Archiwa tagu: życie

Niech każdy żyje jak chce!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Po 28 latach odwiedziła mnie dawna koleżanka z czasów słusznie minionych.

Nie pamiętam jak się poznałyśmy, ale od czasu do czasu się odwiedzałyśmy na wspólną kawę.

Była mężatką z dwojgiem małych dzieci, ale ten mąż był szalony i kochał życie.

Pędził jak wiatr i z tego pośpiechu wpadł w poślizg i zginął w wypadku samochodowym.

Po paru latach poznała kogoś i z nim wyjechała do Ameryki.

Dzieci zostały w Polsce, ale ona pomagała im finansowo, bo oboje w tej Ameryce pracowali.

Kiedy osiągnęli wiek emerytalny postanowili wrócić do Polski i stało się nieszczęście, bo drugi mąż jej zmarł nagle!

Kupiła mieszkanie i wróciła do korzeni – bliżej dzieci.

Po żałobie, kiedy się otrząsnęła zaczęła żyć aktywnie, a więc chodzi na spacery codziennie i ćwiczy na powietrzu na sprzętach dla seniorów, które u nas są.

Wpadła do mnie i zaczęła mi grozić, że będę musiała z nią wędrować, a ja zdrętwiałam. bo strasznie nie lubię, kiedy ktoś stara mi się zburzyć mój, intymny mały świat.

Grzmię na lewo i na prawo, że jestem domatorką i zawsze taka byłam, a tu poczułam presję, która mi nie odpowiada.

Jestem asertywna i zakomunikowałam, że się nie dam wkręcić w te spacerki i o ile widzę koleżankę u siebie na kawie i pogaduchach, to spacerki odpadają.

Ja sama decyduję o sobie i czasami mam zryw i wychodzę z domu na samotny spacer z aparatem foto, ale to jest bez presji!

Podziwiam kobiety w moim wieku, które chętnie spotykają się w  jakiś klubach i działają, a także chętnie spacerują z kijkami, albo wyjeżdżają do sanatorium, czy też wczasy!

Biorą czynny udział w różnych imprezach i tańcują na parkiecie, a także gotowe są na nowe miłości i podrywy i takich seniorek jest naprawdę dużo, a ja jestem jakiś odmieniec!

Kocham swój dom, kocham mojego Męża i Dzieci, Wnuki i w zasadzie mam wszystko i nie gonię za przygodą, bo wszystko mam!

Kiedy byłam młoda, to zawitałam do wielu, ciekawych miejsc w Europie, gdyż zakochałam się w Paryżu na zawsze, a teraz moim oknem na świat jest Internet i to mi wystarcza.

Po zabieganym życiu – odpoczywam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że te spacerki z koleżanką by mnie wzmocniły kondycyjnie!

Może zmienię zdanie, ale Mąż się śmieje, bo wie, że nie wychodzę z domu bez potrzeby załatwienia czegoś ważnego.

A jak jest z Wami?

Znalezione obrazy dla zapytania koleżanki seniorki

Eutanazja powinna być przywilejem!

 

Znalezione obrazy dla zapytania osoba starsza

Mamy następny kłopot w rodzinie z osobą starszą, choć z Mężem już też jesteśmy starszymi osobami.

Tak jest ten świat ułożony, że w czasie naszej starości – starzeją się nasi rodzice.

Jest noc i w ciągu niej po 3 razy dzwoni matka Męża, bo skoczyło jej ciśnienie, a wówczas zachowuje się dziwnie i koniecznie musi ktoś do niej przyjść, by ją wyciszyć i ewentualnie podać leki, bo sama zapomina!

Potrafi zadzwonić do wszystkich, starszych członków rodziny, bo nawet do wnuków, których numery ma w telefonie.

Jesteśmy cierpliwi i Mąż oraz jego brat matką się opiekują, ale sytuacja jest coraz bardziej przygnębiająca.

Mąż jest na każde skinienie i brat także, ale widzę jak są już zmęczeni, gdyż oboje jeszcze pracują i to ciężko, a te zarwane noce wysysają z nich energię.

Z dnia na dzień jest coraz gorzej, bo teściowa zaczyna zapominać i chowa rzeczy, a potem zapomina gdzie, albo zaczyna przypalać garnki.

Proponowałam Mężowi, aby zatrudnił opiekunkę, aby przypilnowała regularnych posiłków,  a także by brała leki, które także chowa, albo wyrzuca.

Teściowa jest wdową dobrze po 80-tce i naprawdę chorowała zawsze, bo była całe życie hipochondryczką, ale teraz zaczęła się masakra i nijak nie wiadomo jak rozwiązać problem, skoro nie życzy sobie opiekunki.

Prawie cała rodzina jest włączona w pomoc, by nie czuła się samotna, głodna i odrzucona, ale to wszystko za mało dla starszej pani.

Jakże często budzę się w nocy i zauważam, że nie ma Męża, ale wiem, że On śpi u swojej Mamy w opakowaniu, bo ta się uspokaja i też zasypia.

Gotować dla siebie już nie musi, bo moja Córka przywozi dla niej obiady ze szkoły – zresztą bardzo dobre, ale trzeba pilnować by zjadła, gdyż jest chuda jak szczypior!

Bardzo współczuję Mężowi, gdyż widzę jak bardzo chce jej pomóc i jest na każde Jej zawołanie, ale płaci to swoim zdrowiem, kiedy i jemu ciśnienie skacze i kiedyś może zapłacić za stres i nie przespane noce.

Jesteśmy już skrzypiący i tak patrzeć na starszego rodzica zastanawiamy się kiedy nas dopadnie starość po całości i jak nami się zaopiekują bliskie osoby!

Myślę, że ludzie starsi już wiekiem dość często zastanawiają się jak to będzie za parę lat, kiedy nagle staniemy się bezradni i warzywem skazani na pomoc innych ludzi.

Wiele razy pisałam na blogu, że jestem zwolenniczką eutanazji, do której powinien mieć każdy prawo, kiedy nie ma się zamiaru skazywać bliskich na męki!

Kiedy się nie chce skazywać na zmienianie brudnych pamperów, co jest wbrew człowieczeństwu i każdy powinien mieć wybór jak zakończyć swoje życie.

Mam 63 lata, a już wybiegam w przyszłość, że mogę zachorować na raka, na demencję starczą i na wiele innych chorób i powinnam mieć możliwość, aby uwolnić od siebie bliskich.

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym podciąć sobie żyły, czy też się powiesić, ale dopuszczam śmierć po wzięciu dużej dawki leków!

Eutanazja nigdy w Polsce nie będzie zatwierdzona, ale jeśli ktoś ma pieniądze, to może się jej poddać w Holandii chociażby!

Póki co musimy mieć cierpliwość dla Mamy mojego Męża, która  żyje w swoim świecie, bo chce żyć!

Ja pamiętam czasy PRL-u!

Wpis ten dedykuję ludziom starszym i także młodym.

Starszym by sobie przypomnieli jak żyliśmy w Polsce za czasów PRL-u, a młodszym chcę pokazać jakie to były czasy Waszych Rodziców!

Pamiętam rok 1963, kiedy to z Rodzicami przyjechałam do mojego, małego miasta.

Pamiętam, że Ojciec otrzymał mieszkanie bardzo ładne, bo z dużym przedpokojem i dużą kuchnią, a także z dwoma sporymi  pokojami oraz dużą łazienką.

Niestety, ale to były czasy, kiedy w każdym pokoju stał piec, w którym paliło się węglem, a aby nagrzać wodę do kąpieli trzeba było napalić także w kotle stojącym w łazience.

Aby Mama mogła ugotować obiad, to także rozpalała piecyk na fajerki i dopiero można było coś ciepłego ugotować.

Mieszkaliśmy blisko jednostki wojskowej i my dzieci z podwórka byliśmy wpuszczani do tej jednostki po fanty.

Dostawaliśmy od kucharzy kawę z cukrem w kostkach i wojskowe suchary – ale to była pycha!

Taka była rzeczywistość i z pewnością wielu z Was, to pamięta  i sporo zdjęć poniżej!

Trzeba tu oddać hołd naszym Rodzicom, że dawali radę i przeprowadzili swoje dzieci ku lepszemu i wygodniejszemu  życiu.

Ojciec ponownie dostał mieszkanie już w nowych blokach.

Na tamte czasy to były nowoczesne mieszkania i jak się wszyscy cieszyliśmy, że wszędzie były już kaloryfery, a także kuchenka do gotowania na gaz.

O ile dobrze pamiętam, to za czasów PRL, każdy dorosły musiał pracować, bo inaczej służby sprawdzały zatrudnienie, a niepracującego nazywano „niebieskim ptakiem.

Na rynku nie było za dużo do wyboru i wszystkie rodziny miały prawie tak samo urządzone mieszkania w bardzo podobne sprzęty i akcesoria.

Płace były także jednakowe, bo wg. wykonywanej profesji wszyscy pracujący mieli te same pieniądze.

Wszystkie księgowe miały taką samą stawkę i także np. sprzątaczki i było sprawiedliwie!

Pytanie mam do ludzi nobliwych – jakie są Wasze wspomnienia z tamtych lat?

A teraz coś o dzieciakach z tamtych czasów:

Tekst z netu:

„Jak my to przeżyliśmy?

O urodzonych przed Rokiem Pańskim 1980

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 50-, 60-, 70-tych XX wieku, nie możecie dzis uwierzyć, że w ogóle ten czas mogliście przeżyć!
Dlaczego? A dlatego, że:

-jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych
-nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę…)
-buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z “Wyborową” na czele dały się bez trudu otworzyć, a ciekawość to przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?
-drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza że nikt nie słyszał o zamkach antydziecięcych…
-do jazdy na rowerze nikt w życiu nie wkładał kasku ochronnego (podobnie na nartach albo wrotkach)
-wodę piło się z kranu, a nie hermetycznych butelek i temu podobnych…
-pierwsze samochody budowało się z pudeł albo skrzynek po kartoflach, i podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach…
-rano wychodziliśmy z domu, by pojść się pobawić, a musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie
-nikt nie wiedział, gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki, a sprawne budki telefoniczne można było policzyc na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy sobie…)
-człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego powodu
nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni…
-jedliśmy keksy, czekoladę (też czekoladopodobną), chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co – i co? – i nikt nie był przesadnie gruby…
-piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł…
n-ie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programow w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera, internetu, a mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!
-po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodzicow (oni nie musieli nas przywozić i odwozić) – jak to było możliwe?
-wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i temu podobne – i co?- przepowiednie też się nie sprawdziły. Robaki nie żyły w naszych żołądkach, a kijami nie wyłupiliśmy rówieśnikom zbyt wielu oczu…
-niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad
-jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć…

Ewa i Dawidek (01.09.2003)”

https://www.rodzice.pl/temat/jak-my-to-przezylismy/

 

Obraz może zawierać: napój i tekst

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 1 osoba, sypialnia i w budynku

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: deser i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst i jedzenie

Obraz może zawierać: 2 osoby, mem i tekst

Znalezione obrazy dla zapytania telewizor neptun

Nigdy nic nie wiadomo!

Jest takie przysłowie, że gdybyś wiedział, że się przewrócisz, to byś sobie usiadł!

Nasze życie to wielka zagadka i nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co za sekundę może się wydarzyć!

Możemy w ciągu sekundy skaleczyć się nożem gotując obiad i możemy się przewrócić i złamać nogę, czy też rękę.

Nigdy nie przewidzimy, że oto wychodzimy z domu i możemy nigdy do niego nie wrócić!

Nie zdajemy sobie sprawy z tego ile na nas czyha i dobrze, bo byśmy wariowali.

Piękne Mazury i tam wypoczywał z rodziną i żoną polski reżyser Piotr Wożniak – Starak, mąż dziennikarki Agnieszki Szulim.

Był wieczór i wyszedł z kawiarni z kobietą  – wsiedli do wypasionej motorówki.

Nie przewidział, że to będzie jego ostatni rejs i w ciągu sekundy podczas nieszczęśliwego manewru oboje znajdą się w jeziorze.

Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić tego, co tam za tragedia się działa!

To jest taka zagadka życia, że kobieta się uratowała, a reżyser uderzony w głowę śrubą od silnika utonął – prawdopodobnie!

Gdyby przewidział, to by nie podejmował brawurowej jazdy po jeziorze!

Był bogatym człowiekiem – milionerem i może to go zgubiło, a w tej historii możemy sobie zadawać setki pytań, które zostaną bez odpowiedzi!

Odwiedziła mnie dzisiaj Córka z rodziną – zjedliśmy obiad, a potem sobie rozmawialiśmy na przeróżne tematy.

W moim mieście dzisiaj odbywają się wyścigi szybkich samochodów, czego ja nie znoszę, gdyż w tym sporcie nie widzę niczego pięknego, a tylko ryk silników i wybuchy z tłumików – masakra.

Córka z rodzinką poszli zobaczyć ten rajd, bo w małych miasteczkach kiedy się coś dzieje, to ludzie wychodzą na ulicę, by to zobaczyć – taka atrakcja od czasu do czasu!

Kiedy wyszli ja zasiadłam do komputera, ale moja głowa była jakaś niespokojna.

Pomyślałam sobie, a co będzie jak zdarzy się wypadek i ktoś z widzów straci życie?

Wstałam od komputera i wyszłam na balkon, a za chwilę usłyszałam huk, trzaśnięcie i zobaczyłam biegnących ciekawskich!

Powróciłam do pokoju z komputerem i sięgnęłam po telefon!

Dzwonię i odbiera Córka, a ja się drę, czy są zdrowi i cali?

Jestem czarownicą, bo czułam, że z tych wyścigów, to nic dobrego nie będzie!

Kierowca na szczęście staranował lampę i znak drogowy! Wylał się z samochodu olej, a moi bliscy mieli tam właśnie stanąć, by oglądać ten wyścig.

Los inaczej podpowiedział i stanęli w innym miejscu!

Wyszli ode mnie i mogli już nigdy do mnie nie powrócić!

Tym razem ucierpiała tylko latarnia i znak drogowy, a następnym razem może być bardziej tragicznie i dziwię się włodarzom, że pozwalają na takie wyścigi po głównych w mieście ulicach!

Przyjechała Straż Pożarna i usunęła olej z jezdni i jeszcze o tej porze słyszę warkot samochodów!

Wolę moje miasto wyciszone, tak jak na moich poniższych zdjęciach!

Śpijcie spokojnie – śnijcie kolorowo i wszyscy miejmy nadzieję, że jutro nic złego nam się nie stanie!

Obraz może zawierać: samochód i na zewnątrz

 

 

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, niebo, trawa, dom, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, dom, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Życiowe aktywności różne!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Jako, że jest dość ciepło, choć żar z nieba się nie leje, to mam całe dnie i noce otwarty balkon.

Wychodzę sobie na niego, aby zaczerpnąć powietrza i tak patrzę na to, co za balkonem się dzieje.

Okolica bardzo spokojna, a ja tak patrzę i przypominam sobie, że jako dziewczynka na tym placu uczyłam się jazdy na czerwonym rowerze.

Od ponad 50 lat mam wciąż ten sam widok z okna i niewiele się zmieniło, a więc wspomnienia powracają i chyba na starość tak się porobiło.

Widzę siebie grającą w dwa ognie, albo skaczącą przez gumę i w te wszystkie dziecięce zabawy z tamtych lat.

My dzieci w tamtych czasach nie mieliśmy smartfonów, tabletów i wolny czas spędzaliśmy na podwórkach od rana do wieczora wisząc na trzepakach!

Czasy się zmieniły i na podwórkach dzieci coraz mniej, ale na moim placu od dwóch tygodni powstał nowy bar pod chmurką.

Panowie i panie zbierają się pod drzewami, że trudno ich wypatrzeć i przy piwku i nie tylko prowadzą ożywione dysputy ciężkiego kalibru chyba.

Zbierają się w barze pod drzewami tak około 15 i bar opuszczają w okolicach 21.00.

Policji nie trzeba wzywać, bo zachowują się poprawnie i nikt nikomu nie zostawia lima na twarzy, a także sprzątają po sobie i nie ma się do czego przyczepić.

Taka to jest aktywność tych ludzi, ale aktywności są różne.

Oto przedstawiam Wam Panią Joannę, która niedawno przeszła na emeryturę z czego bardzo się cieszy i Joanna tworzy.

W końcu ma czas na realizację swoich marzeń, które spełnia i dzieli się z innymi.

Ma niezwykłą umiejętność rymowania słów i pisze piosenki o naszej, współczesnej rzeczywistości – politycznej też.

Prowadzi bloga ze swoimi limerykami i nie tylko.

Każdemu polecam na emeryturze, aby coś robić – pisać bloga, rymować, komponować i nie nudzić się!

W tym miejscu pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają i pozdrawiam tych, do których zaglądam ja.

Tworzymy swego rodzaju społeczność i wiem, że nam wszystkim pisanie bloga sprawia przyjemność.

Poznałam Joannę, kiedy prowadziłam bloga na Onet!

Posłuchajcie, a tu jest link do bloga Joanny!

http://czarownica-z-bagien.blogspot.com/?zx=dc5795822362ceaa

A tu jest link do jej kanału na YT :

https://www.youtube.com/channel/UCbWdCrYmqneM06to3_KL8gg

https://www.youtube.com/channel/UCbWdCrYmqneM06to3_KL8gg

Życiowe wybory!

Obraz może zawierać: 1 osoba, ocean, na zewnątrz i woda

Jest taka piosenka, którą śpiewa Andrzej Rybiński ze słowami – „Ne liczę godzin ni lat. To życie mija nie ja”

I tak sobie mogliśmy śpiewać mając 20, 30, 40 lat, bo mieliśmy wrażenie, że mamy masę czasu przed sobą.

Kiedy przyszła 50 – tka, to już czuliśmy, że tego czasu mamy coraz mniej – niestety.

Biegliśmy przez życie jak szaleni, bo rodzina, bo dzieci, praca, nauka i nie zauważyliśmy kiedy na kark skoczyła 60 – tka.

Ups – kiedy to zleciało?

Emerytura i co z nią zrobić, bo nagle zrobiło się tak dużo wolnego czasu.

Nagle domyślamy się, że do końca żywota mamy tego czasu coraz mniej i gdzieś wewnątrz pojawia się strach, że po naszej śmierci świat dalej będzie istniał, a my już tego nie zobaczymy.

Pojawiają się wspomnienia i zadajemy sobie coraz więcej pytań, czy mogliśmy to życie przeżyć lepiej, pełniej, piękniej i czy żałujemy czegoś, co nam nie wyszło!

Zastanawiamy się, czy może po drodze kogoś skrzywdziliśmy i włączają się wyrzuty sumienia jeśli tak!

Zaglądamy do albumów i na zdjęciach nasze życie jest zapisane.

Pochylamy się nad nimi i wspominamy, analizujemy i zadajemy sobie pytanie, czy żyliśmy szczęśliwie i może coś odkładaliśmy całe życie na potem, a potem było już za późno.

Całe życie starałam się być dobrym człowiekiem, obowiązkowym, punktualnym by nikogo nie ranić, ale pewnie zdarzało mi się coś zaniedbać i zostawić na potem!

Moje Dzieci wiedzą, że je kocham i tych słów nie zostawiłam na potem i tak samo jest z Mężem, którego doceniam i kocham i tych słów nie zostawiam na potem.

Kiedy byłam młodsza, to jeździłam po Polsce i trochę po świecie, a teraz będąc wiekową już mi się nie chce i mam swój intymny, mały świat i nie żałuję, że nie byłam wszędzie i jakieś podróży nie zostawiłam na potem.

Żyję wg.  swojego, wypracowanego rytmu i uspokoiłam się po burzliwym życiu i dopiero teraz żyję tak jak chcę i jak mi się podoba.

Będąc na emeryturze mam ten komfort, że mogę zostawić na potem mycie okien i takie tam domowe obowiązki, bo jak mawia moja koleżanka,  że oto przyszedł czas na odpoczynek od życia i świat się nie zawali jeśli są nie starte kurze.

Ludzie zostawiają na potem ważne rozmowy z bliskimi, tak jak moja Mama, która umarła w lutym tego roku.

Zostawiła ważną rozmowę na potem, albo na święte „nigdy” wpędzając mnie w poczucie winy, a ja codziennie biję się z myślami i zadaję sobie pytanie – za co?

Już nie mam kogo spytać!

Przeczytajcie poniższy tekst wzięty z FB i napiszcie coś o swoim ” na potem”.

Reiki Master London

Świetny tekst, który napisał Boucar Diouf . Bardzo prawdziwy…

Ledwo zaczął się dzień i… jest już szósta wieczorem. Tydzień ledwo przybył w poniedziałek i już jest piątek.
… a miesiąc już minął.
… a rok prawie się kończy.
… i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
… i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić. Więc… Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc.
I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować „potem”…

Zrobię to potem…
Powiem potem…
Pomyślę o tym potem…
Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.
Ponieważ nie rozumiemy, że:
potem – kawa jest zimna…
potem – priorytety się zmieniają…
potem – rok się skończy…
potem – zdrowie się kończy…
potem – dzieci dorastają…
potem – rodzice się starzeją…
potem – obietnice są zapomniane…
potem – dzień staje się nocą…
potem – życie się kończy…
A potem często jest za późno…
Więc… nie zostawiaj niczego na później, ponieważ czekając na później , możemy stracić
najlepsze chwile,

najlepsze doświadczenia,
najlepszych przyjaciół,
najlepszą rodzinę…
Dziś jest odpowiedni dzień… Ta chwila jest teraz …
Nie jesteśmy już w wieku, w którym możemy sobie pozwolić na odłożenie na jutro tego, co należy zrobić od razu. Zobaczmy więc, czy będziesz mieć czas, aby przeczytać tę wiadomość, a następnie udostępnić ją. A może odłożysz to na… później ?

I nie podzielisz się tym nigdy !?

Moja codzienność!

Obraz może zawierać: niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

Na powyższym zdjęciu jest łódka mego Męża, który jeśli ma tylko wolne od pracy, to tak spędza swój dzień.

Spytacie czemu ja już nie siedzę też na plaży?

Dlatego, że jest za ciepło dla mnie, a po drugie stałam się samotnicą i wolę dzień spędzić w domu – tak jak lubię.

Kroś napisze, że nuda, ale ja lubię tę swoją nudę.

Dziwne, ale wcale nie tęskno mi do ludzi i jak mówi moja koleżanka wirtualna – odpoczywam od życia  robię tylko tyle, aby się zbytnio nie zmęczyć.

Jednak są momenty, iż myślę, że sobie sama robię krzywdę wybierając takie życie.

Spytacie więc, co robię każdego dnia?

Przede wszystkim śpię mocno i długo – czasami nawet do 10.00, a potem się rozkręcam.

Śpię tak długo, bo się wyciszyłam po zabieganym życiu.

Zajmuję się domem, gotowaniem obiadu i tu ukłony dla Męża, bo to On robi zakupy.

Potem coś poczytam, obejrzę telewizyjne programy, ale żadnego serialu i oczywiście zaglądam do Internetu, a w ciągu dnia zastanwiam się jaką notkę i o czym zamieszczę na blogu.

Najważniejsze jest dla mnie to, że już nigdzie nie muszę się spieczyć i pędzić jak nigdyś do pracy!

Cenię sobie tą moją wolność, że mogę wybierać, czy  mam dziś coś zrobić, czy to przełożyć na następny dzień.

Bardzo często oglądam filmy na ekranie komputera i chyba wartościowsze już obejrzałam, co można sprawdzić pod tagiem – kino!

Jestem seniorką już i ten blog w wielu notkach jest o seniorach, przemijaniu, starości, odchodzeniu i dziś mam do Was pytanie – jak spędzacie czas na emeryturze i  będzie mi miło jeśli się ktoś podzieli.

Może coś uda mi się zmienić w swoim życiu.

A teraz trochę rozrywki z kategorii – anegtota!

Pewna Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna dzwoni do JANA NOWICKIEGO:
– Panie Janie, panie Janie, mam tu takie szybkie polecenie od przełożonych, by nagrać z panem krótką rozmowę o Hitlerze.
– O Hitlerze? – dziwi się Nowicki.
– Ano o Hitlerze – podtrzymuje Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna – zależy mi na czasie, bo to ma dziś iść, szefowie bardzo proszą.
Hmmm, myśli Nowicki, nigdy nie grałem Hitlera, ale skoro Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna prosi, to coś tam powiem.
Spotkali się, on coś tam powiedział, ona nagrała i pognała montować.
Nie mija godzina, ona dzwoni ponownie, czegoś jednak speszona.
– Panie Janie, panie Janie, musimy powtórzyć wywiad. Chodziło o Hübnera. Zygmunta Hübnera.

Dziennikarka: Jakie są pana gusta teatralne?
Jan Himilsbach: No więc, niestety nie uczęszczam do budynków teatralnych.
Dz: Dlaczego przedkłada pan teatr telewizyjny nad instytucjonalny? 
JH: No więc – jeśli mam być szczery – to przed telewizorem mogę siedzieć w slipach.
Dz: A czy wyżej pan stawia swoją twórczość literacką, czy kamieniarską?
JH: Kamieniarską.
Dz: Czy mógłby pan wytłumaczyć naszym czytelnikom – dlaczego?
JH: Myślę, że dlatego, że moim dziełem granitowym nikt sobie dupy nie podetrze…

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi

Zdzisław Maklakiewicz zadzwonił kiedyś do Adama Hanuszkiewicza, czy ten nie mógłby go zaangażować do Teatru Narodowego. Po kilku dniach dotarł do Maklakiewicza, na Wybrzeże, telegram treści następującej: ”Angażuję – Hanuszkiewicz”. ”Gratuluję – Maklakiewicz” – oddepeszował Zdzisław. Minęło kilka miesięcy.
– Adam, ja nic nie gram – pożalił się Maklak.
– Twoim zadaniem jest siedzieć w bufecie i robić atmosferę! – odparł Hanuszkiewicz. – Od grania jestem ja!

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Kiedy w latach sześćdziesiątych Wojciech Młynarski odwiedził swoją ciotkę NELĘ RUBINSTEIN we Francji, to stanął przed nią w marynarce i spodniach mających już swoje lata, i usłyszał: ”Bardzo dobrze Wojtek, że mnie odwiedziłeś, ale w TYM nie będziesz się ze mną pokazywał” – po czym został zabrany do sklepu i obdarowany szarym garniturem w białą pepitkę z delikatnej wełny, w którym w Polsce jeszcze długo będzie zadawał szyku. Po zakupach ciotka przyjrzała mu się jeszcze raz krytycznie i spytała rzeczowo: ”A gacie masz?”. I dokupiła resztę, z koszulą i skarpetami włącznie.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, kapelusz i zbliżenie

ZDZISŁAW MAKLAKIEWICZ: przyszedł rano na plan filmowy i na próbie wkurzony reżyser zaczął się na niego drzeć: ”No, panie Maklakiewicz, pan znowu ma kaca, nie umie pan tekstu, jest pan nieprzygotowany!” A Maklakiewicz na to bez mrugnięcia okiem: ”No, panie reżyserze, na takich uwagach to ja roli nie zbuduję”.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Marek Lewandowski: (…) Kiedyś po zajęciach w warszawskiej PWST (był już późny wieczór) profesor KAZIMIERZ RUDZKI, tak do nas rzecze:
– Drodzy moi, wy to macie dobrze… Pójdziecie teraz do domów, najecie się, napijecie i pójdziecie spać… Nie to co ja…
– A pan profesor? – spytaliśmy z nieudawaną troską.
– Ja jeszcze będę musiał się wykąpać – odpowiedział Rudzki z kamienną twarzą.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Kiedy w 1882 roku OSCAR WILDE po raz pierwszy przyjechał do Stanów Zjednoczonych, celnik zapytał go co przewozi przez granicę.
– Nic, prócz mojego talentu – odpowiedział pisarz.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi

HUMPHREY BOGART: ”Nie ufam żadnemu draniowi, który nie pije”.

Obraz może zawierać: 1 osoba

ANDRZEJ ŁAPICKI: Robiłem kiedyś ze studentami sceny miłosne z Fredry. Było na tym roku wydziału aktorskiego kilku chłopaków o świetnym wyglądzie – istna kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Fajni chłopcy, ale kompletnie nie radzili sobie w scenie miłosnej, w której powinni dość agresywnie zachowywać się w stosunku do partnerki. To była scena z „Męża i żony”, w której Alfred obłapia, jak to mówił Fredro, Justysię. Do tego trzeba zapału. A oni – zero. Próbują, starają się i nic z tego nie wychodzi. W końcu ze złości wziąłem najbrzydszego*, jaki był na roku. Niewysoki, wygląd mało dostojny, raczej nieinteligencki typ. Jak on zagrał wspaniale! Zachwycił mnie po prostu. Wniosek – zainteresowania kobietą, podobnie jak inteligencji, nie da się zagrać. To trzeba mieć w sobie.

* Ten brzydki chłopak nazywał się Borys Szyc.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie i na zewnątrz

Tajemnica życia!

Obrazek

NASA umieści w latach 2022-2026 przy Księżycu stację kosmiczną GATEWAY:


Gateway będzie stacją przesiadkową pomiędzy Ziemią, a Księżycem. Dzięki silnikom manewrowym Gateway będzie mógł dowolnie zmieniać orbitę i „dostarczać” lądowniki w wybrane miejsce na Księżycu.

Może wreszcie znowu po upływie półwieku zobaczymy ludzi na Księżycu..

Autor „D”

Ludzkość szuka intensywnie w kosmosie planety podobnej do Ziemi, na której istnieje życie.

Ludzkość tymi poszukiwaniami zdążyła już kosmos skutecznie zaśmiecić i jak do tej pory nie znaleziono planety z choć z jedną kroplą wody.

Wadome jest to, że życie zaczyna się od wody i Słońca!

Czasami ogladam programy, w których chcą mi wmówić, że obcy lądowali na Ziemi i podpowiadali ludziom różne rozwiązania i wprowadzali wyższy poziom.

Istnieją budowle Majów, malowidła i freski mówiące o tym, że obcy tu byli.

Wiemy z pewnością, że miliony lat temu na Ziemi były dinozaury, które zniczyczył wielki wybuch, ale do dzisiaj nie jest wyjaśnone nasze pochodzenie, bo czy faktycznie zeszliśmy z drzewa i ewolucja sprawiła, że stalismy się ssakiem o najlepiej rozwiniętym mózgu?

Jakże często ludzkość się zastanawia i ja też – dlaczego tylko na naszej Ziemi istnieje tak różnorodne życie.

Jak to się stało i z czego, że my istoty rozumne tu żyjemy, a na Ziemi oprócz nas są tysiące, a może miliony innych stworzeń i roślin.

Zejdźmy na dno oceanów i mórz, gdzie jest najbardziej kolorowe życie w postaci raf koralowych i stworzeń, ryb, skorupiaków, które przystosowały się do otoczenia i walczą o przetrwanie.

Miliony lat powstawały góry, kaniony, rzeki, wodospady, jeziora, bo się działo, dymiło, przekształcało i teraz tworzy to wszystko cud natury.

Skąd my jesteśmy  i dlaczego tak bardzo różnimy się między sobą, bo są nacje czaroskówych, metysów, białych i jak to się działo podczas migracji ludności?

To jest wielka tajemnica, której nie rozwiązali do dzisiaj naukowcy, bo do dzisiaj nie wiemy na 100% jak powstały piramidy w Egipcie.

A może faktycznie obcy nam pomagają, bo życie na Ziemi radyklanie się zmieniło przez ostatnie 100 lat.

Od lamy naftowej szbyko przeszliśmy do elektryczności i Internetu?

Ciekawe też jest to, czy Pan Bóg przeprowadził na Ziemi Inteligenty Projekt tak, abyśmy tu byli i żyli.

Jest tyle niewiadomych i na codzień nie zastanawiamy się nad tym, co zostało nam dane i jako niby myślący degradujemy swoje miejsce do życia i nie wiadomo dokąd to zaprowadzi ludzkość.

Nawet gdybym miała szansę zamieszkać na Księżycu, to zawsze wybiorę moje miejsce, bo mieszkam w pięknej, zielonej oazie, gdzie pojawiły się dawno nie widziane wróble, które w koronach drzew się tak kłócą, miłują, kochają, że dranie budzą mnie o poranku!

Ubolewam tylko nad jednym, dlaczego człowiek dostał nie wiem od kogo, tak krótkie życie – kto to tak żle zaplanował?

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Miejsce do życia!

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i tekst

Jakieś 20 lat temu poznałam pewne małżeństwo, które będąc na emeryturze przeniosło się ze Świnoujścia na wieś – blisko mojej miejscowości.

Powoli, małymi kroczkami zbudowali sobie drewniany domek ze wszystkimi udogodnieniami i co rusz dostawiali coś nowego, bo to albo bardziej profesjonalną łazienkę z prysznicem, małą saunę, kurnik i gołębnik.

Przy tym swoim domku mieli kawałek ziemi, którą uprawali i w ten sposób mieli swoje warzywa, krzewy i drzewa owocowe, a działki pilnowały dawa, cudne wilczury, a było i kilka kotów.

Kiedy tej kobiecie umarł mąż, to myślałam, że ona wróci bliżej dzieci i roztanie się ze swoim drewnianym domkiem i tym wszystkim, co razem stworzyli.

Tak się nie stało, bo ta mocna kobieta zabrała się za budowę domu murowanego i to się jej udało.

Mieszka w tym samym miejscu, na którym nadal uprawia warzywa, a potem zebrane plony przetwarza i mimo, że mieszka na skraju lasu, całkiem samotna, to nie ma zamiaru opuszczać swojego, ukochanego miejsca do życia.

I my z Mężem mieliśmy taki wiejski epizod, gdyż blisko domostwa tej kobiety, mieliślmy mały drewniany domek i spory kawałek ziemi.

Sporo pracy w to włożylismy, a ja kochałam to miejsce.

Kiedy miałam wszystkiego dosć, to się tam zaszywałam i lubiłam być sama ze sobą.

Wieczorem czytałam książki, a o poranku w sezonie grzybowym szłam do lasu i  zbierałam grzyby, a potem je suszyłam.

Sama piłowłam drzewo, by napalić w piecu, bo zimą też tam odpoczywałam.

To był mój czas spędzony na łonie natury i tak ładowałam sobie akumulatory.

Piszę o tym dlatego, że nigdy nie miałam zapędów, aby mieszkać w dużym mieście.

Przez całe życie mieszkałam w mniejszych miejscowościach, bez tego miastowego zgiełku i tłumów ludzi.

Teraz też tak jest, że w moim mieście  szum samochodów jest tylko w godzinach szczytu, kiedy ludzie wracają z pracy, a potem miasto zamienia się w senne i to mi całkowice odpowiada.

Odpowiada mi moje miejsce do życia, bo mam wszędzie blisko i nie muszę wsiadać do autobusu, czy tramwaju, aby się dostać.

Mam blisko do wszystkich sklepów, przychodni i do lokalu wyborczego i dlatego jest mi  wygodnie.

Każdy w swoim życiu ma takie etapy, że musi wybrać swoje miejsce do życia, a na starość wybieramy wygodę.

Kiedy byłam młodsza, to kochałam swój, biały domek na wsi, gdzie jest taki mały kościółek, ale z czasem priorytet się zmienia niestety.

Jak  Wy na to patrzycie – wieś, czy miasto, a może senne miasteczko jak moje?

Później może być za późno!

Znalezione obrazy dla zapytania kawa

Na wstępie chcę podziękować wszystkim, którzy pod wpisem o samotności, tak pięknie się w tym temacie wypowiedzieli w komentarzach.

A teraz inny temat:

My emeryci możemy w końcu po trudach życia wreszcie odpocząć.

Wszyscy pamiętamy, że zakładając rodziny musieliśmy o wszystko walczyć!

Musielismy walczyć o kąt, a także o lepszą pracę.

Musieliśmy walczyć o miejsce dla dziecka w żłobku, czy też przedszkolu.

Potem przyszły jeszcze trudniejsze czasy, bo w Stanie Wojennym musielismy walczyć już o wszystko, a więc o jedzenie, buty dla dzieci, meble, telewizor, pralkę i tak dalej.

W tygodniu mieliśmy tylko jedną, wolną niedzielę, bo pracowaliśmy 6 dni w tygodniu.

W niedzielę więc nadrabialiśmy wszelkie zaległości domowe, a na tym trochę cierpiały nasze dzieci.

Byliśmy zmęczni, zapędzeni, znużeni, ale się staraliśmy.

Mimo tego wszystkiego teraz wspominamy tamte czasy z sentymentem, bo byliśmy młodzi i silni, a także bardziej odporni na stres.

Ile pokonaliśmy przeciwności, to trudno nawet sobie teraz to przypomnieć, a na dodatek nie mieliśmy Internetu i musieliśmy szukać przepisu na życie po omacku!

Czas jakoś inaczej płynął, aniżeli kiedy jesteśmy na emeryturze.

To jest niesprawiedliwe, że na starość ten czas płynie tak bardzo, że budzimy się, gdy życie przeminęlo.

Co możemy zrobić na stare lata?

Musimy przede wszystkim pamiętać o bliskich, a Oni się nam odwdzięczą.

Jeśli tylko zdrowie pozwala – dbajmy o siebie i się rozpieszczajmy.

Nie obwinjamy się, że gdzieś tam sobie leży kurz!

Mamy prawo do odpoczynku od życia, a tak mi pisze moja przyjaciółka.

Miejmy dobre słowo dla bliskich, ale dajmy im znać, że swoje już zrobiliśmy i teraz jest kolej na nich!

Miejmy dla siebie litość i powiedzmy sobie jak, to powiedziała Stefania Grodzieńska – będąc straszą panią, że już nic nie musi – odpoczywajmy i poniższy tekst dajmy do przeczytania młodym!

Budzimy się, gdy życie przeminęło. Smutna prawda o przemijaniu i zimnej kawie podbija internet.

Pędzimy, nieraz sami nie wiemy, dokąd. Praca, obowiązki, rzeczy do wykonania. Wykreślamy z listy to, co już udało się zrobić i od razu dopisujemy kolejne punkty. Bo zawsze jest coś do zrobienia i zawsze jest coś do przełożenia na „później”. To smutne, ale wbrew pozorom na „później” najczęściej przekładamy to, co najważniejsze. Dziecku obiecujemy, że potem przyjdziemy i zobaczymy, co narysowało. Parterowi/partnerce odmawiamy wyjścia do kina, bo jednak raport do pracy jest ważniejszy. Rodzicom przysięgamy, że odwiedzimy ich w weekend. Ale „następny”. Znacie to?

Zmieniający się świat wymaga od nas coraz większego refleksu. Musimy reagować na zmiany, dostosowywać się, a raczej szukać złotego środku, by jednocześnie sprostać wymaganiom społecznym i czuć się komfortowo. Niestety często gubimy się w natłoku informacji i bodźców. Zapominamy o uczuciach, drobnych gestach, bliskich.

Boucar Diouf pochodzi z Senegalu, ale mieszka w Kanadzie. Jest biologiem i oceanografem, prezenterem telewizyjnym i komikiem. Mężczyzna napisał krótki tekst, który przypomina, jak ważne są drobne przyjemności, skupianie się na ważnych momentach, szukanie szczęścia wokół siebie. Wpis przekazały sobie w mediach społecznościowych już tysiące osób.

Ledwo zaczął się dzień… a już wybija osiemnasta.
Ledwo był poniedziałek, a już jest piątek.

… miesiąc już minął.
… rok prawie się kończy.
… i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
… i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
… i przychodzi świadomość, że jest za późno, by wszystko cofnąć, odwrócić bieg losu.

Zatem… Próbujmy mimo wszystko, skorzystać jak się tylko da z czasu, który nam został…
Nie przestawajmy szukać czynności, które dają nam radość…
Dodajmy kolorów naszej szarej codzienności…

Uśmiechajmy się do małych rzeczy, które wlewają balsam do naszych serc. I mimo wszystko, cieszmy się czasem, który nam został. Spróbujmy wyrzucić z naszego życia to wieczne „później”.

Powiem to później…
Pomyślę o tym później…
Przekładamy wszystko, jakby to „później” zależało od nas…
Tymczasem to, czego nie rozumiemy, to prosta prawda, że:

później – kawa będzie już zimna…
później – priorytety się zmienią …
później – urok zgaśnie …
później – zdrowie minie …
później – dzieci dorosną …
później – rodzice się zestarzeją …
później – obietnice zostaną zapomniane …
później – dzień stanie się nocą …
później – życie się skończy …

„Później” to często za późno…
Zatem… Nie zostawiajmy nic na później.
Ponieważ czekając na to „później”, możemy stracić na zawsze…

najlepsze chwile,
najpiękniejsze doświadczenia,
najwspanialszych przyjaciół,
najukochańszą rodzinę.

Dzień jest teraz. Chwila wydarza się w tym momencie.

Wpis trafnie skomentował jeden z internautów. – Pytają: „Co jest najważniejsze w życiu?”. Odpowiadamy: „Zdrowie i rodzina”. Dlatego nie dosypiając, pijemy kawę, siedzimy po 9 h w biurze czy na fabryce. Następne 3 h myślimy o pracy i aby było łatwiej, palimy fajki, może zioło nad szklaneczką jakiegoś zdrowego drinka. W dzień wolny odsypiamy nasze stresy i… aby nam w tym nikt nie przeszkodził!!! A w szczególności dzieci. Dzień szlafroka jest święty. I ponieważ tak ważna jest ta rodzina i zdrowie, to tak ku***my się za pieniądze.

Warto na chwilę zwolnić. Nie tylko, gdy są święta, gdy jest okazja. I zastanowić się, co jest dla nas tak naprawdę ważne i istotne.

Obraz może zawierać: 2 osoby

https://mamadu.pl/142087,wszystko-odkladamy-na-pozniej-ten-wpis-poruszyl-tysiace-osob