Archiwa tagu: c贸rka

Tak potocznie si臋 m贸wi, 偶e strze偶onego Pan B贸g strze偶e!

M贸j pierwszy ogr贸dek dzia艂kowy 鈥 jak go urz膮dzi膰?

Kiedy by艂am聽 m艂od膮 kobiet膮, to jak to w Polsce by艂o – Polacy pracowali 6 dni w tygodniu i wolna by艂a tylko niedziela.

Mia艂am dwoje dzieci, ale mia艂am tak偶e dzia艂k臋 ogrodow膮, kt贸r膮 trzeba by艂o obrobi膰, aby co艣 z niej zyska膰, a wi臋c zdarza艂o si臋 cz臋sto, 偶e pracowa艂am na niej tak偶e w niedziel臋.

Mie膰 dzia艂k臋 i j膮 utrzyma膰 w porz膮dku, to kosztuje napraw臋 du偶o czasu i pracy, bo trzeba j膮 skopa膰, porobi膰 grz膮dki i na nich zasia膰, albo posadzi膰, a potem podlewa膰, by wzesz艂y ro艣linki!

Zebrane ro艣liny trzeba by艂o na zim臋 zawekowa膰, zamrozi膰 i tak dalej!

Wspominam ten czas z rozrzewnieniem, bo stara艂am si臋 z M臋偶em by艣my na zim臋 byli zabezpieczeni w razie co!

Wystarczy艂o zej艣膰 do piwnicy po s艂oik og贸rk贸w, czy sok pomidorowy, albo mizeri臋 w s艂oikach i zawsze by艂o co艣 swojego do obiadu, albo na obiad!

Nie wiem czy teraz m艂odzi ludzie maj膮 sw贸j kawa艂ek ziemi i czy uprawi膮 j膮, aby robi膰 przetwory?

Z pewno艣ci膮 nadal dzia艂ki maj膮 ludzie starsi, kt贸rzy je艣li maj膮 zdrowie pracuj膮 na dzia艂kach. W ten spos贸b relaksuj膮 si臋 i odpoczywaj膮 pracuj膮c z ziemi膮!

Moja starsza C贸rka tak偶e z M臋偶em uprawiaj膮 spor膮 dzia艂k臋 i wiem ile tam wk艂adaj膮 wysi艂ku.

Na swojej dzia艂ce maj膮 wszystko, a w centralnym punkcie ustawiaj膮 tunel foliowy pod pomidory, kt贸re bezpo艣rednio pod go艂ym niebem przewa偶nie choruj膮.

Maj膮 fasolk臋 szparagow膮, truskawki, seler, por, pietruszk臋, czosnek i tak dalej.

Niedawno u mnie by艂a C贸rka i powiedzia艂a, 偶e ju偶 siedzi na dzia艂ce i co艣 tam robi.

Spyta艂am, czy aby nie powinna przystopowa膰, gdy偶 mo偶e lepiej w czasie wolnym odpocz膮膰, a Ona do mnie, 偶e nie potrafi zostawi膰 tego wszystkiego od艂ogiem.

Przekona艂a mnie jednym argumentem, gdy偶 oto mamy koronawirusa i mo偶e tak by膰, 偶e sklepy b臋d膮 puste i nie b臋dzie mo偶na w nich nic kupi膰, bo i tak mo偶e si臋 zdarzy膰.

Powiedzia艂a, 偶e Ona z rodzin膮 prze偶yje, bo ma mn贸stwo zapas贸w na p贸艂kach w piwnicy i tu przyzna艂am jej racj臋!

Kiedy bywamy u C贸rki na obiedzie, to Jej najwi臋kszym hitem zim膮 jest fasolka szparagowa z mas艂em i bu艂k膮 tart膮 – zim膮!

Bardzo ceni臋 Jej pracowito艣膰, cho膰 oczywi艣cie pracuje z M臋偶em, a do tego potrafi si臋 dzieli膰 ze starymi rodzicami!

Dzi臋kujemy!

Obraz mo偶e zawiera膰: nap贸j i jedzenie

Dumna matka

Chyba dwa wpisy moje na blogu, po艣wi臋ci艂am pomocy dla 15 letniej, chorej Mai, o kt贸rej 艣wiat zapomnia艂!

Maj臋 wychowuje i opiekuje si臋 ni膮 jej kochana, pe艂na po艣wi臋cenia babcia, kt贸ra jest przy niej 24 godziny na dob臋!

Dziewczynk膮 zainteresowa艂a si臋 moja C贸rka i zorganizowa艂a dla niej „Zrzutk臋” w sieci i na t臋 por臋 uzbierano na w贸zek i rehabilitacj臋聽11聽606聽z艂聽聽z聽14聽000聽z艂 (Cel)

C贸rka i osoby jej pomagaj膮ce prowadz膮 na Facebooku aukcje i licytacje, ale to nie koniec!

W艂a艣nie trwa „Karaoke” czyli 艣piewanie dla聽 Mai w naszej, miejscowej restauracji i tam tak偶e trwa akcja, by zebra膰 dla dziewczynki potrzebne jej pieni膮dze.

C贸rka i osoby w艂膮czone w akcj臋 po艣wi臋caj膮 dla sprawy sw贸j osobisty czas, ale wiedz膮, 偶e robi膮 dobr膮 robot臋, bo pomagajmy!

Dzi艣 chcia艂 mnie nawiedzi膰 ksi膮dz, kt贸ry chodzi po domach po kopert臋, ale nie przyj臋艂am, bo wol臋 da膰 ze swojej emerytury i m臋偶owskiej dla takiej sprawy jak pomoc choremu dziecku!

Papie偶 Franciszek powinien zabroni膰 艂a偶enia klech贸w brzuchatych po domach i tej 偶ebraniny.

Tak si臋 porobi艂o, 偶e w tym 艣rodowisku s膮 pedofile i naci膮gacze, a je艣li jest Pan B贸g, to mi wybaczy i nagrodzi, 偶e pomagam s艂abszym, bo chyba w ko艣ciele o to powinno chodzi膰!

Tak po prostu jestem dumn膮 matk膮!

Jednak jest i tak, 偶e czasami J膮 pytam czy potrafi odpoczywa膰, ale Ona nie potrafi i ci膮gle co艣 w 偶yciu musi robi膰.

Pracuje w szkole dla dzieci z lekkim upo艣ledzeniem i naprawd臋, to nie jest lekka praca.

M贸wi臋!

  • masz weekend, we藕 ksi膮偶k臋, zrelaksuj si臋, odpocznij, ale Ona gna przez 偶ycie, bo ten po艣piech ma w genach!

Brak dost臋pnego opisu zdj臋cia.

Znalezione obrazy dla zapytania: ksi膮dz karoca"

Zapami臋tam na zawsze!

Znalezione obrazy dla zapytania muzeum techniki szczecin

Od rana u mnie i M臋偶a wielkie poruszenie, gdy偶 szykowali艣my si臋 do wyjazdu na 40 Urodziny naszej m艂odszej C贸rki.

Prezenty naszykowane, kwiecie kupione i jedziemy pi臋kn膮 obwodnic膮 wybudowan膮 za PO, kt贸r膮 omijamy zat艂oczony Stargard!

Godzina i par臋 minut – jeste艣my na miejscu!

Podje偶d偶amy pod Muzeum Techniki w Szczecinie, a obok w starej, poniemieckiej zajezdni znajduje si臋 „Cafe Niebko”, w kt贸rej odbywaj膮 si臋 dzieci臋ce imprezy, ale tak偶e wynajmowanie jest miejsce na takie uroczysto艣ci jak nasza!

W Muzeum Techniki mo偶na obejrze膰 histori臋 polskiej motoryzacji, a wi臋c stare samochody, motory, autobusy.

Panowie mieli co ogl膮da膰 przy okazji imprezy, a dzieci mia艂y co robi膰, bo mia艂y pod r臋k膮 zabawki i si臋 po prostu nie nudzi艂y.

Uraczono nas przepyszn膮 zup膮 crem – pomidorow膮, w kt贸rej by艂o du偶o aromat贸w, a tak偶e ciep艂ym drugim daniem, ciastem i na ko艅cu tortem.

Posiedzieli艣my, po艣miali艣my si臋, porozmawiali艣my i oczywi艣cie od艣piewali艣my naszej C贸rce – sto lat!

O godzinie 17 zebrali艣my si臋 do powrotu do domu.

O tej godzinie na drodze jest ju偶 ciemno, a ja bardzo nie lubi臋 jecha膰 w ciemno艣ciach i mia艂am stracha, bo mimo niedzieli na drogach jest t艂ok.

W drodze powrotnej – w nasz膮 stron臋 jecha艂o bardzo ma艂o samochod贸w, ale jad膮c na Szczecin samochody jecha艂y w kolumnach i by艂o ich setki, tysi膮ce, bo jest ta pora, kiedy Polacy wracaj膮 do pracy w Niemczech!

Obecny rz膮d chwali si臋, 偶e Polacy wracaj膮 do Polski na sta艂e, ale to jest ich pobo偶ne 偶yczenie, bo niestety Polak nigdzie w Polsce nie zarobi tyle ile za granic膮!

Sumuj膮c, to by艂 bardzo przyjemny dzie艅 – taki inny od innych!

1oo lat nasza C贸rko.

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie siedz膮, tabela i w budynku

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie siedz膮, tabela, nap贸j i w budynku

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie siedz膮, nap贸j, tabela i w budynku

Obraz mo偶e zawiera膰: ludzie siedz膮, tabela i w budynku

40 lat min臋艂o jak jeden dzie艅!

By艂 rok 1979 i b臋d膮c mam膮 3 letniej C贸rki postanowi艂am, 偶e czas na Dziecko drugie, bo zawsze chcia艂am mie膰 tylko dwoje dzieci.

8 marca 1979 roku wr贸ci艂am wcze艣niej z pracy i uzna艂am, 偶e to jest ten moment!

Uda艂o si臋 i 12 grudnia urodzi艂am drug膮, nasz膮 C贸rk臋!

Por贸d by艂 szybki i sprawny i moja ogromna rado艣膰, ale zgasi艂a j膮 fatalna opieka nade mn膮 na porod贸wce.

To by艂a zima stulecia i trzymano mnie na tej sali przy zimnym oknie 7 godzin po porodzie, bo paniusie obchodzi艂y jakie艣 imieniny!

Zmarz艂am jak diabli i o dziwo, 偶e si臋 nie pochorowa艂am!

Gdybym mia艂a ten rozum, co teraz, to bym walczy艂a o odszkodowanie!

Zawsze kiedy to wspominam, to mam okrutny 偶al, ale musz臋 z tym 偶y膰, cho膰聽 to wry艂o si臋 w pami臋膰.

Na szcz臋艣cie Dziecko by艂o zdrowe i nagle okazuje si臋, 偶e nie wiadomo kiedy min臋艂o 40 lat!

Kiedy ten czas min膮艂, to sama nie wiem, bo w tym czasie C贸rka urodzi艂a dwoje, naszych Wnuk贸w, kt贸re s膮 nasz膮 rado艣ci膮.

15 grudnia mamy zaproszenie do restauracji, aby 艣wi臋towa膰 rodzinnie te urodziny i ja wpad艂am do sieci w celu zakupu czego艣 na t臋 chwil臋.

Kompletnie nie umiem kupowa膰 w sieci, bo boj臋 si臋, 偶e nie b臋dzie pasowa艂o, ale dzi艣 odwa偶y艂am si臋 na zakup klasycznej, bia艂ej koszuli, a do tego b臋dzie czarny kombinezon i kr贸tkie kozaczki!

Niestety ale w moim wieku szpilki s膮 ju偶 nie na moj膮 nog臋, kiedy stopy s膮 lekko spuchni臋te!

M膮偶 te偶 kompletuje sobie ubranie, bo chcemy wygl膮da膰 akuratnie do tej uroczysto艣ci.

Prezent zaplanowany i ju偶 kupony, tak偶e przed wyjazdem zam贸wimy kwiecie i jedziemy na impr臋 do Szczecina.

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, ludzie stoj膮

 

Kombinezon

Rozmowa matki z c贸rk膮!

www.egeppert.com

Z moim M臋偶em poznali艣my si臋 w 1972 roku i zacz臋li艣my ze sob膮 chodzi膰-聽 jak to si臋 dawniej nazywa艂o.

Chodzili艣my wi臋c po naszych alejkach nad jeziorem przez 4 lata.

D艂ugo si臋 nie ca艂owali艣my, bo ka偶de z nas by艂o bardzo nie艣mia艂e ha ha.

Pewnego dnia, a by艂 to rok 1976 powiedzia艂am Mamie, 偶e postanowili艣my si臋 pobra膰 i oto moja Mama przeprowadzi艂a ze mn膮 tak膮 rozmow臋 – prawie tak dok艂adn膮 jak w piosence Edyty Geppert napisan膮 przez Micha艂a 艁uszczy艅skiego:

„Mamo, on zaprosi艂 wczoraj mnie do kina
Mamo, on mi dzisiaj kupi艂 tuzin r贸偶
Mamo, on ma tutaj by膰 za p贸艂 godziny
Mamo, on beze mnie 偶y膰 nie mo偶e ju偶

C贸rko, s膮dz膮c po nazwisku 偶aden z niego ksi膮偶臋 ani hrabia
C贸rko, on nie sko艅czy艂 w 偶yciu 偶adnych studi贸w ani szk贸艂
C贸rko, czy ty wiesz, ile tak naprawd臋 on zarabia
C贸rko, nie pozwol臋, 偶eby taki 偶ycie tobie psu艂

Mamo, dzi艣 niewa偶ne pochodzenie i tytu艂y
Mamo, nie chc臋 偶eby pieni膮dz rz膮dzi艂 mn膮
Mamo, nawet nie wiesz jaki on jest dla mnie czu艂y
Mamo, zrozum dzisiaj czasy ca艂kiem inne s膮

C贸rko, chc臋 pom贸wi膰 w艂a艣nie o dzisiejszych czasach
C贸rko, to co widz臋 chyba mi si臋 艣ni
C贸rko, taki w nic nie wierzy, nie uznaje 偶adnych zasad
C贸rko, on ma jedno w g艂owie, uwierz mi

Mamo, w takim razie powiedz, czemu wysz艂a艣 za m膮偶 za tatusia
Czemu nie s艂ucha艂a艣 babci przestr贸g oraz m膮drych rad
Mamo, to przeze mnie on si臋 z tob膮 偶eni膰 musia艂
Mamo, sama widzisz nie zawali艂 si臋 od tego 艣wiat

C贸rko, nie por贸wnuj mnie do siebie, bo to nie to samo
C贸rko, tamte czasy to nie to, co dzi艣
C贸rko, mam rozumie膰, 偶e zostaniesz… mam膮
C贸rko… mamo… c贸rko… mamo…”

Autor tekstu: Micha艂 „Lonstar” 艁uszczy艅ski

Moja Mama uwa偶a艂a, 偶e do siebie kompletnie nie pasujemy, bo m贸wi艂a, 偶e jestem spokojn膮 dziewczyn膮, a wybra艂am sobie 艂obuza takiego, w kt贸rym kocha艂y si臋 wszystkie dziewczyny, bo dziewczyny lubi膮 takich ch艂opak贸w z fantazj膮!

Uwa偶am, 偶e Mama si臋 pomyli艂a, gdy偶 jeste艣my ze sob膮 za chwil臋 44 lata i mimo przer贸偶nych turbulencji wci膮偶 si臋 kochamy.

Par臋 razy by艂o na no偶e i blisko rozwodowi, ale przetrwali艣my i ju偶 do ko艅ca 偶ycia naszego b臋dziemy razem.

Moja Mama niestety te偶 藕le wybra艂a, a chcia艂a poucza膰 mnie, kiedy wzi臋艂a rozw贸d z moim Ojcem po 17 lat po偶ycia!

Jestem dumna z siebie, 偶e walczy艂am jak lwica o swoje ma艂偶e艅stwo, bo teraz na stare lata mam do kogo otworzy膰 buzi臋 i wci膮偶 si臋 z M臋偶em uzupe艂niamy!

Dzi艣 zrobili艣my wsp贸lnie ma艂y lifting 艂azienki, bo zmienili艣my 艂azienkow膮 lamp臋 na bardziej nowoczesn膮 i jasn膮, a tak偶e kratk臋 wentylacyjn膮, oraz zmienili艣my desk臋 klozetow膮. Niby nic, ale zawsze jest to taka ma艂a zmiana!

Mamy dwie C贸rki, kt贸re dokona艂y samodzielnie swoich wybor贸w, co do towarzysza 偶ycia i nigdy im nie odradza艂am i nie t艂umaczy艂am, 偶e to z艂y wyb贸r!

Jestem z tego dumna, 偶e pozwoli艂am im na samodzielne wybory i 偶adna nie ma do mnie pretensji, gdy偶 nie interweniowa艂am, a im zaufa艂am!

Mora艂 z tego taki, 偶e niech ka偶dy sam poszukuje swojego szcz臋艣cia na tym 艣wiecie i je艣li zaiskrzy – nie wtr膮cajmy si臋!

W niedziel臋 ogl膮da艂am program pt. „Szansa na sukces”, w kt贸rym amatorzy 艣piewaj膮 piosenki s艂awnych artyst贸w i trafi艂am na Edyt臋 Geppert, kt贸r膮 bardzo lubi臋 i jej piosenki.

Zapraszam wi臋c na koncert jej nietuzinkowych piosenek!

 

 

Te艣ciowa kontra synowa!

Ju偶? Tak pr臋dko? Co to by艂o?
Co艣 strwonione? Pierzch艂o skrycie?
Czy nie m艂odo艣膰 sw膮 prze偶y艂o?
Ach, wi臋c to ju偶 by艂o鈥 偶ycie?

Leopold Staff

 

Znalezione obrazy dla zapytania te脜聸ciowa

To by艂o 42 lata temu, kiedy si臋 pozna艂am z moim, przyszy艂ym m臋偶em, cho膰 w tamtym czasie tego jeszcze nie wiedzieli艣my, 偶e pozostaniemy razem przez tyle lat.

Pami臋tam, 偶e moja niedosz艂a te艣ciowa nie chcia艂a mnie za synow膮, bo by艂am w jej oczach z艂膮 parti膮, zbyt biedn膮, a ona mia艂a na oku lepsz膮 dziewczyn臋 dla swego synka.

Marzy艂a o bogatszej pannie, kt贸r膮聽 mia艂a na oku, ale jej sen si臋 nie spe艂e艂ni艂.

Nigdy si臋 nie domy艣li艂a ile musia艂am w艂o偶y膰 pracy w jej syna, kt贸rego wychowa艂a na cz艂owieka, kt贸remu w 偶yciu wszystko by艂o mo偶na – takiego sympatycznego cwaniaczka.

Pobralismy si臋 i m膮偶 pojecha艂 na dwa lata do wojska, a ja powa偶na matka wychowywa艂am nasze dziecko.

Po powrocie z wojska nie wiedzia艂 dalej, 偶e ma rodzin臋 i dalej cwaniaczkowa艂 i s膮dz臋, 偶e gdyby mia艂 inn膮 偶on臋, bo by go pogoni艂a i zostawi艂a, a ten by „pop艂yn膮艂”.

Du偶o mnie kosztowa艂o, aby zrobi膰 z niego odpowiedzialnego, powa偶nego faceta i wci膮偶 nad nim pracowa艂am.

Kocha艂am go bardzo i nie wyobra偶a艂am sobie innego m臋偶czyzny u mojego boku i dlatego znios艂am nie jedno, co powodowa艂o, i偶 by艂am zm臋czona.

Po paru latach wsp贸lnego 偶ycia moja praca si臋 op艂aci艂a i zacz臋艂am by膰 w ko艅cu szcz臋sliw膮 偶on膮, a moja te艣ciowa zobaczy艂a, 偶e wci膮偶 by艂am przy nim, cho膰 by艂o bardzo r贸偶nie, bo z g贸rki i pod g贸rk臋.

Jednym s艂owem wychowa艂am sobie tego faceta, kt贸ry te偶 mnie zawsze kocha艂, ale b艂膮dzi艂 i z tego zda艂 sobie spraw臋 w ko艅cu.

Tydzie艅 temu jechalismy na obiad i on tak wtr膮ci艂, 偶e gdyby mia艂 taki rozum jak teraz, to by mnie nigdy nie skrzywdzi艂, a ja zamilk艂am i nie skompentowa艂am, ale by艂o mi pochlebstwem, 偶e op艂acilo si臋!

Mam dw贸ch zieci贸w i nigdy si臋 nie wtr膮ca艂am w 偶ycie i wybory moich C贸rek – nigdy nie komentowa艂am ich M臋偶贸w i nie wtr膮cam si臋 w wychowanie moich Wnuk贸w.

Nie pojawiam si臋 w ich domach niezaproszona i zawsze szanuj臋 ich, jako towarzyszy moich Dzieci.

Uwa偶am, 偶e s膮 doro艣li wszyscy i maj膮 prawo uk艂ada膰 sobie 偶ycie tak – jak jest im wygodnie i dobrze na tym wychodz臋, ale nie zawsze tak bywa w rodzinach, bo czytamy, 偶e te艣ciowe potrafi膮 zepsu膰 ka偶dy zwi膮zek, a ich ingerencja jest聽 toksyczna.

Walcz臋 z ni膮 nawet o miejsce przy stole. Opowiem wam o mojej toksycznej te艣ciowej.

Wiele m艂odych kobiet skar偶y si臋, 偶e ich model prowadzenia domu, wychowania dzieci jest ostro krytykowany przez zaborcze te艣ciowe. Psychologowie t艂umacz膮, 偶e konflikt te艣ciowa-synowa ma pod艂o偶e ewolucyjne. Matka m臋偶czyzny nie trawi wybranki syna, gdy 鈥 z jej perspektywy 鈥 nie stanowi ona dobrego materia艂y genetycznego dla potencjalnych potomk贸w. Wszystko dzieje si臋 na poziomie nie艣wiadomym. Te dwie rywalki w rodzinie walcz膮 o serce jednego m臋偶czyzny. Czy konflikt jest do rozwi膮zania? List o k艂opotach z matk膮 swojego m臋偶a przes艂a艂a nam nasza czytelniczka.

Te艣ciowa kontra synowa 鈥 jak na ringu
鈥 Co powinnam zrobi膰? 鈥 pisze we wst臋pie 32-letnia Agnieszka, autorka nades艂anego listu. 鈥 Przera偶a mnie wizja kolejnego, niedzielnego obiadu z te艣ciow膮, ale m贸j m膮偶 daje mi do zrozumienia, 偶e bardzo mu zale偶y, 偶eby艣my poszli razem. Jeste艣my ma艂偶e艅stwem od 3 lat, a spotykamy si臋 od 5.

 

鈥 To dla mnie trudna sytuacja. Nasz konflikt jest ju偶 tak zaawansowany, 偶e nikt nie chce wyci膮gn膮膰 reki. Ch艂odna atmosfera na spotkaniach, z艂owrogie spojrzenia, docinki, k膮艣liwe uwagi na temat wygl膮du i braku dzieci: „Jeszcze ich nie macie” 鈥 to norma.

鈥撀燭ydzie艅 po 艣wi臋tach posz艂am do psychoterapeutki 鈥 po raz pierwszy. Przy te艣ciowej udaje, 偶e jej nietaktowne (niejednokrotnie prostackie) zachowania mnie nie ruszaj膮. Cho膰 prawda jest taka, 偶e ruszaj膮 i to bardzo mocno. Wiele razy przymyka艂am te偶 oko na to, co robi艂a i m贸wi艂a, ale d艂u偶ej ju偶 tego nie znios臋.

鈥撀燗 co takiego robi艂a? Lista jest d艂uga. Zachowuje si臋, jakbym zabra艂a jej syna, dos艂ownie wyrwa艂a z r膮k. Jeszcze przed 艣lubem m贸wi艂a, 偶e nic nie jestem warta. Nie akceptowa艂a naszego zwi膮zku i odradza艂a Adamowi zar臋czyny. Raz wykrzycza艂a, 偶e mam na jego syna z艂y wp艂yw. Podkre艣la艂a, 偶e nasz zwi膮zek to pomy艂ka. Wed艂ug niej nie pasujemy do siebie. Ro艣ci艂a sobie prawo do decydowania, z kim ma Adam za艂o偶y膰 rodzin臋.

鈥 Byli艣my ju偶 razem, a ona podsy艂a艂a mu linki do profili dziewczyn na Facebooku, c贸rek swoich znajomych. Dziewczyn 鈥 wed艂ug niej idealnych. Przypomina艂o to aran偶owanie zwi膮zku jak w hinduskiej rodzinie. O ma艂y w艂os si臋 przez to nie rozstalismy.

Obiadki i ros贸艂 te艣ciowej
鈥 Obiadki nigdy nie by艂y rodzinne. Panuj膮ca atmosfera zakrawa艂a na absurd 鈥 sztuczne u艣mieszki i k膮艣liwe pytania to norma. Moje zami艂owanie do zdrowego jedzenia otwarcie krytykowa艂a, m贸wi膮c, 偶e to fanaberie. Gdy u nas w domu serwowa艂am np.: ryb臋 i warzywa na parze, odsuwa艂a talerz z wykrzywion膮 min膮. 鈥 Ja jestem zdrowa, nie musz臋 tego je艣膰. Pr贸bowa艂am nabra膰 dystansu, wi臋c grzecznie odpowiada艂am: 鈥 Wiem, 偶e wolisz na obiad schabowego z kapust膮, ale my jemy takie obiady. U siebie gotuj, co chcesz, a my wolimy ci臋 przyj膮膰 po swojemu.

Nie rozumia艂a i prowokowa艂a mojego m臋偶a pytaniami: Ona ci臋 tym karmi na co dzie艅? Kiedy艣 tak nie jada艂e艣, wi臋c co si臋 zmieni艂o? Mo偶e dlatego ostatnio bola艂a ci臋 g艂owa, bo jeste艣 niedo偶ywiony?!

鈥 Zacz臋艂a przynosi膰 swoje jedzenie, nak艂ada艂a ziemniaki, nalewa艂a ros贸艂 na talerz m臋偶a. Mnie pomija艂a, bo ja takich rzeczy nie jem 鈥 za艂o偶y艂a tak oczywi艣cie bez pytania mnie o to, czy chc臋 spr贸bowa膰. W mi臋dzyczasie potrafi艂a wej艣膰 do 艂azienki i skomentowa膰, 偶e w koszu jest du偶o rzeczy do prania…

鈥撀燱 naszym w艂asnym domu m贸j m膮偶 sadza j膮 na honorowym miejscu. W sumie ona sama to wymusza. Kiedy艣 z ni膮 walczy艂am o miejsce przy stole…. Chcia艂am zaj膮膰 TO miejsce pierwsza, ale m膮偶 poprosi艂 mnie o ust膮pienie 鈥 dla dobra og贸艂u… To wszystko brzmi, jak komedia „Serce nie s艂uga”, w kt贸rym gra艂a Uma Tuhrman i Meryl Streep, ale w rzeczywisto艣ci nie jest do 艣miechu ani mi, ani mojemu m臋偶owi.

鈥 Bardzo kocham swojego m臋偶a i wiem, 偶e on te偶 ma tego wszystkiego dosy膰. Oczywi艣cie, to wp艂ywa na nasz膮 relacj臋. Czasem przy chwilach zbli偶enia przypominaj膮 mi si臋 jej obra藕liwe s艂owa 鈥 „Za niska”, „Za wolna”, „Jest blondynk膮, zawsze 艂adniejsze wydawa艂y mi si臋 brunetki”, „Ostatnio si臋 chyba przyty艂o ci si臋 w boczkach”. Mo偶e si臋 za bardzo zafiksowa艂am, mo偶e… 鈥 sama nie wiem. Nasze rodzinne 偶ycie sta艂o si臋 koszmarem. I widz臋, 偶e coraz bardziej wp艂ywa to na nasz膮 relacj臋.

鈥撀燦a sesji terapeutycznej dowiedzia艂am si臋, 偶e ogromn膮 rol臋 w budowaniu naszej relacji jest to, aby mi臋dzy nami 鈥 dwoma rywalizuj膮cymi kobietami 鈥 zaj膮艂 stanowisko m贸j m膮偶. On przez d艂ugi czas si臋 w ten konflikt nie anga偶owa艂, troch臋 jakby to nie by艂 jego problem. Tak by艂o mu wygodniej. Teraz staramy si臋 o tym du偶o rozmawia膰, a on cz臋艣ciej zwraca swojej mamie uwag臋. 呕eby mnie nie krytykowa艂a, 偶e nie musi mnie lubi膰, ale ma darowa膰 sobie chamskie odzywki. Niewiele to pomaga.

鈥撀燱iem, 偶e mi艂o艣ci mi臋dzy mn膮 a te艣ciow膮 nigdy ju偶 nie b臋dzie. Mnie ju偶 tylko chodzi tylko o odnoszenie si臋 do siebie z szacunkiem, by nie rani膰 nikogo. Chcia艂abym zaznaczy膰 granice w艂asnego 偶ycia i ich obroni膰.

I co tu robi膰?
To sytuacja z kategorii „zrozumie膰 siebie nawzajem”. Czasem, w imi臋 zachowania relacji rodzinnych, warto i艣膰 na pewne ust臋pstwa. Czasem lepiej przemilcze膰, przeczeka膰, zdystansowa膰 si臋 od sytuacji. Gdy emocje s膮 nasilone, ci臋偶ko o dobre rozwi膮zania.

Znacie inne historie o relacjach mi臋dzy te艣ciow膮 i synow膮?

Napisz do nas: wiktoria.drozka@mamadu.pl

 

Kiedy c贸rka nie kocha swojej matki! Opowiadanie!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 1 osoba, tekst

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pani Celina liczy sobie obecnie dobrze po 60-tce i zacz臋艂a podupada膰 na zdrowiu, b臋d膮c na emeryturze.

Nie s膮 to jeszcze bardzo niepokoj膮ce schorzenia, ale troch臋 daj膮 si臋 ju偶 we znaki pani Celinie.

Urodzi艂a dwie c贸rki, kt贸re stara艂a si臋 wychowywa膰 najlepiej jak tylko umia艂a i podpowiada艂a jej intuicja.

Pracowa艂a przez ca艂e 偶ycie, a tak偶e jej m膮偶, aby tylko dzieciom niczego nie brakowa艂o, cho膰 bywa艂o r贸偶nie, ale dzieci wiedzia艂y, 偶e rodzice bardzo si臋 staraj膮.

Kiedy c贸rki by艂y ma艂e, to pani Celina odstawia艂a je do przedszkola i je odbiera艂a, a po pracy stara艂a si臋 ogarn膮膰 dom,a wi臋c pra艂a, gotowa艂a, sprz膮ta艂a.

Dzieci ros艂y zdrowo i wszyscy zazdro艣cili pani Celinie tak u艂o偶onych i grzecznych dzieci, bo faktycznie nie mia艂a z nimi 偶adnych k艂opot贸w wychowawczych.

By艂y to grzeczne dziewczynki, kt贸re dobrze si臋 uczy艂y i przynosi艂y do domu tylko dobre oceny z czego pani Celina by艂a dumna.

呕ycie pani Celiny nie by艂o kolorowe, bo w pewnym momencie dowiedzia艂a si臋, 偶e jej m膮偶 j膮 zdradza i ma na boku dziecko.

Pani Celina si臋 w贸wczas za艂ama艂a i chorowa艂a wiele lat na depresj臋, co skutecznie odbilo si臋 na jej zdrowiu i jest skazana do ko艅ca swojego 偶ycia na leki p/depresyjne.

Cho膰 m臋偶owi wybaczy艂a, to po tych lekach nabra艂a kilka kilogram贸w za du偶o, co odbi艂o si臋 na jej wygl膮dze.

Przyszed艂 czas, 偶e dzieci odesz艂y z domu i za艂o偶y艂y swoje rodziny, porodzi艂y dzieci i tu w pewnym momencie co艣 si臋 mi臋dzy matk膮, a jedn膮 z c贸rek popsulo.

Us艂ysza艂a z ust swojego dziecka, 偶e ta brzydzi si臋 staro艣ci膮 i pani Celina wiedzia艂a, 偶e to si臋 tyczy jej, bo ju偶 nie by艂a smuk艂膮, m艂od膮 matk膮, a kobiet膮 z baga偶em 偶yciowym i w膮tpliw膮 urod膮, gdy偶 leki te偶 zmieni艂y jej rysy twarzy, sylwetk臋, a tak偶e to, 偶e spowolnia艂a i sta艂a si臋 troch臋 niezdarna.

Us艂ysza艂a od c贸rki – a co ty taka g艂ucha jeste艣!

Zacz臋艂a obserwowa膰 swoje dziecko i nagle poczu艂a, 偶e jest w jej towarzystwie okropnie skr臋powana i nerwowa, bo c贸rka j膮 prze艣wietla na wskro艣.

C贸rka nie obdarza swojej matki u艣miechem i dobrym s艂owem, a wpada od czasu do czasu i wytyka matce jakie艣 niedor贸bki w domu i聽 ka偶dy py艂ek kurzu, czy te偶 niedomyty zlew, albo umywalk臋.

Przesta艂a聽 si臋 zwraca膰 do matki s艂owem „mamo”, a wali jej na „ty” wynio艣le i z lekcewa偶eniem, a pani Celina dr臋twieje na ka偶d膮 jej wizyt臋, bo wie, 偶e niczego dobrego od niej nie us艂yszy i cieszy si臋, kiedy c贸rka opuszcza jej dom.

Na szcz臋艣cie druga c贸rka pani Celiny, je艣li j膮 odwiedza, to zawsze znajdzie dla niej czas i mog膮 ze sob膮 rozmawia膰 godzinami i teraz jest taka sytuacja, 偶e je艣li pani Celina mocno zachoruje i stanie si臋 bezbronn膮 staruszk膮, to b臋dzie si臋 ba艂a opieki ze strony c贸rki jej nie kochaj膮cej, bo nie chcia艂aby by膰 dla niej balastem, aby do ko艅ca z obrzydzeniem si臋 ni膮 opiekowa艂a!

„B贸g nie mo偶e by膰 wsz臋dzie, dlatego stworzy艂 matk臋”

B脙鲁g nie mo脜录e by脛聡 wsz脛聶dzie, dlatego stworzy脜聜 matk脛聶 - Matthew Arnold

Zauwa偶yli艣cie, 偶e w Sejmie od paru dni o swoje dzieci niepe艂noprawne – walcz膮 przede wszystkim matki?

Gdzie s膮 ojcowie tych dzieci – dali w d艂ug膮, kiedy si臋 zorientowali, 偶e sp艂odzone przez nich dziecko jest niepe艂nosprawne?

Bywa tak w bardzo wielu przypadkach, 偶e to kobiety zostaj膮 same z tym balastem, bo przecie偶, to s膮 ich dzieci!

G艂臋boko si臋 wczuwam w los tych matek i nawet cz臋sto zadaj臋 sobie pytanie jak by si臋 potoczy艂o moje 偶ycie, gdybym mia艂a taki sam los jak tych matek?

Czy m贸j M膮偶 by mi pom贸g艂, czy mo偶e te偶 da艂 dyla od k艂opot贸w r贸偶nistych, a najbardziej finansowych?

Mia艂am szcz臋艣cie w 偶yciu, 偶e urodzi艂am dwie, zdrowe C贸rki i dla kobiety chyba ka偶dej, to jest najwi臋ksze szcz臋艣cie.

Jestem bardzo mi臋kkiej konstrukcji psychicznej i bywa艂o czasami tak, 偶e psychicznie nie dawa艂am rady.

A gdybym musia艂a opiekowa膰 si臋 swoim, niepe艂noprawnym dzieckiem dzie艅 w dzie艅 – noc w noc, to czy da艂abym sobie rad臋?

Uwa偶am te matki w Sejmie za bohaterki, kt贸re zmagaj膮 si臋 codziennie z wielkimi problemami, nie maj膮c na to wystarczaj膮cego zaplecza finansowego i jakiejkolwiek pomocy!

My kobiety rodzimy dzieci, aby przed艂u偶y膰 swoje 偶ycie i swojego rodu.

My kobiety jeste艣my stworzone do tego, by kocha膰 swoje dzieci bezgraniczn膮 mi艂o艣ci膮, bo to jest nasza krew z krwi.

Wychowujemy swoje dzieci wi臋c – najlepiej jak potrafimy, ale przychodzi taki czas, 偶e nasze dzieci odlatuj膮 do innych gniazd i je sobie wij膮.

Po odej艣ciu moich dzieci z domu, d艂ugo nie mog艂am si臋 pozbiera膰, bo gniazdo sta艂o si臋 puste, ale z czasem si臋 z tym pogodzi艂am.

Zmierzam do meritum:

Ju偶 b臋dzie prawie miesi膮c od 艢wi膮t Wielkanocnych, kiedy to moje dzieci by艂y u nas na uroczystym obiedzie.

Jednak nasta艂a cisza i C贸rka mieszkaj膮ca w tym samym mie艣cie nie zajrza艂a ani razu do nas i nagle zrobi艂o mi si臋 smutno.

Pewnego wieczora napisa艂am do niej wiadomo艣膰 na Facebooku w ten dese艅:

„Wszystkie drogi prowadz膮 do Rzymu, a do matki ani jedna”

Za nied艂ugo otrzyma艂am odpowied藕, 偶e przeprasza, ale – no w艂a艣nie!

  • Mamo musia艂am zrobi膰 to i to.
  • Musia艂am zawie藕膰 ciotk臋 M臋偶a do szpitala na operacj臋!
  • Musia艂am by膰 tam i tam i jeszcze musia艂am zawie藕c c贸rk臋 na basen, na zaj臋cia.
  • Odwiedzi艂am chor膮 Babci臋.
  • I jeszcze musia艂am posadzi膰 kwiaty, sprz膮tn膮膰 ogr贸d i jeszcze ugotow膰 i upra膰,a jeszcze do tego pracuj臋 do 17.
  • Pami臋tam i przyjad臋 i wypijemy wsp贸ln膮 kaw臋 – kocham ciebie.

To mi wystarczy艂o i zrobi艂o mi si臋 g艂upio, bo wy艣cig szczur贸w ma si臋 w najlepsze.

Z艂y Internet dla dzieci i m艂odzie偶y!

Joasia b臋d膮c dzieckiem, zachorowa艂a na tajemnicz膮 chorob臋, kt贸ra odebra艂a jej w艂adz臋 w jednej nodze.

Chodzi艂a, ale kula艂a, bo jedna noga nie nad膮偶a艂a za drug膮.

Rodzice otoczyli j膮 wi臋ksz膮 opiek膮 ni偶 pozosta艂e rodze艅stwo i dawali z siebie wszystko, aby dziewczynka nie odczuwa艂a tak bardzo swojej u艂omno艣ci, gdy偶 rehabilitacja nie dawa艂a spodziewanej poprawy.

Joasia nie mia艂a za wiele kole偶anek, gdy偶 po prostu za nimi nie nad膮偶a艂a. Przyzwyczai艂a si臋 do swojej choroby i 偶y艂a w swoim wymy艣lonym 艣wiecie. Du偶o czyta艂a ksi膮偶ek i tym sposobem odpycha艂a od siebie samotno艣膰 i brak kole偶anek.

Kiedy podros艂a i sta艂a si臋 nastolatk膮, zainteresowa艂 si臋 ni膮 ch艂opak ze szko艂y. Sp臋dzali ze sob膮 du偶o czasu i ta znajomo艣膰 z ch艂opcem doda艂a jej pewno艣ci siebie. Zabiera艂 j膮 na spacery i by艂 cierpliwy, 偶e Joasia chodzi wolniej od niego. Wsp贸lna pasja do ksi膮偶ek jeszcze bardziej ich do siebie zbli偶y艂a. Joasia bezgranicznie mu zaufa艂a i uwa偶a艂a ch艂opaka za dobrego przyjaciela.

Tu偶 przed matur膮 zorientowa艂a si臋, 偶e jest w ci膮偶y! Ch艂opak zwia艂, bo nauka, bo studia i je艣li tylko b臋dzie zarabia艂, to zobowi膮za艂 si臋 do p艂acenia aliment贸w.

Joasia zosta艂a z problem sama, cho膰 nie do ko艅ca, gdy偶 jak zawsze rodzice stan臋li na wysoko艣ci zadania.

Kupili jej ma艂e mieszkanko i na w艂asny koszt je wyremontowali, by Joasia mia艂a sw贸j, niezale偶ny k膮t dla siebie i da dziecka.

Urodzi艂a zdrow膮 dziewczynk臋, ale jej choroba si臋 pog艂臋bi艂a i nie by艂o szans, by posz艂a do pracy.

I tu znowu rodzice wspomagali j膮 finansowo, co miesi膮c i dosta艂a tak偶e nale偶n膮 dla siebie rent臋 oraz wp艂ywa艂y alimenty od ojca dziewczynki.

Mija艂y lata i c贸reczka otoczona matczyn膮 opiek膮 i dziadk贸w ros艂a zdrowa, a kiedy przyszed艂 czas – rozpocz臋艂a nauk臋 w szkole muzycznej w sekcji skrzypiec.

Uczy艂a si臋 pilnie gry na skrzypcach i du偶o 膰wiczy艂a. Joasia je藕dzi艂a z ni膮 na dzieci臋ce konkursy i by艂a bardzo z c贸rki dumna.

Jednak dobra passa w wychowywaniu c贸rki si臋 sko艅czy艂a. Pewnego dnia us艂ysza艂a, 偶e wszystkie dzieci w klasie maj膮 komputery, telefony, tablety i ulega.

Nie chcia艂a by jej c贸rka by艂a gorsza i kupi艂a jej komputer i smartfona, ale nie przewidzia艂a, 偶e na swoj膮 zgub臋.

Zacz臋艂o si臋 piek艂o Joasi, gdy偶 c贸rka przesta艂a si臋 uczy膰. Niech臋tnie chodzi na lekcje skrzypiec i robi Joasi dzikie awantury, kiedy ta pr贸buje odci膮gn膮膰 j膮 od wirtualnego 艣wiata.

Cz臋sto s艂yszy z ust swojego, ukochanego dziecka, 偶e jest kuternog膮 i to, 偶e ona si臋 jej wstydzi, bo kole偶anki ze szko艂y pisz膮, 偶e ma kalek膮 matk臋!

Trwa walka mi臋dzy matk膮, a c贸rk膮 i cz臋sto s膮siedzi s艂ysz膮 jak Joasia jest l偶ona przez c贸rk臋, w kt贸rej pok艂ada艂a takie nadzieje.

Wida膰 cz臋sto Joasi臋 z ci臋偶k膮 tob膮 z zakupami, kt贸ra co rusz przystaje, by te zakupy donie艣膰 do domu – wszystko dla swojego dziecka!

Przychodzimy, odchodzimy leciute艅ko na paluszkach!

聽Dzi艣 mojego komentarza nie b臋dzie.聽

Dzi艣 s膮 przepi臋kne, przepe艂nione mi艂o艣ci膮 do swojego dziecka wspomnienia.

Nigdy, 偶aden Rodzic nie jest gotowy na 艣mier膰 swojego dziecka!

I tylko w ciszy polecam przeczyta膰!

„Walka z mediami kosztowa艂a Ani臋 du偶o si艂y. Zgodzi艂am si臋 na ten wywiad, by dziennikarze przestali ju偶 wymy艣la膰 bzdury” – rozmowa z Krystyn膮 Przybylsk膮, mam膮 Anny Przybylskiej

Cz臋sto rozmawia pani z Oliwi膮, Szymonem i Jasiem o ich mamie?
Bardzo cz臋sto. Jako babcia staram si臋 te偶 raz na jaki艣 czas zabra膰 wnuki na cmentarz. Z regu艂y idziemy w takich godzinach, 偶eby nie by艂o ludzi. Bo jak ju偶 kto艣 zobaczy, 偶e stoj臋 z dzie膰mi, to zaraz jest zainteresowany, zaczyna si臋 ruch, ciekawskie spojrzenia. I nie ma szans na skupienie. Jak jeste艣my sami, to zostawiam dzieci przed grobem Ani, a sama odchodz臋 do szwagra, kt贸ry le偶y dwa groby dalej. Oliwka trzyma Jasia i Szymona za r臋ce. Postoj膮 troch臋, po swojemu przemy艣l膮. Jak widz臋, 偶e si臋 ju偶 prze偶egnaj膮, id臋 po nie i wracamy do codzienno艣ci. Nie pytam o nic, nie rozmawiamy. To trudne, ale musz膮 by膰 silne.
Ich ojciec Jarek, kt贸remu przysz艂o zmierzy膰 si臋 z rol膮 samotnego rodzica, spisuje si臋 znakomicie. No i ma wsparcie bliskich, zw艂aszcza swojej mamy. My z moj膮 c贸rk膮 Agnieszk膮 te偶 pomagamy, jak umiemy. Wszystkie wolne chwile sp臋dzamy razem tak, by os艂adza膰 dzieciom 偶ycie bez mamy.Ka偶demu dziecku brakuje matki. Nie zast膮pi jej babcia, ciocia ani 偶adna inna kobieta. Cz艂owiek kocha, jak umie, ale przecie偶 wi臋藕 z matk膮 to co艣 niepowtarzalnego. Sama wiem to najlepiej. Mam臋 straci艂am p贸藕no, a i tak s膮 momenty, 偶e jest mi bez niej bardzo ci臋偶ko. By艂a moim powiernikiem, pomaga艂a mi, potrafi艂a powiedzie膰, 偶e przecie偶 jutro te偶 wstanie s艂o艅ce. To samo stara艂am si臋 zaszczepi膰 moim dzieciom. 呕e nawet jak dzi艣 jest 藕le, to jutro na pewno b臋dzie lepiej. 呕e bez ludzi 偶y膰 nie mo偶na, trzeba by膰 pogodnym, nastawionym do 偶ycia pozytywnie. Jak s膮 problemy, to nie mo偶na chowa膰 g艂owy w piasek, tylko nale偶y stawia膰 im czo艂o. I 偶e w rodzinie trzeba trzyma膰 si臋 razem.
Moja mama zmar艂a w 2007 r. By艂a moj膮 wielk膮 przyjaci贸艂k膮. Te偶 taka chcia艂am by膰 dla c贸rek. Dla mojej Ani i mojej Agnieszki. Bo Agnieszka nigdy nie pozostawa艂a w cieniu Ani. Zawsze obie by艂y dla mnie tak samo wa偶ne. Jak znajomi dzwonili i pytali: „Jak tam twoja Marylka?” – bo ka偶dy tak nazywa艂 Ani臋, jak gra艂a w „Z艂otopolskich” – odpowiada艂am zawsze: „Pami臋tajcie, 偶e mam dwie c贸rki”. Agnieszka pracuje w s艂u偶bie zdrowia. Jest ciep艂膮, wspania艂膮 osob膮. Jako rodze艅stwo mia艂y ze sob膮 艣wietny kontakt, by艂y z Ani膮 bardzo z偶yte. Z obu by艂am jednakowo dumna. Superdziewczyny.Dzisiaj, kiedy Ani ju偶 nie ma, oczywi艣cie jest inaczej.
Jak by艂a ju偶 chora, snu艂a plany w gda艅skim szpitalu. „Mamu艣, jest tyle pi臋knych miejsc w Polsce, a my ich nie znamy” – m贸wi艂a. „Zakopane, Krak贸w. Jak tylko wyzdrowiej臋, na pewno z dzie膰mi tam pojedziemy”. Mia艂a przy sobie taki z艂oty kalendarzyk, w kt贸rym zapisywa艂a, kt贸re miejsca koniecznie musimy odwiedzi膰. Nawet niedawno uda艂o mi si臋 go znale藕膰 w domowych szparga艂ach. Nie by艂o jej dane, wi臋c teraz ja staram si臋, jak tylko mog臋, zabiera膰 wnuki we wszystkie te miejsca, gdzie mieli艣my jecha膰 razem. Pakujemy si臋 do samochodu i jedziemy – dop贸ki jeszcze mog臋. Krak贸w, Gi偶ycko, Toru艅 i Jurata ju偶 za nami. Zwiedzamy Polsk臋, gdy tylko mamy okazj臋.Ostatnio, pod koniec maja, byli艣my w Liniewie. To taka malownicza wioska na Kaszubach, wynajmujemy tam domek z kominkiem. Na obiady chodzili艣my do gospody, 偶eby czasu przy garach nie traci膰. By艂a pe艂na chata, bo tr贸jka od Ani i jeszcze Mi艂osz, syn Agnieszki. No i sama Agnieszka, bo bez niej nie da艂abym rady. Dobrze si臋 bawili艣my. Najwa偶niejsze, 偶eby dzieci odci膮gn膮膰 od komputer贸w, kom贸rek, telewizora, zabra膰 na 艣wie偶e powietrze
Jak tylko mog臋, staram si臋 uczestniczy膰 w wychowaniu wnuk贸w. Oczywi艣cie na tyle, na ile wolno babci. Mam wra偶enie, 偶e 艣wietnie czuj膮 si臋 w naszym – mojego drugiego m臋偶a i moim – domu w Gdyni. Na co dzie艅 mieszkaj膮 na zamkni臋tym osiedlu, gdzie wszystko jest ogrodzone i nie ma miejsca na dzieci臋ce igraszki. A u nas jest prawdziwe podw贸rko, wielu r贸wie艣nik贸w, wsp贸lne zabawy, tajne dzieci臋ce „bazy”. Zawsze jest g艂o艣no i weso艂o.
Wszystko, 偶eby odci膮gn膮膰 ich od smutnych my艣li?
My艣l臋, 偶e ka偶de z nich prze偶ywa odej艣cie mamy inaczej. Szymon ma dziesi臋膰 lat, by艂 strasznie zwi膮zany z Ani膮. Jemu jest chyba najtrudniej, a przynajmniej najbardziej po nim to wida膰. Jasiu, wiadomo, pami臋ta niewiele. Mam臋 zna g艂贸wnie ze zdj臋膰. Pr贸buje to sobie jako艣 w tej pi臋cioletniej g艂贸wce u艂o偶y膰. Niedawno w moim telefonie zobaczy艂 zdj臋cie Ani: „O, masz moj膮 mam臋. A wiesz co, ona jest w niebie, ale mnie nie widzi”. Albo nagle pyta: „Oj, to moja mama przyjdzie w ko艅cu od tej Bozi czy nie?”.
Czy t臋skni膮? Tego nawet nie mo偶na sobie wyobrazi膰. Oliwka, jak razem le偶ymy wieczorem w 艂贸偶ku, potrafi si臋 przytuli膰 i powiedzie膰: „Babciu, ja ciebie tak kocham, tak pachniesz moj膮 mam膮”. To ja jej m贸wi臋: „Wiem, dziecko. Ty pachniesz moj膮 c贸rk膮”. I tak sobie le偶ymy. I ja naprawd臋 czuj臋, jakbym Ani臋 obejmowa艂a.To cudowne, 偶e s膮 dzieci, 偶e co艣 po nas zostaje na tym 艣wiecie.
Widzi w nich pani Ani臋?
To niesamowite, jak bardzo s膮 podobne. Zw艂aszcza ch艂opcy – wypisz wymaluj Ania. A kiedy 艣pi膮, to Ani臋 przypomina wszystko. Nawet to, jak s膮 u艂o偶eni – tak na boku, jak maj膮 zagi臋te paluszki. Uwielbiam, kiedy mog臋 ich zabra膰 do siebie na noc. Potrafi臋 wtedy godzinami tak siedzie膰 i patrze膰, jak le偶膮 pogr膮偶eni we 艣nie. Po prostu przytulam wtedy moj膮 Ani臋.Albo ostatnio, kiedy byli艣my w Gi偶ycku, Jasiu rozsiad艂 si臋 na le偶aku jak panisko. „Babcia, po偶ycz okulary” – m贸wi. Siedzi zadowolony, a ja po prostu widz臋 Ani臋.Oliwka natomiast to na pierwszy rzut oka c贸reczka tatusia – oczy szare jak u Jarka. Ale jak si臋 o偶ywi, szczebiocze, to ju偶 zupe艂nie mama.
Odziedziczy艂y po mamie talent aktorski?
Ch艂opcy raczej „p贸jd膮 w pi艂k臋”. Szymon ju偶 trenuje w klubie, wyje偶d偶a na obozy. W ko艅cu ich tata by艂 pi艂karzem, to i dobrze ich poprowadzi. Oczywi艣cie nic na si艂臋. Najwa偶niejsze, 偶eby to lubili. Chocia偶 kto to mo偶e wiedzie膰, na co si臋 kiedy艣 zdecyduj膮? A talent chyba faktycznie maj膮. Poza tym Szymon wyst臋puje w k贸艂ku teatralnym, a do tego mia艂 ju偶 sw贸j debiut filmowy. Oliwka marzy o karierze modelki. Jak ka偶da przeci臋tna nastolatka zaczyna si臋 interesowa膰 mod膮 i fotografi膮. Ania przecie偶 te偶 zaczyna艂a od modelingu.A Jasiu. Tego to wsz臋dzie pe艂no. Taki ma艂y prowodyr, uwielbia si臋 bawi膰, by膰 w centrum uwagi. Nie da si臋 go nie lubi膰. Czysta Ania.
Jaka by艂a jako dziecko?
Kochana, u艣miechni臋ta, zawsze szybka, zdecydowana i wprost rozbrajaj膮ca. W przedszkolu i szkole zawsze bra艂a udzia艂 w przedstawieniach, teatrzykach, chcia艂a zab艂ysn膮膰. Nie wiedzia艂a jeszcze, czy chce 艣piewa膰, by膰 aktork膮 czy modelk膮, ale co艣 ju偶 jej tam w g艂owie siedzia艂o. Agnieszka by艂a bardziej uczuciowa, skupiona, ciep艂a i pe艂na spokoju. Ania te偶, ale jej musia艂o by膰 zawsze na wierzchu.Pami臋tam jeden prezent na Dzie艅 Dziecka, kt贸ry Ania dos艂ownie na nas wymusi艂a. Niesamowicie chcia艂a dosta膰 buty – ci偶emki z kr贸tkimi noskami, wtedy bardzo modne. Szala艂a na ich punkcie i nie dawa艂a nam 偶y膰. No to w ko艅cu pojecha艂y艣my do sklepu, ale akurat nie by艂o jej rozmiaru. M贸wi臋, 偶e nic z tego, 偶e ci偶emki dostanie Agnieszka, bo na ni膮 pasuj膮 idealnie. A ona na to: „A co to za problem, 偶e s膮 za du偶e? Wypcham je wat膮”. Kupili艣my jej te buty, a ona jak powiedzia艂a, tak zrobi艂a. Chodzi艂a w nich wsz臋dzie.

R贸wnie pami臋tnym prezentem by艂 rower. D艂ugo o nim marzy艂a. Mia艂a ju偶 16 lat – to by艂y inne czasy, nie to, co dzisiaj. No i kupili艣my jej ten rower.Jak go zobaczy艂a, dar艂a si臋 tak, 偶e chyba ca艂a dzielnica s艂ysza艂a. S艂u偶y艂 jej bardzo d艂ugo. Szczeg贸lnie upodoba艂a sobie jedn膮 tras臋: z Or艂owa w Gdyni a偶 do Brze藕na w Gda艅sku. Wraca艂a zm臋czona, spocona, wida膰 by艂o jej to potrzebne. Po kt贸rej艣 z tych wycieczek powiedzia艂a mi, 偶e wyje藕dzi艂a sobie pojednanie z Bogiem.

Ania trafi艂a do aktorstwa bardzo szybko.

Ba艂am si臋, 偶e za szybko, mia艂a przecie偶 dopiero 16 lat. Najpierw by艂a agencja modelek Gosi Rudowskiej, z kt贸r膮 potem zosta艂y przyjaci贸艂kami na 艣mier膰 i 偶ycie. Dzi艣 Gosia to taka moja trzecia c贸rka. Ju偶 wtedy Ania m贸wi艂a, 偶e chce zosta膰 aktork膮. Ale wiecie, jak to jest. Ka偶dy ma marzenia, ale do ich realizacji zwykle d艂uga droga.Nawet jak ju偶 pojecha艂y z Gosi膮 na pierwszy casting, do filmu „Ciemna strona Wenus”, my艣la艂am, 偶e pewnie nic z tego nie b臋dzie. Ania przecie偶 opowiada艂a, 偶e tam do roli by艂o ponad 300 kandydatek. Jak dosta艂a telegram, 偶e dosta艂a t臋 rol臋, akurat le偶a艂am w szpitalu, oczekuj膮c na operacj臋. Mama z siostr膮 u mnie by艂y. Wchodzi Ania z tymi jej wielkimi oczami, podaje telegram: „Mamu艣, zobacz!”. A mnie strach oblecia艂 – przecie偶 to jeszcze dziecko.By艂am ju偶 wdow膮, sama musia艂am dba膰 o rodzin臋, wszystkiego si臋 ba艂am. M贸wi臋: „No, nie wiem. Przecie偶 ja nawet pieni臋dzy nie mam, 偶eby ci na poci膮g da膰”. Wtedy moja siostra powiedzia艂a: „Pozwolisz, b臋dziesz 偶a艂owa膰. Nie pozwolisz, te偶 b臋dziesz 偶a艂owa膰. Ja jej dam na ten bilet. Pu艣膰 j膮, niech spr贸buje”.No i tak Ania zacz臋艂a karier臋, troch臋 dzi臋ki swojej cioci. Oczywi艣cie te偶 dzi臋ki Gosi, no i re偶yserowi – Rados艂awowi Piwowarskiemu. On solennie obieca艂, 偶e jej w Warszawie w艂os z g艂owy nie spadnie, b臋dzie przywo偶ona i odwo偶ona do poci膮gu, wszyscy tam o ni膮 zadbaj膮. I musz臋 powiedzie膰, 偶e z danej obietnicy wywi膮za艂 si臋 na medal, za co bardzo jestem mu wdzi臋czna. Potem list od niego dosta艂am, taki na kartce wyrwanej z zeszytu, a tam ca艂y elaborat o Ani. 呕e j膮 wszyscy na planie lubi膮, 偶e na pewno zrobi karier臋, 偶e j膮 kiedy艣 pewnie w jakim艣 hollywoodzkim filmie zobacz臋. Ten „bilet do aktorstwa” te偶 jeszcze istnieje. Moja siostra dosta艂a na nim pierwszy autograf od Ani.No i Ania spe艂ni艂a swoje marzenie – zosta艂a aktork膮. 呕a艂owa艂a tylko, 偶e szko艂y nie sko艅czy艂a. Chodzi艂o to za ni膮. Ale sama przyznawa艂a, 偶e brak jej na to czasu. Pracowa艂a bardzo du偶o, pojawi艂y si臋 dzieci. 艁膮czenie tego wszystkiego wymaga艂o dokonywania wielu trudnych wybor贸w. W tym wszystkim przynajmniej babcia by艂a ci膮gle potrzebna. Ania z Jarkiem przeprowadzali si臋 w r贸偶ne miejsca, a ja je藕dzi艂am za nimi. Los rzuca艂 ich do Poznania, Turcji, na Cypr i do 艁odzi, zanim ostatecznie wr贸cili do rodzinnej Gdyni. Kiedy mieszkali w Turcji, a Ania akurat w sprawach zawodowych musia艂a jecha膰 na tydzie艅 czy dwa do Polski, to ja jecha艂am tam i zajmowa艂am si臋 dzie膰mi. Wszystko by艂oby tam dobrze, gdyby nie bariery j臋zykowe – r臋ce mnie okropnie bola艂y, kiedy pr贸bowa艂am si臋 porozumiewa膰 z Turkami.Babcie s膮 dzisiaj naprawd臋 w cenie. Ania i Agnieszka tylko si臋 zdzwania艂y i ustala艂y, kiedy kt贸ra i na jak d艂ugo mo偶e sobie „zaklepa膰” mam臋. Co prawda po kilku operacjach nie jestem w pe艂ni sprawn膮 babci膮, ale staram si臋, na ile starcza mi si艂. Jestem osob膮 kontaktow膮, pogodn膮, to te偶 mi pomaga. Chorzy, sfrustrowani potrafi膮 do艂owa膰, a ja nie chcia艂abym, 偶eby dzieci zapami臋ta艂y mnie jako tak膮 smutn膮 babci臋. Ale to u nas rodzinne. Ma艂a Ania kiedy艣 zapyta艂a moj膮 mam臋: „Babciu, a dlaczego ty nie jeste艣 taka stara i zgarbiona jak inne babcie?”. Moja mama by艂a przepi臋kn膮 kobiet膮 i to po niej Ania odziedziczy艂a urod臋.

Wr贸膰my do pocz膮tk贸w kariery. Aktorstwo to te偶 tzw. odwa偶ne sceny. Jak podchodzi艂a do tego mama?

No c贸偶, mnie jako matce ogl膮da si臋 to troch臋 g艂upio. Ostatnio w telewizji emitowano powt贸rk臋 „S臋pa”. Wcze艣niej jako艣 nie widzia艂am tego filmu, a teraz mia艂am troch臋 czasu. Przyznam, 偶e momentami mnie zatyka艂o. Ale p贸藕niej sobie pomy艣la艂am, 偶e tak w艂a艣nie wygl膮da艂 jej zaw贸d. Matka musi przede wszystkim dziecko zrozumie膰. 呕e ta praca to jej pasja. A w filmie wszystko musi wygl膮da膰 tak prawdziwie, dos艂ownie. Nie ma rady.

Ostatnio Oliwka m贸wi do mnie: „Babciu, a wiesz, w jednym filmie to si臋 mama ca艂owa艂a”. T艂umaczy艂am jej, 偶e to przecie偶 tylko film, 偶e to nie by艂o naprawd臋.

Musz臋 powiedzie膰, 偶e jak mi tak bardzo brakuje Ani, to lubi臋 w艂膮czy膰 sobie film, w kt贸rym wyst臋puje. Zdj臋cia jak zdj臋cia, a z filmem jest tak, jakbym j膮 mia艂a na 偶ywo. Ze wszystkich jej produkcji najbardziej uwielbiam „Z艂otopolskich”. Ania gra艂a policjantk臋 Marylk臋. Pocz膮tkowo jej rola to mia艂 by膰 tylko epizod. Jej posta膰 bardzo si臋 spodoba艂a i tak zosta艂a ju偶 na sta艂e. Strasznie by艂a zwi膮zana z ca艂膮 ekip膮. Zawsze mi powtarza艂a: „Ja mia艂am szko艂臋 teatraln膮 na planie 禄 Z艂otopolskich 芦”. Oni j膮 uczyli tam aktorstwa.

A o niej opinie zawsze s艂ysza艂am, 偶e da艂a si臋 lubi膰, by艂a bardzo otwarta. Ca艂a ona. Pogodna, weso艂a. Nawet jak czasem sobie pop艂aka艂a, to zaraz wybucha艂a 艣miechem. Wszystkie tak mamy w rodzinie. Ma艂o kto nas widzia艂 ze 艂zami w oczach. Do ludzi nie warto ze 艂zami, z b贸lem, bo nikt tego nie zrozumie i rozumie膰 nie chce. Co innego matka. Ania zawsze mog艂a do mnie przyj艣膰 z najwi臋kszym problemem i jak przyjaci贸艂ce opowiedzie膰. A ja, jak nie mog艂am pom贸c, stara艂am si臋 przynajmniej – tak jak to robi艂a moja mama – przytuli膰, pog艂aska膰 i powiedzie膰, 偶e jutro b臋dzie lepszy dzie艅. Ania uwielbia艂a tak le偶e膰 ko艂o mnie. M贸wi艂a: „We藕 mnie poczesz”. Brakuje mi tego.

C贸rka radzi艂a si臋 pani w sprawie kariery?

Raczej nie. W swoich decyzjach by艂a samodzielna. Rodzinie bardziej opowiada艂a, co teraz planuje, gdzie wyje偶d偶a. I stara艂y艣my si臋 zrobi膰 tak, 偶ebym mog艂a pom贸c w opiece nad dzie膰mi, jak ona b臋dzie pracowa艂a.

Ania by艂a rodzinna, kocha艂a sw贸j dom, lubi艂a do niego zawsze wraca膰. A przy tym by艂a w niej jaka艣 niezwyk艂a si艂a, determinacja. Pami臋tam, z jakim niedowierzaniem ogl膮da艂am jej konferencje prasowe. Jaki ona mia艂a zas贸b s艂贸w. By艂a oczytana, po艂yka艂a ksi膮偶ki, czasopisma, o wszystkim potrafi艂a porozmawia膰.
Zaczyna艂a karier臋 jako 16-latka, wi臋c troch臋 dorasta艂a na oczach widz贸w, dojrzewa艂a. Sama sobie na wszystko zapracowa艂a.
T臋skni艂a pani za c贸rk膮 w czasie jej licznych wyjazd贸w?
Gdyby kto艣 pokusi艂 si臋 o sprawdzenie naszych billing贸w telefonicznych w tamtym czasie, to stwierdzi艂by, 偶e rozm贸w mia艂y艣my tak du偶o, 偶e obie czu艂y艣my si臋 tak, jakby Ania nigdzie nie jecha艂a. Potrafi艂y艣my rozmawia膰 godzinami. Bo Ania zawsze t臋skni艂a. Potrafi艂a zadzwoni膰 z Turcji i powiedzie膰: „Mamu艣, wiesz co, jakby艣 mog艂a teraz przyjecha膰, toby艣 zobaczy艂a, jak te ptaki pi臋knie 艣piewaj膮”. Albo zaczyna膰 takie rozmowy: „Mamu艣, a gdyby babcia jeszcze 偶y艂a…”. Ania zawsze by艂a blisko rodziny, blisko domu.Po powrocie z tych swoich wyjazd贸w od razu mi podpada艂a. Pierwsze, co robi艂a po wej艣ciu do domu, to chwyta艂a 艂y偶k臋 i rzuca艂a si臋 do wyjadania z garnk贸w. Oj, jak ja tego nie lubi艂am! „C贸rcia, prosz臋 ci臋, we藕 najpierw talerz”. „Ale mamu艣, to tak fajnie pachnie”. No i jak mo偶na by艂o jej tego zabroni膰.
Ania m贸wi艂a „mamu艣”. A pani do niej?
Ania. No, chyba 偶e podpad艂a – wtedy by艂o „Anka”. Ona ju偶 dobrze wiedzia艂a, 偶e jak s艂yszy „Anka”, to znaczy, 偶e co艣 zrobi艂a nie tak. Cho膰 musz臋 przyzna膰, 偶e i jej, i Agnieszce szybko min膮艂 okres m艂odzie艅czego buntu, w kt贸rym sprawdza艂y, na co mog膮 sobie pozwoli膰. A nie by艂am ust臋pliw膮 matk膮. Wszystko, co robi艂am, wynika艂o z tego, 偶e po prostu si臋 o nie ba艂am, by艂am jak taka przestraszona kura. Nakr臋ca艂am si臋 nawet wtedy, kiedy czyta艂am periodyki kryminalne. Pami臋tam, 偶e c贸rki zawsze wtedy na mnie krzycza艂y: „Mamu艣, a po co ty to czytasz, po co si臋 nakr臋casz? Dlaczego akurat nam mia艂oby si臋 co艣 takiego sta膰?”.
Ci臋偶ko by艂o mie膰 w domu gwiazd臋?

Nie wiem. Ania nie by艂a gwiazd膮. Przynajmniej dla nas. To by艂a po prostu Ania – nasza c贸rka, siostra, mama, przyjaci贸艂ka.Oczywi艣cie 艣wiat, do kt贸rego trafi艂a, nie zawsze by艂 przyjemny. Ani臋 bardzo bola艂o, gdy media co艣 przekr臋ca艂y i na si艂臋 szuka艂y sensacji. Ona si臋 nie pcha艂a na 艣wiecznik, nie chodzi艂a na „ustawki”.Nigdy nie powiedzia艂a „robi臋 karier臋”. Raczej – „spe艂niam marzenia”.Poza tym ka偶da praca wi膮za艂a si臋 ze stosem wyrzecze艅. Jak mia艂a nagrania w Warszawie, to zamiast zatrzymywa膰 si臋 w hotelu, wola艂a u cioci Haliny, bo to zawsze by艂a okazja, 偶eby si臋 zobaczy膰 i sp臋dzi膰 troch臋 czasu razem. Poranek wygl膮da艂 wtedy zawsze tak samo: godzina 4, Ania wstawa艂a na paluszkach, przygotowa艂a kubek z herbat膮 dla wujka, kubek dla cioci, wyszykowa艂a si臋 i po cichutku wymyka艂a z domu, bo o 6 musia艂a ju偶 by膰 na planie.A dzieci? Z powodu r贸偶nych zaj臋膰 i wyjazd贸w na plan Ania nie widzia艂a niekt贸rych pierwszych krok贸w, nie s艂ysza艂a pierwszych s艂贸w. Bardzo j膮 to bola艂o. To by艂a cena tego, czym si臋 zajmowa艂a. Niezale偶nie od tego, jak dok艂adnie stara艂a si臋 zaplanowa膰 ka偶dy wyjazd, aby jak najd艂u偶ej by膰 w domu i jak najszybciej wr贸ci膰, to nie zawsze to wychodzi艂o. Zdarza艂o si臋, 偶e rano wsiada艂a do samolotu, wieczorem wraca艂a, 偶eby cho膰 chwil臋 przytuli膰 dzieci, i nast臋pnego dnia lecia艂a znowu.Ani臋 uwielbiali wszyscy, kt贸rzy j膮 spotykali. Taks贸wkarze, ekspedientki, listonosze, po prostu wszyscy.Posz艂y艣my kiedy艣 do sklepu spo偶ywczego, przy stoisku z w臋dlinami zamawiam: „20 dkg salcesonu, 20 dkg pasztetowej…”. A tu podje偶d偶a Ania, wisz膮c na sklepowym w贸zku niczym ma艂a dziewczynka, i wo艂a na ca艂y sklep: „A co ty, mamu艣, tak skromnie?! Wstydzisz si臋, 偶e tak du偶o dzieci w domu trzymasz? Wi臋cej salcesonu, wi臋cej pasztetowej poprosz臋”.

To prawda, 偶e by艂a strasznie pedantyczna?

Je艣li chodzi o porz膮dki, to Ania prze艣cign臋艂a i mnie, i moj膮 mam臋, i siostr臋. Agnieszka te偶 lubi porz膮dek, ale trzyma si臋 bardziej powiedzenia: dom dla mnie, a nie ja dla domu. Natomiast Ania potrafi艂a zacz膮膰 generalne porz膮dki, zaraz jak od nich z domu wychodzi艂a profesjonalistka w tym fachu. Wola艂a to zrobi膰 po swojemu. A ju偶 jej ulubionym miejscem by艂a kuchnia i zw艂aszcza takie metalowe uchwyty, od kt贸rych nie potrafi艂a si臋 oderwa膰. Niby ju偶 porz膮dek, niby wszystko posprz膮tane, ale ona jeszcze stoi przy tych uchwytach, ci膮gnie ko艅c贸wk臋 bluzki lub swetra i wyciera, jakby chcia艂a dziur臋 zrobi膰. Nam te偶 to do dzi艣 zosta艂o. Jak jeste艣my z Agnieszk膮 u Ani w domu, akurat w kuchni, to albo jedna, albo druga te偶 bluzk膮 te metale poleruje.

Albo taka historia z okresu, kiedy Ania by艂a ju偶 chora, le偶a艂a w szpitalu. Przysz艂a do niej pani, 偶eby 艂azienk臋 posprz膮ta膰. Kobieta krz膮ta si臋 tam, jak potrafi, czy艣ci, szoruje, a Ania patrzy. W ko艅cu nie wytrzyma艂a: „Przepraszam, czy mog臋 szmatk臋?”. Wzi臋艂a od niej szmat臋, 艣rodki czysto艣ci i sama wysprz膮ta艂a ca艂膮 艂azienk臋. Wcze艣niej jednak drzwi zamkn臋艂a, 偶eby tej pani nie robi膰 przykro艣ci, 偶e j膮 pacjentka uczy sprz膮tania.

Ubrania z kolei to u nas w domu niszczy艂y si臋 tylko od prania. Bo ca艂y czas by艂y w艂a艣ciwie w pralce. Cho膰 akurat do ubioru to Ania nigdy wi臋kszej wagi nie przywi膮zywa艂a. Niewa偶ne jakie, jaka metka, grunt, by by艂y czyste. A jej ulubiony str贸j to po prostu zwyk艂e dresy.

I nie cierpia艂a zakup贸w. Jak ju偶 mia艂a jakie艣 nowe ubrania, to zazwyczaj z jakiej艣 sesji. Jak jej si臋 spodoba艂o, to po prostu bra艂a. Nieraz przyjaci贸艂ki m贸wi艂y do niej: „Anka, jeste艣 aktork膮, wypada, 偶eby艣 mia艂a dobry zegarek, fajn膮 torebk臋”. A ona zawsze odpowiada艂a kr贸tko: „Ale po co?”. Uwa偶a艂a to za zb臋dne, pr贸偶ne.
Jak si臋 pani dowiedzia艂a o chorobie Ani?
Cz臋sto narzeka艂a, 偶e boli j膮 kr臋gos艂up. A 偶e sama mam k艂opoty z kr臋gos艂upem, to powtarza艂am jej: „Ania, trzeba si臋 zbada膰, nie mo偶na tego lekcewa偶y膰, bo p贸藕niej b臋dziesz mia艂a takie problemy jak ja”.Pami臋tam, 偶e pojecha艂am z siostr膮 do Krakowa, do naszej cioci, kt贸ra mia艂a wtedy ju偶 blisko 90 lat. By艂a sobota. Zadzwoni艂a do mnie Agnieszka: „Mamo, s艂uchaj, musz臋 ci co艣 powiedzie膰, tylko usi膮d藕, prosz臋. Ania by艂a u lekarza.”. Przeczuwa艂am, 偶e nie powie mi nic dobrego.Zacz臋艂a si臋 walka, 偶y艂y艣my nadziej膮, 偶e guz nie b臋dzie z艂o艣liwy, 偶e jest do usuni臋cia, 偶e b臋dzie dobrze. Z czasem umyka艂y kolejne szanse, do艣wiadczenie podsuwa艂o czarne scenariusze, ale wszystkie i tak kurczowo trzyma艂y艣my si臋 nadziei. Ania walczy艂a m臋偶nie. A my we trzy przed sob膮 gra艂y艣my. Wyobra藕cie sobie, 偶e przez ca艂y ten czas w og贸le nie rozmawia艂y艣my o 艣mierci. Raz tylko mnie zapyta艂a, jak le偶a艂y艣my na 艂贸偶ku: „Mamu艣, a co b臋dzie z dzie膰mi?”. Odpowiedzia艂am: „S艂uchaj, dziecko. Na razie to ty musisz Ja艣ka wys艂a膰 do przedszkola, zorganizowa膰 mu tort, bo zaraz ma urodzinki, niebawem Szymon idzie do komunii, trzeba go przygotowa膰. My艣l o tym, dziecko, na razie nic z艂ego si臋 nie dzieje”. Odpowiedzia艂a tylko: „Masz racj臋”.
By艂a w dobrych r臋kach, je藕dzi艂a do USA, Szwajcarii, mia艂a 艣wietn膮 opiek臋 w Polsce. Wielkie oparcie dali jej najbli偶si, przede wszystkim Agnieszka. Czasem miewa艂am wra偶enie, 偶e Ania przez sk贸r臋 przeczuwa艂a nadchodz膮cy koniec, cho膰 jednocze艣nie otwiera艂a ten sw贸j z艂oty kalendarzyk i planowa艂a: „Zobacz, mamu艣, tu wpisa艂am nasz wjazd do Zakopanego. Ale poci膮giem czy samolotem, jak my艣lisz?”.Sam膮 chorob臋 naprawd臋 znosi艂a dzielnie – i chemi臋, i na艣wietlania, wszystko. Brakowa艂o jej w tym wszystkim spokoju, bo media dos艂ownie szala艂y. Prawda przeplata艂a si臋 z histerycznie wymy艣lanymi bzdurami. Nigdy si臋 chyba nie dowiem, sk膮d oni brali te wszystkie informacje. A ju偶 najgorsze przysz艂o w sierpniu – w mediach gruchn臋艂a wie艣膰, 偶e Ania zmar艂a. To by艂a bomba sezonu.
Jak to odebra艂a Ania?
Tego dnia przyjecha艂am do niej rano, a Ania wita mnie od wej艣cia: „Mamu艣, wiesz, 偶e ja ju偶 nie 偶yj臋?”. Troch臋 zblad艂am. „Jak to nie 偶yjesz?” Zacz臋艂a si臋 g艂o艣no 艣mia膰. Chwil臋 potem zadzwoni艂 telefon. Dzwoni艂 dziennikarz jednej z gazet, pewnie 偶eby potwierdzi膰 wiadomo艣膰 o 艣mierci. Ania sama odebra艂a i m贸wi: „Ania, s艂ucham”. A tam cisza. Po chwili moja c贸rka wypali艂a: „Tak, to ja, pozdrawiam z za艣wiat贸w”.Zdawa艂o si臋, 偶e potraktowa艂a t臋 wiadomo艣膰 z w艂a艣ciwym sobie humorem i du偶ym dystansem, ale tak naprawd臋 mocno to prze偶y艂a.Medialne 偶erowanie na chorobie Ani by艂o strasznie przykre. Wszyscy ci paparazzi czatuj膮cy pod oknami, te wyssane z palca wiadomo艣ci w gazetach, na portalach. Do dzi艣 nie mog臋 poj膮膰, jak nieludzki potrafi by膰 cz艂owiek, by sprzeda膰 kilka egzemplarzy brukowca wi臋cej. Bardzo si臋 wtedy zrazi艂am i d艂ugo nie chcia艂am z nikim rozmawia膰. Zgodzi艂am si臋 na ten wywiad, 偶eby ju偶 dziennikarze nie wymy艣lali tych bzdur. Nie chc臋, 偶eby moje wnuki czyta艂y te wszystkie tanie sensacje, kt贸re niewiele wsp贸lnego maj膮 z prawd膮. A wybra艂am ten tytu艂, bo Ania zawsze lubi艂a czyta膰 „Wysokie Obcasy”.
Walka z mediami kosztowa艂a j膮 du偶o si艂, zw艂aszcza w trakcie choroby. Cho膰 ca艂y czas by艂a dzielna.
A pani?
Nowotwory zabra艂y mi ju偶 tyle os贸b. Ojciec, m膮偶, mama i dalsza rodzina. 呕ycie pokaza艂o mi, jak zachowuj膮 si臋 chorzy na nowotwory. Ania pok艂ada艂a si臋, mia艂a b贸le brzucha, ci膮gle narzeka艂a na kr臋gos艂up. A ja j膮 wtedy ruga艂am: „To we藕 jeszcze dwie walizki”, „To we藕 jeszcze jedno dziecko na plecy”. A to by艂y po prostu objawy tej choroby – boli kr臋gos艂up, bol膮 ko艣ci, kolana.W czasie choroby Ania – jak wszyscy chorzy – miewa艂a zachcianki, cz臋sto w 艣rodku nocy. Na budy艅, na ry偶. „Zr贸b mi, mamu艣, taki z jab艂kami, taki jak mi zawsze robi艂a艣”. I tak sobie czasami gotowa艂y艣my do 4 nad ranem
By艂a pani przygotowana na po偶egnanie?
A mo偶na si臋 do tego przygotowa膰? Matka mo偶e si臋 przygotowa膰 na 艣mier膰 c贸rki?Wci膮偶 nie jestem na to gotowa. 呕aden rodzic nie powinien chowa膰 swojego dziecka.Nawet dzi艣, kiedy jestem w domu Ani, zawsze siadam ty艂em do miejsca, w kt贸rym sta艂o jej 艂贸偶ko wypo偶yczone z hospicjum. Kiedy艣 si臋 z tym uporam, ale jeszcze nie teraz. Kiedy nadesz艂y ostatnie dni, czu艂am, 偶e to ju偶. Tak zwyczajnie, jak matka.W czwartek Agnieszka zabra艂a Ani臋 na w贸zku i gdzie艣 pojecha艂y. Nie by艂o ich cztery godziny, a ja si臋 denerwowa艂am. Kom贸rek oczywi艣cie nie odbiera艂y. Okaza艂o si臋, 偶e pojecha艂y tylko na lody, a potem Ani臋 – jak nie j膮 – wzi臋艂o na zakupy. Po powrocie nakrzycza艂am na nie, jak za ich lat m艂odzie艅czych.
W sobot臋 by艂a przepi臋kna pogoda. Patrzyli艣my na morze. Odbywa艂y si臋 jakie艣 zawody 偶eglarskie. Nakryli艣my Ani臋 ko艂dr膮, kocem, na艂o偶yli艣my jej czapk臋. Ania kaza艂a nam patrze膰 na s艂o艅ce, wod臋, na te 偶agl贸wki.Wieczorem przysz艂a piel臋gniarka z hospicjum. Zacz臋艂a mnie namawia膰: „Krysiu, id藕 do domu, odpocznij troch臋”. Ale nie chcia艂am. Ania te偶 m贸wi艂a: „Mamu艣, prosz臋 ci臋, nie id藕”. Chyba te偶 ju偶 to czu艂a. Posz艂am nawet na chwil臋 do g贸ry, chcia艂am chwil臋 pole偶e膰, ale zaraz zesz艂am z powrotem. Musia艂am przy niej by膰.W niedziel臋 nad ranem piel臋gniarka wychodzi艂a na nast臋pny dy偶ur, zrobi艂am jej kaw臋 i kanapk臋, wr贸ci艂am do Ani i zobaczy艂am, 偶e odchodzi. Jak kto艣 to wcze艣niej ju偶 widzia艂, to wie. Nosek si臋 jej wyci膮gn膮艂, r臋ce si臋 zrobi艂y takie… inne. Oddech mia艂a cichutki, 艂apa艂a powietrze jak taki malutki ptaszek albo ryba, kt贸ra szuka wody. Wygl膮da艂a jak ma艂a, 艣pi膮ca laleczka – ju偶 taka malutka, drobniutka. Siedzieli艣my przy niej z Jarkiem i Agnieszk膮. Jeszcze wsta艂am, wzi臋艂am j膮 za r臋k臋 i szepn臋艂am: „Dziecko, nic si臋 nie martw, wszystko b臋dzie dobrze”. Ju偶 nie odpowiedzia艂a, tylko spod powiek pop艂yn臋艂y jej dwie 艂zy. Mo偶e mnie jeszcze us艂ysza艂a? Umar艂a o 15.18.