Archiwa tagu: wiersz

Na pomieszanie dobrego i z艂ego!

Od pi膮tku zesz艂ego jestem chora!

Jestem chora i to nie z powodu upa艂u niemi艂osiernego, a z powodu pazerno艣ci polityk贸w.

Nic na to nie poradz臋, 偶e si臋 tak tym przej臋艂am, ale nienawidz臋 jak kto艣 potrzebuje mnie tylko przy urnie, a potem ok艂amuje!

Nic mi po waszych przeprosinach politycy, bo trzeba by艂o kierowa膰 si臋 rozs膮dkiem i rozumem, 偶e rozsierdzicie 10 milion贸w obywateli, kt贸rzy zag艂osowali na Trzaskowskiego, a wi臋c na jednego z was!

Nie potrafi臋 p贸ki co si臋 tym nie przejmowa膰, bo strasznie mnie to zabola艂o i dosta艂am od polityk贸w pi臋艣ci膮 w twarz!

Opozycja zachowa艂a si臋 tak samo jak zachowuje si臋 PiS w Sejmie, a wi臋c zag艂osowa艂a w szybkim tempie z nikim nie konsultowan膮 ustaw臋!

W Senacie ustawa upad艂a, ale co z tego, skoro smr贸d pozosta艂 i b臋dzie si臋 snu艂!

Kto艣 to wyczu艂 na pewnym forum i otrzyma艂am taki, oto wiersz, kt贸ry oddaje m贸j stan, bo tak – jestem nadwra偶liwa!

Kto z Was identyfikuje si臋 tak偶e z poni偶szymi s艂owami?

Pos艂anie do nadwra偶liwych

Kazimierz D膮browski


B膮d藕cie pozdrowieni nadwra偶liwi
za wasz膮 czu艂o艣膰 w nieczu艂o艣ci 艣wiata
za niepewno艣膰 w艣r贸d jego pewno艣ci

B膮d藕cie pozdrowieni
za to, 偶e odczuwacie innych tak, jak siebie samych

B膮d藕cie pozdrowieni
za to, 偶e odczuwacie niepok贸j 艣wiata
jego bezdenn膮 ograniczono艣膰 i pewno艣膰 siebie

B膮d藕cie pozdrowieni
za potrzeb臋 oczyszczenia r膮k z niewidzialnego brudu 艣wiata
za wasz l臋k przed bezsensem istnienia

Za delikatno艣膰 nie m贸wienia innym tego, co w nich widzicie

B膮d藕cie pozdrowieni
za wasz膮 niezaradno艣膰 praktyczn膮 w zwyk艂ym
i praktyczno艣膰 w nieznanym
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu 偶yciowego

B膮d藕cie pozdrowieni
za wasz膮 wy艂膮czno艣膰 i trwog臋 przed utrat膮 bliskich
za wasze zach艂anne przyja藕nie i l臋k, 偶e mi艂o艣膰 mog艂aby umrze膰 jeszcze przed wami

B膮d藕cie pozdrowieni
za wasz膮 tw贸rczo艣膰 i ekstaz臋
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co by膰 powinno

B膮d藕cie pozdrowieni
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane
za to, 偶e niepoznanie si臋 na waszej wielko艣ci
nie pozwoli doceni膰 tych, co przyjd膮 po was

B膮d藕cie pozdrowieni
za to, 偶e jeste艣cie leczeni
zamiast leczy膰 innych

B膮d藕cie pozdrowieni
za to, 偶e wasza niebia艅ska si艂a jest spychana i deptana
przez si艂臋 brutaln膮 i zwierz臋c膮

za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego

za samotno艣膰 i niezwyk艂o艣膰 waszych dr贸g

b膮d藕cie pozdrowieni nadwra偶liwi.

A teraz dobra wiadomo艣膰 ode mnie.

W naszym mie艣cie wczoraj odby艂y si臋 fajne sprawy, bo na naszym jeziorze Klukom si臋 dzia艂o –聽 podczas Pikniku Rodzinnego:

Jezioro Klukom, to wspania艂e miejsce do wypoczynku.

Atrakcyjno艣膰 tego miejsca postanowili podnie艣膰 organizatorzy Pikniku Rodzinnego.

By艂 pokaz ratownictwa wodnego, malowanie twarzy, balony dla najm艂odszych, przeja偶d偶ki elektrycznym rowerem wodnym, wata cukrowa i ku uciesze najm艂odszych nowy plac zabaw.
Fotografa, kt贸ry robi艂 poni偶sze zdj臋cia wozi艂 swoj膮 艂贸dk膮聽 m贸j M膮偶 i za to mu podzi臋kowano.

Tym razem zdj臋cia nie s膮 mojego autorstwa, ale z polubionej strony na FB!

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, niebo, na zewn膮trz, woda i przyroda, tekst 鈥濩HOSZCZNO.ORG Niezale偶nyInformator鈥

Obraz mo偶e zawiera膰: ocean, niebo, na zewn膮trz, woda i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, na zewn膮trz, woda i przyroda, tekst 鈥50 CHOSZCZNO.ORG Niezale偶nyInformator鈥

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, ocean, na zewn膮trz, woda i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: ocean, niebo, na zewn膮trz, woda i przyroda, tekst 鈥濻TRAZE CHOSZCZNO.ORG Niezalez Niezale偶nyInformator鈥

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, ocean, niebo, na zewn膮trz, woda i przyroda, tekst 鈥濩HOSZCZNO.ORG Niezale偶nyInformator鈥

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, ocean, buty, na zewn膮trz, woda i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, na zewn膮trz i woda

 

Obraz mo偶e zawiera膰: 1 osoba, niebo, ocean, na zewn膮trz, woda i przyroda

Obraz mo偶e zawiera膰: co najmniej jedna osoba, ludzie siedz膮, drzewo i na zewn膮trz

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, na zewn膮trz, woda i przyroda

 

 

Imieniny mojej 艣p. Mamy!

Obraz mo偶e zawiera膰: ro艣lina, kwiat, drzewo i na zewn膮trz

By艂am na cmentarzu, bo dzi艣 Imieniny ma moja 艣p. mama.

Dzi艣 obchodzimy w Polsce imieniny Haliny – dla mnie mamy, a dla moich dzieci – babci Halinki!

U mnie w zachodniej Polsce kropi艂 deszcz, ale to mi nie przeszkodzi艂o, aby odwiedzi膰 mam臋!

Najpierw posz艂am do kwiaciarni i kupi艂am drobne begonie w doniczce, bo mama zawsze lubi艂a kwiaty!

Min臋艂o nie wiadomo kiedy, bo mamy nie ma ju偶 16 miesi臋cy i tak stoj膮c na grobem rozmy艣la艂am, tak jak si臋 rozmy艣la na cmentarzu!

Pami臋tam, 偶e kiedy mama zachorowa艂a, to zdawa艂am sobie spraw臋 z tego, i偶 niewiele jej tego ziemskiego 偶ycia zosta艂o, bo diagnoza by艂a bez szans!

Kiedy le偶a艂a w szpitalu ju偶 z diagnoz膮, usiad艂am do komputera i napisa艂am do niej list – taki od siebie.

Wr臋czy艂am go mamie w szpitalu, ale przeczyta艂a jedno zdanie i w艂o偶y艂a ten list do szpitalnej szafki i powiedzia艂a, 偶e jak wr贸ci do domu, to go na spokojnie przeczyta.

Mnie zawsze si臋 lepiej pisa艂o, ani偶eli rozmawia艂o i dlatego postanowi艂am przela膰 swoje wspomnienia na klawiatur臋!

My艣la艂am, 偶e ten list, to b臋dzie taki zacz膮tek do wspomnie艅 i sobie obie porozmawiamy, powspominamy, ale tak si臋 nigdy nie sta艂o.

Nawet nie wiem, czy przeczyta艂a ten list, bo poczu艂am si臋 do艣膰 g艂upio, 偶e nie by艂o odniesienia do 偶adnego zdania z mojego listu!

Tak po czasie sobie rozmy艣lam, 偶e mo偶e, to jej by艂o g艂upio, bo zostawi艂a mnie bez niczego, tak jakbym nie istnia艂a, a ja po prostu j膮 kocha艂am!

Opiekowa艂am si臋 ni膮 na ile mi zdrowie pozwala艂o i najbardziej cierpi臋 z tego powodu, kiedy odesz艂a – taka ju偶 uwolniona od b贸lu – nieruchoma, a ja ju偶 nie mia艂am szansy na zadanie jej cho膰 jednego pytania!

Ten obraz nieruchomej pozostanie we mnie do ko艅ca moich dni!

艢ni mi si臋 od czasu do czasu i 艣ni mi si臋 tak, jakby nigdy mnie nie kocha艂a, bo w moich snach jest dla mnie okrutna i z艂a!

W jednym 艣nie zatrzasn臋艂a przede聽 mn膮 drzwi, a w drugim zerwa艂a mi szafki w 艂azience, a偶 polecia艂 tynk!

Gdybym nie mia艂a M臋偶a, Dzieci i Wnucz膮t, to bym zosta艂a na tym 艣wiecie sama – samotna jak pies!

B臋d臋 j膮 jednak wspomina艂a, tak dok艂adnie jak jest w moim li艣cie!

„Mamo, ja wszystko pami臋tam jak bardzo stara艂a艣 si臋 wychowa膰 nas na porz膮dnych ludzi, ale mo偶e od pocz膮tku opowiem Ci, co pami臋tam:

Babie Do艂y, rok 1959 bodaj偶e, kiedy ja, jako szkrab ucieka艂am Ci z domu nad morze i z艂azi艂am po stromych wydmach, albo znajdywa艂a艣 mnie w lesie na jaki艣 drzewie, bo ju偶 w贸wczas lubi艂am chodzi膰 swoimi drogami ku Twojej udr臋ce.

Pami臋tam, 偶e uszyte przez Ciebie porci臋ta, rwa艂am na gwo藕dziach i potem ba艂am si臋 do tego przyzna膰, a tak偶e jak przychodzi艂am zakrwawiona, posiniaczona, a Ty jecha艂a艣 na pogotowie, aby mi te szramy zaszyli.

Pami臋tam, gdy opowiada艂a艣 o czasach wojny i jak by艂a艣 g艂odzona jako dziecko, przez swoj膮 macoch臋, a potem jak zacz臋艂a艣 pracowa膰 w wieku 14 lat, jako ma艂a dziewczynka w szwalni i 聽przekrada艂a艣 si臋 聽po ulicach wojennej 艁odzi.

Jak Niemcy przychodzili i robili w domu przeszukania, a Radogoszcz poszed艂 z dymem poch艂aniaj膮c pracuj膮cych tam ludzi.

Po przeprowadzce do Ustki, pami臋tam jak gotowa艂a艣 bielizn臋 w kotle i strasznie si臋 oparzy艂a艣, a Ojca w domu nie by艂o d艂ugie miesi膮ce i wszystko by艂o na Twojej g艂owie, a ja w艂a艣nie posz艂am do pierwszej klasy, a Ty w wolnych chwilach robi艂a艣 nam zabawki – takie mebelki dla lalek.

Pami臋tam, 偶e po po艂o偶eniu nas spa膰, pisa艂a艣 w kuchni wiersze w niebieskim zeszycie, albo d艂ugo rozmawia艂a艣 z Ojcem, kt贸ry przyjecha艂, a by艂 w domu go艣ciem z racji swojej pracy.

Pami臋tam, 偶e cz臋sto p艂aka艂a艣 w czasie tych rozm贸w, a do tego opiekowa艂a艣 si臋 bratem Ojca, kt贸ry nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰, a potem zwali艂 Ci si臋 na g艂ow臋 brat nast臋pny, bo te偶 nie mia艂 si臋 gdzie podzia膰 i to wszystko na Twoj膮 biedn膮 g艂ow臋.

Potem nast臋pna przeprowadzka i Ojciec ju偶 w domu, ale czasami sobie my艣l臋, 偶e lepiej nam by艂o bez niego.

Wieczne awantury i alkohol i tak min臋艂o 17 lat, w kt贸rych walczy艂a艣 jak lwica o nasz dom, pracuj膮c jednocze艣nie.

Pami臋tam, jak pomaga艂a艣 mi robi膰 do szko艂y zadania z plastyki i wszystko potrafi艂a艣. Nie by艂 Ci obcy m艂otek, gw贸藕d藕, malowanie, remonty, poniewa偶 nie mog艂a艣 liczy膰 na nikogo, bo by艂a艣 jedynaczk膮.聽

Nasta艂 dzie艅, 偶e trzeba by艂o z domu ucieka膰, bo poziom awantur przybra艂 apogeum.

Wysz艂y艣my z domu z paroma ciuchami do zupe艂nie mi obcych ludzi. Chcia艂a艣 mnie z siostr膮 uchroni膰 przed psychicznym zn臋caniem si臋, aby艣my wszystkie nie zwariowa艂y.

Mieszkanie poza domem przez p贸艂 roku i znowu wszystko by艂o na Twojej g艂owie. Dorasta艂y艣my, uczy艂y艣my si臋 i trzeba by艂o nas ubra膰, zakupi膰 podr臋czniki, zeszyty i sama na to wszystko pracowa艂a艣 i d艂ugo by wymienia膰 i pisa膰 o Twojej dobroci, cierpliwo艣ci i pracowito艣ci, a do tego nigdy si臋 nie za艂ama艂a艣.

Zawsze Ci臋 podziwia艂am, zawsze by艂a艣 dla mnie wzorem i wybacz, 偶e kiedy odesz艂am z domu i za艂o偶y艂am swoj膮 rodzin臋, by艂o mnie mniej w Twoim 偶yciu, ale w贸wczas to ja musia艂am zadba膰 o swoj膮 rodzin臋 i wychowa膰 swoje dzieci na porz膮dnych ludzi.

Zadanie wykona艂am i teraz Mamo jestem my艣lami bli偶ej Ciebie, bo mam teraz na to czas. Dzi臋kuj臋 Ci Mamo za wszystko i k艂aniam Ci si臋 w wielkiej atencji”.

Matka

przypominam sobie
twoje oczy

twoje w艂osy
twoj膮 twarz

twoje r臋ce
twoj膮 posta膰

twoj膮 mow臋
twoje milczenie

twoje spojrzenie
w dal

tu偶 przed
twoj膮 艣mierci膮

Wiede艅, 31 XII 1985

t艂um. Joanna Nasiukiewicz

Z tomu 鈥濴ebenszeichen. Gedichte/Znaki 偶ycia. Wiersze鈥, 2003

 

Szko艂a Podstawowa im. Ojca 艢w. Jana Paw艂a II w Gorzycach - www ...

Ka偶dy dzie艅, to niespodzianka!

KOCHAM CI臉, 呕YCIE 鈥 droga 偶ycia 3 - Scenariusz 呕ycia

Uwielbiam tw贸rczo艣膰 Andrzeja Poniedzielskiego i do dzisiejszego, mijaj膮cego dnia pasuje mi jak ula艂 ten oto wiersz!

Dlaczego – wyja艣ni臋!

呕ycie

Andrzej Poniedzielski

呕ycie – stary spos贸b na zbieranie zdziwie艅
Ko艅czy si臋 do艣膰 jednak nieszcz臋艣liwie- bowiem 艣mierci膮.
I cho膰 tyle miewa znacze艅…
Nie s艂ysza艂em, by sko艅czy艂o si臋 inaczej.

呕yj
Jaki艣 sens przy tym miej
Bowiem 偶y膰, samo 偶y膰 – nie wystarczy za sens.

Miej nadziej臋 na szcz臋艣cie
Powiedzmy od wrze艣nia…
Miej nadziej臋…… i na tym poprzesta艅.

Kto艣 niedawno mnie zapyta艂, czy nie nudz臋 si臋 na emeryturze?

Nie – nie nudz臋 si臋, bo nareszcie nigdzie nie musz臋 si臋 spieszy膰 i robi臋 w danej chwili, to co mi akurat pasuje i na co mam ochot臋.

Przyznam si臋, 偶e dopiero teraz 艣pi臋 spokojnym snem i bywa, 偶e budz臋 si臋 o 10 rano oczywi艣cie.

Potem kawa, prysznic i drobne prace w domu jak ugotowanie obiadu, posprz膮taniu i takie tam babskie roboty!

Je艣li dane jest聽 nam jeszcze 偶y膰, to budzimy si臋 na nowy dzie艅, jak na czyst膮 kart臋 niczym jeszcze o poranku nie zapisan膮.

Nie mamy poj臋cia, co ten dzie艅 nam przyniesie, bo czy to b臋d膮 dobre zdarzenia, ale czy te偶 z艂e, bo 偶ycie jest nieprzewidywalne.

M贸j dzisiejszy dzie艅 zapowiada艂 si臋 wi臋c rutynowo, ale po po艂udniu odebra艂am telefon i co si臋 okaza艂o?

Dosta艂am cudown膮 wiadomo艣膰, 偶e do teraz jeszcze nie och艂on臋艂am i stwierdzam, 偶e lubi臋 takie dni, kiedy nios膮 ze sob膮 co艣 pi臋knego, niespodziewanego聽 i zaskakuj膮cego!

Nie mog臋 jeszcze tego zdradzi膰, ale musicie wiedzie膰, 偶e jestem szcz臋艣liwa.

Nie by艂abym sob膮, gdybym nie napisa艂a o polityce.

Chyba wycofano Ma艂gorzat臋 Kidaw臋 – B艂o艅ska z kandydatki na Prezydenta Polski.

W艂a艣ciwie ta informacja mnie nie zaskoczy艂a, ale naprawd臋 szkoda mi tej kobiety, bo to w艂asna partia zrobi艂a jej ogromn膮 krzywd臋 nominuj膮c j膮!

Od razu wiedzia艂am, 偶e Pani Ma艂gorzata nie da sobie rady, bo jest po prostu za ma艂o b艂yskotliwa, bez charyzmy i za grzeczna na to stanowisko.

Platforma Obywatelska pogubi艂a si臋 ju偶 ponad 5 lat temu i do dzisiaj nie potrafi si臋 pozbiera膰 i je艣li tak b臋dzie dalej, to PiS dalej b臋dzie krzywdzi艂 nasz kraj – bezkarnie go grabi膮c przy pomocy d艂ugopisu Adriana.

Jutro si臋 oka偶e na kogo PO postawi i apeluj臋, by Trzaskowski nie zostawia艂 Warszawy, kt贸rej przysi臋ga艂, a Sikorski nie pod艂o偶y si臋 b臋d膮c eurodeputowanym.

PO ma w swoim szeregu 艣wietn膮 Izabel臋 Leszczyn臋, kt贸rej kompletnie nie docenia!

Moje miasto m贸wi Wam dobranoc!

Obraz mo偶e zawiera膰: niebo, noc i na zewn膮trz

 

Wybory pod znakiem zapytania!

Adrian, bo nie prezydent codziennie przed kampani膮 wyst臋puje w telewizji jako jedyny z kandydat贸w na prezydenta.

Dzi艣 o godzinie 20 te偶 mia艂 trzy minutowe wyst膮pienie praktycznie o niczym!

Co艣 tam beka艂, 偶e dzi臋kuje Polakom za dyscyplin臋 w czasie wirusa i powiedzia艂, 偶e jest pewien, 偶e damy rad臋 w jego pokonaniu!

My艣la艂am, 偶e w ko艅cu wprowadzi stan nadzwyczajny w celu przesuni臋cia terminu wybor贸w, a tu pud艂o z moim my艣leniem i nadziej膮!

Og艂oszono dzisiaj przed艂u偶enie zamkni臋cia szk贸艂 do 艢wi膮t Wielkanocnych i tu wsp贸艂czuj臋 rodzicom dzieci mniejszych, kt贸rzy przypuszczaj膮, 偶e szko艂y b臋d膮 zamkni臋te do wakacji!

Dzieci i rodzice ju偶 maj膮 do艣膰 tej izolacji, gdy偶 trzeba dzieciom zabezpieczy膰 wolny czas, aby jak najmniej odczuwa艂y ten dziwny dla nich stan.

Je艣li wybory mimo wszystko odbywa膰 si臋 b臋d膮 w maju, to kto do nich p贸jdzie?

Kto odwa偶y si臋 siedzie膰 w komisji wyborczej nara偶aj膮c swoje zdrowie?

Chyba, 偶e posadz膮 wojsko w maskach p/gazowych!

Ciekawa jestem jak to si臋 potoczy?

Ludzie b臋d膮 si臋 bali i艣膰 do urny, gdy偶 przewiduje si臋, i偶 w maju mo偶e nast膮pi膰 pandemia, tak jak pisze Donald Tusk i czytamy:

 

Obraz mo偶e zawiera膰: 2 osoby, tekst

Znalezione w sieci) Ma艂gorzata Brz贸zka

„Przy straganie”
(12.03.2020r.)
Przy straganie w dzie艅 targowy,
takie s艂yszy si臋 rozmowy:
-„Mo偶e Pan si臋 o mnie oprze, taki blady Panie Piotrze.”
-„C贸偶 si臋 dziwi膰 drogi Czarku, kaszel聽 przecie偶 ju偶 od czwartku”
Rzecze na to Boguslawa:
-„Sp贸jrz na Jadzi臋, jak膮 s艂aba.”
Staszek Jadzi臋 w plecy klepie:
-„Jak tam Jadziu? Coraz lepiej?”
-„Dzi臋ki, dzi臋ki Panie Stachu, jako艣 偶yje si臋 w tym strachu.”
Lecz Janinka, z t膮 jest gorzej.
Blada, chuda spa膰 nie mo偶e.
– „A to wirus”-
westchn膮艂 艣wirus.
J臋drek stroni od Urszuli,
A Urszula do艅 si臋 czuli.
-” M贸j J臋drusiu, m贸j kochany,
Nie chcesz by膰 zawirusowany?”
J臋dru艣 buzi臋 wnet zatyka:
-„Niech no Pani pr臋dzej zmyka,
Nie mam maski, ani p艂ynu,
Wi臋c nie r贸bmy tutaj dymu.”
– „A to wirus”-
Westchn膮艂 艣wirus.
Naraz s艂ycha膰 g艂os Janusza:
-„Jak tu mamy si臋 porusza膰?
Jeden kaszle, drugi kicha,
Trzeba by i艣膰 na kielicha.”
-„Widzieli艣cie? Jaki krewki?.”- oburzy艂y si臋 dwie Ewki.
-„Niech rozs膮dzi nas Barbara.”
-„Coo? Barbara?
Nie jest czasem ju偶 za stara?”
A Barbara rzecze smutnie:
-„Moi drodzy, po co k艂贸tnie,
Po co darcie i wyzwiska?
Je艣li kaszlesz-nie drzyj pyska.”
– „A to wirus” –
westchn膮艂 艣wirus.

Znalezione obrazy dla zapytania: 艣wirus wirus

Mi臋dzy kuchni膮, a polityk膮!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, niebo, na zewn脛聟trz i przyroda

Odchodzi poma艂u lato!

W domu do艣膰 zimno,聽 wi臋c ogrzewamy si臋 kominkiem i chcia艂oby si臋 lato zatrzyma膰, ale si臋 nie da.

By膰 mo偶e b臋d膮 jeszcze cudowne, ciep艂e i s艂oneczne dni, ale powoli b臋dzie ich coraz mniej.

I dlatego na pocz膮tek wpisu osadz臋 wiersz:

Koniec lata

Odchodzi lato, ulotnie przemija, dzie艅 kurcz膮c,
jak dzieci臋cy sweterek, kt贸ry nie wystarcza,
nie grzeje! porankiem leniwym ziewa, snuj膮c:
mg艂y po 艣cierniskach, babie lato w parkach.

w sadach, jak na paradzie, owoc dojrzewa
zdobi膮c oci臋偶a艂e konary drzew, jakby d藕wiga艂y
wszystkie grzechy tego 艣wiata, s艂odko omdlewa
艣liwa, oddaj膮c z wolna sw贸j baga偶, wspania艂y.

szkoda lata, mimo, 偶e s艂o艅cem zwodzi wrzesie艅
i przedwieczornym, d藕wi臋cznym cykad graniem.
przyroda zmieniaj膮c szat臋, godzi si臋 na jesie艅
i na nic tu nasze 偶ale, niemy bunt, biadanie.

krajobrazy w kolorach, od sp艂owia艂ej zieleni ton膮,
po 偶贸艂cie, winobluszczu szkar艂at mieni si臋 w rosie,
tylko patrze膰, jak wszystko zacznie p艂on膮膰
intensywnie purpur膮, na jesiennym stosie.

Zofia Szydzik

Znowu napisz臋 o gotowaniu, poniewa偶 aby 偶y膰, to trzeba je艣膰.

M膮偶 zakupi艂 mi za du偶o warzyw i by艂oby zbrodni膮 je zmarnowa膰.

Ugotowa艂am najprostsz膮 zup臋 na ch艂odn膮 u mnie sobot臋!

Moja zupa, to zupa krem z przewag膮 marchewki!

Marchewki po wygl膮dzie pochodz膮 z dzia艂ki bez nawoz贸w i nie by艂y doskona艂e, jak te modyfikowane.

A wi臋c zabra艂am si臋 do gotowania.

A co trzeba, to napisz臋 – ja amatorka od zupy krem.

  • na dnie garnka podsma偶y艂am na rozgrzanym oleju pokrojon膮 w kostk臋 cebul臋 i dwa posiekane z膮bki czosnku,
  • doda艂am do cebuli 艂y偶k臋 warzywka zamiast soli,
  • nast臋pnie doda艂am obran膮,聽 pokrojon膮 w kostk臋 marchew – pi臋膰 du偶ych sztuk,
  • doda艂am posiekan膮 膰wiartk臋 kapusty m艂odej i dwa obrane ziemniaki,
  • doda艂am tak偶e ma艂y, obrany kabaczek, a tak偶e kilka pomidor贸w koktajlowych i to z cebul膮 podsma偶y艂am,
  • w czajniku zagotowa艂am 1,5 litra wody i zala艂am ni膮 warzywa i doda艂am kostk臋 roso艂ow膮,
  • kiedy warzywa si臋 ugotowa艂y, doda艂am spor膮 gar艣膰 zielonej pietruchy i kopru,
  • odstawi艂am do lekkiego wystygni臋cia i wszystko przepu艣ci艂am przez mikser do uzyskania g臋stej, aromatycznej zupy, a na koniec doda艂am pieprz mielony,
  • M膮偶 usma偶y艂 na suchej patelni chleb pokrojony w kostk臋 – troch臋 przypali艂.

Zup臋 nalewa si臋 do miseczki i nale偶y doda膰 kleks 艣mietany i posypuje si臋 upra偶onym chlebem – pycha wychodzi i taka zupa rozgrzewa.

Mi臋dzy kuchni膮, a telewizorem co艣 mi umkn臋艂o z przem贸wienia Kaczy艅skiego, co jest bardzo gro藕ne.

Ogl膮daj膮c jednak FpF, kt贸re prowadzi艂a Kol臋da – Zalewska dowiedzia艂am si臋, 偶e Kaczy艅ski ma chrapk臋 na media prywatne i marzy mu si臋, aby dziennikarzy zamkn膮膰 w jakim艣 stowarzyszeniu, aby im zamkn膮膰 buzie i wywala膰 z zawodu!

Ma艂o mu swojej propagandowej telewizji i szykuje zamach, aby prezesem tego stowarzyszenia by艂 jego cz艂owiek, a niepokornych dziennikarzy b臋d膮 wsadzali do ciupy!

Ludzie – id藕cie na wybory, bo zrobi膮 z nami wszystko, co najgorsze i zamkn膮 nam g臋by, bo tak sobie zamarzy艂 kanclerz tego kraju!

Musimy walczy膰 o WOLNO艢膯 i DEMOKRACJ臉

Kaczy艅ski jest ob艂膮kany i ci, co mu klaszcz膮 te偶 s膮 ob艂膮kani!
Powinien co艣 o tym napisa膰 dobry psychiatra!

Ju偶 nie ma „Czarnych parasolek”.
Ju偶 nie ma „Bia艂ych r贸偶”.
Na wszystko si臋 zgadzamy i urz膮dzamy si臋
w dyktaturze!

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: jedzenie

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: jedzenie

Jesienne dumanie!

Oto nasta艂a jesie艅 i jak na razie nie jest 藕le, bo dni wci膮偶 s膮 s艂oneczne, przeplatane niteczkami babiego lata.

Moje pelargonie chyl膮 si臋 ku upadkowi i tylko czeka膰 jak trzeba b臋dzie je wyrzuci膰, bo przechowywa膰 ich nie mam gdzie.

Ca艂e lato je piel臋gnowa艂am, nawozi艂am i odwdzi臋czy艂y si臋 cudnym kwitnieniem.

Ju偶 nasta艂 czas, 偶e o godzinie osiemnastej nad miastem robi si臋 ciemno i tak b臋dzie przez kilka, d艂ugich miesi臋cy.

M艂odzi ludzie zabiegani, mimo pory roku b臋d膮 biec do pracy, odstawia膰 dzieci swoje do przedszkola i biegiem b臋d膮 wraca膰 do domu po pracy, a my Seniorzy?

Pewnie ka偶dy Senior b臋dzie szuka艂 na te d艂ugie wieczory alternatywy na sp臋dzanie wolnego czasu.

Jedni czytaj膮, inni ogl膮daj膮 filmy i seriale, a jeszcze inni mimo pory roku nadal b臋d膮 spacerowali z kijkami chocia偶by.

Je艣li tylko Seniorowi zdrowie pozwala, to zawsze znajdzie sobie zaj臋cie, aby przetrwa膰 te smutne dni i nie popa艣膰 w stan jesiennej depresji.

Ja nie jestem spacerowiczk膮, bo jestem domatork膮 i ten czas sp臋dzam chyba za du偶o z komputerem, kt贸ry 艂膮czy mnie ze 艣wiatem i codziennie staram si臋 umie艣ci膰 notk臋 na moim blogu, co sprawia, i偶 nie czuj臋 si臋 samotna w tym internetowym 艣wiecie, bo mam Was – komentuj膮cych.

Wy艂a偶臋 z domu, kiedy widz臋 cudn膮, z艂ocist膮 jesie艅 i robi臋 zdj臋cia.

Lubi臋 zagl膮da膰 na Wasze blogi i staram si臋 zostawi膰 u Was 艣lad w postaci komentarza.

Aby Was troch臋 rozbawi膰, to zamieszczam ciekaw膮 sytuacj臋, kt贸r膮 mog臋 tak偶e przypisa膰 sobie.

Ot贸偶 zauwa偶y艂am, 偶e sko艅czy艂 mi si臋 termin wa偶no艣ci mojego Dowodu Osobistego i trzeba by艂o si臋 wybra膰 do fotografa – wielkie to prze偶ycie by艂o.

Uczesa艂am si臋, zrobi艂am makija偶 i聽 wydawa艂o mi si臋, 偶e jest okej!

Jednak kiedy odebra艂am zdj臋cie, to sama siebie si臋 wystraszy艂am, bo wysz艂am na zdj臋ciu jak kryminalistka.

Czy wiecie, 偶e teraz do zdj臋cia nie mo偶na si臋 u艣miechn膮膰, ani zrobi膰 filuternej pozy, bo ma by膰 bez u艣miechu i 偶adnych tam udziwnie艅. Ma by膰 艣miertelnie powa偶nie i ju偶!

Ps. Ja jako Seniorka lubi臋 robi膰 zdj臋cia w porze z艂otej jesieni i sprawia mi to ogromn膮 rado艣膰. To jest taki spos贸b na odreagownie od bie偶膮cej, brudnej polityki.

A teraz u艣miechnijcie si臋!

Historia, kt贸ra przydarzy艂a si臋 panu Piotrowi jest tak absurdalna, 艣mieszna, a zarazem tak bliska, 偶e sta艂a si臋 hitem sieci. Nie on jeden mia艂 problem ze zdj臋ciem do dowodu. Rozmowa z urz臋dniczk膮 bawi do 艂ez.

Pan Piotr Adamczyk dowiedzia艂, 偶e si臋 zdj臋cie, kt贸re przyni贸s艂, aby wyrobi膰 sobie dow贸d, nie nadaje si臋. Dlaczego? Bo jest na nim u艣miechni臋ty. A u艣miech to nie jest naturalny wyraz twarzy. Us艂ysza艂 te偶, 偶e u艣miecha si臋… na z艂o艣膰 pani urz臋dniczce.

„- No ale co to za zdj臋cie?

– Moje.

– Ale jakie?

– Normalne.

– Nie, prosz臋 pana, to nie jest normalne zdj臋cie.

– Nie jest normalne? A jakie?

– U艣miechni臋te.

– To 藕le?

– Do dowodu nie mo偶e pan by膰 u艣miechni臋ty.

– Dlaczego?

– Bo u艣miech to nienaturalny wyraz twarzy.

– Pani 偶artuje.

  • Nie prosz臋 pana, prosz臋 sprawdzi膰 w przepisach. Przepis m贸wi, 偶e u艣miech jest nienaturalnym wyrazem twarzy. Mo偶e pan sprawdzi膰 na stronie obywatel.gov.

– To mam przynie艣膰 zdj臋cie z ponur膮 min膮?

– Musi by膰 pan naturalny, taki jak na co dzie艅.

– Ale ja na co dzie艅 jestem u艣miechni臋ty.

– Pan si臋 ze mn膮 dra偶ni.

– Nie dra偶ni臋, prosz臋 na mnie spojrze膰. O, u艣miecham si臋 do pani przecie偶.

– Pan si臋 u艣miecha, bo chce mi zrobi膰 na z艂o艣膰.”

Ten dialog szybko obieg艂 sie膰 i sta艂 si臋 prawdziwym hitem internetu. Pod u艣miechni臋tym zdj臋ciem z „nienaturalnym wyrazem twarzy” pojawi艂o si臋 ponad 500 komentarzy. Inni u偶ytkownicy potwierdzaj膮, 偶e spotkali si臋 z podobnym problemem podczas wyrabiania dokument贸w.

„U艣miech zakazany, mia艂am okazj臋 si臋 przekona膰 jak ostatnio dow贸d wymienia艂am”

„Ja na swoim zdj臋ciu w dowodzie wygl膮dam jak kryminalistka”

„A ja, jak w艂asny dziadek”

„Na nowych dowodach wszyscy wygl膮daj膮 jak krymina艂, fota bez u艣miechu i na wprost z dwoma widocznymi uszami.”

„Ja na moim zdj臋ciu paszportowym wygl膮dam jak poszukiwany terrorysta, na dodatek Arab!!!”

„Na skutek owego „przepisowego wyrazu twarzy” odbieraj膮c paszport zosta艂am pos膮dzona o podszywanie si臋 pod w艂a艣cicielk臋 dokumentu („ale偶 to nie pani jest na zdj臋ciu!”)”

Jak powinno wygl膮da膰 zdj臋cie do dowodu osobistego?

Wytyczne s膮 bardzo szczeg贸艂owe i rygorystyczne. Zdj臋cie przede wszystkim musi by膰 aktualne i pokazywa膰 ca艂膮 twarz. Powinna ona zajmowa膰 70-80 proc. powierzchni zdj臋cia. Niedopuszczony jest nienaturalny wyraz twarzy (czyli np. u艣miech), przekrzywiona g艂owa, zdj臋cie z p贸艂profilu, w艂osy nachodz膮ce na twarz, a tak偶e „偶abia perspektywa” czy „ptasia perspektywa” a tak偶e z艂y kierunek patrzenia. Dopuszczalny jest zarost i bi偶uteria, aczkolwiek, aby unikn膮膰 ewentualnych problem贸w, na stronie obywatel.gov.pl radz膮 z nich zrezygnowa膰.

Ju偶 jesie艅. Li艣膰 na drzewie rzednie,聽
Jeszcze ostatnim z艂otem gore,聽
A z nim spokojnie ga艣nie, blednie,聽
Co nie umia艂o umrze膰 w por臋.

Pogodny schy艂ek dnia 艂agodzi,聽
Co my艣l m膮ci艂a ba艂amutna,聽
I w serce mi艂o艣ciwie schodzi聽
Rado艣膰 tak cicha, 偶e a偶 smutna.

Leopold Staff

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, niebo, ro脜聸lina, dom, na zewn脛聟trz i przyroda

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: niebo, drzewo, dom, ro脜聸lina i na zewn脛聟trz

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: drzewo, ro脜聸lina, buty, kwiat, na zewn脛聟trz i przyroda

 

Do zakochania jeden krok!

Znalezione obrazy dla zapytania zakochani

Lubi臋 czyta膰 poezj臋 i mam w ulubionych takiego bloga, na kt贸rym autorka zamieszcza od kilku lat, tylko wiersze.

Przeczyta艂am chyba wszystkie z tego bloga i ciekawa jestem codziennie, co nowego na blogu zamie艣ci艂a.

Dzi艣 przeczyta艂am zamieszczony tekst piosenki z repertuaru Urszuli Sipi艅skiej m贸wi膮cy o szkolenej, niespe艂nionej mi艂o艣ci.

Obliczy艂am ile lat jestem z moim M臋偶em i wysz艂o z wyliczenia, 偶e 47 lat.

Chodzili艣my do tej samej podstaw贸wki, tylko do innych klas i odby艂a si臋 szkolna zabawa, bodaj偶e pod koniec 7 klasy!

Orkiestra zagra艂a kawa艂ek i o dziwo to ja Jego poprosi艂am do ta艅ca, bo ju偶 mia艂am na Niego oko i 偶adni koledzy z klasy mi urod膮 nie imponowali.

Uciek艂 na schody i powiedzia艂, 偶e nie umie ta艅czy膰, ale by艂am nieust臋pliwa.

Na drugi dzie艅 um贸wili艣my si臋 na pierwsz膮 randk臋 i tak ju偶 zosta艂o.

Chodzili艣my ze sob膮 prawie 4 lata, a potem si臋 pobrali艣my, cho膰 byli艣my bardzo m艂odzi i niedojrzali.

Pisz臋 o tym dlatego, aby Was zapyta膰, czy prze偶ywali艣cie takie mi艂o艣ci szkolne, kt贸re mimo strza艂y Amora nigdy nie zosta艂y sfinalizowane, bo mo偶e to by艂y mi艂o艣ci platoniczne, i偶 druga osoba nie mia艂a poj臋cia o tym uczuciu.

Mo偶e t臋 mi艂o艣膰 co艣 przerwa艂o – jakie艣 zdarzenie losowe i dlatego nie mogli艣cie by膰 razem, a mimo to do dzisiaj macie uczucie, 偶e wszystko w Waszym 偶yciu, potoczy艂o by si臋 inaczej, je艣li ta osoba by艂a z Wami ju偶 na ca艂e 偶ycie.

W styczniu minie nam 44 lata naszego po偶ycia i naprawd臋 nigdy w swoim 偶yciu 偶aden m臋偶czyzna mi si臋 wi臋cej nie spodoba艂!

W naszym ma艂偶e艅stwie zdarzy艂y si臋 kataklizmy i byli艣my nie raz od rozstania, a mimo to wci膮偶 trwamy razem i na stare lata jeste艣my jeszcze bardziej – jak nigdy do siebie przwi膮zani i nie jest to przyzwyczajenie, a wci膮偶 si臋 tli ta iskra i niech tak b臋dzie do ko艅ca.

Mi艂o艣膰 ze szkolnych lat

Przychodzi艂e艣 co dzie艅,
gra艂e艣 w szachy z moim Bratem.
Potrafi艂e艣 godzinami z Nim gra膰 – nie widz膮c mnie…
Przychodzi艂e艣 co dzie艅.

W naszym domu wisia艂 Tw贸j p艂aszcz.
Nie m贸wi艂e艣 nic, 偶e kochasz mnie…
Milcza艂am te偶…
Dlaczego milczeli艣my tak???!!!

A teraz za p贸藕no jest ju偶!
Nie znali艣my s艂贸w, przepad艂a gdzie艣 nam
ta mi艂o艣膰 ze szkolnych lat…
Pami臋tam z艂ych nocy strach.
呕ab膮 mnie straszy艂e艣…
A teraz, cho膰 tyle znam s艂贸w,
za p贸藕no jest ju偶, za p贸藕no jest ju偶,
za p贸藕no do tamtych dni!
Ty do mnie nie mo偶esz przyj艣膰…

Dok膮d chodzisz co dzie艅?
W czyim domu wisi Tw贸j szary p艂aszcz?
Czy Ty jeszcze lubisz w szachy gra膰 – ciekawi mnie…
Dok膮d chodzisz co dzie艅?

Komu dajesz Twoj膮 wiern膮 twarz?
Gdzie, Kochany, teraz mo偶esz by膰?
Czy wszystko masz?
A mo偶e zacz膮艂e艣 ju偶 pi膰?!

Teraz za p贸藕no jest ju偶!
Nie znali艣my s艂贸w, przepad艂a gdzie艣 nam
ta mi艂o艣膰 ze szkolnych lat…
Pami臋tam zielony sad.
呕ab膮 mnie straszy艂e艣…
Teraz, cho膰 tyle znam s艂贸w,
za p贸藕no jest ju偶, za p贸藕no jest ju偶,
za p贸藕no do tamtych lat!
Cho膰 zosta艂 w zeszycie kwiat…

Z repertuaru Urszuli Sipi艅skiej

Mamy tylko jedno 偶ycie!

Znalezione obrazy dla zapytania 脜录ycie

 

Ostrze偶enie egzystencjalistyczne

Uwaga!!!
Je偶eli kto艣 powie ci,
偶e 偶ycie pi臋kne jest,聽
a m贸wi膮c to,
wzruszon bardzo,
na pograniczu dr偶enia g艂osu,
to zaopiekuj si臋 nim,
bo on chyba, kurwa, przyby艂 z kosmosu.

Andrzej Poniedzielski

Rodzimy si臋 i jeste艣my jak te czyste kartki, kt贸re dopiero zapisze 偶ycie i to wszystko, co na naszej drodze si臋 wydarzy.

Oczywi艣cie dziedziczymy jakie艣 cechy i geny po rodzicach i to oni od pocz膮tku kszta艂tuj膮 nas i wychowuj膮 tak, aby艣my byli dobrymi lud藕mi i szcz臋艣liwymi.

Nie wiem od czego to zale偶y, 偶e jedym 偶ycie uk艂ada si臋 wspaniale i krocz膮 przez nie jak po p艂atkach r贸偶!

Inni musz膮 si臋 ca艂e 偶ycie o wszystko bi膰 i nic nie przychodzi im 艂atwo i przyjemnie.

Nale偶臋 do takiej grupy w艂a艣nie, 偶e na ka偶dym etapie swojego 偶ycia mia艂m pod g贸rk臋 i to co teraz mam jest wypracowane krwawic膮 i nic 艂atwo mi nie przysz艂o.

Nie chc臋 podawa膰 przyk艂ad贸w jak by艂o mi w wielu momentach ci臋偶ko, bo szanuj臋 teraz, co dzieje si臋 w moim 偶yciu, a nie jest nagorzej – aby nie zapeszy膰!

Zawsze tak mia艂am, 偶e kiedy by艂am w ko艅cu spokojna i szcz臋艣liwa, to wiedzia艂am, 偶e za progiem stoi tu偶, tu偶 stres, k艂opoty,聽 zmartwienia i dlatego teraz dmucham na zimne.

Jestem na emeryturze i mam mas臋 czasu na rozmy艣lania i wspominam jak mi to 偶ycie up艂yn臋艂o.

Teraz wiem, 偶e pora偶ki聽 mnie ukszta艂towa艂y i sta艂am si臋 mocniejsza, ale musz臋 bardzo uwa偶a膰, aby nie dopad艂a mnie deprecha, do kt贸rej mam sk艂onno艣ci!

Mimo przer贸偶nych do艣wiadcze艅 kocham ci臋 偶ycie i wiem, 偶e 偶ycie jest nowel膮, kt贸rej nigdy nie mam dosy膰!

Na ziemi naszej s膮 miliardy istnie艅, a wi臋c miliardy historii dobrych, pozytywnych i nieszcz臋艣liwych.

Dzi艣 w sieci znalaz艂am wiersz Poniedzielskiego, kt贸ry sk艂oni艂 mnie do napisania tego postu i wydaje mi si臋, 偶e autor wiersza musa艂 by膰 w z艂ym okresie i prze偶ywa艂 jak膮艣 traum臋.

My艣l臋, 偶e ludzie na tej ziemi s膮 szcze艣liwi i nie musz膮 by膰 kosmitami, cho膰 s膮 i tacy, kt贸rzy g艂oduj膮, nie maj膮 gdzie mieszka膰 i musz膮 znosi膰 wojny.

Dlatego cieszmy si臋 z tego, co mamy i doce艅my to, 偶e mamy swoje mieszkania, ciep艂膮 wod臋. Mamy si臋 w co ubra膰 i co zje艣膰 oraz z kim dzieli膰 swoje 偶ycie.

Wi臋cej nie powinno si臋 z 偶ycia wyciska膰, bo jest to grzech w stosunku do tych, kt贸rzy nie maj膮 nic!

Tak sobie filozofuj臋 na emeryturze!

Przychodzimy, odchodzimy, leciute艅ko, na paluszkach!

Nie na darmo si臋 m贸wi, 偶e staro艣膰 si臋 Panu Bogu nie uda艂a!

Moja Mama 19 miesi膮c le偶y w 艂贸偶ku nie maj膮ca na nic si艂y.

Mocne serce nie daje Jej odej艣膰 na wieczny odpoczynek, a wszyscy s膮 zm臋czeni do granic mo偶liwo艣ci.

Tak trudno patrze膰, 偶e聽 choroba uwi臋zi艂a Mam臋 we w艂asnym ciele, a odchodzenia nie wida膰.

Zm臋czona jest Ona i zm臋czona jest rodzina i chyba ka偶dy z nas, gdzie艣 tam w g艂owie ma, aby w ko艅cu ten dramat si臋 sko艅czy艂!

19 miesi臋cy, to du偶o i dla Niej i dla nas, bo wszyscy padaj膮 na pysk – dos艂ownie.

Staro艣膰 i do tego nieuleczalna choroba, to jest najgorsza mieszanka tego nieszcz臋snego bycia na tej ziemi.

Jest taka dzielna w tej swojej chorobie, 偶e takiej dzielno艣ci 偶ycz臋 wszystkim, kt贸rzy musz膮 si臋 opiekowa膰 schorowanym rodzicem, m臋偶em, 偶on膮, czy te偶 swoim dzieckiem.

Taka opieka wysysa z opiekuna tak偶e si艂y i obni偶a odporno艣膰 psychiczn膮, bo trzeba by膰 z chorym przy 艂贸偶ku i zerka膰, czy aby nie nadchodzi ta ostatnia godzina, ostatni oddech, a to niszczy najbardziej.

Patrz臋 w telewizji i w realu na ludzi, kt贸rych choroba nie z艂o偶y艂a do 艂贸偶ka i聽 gdzie艣 tam w miar臋 funkcjonuj膮 z laseczk膮,聽 czy z balkonikiem, a mojej Mamie to zosta艂o zabrane przez wstr臋tnego raka.

Taka by艂a radosna, dzielna jeszcze 19 miesi臋cy temu i tak bardzo lubi艂a o w艂asnych si艂ach spacerowa膰, porozmawia膰 z lud藕mi na 艂aweczce, a tu ni z tego, ni z owego sta艂a si臋 warzywem, ale ma wci膮偶 sprawn膮 psychik臋 i to jest ewenement na skal臋 艣wiatow膮!

Taka notoryczna opieka ograbia z w艂asnego 偶ycia. Trzeba oby膰 si臋 od przyzwyczaje艅, sp臋dzania czasu, a tak偶e od czasu na odpoczynek. Wycie艅cza i do艂uje!

Wiem, 偶e nie grzesz臋 tym, i偶 chcia艂abym, aby Mama ju偶 odesz艂a i nie dla odpoczynku dla nas wszystkich, a dla Jej skr贸cenia m臋ki 偶ywota!

Bo gdyby staro艣膰 wygl膮da艂a tak jak w poni偶szym wierszu, to by艂oby cudnie i nawet weso艂o, ale聽 staro艣膰 nie dla wszystkich jest 艂askawa.

 

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania staruszek w parku

SMUTKI I RADO艢CI OBJAW脫W STARO艢CI !

Id臋 ulic膮 – kto艣 mi si臋 k艂ania.
Oddaj臋 uk艂on – znam przecie偶 drania:
ta twarz, ten u艣miech i ten b艂ysk w oku …
To mi艂y facet, znam go od roku.
Jak偶e u diab艂a on si臋 nazywa?
… Dziura, w pami臋ci. Czasem tak bywa.
Wtedy my艣l smutna w g艂owie si臋 rodzi:
Nic nie poradzisz – staro艣膰 nadchodzi.

Z trzeciego pi臋tra schodz臋 rado艣nie,
bo w kalendarzu ma si臋 ku wio艣nie,
no i spaceru gna mnie potrzeba
zw艂aszcza, 偶e s艂o艅ce i b艂臋kit nieba…
Gdy ju偶 po parku id臋 alei
nagle pot zimny koszul臋 klei,
bowiem pytanie w g艂owie mi tkwi:
czy aby kluczem zamkn膮艂em drzwi?
W 艣piesznym powrocie zn贸w my艣l si臋 rodzi:
Nic nie poradzisz – staro艣膰 nadchodzi.

Siedz臋 i czytam. Nagle my艣l 偶ywa
jakim艣 pragnieniem z fotela zrywa.
Robi臋 trzy kroki, staj臋 przy szafie
i jak to ciel臋 na ni膮 si臋 gapi臋 …
Poj臋cia nie mam, po co ja wsta艂em?
Czego tak bardzo i nagle chcia艂em?
Oj, coraz bardziej mi to ju偶 szkodzi,
偶e ta nieszcz臋sna staro艣膰 nadchodzi.

Jad臋 na urlop – prasuj臋 spodnie.
偶eby w艣r贸d ludzi wygl膮da膰 godnie.
Bior臋 walizk臋, p臋dz臋 nad morze …
Lecz tam zamiast 艣ledzi膰 dziewczyny ho偶e,
zamiast podziwia膰 pla偶owe akty …
…Czy wy艂膮czy艂em wtyczk臋 z kontaktu?
Mo偶e dom sp艂on膮艂? Strach we mnie godzi …
Tak to jest kiedy staro艣膰 nadchodzi.

呕eby nie znale藕膰 si臋 kiedy艣 w n臋dzy
zaoszcz臋dzi艂em troch臋 pieni臋dzy.
W du偶ej kopercie, zamkni臋tej klejem,
dobrze ukry艂em je przed z艂odziejem.
I teraz … ju偶 od paru miesi臋cy
nie mog臋 znale藕膰 moich tysi臋cy.
Ech, nie pojmiecie tego wy m艂odzi
jak mi艂o 偶y膰 gdy staro艣膰 nadchodzi.

Pomimo moich najlepszych ch臋ci
nie zawsze mog臋 ufa膰 pami臋ci.
Wi臋c by jej pom贸c, a przez ni膮 sobie,
czasem na chustce w臋ze艂ki robi臋.
A potem jeden B贸g wiedzie膰 raczy
co kt贸ry w臋ze艂 ma dla mnie znaczy膰?
Cho膰 mi si臋 nawet nie藕le powodzi,
wci膮偶 mam k艂opoty. Staro艣膰 nadchodzi.

Dwa razy dziennie – raz przy 艣niadaniu,
a potem w obiad, po drugim daniu
za偶ywam leki, tabletki bia艂e:
cztery po艂贸wki i cztery ca艂e.
Cz臋sto si臋 piekl臋 /bom nie anio艂em/,
gdy w obiad nie wiem czy rano wzi膮艂em?
T臋 gorycz kl臋ski w膮tpliwie s艂odzi
wiedza, 偶e oto staro艣膰 nadchodzi.

呕uj臋 kolacj臋 – w niej pol臋dwica
me podniebienie smakiem zachwyca.
Pogodnie dumam o tej staro艣ci …
Czy ona musi stale nas z艂o艣ci膰?
Przecie偶 jest pi臋kna. Masz sporo czasu …

Chcesz i艣膰 nad wod臋, albo do lasu,
to sobie idziesz – nikt ci nie broni.
Z 艂贸偶ka zbyt wcze艣nie te偶 nikt nie goni,
bowiem nie musisz p臋dzi膰 do pracy
jak wszyscy twoi m艂odsi rodacy.
Co prawda wigor z wolna przekwita,
lecz po co wigor u emeryta?
Podwy偶ki pensji ju偶 nie wyprosisz,
nale偶n膮 ga偶臋 poczta przynosi …

Spokojnie patrzysz jak 艣wiat si臋 zmienia,
gdy偶 wiek ci daje m 膮 d r o 艣 膰 spojrzenia …
Wi臋c wiwat staro艣膰! Niechaj nam s艂u偶y,
nawet gdy troch臋 chwilami nu偶y.
Bowiem – jak s膮dz臋 – w tym jest rzecz ca艂a,
by jak najd艂u偶ej ta staro艣膰 trwa艂a …

Wiersz Reinera Kerna „Das Alter kommt auf seine Weise” spolszczy艂 /i uzupe艂ni艂/ Tadeusz Rejniak

Miesi膮c maj – miesi膮cem zakochanych!

M贸j dzisiejszy wpis b臋dzie bardzo kr贸tki, bom zm臋czona opiek膮 nad Mam膮.

Odpoczywaj膮c聽 zrobi艂am tylko fotki moich kwiat贸w, kt贸re ciesz膮 moje oczy.

Chyba ka偶da kobieta kwiaty lubi i z ch臋ci膮 je piel臋nuje.

Patrz臋 tak na ten 艣wiat i stwierdzam, 偶e miesi膮c maj, to nacudowniejszy miesi膮c, w kt贸rym budzi si臋 偶ycie.

Znalaz艂am wiersz na temat tego miesi膮ca, kt贸ry jest nazywany miesi膮cem zakochanych:

Kochajcie si臋 i patrzcie na przyrod臋!

 

Nie szukajmy wiatru w polu
Kiedy jesie艅 deszczem gra
Nie szukajmy wiatru w lesie
Kiedy zima skryje 艣wiat
Nie znajdziemy naszej drogi
艢nieg zasypa艂 ka偶dy 艣lad
Moja mi艂a, dzi艣 jest grudzie艅
Jak daleko jeszcze maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach roz艣piewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pe艂nym s艂o艅cu rozta艅czony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Spogl膮damy w jasne niebo
Gdy bocian贸w wraca sznur
Spogl膮damy na potoki
Jak sp艂ywaj膮 wartko z g贸r
Odnajdziemy nasz膮 drog臋
艢ladu jej nie zatrze czas
Moja mi艂a, min膮艂 kwiecie艅
Jutro znowu b臋dzie maj
Ach, ten maj

Zakochany w tulipanach
Kolorowy maj
W drzewach, ptakach roz艣piewany
Nasz wiosenny maj
Tak szalony i zalotny
Bywa tylko maj
W pe艂nym s艂o艅cu rozta艅czony
Nasz wiosenny maj

Laj laj laj laj

Z repertuaru:
Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz

 

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

Zdj脛聶cie u脜录ytkownika El脜录bieta Maria Saga.

 

TAKI JEST 艢WIAT

sp贸jrz, 偶ycie to nie bajka

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

skowron pisze

ma艂a cz膮stka mnie / little part of me

wikakosczyta.wordpress.com/

Bardzo mi艂o Mi go艣ci膰 was na moim blogu馃槉馃槏. B臋d臋 tu dodawa艂a recenzje ksi膮偶ek馃摎 i opisywa膰 wra偶enia, kt贸re dotyczy艂y mi podczas ich czytania. Przeka偶e wam ich minusy 馃憥i plusy馃憤. Aby艣cie mogli zobaczy膰 jak wygl膮da ksi膮偶ka pokazywa膰 b臋d臋 ok艂adki i w postach umieszcz臋 fragmenty馃棬锔弅si膮偶ek. Nast臋pnym zadaniem mojego blog jest zach臋cenie ludzi (najlepiej m艂odzie偶y馃懃) do czytania ksi膮偶ek. Mam ju偶 wiele pomys艂贸w na posty z tym zwi膮zane. 馃Zapraszam na mojego blog WikaKosczyta! mam ju偶 umieszczone na nim kilka recenzji

Travel N Write

Travel, Poetry & Short Stories

Wrzosy

O tym co by艂o, co jest i czasem troch臋 marze艅

Szufladkowe poezje

Wiersze, poezja, skryte my艣li. Jestem s艂owem.

Ma艂a W艣ciek艂a Blondyna

Mam 21 lat, 156 cm wzrostu, blond k艂aki.. Jestem idealistk膮, st膮d mam wiele cz臋stych b贸l贸w dupy. Denerwuje mnie wiele, od zamkni臋tych g艂贸w przez dziwne og贸lnie przyj臋te zasady bytowania na naszej Planetce. St膮d Ma艂a W艣ciek艂a Blondyna. Pal臋 fajki, mam tatua偶e i blu藕ni臋, wi臋c je艣li Ci臋 to gorszy istnieje mo偶liwo艣膰, 偶e si臋 nie polubimy. Je艣li za艣 nie przeszkadza Ci to, masz ch臋膰 poczyta膰 wypociny m艂odej autystycznej duszyczki, zainteresowanej zagadnieniami z dziedzin motywacji, nauki, literatury ... ZAPRASZAM! Oczywi艣cie na blogu pojawiaj膮 si臋 r贸wnie偶 tematy beauty, czy mi艂e proste, przyjemne babskie pier*olenie! MI艁EJ LEKTURY!

bocznym nurtem

o rzeczach, kt贸re s膮 interesuj膮ce, bo si臋 nimi interesuj臋

Piotrek

Zdrada - tak to mo偶na okre艣li膰, chcia艂bym si臋 wygada膰 o swoich zdradach, uzale偶nieniu od kobiet, etc.

U st贸p Benbulbena

poczt贸wki z Irlandii

Roma Carlos

I'm not sure what I did last time

Wied藕mowisko

Dzie艅 po dniu

Program PIT 2020 pobierz

Programy do rozliczenia PIT

welcome to my blog

blogging, travel, advertising, christianity, google, life, blog,

ulotnechwile

Kiedy艣 malowa艂am p臋dzlem, teraz s艂owem, nigdy nie by艂am w tym dobra, tak jak w okazywaniu uczu膰. Jednak dobry jest ka偶dy spos贸b 偶eby je z siebie wyrzuci膰. Zanim ci臋 udusz膮.

Blog Caffe

M贸j punkt widzenia / My point of view

Sport News

Blood Sport

Free gold bird

No one let you down, we can move the mounds/mount

My艣li (nie)banalne Joanny

czyli spostrze偶enia, refleksje, moje spojrzenie na 艣wiat.

Alek Skarga Poems

Poezja w s艂owach i obrazach

ZLEPEK KLEPEK ALBO BECZKA 艢MIECHU

BLOG TADEUSZA HAFTANIUKA

Wodospad Slow

Przemyslenia,wiersze,smutne,wesole./Wszelkie kopiowanie wierszy,tekstow bez mojej zgody zabronione.

Walcz zawsze do ko艅ca

Osobiste zapiski z mojego 偶ycia

呕ycie jest pi臋kne , u艣miech dodaje mu blasku :)

Rozwa偶 , jak trudno jest zmieni膰 siebie , a zrozumiesz , jak znikome masz szanse zmieni膰 innych. "(Wolter)

sasza4

Subskrybuj moj膮 tw贸rczo艣膰.

Zwi膮zek niesakramentalny

my bez 偶adnego trybu

mysz galaktyczna

Tu i tam. O zmianie na lepsze.

Antropozofiablog

Rudolf Steiner, Antropozofia i inne

Blog o Australii

O 偶yciu, podr贸偶ach i spe艂nianiu marze艅

wzzw.wordpress.com/

strona by艂ych dzia艂aczy 禄Wolnych Zwi膮zk贸w Zawodowych Wybrze偶a芦

alina-ala

... na sw膮 s艂abo艣膰 patrz膮c postaraj si臋 zrozumie膰 innych...

Sze艣膰dziesi膮t r贸wna si臋 dwadzie艣cia

Wiek nie ogranicza cz艂owieka w dzia艂aniu

teresa ozimek

Hajnowski blog lokalny - Piszcie o swoich sprawach na adres: teresa.ozimek@wp.pl

KRYSTYNA RYSUJE

Maj膮c 8 lat narysowa艂am sw贸j pierwszy obraz. Po d艂ugiej przerwie zn贸w powr贸ci艂am do kartki i o艂贸wka. Ca艂y czas si臋 ucz臋 i d膮偶臋 do perfekcji

Niepe艂nosprawny 艢wiat Blogerki

Moja DUSZA to bezdenna g艂臋bia Oceanu, czasem zm膮cona przez wzburzone fale 呕ycia ...