Archiwa tagu: zdziwienie

Dlaczego ja się wciąż dziwię?

Niedziela, a więc czas odpoczynku. Niedziela, a więc czas na dobre kino i pobycie ze sobą – tylko we dwoje. Cicho, spokojnie, przyjemnie, że żyć nie umierać.

Chciałam sobie odpuścić pisania notki na bloga, ponieważ jakoś wena mnie dziś opuściła, a ja nie za bardzo się starałam, aby ją dzisiaj gonić. Myślę sobie, że świat się nie zawali i nie wchodziłam na bloga parę godzin. 

Ale życie bywa okrutne nawet w niedzielę, kiedy wydawać by się mogło, że ludzie są zrelaksowani i dobrze i przyjaźnie nastawieni do życia, a tu guzik prawda.  Wciąż wierzę w człowieka i staram się ufać człowiekowi, ale się nie da.

Wchodzę w komentarze, a tam paniusia, o dźwięcznym nicku kicia, zostawia mi kupę na wycieraczce, zapukała i zwiała i czytam:

~kicia
kicikici737@interia.pl
89.73.24.111

I jaka radość że niewierny mąż razem z bękartem już w ziemi, pasztet, który nie potrafi zatrzymać męża bez okładania parasolka rywalki, ma do całego świata pretensje. Pouczająca historyjka wyssana z brudnego palucha.

Sprawdzam skąd IP pochodzi, ale jakoś mi to nic nie mówi, bo z Lublina, czy okolic nie znam nikogo, a więc dziwię się paniusi kici, że jej się tak „kce” w niedzielę podsrywać niewinnych ludzi w sieci. Cóż z tego komentarza wynika? Ano wynika, że kicia (pewnie z kotem sama siedzi w chałupie), jest okropnie zazdrosna, że mnie się udało uratować moje małżeństwo. Wynika z niego, że w samotności kicia obgryza pazury i myśli sobie, że mi dokopie i w ten sposób poczuje się znacznie lepiej.

IP kici mi się przyda, bo sobie ten nr sprawdzą organa ścigania, a ja staram się wciąż wierzyć w człowieka, choć mówi się coraz częściej, że człowiek jest gorszy od zwierzęcia i jeszcze jedno – żaden hejter, tylko bandyta powinno się takich ludzi określać!

Z pamiętnika Dojrzałej Psycholożki – Jak bronić się przed staruchami

Będąc dojrzałą psycholożką o specjalności „Jak bronić się przed staruchami” umiejącą rozpoznać wśród ludzi starszych dobre i złe intencje, po mojej świadomej decyzji uczestnictwa na forum Klub Senior Cafe czyli lata obserwacji tego wbrew pozorom i nazwie – szambie, weszła raz do mojego gabinetu  pacjętka mocno zasmucona i rence jej opadły do oponek 😀

PACJENTKA – Dzień dobry, pani psycholog!

DOJRZAŁA PSYCHOLOG – Dziędobry, co pani dolega?

P – Mnię dolega Pani Psycholog okrutna prawda o ludziach w moim wieku, jak by nie patrzył Seniorach. Wydawałoby się, że określenie Senior zobowiązuje do godności i szacunku. Pokłonienia się przed człowiekiem, który coś tam w życiu osiągnął, zdobył po drodze życiowe doświadczenie, chcący się nim dzielić z innymi. Wydaje mnię się Pani Psycholog, że na Seniorze się poślizgnęłam jak na gównie krowim i mokrej trawie i ubolewam Pani Psycholog, że byłyśmy obie na tym samym forum, choć znałyśmy się tylko wirtualnie. Pani Psycholog, czytałam jak Pani pierwsza trzasnęła drzwiami tak mocno, że u mnie na profilu zadrżały okna. Oho, pomyślałam. Czas zwijać żagle, nic tu po mnie, skoro autorytety naukowe, jak Pani, mają dość tego szamba i rolują swój piękny profil. Pani Psycholog, czy widziała Pani te wszystkie ckliwe obrazki, kwiatuszki i kawki, pod którymi ukryte są gniazda żmij i os? Nie daj panie bożyczku przyznać się do swojego szczęścia, nie daj napisać o swojej niedoli, nieszczęściu, bo natychmiast jest to wykorzystane w perfidny sposób. Nie ma zmiłuj się, nie obroni się nikt, kiedy rój wstrętnych os zaatakuje ze zdwojoną siłą. Pani psycholog, jaką my dobrą decyzję podjęłyśmy, tylko mam prośbę i proszę mnie nauczyć obojętności na zachowania zdziczałych seniorów. Proszę mnię wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje, że seniorzy w Polsce nie zachowują się godnie, jak na wiek przystaje, a wbrew pozorom, stanowią bandę schamiałych potworów!

DP – Rozumiem boleści i skręcanie się ze złości i oburzenia. Proszę położyć się na mojej mnięciutkiej kozetce, a ja drogą hipnozy sprawię, że będzie Pani olewała (brzydkie słowo) to miejsce, w którym właściwie nie ma treści życiowej żadnej. Żyją sobie te seniory, klepią w klawiturkę, od rana do wieczora, tracąc cenny już czas na bzdety bez wartości, a ja po hipnozie oczyszczającej, zapraszam Panią na jesienny spacer. Proszę spojrzeć za okno – dziś znowu wyszło słońce, ptaki śpiewają, jest jeszcze zielona trawa i przed długą zimą, spróbujemy razem pobyć, porozmawiać, pomilczeć. 

P – Czy da się Pani Psycholog zaprosić po spacerze na partyjkę szachów w towarzystwie aromatycznej kawy i lampki wina?

DP – Ależ oczywiście i niech żyje życie jak w Madrycie z godnościom osobistom 😀