Archiwa tagu: bieda

A co będzie z moją starością!

Zdjęcie użytkownika Zaczarowany Kuferek Marzeń.

Kiedy ukończyłam 50 lat, to się od razu poczułam jak staruszka.

Każdą kobietę w tym wieku dopada menopauza, co skutkuje dolegliwościami, zimnymi, zlewnymi potami i dodatkowymi kilogramami.

Ratowałam się dostępnymi lekami, aby sobie ulżyć, bo zlewne poty męczyły mnie wiele lat po 50-tce!

Lekarz wypisywał mi jakieś plastry hormonalne i suplementy diety na bazie soi i jakoś pomału to dziadostwo odpuszczało.

Minęło 12 lat i teraz dochodzą inne problemy, bardziej natury psychicznej i rozmyślaniu o przemijaniu.

Nie ma dnia, abym nie myślała o tym jak umrę, kiedy umrę i na co umrę.

Bardzo bym chciała odejść przed moim Mężem, bo nie musiałabym borykać się samotnie z biedą.

Jakie są w Polsce emerytury, to każdy chyba wie, a są bardzo niskie i uwłaczają godności człowieka, który pracował dla Polski wiele lat, a na koniec otrzymał ochłapy.

Każdy rząd w kampanii obiecywał, że zadba o Seniora, ale żaden nie sprostał zadaniu i emeryci dostawali nędzną rewaloryzację w wysokości 15, 20 złotych a uważali się za doboczyńców.

Gdybym została sama, to w żadnym razie nie utrzymałabym się z mojej emerytury, która jest tylko, powyżej tysiąc złotych.

Miałabym koszty ogromne, bo 450 złotych mieszkanie, 70 złotych gaz, ponad 100 złotych energia i ponad 100 złotych media, a o lekach, na które już wydaję ponad 150 złotych musiałabym zapomnieć.

Seniora w tym kraju nikt nie docenia, bo nawet Powstańcy, którzy walczyli, dostają głodowe emerytury, ale jak to miło politykom w ich osobach się oceplać – hańba!

Pracowałam od 19 roku życia, a moja Mama od 14 i czasie wojny już pracowała, a rządzący biorą 80 tysięcy premii, bo im się należało!

Spytałam Męża dwa dni temu, co my zrobimy jak będziemy starzy i co zrobić, by nie obarczać rodziny opieką nad nami!

Odpowiedział, że wsiądziemy w samochód i walniemy skutecznie w drzewo, co mnie przeraziło, ale może to będzie słuszna decyzja! Finito będzie bez problemu, bo nikt nam nie będzie musiał dupy wycierać!

 

Niskie emerytury. Tylko 1 proc. emerytów w Polsce może liczyć na pomoc w domu ze strony gminy.

123rf.com / zdjęcie seryjne
Dwa miliony polskich emerytów żyje w nędzy. „Dramat starszych, samotnych ludzi”

Coraz więcej polskich seniorów żyje na granicy ubóstwa. Samotni, a do tego schorowani, nie mają co liczyć na pomoc ani ze strony bliskich, ani państwa. Z dwóch milionów emerytów niezdolnych do samodzielnej egzystencji, zaledwie 1 proc. ma zapewnioną przez gminę opiekę w domu.

 

O dramatycznej sytuacji informuje „Super Express”. Jak wynika z ostatniego raportu Najwyższej Izby Kontroli, pomocy pielęgniarki lub opiekunki środowiskowej potrzebuje ok. 2 mln emerytów w Polsce.

Pomoc dla seniorów
Tymczasem średnio tylko co setny starszy człowiek może liczyć na zapewnioną przez gminę opiekę w domu.

A to najtańsza forma pomocy. Zorganizowanie seniorowi opieki w domu pomocy społecznej jest cztery razy droższe.

– To prawdziwy dramat starszych, samotnych ludzi. W Polsce nie ma już rodzin wielopokoleniowych, dzieci rozpraszają się po świecie, pracują, a niesamodzielni starsi rodzice zostają sami. Często nie ma im nawet kto zrobić zakupów. Oni po prostu umierają w czterech ścianach – oburza się w rozmowie z „SE” Stanisław Brzozowski, społeczny rzecznik osób starszych w Olsztynie.

Reklamy

Jak ja mam się przekonać do polskiego kościoła?

Dzisaj – w zwykłą 33 niedzielę, Kościół na całym świecie obchodził „Dzień Ubogich”. Dzień ten ustanowił Papież Franciszek..

Nie odbiło się to szerokim echem w polskich mediach i nie była to pomoc na miarę Orkiestry Owsiaka.

Ot, gdzieś tam wydano ileś tam  talerzy z grochówką oraz przygotowano jakieś tam paczki i o innych działaniach nie wiem.

W Polsce podobno żyje ponad 300 tysięcy ludzi ubogich i bezdomnych, ale co to polski kościół obchodzi.

Kościół liczy kasę na siebie, a księża na wypasione fury i bryki!

Polski kościół zamyka usta mądrym i zdroworozsądkowycm księżom, którzy chcą naprawić polski kościół i wypowiadają się wbrew zapotrzebowaniom tegoż kościoła.

Po raz drugi zamknięto usta księdzu Adamowi Bonieckiemu, bo pochylił się nad śmiercią Zwykłego, Szarego Człowieka.

Poniższy tekst jest cytatem, aby nie było donosicielko!

  

RYDZYK NIE DOSTAJE NAKAZU MILCZENIA.
KNEBLEWSKI NIE DOSTAJE.
NAWET NA MIĘDLARA KOŚCIÓŁ JUŻ NIE REAGUJE.
ALE BONIECKI STAŁ SIĘ DLA KOŚCIOŁA NIEBEZPIECZNY.
MA MILCZEĆ…
=================================================
CZYTAJCIE , BO TO TEKST JUŻ PRZEZ KOŚCIÓŁ .. ZAKAZANY!!
Obrazek

Co się dzieje ?! To naprawdę jest groźne dla Polski!
Tych kilku mądrych,przyzwoitych księży jest skutecznie zagłuszanych!
Polski Kościół faszyzujący ??!!!!!

Wypowiedzi ks. Bonieckiego nie przynoszą korzyści materialnych dla kościoła dlatego jest niewygodny i trzeba go uciszyć. Zbyt dużo prawdy mówi w oparciu o ewangelię. Papieżowi też zamkną usta?
Hipokryci!

 

 

 

Kiedy brakuje pieniędzy!

Stałam się posiadaczką tego słonika, zrobionego z papieru i płatków kosmetycznych.

Kiedy przed świętami Mąż mi go przytargał do domu, to moja mina była bezcenna.

Spojrzałam na Męża, spojrzałam na słonika i znowu na Męża i stwierdziłam, że słonika można pokochać, albo znienawidzić.

Niby jest piękny, ale nie do końca.

Niby jest brzydki, ale nie do końca.

Wzrokiem wymusiłam na Mężu wytłumaczenie dlaczego słonik pojawił się w naszym domu i tu już wyjaśniam.

Jakże często ludzie nie mają za co przygotować świąt, bo nie mają pieniędzy.

Dlatego Maż kupił tego słonika za jedyne 20 złotych od dwóch kobiet, które zajmują się takim rzemiosłem, by jako, tako na te święta zarobić.

I tak sobie stoi u mnie ten słonik, który mi przypomina minione święta i ani go wyrzucić, ani go komuś podarować.

Jak się przykurzy, pewnie pójdzie do śmieci, ale póki co, kiedy na niego patrzę, to mam uśmiech na twarzy, bo pokochałam tego elefanta! 😀

Bo rodzice popsuli im dzieciństwo!

Chłopiec z klasy gimnazjalnej zanim doszedł do szkoły, to zawisł na płocie, bo nie był w stanie do tej szkoły dotrzeć. Było ewidentnie widać, że dzieciak coś wziął bardzo niebezpiecznego i zaczął tracić przytomność.

W porę został zauważony i natychmiast przez nauczyciela została wezwana karetka pogotowia, aby dzieciaka ratować. Do karetki wsiadł psycholog szkolny, choć przy dziecku powinien być też rodzic, ale był pewien problem ze ściągnięciem rodzica na SOR.

Psycholog zadzwonił najpierw do matki, która coś tam przyjęła do wiadomości na zasadzie aha, ale po chwili dodała, że nie może się zjawić, ponieważ jest aktualnie w Niemczech i może się pojawić, ale z opóźnieniem. Psycholog spytał, że może ojciec się zjawi, ale matka odradziła, ponieważ ojciec pije codziennie na umór, a więc z pewnością się nie pojawi. Zaproponowała, aby zadzwonić do jej brata i tu psycholog miał zagwozdkę, bo już sam nie wiedział, czy ten brat wystarczy, ale zadzwonił i okazało się, że brat też nie może się pojawić.

Historia tego małżeństwa rozpoczęła się bardzo normalnie, bo się w sobie zakochali i potem na świecie pojawiło się dwóch synów.

Postanowili wybudować sobie duży dom na wiosce i kiedy on budował dom dla rodziny, matka dzieci wychowywała je i wszystko w tej rodzinie zapowiadało się wręcz sielankowo.

Mijały lata i chłopcy rośli i w pewnym okresie tego małżeństwa, matka chłopców została złapana przez męża na zdradzie i się zaczęło piekło.

Ojciec chłopców zaczął żonę tłuc jak mokre żyto, bo nie był w stanie zapomnieć jej tej zdrady. Wpadł w alkoholizm i został zwolniony z pracy.

Zaczęło  brakować pieniędzy, a więc matka chłopców zostawiła rodzinę i pojechała pracować w Niemczech, a czasami jechała do Francji na winobranie, aby zarobić jakieś pieniądze, bo w końcu były dzieci i rachunki.

Starszy chłopak już jest stracony, bo na okrągło ćpa, a teraz w jego ślady poszło młodsze dziecko i obaj często chodzą głodni i niedoprani, ale i niekochani przez nikogo.

Od czasu do czasu nakarmi ich stara babcia, która załamuje ręce, że jej wnuki nie mają normalnego domu i normalnych rodziców, ale nie jest w stanie dać chłopcom swojej opieki, bo nie ma na to już sił.

Szkoła zrobiła co mogła i zorganizowała spotkanie z psychologiem i psychiatrą, ale nie zdało się to na nic, bo rodziny tej już nie da się naprawić z takiej racji, że matka jeździ zarobkowo, a ojciec jest alkoholikiem.

Może gdyby matka dostała pracę w Polsce, której nie może dostać, to chłopcy byliby bardziej bezpieczni, a tak toną w dopalaczach i narkotykach i szkoda, że w naszym kraju nie pomaga się takim rodzinom, ale uchodźcom już pomagać się będzie.

Może to nie o pieniądze też tylko chodzi, a o dorosłych, którzy nie radzą sobie z sytuacjami życiowymi i toną w alkoholu i przestają się kochać. Cierpią na tym najbardziej nasze dzieci, bo wszystkie dzieci są nasze.

Chłopiec kiedy się obudził w szpitalu powiedział lekarzowi, że rodzice popsuli mu dzieciństwo i kiedy tylko będzie okazja i pieniądze, to będzie ćpał, bo nic lepszego go w życiu nie czeka. Popłakał się nie jak dziecko, a jak doświadczony przez los człowiek, któremu na starcie się nie udało.

Życie, życie jest nowelą, której nigdy nie masz dosyć, ale nie zawsze tak jest!

Dostałem dziś mejla od koleżanki, z którą kiedyś pracowałam i od czasu do czasu do siebie piszemy drogą mejlową, bo skoro jest teraz takie udogodnienie szybkiej komunikacji, to obie z tego korzystamy.

Poczta moja wysyła mi dźwięk kukułki i słyszę, kiedy nadchodzi nowa wiadomość. Nie był to spam, a właśnie wiadomość od mojej dawnej koleżanki z pracy i nazwijmy ją Krysia. Dodam jeszcze, że pracowałyśmy ze sobą wiele lat, w zgodzie w jednym pokoju i nie raz wyciągałyśmy do siebie pomocną dłoń, ale o tym wiemy tylko MY.

Czytam więc z zaciekawieniem, co mi Krysia ma do przekazania i im bardziej się wgłębiałam w list, tym bardziej rzedła mi mina.

Witaj Elu 🙂

Dawno się nie widziałyśmy w realu, a więc może umówimy się na kawę, ot tak po starej znajomości. Brakuje mi kontaktów z Tobą, bo wiesz, że po śmierci męża jestem sama na tej emeryturze i brakuje mi rozmów z ludźmi, a przecież nie będę przesiadywała w parku, by pogadać z kimś i nasłuchać się plotek. Znasz mnie, że tego tak jak i Ty nie lubię i do niczego mi są one nie potrzebne.

Ale muszę Ci coś napisać, co mnie od dziś rana gnębi i nie wiem, co z tym fantem zrobić.

Otóż moja kochana piję poranną kawę, jak zawsze i nagle otwierają się moje drzwi. Myślałam, że to moja Mama, ale kiedy podeszłam do drzwi, to stała w nich nasza dawna szefowa. Pamiętasz, że zawsze była kobietą z klasą, a ja zobaczyłam w niej biedną kobietę, która bardzo schudła i zmizerniała. Mówię Ci, to nie ta sama kobieta.

Poprosiła mnie, abym się ubrała i Ona zaprasza mnie do siebie, bo ma mi coś ważnego do powiedzenia. Nie miałam wyjścia i tylko poprosiłam, aby poczekała, aż się ubiorę i lekko podmaluję.

Poszłyśmy do jej mieszkania, które wynajęła od kogoś, ponieważ kompletnie posypało się jej życie. Posadziła mnie w małym pokoiku i było mi trochę głupio, że tak akurat do do mnie się zwróciła, jako powierniczki ze swoich problemów.

Spytała, czy wypiję kawę, a więc przystałam na propozycję, a potem usłyszałam, że komornik zlicytował jej mieszkanie, ponieważ wzięła ogromny kredyt dla córki, która jest w związku i oboje od lat nie pracują, ale za to tęgo popijają. Pamiętasz jak ona z miłością opowiadała o swojej córce, choć ona kompletnie nie radziła sobie w życiu i nadal nie radzi. Oni tego kredytu nie spłacali, a więc komornik ją z własnego domu wysiudał i została na lodzie.

Wynajęła małe mieszkanko, ale powiedziała mi, że nie stać ją i na to, bo po opłaceniu wszystkiego nie ma kompletnie na życie i zostaje jej po opłatach dwadzieścia złotych na życie – wyobrażasz sobie to?

Powiedziała, że wszyscy się od niej odwrócili i tylko szepczą po kątach jak to Ona marnie skończyła i nie ma znikąd pomocy i wiesz co jeszcze mi powiedziała? Trzy razy powtórzyła, że weźmie garść tabletek i tak skończy swój żywot, bo już nie ma ochoty na życie i ma życia dość.

Nie ma w domu lodówki, ani pralki i nie ma, co najgorsze na jedzenie. Tragedia Elu i cały dzień kołacze mi się po głowie ta wizyta i nie wiem, co zrobić z tą wiedzą, a jeszcze do tego obciążyła mnie zwierzeniami, że ma zamiar skończyć ze sobą, bo nie je, nie śpi i wciąż płacze.

Elu nie możemy ją tak samą zostawić i proszę odpisz, co o tym myślisz?

Odpowiedź:

Krysiu, masz rację. Nie możemy tak tego zostawić, tym bardziej, że nasza szefowa to super babka była. Idziemy jutro do Opieki Społecznej i przedstawimy sytuację i poprosimy o jakąkolwiek poradę w kwestii finansowej i pomocy psychologicznej, Nie ma na co czekać, bo nikogo nie powinno się zostawić bez pomocy, a obie wiemy, że Ona nigdy nie zwróci się o pomoc z opieki, bo zawsze była dumną kobietą. Weź jeszcze pod uwagę, bo cóż warte są pseudo koleżanki, które cieszą się z jej upadku. Niech je trafi szlag, a my pójdziemy jeszcze do zaprzyjaźnionego prawnika i może obie znajdziemy światełko w tunelu.

No to do jutra!

Zdążyć jeszcze przed ciszą wyborczą!

Zbliża się cisza wyborcza i za chwilę o wyborach ani muru mru, a więc piszę, aby jeszcze zdążyć przed ciszą. Kampania wyborcza taka sobie jest, bo trochę bez jajowa i kompletnie nie zaskoczyła mnie niczym, choć zastosowano w wielu wypadkach styl amerykański, taki kolorowy i napompowany do granic absurdu.

Kandydaci na ulicach miast, na nowych autostradach i mostach nowo wybudowanych, a w końcu na wielkich salach z biało czerwoną w tle koniecznie podświetloną, aby było tak po zagranicznemu i by robiło wrażenie. Ile to poszło pieniędzy na bilbordy, ulotki, przejazdy to nie wiem, ale mogę się domyślać, że krocie kasy poszło na to, by jakiś pan dostał się do Pałacu Prezydenckiego z nadzieją, że będzie miał wpływ na życie ludzi w naszym kraju.

Ileż padło obietnic i obiecanek, a także zapewnień, że od chwili stania się Prezydentem wszystko się zmieni i w kraju nastanie szczęśliwość. Jednak prawda jest taka, że Prezydent bardzo nie wiele może, a więc, o co tyle jest tego krzyku i wrzawy, że aż boli głowa.

Nie mam jeszcze swojego „typa” i chyba nic się nie wyklaruje do niedzieli i sądzę, że nawet w lokalu wyborczym mnie nie oświeci, choć na wybory się wybieram.

Zmieniam się i nawet nie podejrzewałam siebie o taką zmianę, że nagle nikomu nie wierzę i nie ufam, co mnie trochę martwi. Kiedyś zagłosowałam na mniejsze zło jakim był Wałęsa, a potem się wstydziłam na postawiony krzyżyk. Powiedziałam sobie, że nigdy już tak nie zagłosuję, bo chcę być sama ze sobą w zgodzie.

Jakże trudno jest wyłuskać z tej plejady dziwnych ludzi kogoś, kto chociaż godnie będzie reprezentował Polskę w świecie, a ja nigdy nie będę zażenowana, że oto mamy kogoś, kto potrafi się z klasą zachować, a jak do tej pory wszelkie wpadki Prezydenta skutecznie odstraszają.

Pisałam wyżej, że kandydaci byli w miejscach, aby agitować, których się nie musieli wstydzić, bo biedy unikali jak ognia, a ona, ta bieda jest wszechobecna.

Wczoraj zadzwoniła do mnie córka i na wstępie się tłumaczyła, że mnie nie ma czasu odwiedzić w tygodniu, gdyż jest tak zabiegana, że z ledwością wyrabia na zakrętach.

– Mamo, przepraszam, ale dzwonię by cię usłyszeć, bo wiesz jak jest. – W szkole nie zamykają się drzwi do mojego gabinetu, bo ciągle coś się dzieje. – Przyszła do mnie uczennica ze skargą, że w domu jest przemoc i powiedziała, że jak nic z tym nie zrobię, to ona się zabije i pokazała mi pocięte ręce żyletką. – Mówię ci, ile dzieci wychowuje się w patologicznych rodzinach, a kiedy się wezwie matkę na rozmowę, bo matka krzyczy na mnie, że winna jest szkoła i tu opadają ręce. – Trzeba to zgłosić na policję i trzeba sporządzić masę dokumentów, a na to wszystko doba jest za krótka, a przecież mam rodzinę i często i gęsto biorę robotę do domu, aby wieczorem nadrobić papiery.

Słucham uważnie córki i wczuwam się w ten jej pęd przez życie i sobie myślę, że dobrze, iż ma pracę, którą uwielbia, ale w takim tempie, to robi mi się jej bardzo żal. Cóż mogę na to poradzić, że w szkołach teraz młodzież ma tysiące problemów i nauczyciele z młodzieżą. Przypominam sobie swoje lata szkole i pewnie też tak było, że dzieci miały problemy domowe, ale nikt specjalnie w tamtych czasach nie brał za to odpowiedzialności, a teraz szkoła zastępuje dzieciakom dom w ich rozwiązywaniu.

Córka mówi, że jako kurator musi robić wywiady w rodzinach, gdzie na przykład matka jest chora na stwardnienie rozsiane, a ojciec sobie popija. Nie można wejść do mieszkania, które jest graciarnią, w którym wszystko zwalone jest na podłogę i nie ma gdzie usiąść, aby cokolwiek napisać. Matka, ani nikt tego nie ogarnia, a do tego smród, brud i ubóstwo. Bywa bardzo często w takich domach, w których jest obecna patologia, a dzieciaki są puszczone samopas i stąd pojawiają się te problemy z zachowaniem i nauką.

Kiedy ma się naocznie obraz sporej części rodzin dysfunkcyjnych, to trudno pomóc wszystkim i niestety, ale taki jest obraz polskiego społeczeństwa w bardzo dużym procencie i tu powinno się zadać jedno pytanie. Czy kandydaci na wysokie stołki o tym wiedzą, a jeśli wiedzą, to dlaczego w swoich kampaniach plotą androny, że jest w naszym kraju tak pięknie i kolorowo i, że zgoda buduje.  Może czas zejść z chmur i być bliżej problemów społeczeństwa i dopiero potem gadać o tym, co w Polsce zmienić się powinno. Warto by było zainteresować się bardziej rodziną jako podstawową komórką, bo w wielu rodzinach odbywają się ludzkie dramaty, ale o tym w kampanii lepiej cicho sza, bo może się nie wyda!

Polonia nas obserwuje!

Na pewnym forum śledzę dyskusję na temat naszego kraju, gdzie pisze namiętnie kilka osób z tzw. emigracji. Osoby te wyjechały z Polski bardzo dawno i nie wnikam z jakich to przyczyn, bo tego nie wiem. Każdy kto wyjechał swoje powody miał, bo może uciekał przed systemem, bo był w coś umoczony, a może po prostu za chlebem i szczęśliwym życiem.
Nie uczestniczyli więc w odbudowie naszego państwa ze zgliszczy po wojennych. Nie budowali demokracji i zdaje się, że rzadko bywają w kraju i nie wiedzą i nie widzą, że mimo trudności wszelakich kraj rośnie w siłę i z roku na rok pięknieje.
Rosną miasta i wioski, bo chcemy mieszkać ładnie i coraz bardziej nowocześnie. Nie da się nie zauważyć, że drogi mamy coraz lepsze i nowe mosty. Nie da się nie zauważyć, że w Polsce ludziom żyje się coraz lepiej, ale wciąż jest daleko do ideału, a więc czytam takie wstawki:
Napisał  X
Emigranci woleli by aby bylo jak najlepiej w Polsce.
Te szczesliwosc Polakow najlepiej widac w programach Elzbiety Jaworowicz – „Sprawa dla reportera”,w programie Katarzyny Dowbor,gdzie wraz z ekipa remontuje domy najbardziej ubogim i potrzebujacym wsparcia rodzinom z dziecmi.I nie Jurek Owsiak powinien zebrac z dziecmi na sprzet medyczny dla szpitali.
Dostrzegam obok pieknych,odnowionych fasad kamienic( rowniez i te podworka lub klatki schodowe,gdzie czas zatrzymal sie.Tak tez jest i w moim rodzinnym miescie.Niestety.
Miare szczczesliwosci Polakow oceniam wlasnie przez takie w/w programy,bo sa one bezposrednie,prawdziwe,szczere w wypowiedziach bez cienia przesady.Bieda i ubostwo wyja z okien.
To tez Polska….tyle,ze opuszczona przez urzedy,zapomniana przez rzad,pozostawiona sama sobie.
Jest lepiej ale nie mozna powiedziec,ze jest szczescie w narodzie.

Polonia czerpie swoje wiadomości o nas z programów telewizyjnych i zapewne z prasy. Ogląda więc namiętnie programy kryzysowe i te, gdzie podnosi się niezbyt chlubne sprawy,  z którymi państwo wciąż sobie nie radzi i jest jeszcze wiele do życzenia i naprawienia. Czerpie wiedzę i wydaje wyroki, że nam tu w tej słabej wciąż Polsce żyje się jak za Króla Ćwieczka i nic się nie zmienia, bo przecież widzą w programach pomocowych i naprawczych biedę w Polsce i załamują ręce, że wciąż jest u nas jak za Murzynami, że tak napiszę potocznie nie obrażając czarnoskórych.

Zauważyłam, że Polonia nie lubi rządów PO i obarcza te rządy za całe zło jakie można wyczytać w prasie i obejrzeć w telewizji. Dyskutują, że nasz Prezydent, nazywając go Bredzisławem nie ma żadnej władzy i dlatego Polska wygląda jak wygląda według ich opinii. Czekają na zmianę i kibicują, aby to Kaczyński i jego ludzie doszli do władzy, bo tak będzie lepiej dla Polski i kiedy zaczną rządzić to będziemy, my Polacy opływali w same dobra i wszystko zmieni się na lepsze. Przerzucają się argumentami, że tylko Kaczyński jest zdolny wyprowadzić Polskę i sprawić, że mleko i miód będą płynęły strumieniami i staniemy się  krainą szczęśliwości i dobrobytu.

Niech sobie tak myśli ta Polonia, tylko mam pytanie – dlaczego nie deklarują , że kiedy Kaczyński dojdzie do władzy, to oni wrócą do kraju, wszak muszą tęsknić skoro tak żarliwie dyskutują. Może dyskutują bo się zwyczajnie nudzą, a tyłka  ze swoich szczęśliwych krajów  do życia nie ruszą.

Nudzą się jak nic, ale taka jest ludzka natura, że z daleka wolno więcej pluć na nasze 25 lat budowania na nowo Polski.

Niechże Polonia poobserwuje świat szerzej niż tylko czubek własnego nosa i spojrzy dalej, bo bieda i niedostatek wpisany jest we wszystkie nacje i narody i nie tylko w Polsce tak jest. Biedę cierpią Chiny, Rosja, USA i Kanada, a o Indiach nie wspomnę. Wszędzie można ją znaleźć i jakoś nie przejmuje się Polonia, że biedota w USA swoje domostwa ma w lesie w namiotach przez cały okrągły rok z mroźną zimą na czele.

To tylko taki subtelny przykład z tym USA, ale osobiście widziałam dokument, że tak własnie żyją niektórzy ludzie w Ameryce. Może coś się im nie udało w życiu, może są nieudacznikami życiowymi, a więc wszędzie takich ludzi znaleźć można.  W każdym kraju można znaleźć slamsy, gdzie ukrywa się biedę, a jednak w Polsce takich slamsów nie ma. Owszem są biedne rodziny, patologiczne rodziny, gdzie rządzi alkohol i niemoc, ale w jakim kraju tego nie ma.

Ja nie twierdzę, że w Polsce to jest tak pięknie i kolorowo, bo tak nie jest. Istnieją regiony, gdzie bieda jest aż nadto widoczna, ale na Boga Polonio. Tak jest na całym świecie i w Polsce też i żaden nowy rząd tego, ot tak nie zmieni. Daremne żale, próżny trud i zaprzestańcie krytyki nas tu żyjących, bo tak jest najłatwiej nas krytykować spoglądając na nas nieobiektywnie. Mamy dopiero 25 lat wolności i nie wymagajcie cudów! Podobno jest Was w świecie 17 milionów, a więc wracajcie ze swoimi pieniędzmi i nam pomóżcie budować kraj na nowo, ale… po co prawda?

Ja wiem, że młodzi uciekają z kraju, bo nie chcą powielać dorabiania się od swoich matek i ojców od jednej łyżki i talerza. Chcą mieć dużo i szybko i mnie to nie dziwi. Starzy z kolei klepią biedę i ja to wiem, że są zapomniani przez rządzących i tu niech Polonia ubolewa, ale i podziwia bo my dzielni seniorzy w Polsce jakoś mimo wszystko sobie radzimy bez waszej pomocy i krytyki. Powinniście nas podziwiać, a nie krytykować, bo Polak jest silny i Polak ma swoją dumę

Ps. Polonio, krytykujesz, że Owsiak zbiera kasę dla szpitali, bo państwo jest nie wydolne, ale czy Polonio macie swojego Owsiaka u siebie? Nie macie, bo my mamy i ratujemy się jak możemy, a więc wara Wam od Owsiaka.

Rozkapryszeni niby biedni!

Wigilia już za chwilę i tak między jedną sałatką, a drugą trzeba trochę odpocząć, wszak nie mam już 18 lat. 😀

Odpoczywam przy komputerze i tak sobie czytam i czytam, aż coś mimo wewnętrznego spokoju, który staram się mieć przed świętami i po świętach, to coś zazgrzyta niestety. Tak sobie myślę, czy pomagać ludziom potrzebującym, tym z mniej zasobnym portfelem, bez pracy często, czy raczej nie pomagać z takiej racji, że możemy nie trafić z tą pomocą w po prostu w wysublimowane gusta i guściki. Oto czytam, że jedna z mam tak się zbulwersowała mizerną paczką dla swoich pociech, że ogłosiła swoje oburzenie na Facebooku i czytam, że:

Otrzymała tylko pięć rzeczy i to byle jakich, że nie ma z tego nic, co by nadawało się pod choinkę, a więc jest totalnie zawiedziona tym, że ktoś tą paczkę naszykował, nadał na poczcie, czy też przekazał do punktu pomocy biedniejszym, a więc się pofatygował z dobrym sercem, a tu klops!  Pani jest niezadowolona i postanowiła ten nietakt ogłosić całemu światu.

Cóż tu więcej napisać, oprócz tego, że strach robić teraz jakieś paczki. Strach cokolwiek kupić ze średniej półki i strach to komuś podarować, bo można dostać porządny opieprz za sknerstwo i brak wyobraźni ha ha.

I na tym zakończę ten krótki wpis, bo lecę dalej coś tam szykować, a niżej wklejam słowa naszego aktora, które niezmiernie mi się spodobały, bo wszyscy pomagać lubimy, bo pomaganie jest trendy, ale naprawdę przyszły teraz takie czasy, że strach jest pomagać, gdyż można znaleźć się na ustach wszystkich portali społecznościowych i możemy być wytknięci bezrobotnym paluchem, że skąpi jesteśmy i żałujemy włożyć do paczki wszystko, co najlepsze.:D

Kochani, dedykuję Wam już moją najpiękniejszą świąteczną kolędę i oby Wam się – tak po ludzku – we wszystkim 🙂

Jestem za normalnym dzieciństwem!

 Każdy rodzic pragnie, aby jego dziecko przejawiało jakieś talenty. Każdy rodzic  się cieszy, że jego dziecko wyróżnia się w jakiś sposób w grupie przedszkolnej, czy też później w szkolnej. Ja jako babcia, cieszę się, że moja najstarsza wnusia ładnie maluje, czyta i śpiewa i wiem, że rodzice będą się z całych sił starali, aby te talenty dalej kształtować i nie będą szczędzili grosza, aby talent się rozwijał pod okiem fachowca. Jednak nic na siłę i nic na przekór zdrowemu rozsądkowi, bo kiedy wczoraj TVN wypromował pewnego chłopca i zaprosił go wraz z rodzicami, pięść mi się zacisnęła i nie przesadzam, choć nie na chłopca, a na jego rodziców właśnie, bo:

Xavier Witkowski – Green Grenade. Jest to 9-letni raper, który szokuje tekstami swoich kawałków! Nawija między innymi o dziwkach, jeździe cadillakiem oraz narkotykach. Co na to rodzice? 

Rozmowa w studio była dla mnie szokująca, gdyż rodzice nie przejawili ani grama zaniepokojenia o to, co tworzy ich dziecko. Ojciec stwierdził, że zacznie się niepokoić dopiero, kiedy jego syn zacznie palić papierosy i wiecie co? Już chyba nic mnie na tym świecie nie zdziwi, bo samo dziecko oświadczyło, że jego sztuka musi szokować, aby zwrócić na siebie uwagę!

Dzieciak totalnie zwichrowany, który zamiast kopać z kolegami piłkę na boisku, siedzi w swoim maleńkim studio i tworzy! Pomaga mu w tym 18 letni kuzyn, czy jakoś tak i niby wszystko jest pod kontrolą, jak twierdzą rodzice 9 latka!

Odbiera się dzieci rodzicom z różnych powodów. Odbiera się, bo w domu jest bieda, choć nie ma przemocy. Odbiera się dzieci, bo matka samotna nie daje sobie rady. Odbiera się, bo czasami urzędy nie mają innego pomysłu, aby pomóc, wesprzeć, nauczyć, wskazać inną drogę, jak np. wyjść z bezrobocia. I wiecie co? Weszłam na YT i wysłuchałam w skrócie te utwory, ten rap w wykonaniu tego dziecka i bez skrupułów, gdyby to było w mojej mocy, odebrałabym tego dzieciaka rodzicom. Bez mrugnięcia okiem – odebrałabym i już, bo nie może być tak, aby rodzice za wszelką cenę wspierali dziecko w wulgaryzmach i kazali mu siedzieć w świecie patologicznych zachowań, a skoro poczuli kasę, bo ponoć twórczość ich syna można kupić już na Allegro, to tym bardziej, bezwzględnie odebrałabym im dziecko! Koniec – wkurzona Ela.

Za dużo by umrzeć, za mało by żyć – bieda w Polsce

Lubisz mnie i mojego bloga, to: Wyślij SMS o treści A00759 na numer 7122 – dziękuję, bardzo, bardzo 🙂

Według policyjnych statystyk, w ciągu pierwszych 6 miesięcy 2013 r., na swoje życie targnęły się 4192 osoby. Trzy tysiące z nich poniosły śmierć. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, liczba prób samobójczych może wzrosnąć nawet do 8 tysięcy, ponieważ zazwyczaj w drugim półroczu prób samobójczych jest więcej. W ubiegłym roku licznik prób zatrzymał się na liczbie 5791 (4177 osób odebrało sobie życie). Tak podają statystyki policyjne.

Powody? Najczęściej niedostatek i bieda. Tak, w Polsce jest bieda i żadne działania polityków w celu zamaskowania biedy w kraju nic nie dają. Ona jest widoczna, tylko politycy nie lubią tego tematu. Obiecanki poprawy także niczego lepszego nie wnoszą do poprawy sytuacji materialnej rodaków, a bezrobocie się nie zmniejsza. W Polsce są takie regiony, gdzie ludzie żyją w ubóstwie i wiążą z ledwością koniec z końcem.

Ciężko jest o pracę, bo ważniejsze, dające zarobić na chleb, zakłady poupadały i nigdy nie wrócą do stanu swojej świetności. Upadły PGR, upadły fabryki, nie ma po prostu nic!

Wczoraj przejeżdżałam z mężem przez nasze miasto i daje się lepiej zauważyć podczas zimy zwłaszcza, kiedy zieleń nie zasłania brzydoty opuszczonych budynków, że z powierzchni ziemi zniknęła dawna, dobrze prosperująca fabryka, w której produkowano ważne części do maszyn. Na sprzedaż są nieruchomości po dawnej fabryce włókienniczej, rozsławionej na cały kraj. Jednostka Wojskowa pracuje na pół gwizdka. Ludzie zakładają działalność gospodarczą i na każdym kroku powstaje jakiś mały sklepik, ale widać w tych sklepikach bezruch i pewnie więcej kosztuje opłata zusowska i cena wynajmu, niż miesięczne dochody z handlu. Ludzie otwierają sklepiki, jakże często nastawione na sprzedaż alkoholu i papierosów, bo na tego typu towar zawsze jest zbyt. Co 100 metrów za to stoi, wielki market, co doprowadza do szału właścicieli tych drobnych, osiedlowych sklepików. Każdy przędzie jak może i jednym się udaje, a drudzy skazani są na niepowodzenie. No więc, widać tę marność nad marnościami na każdym kroku.

Spojrzałam w tym kontekście na swoją sytuację materialną ze zdrowym, prawdziwym rozsądkiem, z  racji tej wstrząsającej wiadomości, że Polacy zabiją się z biedy!

Pracowałam uczciwie wiele lat, mając nadzieję, że starczy mi zdrowia, aby dotrwać do emerytury i spokojnie sobie potem żyć i odpoczywać, ciesząc się z życia. Co prawda w Polsce te emerytury są bardzo marne, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, że da się radę i jakoś to będzie. Niestety, ale zdrowie postawiło na mojej drodze kamień milowy i zmuszona byłam starać się o rentę, na której jestem do dzisiaj. Moje zdrowie wcale się nie poprawia, ale jakoś tam jeszcze żyję. Otrzymuję co miesiąc 780 zł. Mało by żyć, a za dużo by umrzeć i gdyby nie mąż, to bym znalazła się pod mostem niczym kloszard. Jeśli miałabym jeszcze wolę życia, to znosiłabym kartony, stare kanapy i szmaty, aby przetrwać zimę. Ale jeśli by tej woli zabrakło, to jak nic – dobiłabym do tej policyjnej statystyki.

Zmierzam do tego, że naprawdę o biedzie nie decyduje niechęć do pracy, lenistwo i uchylanie się, czy też nałogi. Czasami jest tak, że to zdrowie nam wysiada, co  wyrzuca nas automatycznie na aut, jak zepsuty, do niczego nie nadający się przedmiot. Owszem, są rewaloryzacje tych wszystkich świadczeń, ale jakby ich nie było. Dlatego nigdy nie oceniam ludzi pod kątem ich statusu materialnego, bo tak nie można nikogo sprawiedliwie ocenić. Na nasz status wpływa bardzo wiele czynników i jakże często nie mamy na to wpływu.