Archiwa tagu: żona

Wspomnień czar!

Gdybym była młodsza, gdybym była, to też bym się wybrała z Mężem na pierwszego grilla – w tym roku!

U mnie dziś w zachodniej Polsce był piękny, słoneczny, optymistyczny dzień.

Mąż z kolegami postanowili więc rozpocząć sezon grillowy i pojechali na działkę, którą mamy na spółkę z naszym bardzo zaprzyjaźnionym sąsiadem.

Ja wolałam zostać w domu, gdyż wciąż jestem smutna,  w kontemplacji po śmierci Mamy i nie miałam ochoty opuszczać domu, choć może robię sobie tym krzywdę, gdyż życie toczy się dalej.

Codziennie widzę moją Mamę w trumnie i przypominam sobie, to Jej wielkie cierpienie, ale wiem, że kiedyś to minie, zatrze się trochę.

Mąż pielęgnuje swoje przyjaźnie z kolegami, bo z roku na rok jest ich coraz mniej, a pod koniec zeszłego roku pożegnał dwóch, swoich znajomych, co bardzo przeżył.

Pamiętam czasy, że jeździliśmy bardzo dużo za miasto, nawet kiedy były ostatnie śniegi.

Rozpalaliśmy ognisko i piekliśmy kiełbaski , a ja robiłam danie jednogarnkowe, kiedy tylko zaświeciło wiosenne słońce.

Bardzo lubiłam te wypady z dziećmi i znajomymi, bo usmażona kiełbasa i ciepłe danie z szybkowara smakowały wybornie na świeżym powietrzu z pierwszymi promieniami słońca.

Dwa lata temu całą rodziną bliższą i dalszą się umówiliśmy nad jeziorem w Drawnie i tam rozpaliliśmy pokażne ognisko, a ja się bardzo cieszyłam, że my dorośli pokazaliśmy naszym Wnukom jak można pięknie spędzić czas na świeżym powietrzu.

Mam wiele wspomnień z wyjazdami na biwaki, ale jeden mi utkwił na zawsze w pamięci.

Zebraliśmy sprzęt, a więc namioty, łóżka polowe, materace, koce, kuchenki gazowe i gary i pojechalśmy na naszą wyspę nad jeziorem i tam byliśmy przez dwa tygodnie.

Wędkowaliśmy, a ze złowionych ryb robiliśmy rybne, pyszne kotlety, a małe okonki marnowaliśmy w occie i z cebulą i to była pycha nie mówiąc o wędzonych węgorzach.

Dzieci nie wychodziły z wody i kąpaliśmy je w ciepłej, jeziornej wodzie przy cudownych zachodach słońca.

Jak dobrze mieć takie wspomnienia i ja wiem, że każdy człowiek chwali swoje miejsce do życia i ja chwalę się moją ziemią, gdzie jest masę jezior, do morza bardzo blisko.

Chwalę się, że mamy gdzie zbierać grzyby, bo lasy dookoła i gdzie można popływać kajakiem i też wędkować.

Zawsze sobie ceniłam takie wypady, gdzie wieczorem, przy rozpalonym ognisku można było pośpiewać i wpatrzyć się w płomienie i po prostu się wyciszyć.

Za tydzień jadę z Mężem na taki rekonesans po znajomych miejscach, aby sobie przypomnieć stare, dobre czasy.

A były to czasy, że Maż wyremontował Gaza – 69, który nas wszędzie dowoził i był bardzo pakowny – to były piękne w swoje prostocie czasy bez Internetu i telefonów komórkowych.

 

Obraz może zawierać: ogień, noc i jedzenie

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi i na zewnątrz

A teraz aby nie było tak ckliwie i pięknie przeczytajcie manifest ku Polsce jaką teraz jest!

Wkurwiłem się widząc tę bordową plamę w środku Europy (mapę skasował mi facebook!). To wyspa ciemnoty, zacofania, głupoty. Jesteśmy narodem ciemniaków, który nie ma pojęcia o problemach współczesnego świata, takich jak demografia, migracja, medycyna.

Polacy dają pieniądze na msze o deszcz, o zdrowie, o życie wieczne. Święcą samochody, maszyny, budynki, jedzenie. Pielgrzymują do cudownych obrazów. Jeżdżą, chodzą pieszo, a nawet na kolanach. Wymachują krzyżami i feretronami. Opasują granice państwa różańcem. Wnoszą do kościołów faszystowskie sztandary. Wypisują i wykrzykują obelgi pod adresem tych, co myślą inaczej niż oni. Modlą się do Boga, żeby ich pozostawił takimi, jakimi ich stworzył: bez rozumu, bez wiedzy, bez świadomości, jaką daje współczesna nauka. Modlą się o to, by ich kraj pozostał skansenem przeszłości, aby był taki, jak w dziewiętnastym wieku, a może i w średniowieczu. Zupełnie jak niszczący własne państwa islamscy fundamentaliści.

Wkurwiłem się czytając europejski raport o dostępie do antykoncepcji. Najniższy poziom w Europie! W państwach rozwiniętych dostęp do antykoncepcji oceniany jest na poziomie 90 i 80 procent, w Polsce na poziomie trzydziestu kilku. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym ten wskaźnik nie osiąga poziomu 40 procent, a 30 przekracza ledwo ledwo.

Ale o co chodzi? – pytają niektórzy. Przecież prezerwatywy leżą przy kasie w każdym supermarkecie i na każdej stacji benzynowej. To prawda, ale antykoncepcja to nie tylko prezerwatywy, to przede wszystkim wiedza, uświadomienie dzieci i młodzieży, świadome planowanie przez dorosłych życia własnego i życia własnej rodziny. To klimat, w jakim rozmawia się na ten temat. Nie tylko prywatnie, w rodzinie. Chodzi o klimat, w jakim przebiega debata publiczna, a ta w kwestii etyki seksualnej i kształtowania rodziny zdominowana jest u nas przez Kościół.

Polacy pozwalają, żeby ksiądz czy biskup pouczał ich, jak mają żyć i myśleć. Nie naukowiec, nie światły polityk jest ich przywódcą, nie odważny artysta, tylko konserwatywny, niewykształcony klecha. Zupełnie jak w islamskich republikach.

Wkurwiłem się patrząc na tę mapę Europy i uświadamiając sobie po raz kolejny, że Polska jest wyspą ciemnoty, zacofania, głupoty.

Popatrzcie tylko na mapę. Na bordowo: Polska, na samym końcu. Następnie przez jedenaście i pół procenta nic i dopiero potem Rosja, Białoruś, Węgry, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria i Słowacja. Rzeczywiście, przewodnictwo w Europie Wschodniej od morza do morza, a właściwie w Trójmorzu, jak chciał Kaczyński.

Polacy na każdym kroku dowodzą, że są narodem ciemniaków.

Wybrali faszystów do władzy. Wierzą, że są kimś lepszym niż reszta świata. Paw narodów i papuga. Gdyby nie Unia, nadal by wylewali ścieki wprost do rzek, śmieci wywoziliby do lasu, a srać chodzili za chałupę.

Gardzą swoimi najlepszymi bohaterami, twórcami, politykami, jeśli ci nie popierają ich faszystowskiej władzy lub kiedykolwiek ośmielili się krytykować jej idee, nawet przed dziesiątkami, przed setkami lat. Usuwają ich z historii. W mediach i w szkole. Poeci, na których wierszach ich dzieci uczą się języka, ponoć zażydzają ich wspaniałą mowę. Mowę, którą się słyszy na ulicy. Same przekleństwa na H, na K, na P. Te słowa zna już cały świat.

Mówią o sobie, że bronią Europy przed islamizacją, a tymczasem doprowadzili swój własny kraj do niespotykanej na naszym kontynencie klerykalizacji: w państwie, w szkołach, w szpitalach, w urzędach, w telewizji, w sztuce. Gdzie nie spojrzysz, tam ksiądz. W Polsce ksiądz jest głównym bohaterem co najmniej dwóch telewizyjnych oper mydlanych! Tylko Iran i Afganistan posunęły się dalej.

Pozwalają, by nauczyciele i pielęgniarki byli pariasami pracującymi za grosze. Żądają tego także i od lekarzy i od sędziów. Za karę, bo ich środowiska ośmieliły się przeciwstawić faszystowskiej władzy. Wierzą, że dobrobyt nie jest efektem pracy, przedsiębiorczości, pilności w szkole, wiedzy i wykształcenia, lecz że zależy od przyznawanych przez możnowładców hojną ręką zasiłków.

Doją Unię, dostają miliardy na autostrady, drogi, oczyszczalnie ścieków, uczelnie, szkoły i urzędy, na szkolenia, na rozwój zacofanych regionów, na dopłaty do rolnictwa, a mówią, że okradają ich brukselskie elity. Przed transformacją, którą nazywają zdradą elit i przed wejściem do Unii Europejskiej, które postrzegają jako utratę suwerenności, jeździli furmankami po dziurawych drogach, stali w kolejkach po ochłap mięsa, po cukier, papier toaletowy, meble. Po wszystko. Po trzydzieści lat czekali na przydział mieszkania w blokowisku z wielkiej płyty, a jak zdecydowali się sami zbudować dom, kradli z zakładów pracy cement, w teczkach wynosili cegły i gwoździe, na lewo kupowali piach, dachówki, pustaki, armaturę, a po znajomości – pralki i lodówki.

Kraj ich kwitnie co najmniej od piętnastu, dwudziestu lat, co widać na każdym kroku: w każdej wsi, miasteczku i metropolii, a oni powtarzają za demagogami, że Polska pogrąża się w ruinie.

Cały świat nas sobie wytyka palcami. Kiedyś byłem dumny z tego, że jestem Polakiem, dziś coraz częściej się tego wstydzę, musząc tłumaczyć swoim przyjaciołom z zagranicy, że nie wszyscy upadliśmy na głowę, a tylko połowa tego narodu.

Ale Polska to wciąż mój kraj. Jedyny! Nie dam więc sobie wmówić, że wierząc w naukę, w rozum, w pracę i wykształcenie, w nowoczesność i Europę, a protestując przeciwko rządom faszystów i cwaniaków, przeciwko kłamstwom i manipulacjom propagandy, przeciwko panoszeniu się religii i Kościoła, które w cywilizowanym świecie są już tylko reliktem przeszłości, jestem zdrajcą, jak oni by chcieli.

Zresztą, jeśli ktoś mi wmawia, że zdradzam swój naród, ponieważ wyznaję wartości racjonalistyczne, liberalne, prodemokratyczne i proeuropejskie, to w oczywisty sposób demaskuje sam siebie jako wroga tych wartości, czyli demonstruje, że jest ciemniakiem, który pragnie by jego kraj stał się zupełnym ciemnogrodem.

Nie dam sobie wmówić, że ja czy ktokolwiek z moich przyjaciół, nie jest prawdziwym Polakiem, z tego powodu, że jego dziadkowie czy pradziadkowie nosili żydowskie, niemieckie czy litewskie nazwisko.

Wierzę, że wkrótce bielmo ciemnoty i propagandy spadnie z oczu moim rodakom i że znów będziemy liderem rozsądku, pracowitości, wolności i demokracji. Że znów będziemy oddychać pełna piersią i mówić jak dawniej, że tutaj aż chce się żyć.

JERZY KRUK

Reklamy

Stop przemocy domowej!

Dzisiaj obchodziliśmy Walentynki – Święto Zakochanych i kto wie, co dzieje się w miliona domach, bo może zakochani jedzą uroczystą kolację, albo wpadli sobie w objęcia i się zwyczajnie kochają

Nie krytykuję tego święta, bo mimo, że jest amerykańskie, to czekam na zwykłego, czy niezwykłego buziaka i po prostu powiemy sobie z Mężem, że się wciąż kochamy  i to mi w zupełności wystarczy, choć dostałam prezent.

Obraz może zawierać: w budynku

Świat w tym dniu nie jest wyłącznie kolorowy, i serduszkowy, bo w jakże wielu domach panuje wszechobecna przemoc w rodzinie, bo mąż bije żonę notorycznie, albo przy okazji, a i w wielu domach, to kobiety naparzają swoich mężów, a jeśli są dzieci, to i one często obrywają.

PiS nawołuje, że niedziele powinny być dla rodziny i dlatego pozamykał wszelkie małe i duże sklepy, ale nikt nie mówi głośno w tej partii, że po wyściu z koścoła, jakże często dokonuje się okrutna przemoc i dzieją się straszne rzeczy.

W jakże wielu domach dokonuje się przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna i ekonomiczna i jeśli zajrzymy do statystyk, to dane są porażające.

Jakże wiele kobiet nie może opuścić przemocowca, bo kochają za bardzo, albo po prostu nie mają dokąd odejść  z powodów finansowych i tak tkwią latami w toksycznych związkach.

Jak to wyglądało w 2018 roku wg. statystyk Policji!:

Dane za rok 2018

Liczba wypełnionych formularzy „Niebieska Karta” 73 153
(w tym 59 829 wszczynających procedurę i 13 324 dotyczących kolejnych przypadków w trakcie procedury)
Ogólna liczba ofiar przemocy 88 133
Liczba ofiar – kobiet 65 057
Liczba ofiar – mężczyzn 10 672
Liczna ofiar – małoletnich 12 404
Ogólna liczba osób podejrzewanych o przemoc 73 654
Liczba podejrzewanych sprawców – kobiet 6 045
Liczba podejrzewanych sprawców – mężczyzn 67 306
Liczba podejrzewanych sprawców – nieletnich 303
Ogólna liczba podejrzewanych sprawców będących pod wpływem alkoholu 43 182
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – kobiety 1 903
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – mężczyźni 41 257
Podejrzewani sprawcy pod wpływem alkoholu – nieletni 22
Liczba dzieci umieszczonych w nie zagrażającym im miejscu (np. rodzina zastępcza, dalsza rodzina, placówka opiekuńcza) 427

 

Te dane są porażające i u mnie dzisiaj odbył się  happening przeciwko przemocy wobec kobiet.

Ja jaskiniowiec staram się być tam w moim mieście, gdzie dzieje się coś ciekawego.

Poszłam z aparatem i zrobiłam uwiecznienie tego ważnego wydarzenia i wiecie co?

Jestem dumna z mojego miasta, bo przybyło bardzo dużo osób – maleńkich i dorosłych.

Wszyscy przećwiczyli na salach gimnastycznych układ taneczny i wyszło po prostu pięknie.

Na imprezie były osobistości z Powiatu i Urzędu Miasta i to jest nasz – mieszkańców sukces, że nam się chce, tak jak mieszkańcom Gdańska!

Jestem dumna z naszych meszkańców!

Proszę posłuchajcie porywającej piosenki przeciwko przemocy, bo ja kiedy słucham – to ryczę.

 

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 13 osób, uśmiechnięci ludzie, kapelusz i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją, kwiat i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 5 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie na scenie, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 5 osób, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie tańczą, ludzie stoją, tłum i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 9 osób, tłum, drzewo i na zewnątrz

Przemoc w domu: jaka jest skala tego zjawiska w Polsce?
Temat wzajemnego krzywdzenia się członków rodzin wzbudza szczególne emocje. Dotyczy bowiem cierpienia, które wywołuje osoba najczęściej znajdująca się w bliskiej relacji z ofiarą. Jaka jest skala tego zjawiska w Polsce? I jakie są jego przyczyny?

Niedawno premierę miała niezwykła książka – „Kwiaty Boga”. Opowiada ona o losach kilkunastu podopiecznych Domu Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej, prowadzonego w Łodzi przez siostry antoninki. Śledząc kolejne historie najczęściej bardzo młodych kobiet, widać coraz bardziej przerażające obrazy.

Są to świadectwa dziewczyn, które odebrano rodzicom, bo ci byli uzależnieni od alkoholu; młodych mam, które uciekły od męża, choć on zarzekał się, że „to już ostatni raz”. Ale są to także – a może przede wszystkim – historie kobiet odważnych i dzielnych, które, wielokrotnie poniżane i krytykowane, postanowiły ratować siebie i swoje dzieci. Podobne lektury nie należą do najłatwiejszych. Dostrzegamy w nich, jak niepojęty mechanizm zła jest w stanie zniszczyć w bliskiej relacji wszelkie pokłady dobra.

 

Czym jest przemoc w rodzinie?

Koncepcji tego, coraz bardziej obnażanego, zjawiska spotykamy mnóstwo. Niejednokrotnie zależą one od przyjętego podejścia terapeutycznego. By uniknąć licznych rozważań naukowych, warto przywołać przyjętą w polskim ustawodawstwie definicję zjawiska „przemocy w rodzinie”. Zwrócono w niej uwagę, że działania przemocowe:

– to jednorazowy, bądź też powtarzający się umyślnie i regularnie czyn,

– to działania lub zaniechania naruszające prawa lub dobra członków rodziny,

– działania te prowadzą do pojawienia się u ofiar niebezpieczeństwa „utraty życia, zdrowia, naruszają (…) godność, nietykalność cielesną, wolność, w tym seksualną, powodują szkody na ich zdrowiu fizycznym lub psychicznym, a także wywołują cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą”.

Przykładem takiej przemocowej sytuacji może być zdarzenie opisane we wspomnianej wyżej książce. Jedna z podopiecznych DSM opowiada, jak jej upojony alkoholem mąż udał się nagle do pokoju małej córki. Obudził ją, szarpał, następnie zaczął obrażać jej mamę, po czym zaczął ją bić. Ta krótka relacja dokładnie pokazuje stan, w którym czyjeś intencjonalne działanie prowadzi do cierpienia drugiego człowieka. Celowe krzywdzenie innej osoby to jest, najkrócej rzecz ujmując, właśnie przemoc.

 

Rodzaje przemocy domowej

Temat wzajemnego krzywdzenia się członków rodzin wzbudza szczególne emocje. Dotyczy on bowiem cierpienia, które wywołuje osoba najczęściej znajdująca się w bliskiej relacji z ofiarą. Zbadanie tego problemu nie jest łatwe. Mówimy bowiem o przemocy mającej postać nie tylko fizyczną (czasem widoczną), ale także emocjonalną, seksualną lub ekonomiczną.

Jej wszystkie elementy zostały ukazane bardzo dokładnie w filmie „Nigdy więcej”: młoda kobieta, po latach upokorzeń związanych m.in. z regularnym biciem, ucieka od męża dzięki pomocy bliskich osób. Okazuje się jednak, że ci najbliżsi ofiary nie wiedzieli o jej cierpieniu. U kobiety widać również, że doświadcza nie tylko bólu fizycznego – temu nieuchronnie towarzyszy cierpienie psychiczne. Przybrać może postać np. syndromu wyuczonej bezradności. Osoba doświadczająca przemocy wręcz nie jest w stanie odejść od sprawcy, który ją fizycznie, ekonomicznie i psychicznie uzależnił od siebie. Ofiara, wielokrotnie poniżana, traci wiarę we własne siły, co z kolei potęgować może objawy stresu pourazowego, wystąpienie zaburzeń lękowych i nerwicowych, a także depresji.

 

Fakty na temat przemocy w rodzinie

Mówiąc o tak trudnych sprawach, warto zwrócić uwagę na kilka faktów. Dostarczają nam je coroczne sprawozdania wskazujące na realizację programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Odnoszą się one do procedury „Niebieskiej karty” (NK). Jak przypomina mec. Aleksandra Kutyma, jest „to nazwa procedury podejmowanej i prowadzonej w związku z uzasadnionym podejrzeniem istnienia przemocy w rodzinie”.

Autorka dodaje, że NK to de facto „ogół czynności podejmowanych i prowadzonych przez zespół osób będących przedstawicielami jednostek organizacyjnych pomocy społecznej (MOPS), gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, Policji, oświaty i ochrony zdrowia, w związku z uzasadnionym podejrzeniem istnienia przemocy w rodzinie”.

Jak czytamy w raporcie Komendy Głównej Policji, np. w 2014 r. wypełniono 77808 formularzy NK. W 17% przypadków sprawy te dotyczyły kolejnego już razu (procedura była wcześniej wszczynana). W pozostałych sytuacjach podjęto działania pierwszy raz. Według tego raportu, zlokalizowano 105 332 ofiar przemocy. W grupie tej było 72 786 kobiet, 11 491 mężczyzn oraz 21 055 dzieci. Jak wskazuje Policja, w tym czasie podejrzanych o stosowanie przemocy było blisko 80 tys. osób.

Mężczyźni są 14 razy częściej podejrzani są o podobne działania. Trzeba jednak podkreślić, że mężczyźni także padają ofiarami przemocy domowej. Tutaj pojawia się, niestety, często pomijany problem. Panowie obawiają/wstydzą się zgłosić fakt bycia ofiarą np. swojej żony.

Poza tym odbiór społeczny podobnych działań jest nieco zaskakujący. Pokazuje to doskonale jeden z filmów antyprzemocowych znalezionych w sieci. W pierwszej ze scen na deptaku idzie kobieta, którą mężczyzna obraża i potrąca dynamicznie ręką. W ciągu kilku chwil podbiega do tej dwójki kilku innych mężczyzn broniących ową kobietę. Gdy jednak na następnym filmie zostają odwrócone role „kata” i „ofiary”, okazuje się, że reakcja jest inna. Mężczyzna nie tylko pomocy nie uzyskuje, ale jest wyśmiewany przez kolejne osoby.

Przyczyny przemocy domowej

Dane statystyczne kierują nas w stronę nadal mocno dyskutowanego w literaturze problemu przyczyn występowania zjawisk przemocowych. Obowiązująca w Polsce od trzech lat tzw. konwencja antyprzemocowa Rady Europy bardzo mocno wskazuje na rzekome kulturowe źródło występowania zjawiska przemocy domowej.

Podkreśla się, że to patriarchalny model rodziny, w którym kobieta znajduje się na niższej względem mężczyzny pozycji, stanowi przyczynę podobnych działań. Zaznacza się, że utrwalane są one w sposób szczególny przez obecne w kulturze stereotypy, według których mężczyźni znajdują się na dominującej pozycji, co z kolei ma być akceptowane i promowane m.in. przez religię.

Wniosek ten wydają się obalać przede wszystkim wyniki danych, jakie aktualnie posiadamy. Między innymi statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2014 r. aż 66% sprawców przemocy (mężczyzn) znajdowało się pod wpływem alkoholu. Nowsze wyniki badań, bo z 2016 r., mających miejsce na terenie Warszawy wskazują, że 71 z 91 sprawców przemocy domowej było pod wpływem alkoholu.

Naukowcy z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” zaznaczają, że „bazując na dostępnych danych (w szczególności dotyczących form przeciwdziałania przemocy), można zauważyć, że dzielą się one na dwie podstawowe kategorie: te związane z uzależnieniem lub współu­zależnieniem od alkoholu/substancji psychoaktywnych oraz (nieliczne) inne (np. związane z konfliktami małżeńskimi lub wokół wychowywania/łożenia na dzieci)”.

Tezę o kulturowym źródle przemocy obalają również inne dane. Dotyczą one bowiem formy relacji, w jakiej znajduje się „przemocowiec” z „ofiarami”. W głośnych sprawach medialnych bez trudu dostrzec można informacje wskazujące, że osoba oskarżona o np. pobicie dziecka nie była jego biologicznym ojcem, ale partnerem matki.

 

Przemoc boli

Przemoc w rodzinie jest szczególnie bolesnym zjawiskiem. Nie tylko w sensie dosłownym. Dotyczy ona bowiem niepojętych wręcz działań mających na celu skrzywdzenie kogoś, kto w sposób naturalny powinien być danej osobie bliski.

Kobiety opisujące swoje historie w książce „Kwiaty Boga” zwracają uwagę, że „na początku było jak z bajki”, wymarzona rodzina, cudowna relacja i pierwsze dziecko. W ich opowiadaniach familijne szczęście najczęściej zniszczył alkohol. To on zapoczątkował następujące po sobie zdarzenia, które powodowały, iż ucieczka była konieczna.

Ale z całą pewnością nie tylko alkohol jest tutaj źródłem. Zaburzenia osobowości, silne konflikty rodzinne, w tym zbyt duża aktywność np. jednych z teściów także są w stanie doprowadzić do pojawienia się przemocy psychicznej. Jest jednak niepojętym, że ktoś, kto ślubował miłość, nagle zaczyna łamać rękę, na którą zakładał kiedyś obrączkę.

Jakie jest lekarstwo na przemoc? Jednego nie ma. Wspomniana przeze mnie książka wyraźnie pokazuje, że to po stronie mężczyzn w znacznej większości przypadków tkwi problem. Nie chodzi tutaj o kulturowe wzorce, ale o umiejętność powiedzenia sobie „nie”, umiejętność wzięcia odpowiedzialności za bliskich. Jak opowiada jedna z podopiecznych Domu Samotnej Matki, to kolejny kieliszek powodował, że zamiast taty zjawiała się bestia. Bez wątpienia przemoc jest bestią, którą trzeba z naszych domów usunąć.

Przemoc w domu: jaka jest skala tego zjawiska w Polsce?

W poszukiwaniu przyjaciół!

Znalezione obrazy dla zapytania plotkara

Człowiek jest zwierzęciem stadnym i mimo, że na świecie jest wciąż tyle pustych miejsc, sprzyjających do życia, to ludzie tłoczą się w miliony w miastach takich jak Tokio, Pekin, Moskwa, Nowy Jork, Warszawa i tak dalej.

Ludzie mieszkają w wielkich metropoliach, gdzie już trudno palec wścibić, a i tak do siebie lgną.

Jestem samotnikiem i wolę żyć w spokojnym miejscu, bez tego hałasu, zgiełku, autobusów, tramwajów, samochodów osobowych i smogu!

Może i jestem odludkiem, ale tak mi dobrze jest, że nie muszę przedzierać się przez tłumy ludzi spieszących do metro i nie muszę szukać miejsca dla zaparkowania samochodu, czy też łazić po galeriach, gdzie ludzie się mijają i na siebie nie patrzą, nie uśmiechają i nie rozmawiają ze sobą.

Powstała tendencja we współczesnym świecie, że chętnie zawiązujemy przyjaźnie w Internecie i choć ludzie się kompletnie nie znają, to nazywają innych ludzi przyjaciółmi i to jest matrix, że ufamy bardziej ludziom w sieci, aniżeli w realu.

W świecie realnym jest tyle ludzi samotnych – opuszczonych przez rodziny, którzy tęsknią i czekają choćby na telefon od bliskich i jakże często umierają samotnie, albo w hospicjum.

Nie jestem samotna, bo z Mężem mamy siebie, a gdzieś tam są w swoim świecie nasze Dzieci, które pamiętają o staruszkach.

Mam tyle lat, co mam i przeżyłam już kawał czasu z moim Mężem i dziś stuknęła nam 43 rocznica ślubu, którą spędziliśmy razem – we dwoje.

Dostałam kwiaty i życzyliśmy sobie jeszcze parę lat razem w jako takim zdrowiu i taka celebracja rocznicy zupełnie nam wystarcza.

Wiem, że ten wpis jest bardzo chaotyczny i zmierzam do meritum.

Mam za przyjaciela, miłość, za towarzysza na co dzień tylko mojego Męża i chwała, że go mam.

W swoim już dość długim życiu miałam tylko jedną, prawdziwą przyjaciółkę o imieniu Mariola.

Poznałyśmy się na psychoterapii i połączyły nas wspólne przeżycia i tak mogłyśmy ze sobą rozmawiać od rana do wieczora – spacerując często po parku pod rękę.

W takim wielkim świecie miałam ją jedyną, której mogłam się wygadać, a ona mnie i nigdy to nie wyszło w formie plotek i gadania.

Jakże trudno w tym świecie znaleźć jest prawdziwą, bratnią duszę w tych miliardach istnień ludzkich, a może to ze mną jest coś nie tak, że spotkałam na swojej drodze tylko jedną bratnią osobę?

Dziś otrzymałam telefon i pewna pani zapraszała mnie na kawę, ale znając ją ze świdrujących oczek, takich, co to prześwietlają ludzi na wylot – odmówiłam i wymigałam się.

Okropnie jestem ostrożna i stronię o ludzi kochających plotki, kiedy ta osoba wie o mnie więcej, niż ja sama o sobie i myślę, że nic nie straciłam.

O ironio losu – mam wirtualną przyjaciółkę i nie boję się tej przyjaźni tak nazwać, z którą piszę od trzech lat, codziennie i jest jak kamień w wodę – pozdrawiam Ciebie „A” i dziękuję za Twoje wsparcie.

Dlaczego jestem tak trudna w kontaktach, ano dlatego, że pewna pani była gościem  w moim domu dawno temu, ale to nie mnie przychodziła odwiedzać, a mojego Męża i może dlatego mam w sobie ten dystans do kobiet, bo z mężczyznami zawsze się świetnie dogadywałam i dogaduję – tak jest bezpiecznie!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, kwiat i roślina

To był cudowny, wigilijny wieczór!

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, roślina, tabela i w budynku

Podczas naszego małżeństwa, które w styczniu osiągnie 43 lata stażu, Wigilię tylko we dwoje spędzaliśmy pierwszy raz.

Jak ja się bałam tej chwili, że kiedy skończymy wszystkie sprawy związane z przygotowaniem świąt, to nie będziemy mieli o czym przy stole rozmawiać.

Oboje dość wykończeni przygotowaniami, gdyż byliśmy zaangażowani w tym ferworze, to zasiądziemy do stołu zmęczeni i obawiałam się, że nastanie cisza!

Nakryłam stół dla trojga, bo zaprosiliśmy samotną, moją Teściową, ale jak co roku znowu zrobiła focha i nie przyszła.

Zrobiło nam się kolejny raz przykro, ale Teściowa jest dorosła i wie, co robi.

Ubraliśmy się świątecznie, tak jak byśmy wychodzili do kogoś na Wigilię, albo miał by ktoś do nas zawitać – zaproszony.

Postawiłam na stole moje popisowe danie wigilijne, a więc drożdżowe racuchy i sos grzybowy, a do tego rybę po grecku, sałatki, ciasto, kompot z suszu, bo my już jesteśmy w podeszłym wieku i nie jemy za dużo, a jeno na smak i symbolicznie.

Ja zrobiłam sobie kawę z mlekiem, a Mężowi herbatę zieloną i tak sobie posiedzieliśmy we dwoje – gadając, wspominając nasze dzieciństwo i buzie nam się nie zamykały.

Spędziliśmy tą Wigilię tak jak lubimy, a więc bez spinki, sztucznych uśmiechów, bez tego tragicznego słowa – wzajemnie.

Przytuliłam się do tego mojego Męża mocno, „mocniteńko” i wyszeptałam mu do ucha życzenia prosto z serca, a na koniec powiedziałam, że Mu dziękuję i, że Go okropnie kocham i to zostało odwzajemnione!

Bardzo wiele razy chcieliśmy oboje uciec na święta i Sylwestra gdzieś do domu wczasowego, hotelu, ale baliśmy się bycia tylko we dwoje.

Baliśmy się nudy i tego, że coś stracimy nie będąc z rodziną, ale dzisiejsza Wigilia nam pokazała, że potrafimy ze sobą mile spędzić czas!

Kiedy ja odpoczywałam, to Mąż poszedł na wieczorny spacer i zrobił mi masę świątecznych zdjęć z naszego miasta, które wrzuciłam na mojego fan – page  i tak oto się dopełniamy w zgodzie i miłości.

Jestem szczęśliwa, bo pod choinkę przed wcześnie dostałam smartfona, perfumy i zimową kurtkę, oraz buty, a dziś pod choinkę dostałam jeszcze „Biovital” na moje skołatane serce.

Moim prezentem dla Męża są moje potrawy, które Mąż uwielbia, bo się strasznie staram, aby przez żołądek do serca!

Sprawdza się!

Kochani wszystko przemija, ale wspomnienia nigdy!

Obraz może zawierać: tabela i w budynku

Obraz może zawierać: noc

 

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Polska ośmiornica!

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst
Polacy średnio interesują się tym, co dzieje się w Polsce i średnio obserwują scenę polityczną, ale stało się coś bardzo ważnego w związku z korupcją w KNF i w sondażu wyszło, że 80% Polaków interesuje się tą sprawą.

Dziś w Faktach po Faktach z uwagą słuchałam wypowiedzi Marka Migalskiego, którego cenię za obiektywizm i On powiedział, że jeśli Polacy zauważą, że ich finanse w bankach będą zagrożone, to dopiero Polacy zrozumieją, że żyją w państwie korupcyjnym.

Obraz może zawierać: 6 osób, uśmiechnięci ludzie, tekst

Przez 3 lata Polakom nie za bardzo przeszkadzało łamanie Konstytucji, zmiany w Sądach, Policji, Wojsku, w Trybunale Konstytucyjnym, bo wciąż mieli Polacy dobrobyt w postaci 500+.

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Dziś o poranku otwierając media dowiedziałam się, że CBA zawinęło Marka „Ch” i na swojej stronie facebookowej napisałam:

To nie jest kraj dla spokojnych ludzi.
Codziennie nowa afera Polaków budzi!

Kiedy Polacy zauważą, że rząd gmera w ich kontach finansowych, to mogą w końcu się obudzić i zrobią raban!

Jeśli Marek „Ch” zacznie sypać, aby zminimalizować grożący mu wyrok 10 lat więzienia, to będzie koniec rządów PiS i Polacy wyślą ich na Marsa bez opcji powrotu!

Na szczęście są jeszcze w naszym kraju ludzie myślący, którzy dostrzegają te draństwa wyprawiane przez rządzących i jestem dumna z pewnego małżeństwa – już mocno wiekowego, które pokazało klasę, a to znaczy, że nie wszyscy jeszcze zdurnieli w naszym kraju, bo czytamy:

Ps. Postąpiłabym dokładnie tak samo, bo my z Mężem nie mamy prezydenta i nie mamy premiera!

Andrzej Duda chciał odznaczyć małżeństwo z długim stażem. „Odmówiliśmy przyjęcia medalu”

Daniel Śleboda nie chce odznaczenia od prezydenta

Daniel Śleboda z Wałbrzycha obchodził z żoną 50. rocznicę ślubu. Z tej okazji mieli otrzymać pamiątkowe medale od prezydenta Andrzeja Dudy. – Odmówiliśmy. Poczekamy aż dojdzie do zmiany w Pałacu Prezydenckim – mówi Wirtualnej Polsce Daniel Śleboda.

Daniel Śleboda odebrał zawiadomienie z Urzędu stanu Cywilnego w Wałbrzychu, że z okazji 50. rocznicy ślubu małżeństwo może otrzymać pamiątkowe medale od prezydenta Andrzeja Dudy. – Dali nam czas do 14 grudnia na odpowiedź, czy przyjdziemy na uroczystość wręczenia medali. Odpisaliśmy, że nie przyjdziemy – mówi Daniel Śleboda.

Mężczyzna tłumaczy, że nie może przyjąć odznaczenia od polityka, który łamie konstytucję. – Dla mnie to wielki smutek, że obywatele Polski muszą się wstydzić za decyzje prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach. Trybunał Konstytucyjny, deforma sądownictwa, zakusy na Sąd Najwyższy – długo bym musiał wymieniać działania prezydenta, które są niezgodne z konstytucją – mówi Śleboda.

Małżeństwo wyjaśniło urzędnikom, że medal mogą odebrać najwcześniej w 2020 r. – Jeśli zmieni się prezydent to bardzo chętnie przyjmiemy to odznaczenie. Na razie wszystko popsuł Andrzej Duda. Jedyna dobra rzecz w tej sytuacji to fakt, że będzie nas to mobilizowało, by razem dotrwać do czasu zmiany w pałacu – mówi Daniel Śleboda. I dodaje: – Rocznicę ślubu mieliśmy jakiś czas temu i już świętowaliśmy. Szkoda, że nie możemy tego zrobić także w urzędzie, ale poczekamy i może za dwa lata się uda.

Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie to polskie cywilne odznaczenie państwowe przyznawane przez prezydenta osobom, które przeżyły co najmniej 50 lat w jednym związku.

https://wiadomosci.wp.pl/andrzej-duda-chcial-odznaczyc-malzenstwo-z-dlugim-stazem-odmowilismy-przyjecia-medalu-6321454273668737a?fbclid=IwAR3m0qrimdNQbSsa6arw6EDDPsUd1EdCK6qhiaC2OGhY22wPlYssL8E8Fpo

Zawsze trzeba dać drugą szansę!

 

Dzisiaj, tj. 26 listopada 2018 roku Małgorzata i Donald Tusk obchodzą swoją 40 Rocznicę Pożycia Małżeńskiego.

Piszę z dużej litery, bo to w dzisiejszych czasach jest już mało  spotykane, że małżeństwa trwają tak długo.

40 lat wspólnego życia, to wymaga od obojga wielkiej miłości, determinacji, pokonywania życiowych trudności, rozłąki i dlatego podziwiam takie pary, które mimo wszelkich życiowych zawirowań potrafiły być wciąż ze sobą.

Autorką zdjęcia jest Kasia Tusk – córka Tusków, która na Instagramie napisała, że wraz ze swoim mężem przebiją tę rocznicę, a Donald Tusk jej odpisał, że to wcale nie jest takie łatwe!

Oczywiście, że nie jest łatwe życie przy boku polityka, który więcej czasu jej poświęca, a rolą żony jest się z tym pogodzić i dźwigać na swoich, kruchych barkach całą rodzinę, w której pojawiły  się dzieci!

Dlatego oboju życzę wszystkiego najlepszego i jeszcze długich lat w szczęściu i zdrowiu.

Gdzieś czytałam, że w Ich małżeństwie pojawiła się rysa, krzywa, zakręt, ale napiszcie mi, w którym małżeństwie się nie pojawiają kryzysy?

Najważniejsze jest to, aby przetrwać, pokonać i być wciąż razem!

Być może, że ta właśnie para niedługo stanie się Parą Prezydencką, która godniej nas będzie reprezentować, aniżeli ta z nazwiskiem Duda.

W takich sytuacjach, kiedy czyta się o szczęściu w małżeństwie, to automatycznie włączają mi się moje wspomnienia.

Obliczyłam ile lat jesteśmy razem i wyszło, że 24 stycznia 2019 roku będziemy obchodzili 43 rocznicę naszego małżeństwa.

Biję się w piersi i pamiętam nasze kryzysy, a było ich sporo i nasze małżeństwo było na krawędzi i obiło się o sprawę rozwodową.

Rodzina radziła rozwód, rozwód, rozwód, ale nie miała pomysłu na moje życie z dziećmi – samej!

Gdzie bym miała po rozwodzie zamieszkać? Z czego bym miała żyć, choć pracowałam – na to już nie mieli pomysłu i musiałam walczyć i musiałam dać kolejną i kolejną szansę, choć mnie to kosztowało prawie utratę zmysłów!

Wiecie ile jest durnych kobiet, z którymi mężczyźni zdradzają swoje żony, które myślą, że ten facet zostawi żonę i rodzinę i zamieszka z nią?

Jest tych naiwnych cała rzesza, które myślą, że są najlepsze, bo on z żoną nie śpi i wcale nie są ze sobą!

Niestety, ale jakże często się zawodzą i święta spędzają same, bo kochanek spędza je z mądrą żoną i udanymi dziećmi!

Poznaliśmy się w 1973 roku i chodziliśmy ze sobą parę lat.

Pobraliśmy się w 1976 roku i tak zostanie już do naszego końca, bo oboje zdajemy sobie sprawę z tego, że los nas połączył na zawsze i dopiero teraz zdajemy sobie sprawę z tego, że popełnione błędy tylko  umocniły nasz związek.

Wszystko, co wypracowałam w moim małżeństwie jest moją zasługą, bo na rodzinę nigdy nie mogłam liczyć i jestem z tego dumna!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i w budynku

 

Obraz może zawierać: 2 osoby

SOS – dla małżeństwa!

Znalezione obrazy dla zapytania bliskość senior

Aby nie zgubić po drodze miłości!

To już ponad trzydzieści lat po ślubie, pomyślała i spojrzała nieśmiało na siebie w lustro.

Był wieczór, taki niby jak zawsze, kiedy wieczorem każde z nich szło do swojego pokoju na odpoczynek po całym dniu.

  • O nie, nie może być tak zawsze, do końca życia i poszła do łazienki wziąć wieczorny prysznic.

Ubrała najpiękniejszą koszulę, ułożyła włosy i zrobiła delikatny makijaż.

Spojrzała ponownie na siebie w lustro i stwierdziła, że jest jeszcze fajnie i podobała się sobie.

Wzięła głęboki oddech i weszła do pokoju męża, który czytał w łóżku gazetę.

Spojrzał na nią od niechcenia i nie zauważył jej pragnienia w oczach, a zarazem ogromnego zażenowania.

Stanęła w progu z oczekiwaniem, że zaprosi ją do wspólnego łoża i po prostu przytuli.

  • Chciałaś coś, coś się stało, tylko takie pytanie usłyszała, rzucone za gazety.

  • Nie, nic się nie stało i wycofała się do swojego pokoju, zakrywając załzawioną twarz.

Położyła się w swoim pokoju, pełna tęsknoty za tamtymi latami, kiedy kochali się namiętnie i prawdziwie, a tu już od czterech lat, żyjąc pod jednym dachem, w pięknym mieszkaniu czuje się coraz bardziej samotna.

Pomyślała, że chyba wszystko się już wypaliło i nic ją nie czeka.

Tak bardzo go kocha, a mimo to, nie potrafi mu opowiedzieć, co czuje, co ją uwiera i do czego tak bardzo jeszcze tęskni.

Codzienna rutyna ją zabijała i coraz bardziej czuła się odepchnięta przez swojego kochanego mężczyznę.

O poranku usmażyła kolejny raz mężowi jajko na bekonie, po czym on wychodził do pracy na długie godziny, bez pocałunku i bez grama czułości.

Gdzieś te wszystkie uczucia się zagubiły i to ją okropnie uwierało.

Nie mogła się pogodzić, że być może on już jej nie kocha i go ani troszeczkę nie pociąga.

Przecież nie może tak dalej żyć, wśród niedomówień i pragnienia za czułością, delikatnym dotknięciem, przelotnym pocałunkiem, a o seksie nie wspominając.

Nie może tak być i postanowiła poszukać specjalisty, który pomoże jej odnaleźć się w zaistniałej sytuacji.

Ktoś kto pobudzi ich dwoje do powrotu do siebie, bądź odrzucenia bez względu na wyniki terapii.

Musi to wiedzieć, co między nimi jest jeszcze do ocalenia.

Odda każdy grosz, aby ratować swoje małżeństwo, które po odejściu dzieci z domu, stało się skostniałe, jakby go nie było.

Było by jej łatwiej, gdyby ją opuścił i czułaby się mniej samotna, niż obok niego, który zamknął się w świecie swoich zajęć i rutyny.

Gdyby zechciał jej się zwierzyć z tego, czy ma jeszcze jakieś oczekiwania i pragnienia?

Nie wiedziała o nim nic właściwie i chciała przy pomocy specjalisty na nowo go poznać i rozszyfrować.

Postawiła wszystko na jedną kartę, bo albo się rozstaną, albo na nowo się do siebie zbliżą w oparach nowej namiętności.

Każda kobieta wychodząc za mąż ma swoje oczekiwania i pragnienia.

Każda z nas chce być pożądana przez swojego mężczyznę wybranego spośród miliona innych.

Wychodzimy za mąż, budujemy gniazdo rodzinne, rodzimy dzieci, pracujemy i tak nam ucieka wiele lat.

Nie zauważamy, że obok żyje z nami drugi człowiek, który także ma swoje fantazje i pragnienia.

Jakże często nie rozmawiamy na te tematy, bo wstydzimy się ujawniać nasze najskrytsze myśli.

Mijają lata, dzieci odchodzą z domu i nie potrafimy cieszyć się tą wolnością, przestrzenią, która jest niespodziewanie nam dana.

Codzienne czynności, codzienne przyzwyczajenia zatracają w nas potrzebę bliskości.

Dochodzi do tego także zmiana naszego wyglądu, dodatkowych kilogramów, posiwiałych włosów.

To wszystko oddala nas od bliskich spotkań w sypialni, ponieważ szybko przekreślamy swoją atrakcyjność.

Rezygnujemy z bliskości, obawiając się odrzucenia.

Spoglądamy na siebie w lustro i stwierdzamy, że nie powinniśmy już domagać się seksu, przytuleń, pocałunków.

Oddalamy od siebie swoje oczekiwania, choć pojawiają się nie raz.

Ktoś to wszystko źle urządził, ponieważ kiedy mamy tak wiele czasu na bliskość, odrzucamy ją niejednokrotnie, wstydząc się swoich myśli.

Boimy się rozmawiać o tym z kochanym partnerem i dopóki ktoś z tych dwojga nie przerwie tego przeklętego milczenia, poczujemy nagle, że omija nas jeszcze coś bardzo ważnego w życiu.

Omija nas szczęście jakie może dać nam bliska i kochana osoba z wzajemnością.

Jak to zmienić? Trzeba rozmawiać, a jeśli się nie udaje, trzeba poszukać rady dobrego psychologa, aby nam pomógł przełamać te lody, bo szkoda czasu, ostatniego czasu na miłość.

PS. Moja bohaterka wygrała i jej determinacja sprawiła, że zostały pokonane wewnętrzne obawy przed bliskością, bo sobie założyła, że jeśli on kocha, to do niej mentalnie wróci i przeżyją niejedną upojną noc.

PS. Czytałam w wielu miejscach, że są takie małżeństwa, którym seks nie jest potrzebny, a współżyją ze sobą tylko dla prokreacji i są szczęśliwi i się kochają.

Na tym Świecie wszystko się zdarzyć może i niczemu nie należy się dziwić.

 

Kobieta – kobiecie!

 

Znalezione obrazy dla zapytania romans w pracy

Dziwnym trafem na moją skrzynkę mejlową otrzymałam list i się po jego przeczytaniu zapowietrzyłam, że ten list trafił do mnie.
Pomyślałam sobie, że osoba to pisząca się po prostu pomyliła i przez niefrasobliwość wysłała go do mnie.
Jednak zaznaczyła, że czyta bloga, ale nie napisała, że mojego, a więc byłam i jestem całkowicie skołowana.
List dla mnie jest bulwersujący i oczywiście nie odpowiedziałam na niego od razu, ale jego treść sobie zachowałam, choćby na potrzeby mojego bloga.
Takie niespodzianki na skrzynce nie zdarzają się często, gdyż więcej jest reklam i spamu, a nie ludzkich dramatów i ludzkich spraw, a więc czytałam sobie.
„Nie wiem co zrobić, dlatego do ciebie piszę. Ponad miesiąc temu zatrudniono w miejsce innego pracownika męża mojej, dobrej koleżanki. Pracuję z nim razem i jesteśmy w jednym pokoju. Koleżanka pracuje w innym dziale. Naturalnie, znałam go już wcześniej, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być z nim w tak bezpośrednich kontaktach. Od razu przełamaliśmy wszelkie lody i właściwie każdego dnia od rana do końca pracy śmiejemy się, a tematy nam się nie kończą. Jest wręcz cudownie i fantastycznie! Dzięki niemu mam znowu po co chodzić do pracy, a po każdym wyjściu nie mogę się doczekać powrotu do biura. Wiem od niego, od niej po części też, że im tak sobie się układa. Wracają do domu i nie mają o czym rozmawiać, że wieje nudą, a ona jest ciągle zmęczona i nic się jej nie chce. Nie wiem, gdybym ja miała takiego faceta, a jestem sama, to bym była mega szczęśliwa. Nie rozumiem jak ona może tego nie dostrzegać? A może oni nie pasują do siebie? Nam razem jest świetnie, rozumiemy się bez słów, chyba stanowimy najlepszą, tak zgraną teraz parę w pracy. Ostatnio nawet klient pomyślał, że jesteśmy małżeństwem – uznał widać po tym jak ze sobą rozmawiamy i się dogadujemy. 
Co powinnam zrobić, czy drążyć dalej tą skałę, bo to facet pisany dla mnie i inny taki już mi się w życiu nie trafi, czy zostać starą, samą do końca życia bez sensownego faceta?
Proszę doradź mi, bo ja codziennie usycham z tęsknoty za nim i nie śpię, bo się zakochałam i jestem zdolna do odbicia go mojej koleżance, bo nie widzę świata bez niego. Wyobrażam sobie jak się kochamy i on zasypia przy mnie i przy mnie się budzi, choć on o rozwodzie jeszcze nigdy nie wspomniał”.
Puściłam list do kosza, ale kilka dni nie dawał mi on spokoju.
Chodził mi po głowie i drążył jak kropla skałę i postanowiłam anonimowej desperatce odpowiedzieć:
„Droga, młoda damo. Otrzymałam list na mojej skrzynce i sądzę, że zaszła wielka pomyłka, bo nie do mnie chyba jest on adresowany.
Mam swojego bloga, to fakt, ale niby dlaczego jako Seniorka mam prowadzić Cię przez życie, skoro dzieli nas pokoleniowa przepaść, a jednak przeczytaj, co mam Ci do powiedzenia:
Chcesz rozwalić cudze małżeństwo, a zwłaszcza małżeństwo bliskiej koleżanki, to rozwalaj.
Masz świetną okazję, by nawiązać doskonały romans z jej mężem.
Przecież siedzicie w jednym biurze, a więc wystarczy Twoja dobra wola, że facet się skusi i pokusi, bo w naszej tradycji najlepiej by było, aby każdy mężczyzna miał możliwość mieć co najmniej dwie kobiety – legalnie.
Gdyby tak było wolno, zdrady by poszły w zapomnienie i wszyscy byli by szczęśliwi, a sądy nie miałby nic do roboty.
Skuś go i zacznijcie się umawiać w hotelach na seks, a potem on będzie wracał z podkulonym ogonem do żony, bo przecież nie mówił nigdy, że chce się rozwieść. Słyszysz od niego to, co chcesz słyszeć, że wcale ze sobą nie śpią i takie tam. Wierzysz w to, bo chcesz wierzyć i nie bierzesz pod uwagę tego, że facet koloryzuje z lekka, aby się przypodobać, a w rzeczywistości, to żona najlepiej dla niego gotuje i jest im świetnie w łóżku.
Statystyki są bezlitosne i podobno, co drugi facet zdradza swoją żonę, ale to nie znaczy wcale, że się, co drugi rozwodzi.
Każdy, który pragnie skoczyć w bok będzie prawił banały, że żona jest do niczego i jego małżeństwo, to tylko już papierek.
Chcesz w to wierzyć, to wierz naiwna istotko, ale kiedy otrzymasz pierwszego smsa, że nie może się z Tobą spotkać, bo właśnie jedzie z żoną na zakupy, a co gorsza zabiera ją na wakacje, bo musi, to już poczujesz paskudny nastroj, bo oto zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś tylko zwykłą kochaną, która z rozpaczy będzie obgryzała pazury w samotności.
Będziesz tylko dodatkiem do nudnego życia faceta, który sprzedał Ci bajeczkę, aby zaliczyć kolejną kobietę, a potem podkuli ogon i przestanie odbierać od Ciebie telefony.
Jeśli ta Twoja miłość ma tak wyglądać, a będzie tak wyglądać, kiedy odbijesz koleżance męża, to szczerze Ci współczuję, kiedy na tym świecie jest tylu, fajnych menów – wolnych.
Mam nadzieję, że otworzyłam Ci oczy, ale tylko od Ciebie zależy, czy chcesz mieć na sumieniu ten związek i pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego, gdyż zwykle kończy się w psychiatryku, albo na kanapie ze stertą chusteczek.
Pozdrawiam i życzę rozwagi w budowaniu swojego życia uczuciowego, ale uczciwego.
Odpowiedzi już nie było – może zrozumiała!

Nie wierz nigdy mężczyźnie – dobrą radę ci dam!

Znalezione obrazy dla zapytania seniorzy zakochani

W małym miasteczku pojawiła się nowa para, choć już niemłoda.

Spacerują  sobie razem, trzymając się za ręce i ludzie mówią, że dobrze, iż się spotkali, bo oboje są po życiowych przejściach i na stare lata należy im się odrobina szczęścia.

Ona zazwyczaj trzyma go pod pachą i widać, że  jest ogromnie zakochana, a i u niego widać błysk w oku.

Robią razem zakupy i można wnioskować, że razem ze sobą zamieszkali i chcą jeszcze zaznać na starość odrobinę miłości i ludzie im kibicują oczywiście, gdyż w małych miasteczka ukryć się nic nie da!

Ona wyszła za mąż bardzo młodo, bo zakochała się w mężczyźnie sporo od siebie starszym i to jej imponowało.

Z tego związku urodziło się dwoje dzieci i wychowanie spadło tylko na nią, bo męża miała pracowitego, ale i trunkowego.

Pił, choć nie zaniedbywał pracy i mając własny interes mógł pić, bo nikt go nie kontrolował.

Ona nie pracowała, bo wiodło im się znakomicie i zajmowała się przeważnie domem i dziećmi.

Kiedy dzieci podrosły, to ich ojciec zmarł w końcu z tego przepica, a interes wziął w swoje ręce dorosły syn, a ona prowadziła domową księgowość i tak było przez parę lat.

Teraz o nim:

On ożenił się bardzo wcześnie z piękną kobietą i zamieszkali w niewielkim domu z ogrodem.

Żona urodziła mu czterech synów, bardzo udanych i wszystkie te ciąże nie odebrały jej urody, tak jakby była stworzona do rodzenia, bo zachowała urodę i piękną figurę.

Wyszła za przystojnego mężczynę i wiedziała, że kobietom się jej mąż podoba, ale była o niego spokojna, gdyż pracował na rodzinę i co niedzielę  szli z dziećmi do kościoła.

Jej mąż często upominał swoich kolegów zdradzających swoje żony, argumentując, że można żyć z jedną kobietą i można być szczęśliwym.

W wolnych chwilach oboje zajmowali się ogrodem, a to było bardzo dobre dla ich dzieci, bo miały zawsze świeże warzywa i owoce, a więc małżeństwo idealne.

Ich synowie byli wszyscy niesamowicie utalentowani i świetnie się uczyli, co cieszyło rodziców.

Jeden z synów kształcił się muzycznie, drugi w kierunku komputerów, trzeci był świetnym polonistą, a czwarty kształcił się w kierunku reżyserii.

Pewnego dnia ktoś jej powiedział, że jej ukochany mąż ją zdradza.

Miał ku temu okazję, bo jako kierowca znalazł sobie cycatą blondynę w innym mieście i się w niej kompletnie zatracił, myśląc oczywiście, że to się nigdy nie wyda.

Wydało się i jego żona zrobiła rachunek w aktach notarialnych i wywaliła go z domu na zbity pysk, bo to silna kobieta była.

Nie płakała, a szybko się pozbierała i wzięła sprawy w swoje ręce i facet został z ręką w nocniku, a i blondynie się szybko znudził i został kompletnie sam.

Latami pomieszkiwał u swojego ojca, który mieszkał w ciasnej kawalerce, a pracę podjął na tirach i jeżdził po całej Europie – opuszczony i samotny.

Poderwał więc wdowę, która przyjęła go pod własny dach i można by mniemać, że ci dwoje odnaleźli swoje szczęście na starość, ale tak nie jest do końca.

Wdowa pewnie nie wie, co jej ukochany opowiada swoim kolegom, a opowiada w szczegółach, że wdowa dawno nie miała faceta i jest spragniona i się nieźle bzyka!

Taki z niego jest drań, który nic nie zrozumiał ze swojej, życiowej porażki!

Cierpliwość!

Przeglądam z nostalgią dość często nasze, rodzinne zdjęcia.

Siedzę sobie w wolnej chwili i pochylam się nad wspomnieniami i analizuję każde zdjęcie przypominając sobie momenty, kiedy to było i w jakich okolicznościach zdjęcie zostało zrobione.

Zawsze dbałam, jako kobieta, aby zapisać wszystko w zdjęciach i zawsze starałam się uwiecznić wszelkie święta, imprezy, wyjazdy, aby potem to wywołać i mieć na pamiątkę.

Nazbierało się więc tego dużo i naprawdę oglądania jest na kilka godzin!

Bardzo mnie wzruszają zdjęcia moich, małych Dzieci, które teraz mają swoje, osobiste życie i patrzę z rozrzewnieniem na fotografie naszych Rodziców, kiedy byli w pełni sił, a teraz ciężko chorują!

Odwróciły się role, bo to teraz my – dzieci musimy dbać o swoich Rodziców, choć jesteśmy już sami  wiekowi i następni w kolejce na tamtą stronę!

Dziś pokazałam mojemu Mężowi poniższe zdjęcie, zrobione chyba w 1975 roku przez kogoś przypadkowego, który nam to zdjęcie wręczył!

To był 1 maja 1975 roku, w latach słusznie minionych i na zdjęcu jestem ja z moim przyszłym Mężem, choć tego jeszcze nie wiedziliśmy.

Oboje jesteśmy ubrani w białe koszule na znak ważności tego święta i trzymamy się za ręce.

Już wtedy Go kochałam okropnie i czułam, że to jest ten jedyny na wieki!

Kto nas nie znał w tamtym czasie jako parę, to uważał, że jesteśmy rodzeństwem, bo tak byliśmy do siebie podobni.

Na zdjęciu uwidoczniony jest nasz kościół i wojskowy samochód „Star”, bo tak wyglądały obchody 1 Maja w tamtych czasach.

Pokazałam dziś to zdjęcie mojemu Mężowi i zaskoczył mnie swoją refleksją, bo rzekł, że gdyby miał rozum, taki jak dzisiaj, to wiele by zaoszczędził mi trosk!

Oniemiałam!

Jesteśmy ze sobą 43 lata za chwilę i faktycznie przeżyłam wiele obok tego mężczyzny, ale starość mam piękną, bo Mąż skacze koło mnie i wynagradza wszystkie swoje błędy popełnione!

Jestem szczęśliwa!

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i w budynku