Archiwa tagu: zemsta

Zemsta kobiety!

Był letni wieczór, bardzo ciepły. Księżyc świecił na niebie niczym nocna latarnia, a niebo było pełne gwiazd. Stanęła na tarasie i gapiła się w to niebo rozświetlone i takie spokojne. Mąż jej już leżał w łóżku, czytając prasę, a ona tak bardzo do niego zatęskniła.

W końcu mają wolne wieczory, bo dzieci wyjechały do dziadków na wakacje i była o nie spokojna. Nareszcie tylko we dwoje – pomyślała z zadowoleniem. Kochała swoje dzieci nad życie, ale w codziennym zabieganiu mieli dla siebie tak mało czasu, a więc czas to nadrobić.

Poszła do łazienki i wzięła letni prysznic, a potem zajęła się pielęgnacją twarzy, a więc wklepała pachnący krem, podkreśliła delikatnie oczy, by w końcu zasilić ciało balsamem. Była taka pachnąca i apetyczna. Nie była wysoką kobietą, ale wszystkie części ciała miała książkowo symetryczne, a najbardziej wypukłe i niezbyt duże piersi, które mogły się podobać każdemu facetowi.

Spojrzała na siebie i była z siebie zadowolona, bo mimo 40 lat, wciąż była ładną i pociągającą kobietą. Włożyła na siebie delikatną, białą koszulkę i udała się do sypialni. Mąż jej wciąż czytał.

Kiedy położyła się obok męża, spojrzała mu głęboko w oczy na znak zachęty. Jej ręka powędrowała tam gdzie trzeba i chciała się z nim kochać. Tak bardzo potrzebowała tej bliskości i jego czułości. Tak bardzo była spragniona jego dotyku i ciepłego oddechu. Pragnęła, aby było tak jak na początku ich małżeństwa, sprzed 15 lat Gotowa była na figlarność w łóżku z facetem, którego pokochała.

Odsunął jej rękę i powiedział, że jest zmęczony i raczej nie ma siły na miłosne igraszki. Zdrętwiała i lekko się od niego odsunęła jak poparzona. Zabolało ją, że on tej nocy jej nie chce.

Ponowiła zalotną próbę, ale ją odepchnął z impetem i krzyknął, aby przestała, bo jest zmęczony i nie ma ochoty, a więc niech się nie wygłupia i poczeka na inny raz, kiedy on będzie miał ochotę.

Pierwszy raz tak zareagował, na jej zaloty, co ją ogromnie zdziwiło i ze łzami w oczach odwróciła się do niego plecami. Długo w nocy analizowała zaistniałą sytuację. Obwiniała siebie za nachalność i w końcu o poranku obudziła się, kiedy męża już w domu nie było.

Zwlekła się łóżka, śmiertelnie nie wyspana i po skorzystaniu z toalety, weszła do kuchni by zrobić sobie kawę, a tam już czekały na nią świeże bułeczki, takie jakie lubi i wiązanka świeżych frezji. Wiedział, że bardzo lubi frezje, a więc uśmiechnęła się i wstawiła je do wazonu. Niedobra noc poszła natychmiast w niepamięć i postanowiła, że spędzi trochę czasu w łóżku z kawą i zaczętą poprzedniego dnia książką. Miała ochotę na odrobinę lenistwa i pragnęła wykraść trochę czasu, tylko dla siebie.

Coś piknęło w pokoju i rozejrzała się po nim ciekawie. Na stole, oddalonym o dwa metry od łóżka, leżała komórka jej męża. Nieśmiało wstała, aby przeczytać wiadomość jaka nadeszła. Nigdy nie robiła tego, ale tym razem sytuacja była wyjątkowa.

Wzięła komórkę i przeczytała, że ona czeka na niego, bo się spóźnia, a ona jest już gotowa – całuję – D!

Co to ma być – pomyślała i przeczytała wszystkie smsy wchodzące i wychodzące, z których wynikało, że ta kobieta jest stałą partnerką jej męża, już od dłuższego czasu, a na imię ma Dagmara.

Zaraz, zaraz, szukała w pamięci tego imienia i jako jedyna przyszła jej do głowy jego asystentka, a więc on ma w pracy romans!  Nogi się pod nią ugięły i trzęsącymi rękoma odłożyła to narzędzie zbrodni, z którego dowiedziała się, dlaczego jej ukochany mąż nie chce się już z nią kochać.

Za chwilę on wpadł do domu po telefon i zauważył, że stan jego żony jest nie najlepszy, bo siedziała na środku łóżka i płakała w niebo głosy, a ukryta twarz w dłoniach trzęsła się i była zalana łzami.

Już wiedział, co się wydarzyło i nie wiedział, co ma zrobić. Usłyszał tylko, że ma się wynosić do tamtej, a więc się nie tłumaczył i z domu wyszedł jak stał. Poprosił o zgodę na zabranie swoich rzeczy, a resztę omówią na sprawie rozwodowej. Wiedział, że nie ma prawa prosić o przebaczenie, bo kochał żonę, ale i kochał o wiele lat młodszą od żony – Dagmarę.

Sprawa rozwodowa była bardzo szybka i w zasadzie bezbolesna. Ona otrzymała mieszkanie i prawo do dzieci, a on alimenty na dzieci i prawo do ich odwiedzania. Długo nie mogła się pozbierać po tym wszystkim, ale musiała żyć – dla dzieci przecież. One były w tej rozpaczy dla niej najważniejsze. Chciała je ochronić, aby jak najmniej odczuły rozpad jej małżeństwa, a więc cierpiała, ale w ciszy i na uboczu, z dala od oczu swoich dzieci.

Minęły dwa lata od rozwodu, a ona nie mogła pozbyć się żalu, że tak bardzo się zawiodła na mężu i była wściekła na tę Dagmarę, że zabrała jej męża i ojca jej dzieci. Po pewnym czasie dowiedziała się, że jemu urodziły się bliźnięta. Ta wiadomość jeszcze bardziej ją przygniotła, ale starała sobie radzić z emocjami.

Pewnego razu odwiedził ją były mąż, aby ustalić kiedy może zabrać dzieci na wakacje. Nie mogła mieć o to pretensji, bo tak zadecydował sąd, a więc nie mogła protestować. 

Podczas ustaleń, on nagle ją przytulił i przytrzymał dłuższą chwilę. Nie wiedzieli kiedy wylądowali w łóżku. To był ten ich wspaniały seks, jaki mieli przed laty. Nie mogli się znów sobą nacieszyć, a on opowiedział jej, że Dagmara przestała o siebie dbać, bo tylko zajmuje się dziećmi i przestała być kobietą ponętną i pociągającą. – To nie tak jak Ty kochanie. Zawsze byłaś zadbana i przepraszam Cię za wszystko, co Ci zrobiłem, ale pragnę Cię nad życie, bo stwierdziłem, że jesteś nadal kobietą mojego życia.

Spotykali się na seks jeszcze wiele razy i z jego słów wynikało, że pragnie do niej wrócić, mimo, że z Dagmarą ma dzieci. Łechtało ją to bardzo i cieszyło, że ma przewagę nad dużo młodszą Dagmarą. To było dla niej niezmiernie miłe uczucie i dawała mu do zrozumienia, że musi się poważnie zastanowić.

Pewnej, upojnej nocy zrobiła swojemu ex kilka fotek w jej łóżku, kiedy spał smacznie po seksie i wysłała je z premedytacją do Dagmary w akcie zemsty. Chciała, aby poczuła się tak samo zdruzgotana jak ona – dwa lata temu.

Zemsta się udała, bo jej ex mieszka obecnie w wynajętej kawalerce, a ona poznała kogoś bardzo interesującego i planuje za pół roku ślub.

 

 

Słodka zemsta!

Byli stosunkowo młodym małżeństwem z 10 letnim stażem. Mieszkali w wygodnej dzielnicy domków jednorodzinnych na obrzeżach miasta. Barbara otrzymała w spadku dobrze utrzymany domek po swojej babci  z niewielkim ogrodem. Naprawdę żyło im się spokojnie, a kiedy Basia urodziła córeczkę, postanowiła wychować ją samodzielnie rezygnując tymczasowo z pracy zawodowej, gdyż uważała, że tak będzie lepiej dla ich dziecka długo wyczekiwanego. Mąż, Robert miał dobrą posadę w biurze księgowym i z roku na rok piął się coraz wyżej. Pewnego dnia otrzymał awans na głównego księgowego, co oczywiście wiązało się z większymi pieniędzmi, ale i dodatkową pracą po godzinach. Lubił swoją pracę i był w niej dobry, a szefowie byli zadowoleni z jego dokładności i rzetelności.

Ona wyrozumiale czekała na niego, najczęściej z ciepłą kolacją, bo zjawiał się z pracy kiedy wieczór już zapadał. W tym czasie Basia zajmowała się dzieckiem i swoim ukochanym ogrodem. Lubiła wyszukiwać nowe rośliny i wszelkie nowinki sadziła w grodzie, tworząc bardzo ciekawą enklawę zieleni i harmonii. Cieszyła się, że sąsiadki ją chwaliły za estetykę i utrzymanie ogrodu innego od wszystkich. Była dumna ze swojej pracy, a w międzyczasie pisała bloga, aby podzielić się z resztą świata swoimi dokonaniami  ogrodniczymi. Robiła bardzo udane zdjęcia nowo zdobytych roślin i je opisywała na blogu, tak jak pielęgnacja, warunki i nawożenie. To był jej konik, dla którego się poświęciła, kiedy rosła jej córeczka pielęgnowana i dopieszczane jak te jej roślinki.

Trzy lata szybko minęły i Barbara postanowiła wrócić do pracy. Jej stanowisko w biurze projektowym wciąż na nią czekało, a więc z powodzeniem załatwiła miejsce w żłobku dla córeczki i pewnego zimowego miesiąca pomaszerowała do swojego biura. Mąż jej ochoczo  przyklasnął i był zadowolony, że ponownie będzie między ludźmi. Cieszył się, że tak wszystko im się gładko układa.

Pewnego dnia, Basia szybciej wyszła z pracy, z powodu lekkiego przeziębienia. Jej szef widział, że kiepsko się czuje i kazał jej wracać do domu, aby się pod kurowała. Wykorzystała ten moment i postanowiła zrobić mężowi niespodziankę. Dwa przystanki autobusem i była pod jego biurem.

Wsiadła do windy, która zawiozła ją pod niemal same drzwi gabinetu męża. Jak kocica, skradła się i cichutko nacisnęła klamkę, aby był zaskoczony jej wizytą.

Drzwi były otwarte i nie zaskrzypiały nawet. Kiedy je uchyliła, natychmiast zauważyła swojego męża w objęciach swojej sekretarki, siedzącej na jego biurku z rozchylonymi nogami. Oddawali się namiętnością i nie zauważyli jej pojawienia się w gabinecie. Scena była tak dwuznaczna, że nie miała wątpliwości, że mąż ją zdradza od dłuższego czasu i stąd te jego późne powroty do domu.

Wycofała się cicho, jak cicho się pojawiła, a nogi miała jak z waty. Nagle zakręciło się jej w głowie i z impetem wpadła do windy, aby czym prędzej zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie wiedziała jak znalazła się w swoim domu. Nie wiedziała kiedy sięgnęła po alkohol w barku, by choć częściowo się uspokoić. Nie wiedziała nic, tylko ciężko usiadła na kanapie i nagle poczuła, że wszystko się dla niej skończyło. Mężczyzna, którego kochała nad życie ją zdradza i tu zadała sobie pytanie – dlaczego?

Dlaczego zdradza ją, kobietę zadbaną, pracowitą, oddaną żonę i matkę i nie znalazła na to odpowiedzi, ale po czasie opracowała plan działania, aby zabolał jej męża, tak jak zabolała ją jego zdrada.

Przed laty była w związku z bardzo przystojnym Aleksandrem. To był burzliwy związek jeszcze przed poznaniem  Roberta, jej męża. Mieli się ku sobie, ale w porę zauważyła, że Aleksander jest typem kobieciarza i żadnej nie przepuścił. Nie chciała tak żyć, w poczuciu wiecznego zagrożenia i postanowiła od niego odejść.

Wzięła telefon komórkowy i wybrała numer do Aleksandra.

– Musisz mi w czymś pomóc, ale to nie jest rozmowa na telefon. Spotkajmy się dziś w naszej, dawnej kawiarni i wszystko Ci wytłumaczę.

– Okej, dla Ciebie wszystko, a więc o 17 będę na Ciebie czekał.

Ubrała się najszykowniej jak tylko umiała, a więc mała czarna, szpilki i stosowny makijaż i biżuteria. Córeczkę oddała pod opiekę zaufanej sąsiadki i wybiegła z domu. Była bardzo zdenerwowana i pełna obaw.

Aleksander już na nią czekał, a na stole stało już zamówione jej ulubione wino. Pamiętał jakie lubiła przed laty.

– Musisz, ale to musisz mi pomóc odparła po wstępnym, pełnym nostalgii przywitaniu i uznaniu, że oboje niewiele się zmienili.

– Powoli, chwycił ją za rękę, próbując wyciszyć. – Napijmy się wina, a potem mi wszystko wyjaśnisz, zaproponował.

Rozmawiali długo, a wino tylko jej pomogło, choć łzy raz po raz płynęły jej po policzkach.

– No więc jak? Pomożesz spytała , aby się upewnić, że pomoże jej rozwiązać jej małżeństwo.

– Dam Ci Aleksandrze znać, kiedy Robert będzie wcześniej wracał do domu, a więc czekaj na mój telefon.

Spokojnie dotarła do domu i wiedziała, że może liczyć na Aleksandra, który wciąż miał do niej słabość i zauważyła, że wydoroślał i bardzo się zmienił na korzyść. Jej serce ponownie do niego zabiło, aż się wystraszyła tego nagłego uczucia.

To był ten dzień, kiedy Robert zakomunikował jej, że wróci wcześniej niż zwykle, bo będzie się musiał spakować, aby następnie wyjechać na trzy dni w delegację.

– Delegację, pomyślała i czym prędzej zadzwoniła do Aleksandra.

– To jest ta chwila i musi się udać, a więc zapaliła świece na odświętnym obrusie, a w piekarniku dopiekała się jej ulubiona zapiekanka. Wino chłodziło się w lodówce. Sama ubrała szykowną bieliznę i poprawiła perfekcyjny makijaż. Umierała ze strachu i kiedy Aleksander zapukał do jej drzwi, drżała jak osika.

– Musi się udać szepnęła i podała Aleksandrowi kieliszek wina. Tak, to ten moment słodkiej zemsty i zaciągnęła Aleksandra do sypialni.

Położyli się obok siebie i czekali. Ona drżała, a Aleksander ją przytulił jakby w miłosnym uścisku.

Nagle drzwi skrzypnęły i wiedzieli, że Robert wrócił do domu. Ta cisza go zaciekawiła i swoim zwyczajem ją zawołał. Nikt mu nie odpowiedział, a więc zaczął ciekawie się rozglądać po mieszkaniu.

Wszedł do ich sypialni i zaniemówił widząc jego żonę w objęciach nieznanego mu mężczyzny, a na stoliku nocnym leżały jego zdjęcia z kochanką, jakie zrobił detektyw, którego Barbara zatrudniła. Wiedziała wszystko o swoim mężu, ale nie chciała zamienić się w pogrążoną w smutku żonę, pełną pretensji i wyrzutów. Chciała zamienić się w kobietę, z którą żal będzie się rozstać i dlatego uknuła ten chytry plan.

– W drugim pokoju stoją spakowane walizki, a więc bądź tak dobry i wyprowadź się bez słowa – mimochodem mu oznajmiła i z bijącym sercem, pełnym rozpaczy,  wtuliła się w ramiona Aleksandra.