Archiwa tagu: senior

Moje kino i polityka!

W poniżej notce pisałam o miłości starszego mężczyzny do dużo młodszej kobiety, a dziś chciałabym zaproponować bardzo dobre szwedzkie  kino w sytuacji odwrotnej.

Ona 50 letnia kobieta  – prawniczka, zajmująca się molestowanymi dziećmi, a jej mąż, to ceniony lekarz.

Mają dwie córeczki bliźniaczki w wieku 10 lat i żyje im się naprawdę na bardzo wysokim poziomie blisko Sztokholmu.

Mąż kobiety ma syna z pierwszego małżeństwa, który jest 17 letnim chłopcem i na jakiś czas on zamieszkuje z ojcem, macochą i bliźniaczkami.

W głowie kobiety rodzi się perwersyjna myśl i w końcu uwodzi tego chłopca, a więc rodzi się płomienny romans.

Każdy kto ten film obejrzy to potępi kobietę starszą, która zadała się z nieletnim!

Rozumiecie, bo walczy z molestowaniem i łamie zasady związane ze swoją pracą!

W filmie jest sporo, bardzo odważnych scen, ale sam film jest bardzo wartościowy, gdyż porusza każdym kadrem i gorąco polecam to kino, bo daje wiele do myślenia, a tytuł filmu to „Królowa kier” i można go obejrzeć na VOD.

Nie zdradzę zakończenia, ale zaręczam, że po seansie następuje analiza tego, co się właściwie stało!

Znalezione obrazy dla zapytania królowa kier

A teraz drugi temat:

Kiedy miałam już wolne od pracy zawodowej, to zastanawiałam się jak zagospodarować sobie wolny czas.

Było ciężko odnaleźć się już tylko w domu i szukałam dla siebie czegoś, co mnie pociągnie i da radość.

Nie chciałam już uprawiać działki, przetwarzać, wekować, bo to miałam za sobą, a także nie chciałam robić na drutach, szydełku, bo mnie ciągnęło do okna na świat, jakim jest komputer i tak wpadłam jak śliwka w kompot.

Dzięki Internetowi codziennie poznaję coś nowego i się dowiaduję i to sprawia mi przyjemność, a także od 7 lat piszę bloga!

Mieszkam w małym miasteczku i tutaj nie ma żadnych protestów przeciwko obecnej władzy i zmian w sądownictwie, ale w większych miastach biorą udział w protestach „Polskie Babcie”, które nie noszą moherowych beretów, a raczej robione własnoręcznie transparenty.

Nie chodzą do kościoła i nie wrzucają na tacę, a z zaoszczędzonych pieniędzy produkują właśnie transparenty i idą w miasto protestować i mnie się to podoba, bo walczą choćby dla swoich wnuków o lepsze jutro i czytamy:

„Polskie Babcie: „Młodzi ludzie są zszokowani, że w Polsce są też babcie niemoherowe” #ZWYKLINIEZWYKLI

Są powyżej sześćdziesiątki, a ich koleżanki nawet powyżej osiemdziesiątki, ale mówią o sobie per „dziewczyny”. Co czwartek pikietują w centrum Warszawy, walcząc o miłość, tolerancję, bezpieczne państwo i dobry klimat dla wnuków. W tym roku chciałyby zaprosić narodowców na ciasto i porozmawiać. Polskie Babcie to polski fenomen.

Iwonna Kowalska i Izabella Koniarska żartują ze swoich imion z podwójnym „N”. Sugerują, że w tym układzie Krystyna Piotrowska powinna być „Krystynną”. Częstują ciastem, tzw. zimnym drożdżowym – ciasto wyrasta w zimnej wodzie. Jak to możliwe? Nie wiem, ale te babcia już tak mają, że zaskakują.

Iwonna, Krystyna i Izabella to trzy przedstawicielki tzw. Polskich Babć, oddolnie założonego ruchu społecznego, który wychodzi na ulice, by protestować przeciwko bieżącej polityce i edukować ludzi.

Same jesteśmy emerytkami, ale wiemy, że „trzynastki” dla emerytów to są dzisiaj zaciągane długi, które przyszłe pokolenie będzie musiało spłacić. Tak samo 500+. Pewnie taka pomoc jest potrzebna, ale pieniądze nie biorą się z banku czy okienka socjalnego. Są wyłącznie z pracy i ludzie muszą mieć tego świadomość
– przekonuje Krystyna.

Izabellę najbardziej martwi dzielenie obywateli na lepszy i gorszy sort, wszechobecna nietolerancja, tworzenie stref nienawiści. – Naprawdę, co to ludziom przeszkadza, jaki się kto urodził? Dajmy już spokój LGBT.

Dla Iwonny najważniejsza jest niezawisłość sądów i wolność słowa. – Chcę się czuć bezpiecznie jako obywatelka. I nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby mi zakazać coś pisać, mówić. Ja już to przeżyłam w PRL-u.

Krystyna: – Moje małe wnuki doskonale wiedzą, co to jest konstytucja. Przy wigilijnym stole nie kłócimy się o politykę.

Pierwszy raz na ulicę wyszły w marcu, stanęły cicho pod więzieniem na Rakowieckiej. Od sierpnia pikietują regularnie co czwartek o 16:30 przy Rondzie de Gaulle’a. Pogoda nie ma znaczenia, są zawsze. Rozdają ulotki, zachęcają do rozmowy. Z bannerami jeżdżą też metrem, spacerują po Nowym Świecie. Chodzą też na marsze klimatyczne organizowane przez młodzież. – Wszędzie tam, gdzie jesteśmy potrzebne – zapewnia Krystyna.

W warszawskim mieszkaniu babcia Iza z babcią Krysią kleją banery, babcia Iwonka nagrywa składanki z muzyką. Mówią, że różni je praktycznie wszystko, ale łączy wspólny cel. Głowy mają pełne pomysłów.

Tak mi chodzi po głowie, żeby w tym roku zaprosić narodowców na ciasto, porozmawiać. Każdy narodowiec miał babcię, może dzięki temu się dogadamy?
– zastanawia się Izabella.

  • Ludzie lubią różne opcje polityczne i tak już jest. Każdej władzy trzeba patrzeć na ręce. Niestety dziś zapadają takie decyzje, że każdy jakoś cierpi – czy to przez smog, czy niewydolną służbę zdrowia. My to widzimy. A nasze dzieci myślą o kredytach, samochodach, bardzo konsumpcyjnym życiu. Możemy się na to złościć albo pomyśleć o wnukach i działać – przekonuje Iwonna. I dodaje:

W życiu najważniejsze jest to, żeby być przyzwoitym. Chcę mieć możliwość spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć: ty protestowałaś. I trudno, jeżeli nawet się nie udało, to nie masz sobie nic do zarzucenia.
Nie czują się fenomenem. Nie widzą w swoich działaniach nic nadzwyczajnego, choć niektóre z nich bały się i wstydziły wyjść na ulicę. Krystyna: – Młodzi ludzie podchodzą do nas i są zszokowani, że w Polsce są też babcie „niemoherowe”. Dziękują nam za to, że pikietujemy. Czyli babcie są wnukom naprawdę potrzebne.

Izabella: – Ludzie żyją tylko dniem dzisiejszym. Tak nie można. I wie pani, co jeszcze powiem? Wszystkie babcie powinny być takie, jak my. O, po prostu.

Polskie Babcie można spotkać w każdy czwartek od 16:30 przy Rondzie de Gaulle’a”.

Więcej: http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,168449,25496696,polskie-babcie-mlodzi-ludzie-sa-zszokowani-ze-w-polsce-sa.html

Znalezione obrazy dla zapytania polskie babcie

Za młodzi na sen – za starzy na grzech! Piosenka Rynkowskiego!

 

Karol Strasburger szczerze o porodzie 35-letniej żony: "TO NIE JEST ATRAKCYJNY WIDOK"

Między mną, a Mężem jest zaledwie rok różnicy i pobrawszy się w młodym wieku swoje dzieci wychowaliśmy do momentu tzw. „pustego gniazda”.

Dzieci poszły w świat, a my już parę lat mieszkamy tylko we dwoje, a dzieci wiodą już swoje, dorosłe życie.

Odeszły w wieku dość późnym i rodziły swoje dzieci dość późno i zdaje się, że my rodzice nie doczekamy ślubów i wesel swoich Wnuków, bo kto wie, co będzie z nami za 15 lat!

Przeczytałam gdzieś, że mój ulubiony, polski aktor – Karol Strasburger pamiętny z filmu „Noce i dni” w scenie z nenufarami został ojcem w wieku 72 lat.

Aktor rozwiódł się z pierwszą żoną, a drugą stracił w 2013 roku, a następnie za jakiś czas ożenił się z kobietą młodszą od niego o 37 lat!

Jest taka piosenka, że każdemu wolno kochać i tylko przyklasnąć, że senior Karol ma wciąż wzięcie, ale mnie zastanawia fakt, że parę dni temu urodziła mu się córeczka o imieniu Laura.

Tylko się cieszyć, że aktor wciąż jest w świetnej formie i może nadal ten – tego, ale życie bywa różne i nigdy w starszym wieku nie wiemy, kiedy nagle zdrowie się zepsuje i poczęte w tym wieku dziecko może nie poczuć miłości ojcowskiej.

Miejmy tylko nadzieję, że Karol Strasburger ma dobre geny i swoje dziecko będzie w stanie wychować.

Inna sprawa, która mnie zastanawia, to jak taka młoda kobieta jest w stanie kochać się z mężczyzną już nie pierwszej świeżości, ale widocznie są i takie kobiety, które lubią ten wiek u mężczyzn, bo inaczej można by domniemywać, że chodzi o kasę i sławę!

Jest jeszcze takie coś, iż naukowcy głoszą, że kiedy ojciec dziecka jest dojrzałym mężczyzną, to jego potomstwo ma wysokie iloraz inteligencji – gdzieś o tym czytałam.

Co myślicie, bo czy to jest odpowiedzialna postawa?

Znalezione obrazy dla zapytania druga zona strasburgera

Seniorzy się rozwodzą!

Wiele razy pisałam na blogu, że z Mężem mamy ponad 40 letni staż małżeństwa, a bliżej 26 stycznia 2020 roku będziemy obchodzili 44 lecie bycia razem.

Pamiętam, że kiedy byliśmy 10 letnim małżeństwem nastąpił u nas potężny kryzys i byłam skłonna złożyć do Sądu pozew rozwodowy i tak też zrobiłam.

Dostaliśmy powiastkę z Sądu, że mamy się stawić na rozprawę.

Ubrałam się w lekką, białą,  powiewną sukienkę w drobne kwiatki i poszłam do Sądu.

Sędzina nas przesłuchała na sali sądowej, a po rozprawie zaprosiła  do swojego gabinetu i kazała nam usiąść.

Sędzina z nazwiska, co pamiętam Dąbrowska rzekła tak:

  • Obserwuję was przez wiele lat i wiem, a nawet jestem przekonana, że nie udzielę wam rozwodu, bo wy jesteście dla siebie stworzeni, a więc mam poważną radę – dogadajcie się i kiedyś mi za to podziękujecie.

Chyba miała rację i choć w moim małżeństwie było sporo tąpnięć, to jakoś z tego wychodziliśmy wzmocnieni, że wciąż chcemy być razem.

Jesteśmy już seniorami i jest tylko coraz lepiej, bo nauczyły nas nasze błędy, że warto walczyć o związek, bo samemu na tym świecie jest smutno i źle.

Dzieci odeszły z domu i musieliśmy na nowo nauczyć się bycia razem i o dziwo nam wyszło.

Ja się troszczę o Męża, a On o mnie i nie zmyślam i nie konfabuluję, bo właśnie na stare lata jest nam najlepiej i nauczyliśmy dawać sobie przestrzeń!

Przestało być nerwowo, pośpiesznie i wszystko toczy się w swoim, niespiesznym rytmie, a i rozmawiać mamy o czym, a to jest bardzo ważne w związku.

Robimy coś razem i się uzupełniamy, a jutro jedziemy na zakupy, bo coś trzeba wymienić i zastąpić nowym!

Przeczytałam w sieci bardzo smutny artykuł, w którym opisane są smutne losy ludzi starszych, którzy na stare lata się po prostu rozchodzą!

Tendencja jest zwyżkowa od 2016 roku, że małżeństwa z 40 letnim stażem decydują się na rozstanie, gdyż chcą doświadczyć czegoś innego.

Ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam!

Nie wyobrażam, gdyż dopiero teraz wiem, że warto było walczyć o moje małżeństwo, kiedy rodzina grzmiała – rozwiedź się, ale nie dodała, że wyląduję z dziećmi pod mostem, bo znikąd pomocy!

Sędzina Dąbrowska przewidziała, że nigdy się nie rozstaniemy!

„Rozwód na emeryturze. ”Separacje są dobre dla młodych, którzy nie wiedzą, czego chcą”.

Dwoje staruszków czule trzymających się za ręce podczas spaceru to milion lajków w mediach społecznościowych. A przecież związek dwojga starszych ludzi nie zawsze jest różami usłany. Rosnąca liczba rozwodów w tej grupie jest dowodem, że w jesieni życia potrafimy mieć siebie dosyć bardziej kiedykolwiek wcześniej.

Kiedy Elżbieta i Zbigniew* podczas śniadania wielkanocnego oświadczyli, że rozwodzą się po 39 latach małżeństwa, wszyscy obecni przy stole na chwilę wstrzymali oddech. A potem wybuchnęli gromkim śmiechem. Jak już dotarło do nich, że to jednak nie żart, wydawali się zdruzgotani. Tak jakby w gruzy legło ich wyobrażenie o szczęśliwym związku.

– Ale czy mamy być małżeństwem na pokaz, czy dla siebie? Życie jest zbyt krótkie, żeby tkwić w czymś, co nie daje nam już radości – tłumaczyli zawiedzionej rodzinie małżonkowie u progu rozwodu. – Oboje chcemy spróbować szczęścia gdzie indziej. Ja chciałabym na starość przenieść się do domku za miastem, a Zbyszek – wyjechać w Bieszczady. Nasze drogi się rozeszły. Rozważaliśmy separację, ale separacje są dobre dla młodych, którzy nie wiedzą, czego chcą – mówili zgodnie.

Chociaż jedno i drugie zarzekało się, że za ich rozstaniem nie stoi nikt inny, okaże się wkrótce, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Zbigniew zacznie być nagle widywany z młodszą sąsiadką. Elżbieta zacznie starać się o powrót do panieńskiego nazwiska po 39 latach.

Dlaczego?

Powodów, dla których starsi ludzie dochodzą nagle do wniosku, że nie chcą już ze sobą dłużej być, jest równie dużo jak w przypadku par z kilkuletnim stażem. Przyczyny rozstań po latach wydają się niekiedy przyziemne i błahe. Brudne skarpety rzuca na podłogę. Odbija się mu/jej po posiłku. Albo mamrocze przy jedzeniu. Zrzędzi, nie myje się, ogląda się za młodszymi, pije albo po prostu – wkurza niemiłosiernie. Kiedy na wokandę trafia sprawa rozwodowa, wszystko ląduje w jednym worku pod hasłem: różnice charakterów. I chociaż owe różnice powinny ujawnić się już po dwóch czy trzech latach bycia razem, a nie po kilkudziesięciu, sędziowie się nad tym specjalnie nie zastanawiają i z reguły bez zbędnych komentarzy udzielają rozwodów osobom z dużym małżeńskim stażem.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że pierwsza fala rozwodowa pojawiła się w 2014 roku. Wtedy niemal jedna trzecia to były rozstania par mających 20- czy 30-letni staż związku. W porównaniu do lat 90. – wzrost niemal trzykrotny.

W 2017 roku rozwiodło się już 67 tys. małżeństw, o około 1,5 tys. więcej niż w roku 2016. Przy czym 63 tys. Polaków rozwiedzionych w 2016 r. to niemal dwukrotnie więcej niż w roku 1980. Blisko 6 tys. z rozstań dotyczy 30-letniego i dłuższego pożycia małżeńskiego. Najwięcej rozwodów seniorskich orzekanych jest w dużych miastach, w Warszawie, Krakowie, Łodzi i Wrocławiu. Najwięcej par decyzję o rozstaniu podejmuje po perłowej (30 lat) lub rubinowej (40 lat) rocznicy zawarcia związku.

W 2016 roku wzrosła liczba potwierdzonych sądownie seniorskich separacji. Zdecydowały się na takie rozwiązanie 443 osoby, które poszły do ołtarza w wieku 50 i więcej lat, oraz 123, które w chwili sakramentalnego „tak” miały ponad 60 lat.

Ciąg dalszy pod linkiem:

https://www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/rodzina/rozw%c3%b3d-na-emeryturze-separacje-s%c4%85-dobre-dla-m%c5%82odych-kt%c3%b3rzy-nie-wiedz%c4%85-czego-chc%c4%85/ar-BBIGlpl?ocid=sf#page=1

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się

Niech każdy żyje jak chce!

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Po 28 latach odwiedziła mnie dawna koleżanka z czasów słusznie minionych.

Nie pamiętam jak się poznałyśmy, ale od czasu do czasu się odwiedzałyśmy na wspólną kawę.

Była mężatką z dwojgiem małych dzieci, ale ten mąż był szalony i kochał życie.

Pędził jak wiatr i z tego pośpiechu wpadł w poślizg i zginął w wypadku samochodowym.

Po paru latach poznała kogoś i z nim wyjechała do Ameryki.

Dzieci zostały w Polsce, ale ona pomagała im finansowo, bo oboje w tej Ameryce pracowali.

Kiedy osiągnęli wiek emerytalny postanowili wrócić do Polski i stało się nieszczęście, bo drugi mąż jej zmarł nagle!

Kupiła mieszkanie i wróciła do korzeni – bliżej dzieci.

Po żałobie, kiedy się otrząsnęła zaczęła żyć aktywnie, a więc chodzi na spacery codziennie i ćwiczy na powietrzu na sprzętach dla seniorów, które u nas są.

Wpadła do mnie i zaczęła mi grozić, że będę musiała z nią wędrować, a ja zdrętwiałam. bo strasznie nie lubię, kiedy ktoś stara mi się zburzyć mój, intymny mały świat.

Grzmię na lewo i na prawo, że jestem domatorką i zawsze taka byłam, a tu poczułam presję, która mi nie odpowiada.

Jestem asertywna i zakomunikowałam, że się nie dam wkręcić w te spacerki i o ile widzę koleżankę u siebie na kawie i pogaduchach, to spacerki odpadają.

Ja sama decyduję o sobie i czasami mam zryw i wychodzę z domu na samotny spacer z aparatem foto, ale to jest bez presji!

Podziwiam kobiety w moim wieku, które chętnie spotykają się w  jakiś klubach i działają, a także chętnie spacerują z kijkami, albo wyjeżdżają do sanatorium, czy też wczasy!

Biorą czynny udział w różnych imprezach i tańcują na parkiecie, a także gotowe są na nowe miłości i podrywy i takich seniorek jest naprawdę dużo, a ja jestem jakiś odmieniec!

Kocham swój dom, kocham mojego Męża i Dzieci, Wnuki i w zasadzie mam wszystko i nie gonię za przygodą, bo wszystko mam!

Kiedy byłam młoda, to zawitałam do wielu, ciekawych miejsc w Europie, gdyż zakochałam się w Paryżu na zawsze, a teraz moim oknem na świat jest Internet i to mi wystarcza.

Po zabieganym życiu – odpoczywam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że te spacerki z koleżanką by mnie wzmocniły kondycyjnie!

Może zmienię zdanie, ale Mąż się śmieje, bo wie, że nie wychodzę z domu bez potrzeby załatwienia czegoś ważnego.

A jak jest z Wami?

Znalezione obrazy dla zapytania koleżanki seniorki

Idzie starość i nie ma na to rady!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Wczoraj mój Mąż wyszedł do miasta, aby załatwić swoją, zawodową sprawę i przechodząc obok tablicy z klepsydrami – stanął jak wryty!

Zadzwonił do mnie i powiedział mi, że oto kolejny nasz znajomy z lat szkolnych – odszedł!

Młody jeszcze, bo miał zaledwie 63 lata – wysoki, przystojny, porządny facet!

Mąż bardzo się zmartwił, gdyż niestety odchodzą nasi znajomi jakże często w kwiecie wieku.

Oboje ubolewamy, że nas urodzonych w latach 50-tych, coraz mniej zostaje.

Dlatego nie zabraniam Mężowi spotykać się z tymi, co żyją, bo być może jutro kogoś może znowu zabraknąć.

Dziś się spotkali koledzy z dawnej pracy i „trunkują” sobie delikatnie drinki, a delikatnie, bo są już w kwiecie wieku!

Zrobiłam chłopakom zakąskę i poprosiłam o selfie na pamiątkę z tego męskiego spotkania.

Wszyscy panowie ze zdjęcia mają wciąż swoje żony i niech tak zostanie bardzo długo!

Za chwilę będzie 22.oo, a mój Mąż pobiegł do swojej Mamy – 85 letniej, by zbadać jej ciśnienie i tak jest 2 do 3 razy dziennie na dobę – niezależnie od pory dnia.

Boję się i Mąż się boi, że nadejdzie ten przykry moment, ale póki co – trzeba być w pogotowiu!

Szanuję Męża za to, że bardzo się troszczy o swoją Mamę razem ze swoim Bratem i wspólnie dzielą się obowiązkami.

Na szczęście po odejściu Mamy Męża bracia nie będą musieli sądzić się o mieszkanie po Matce, bo jest zapisane 50 na 50, a więc sprawa jest uczciwa!

A teraz inny temat o tym jak jestem z siebie dumna!

Otóż dziś zauważyłam, że nie wysuwają mi się po prawej stronie ekranu powiadomienia o nowych komentarzach na blogu!

Jak ja nie lubię, kiedy na blogu coś mi nie gra i szwankuje.

WP powiadomił mnie, że muszę odświeżyć przeglądarkę Chrome i poszperać w ustawieniach, aby przywrócić tą opcję.

Wpadłam w Google i zaczęłam szukać, a zabrało mi to godzinę, albo i więcej.

Nie znoszę, kiedy coś mi się dzieje z komputerem, ale dałam radę i po nitce do kłębka odzyskałam powiadomienia – hurra – dałam radę bez informatyka!

 

Jeszcze w zielone gramy – jeszcze nie umieramy!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Przez Zastępcę  Burmistrza ogłoszona została piękna akcja sadzenia drzew w naszym mieście.

Uważam, że to piękny gest i każdy może się zgłosić, aby przyczynić się do jeszcze bardziej zielonego miasta, a czytamy z jakiej okazji te drzewa mają być posadzone.

„Ruszamy z Akcją 101 Drzew Dla XXXX 🌳🌳🌳  
W 2019 roku w naszej pięknej Gminie XXXX, z okazji 101. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, posadzimy 101 drzew. Nadamy im też imiona. Zostanie stworzona specjalna, interaktywna mapka, na której każde z nich będzie oznakowane. Każdy, kto chciałby wesprzeć naszą akcję, może zostać PATRONEM drzewka, nadać mu imię i wspólnie z nami je posadzić. Na każdym z nich umieszczony zostanie tzw. kod QR, czyli już po zeskanowaniu telefonem, będziemy mogli poznać dane o drzewie.
Aby zostać PATRONEM, należy wypełnić formularz i wpłacić 50 zł (płacimy za sadzonkę). Choć akcja ma charakter dobrowolny i proekologiczny, to nie bez znaczenia jest to, że już w niedalekiej przyszłości, każdy z nas może powiedzieć: – MAM W XXXX SWOJE DRZEWO   

AKTUALIZACJA   
💚💚💚Udało się  Wszystkie drzewa mają już swoich PATRONÓW 💚💚💚z”.

Mój Mąż w niedzielę był na targach rolnych i poprosiłam go, aby kupił dla mnie drugą magnolię, bo jedną już mam pod balkonem.

Nową magnolię Mąż posadził obok naszego drzewa – choinki, którą posadziliśmy ponad 25 lat temu – zdjęcie powyżej!

Nasza choinka została posadzona na 15 urodziny naszej Córki i nosi imię – Lidia!

Moja magnolia mieni się moim imieniem – Elżbieta i ma już 5 lat.

Dziś Mąż posadził nowy nabytek i nazwaliśmy ją imieniem naszej starszej Córki i jest to Agnieszka i trzymam kciuki, aby się przyjęła.

Nowe drzewko jest z gatunku „Burgundy” i Mąż zakupił dla niej odpowiednią, próchniczną ziemię, lekko kwaśną, aby drzewku było jak najlepiej!

Na naszym podwórku rośnie już wiele drzew większych lub mniejszych, bo oboje z Mężem uwielbiamy sadzić drzewa, bo drzewa to są przyjaciele człowieka i trzeba je sadzić, a nie wycinać, gdyż one dają nam tlen i są najmilsze dla oka!

Dziś pisać chcę tylko o dobrych sprawach, bo kto obserwuje media, to wie, że została okradziona 99 letnia Pani Ewa ze swoich oszczędności.

Dranie weszli do jej mieszkania i oszukali, że są w dobrej sprawie, a kiedy tylko była okazja zabrali jej 4 tysiące złotych, które ubierała przez 30 lat.

Jakim trzeba być sku…wysynem, aby okraść kobietę tak biedną i tak wiekową!

Ta historia została nagłośniona przez TVN i wyobraźcie sobie, że Internauci nie zawiedli!

Na pomocowym portalu „Siepomaga” automatycznie spływała pomoc i na tę chwilę zebrano – 96 817 zł.

Hurra – jeszcze nie wszyscy ten PiS zdeformował, a ja sama wpłaciłam, bo łzy zalały me oczy, kiedy się dowiedziałam, że okrada się Seniorów.

Jeszcze nie wszystko w tym Narodzie stracone!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie uprawiający sporty, buty, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, buty, trawa, na zewnątrz i przyroda

Wiekowa matka, żona, babcia, teściowa!

Obraz może zawierać: roślina, tabela i w budynku

Nie lubię w roku miesiąca sierpnia, a tylko dlatego, że mam w sierpniu urodziny!

Chyba nikogo w starszym wieku, to nie cieszy, kiedy z roku na rok robimy się starsi i bliżej nam – niż dalej!

Urodziny mam za trzy dni i najchętniej bym się schowała do jakieś nory, by tylko ich nie obchodzić!

Jednak się nie da, bo bliscy pamiętają i już dziś otrzymałam w prezencie cudnego, niewinnego storczyka!

Muszę się zapoznać jak nim się opiekować, bo to są naprawdę trudne kwiaty do prowadzenia, aby zawsze były piękne i pełne nowych pąków!

Może ktoś podpowie?

Jeśli jesteśmy stosunkowo młodzi, to nie zastanawiamy się i nie martwimy, że jesteśmy o kolejny rok starsi i wydaje się nam, że mamy jeszcze kupę lat do przeżycia.

Inaczej jest, kiedy jesteśmy w wieku seniora, a wówczas w dzień urodzin robimy podsumowanie swojego życia i ja tak mam!

Mam tak, że pamiętam ludzi, którzy mi źle życzyli, albo odepchnęli, ale sobie z tym poradziłam!

Oliwa zawsze na wierzch wypływa i karma wraca!

Tylko mądrością życiową można pokonać ludzi chytrych, zawziętych i nieszczerych!

Sumuje się swoje życie i drąży, oraz analizuje, bo co nam w życiu wyszło, a gdzie spotkała nas totalna klęska, z którą sobie lepiej lub gorzej poradziliśmy.

Włączają się automatycznie wspomnienia niestety!

Sięgam więc do albumów ze zdjęciami i analizuję każde ze zdjęć,  na których zapisana była młodość i dość dobre życie.

Z biegiem dni – z biegiem lat wsłuchuję się w mój organizm i każdy ból sprawia, że oto odzywa się choroba, a może nawet rak!

Moja Mama dostała boleści w ciągu paru minut i w szpitalu okazało się, że ma raka, a więc uwrażliwiłam się , że może spotkać mnie to samo!

Póki co zdrowie jako tako dopisuje, choć mogłoby być lepiej!

Mieszkam z Mężem od 60 lat w tym samym miasteczku, pełnym zieleni i ścieżek spacerowych, gdzie jest spokój i cisza, a w środku miasta znajduje się  przepiękne jezioro.

Dla młodych ludzi to jest nuda, ale dla starszych, to raj na ziemi!

Jakże często robię zdjęcia i wstawiam na bloga i mojego fan – page!

Nie nudzę się jako emerytka!

Jedyne co mnie martwi, to to, że Polską rządzi grupa przestępcza, która w tej dumnej Polsce zepsuła wszystko, a tak bym chciała, by moje Wnuki żyły w mądrej Polsce!

Dzieci i Wnuki  są zdrowe i są szczęśliwe, a więc mimo upływu lat i ja staram się być szczęśliwa i cieszę się z małych rzeczy, drobnostek, z Męża a także nabywam nowej filozofii życia, co sprawia, że jestem mądrzejsza niż kiedy byłam młoda!

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Odpieprzcie się od staruszki!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Przeczytajcie powyższe motto Coco Chanel i zapamiętajcie, że trzeba myśleć samodzielnie, ale najlepiej głośno.

Patrzę na naszych polityków – obojętnie z jakiej opcji i tak sobie myślę, że oni mają głowy jak sklep i wielką odporność psychiczną.

Czytam na FB, czy na TT komentarze skierowane do nich i gdybym ja była w polityce i takie bym otrzymywała komentarze i memy na swój temat, to bym tego nie wytrzymała psychicznie i wycofałabym się z polityki.

Ja wiem, że oni tam są wszyscy dla kasy, a nie z  troski o mnie i o Was, ale mają łby jak sklep – market i wszystko w tych głowach się pomieści, bo nawet najgorsze inwektywy kierowane do nich.

To samo dzieje się w rodzinach, że ktoś milczy i nie chce nikogo urazić, a ktoś inny wali w ciebie ile się da i z tego powodu nie ma ani grama skrupułów.

Jeśli chcesz jasności w rodzinie, to wal z grubej rury i wyłuszczaj draństwo, bo inaczej ciebie zjedzą jak piranie.

Nie można akceptować draństwa i wówczas trzeba myśleć głośno, a nie chować wszystko w sobie, bo wówczas dusza choruje i chce się wyć w samotności.

Nie wolno pozwolić sobie na to, że na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą, które twierdzą, że podczas choroby mamy, mnie nie było i dyskredytują mój wkład, bo dla nich to było takie nic!

Matka umarła i już nie mam szansy na zadanie pytania – dlaczego?

Co mi po mamie zostało:

  • stara patelnia,
  • płaszczyk, który jej kupiłam,
  • wazon wręczony na imieniny i dwie bluzki, kiedy tamci ludzie zgarnęli 79 tysięcy!

Uwierzcie, że nie chodzi mi o tą kasę, bo w  każdej chwili mogę z Sądu wycofać pozew, ale chodzi  o szacunek, że przez dwa lata byłam przy chorej i byłam na każde zawołanie!

W tym momencie czuję się oszukana, kiedy siostrzenica mi pisze, że nic dla matki nie zrobiłam i to boli mnie okropnie!

Byłam na tyle delikatna i niedociekliwa i nie spytałam, czy choć jakiś kąsek  matka zapisała na mnie, a teraz tamci ludzie mają wszystko w łapach i jeszcze mnie obrażają!

Powinnam już wówczas myśleć głośno, ale kultura osobista mi tego zabraniała i obudziłam się z ręką w nocniku.

Podczas choroby mamy miałam skierowanie do szpitala z powodu awarii serca, ale dla tych ludzi to była moja fanaberia!

Dziś ponownie od rodziny dostałam plaskacza i od południa chodzę i płaczę zamiast im powiedzieć – odpierdolcie się!

Mam swoje lata i nikt by nie chciał się zamienić ze mną na życiorys.

Przeżyłam tyle, że teraz mam prawo do swojego życia i odpoczynku, a wy zajmijcie się swoim życiem, swoją rodziną i dziećmi, gdyż mi się należy odpoczynek od życia i to ja powinnam być zapraszana na kawę w ramach wdzięczności, a nie odwrotnie – koniec, basta!

Nikt nie ma prawa dla swoich korzyści i wygody nas wykorzystywać, a tym bardziej, że mamy bliżej niż dalej!

Nikt z rodziny nie ma prawa obdzierać nas z naszych zasług – nikt!

Buntujcie się i myślcie głośno – nawet jeśli to będą wulgaryzmy.

Przez wiele lat byłam w depresji i wstawałam po nocy o 4 rano, a teraz śpię do 10 i nikt nie ma prawa mi tego zabierać, bo ani siostrzenica, ani córka!

Jeśli będą chciały, to opiszę mój życiorys i napiszę odpieprzcie się od staruszki!

Samotność!

Obraz może zawierać: roślina i jedzenie

Jutro będzie u mnie na obiad fasolka szparagowa – oczywiście z masłem i bułką tartą.

Moje Dziecko ma ogromną działkę, którą uprawia z Mężem i tym sposobem mamy na jutro obiad.

Moje dzielne Dziecko – takie pracowite – praca, dom rodzina i działka, ale ja kiedyś byłam taka sama.

Uczę się robić zdjęcia smartfonem i wybrałam taką opcję jak na zdjęcu powyżej.

Przeskoczę na inny temat, bo właśnie w telewizji usłyszałam, że w Polsce ludzie są coraz bardziej samotni i już prawie, co trzeci Polak żyje jako singiel z wyboru, albo z konieczności.

Najbardziej samotni są seniorzy, którym umarł małżonek i nie mają zamiaru szukać na stare lata partnera.

Seniorom żyć w pojedynkę  – z jednej emerytury jest bardzo ciężko, gdyż są one głodowe i dlatego nie stać ich na warzywa i owoce, które w tym roku są bardzo drogie.

Zazdroszczą emerytom żyjącym np. w Niemczech, gdzie emerytury są przyzwoite i stać ich jest nawet na zagraniczne wakacje.

U nas senior liczy każdy grosz i wybiera między jedzeniem, a wykupem leków!

Ludzie młodzi także wybierają samotne życie, bo chcą posmakować życia, zrobić karierę zawodową i coraz później wstępują w związki!

Na wsi sytuacja jest nie lepsza, bo młodzi uciekają do miasta, a ci co zostają nie mają szans założyć rodziny.

Podobno jest taka tendencja na całym świecie, że ludzie są bardzo samotni, a chyba najbardziej samotni są Japończycy, którzy pracują bardzo dużo i nie mają czasu na życie prywatne.

Jesteśmy społeczeństwem starzejącym się i obserwuję ludzi w moim mieście i stwierdzam, że tej starości jest coraz więcej.

Widać to wiosną, kiedy wychodzą ze swoich domów, aby pospacrować z laseczką, albo balkonikiem.

Każdego dnia cieszę się, że jesteśmy z Mężem wciąż razem, bo to nadaje życiu sens.

Nie tak dawno zrobiłam sejsę i zatytuowałam ją – Senior w mieście:

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją, drzewo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, na zewnątrz i przyroda

 

Przeczytajcie poniższe, wzięte z Facebooka. Łza w oku!

LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH 

Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku minut, zatrąbiłem ponownie. Był późny wieczór, pomyślałem że klient się rozmyślił i wrócę do „bazy”… ale zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem. „Minutkę!”, odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak jakby coś było ciągnięte po podłodze…
Po długiej przerwie, otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat czterdziestych.
U Jej boku była mała nylonowa walizka. Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat. Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.
Nie było zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.
„Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?”, zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.
Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.
Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. „To nic”, powiedziałem, „Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki chciałbym aby traktowano moją mamę.”

„Och, jesteś takim dobrym chłopcem” , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a potem zapytała: „Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?

„To nie jest najkrótsza droga”, odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.
„Och, nie mam nic przeciwko temu”, powiedziała. „Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum.”
Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. „Nie mam już nikogo z rodziny”, mówiła łagodnym głosem. „Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele…”

Wyłączyłem licznik… „Którędy chce Pani jechać?”

Przez kilka godzin jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.

Jechaliśmy przez okolicę, w której żyli z mężem jako nowożeńcy. Poprosiła abym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.

Czasami prosiła,by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.

Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle „Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę”. Jechaliśmy w milczeniu pod wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla domów opieki.

Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi i troskliwi.
Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.

„Ile jestem panu winna?” Spytała, sięgając do torebki.

„Nic”, odpowiedziałem.

„Trzeba zarabiać na życie”, zaoponowała.

„Są inni pasażerowie,” odparłem.

I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.

„Dałeś staruszce małą chwilę radości”, powiedziała. „Dziękuję”.

Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka. Za mną zamknęły się drzwi – był to dźwięk zamykanego Życia.

Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu, zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?

Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.

Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.

Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną.
NIE PRZEGAPMY ICH..  💫💞😃💞💫

Moja codzienność!

Obraz może zawierać: niebo, na zewnątrz, woda i przyroda

Na powyższym zdjęciu jest łódka mego Męża, który jeśli ma tylko wolne od pracy, to tak spędza swój dzień.

Spytacie czemu ja już nie siedzę też na plaży?

Dlatego, że jest za ciepło dla mnie, a po drugie stałam się samotnicą i wolę dzień spędzić w domu – tak jak lubię.

Kroś napisze, że nuda, ale ja lubię tę swoją nudę.

Dziwne, ale wcale nie tęskno mi do ludzi i jak mówi moja koleżanka wirtualna – odpoczywam od życia  robię tylko tyle, aby się zbytnio nie zmęczyć.

Jednak są momenty, iż myślę, że sobie sama robię krzywdę wybierając takie życie.

Spytacie więc, co robię każdego dnia?

Przede wszystkim śpię mocno i długo – czasami nawet do 10.00, a potem się rozkręcam.

Śpię tak długo, bo się wyciszyłam po zabieganym życiu.

Zajmuję się domem, gotowaniem obiadu i tu ukłony dla Męża, bo to On robi zakupy.

Potem coś poczytam, obejrzę telewizyjne programy, ale żadnego serialu i oczywiście zaglądam do Internetu, a w ciągu dnia zastanwiam się jaką notkę i o czym zamieszczę na blogu.

Najważniejsze jest dla mnie to, że już nigdzie nie muszę się spieczyć i pędzić jak nigdyś do pracy!

Cenię sobie tą moją wolność, że mogę wybierać, czy  mam dziś coś zrobić, czy to przełożyć na następny dzień.

Bardzo często oglądam filmy na ekranie komputera i chyba wartościowsze już obejrzałam, co można sprawdzić pod tagiem – kino!

Jestem seniorką już i ten blog w wielu notkach jest o seniorach, przemijaniu, starości, odchodzeniu i dziś mam do Was pytanie – jak spędzacie czas na emeryturze i  będzie mi miło jeśli się ktoś podzieli.

Może coś uda mi się zmienić w swoim życiu.

A teraz trochę rozrywki z kategorii – anegtota!

Pewna Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna dzwoni do JANA NOWICKIEGO:
– Panie Janie, panie Janie, mam tu takie szybkie polecenie od przełożonych, by nagrać z panem krótką rozmowę o Hitlerze.
– O Hitlerze? – dziwi się Nowicki.
– Ano o Hitlerze – podtrzymuje Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna – zależy mi na czasie, bo to ma dziś iść, szefowie bardzo proszą.
Hmmm, myśli Nowicki, nigdy nie grałem Hitlera, ale skoro Znana Krakowska Dziennikarka Kulturalna prosi, to coś tam powiem.
Spotkali się, on coś tam powiedział, ona nagrała i pognała montować.
Nie mija godzina, ona dzwoni ponownie, czegoś jednak speszona.
– Panie Janie, panie Janie, musimy powtórzyć wywiad. Chodziło o Hübnera. Zygmunta Hübnera.

Dziennikarka: Jakie są pana gusta teatralne?
Jan Himilsbach: No więc, niestety nie uczęszczam do budynków teatralnych.
Dz: Dlaczego przedkłada pan teatr telewizyjny nad instytucjonalny? 
JH: No więc – jeśli mam być szczery – to przed telewizorem mogę siedzieć w slipach.
Dz: A czy wyżej pan stawia swoją twórczość literacką, czy kamieniarską?
JH: Kamieniarską.
Dz: Czy mógłby pan wytłumaczyć naszym czytelnikom – dlaczego?
JH: Myślę, że dlatego, że moim dziełem granitowym nikt sobie dupy nie podetrze…

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi

Zdzisław Maklakiewicz zadzwonił kiedyś do Adama Hanuszkiewicza, czy ten nie mógłby go zaangażować do Teatru Narodowego. Po kilku dniach dotarł do Maklakiewicza, na Wybrzeże, telegram treści następującej: ”Angażuję – Hanuszkiewicz”. ”Gratuluję – Maklakiewicz” – oddepeszował Zdzisław. Minęło kilka miesięcy.
– Adam, ja nic nie gram – pożalił się Maklak.
– Twoim zadaniem jest siedzieć w bufecie i robić atmosferę! – odparł Hanuszkiewicz. – Od grania jestem ja!

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Kiedy w latach sześćdziesiątych Wojciech Młynarski odwiedził swoją ciotkę NELĘ RUBINSTEIN we Francji, to stanął przed nią w marynarce i spodniach mających już swoje lata, i usłyszał: ”Bardzo dobrze Wojtek, że mnie odwiedziłeś, ale w TYM nie będziesz się ze mną pokazywał” – po czym został zabrany do sklepu i obdarowany szarym garniturem w białą pepitkę z delikatnej wełny, w którym w Polsce jeszcze długo będzie zadawał szyku. Po zakupach ciotka przyjrzała mu się jeszcze raz krytycznie i spytała rzeczowo: ”A gacie masz?”. I dokupiła resztę, z koszulą i skarpetami włącznie.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, kapelusz i zbliżenie

ZDZISŁAW MAKLAKIEWICZ: przyszedł rano na plan filmowy i na próbie wkurzony reżyser zaczął się na niego drzeć: ”No, panie Maklakiewicz, pan znowu ma kaca, nie umie pan tekstu, jest pan nieprzygotowany!” A Maklakiewicz na to bez mrugnięcia okiem: ”No, panie reżyserze, na takich uwagach to ja roli nie zbuduję”.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Marek Lewandowski: (…) Kiedyś po zajęciach w warszawskiej PWST (był już późny wieczór) profesor KAZIMIERZ RUDZKI, tak do nas rzecze:
– Drodzy moi, wy to macie dobrze… Pójdziecie teraz do domów, najecie się, napijecie i pójdziecie spać… Nie to co ja…
– A pan profesor? – spytaliśmy z nieudawaną troską.
– Ja jeszcze będę musiał się wykąpać – odpowiedział Rudzki z kamienną twarzą.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

Kiedy w 1882 roku OSCAR WILDE po raz pierwszy przyjechał do Stanów Zjednoczonych, celnik zapytał go co przewozi przez granicę.
– Nic, prócz mojego talentu – odpowiedział pisarz.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi

HUMPHREY BOGART: ”Nie ufam żadnemu draniowi, który nie pije”.

Obraz może zawierać: 1 osoba

ANDRZEJ ŁAPICKI: Robiłem kiedyś ze studentami sceny miłosne z Fredry. Było na tym roku wydziału aktorskiego kilku chłopaków o świetnym wyglądzie – istna kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Fajni chłopcy, ale kompletnie nie radzili sobie w scenie miłosnej, w której powinni dość agresywnie zachowywać się w stosunku do partnerki. To była scena z „Męża i żony”, w której Alfred obłapia, jak to mówił Fredro, Justysię. Do tego trzeba zapału. A oni – zero. Próbują, starają się i nic z tego nie wychodzi. W końcu ze złości wziąłem najbrzydszego*, jaki był na roku. Niewysoki, wygląd mało dostojny, raczej nieinteligencki typ. Jak on zagrał wspaniale! Zachwycił mnie po prostu. Wniosek – zainteresowania kobietą, podobnie jak inteligencji, nie da się zagrać. To trzeba mieć w sobie.

* Ten brzydki chłopak nazywał się Borys Szyc.

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie i na zewnątrz