Archiwa tagu: miłość

Zakochani!

Pisarza – Pana Andrzeja Rodana poznałam na fejsbukowych ścieżkach bodajże 8 lat temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z Facebookiem.

Andrzej Rodan jest pisarzem i napisał ponad 50 książek, a można się zapoznać z Jego twórczością tutaj:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Rodan

Andrzej Rodan (ur. 14 stycznia 1945 w Łodzi[1]) – polski pisarz, publicysta, filozof, z wykształcenia historyk kultury.

Pan Andrzej ma wielkie grono znajomych i często na Jego profilu odbywają się ciekawe dyskusje, w których i ja biorę udział i zawsze dobrze się bawię, bo zaglądają na Jego profil naprawdę ciekawi ludzie, którzy wyrażają swoje zdanie na zajawkę Pisarza.

Kto będzie chciał bliżej poznać uznanego pisarza, to niechaj poszpera w sieci, a może nawet zakupi jakiś Jego tytuł, bo Andrzej Rodan pisze ciekawie i w punkt, za co był nieraz krytykowany.

Ale ja nie o tym chciałam.

Andrzej Rodan zamieścił na swojej Osi Czasu zdjęcie ze swoją ukochaną Bogumiłą Pawłowską – Lewandowską – Rodan – wyśmienitą śpiewaczką i piękną blondynką.

Poznali się i pobrali, choć oboje są już niemłodzi, ale za to wciąż piękni.

Moje serce zawsze się cieszy, kiedy ludzie się zakochują w sobie niezależnie od wieku i takim związkom życzę szczęścia na tej ostatniej prostej.

Ja z moim Mężem jesteśmy razem zaraz 43 lata i doskonale wiem o tym, że życie we dwoje jest lepsze, bo ma się chociaż do kogo odezwać i planować następny rok we dwoje.

Dlatego zawsze kibicuję ludziom, którzy chcą się razem zestarzeć i być ze sobą na dobre i złe – tak do końca.

Mamy więc parę, która się w sobie zakochała, a spotkali się piękni ludzie z apetytem na życie.

On wciąż pisze, a Ona śpiewa i tak się te artystyczne dusze dopełniają!

Andrzej Rodan właśnie wydał książkę pt. „Historia Głupoty w Polsce”, w której nie oszczędza obecnej władzy.

Nagrywa też filmiki na yt, w których analizuje najciekwasze postaci z tego nierządu i  robi to po mistrzowsku i ze smakiem.

Zawsze kiedy widzę takich zakochanych, to sobie śpiewam cichutko piosenkę, że piękna miłość między nami – tak delikatna jak aksamit! 🙂

 

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Obraz może zawierać: 2 osoby, w tym Andrzej Rodan, ludzie stoją

 

Reklamy

Nie wierz nigdy mężczyźnie – dobrą radę ci dam!

Znalezione obrazy dla zapytania seniorzy zakochani

W małym miasteczku pojawiła się nowa para, choć już niemłoda.

Spacerują  sobie razem, trzymając się za ręce i ludzie mówią, że dobrze, iż się spotkali, bo oboje są po życiowych przejściach i na stare lata należy im się odrobina szczęścia.

Ona zazwyczaj trzyma go pod pachą i widać, że  jest ogromnie zakochana, a i u niego widać błysk w oku.

Robią razem zakupy i można wnioskować, że razem ze sobą zamieszkali i chcą jeszcze zaznać na starość odrobinę miłości i ludzie im kibicują oczywiście, gdyż w małych miasteczka ukryć się nic nie da!

Ona wyszła za mąż bardzo młodo, bo zakochała się w mężczyźnie sporo od siebie starszym i to jej imponowało.

Z tego związku urodziło się dwoje dzieci i wychowanie spadło tylko na nią, bo męża miała pracowitego, ale i trunkowego.

Pił, choć nie zaniedbywał pracy i mając własny interes mógł pić, bo nikt go nie kontrolował.

Ona nie pracowała, bo wiodło im się znakomicie i zajmowała się przeważnie domem i dziećmi.

Kiedy dzieci podrosły, to ich ojciec zmarł w końcu z tego przepica, a interes wziął w swoje ręce dorosły syn, a ona prowadziła domową księgowość i tak było przez parę lat.

Teraz o nim:

On ożenił się bardzo wcześnie z piękną kobietą i zamieszkali w niewielkim domu z ogrodem.

Żona urodziła mu czterech synów, bardzo udanych i wszystkie te ciąże nie odebrały jej urody, tak jakby była stworzona do rodzenia, bo zachowała urodę i piękną figurę.

Wyszła za przystojnego mężczynę i wiedziała, że kobietom się jej mąż podoba, ale była o niego spokojna, gdyż pracował na rodzinę i co niedzielę  szli z dziećmi do kościoła.

Jej mąż często upominał swoich kolegów zdradzających swoje żony, argumentując, że można żyć z jedną kobietą i można być szczęśliwym.

W wolnych chwilach oboje zajmowali się ogrodem, a to było bardzo dobre dla ich dzieci, bo miały zawsze świeże warzywa i owoce, a więc małżeństwo idealne.

Ich synowie byli wszyscy niesamowicie utalentowani i świetnie się uczyli, co cieszyło rodziców.

Jeden z synów kształcił się muzycznie, drugi w kierunku komputerów, trzeci był świetnym polonistą, a czwarty kształcił się w kierunku reżyserii.

Pewnego dnia ktoś jej powiedział, że jej ukochany mąż ją zdradza.

Miał ku temu okazję, bo jako kierowca znalazł sobie cycatą blondynę w innym mieście i się w niej kompletnie zatracił, myśląc oczywiście, że to się nigdy nie wyda.

Wydało się i jego żona zrobiła rachunek w aktach notarialnych i wywaliła go z domu na zbity pysk, bo to silna kobieta była.

Nie płakała, a szybko się pozbierała i wzięła sprawy w swoje ręce i facet został z ręką w nocniku, a i blondynie się szybko znudził i został kompletnie sam.

Latami pomieszkiwał u swojego ojca, który mieszkał w ciasnej kawalerce, a pracę podjął na tirach i jeżdził po całej Europie – opuszczony i samotny.

Poderwał więc wdowę, która przyjęła go pod własny dach i można by mniemać, że ci dwoje odnaleźli swoje szczęście na starość, ale tak nie jest do końca.

Wdowa pewnie nie wie, co jej ukochany opowiada swoim kolegom, a opowiada w szczegółach, że wdowa dawno nie miała faceta i jest spragniona i się nieźle bzyka!

Taki z niego jest drań, który nic nie zrozumiał ze swojej, życiowej porażki!

„Biały pałac” – moje kino!

 

Czasami trzeba wyłączyć wiadomości wszelakie i uciec od polityki, bo mamy tak wredne czasy w polityce, że można dostać kręćka i w końcu się załamać, co te typy niedouczone, mściwe robią z naszą Polską!

Jest jednak światełko w tunelu bo:

„Łapiński – doradca Adriana, po prostu wziął i przetarł lustro przy goleniu i spojrzał sobie głęboko w oczęta i stwierdził, że już nie będzie tłumaczył bzdur prezydenta!”.

Czyli szczury uciekają z tonącego okrętu i fajnie jest!

Uciekłam więc do kina i wybrałam dla siebie film bardzo stary, ale bardzo dobry i cieszę się, że zdecydowałam się na to kino!

Film został zrealizowany w 1990 roku i nosi tytuł „Biały pałac”, w którym zagrała niesamowita Susan Saradon i piękny, młody – James Spander.

Ona 44 letnia kobieta, wciąż piękna jest zwykłą kelnerką i sprzedaje burgery i jest po przejściach, kiedy umiera jej syn.

On 26 letni mężczyzna, powabny i przystojny jest pracownikiem elitarnej agencji reklamowej, też po przejściach, gdyż w wypadku samochodowym ginie jego młoda żona.

Spotykają się przypadkiem w barze, do którego oboje, ale osobno przyszli wypić drinka na rozluźnienie.

Dzieje się tak, że to ona go podrywa i od pierwszych chwil ich spotkania zaczyna iskrzyć, mimo różnicy wieku.

Tego samego wieczora lądują w łóżku i kamera pokazuje ich wysmakowany seks nie za długo i nie za krótko, a Saradon w tych kadrach wypadła znakomicie.

On biega do niej w każdej, wolnej chwili i zaczyna się poważny romas, między starszą kobietą, a młodszym mężczyną i w pewnym momencie, to ona stwierdza, że z powodu różnicy wieku nie ma sensu ciągnąć tego dalej.

Ona zwalnia się z pracy, pakuje swoje rzeczy i jedzie w nieznane prosząc, aby jej nie szukał, a ja na tym zakończę, bo jaki jest koniec tego filmu, to zachęcam do jego obejrzenia.

Ja się zryczałam, bo napiszę tylko, że taka miłość ma rację bytu bez względu na opinię publiczną!

W swoim środowisku znam kilka takich par, w których kobieta jest starsza od mężczyny i mają się całkiem dobrze, bo przezwyciężyli wszelkie plotki i nagany i to jest piękne!

 

Znalezione obrazy dla zapytania biay pałac film

Podobny obraz

Liczą się drobne, malutkie gesty!

Podobny obraz

Mąż wrócił z kilkugodzinnej delegacji i od progu mi mówi, że coś dla mnie kupił.

Ucieszyłam się, a jakże i rozglądłam się za jakąś torebką, pakunkiem, a tu nic z tego!

Wyjął ze swojej saszetki swój portfel i wyjął z niego malutką, złotą wsuwkę z kwiatkiem z małymi diamencikami – oczywiście sztucznymi.

Od jakiegoś czasu próbuję zapuścić włosy do długości, lekko za ucho i chcę by grzywka zrównała się i poszła właśnie lekko za ucho.

Od jakiegoś czasu, kiedy coś robiłam, to ta grzywka właziła mi w oczy i spinałam ją zwykłą wsuwką i to Mąż zauważył. Oznajmił mi, że kupi mi ładniejszą, ale ja o tym zapomniałam.

Taki malutki gest z Jego strony ucieszył mnie bardzo, a kiedy sam mi tą nową wsuwką zapiął grzywkę, to pojawił się między nami gest miłości i zrobiło się tak bardzo miło.

Zawsze miałam nadzieję, że po życiowych zawirowaniach w naszym małżeńskim życiu, to na stare lata zmądrzejemy na tyle, że będziemy chcieli się ze sobą zestarzeć i zdaje się, że jesteśmy już na 100% na tym etapie, a rozłączy nas tylko śmierć!

Jesteśmy ze sobą już 42 lata i wcale nie ma między nami nudy, a wręcz odwrotnie, bo mamy sobie coraz więcej do powiedzenia i ostatnio Mąż mi oznajmił, że bardzo żałuje, że w pewnym okresie swojego życia popełnił tyle głupstw i za to mnie przeprosił. Tak sam z siebie, bo ja nie wracam w rozmowach do przykrych chwil.

Staram się żyć chwilą obecną i nie rozdrapuję ran, bo uważam, że ważniejsze są te nasze, dobre chwile teraz.

Mąż wciąż pracuje, mimo, że jest już na emeryturze i choć z tego powodu jestem często sama, to nie przeszkadzam, nie marudzę, bo wiem ile ta praca dla Niego znaczy.

Oprócz pracy jest w zarządzie naszej wspólnoty mieszkaniowej i jeśli coś jest nie tak, to zawsze pomoże, naprawi, zorganizuje i tak mamy nowy stojak na rowery i blokowy kosz na śmieci.

Sadzi nowe drzewa i dba o nasze obejście i co najważniejsze ludzie Go lubią!

A ja co mu daję od siebie? Jestem przy Nim i spełniam Jego zachcianki kulinarne i ostatnio dość często gotuję mu budyń, bo jak dziecko się dopomina i twierdzi, że tylko ja taki dobry gotuję, choć to jest proste jak drut.

Staram się aby codziennie miał świeży obiad i dogadzam, bo mam motywację, że On jest dobry dla mnie!

Ja zajmuję się domem, choć mam takie ułatwienie, że to Mąż robi wszystkie zakupy i o co tylko  poproszę, to zaraz mam produkty w domu i mogę spełniać się kulinarnie.

Mąż wie, że piszę bloga, ale go nie czyta i może i dobrze.

Miałam fazę, że chciałam bloga zamknąć, bo hejterka nie dawała mi żyć, ale się sprzeciwił temu, abym się nie poddała i nie pokazała swojej niemocy – prosił bym pisała dalej, bo wie, że sprawia mi to radość.

Dziękuję mu za wiele, bo za to, że stać jest nas prawie na wszystko, a najważniejsze, że stać nas jest na godne życie na emeryturze i na leki i nie musimy wybierać między jedzeniem, a medycyną.

Na razie nie rozmawiamy za często o odchodzeniu i śmierci, która nas rozłączy, ale oboje w sobie wyczuwamy – strach przed rozstaniem, ale ja chyba bardziej, bo ja chyba kocham Go bardziej, kiedy Mąż mówi, że mnie kocha taką, jaką niedoskonałą jestem!

Może nie wytrzymam w zapuszczaniu włosów i w cholerę obetnę je na krótko, ale wsuwkę przechowam w pudełeczku z biżuterią.

 

Do zakochania jeden krok!

Znalezione obrazy dla zapytania zakochani

Lubię czytać poezję i mam w ulubionych takiego bloga, na którym autorka zamieszcza od kilku lat, tylko wiersze.

Przeczytałam chyba wszystkie z tego bloga i ciekawa jestem codziennie, co nowego na blogu zamieściła.

Dziś przeczytałam zamieszczony tekst piosenki z repertuaru Urszuli Sipińskiej mówiący o szkolenej, niespełnionej miłości.

Obliczyłam ile lat jestem z moim Mężem i wyszło z wyliczenia, że 47 lat.

Chodziliśmy do tej samej podstawówki, tylko do innych klas i odbyła się szkolna zabawa, bodajże pod koniec 7 klasy!

Orkiestra zagrała kawałek i o dziwo to ja Jego poprosiłam do tańca, bo już miałam na Niego oko i żadni koledzy z klasy mi urodą nie imponowali.

Uciekł na schody i powiedział, że nie umie tańczyć, ale byłam nieustępliwa.

Na drugi dzień umówiliśmy się na pierwszą randkę i tak już zostało.

Chodziliśmy ze sobą prawie 4 lata, a potem się pobraliśmy, choć byliśmy bardzo młodzi i niedojrzali.

Piszę o tym dlatego, aby Was zapytać, czy przeżywaliście takie miłości szkolne, które mimo strzały Amora nigdy nie zostały sfinalizowane, bo może to były miłości platoniczne, iż druga osoba nie miała pojęcia o tym uczuciu.

Może tę miłość coś przerwało – jakieś zdarzenie losowe i dlatego nie mogliście być razem, a mimo to do dzisiaj macie uczucie, że wszystko w Waszym życiu, potoczyło by się inaczej, jeśli ta osoba była z Wami już na całe życie.

W styczniu minie nam 44 lata naszego pożycia i naprawdę nigdy w swoim życiu żaden mężczyzna mi się więcej nie spodobał!

W naszym małżeństwie zdarzyły się kataklizmy i byliśmy nie raz od rozstania, a mimo to wciąż trwamy razem i na stare lata jesteśmy jeszcze bardziej – jak nigdy do siebie przwiązani i nie jest to przyzwyczajenie, a wciąż się tli ta iskra i niech tak będzie do końca.

Miłość ze szkolnych lat

Przychodziłeś co dzień,
grałeś w szachy z moim Bratem.
Potrafiłeś godzinami z Nim grać – nie widząc mnie…
Przychodziłeś co dzień.

W naszym domu wisiał Twój płaszcz.
Nie mówiłeś nic, że kochasz mnie…
Milczałam też…
Dlaczego milczeliśmy tak???!!!

A teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam złych nocy strach.
Żabą mnie straszyłeś…
A teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych dni!
Ty do mnie nie możesz przyjść…

Dokąd chodzisz co dzień?
W czyim domu wisi Twój szary płaszcz?
Czy Ty jeszcze lubisz w szachy grać – ciekawi mnie…
Dokąd chodzisz co dzień?

Komu dajesz Twoją wierną twarz?
Gdzie, Kochany, teraz możesz być?
Czy wszystko masz?
A może zacząłeś już pić?!

Teraz za późno jest już!
Nie znaliśmy słów, przepadła gdzieś nam
ta miłość ze szkolnych lat…
Pamiętam zielony sad.
Żabą mnie straszyłeś…
Teraz, choć tyle znam słów,
za późno jest już, za późno jest już,
za późno do tamtych lat!
Choć został w zeszycie kwiat…

Z repertuaru Urszuli Sipińskiej

Wybranek na całe życie!

Znalezione obrazy dla zapytania chłopak łobuz

 

  • Najdroższa pani Heleno, czy chce pani być moją?
  • To zależy od tego, czy zawsze pan będzie mi posłuszny.
  • Zawsze i wszędzie.
  • I pozwoli pan mieszkać przy nas i mojej matce?
  • Ależ naturalnie, droga pani!
  • Nie będzie pan grał w karty, pił trunków, palił tytoniu i spoglądał na ładne kobietki?
  • Nigdy, przenigdy.
  • I nie będzie pan nigdy przychodził po 10-tej do domu?
  • Niech Bóg mnie zachowa.
  • No to ja pana przepraszam ale takiego safanduły nie zniosłabym w domu. Do widzenia panu!

Wkleiłam taki żarcik, bo coraz częściej słyszę, że kobietom bardziej podobają się mężczyźni przebojowi, odważni, tacy trochę łobuzy.

Sama zakochałam się lata temu w takim właśnie chłopcu, który imponował wielu dziewczynom i błyszczał – taki trochę nie wychowany, ale z ułańską fantazją.

Zresztą przez lata nic, a nic się nie zmienił i wciąż ma w sobie taki powab i błysk w oku.

Kiedy spokojni chłopcy w szkole prosili mnie to tańca na szkolnej zabawie, to byłym nimi znudzona i kompletnie mnie nie poiągali, a więc nie tworzyła się żadna chemia.

Ciekawa jestem jakich mężczyzn wolałyście drogie Panie i jacy Was porywali oraz jak potoczyło się życie przy boku wybranka?

Miłość na stare lata!

View this post on Instagram

Queen is THE only one 👸🏼

A post shared by LovelyTornadoOfChaos&Rainbows (@dodaqueen) on

Kiedy wchodzimy w dorosłe życie – w pewnym momencie znajdujemy swoją, drugą połowę, z którą chcemy spędzić resztę życia.

Jak to leciało?

Zakochaliśmy się z Mężem w wieku 16 lat – tak wiem, że byliśmy obrzydliwymi smarkaczami.

Chodziliśmy ze sobą aż cztery lata i w zasadzie nie poznaliśmy się do końca, bo smarkacze nie myślały jeszcze o życiu poważnie.

Takie tam chodzenie po parkowych alejkach nad jeziorem, ławka w parku nasza i tylko nasza i pierwsze muśnięcia, pocałunki delikatne.

W pewnym momencie puściły hamulce i pstryk – zaszłam w ciążę w wieku 20 lat!

Oboje byliśmy poranieni, bo nasi rodzice nie do końca się ze sobą zgadzali i w domach były awantury.

Może dlatego chcieliśmy szybko z domu wyfrunąć i stworzyć zgodny i kochający się związek.

Podobno młode pary przez pierwszy rok nie wychodzą z łóżka nie mogąc się sobą nasycić i w tym czasie płodzą swoje pierwsze dziecko, a u nas było trochę inaczej.

Po ślubie Mąż poszedł odbyć obowiązkową służbę wojskową, a ja pracowałam i wychowywałam naszą pierworodną.

Dawałam radę, ale czekałam dwa lata na powrót Męża, a kiedy wrócił podjął automatycznie pracę i mijaliśmy się w drzwiach.

Mijały lata i pojawiła się druga Córka i tak jakoś z Mężem nie mieliśmy okazji się poznać – tak szczerze i do końca.

Tworzyliśmy rodzinę, ale pęd życia sprawił, że żyliśmy razem, a jednak trochę obok.

Przez moje małżeństwo przeszło nie jedno tsunami. Wiele razy zmiatało moją rodzinę z powierzchni i nie raz musiałam się podnosić i dokonywać wyboru, czy dalej tak chcę żyć, bo może lepiej to skończyć i odejść!

Nikt w tych okresach z rodziny nie wyciągnął do mnie pomocnej dłoni i wszyscy schowali głowy w piasek jak strusie!

Pomogła mi trzy miesięczna psychoterapia, na której zdałam sobie sprawę, że warto walczyć o rodzinę i wybaczyć.

Jesteśmy już 43 lata wciąż razem i dopiero teraz czuję, że zawsze byłam kochana, a on błądził.

Dopiero teraz, tak naprawdę siebie poznajemy i szanujemy się w końcu!

Jaka jestem, taka jestem!

Co przeżyłam, to przeżyłam, ale na stare lata jestem traktowana jak księżniczka.

Przeszłam przez piekło, ale wiem, że postąpiłam słusznie wybaczając i dziś szukałam artykułu w temacie miłości na starość i znalazłam perełkę na pewnym blogu.

Żródło podaję na końcu wpisu!

 

Miłość na starość

Nim doszło u nas do zaręczyn, bardzo długo rozmawialiśmy o związku. O tym jak wyobrażamy sobie małżeństwo teraz i na starość, o tym, że nie chcemy rozwodu, więc decyzja o małżeństwie musi być naprawdę przemyślana. Pewnego razu leżąc koło siebie, poczuliśmy, że tak – jesteśmy na ten smród gotowi… .

Stary człowiek i małżeństwo

Wiecie, byłam dzisiaj u sąsiadki mojej babci odebrać klucze. Sąsiadka jest tuż przed 90-tką i ma starszego od siebie męża. Powiem Wam – nie wiedziałam co czuć i jak się zachować.
Kobiecie było bardzo ciężko psychicznie. Jest przygłucha, więc nie rozmawia z ludźmi przez telefon. Odkąd babcia wyjechała, sąsiadka jest sama i nie ma z kim porozmawiać. Jak to określiła “nie mam do kogo otworzyć ust”, dlatego widząc mnie, postanowiła wylać wszystkie swoje ciężary. Powiedziała:

Nie mam siły. Mąż leży całe dnie w łóżku, nie rusza się, muszę go umyć bo zrobił kupę. Nie wiem jak się za to zabrać. Nie mam siły. Niedawno spadł z wersalki. Próbowałam go podnieść, ale nie dałam rady. Od tamtej pory tak mnie boli kręgosłup… . Ledwo się poruszam. Mąż umiera, wie Pani? – powiedziała szeptem. Tak jakby mąż w drugim pokoju miał tego nie słyszeć. Ja ledwo to usłyszałam. – Jest mi tak cieżko psychicznie. Wczoraj syn nas odwiedził. Ale on ma swoje życie, swoją rodzinę – przecież nie będzie u nas codziennie by pomagać. A ja nie wiem co robić. Nie mam już siły. Tak mi brakuje pani babci. Zawsze mogłam się jej wygadać. Chociaż na chwilę oderwać się od tego. W domu jest taki bałagan – nie mam siły sprzątać. I mąż… .

Któregoś razu leżeliśmy z Dawidem na łóżku i powiedziałam do niego:
– Wiesz co, gdybyś miał wypadek i od dziś miał byś jeździć na wózku – nie zostawiłabym Cię. 
– Ja Ciebie też nie – odpowiedział mi.

I wiecie co? Niedługo po tym zaręczyliśmy się. My wiemy, za dobrze wiemy, z czym wiąże się niepełnosprawność. Doskonale wiedzieliśmy co sobie mówimy.

 

Na naukach przedmałżeńskich słuchamy jak wychowywać dziecko, jak okazywać sobie miłość, czym się różni kobieta od mężczyzny, itd. To wszystko ma nas niby przygotować do małżeństwa. Ale nic tak Cię do niego nie przygotuje, nic tak nie wpłynie na Twoje myślenie o ślubie i małżeństwie i nie rozwieje Twoich wątpliwości co do ślubu jak to jedno pytanie – Czy byłabyś w stanie codziennie podcierać obsraną dupę swojego męża? Jak Ty byś się czuła, gdybyś codziennie musiała patrzeć, jak Twój mąż ściąga Ci pampersa, bierze miskę i myje Twój obsrany tyłek?

Tak właśnie wygląda miłość na starość – patrzenie jak codziennie tracisz tego swojego ukochanego męża, kawałek po kawałku i codzienne babranie się w jego odchodach. A później przed snem całujesz go. Bo Kochasz – najmocniej na świecie. I wciąż cieszysz się z każdego dnia, że jeszcze jest.

 

Powiem Wam, że małżeństwo jest fajne. Naprawdę jest fajne! Ale tylko wtedy, kiedy kochacie się tak mocno, na tyle mocno, by kochać się do ostatnich dni – wiedząc, jak te ostatnie dni będą wyglądać.

http://mynaswoim.pl/milosc-na-starosc/

Strzała Amora!

Pamiętam jak dziś, kiedy dziabnęła mnie z impetem strzała Amora.

Miałam 16 lat i kiedy wracałam z innymi nastolatkami z wycieczki do Poznania, zwróciłam swoją uwagę na obok mnie stojącego w korytarzu pociągu chłopca, który miał lat 17.

Mieszkaliśmy w tym samym bloku, ale nie zwracałam na niego większej uwagi, bo wydawał mi się łobuzowaty.

A tego dnia, w tym pociągu zauważyłam go i od razu pokochałam.

Pamiętam pierwsze randki, pierwszy pocałunek i tak dalej i tak jesteśmy ze sobą już 42 lata.

Naprawdę było często ciężko, bo na noże i czasami zmierzało to nasze małżeństwo do rozwodu, ale pokonaliśmy to jakoś wspólnie i wciąż się kochamy i wciąż nie możemy bez siebie żyć!

Na swojej drodze życiowej spotkałam wielu mężczyzn, bo choćby w pracy, ale nigdy już w swoim życiu nie poczułam tego, jak za pierwszym razem – nigdy!

Kumplowałam się z wieloma mężczynami i świetnie się z nimi dogadywałam, ale żaden tak mnie nie zauroczył i nie porwał.

Dlaczego o tym piszę?

Wiele kobiet tkwi w nieudanych związkach i są w nich nieszczęśliwe, a trwają w nich, bo najważniejsze są dla nich dzieci i stabilność przy dość już nudnym mężu.

Trwają, bo tak wypada, aby nikogo nie zranić i te kobiety już nigdy nie dopadł Amor, bo tak się w życiu zdarza!

Zabija je ta rutyna i marzą w głębi o wielkiej miłości, ale ona się nie zjawia, a więc gorzknieją i zamykają się w sobie i wypełniają swoje obowiązki.

Wiele kobiet tkwi w takich związach, bo szanują swojego partnera i się z nim tylko przyjażnią, bo miłość gdzieś odeszła. Nastała rutyna i bezpieczne życie z kimś, kto je docenia i szanuje, ale nie ma już motyli w brzuchu.

Obejrzałam dziś po raz trzeci w swoim życiu film – chyba najlepszy z filmów pt. „Co się wydarzyło  w Madison County” ze świetną obsadą – wprost rewelacyjną, bo z Clint Eastwood i Meryl Streep.

Własnie jest to takie kino, które zmusza do myślenia, bo opowiada o tym jak miłość spada na dwoje ludzi jak grom z jasnego nieba i co z nią począć, by nikogo nie zranić.

Jest to film o wielkiej miłości od piewszego wejrzenia, erotyczna, nagła, tętniąca emocjami, a jednak bohaterowie z niej rezygnują, bo czują, że sa jeszcze obok inni ludzie, którzy by tę miłośc potępili.

Obejrzycie kochane ludzie ten nietuzinkowy film, bo on pokazuje, że mimo miłości, czasami trzeba z niej zrezygnować, aby nie ranić i nie być w tym wszystkim egoistą!

Pamiętacie tę chwilę, kiedy Amor zapukał do Waszego serca?

 

Znalezione obrazy dla zapytania co się wydarzyło w madison county

Znalezione obrazy dla zapytania co się wydarzyło w madison county

Znalezione obrazy dla zapytania co się wydarzyło w madison county

Znalezione obrazy dla zapytania co się wydarzyło w madison county

 

Spotkanie po 20 latach!

Dzisiaj prędzej Diabła bym się spodziewała w moim domu – niż:

Ale od początku zacznę.

W swoim życiu miałam jedyną koleżankę, z którą rozumiałyśmy się bez słów.

Nie pamiętam jak się poznałyśmy, ale chyba przez naszych mężów i ta znajomość była dla mnie bardzo cenna.

Kiedy miałam życiowe kłopoty – bardzo mocne, to mogłam zawsze się Jej w rękaw wypłakać i jako jedyna na tym świecie mnie wspierała.

Sama nie miała lekko i może dlatego tak bardzo się rozumiałyśmy, bo wspólne doświadczenia życiowe sprawiły, że jedna drugą podtrzymywała na duchu.

Dość często spotykałyśmy się na kawie i to, o czym rozmawiałyśmy nigdy nie wypłynęło do osób trzecich, a to było dla mnie i dla niej bardzo ważne.

Pewnego, wiosennego dnia Jej Mąż miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu.

Po przebytej żałobie Ona pojechała na zaproszenie rodziny – do Ameryki.

Z początku pobytu tam, pisała do mnie i o tym jakie  spotkało Ją szczęście.

Poznała przystojniaka – Polaka i się pobrali, a nasz kontakt osłabł, bo każda z nas miała zapędzone życie.

Oboje mieli wielkie marzenie, że na starsze lata wrócą do Polski i tak w Ojczyźnie się razem zestarzeją.

Niestety, ale po powrocie do Polski Jej Mąż ciężko zachorował i w wieku zaledwie 56 Ją zostawił.

Ona jest silna i wiem, że sobie z żałobą poradzi, ale jest Jej bardzo ciężko.

Kiedy dziś przyszłam od chorej Mamy – ktoś zadzwonił na domofon i spytał mnie, czy pamiętam „W”.

Dlatego piszę, że prędzej bym się spodziewała Diabła, aniżeli po 20 latach moją „W”.

Wpadłyśmy  sobie w ramiona, a ja taka zdziwiona, że o mnie – skromnej osobie – nie zapomniała.

Rozmawiałyśmy ponad dwie godziny tak – jakby nie minęło tych 20 lat, a mogłybyśmy wspominać i przez całą dobę.

Swoją wizytą odmieniła moją codzienność – dość rutynową i moje drzwi są zawsze dla Niej otwarte.

Mieć taką osobę w swoim życiorysie, to wielka wartość!

Opowiadała o swoim drugim Mężu z taką miłością, że to Jej dedykuję ten wiersz poniżej, bo kochała Go nad życie i dał Jej mnóstwo szczęścia!

Będąc w Polsce zauważyła ogrodzone osiedla i to, że ludzie przestali się ze sobą spotykać. Odgrodzili się od siebie, kiedy tam mieszkając miała szczęście, bo niezależnie od koloru skóry i wyznania sąsiedzi troszczyli się o innych.

Mam takie skromne pytanie czy mieliście kiedyś tak serdeczną osobę, która o Was pamiętała i miała Was w sercu po tak długiej rozłące?

Na zdjęciu to, Ona ze swoją miłością!

 

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

„Walentynki” u Seniorów!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Niby nikt nie lubi zapożyczonego święta „Walentynki”, a jednak wryło się ono już bardzo mocno w polską tradycję. Szalejemy z serduszkami, czekoladkami, kolacjami, truskawkami i szampanem wypitym we dwoje.

Ja jako seniorka nie mam prawa się dziwić i skoro świat tak bardzo się zmienia, to muszę to z pokorą przyjąć.

Mój Walenty obdarował mnie dziś czerwoną różyczką i cudnie pachnącymi perfumami.

W wyborze perfum doradzały mojemu Walentemu panie w sklepie „Rossmann” i stwierdzam, że porada była bardzo trafna.

Ja zaszalałam w kuchni, bo do mojego Walentego trzeba trafić przez żołądek do serca i też z menu trafiłam.

Jesteśmy już 42 lata ze sobą i naprawdę działo się różnie, bo nawet otarło się o rozwód, ale przetrwaliśmy i na stare lata zaczęliśmy o siebie bardzo dbać.

Ja jako żona czuję się dopiero teraz bardzo zaopiekowana i nie tylko w Walentynki doceniona.

Dopiero teraz rozumiemy się najbardziej, bo kiedyś było często na ostrzu noża.

Widocznie musieliśmy tak długo dochodzić do wniosku, że zawsze mocno się kochaliśmy, ale byliśmy za nerwowi i dalecy od starości, kiedy to wtedy zaczyna się dochodzić do wniosku, że mamy tylko jedno życie i nie warto się ranić!

Celebrujemy każdy dany nam dzień, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że już jest bliżej do końca niż dalej i oboje tego momentu się boimy.

Ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego, a On boi się zostać sam i dość często o tym rozmawiamy.

Nasze Dzieci wiedzą o tym, że nie umiemy żyć bez siebie, a może wiedzą, że ja bez Niego sobie nie poradzę, gdyż samotność jest moim wielkim wrogiem.

W takie święto wszystkim zakochanym polecam film amerykański pt. „Malowany welon”.

Film opowiada o rodzącym się uczuciu między kobietą i mężczyzną.

Film osadzony jest w cudownych, chińskich krajobrazach i można się nimi nasycić.

Jest to piękny romans – akurat na wieczór zakochanych, który opowiada o walce o miłość.

Ja w nie jednym momencie sięgałam po chusteczkę, choć nie jestem zwolenniczką łzawych romansów!

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

 

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon