Archiwa tagu: żona

A kiedy kończy się miłość, a zaczyna rutyna!

Wszyscy pamiętamy nasze młode lata, kiedy spotkaliśmy na swojej drodze drugą osobę i nagle zaczęło iskrzyć i budziło się zakochanie i miłość!

W narzeczeństwie, a potem w początkowym okresie małżeństwa jest tylko sielanka, kiedy oto dwoje ludzi poznaje się nawzajem i poznaje swoje ciała nie wychodząc z łóżka, bo seks jest w tym okresie – na samym początku bardzo ważny.

Mówią sobie, że oto jest ta jedyna i ten jedyny i przysięgają sobie, że oboje pragną się razem zestarzeć!

Oto za kilka lat wpadają w rutynę życia, kiedy rano pędzą do pracy i spotykają się późnym popołudniem, a po drodze jest do załatwienia masę spraw i obowiązków i nagle coś się psuje, choć oboje tego nie zauważają w tym pędzie przez życie!

Pojawiają się też dzieci, które sprawiają, że oboje się od siebie oddalają, a w łóżku brakuje żaru, bo padają ze  zmęczenia po trudach dnia!

Kochają się raz na kilka miesięcy, wzajemnie się obwiniając za ten stan rzeczy i jakże często nagle kobieta dla tego mężczyzny jest  za głupia, za mało wykształcona, za chuda, czy też za gruba a on za mało zarabia i jest dupkiem.

Nagle to ona jest obwiniana, że zaniedbuje dom, nie gotuje za dobrze, nie sprząta dokładnie – jest złą matką i żoną, a ona do niego, że nie dba o rodzinę i ma brzuch piwny stając się nieatrakcyjnym.

Przestają sobie robić drobne przyjemności i nie wychodzą wspólnie do kina, czy też do restauracji na pyszną kolację i w ogóle są na siebie wściekli i kipiący złością i niechęcią – trzaskając drzwiami!

W sieci znalazłam 10 jasnych znaków, że partner przestaje szanować swoją żonę, matkę jego dzieci i na odwrót.

Warto się z tym zapoznać, aby zdać sobie sprawę z tego, że w tym związku dzieje się źle i jeśli nad tym oboje nie popracują – oznacza to koniec związku, lub trwanie w toksycznym – na siłę dla dobra dzieci!

„10 jasnych znaków, że partner cię NIE SZANUJE. Nie ignoruj ich w związku.

Bez wzajemnego szacunku nie ma związku. A jak poznać, że nie jesteś szanowany? To proste. Wystarczy przyjrzeć się poniższej liście dziesięciu zachowań, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości – twój partner nie traktuje cię z szacunkiem. A przecież zasługujesz na znacznie więcej, nie daj się!

1. Partner pokazuje, że ma nad tobą władzę

Podkreślanie swojej władzy nad tobą to jedna z czerwonych flag sygnalizujących, że twój partner nie ma do ciebie szacunku. Łatwo jej jednak nie zauważyć, gdyż ta demonstracja wyższości objawia się często w małych rzeczach. Takich, jak, chociażby, mówienie w twoim imieniu w towarzystwie, a więc odbieranie ci głosu albo uparte milczenie po twojej krytycznej uwadze, co sprawia, że automatycznie czujesz, że to ty zawiniłeś. Partner, który nagle urwie kontakt i będzie podkreślał fakt, że jest obrażony, będzie czekał, aż padniesz przed nim na kolana i przeprosisz, nawet jeśli przepraszać nie masz za co. A ty w tym czasie będziesz torturować się myślą, że to wszystko twoja wina. Jeśli twój partner by cię szanował, dążyłby do rozmowy i nie „strzelałby focha” bez powodu.

2. Partner obraża cię i umniejsza twoją wartość.

Słowne zniewagi to przejaw przemocy werbalnej, który trudno zignorować. Jednak czasami partner ogranicza się „jedynie” do pasywno-agresywnych, rzuconych niby żartem uwag, które nadszarpują twoje poczucie własnej wartości. Zwraca uwagę, że przytyłaś i sugeruje, że nie jesteś już atrakcyjna, robi kąśliwe i krytyczne komentarze pod adresem twojej pracy, twoich zainteresowań lub twojego gustu, śmieje się złośliwie ze wszystkiego, co powiesz albo sprawia, że czujesz się jak życiowa porażka, gdy zdarzyło cię się upić na imprezie. To nie wszystko – partner, który cię nie szanuje, zwykle daje ci też do zrozumienia, że jest tobą zawiedziony albo znudzony, nawet jeśli robisz absolutnie wszystko, co możesz, żeby go zadowolić. W rezultacie czujesz się zupełnie bezwartościowy.

3. Partner nie traktuje cię priorytetowo.

Kiedy zauważasz, że nagle przestajesz być dla swojego partnera priorytetem – co wcale nie oznacza, że ma zwracać uwagę tylko na ciebie, ale respektować twój czas i zdanie – masz prawo czuć się zaalarmowany. Partner odpowiada na wiadomości po kilku godzinach, coraz rzadziej chodzi z tobą na randki, odwołuje spotkania w ostatniej chwili albo nie pojawia się w umówionych miejscach, nie chce odwiedzić z tobą twojej rodziny, ignoruje cię w towarzystwie? Takie zachowanie to brak szacunku i znak, że partner nie traktuje cię poważnie. W związku nie chodzi przecież o to, żeby jedna strona cały czas naginała swoje potrzeby i plany do towarzysza życia.

4. Partner nie respektuje twoich granic.

Ten punkt to bardzo głośny sygnał alarmowy. Prosisz, żeby partner cię nie dotykał, on cię dotyka. Nie chcesz wysyłać mu nagich zdjęć, on się śmiertelnie obraża. I tak dalej, i tak dalej. To znak, że partner ma za nic twoje fizyczne i emocjonalne granice, które wyznaczasz. A to objaw zupełnego braku szacunku i znak, że nadszedł czas, aby uciekać i to jak najszybciej. Bo może być tylko gorzej.

5. Partner nie zwraca uwagi na twoje potrzeby.

Związek to relacja dwóch osób, z których każda ma swoje potrzeby. Jeśli relacja jest zdrowa, oboje będą brali te potrzeby pod uwagę i starali się im sprostać. Jednak jeśli twój partner zbywa twoje uwagi lub prośby machnięciem ręki, śmiechem, złością albo słowami „to tylko w twojej głowie”, coś jest bardzo nie tak. W sytuacji, gdy mówisz, że jesteś zraniony, a druga osoba zaczyna cię przedrzeźniać, nie zostaje ci nic innego, jak dobrze przemyśleć ten związek.

6. Partner nie traktuje cię jak osobę, ale jak swoją własność.

Jesteś osobą, a nie rzeczą. Masz własne ambicje, zainteresowania, marzenia, emocje i uczucia. Jednak jeśli czujesz, że dla partnera jesteś tylko ładną, atrakcyjną rzeczą do posiadania albo zwierzątkiem, które ma posłusznie za nim tuptać, oznacza to, że nie jesteś szanowany. To może się objawiać i w zwracaniu przez niego uwagi jedynie na twój wygląd albo stan konta w banku, traktowaniu cię pobłażliwie, chwaleniu się tobą przed światem w sposób, który jest dla ciebie niekomfortowy albo nie braniu na poważnie twoich planów zawodowych. Jeśli nie czujesz się przy partnerze pełnowartościową osobą, jest to bardzo wyraźna czerwona flaga.

7. Partner flirtuje z innymi osobami.

Jeśli twój partner cię szanuje, nie będzie ciągle odwracał głowy za kimś innym albo z nim flirtował. Jasne, flirt potrafi być bezwiedny i niegroźny, jednak robi się niebezpiecznie, gdy jedna z osób zwraca uwagi na innych atrakcyjnych ludzi nawet w twoim towarzystwie: zaczyna z kimś flirciarską rozmowę, zapomina o twoim istnieniu albo, co jest już absolutnie negatywne, porównuje ciebie do kogoś innego i przy okazji wytyka ci twoje wady.

8. Partner celowo rani twoje uczucia.

Jesteśmy tylko ludźmi – popełniamy błędy i bezwiednie się ranimy. Jednak co innego zranić kogoś niechcący, a co innego zrobić to celowo i z premedytacją. Jeśli zdajesz sobie sprawę, że twój partner specjalnie mówi ci rzeczy, które sprawią ci przykrość, wyśmiewa twoje życiowe wybory, wbija ci nóż w serce swoim zachowaniem albo nie szanuje twoich nawyków i nie próbuje nawet wziąć ich pod uwagę, jest to ewidentny brak szacunku.

9. Partner cię nie słucha.

Niełatwo jest być dobrym słuchaczem. Umiejętność słuchania to nie tylko duża zaleta w relacjach międzyludzkich, ale oznaka szacunku do drugiej osoby. Jak dobrze słuchać? Zwracać uwagę na słowa rozmówcy, nie rozpraszać się, nie przerywać, darować sobie zbędne komentarze. Jeśli czujesz się w związku zupełnie niesłuchany, masz święte prawo czuć się nieszanowany.

10. Partner cię okłamuje.

Szczerość i zaufanie to podstawy każdego związku. Nawet najmniejsze kłamstwo może wstrząsnąć związkiem nawet z najdłuższym stażem. Jeśli więc partner zaserwuje ci kłamstwo – czy to te białe, czy podchodzące pod zdradę – może to oznaczać, że w waszym związku sypie się komunikacja i obopólny szacunek. Prawdomówność to zawsze oznaka respektu”

https://natemat.pl/295957,szacunek-w-zwiazku-10-znakow-ze-partner-cie-nie-szanuje

Mój mąż mnie nie kocha: problemy małżeńskie - JaMama.pl

 

Żony polityków!

Za parę miesięcy minie 45 lat jak jestem żoną, której jeśli coś mi się nie podoba w zachowaniu Męża, to mówię wprost:

  • Musisz postąpić inaczej, bo ja się czuję niekomfortowo z tym – jak chcesz postąpić!

Zazwyczaj mam rację i po przez rozmowę, oboje dochodzimy do konsensusu, bo rozmawiamy ze sobą tak jak mąż i żona, a to są lata pracy!

Pierwsza Dama – żona Adriana zamilkła ponownie na kolejne 5 lat, bo jej mąż wygrał następną kadencje, gdyż wybory w Polsce były sfałszowane!

Wiele ludzi za granicą otrzymało pakiety miesiąc po wyborach!

Gdybym była Pierwszą Damą, to bym swojemu mężowi zabroniła tych jego poglądów i mówienia, że LGBT, to nie ludzie, bo to jest ideologia!

Powiedziałabym mu, że czuję się niekomfortowo, kiedy mój mąż wygaduje takie androny i nie ma swojego zdana, bo boi się utracić apanaże i wygodne życie!

Powiedziałbym mu, że bez tej prezydentury nadal będą mogli żyć i chciałabym, aby zrezygnował z funkcji, skoro wiele razy złamał Konstytucję i ułaskawił pedofila, by się przypodobać prezesowi z łupieżem na marynarce!

Po prostu nie chciałabym brać udziału w tej szopce dla własnego, psychicznego komfortu!

Zastanawia mnie co jakiś czas, dlaczego żony polityków z PiS pozwalają swoim mężom robić z siebie pajaca, kłamcę, arycłgarza,  dwulicowca, faryzeusza!

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i one godzą się na te mężowskie wybryki, bo przecież słuchają w mediach, co ich ukochani mężowie wyprawiają i jak się szmacą!

Dzisiaj ( z małej litery ) – rzecznik praw dziecka w Senacie- Mikołaj Pawlak powiedział, że widział jak do plecaków dzieci wkładane są tabletki zmieniające płeć dziecka!

Ten człowiek jest żonaty i ma dwóch synów, a więc pytam jak te brednie opowiadane przez niego znosi jego rodzina, bo chyba może jest tak, że ci ludzie dobierają się w parach według jakiegoś kodu genetycznego i ich żony na to się godzą!

Co dzieje się w rodzinie takiego Brudzińskiego, Horały, Gowina, Ziobry, Jakiego, Błaszczaka itp.?

Czy te żony są szczęśliwe mając takich pajaców za mężów, bo jeśli chodzi tylko o kasę, to szczerze tym żonom  współczuję, iż  mają za mężów takie świnie!

I tylko Kaczyński jest w komfortowej sytuacji, bo koty nie mówią!

Mikołaj Pawlak rzeczni

Nowi przyjaciele - Gowin i Ziobro. Ujawniamy szczegóły aneksu do umowy ws. zjednoczenia prawicy | Polska Times

Agata Duda: Memy, które podbiły internet

Kaczyński dokarmia cudzego kota

Starość!

Powyższe video znalazłam dzisiaj na Facebooku i jako seniorkę już – niezmiernie mnie wzruszyło.

Video ma 10 263 53 odsłon na całym świecie!

W opisie było, że oboje mają  102  lat,  i jest to małżeństwo związane ze sobą do grobowej deski!

Video pochodzi z Chin i opisuje cudowną relację kobiety i mężczyzny i można jedynie się zastanowić nad tym – ile oni ze sobą przeszli i jakie były ich losy i wybory życiowe.

Ile mieli dzieci, czy się kłócili, mieli ciche dni, czy też razem walczyli o przetrwanie!

Można także się zastanowić, co on jako młody mężczyzna porabiał, bo może był na jakieś wojnie, a ona w tym czasie na niego czekała z gromadką dzieci.

Uważam, że to jest  bardzo szczególna opowieść o tym – jak razem się zestarzeć!

Ja też bym tak chciała, aby mąż trzymał mnie za rękę, albo ja jego, kiedy kostucha zapuka!

Takim małżeństwom dedykuję wiersz mówiący o tym, że ci, którzy się razem zestarzeli mieli wielkie szczęście w życiu!

Teraz młodzi często się rozwodzą – znudzeni sobą i jest coraz więcej rozwodów z przeróżnych przyczyn i w zasadzie jest to bardzo przykre.

Małżeństwo

Anna Kamieńska


Że tak im było dane
zestarzeć się jak świątkom przy drodze
tak samo spróchniali
tak samo
poorani mrozem i zawieją

Że tak im dozwolono
iść serce w serce
biodro w biodro
zmarszczka w zmarszczkę

Że tak im darowano
istnieć w sobie podwójnie
i milczeć wzajemnie

Że tak im dopuszczono
by nawet w sen wchodzili razem
on ją obejmował na poduszce
by o kamień snu nie zraniła stopy.

Że tak ich wysłuchano
aby to on
czerwone jabłko niósł jej do szpitala
i ukląkł w jej ostatniej łzie

Skoro napisałam o starości, to nawiążę także do starości przedmiotów!

Pamiętam, że 45 lat temu w prezencie ślubnym – dostaliśmy prodiż!

Pamiętam, że jako młoda żona i kobieta używałam go nie tylko do pieczenia ciasta, ale także do pieczenia kurczaka, czy też innych mięs!

Pamiętam, że kurczak z prodiża był bardzo smaczny z chrupiącą skórką!

Teraz wszyscy mamy kuchenki z termoobiegiem, a więc po co się rozwodzić nad prodiżem?

Mój staruszek wciąż stoi w piwnicy jako relikt młodości!

Pamiętam, że zawsze mogłam kupić kurczaka u mojej znajomej na wsi, a więc musiałam go sprawić sama!

Potem taką sztukę nacierałam solą, czosnkiem, papryką i innym ziołami odstawiając go na noc do lodówki!

Na drugi dzień wkładałam na dno prodiża marchewkę pokrojoną w krążki i cebulę, aby zapachy przechodziły przez mięso!

Po godzinie pieczenia można było podawać pokrojoną tuszę do ziemniaków i surówki!

Takie to były ciekawe czasy i wspominam to – ku pamięci!

Prodiż elektryczny – co to jest? – Nasza Rodzina Oszczedza

…Alzheimera…” To bezwzględna choroba, martwa niczym pustynia. Złodziej serc, dusz i pamięci. Nicholas Sparks, Pamiętnik

Były dwa małżeństwa z ponad 40 – letnim stażem małżeńskim.

W dwóch różnych filmach, ale o tym potem.

Kiedy jeden mąż zauważył, że jego żona włożyła do  lodówki patelnię, to się mocno zasmucił, bo czuł, że z jego żoną dzieje się coś niedobrego.

Drugi mąż zauważył, że jego bardzo inteligentna żona – pisarka, która napisała w swoim życiu pond 20 książek , iż w pewnym momencie pisanie przynosiło jej ogromną trudność.

W obu filmach mężowie sobie myśleli, że to tylko takie chwilowe przemęczenie, ale  z biegiem obserwacji natychmiast spowodowali wizytę u lekarza i w obu przypadkach diagnoza była jednoznaczna, że to  Alzheimer po zrobieniu specjalistycznych badań.

Lekarze nie dawali nadziei i stwierdzili, że choroba będzie się tylko pogłębiać, po odczytaniu tomografii mózgu  obu kobiet.

Tak więc urozmaiciłam sobie weekend oglądając dwa filmy – arcydzieła.

Pierwszy film nosi tytuł „Dalego od niej” z cudowną rolą Julie Christie.

Film miał premierę w 2006 roku i otrzymał nagrodę Złoty Glob, 9 innych nagród i 10 nominacji.

Drugi film o tej samej tematyce to „Irys” z przecudownymi aktorkami Judi Dench i Kate Winslet.

Jest to film biograficzny opowiadający historię pisarki  Iris Murdoch, która była wielką myślicielką i autorką wielu, uznanych książek.

Film dostał nagrodę Oscar, 7 innych nagród i 19 nominacji, a więc nie piszę o filmach byle jakich, a o filmach wartych uwagi, choć niesłychanie smutnych.

Obaj mężowie w końcu musieli podjąć decyzję, aby po prostu oddać swoje żony do specjalistycznych ośrodków, choć serce im krwawiło, ale po prostu przestali sobie radzić z chorymi żonami!

Przychodzi taki czas w tej chorobie, że trzeba podjąć decyzję ostateczną na końcówce życia.

Wielu z nas może zachorować na chorobę, która degraduje mózg i nagle izoluje chorego od życia, bliskich,  tak jakby to życie uleciało i nawet współczesna medycyna jest bezradna.

Przeczytałam, że częściej chorują kobiety w wieku powyżej 65 lat i chorobę można spowolnić tylko, ale każdy chory wcześniej, czy później przestanie sobie kompletnie radzić we wszystkim.

W mózgu powstają dziury i żaden lek nie jest w stanie tego zatrzymać.

Bliscy muszą być wyrozumiali i przede wszystkim powinni nauczyć się rozumieć tą, jakże podstępną chorobę.

Mam w rodzinie taką chorą i naprawdę dziwne rzeczy robi i mówi, ale póki co, staramy się zrozumieć jej działania, pomówienia o niecne czyny i jej złość kierowaną do nas wszystkich.

Jeśli nie wiemy dlaczego ktoś zaczyna się zachowywać dziwnie, to weźmy pod uwagę tę jakże podstępną chorobę:

Objawy choroby Alzheimera
  • afazja – zaburzenia mowy, trudności w doborze słów i nazywaniu przedmiotów,
  • apraksja – niezdolność wykonywania wyuczonych ruchów, np. posługiwania się
  • sztućcami, pisania, czytania,
  • agnozja – zaburzenia słyszenia i widzenia,
  • zaburzenia czynności wykonawczych – ubierania się, gotowania, jedzenia.

Daleko od niej (2006) - Filmweb

Amazon.com: Iris [DVD + Digital]: Dench, Judi, Broadbent, Jim ...

Alzheimer – przyczyny

A życie kołem się toczy!

Wyjrzałam dzisiaj przez okno i zauważyłam, że moja ukochana wierzba się już zazieleniła.

Ujrzałam małe, soczyste, zielone listki i to się stało dosłownie z dnia na dzień, kiedy temperatura poskoczyła do 16 stopni!

Zrobiłam więc poniższe zdjęcie i zawsze jak patrzę na tę wierzbę, to przypomina mi się bardzo smutna historia z nią związana.

Jakieś 10 metrów dalej rośnie jej siostra i obie zostały posadzone na oko licząc –  jakieś 35 lat temu.

Posadził je mój sąsiad wówczas jeszcze młody człowiek!

W moim bloku mieszkało w następnej klatce bardzo udane małżeństwo.

Mieli dwóch synów, a kiedy dorośli, to wyprowadzili się i tych dwoje radziło sobie mając już swoje lata i siebie!

Mąż  zawsze prowadził żonę pod rękę, gdyż miała problemy z chodzeniem z powodu tuszy.

Wszędzie razem na zakupy i do kościoła i widać było po nich, że są małżeństwem szczęśliwym.

Czas płynął  bardzo szybko i pewnego dnia on zmarł, zostawiając żonę samą na tym świecie, bo dzieci były daleko i te wierzby!

Ona nie radziła sobie zupełnie bez męża, a także targała nią tęsknota i w miasto poszła straszna wiadomość.

Napełniła wannę ciepłą wodą i w niej poderżnęła sobie gardło nożem i tak odeszła.

Jej syn przyjechał w celu organizacji pogrzebu matki, ale pamiętam, że stał na balkonie i odpalał papieros od papierosa.

Nie potrafił znieść tego, a ja tak patrząc na te drzewa za każdym razem przypominam sobie tę tragedię.

Piszę o tym dlatego, że każdy z nas potrzebuje wsparcia od ukochanej osoby, a kiedy go brakuje, to kończy się to różnie.

Jedni są mocni psychicznie i sobie radzą ze stratą, a inni się poddają.

Idą Święta Wielkanocne i w takich momentach się spotykamy przy wspólnych stołach, ciesząc się sobą!

Jestem ciekawa jak to będzie wyglądało w tym roku, kiedy koronawirus się rozprzestrzenia i może w nas uderzyć najbardziej w czasie świąt, a to już za niecały miesiąc!

Nie wiadomo jakie będą rządowe zalecenia, bo może być tak, że nadal mamy zostać w domach unikając dużych zbiorowisk.

Czy będziemy się spotykać za pomocą portali społecznościowych i video?

Każdego ranka się budzę z nadzieją, że to się skończyło do chwili włączenia mediów!

Ten stan zawieszenia sprawia, że coraz bardziej tęsknię do świątecznych spotkań, ale zapowiadają, że pandemia dopiero się rozkręca!

We Włoszech podczas doby umiera 500 osób!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo i na zewnątrz

Moje miasto w okresie kwarantanny – smutno mi!

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Historia małżeńska!

Weronika i Marek pobrali się w bardzo młodym wieku, gdyż zakochali się w sobie bez pamięci.

Skromny ślub, bo nie mieli pieniędzy, a potem ich rodzice wybudowali dla nich skromny domek, w którym zamieszkali i zaczęli go dla siebie urządzać.

Domek stał w urokliwej okolicy blisko lasu i pięknego jeziora i chętnie razem po nim spacerowali, łowili ryby w jeziorze i celebrowali swoją miłość często z kieliszkiem wina patrząc wysoko na gwiazdy przy rozpalonym ognisku!

Weronika była piękną kobietą, bo dość wysoką o dużych, brązowych oczach i wielu ludziom mogłoby się wydawać, że tych dwoje jest rodzeństwem, bo tak idealnie do siebie pasowali.

Nie wychodzili czasami z łóżka, bo tak ich rozpalała namiętność i oboje myśleli, że ta miłość przetrwa długie lata, aż do śmierci.

Z tej miłości najpierw na świecie pojawiła się śliczna córka, a za trzy lata syn, który był bardzo podobny do ojca, jak zdarta skóra z niego.

Ona miała zajęcie, bo wychowywała dzieci, kiedy Marek pracował  w geodezji, a ona w tym czasie uprawiała przydomowy ogródek, aby dzieci jadły tylko zdrowe warzywa z jej ogrodu.

Ich życie kwitło i tych dwoje się nigdy nie kłócili, a sporne sprawy załatwiali przez spokojną i wyważoną rozmowę.

Kiedy dzieci podrosły, to Weronika także poszła do pracy i była pracownikiem biurowym w dziale księgowości i naprawdę dobrze zarabiała.

Szczęście rodziny kwitło, bo oni mieli pracę, a dzieci uczyły się świetnie, choć ich życie seksualne przygasło, bo mijali się często w drzwiach z powodu różnych godzin pracy.

Mijały lata nie wiedzieć kiedy i ich dzieci wyfrunęły z domu na swoje, a oni zostali tylko we dwoje.

Czas tak szybko przeleciał, że oboje przeszli na emeryturę i wiedli życie tylko we dwoje, gdyż dzieci z racji swoich obowiązków coraz rzadziej odwiedzali rodziców, którzy mieli już po 60-tce.

Nagle Marek się rozchorował i zaczynał mu dokuczać kręgosłup, a więc lekarz wystawił mu skierowanie do sanatorium w celu rehabilitacji!

Żona bardzo dokładnie go spakowała, aby niczego mu nie brakowało w walizce.

Maż na pożegnanie obdarzył ją buziakiem i pojechał.

To był początek jesieni, a więc ona na spokojnie zbierała z ogrodu warzywa i owoce i wpadła w ich przetwarzanie na zimę.

Postanowiła też, że będzie się rozpieszczała dłużej sypiając, a także przygotowała sobie sporą porcję książek do przeczytania w ulubionym fotelu!

Czuła się szczęśliwa, że po wielu latach harówki w końcu ma czas tylko dla siebie i się dopieszczała ufając całkowicie mężowi.

Ani razu nie przeszła jej przez głowę zła myśl, bo przecież on nie mógł jej skrzywdzić.

Zbliżał się jego powrót i akurat była ich 40 rocznica ślubu!

Upiekła pyszną szarlotkę, którą on uwielbiał i także schłodziła sampana, by wspólnie uczcić ich rocznicę.

Wyglądała niecierpliwie przez okno,czy już on wraca.

Wrócił i niedbale postawił walizkę w korytarzu i od progu oznajmił jej, że się zakochał i odchodzi.

Na początku nie rozumiała jego słów i wzięła to jako żart!

Spakował jeszcze trochę swoich rzeczy i całując ją w usta rzekł, że musi zmienić coś w swoim życiu, a potem zamówił taksówkę i odjechał!

Ona się tak załamała, że znalazła się u psychiatry, by pomógł jej przetrwać!

Przyjechały dzieci, aby ją wyrwać z tej rozpaczy, ale do niej nic nie docierało.

Leżała pół roku w łóżku, brała leki, które nie przynosiły żadnej ulgi, gdyż stwierdziła, że przegrała swoje życie!

Pewnego dnia on wrócił do niej i przepraszał mówiąc, że to była pomyłka, że tamtej chodziło tylko o pieniądze i został wykorzystany!

I znowu to była jesień, a ona wzięła wszystkie swoje leki i szurając na ścieżce pośród jesiennych liści siadła na kładce i pod wpływem leków wpadła do głębokiej i zimnej wody i się utopiła!

 

Znalezione obrazy dla zapytania: kbieta nad jeziorem

Popełnione błędy!

Kiedy miałam dość swojego ojca, który jak to się potocznie mówi – pił i bił, to jak najszybciej chciałam zwiać z  rodzinnego domu.

Poznałam chłopka, w którym od pierwszego wejrzenia się zakochałam i wymyśliłam sobie, że się z nim zestarzeję i będziemy żyli długo i szczęśliwie.

Już w wieku nastolatki byłam romantyczką i wierzyłam, że mi się uda stworzyć modelowe małżeństwo i rodzinę.

Nie chciałam żyć w kłamstwie rodzinnym i dlatego dążyłam do tego, aby mi się udało być szczęśliwą i kochaną.

Pobraliśmy się, a ja urodziłam pierwsze dziecko, kiedy mąż był dwa lata w wojsku.

Sama więc wychowywałam dziecko przy pomocy mojej matki i czekałam cierpliwie na powrót męża na łono domowego ogniska.

Wychowywałam dziecko i biegałam do roboty, aby zarobić na potrzebne rzeczy dla swojej córeczki.

Nie było lekko, ale starałam się, gdyż zależało mi, aby dziecku niczego nie brakowało na tamte, chude czasy.

Po trzech latach pojawiła się druga córka i doszły więc nowe obowiązki, ale ja zawsze chciałam mieć dwoje dzieci, bo zawsze twierdziłam, że w razie co – mam swoje dwie ręce i będę miała jak je ochronić.

Nigdy o tym nie pisałam, ale kiedy moja starsza córka szła do komunii, to w tym dniu dowiedziałam się, że mąż będzie miał dziecko z inną kobietą!

Kobietą, która w swoim życiu nie przepracowała ani jednego dnia, a każde dziecko pochodziło z innego związku!

Miała ich czwórkę i tak zagięła parol, że mój mąż się dał uwieść jak to młody byczek.

Mój świat runął!

Nie wytrzymałam tego, że tak kochając zostałam zdradzona!

Wzięłam za dużo tabletek, bo chciałam odejść i nie myślałam w tamtym momencie o moich dzieciach.

Rodzina się wypięła i nawet nie próbowała mnie ratować.

Nabrali wody w usta i zostawili mnie samą z wielką, moją tragedią!

Mój anioł czuwał i lekarze mnie uratowali, a kiedy doszłam jako, tako do siebie, to kazałam mężowi wybierać, bo albo ja i dzieci, albo ona.

Został przy mnie i tak jesteśmy ze sobą już 43 lata.

Poszłam kiedyś to niej i spytałam dlaczego mi to zrobiła, a ona, że się zakochała i było jej wszystko jedno, czy rozbije moją rodzinę!

Tamte przeżycia tkwią we mnie przez ponad 30 lat i choć staram się o tym nie mówić, nie rozdrapywać, to wryły się tak mocno, że od czasu do czasu demony mnie atakują w cichości mojej duszy.

Nikt o tym nie wie, bo nawet mąż, gdyż nie wracam  do tamtego czasu, ale ja mam w sobie wciąż ten ból, to odrzucenie i poniżenie tylko za to, że kochałam i kocham za bardzo.

Kiedy tylko spotkałam jakiś rodzaj sztuki nazwany przeze mnie – tylko w dwoje, które mam do dzisiaj, to mi przypomina jak cholernie pragnęłam miłości! – zdjęcia poniżej!

Udało się nam to wszystko posklejać, choć minęły lata i teraz kiedy mąż do mnie mówi, że szkoda, iż nie miał takiego rozumu jak teraz, to by się to zło nigdy nie wydarzyło.

Jesteśmy teraz tacy, że się cholernie kochamy i żadne z nas nie umie żyć bez siebie.

Jesteśmy małżeństwem,  przyjaciółmi i wspieramy się na każdym kroku i tamte wypadki sprawiły, że rozumiemy się bez słów.

Teraz jestem szczęśliwa jak nigdy nie byłam.

Ta smutna historia zakończyła się happy – endem!

Tylko, teraz jest tak, że boję się kto, kogo zostawi i odejdzie pierwszy!

Piotr piszesz bloga o zdradach i proszę Ciebie – przestań zdradzać swoją żonę!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Postanowiłam być szczęśliwą!

Dziś mnie olśniło z samego rana, że mam już prawo do tego, by być w końcu szczęśliwą.

Zajęło mi to całe, moje dotychczasowe życie, a jest tych lat już sporo.

Moje życie nie było usłane różami, a wręcz przeciwnie – musiałam zmagać się z wieloma draństwami wystosowanymi w moją, bardzo skromną osobę.

Mam bardzo poważną wadę, że nie potrafiłam i chyba nadal nie potrafię być osobą asertywną i nie umiem wykłócać się o swoje, choć jestem pewna, że mam rację i postępuję po ludzku, aby nie ranić nikogo.

Moje życie było bardzo często na rozdrożu – między życiem, a śmiercią, bo było parę razy tak, że żyć nie chciałam i tylko Anioły chyba zachowały mnie przy życiu, jeśli istnieją.

Bardzo długo pracowałam nad tym, abym w końcu mogła żyć w spokoju i miłości i to co mam teraz, to jest moja ogromna praca, choćby nad związkiem, bo to ja uratowałam swoje małżeństwo i wiem ile mnie to kosztowało!

Nikt na tym świecie nie może nawet się domyślić ile mnie to kosztowało, abym mogła już na stare lata żyć w zgodzie ze sobą, Mężem kiedy nasze dzieci wiodą już swoje życie, do którego ja się nie wtrącam.

Oni są dorosłymi ludźmi i niech żyją po swojemu i nie potrzebują interwencji z mojej strony –  jako matki i teściowej.

Z pewnością bym wkroczyła, gdyby działo się coś niepokojącego, ale jak na razie wszystko jest chyba w porządku.

Moja dobra koleżanka po klawiaturze napisała mi, że w naszym wieku czas odpoczywać od zabieganego życia i postawić na siebie – dla własnego dobra.

Dziś więc mnie olśniło, że mój każdy kolejny dzień, będzie dniem szczęśliwym o ile zdrowie jeszcze jako tako dopisuje.

Mam problemy z sercem, ale jeśli tylko się nie denerwuję, to tabletki robią dobrą robotę.

Postanowiłam więc, że jeśli ktoś nie ma czasu by mnie odwiedzić i ze mną porozmawiać, to ja się tym przejmować nie będę.

Jeśli ktoś przychodzi do mnie raz na ruski rok, aby tylko zagłuszyć swoje sumienie, a ja to wyczuję, to także nie będę się tym przejmowała, bo być może kiedy odejdę, a ten ktoś doświadczy wyrzutów sumienia.

Jeśli ktoś nie ma odwagi ze mną porozmawiać dlaczego matka tak mnie potraktowała przed śmiercią, to po wielu miesiącach doszłam do tego, że komuś w tej rodzinie zabrakło odwagi, aby mnie oświecić i oczyścić atmosferę.

Przez ponad 700 dni byłam na telefon do opieki nad matką i nie dostałam za to ani złotówki, ale powtarzam, że mogła mi powiedzieć dlaczego w akcie notarialnym darowała po sobie schedę, tylko dla jednej córki.

Ja się pogodziłam w ciągu paru miesięcy i nie będę już zabijać się myślami, że nie byłam dla matki ważna, bo tu chodzi o moje szczęście, a reszta to parszywa, nieczysta gra!

Jestem na etapie, że się z tym pogodziłam, a ta kasa niech im służy, bo ja za wiele od życia nie chcę, a tylko zdrowia chcę i dalszego życia z moim Mężem, który żałuje, że kiedyś nie miał takiego rozumu, jak ma teraz!

Przepraszam, ale na końcówce życia stałam się egoistką i nie wstyd mi!

Meryl  Streep napisała i ja się z tym identyfikuję i lubię mądre kobiety świata!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Powrót do przeszłości!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mąż nad wodą odpoczywa, a ja jako, że unikam upałów grzebię w starociach, czyli różnych pudłach i szukam przeszłości.

Mam dużo czasu na emeryturze, a więc oddaję się wspomnieniom i  dziś odnalazłam swój stary pamiętnik, który ma już 45 lat.

Będąc młodą dziewczyną pisałam pamiętnik przez dwa lata w dwóch zeszytach i kiedy czytam to dziś – na stare lata, to nie wierzę, że to ja pisałam!

Moje pamiętniki, to była moja, wielka tajemnica, ale wiem, że czytała je moja mama, gdyż chciała wiedzieć, co piszę o swoim chłopaku, jak to kiedyś się określało.

Dowiedziała się więc, że uciekłam w ramiona chłopaka, który mnie przytulał, a nie bił jak ojciec!

Mogła spytać wprost, czy już współżyjemy, ale tego nie zrobiła!

Chowałam zeszyty w sekretnym miejscu, ale przed matką nic się nie ukryje.

Miałam dziadowskie dzieciństwo, bo ojciec pił i bił i to w tych pamiętnikach opisywałam swój stan odnośnie wielkiego bólu, bo mi ojciec ten ból zadawał.

Opisywałam więc traumę, kiedy to załamywałam się i chciałam odejść z tego świata, bo tak mi dopiekał – nie do wytrzymania.

Na kartach pamiętnika wylewałam więc swój żal, że ojciec mnie nie kocha, ale i opisywałam, że to ja kocham kogoś.

Pamiętam, że wielu chłopców do mnie „zarywało”, ale ja pokochałam chłopaka z tej samej klatki, który mieszkał piętro niżej i tak jest do dzisiaj.

W pamiętnikach pisałam o szkole, koleżankach ze szkoły, o troskach, szczęściu, łzach, wyjazdach, ale najwięcej miejsca poświęcałam mojemu „chodzeniu” z wybranym chłopakiem.

Nie zawsze była to sielanka, bo się docieraliśmy, kłóciliśmy, rozstawaliśmy, a mimo to jesteśmy ze sobą już 43 lata.

Jak dobrze się stało, że nie zniszczyłam tych pamiętników, bo sama jestem zdziwiona ile uczuć, złości, emocji i zawodu wówczas przeżywałam.

Działo się tak dużo i to wszystko zapisane jest na kartach mojego „Raptularza”, bo tak nazywałam swoje pamiętniki.

Co to znaczy „Raptularz”?

  • zbiór notatek w formie dziennika lub pamiętnika

Każdy wpis był opatrzony wierszem wziętym z tygodnika dla młodzieży „Radar” – może ktoś pamięta?

Nie zniszczę pamiętników,  tym bardziej, bo może moje Wnuki kiedyś przeczytają o tym jak ich babcia mocno kochała i uratowała swoje małżeństwo – bo uratowała je sposobem, mądrością, sztuką wybaczania i tym, że kochała zawsze za bardzo!

Opłacało się walczyć!

Dn. 21.05.1974 r.

Tak już dawno nie zaglądałam do mojego pamiętnika, bo po prostu w jakimś czasie się zniechęciłam.

Jednak znów mam ochotę na pisanie chociaż miałam zniszczyć ten pamiętnik, ale chyba szkoda i na to może przyjdzie czas.

Można go jednak zachować na stare lata.

Już dwa tygodnie chodzę z koleżankami na praktykę i tak naprawdę,  to jest bardzo przyjemnie i i na luzie.

Jeśli chodzi o mojego „L”, to kocham go bardziej niż zwykle, bo bardzo się stara zabiegać o mnie.

Zmieniłam trochę swoje życie i chodzę na działkę pomagać mamie.

Jestem zadowolona, że mam takiego chłopaka, bo inny może by ze mną nie wytrzymał.

Kocham go ponad życie, bo kocham tego śniadego chłopaka i kocham jego imię też.

Ja po prostu nie wiem jak wyrazić słowami swoją miłość do niego!

Dn. 23.07.1974 r.

Dwa miesiące minęły, aż ponownie postanowiłam sięgnąć po ten zeszyt.

Już myślałam, że skończę z tym pamiętnikiem, ale szkoda by było.

Zawsze jednak się przyda, bo myślę o ciężkich chwilach, kiedy potrzeba wyżalenia się jest bardzo potrzebna i to tutaj się wyżalam.

To są moje ostatnie wakacje, bo na następne już idę do pracy, czego bardzo się boję.

Z „L” wszystko w porządku. Ostatnio bardzo mało się kłócimy i jestem szczęśliwa.

Kocham go jeszcze bardziej.

Mamy rok 2019 i u mnie lato w pełni, a Mąż odpoczywa, bo lato mamy cudowne!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, na zewnątrz i woda

Ja Seniorka cieszę się drugim kwitnieniem moich pelargonii!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Radości i smutki!

W naszym mieście mocno działa Związek Emerytów i Rencistów z byłej pracy mojego Męża.

Spotykają się od czasu do czasu, a także wspólnie wyjeżdżają na różne wycieczki po Polsce.

Naprawdę są w tym związku ludzie, którym wciąż zależy na relacjach między sobą i dbają o te spotkania.

Mój Mąż działa na zasadzie logistyka, a więc robi zakupy, organizuje grilla, orkiestrę i tak się staruszki bawią.

Co jakiś czas spotykają się na cmentarzu, bo ktoś odszedł z nich!

Takie jest niestety życie!

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą

Tak niedawno urodziły się moje Wnuki, a tu rach ciach już jeżdżą na obozy harcerskie, a do babci zdjęcia spływają.

Na tych obozach są odcięte od telefonów i mają autentyczny detoks od technologii, co mnie cieszy i ich rodziców także.

Młodsza Córka pojechała z rodzinką do Wrocławia, aby zwiedzić to piękne miasto.

Jechali ze Szczecina pociągiem razem z dziećmi, a potem chcą dotrzeć do Szklarskiej Poręby.

Zorganizowali piękny wypad, aby pokazać dzieciom, a moim Wnukom cudną Polskę!

Raduje się moje serce.

Poniższe zdjęcie przysłała mi starsza Córka, która z Mężem wybrała się do Zakopanego i mam zdjęcie z Tatr, a raczej widok z ich okna.

Cieszę się, kiedy bliscy  są szczęśliwi i korzystają z uroków wakacji!

To tyle o sobocie, która upłynęła spokojnie, choć nie do końca.

Policja znalazła ciało 5 letniego Dawida, którego własny ojciec zamordował, a cała Polska szukała dziecka.

Stała się niesłychana zbrodnia, bo dziecko zostało unicestwione w tle rozgrywek między rodzicami.

Tak trudno się z tym pogodzić!

Do końca miałam nadzieję, że dziecko żyje, ale się pomyliłam, bo ojciec psychopata pokazał żonie, że nigdy już nie będzie szczęśliwa.

Smutek okropny!