Archiwa tagu: życie

Co mi panie dasz w ten niepewny czas?


Na kanale TVN24 „Superwizjer” wreszcie pokazał nam całe oblicze pandemii na świecie!

Kochani – jest strasznie – po prostu strasznie!

Nie ma słów by to opisać i skomentować!

Ludzi zmarłych pali się w śmietnikach, albo przetrzymuje w przewoźnych kostnicach!

Chowani są w zbiorowych grobach, a umarłych nikt nie żegna, nikt ich nie zabiera do grobów rodzinnych!

Brakuje wszystkiego – dosłownie wszystkiego, a lekarze szybciej ratują osoby młode, bo starych nikt ratować nie chce z braku respiratorów!

Z tego względu lekarze i pielęgniarki na całym świecie mają z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia!

Miasta umarły, bo w USA z powodu pandemii odeszło już ponad 400 tysięcy ludzi, a 4 miliony straciło pracę!

W krajach biedniejszych miasta i wioski zamieniły się w umieralnie, bo nikt tam nie dociera z pomocą, gdyż to jest niemożliwe.

To tak piszę po krótce i zadaję sobie pytanie dlaczego wysoko rozwinięta medycyna nie radzi sobie z tym wirusem, który nas zabija!

Kto za to odpowiada, bo może ktoś stwierdził, że jest nas za dużo na tym świecie i oto jest czas na selekcję – masoneria?

Ludzkość chce za chwilę lądować na Marsie, a mimo to COVID-19 wciąż jest wielką tajemnicą dla lekarzy, naukowców i znawców od epidemii!

Wszyscy drżymy o siebie, a zwłaszcza seniorzy, ale i o naszych bliskich, bo wirus grasuje i nie zasnął, a wręcz odwrotnie – jesienią się wzmocnił!

Z powodu tego wielkiego nieszczęścia jakie nas spotkało – my wszyscy się zmieniliśmy!

Oddalił nas ten wirus od siebie, bo miliony ludzi są zamknięci w swoich domach, a w Polsce z dnia na dzień rośnie liczba chorych i za chwilę przekroczymy 10 tysięcy, a premier tego kraju mówił, że pandemia jest w odwrocie i tak samo gada ten wielki Trump – światowy idiota!

My emeryci, którzy przeżyli komunę, potem transformację zamiast cieszyć się emeryturą i spokojnym życiem, to drżymy ze strachu!

Ja stałam się płaczliwa i mam często w oczach łzy, bo tacy wrażliwcy jak ja, wszystko przeżywam mocniej!

To jest moja zguba, ale nie potrafię się zmienić i nałożyć na siebie zbroi!

Na te czasy słucham poniższej produkcji, która rozwala mnie na łopatki, ale słucham bo jest tak bardzo prawdziwa!

„Bajm”

„Co mi Panie dasz, w ten niepewny czas?
Jakie słowa ukołyszą moją duszę, moją przyszłość, na tę resztę lat?
Kilka starych szmat, bym na tyłku siadł.
I czy warto, czy nie warto, mocną wódę leję w gardło, by ukoić żal”

Uciekam w filmy także i dziś obejrzałam przecudowny film z Anhonym Hopkinsem, który dla mnie jest aktorem wielkim!

Tytuł filmu to „Cienista dolina” zrealizowanym w 1993 roku!

Bohaterami filmu są angielski pisarz, C.S. Lewis (Anthony Hopkins) i Amerykanka , Joy Gresham (Debra Winger).

Joy po rozwodzie z mężem, który jest alkoholikiem przyjeżdża do Anglii, gdzie poznaje Lewisa.

Pobierają się by kobieta wraz synem Douglasem mogła zostać w Europie.

Z początku małżeństwo to funkcjonuje jedynie na papierze.

Jednak gdy okazuje się, że Joy jest śmiertelnie chora, Lewis zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że naprawdę ją strasznie kocha.

Była to dla profesora jedyna miłość, jaką przeżył w swoim życiu, a ja chlipałam znowu przez pół filmu!

Co nam przyniesie jutro – tego nikt nie wie!

Trzymajcie się!


Debra Winger - Zdjęcia - FDB

 

Filozoficzne o życiu człowieka!

Na swoim blogu często poruszam tematy o seniorach, gdyż sama się do nich zaliczam!

Mamy za sobą przeżyte lata i w naszym życiu różnie bywało, bo każdy z nas coś przeżył!

Były to chwile bardzo szczęśliwe, ale bywały też złe, mroczne, niepożądane, które mamy w swojej głowie – w pamięci!

Niektórym ludziom udało się przejść przez życie bezboleśnie, bo wszystko – na każdym etapie im się układało!

Moja śp. matka opowiadała mi, że groził mi poród kleszczowy, bo mi się na ten świat nie spieszyło!

Tak jakbym w łonie matki czuła, że moje życie będzie trudne i ze wszystkim, co mnie spotka będę musiała walczyć i tak właśnie  było, bo nawet będąc na emeryturze muszę walczyć o swoje!

Wielokrotnie na blogu opisywałam swoje doświadczenia choćby o tym, że ojciec zabrał mi dzieciństwo i młodość, bo byłam workiem treningowym.

Nie chcę być nuda więc  napiszę tylko, że nic mi w życiu łatwo nie przyszło!

Czasami się zastanawiam nad tym jak moje doświadczenia, często cholernie przykre i bolesne na mnie wpłynęły!

Jakim jestem po tym wszystkim człowiekiem, kobietą, matką, żoną i babcią i dochodzę do wniosku, że to wszystko, co przeżyłam zrobiło ze mnie człowieka dobrego, bo wszystko było po coś!

Patrząc na małżeństwo moich rodziców marzyłam, aby moja rodzina była lepsza!

Może nie wszystko się udało, ale jestem dumna z moich, szanowanych w społeczeństwie dzieci, z których jestem bardzo dumna!

Nie zawsze jest tak, że dziecko bite w dzieciństwie potem bije swoje dzieci!

Nie zawsze jest tak, że córka pijanej matki, też będzie piła i takich przykładów jest bardzo dużo.

Uważam, że moje przeżycia mnie ukształtowały i potrafię wykrzesać z siebie empatię do drugiego człowieka.

Przede wszystkim nie potrafię się kłócić z nikim – nawet o swoje, bo mi język staje w gardle i brakuje mi słów!

Dziś mnie totalnie rozwaliła wiadomość, że matki, które urodziły w czasie pandemii już od kilku miesięcy nie są wpuszczane na oddział, na którym leżą ich dzieci przytulane przez pielęgniarki!

Wyobraziłam sobie, że te dzieci na starcie pozbawione są jakże ważnej dla nich łączności z matką, jej dotykiem, głosem i zapachem.

Rozwala mnie bardzo często los poszkodowanych, pominiętych, biednych, opuszczonych i wiem jedno:

Moje przeżycia sprawiły, że bardziej rozumiem ten świat i ludzi żyjących na Ziemi!

Potrafię być krytyczna, ale w granicach dobrego wychowania, a także empatyczna, bo wiem, że każdy człowiek, to osobna historia i trzeba potrafić znaleźć symetrię i wspólny mianownik!

Do napisania tej notki skłonił mnie tekst znaleziony na FB:

„Nie.
Niczego nie żałuję. Bo nawet największe bagno z przeszłości nauczyło mnie jak ponownie do niego nie trafić. Bo życie nie jest różową, słodką bajką, pełną wróżek i lukrowanych jednorożców.
Życie to nie opowieść o księżniczce, księciu i zamku w chmurach… Bo życie to egzamin.
Egzamin z mądrości.
Z dojrzałości.
Z empatii.
Z miłości.
Z przyjaźni.
Z odpowiedzialności.
Z cierpliwości.
Z wyrozumiałości.
Egzamin z bycia człowiekiem, a nie tylko chodzącym przewodem pokarmowym…
Dlatego właśnie nie żałuję wszelkich pomyłek, potknięć, upadków, urazów i zadrapań życiowych.
Bo te „pomyłki” i „rany”, zrobiły ze mnie cholernie silnego człowieka…
Ale tak na serio.
Tak na poważnie.
Lubię tę swoją drogę…
Z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością.
Bo przecież to moja trasa… moje przeznaczenie.”

~ Misss G

Empatia, Serce, Miłość, Dobroczynność, Poparcia Pojęcie Ręka Rysujący Odosobniony Wektor Ilustracja Wektor - Ilustracja złożonej z spok, pomoc: 128559028

Kiedy kobieta musi być silna!

Obraz może zawierać: tekst

Od czasu do czasu trzeba zrobić porządek w swoim życiu, aby po prostu być szczęśliwą i moją dewizą od jakiego czasu jest powyższy cytat.

Nikomu nie lubię wchodzić z butami do życia i nie pozwolę, by inni wchodzili w moje, bo nic im do tego!

Nikt nie ma prawa mnie oceniać, osądzać, pisać o mnie obraźliwe rzeczy, bo ja jako człowiek staram się żyć uczciwie, a zaściankowe ploty na mój temat, a takie są – mam w głębokim poważaniu!

Spójrzcie na siebie i zróbcie sobie rachunek sumienia!

Został przy mnie Mąż, choć wiele razy mieliśmy się rozstać, a także zostały przy mnie moje Dzieci, a więc, to mi zupełnie do szczęścia wystarczy!

Mam także parę znajomych kobiet, z którymi w każdej chwili mogę się spotkać na kawę i rozmówki damskie przy kawie.

Niedawno odezwała się do mnie koleżanka, która wróciła z Ameryki i po śmierci swojego Męża odnowiła ze mną kontakt!

Dzwoni i pisze, a że kupiła sobie mieszkanie w moim mieście, to zaprasza mnie do siebie, bym zobaczyła jak się urządziła!

Wszystkim kobietom na świecie życzę tylko szczęśliwego życia, bo tym młodszym i tym starszym.

Aby ich związki układały się jak najlepiej, ale nie możemy się okłamywać, bo wiele kobiet cierpi z powodu męża, konkubenta, kiedy na te starsze lata ich związki się rozpadają i czytamy:

„Mąż odszedł do 43-letniej kobiety po 35 latach małżeństwa. Oto moje wnioski.

Mój były mąż i ja byliśmy małżeństwem przez 35 lat i nawet świętowaliśmy koralową rocznicę. Uważa się, że do tego czasu małżeństwo powinno być naprawdę silne, dlatego nazywają tę rocznicę „koralową”.

Jednak zamiast tego dowiedziałam się, że mój mąż wyjeżdża do innej kobiety, która jest prawie 20 lat młodsza ode mnie. Przyznaję, że na początku nie było to łatwe, ale w końcu zdałam sobie sprawę, że wyjdzie mi to na lepsze.

Spojrzałam wstecz na swoje życie i doszłam do następujących wniosków, którymi chcę się z wami podzielić. Dalej o nich opowiem.

Bądźcie egoistkami. Jak większość kobiet, starałam się, by wszystko było dobre przede wszystkim dla mojego męża i dzieci. Dlatego też moje zainteresowania musiały zostać porzucone, ponieważ przez większość czasu „służyłam” swojej rodzinie, aby była ona zawsze pełna, czysta i zdrowa.

Czy mąż i dzieci to docenili? Nie, bo to były moje „obowiązki”, które zawsze robiłam. To nie jest w porządku. Nie bój się być egoistą, jeśli nie chcesz zostać sługą.

Poszerzcie swoje horyzonty. W moim małżeństwie wszystko kręciło się wokół mojego męża, jego życzeń. Taka kobieta jest bardzo wygodna dla mężczyzny, ale on nie jest nią zainteresowany. A co dobrego jest w tym, że nie ma o czym rozmawiać poza barszczem, który ugotowałaś na kolację.

To ważne, aby mieć jakieś własne hobby i plany. Zacznij czytać więcej, zapisz się na niektóre kursy, weź udział w różnych wydarzeniach, a wtedy zdasz sobie sprawę, że…

Mężczyzna nie jest najważniejszy. Wiele kobiet boi się samotności i trzyma się swoich mężczyzn do końca. Jednak czy to jest tego warte? Życie pod tym samym dachem co człowiek, który cię nie docenia, to wątpliwe „szczęście”.

I nie ma potrzeby bać się też plotek. Lepiej pracuj nad sobą i swoim życiem, a wtedy nie będziesz żałowała, a będą Cię podziwiać.

Koniec oznacza koniec. Nie zabieraj mężczyzny, nawet jeśli cię o to poprosi. To dorosły człowiek i powinien był zrozumieć konsekwencje swojej decyzji. Jeśli nie zrozumiał, to po co ci taki kot, który odchodzi i wraca? Warto szanować siebie i nie wybaczać zdrady.

Wnioski są pozornie proste i wiele osób prawdopodobnie już wielokrotnie to wszystko czytało. Jednak jedno to czytać, a drugie to faktycznie zastosować się do tych rad.”

https://planetapolska.com/rozrywka/1910-maz-odszedl-do-43-letniej-kobiety-po-35-latach-malzenstwa-oto-moje-wnioski?fbclid=IwAR1t0rTRcgUNqQer0VDYIB8nZC3mDiF5R1kqc0VYFVqIZ6JV9OgZ3wxexz4

Kobieta zdradzona

Główne zdjęcie: google grafika!

Każdy dzień, to niespodzianka!

KOCHAM CIĘ, ŻYCIE – droga życia 3 - Scenariusz Życia

Uwielbiam twórczość Andrzeja Poniedzielskiego i do dzisiejszego, mijającego dnia pasuje mi jak ulał ten oto wiersz!

Dlaczego – wyjaśnię!

Życie

Andrzej Poniedzielski

Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień
Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń…
Nie słyszałem, by skończyło się inaczej.

Żyj
Jakiś sens przy tym miej
Bowiem żyć, samo żyć – nie wystarczy za sens.

Miej nadzieję na szczęście
Powiedzmy od września…
Miej nadzieję…… i na tym poprzestań.

Ktoś niedawno mnie zapytał, czy nie nudzę się na emeryturze?

Nie – nie nudzę się, bo nareszcie nigdzie nie muszę się spieszyć i robię w danej chwili, to co mi akurat pasuje i na co mam ochotę.

Przyznam się, że dopiero teraz śpię spokojnym snem i bywa, że budzę się o 10 rano oczywiście.

Potem kawa, prysznic i drobne prace w domu jak ugotowanie obiadu, posprzątaniu i takie tam babskie roboty!

Jeśli dane jest  nam jeszcze żyć, to budzimy się na nowy dzień, jak na czystą kartę niczym jeszcze o poranku nie zapisaną.

Nie mamy pojęcia, co ten dzień nam przyniesie, bo czy to będą dobre zdarzenia, ale czy też złe, bo życie jest nieprzewidywalne.

Mój dzisiejszy dzień zapowiadał się więc rutynowo, ale po południu odebrałam telefon i co się okazało?

Dostałam cudowną wiadomość, że do teraz jeszcze nie ochłonęłam i stwierdzam, że lubię takie dni, kiedy niosą ze sobą coś pięknego, niespodziewanego  i zaskakującego!

Nie mogę jeszcze tego zdradzić, ale musicie wiedzieć, że jestem szczęśliwa.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała o polityce.

Chyba wycofano Małgorzatę Kidawę – Błońska z kandydatki na Prezydenta Polski.

Właściwie ta informacja mnie nie zaskoczyła, ale naprawdę szkoda mi tej kobiety, bo to własna partia zrobiła jej ogromną krzywdę nominując ją!

Od razu wiedziałam, że Pani Małgorzata nie da sobie rady, bo jest po prostu za mało błyskotliwa, bez charyzmy i za grzeczna na to stanowisko.

Platforma Obywatelska pogubiła się już ponad 5 lat temu i do dzisiaj nie potrafi się pozbierać i jeśli tak będzie dalej, to PiS dalej będzie krzywdził nasz kraj – bezkarnie go grabiąc przy pomocy długopisu Adriana.

Jutro się okaże na kogo PO postawi i apeluję, by Trzaskowski nie zostawiał Warszawy, której przysięgał, a Sikorski nie podłoży się będąc eurodeputowanym.

PO ma w swoim szeregu świetną Izabelę Leszczynę, której kompletnie nie docenia!

Moje miasto mówi Wam dobranoc!

Obraz może zawierać: niebo, noc i na zewnątrz

 

Słodkiego, miłego życia w 2020 roku!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Powyższe postanowienia noworoczne ktoś napisał i puścił do sieci.

Nie wiadomo czy to jest prawda, czy jest to fejm napisany pod publiczkę.

Nieważne, ale po przeanalizowaniu uśmiech pojawia się na twarzy!

Jest tak jakbym to ja pisała i co roku swoje postanowienia modyfikowała 😀

Nie robię więc żadnych postanowień na kolejny rok, gdyż jestem niesystematyczna i nie chcę się dobijać jeśli bym nie dotrzymała danego sobie słowa i byłoby mi głupio po prostu!

Wiem czego mi potrzeba, bo może mogłabym codziennie wychodzić na spacery, gdyż moja kondycja jest dość słaba!

Przypominam sobie naszego znajomego, który codziennie spacerował nad naszym jeziorem i myślałam, że ma super kondycję, a ten z dnia na dzień sobie umarł!

Zresztą spacery nie są moją mocną stroną, ponieważ bardzo mnie spacerowanie nudzi – okropnie nudzi.

Do tego dochodzi fobia przed wychodzeniem z domu spowodowana bardzo przykrymi doświadczeniami i mam to co mam!

A więc spróbuję sobie postanowić, że dwa razy w tygodniu potańczę sobie w domu w rytm dobrej muzyki tak, aby nikt tego nie widział – może się uda wzmocnić  oddech i mięśnie ha ha – ale nie obiecuję.

Zapomniałabym mimo wszystko, że zamierzam w dalszym ciągu codziennie umieszczać notkę na moim blogu, bo to sprawia mi frajdę i zmusza do myślenia w obserwacji różnych zdarzeń i zachowań.

Po polityce będę nadal jechała i obojętnie czy po prawicy, czy też opozycji!

Staram się być obiektywna w stosunku do każdej ze stron, a dziś napiszę, że opozycja jest jak ciepłe kluchy, a więc PiS sobie jeszcze porządzi i do końca zdewastuje demokrację w Polsce.

Martwi mnie bardzo los naszej Ziemi, bo wszystko idzie ku złemu.

Płoną lasy deszczowe i lasy w Australii, ale cóż ja mogę na to poradzić?

Dzisiaj powtórzono orędzie Angeli Merkel, która w prostych słowach powiedziała, że jest już po sześćdziesiątce i zmiany klimatu jej nie dosięgną, ale zaznaczyła, że to młodzi muszą zacząć walczyć o swój dom!

Tak więc jest i ze mną, ale bym chciała, by moje Wnuki nie wdychały smogu, który w Polsce jest największy w krajach europejskich!

Czego nie żałuję?

Całe, dorosłe życie miałam ogromne kłopoty ze snem, co mnie wyniszczało, a teraz śpię czasami nawet do 10 i kompletnie nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.

Co możemy jeszcze zrobić dla siebie za Dorota Zawadzka, z którą dzisiaj się wybitnie zgadzam:

  1. Znajdźcie więcej czasu dla siebie.
  2. Pozwólcie sobie na nudę, na robienie „nic”.
  3. Cieszcie się tym co wokoło „tu i teraz”.
  4. Sprawiajcie sobie drobne przyjemności i nie czujcie winy z tego powodu.
  5. Polubcie rutynę i zwykłą codzienność.
  6. Zadbajcie o znajomych i przyjaciół.
  7. Uczcie się nowych rzeczy i starajcie się czerpać z tego radość.
  8. Przyjmujcie komplementy z wdzięcznością.
  9. Uśmiechajcie się częściej.

Znalezione obrazy dla zapytania lasy deszczowe płoną

Niech każdy żyje jak chce!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Po 28 latach odwiedziła mnie dawna koleżanka z czasów słusznie minionych.

Nie pamiętam jak się poznałyśmy, ale od czasu do czasu się odwiedzałyśmy na wspólną kawę.

Była mężatką z dwojgiem małych dzieci, ale ten mąż był szalony i kochał życie.

Pędził jak wiatr i z tego pośpiechu wpadł w poślizg i zginął w wypadku samochodowym.

Po paru latach poznała kogoś i z nim wyjechała do Ameryki.

Dzieci zostały w Polsce, ale ona pomagała im finansowo, bo oboje w tej Ameryce pracowali.

Kiedy osiągnęli wiek emerytalny postanowili wrócić do Polski i stało się nieszczęście, bo drugi mąż jej zmarł nagle!

Kupiła mieszkanie i wróciła do korzeni – bliżej dzieci.

Po żałobie, kiedy się otrząsnęła zaczęła żyć aktywnie, a więc chodzi na spacery codziennie i ćwiczy na powietrzu na sprzętach dla seniorów, które u nas są.

Wpadła do mnie i zaczęła mi grozić, że będę musiała z nią wędrować, a ja zdrętwiałam. bo strasznie nie lubię, kiedy ktoś stara mi się zburzyć mój, intymny mały świat.

Grzmię na lewo i na prawo, że jestem domatorką i zawsze taka byłam, a tu poczułam presję, która mi nie odpowiada.

Jestem asertywna i zakomunikowałam, że się nie dam wkręcić w te spacerki i o ile widzę koleżankę u siebie na kawie i pogaduchach, to spacerki odpadają.

Ja sama decyduję o sobie i czasami mam zryw i wychodzę z domu na samotny spacer z aparatem foto, ale to jest bez presji!

Podziwiam kobiety w moim wieku, które chętnie spotykają się w  jakiś klubach i działają, a także chętnie spacerują z kijkami, albo wyjeżdżają do sanatorium, czy też wczasy!

Biorą czynny udział w różnych imprezach i tańcują na parkiecie, a także gotowe są na nowe miłości i podrywy i takich seniorek jest naprawdę dużo, a ja jestem jakiś odmieniec!

Kocham swój dom, kocham mojego Męża i Dzieci, Wnuki i w zasadzie mam wszystko i nie gonię za przygodą, bo wszystko mam!

Kiedy byłam młoda, to zawitałam do wielu, ciekawych miejsc w Europie, gdyż zakochałam się w Paryżu na zawsze, a teraz moim oknem na świat jest Internet i to mi wystarcza.

Po zabieganym życiu – odpoczywam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że te spacerki z koleżanką by mnie wzmocniły kondycyjnie!

Może zmienię zdanie, ale Mąż się śmieje, bo wie, że nie wychodzę z domu bez potrzeby załatwienia czegoś ważnego.

A jak jest z Wami?

Znalezione obrazy dla zapytania koleżanki seniorki

Eutanazja powinna być przywilejem!

 

Znalezione obrazy dla zapytania osoba starsza

Mamy następny kłopot w rodzinie z osobą starszą, choć z Mężem już też jesteśmy starszymi osobami.

Tak jest ten świat ułożony, że w czasie naszej starości – starzeją się nasi rodzice.

Jest noc i w ciągu niej po 3 razy dzwoni matka Męża, bo skoczyło jej ciśnienie, a wówczas zachowuje się dziwnie i koniecznie musi ktoś do niej przyjść, by ją wyciszyć i ewentualnie podać leki, bo sama zapomina!

Potrafi zadzwonić do wszystkich, starszych członków rodziny, bo nawet do wnuków, których numery ma w telefonie.

Jesteśmy cierpliwi i Mąż oraz jego brat matką się opiekują, ale sytuacja jest coraz bardziej przygnębiająca.

Mąż jest na każde skinienie i brat także, ale widzę jak są już zmęczeni, gdyż oboje jeszcze pracują i to ciężko, a te zarwane noce wysysają z nich energię.

Z dnia na dzień jest coraz gorzej, bo teściowa zaczyna zapominać i chowa rzeczy, a potem zapomina gdzie, albo zaczyna przypalać garnki.

Proponowałam Mężowi, aby zatrudnił opiekunkę, aby przypilnowała regularnych posiłków,  a także by brała leki, które także chowa, albo wyrzuca.

Teściowa jest wdową dobrze po 80-tce i naprawdę chorowała zawsze, bo była całe życie hipochondryczką, ale teraz zaczęła się masakra i nijak nie wiadomo jak rozwiązać problem, skoro nie życzy sobie opiekunki.

Prawie cała rodzina jest włączona w pomoc, by nie czuła się samotna, głodna i odrzucona, ale to wszystko za mało dla starszej pani.

Jakże często budzę się w nocy i zauważam, że nie ma Męża, ale wiem, że On śpi u swojej Mamy w opakowaniu, bo ta się uspokaja i też zasypia.

Gotować dla siebie już nie musi, bo moja Córka przywozi dla niej obiady ze szkoły – zresztą bardzo dobre, ale trzeba pilnować by zjadła, gdyż jest chuda jak szczypior!

Bardzo współczuję Mężowi, gdyż widzę jak bardzo chce jej pomóc i jest na każde Jej zawołanie, ale płaci to swoim zdrowiem, kiedy i jemu ciśnienie skacze i kiedyś może zapłacić za stres i nie przespane noce.

Jesteśmy już skrzypiący i tak patrzeć na starszego rodzica zastanawiamy się kiedy nas dopadnie starość po całości i jak nami się zaopiekują bliskie osoby!

Myślę, że ludzie starsi już wiekiem dość często zastanawiają się jak to będzie za parę lat, kiedy nagle staniemy się bezradni i warzywem skazani na pomoc innych ludzi.

Wiele razy pisałam na blogu, że jestem zwolenniczką eutanazji, do której powinien mieć każdy prawo, kiedy nie ma się zamiaru skazywać bliskich na męki!

Kiedy się nie chce skazywać na zmienianie brudnych pamperów, co jest wbrew człowieczeństwu i każdy powinien mieć wybór jak zakończyć swoje życie.

Mam 63 lata, a już wybiegam w przyszłość, że mogę zachorować na raka, na demencję starczą i na wiele innych chorób i powinnam mieć możliwość, aby uwolnić od siebie bliskich.

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym podciąć sobie żyły, czy też się powiesić, ale dopuszczam śmierć po wzięciu dużej dawki leków!

Eutanazja nigdy w Polsce nie będzie zatwierdzona, ale jeśli ktoś ma pieniądze, to może się jej poddać w Holandii chociażby!

Póki co musimy mieć cierpliwość dla Mamy mojego Męża, która  żyje w swoim świecie, bo chce żyć!

Ja pamiętam czasy PRL-u!

Wpis ten dedykuję ludziom starszym i także młodym.

Starszym by sobie przypomnieli jak żyliśmy w Polsce za czasów PRL-u, a młodszym chcę pokazać jakie to były czasy Waszych Rodziców!

Pamiętam rok 1963, kiedy to z Rodzicami przyjechałam do mojego, małego miasta.

Pamiętam, że Ojciec otrzymał mieszkanie bardzo ładne, bo z dużym przedpokojem i dużą kuchnią, a także z dwoma sporymi  pokojami oraz dużą łazienką.

Niestety, ale to były czasy, kiedy w każdym pokoju stał piec, w którym paliło się węglem, a aby nagrzać wodę do kąpieli trzeba było napalić także w kotle stojącym w łazience.

Aby Mama mogła ugotować obiad, to także rozpalała piecyk na fajerki i dopiero można było coś ciepłego ugotować.

Mieszkaliśmy blisko jednostki wojskowej i my dzieci z podwórka byliśmy wpuszczani do tej jednostki po fanty.

Dostawaliśmy od kucharzy kawę z cukrem w kostkach i wojskowe suchary – ale to była pycha!

Taka była rzeczywistość i z pewnością wielu z Was, to pamięta  i sporo zdjęć poniżej!

Trzeba tu oddać hołd naszym Rodzicom, że dawali radę i przeprowadzili swoje dzieci ku lepszemu i wygodniejszemu  życiu.

Ojciec ponownie dostał mieszkanie już w nowych blokach.

Na tamte czasy to były nowoczesne mieszkania i jak się wszyscy cieszyliśmy, że wszędzie były już kaloryfery, a także kuchenka do gotowania na gaz.

O ile dobrze pamiętam, to za czasów PRL, każdy dorosły musiał pracować, bo inaczej służby sprawdzały zatrudnienie, a niepracującego nazywano „niebieskim ptakiem.

Na rynku nie było za dużo do wyboru i wszystkie rodziny miały prawie tak samo urządzone mieszkania w bardzo podobne sprzęty i akcesoria.

Płace były także jednakowe, bo wg. wykonywanej profesji wszyscy pracujący mieli te same pieniądze.

Wszystkie księgowe miały taką samą stawkę i także np. sprzątaczki i było sprawiedliwie!

Pytanie mam do ludzi nobliwych – jakie są Wasze wspomnienia z tamtych lat?

A teraz coś o dzieciakach z tamtych czasów:

Tekst z netu:

„Jak my to przeżyliśmy?

O urodzonych przed Rokiem Pańskim 1980

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 50-, 60-, 70-tych XX wieku, nie możecie dzis uwierzyć, że w ogóle ten czas mogliście przeżyć!
Dlaczego? A dlatego, że:

-jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych
-nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę…)
-buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z “Wyborową” na czele dały się bez trudu otworzyć, a ciekawość to przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?
-drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza że nikt nie słyszał o zamkach antydziecięcych…
-do jazdy na rowerze nikt w życiu nie wkładał kasku ochronnego (podobnie na nartach albo wrotkach)
-wodę piło się z kranu, a nie hermetycznych butelek i temu podobnych…
-pierwsze samochody budowało się z pudeł albo skrzynek po kartoflach, i podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach…
-rano wychodziliśmy z domu, by pojść się pobawić, a musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie
-nikt nie wiedział, gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki, a sprawne budki telefoniczne można było policzyc na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy sobie…)
-człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego powodu
nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni…
-jedliśmy keksy, czekoladę (też czekoladopodobną), chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co – i co? – i nikt nie był przesadnie gruby…
-piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł…
n-ie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programow w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera, internetu, a mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!
-po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodzicow (oni nie musieli nas przywozić i odwozić) – jak to było możliwe?
-wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i temu podobne – i co?- przepowiednie też się nie sprawdziły. Robaki nie żyły w naszych żołądkach, a kijami nie wyłupiliśmy rówieśnikom zbyt wielu oczu…
-niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad
-jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć…

Ewa i Dawidek (01.09.2003)”

https://www.rodzice.pl/temat/jak-my-to-przezylismy/

 

Obraz może zawierać: napój i tekst

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 1 osoba, sypialnia i w budynku

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: deser i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst i jedzenie

Obraz może zawierać: 2 osoby, mem i tekst

Znalezione obrazy dla zapytania telewizor neptun

Nigdy nic nie wiadomo!

Jest takie przysłowie, że gdybyś wiedział, że się przewrócisz, to byś sobie usiadł!

Nasze życie to wielka zagadka i nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co za sekundę może się wydarzyć!

Możemy w ciągu sekundy skaleczyć się nożem gotując obiad i możemy się przewrócić i złamać nogę, czy też rękę.

Nigdy nie przewidzimy, że oto wychodzimy z domu i możemy nigdy do niego nie wrócić!

Nie zdajemy sobie sprawy z tego ile na nas czyha i dobrze, bo byśmy wariowali.

Piękne Mazury i tam wypoczywał z rodziną i żoną polski reżyser Piotr Wożniak – Starak, mąż dziennikarki Agnieszki Szulim.

Był wieczór i wyszedł z kawiarni z kobietą  – wsiedli do wypasionej motorówki.

Nie przewidział, że to będzie jego ostatni rejs i w ciągu sekundy podczas nieszczęśliwego manewru oboje znajdą się w jeziorze.

Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić tego, co tam za tragedia się działa!

To jest taka zagadka życia, że kobieta się uratowała, a reżyser uderzony w głowę śrubą od silnika utonął – prawdopodobnie!

Gdyby przewidział, to by nie podejmował brawurowej jazdy po jeziorze!

Był bogatym człowiekiem – milionerem i może to go zgubiło, a w tej historii możemy sobie zadawać setki pytań, które zostaną bez odpowiedzi!

Odwiedziła mnie dzisiaj Córka z rodziną – zjedliśmy obiad, a potem sobie rozmawialiśmy na przeróżne tematy.

W moim mieście dzisiaj odbywają się wyścigi szybkich samochodów, czego ja nie znoszę, gdyż w tym sporcie nie widzę niczego pięknego, a tylko ryk silników i wybuchy z tłumików – masakra.

Córka z rodzinką poszli zobaczyć ten rajd, bo w małych miasteczkach kiedy się coś dzieje, to ludzie wychodzą na ulicę, by to zobaczyć – taka atrakcja od czasu do czasu!

Kiedy wyszli ja zasiadłam do komputera, ale moja głowa była jakaś niespokojna.

Pomyślałam sobie, a co będzie jak zdarzy się wypadek i ktoś z widzów straci życie?

Wstałam od komputera i wyszłam na balkon, a za chwilę usłyszałam huk, trzaśnięcie i zobaczyłam biegnących ciekawskich!

Powróciłam do pokoju z komputerem i sięgnęłam po telefon!

Dzwonię i odbiera Córka, a ja się drę, czy są zdrowi i cali?

Jestem czarownicą, bo czułam, że z tych wyścigów, to nic dobrego nie będzie!

Kierowca na szczęście staranował lampę i znak drogowy! Wylał się z samochodu olej, a moi bliscy mieli tam właśnie stanąć, by oglądać ten wyścig.

Los inaczej podpowiedział i stanęli w innym miejscu!

Wyszli ode mnie i mogli już nigdy do mnie nie powrócić!

Tym razem ucierpiała tylko latarnia i znak drogowy, a następnym razem może być bardziej tragicznie i dziwię się włodarzom, że pozwalają na takie wyścigi po głównych w mieście ulicach!

Przyjechała Straż Pożarna i usunęła olej z jezdni i jeszcze o tej porze słyszę warkot samochodów!

Wolę moje miasto wyciszone, tak jak na moich poniższych zdjęciach!

Śpijcie spokojnie – śnijcie kolorowo i wszyscy miejmy nadzieję, że jutro nic złego nam się nie stanie!

Obraz może zawierać: samochód i na zewnątrz

 

 

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, trawa, dom, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, dom, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda