Archiwa tagu: życie

Tajemnica życia!

Obrazek

NASA umieści w latach 2022-2026 przy Księżycu stację kosmiczną GATEWAY:


Gateway będzie stacją przesiadkową pomiędzy Ziemią, a Księżycem. Dzięki silnikom manewrowym Gateway będzie mógł dowolnie zmieniać orbitę i „dostarczać” lądowniki w wybrane miejsce na Księżycu.

Może wreszcie znowu po upływie półwieku zobaczymy ludzi na Księżycu..

Autor „D”

Ludzkość szuka intensywnie w kosmosie planety podobnej do Ziemi, na której istnieje życie.

Ludzkość tymi poszukiwaniami zdążyła już kosmos skutecznie zaśmiecić i jak do tej pory nie znaleziono planety z choć z jedną kroplą wody.

Wadome jest to, że życie zaczyna się od wody i Słońca!

Czasami ogladam programy, w których chcą mi wmówić, że obcy lądowali na Ziemi i podpowiadali ludziom różne rozwiązania i wprowadzali wyższy poziom.

Istnieją budowle Majów, malowidła i freski mówiące o tym, że obcy tu byli.

Wiemy z pewnością, że miliony lat temu na Ziemi były dinozaury, które zniczyczył wielki wybuch, ale do dzisiaj nie jest wyjaśnone nasze pochodzenie, bo czy faktycznie zeszliśmy z drzewa i ewolucja sprawiła, że stalismy się ssakiem o najlepiej rozwiniętym mózgu?

Jakże często ludzkość się zastanawia i ja też – dlaczego tylko na naszej Ziemi istnieje tak różnorodne życie.

Jak to się stało i z czego, że my istoty rozumne tu żyjemy, a na Ziemi oprócz nas są tysiące, a może miliony innych stworzeń i roślin.

Zejdźmy na dno oceanów i mórz, gdzie jest najbardziej kolorowe życie w postaci raf koralowych i stworzeń, ryb, skorupiaków, które przystosowały się do otoczenia i walczą o przetrwanie.

Miliony lat powstawały góry, kaniony, rzeki, wodospady, jeziora, bo się działo, dymiło, przekształcało i teraz tworzy to wszystko cud natury.

Skąd my jesteśmy  i dlaczego tak bardzo różnimy się między sobą, bo są nacje czaroskówych, metysów, białych i jak to się działo podczas migracji ludności?

To jest wielka tajemnica, której nie rozwiązali do dzisiaj naukowcy, bo do dzisiaj nie wiemy na 100% jak powstały piramidy w Egipcie.

A może faktycznie obcy nam pomagają, bo życie na Ziemi radyklanie się zmieniło przez ostatnie 100 lat.

Od lamy naftowej szbyko przeszliśmy do elektryczności i Internetu?

Ciekawe też jest to, czy Pan Bóg przeprowadził na Ziemi Inteligenty Projekt tak, abyśmy tu byli i żyli.

Jest tyle niewiadomych i na codzień nie zastanawiamy się nad tym, co zostało nam dane i jako niby myślący degradujemy swoje miejsce do życia i nie wiadomo dokąd to zaprowadzi ludzkość.

Nawet gdybym miała szansę zamieszkać na Księżycu, to zawsze wybiorę moje miejsce, bo mieszkam w pięknej, zielonej oazie, gdzie pojawiły się dawno nie widziane wróble, które w koronach drzew się tak kłócą, miłują, kochają, że dranie budzą mnie o poranku!

Ubolewam tylko nad jednym, dlaczego człowiek dostał nie wiem od kogo, tak krótkie życie – kto to tak żle zaplanował?

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Reklamy

Miejsce do życia!

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i tekst

Jakieś 20 lat temu poznałam pewne małżeństwo, które będąc na emeryturze przeniosło się ze Świnoujścia na wieś – blisko mojej miejscowości.

Powoli, małymi kroczkami zbudowali sobie drewniany domek ze wszystkimi udogodnieniami i co rusz dostawiali coś nowego, bo to albo bardziej profesjonalną łazienkę z prysznicem, małą saunę, kurnik i gołębnik.

Przy tym swoim domku mieli kawałek ziemi, którą uprawali i w ten sposób mieli swoje warzywa, krzewy i drzewa owocowe, a działki pilnowały dawa, cudne wilczury, a było i kilka kotów.

Kiedy tej kobiecie umarł mąż, to myślałam, że ona wróci bliżej dzieci i roztanie się ze swoim drewnianym domkiem i tym wszystkim, co razem stworzyli.

Tak się nie stało, bo ta mocna kobieta zabrała się za budowę domu murowanego i to się jej udało.

Mieszka w tym samym miejscu, na którym nadal uprawia warzywa, a potem zebrane plony przetwarza i mimo, że mieszka na skraju lasu, całkiem samotna, to nie ma zamiaru opuszczać swojego, ukochanego miejsca do życia.

I my z Mężem mieliśmy taki wiejski epizod, gdyż blisko domostwa tej kobiety, mieliślmy mały drewniany domek i spory kawałek ziemi.

Sporo pracy w to włożylismy, a ja kochałam to miejsce.

Kiedy miałam wszystkiego dosć, to się tam zaszywałam i lubiłam być sama ze sobą.

Wieczorem czytałam książki, a o poranku w sezonie grzybowym szłam do lasu i  zbierałam grzyby, a potem je suszyłam.

Sama piłowłam drzewo, by napalić w piecu, bo zimą też tam odpoczywałam.

To był mój czas spędzony na łonie natury i tak ładowałam sobie akumulatory.

Piszę o tym dlatego, że nigdy nie miałam zapędów, aby mieszkać w dużym mieście.

Przez całe życie mieszkałam w mniejszych miejscowościach, bez tego miastowego zgiełku i tłumów ludzi.

Teraz też tak jest, że w moim mieście  szum samochodów jest tylko w godzinach szczytu, kiedy ludzie wracają z pracy, a potem miasto zamienia się w senne i to mi całkowice odpowiada.

Odpowiada mi moje miejsce do życia, bo mam wszędzie blisko i nie muszę wsiadać do autobusu, czy tramwaju, aby się dostać.

Mam blisko do wszystkich sklepów, przychodni i do lokalu wyborczego i dlatego jest mi  wygodnie.

Każdy w swoim życiu ma takie etapy, że musi wybrać swoje miejsce do życia, a na starość wybieramy wygodę.

Kiedy byłam młodsza, to kochałam swój, biały domek na wsi, gdzie jest taki mały kościółek, ale z czasem priorytet się zmienia niestety.

Jak  Wy na to patrzycie – wieś, czy miasto, a może senne miasteczko jak moje?

Później może być za późno!

Znalezione obrazy dla zapytania kawa

Na wstępie chcę podziękować wszystkim, którzy pod wpisem o samotności, tak pięknie się w tym temacie wypowiedzieli w komentarzach.

A teraz inny temat:

My emeryci możemy w końcu po trudach życia wreszcie odpocząć.

Wszyscy pamiętamy, że zakładając rodziny musieliśmy o wszystko walczyć!

Musielismy walczyć o kąt, a także o lepszą pracę.

Musieliśmy walczyć o miejsce dla dziecka w żłobku, czy też przedszkolu.

Potem przyszły jeszcze trudniejsze czasy, bo w Stanie Wojennym musielismy walczyć już o wszystko, a więc o jedzenie, buty dla dzieci, meble, telewizor, pralkę i tak dalej.

W tygodniu mieliśmy tylko jedną, wolną niedzielę, bo pracowaliśmy 6 dni w tygodniu.

W niedzielę więc nadrabialiśmy wszelkie zaległości domowe, a na tym trochę cierpiały nasze dzieci.

Byliśmy zmęczni, zapędzeni, znużeni, ale się staraliśmy.

Mimo tego wszystkiego teraz wspominamy tamte czasy z sentymentem, bo byliśmy młodzi i silni, a także bardziej odporni na stres.

Ile pokonaliśmy przeciwności, to trudno nawet sobie teraz to przypomnieć, a na dodatek nie mieliśmy Internetu i musieliśmy szukać przepisu na życie po omacku!

Czas jakoś inaczej płynął, aniżeli kiedy jesteśmy na emeryturze.

To jest niesprawiedliwe, że na starość ten czas płynie tak bardzo, że budzimy się, gdy życie przeminęlo.

Co możemy zrobić na stare lata?

Musimy przede wszystkim pamiętać o bliskich, a Oni się nam odwdzięczą.

Jeśli tylko zdrowie pozwala – dbajmy o siebie i się rozpieszczajmy.

Nie obwinjamy się, że gdzieś tam sobie leży kurz!

Mamy prawo do odpoczynku od życia, a tak mi pisze moja przyjaciółka.

Miejmy dobre słowo dla bliskich, ale dajmy im znać, że swoje już zrobiliśmy i teraz jest kolej na nich!

Miejmy dla siebie litość i powiedzmy sobie jak, to powiedziała Stefania Grodzieńska – będąc straszą panią, że już nic nie musi – odpoczywajmy i poniższy tekst dajmy do przeczytania młodym!

Budzimy się, gdy życie przeminęło. Smutna prawda o przemijaniu i zimnej kawie podbija internet.

Pędzimy, nieraz sami nie wiemy, dokąd. Praca, obowiązki, rzeczy do wykonania. Wykreślamy z listy to, co już udało się zrobić i od razu dopisujemy kolejne punkty. Bo zawsze jest coś do zrobienia i zawsze jest coś do przełożenia na „później”. To smutne, ale wbrew pozorom na „później” najczęściej przekładamy to, co najważniejsze. Dziecku obiecujemy, że potem przyjdziemy i zobaczymy, co narysowało. Parterowi/partnerce odmawiamy wyjścia do kina, bo jednak raport do pracy jest ważniejszy. Rodzicom przysięgamy, że odwiedzimy ich w weekend. Ale „następny”. Znacie to?

Zmieniający się świat wymaga od nas coraz większego refleksu. Musimy reagować na zmiany, dostosowywać się, a raczej szukać złotego środku, by jednocześnie sprostać wymaganiom społecznym i czuć się komfortowo. Niestety często gubimy się w natłoku informacji i bodźców. Zapominamy o uczuciach, drobnych gestach, bliskich.

Boucar Diouf pochodzi z Senegalu, ale mieszka w Kanadzie. Jest biologiem i oceanografem, prezenterem telewizyjnym i komikiem. Mężczyzna napisał krótki tekst, który przypomina, jak ważne są drobne przyjemności, skupianie się na ważnych momentach, szukanie szczęścia wokół siebie. Wpis przekazały sobie w mediach społecznościowych już tysiące osób.

Ledwo zaczął się dzień… a już wybija osiemnasta.
Ledwo był poniedziałek, a już jest piątek.

… miesiąc już minął.
… rok prawie się kończy.
… i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
… i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
… i przychodzi świadomość, że jest za późno, by wszystko cofnąć, odwrócić bieg losu.

Zatem… Próbujmy mimo wszystko, skorzystać jak się tylko da z czasu, który nam został…
Nie przestawajmy szukać czynności, które dają nam radość…
Dodajmy kolorów naszej szarej codzienności…

Uśmiechajmy się do małych rzeczy, które wlewają balsam do naszych serc. I mimo wszystko, cieszmy się czasem, który nam został. Spróbujmy wyrzucić z naszego życia to wieczne „później”.

Powiem to później…
Pomyślę o tym później…
Przekładamy wszystko, jakby to „później” zależało od nas…
Tymczasem to, czego nie rozumiemy, to prosta prawda, że:

później – kawa będzie już zimna…
później – priorytety się zmienią …
później – urok zgaśnie …
później – zdrowie minie …
później – dzieci dorosną …
później – rodzice się zestarzeją …
później – obietnice zostaną zapomniane …
później – dzień stanie się nocą …
później – życie się skończy …

„Później” to często za późno…
Zatem… Nie zostawiajmy nic na później.
Ponieważ czekając na to „później”, możemy stracić na zawsze…

najlepsze chwile,
najpiękniejsze doświadczenia,
najwspanialszych przyjaciół,
najukochańszą rodzinę.

Dzień jest teraz. Chwila wydarza się w tym momencie.

Wpis trafnie skomentował jeden z internautów. – Pytają: „Co jest najważniejsze w życiu?”. Odpowiadamy: „Zdrowie i rodzina”. Dlatego nie dosypiając, pijemy kawę, siedzimy po 9 h w biurze czy na fabryce. Następne 3 h myślimy o pracy i aby było łatwiej, palimy fajki, może zioło nad szklaneczką jakiegoś zdrowego drinka. W dzień wolny odsypiamy nasze stresy i… aby nam w tym nikt nie przeszkodził!!! A w szczególności dzieci. Dzień szlafroka jest święty. I ponieważ tak ważna jest ta rodzina i zdrowie, to tak ku***my się za pieniądze.

Warto na chwilę zwolnić. Nie tylko, gdy są święta, gdy jest okazja. I zastanowić się, co jest dla nas tak naprawdę ważne i istotne.

Obraz może zawierać: 2 osoby

https://mamadu.pl/142087,wszystko-odkladamy-na-pozniej-ten-wpis-poruszyl-tysiace-osob

Teściowa kontra synowa!

Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy nie młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było… życie?

Leopold Staff

 

Znalezione obrazy dla zapytania teściowa

To było 42 lata temu, kiedy się poznałam z moim, przyszyłym mężem, choć w tamtym czasie tego jeszcze nie wiedzieliśmy, że pozostaniemy razem przez tyle lat.

Pamiętam, że moja niedoszła teściowa nie chciała mnie za synową, bo byłam w jej oczach złą partią, zbyt biedną, a ona miała na oku lepszą dziewczynę dla swego synka.

Marzyła o bogatszej pannie, którą  miała na oku, ale jej sen się nie spełełnił.

Nigdy się nie domyśliła ile musiałam włożyć pracy w jej syna, którego wychowała na człowieka, któremu w życiu wszystko było można – takiego sympatycznego cwaniaczka.

Pobralismy się i mąż pojechał na dwa lata do wojska, a ja poważna matka wychowywałam nasze dziecko.

Po powrocie z wojska nie wiedział dalej, że ma rodzinę i dalej cwaniaczkował i sądzę, że gdyby miał inną żonę, bo by go pogoniła i zostawiła, a ten by „popłynął”.

Dużo mnie kosztowało, aby zrobić z niego odpowiedzialnego, poważnego faceta i wciąż nad nim pracowałam.

Kochałam go bardzo i nie wyobrażałam sobie innego mężczyzny u mojego boku i dlatego zniosłam nie jedno, co powodowało, iż byłam zmęczona.

Po paru latach wspólnego życia moja praca się opłaciła i zaczęłam być w końcu szczęsliwą żoną, a moja teściowa zobaczyła, że wciąż byłam przy nim, choć było bardzo różnie, bo z górki i pod górkę.

Jednym słowem wychowałam sobie tego faceta, który też mnie zawsze kochał, ale błądził i z tego zdał sobie sprawę w końcu.

Tydzień temu jechalismy na obiad i on tak wtrącił, że gdyby miał taki rozum jak teraz, to by mnie nigdy nie skrzywdził, a ja zamilkłam i nie skompentowałam, ale było mi pochlebstwem, że opłacilo się!

Mam dwóch zieciów i nigdy się nie wtrącałam w życie i wybory moich Córek – nigdy nie komentowałam ich Mężów i nie wtrącam się w wychowanie moich Wnuków.

Nie pojawiam się w ich domach niezaproszona i zawsze szanuję ich, jako towarzyszy moich Dzieci.

Uważam, że są dorośli wszyscy i mają prawo układać sobie życie tak – jak jest im wygodnie i dobrze na tym wychodzę, ale nie zawsze tak bywa w rodzinach, bo czytamy, że teściowe potrafią zepsuć każdy związek, a ich ingerencja jest  toksyczna.

Walczę z nią nawet o miejsce przy stole. Opowiem wam o mojej toksycznej teściowej.

Wiele młodych kobiet skarży się, że ich model prowadzenia domu, wychowania dzieci jest ostro krytykowany przez zaborcze teściowe. Psychologowie tłumaczą, że konflikt teściowa-synowa ma podłoże ewolucyjne. Matka mężczyzny nie trawi wybranki syna, gdy – z jej perspektywy – nie stanowi ona dobrego materiały genetycznego dla potencjalnych potomków. Wszystko dzieje się na poziomie nieświadomym. Te dwie rywalki w rodzinie walczą o serce jednego mężczyzny. Czy konflikt jest do rozwiązania? List o kłopotach z matką swojego męża przesłała nam nasza czytelniczka.

Teściowa kontra synowa – jak na ringu
– Co powinnam zrobić? – pisze we wstępie 32-letnia Agnieszka, autorka nadesłanego listu. – Przeraża mnie wizja kolejnego, niedzielnego obiadu z teściową, ale mój mąż daje mi do zrozumienia, że bardzo mu zależy, żebyśmy poszli razem. Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, a spotykamy się od 5.

 

– To dla mnie trudna sytuacja. Nasz konflikt jest już tak zaawansowany, że nikt nie chce wyciągnąć reki. Chłodna atmosfera na spotkaniach, złowrogie spojrzenia, docinki, kąśliwe uwagi na temat wyglądu i braku dzieci: „Jeszcze ich nie macie” – to norma.

– Tydzień po świętach poszłam do psychoterapeutki – po raz pierwszy. Przy teściowej udaje, że jej nietaktowne (niejednokrotnie prostackie) zachowania mnie nie ruszają. Choć prawda jest taka, że ruszają i to bardzo mocno. Wiele razy przymykałam też oko na to, co robiła i mówiła, ale dłużej już tego nie zniosę.

– A co takiego robiła? Lista jest długa. Zachowuje się, jakbym zabrała jej syna, dosłownie wyrwała z rąk. Jeszcze przed ślubem mówiła, że nic nie jestem warta. Nie akceptowała naszego związku i odradzała Adamowi zaręczyny. Raz wykrzyczała, że mam na jego syna zły wpływ. Podkreślała, że nasz związek to pomyłka. Według niej nie pasujemy do siebie. Rościła sobie prawo do decydowania, z kim ma Adam założyć rodzinę.

– Byliśmy już razem, a ona podsyłała mu linki do profili dziewczyn na Facebooku, córek swoich znajomych. Dziewczyn – według niej idealnych. Przypominało to aranżowanie związku jak w hinduskiej rodzinie. O mały włos się przez to nie rozstalismy.

Obiadki i rosół teściowej
– Obiadki nigdy nie były rodzinne. Panująca atmosfera zakrawała na absurd – sztuczne uśmieszki i kąśliwe pytania to norma. Moje zamiłowanie do zdrowego jedzenia otwarcie krytykowała, mówiąc, że to fanaberie. Gdy u nas w domu serwowałam np.: rybę i warzywa na parze, odsuwała talerz z wykrzywioną miną. – Ja jestem zdrowa, nie muszę tego jeść. Próbowałam nabrać dystansu, więc grzecznie odpowiadałam: – Wiem, że wolisz na obiad schabowego z kapustą, ale my jemy takie obiady. U siebie gotuj, co chcesz, a my wolimy cię przyjąć po swojemu.

Nie rozumiała i prowokowała mojego męża pytaniami: Ona cię tym karmi na co dzień? Kiedyś tak nie jadałeś, więc co się zmieniło? Może dlatego ostatnio bolała cię głowa, bo jesteś niedożywiony?!

– Zaczęła przynosić swoje jedzenie, nakładała ziemniaki, nalewała rosół na talerz męża. Mnie pomijała, bo ja takich rzeczy nie jem – założyła tak oczywiście bez pytania mnie o to, czy chcę spróbować. W międzyczasie potrafiła wejść do łazienki i skomentować, że w koszu jest dużo rzeczy do prania…

– W naszym własnym domu mój mąż sadza ją na honorowym miejscu. W sumie ona sama to wymusza. Kiedyś z nią walczyłam o miejsce przy stole…. Chciałam zająć TO miejsce pierwsza, ale mąż poprosił mnie o ustąpienie – dla dobra ogółu… To wszystko brzmi, jak komedia „Serce nie sługa”, w którym grała Uma Tuhrman i Meryl Streep, ale w rzeczywistości nie jest do śmiechu ani mi, ani mojemu mężowi.

– Bardzo kocham swojego męża i wiem, że on też ma tego wszystkiego dosyć. Oczywiście, to wpływa na naszą relację. Czasem przy chwilach zbliżenia przypominają mi się jej obraźliwe słowa – „Za niska”, „Za wolna”, „Jest blondynką, zawsze ładniejsze wydawały mi się brunetki”, „Ostatnio się chyba przytyło ci się w boczkach”. Może się za bardzo zafiksowałam, może… – sama nie wiem. Nasze rodzinne życie stało się koszmarem. I widzę, że coraz bardziej wpływa to na naszą relację.

– Na sesji terapeutycznej dowiedziałam się, że ogromną rolę w budowaniu naszej relacji jest to, aby między nami – dwoma rywalizującymi kobietami – zajął stanowisko mój mąż. On przez długi czas się w ten konflikt nie angażował, trochę jakby to nie był jego problem. Tak było mu wygodniej. Teraz staramy się o tym dużo rozmawiać, a on częściej zwraca swojej mamie uwagę. Żeby mnie nie krytykowała, że nie musi mnie lubić, ale ma darować sobie chamskie odzywki. Niewiele to pomaga.

– Wiem, że miłości między mną a teściową nigdy już nie będzie. Mnie już tylko chodzi tylko o odnoszenie się do siebie z szacunkiem, by nie ranić nikogo. Chciałabym zaznaczyć granice własnego życia i ich obronić.

I co tu robić?
To sytuacja z kategorii „zrozumieć siebie nawzajem”. Czasem, w imię zachowania relacji rodzinnych, warto iść na pewne ustępstwa. Czasem lepiej przemilczeć, przeczekać, zdystansować się od sytuacji. Gdy emocje są nasilone, ciężko o dobre rozwiązania.

Znacie inne historie o relacjach między teściową i synową?

Napisz do nas: wiktoria.drozka@mamadu.pl

 

Życie na Ziemi, to wielka zagadka.

 

Znalezione obrazy dla zapytania mur chiński o wschodzie słońca

Podobno Mur Chiński najpiękniej się prezentuje o wschodzie słońca i jest wielu obserwatorów tej magii, którzy robią niesamowite zdjęcia.

Ludzkość obecnie lata w kosmos i z roku na rok wiemy o nim coraz więcej, a do tego już niedługo zamieszkamy planetę Mars, bo prace idą w tym kierunku dość szybko.

Ludzie tam polecą, ale bez możliwości powrotu i dla mnie, to jest przerażające, bo jak coś tam nawali, to oni tam umrą.

Poznajemy kosmos, ale wciąż mało wiemy o przeszłości, kiedy to ludzie bez rozwiniętej techniki wznosili potężne budowle i zastanawia jak oni to robili.

Jak powstały potężne piramidy w Egipcie z matematyczną dokładnością, albo piramidy Majów, a także jak postawiono i wyrzeźbiono potężne posągi na Wyspie Wielkanocnej.

Wciąż mało wiemy o tamtych ludziach, którzy budowali ogromne budowle w celach obronnych, albo poświęcone swoim bogom.

Oglądam sporo filmów dokumentalnych i są teorie, że te niesamowicie wielkie budowle budowało UFO, bo niemożliwością było, aby z tamtą techniką zrobił to człowiek.

Przecież nie było wówczas żadnych dźwigów i transportu ciężkich bloków skalnych, aby je ustawić tak precyzyjnie w piramidy.

To jest niepojęte, ale jeśli te budowle powstawały siłą rąk człowieka, to było to zarzynanie ludzkich możliwości i z pewnością wielu z nich po prostu nie przeżyło takiej tyranii.

Podobno Mur Chiński był budowany przez więźniów i wojskowych przez 200 lat, a przy budowie tej zginęli ludzie z głodu i wycieńczenia. Ich zwłoki były chowane kilka metrów od muru i jest to podobno największe cmentarzysko w dziejach ludzkości.

Chińczycy bali się Mongołów i dlatego ten mur powstał, ale wciąż zastanawia jak był dostarczany budulec na tak trudny, górski teren – jedna, wielka niewiadoma.

PiS chce zburzenia Pałacu Kultury, ale co zrobi z wykopaliskami geologicznymi zgromadzonymi w podziemiach Pałacu, które nie są wystawione dla zwykłego człowieka, bo takiego projektu brak (muzeum), a są to wykopaliska kości, czaszek, kamieni, narzędzi, które opowiadają o tym jak powstało życie na Ziemi.

Mówi się też po kątach, że NASA ukrywa bardzo wiele o innych cywilizacjach, które tu na Ziemi były, a więc nasze życie tutaj, to wciąż jest jedna, wielka niewiadoma.

Trzeba zadać sobie pytanie dlaczego na Ziemi tylko istnieje życie i my tu mamy tak krótki pobyt, kiedy dinozaury żyły miliony lat i dopiero wielki wybuch je pokonał.

Kto stworzył życie na Ziemi, a więc człowieka, a także ogromne oceany, florę i faunę i myślę, że to nigdy nie zostanie do końca wyjaśnione.

Obraz może zawierać: tekst

Może to był Inteligenty Projekt Pana Boga?

Znalezione obrazy dla zapytania posągi na wyspie wielkanocnej

Znalezione obrazy dla zapytania piramidy

Znalezione obrazy dla zapytania piramidy majów

Znalezione obrazy dla zapytania starozytny rzym

Mamy tylko jedno życie!

Znalezione obrazy dla zapytania życie

 

Ostrzeżenie egzystencjalistyczne

Uwaga!!!
Jeżeli ktoś powie ci,
że życie piękne jest, 
a mówiąc to,
wzruszon bardzo,
na pograniczu drżenia głosu,
to zaopiekuj się nim,
bo on chyba, kurwa, przybył z kosmosu.

Andrzej Poniedzielski

Rodzimy się i jesteśmy jak te czyste kartki, które dopiero zapisze życie i to wszystko, co na naszej drodze się wydarzy.

Oczywiście dziedziczymy jakieś cechy i geny po rodzicach i to oni od początku kształtują nas i wychowują tak, abyśmy byli dobrymi ludźmi i szczęśliwymi.

Nie wiem od czego to zależy, że jedym życie układa się wspaniale i kroczą przez nie jak po płatkach róż!

Inni muszą się całe życie o wszystko bić i nic nie przychodzi im łatwo i przyjemnie.

Należę do takiej grupy właśnie, że na każdym etapie swojego życia miałm pod górkę i to co teraz mam jest wypracowane krwawicą i nic łatwo mi nie przyszło.

Nie chcę podawać przykładów jak było mi w wielu momentach ciężko, bo szanuję teraz, co dzieje się w moim życiu, a nie jest nagorzej – aby nie zapeszyć!

Zawsze tak miałam, że kiedy byłam w końcu spokojna i szczęśliwa, to wiedziałam, że za progiem stoi tuż, tuż stres, kłopoty,  zmartwienia i dlatego teraz dmucham na zimne.

Jestem na emeryturze i mam masę czasu na rozmyślania i wspominam jak mi to życie upłynęło.

Teraz wiem, że porażki  mnie ukształtowały i stałam się mocniejsza, ale muszę bardzo uważać, aby nie dopadła mnie deprecha, do której mam skłonności!

Mimo przeróżnych doświadczeń kocham cię życie i wiem, że życie jest nowelą, której nigdy nie mam dosyć!

Na ziemi naszej są miliardy istnień, a więc miliardy historii dobrych, pozytywnych i nieszczęśliwych.

Dziś w sieci znalazłam wiersz Poniedzielskiego, który skłonił mnie do napisania tego postu i wydaje mi się, że autor wiersza musał być w złym okresie i przeżywał jakąś traumę.

Myślę, że ludzie na tej ziemi są szcześliwi i nie muszą być kosmitami, choć są i tacy, którzy głodują, nie mają gdzie mieszkać i muszą znosić wojny.

Dlatego cieszmy się z tego, co mamy i doceńmy to, że mamy swoje mieszkania, ciepłą wodę. Mamy się w co ubrać i co zjeść oraz z kim dzielić swoje życie.

Więcej nie powinno się z życia wyciskać, bo jest to grzech w stosunku do tych, którzy nie mają nic!

Tak sobie filozofuję na emeryturze!

W życiu piękne są tylko chwile – Dżem!

Jestem seniorką – już na emeryturze i mam sporo czasu na rozmyślania o wszystkim.

Czytam Internet, oglądam wiadomości, a dla równowagi w ramach ćwiczenia mózgu rozwiązuję krzyżówki, ale lubię też dobre, a raczej wybitne kino.

Nie oglądam komedii, ani horrorów, ale uwielbiam filmy psychologiczne, dramaty i trochę obyczajowe.

Jestem także pilną obserwatorką polityki, bo nijak nie umiem się od niej odkleić i z tego powodu od prawie trzech lat – cierpię katusze!

Ktoś mi powie, a po cholerę Ci ta polityka Elka, a ja odpowiem, że zależy mi na tym, aby moje Dzieci i Wnuki żyły sobie w dobrej Polsce – pukładanej w każdym aspekcie.

Aby moje Wnuki nie wsydziły się za granicą, że pochodzą z Polski zniewolnej i zepsutej – bardzo mi zależy na tym, aby były z Polski dumne.

Ale do meritum:

Na stare lata dochodzę do wniosku, że mimo paskudnej polityki jest dla mnie najważniejsze i ponad wszystko:

  • mieć rodzinę, która jest fundamentem dla wspaniałego samopoczucia i móc na rodzinie polegać,
  • mieć dach nad głową i móc w każdej chwili złej w nim się skryć,
  • mieć na emeryturze jako takie zdrowie,
  • nie ważne jest jakie mamy w domu meble i nie ubolewać, że nie dorobiliśmy się willi z basenem i luksusowych, włoskich płytek, oraz wypasionego samochodu,
  • spełniać swoje marzenia w ramach możliwości finansowych i mieć choć małe hobby,
  • od czasu do czasu pojechać na wczasy nad morze i zamoczyć stopy w naszym Bałtyku, a ci, którzy kochają góry niech wędują szlakami – oby bezpiecznie,
  • kiedy jest sezon grzybowy – pojechać do lasu i je zbierać, a potem przetworzyć i wąchać jak cudnie pachną.
  • przed pokrojeniem chleba też go powąchać i podziękować, że mamy za co go kupić,
  • uprawaić działkę i mieć na niej warzywa swojej produkcji i dużo kwiatów,
  • pojechać na Mazury i żeglować, napawając się pięknem i zapachem jezior,
  • ugotować coś pysznego i poczęstować tym swoich bliskich, albo upiec ciasto z truskawkami,
  • mieć tyle pieniędzy, aby starczało na wszystkie potrzeby i mieć odłożoną kupkę na lekarzy, bo kiedyś nastąpi ta chwila,
  • od czasu, do czasu zorganizować grilla dla rodziny i znajomych i mieć w zanadrzu ciekawe tematy, a nawet inteligentne kawały,
  • patrzeć w niebo, bo tam dzieją się cuda, gdyż chmury tworzą ciekawe obrazy, a gwiazdy są największą zagadką w kosmosie,
  • idąc na spacer obserwujmy wszystko, co dzieje się wokół, a zauważymy ludzke szczęście i nieszczęście i nie bądźmy obojętni na toczące się życie, bo jest ono piękne, ale i brutalne,
  • słuchajmy śpiewu ptaków, bo to koi skołatane nerwy,
  • powąchajmy zapach róż i uczymy się jak chodować wymagające storczyki,
  • w razie niższej formy nie zmuszajmy się do mycia okien i ścierania kurzy – wenna kiedyś wróci i zrobimy to bez wysiłku, a z przyjemnością,
  • miejmy dobre stosunki z sąsiadami, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy ich potrzebowali,
  • nie kłóćmy się o politykę – nawet w rodzine i najlepiej zmieńmy temat,

Mogłabym tak pisać i pisać, a mnie dzisiaj sprawił radość mój spacer z aparatem foto.

Będę sama przez trzy dni, bo Mąż wyjechał z kolegą w ważnej sprawie i już tęsknę!

Wyobraziłam sobie, a jak by to było gdybym już na zawsze była sama i byłoby krucho, bo dziś bez Męża nawet nie odgrzałam sobie obiadu – brak motywacji.

Poszłam w miasto i zrobiłam zdjęcia, aby zapełnić sobie czas i zniwelować tęsknotę,  a to są efekty – poczułam się dumna z tego, że pokonałam w sobie lęk przed samotnym wychodzeniem z domu po dwóch, brutalnych próbach gwałtu na moją osobę.

Pokonałam ten lęk!

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Przedświąteczne refleksje!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.
Jest czas pracy przed świętami i jest czas odpoczynku, refleksji i złapania oddechu oraz dystansu do wszystkiego, co nas trapi, denerwuje, pobudza do złości.
Jest to  czas na zastanowienie się nad tym, co jest dla mnie w tym, jedynym życiu najważniejsze.
Podchodzę do życia już mniej emocjonalnie, bo kiedy byłam pełna werwy – młodsza, często niepotrzebnie się złościłam na wiele spraw.
Wraz z upływem czasu zrobiłam się bardziej spokojna i żyję zgodnie ze sobą i niczego nie udaję.
Staram się dbać o siebie i mojego Męża, z którym w końcu tworzymy udany tandem i potrafimy z miłością spojrzeć sobie w oczy i się przytulić.
Zrobiłam stroik samodzielnie i choć talentu mi brak, to nie dałam zarobić komercji, ale jestem z siebie dumna, że mi się chciało na stare lata.
Jestem dumna z siebie, że mimo mojego wieku przygotowania świąteczne wraz z Mężem ogarnęłam i jestem z nas dumna.
Przyszedł taki czas, co mnie trochę martwi, że straciłam w ciągu roku 14 kilo na wadze i wyglądam identycznie jak mój Ojcec w tym wieku.
Jestem zdartą skórą z mojego Ojca, który w wieku 67 lat popełnił samobójstwo z niewiadomych mi powodów.
Martwię się, czy i w tym temacie upodobnię się do mojego Ojca i czy zostało mi tylko jeszcze 6 lat życia.
Kocham życie i mam nadzieję, że nic mnie tak nie przybije przez nastepne lata jak mojego Ojca i będę żyła jeszcze parę lat, bo dopiero teraz jestem najszczęsliwszą kobietą
Jak czytacie mam wiele dylematów w głowie, ale póki co, jutro spotykam się z rodziną na wspólnym śniadaniu. Odwiedzę moją chorą Mamę, a potem będę odpoczywała w swoim pokoju, które jest jakby moją wyspą, a moje Dzieci nazywają mój pokój biurem, tak jakbym wciąż pracowała.
W moim biurze są albumy ze zdjęciami, fotografie najbliższych mi osób, kominek, ulubiona lampa, dwa laptopny, biurko do pisania ręcznego i moja ulubiona kanapa, na której siedzę sobie i piszę i się komunikuję.
W moim biurze są też kwiaty i rzeźba staruszka grającego na skrzypkach i moja ulubiona mastkota.
Uważam, że każdy z nas potrzebuje swojego azylu, takiej samotni, gdzie nikt mu nie przeszkadza i gdzie można czytać książki, poezję, przeglądać Internet i słuchać swojej ulubionej muzyki.
Ja tak azyl sobie stworzyłam, a Mąż ma swój  i nie wchodzimy sobie w drogę.
Kochani! Niech te święta będą dla Was piękne i spokojne, bo dla mnie są trudne, gdyż mam chorą na raka Mamę i trudno mi wykrzesać dla niej stosowne życzenia, bo wszystko, co powiem może być śmieszne, albo okrutne.
Gdzieś w głębi duszy jestem bardzo smutna, ale muszę przez to jakośc przebrnąć, aby się nie załamać.
Czasami nie wiadomo jak się zachować i to męczy mnie najbardziej.

Jeszcze w polu tyle śniegu,
jeszcze strumyk lodem ścięty
a pierwiosnek już na brzegu
wyrósł śliczny, uśmiechnięty.

Witaj, witaj kwiatku biały
główkę jasną zwróć do słonka
już bociany przyleciały
w niebie słychać śpiew skowronka.

Stare wierzby nachyliły
miękkie bazie ponad kwiatkiem.
Gdzie jest wiosna? – powiedz miły,
czyś nie widział jej przypadkiem.

Lecz on nic nie odpowiedział,
o czym myślał? – któż to zgadnie.
Spojrzał w niebo, spojrzał w pola,
szepnął cicho: „Jak tu ładnie!”

Władysław Broniewski

 

Nie ukrywam, że jestem Seniorką!

Nie ukrywam na blogu, że już jestem Seniorką i mam swoje lata.
Właśnie te lata przeżyte są powodem do tego, że coraz częściej wspominam swoje życie.
Zaglądam do albumów rodzinnych, w których zebrało się naprawdę dużo zdjęć i nad każdym się chwilę pochylam i podumam.
Wspominam swoje dzieciństwo i chyba każdy tego doświadcza, że wspomnienia z dzieciństwa się o dziwo zatracają i w mózgu zapisane są tylko skrawki z tego dzieciństwa.
Ja nie pamiętam np. rodzinnych Wigilii – takich z Mamą i Tatą, a jedynie jedną, kiedy rodzice wygadali się, że moja Babcia od strony Ojca – popełniła samobójstwo.
Taka wiadomość dla 10 letniej dziewczynki, to był szok i dlatego to utkwiło mi w pamięci.
Nigdy swojej Babci nie poznałam, ale przez tą wiadomość często o Niej myślę.
Myślę też o tym, że kiedy opuszczamy łono naszej Matki, to tam gdzieś zapisany jest kod kreskowy, który kieruje naszym życiem i nic nie dzieje się bez przyczyny.
To ten kod mówi nam i podpowiada jak mamy w życiu postępować i jak kierować swoim życiem.
Może się mylę, że to, co przeżyliśmy w swoim życiu jest po coś!
Wiele bym zmieniła w swoim dorosłym życiu, bo wiele się zdarzyło złego, ale z wiekiem sobie tłumaczę, że widocznie się zdarzyło, aby mnie wzmocnić i dać siłę na dalsze, dane mi lata.
Teraz kiedy jestem już Seniorką mogę dać radę dla ludzi młodych, aby żyli intensywnie, sprawiedliwie, w miłości do bliskich i świata i aby nie marnowali ani jednego dnia w swoim życiu.
Jeśli cierpią na depresję niechaj zrobią wszystko, aby z niej wyjść – szkoda marnować każdego dnia!
Jeśli mają złą pracę, niechaj ją zmienią!
Jeśli żyją w złych związkach, to niechaj je zakończą i nie marnują sobie życia.
Jeśli wpadli w nałogi, to niechaj się leczą, aby wyjść na prostą, bo życie tego jest warte.
Niechaj dostrzegą to, jakim darem jest życie i warto z niego czerpać i uczyć się żyć zgodnie ze swoją wiarą, przekonaniami, a także dawać od siebie maksimum swoich możliwości.
Niechaj młodzi ludzie słuchają starszych i uczyli się od nich, oraz czerpali z nich mądrość życiową.
Ja już jestem Seniorką i znalazłam wiersz o sobie, bo mi już zostało mniej, niż więcej i dlatego kocham każdy dany mi dzień.(Wiersz poniżej).
Jak pisze mi moja ukochana „A” – biorę już urlop od życia i już nie liczę godzin, ni lat, bo to życie przemija – a nie ja!
Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Dziewczynka, którą kiedyś byłam,
Odwiedza mnie czasami w snach.
Częstuje dropsem lub agrestem
I patrzy na mnie, jakoś tak….
Z niedowierzaniem w piwnych oczach,
W zdumieniu tak dziecinnym trwa,
Jakby nie mogła w to uwierzyć,
Że … ja – to ja,
Że ja – to ja.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
Dokładnie i solidnie.
Każda dziewczynka to przechodzi,
A potem… trochę brzydnie.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
I cofnąć go nie można.
Pamiętaj o tym,
Wróć do mamy.
Na przyszłość bądź ostrożna.

Z pożółkłej starej fotografii
Uśmiecha się znajoma twarz;
Zabawne jasne warkoczyki,
A w oczach ten bezczelny blask.
Pamiętasz? – pyta – tamte wiosny,
Wagary, flirty, pierwsze bzy,
I tego, który kochać nie chciał,
Więc dotąd się, za karę śni.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
I depcze nam po piętach.
On jakoś nie zna się na żartach,
Na żadnych sentymentach.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
Najlepiej jak potrafił.
A ty – ty wiecznie uśmiechnięta
Na starej fotografii.

W codziennym życia kołowrotku,
Wciąż zrywa mi się jakaś nić,
Więc trzeba wiązać koniec z końcem
I mimo wszystko jakoś żyć.
W pośpiechu, podle, podle, bez nadziei…
Z dnia na dzień przeżyć byle jak,
A nocą pytać aż do świtu
I po co tak? I na co tak?

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak gości,
On nie ma złudzeń, ani pytań
I żadnych wątpliwości.
Bo czas nie pyta
Tylko płynie
I twarze wokół zmienia,
Aż nagle widzisz
Jak go mało
Zostało do stracenia.

Magda Czapińska

Jesienna chandra, a może tylko proza życia!

Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień
Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń…
Nie słyszałem, by skończyło się inaczej.

Żyj
Jakiś sens przy tym miej
Bowiem żyć, samo żyć – nie wystarczy za sens.

Miej nadzieję na szczęście
Powiedzmy od września…
Miej nadzieję…… i na tym poprzestań.

Andrzej Poniedzielski

Budzimy się i mamy nadzieję na dobry, spokojny dzień.

Robimy sobie kawę i zasiadamy wygodnie w fotelu, by się kawą rozkoszować.

Niestety, ale życie często zaskakuje, bo nagle drzwiami i oknami włażą życiowe zdziwienia.

Dziwimy się, że ktoś i gdzieś nas obsmarował, potępił, ocenił, naubliżał, nie znając faktów, a także oplotkował.

Nagle kawa nie smakuje, bo za dużo negatywnych bodźców wytrąca nas z normalnego funkcjonowania, a w duszy zbiera się gorycz i złość.

Nie wiadomo jak się bronić, aby po drodze komuś też nie naubliżać, nie nawymyślać, a zachować się z klasą i dystansem oraz zachować się przyzwoicie.

Możemy znieść wiele upokorzeń, ale pewnego dnia się przeleje i popadamy w stan depresyjny, bo nie godzimy się z tym wszystkim, co inni nam robią.

I ja taki dzisiaj dzień miałam, że dwie godziny przepłakałam – ciurkiem leciały mi łzy, bo jestem bezradna wobec zacieśniającej się wobec mnie ośmiornicy niczym sycylijskiej.

Moją chandrę dopełniły do tego wydarzenia w moim kraju, który tonie w lawinie kłamstw i łamania Konstytucji!

Nie da się już oddychać w tym kraju i ratują mnie takie, moje luźne myśli, które na blogu prezentuję:

Nie są one wysokich lotów, ale oddają to, co mnie cholernie boli, że Polska teraz, to obdartusy Europy!

Morał z życia jest taki, że jeśli nie wiesz o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o kasę i w polityce i w życiu zwyczajnych ludzi!

W PiS-e, to już Korea!
Mazurek wyznacza, kto może
iść do TVN-u!

Co to za władza, taka butna i harda – staje przed nami, która rżnie w gacie i zasłania się policją i barierkami?

Myślisz, że jesteś prawnie czysty jak łza?
Nic już nie gwarantuje, że nie czeka na Ciebie i Ciebie – więzienna cela!

Niemcy Polskę obserwowali – poszli do wyborów i mądrze wybrali!

Polsko, moja Polsko – cóżeś Ty za Pani, że dorwali się do władzy – głupcy i tyrani!

Nie ma Prezydenta i nie ma Premiera, gdyż tym krajem rządzi – ta mała cholera!

Waszczykowski, głupol „kce” rezygnować z rosyjskiego gazu!
Ludzie! Kupujcie butle gazowe, bo Putin zakręci kurek!

Taka jest prawda!
„Ucho Prezesa”, to już nie jest kabaret.
„Ucho Prezesa”, to brutalna prawda!

Kiedy będzie „SKOK” pisowców na PKO BP ?

Wiecie co mi mój Mąż zrobił?
Jadł kolację w moim pokoju i włączył TV1!
To był jego błąd! O mało mu pilotem nie przywaliłam!