Archiwa tagu: wiersz

Imieniny mojej śp. Mamy!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo i na zewnątrz

Byłam na cmentarzu, bo dziś Imieniny ma moja śp. mama.

Dziś obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropił deszcz, ale to mi nie przeszkodziło, aby odwiedzić mamę!

Najpierw poszłam do kwiaciarni i kupiłam drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubiła kwiaty!

Minęło nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma już 16 miesięcy i tak stojąc na grobem rozmyślałam, tak jak się rozmyśla na cmentarzu!

Pamiętam, że kiedy mama zachorowała, to zdawałam sobie sprawę z tego, iż niewiele jej tego ziemskiego życia zostało, bo diagnoza była bez szans!

Kiedy leżała w szpitalu już z diagnozą, usiadłam do komputera i napisałam do niej list – taki od siebie.

Wręczyłam go mamie w szpitalu, ale przeczytała jedno zdanie i włożyła ten list do szpitalnej szafki i powiedziała, że jak wróci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze się lepiej pisało, aniżeli rozmawiało i dlatego postanowiłam przelać swoje wspomnienia na klawiaturę!

Myślałam, że ten list, to będzie taki zaczątek do wspomnień i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak się nigdy nie stało.

Nawet nie wiem, czy przeczytała ten list, bo poczułam się dość głupio, że nie było odniesienia do żadnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmyślam, że może, to jej było głupio, bo zostawiła mnie bez niczego, tak jakbym nie istniała, a ja po prostu ją kochałam!

Opiekowałam się nią na ile mi zdrowie pozwalało i najbardziej cierpię z tego powodu, kiedy odeszła – taka już uwolniona od bólu – nieruchoma, a ja już nie miałam szansy na zadanie jej choć jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do końca moich dni!

Śni mi się od czasu do czasu i śni mi się tak, jakby nigdy mnie nie kochała, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i zła!

W jednym śnie zatrzasnęła przede  mną drzwi, a w drugim zerwała mi szafki w łazience, aż poleciał tynk!

Gdybym nie miała Męża, Dzieci i Wnucząt, to bym została na tym świecie sama – samotna jak pies!

Będę ją jednak wspominała, tak dokładnie jak jest w moim liście!

„Mamo, ja wszystko pamiętam jak bardzo starałaś się wychować nas na porządnych ludzi, ale może od początku opowiem Ci, co pamiętam:

Babie Doły, rok 1959 bodajże, kiedy ja, jako szkrab uciekałam Ci z domu nad morze i złaziłam po stromych wydmach, albo znajdywałaś mnie w lesie na jakiś drzewie, bo już wówczas lubiłam chodzić swoimi drogami ku Twojej udręce.

Pamiętam, że uszyte przez Ciebie porcięta, rwałam na gwoździach i potem bałam się do tego przyznać, a także jak przychodziłam zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jechałaś na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pamiętam, gdy opowiadałaś o czasach wojny i jak byłaś głodzona jako dziecko, przez swoją macochę, a potem jak zaczęłaś pracować w wieku 14 lat, jako mała dziewczynka w szwalni i  przekradałaś się  po ulicach wojennej Łodzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszedł z dymem pochłaniając pracujących tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pamiętam jak gotowałaś bieliznę w kotle i strasznie się oparzyłaś, a Ojca w domu nie było długie miesiące i wszystko było na Twojej głowie, a ja właśnie poszłam do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robiłaś nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pamiętam, że po położeniu nas spać, pisałaś w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo długo rozmawiałaś z Ojcem, który przyjechał, a był w domu gościem z racji swojej pracy.

Pamiętam, że często płakałaś w czasie tych rozmów, a do tego opiekowałaś się bratem Ojca, który nie miał się gdzie podziać, a potem zwalił Ci się na głowę brat następny, bo też nie miał się gdzie podziać i to wszystko na Twoją biedną głowę.

Potem następna przeprowadzka i Ojciec już w domu, ale czasami sobie myślę, że lepiej nam było bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak minęło 17 lat, w których walczyłaś jak lwica o nasz dom, pracując jednocześnie.

Pamiętam, jak pomagałaś mi robić do szkoły zadania z plastyki i wszystko potrafiłaś. Nie był Ci obcy młotek, gwóźdź, malowanie, remonty, ponieważ nie mogłaś liczyć na nikogo, bo byłaś jedynaczką. 

Nastał dzień, że trzeba było z domu uciekać, bo poziom awantur przybrał apogeum.

Wyszłyśmy z domu z paroma ciuchami do zupełnie mi obcych ludzi. Chciałaś mnie z siostrą uchronić przed psychicznym znęcaniem się, abyśmy wszystkie nie zwariowały.

Mieszkanie poza domem przez pół roku i znowu wszystko było na Twojej głowie. Dorastałyśmy, uczyłyśmy się i trzeba było nas ubrać, zakupić podręczniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowałaś i długo by wymieniać i pisać o Twojej dobroci, cierpliwości i pracowitości, a do tego nigdy się nie załamałaś.

Zawsze Cię podziwiałam, zawsze byłaś dla mnie wzorem i wybacz, że kiedy odeszłam z domu i założyłam swoją rodzinę, było mnie mniej w Twoim życiu, ale wówczas to ja musiałam zadbać o swoją rodzinę i wychować swoje dzieci na porządnych ludzi.

Zadanie wykonałam i teraz Mamo jestem myślami bliżej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dziękuję Ci Mamo za wszystko i kłaniam Ci się w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje włosy
twoją twarz

twoje ręce
twoją postać

twoją mowę
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tuż przed
twoją śmiercią

Wiedeń, 31 XII 1985

tłum. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu „Lebenszeichen. Gedichte/Znaki życia. Wiersze”, 2003

 

Szkoła Podstawowa im. Ojca Św. Jana Pawła II w Gorzycach - www ...

Każdy dzień, to niespodzianka!

KOCHAM CIĘ, ŻYCIE – droga życia 3 - Scenariusz Życia

Uwielbiam twórczość Andrzeja Poniedzielskiego i do dzisiejszego, mijającego dnia pasuje mi jak ulał ten oto wiersz!

Dlaczego – wyjaśnię!

Życie

Andrzej Poniedzielski

Życie – stary sposób na zbieranie zdziwień
Kończy się dość jednak nieszczęśliwie- bowiem śmiercią.
I choć tyle miewa znaczeń…
Nie słyszałem, by skończyło się inaczej.

Żyj
Jakiś sens przy tym miej
Bowiem żyć, samo żyć – nie wystarczy za sens.

Miej nadzieję na szczęście
Powiedzmy od września…
Miej nadzieję…… i na tym poprzestań.

Ktoś niedawno mnie zapytał, czy nie nudzę się na emeryturze?

Nie – nie nudzę się, bo nareszcie nigdzie nie muszę się spieszyć i robię w danej chwili, to co mi akurat pasuje i na co mam ochotę.

Przyznam się, że dopiero teraz śpię spokojnym snem i bywa, że budzę się o 10 rano oczywiście.

Potem kawa, prysznic i drobne prace w domu jak ugotowanie obiadu, posprzątaniu i takie tam babskie roboty!

Jeśli dane jest  nam jeszcze żyć, to budzimy się na nowy dzień, jak na czystą kartę niczym jeszcze o poranku nie zapisaną.

Nie mamy pojęcia, co ten dzień nam przyniesie, bo czy to będą dobre zdarzenia, ale czy też złe, bo życie jest nieprzewidywalne.

Mój dzisiejszy dzień zapowiadał się więc rutynowo, ale po południu odebrałam telefon i co się okazało?

Dostałam cudowną wiadomość, że do teraz jeszcze nie ochłonęłam i stwierdzam, że lubię takie dni, kiedy niosą ze sobą coś pięknego, niespodziewanego  i zaskakującego!

Nie mogę jeszcze tego zdradzić, ale musicie wiedzieć, że jestem szczęśliwa.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała o polityce.

Chyba wycofano Małgorzatę Kidawę – Błońska z kandydatki na Prezydenta Polski.

Właściwie ta informacja mnie nie zaskoczyła, ale naprawdę szkoda mi tej kobiety, bo to własna partia zrobiła jej ogromną krzywdę nominując ją!

Od razu wiedziałam, że Pani Małgorzata nie da sobie rady, bo jest po prostu za mało błyskotliwa, bez charyzmy i za grzeczna na to stanowisko.

Platforma Obywatelska pogubiła się już ponad 5 lat temu i do dzisiaj nie potrafi się pozbierać i jeśli tak będzie dalej, to PiS dalej będzie krzywdził nasz kraj – bezkarnie go grabiąc przy pomocy długopisu Adriana.

Jutro się okaże na kogo PO postawi i apeluję, by Trzaskowski nie zostawiał Warszawy, której przysięgał, a Sikorski nie podłoży się będąc eurodeputowanym.

PO ma w swoim szeregu świetną Izabelę Leszczynę, której kompletnie nie docenia!

Moje miasto mówi Wam dobranoc!

Obraz może zawierać: niebo, noc i na zewnątrz

 

Wybory pod znakiem zapytania!

Adrian, bo nie prezydent codziennie przed kampanią występuje w telewizji jako jedyny z kandydatów na prezydenta.

Dziś o godzinie 20 też miał trzy minutowe wystąpienie praktycznie o niczym!

Coś tam bekał, że dziękuje Polakom za dyscyplinę w czasie wirusa i powiedział, że jest pewien, że damy radę w jego pokonaniu!

Myślałam, że w końcu wprowadzi stan nadzwyczajny w celu przesunięcia terminu wyborów, a tu pudło z moim myśleniem i nadzieją!

Ogłoszono dzisiaj przedłużenie zamknięcia szkół do Świąt Wielkanocnych i tu współczuję rodzicom dzieci mniejszych, którzy przypuszczają, że szkoły będą zamknięte do wakacji!

Dzieci i rodzice już mają dość tej izolacji, gdyż trzeba dzieciom zabezpieczyć wolny czas, aby jak najmniej odczuwały ten dziwny dla nich stan.

Jeśli wybory mimo wszystko odbywać się będą w maju, to kto do nich pójdzie?

Kto odważy się siedzieć w komisji wyborczej narażając swoje zdrowie?

Chyba, że posadzą wojsko w maskach p/gazowych!

Ciekawa jestem jak to się potoczy?

Ludzie będą się bali iść do urny, gdyż przewiduje się, iż w maju może nastąpić pandemia, tak jak pisze Donald Tusk i czytamy:

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst

Znalezione w sieci) Małgorzata Brzózka

„Przy straganie”
(12.03.2020r.)
Przy straganie w dzień targowy,
takie słyszy się rozmowy:
-„Może Pan się o mnie oprze, taki blady Panie Piotrze.”
-„Cóż się dziwić drogi Czarku, kaszel  przecież już od czwartku”
Rzecze na to Boguslawa:
-„Spójrz na Jadzię, jaką słaba.”
Staszek Jadzię w plecy klepie:
-„Jak tam Jadziu? Coraz lepiej?”
-„Dzięki, dzięki Panie Stachu, jakoś żyje się w tym strachu.”
Lecz Janinka, z tą jest gorzej.
Blada, chuda spać nie może.
– „A to wirus”-
westchnął świrus.
Jędrek stroni od Urszuli,
A Urszula doń się czuli.
-” Mój Jędrusiu, mój kochany,
Nie chcesz być zawirusowany?”
Jędruś buzię wnet zatyka:
-„Niech no Pani prędzej zmyka,
Nie mam maski, ani płynu,
Więc nie róbmy tutaj dymu.”
– „A to wirus”-
Westchnął świrus.
Naraz słychać głos Janusza:
-„Jak tu mamy się poruszać?
Jeden kaszle, drugi kicha,
Trzeba by iść na kielicha.”
-„Widzieliście? Jaki krewki?.”- oburzyły się dwie Ewki.
-„Niech rozsądzi nas Barbara.”
-„Coo? Barbara?
Nie jest czasem już za stara?”
A Barbara rzecze smutnie:
-„Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co darcie i wyzwiska?
Jeśli kaszlesz-nie drzyj pyska.”
– „A to wirus” –
westchnął świrus.

Znalezione obrazy dla zapytania: świrus wirus

Między kuchnią, a polityką!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Odchodzi pomału lato!

W domu dość zimno,  więc ogrzewamy się kominkiem i chciałoby się lato zatrzymać, ale się nie da.

Być może będą jeszcze cudowne, ciepłe i słoneczne dni, ale powoli będzie ich coraz mniej.

I dlatego na początek wpisu osadzę wiersz:

Koniec lata

Odchodzi lato, ulotnie przemija, dzień kurcząc,
jak dziecięcy sweterek, który nie wystarcza,
nie grzeje! porankiem leniwym ziewa, snując:
mgły po ścierniskach, babie lato w parkach.

w sadach, jak na paradzie, owoc dojrzewa
zdobiąc ociężałe konary drzew, jakby dźwigały
wszystkie grzechy tego świata, słodko omdlewa
śliwa, oddając z wolna swój bagaż, wspaniały.

szkoda lata, mimo, że słońcem zwodzi wrzesień
i przedwieczornym, dźwięcznym cykad graniem.
przyroda zmieniając szatę, godzi się na jesień
i na nic tu nasze żale, niemy bunt, biadanie.

krajobrazy w kolorach, od spłowiałej zieleni toną,
po żółcie, winobluszczu szkarłat mieni się w rosie,
tylko patrzeć, jak wszystko zacznie płonąć
intensywnie purpurą, na jesiennym stosie.

Zofia Szydzik

Znowu napiszę o gotowaniu, ponieważ aby żyć, to trzeba jeść.

Mąż zakupił mi za dużo warzyw i byłoby zbrodnią je zmarnować.

Ugotowałam najprostszą zupę na chłodną u mnie sobotę!

Moja zupa, to zupa krem z przewagą marchewki!

Marchewki po wyglądzie pochodzą z działki bez nawozów i nie były doskonałe, jak te modyfikowane.

A więc zabrałam się do gotowania.

A co trzeba, to napiszę – ja amatorka od zupy krem.

  • na dnie garnka podsmażyłam na rozgrzanym oleju pokrojoną w kostkę cebulę i dwa posiekane ząbki czosnku,
  • dodałam do cebuli łyżkę warzywka zamiast soli,
  • następnie dodałam obraną,  pokrojoną w kostkę marchew – pięć dużych sztuk,
  • dodałam posiekaną ćwiartkę kapusty młodej i dwa obrane ziemniaki,
  • dodałam także mały, obrany kabaczek, a także kilka pomidorów koktajlowych i to z cebulą podsmażyłam,
  • w czajniku zagotowałam 1,5 litra wody i zalałam nią warzywa i dodałam kostkę rosołową,
  • kiedy warzywa się ugotowały, dodałam sporą garść zielonej pietruchy i kopru,
  • odstawiłam do lekkiego wystygnięcia i wszystko przepuściłam przez mikser do uzyskania gęstej, aromatycznej zupy, a na koniec dodałam pieprz mielony,
  • Mąż usmażył na suchej patelni chleb pokrojony w kostkę – trochę przypalił.

Zupę nalewa się do miseczki i należy dodać kleks śmietany i posypuje się uprażonym chlebem – pycha wychodzi i taka zupa rozgrzewa.

Między kuchnią, a telewizorem coś mi umknęło z przemówienia Kaczyńskiego, co jest bardzo groźne.

Oglądając jednak FpF, które prowadziła Kolęda – Zalewska dowiedziałam się, że Kaczyński ma chrapkę na media prywatne i marzy mu się, aby dziennikarzy zamknąć w jakimś stowarzyszeniu, aby im zamknąć buzie i wywalać z zawodu!

Mało mu swojej propagandowej telewizji i szykuje zamach, aby prezesem tego stowarzyszenia był jego człowiek, a niepokornych dziennikarzy będą wsadzali do ciupy!

Ludzie – idźcie na wybory, bo zrobią z nami wszystko, co najgorsze i zamkną nam gęby, bo tak sobie zamarzył kanclerz tego kraju!

Musimy walczyć o WOLNOŚĆ i DEMOKRACJĘ

Kaczyński jest obłąkany i ci, co mu klaszczą też są obłąkani!
Powinien coś o tym napisać dobry psychiatra!

Już nie ma „Czarnych parasolek”.
Już nie ma „Białych róż”.
Na wszystko się zgadzamy i urządzamy się
w dyktaturze!

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: jedzenie

Jesienne dumanie!

Oto nastała jesień i jak na razie nie jest źle, bo dni wciąż są słoneczne, przeplatane niteczkami babiego lata.

Moje pelargonie chylą się ku upadkowi i tylko czekać jak trzeba będzie je wyrzucić, bo przechowywać ich nie mam gdzie.

Całe lato je pielęgnowałam, nawoziłam i odwdzięczyły się cudnym kwitnieniem.

Już nastał czas, że o godzinie osiemnastej nad miastem robi się ciemno i tak będzie przez kilka, długich miesięcy.

Młodzi ludzie zabiegani, mimo pory roku będą biec do pracy, odstawiać dzieci swoje do przedszkola i biegiem będą wracać do domu po pracy, a my Seniorzy?

Pewnie każdy Senior będzie szukał na te długie wieczory alternatywy na spędzanie wolnego czasu.

Jedni czytają, inni oglądają filmy i seriale, a jeszcze inni mimo pory roku nadal będą spacerowali z kijkami chociażby.

Jeśli tylko Seniorowi zdrowie pozwala, to zawsze znajdzie sobie zajęcie, aby przetrwać te smutne dni i nie popaść w stan jesiennej depresji.

Ja nie jestem spacerowiczką, bo jestem domatorką i ten czas spędzam chyba za dużo z komputerem, który łączy mnie ze światem i codziennie staram się umieścić notkę na moim blogu, co sprawia, iż nie czuję się samotna w tym internetowym świecie, bo mam Was – komentujących.

Wyłażę z domu, kiedy widzę cudną, złocistą jesień i robię zdjęcia.

Lubię zaglądać na Wasze blogi i staram się zostawić u Was ślad w postaci komentarza.

Aby Was trochę rozbawić, to zamieszczam ciekawą sytuację, którą mogę także przypisać sobie.

Otóż zauważyłam, że skończył mi się termin ważności mojego Dowodu Osobistego i trzeba było się wybrać do fotografa – wielkie to przeżycie było.

Uczesałam się, zrobiłam makijaż i  wydawało mi się, że jest okej!

Jednak kiedy odebrałam zdjęcie, to sama siebie się wystraszyłam, bo wyszłam na zdjęciu jak kryminalistka.

Czy wiecie, że teraz do zdjęcia nie można się uśmiechnąć, ani zrobić filuternej pozy, bo ma być bez uśmiechu i żadnych tam udziwnień. Ma być śmiertelnie poważnie i już!

Ps. Ja jako Seniorka lubię robić zdjęcia w porze złotej jesieni i sprawia mi to ogromną radość. To jest taki sposób na odreagownie od bieżącej, brudnej polityki.

A teraz uśmiechnijcie się!

Historia, która przydarzyła się panu Piotrowi jest tak absurdalna, śmieszna, a zarazem tak bliska, że stała się hitem sieci. Nie on jeden miał problem ze zdjęciem do dowodu. Rozmowa z urzędniczką bawi do łez.

Pan Piotr Adamczyk dowiedział, że się zdjęcie, które przyniósł, aby wyrobić sobie dowód, nie nadaje się. Dlaczego? Bo jest na nim uśmiechnięty. A uśmiech to nie jest naturalny wyraz twarzy. Usłyszał też, że uśmiecha się… na złość pani urzędniczce.

„- No ale co to za zdjęcie?

– Moje.

– Ale jakie?

– Normalne.

– Nie, proszę pana, to nie jest normalne zdjęcie.

– Nie jest normalne? A jakie?

– Uśmiechnięte.

– To źle?

– Do dowodu nie może pan być uśmiechnięty.

– Dlaczego?

– Bo uśmiech to nienaturalny wyraz twarzy.

– Pani żartuje.

  • Nie proszę pana, proszę sprawdzić w przepisach. Przepis mówi, że uśmiech jest nienaturalnym wyrazem twarzy. Może pan sprawdzić na stronie obywatel.gov.

– To mam przynieść zdjęcie z ponurą miną?

– Musi być pan naturalny, taki jak na co dzień.

– Ale ja na co dzień jestem uśmiechnięty.

– Pan się ze mną drażni.

– Nie drażnię, proszę na mnie spojrzeć. O, uśmiecham się do pani przecież.

– Pan się uśmiecha, bo chce mi zrobić na złość.”

Ten dialog szybko obiegł sieć i stał się prawdziwym hitem internetu. Pod uśmiechniętym zdjęciem z „nienaturalnym wyrazem twarzy” pojawiło się ponad 500 komentarzy. Inni użytkownicy potwierdzają, że spotkali się z podobnym problemem podczas wyrabiania dokumentów.

„Uśmiech zakazany, miałam okazję się przekonać jak ostatnio dowód wymieniałam”

„Ja na swoim zdjęciu w dowodzie wyglądam jak kryminalistka”

„A ja, jak własny dziadek”

„Na nowych dowodach wszyscy wyglądają jak kryminał, fota bez uśmiechu i na wprost z dwoma widocznymi uszami.”

„Ja na moim zdjęciu paszportowym wyglądam jak poszukiwany terrorysta, na dodatek Arab!!!”

„Na skutek owego „przepisowego wyrazu twarzy” odbierając paszport zostałam posądzona o podszywanie się pod właścicielkę dokumentu („ależ to nie pani jest na zdjęciu!”)”

Jak powinno wyglądać zdjęcie do dowodu osobistego?

Wytyczne są bardzo szczegółowe i rygorystyczne. Zdjęcie przede wszystkim musi być aktualne i pokazywać całą twarz. Powinna ona zajmować 70-80 proc. powierzchni zdjęcia. Niedopuszczony jest nienaturalny wyraz twarzy (czyli np. uśmiech), przekrzywiona głowa, zdjęcie z półprofilu, włosy nachodzące na twarz, a także „żabia perspektywa” czy „ptasia perspektywa” a także zły kierunek patrzenia. Dopuszczalny jest zarost i biżuteria, aczkolwiek, aby uniknąć ewentualnych problemów, na stronie obywatel.gov.pl radzą z nich zrezygnować.

Już jesień. Liść na drzewie rzednie, 
Jeszcze ostatnim złotem gore, 
A z nim spokojnie gaśnie, blednie, 
Co nie umiało umrzeć w porę.

Pogodny schyłek dnia łagodzi, 
Co myśl mąciła bałamutna, 
I w serce miłościwie schodzi 
Radość tak cicha, że aż smutna.

Leopold Staff

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, roślina, dom, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, dom, roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, buty, kwiat, na zewnątrz i przyroda

 

Do zakochania jeden krok!

Znalezione obrazy dla zapytania zakochani

Lubię czytać poezję i mam w ulubionych takiego bloga, na którym autorka zamieszcza od kilku lat, tylko wiersze.

Przeczytałam chyba wszystkie z tego bloga i ciekawa jestem codziennie, co nowego na blogu zamieściła.

Dziś przeczytałam zamieszczony tekst piosenki z repertuaru Urszuli Sipińskiej mówiący o szkolenej, niespełnionej miłości.

Obliczyłam ile lat jestem z moim Mężem i wyszło z wyliczenia, że 47 lat.

Chodziliśmy do tej samej podstawówki, tylko do innych klas i odbyła się szkolna zabawa, bodajże pod koniec 7 klasy!

Orkiestra zagrała kawałek i o dziwo to ja Jego poprosiłam do tańca, bo już miałam na Niego oko i żadni koledzy z klasy mi urodą nie imponowali.

Uciekł na schody i powiedział, że nie umie tańczyć, ale byłam nieustępliwa.

Na drugi dzień umówiliśmy się na pierwszą randkę i tak już zostało.

Chodziliśmy ze sobą prawie 4 lata, a potem się pobraliśmy, choć byliśmy bardzo młodzi i niedojrzali.

Piszę o tym dlatego, aby Was zapytać, czy przeżywaliście takie miłości szkolne, które mimo strzały Amora nigdy nie zostały sfinalizowane, bo może to były miłości platoniczne, iż druga osoba nie miała pojęcia o tym uczuciu.

Może tę miłość coś przerwało – jakieś zdarzenie losowe i dlatego nie mogliście być razem, a mimo to do dzisiaj macie uczucie, że wszystko w Waszym życiu, potoczyło by się inaczej, jeśli ta osoba była z Wami już na całe życie.

W styczniu minie nam 44 lata naszego pożycia i naprawdę nigdy w swoim życiu żaden mężczyzna mi się więcej nie spodobał!

W naszym małżeństwie zdarzyły się kataklizmy i byliśmy nie raz od rozstania, a mimo to wciąż trwamy razem i na stare lata jesteśmy jeszcze bardziej – jak nigdy do siebie przwiązani i nie jest to przyzwyczajenie, a wciąż się tli ta iskra i niech tak będzie do końca.

Miłość ze szkolnych lat

Przychodziłeś co dzień,
grałeś w szachy z moim Bratem.
Potrafiłeś godzinami z Nim grać – nie widząc mnie…
Przychodziłeś co dzień.

W naszym domu wisiał Twój płaszcz.
Nie mówiłeś nic, że kochasz mnie…
Milczałam też…
Dlaczego milczeliśmy tak???!!!

A teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam złych nocy strach.
Żabą mnie straszyłeś…
A teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych dni!
Ty do mnie nie możesz przyjść…

Dokąd chodzisz co dzień?
W czyim domu wisi Twój szary płaszcz?
Czy Ty jeszcze lubisz w szachy grać – ciekawi mnie…
Dokąd chodzisz co dzień?

Komu dajesz Twoją wierną twarz?
Gdzie, Kochany, teraz możesz być?
Czy wszystko masz?
A może zacząłeś już pić?!

Teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam zielony sad.
Żabą mnie straszyłeś…
Teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych lat!
Choć został w zeszycie kwiat…

Z repertuaru Urszuli Sipińskiej

Mamy tylko jedno życie!

Znalezione obrazy dla zapytania życie

 

Ostrzeżenie egzystencjalistyczne

Uwaga!!!
Jeżeli ktoś powie ci,
że życie piękne jest, 
a mówiąc to,
wzruszon bardzo,
na pograniczu drżenia głosu,
to zaopiekuj się nim,
bo on chyba, kurwa, przybył z kosmosu.

Andrzej Poniedzielski

Rodzimy się i jesteśmy jak te czyste kartki, które dopiero zapisze życie i to wszystko, co na naszej drodze się wydarzy.

Oczywiście dziedziczymy jakieś cechy i geny po rodzicach i to oni od początku kształtują nas i wychowują tak, abyśmy byli dobrymi ludźmi i szczęśliwymi.

Nie wiem od czego to zależy, że jedym życie układa się wspaniale i kroczą przez nie jak po płatkach róż!

Inni muszą się całe życie o wszystko bić i nic nie przychodzi im łatwo i przyjemnie.

Należę do takiej grupy właśnie, że na każdym etapie swojego życia miałm pod górkę i to co teraz mam jest wypracowane krwawicą i nic łatwo mi nie przyszło.

Nie chcę podawać przykładów jak było mi w wielu momentach ciężko, bo szanuję teraz, co dzieje się w moim życiu, a nie jest nagorzej – aby nie zapeszyć!

Zawsze tak miałam, że kiedy byłam w końcu spokojna i szczęśliwa, to wiedziałam, że za progiem stoi tuż, tuż stres, kłopoty,  zmartwienia i dlatego teraz dmucham na zimne.

Jestem na emeryturze i mam masę czasu na rozmyślania i wspominam jak mi to życie upłynęło.

Teraz wiem, że porażki  mnie ukształtowały i stałam się mocniejsza, ale muszę bardzo uważać, aby nie dopadła mnie deprecha, do której mam skłonności!

Mimo przeróżnych doświadczeń kocham cię życie i wiem, że życie jest nowelą, której nigdy nie mam dosyć!

Na ziemi naszej są miliardy istnień, a więc miliardy historii dobrych, pozytywnych i nieszczęśliwych.

Dziś w sieci znalazłam wiersz Poniedzielskiego, który skłonił mnie do napisania tego postu i wydaje mi się, że autor wiersza musał być w złym okresie i przeżywał jakąś traumę.

Myślę, że ludzie na tej ziemi są szcześliwi i nie muszą być kosmitami, choć są i tacy, którzy głodują, nie mają gdzie mieszkać i muszą znosić wojny.

Dlatego cieszmy się z tego, co mamy i doceńmy to, że mamy swoje mieszkania, ciepłą wodę. Mamy się w co ubrać i co zjeść oraz z kim dzielić swoje życie.

Więcej nie powinno się z życia wyciskać, bo jest to grzech w stosunku do tych, którzy nie mają nic!

Tak sobie filozofuję na emeryturze!

Przychodzimy, odchodzimy, leciuteńko, na paluszkach!

Nie na darmo się mówi, że starość się Panu Bogu nie udała!

Moja Mama 19 miesiąc leży w łóżku nie mająca na nic siły.

Mocne serce nie daje Jej odejść na wieczny odpoczynek, a wszyscy są zmęczeni do granic możliwości.

Tak trudno patrzeć, że  choroba uwięziła Mamę we własnym ciele, a odchodzenia nie widać.

Zmęczona jest Ona i zmęczona jest rodzina i chyba każdy z nas, gdzieś tam w głowie ma, aby w końcu ten dramat się skończył!

19 miesięcy, to dużo i dla Niej i dla nas, bo wszyscy padają na pysk – dosłownie.

Starość i do tego nieuleczalna choroba, to jest najgorsza mieszanka tego nieszczęsnego bycia na tej ziemi.

Jest taka dzielna w tej swojej chorobie, że takiej dzielności życzę wszystkim, którzy muszą się opiekować schorowanym rodzicem, mężem, żoną, czy też swoim dzieckiem.

Taka opieka wysysa z opiekuna także siły i obniża odporność psychiczną, bo trzeba być z chorym przy łóżku i zerkać, czy aby nie nadchodzi ta ostatnia godzina, ostatni oddech, a to niszczy najbardziej.

Patrzę w telewizji i w realu na ludzi, których choroba nie złożyła do łóżka i  gdzieś tam w miarę funkcjonują z laseczką,  czy z balkonikiem, a mojej Mamie to zostało zabrane przez wstrętnego raka.

Taka była radosna, dzielna jeszcze 19 miesięcy temu i tak bardzo lubiła o własnych siłach spacerować, porozmawiać z ludźmi na ławeczce, a tu ni z tego, ni z owego stała się warzywem, ale ma wciąż sprawną psychikę i to jest ewenement na skalę światową!

Taka notoryczna opieka ograbia z własnego życia. Trzeba obyć się od przyzwyczajeń, spędzania czasu, a także od czasu na odpoczynek. Wycieńcza i dołuje!

Wiem, że nie grzeszę tym, iż chciałabym, aby Mama już odeszła i nie dla odpoczynku dla nas wszystkich, a dla Jej skrócenia męki żywota!

Bo gdyby starość wyglądała tak jak w poniższym wierszu, to byłoby cudnie i nawet wesoło, ale  starość nie dla wszystkich jest łaskawa.

 

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania staruszek w parku

SMUTKI I RADOŚCI OBJAWÓW STAROŚCI !

Idę ulicą – ktoś mi się kłania.
Oddaję ukłon – znam przecież drania:
ta twarz, ten uśmiech i ten błysk w oku …
To miły facet, znam go od roku.
Jakże u diabła on się nazywa?
… Dziura, w pamięci. Czasem tak bywa.
Wtedy myśl smutna w głowie się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.

Z trzeciego piętra schodzę radośnie,
bo w kalendarzu ma się ku wiośnie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zwłaszcza, że słońce i błękit nieba…
Gdy już po parku idę alei
nagle pot zimny koszulę klei,
bowiem pytanie w głowie mi tkwi:
czy aby kluczem zamknąłem drzwi?
W śpiesznym powrocie znów myśl się rodzi:
Nic nie poradzisz – starość nadchodzi.

Siedzę i czytam. Nagle myśl żywa
jakimś pragnieniem z fotela zrywa.
Robię trzy kroki, staję przy szafie
i jak to cielę na nią się gapię …
Pojęcia nie mam, po co ja wstałem?
Czego tak bardzo i nagle chciałem?
Oj, coraz bardziej mi to już szkodzi,
że ta nieszczęsna starość nadchodzi.

Jadę na urlop – prasuję spodnie.
żeby wśród ludzi wyglądać godnie.
Biorę walizkę, pędzę nad morze …
Lecz tam zamiast śledzić dziewczyny hoże,
zamiast podziwiać plażowe akty …
…Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu?
Może dom spłonął? Strach we mnie godzi …
Tak to jest kiedy starość nadchodzi.

Żeby nie znaleźć się kiedyś w nędzy
zaoszczędziłem trochę pieniędzy.
W dużej kopercie, zamkniętej klejem,
dobrze ukryłem je przed złodziejem.
I teraz … już od paru miesięcy
nie mogę znaleźć moich tysięcy.
Ech, nie pojmiecie tego wy młodzi
jak miło żyć gdy starość nadchodzi.

Pomimo moich najlepszych chęci
nie zawsze mogę ufać pamięci.
Więc by jej pomóc, a przez nią sobie,
czasem na chustce węzełki robię.
A potem jeden Bóg wiedzieć raczy
co który węzeł ma dla mnie znaczyć?
Choć mi się nawet nieźle powodzi,
wciąż mam kłopoty. Starość nadchodzi.

Dwa razy dziennie – raz przy śniadaniu,
a potem w obiad, po drugim daniu
zażywam leki, tabletki białe:
cztery połówki i cztery całe.
Często się pieklę /bom nie aniołem/,
gdy w obiad nie wiem czy rano wziąłem?
Tę gorycz klęski wątpliwie słodzi
wiedza, że oto starość nadchodzi.

Żuję kolację – w niej polędwica
me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej starości …
Czy ona musi stale nas złościć?
Przecież jest piękna. Masz sporo czasu …

Chcesz iść nad wodę, albo do lasu,
to sobie idziesz – nikt ci nie broni.
Z łóżka zbyt wcześnie też nikt nie goni,
bowiem nie musisz pędzić do pracy
jak wszyscy twoi młodsi rodacy.
Co prawda wigor z wolna przekwita,
lecz po co wigor u emeryta?
Podwyżki pensji już nie wyprosisz,
należną gażę poczta przynosi …

Spokojnie patrzysz jak świat się zmienia,
gdyż wiek ci daje m ą d r o ś ć spojrzenia …
Więc wiwat starość! Niechaj nam służy,
nawet gdy trochę chwilami nuży.
Bowiem – jak sądzę – w tym jest rzecz cała,
by jak najdłużej ta starość trwała …

Wiersz Reinera Kerna „Das Alter kommt auf seine Weise” spolszczył /i uzupełnił/ Tadeusz Rejniak

Miesiąc maj – miesiącem zakochanych!

Mój dzisiejszy wpis będzie bardzo krótki, bom zmęczona opieką nad Mamą.

Odpoczywając  zrobiłam tylko fotki moich kwiatów, które cieszą moje oczy.

Chyba każda kobieta kwiaty lubi i z chęcią je pielęnuje.

Patrzę tak na ten świat i stwierdzam, że miesiąc maj, to nacudowniejszy miesiąc, w którym budzi się życie.

Znalazłam wiersz na temat tego miesiąca, który jest nazywany miesiącem zakochanych:

Kochajcie się i patrzcie na przyrodę!

 

Nie szukajmy wiatru w polu
Kiedy jesień deszczem gra
Nie szukajmy wiatru w lesie
Kiedy zima skryje świat
Nie znajdziemy naszej drogi
Śnieg zasypał każdy ślad
Moja miła, dziś jest grudzień
Jak daleko jeszcze maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach rozśpiewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pełnym słońcu roztańczony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Spoglądamy w jasne niebo
Gdy bocianów wraca sznur
Spoglądamy na potoki
Jak spływają wartko z gór
Odnajdziemy naszą drogę
Śladu jej nie zatrze czas
Moja miła, minął kwiecień
Jutro znowu będzie maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach rozśpiewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pełnym słońcu roztańczony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Z repertuaru:
Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Nie ukrywam, że jestem Seniorką!

Nie ukrywam na blogu, że już jestem Seniorką i mam swoje lata.
Właśnie te lata przeżyte są powodem do tego, że coraz częściej wspominam swoje życie.
Zaglądam do albumów rodzinnych, w których zebrało się naprawdę dużo zdjęć i nad każdym się chwilę pochylam i podumam.
Wspominam swoje dzieciństwo i chyba każdy tego doświadcza, że wspomnienia z dzieciństwa się o dziwo zatracają i w mózgu zapisane są tylko skrawki z tego dzieciństwa.
Ja nie pamiętam np. rodzinnych Wigilii – takich z Mamą i Tatą, a jedynie jedną, kiedy rodzice wygadali się, że moja Babcia od strony Ojca – popełniła samobójstwo.
Taka wiadomość dla 10 letniej dziewczynki, to był szok i dlatego to utkwiło mi w pamięci.
Nigdy swojej Babci nie poznałam, ale przez tą wiadomość często o Niej myślę.
Myślę też o tym, że kiedy opuszczamy łono naszej Matki, to tam gdzieś zapisany jest kod kreskowy, który kieruje naszym życiem i nic nie dzieje się bez przyczyny.
To ten kod mówi nam i podpowiada jak mamy w życiu postępować i jak kierować swoim życiem.
Może się mylę, że to, co przeżyliśmy w swoim życiu jest po coś!
Wiele bym zmieniła w swoim dorosłym życiu, bo wiele się zdarzyło złego, ale z wiekiem sobie tłumaczę, że widocznie się zdarzyło, aby mnie wzmocnić i dać siłę na dalsze, dane mi lata.
Teraz kiedy jestem już Seniorką mogę dać radę dla ludzi młodych, aby żyli intensywnie, sprawiedliwie, w miłości do bliskich i świata i aby nie marnowali ani jednego dnia w swoim życiu.
Jeśli cierpią na depresję niechaj zrobią wszystko, aby z niej wyjść – szkoda marnować każdego dnia!
Jeśli mają złą pracę, niechaj ją zmienią!
Jeśli żyją w złych związkach, to niechaj je zakończą i nie marnują sobie życia.
Jeśli wpadli w nałogi, to niechaj się leczą, aby wyjść na prostą, bo życie tego jest warte.
Niechaj dostrzegą to, jakim darem jest życie i warto z niego czerpać i uczyć się żyć zgodnie ze swoją wiarą, przekonaniami, a także dawać od siebie maksimum swoich możliwości.
Niechaj młodzi ludzie słuchają starszych i uczyli się od nich, oraz czerpali z nich mądrość życiową.
Ja już jestem Seniorką i znalazłam wiersz o sobie, bo mi już zostało mniej, niż więcej i dlatego kocham każdy dany mi dzień.(Wiersz poniżej).
Jak pisze mi moja ukochana „A” – biorę już urlop od życia i już nie liczę godzin, ni lat, bo to życie przemija – a nie ja!
Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Dziewczynka, którą kiedyś byłam,
Odwiedza mnie czasami w snach.
Częstuje dropsem lub agrestem
I patrzy na mnie, jakoś tak….
Z niedowierzaniem w piwnych oczach,
W zdumieniu tak dziecinnym trwa,
Jakby nie mogła w to uwierzyć,
Że … ja – to ja,
Że ja – to ja.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
Dokładnie i solidnie.
Każda dziewczynka to przechodzi,
A potem… trochę brzydnie.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
I cofnąć go nie można.
Pamiętaj o tym,
Wróć do mamy.
Na przyszłość bądź ostrożna.

Z pożółkłej starej fotografii
Uśmiecha się znajoma twarz;
Zabawne jasne warkoczyki,
A w oczach ten bezczelny blask.
Pamiętasz? – pyta – tamte wiosny,
Wagary, flirty, pierwsze bzy,
I tego, który kochać nie chciał,
Więc dotąd się, za karę śni.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
I depcze nam po piętach.
On jakoś nie zna się na żartach,
Na żadnych sentymentach.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
Najlepiej jak potrafił.
A ty – ty wiecznie uśmiechnięta
Na starej fotografii.

W codziennym życia kołowrotku,
Wciąż zrywa mi się jakaś nić,
Więc trzeba wiązać koniec z końcem
I mimo wszystko jakoś żyć.
W pośpiechu, podle, podle, bez nadziei…
Z dnia na dzień przeżyć byle jak,
A nocą pytać aż do świtu
I po co tak? I na co tak?

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak gości,
On nie ma złudzeń, ani pytań
I żadnych wątpliwości.
Bo czas nie pyta
Tylko płynie
I twarze wokół zmienia,
Aż nagle widzisz
Jak go mało
Zostało do stracenia.

Magda Czapińska

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

skowron pisze

mała cząstka mnie / little part of me

WikaKos czyta

Bardzo miło Mi gościć was na moim blogu😊😍. Będę tu dodawała recenzje książek📚 i opisywać wrażenia, które dotyczyły mi podczas ich czytania. Przekaże wam ich minusy 👎i plusy👍. Abyście mogli zobaczyć jak wygląda książka pokazywać będę okładki i w postach umieszczę fragmenty🗨️książek. Następnym zadaniem mojego blog jest zachęcenie ludzi (najlepiej młodzieży👥) do czytania książek. Mam już wiele pomysłów na posty z tym związane. 🤗Zapraszam na mojego blog WikaKosczyta! mam już umieszczone na nim kilka recenzji

Travel N Write

Travel, Poetry & Short Stories

Wrzosy

O tym co było, co jest i czasem trochę marzeń

Szufladkowe poezje

Wiersze, poezja, skryte myśli. Jestem słowem.

Mała Wściekła Blondyna

Mam 21 lat, 156 cm wzrostu, blond kłaki.. Jestem idealistką, stąd mam wiele częstych bólów dupy. Denerwuje mnie wiele, od zamkniętych głów przez dziwne ogólnie przyjęte zasady bytowania na naszej Planetce. Stąd Mała Wściekła Blondyna. Palę fajki, mam tatuaże i bluźnię, więc jeśli Cię to gorszy istnieje możliwość, że się nie polubimy. Jeśli zaś nie przeszkadza Ci to, masz chęć poczytać wypociny młodej autystycznej duszyczki, zainteresowanej zagadnieniami z dziedzin motywacji, nauki, literatury ... ZAPRASZAM! Oczywiście na blogu pojawiają się również tematy beauty, czy miłe proste, przyjemne babskie pier*olenie! MIŁEJ LEKTURY!

w drodze

o rzeczach, które są interesujące, bo się nimi interesuję

Piotrek

Zdrada - tak to można określić, chciałbym się wygadać o swoich zdradach, uzależnieniu od kobiet, etc.

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wiedźmowisko

Dzień po dniu

Program PIT 2020 pobierz

Programy do rozliczenia PIT

welcome to my blog

blogging, travel, advertising, christianity, google, life, blog,

ulotnechwile

Kiedyś malowałam pędzlem, teraz słowem, nigdy nie byłam w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczuć. Jednak dobry jest każdy sposób żeby je z siebie wyrzucić. Zanim cię uduszą.

blogcaffe.wordpress.com/

Mój punkt widzenia / My point of view

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

Myśli (nie)banalne Joanny

czyli spostrzeżenia, refleksje, moje spojrzenie na świat.

Alek Skarga Poems

Poezja w słowach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA ŚMIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Wodospad Slow

Przemyslenia,wiersze,smutne,wesole./Wszelkie kopiowanie wierszy,tekstow bez mojej zgody zabronione.

Walcz zawsze do końca

Osobiste zapiski z mojego życia

Życie jest piękne , uśmiech dodaje mu blasku :)

Rozważ , jak trudno jest zmienić siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmienić innych. "(Wolter)

sasza4

Subskrybuj moją twórczość.

Związek niesakramentalny

my bez żadnego trybu

mysz galaktyczna

Tu i tam. O zmianie na lepsze.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O życiu, podróżach i spełnianiu marzeń

wzzw.wordpress.com/

strona byłych działaczy »Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża«

alina-ala

... na swą słabość patrząc postaraj się zrozumieć innych...

Sześćdziesiąt równa się dwadzieścia

Wiek nie ogranicza człowieka w działaniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Mając 8 lat narysowałam swój pierwszy obraz. Po długiej przerwie znów powróciłam do kartki i ołówka. Cały czas się uczę i dążę do perfekcji

Niepełnosprawny Świat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna głębia Oceanu, czasem zmącona przez wzburzone fale Życia ...