Archiwa tagu: zdrada

Być kobietą!

I u mnie spadł śnieg, ale meteorolodzy wieszczą, że długo nie poleży, bo w Polsce już nie ma prawdziwych zim.

Zmiana klimatu i ocieplenie zrobiło swoje.

Może choć u mnie zamarznie jezioro, aby dzieci i dorośli mogli pośmigać na łyżwach!

Chodzi mi po głowie inny temat od jakiegoś czasu.

Ile zakochana kobieta w swoim mężu może znieść i tu posłużę się przykładem małżeństwa Piotra Kraśki.

Jest świetnym dziennikarzem, ale ma na koncie sporo grzechów.

Ożenił się z piękną kobietą i dorobili się trójki dzieci.

Z racji swojej pracy Piotr Kraśko był wciąż zajęty, jako prowadzący główne wydanie Faktów w TVN.

Jest to prestiżowe stanowisko, na którym poległ śp. Kamil Durczok, który wyszedł z raka, ale tego nie docenił.

Piotr Kraśko zna się bardzo dobrze na polityce amerykańskiej, ale są w jego życiorysie rysy.

Miał romans z koleżanką jego żony, panią M. Rozenek i to się wydało.

Z pewnością w domu były awantury, ale jego żona z czasem mu to wybaczyła, bo przecież mają dzieci.

Pewnie wybaczyła, ale nigdy nie zapomniała, bo tego się nie zapomina!

Potem wyszło na jaw, że Kraśko 6 lat jeździł bez prawa jazdy i pojawiła się kolejna rysa, którą musiała przełknąć jego żona – Karolina.

Poszedł na zwolnienie, bo Fakty sugerowały, że musi się na jakiś czas usunąć z pracy, a więc z tego powodu wpadł w depresję i znowu koło niego chodziła żona.

Trochę to trwało, bo kilka miesięcy i został oddelegowany do USA jako korespondent i znowu zostawił żonę z dziećmi.

Jest jakaś granica, kiedy kobieta zostaje wciąż poddawana próbie, a kiedy on jest z daleka od domu, to może znowu trafić się zdrada.

Bardzo współczuję pani Karolinie, że wciąż własny mąż naraża ją na takie próby, a ona żyje w wiecznym lęku – w niepokoju o własną rodzinę i małżeństwo.

Ja nie chcę powiedzieć, że powinna go rzucić i układać sobie życie na nowo, bo wiele kobiet tego nie potrafi i kocha za bardzo!

Jest wiele takich kobiet, które mimo doznanych krzywd są w stanie znieść wszystko dla kochanego faceta, który po prostu okazuje się niedojrzały i jest zwyczajnie narcyzem zakochanym tylko w sobie.

Mężczyzna może być świetnie wykształconym, ale kiedy urodzi się ze słomą w butach, to i z nią się zestarzeje i żadne fakultety nic tu nie pomogą!

Tkwienie w takim, toksycznym małżeństwie nie jest łatwe dla kobiety.

Jedyne, co może je uratować, to przyznanie się do win i jasne określenie, iż owszem wiele razy ciebie zraniłem, ale już jestem inny, starszy, mądrzejszy i żałuję, że ciebie zraniłem i nigdy więcej tego nie zrobię.

Podsumowując, to znam ludzi wykształconych, którzy gnoją swoje żony im oddane.

Nikt by w mieście tego nie podejrzewał, że wykształcony jest chamem!

Reklama

Bo to mądra kobieta jest!

Sąsiedzi dziś wzięli się do roboty pod swoim balkonem.

Wcześniej już był tam mini ogródek z kwiatami, a dziś postanowili go poszerzyć.

Wycięli żywopłot i iglaki i tak powiększyli ogródek o jakieś 1,5 metra.

To odzyskane miejsce już jest obsadzone, a oni pielą i podlewają i mają zajęcie.

Sama im dałam roślinkę do posadzenia jaką miałam w domu.

Sąsiedzi są trochę młodsi od nas i tak znaleźli sobie sposób na życie.

Mam więc nową perspektywę z balkonu.

A teraz wkleję tekst, jaki znalazłam w sieci – nowy, bo z 2022 roku zamieszony na ONET i ciekawa jestem Waszego zdania, bo ja osobiście uważam, że to mądra kobieta jest, bo wszystko przewidziała i tak:

„Zaakceptowałam kochankę. Postawiłam warunek, święta i sylwestra mąż spędza ze mną”

– Wiele kobiet mówi w takiej sytuacji: „albo ja, albo ona”. Mąż mówi – „ona” i te żony zostają w kiepskiej sytuacji. A to błąd – mówi Wanda. I dodaje, że wielu facetów wcale nie chce odchodzić z domu, zwyczajnie chcą spełnić jakieś swoje fantazje.

Dlatego ona nie stawiała sprawy na ostrzu noża. Uznała, że w jej sytuacji jest to kompletnie bez sensu. Byli razem ponad 30 lat. Razem się dorabiali, on w dużej mierze osiągnął sukces zawodowy właśnie dzięki niej.

– To ja zajmowałam się domem i dziećmi, kiedy brał dyżury, robił specjalizację, pisał doktorat, a potem habilitację. Ja dbałam o wszystko, żeby mógł się rozwijać. Nie żałuję, takie mieliśmy priorytety, ja też korzystałam z tej sytuacji. Dlatego nie miałam zamiaru oddać nikomu swoich przywilejów – opowiada Wanda.

Mąż był wziętym lekarzem, profesorem, kierownikiem kliniki, swego czasu nawet dziekanem. Znał odpowiednich ludzi, miał kontakty, zarabiał ogromne pieniądze.

– Przyjmował trzy razy w tygodniu w prywatnym gabinecie w domu, ludzie przynosili też przecież koperty. Ale nigdy niczego nie warunkował ani nie wymuszał. Ne brał też grosza, kiedy widział, że sytuacja jest beznadziejna – podkreśla Wanda.

Ona przez jakiś czas też pracowała, potem została w domu, kiedy już mocno stanęli finansowo na nogi. Organizowała pracę gabinetu męża, zapisywała pacjentów, prowadziła rachunki. Dzięki jego pozycji ona też była ważna. Pani profesorowa, hołubiona, zapraszana, towarzysząca mężowi na bankietach czy podczas spotkań towarzyskich.

Czy mąż wcześniej ją zdradzał? Wanda nie ma złudzeń.

– Nie był klasycznie przystojny, ale miał w sobie taką męską siłę, a to przyciąga kobiety. Do tego pozycja, pieniądze, myślę, że miewała jakieś przygody na boku. Ale na poważnie zaangażował się, kiedy byliśmy obydwoje dobrze po pięćdziesiątce – mówi Wanda.

W klinice pojawiła się nowa lekarka, 15 lat młodsza od męża i to ona zawróciła mu w głowie. Była po rozwodzie, przyjechała do pracy z innego miasta, żeby życie na nowo ułożyć, żeby zapomnieć o tamtym związku. Wanda z przekąsem mówi, że szkoda tylko, że tak szybko zapomniała, jak miło jest być żoną męża, który ma romans z inną kobietą.

– Przecież wiedziała, że jej ukochany ma żonę. Ale zostawmy ją na boku. Cóż, kobieta kobiecie zrobi przecież wszystko – mówi Wanda.

Romans jej męża stał się tajemnicą poliszynela. Mówiło o nim chyba pół miasta. Wanda też się w końcu dowiedziała, nie było jej miło, ale też postanowiła nie przejmować się zanadto.

– Po tylu latach małżeństwa przynajmniej ja miałam inny stosunek do sprawy. Nie czułam się już tak strasznie w kobiecej dumie urażona. Uznałam raczej, że muszę zrobić wszystko, aby nie stracić tego, co mam – mówi Wanda.

To ona zainicjowała rozmowę, rzeczową i spokojną. Nie było żadnego „ona albo ja”. Stwierdziła, że kochankę zaakceptuje, byle by było bez nadmiernego afiszowania. Wystarczy, że jeżdżą razem non stop po całym świecie na różne sympozja. Wystarczy, że ona wie, że jej mąż odwiedza ją w jej domu. Ma jednak swoje warunki – święta, sylwestra on spędza z Wandą, z nią pokazuje się na oficjalnych przyjęciach. I niech nie liczy na to, że ona, Wanda, zgodzi się kiedykolwiek na rozwód.

– Widziałam po jego minie, że poczuł wielką ulgę. On też nie miał ochoty zaczynać od nowa, dzielić majątku, robić w swoim życiu ogromnej rewolucji. Więc żyliśmy dalej na moich warunkach – opowiada Wanda.

Pieniędzy miała pod dostatkiem, kupowała najlepsze ubrania, jeździła z koleżankami na wycieczki, do sanatorium. Dalej bywała na oficjalnych bankietach, wyjeżdżała z mężem na zagraniczne wakacje w towarzystwie innych miejscowych bonzów.

– Byłam kimś, osobą, z którą należało się liczyć. Gdybym uniosła się ambicją, zostałabym praktycznie z niczym. A tak żyliśmy dalej, jakby nic się nie stało. Spędzaliśmy święta z dziećmi, Sylwestra na najlepszych balach w mieście. To ona siedziała wtedy sama w domu – opowiada Wanda.

Kilka lat temu jej mąż nagle zachorował i zmarł dość nieoczekiwanie. To Wanda stała z dziećmi przy trumnie, to ona odziedziczyła po nim pokaźny majątek. Dalej jest kimś, z kim wiele osób nadal się liczy, wdową po znanym profesorze.

– Ona była na pogrzebie, stała z boku, no niby jako koleżanka z kliniki. Została sama tak jak i ja, ale to ja jestem na wygranej pozycji – mówi Wanda. I podkreśla, że czasami warto zrezygnować z niepotrzebnych ambicji. Choćby za cenę wygodnego życia, bez trosk finansowych i zamartwiania się o przyszłość. Ona ma niezłą emeryturę po mężu i jeszcze z życia chce korzystać.

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione.

Źródło:Kobieta XL

Artyści, którzy sprzedali się reżimowi w Polsce!

Oglądam właśnie ostatni dzień w Sopocie i jestem na Festiwalu zorganizowanym przez Wolne Media – TVN z okazji 20 lat istnienia tej stacji!

Klasa sama w sobie w ten ostatni dzień i w końcu jest tak, jak pamiętam z czasów PRL-u.

Nasze wspaniałe dziennikarki ubrane w suknie jak prawdziwe damy, a dziennikarze w pięknych garniturach!

Klasa i miód ma moje serce, bo wszyscy posługują się nienaganną polszczyzną!

Co trochę ocieram łzę z mojej twarzy z powodu wzruszenia.

Jestem usatysfakcjonowana w końcu i myślę, że nie tylko ja!

Publiczność się wspaniale bawi przy naprawdę dobrej muzycie.

TVN nie zniknie nam, bo jeśli w Polsce nie otrzyma koncesji, bo otrzymaliśmy ją już z Holandii i na pohybel PiS-owi!

Myślę, że ten dzisiejszy dzień zainteresowani muzyką, zapamiętają na zawsze, gdyż tu chodzi o naszą WOLNOŚĆ!

Dzisiaj przeczytałam w sieci poniższy felieton i całkowicie się z nim zgadzam, a jest bardzo gorzki dla niektórych w tym kraju – artystów zwłaszcza!

Damian Maliszewski sypnął piaskiem po oczach tak mocno, że może niektórzy „zdrajcy” przejrzą na oczy!

Miałam sama o tym napisać, ale mam gotowca, a więc czytamy:

Damian Maliszewski

 ” Drodzy artyści, koledzy, koleżanki.

Po tym, co spotkało Polskę i Polaków.

Po tym, co Kukiz zrobił telewizji TVN, Wy idący do publicznej i kolejny raz firmujący swoimi twarzami festyn Kurskiego, uderzacie w godność i wysiłek setek tysięcy ludzi, którzy protestowali.

Wbiliście miecze w serca tych, którzy wytrwale stali na ulicach i których po spałowaniu wywożono na komisariaty.

Oni protestowali także w Waszej sprawie.

Żebyście mogli śpiewać w wolnej Polsce.

Posłowie Katarzyna Maria Piekarska, Michał Szczerba, Joanna Scheuring-Wielgus – polityk całe noce koczowali pod komisariatami i wyciągali młodych ludzi z „milicyjnych” aresztów.

Fakt, że Pani Maryla Rodowicz (którą niezwykle cenię jako artystkę) z Kurskim się dogadała mnie nie dziwi.

Nie pierwszy raz się dogadała.

Pani Maryla z każdą władzą się dogadywała.

Taka natura.

Ale że Wy śpiewający geje, że Wy artystki żyjące w związkach bez ślubu, idziecie zrobić dobrze prezesowi, który na co dzień jest Waszym fanatycznym, ultrakatolickim oprawcą.

Na co dzień grzebie w Waszych ciałach zakazując aborcji w przypadku uszkodzonych płodów!

Na co dzień Was nienawidzi.

Na co dzień likwiduje Wam TVN – jest dla nich obrzydliwy.

Tą pazernością żeby pojawić się chociaż kilka minut na ekranie reżimowej tracicie właśnie coś, czego wycenić się nie da – szacunek publiczności.

Partia płaci Wam za Opole z tych 2 miliardów, które zabrali nam wszystkim.

Również mnie zabrali, mimo, że publicznej nie oglądam.

Płaci z tych 2 miliardów, których nie przeznaczono na Ochronę Zdrowia.

Po to były te wszystkie protesty żebyście teraz bez skrępowania szli z prezesem pod rączkę?

Po to babcię Kasię tyle razy przesłuchiwano i zaciągano do suk policyjnych, żebyście teraz mogli zaśpiewać na komunistycznej akademii Kurskiego ku chwale partii?

Nie mam dla Was zrozumienia.

Ono było jeszcze jakiś czas temu, teraz już nie.

Krytykujecie Kukiza, że uprawia polityczne kure*stwo, bo dogadał się z Kaczyńskim?

A to, co teraz zrobiliście jak można nazwać?

Reżimowa każdego dnia glanuje Polaków.

Holecka w „Wiadomościach” bez mrugnięcia okiem wylewa całe potoki żółci i ta sama Holecka będzie w swoich rządowych „Wiadomościach” zapowiadała wielki festiwal Kurskiego, że tyle gwiazd wystąpi, że taki rozmach, że Wy.

Albo stoi się po stronie ludzi, albo romansuje z dyktatorem.

Nie ma półśrodków.

Nie na tym etapie.

Nie po tym, co zrobili z TVN, któremu tak wiele zawdzięczacie.

Nie po tych setkach zwolnień z TVP.

Wywalano Waszych kolegów i koleżanki. Wydawców i redaktorów.

To przecież oni tworzyli Wasze kariery oddając Wam czas antenowy i zapraszając do swoich programów, a także festiwali. Teraz ich nie ma, Wy natomiast rzucacie się na ochłap jaki pod nos podsuwa Wam partia.

Na Festiwal. ***** taki festiwal. ***** *** i Konfederację.

Rozumiem, że teraz, kiedy obywateli tylko się pałuje, tylko zabiera siłą z protestów i wsadza do aresztów, później stawia im zarzuty.

Że teraz, kiedy tylko szczują na osoby LGBT, ustanawiają strefy wolne od gejów i lesbijek.

Kiedy zrujnowali praworządność, demokrację, relacje międzyludzkie, rodzinne, to jeszcze za mało, żeby nie wystąpić?

Żeby zaprotestować?

Za mało, żeby zabolały Was serca, że biją Wam rodaków?

Jaka jest Wasza granica?

Co Kaczyński i Kurski muszą zrobić Polakom, Waszym fanom, żebyście stanęli po ich stronie?

Strzelać do ludzi?

Wyjść z Unii?

Każdy kto wejdzie na tę „festiwalową” scenę żeby zaśpiewać, bo liczy na oklaski, zejdzie skompromitowany.

Tam można wejść tylko po to żeby walczyć o wolną Polskę i wykrzyczeć swój sprzeciw.

Wykrzyczeć tak, żeby nie zmanipulowali, żeby nie wyemitowali z opóźnieniem, żeby nie wycięli.

Idziecie tam dla pieniędzy?

Bo przecież nie dla muzyki.

Tę grę słucha się dziś w internecie.

Gracie ją na swoich koncertach.

Dla kilku minut czasu antenowego w telewizji, która doprowadza Polskę do ruiny, i która doprowadza do wojny domowej?

Dla próżności?

Mam do Was wielki szacunek jako artystów.

Zawiodłem się na Was jako ludziach.

Jeśli tak mamy walczyć o wolność, że ludzie będą nadstawiali karków na ulicach protestując, a artyści będą kolaborowali z dyktatorem, to ja dziękuję za takie wsparcie i taką solidarność.

Internauci, Wy też wychodziliście na ulice, co na ten temat sądzicie?

Powinni występować w TVP, czy nie? Jak się z tym czujecie? Bo może się mylę

Kamil BednarekVarius ManxKasia StankiewiczStanisława CelińskaAlicja MajewskaCLEOAnna JurksztowiczIzabela Ludwika TrojanowskaNatalia KukulskaNatalia KukulskaKuba BadachPaullaJustyna SteczkowskaKasia MośAnna Magdalena KarwanAnia DabrowskaPiotr CugowskiSylwia Grzeszczak OfficialŁukasz Zagrobelny Kasia Cerekwicka EnejAnna Dereszowska OfficialHalina MlynkovaRoxyArtur GadowskiKombii Janusz Radek Sound’n’GraceLanberrySławek UniatowskiMarcin SójkaAndrzej Lampert Grzegorz Hyży Olga BończykJan Traczyk

Kiedy serce rozsypuje się na kawałki!

Według statystyk, co 3 -4 mężczyzna zdradza swoją partnerkę, ale i kobiety zdradzają, bo podobno, co 3, choć kobiety w ukrywaniu zdrady są sprytniejsze.

Nie wiadomo, czy lepsze jest to, że partner nigdy się nie dowie o zdradzie, czy lepiej, że się dowie!

Wydaje się, że jest lepiej aby zdrada nigdy się nie wydała, bo ta druga strona żyje sobie w nieświadomości i życie toczy się dalej jeśli partner nie ma zamiaru nigdzie odejść!

Jeśli jednak zdrada się wyda, to jest problem, czy zdradę wybaczyć, czy też lepiej się rozstać dla własnego dobra.

Jakże często kobieta decyduje się na życie ze ‚zdradzaczem”, gdyż nie ma po prostu dokąd odejść wraz z dziećmi, a także nie ma wystarczających finansów, aby się samej utrzymać!

Wśród nas kobiet są takie, które mimo wszystko kochają za bardzo i pozostają w związku z mężczyzną, który dopuścił się zdrady mając nadzieję na jego poprawę.

Jak to zwykle bywa, to zdradzana osoba dowiaduje się o zdradzie na samym końcu, a o wszystkim wie dalsza rodzina, ale ta rodzina milczy i tylko podgląda za firanki  i plotkuje!

Taka rodzina ma pożywkę przy weekendowej biesiadzie i nikt nie przyjdzie, aby taką osobę wesprzeć, pocieszyć i przyjść z pomocą!

Ludzie boją się tego tematu, aby w razie czego nie zostać podanym do sądu jako świadek, ale za to mają ubaw i temat!

Nikt nie wie, co czuje taka zdradzona osoba, bo przeżywa swoje piekło najczęściej w samotności!

Jeśli mu wybaczy, to też się śmieją, że taka głupia, bo jak zdradził raz, to zrobi to ponownie i tyle wynika z tego gadania.

Ofiarę odsuwają od siebie często na wiele lat i nigdy nie próbują zbliżyć się, bo nie wiedzą jak się zachować!

Zdrada zmienia życie na zawsze, a w sercu także na zawsze powstaje pęknięcie i żaden lekarz nie jest tego w stanie wyleczyć – nawet najlepszy psycholog, czy terapeuta!

Życie zamienia się w piekło i nikt tego nie zrozumie, kto nie przeżył!

„Zdrada zmienia twoje serce na zawsze. Ono nie chce czuć, nie chce pragnąć, wmawia sobie, że nie potrzebuje miłości.

Mało jest rzeczy, które mogą roztrzaskać serce tak bardzo jak zdrada, tak mocno zadać ból. Wydaje ci się, że przed nią nic innego nie czułaś. A przecież twoje serce nie zawsze wyłożone było cierniami, zwinięte jak drut kolczasty, twarde i zmęczone zarazem. Istniał taki czas, kiedy twoje serce znało miłość, kiedy ufało bezgranicznie, kiedy wypełnione było nadzieją.

Wszystko się jednak zmieniło, gdy zostałaś zdradzona, zdradzona przez tego, którego kochałaś, któremu zaufałaś, przez człowieka, który powinien cię chronić, a jednak cię skrzywdził.

Boli cię całe ciało, łzy same napływają do oczu. Nie chcesz nic z tym robić, jedyne na czym ci zależy, to zostawić serce na podłodze, żeby się całkowicie wykrwawiło, myślisz, że wtedy weźmiesz je z powrotem i przestaniesz czuć to wszystko. Umieścisz je w pustej skrzyni, wyzutej z tych wszystkich emocji.

Ale nie możesz tego zrobić, musisz iść dalej, choć serce, które zostało zdradzone zmienia się na zawsze.

Nie będzie już nikomu ufać, a do każdej nowo poznanej osoby będzie podchodzić z rezerwą i strachem. Stanie się nieufne wobec świata, który udowodnił, że wykorzystuje je tylko dla własnej korzyści. Za każdym razem będzie szukać potwierdzenia swoich obaw, w każdym postara się znaleźć rysę, która dowiedzie, że ten ktoś nie jest godny zaufania.

Życzliwość spotka się z podejrzliwością, ponieważ twoje serce nauczyło się, że zawsze są jakieś koszty, jakieś ukryte plany, sznurki, za które ktoś pociąga. Twoje serce odrzuci dobroć, stanie się cyniczne. Będzie wolało być samo, niż być wrażliwym, a tym samym podatnym na krzywdy.

Podejmie mocne postanowienie – nikogo nie będzie chciało, nikogo nie będzie potrzebowało, nikomu nie będzie ufać ani nikogo kochać.

Ta obietnica stworzy mur silnej fortecy, będzie dawać pozory bezpieczeństwa. Zostaniesz niewolnikiem własnej niezależności, autonomii. Twoje serce wmówi sobie, że nic nie czuje, bo zdrada nauczyła je jak niebezpiecznie jest czuć, pragnąć, potrzebować, chcieć miłości i związku. Twoje serce musi usidlić te wszystkie potrzeby, każdego ranka będzie budzić się myśląc, jak zabić swoją głodną emocji duszę, jak zniszczyć pragnienia, nim one zniszczą ciebie.

Tyle tylko, że twoje serce zostało stworzone do miłości, do intymności, choć dzisiaj intymność jest twoim wrogiem, największym zagrożeniem. Intymność równa się dla ciebie – zdrada, cierpienie. Twoje serce wybiera życie bez nadziei, bez bliskości, bez miłości.

Zdrada zmieniła twoje serce. Uszkodziła je, pozostawiła silnym, ale bezbronnym, bez nadziei, że komukolwiek można jeszcze zaufać, bez wiary, że warte jest kochania.

Jest zmęczone życiem, tym ciągłym stanem oczekiwania na to, kiedy ponownie zostanie zranione i zdradzone. Nie chce już kochać, nie umie kochać, staje się odrętwiałe i twierdzi, że tak jest lepiej, bo jest bezpieczne, ma nad wszystkim kontrolę, jest nietykalne.

Poza tym jest cholernie samotne. To paradoks zdrady – boi się związku, ale to właśnie nowa miłość jest tym, co uzdrowi twoje serce. Musisz znaleźć odwagę, by zniszczyć swoją fortecę, odłożyć broń, przestać walczyć. Kochać to znaczy zaryzykować, zaufać to zaryzykować zdradę. Musisz podjąć ryzyko, żeby poczuć się bezpiecznie. Musisz nauczyć swoje serce na nowo kochać. Warto. Naprawdę warto”.

Błyszczący złamane serce stock Zdjecia - Pobierz royalty-free obrazy - złamane serce | Depositphotos

Zdrada zmienia twoje serce na zawsze. Ono nie chce czuć, nie chce pragnąć, wmawia sobie, że nie potrzebuje miłości

Kiedy kobieta musi być silna!

Obraz może zawierać: tekst

Od czasu do czasu trzeba zrobić porządek w swoim życiu, aby po prostu być szczęśliwą i moją dewizą od jakiego czasu jest powyższy cytat.

Nikomu nie lubię wchodzić z butami do życia i nie pozwolę, by inni wchodzili w moje, bo nic im do tego!

Nikt nie ma prawa mnie oceniać, osądzać, pisać o mnie obraźliwe rzeczy, bo ja jako człowiek staram się żyć uczciwie, a zaściankowe ploty na mój temat, a takie są – mam w głębokim poważaniu!

Spójrzcie na siebie i zróbcie sobie rachunek sumienia!

Został przy mnie Mąż, choć wiele razy mieliśmy się rozstać, a także zostały przy mnie moje Dzieci, a więc, to mi zupełnie do szczęścia wystarczy!

Mam także parę znajomych kobiet, z którymi w każdej chwili mogę się spotkać na kawę i rozmówki damskie przy kawie.

Niedawno odezwała się do mnie koleżanka, która wróciła z Ameryki i po śmierci swojego Męża odnowiła ze mną kontakt!

Dzwoni i pisze, a że kupiła sobie mieszkanie w moim mieście, to zaprasza mnie do siebie, bym zobaczyła jak się urządziła!

Wszystkim kobietom na świecie życzę tylko szczęśliwego życia, bo tym młodszym i tym starszym.

Aby ich związki układały się jak najlepiej, ale nie możemy się okłamywać, bo wiele kobiet cierpi z powodu męża, konkubenta, kiedy na te starsze lata ich związki się rozpadają i czytamy:

„Mąż odszedł do 43-letniej kobiety po 35 latach małżeństwa. Oto moje wnioski.

Mój były mąż i ja byliśmy małżeństwem przez 35 lat i nawet świętowaliśmy koralową rocznicę. Uważa się, że do tego czasu małżeństwo powinno być naprawdę silne, dlatego nazywają tę rocznicę „koralową”.

Jednak zamiast tego dowiedziałam się, że mój mąż wyjeżdża do innej kobiety, która jest prawie 20 lat młodsza ode mnie. Przyznaję, że na początku nie było to łatwe, ale w końcu zdałam sobie sprawę, że wyjdzie mi to na lepsze.

Spojrzałam wstecz na swoje życie i doszłam do następujących wniosków, którymi chcę się z wami podzielić. Dalej o nich opowiem.

Bądźcie egoistkami. Jak większość kobiet, starałam się, by wszystko było dobre przede wszystkim dla mojego męża i dzieci. Dlatego też moje zainteresowania musiały zostać porzucone, ponieważ przez większość czasu „służyłam” swojej rodzinie, aby była ona zawsze pełna, czysta i zdrowa.

Czy mąż i dzieci to docenili? Nie, bo to były moje „obowiązki”, które zawsze robiłam. To nie jest w porządku. Nie bój się być egoistą, jeśli nie chcesz zostać sługą.

Poszerzcie swoje horyzonty. W moim małżeństwie wszystko kręciło się wokół mojego męża, jego życzeń. Taka kobieta jest bardzo wygodna dla mężczyzny, ale on nie jest nią zainteresowany. A co dobrego jest w tym, że nie ma o czym rozmawiać poza barszczem, który ugotowałaś na kolację.

To ważne, aby mieć jakieś własne hobby i plany. Zacznij czytać więcej, zapisz się na niektóre kursy, weź udział w różnych wydarzeniach, a wtedy zdasz sobie sprawę, że…

Mężczyzna nie jest najważniejszy. Wiele kobiet boi się samotności i trzyma się swoich mężczyzn do końca. Jednak czy to jest tego warte? Życie pod tym samym dachem co człowiek, który cię nie docenia, to wątpliwe „szczęście”.

I nie ma potrzeby bać się też plotek. Lepiej pracuj nad sobą i swoim życiem, a wtedy nie będziesz żałowała, a będą Cię podziwiać.

Koniec oznacza koniec. Nie zabieraj mężczyzny, nawet jeśli cię o to poprosi. To dorosły człowiek i powinien był zrozumieć konsekwencje swojej decyzji. Jeśli nie zrozumiał, to po co ci taki kot, który odchodzi i wraca? Warto szanować siebie i nie wybaczać zdrady.

Wnioski są pozornie proste i wiele osób prawdopodobnie już wielokrotnie to wszystko czytało. Jednak jedno to czytać, a drugie to faktycznie zastosować się do tych rad.”

https://planetapolska.com/rozrywka/1910-maz-odszedl-do-43-letniej-kobiety-po-35-latach-malzenstwa-oto-moje-wnioski?fbclid=IwAR1t0rTRcgUNqQer0VDYIB8nZC3mDiF5R1kqc0VYFVqIZ6JV9OgZ3wxexz4

Kobieta zdradzona

Główne zdjęcie: google grafika!

Nóż w serce!

Znalezione obrazy dla zapytania: kobieta z klasa

Dnia  23 lipca 2019 roku napisałam  notkę.

Napisałam ją na znak przyjaźni z pewną kobietą w sieci i miałam o tym nie pisać, ale chodzę po ścianach, bo wbiła mi nóż w serce 17 marca 2020 roku.

A mianowicie więc:

„Czy piszecie z kimś w sieci regularnie np. mejle?

Prawie 4 lata temu delikatnie zaczepiłam w sieci pewną kobietę w moim wieku.

Podobało mi się, to, co Ona w sieci zostawiała mądre słowa i przyjęła moje zaproszenie do wzajemnego wspierania się.

Połączyły nas prawie identyczne losy kobiet, które w swoim życiu musiały się wiele razy podnosić, a potem upadać i znowu się podnosić.

Martwię się o Nią ostatnio, bo znowu życie Ją przygniotło, a, że jest niesłychanie wrażliwą osobą, to musi znowu mieć czas, by się pozbierać.

Jest mi Ona bardzo droga, bo jeśli tylko mam problem, to wiem, że Ona mi pomoże i mnie wesprze, a więc dla mnie stanowi Ona wielką wartość prawego, sprawiedliwego człowieka  i bardzo dobrego.

Poznałyśmy się w czasie, kiedy nasze Wnuki były małe i tak to trwa do dzisiaj, kiedy nasze Wnuki postarzały się o 4 lata, a my razem z nimi.

Staram się Ją wpierać także na ile mejlowo potrafię i każdego dnia otwieram skrzynkę pocztową i wyparuję wiadomości od Niej.

Była przy mnie, kiedy chorowała moja Mama i takiego wsparcia nie otrzymałam od  nikogo a na Nią zawsze mogłam liczyć.

Bardzo mi pomogła w wielu, trudnych sprawach i za to Ci „A” dziękuję!

Zdrowiej kochana „A” i jeśli nawet nie będziesz miała siły pisać, to na zawsze zapamiętam Twoją dobroć i mądrość.

Wiem jednak, że kolejny raz przegonisz demony! Taka jesteś mocna”.

Wierzyłam w Jej każde napisane słowo do mnie i przez prawie 5 lat, codziennie wymieniałyśmy mejle pisząc o naszych troskach i radościach.

Pomogła mi przejść przez chorobę mojej Matki i naprawdę uważałam ją za swoją podporę w różnych życiowych sprawach i wydaje mi się, że otrzymywała wsparcie ode mnie.

A teraz zwrócę się bezpośrednio do Ciebie droga „A”, bo wiem, że mnie czytasz!

Jeśli ciążyło Ci nasze pisane, to trzeba było napisać mi to wprost, że coś się między nami wypaliło i czas skończyć naszą korespondencję, ale Ty zrobiłaś mi gorzej jak stalkerka z Krakowa.

Ona chociaż mnie nie znała prywatnie, to wymyślała na mój temat brednie, bo jest chora psychicznie.

Obserwowałaś przecież to draństwo i wspierałaś, a mimo to zrobiłaś jeszcze gorzej!

Znając moje życie prawie od podszewki wysnułaś jakieś dziwne wnioski i obrzuciłaś mnie błotem i tu napiszę, że jakie szczęście, że nie wszystko Ci napisałam, bo być dopiero miała używanie!

Życie ponownie mnie nauczyło, że nie wolno z nikim się przyjaźnić, gdyż nie wiadomo na kogo się trafi w sieci, a tym bardziej w realu.

Uważam, że byłam wobec Ciebie szczera i w żadnym mejlu nie zrobiłam Ci przykrości, a kiedy weszłam w Twój ostatni mejl do mnie, to pomyślałam, że ktoś Ci wkradł się na skrzynkę i napisał tyle przykrości wobec mnie.

Najbardziej mnie zabolało, kiedy mi napisałaś, że ludzie cierpiący na depresję nie piszą blogów, a ja szaleję.

Odpowiem więc, że Ty cierpiąca na depresję miałaś siłę pisać ze mną prawie 5 lat i pisałaś składnie i rozsądnie!

Też wątpię w Twoją chorobę!

Wszystkie nasze mejle wylądowały w kosmosie i jeśli jest tam jakiś Bóg, to niech on rozsądzi, kto tu kogo oszukał i kto ma podwójną osobowość!

Ja sobie z tym poradzę, ale Ty spójrz w lustro!

 

Znalezione obrazy dla zapytania: znak małpa

Popełnione błędy!

Kiedy miałam dość swojego ojca, który jak to się potocznie mówi – pił i bił, to jak najszybciej chciałam zwiać z  rodzinnego domu.

Poznałam chłopka, w którym od pierwszego wejrzenia się zakochałam i wymyśliłam sobie, że się z nim zestarzeję i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Już w wieku nastolatki byłam romantyczką i wierzyłam, że mi się uda stworzyć modelowe małżeństwo i rodzinę.

Nie chciałam żyć w kłamstwie rodzinnym i dlatego dążyłam do tego, aby mi się udało być szczęśliwą i kochaną.

Pobraliśmy się, a ja urodziłam pierwsze dziecko, kiedy mąż był dwa lata w wojsku.

Sama więc wychowywałam dziecko przy pomocy mojej matki i czekałam cierpliwie na powrót męża na łono domowego ogniska.

Wychowywałam dziecko i biegałam do roboty, aby zarobić na potrzebne rzeczy dla swojej córeczki.

Nie było lekko, ale starałam się, gdyż zależało mi, aby dziecku niczego nie brakowało na tamte, chude czasy.

Po trzech latach pojawiła się druga córka i doszły więc nowe obowiązki, ale ja zawsze chciałam mieć dwoje dzieci, bo zawsze twierdziłam, że w razie co – mam swoje dwie ręce i będę miała jak je ochronić.

Nigdy o tym nie pisałam, ale kiedy moja starsza córka szła do komunii, to w tym dniu dowiedziałam się, że mąż będzie miał dziecko z inną kobietą!

Kobietą, która w swoim życiu nie przepracowała ani jednego dnia, a każde dziecko pochodziło z innego związku!

Miała ich czwórkę i tak zagięła parol, że mój mąż się dał uwieść jak to młody byczek.

Mój świat runął!

Nie wytrzymałam tego, że tak kochając zostałam zdradzona!

Wzięłam za dużo tabletek, bo chciałam odejść i nie myślałam w tamtym momencie o moich dzieciach.

Rodzina się wypięła i nawet nie próbowała mnie ratować.

Nabrali wody w usta i zostawili mnie samą z wielką, moją tragedią!

Mój anioł czuwał i lekarze mnie uratowali, a kiedy doszłam jako, tako do siebie, to kazałam mężowi wybierać, bo albo ja i dzieci, albo ona.

Został przy mnie i tak jesteśmy ze sobą już 43 lata.

Poszłam kiedyś to niej i spytałam dlaczego mi to zrobiła, a ona, że się zakochała i było jej wszystko jedno, czy rozbije moją rodzinę!

Tamte przeżycia tkwią we mnie przez ponad 30 lat i choć staram się o tym nie mówić, nie rozdrapywać, to wryły się tak mocno, że od czasu do czasu demony mnie atakują w cichości mojej duszy.

Nikt o tym nie wie, bo nawet mąż, gdyż nie wracam  do tamtego czasu, ale ja mam w sobie wciąż ten ból, to odrzucenie i poniżenie tylko za to, że kochałam i kocham za bardzo.

Kiedy tylko spotkałam jakiś rodzaj sztuki nazwany przeze mnie – tylko w dwoje, które mam do dzisiaj, to mi przypomina jak cholernie pragnęłam miłości! – zdjęcia poniżej!

Udało się nam to wszystko posklejać, choć minęły lata i teraz kiedy mąż do mnie mówi, że szkoda, iż nie miał takiego rozumu jak teraz, to by się to zło nigdy nie wydarzyło.

Jesteśmy teraz tacy, że się cholernie kochamy i żadne z nas nie umie żyć bez siebie.

Jesteśmy małżeństwem,  przyjaciółmi i wspieramy się na każdym kroku i tamte wypadki sprawiły, że rozumiemy się bez słów.

Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy nie byłam.

Ta smutna historia zakończyła się happy – endem!

Tylko, teraz jest tak, że boję się kto, kogo zostawi i odejdzie pierwszy!

Piotr piszesz bloga o zdradach i proszę Ciebie – przestań zdradzać swoją żonę!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Byłam nastolatką!

W 1963 roku wraz z rodzicami przyjechałam do mojego miasta i tutaj osiadłam na stałe.

To w tym mieście wydarzyło się wszystko w moim życiu i nie od razu czułam to miasto, a dopiero niedawno je zaakceptowałam, decydując się na robienie zdjęć ze swojego miejsca zamieszkania.

Ale od początku:

Zamieszkaliśmy w budynku należącym do wojska, bo ojciec był wojskowym, ale trzeba było mieszaknie ogrzewać węglem i mama rozpalała piec, by gotować posiłki, a by się wykąpać też trzeba było napalić węglem w baku na wodę.

Po jakiś trzech latach dostał ojciec mieszkanie w nowym bloku, gdzie było już c.o., a także był   podłaczony gaz i to była ulga dla nas wszystkich.

W tym bloku zamieszkała dziewczynka, z którą chodziłam do jednej klasy w szkole podstawowej i polubiłyśmy się.

Często odwiedzałyśmy się w naszych domach, a także odrabiałyśmy wspólnie zadania domowe i tak to trwało parę lat.

Wygupiałyśmy się zakładając buty naszych mam i robiłyśmy sobie makijaż, a także wkładałyśmy mamine pończochy! Chciałyśmy byś dorosłe.

Jej mama szyła, a więc i ja miałam ubrania spod jej igły  i wydawało mi się, że się z koleżanką przyjaźnimy.

Wszystko na to wskazywało, bo razem z innymi rówieśnikami bawiłyśmy się na podwórku grając w piłkę, czy też w inne dziecięce zabawy.

Lubiłam jej urodę, jakże odmienną od mojej, bo ja rasowa brunetka, a ona zwiewna, delikatna blondynka, dość wysoka o lekko falujących się włosach, czego jej bardzo zazdrościłam, bo moje były proste jak druty.

Lubiłam jej towarzystwo i cieszyłam się bardzo na to, że nasze mamy wysłały nas obie na kolonie w Dziwnowie.

Myślałam, że to będą super wakacje i miałam nadzieję, że przy niej będę zadowolona z pobytu nad morzem.

Stało się jednak inaczej, bo ona na tych wakacjach mnie zostawiła samą i „zakolegowała” się z innymi dziewczynkami, a na mnie  kompletnie nie zwracała uwagi.

Kiedy szliśmy w parach na plażę, to ona mnie opuszczała i świetnie się bawiła w gronie nowych koleżanek.

Te wakacje pamiętam do dziś, bo mnie bardzo zraniła i poczułam się zdradzona i jak opuszczony, samotny byt.

Obie miałyśmy chyba po 14 lat i po powrocie z tych wakacji byłam smutna, cierpiąca, ale się od niej odunęłam, a ona chyba nigdy się nie domyśliła tego, jak mnie zraniła.

Nasze drogi się rozeszły na zawsze, kiedy wyprowadziła się z rodzicami do innego miasta, a ja na długo zapamiętałam jej obojętnosć, ale z czasem oczywiście wszystko się zabliźniło.

Historię tę przypomniałam sobie dzisiaj, po obejrzeniu francuskiego filmu z 2014 roku pt. „Oddychaj”.

Jest to  historia strasznie podobna do mojej, a powinny ten film obejrzeć wszystkie nastolatki na świecie.

Film opowiada o przyjaźni Charlie i Sarah, które spędziły razem udane wakacje, ale po powrocie wszystko się zmieniło i zauroczona koleżanką Charlie krok po kroku zostaje upokorzona przez Sarah i —– obejrzyjcie sami.

Ciekawa jestem, czy moi czytelnicy też w młodości przeżyli takie odsunięcie, zniewagę, upokorzenie, zdradę przez rówieśnika, któremu zawierzyliście i myśleliście, że to jest na zawsze, a okazło się nic nie wartą przyjaźnią i został tylko ból.

Znalezione obrazy dla zapytania oddychaj film

Podobny obraz

Podobny obraz

Zawsze trzeba dać drugą szansę!

 

Dzisiaj, tj. 26 listopada 2018 roku Małgorzata i Donald Tusk obchodzą swoją 40 Rocznicę Pożycia Małżeńskiego.

Piszę z dużej litery, bo to w dzisiejszych czasach jest już mało  spotykane, że małżeństwa trwają tak długo.

40 lat wspólnego życia, to wymaga od obojga wielkiej miłości, determinacji, pokonywania życiowych trudności, rozłąki i dlatego podziwiam takie pary, które mimo wszelkich życiowych zawirowań potrafiły być wciąż ze sobą.

Autorką zdjęcia jest Kasia Tusk – córka Tusków, która na Instagramie napisała, że wraz ze swoim mężem przebiją tę rocznicę, a Donald Tusk jej odpisał, że to wcale nie jest takie łatwe!

Oczywiście, że nie jest łatwe życie przy boku polityka, który więcej czasu jej poświęca, a rolą żony jest się z tym pogodzić i dźwigać na swoich, kruchych barkach całą rodzinę, w której pojawiły  się dzieci!

Dlatego oboju życzę wszystkiego najlepszego i jeszcze długich lat w szczęściu i zdrowiu.

Gdzieś czytałam, że w Ich małżeństwie pojawiła się rysa, krzywa, zakręt, ale napiszcie mi, w którym małżeństwie się nie pojawiają kryzysy?

Najważniejsze jest to, aby przetrwać, pokonać i być wciąż razem!

Być może, że ta właśnie para niedługo stanie się Parą Prezydencką, która godniej nas będzie reprezentować, aniżeli ta z nazwiskiem Duda.

W takich sytuacjach, kiedy czyta się o szczęściu w małżeństwie, to automatycznie włączają mi się moje wspomnienia.

Obliczyłam ile lat jesteśmy razem i wyszło, że 24 stycznia 2019 roku będziemy obchodzili 43 rocznicę naszego małżeństwa.

Biję się w piersi i pamiętam nasze kryzysy, a było ich sporo i nasze małżeństwo było na krawędzi i obiło się o sprawę rozwodową.

Rodzina radziła rozwód, rozwód, rozwód, ale nie miała pomysłu na moje życie z dziećmi – samej!

Gdzie bym miała po rozwodzie zamieszkać? Z czego bym miała żyć, choć pracowałam – na to już nie mieli pomysłu i musiałam walczyć i musiałam dać kolejną i kolejną szansę, choć mnie to kosztowało prawie utratę zmysłów!

Wiecie ile jest durnych kobiet, z którymi mężczyźni zdradzają swoje żony, które myślą, że ten facet zostawi żonę i rodzinę i zamieszka z nią?

Jest tych naiwnych cała rzesza, które myślą, że są najlepsze, bo on z żoną nie śpi i wcale nie są ze sobą!

Niestety, ale jakże często się zawodzą i święta spędzają same, bo kochanek spędza je z mądrą żoną i udanymi dziećmi!

Poznaliśmy się w 1973 roku i chodziliśmy ze sobą parę lat.

Pobraliśmy się w 1976 roku i tak zostanie już do naszego końca, bo oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że los nas połączył na zawsze i dopiero teraz zdajemy sobie sprawę z tego, że popełnione błędy tylko  umocniły nasz związek.

Wszystko, co wypracowałam w moim małżeństwie jest moją zasługą, bo na rodzinę nigdy nie mogłam liczyć i jestem z tego dumna!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i w budynku

 

Obraz może zawierać: 2 osoby

Kobieta – kobiecie!

 

Znalezione obrazy dla zapytania romans w pracy

Dziwnym trafem na moją skrzynkę mejlową otrzymałam list i się po jego przeczytaniu zapowietrzyłam, że ten list trafił do mnie.
Pomyślałam sobie, że osoba to pisząca się po prostu pomyliła i przez niefrasobliwość wysłała go do mnie.
Jednak zaznaczyła, że czyta bloga, ale nie napisała, że mojego, a więc byłam i jestem całkowicie skołowana.
List dla mnie jest bulwersujący i oczywiście nie odpowiedziałam na niego od razu, ale jego treść sobie zachowałam, choćby na potrzeby mojego bloga.
Takie niespodzianki na skrzynce nie zdarzają się często, gdyż więcej jest reklam i spamu, a nie ludzkich dramatów i ludzkich spraw, a więc czytałam sobie.
„Nie wiem co zrobić, dlatego do ciebie piszę. Ponad miesiąc temu zatrudniono w miejsce innego pracownika męża mojej, dobrej koleżanki. Pracuję z nim razem i jesteśmy w jednym pokoju. Koleżanka pracuje w innym dziale. Naturalnie, znałam go już wcześniej, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być z nim w tak bezpośrednich kontaktach. Od razu przełamaliśmy wszelkie lody i właściwie każdego dnia od rana do końca pracy śmiejemy się, a tematy nam się nie kończą. Jest wręcz cudownie i fantastycznie! Dzięki niemu mam znowu po co chodzić do pracy, a po każdym wyjściu nie mogę się doczekać powrotu do biura. Wiem od niego, od niej po części też, że im tak sobie się układa. Wracają do domu i nie mają o czym rozmawiać, że wieje nudą, a ona jest ciągle zmęczona i nic się jej nie chce. Nie wiem, gdybym ja miała takiego faceta, a jestem sama, to bym była mega szczęśliwa. Nie rozumiem jak ona może tego nie dostrzegać? A może oni nie pasują do siebie? Nam razem jest świetnie, rozumiemy się bez słów, chyba stanowimy najlepszą, tak zgraną teraz parę w pracy. Ostatnio nawet klient pomyślał, że jesteśmy małżeństwem – uznał widać po tym jak ze sobą rozmawiamy i się dogadujemy. 
Co powinnam zrobić, czy drążyć dalej tą skałę, bo to facet pisany dla mnie i inny taki już mi się w życiu nie trafi, czy zostać starą, samą do końca życia bez sensownego faceta?
Proszę doradź mi, bo ja codziennie usycham z tęsknoty za nim i nie śpię, bo się zakochałam i jestem zdolna do odbicia go mojej koleżance, bo nie widzę świata bez niego. Wyobrażam sobie jak się kochamy i on zasypia przy mnie i przy mnie się budzi, choć on o rozwodzie jeszcze nigdy nie wspomniał”.
Puściłam list do kosza, ale kilka dni nie dawał mi on spokoju.
Chodził mi po głowie i drążył jak kropla skałę i postanowiłam anonimowej desperatce odpowiedzieć:
„Droga, młoda damo. Otrzymałam list na mojej skrzynce i sądzę, że zaszła wielka pomyłka, bo nie do mnie chyba jest on adresowany.
Mam swojego bloga, to fakt, ale niby dlaczego jako Seniorka mam prowadzić Cię przez życie, skoro dzieli nas pokoleniowa przepaść, a jednak przeczytaj, co mam Ci do powiedzenia:
Chcesz rozwalić cudze małżeństwo, a zwłaszcza małżeństwo bliskiej koleżanki, to rozwalaj.
Masz świetną okazję, by nawiązać doskonały romans z jej mężem.
Przecież siedzicie w jednym biurze, a więc wystarczy Twoja dobra wola, że facet się skusi i pokusi, bo w naszej tradycji najlepiej by było, aby każdy mężczyzna miał możliwość mieć co najmniej dwie kobiety – legalnie.
Gdyby tak było wolno, zdrady by poszły w zapomnienie i wszyscy byli by szczęśliwi, a sądy nie miałby nic do roboty.
Skuś go i zacznijcie się umawiać w hotelach na seks, a potem on będzie wracał z podkulonym ogonem do żony, bo przecież nie mówił nigdy, że chce się rozwieść. Słyszysz od niego to, co chcesz słyszeć, że wcale ze sobą nie śpią i takie tam. Wierzysz w to, bo chcesz wierzyć i nie bierzesz pod uwagę tego, że facet koloryzuje z lekka, aby się przypodobać, a w rzeczywistości, to żona najlepiej dla niego gotuje i jest im świetnie w łóżku.
Statystyki są bezlitosne i podobno, co drugi facet zdradza swoją żonę, ale to nie znaczy wcale, że się, co drugi rozwodzi.
Każdy, który pragnie skoczyć w bok będzie prawił banały, że żona jest do niczego i jego małżeństwo, to tylko już papierek.
Chcesz w to wierzyć, to wierz naiwna istotko, ale kiedy otrzymasz pierwszego smsa, że nie może się z Tobą spotkać, bo właśnie jedzie z żoną na zakupy, a co gorsza zabiera ją na wakacje, bo musi, to już poczujesz paskudny nastroj, bo oto zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś tylko zwykłą kochaną, która z rozpaczy będzie obgryzała pazury w samotności.
Będziesz tylko dodatkiem do nudnego życia faceta, który sprzedał Ci bajeczkę, aby zaliczyć kolejną kobietę, a potem podkuli ogon i przestanie odbierać od Ciebie telefony.
Jeśli ta Twoja miłość ma tak wyglądać, a będzie tak wyglądać, kiedy odbijesz koleżance męża, to szczerze Ci współczuję, kiedy na tym świecie jest tylu, fajnych menów – wolnych.
Mam nadzieję, że otworzyłam Ci oczy, ale tylko od Ciebie zależy, czy chcesz mieć na sumieniu ten związek i pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego, gdyż zwykle kończy się w psychiatryku, albo na kanapie ze stertą chusteczek.
Pozdrawiam i życzę rozwagi w budowaniu swojego życia uczuciowego, ale uczciwego.
Odpowiedzi już nie było – może zrozumiała!