Archiwa tagu: 偶ona dzieci

Ma艂偶e艅stwo na odleg艂o艣膰

To by艂o wielkie, wiejskie wesele, na kt贸re zaproszono ponad 200 go艣ci. Rodzice m艂odych postawili si臋 i na weselu by艂o wszystko, co najlepsze i najmodniejsze. Kolorowe balony i wst膮偶ki, ogromny, pi臋trowy tort, a m艂odzi ubrani w najlepszych salonach prosto spod ig艂y. Go艣cie bawili si臋 trzy dni, a mo偶e i d艂u偶ej i wci膮偶 by艂o im ma艂o. Jad艂a i picia nie zabrak艂o, a orkiestry weselne si臋 zmienia艂y.

Tym weselem 偶y艂a ca艂a wie艣 i miasto w pobli偶u, bo by艂o g艂o艣no i rado艣nie. Rodzice Bo偶eny i Paw艂a byli dobrymi rolnikami z bardzo dobrym sprz臋tem mechanicznym i hektarami, Jednocze艣nie mieli hodowl臋 zwierz膮t rze藕nych, a wi臋c pieni臋dzy nie 偶a艂owali na wesele swoich, zakochanych dzieci. Wesele roz艣wietli艂y fajerwerki, kt贸re 30 lat temu nie by艂y praktykowane, ale ich by艂o na to sta膰 i to te fajerwerki roz艣wietli艂y drog臋 pa艅stwa m艂odych, aby 偶y艂o si臋 im dostatnio i szcz臋艣liwie.

Na pocz膮tek dostali od rodzic贸w pi臋kne mieszkanie w bloku z trzema, 艂adnymi pokojami, du偶膮 kuchni膮 i balkonem. Umeblowali m艂odych, aby niczego im na starcie nie brakowa艂o i oto mieli 偶y膰 w szcz臋艣ciu i mi艂o艣ci.

Bo偶ena rok po roku urodzi艂a najpierw syna, a potem 艣liczn膮 blondyneczk臋 podobn膮 do mamy. Byli szcz臋艣liwi, ale Piotra zacz臋艂o ci膮gn膮膰 w 艣wiat. Mia艂 zasad臋, 偶e ju偶 du偶o dosta艂 od rodzic贸w i wi臋cej ju偶 nie chcia艂. Zapragn膮艂 zarabia膰 du偶e pieni膮dze, ale nie w Polsce. bo w Polsce nie mia艂 ambicji pracowa膰.

Nie wiadomo jak, ale dosta艂 kontrakt na prac臋 w budowlance w Holandii. Obieca艂 Bo偶enie, 偶e popracuje dwa, mo偶e trzy lata i zarobione pieni膮dze przywiezie do Polski i wybuduje jej pi臋kny, du偶y dom, aby 偶y艂o si臋 im lepiej i by usk艂ada膰 troch臋 grosza na studia dla dzieci.

Kocha艂a go i nie mia艂a ochoty na roz艂膮k臋, ale w ko艅cu przyzna艂a mu racj臋 i pojecha艂.

W tym czasie wychowywa艂a dzieci, a sama nie mia艂a potrzeby p贸j艣cia do pracy, bo Piotr, co miesi膮c przysy艂a艂 jej poka藕n膮 sum臋 pieni臋dzy i na nic jej nie brakowa艂o.

Odwiedza艂 rodzin臋 raz, na trzy miesi膮ce, ale wci膮偶 przekonywa艂 Bo偶en臋, 偶e tam dobrze p艂ac膮 i 聽dwa lata poza domem zamieni艂y si臋 w pi臋膰, a potem dziesi臋膰.

Dzieci ros艂y i kiedy ich syn by艂 ju偶 nastolatkiem wpad艂 pod samoch贸d i z ledwo艣ci膮 prze偶y艂. Bo偶ena by艂a przy synu i to ona wspiera艂a go, aby si臋 rehabilitowa艂 i stan膮艂 na nogi. Kiedy c贸rka zakocha艂a si臋 nieszcz臋艣liwie, to ona wyci膮ga艂a j膮 z do艂ka i pociesza艂a, bo Piotr sta艂 si臋 ojcem na odleg艂o艣膰 i wci膮偶 przeci膮ga艂 pobyt za granic膮.

Bo偶enie nie brakowa艂o niczego, bo o czym tylko zamarzy艂a, to mia艂a to na pstryk. Urz膮dzi艂a dom w stylowe meble, dobrej jako艣ci dywany, a w kuchni mia艂a najbardziej nowoczesny sprz臋t.

Przyzwyczai艂a si臋 do nieobecno艣ci m臋偶a i radzi艂a sobie bardzo dobrze z t臋sknot膮. Piotr cz臋sto dzwoni艂, a potem rozmawiali dzi臋ki technice komputerowej 聽i tak 聽im to ma艂偶e艅stwo p艂yn臋艂o.

Kiedy by艂o jej smutno, to wsiada艂a w samoch贸d i jecha艂a do rodzic贸w w odwiedziny, albo do siostry. Czasami jecha艂a z dzie膰mi na wczasy, tylko we tr贸jk臋, a od czasu do czasu wpada艂y do niej kole偶anki z winem. W贸wczas na rozmowach up艂ywa艂o im p贸艂 nocy kiedy sobie narzeka艂y na trudy 偶ycia i poplotkowa艂y. To by艂y jej chwile.

Jedna z kole偶anek nie mog艂a patrze膰 na tak膮 dziwn膮 roz艂膮k臋 ma艂偶e艅stwa Bo偶eny i namawia艂a j膮, aby niespodziewanie odwiedzi艂a m臋偶a bez zapowiedzenia. Bo偶ena bywa艂a w Holandii i nic jej nie podpada艂o, ale w sumie przyzna艂a racj臋 kole偶ance.

Zakupi艂a lot i wylecia艂a do Piotra zupe艂nie nie zapowiedziana.

Na miejscu zasta艂a jego drug膮 rodzin臋 i drug膮 kobiet臋, z kt贸r膮 mia艂 te偶 dwoje ju偶 nastoletnich dzieci. Ukrywa艂 si臋 przez tyle lat, 偶e niczego nigdy si臋 nie domy艣la艂a. Nie by艂a tam d艂ugo i czym pr臋dzej wr贸ci艂a do kraju, a kole偶ance powiedzia艂a, 偶e wszystko jest u Piotra w porz膮dku i on nie zawi贸d艂 jej zaufania.聽

Nie da艂a pozna膰 nikomu, 偶e m膮偶 j膮 zdradza艂 przez tyle lat, a po mie艣cie chodzi艂a z podniesion膮 g艂ow膮 i nikt o niczym nic nie wiedzia艂.

Wiedzia艂a tylko ona, bo nawet dzieci nie wiedzia艂y, ale jej w sumie to nie przeszkadza艂o, bo wci膮偶 sta膰 jest j膮 by艂o na wszystko i tak mia艂o zosta膰.

Obieca艂a sobie tylko, 偶e kiedy b臋dzie chcia艂 zjecha膰 do Polski, to ona go nie przyjmie i nigdy nie pochowa w razie czego. Napisa艂a do tamtej kobiety list, 偶e to jej zleca zaopiekowanie si臋 m臋偶em na staro艣膰, a swoim dzieciom wyjawi艂a w ko艅cu prawd臋.

呕a艂uje tylko jednego, 偶e by艂a m臋偶owi wierna przez te wszystkie lata i wykupi艂a miejsce na cmentarzu tylko dla siebie i w przysz艂o艣ci dla swoich dzieci, kt贸rym ca艂kowicie si臋 po艣wi臋ci艂a.

Pozdrawiam kobiety z forum NetKobiety! 馃檪

Patologia zawsze b臋dzie patologi膮

Bo to by艂o tak: Urodzi艂a si臋 tylko po to by nie艣膰 w swoim 偶yciu samo z艂o! Urodzi艂a si臋 w bardzo dobrym i zgodnym domu, w kt贸rym rodzice starali si臋, aby ich trzy c贸rki wyros艂y na dobre i m膮dre kobiety. Starali si臋 z ca艂ych i si艂, aby by艂y w 偶yciu zaradne i pokazywali im jak powinno si臋 偶y膰 uczciwie, aby by膰 聽potem szcz臋艣liwym.

Dwie c贸rki z trzech faktycznie wyros艂y na odpowiedzialne kobiety. Za艂o偶y艂y rodziny, urodzi艂y dzieci i rodzice byli z nich dumni, ale jedna z nich by艂a z innej gliny i sp臋dza艂a rodzicom sen z powiek.

Kiedy mia艂a 19 lat zakocha艂a si臋 w jakim艣 podejrzanym typie i z tego zwi膮zku urodzi艂a si臋 c贸reczka, ale facet nie mia艂 ochoty na zak艂adanie rodziny i zwia艂 gdzie pieprz ro艣nie. P艂aci艂 jakie艣 tam pieni膮dze, ale matka dziecka do roli matki nie doros艂a i zaniedbywa艂a ma艂膮 c贸reczk臋. Lubi艂a towarzystwo i kompletnie nie radzi艂a sobie z dzieckiem, kt贸re cz臋sto i g臋sto pozostawione samo sobie, p艂aka艂o w 艂贸偶eczku, bo by艂o g艂odne i zaniedbane.

Widz膮c to rodzice tej trzeciej, poszli do s膮du i s膮downie odebrali wnuczk臋, od z艂ej i nieodpowiedzialnej c贸rki i w innym mie艣cie roztoczyli nad ni膮 opiek臋. Wyros艂a na 艣liczn膮 i m膮dr膮 dziewczynk臋, ale to by艂a tylko i wy艂膮cznie zas艂uga dziadk贸w.

Kiedy ma艂a ros艂a u dziadk贸w, to jej matka dalej prowadzi艂a weso艂e 偶ycie i co si臋 sta艂o znowu? Zakocha艂a si臋 po raz drugi, ale w 偶onatym facecie, kt贸ry mia艂 z inn膮 kobiet膮 dwoje, malutkich dzieci. Uwiod艂a go i tak po pijaku zrobili sobie dziecko.

Wszystko si臋 wyda艂o, a w mie艣cie wrza艂o, a ona mia艂a nadziej臋, 偶e 偶onaty zostawi 偶on臋, ale 偶onaty te偶 nie chcia艂 z ni膮, bo wola艂 z 偶on膮 i tak urodzi艂a nast臋pn膮 c贸rk臋, ale na szcz臋艣cie pojawi艂 si臋 nast臋pny facet, kt贸ry przysposobi艂 jej nie艣lubne dziecko i nada艂 jej swoje nazwisko.

Wydawa艂o by si臋, 偶e pani lekkich obyczaj贸w si臋 wreszcie uspokoi, bo mia艂a m臋偶a i w ko艅cu upragnion膮 stabilizacj臋 w 偶yciu. Nigdy nie pracowa艂a, bo zawsze jakie艣 pieni膮dze mia艂a od tych wszystkich m臋偶czyzn i jako艣 jej 偶ycie lecia艂o.

Z m臋偶em mia艂a jeszcze dwoje dzieci, kt贸re kiedy doros艂y wcale chluby jej nie przynosi艂y. C贸rka popad艂a w alkoholizm, a syn stroni艂 od szko艂y i by艂y z nim wieczne k艂opoty, bo i 膰pa艂. Ojciec musia艂 pracowa膰 na rodzin臋 i pracowa艂 bardzo du偶o, aby dogodzi膰 swojej 偶onie. Zale偶a艂o mu by j膮 uszcz臋艣liwi膰, bo lubi艂a fajne ciuchy i kosmetyki, ale jego praca wymaga艂a wyjazd贸w i by艂 nieobecny w 偶yciu swoich dzieci, a matka kompletnie tego nie ogarnia艂a.

Reasumuj膮c jej dzieci, to kompletnie r贸偶na bajka, bo c贸rka wychowana przez dziadk贸w nie odwiedza matki i si臋 jej wstydzi. C贸rka z 偶onatym, zwi膮za艂a si臋 z kryminalist膮 i 膰punem. Trzecia c贸rka nadu偶ywa alkoholu i rodzi dzieci, mimo, 偶e kompletnie nad tym nie panuje, a najm艂odszy syn robi co chce, bo z nikogo nie mia艂 偶adnych wzorc贸w, a w tym wszystkim matka, ju偶 pi臋膰dziesi臋cioletnia kobieta, wda艂a si臋 w romans pod nieobecno艣膰 m臋偶a, kt贸ry by艂 jej potrzeby tylko do zarabiania pieni臋dzy.

Mora艂: Patologia zawsze b臋dzie patologi膮 z przekazywaniem z艂ych zachowa艅 potomstwu. Na koniec tej opowie艣ci trzeba doda膰 koniecznie. M膮偶 kobiety zm膮drza艂, bo stwierdzi艂, 偶e przy niej nie ma nawet na gacie i odszed艂 do innej. Odszed艂 do m膮drzejszej, pozostawiaj膮c za sob膮 lata z kobiet膮 zgo艂a z艂膮 i pazern膮. Miejmy nadziej臋, 偶e na stare lata b臋dzie szcz臋艣liwy i tylko w tym wszystkim dzieci 偶al, bo one na 艣wiat si臋 nie prosi艂y, a by艂y p艂odzone i kompletnie nie planowane. Sama pozosta艂a przy aseksualnym dziadu, nie wiedzie膰, co w nim zobaczy艂a i nie wyci膮gn臋艂a 偶adnych wniosk贸w ze swojego 偶ycia. Widocznie lubi艂a i lubi ekstremalnie, no c贸偶!

Jak zdrada zrujnowa艂a jej 偶ycie!

Dominika i Jan, ale偶 to by艂a pi臋kna para. Kiedy si臋 poznali, to od pierwszego wejrzenia si臋 w sobie zakochali na 艣mier膰 i 偶ycie. Poznali si臋 na studiach i na ostatnim roku wzi臋li 艣lub jak z bajki. Dominik臋 zaakceptowali rodzice Jana i odwrotnie, a wi臋c wszyscy 偶yczyli im wszystkiego najlepszego na nowej drodze 偶ycia.

Na weselu m艂oda para nie odkleja艂a si臋 od siebie, a go艣cie zaproszeni widzieli jak ta para jest w sobie zakochana, a wi臋c nie milk艂o wo艂anie gorzko, gorzko!. Pi臋kni byli, bo ona wysoka, szczup艂a brunetka z kszta艂tnym biustem i zgrabn膮 sylwetk膮, a on wysoki brunet o czarnych oczach i b艂yszcz膮cych w艂osach 艣wietnie przyci臋tych i u艂o偶onych. Wspaniale prezentowa艂 si臋 w 艣lubnym garniturze. Pasowali do siebie i gdyby kto艣 nie wiedzia艂, 偶e s膮 ma艂偶e艅stwem, to wzi膮艂 by ich za rodze艅stwo, bo tak byli do siebie podobni.

Po 艣lubie zamieszkali od razu na swoim. Rodzice ich zrobili zrzutk臋 i kupili im w prezencie 艣lubnym mieszkanie w nowo wybudowanym apartamentowcu. Mieszkanie by艂o pi臋kne, trzy pokojowe z du偶ym salonem i widokiem na rozleg艂e pola z lasem w tle. Cieszyli si臋 strasznie, 偶e mog膮 to mieszkanie urz膮dzi膰 po swojemu, a wi臋c siedzieli w komputerze i projektowali to swoje gniazdko, a co troch臋 firmy podje偶d偶a艂y pod dom i tak mieszkanie zape艂nia艂o si臋 nowymi meblami i sprz臋tem AGD. Dominika ze swoim zmys艂em artystycznym zamawia艂a dodatki dekoracyjne i tak powsta艂a ich enklawa.

Kochali si臋 i oczywi艣cie, 偶e chcieli mie膰 dzieci, a Jan przeb膮kiwa艂 nawet o tr贸jce, gdy偶 dzieci zawsze do niego lgn臋艂y i mia艂 z nimi 艣wietny kontakt, a Dominika przekomarza艂a si臋, 偶e je艣li to tylko dw贸jka, bo straci figur臋. On si臋 艣mia艂, 偶e zawsze b臋dzie j膮 kocha艂, bez wzgl臋du na czy piersi jej troch臋 opadn膮, czy te偶 nie.

Pierwsz膮 rocznic臋 艣lubu sp臋dzili w malowniczych, jesiennych g贸rach, gdzie oddali si臋 mi艂o艣ci i w臋dr贸wkom po g贸rach. Jan lubi艂 fotografowa膰, a wi臋c robi艂 zdj臋cia malowniczych pejza偶y zawsze z Dominik膮 w tle. Sp臋dzili wspania艂e wakacje oddaleni od pracy, tylko sam na sam.

Po powrocie Dominika zrobi艂a test ci膮偶owy i okaza艂o si臋, 偶e jest w ci膮偶y. Postanowi艂a powiedzie膰 to Janowi w restauracji na kolacji we dwoje i tak te偶 si臋 sta艂o. 艢wiece, dobre jedzenie i wspania艂a atmosfera i ta oto wiadomo艣膰 jak膮 mia艂a m臋偶owi do przekazania.

Ucieszy艂 si臋 jak ma艂o, kt贸ry m臋偶czyzna, 偶e z wra偶enia si臋 pop艂aka艂, a potem przeta艅czyli ze sob膮 ca艂y wiecz贸r, wtuleni w siebie jak kochaj膮ca si臋 na zawsze para.

Pierwsze badanie u lekarza potwierdzi艂o ci膮偶臋, a kilka tygodni potem, lekarz oznajmi艂, 偶e zostan膮 rodzicami bli藕niak贸w i najprawdopodobniej to b臋dzie ch艂opiec i dziewczynka, a wi臋c rado艣膰 by艂a jeszcze wi臋ksza. Jan tak dba艂 o 偶on臋, 偶e w艂a艣ciwie wszystko mia艂a podstawione pod nos i mia艂a tylko odpoczywa膰 i dba膰 o siebie, 偶e nawet nie pozwala艂 jej chodzi膰 do pracy, a wi臋c Dominice nie brakowa艂o ptasiego mleka.

Dzie艅 narodzin bli藕ni膮t to by艂o dla nich 艣wi臋to. Jan jak szalony bieg艂 do szpitala z bukietem czerwonych r贸偶 i obsypa艂 偶on臋 i dzieci swoje poca艂unkami, p艂acz膮c ze wzruszenia, 偶e 偶ycie da艂o mu tak wiele szcz臋艣膰.

Kiedy wychodzili z dzie膰mi na spacer, to znajomi zagl膮dali do w贸zka i gratulowali tak pi臋knych dzieci, a inni podziwiali, 偶e tworz膮 聽wspania艂膮 rodzin臋, tak膮 zawsze razem i widzieli wielkie zaanga偶owanie Jana i jego trosk臋 o swoje male艅stwa. Niekt贸re kobiety zazdro艣ci艂y Dominice tak wspania艂ego m臋偶a, a ona nie ukrywa艂a, 偶e ma si臋 kim szczyci膰 i to, 偶e Jan jest jej bardzo pomocny i oddany.

Mija艂y lata, a oni wci膮偶 byli szcz臋艣liwym ma艂偶e艅stwem. Dzieci ros艂y i chowa艂y si臋 im zdrowo. Codziennie ich zaskakiwa艂y czym艣 nowym, bo albo szybko nauczy艂y si臋 czyta膰 i liczy膰, albo by艂y bardzo otwarte na r贸wie艣nik贸w, czy te偶 nie sprawia艂y 偶adnych problem贸w w przedszkolu, a potem w szkole. By艂y bystre i dobrze wychowane. Pracowali nad tym oboje, bo Dominika w dzie艅, a Jan wieczorami po pracy siedzia艂 z nimi i czyta艂 im mas臋 dzieci臋cej literatury i du偶o z nimi rozmawia艂.

Doszli do wniosku, 偶e Dominika mo偶e ju偶 i艣膰 do pracy po kilkuletnim siedzeniu w domu z dzie膰mi. Szybko znalaz艂a prac臋 w du偶ej korporacji, gdy偶 wygra艂a konkurs na presti偶owe stanowisko w projektowaniu mieszka艅. Zawsze mia艂a wspania艂y zmys艂 artystyczny i to zosta艂o w niej docenione.

Dzieci ros艂y, oni dobrze zarabiali, ale chcieli kupi膰 dom i nawet wybrali sobie miejsce, a to spowodowa艂o, 偶e musieli oboje wi臋cej pracowa膰, a wi臋c zatrudnili opiekunk臋 do dzieci. Wracali do domu skonani. Jedli p贸藕ny posi艂ek, czasem si臋 pokochali i od rana znowu biegli do pracy, aby zarobi膰 na ten wymarzony dom.

Oboje dobiegali ju偶 do czterdziestki, na koncie uros艂a ju偶 spora sumka, a wi臋c przymierzali si臋 do budowy domu i to poch艂on臋艂o ca艂kowicie Jana. Za艂atwia艂 materia艂y budowlane, wynaj膮艂 firm臋 i musia艂 to wszystko koordynowa膰, ale by艂 w niebo wzi臋ty, 偶e kolejne jego marzenie mo偶e si臋 wkr贸tce spe艂ni膰.

Pewnego razu popsu艂 mu si臋 komputer, a mia艂 pilne zam贸wienie, kt贸re nie cierpia艂o zw艂oki. Postanowi艂 skorzysta膰 z laptopa 偶ony, aby wej艣膰 na stron臋 firmy i zam贸wi膰 terakot臋 i kafelki do 艂azienki, a wszystko mia艂 wyliczone i wymierzone.

Jakby od niechcenia wszed艂 w histori臋 na laptopie Dominiki i pokaza艂 mu si臋 link do jakiego艣 bloga. Nick tego bloga, to by艂 zlepek imienia jego 偶ony i pierwsze litery ich nazwiska. Zaintrygowa艂 Jana ten blog i otworzy艂 link, a tam przeczyta艂 聽 wpis, kt贸ry zostawi艂a jego 偶ona, a by艂 to jej pierwszy wpis i jedyny, 艣wiadcz膮cy o tym, 偶e Dominika zamierza艂a prowadzi膰 swojego bloga i na pocz膮tek napisa艂a tak:

„Wszystko zacz臋艂o si臋 kilka lat temu kiedy pozna艂am jego. Mia艂am ju偶 m臋偶a, dzieci, niby by艂am szcz臋艣liwa chocia偶 tak naprawd臋 zawsze mi czego艣 聽brakowa艂o. Pojawi艂 si臋 on inteligentny, weso艂y, przystojny i niesamowicie m臋ski.聽 Zapatrzony we mnie cho膰 m贸g艂 mie膰 聽ka偶d膮. Przez wiele lat nie dopuszcza艂am do siebie my艣li ze mog艂oby by膰 co艣 miedzy nami, on wielokrotnie sugerowa艂, ja udawa艂am ze to 偶arty. Wielu m臋偶czyzn pr贸bowa艂o ze mn膮 flirtowa膰 a ja zawsze umia艂am zachowa膰 dystans. Niestety on by艂 wyj膮tkowy, mo偶e schlebia艂o mi to, ze on chcia艂 tylko mnie. Gadali艣my godzinami, lubili艣my te same rzeczy, 艣miali艣my si臋 z tych samych 偶art贸w. W ko艅cu na fali kryzysu przekroczyli艣my granic臋. On ma 偶on臋,聽 dziecko wiem 偶e nie jest z ni膮 szcz臋艣liwy. A ja – ja jestem wrakiem cz艂owieka nie potrafi臋 poradzi膰 sobie ze swoim 偶yciem,聽 kt贸re zniszczy艂am na w艂asne 偶yczenie. Ludzie my艣l膮, ze mam takie idealne 偶ycie, dobra praca, fajne dzieci, m臋偶a. A ja umieram codziennie. Jak to sko艅czy膰? Jak dalej 偶y膰 bez niego? Nie wiem czy dam rad臋?”

Janowi zn贸w zacz臋艂y z oczu p艂yn膮膰 艂zy, ale nie ze szcz臋艣cia, a z wielkiej rozpaczy, bo nagle run膮艂 jego ca艂y misternie budowany 艣wiat. Kiedy Dominika przyzna艂a si臋 w ko艅cu do romansu, ten si臋 spakowa艂 i wyjecha艂 za granic臋 na d艂ugoletni kontrakt jaki oferowa艂a mu jego firma, a kt贸ry mia艂 zamiar odrzuci膰.

Wszystko run臋艂o, bo dzieci zosta艂y z matk膮, gdy偶 uzna艂, 偶e mimo wszystko niech z ni膮 zostan膮. Budowa niedoko艅czona i te偶 tak膮 zostawi艂 Dominice i ju偶 go nie obchodzi艂o, czy ona to sko艅czy, czy te偶 sprzeda. Zawiadomi艂 偶on臋 kochanka Dominiki, 偶e m膮偶 przyprawia jej rogi i wyjecha艂. Raz w roku zabiera swoje dzieci na wspania艂e wakacje i sp臋dzaj膮 miesi膮c na rozleg艂ych i czystych pla偶ach nad oceanem, a Dominika nie zwi膮za艂a si臋 ze swoim kochankiem, bo ten jednak wybra艂 偶on臋 i swoje dzieci!