Archiwa miesięczne: Luty 2018

Matka księdza!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Włączam sobie o poranku telewizor, bo pragnę się dowiedzieć, co w kraju się dzieje.

Mam nadzieję, że rząd rozpoczął przetarg na te kamery, które mają kamerować w lokalach wyborczych jakieś przekręty, ale nie!

Mam nadzieję, że rząd rozpoczął budowę potrzebnego szpitala, szkoły, żłobka, ale nie!

Nic z tych pożytecznych spraw, a dowiaduję się, że była „Premier” sama sobie przyznała kasiorę w wysokości 65 tysięcy i nawet 100 złotych.

Ciekawe jak ta „Zosia Samosia” sobie tę nagrodę wyliczyła i za co?

Okazała swoją małość ta” Pchła Szachrajka” i sama postanowiła siebie nagrodzić.

Może na taką kwotę wyliczyła swoją krzywdę otrzymaną od Prezesa, który zrobił ją w broszkę!

Wszyscy pamiętamy, że z mównicy sejmowej obiecywała, że ten rząd, to tylko praca, pokora, oszczędność, roztropność i te słowa szybko pękły jak bańka mydlana.

Jeszcze  nikt w poprzednich rządach tak siebie nie nagrodził – broszka jest liderką w oszukaniu swoich Obywateli.

Ja jej nie zazdroszczę tej brudnej kasy, a dziwię się, że matka księdza jest taką pazerną, jakby się jej nie przelewało.

Aby sobie samej przyznać takie pieniądze, to trzeba być człowiekiem bez honoru i z wielkim tupetem.

W ten sposób okradła wszystkie grupy społeczne i zawodowe – łącznie z dziećmi.

Wiem z dobrego źródła jak bardzo jest niedofinansowana administracja w sądach.

Te kobiety najczęściej, które obsługują sądy, mające swoje rodziny ryją w papierach i teczkach pod sufit za śmieszne pieniądze w kwocie 1.200 złotych.

Często muszą zostawać po godzinach, aby się wyrobić.

Często idą do roboty w weekendy, aby nadrobić obowiązki i nie podpaść przełożonemu.

Boją się chodzić na zwolnienia – nawet na chore dzieci, bo praca jest tak nierówno rozłożona, a jest w sądach coraz mniej chętnych do pracy ze względu na zarobki!

Kiedy są ogłaszane konkursy na jakieś stanowisko, to kiedyś zgłaszało się nawet do 20 chętnych. Teraz zgłaszają się 2 osoby, a czasem wcale.

Nikt nie chce pracować za takie pieniądze i tu przedstawiłam jedną grupę opłacanią tragicznie, a ile takich jest?

Nauczyciele, przedszkolanki, pracownicy urzędów, budowlańcy i inne grupy w Polsce pracują tak jak my – za PRL-u – za psie pieniądze.

Emeryci na  emeryturach i renciści muszą przeżyć za głodowe stawki, a taka – sobie sama przyznaje premię w takiej wysokości!

Nie potrafię w sposób kulturalny nazwać takiego postępowania, bo chyba to jest arogancja władzy, kiedy obiecywało się uczciwość i roztropność!

Już nigdy nie zaufam w żadne obiecanki polityków – nigdy!

Reklamy

„Nieraz już ja to sprawdziłam na sobie, że najlepszy rumianek w chorobie” – Maria Konopnicka

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Oboje jesteśmy przeziębieni, czyli ja i mój Mąż.

Jesteśmy zasmarkani i kaszlący i choć nie jest to grypa typowa, a przeziębienie, to ratujemy się czym możemy, aby wyjść z przeziębienia, gdyż nie jest to miły stan.

Mąż jako mężczyna poleciał oczywiście do lekarza i choć płuca są czyste, a tylko lekko zaczerwienione gardło dostał antybiotyk.

Uważam, że w takim lekkim przeziębieniu przepisywaniu antybiotyku to błąd, bo nasze organizmy  za chwilę nie będą reagowały na żadne antybiotyki i medycyna już o tym trąbi.

Ja podchodzę na spokojnie i będę się leczyła w ciepłym domu, pod kocem i będę się leczyła siebie i Męża dodatkowo – domowymi specyfikami.

Tym razem postawiłam na czosnek i zrobiłam miksturę, która „gębusię” wykręca i tak:

  • do słoiczka wcinęłam przez praskę ząbki z całej główki czosnku – koniecznie polskiego,
  • dodałam sok z dwóch, dużych cytryn,
  • dodałam 3 łyżki miodu,
  • składniki te zalałam szklanką letniej wody – koniecznie letniej by nie zabić właściwości leczniczych,
  • odstawiłam miksturę na kilka godzin, a potem przelałam przez sitko do nowego słoiczka,
  • należy dawkować 3 razy dziennie w malutkich ilościach – czyli 3 razy dziennie po łyżce.

Mam pytanie – jak Wy się leczycie domowymi sposobami?

Może macie swoje tajemne receptury, które działają bez wizyty u lekarza.

Do Polski zawędrował syberyjski mróz i może dobrze się stało, bo wymrozi wszelkie wirusy, które ludzie łapią od innych w dużych skupiskach, a może uda mu się wymrozić też komary! 😀

W takie syberyjskie mrozy bardzo mi jest żal ludzi biednych i bezdomnych, którzy uważają, że alkohol sprawi, że przetrwają!

Jednak, na co im jest mój żal, skoro sami wybierają swój los i zamarzają na własne życzenie!

 

Polska jak wrzód na mapie Europy!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Pamiętam jak z rozdziawioną buzią – dwa lata temu,  słuchałam w kampanii prezydenckiej, a potem walki PiS o władzę – pięknych słów i obiecanek złożonych – jak to będzie dobrze w Polsce, kiedy oni dojdą do władzy.

Kurcze o mało się nie dałam nabrać, bo to było takie wzniosłe i ambitne, że ja sceptyczka o mało nie uwierzyłam.

To były piękne dni – takie zakrojone na szybki dobrobyt w Polsce, bo obiecywali, że nastanie szybka poprawa  i na początek dali „ludziskom” 500+ i tak zatkali im gęby.

Dali te 500+, a potem sami na tych stołkach zaczęli się urządzać.

Oto mamy efekty, że kroją publiczne pieniądze, aby żyć komfortowo i aby przyspawać się do stołków i urządzać w dobrobycie swoje rodziny i znajomych, a miało tego nie być! Prawda?

Przeżyjmy to jeszcze raz, jak to Beata darła się z mównicy sejmowej, że wystarczy nie kraść!

Nie chce mi się wymieniać tego, co zepsuli w zaledwie dwa lata, a zepsuli wszystko, co było cenne dla Polski – kraju przyjętego do Unii Europejskiej.

Nagle zaczęto od Polski się odwracać i traktują nas jak zakałę Europy – kraj niebezpieczny.

Oni tego nie widzą, bo zajęci są tym, by się nachapać, aż do porzyganienia i mają nas głęboko w de…

Ja się tylko spytam niewinnie – ile kilometrów dróg oni wybudowali, gdyż nigdzie nie mogę się doczytać.

Nepotyzm pełną gębą przedstawiam na podstawie byłego Ministra Szyszki, który zatrudnił w swoim resorcie 40 osób ze swojej rodziny i swoich znajomych.

Myślę, że w innych resortach jest tak samo, a miało być inaczej!

Jak się czujecie Polacy, którzy na nich głosujecie i słupki im rosną zaraz do 90%! 😀

Wierzę, że karma wraca, ale jeszcze trochę musimy na to poczekać.

Kiedy Ameryka wycofa z Polski swoje wojska, to będzie ich koniec!

 

 

LISTA Szyszki. Minister dał pracę prawie 40-stu krewnym i znajomym. NAZWISKA.

Jan Szyszko został odwołany ze stanowiska ministra środowiska. W czasie ponad dwuletniej kandencji szefa resortu środowiska zasłynął przede wszystkim walką z kornikiem drukarzem atakującym Puszczę Białowieską, polegającej na wycince drzew. W wielu sondażach Szyszko był wskazywany jako minister do wymiany. W końcu tak się stało, a jego miejsce zajął Henryk Kowalczyk. Jak podaje oko.press.pl, w czasie kierowania ministerstwem Szyszko zatrudnił dziesiątki krewnych i znajomych. Oto nazwiska z „Listy Szyszki”.

Minister Jan Szyszko zostanie zapamiętany jako ten, który walczył z kornikiem i nie chciał postępować zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej. Slynna była też sprawa córki leśniczego, która stała się hitem. Dzień po dymisji Jana Szyszki, portal oko.press.pl opublikował pełną listę nazwisk osób, które były zatrudnione w Ministerstwie Środowiska i podległych mu instytucjach w czasach ministra Szyszki, a są z nim spokrewnione lub są jego znajomymi. „Lista Szyszki” jest imponująca, bo znalazło się na niej prawie 40 nazwisk.

„LUDZIE SZYSZKI W RESORCIE ŚRODOWISKA I PODLEGŁYCH MU INSTYTUCJACH” – czytamy na stronie oko.press.pl. Wśród osób, które znalazły się na liście Szyszki, są: z rodziny – córka Katarzyna Szyszko-Podgórska, córka Patrycja Szyszko, bratanek Piotr Szyszko, zięć Karol Podgórski, ze współpracowników: Lucjan Bednarz, Magdalena Bodzenta (wcześniej Jaźwiecka), Sebastian Bodzenta – mąż Magdaleny Bodzenty, Andrzej Borowiec, Zofia Chrempińska, Andrzej Deres, ks. Tomasz Duszkiewicz, Izabela Dymitryszyn, Anna Jakubowska, Agata Jojczyk, Leszek Karski, Kazimierz Kujda, Adam Kwiatkowski, Stanisław Majdański, Andrzej Matysiak, Sławomir Mazurek, Krzysztof Melka, Artur Michalski, Mateusz Mroz, Paweł Mucha, Beata Nowosielska, Adam Płaksej, Marek Ryszka, Paweł Sałek, Axel Schwerk, Marek Szary, Joanna Szczepańska, Andrzej Szweda- Lewandowski, Kazimierz Tobolski, Konrad Tomaszewski, Stefan Traczyk, Michał Wiśniewski, Witold Zakościelny, Tomasz Zygmont, Tadeusz Żarski. Osoby wymienione na liście  pracowały m.in. na stanowiskach dyrektorskich, czy jako doradcy.

Sprawdź: Rekonstrukcja rządu. Byli ministrowie wezmą nawet po 42 000 zł odprawy

http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/lista-szyszki-minister-dal-prace-40-krewnym-i-znajomym-nazwiska_1035429.html

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

„Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem” – Chłopcy z Placu Broni

Dnia 23 lutego 1945 roku moje miasto zostało odbite z rąk Niemców i odzyskało wolność, a było to tak:

Po wybuchu wojny Niemcy założyli obóz jeniecki pod nazwą Arnswalde
Batalia o wyzwolenie Choszczna rozpoczęła się 9 lutego, kiedy 80 korpus generała majora Wiktora Wierzbickiego podszedł pod samo miasto.
18 lutego wojska radzieckie ponownie okrążyły Choszczno i opór wroga zlikwidowano 23 lutego.
W walkach o Choszczno Niemcy stracili ponad 300 żołnierzy, dużo sprzętu i uzbrojenia.
Po wyzwoleniu miasto zaczęło się szybko zaludniać i budzić do życia.

Już od wielu lat w tym dniu odbywa się inscenizacja,  jak to właściwie wyglądało i tu wklejam świeże zdjęcia autorstwa mojego Męża.

Podczas działań wojennych moje miasto bardzo ucierpiało i kiedy z Rodzicami tu przyjechałam w 1963 roku, to w każdym miejscu można było się natknąć na gruzy i zniszczenia wojenne.

Starsi ludzie twierdzą, że główną ulicą płynęła czerwona rzeka i zniknęły z powierzchni miasta cudne kamieniczki, a kościół był obity przez armatnie kule.

Moja Mama płakała, kiedy zobaczyła dokąd mój Ojciec Ją przywiózł, bo to miasto prawie nie istniało, choć był to już rok 1963.

Uwielbiam miasta z architekturą historyczną, a w moim mieście wojna zmiotła ją prawie w proch i pył i naprawdę niewiele  zostało do podziwiana.

Nawet Szczecin – miasto na zachodzie, tak nie ucierpiał jak ucierpiało moje miasto.

Wciąż widać braki w architekurze i ubolewam, że tak niewiele zostało z tamtych przedwojennych lat, kiedy moje miasto tętniło życiem.

Teraz jest tak, że jeśli turysta trafi do mojego miasta, to jest zachwycony, bo miasto tonie w zieleni, a w jego centrum mamy piękne jezioro – oazę odpoczynku i relaksu ze ścieżką spacerową i rowerową.

Ja się tu żyje?

Sennie i jest to miejsce idealne dla starych ludzi pragnących ciszy i spokoju, bo młodzi dają stąd dyla.

Nie ma ofert pracy i dlatego młodzi jadą tam, gdzie mogą się jakoś urządzić i zarobić lepsze pieniądze.

Kiedyś tu były fabryki, a teraz jest z 15 marketów, a może i więcej!

Ziobro zabrał pracę pracownikom więzienia, które zlikwidował i tym sposobem odebrał ludziom pracę.

Jakże często zadaję sobie pytanie – czy kocham to swoje miasto?

Niestety nie kocham w 100%, bo czegoś mi w nim brakuje i czuję niedosyt, ale nie umiem sobie odpowiedzieć – czego mi tu brakuje!

W moim mieście mieszkają różne nacje, bo po wojnie zjechali różni ludzie, czyli stanowimy swoistą mieszankę warzywną i może brakuje mi jedności w społeczeństwie tak jak np. na Śląsku!

Mam prośbę – napiszcie jak Wam się mieszka w Waszych społecznościach, miastach, wsiach, krajach!

Jestem tego ciekawa!

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Samotność Seniora!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Pędziłyśmy, my kobiety przez życie swoje jak szalone, bo trzeba było zarabiać na chleb, kiedy na świecie pojawiły  się dzieci, a my kobiety nie chciałyśmy być gorsze od mężczyzn.

Może teraz kobiety mają lżej, bo po urodzeniu dziecka przysługuje im roczny urlop macierzyński, kiedy dawniej po 3.5 miesiąca trzeba było wrócić do pracy, a dzieci oddać do żłobka.

Musiałyśmy pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu, a wieczorem padałyśmy ze zmęczenia, by rano ponownie rozpocząć gonitwę przez życie.

Kiedy opowiedziałam swoim Córkom, że do rozwiązania ciąży pracowałam, to przetarły oczy ze zdumienia, bo teraz kobiety całą ciążę mogą spędzić na zwolnieniu, bo takowe im przysługuje.

Tak więc pędziłyśmy tak przez życie, aż tu nagle pewnego dnia zaczyna nam przysługiwać emerytura i z tego powodu jesteśmy bardzo szczęśliwe, że w końcu będziemy miały tylko dla siebie ten czas i w końcu przystopujemy i zajmiemy się tylko sobą, by zająć się swoimi pasjami, hobby, życiem w spokoju.

Jednak ta euforia szybko mija, bo nagle telefony milczą, a kontaktów z drugim człowiekiem coraz mniej.

Kiedy pracowałyśmy, to były kontakty z innymi i myślałyśmy, że to przetrwa.

To wszystko też dotyczy mężczyzn oczywiście, którzy często na emeryturze wkładają ciepłe kapcie i leżą na kanapie z pilotem w ręku.

Obserwuję emerytów na moim osiedlu i stwierdzam, że są pozamykani w swoich domach i mało ich widać.

Kiedyś przed domami były ławeczki, gdzie schodzili się starzy ludzie i jedli ciasto – popijając kompotem i prowadzili swoje rozmowy – tego już nie ma!

Osiedla są pozamykane szlabanami, że karetce trudno wjechać, aby udzielić pomocy  choremu.

Tamte czasy zniknęły i w związku z tym staliśmy się samotnikami – może na własne życzenie.

Moja Mama kiedy była zdrowa, to spotykała się z innym emerytkami na ławeczce przy fontannie, gdzie sobie prowadziły różne rozmowy.

Kiedy zachorowała, to żadna z tych kobiet nawet się nie spyta, co u mojej Mamy i czy może Ją odwiedzić.

Tacy się zrobiliśmy bez empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka. Jesteśmy lodowaci bez względu na wiek.

Ludzie są różni, bo jedni znoszą swoją samotność, a nawet jej pragną, ale są tacy, którym kontakt z drugim człowiekiem jest potrzebny jak tlen do życia,

Ja mam Męża i na emeryturze żyję dla Niego i to mi zupełnie wystarcza do życia.

Mój Mąż, to odmienny gatunek i musi być otoczony znajomymi, kolegami, bo inaczej by usechł po prostu.

Dzisiaj właśnie poszedł na koleżeńskie spotkanie z wódeczką, a ja zrobiłam starszym panom zakąskę w postaci galerety – tzw. „zimne nóżki”.

Niech sobie panowie pogadają, a wszyscy są na emeryturze, ale czynni wciąż zawodowo.

Cieszy mnie to, że Mąż jest wciąż aktywny i kocha ludzi i to trzyma go w pionie.

Dopóki trwa przy mnie, to mnie trzyma przy życiu i żadne „kolegówny” nie są mi do niczego potrzebne, bo my się świetnie uzupełniamy.

Kiedy Męża w domu nie ma, to wiem, że wróci, a ja staram się i On się stara.

Jak robię galaretę?

Może ktoś podpowie mi inny przepis, a ja opiszę swój:

  • do szybkowara wlewam litr wody, dodaję liście laurowe, ziele angielskie, oraz łyżkę jarzynki,
  • wkładam dużą golonkę, dwie świńskie nogi, oraz skrawki gulaszowego indyka,
  • gotuję godzinę z minutami, aż mięso odejdzie od kości.
  • do miski dodaję groszek z marchewką, pokrojone jajka ugotowane na twardo i duże zmiażdżone ząbki czosnku i ozdobiłam jajkiem na twardo i zieloną pietruszką,
  • czekam, aż wszystko zastygnie i uważam, że moja galareta jest smaczna.

Kto robi inaczej, to niech da mi znać – proszę!

Oto rysunek naszej Wnusi jak nas widziała na Dniu Babci i Dziadka, a także zdjęcie naszych kochanych, dla których warto żyć.

Samotność nam nie grozi!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami!

Wśród Seniorów od rana wielkie poruszenie, gdyż dostali zaproszenie – a gdzie?

Dziś w Przedszkolu naszej Wnusi odbyły się występy dla Babć i Dziadków.

Bałam się iść, bo w „telewizorni” straszą grypą, że choruje już tak wielu i młodych i starszych.

Lekarze radzą, aby omijać szerokim łukiem większe skupiska ludzi, aby się nie zarazić.

Kiedy powiedzieli, że z powodu grypy umarły 4 osoby, to naprawdę się wystraszyłam.

Nigdy nie bałam się takich wiadomości, a na stare lata tak mi się porobiło, że stałam się na takie wiadomości bardziej wrażliwa i ostrożna, bo to głupota umrzeć z powodu grypy!

Nie ma więc lekko i od rana Dziadek się szykował, a Babcia poleciała do fryzjera, bo nie można lekceważyć Wnusi, która z rówieśnikami od dwóch miesięcy szykowała się do występu.

Wiecie co?

Dziadków i Babć było więcej aniżeli przedszkolaków. Przyszli wszyscy jak jeden mąż, że sala pękała w szwach.

Ja z Mężem staliśmy, bo miejsc nie było i aby zrobić zdjęcia, to tylko na stojąco.

Potem zostaliśmy zaproszeni na ciacho i napoje i naprawdę było bardzo przyjemnie i rodzinnie.

Dzieciaki zadowolone, że starszyzna tak licznie przybyła i widać było po ich buziach, że sprawiliśmy im swoim przybyciem – radość.

Ciekawa jestem czy w związku z wyjściem z domu – grypa mnie dopadnie! Oby nie! 😀

A  tak na koniec, to ja jako Babcia i mój Mąż jako Dziadek pragniemy podziękować paniom, które pracują z naszymi Wnukami i Je uczą – za tak cudne przygotowanie dzieciaków.  Wasza praca jest naprawdę ciężka.

Wszystkie Babcie dostały w prezencie zeszyt przepisów kulinarnych, bo nasze Wnuki dużo gotowały w przedszkolu i szykowały sałatki, pierogi i oponki.

Dziadkowie otrzymali magnesy na lodówkę, którymi ma się przypinać ciekawe przepisy.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami i wiecie co w tym wszystkim jest magiczne?

Nasza Wnusia po występach pojechała z nami do naszego domu i była z nami 4 godziny, do powrotu Mamy z pracy.

Pojawiło się we mnie i w moim Mężu takie uczucie – jakby powrót do czasów, kiedy były z nami nasze Dzieci. Uczucie, które przywraca dawne czasy, kiedy taka mała osóbka sprawia, że nas odmłodziła, bo w naszym domu po latach zaćwierkała dziecina jak za dawnych lat.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Sądowa Ośmiornica w Polsce!

Dwa lata temu – przed wyborami dość często się dyskutowało o tym na kogo oddać swój, cenny głos.

Zdania były podzielone jak to bywa w emocjach i preferencjach do wybranej partii.

Mówiłam, aby się wystrzegać oddania swojego, cennego głosu na PiS, bo pod rządami tej partii – Polska przegra.

Skąd to wiedziałam i dlaczego tak czułam?

Otóż obserwowałam Jarosława Kaczyńskiego w latach prosperity w latach 2005/2007 i jako dość bystry obserwator nie znalazłam w pośle Kaczyńskim ani jednej dobrej, ludzkiej cechy.

Szybko się zorientowałam, że jest to zły człowiek – nie znający świata, ale pragnący wielkiej władzy i podporządkowania sobie ludzi karnie wypełniających jego rozkazy.

Stało się tak w 2015 roku, że oto mamy w Polsce pseudo Prezydenta i Premiera i zastraszonych Ministrów, którzy karnie wypełniają rozkazy tego marnego i mściwego Kaczyńskiego!

Jak sobie wyobrażam dzień tego malutkiego, ano tak:

Chodzi spać późno i w swojej norze knuje, przyjmuje i rozkazuje pod ochroną chłopaków z BOR, którzy robią mu zakupy, a nawet kupują karmę dla kota i sprzątaja kuwetę!

Pani Basia zrobi mu kolację i śniadanko, a ten budzi się około 12 w południe i zaczyna swój dzień i znowu knuje, rozkazuje i mataczy!

Nie zna się na finansach, ekonomii, infrastrukturze, edukacji i nie zna kompletnie świata zachodu i Unii Europejskiej.

Czort wie dlaczego się go boją, ale chyba dlatego, że kasa z tego biznesu jest całkiem pokaźna i warto konfabulować i kłamać, aby nie wypaść z gry.

Piszę o tym dlatego, że kiedy Ziobro dostał od malucha tak wielką władzę, to strach żyć w tym kraju i mój kolega, którego cytuję, też dostrzega wielkie niebezpieczeństwo dla nas – zwykłych Kowalskich, którzy już nie mają szans na sprawiedliwe sądy i czytamy:

Pamiętacie taki film włoski „OŚMIORNICA”?
Dotyczył Mafii Sycylijskiej która stworzyła taką „Ośmiornicę” która mackami swymi sięgała i polityki i rządu i Wymiaru Sprawiedliwości. .:boisie:,
Jak się przyjrzałem temu co zrobił z polskim Wymiarem Sprawiedliwości PiS, a zwłaszcza jego Minister Sprawiedliwości Ziobro (ksywa „ZERO”) – to Mafia Sycylijska to był przy PiS-ie … MAŁY PIKUŚ!! .:bezradny:.
Oto bardziej szczegółowy schemat PiS-OWSKIEJ PIĘĆDZIESIĘCIORNICY ZIOBROWEJ!!
Obrazek
A tu powiązania PiS-owskiego Ministra z sędziami i pozostałymi mackami OŚMIORNICY ZIOBROWEJ.
Obrazek

A Ciemny Lud się cieszy i bije brawo… .;shocked:.

Sztuka gotowania rosołu!

Znalezione obrazy dla zapytania rosół

Na nowo od jakiegoś czasu zakochaliśmy się z Mężem – w rosole!

Gotuję dość często, bo Mąż ma nieograniczony apetyt na tę właśnie zupę.

Jak wiadomo rosół jest bardzo zdrowy i rozgrzewający, a jest to ważne, kiedy w Polsce panuje wredna grypa i już 4 osoby w Polsce zmarły.

Sztuka gotowania rosołu, to jest sztuka i każdy gotuje go po swojemu – wg. własnego smaku i przyzwyczajeń często wynoszonych z domu, kiedy to Mama go gotowała na niedzielny obiad.

Spytam wprost – jak Wy gotujecie tę królewską zupę, bo ja robię to tak:

  • do garnka wlewam zimną wodę – jakieś 3 litry,
  • do wody dodaję 1,5 łyżki jarzynki,
  • 6 liści laurowych.
  • kilka ziaren ziela angielskiego,
  • wkładam różne porcje mięsa takie jak kawałek kurczaka, kaczki, szpondera wołowego, a czasami tuszkę indyka,
  • obieram warzywa, czyli marchewki, seler, korzeń pietruszki, spory kawałek pora i przypaloną cebulę, oraz kawałek karbowanej, białej kapusty,
  • czasami dodaję kawałek imbiru i pieprz mielony.
  • całość nastawiam na ogień malutki i tak to się u mnie pyrkocze do 5 godzin, aby się  nie gotowało, a tylko pyrkotało pod przykrycem i oczywiście zbieram szumowiny.

Może robię coś nie tak, choć wydaje mi się, że skoro Mężowi smakuje, to jest to dobry rosół. który podaję z makaronem nitki, albo grubsze nitki i posypuję posiekaną, zieloną pietruszką z kawałeczkiem marchewki.

Jak napisałam, że są różne szkoły gotowania rosołu i może ktoś mi podpowie coś od siebie, a ja to wypróbuję w kuchni.

Kiedy ten rosół mi tak pyrkotał, to ja na spokojnie odpaliłam domowe kino w laptopie i obejrzałam z rozdziawioną film pt. „Czwarta władza” z nieocenioną Meryl Steep i Tomem Hanksem!

Jest to to film opowiadający o amerykańskich dziennikarzach, którzy walczyli z cenzurą i w obronie wolnej prasy za prezydentury Nixona, który nienawidził dziennikarzy i prasy, która walczyła o wolność słowa w Ameryce w latach 70-tych.

Jest to mocne i prawdziwe kino i uważam, że ten film jest na miarę Oscara i gorąco je polecam tym, którzy interesują się tą tematyką.

Uważam, że ten film powinni obejrzeć polscy politycy, którzy za obecnego rządu mają zakusy na zamknięcie niektórych gazet, kanałów telewizyjnych i Internetu.

Nie wygrają ponieważ w Polsce mamy wciąż dzielnych dziennikarzy, którym nie zdołano zamknąć ust i ujawniają draństwa tego nierządu, a okładki prawicy są tak śmieszne, że tylko pisać komiksy o tym jak Krystyna pierwszy raz w życiu chwyciła – za miecza! 😀

Krystyna Pawłowicz na okładce "Sieci".

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – Jan Zamoyski

 

Znalezione obrazy dla zapytania auschwitz

Historia Polski jest naprawdę solidnie spisana i kto się nią interesuje, to nie powinien mieć kłopotów z dostępem do rzetelnych materiałów.

Historia holokaustu, jest także udokumentowana w tysiącach zdjęć, świadectw ludzi, którzy przeżyli, a także filmów dokumentalnych oraz  fabularnych mówiących o tamtych, strasznych wydarzeniach.

Aby pojąć historię holokaustu wystarczy pojechać do Oświęcimia i zwiedzić oboz w Auschwitz i wczuć się w tę mroczną atmosferę i odpowiednio to przeżyć, bez sporu między Polską, a Izraelem bez zacięcia i nienawiści.

Dlaczego my Polacy za sprawą „Premiera” Morawieckiego wypuściliśmy w świat tyle przekłamań i posądzeń i teraz – ja Polka czuję się na cenzurowanym na całym świecie.

Dlaczego doszło do tego, że w zastraszającym tempie inne Narody odwracają się od awanturniczej Polski i od niedouczonych polskich polityków.

Wybiło take szambo w Polsce za przyczyną gamoni z PiS-u, że czuję się jako Polka – brudna i oblepiona śmierdzącą wydzieliną.

Byłam w Auschwitz jako nastolatka i do dziś pamiętam to, co tam zobaczyłam i mam to w głowie – te obrazy na zawsze.

Przeżyłam tę wizytę w obozie wszystkimi, swoimi członkami i wiem, że tam Niemcy gazowali i zabijali nie tylko Żydów, ale i inne nacje łącznie z Polakami.

To co było ugładzone, ułożone, dogadane, wyprasowane przez 27 lat demokracji w Polsce, tak nagle wybuchło z powodu ambicji tych tłuków, którzy czego się nie dotknął,  to zepsują i smród rozlewa się na cały świat.

Uważam, że aby zachować prawdę historyczną wśród młodzieży polskiej – należy im fundować ją  – tam właśnie w Auschwitz i w innych obozach zagłady.

Nie wolno im mieszać w głowach, że były to polskie obozy zagłady – nie wolno!

Mam Wnuki i pragnę, aby z przedmiotu historii dowiedziały się prawdy i aby nie mieszano im w głowach, a więc pokazano  prawdę, tak jak mnie w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

W Polsce żyje wciąż bardzo dużo Żydów i dzięki temu nierządowi obudził się w Polakach ogromny antysemityzm i nie zdziwię się temu, kiedy sąsiad będzie zabijał sąsiada za pochodzenie.

Otworzyli Puszkę Pandory i niech się nie zdziwią  wzbudzania w Narodzie nienawiści.

Ludzie piszą, że pogwałcenie Trybunału Konstytucyjnego, zepsucie Sądów i Prokuratury to pikuś, bo kiedyś wszystko da się naprawiać.

Nie da się naprawić stosunków z Izraelem przez długie dziesięciolecia.

Powstaje pytanie – po co to zostało zrobione? Co knuje Kaczyński, by przysłonić holokaustem inne niecne knowania?

Może to być podejście do sfałszowania wyborów samorządowych! Prace już trwają!

Niech ich szlag trafi!

Z lampy Alladyna wypuszczono Dżinna!

Zdjęcie użytkownika Marcin Szczygielski.

Żyję w tym kraju już dostatecznie długo i takiego bandytyzmu jak od dwóch lat nie widziałam i nie czytałam

Oto w sobotę zeszłą, pojawiła się okładka „Wysokich Obcasów” – dodatku do „Gazety Wyborczej” promującą aborcję w Polsce.

Okładka przedstawia trzy, młode kobiety, które na koszulce mają napis, że aborcja jest okej i w zasadzie, co trzecia kobieta jej dokonała.

Jestem stara i nic nie powinno mnie dziwić, a jednak jestem wściekła, bo w Polskę poszedł przekaz, że jeśli kobieta zajdzie w niechcianą ciążę, to ta okładką rozgrzeszy ją z dokonanej aborcji, bo jest okej.

Po co mieć wyrzuty sumienia, skoro poważny tytuł mówi, że to nic takiego i nie powinno się wpaść we frustrację, wyrzuty sumienia, bo prawie wszystkie kobiety tak robią i to jest okej.

Ten barbarzyński przekaz pokazuje, że po jaką cholerę potrzebna jest edukacja seksualna w szkołach, kiedy się wpadnie w niechcianą ciążę, to się zrobi aborcję i po kłopocie.

Dokąd to zmierza, skoro lekarze ginekolodzy boją się dokonywać aborcji, a tabletki są na receptę i dokonanie aborcji jest w Polsce coraz trudniejsze, ale okładka mówi, że to jest okej!

W Polsce dopuszczalna jest aborcja w trzech przypadkach, kiedy płód jest wysoce uszkodzony, ciąża pochodzi z gwałtu, albo ciąża zagraża życiu kobiety – koniec i kropka.

Bogate kobiety wiedzą gdzie dokonać aborcji, a te mniej majętne pójdą do babki z szydełkiem, bo okładka im mówi, że aborcja jest okej.

Jestem zniesmaczona średniowieczem jakie w Polsce na nowo powstało, bo nie uczy się młodych dziewczyn i kobiet odpowiedzialności za swoje życie seksualne, a wmawia się im, że aborcja jest okej.

Dokąd zmierzasz Polsko?

Mam wrażenie, że obudziły się w umysłach ludzi w Polsce najgorsze instynkty, bo czytamy głos buntu, a to tylko pojedynczy!

 

To chyba jakaś skaza w genach. Jest w nas Polakach coś takiego, co sprawia, że zawsze posuwamy się o krok za daleko – i to w najróżniejszych kierunkach. Sobotnia okładka Wysokich Obcasów wkracza w strefę absurdu równie zdecydowanie, jak ustawa o IPN, tak jak ona osiągając skutek odwrotny od zamierzonego 😦 — przygnębiony.
I jeszcze jeden przykład, że ten Naród zdziczał, schamiał dokumentnie:
Kto popiera politykę tego rządu – niech się do mnie nie odzywa!
Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.