kolejną kobietę, a potem podkuli ogon i przestanie odbierać od Ciebie telefony.
Jeśli ta Twoja miłość ma tak wyglądać, a będzie tak wyglądać, kiedy odbijesz koleżance męża, to szczerze Ci współczuję, kiedy na tym świecie jest tylu, fajnych menów – wolnych.
Mam nadzieję, że otworzyłam Ci oczy, ale tylko od Ciebie zależy, czy chcesz mieć na sumieniu ten związek i pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego, gdyż zwykle kończy się w psychiatryku, albo na kanapie ze stertą chusteczek.
Pozdrawiam i życzę rozwagi w budowaniu swojego życia uczuciowego, ale uczciwego.
Odpowiedzi już nie było – może zrozumiała!

Nie wierz nigdy mężczyźnie – dobrą radę ci dam!

Znalezione obrazy dla zapytania seniorzy zakochani

W małym miasteczku pojawiła się nowa para, choć już niemłoda.

Spacerują  sobie razem, trzymając się za ręce i ludzie mówią, że dobrze, iż się spotkali, bo oboje są po życiowych przejściach i na stare lata należy im się odrobina szczęścia.

Ona zazwyczaj trzyma go pod pachą i widać, że  jest ogromnie zakochana, a i u niego widać błysk w oku.

Robią razem zakupy i można wnioskować, że razem ze sobą zamieszkali i chcą jeszcze zaznać na starość odrobinę miłości i ludzie im kibicują oczywiście, gdyż w małych miasteczka ukryć się nic nie da!

Ona wyszła za mąż bardzo młodo, bo zakochała się w mężczyźnie sporo od siebie starszym i to jej imponowało.

Z tego związku urodziło się dwoje dzieci i wychowanie spadło tylko na nią, bo męża miała pracowitego, ale i trunkowego.

Pił, choć nie zaniedbywał pracy i mając własny interes mógł pić, bo nikt go nie kontrolował.

Ona nie pracowała, bo wiodło im się znakomicie i zajmowała się przeważnie domem i dziećmi.

Kiedy dzieci podrosły, to ich ojciec zmarł w końcu z tego przepica, a interes wziął w swoje ręce dorosły syn, a ona prowadziła domową księgowość i tak było przez parę lat.

Teraz o nim:

On ożenił się bardzo wcześnie z piękną kobietą i zamieszkali w niewielkim domu z ogrodem.

Żona urodziła mu czterech synów, bardzo udanych i wszystkie te ciąże nie odebrały jej urody, tak jakby była stworzona do rodzenia, bo zachowała urodę i piękną figurę.

Wyszła za przystojnego mężczynę i wiedziała, że kobietom się jej mąż podoba, ale była o niego spokojna, gdyż pracował na rodzinę i co niedzielę  szli z dziećmi do kościoła.

Jej mąż często upominał swoich kolegów zdradzających swoje żony, argumentując, że można żyć z jedną kobietą i można być szczęśliwym.

W wolnych chwilach oboje zajmowali się ogrodem, a to było bardzo dobre dla ich dzieci, bo miały zawsze świeże warzywa i owoce, a więc małżeństwo idealne.

Ich synowie byli wszyscy niesamowicie utalentowani i świetnie się uczyli, co cieszyło rodziców.

Jeden z synów kształcił się muzycznie, drugi w kierunku komputerów, trzeci był świetnym polonistą, a czwarty kształcił się w kierunku reżyserii.

Pewnego dnia ktoś jej powiedział, że jej ukochany mąż ją zdradza.

Miał ku temu okazję, bo jako kierowca znalazł sobie cycatą blondynę w innym mieście i się w niej kompletnie zatracił, myśląc oczywiście, że to się nigdy nie wyda.

Wydało się i jego żona zrobiła rachunek w aktach notarialnych i wywaliła go z domu na zbity pysk, bo to silna kobieta była.

Nie płakała, a szybko się pozbierała i wzięła sprawy w swoje ręce i facet został z ręką w nocniku, a i blondynie się szybko znudził i został kompletnie sam.

Latami pomieszkiwał u swojego ojca, który mieszkał w ciasnej kawalerce, a pracę podjął na tirach i jeżdził po całej Europie – opuszczony i samotny.

Poderwał więc wdowę, która przyjęła go pod własny dach i można by mniemać, że ci dwoje odnaleźli swoje szczęście na starość, ale tak nie jest do końca.

Wdowa pewnie nie wie, co jej ukochany opowiada swoim kolegom, a opowiada w szczegółach, że wdowa dawno nie miała faceta i jest spragniona i się nieźle bzyka!

Taki z niego jest drań, który nic nie zrozumiał ze swojej, życiowej porażki!

Zdrada!

Byli małżeństwem z 20 letnim stażem. Maria i Ryszard uchodzili za wzorową parę, tylko wszyscy im współczuli, że nie mogli mieć dzieci.

Maria leczyła się długie lata, ale bez efektu, a na adopcję nie miała odwagi. Bała się, że nie zdoła pokochać adoptowanego dziecka. Ryszard bardzo był za dziećmi, lecz los tak mu się ułożył, że dzieci mieć nie będą. Mieli psa i to on zastępował im to upragnione dziecko.

Zajmowali się po pracy ogrodem działkowym, który był dla nich alternatywą na zapełnienie tej istotnej dla nich luki. Oboje kochali kwiaty i wiele pracy wkładali w uprawę własnych warzyw i owoców. Tak leciały im wspólne lata.

Pewnego wieczoru Ryszard przyszedł do domu dobrze wstawiony. Był z kolegami na piwie i Maria tolerowała te jego koleżeńskie wypady. Sama w tym czasie lubiła obejrzeć dobre kino w samotnym przeżywaniu.

Ryszard wrócił bardzo zmarnowany i szybko położył się spać ku uciesze Marii, która nie lubiła jego wywodów filozoficznych pod wpływem.

Krzątając się jeszcze w kuchni usłyszała dźwięk smsa w kieszeni kurtki Ryszarda. Zdziwiło ją, że ktoś o tak późnej nocy wysyła wiadomości. Podeszła do wieszaka i wyjęła komórkę z kieszeni kurtki męża.

Nigdy tego nie robiła, bo nie czuła takiej potrzeby, aby sprawdzać telefon swojego mężczyzny. Ufała mu bezgranicznie i brzydziła się inwigilacją jaką stosowały inne kobiety. Wiedziała, że jej koleżanki z pracy sprawdzają komórki swoich życiowych partnerów, a także ich komputery kiedy tylko nadarzy się taka okazja. Nie czuła takiej potrzeby, ale tym razem dźwięk komórki ją zafrapował.

Trochę trwało, kiedy zorientowała się, jak odczytać wiadomość i kiedy mąż pochrapywał na kanapie, Maria przeczytała:

– Kochanie, musimy to powtórzyć. W mojej lodówce już chłodzi się wino na następny raz – twoja kochająca cię Paula.

Maria myślała, że to jest jakiś absurd i kobieta o imieniu Paula się pomyliła, śląc wiadomość do jej męża. Wzięła komórkę, zapaliła więcej światła w kuchni i usiadła na kuchennym taborecie. Postanowiła bliżej przyjrzeć się telefonowi i odczytała wszystkie wiadomości.

Było ich w telefonie bardzo wiele. Miłosne wyznania, a także terminy i miejsca spotkań. Słowa tęsknoty i zapewnienia, że wkrótce powiadomi ją o tym, że odchodzi do żony.

Maria odłożyła komórkę i podeszła do lodówki, aby nalać sobie sporą ilość schłodzonej wódki. Wpiła trzy kieliszki jeden za drugim, aż poczuła w żołądku przyjemne ciepło. Nie docierało do niej, że jej ukochany i dobry mąż ma w pobliskiej miejscowości inną kobietę, z którą już sobie zaplanował dalsze życie.

Ośmielona wypitym alkoholem postanowiła wycisnąć numer do tej jego Pauli. Czekała chwilę, aż tamta odbierze. W końcu była już noc i najzwyczajniej ją obudziła.

– Proszę jutro przygotować miejsce w szafie na ciuchy mojego męża – cichym i spokojnym głosem oznajmiła jednym tchem.

– Ale… Nie ma żadnego ale, dobrej nocy i wyłączyła rozmowę.

Gdzie ja mam te walizki, chwilę się zastanawiała i poszła do garderoby, aby spakować jego rzeczy. Robiła to na chłodno i z rozmysłem. Jednak kiedy pakowała jego przybory toaletowe, które stały w toalecie obok jej, nagle się załamała. Spojrzała na pustą półkę, spojrzała w lustro na swoje odbicie i łzy zalały jej twarz. 

Nie spała tej nocy. Nie mogła, bo właśnie rozsypał się jej poukładany świat. Nie mogła skojarzyć faktów, kiedy spotykał się z tamtą kobietą. A więc te wszystkie jego wyjazdy na ryby były doskonałą przykrywką do tajemnych randek i uniesień. A więc skąd były te wszystkie trofea, czyżby kupione w sklepie? Oszukiwał ją cały czas i ciekawa była kim jest tamta kobieta? Lepsza, ładniejsza i pewnie mogąca urodzić mu dzieci? Myśli jej się kłębiły jak szalone, a świat zawalił w jednej chwili.

Kiedy o poranku Ryszard jak zwykle chciał sobie zrobić kawę, potknął się o wystawione w korytarzu walizki. Jego zdziwienie było wielkie, kiedy zauważył, że już tutaj za chwilę nie będzie mieszkał. Rozstanie odbyło się prawie bez słów. Obmył tylko twarz i włożył ubranie, aby znieść swoje rzeczy do samochodu.

Maria stanęła przy oknie i ostatni raz widziała swojego męża, który właśnie rozpoczął swoją nową drogę życia. Nie mogła sobie poradzić z rozstaniem. Zamknęła się w domu i wzięła długie zwolnienie z pracy. Nie chciała z nikim rozmawiać i nikomu niczego tłumaczyć. Zwinęła się jak kot i leżała dniami i nocami bez ruchu, bez emocji, jakby życie z niej uleciało. Nie odbierała telefonów od nikogo i w końcu wyłączyła całkowicie aparat, a tylko ukradkiem przed znajomymi wymykała się na spacer z psem, który tylko jej został. Nie malowała się i nie dbała o posiłki. Niczego już nie chciała od życia.

Pewnego dnia, zaniepokojone koleżanki z pracy tak mocno pukały do drzwi, że musiała je otworzyć. Zobaczyły rozgrzebane łóżku, a obok stos zapłakanych chusteczek.

– Nie możesz tak żyć, paplały jedna przez drugą. – Ogarnij się i wracaj do życia, do nas – nie dawały za wygraną. 

Wyprosiła je, dziękując za troskę, ale oznajmiła, że musi sama przeżyć to, co się wydarzyło i chce zostać sama. Nie przyjmowała żadnych rad i pocieszeń. Nie chciała wracać do życia, co bardzo zmartwiło jej znajome z pracy. Odpuściły i dały jej dwa tygodnie na pozbieranie się i powrót do pracy. Przysięgła, że się pozbiera, ale niech już sobie idą.

Minęły 3 lata od rozstania. Przez ten czas nie widziała ani razu Ryszarda. Ostatni raz, tylko na rozprawie rozwodowej, która przebiegła bez komplikacji z orzeczeniem o  winie jej męża. Przez ten czas wiodła spokojne i monotonne życie. Praca, dom, spacer, działka. Chwile samotne zapełniała sobie udziałem na forum, gdzie takich porzuconych kobiet było więcej. Szukała tam pocieszenia i wsparcia, a i sama udzielała rad innym, świeżo porzuconym. Była na tyle silna już, że stać było ją już na pisanie, iż ból jest wciąż silny, ale da się z nim żyć, bo bardzo ją wzbogacił wewnętrznie i nauczył pokory. Pisała, że bardziej siebie poznała i  wierzy, iż dała sobie radę ze zdradą.

Tak mijały jej dni, ale była zadowolona, że ten wewnętrzny spokój zaczął się jej podobać. Radziła sobie z obowiązkami i czuła się coraz bardziej silniejsza. Postanowiła, że kupi nowy komputer i zajmie się pisaniem książki. W głowie miała jej zarys i chciała spróbować, co z tego by jej wyszło. Tak tylko dla siebie i nie koniecznie o sobie. Pragnęła umieścić swoich bohaterów na ciepłej wyspie i otoczyć ich wspaniałymi sąsiadami, co wiązało się z przeróżnymi zabawnymi i mniej zabawnymi historiami. Jak zaplanowała, tak zrobiła i pisała wieczorami przy filiżance aromatycznej herbaty. Czasami schodziło jej do północy, kiedy zatraciła się w swojej wyobraźni i budowaniu fabuły.

Była wreszcie szczęśliwa, bo miała coś tylko swojego, a była to jej powstająca książka. Budziła się i kładła z głową zaprzątniętą pomysłami i była z siebie bardzo zadowolona.

To była długa majówka i chciała ją spędzić ze swoją książką, ale jej plany popsuł niespodziewany dzwonek do drzwi, a więc w szlafroku poszła zobaczyć kto też zakłóca jej spokój. Kiedy je uchyliła, zdębiała. Ryszard stał w drzwiach niczym zbity pies. Nie ogolony i nie świeży. Widziała, że się bardzo postarzał i zaniedbał. Nigdy nie widziała go w takim stanie. 

– Witaj Mario, możemy porozmawiać chwilę. – Proszę poświęć mi swój czas, bo… ja już tak nie mogę żyć – wymamrotał.

– Wejdź, skoro już jesteś – serce jej mocno zabiło i nie wiedziała, czy dobrze robi wpuszczając go do mieszkania.

Usiadł w pokoju na dużej sofie, a Maria oddaliła się w kierunku okna, z dala od niego. Czekała na dalszy rozwój tej jakże dziwnej sytuacji.

– Mario, chcę do ciebie wrócić, bo ja już nie chcę z nią. Mam dość trzech etatów, bo wiecznie jej mało i mało. Tych wiecznych awantur o pieniądze, o jej dzieci,które wszystko muszą mieć. Tylko praca, praca, by zaspokoić jej potrzeby stało się ponad moje siły. Ja wiem, że ciebie skrzywdziłem i wiem, że możesz mnie za chwilę wyprosić ze swojego domu i będziesz miała słuszną rację i powiem ci tylko, że zdałem sobie sprawę, jak bardzo ciebie kochałem i wciąż kocham. Nie chcę żebrać o uczucie, ale musisz wiedzieć, że to, iż odszedłem to był mój wielki błąd. Daj mi drugą szansę Mario.

W pokoju zapanowała cisza, iż słyszała jak mocno bije jej serce. Nie wiedziała jak ma się zachować i była na niego zła, że burzy jej ponownie poukładany świat, na który pracowała trzy lata.

– Jak sobie to wyobrażasz – spytała. Mam cię przyjąć i udawać, że nic się nie stało? Jesteś dorosłym człowiekiem i mniemam, że odpowiedzialnym, a więc wracaj skąd przyszedłeś. Ja choć wciąż cię także kocham, nie zbuduję już z tobą swojego życia. Nie po to upadałam i się podnosiłam, aby znowu upaść. Nie, nie, nie – oznajmiła jak na bezdechu.

– Mario, ale jednego ci nie powiedziałem – jestem chory na raka!

To nie jest mydlana opowieść!

 

Znalezione obrazy dla zapytania zdradza

Zawsze się zastanawiam z czego żyją kobiety rozwiedzione, które nigdy w życiu nie parały się pracą?

Mają mieszkania i mają dzieci zrodzone z przygodnych związków, które opuścili kolejni partnerzy, którzy jakieś tam pieniądze musieli na swoje dziecko płacić.

Sądzę jednak, że były to niewysokie kwoty, płacone dość nieregularnie, a jednak te kobiety, matki nie kwapiły się, aby iść do pracy, aby swoim dzieciom zapewnić byt i opierunek.

Znam w swoim otoczeniu dwie, takie kobiety, które mają już dorosłe dzieci, a więc alimenty odpadają, a one nadal nie podejmują żadnej roboty i żyją!

Każda mieszka w bloku i za mieszkanie trzeba średnio płacić, jakieś 400 złotych miesięcznie.

Dochodzą do tego media i rachunki za gaz i światło, co może wynosić jakieś 300 złotych i wciąż się zastanawiam skąd mają pieniądze, aby to wszystko opłacić?

Każda z nich pali nałogowo papierosy, co w skali miesiąca wynosi jakieś 450 złotych.

Obie chodzą dobrze ubrane i gustują w markowych ciuchach, a do tego mają na sobie więcej złota od kobiety, która całe życie uczciwie pracuje.

Rozumiem kobiety, które są w związkach i często, to ich mężowie nie pozwalają żonom pracować, bo wolą, aby siedziały w domu i zajmowały się tylko domem, a oni zarabiają na ten dom.

Jest wcale nie mała ilość takich małżenstw, że tylko mężczyzna zarabia na rodzinę.

Jednak nie pojmuję skąd samotne kobiety nie pracujące całe życie – trwają!

Skąd mają pieniądze na kosmetyki, rachunki, ubrania, domową chemię itp.

Znam taką jedną z tej półki, niepracującą całe życie, która urodziła dziecko w bardzo młodym wieku, a ten gość ją zostawił w ciąży.

Kiedy urodziła, to pewnie płacił jej jakieś alimenty i trwała, ale chyba nie za bardzo, bo jej rodzice wzięli na wychowanie jej dziecko i wychowywali je do uzyskania pełnoletności, a więc jedno miała z głowy!.

Poczuła wolnośc i wiatr w żagle, że zaczęła organizować w swoim mieszkaniu balangi na skalę miasta i tam zawędrował facet żonaty z dwojgiem dzieci.

Balował i dobrze się bawił za plecami żony i w końcu spłodził tamtej kobiecie kolejne dziecko.

Sprawa się wydała i jak zwykle żona dowiedziała się ostatnia, kiedy miasto kipiało od plotek.

Zaraz po skandalu wzięła ślub z facetem, który spłodził jej dwójkę dzieci, a potem zaraz zostawił, bo ciągnęła od niego kasę! Miał dość i odszedł do innej kobiety!

Żona tego mężczyzny nie mogąc się pogodzić ze  zdradą – targnęła się na swoje życie, gdyż nie mogła się pogodzić ze zdradą męża.

Pewnego, jesiennego poranka połknęla wszystkie prochy jakie miała w domu i wyszła z domu.

Szła jesienną aleją, nad jeziorem  z zamiarem, że kiedy tabletki zaczną działać, to usiądzie na kładce i w czasie utraty świadomości wpadnie do wody i się utopi.

W ostatnim stadium świadomości zeszła z kładki i upadła nieprzytomna w parku obok, gdzie znalazł ją przypadkowy przechodzień.

Trafiła szybko do szpitala i tam zaczęło się ratownie jej życia.

Mąż był przy niej cały czas i choć leczyła się latami z traumy, to ją wspierał i przepraszał za swój błąd życiowy.

Minęło tak wiele lat i teraz uchodzą za udane małżeństwo i tylko tamta kobieta wiąż nie pracuje, a świetnie jej się żyje i nie ma żadnych wyrzutów sumienia, że komuś zniszczyła życie!

 

Odejścia i powroty

To był wiosenny, ciepły poranek. To był dzień budzącej się przyrody do życia, a i oczywiście budzącej się nadziei w każdym człowieku, zmęczonym długą i mroźną zimą, której ma się szczerze dość i każdy zielony listek i każdy wschodzący kwiat cieszy – cieszy.

Wiosną ludzie budzą się do życia z nowymi wyzwaniami, że schudną, że będą się lepiej odżywiać, że więcej będą się ruszać, jeździć na rowerze, biegać, plażować i odpoczywać, a więc budzi się w człowieku tyle marzeń i zamiarów do spełnienia.

Jadwiga obudziła się w tym wiosennym dniu z nadzieją, że ugotuje mężowi pyszny obiad, posprząta, a potem pójdą na spacer i małe zakupy.

Obudziła się, ale męża już w łóżku nie było, choć lubił sobie pospać do dziewiątej, jak to na emeryturze.

Nie było go, a więc założyła podomkę i udała się do drugiego pokoju, oddzielonego długim korytarzem. Jeszcze trochę zaspana szurała kapciami i lekko ziewała, ale po kawie z mężem zawsze się dobudzała. Mieli taki poranny rytuał, póki nie przeszli do normalnego cyklu dnia.

Roman się pakował!

– A cóż ty wyprawiasz, po co te walizki? – Wyjeżdżasz gdzieś, o czym mi nie wiadomo nic?

– Odchodzę Jadwigo. – Zakochałem się i chcę jeszcze przeżyć coś nowego. – Chcę pożyć jeszcze i wybacz, ale nie utrudniaj mi tego.

Zamilkła i stanęła jak wryta i od razu się przebudziła!

– Kto to jest, powiedz mi!

– Będę szczery i nie mam zamiaru cię okłamywać. – Pamiętasz tą kelnerkę, która nas obsługuje w tej kawiarni, gdzie pijemy czasem kawę? – To ona i spotkam się z nią już pół roku.

Kłamałem, że jestem na rybach. – Byłem zawsze u niej i zakochałem się jak sztubak. – Owinęła sobie mnie wokół palca i nie utrudniaj mi, bo nasze małżeństwo, to już tylko rutyna, a ja potrzebuję czegoś świeżego.

– Przecież ona jest od ciebie nieprzyzwoicie młodsza – krzyknęła. – Jak się nie wstydzisz naszych dzieci i chyba rozum ci odjęło!

– Dzieci są już dorosłe, a tobie będę pomagał finansowo. – Zostawiam ci mieszkanie i z czasem złożę pozew o rozwód. – Wybacz mi Jadwigo i życzę ci wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że się pozbierasz.

Zostawił klucze na toaletce i zamknął za sobą drzwi.

Nie wstawała z łóżka przez trzy miesiące. Wyła z rozpaczy i brała środki na uspokojenie w nadmiernej ilości, aby tylko spać, spać i nie myśleć o swoim losie. Nie powiadomiła dzieci i on ich nie powiadomił, a więc żyły w błogiej nieświadomości, że ich rodzice nie są już razem.

Pewnego letniego poranka postanowiła to wszystko zmienić. Miała dość rozpaczy po niewiernym mężu.

Wyszła do ludzi i zapisała się na kurs malarstwa i uczyła się robić zdjęcia w klubie dla seniora. Pochłaniała książki i zaczęło być jej dobrze na tym świecie i w swoim świecie. Zaczęła być szczęśliwa, choć wciąż tęskniła za tymi porankami ze wspólną kawą przed telewizorem.

Jadwiga biegała po wernisażach i po prostu zadbała o swoją sferę duchową.

Zaczęła bardziej o siebie dbać i na znak protestu zmieniła kolor włosów i fryzurę i kiedy patrzyła na siebie w lustro, to zaklinała, że jest dobrze, że jest okej i daje sobie radę. Cierpienie rozstania blakło.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i miały przyjechać dzieci z zagranicy, gdzie pracowały na poważnych stanowiskach, ale nagle zadzwoniły, że nie mogą, bo właśnie na święta jadą na kontrakty i nie dadzą rady jej odwiedzić.

Załamała się świadomością, że to jej pierwsze, samotne święta, ale miała na półce filmy i postanowiła spędzić święta spokojnie i na luzie, bo i poczyta książki, pójdzie na spacer i obejrzy zaległą porcję filmów.

Nie przestraszyła się tej samotności i było jej całkiem  fajnie samą ze sobą, ale nagle ktoś zadzwonił do drzwi i kiedy otworzyła, to zdębiała z wrażenia.

– Mogę wejść – spytał jakby skruszony Roman. – Wejdź, choć nie wiem, co cię tu do mnie sprowadza. – Chcesz mi złożyć życzenia świąteczne? – Mogłeś telefonicznie, a więc po, co ta fatyga?

Zmieszany wszedł i klęknął i jednym tchem wyrzucił z siebie.

– Wciąż cię kocham, wciąż tęsknię za tobą, bo to ty dawałaś mi paliwo do życia, a tamta to każe mi tańczyć w rytm hip hopu i disco polo.

Jest pusta ja wiadro. W domu są wieczne imprezy, alkohol, bałagan, a ja w tym wszystkim jestem dodatkiem do wynoszenia śmieci, sprzątania, gotowania.

Ona mną poniewiera i wyzywa od staruchów. Zdradza mnie z kolesiami, a mnie wytyka błędy i wyzywa od nieudaczników, którzy nie czują bluesa.

– Jadziu, to z tobą miałem wspólny język, bo ty zawsze byłaś mądrą kobietą, oczytaną, mającą własne zdanie. To ty interesujesz się polityką. To ty masz zawsze swoje, jakże trafne zdanie. To ty kochanie wiedziałaś, co mi trzeba. – Wybacz, ja pragnę do ciebie wrócić.

Łzy leciały z jego oczu i błagalnym wzrokiem prosił o przebaczenie, a Jadwiga uklękła obok niego zapłakana i pogładziła go po twarzy.

Usłyszał, że ma zostać. Wciąż go kochała i w jednej minucie wybaczyła!

Dzieci się nigdy nie dowiedziały o ich rozstaniu i następne święta Bożego Narodzenia spędzili już wszyscy razem.