Archiwa tagu: miłość

Mówił jej, że jest tą jedyną!

Jakże często słyszymy od swojego partnera życiowego, że jesteś dla mnie ten jedyny, czy też jesteś dla mnie ta jedyna.

Jakże często ludzie mówią sobie, że nawet kiedy po latach którąś ze stron dopadnie ostateczność, to druga strona przysięga, że nie zwiąże się z nikim po raz drugi i pozostanie w żałobie do końca swoich dni.

Przysięgają, że nikt inny nie zamieszka w domu, w którym się spędziło z partnerką, konkubiną i w końcu z żoną czy mężem, a więc będzie zachowana pamięć o tej drugiej osobie.

Mam takie osobiste przeczucie, że to ja pierwsza odejdę z tego świata i mam przeczucie, że po mojej śmierci inna kobieta będzie robiła sobie miejsce na swoje ciuchy, buty i pozbędzie się po mnie wszelkich śladów.

Mąż mówi, że kocha, ale nigdy nie wiadomo jak będzie chciał żyć po moim odejściu z tego świata.

Wiecie dlaczego tak myślę?

Otóż w 2018 roku umarła Olga Jackowska zwana „Korą”.

Zdradziła swojego męża Marka Jackowskiego z Kamilem Sipowiczem, z którym potem żyła wiele podobno szczęśliwych lat!

Pobrali się dopiero, kiedy Kora mocno zachorowała, a tak żyli w wolnym związku i mieli jedno dziecko.

Podobno byli szczęśliwym związkiem i Sipowicz trwał przy Korze w jej strasznej chorobie.

Zorganizował jej piękny pogrzeb, a Polska cała płakała, bo odeszła legenda piosenki!

Ja też płakałam, bo uwielbiam jej dzieła, które do mnie trafiają w punkt.

Śpiewała:

„Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy na „RAZ!”
Ze słońcem twarzą w twarz”.

Autor: Olga Jackowska.

Mam w sobie chaos w związku z tym związkiem.

Mógł Sipowicz nie mówić w mediach, że zaledwie nie całe dwa lata po śmierci Kory – związał się z dużo młodszą Sylwią!

O Sylwii wiemy tylko tyle, że jest miłośniczką twórczości Kory, ale cóż się dziwić, kiedy konar wciąż płonie, a jak Sipowicz mówi, że Kora byłaby szczęśliwa z powodu jego szczęścia.

Ja będąc Korą bym go straszyła w nocnych koszmarach, ale zdaje się nie mam racji!

Jeśli chodzi o mnie, to jestem pewna, że gdyby Mąż odszedł pierwszy, to nigdy bym się z nikim nie związała w imię miłości jaką od lat mam dla Niego!

Oj może głupia ja?

Znam taki przypadek, że zdradził żonę 7 razy, co raz z innymi kobietami, ale nigdy od żony nie odszedł, bo żona była mądrą kobietą, a ta reszta nadawała się tylko do bzykania!

W ramach rekompensaty on nie żałuje żonie niczego i ona z tego korzysta, choć o wszystkim wie!

Taki układ!

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania: sipowicz kora"

Mówmy o miłości w rodzinie!

 

Obraz może zawierać: 3 osoby, dziecko i niemowlę

Powyższe zdjęcie zostało wykonane w 1957 roku, kiedy ja mogłam mieć jakieś 8 miesięcy.

Na zdjęciu są moi rodzice, którzy byli  ładnie ubrani ze szczęściem w oczach, bo chyba się po prostu kochali.

Nie wiedzieli jeszcze, co się w ich życiu wydarzy i jak potoczą się ich dalsze losy jako rodziców i małżonków.

Ojciec służył w wojsku i był przenoszony z zielonego garnizonu, to drugiego i tak pakowali dobytek na samochód marki „Lublin” i pamiętam jak ponownie się przeprowadzaliśmy i jechaliśmy w strugach deszczu, a miałam wówczas 7 lat.

Mijały lata i pamiętam, że kariera wojskowa ojca się załamała i po prostu psychicznie tego nie wytrzymał, a trzeba pamiętać, że to były trudne czasy PRL-u.

Trzeba zaznaczyć, że w tym małżeństwie, to moja mama nosiła spodnie, a ojciec z roku na rok spadał na samo dno bo alkohol zrobił swoje.

Rozstali się po 17 latach małżeństwa na moją prośbę skierowaną do mamy, bo uważałam, że albo ona zwariuje, albo ojciec wykończy nas wszystkie.

Piszę o tym dlatego, że przed każdymi, zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia rozmyślam, że kompletnie nie pamiętam świąt ze swojego domu rodzinnego.

Nie pamiętam przygotowań, a tylko jedne mi się zapisały, kiedy zaczęła palić się nam choinka, bo zawinił ojciec.

Dlaczego ja tego nie pamiętam, bo przecież jakieś Wigilie były, ale przejrzałam swoje zdjęcia i nie ma w nich śladu najmniejszego, że te święta obchodziłam z rodzicami.

Po latach, kiedy jestem już seniorką dochodzę do wniosku, że wychowałam się w bardzo zimnej atmosferze, bo nie mówiło się w tym domu o uczuciach.

Matka zapędzona i obarczona obowiązkami, a ojciec oderwany od rzeczywistości i widocznie taki był powód, że wyparłam ze swojej pamięci świąteczne dzieciństwo!

Za tydzień Polacy zasiądą do wspólnej Wigilii i niestety, ale wielu w tych świętach nie poczuje żadnej magii świąt, bo wielu zostało poranionych właśnie we własnych rodzinach i ich świętowanie nie będzie wyglądało jak w reklamie.

Oglądałam pewną reklamę, w której ojciec wsiadł do samolotu, a jego córeczka pracowała jako stewardesa i wręczył jej biżuterię jako prezent.

Rozpłakałam się, bo ja nie pamiętam swojego ojca, który by mi chociaż raz powiedział, że mnie kocha!

Kiedy mama odchodziła także mi na pożegnanie nic takiego nie powiedziała i odeszła na tak bardzo sucho!

Muszę z tym żyć!

Kiedy zostałam mamą i żoną, to dbałam o to, by święta spędzić rodzinnie i w albumach mam na to dowody w licznych pamiątkowych zdjęciach!

Obraz może zawierać: roślina

DDA – w mojej rodzinie nie było Świąt.
Kiedy inni odczuwają radość z nadejścia Bożego Narodzenia, wiele DDA jest smutnych. Serdeczna, wszechobecna atmosfera często kieruje ich myśli ku własnej rodzinie – która była i jest, choć tak naprawdę jej nigdy lub prawie nigdy nie było i nie ma.

Kłamczucha – kożucha Isabel!

Kto pamięta byłego Premiera Polski za rządów Kaczyńskich w 2005/2007.

To był Kazimierz Marcinkiewicz, który był Premierem zaledwie 9 miesięcy i zapamiętałam go od tego słynnego yes, yes, yes!

Potem pojechał do Londynu robić karierę finansową i tam zapoznał słynną Isabel – poetkę!

Podobno i ona pracowała w jakimś banku i zaczęli się pokazywać na okładkach tabloidów jako bardzo zakochana para.

Kiedy wrócili do Polski ten związek się posypał i odbyła się rozprawa rozwodowa.

Isabel Olchowicz – Marcinkiewicz wciąż nosi nazwisko Marcinkiewicz i nie potrafi się od niego odkleić, bo oto toczy wojnę z Kazem o alimenty z powodu doznanego wypadku i uszkodzonej na wieki ręki, gdyż tak przeżywała jego obojętność w Polsce.

Dziś przypadkiem obejrzałam na Polsacie program pt. „Skandaliści”, który prowadzi Agnieszka Gozdyra i zaprosiła więc do programu Isabel.

Isabel na swojej stronie na Facebooku od dwóch lat walczy o alimenty od byłego męża i stała się orędowniczką dla innych kobiet w podobnej sytuacji.

Kaz jest na nią wściekły, bo psuje mu opinię w świecie polityki, do której miał zamiar wrócić, ale stalkerka plany mu popsuła.

Ciekawa sprawa jest taka, dlaczego po powrocie do Polski skoczyła się ta namiętna miłość?

Złapałam ją w programie na dwóch kłamstwach, a mianowicie, że nie wiedziała będąc w Londynie, że Marcinkiewicz był w polityce – akurat nie wiedziała!

Drugie kłamstwo to takie, że nie miała wiedzy, iż Marcinkiewicz zostawił dla niej chorą żonę i czwórkę dzieci, a więc wskoczyła do łóżka facetowi, o którym nie miała żadnego pojęcia – akurat!

Ta kobieta, to jest leniwiec zasłaniający się ortezą, którą nosi o lat i na tym chce wyłudzić kasę od faceta, który być może nie jest w stanie jej zapłacić.

Nie bronię Marcinkiewicza absolutnie i jeszcze dodam, że ta kobieta zablokowała Kazowi start do Parlamentu Europejskiego dzięki, któremu miał duże szanse by ją spłacił!

Isabel, to kobieta modliszka, która od lat prześladuje faceta, z którym przeżyła i fajne chwile, a teraz jeździ po nim bez opamiętania.

Jak to się potocznie mówi – karma wraca, a Isebel to jest kłamczucha – kożucha!

Wydaje się, że kto buduje swoje szczęście na nieszczęściu drugiej osoby przeważnie kończy przykro i taka karma wróciła do Isabel bez wyobraźni!

Szkoda mi tego Kaza w sumie, którego zgubił syndrom wieku średniego!

Znalezione obrazy dla zapytania okładki isabel i kaza'

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, zbliżenie

Rodzina jest najważniejsza!

 

Obraz może zawierać: roślina i w budynku

Dnia 28 sierpnia obudziłam się jak ostatnio zwykle, czyli  o godzinie 10 z minutami.

Wyciszyłam się po śmierci Mamy i czuję się na emeryturze spokojniejsza, a więc sen mi służy, czego nie doświadczyłam wiele, wiele długich lat cierpiąc na bezsenność!

Obudziłam się  i przeszłam do mojego biura komputerowego jakim jest drugi pokój.

To w nim piszę bloga i mam pod nosem wszystkie media jak laptop, telefon, aparat foto, to wszystko, co sprawia mi przyjemność i z czego korzystam każdego dnia.

Wchodzę więc do pokoju, a w nim pojawił się śliczny kwiat, który dostałam od Męża.

Uradowałam się, bo kwiat dostałam na urodziny i buziakiem podziękowałam.

Nie mam wyrzutów sumienia z powodu, iż teraz udaje mi się pospać dłużej.

Budzę się później i patrzę w okno, a tam za szybą wciąż pięknie i słoneczne lato.

Oczywiście dzień staje się krótszy i może coś tracę, ale za to jestem szczęśliwa, że nie cierpię już na znienawidzoną bezsenność, a to oznacza, że depresja jakby odpuściła.

Moje Córki zjechały z wakacji z rodzinami, a były w różnych miejscach i to mnie cieszy, że moje Wnuczki poznały Wrocław, ale także i Paryż, oraz rodzinę we Francji!

Były na różnych obozach harcerskich, oraz Wnuk na obozie piłkarskim, bo jest w tym świetny;

Zdjęcia, migawki poniżej!

Zjechały Córki  z wakacji i odbyłam z nimi spotkania i dużo rozmawiałyśmy.

Nie ma nic piękniejszego jak móc od czasu do czasu pobyć ze swoim dziećmi, choć zbliżają się do 40 – tki, a nawet ją przekroczyły.

Miałam więc okazję w tym zabieganym ich życiu pobyć z nimi kilka chwil i szczerze, bardzo szczerze sobie porozmawiać nawet na trudne tematy, które gdzieś umknęły, ale były w tyle głowy!

Jestem szczęśliwą matką, że mam mądre dzieci, które  za żadne skarby nie chcą, by mnie ktoś skrzywdził – stoją za mną murem!

Jakie to są miłe chwile, kiedy usiądzie się przy stole razem i wypije dobrą kawę i zje się coś słodkiego, oraz  się wyjaśni to, co nie można było wyjaśnić długie miesiące z braku czasu!

Mnie to dziś spotkało i to mnie dziś oczyściło dając wiarę w to, że rodzina jest największym, moim życiowym sukcesem, a pracowałam na to całe swoje życie.

Dziś rano wstałam optymistyczna i powiedziałam sobie, że to będzie dobry dzień i taki właśnie był!

Idę spać spokojna, wyluzowana, lżejsza, kochana, zrozumiana i szczęśliwa dziękując za dobrą starość!

 

Dzieciaki z jednej klatki!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, zbliżenie

Dzisiaj świętujemy Dzień Dziecka jak, co roku zresztą, a ja tak między jedną robotą, a drugą sobie tak myślę, że już 44 lata jestem z tym chłopcem ze zdjęcia – po prawej.

Po lewej jest Męża brat!

Dzisiaj zrobiłam bardzo dużo, bo uprałam firany i je powiesiłam, odkurzyłam podłogi i je zmyłam, ugotowałam zupę i usmażyłam kotlety mielone, a także przyrządziłam mus z tuskawek.  Jak na Seniorkę, to dałam czadu! 😀

Na poniższym zdjęciu jestem cała ja, przed którą było tyle niewiadomych,  bo co jej życie przyniesie?

Ten chłopak po prawej zawsze mieszkał w tym samym mieście, a ja z rodzicami byłam napływowa i zamieszkałam tutaj w 1963 roku, kiedy miałam zaledwie 7 lat.

Czas tak skroił nasze losy, że się zbieły i ja i ten chłopak z fotografii ,  zamieszkaliśmy z rodzicami w tej samej klatce i tak powoli się poznawaliśmy, a apogeum było, gdy ukończyliśmy 15 lat i trafiła nas strzała amora.

Chodziliśmy do tej samej Szkoły Podstawowej i pojechaliśmy na wycieczkę do Poznania, a po tej wycieczce była nasza pierwsza randka.

Wracaliśmy z tego Poznania i wyglądaliśmy przez okno, a mnie do oka wpadł okruch.

Pomógł mi sie z tym uporać i tak spojrzałam na niego jednym okiem i się zakochałam!

Włóczyliśmy się na tych randkach prawie 4 lata i to ja pierwsza, w pewnym momencie go pocałowałam i choć byli inni, to tylko istniał dla mnie ten chłopak z fotografii.

Rodzimy się, rośniemy, dojrzewamy i nie wiadomo, co z czasem nas pcha w ramiona drugiej osoby. To się podobno nazywa miłość .  🙂

Nigdy więcej nie zakochałam się w innym mężczyźnie i bywało, że walczyłam jak lwica o swoje małżeństwo, bo było różnie , ale nie żałuję, gdyż oboje doszliśmy do punktu, że zawsze byliśmy dla siebie stworzeni.

Dzieciaki z jednej klatki!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Taka miłość się nie zdarza!

Znalezione obrazy dla zapytania brigitte macron

40 letnia kobieta została zaproszona na rozmowę przez rodziców 16 letniego chłopca i poproszono ją, aby przestała spotykać się z ich synem.

Wysłuchała pokornie i powiedziała, że niczego nie obiecuje i wyszła.

Brigitte Macron miała wówczas 40 lat, a jej uczeń zaledwie 16.

Była nauczycieką i wpadła w oko młodemu, zdolnemu chłopcu, którego intelekt znacznie przewyższał jego rówieśników i nagle wybuchła w obojgu wielka namiętność, tak jakby znali się od zawsze i stali się bratnimi duszami.

Ten chłopiec to Emmanuel Macron, który zakochał się w swojej nauczycielce bez pamięci.

Brygitte w tym czasie  miała już trójkę dzieci i męża wysoko postawionego w finansierze, a więc większość czasu poświęcała wychowaniu dzieci, ale kiedy wybuchła miłość, to doszło do rozwodu, kiedy Emmanuel w wieku 18 lat wyznał jej dozgonną miłość.

Nikt nie był w stanie ich rozdzielić, bo po prostu byli dla siebie stworzeni i mogli ze sobą rozmawiać godzinami o literaturze, książkach, poezji, malarstwie i muzyce.

Emmanuel wyjechał z rodzinnego miasta, aby dalej pobierać nauki, ale ich miłość przetrwała odległość i przez trzynaście lat spotykali się tylko w weekendy w Paryżu.

On zawsze jej mówił, że pewnego dnia przyjedzie po nią i wezmą ślub i tak też się stało.

Kiedy ten romans się wydał dopadł ich ostracyzm społeczny, a ją okrzyknięto pedofilką, bo ludziom nie mieściła się w głowie taka miłość.

Okrzyknięto ją jako zboczoną, która uwiodła niewinnego dzieciaka!

Dostawali masę listów i telefonów z obelgami, ale jakoś sobie z tym radzili, bo się po prostu kochali.

Od niej odwróciły się dzieci i rodzina.

Przestano ją zapraszać na rodzinne spotkania, a dzieci nie były w stanie wybaczyć jej tego, że doprowadziła do rozpadu związku z ich ojcem i ten stan trwał bardzo długo.

Emmanuel piął się po szczeblach kariery, a ona była przy nim przez 24 godziny na dobę.

Kiedy otrzymał tekę ministra, to ona organizowała obiady i kolacje zapraszając  na nie wszystkich, ważnych ludzi, których jej mąż powinien znać i tak krok po kroku wspierała go w kampanii na prezydenta.

Ciągle pracowała jako nauczycielka, ale kiedy mąż wygrał wybory postanowiła go wspierać i do dziś stoi przy jego boku i jako Pierwsza Dama musiała się odnaleźć w tej jakże ciężkiej roli.

Ma jedną zasadę, że podczas jakichkolwiek uroczystości nie ma prawa nikt jej narzucić, by stała w tle – za mężem i nikt nie ma prawa pokazywać ją na zdjęciach jako osobę drugoplanową.

Podczas prezydentury pokazała jeszcze bardziej, że jest kobietą intelgentną, wykształconą i silną, która stanęła przy mężu, kiedy zarzucono mu homoseksualizm, a ją okrzyknięto jako przykrywkę.

To był bardzo ciężki czas dla tych dwojga, ale  z tym sobie poradzili korzystając z pijarowców, którzy podpowiedzieli, co mają zrobić, aby przestano o nich plotkować.

Były okładki i wywiady w najważniejszej prasie francuskiej i jakoś udało się ludziom zejść z języków, a  dzieci jej wybaczyły, bo zrozumiały, że to wielka miłość jest.

Brygitte Macron mimo wieku wciąż jest piękną, szczupłą i długonogą kobietą i choć nie dała mężowi dzieci, to ich szczęście wciąż bije, choć niektórzy spekulują, że różnica wieku między nimi, to 34 lata!

Jest obserwowana pod kątem ubioru, fryzury, makijażu i stara się ubierać młodzieżowo, a czasami aż nadto, bo wciąż lubi krótkie sukienki i obcisłe spodnie pokazujące jej zgrabne nogi.

Analizowana jest jej twarz, czy majstrował przy niej chirurg i trzeba przyznać, że jeśli, to robi dobrą robotę, bo staje się jak wino – im starsza, tym piękniejsza.

Odnalzała się w pałacu i się nie nudzi.

Zaangażowała się w wiele akcji społecznych i jest blisko ludzi niepełnosprawnych, ale wciąż najbliżej jest przy swoim mężu.

Taka to historia i ciekawa jestem, co by ludzie mówili, gdyby to 40 letni mężczyzna związał się z 16 – latką?

Czy taka para też by musiała przejść takie piekło medialne?

Znalezione obrazy dla zapytania emmanuel macron

Znalezione obrazy dla zapytania młody macron

Podobny obraz

 

Młoda dupencja, a tyle kłopotów!

Znalezione obrazy dla zapytania izabela marcinkiewicz
Były Premier za rządów PiS zakochuje się bez pamięci w dużo młodszej od siebie kobiecie Izabeli, zwanej potocznie Izabell.
Poznali się w Londynie i od pierwszych chwil wiedzieli, że muszą resztę życia spędzić ze sobą.
Kazimierz Marcinkiewicz zostwia swoją, pierwszą żonę, chorą na raka piersi i chyba czwórkę dzieci i związuje się z Izabell w Londynie.
Ona w Londynie robi karierę biznesową, a on w banku zarabia niezłe pieniądze.
Ich miłość kwitła i cała Polska wiedziała, to wszystko z wywiadów, zdjęć paparazzi i okładek prasowych.
Pieniądze starczały na wystawne życie, wyjazdy zagraniczne i wczasy i tylko żyć i nie umierać.
Jednak bajka potoczyła się w inną stronę i w tym Londynie poszło coś nie tak i małżeństwo musiało wrócić do Warszawy i nagle wszystko się posypało.
Kaz zostawia Izabell, a ta w wyniku stresu i depresji ulega wypadkowi i doznaje urazu ręki, którą do dziś nosi w stelażu i cierpi na przeczulicę.
W związku ze swoim inwalidztwem upomniała się o alimenty od zdrajcy i sąd faktycznie zasądza od Kaza 5 tysięcy złotych miesięcznie, bo wywnioskował, że Kaz dobrze zarabia.
Ja tam nie jestem prawnikiem, ale zastanawiam się dlaczego Izabell nie starała się o rentę tak jak zwykły śmiertelnik,  ale chyba to jest logiczne, bo od państwa dostałaby zaledwie tysiąc złotych i te tysiące przyznane przez sąd robią różnicę.
Izabell napisała jedną ręką dwie książki i zdradziła wiele szczegółów z pożycia z Kazem, a między innymi, że na początku małżeństwa nie wychodzili wprost z łóżka, bo tak siebie pragnęli.
W tym czasie pierwsza żona Kaza nie udzieliła prasie ani jednego wywiadu, bo to kobieta inteligentna, a tymczasem Izabell na swoim fan – page bezustannie atakuje byłego męża i pisze takie androny, że ja na miejscu Kaza wytoczyłabym jej sprawę sądową za szkalowanie, gdyż wszelkie sporne sprawy powinno się załatwiać sądownie, a nie w mediach.
Izabell jest lekko stuknięta i to jest przestroga dla wszystkich, starszych panów, że takie miłości zwykle kończą się fiaskiem, a w wielu wypadkach katastrofą wizerunkową.
Kaz po rozstaniu zajął się sportem, co uwidacznia w Internecie, a modliszka zajęła się pisaniem na temat jak to ten facet jej nie płaci alimentów.
Powstała opera mydlana, ku przestrodze, że każdy romans ma swoje, dalsze dzieje w mediach.
Isabell pisze do Moniki Olejnik i do innych przedstawicieli życia politycznego i dziennikarzy, a wszystko po to, aby Kaza wsadzić do więzienia.
Kaz za wszelką cenę chce wrócić do polityki, ale Izabell nie robi mu dobrego pijaru!

list otwarty
Szanowna Pani Moniko Olejnik (Kropka nad i),
jakiś czas temu wypowiadała się Pani na temat Pana Kazimierza Marcinkiewicza:
„Pamiętam jak Kazimierz Marcinkiewicz cytował swojego syna, który miał mówić o politykach Platformy per „cieniasy”. Ciekawe, jak teraz mówi o swoim tacie. Panu Kaziowi dedykuję zaś piosenkę: „Był niepozorny, brzydki, chudy, wręcz nieudolny, w rozmowach nudny, w obejściu prosty, prawie bez zalet, gość domorosły, miał jeden talent…”
Autor: Monika Olejnik.
Również: „Panie premierze, niechże się pan zastanowi nad sobą. Niech pan spojrzy w lustro i zobaczy, kim pan jest naprawdę”.
Być może czas na merytoryczną konfrontację.
Jest Pani dziennikarką i Pani zawodem jest zadawać pytania, również te trudne i niewygodne dla rozmówcy/gościa – tym bardziej jeśli pytanie ociera się o ważny problem prawny i społeczny, a polityk reprezentuje społeczeństwo. Uprzejmie proszę o zadanie pytania panu Kazimierzowi Marcinkiewiczowi.
Jak on może i chce rozliczać innych z ich zachowań, krytykować ich, mówić o poszanowaniu prawa, gdy sam nie rozlicza się z własnych zobowiązań, nie przestrzega wyroku sądu (odnośnie alimentów), jest dłużnikiem alimentacyjnym. Dlaczego nie respektuje prawa? Kto jak kto, ale on?! były Premier?! Coś tu nie gra! Obywatele i wyborcy mają prawo wiedzieć! Komu i jaki przykład daje? Czy chce Pani (i dlaczego) kryć tego człowieka? czy jest Pani dziennikarką WSZYSTKICH obywateli, czy tylko Platformy obywatelskiej („cieniasów”)? Proszę i dziękuję.
fb://page/155449451181502
p.s można podać dalej

sodoma i gomora polityczna
Błagam dziennikarzy, aby pierwsze pytanie do Kaza Marcinkiewicza przy okazji kolejnego wywiadu było pytaniem o alimenty: czym dla niego jest wyrok sądu i prawo (dlaczego ich nie przestrzega?). Czy łamanie prawa uważa za sprawę osobistą. Co sam sądzi o zmianach w prawie alimentacyjnym i egzekucji zobowiązania alimentacyjnego. Co sądzi o tych, którzy nie płacą i ukrywają dochody? W końcu to sprawy publiczne, dotyczące milionów Polaków. Cisza z jego strony będzie wybitnie jednoznaczna i wymowna!
Czy nieprzestrzegający wyroku sądowego Pan Marcinkiewicz ma działać w strefie publicznej, bez konsekwencji, jako polityk lub ‚post-polityk’, który ma reprezentować polskie społeczeństwo i omawiać jego sprawy?! Ja podziękuję! Na to jednak wygląda, że w Polsce wszystkie chwyty są dozwolone. Sodoma i gomora?

I jak pisać poważnie o kimś niepoważnym?!
W przerwie od wystąpień publicznych zajmuje się Pan fizyką, tzn. swoją fizycznością, udostępniając hojnie ‚selfies’ na Instagramie, gdzie pręży Pan muskuły, wyciska ‚ostatnie poty’ na różnych sprzętach, ledwo widocznych, bo przysłonietych Pana ciałem.
Rozumiem, że kultywuje Pan hasło: Ja, Ja, Ja (w zastępstwie yes yes yes?)? Warto ładnie wyglądać, ale do płacenia alimentów nie ma takiej konieczności. Więc w przerwie od ćwiczeń i brylowania w TV, proszę Pana o wykonanie przelewu na kwotę 112 tyś (tyle jest Pan winien) i dokonywać kolejnych wpłat terminowo. Teraz można płacić również telefonicznie przez aplikacje bankowe (np. przed wejściem na wizję, w przebieralni na siłowni, basenie,na lotnisku itd.).

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

 

Zakochani!

Pisarza – Pana Andrzeja Rodana poznałam na fejsbukowych ścieżkach bodajże 8 lat temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z Facebookiem.

Andrzej Rodan jest pisarzem i napisał ponad 50 książek, a można się zapoznać z Jego twórczością tutaj:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Rodan

Andrzej Rodan (ur. 14 stycznia 1945 w Łodzi[1]) – polski pisarz, publicysta, filozof, z wykształcenia historyk kultury.

Pan Andrzej ma wielkie grono znajomych i często na Jego profilu odbywają się ciekawe dyskusje, w których i ja biorę udział i zawsze dobrze się bawię, bo zaglądają na Jego profil naprawdę ciekawi ludzie, którzy wyrażają swoje zdanie na zajawkę Pisarza.

Kto będzie chciał bliżej poznać uznanego pisarza, to niechaj poszpera w sieci, a może nawet zakupi jakiś Jego tytuł, bo Andrzej Rodan pisze ciekawie i w punkt, za co był nieraz krytykowany.

Ale ja nie o tym chciałam.

Andrzej Rodan zamieścił na swojej Osi Czasu zdjęcie ze swoją ukochaną Bogumiłą Pawłowską – Lewandowską – Rodan – wyśmienitą śpiewaczką i piękną blondynką.

Poznali się i pobrali, choć oboje są już niemłodzi, ale za to wciąż piękni.

Moje serce zawsze się cieszy, kiedy ludzie się zakochują w sobie niezależnie od wieku i takim związkom życzę szczęścia na tej ostatniej prostej.

Ja z moim Mężem jesteśmy razem zaraz 43 lata i doskonale wiem o tym, że życie we dwoje jest lepsze, bo ma się chociaż do kogo odezwać i planować następny rok we dwoje.

Dlatego zawsze kibicuję ludziom, którzy chcą się razem zestarzeć i być ze sobą na dobre i złe – tak do końca.

Mamy więc parę, która się w sobie zakochała, a spotkali się piękni ludzie z apetytem na życie.

On wciąż pisze, a Ona śpiewa i tak się te artystyczne dusze dopełniają!

Andrzej Rodan właśnie wydał książkę pt. „Historia Głupoty w Polsce”, w której nie oszczędza obecnej władzy.

Nagrywa też filmiki na yt, w których analizuje najciekwasze postaci z tego nierządu i  robi to po mistrzowsku i ze smakiem.

Zawsze kiedy widzę takich zakochanych, to sobie śpiewam cichutko piosenkę, że piękna miłość między nami – tak delikatna jak aksamit! 🙂

 

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Obraz może zawierać: 2 osoby, w tym Andrzej Rodan, ludzie stoją

 

Nie wierz nigdy mężczyźnie – dobrą radę ci dam!

Znalezione obrazy dla zapytania seniorzy zakochani

W małym miasteczku pojawiła się nowa para, choć już niemłoda.

Spacerują  sobie razem, trzymając się za ręce i ludzie mówią, że dobrze, iż się spotkali, bo oboje są po życiowych przejściach i na stare lata należy im się odrobina szczęścia.

Ona zazwyczaj trzyma go pod pachą i widać, że  jest ogromnie zakochana, a i u niego widać błysk w oku.

Robią razem zakupy i można wnioskować, że razem ze sobą zamieszkali i chcą jeszcze zaznać na starość odrobinę miłości i ludzie im kibicują oczywiście, gdyż w małych miasteczka ukryć się nic nie da!

Ona wyszła za mąż bardzo młodo, bo zakochała się w mężczyźnie sporo od siebie starszym i to jej imponowało.

Z tego związku urodziło się dwoje dzieci i wychowanie spadło tylko na nią, bo męża miała pracowitego, ale i trunkowego.

Pił, choć nie zaniedbywał pracy i mając własny interes mógł pić, bo nikt go nie kontrolował.

Ona nie pracowała, bo wiodło im się znakomicie i zajmowała się przeważnie domem i dziećmi.

Kiedy dzieci podrosły, to ich ojciec zmarł w końcu z tego przepica, a interes wziął w swoje ręce dorosły syn, a ona prowadziła domową księgowość i tak było przez parę lat.

Teraz o nim:

On ożenił się bardzo wcześnie z piękną kobietą i zamieszkali w niewielkim domu z ogrodem.

Żona urodziła mu czterech synów, bardzo udanych i wszystkie te ciąże nie odebrały jej urody, tak jakby była stworzona do rodzenia, bo zachowała urodę i piękną figurę.

Wyszła za przystojnego mężczynę i wiedziała, że kobietom się jej mąż podoba, ale była o niego spokojna, gdyż pracował na rodzinę i co niedzielę  szli z dziećmi do kościoła.

Jej mąż często upominał swoich kolegów zdradzających swoje żony, argumentując, że można żyć z jedną kobietą i można być szczęśliwym.

W wolnych chwilach oboje zajmowali się ogrodem, a to było bardzo dobre dla ich dzieci, bo miały zawsze świeże warzywa i owoce, a więc małżeństwo idealne.

Ich synowie byli wszyscy niesamowicie utalentowani i świetnie się uczyli, co cieszyło rodziców.

Jeden z synów kształcił się muzycznie, drugi w kierunku komputerów, trzeci był świetnym polonistą, a czwarty kształcił się w kierunku reżyserii.

Pewnego dnia ktoś jej powiedział, że jej ukochany mąż ją zdradza.

Miał ku temu okazję, bo jako kierowca znalazł sobie cycatą blondynę w innym mieście i się w niej kompletnie zatracił, myśląc oczywiście, że to się nigdy nie wyda.

Wydało się i jego żona zrobiła rachunek w aktach notarialnych i wywaliła go z domu na zbity pysk, bo to silna kobieta była.

Nie płakała, a szybko się pozbierała i wzięła sprawy w swoje ręce i facet został z ręką w nocniku, a i blondynie się szybko znudził i został kompletnie sam.

Latami pomieszkiwał u swojego ojca, który mieszkał w ciasnej kawalerce, a pracę podjął na tirach i jeżdził po całej Europie – opuszczony i samotny.

Poderwał więc wdowę, która przyjęła go pod własny dach i można by mniemać, że ci dwoje odnaleźli swoje szczęście na starość, ale tak nie jest do końca.

Wdowa pewnie nie wie, co jej ukochany opowiada swoim kolegom, a opowiada w szczegółach, że wdowa dawno nie miała faceta i jest spragniona i się nieźle bzyka!

Taki z niego jest drań, który nic nie zrozumiał ze swojej, życiowej porażki!

„Biały pałac” – moje kino!

 

Czasami trzeba wyłączyć wiadomości wszelakie i uciec od polityki, bo mamy tak wredne czasy w polityce, że można dostać kręćka i w końcu się załamać, co te typy niedouczone, mściwe robią z naszą Polską!

Jest jednak światełko w tunelu bo:

„Łapiński – doradca Adriana, po prostu wziął i przetarł lustro przy goleniu i spojrzał sobie głęboko w oczęta i stwierdził, że już nie będzie tłumaczył bzdur prezydenta!”.

Czyli szczury uciekają z tonącego okrętu i fajnie jest!

Uciekłam więc do kina i wybrałam dla siebie film bardzo stary, ale bardzo dobry i cieszę się, że zdecydowałam się na to kino!

Film został zrealizowany w 1990 roku i nosi tytuł „Biały pałac”, w którym zagrała niesamowita Susan Saradon i piękny, młody – James Spander.

Ona 44 letnia kobieta, wciąż piękna jest zwykłą kelnerką i sprzedaje burgery i jest po przejściach, kiedy umiera jej syn.

On 26 letni mężczyzna, powabny i przystojny jest pracownikiem elitarnej agencji reklamowej, też po przejściach, gdyż w wypadku samochodowym ginie jego młoda żona.

Spotykają się przypadkiem w barze, do którego oboje, ale osobno przyszli wypić drinka na rozluźnienie.

Dzieje się tak, że to ona go podrywa i od pierwszych chwil ich spotkania zaczyna iskrzyć, mimo różnicy wieku.

Tego samego wieczora lądują w łóżku i kamera pokazuje ich wysmakowany seks nie za długo i nie za krótko, a Saradon w tych kadrach wypadła znakomicie.

On biega do niej w każdej, wolnej chwili i zaczyna się poważny romas, między starszą kobietą, a młodszym mężczyną i w pewnym momencie, to ona stwierdza, że z powodu różnicy wieku nie ma sensu ciągnąć tego dalej.

Ona zwalnia się z pracy, pakuje swoje rzeczy i jedzie w nieznane prosząc, aby jej nie szukał, a ja na tym zakończę, bo jaki jest koniec tego filmu, to zachęcam do jego obejrzenia.

Ja się zryczałam, bo napiszę tylko, że taka miłość ma rację bytu bez względu na opinię publiczną!

W swoim środowisku znam kilka takich par, w których kobieta jest starsza od mężczyny i mają się całkiem dobrze, bo przezwyciężyli wszelkie plotki i nagany i to jest piękne!

 

Znalezione obrazy dla zapytania biay pałac film

Podobny obraz