Archiwa tagu: choroby

Rodzice si臋 starzej膮 – choroby – opieka!

 

Podobny obraz
鈥濶ienawidz臋 swoich rodzic贸w. Nie b臋d臋 si臋 nimi opiekowa膰” Czy zawsze jeste艣my winni starszemu pokoleniu pomoc?

Pierwszy SMS by艂 kr贸tki: 鈥濵arcin, z tat膮 gorzej. Przyjed藕, prosz臋”. Drugi, trzeci, czwarty ju偶 d艂u偶sze. 鈥濨臋dziesz 偶a艂owa艂, a je艣li on umrze? Nigdy nie porozmawiacie. Po co ta z艂o艣膰? To w ko艅cu nasz ojciec. Nawet dla mamy tego nie zrobisz?!”.

To ten, na kt贸rego Marcin odpisa艂. Wiedzia艂, 偶e jego siostra wypi艂a za du偶o wina. Tylko wtedy m贸wi艂a, co my艣li: Jeste艣 egoist膮. Wiem, 偶e ci臋 skrzywdzili, mnie te偶. Ale jestem inna ni偶 ty”. 鈥濿艂a艣nie. Inna. Ty r贸b co chcesz. Wolisz zapomnie膰? Twoja sprawa” napisa艂.
W ko艅cu wiadomo艣膰 od ojca: 鈥濸rzyjed藕”
呕ona Marcina, matka jego dzieci:聽鈥濳ochanie, ja tego nie rozumiem. Powinni艣my opiekowa膰 si臋 rodzicami, to nasz obowi膮zek”.

Marcin:聽鈥濳a偶da dobra pami臋膰 jest wybi贸rcza. Podobno. Traumy si臋 zapomina. Nie zapomnia艂em swoich. Nie jestem nic winny rodzicom, mog膮 umrze膰. Mam znajomych z toksycznych dom贸w. Znajomi maj膮 po trzydzie艣ci, czterdzie艣ci lat. Silni, niezale偶ni. W 艣rodku dygot. Bo mama powiedzia艂a 鈥瀊e”, bo tata powiedzia艂 鈥瀎e”. Bo ojciec pije, bo聽matka聽p艂acze. Wyk艂adaj膮 na rodzic贸w kas臋, znosz膮 pretensje i manipulacje. Wyrzucaj膮 kas臋 na psycholog贸w. A rada jest jedna: odci膮膰 g贸wno.

鈥炁筶e si臋 uczysz? Zajeb鈥.Ci臋”
鈥濸o co Ci okrucie艅stwo?” pisz臋.
Marcin:聽鈥濼o nie okrucie艅stwo. Nie oceniaj mnie”.
Ch艂opiec ma 8 lat. Brzydko pisze: 鈥濧le ma kota”. Szlaczk贸w 艂adnych te偶 nie potrafi robi膰. 鈥濸rzyjdzie ojciec, to zobaczysz” m贸wi matka. Ch艂opiec si臋 boi. Kroki na schodach, szuranie but贸w, odg艂os p艂aszcza, kt贸ry l膮duje na wieszaku. I matka; 鈥濳ochanie, tu masz ziemniaki, kotlet, co艣 jeszcze?”. I: 鈥濶ie mam do niego si艂y, on w og贸le nic nie potrafi”.

Marcin:聽W moim domu 艣mierdzia艂o strachem. Jej. Moim. Naszym. Nie bi艂 tylko siostry. 鈥濲este艣 tak膮 moj膮 blondyneczk膮” powtarza艂. Nienawidzi艂em jej.

鈥濲ak napisa艂e艣 t臋 literk臋? Jak j膮, ku鈥.a napisa艂e艣?! ” wrzeszczy聽ojciec.
鈥濶ormalnie napisa艂em” m贸wi cicho ch艂opiec. Mocny cios. Czasem jest to deska. Twarda i d艂uga. Cz臋艣膰 boazerii tak wtedy modnej. Trwa remont. Czasem jest to pas, kt贸ry ojciec 艣ci膮ga powoli patrz膮c ch艂opcu w oczy. Czasem r臋ka.
Marcin po latach zapisze: 鈥濩hodzi o b贸l, kt贸ry poci膮ga ci臋 na dno, o nieprzewidywalno艣膰, niesprawiedliwo艣膰. I upokorzenie, bo kto艣 bije ci臋 wsz臋dzie. I wszystkim. Przecie偶 ja mia艂em osiem lat, nie wiedzia艂em jak si臋 pisze literki. I nie rozumia艂em dlaczego kto艣 wali mnie desk膮 po g艂owie. Jest 1986 rok. Nie ma policji, nie ma medi贸w. Przemoc toczy si臋 w wi臋kszo艣ci dom贸w. Nikt o tym nie m贸wi. Matki nas nie broni膮”.

鈥濷dchodz臋 od Twojej matki. To dziwka”
Z szafy wylatuj膮 krawaty i skarpetki. Ojciec wrzuca rzeczy do czarnej, podniszczonej walizki. S艂ycha膰 odg艂os otwieranego piwa. Marcin uczy si臋: piwo daje lekko艣膰, daje chwiejny krok, daje krzyk, ale i mi臋kko艣膰. Po piwie ojciec nie jest agresywny. Nawet je艣li si臋 zamachnie, nie zawsze trafia. Marcin lubi piwo.
Gdy rzeczy l膮duj膮 na pod艂odze i ojciec upycha je do walizki, Marcin jest bezpieczny. M贸wi wi臋c g艂o艣no: 鈥濧le co ty robisz, tato?”. S艂yszy: 鈥濿yprowadzam si臋, twoja matka to dziwka”. Podbiega i syczy: Dziwka, kurwa, szmata. Zdechniecie razem. Drzwi trzaskaj膮, kto艣 co艣 s艂yszy.
Marcin:聽Cierpia艂em, gdy odszed艂. Poka偶 mi dziecko, kt贸re nie cierpi po stracie rodzica. Siada艂em przed pust膮 szaf膮. Zaklina艂em: niech tata przestanie pi膰, niech mnie kocha, niech tata przestanie pi膰, niech kocha.

鈥瀂adzwoni臋. Obiecuj臋”
Ch艂opiec ma 10 lat. Cz臋sto jada obiady u rodzic贸w koleg贸w z klasy. Tam ojcowie te偶 czasem bij膮, i pij膮 te偶. Albo matki. Ale chocia偶 na obiad jest zupa pomidorowa. I ros贸艂.
Marcin lubi smak marchewki. Jego matka nie gotuje. Wci膮偶 za to p艂acze. 鈥濷jciec nas skrzywdzi艂, skrzywdzi艂, zostawi艂” m贸wi. W bia艂ej szafce w kuchni s膮 tabletki. Ona 艂yka je gar艣ciami, bo po nich si臋 艣pi. Marcin kt贸rego艣 dnia 艂yka je wszystkie. Kole偶anka:聽 Mo偶esz zasn膮膰 na zawsze”. Marcin si臋 cieszy, bo chcia艂by umrze膰. A potem jest szpital, i p艂ukanie 偶o艂膮dka, i panie w bia艂ych fartuchach. 鈥濲emu nic si臋 nie sta艂o, to taka pomy艂ka” t艂umaczy matka. Dzwoni do m臋偶a, on ju偶 mieszka z inn膮 kobiet膮. 鈥瀂adzwoni臋, zadzwoni臋, obiecuj臋” s艂yszy.
Marcin:聽Do dzi艣 nienawidz臋 s艂abych kobiet, to udawanie, 偶e nic si臋 nie sta艂o. I miliony obietnic ojca. 呕e przyjdzie, 偶e zadzwoni, 偶e b臋dzie. Nie przyszed艂 nigdy.

鈥濻pier鈥 nie mam pieni臋dzy”
Ch艂opiec ma 19 lat, zda艂 matur臋, chce jecha膰 do Londynu. Zaczyna膰 wszystko od nowa. Odzywa si臋 do ojca, prosi o po偶yczk臋. W ko艅cu nie p艂aci艂 aliment贸w. W mieszkaniu ojca 艣mierdzi. Ju偶 nie l臋kiem, ale niestrawionym alkoholem, przegran膮. 鈥濲eb si臋, synu, jeb si臋” . Kochanka ojca wpycha ojca do 艂贸偶ka. Po艣ciel jest brudna. Marcin wie. Nawet gdyby ojciec si臋 na niego zamachn膮艂 bez trudu by si臋 obroni艂. 鈥濸rzepraszam, przepraszam, on ma takie problemy z prac膮. Musisz zrozumie膰, zrozumie膰 musisz” kochanka powtarza. Wciska ch艂opcu banknot, t艂umaczy.
On my艣li: Jest czulsza ni偶 matka. I bardziej opieku艅cza.

Z maila:聽鈥濼ych sytuacji by艂o tysi膮ce. Nic, ku鈥 a nie jeste艣my winni swoim rodzicom, kt贸rzy si臋 nami opiekowali. Nic nie jeste艣my winni pijakom, ludziom聽agresywnym, kt贸rzy nie dawali nam wsparcia, gdy byli艣my bezradni, mieli艣my kilka lat. Nawet je艣li to nasi rodzice. Dajesz mi艂o艣膰, dostajesz j膮 w zamian. Nie dajesz, nie dostajesz nic. To matematyka. Dzieci艅stwo bywa jak n贸偶 w gardle. Nie umiem go wyj膮膰. Przemoc rodzi przemoc. Z艂o艣膰 rodzi z艂o艣膰. Nieuwaga rodzi nieuwag臋. W dupie mam rodzic贸w. I to, 偶e kto艣 m贸wi: b膮d藕 m膮drzejszy, i lepszy. Nie chc臋. Mam swoje dzieci, pracuj臋 na wzajemno艣膰”.

Odpowied藕:聽Rodzice pewnie te偶 mieli swoj膮 histori臋. Tw贸j ojciec….
Marcin:聽By艂em bity, nikogo nie bij臋. By艂em zostawiony, nie zostawiam. Nie mam poczucia winy. Uwielbiam swoich syn贸w. Tania ta psychologia. Znam setki ludzi, kt贸rzy czuj膮 jak ja. Ale trwaj膮 przy rodzicach. I marnuj膮 偶ycie.

PS. Marcina ojciec umar艂 na pocz膮tku sierpnia. Marcin nie pojecha艂 na pogrzeb. Nie odezwa艂 si臋 te偶 do matki.
P.S 2.聽Ojciec Marcina by艂 in偶ynierem. Mama redaktork膮 w du偶ym wydawnictwie. O Marcinie m贸wili: 鈥濨o ty jeste艣 z dobrego domu”.

https://mamadu.pl/120763,nienawidze-swoich-rodzicow-nie-bede-sie-nimi-opiekowac-czy-zawsze-jestesmy-winni-starszemu-pokoleniu-pomoc

Zm臋czeni 50 i 60 latkowie!

Na moim blogu du偶o miejsca po艣wi臋cam staro艣ci i Seniorowi, dlatego, 偶e sama ju偶 jestem w s艂usznym wieku i zaliczam si臋 do Senior贸w.

Niedawno ogl膮da艂am wywiad z Gra偶yn膮 Torbick膮 w programie Magdy Mo艂ek – „W roli g艂贸wnej”.

Ot贸偶 w tym wywiadzie Gra偶yna Torbicka powiedzia艂a, 偶e nie obchodzi urodzin od pewnego czasu, gdy偶 czuje si臋 wewn臋trznie na wiele m艂odsz膮, a wi臋c odpu艣ci艂a sobie liczenie swoich lat!

Mo偶na i tak oszukiwa膰 czas, ale do pewnego momentu, kiedy cia艂o i psyche na to pozwalaj膮.

Zdrowie dane jest nam do jakiego艣 momentu, ale kiedy艣 nast膮pi czas, 偶e przed chorob膮 nie ma ucieczki – niestety.

Mo偶emy mie膰 lepsze i gorsze geny i jedni 偶yj膮 d艂u偶ej, lub kr贸cej i nie jest to sprawiedliwe.

Niestety, ale czasami nie da si臋 uciec od nieuchronnego i zaczyna si臋 walka z chorob膮.

Pisa艂am kilka razy na blogu, 偶e mam chor膮 Mam臋. W listopadzie minie rok, jak pad艂a diagnoza – rak!

Mama mia艂a w swoim 偶yciu ogromne szcz臋艣cie, bo naprawd臋 nie chorowa艂a du偶o i uda艂o si臋 jej do偶y膰 85 lat bez powa偶niejszych chor贸b.

Mama jest ode mnie starsza o 24 lata i wiedzia艂am, 偶e kiedy艣 przyjdzie taki czas – jak teraz, 偶e trzeba b臋dzie si臋 Ni膮 opiekowa膰.

Odsuwa艂am od siebie tak膮 perspektyw臋 jak najdalej, a偶 w ko艅cu zachorowa艂a i potrzebuje opieki.

Opieka spad艂a na mnie i na Siostr臋, kt贸ra jeszcze pracuje. Po powrocie z pracy idzie do Mamy i robi przy Niej gigantyczn膮 robot臋 i za to ja Jej dzi臋kuj臋.聽

Ten artyku艂 dedykuj臋 Siostrze, bo wiem jak bardzo jest zm臋czona, kiedy ja na emeryturze mam dni wolne i zajmuj臋 si臋 Mam膮 w godzinach聽 do po艂udnia. Mam czas na regeneracj臋 i nie jestem tak zm臋czona jak Siostra.

Ona przecie偶 wci膮偶 pracuje i wielu innych, kt贸rzy maj膮 swoje rodziny, swoje 偶ycie osobiste, dzieci i wnuki, a musz膮 si臋 zajmowa膰 chorymi rodzicami, kt贸rzy z racji coraz bardziej rozwini臋tej medycyny – 偶yj膮 coraz d艂u偶ej!

Stare dzieci starszych rodzic贸w – nie s膮 bohaterami, s膮 zm臋czeni.

Praca, w艂asne dzieci i starzy rodzice – wymagania, kt贸rym mog膮 sprosta膰 tylko bohaterowie. Ale stawia si臋 je wszystkim. Cena, kt贸r膮 p艂ac膮, jest wysoka. W Polsce od dzieci wymaga si臋 opieki nad starymi rodzicami. Kiedy nadchodzi ten moment i staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 im samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. Czy doros艂e dzieci daj膮 rad臋, czy nie? Jakie maj膮 mo偶liwo艣ci? O trudnych wyborach opiekun贸w – pisze Monika Kaczy艅ska.

Kiedy Marta s艂yszy o biletach do kina za 5 z艂 dla senior贸w, si艂owniach na wolnym powietrzu i kawiarenkach, dostaje piany na ustach. – Senioralia – sralia – tylko, 偶e jak naprawd臋 trzeba si臋 zaj膮膰 starym cz艂owiekiem, system jest bezradny – m贸wi i doskonale wie o czym. W blokowym mieszkaniu na jednym z pozna艅skich osiedli mieszka z dwojgiem dzieci, a od kilkunastu miesi臋cy z dwojgiem schorowanych, niemal kompletnie niesamodzielnych rodzic贸w. I jest na skraju wytrzyma艂o艣ci nerwowej. – Nie mia艂am innego wyj艣cia – opowiada. – Musia艂am ich wzi膮膰 do siebie. Ale to jest z艂e rozwi膮zanie. Nie wiem, jak d艂ugo to wytrzymam. Marta nale偶y do tzw. pokolenia kanapkowego. Sama dobiegaj膮ca 60. wci膮偶 jeszcze pracuje, z jednej strony przyt艂aczana powinno艣ciami wobec doros艂ych, ale jeszcze nie 偶yj膮cych samodzielnie dzieci, z drugiej – powinno艣ciami wobec rodzic贸w.

Opieka nad starszymi osobami wcale nie jest taka 艂atwa i kolorowa jak w reklamach – To zupe艂nie nowe zjawisko – zwraca uwag臋 prof. Anna Michalska, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Jest zwi膮zane z wyd艂u偶aj膮cym si臋 偶yciem. Pokolenie to nazywane r贸wnie偶 pokoleniem przegubowym podlega silnej presji z obu stron. Dop贸ki starzy rodzice s膮 wzgl臋dnie samodzielni, a doros艂e dzieci tak偶e 偶yj膮 swoim 偶yciem, wszystko jest w porz膮dku. Gdy jednak staro艣膰 lub choroby odbieraj膮 najstarszemu pokoleniu samodzielno艣膰, zaczyna si臋 problem. I organizacyjny, i etyczny, i psychologiczny. Dotyczy to coraz wi臋kszej grupy os贸b. I z danych wynika, 偶e w ci膮gu najbli偶szych lat b臋dzie ona jeszcze liczniejsza. – W Polsce wci膮偶 rodzina znajduje si臋 wysoko w hierarchii warto艣ci – m贸wi prof. Anna Michalska. – Otoczenie oczekuje, 偶e dzieci zajm膮 si臋 rodzicami w podesz艂ym wieku, jakby oddaj膮c im trud, kt贸ry w艂o偶yli w wychowanie. Zdawanie si臋 w tej kwestii na instytucje jest wci膮偶 oceniane negatywnie. Na w艂asnej sk贸rze odczu艂y to dwie poznanianki, kt贸re opowiadaj膮, jak radz膮 sobie ze zniedo艂臋偶nieniem rodzic贸w.

Obawa przed negatywn膮 ocen膮 dalszej rodziny i przyjaci贸艂 to jedno. Druga sprawa to dost臋pno艣膰 i jako艣膰 instytucjonalnej opieki. Oczekiwanie na miejsce w domu pomocy spo艂ecznej w du偶ym mie艣cie trwa przeci臋tnie oko艂o roku. Czasem d艂u偶ej. Us艂ugi opieku艅cze, 艣wiadczone w domu, maksymalnie przez 8 godzin dziennie bardzo cz臋sto nie rozwi膮zuj膮 problemu. Ostatecznie wi臋c odpowiedzialno艣膰 za starych i niedo艂臋偶nych spada na ich tak偶e, co tu kry膰, starzej膮ce si臋 dzieci. Gdy Marta sko艅czy艂a pi臋膰dziesi膮tk臋, jej rodzice cieszyli si臋 dobrym zdrowiem. Fakt, 偶e mieszkali w oddalonym o ponad 200 kilometr贸w Wroc艂awiu, nie stanowi艂 problemu. Sta艂y kontakt telefoniczny, weekendowe odwiedziny raz na miesi膮c i bratanek na miejscu, kt贸ry w razie konieczno艣ci przyni贸s艂 ci臋偶sze zakupy czy dokona艂 drobnych napraw, za艂atwia艂y spraw臋.

Kilka lat temu u matki Marty rozpoznano nowotw贸r. Wkr贸tce ojciec sta艂 si臋 bardziej roztargniony ni偶 zwykle. Najpierw t艂umaczono to stresem, p贸藕niej zmianami zwi膮zanymi z wiekiem. Kiedy po raz kolejny siedem razy wychodzi艂 do kiosku i wraca艂 z kolejnym egzemplarzem tego samego numeru gazety, a ze sklepu przynosi艂 si贸dm膮 w ci膮gu dnia 20-dekagramow膮 paczk臋 w臋dliny, sta艂o si臋 jasne, 偶e sprawa jest powa偶niejsza. Badanie lekarskie tylko potwierdzi艂y przypuszczenia – choroba Alzheimera.

Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami wzrasta z wiekiem Wraz z jej post臋pami Marta traci艂a kolejne cz臋艣ci swojego 偶ycia. Zacz臋艂o si臋 od weekend贸w. – W pi膮tek po pracy wsiada艂am w samoch贸d i gna艂am do Wroc艂awia – opowiada. – Tam pra艂am, sprz膮ta艂am, za艂atwia艂am, co konieczne. Wraca艂am w niedziel臋 wieczorem, a w poniedzia艂ek do pracy. Ale sytuacja z ka偶dym miesi膮cem by艂a coraz gorsza. Choroba ojca Marty post臋powa艂a, a coraz mniej sprawna matka po kilku operacjach przesta艂a dawa膰 sobie rad臋. – Nie by艂a w stanie go upilnowa膰. Znika艂 z domu, gdy by艂a w toalecie, p贸藕niej przyprowadzali go obcy ludzie – wspomina Marta. – Wtedy, kiedy jeszcze to i owo kojarzy艂 i by艂 w stanie si臋 podpisa膰, postanowi艂am go ubezw艂asnowolni膰, cho膰by po to, by kiedy ca艂kiem straci kontakt z rzeczywisto艣ci膮, m贸c umie艣ci膰 go w domu pomocy spo艂ecznej.

Gdy o tym fakcie dowiedzia艂a si臋 dalsza rodzina, prawie Mart臋 zlinczowa艂a. – Nas艂ucha艂am si臋, 偶e chc臋 si臋 ojca pozby膰, 偶e chodzi mi o jego mieszkanie. Wyrodna c贸rka to by艂o naj艂agodniejsze okre艣lenie, z jakim si臋 spotka艂am. Pada艂y wiele gorsze – m贸wi kobieta. Doroty, kt贸ra przez trzy lata opiekowa艂a si臋 chor膮 na chorob臋 Alzheimera matk膮, wcale to nie dziwi. – Oczekuje si臋 od nas postawy heroicznej – twierdzi. – Tyle 偶e nikt, kto tego nie prze偶y艂, nie jest w stanie sobie wyobrazi膰, jaka to przyt艂aczaj膮ca odpowiedzialno艣膰. Matka Doroty od ponad roku jest pensjonariuszk膮 domu pomocy spo艂ecznej. Dorota odwiedza j膮 kilka razy w tygodniu. Czasem matka nawet j膮 poznaje. I cho膰 starsza pani, gdy jeszcze cz臋艣ciej by艂a 艣wiadoma, sama zdecydowa艂a o przeprowadzce, okres oczekiwania na miejsce Dorota wspomina jak nieustaj膮cy koszmar.

– Mieszka艂y艣my po s膮siedzku – opowiada. – Kwestie techniczne – zakupy, sprz膮tanie, podawanie lek贸w cztery razy dziennie to nie by艂 problem. Tylko ten strach. Ba艂am si臋 oddali膰 od domu, bo matka mo偶e mnie potrzebowa膰. Co noc budzi艂am si臋 kilka razy i bieg艂am do okna sprawdzi膰, czy pali si臋 u niej 艣wiat艂o. Po tym, jak o trzeciej w nocy zadzwonili s膮siedzi, 偶e mama w koszuli nocnej stoi na klatce schodowej i nie mo偶e wej艣膰 do mieszkania, prawie w og贸le przesta艂am sypia膰. Tylko dzi臋ki o艣rodkowi dziennego pobytu, do kt贸rego odprowadza艂am mam臋, mog艂am w og贸le pracowa膰. Ale i tak by艂am u kresu si艂. Czego ba艂am si臋 najbardziej? 呕e z jakiego艣 powodu trafi臋 do szpitala, a mama zostanie sama – bez opieki, bez lek贸w, kompletnie zagubiona i bezradna – wyznaje. – Dopiero kilka miesi臋cy po przeprowadzce mamy do DPS-u, na nowo odkry艂am spacery, spotkania ze znajomymi, wyj艣cia do kina. Zwyczajne rzeczy, kt贸re przez ostatnie lata by艂y dla mnie niedost臋pne. Wci膮偶 jeszcze nie mog臋 uwierzy膰, 偶e zn贸w mog臋 wr贸ci膰 do domu, o kt贸rej chc臋. Jak nastolatka spuszczona z rodzicielskiego oka – 艣mieje si臋.

Najbardziej ba艂am si臋, 偶e trafi臋 do szpitala i matka zostanie bez opieki Marta po pracy p臋dzi prosto do domu. Zaj臋cia sportowe, kurs j臋zykowy, koncerty sko艅czy艂y si臋 wraz ze sprowadzeniem rodzic贸w pod w艂asny dach. Zreszt膮 nie tylko to. Do piwnicy trafi艂 ulubiony fotel i kilka karton贸w z ksi膮偶kami. – Moje 偶ycie zosta艂o zredukowane do 11 metr贸w kwadratowych – m贸wi. – Najwi臋kszy pok贸j odda艂am rodzicom, bo w innym nie zmie艣ci艂oby si臋 szpitalne 艂贸偶ko dla ojca, st贸艂 z krzes艂ami i balkoniki dla obojga, dzi臋ki kt贸rym mog膮 si臋 porusza膰. W drugim pokoju mieszkaj膮 synowie. Mnie zosta艂 ten najmniejszy. Nie do艣膰, 偶e nie mam praktycznie w艂asnego 偶ycia poza domem i prac膮, to nawet nie mam swoich ulubionych mebli. S膮 dni, kiedy mam ochot臋 wyj艣膰 z domu i wi臋cej nie wr贸ci膰. I najgorsze, 偶e tak ju偶 b臋dzie. Z jednej strony presja spo艂eczna, z drugiej dzia艂anie systemu opieki spo艂ecznej stawia takie osoby jak Dorota przed dramatycznymi wyborami. Cho膰 zak艂ada艂a, 偶e pr臋dzej czy p贸藕niej rodzicami b臋d膮 musia艂y zaopiekowa膰 si臋 instytucje, bo ona sama nie da rady, 偶ycie pokaza艂o, 偶e sprawa jest znacznie bardziej z艂o偶ona.

Ojciec i tak nie ma ju偶 kontaktu z rzeczywisto艣ci膮, nie s膮dz臋, 偶eby w og贸le orientowa艂 si臋, gdzie jest – m贸wi Marta. – Ale matka, w 偶aden spos贸b niepogodzona ze staro艣ci膮, chorob膮 i ograniczeniami, jakie si臋 z tym wi膮偶膮, nie godzi si臋 na przeprowadzk臋 do domu pomocy spo艂ecznej. A ja przecie偶 si臋 nie rozdwoj臋. 呕eby w og贸le si臋 nimi zaj膮膰, musz臋 ich mie膰 w jednym miejscu. Jedyne mo偶liwe to moje mieszkanie – dodaje zrezygnowana. Liczba chorych na chorob臋 Alzheimera czy z powa偶nymi, utrudniaj膮cymi codzienne funkcjonowanie zmianami ot臋piennymi wzrasta wraz z wiekiem, Polacy 偶yj膮 d艂u偶ej. Ale ostatnie lata 偶ycia wi臋kszo艣ci up艂ywaj膮 na zmaganiu si臋 z chorobami. – Medycyna przed艂u偶y艂a cz艂owiekowi 偶ycie – zauwa偶a Dorota. – Ale d艂u偶sze 偶ycie nie oznacza zachowania zdrowia. To, co nazywa si臋 ofert膮 dla senior贸w – te wszystkie kluby, kawiarenki, festiwale to propozycje dla sprawnych 60-70-latk贸w. Tym o dwadzie艣cia lat starszym potrzeba opieki medycznej. A tej praktycznie nie ma.

Lekarze gerontolodzy to specjali艣ci rzadsi ni偶 z艂oto. W licz膮cym blisko 850 tysi臋cy mieszka艅c贸w Poznaniu i powiecie pozna艅skim takich specjalist贸w jest zaledwie kilku. W ca艂ym Lesznie czy Koninie przyjmuje jeden taki lekarz. Nie ma te偶 wielu wyspecjalizowanych opiekun贸w. Znalezienie kogo艣, kto cho膰by na kilka godzin zosta艂by z chorym na Alzheimera, graniczy z cudem, o kosztach nie wspominaj膮c. A opiekuj膮ce si臋 schorowanymi rodzicami dzieci te偶 si臋 starzej膮. I te偶 maj膮 swoje, tak偶e medyczne potrzeby. I proste marzenia: urlop, zakupy bez obawy o to, co si臋 dzieje w domu, wizyta u fryzjera. W Polsce to na og贸艂 marzenia 艣ci臋tej g艂owy. – Gdybym wiedzia艂a, 偶e raz w roku mog臋 odda膰 rodzic贸w na dwa, trzy tygodnie do o艣rodka, w kt贸rym b臋d膮 mieli opiek臋 i wyjecha膰 do sanatorium…- rozmarza si臋 Dorota. – Na Zachodzie takie rozwi膮zania s膮 powszechne, u nas traktuje si臋 je jak fanaberi臋. Poza tym s膮 jeszcze moi synowie. Dot膮d cierpliwie znosz膮 wszystkie uci膮偶liwo艣ci i solidarnie na zmian臋 艣pi膮 na 艂贸偶ku polowym. Ale jak d艂ugo? Czasem my艣l臋, 偶e spe艂niam obowi膮zek wobec rodzic贸w ich kosztem – wyznaje.

Poczucie 偶ycia w potrzasku jest typowe dla pokolenia kanapkowego. W jego przedstawicielki (bo wci膮偶 funkcje opieku艅cze spadaj膮 przede wszystkim na kobiety) miotaj膮 si臋 mi臋dzy prac膮, rodzicami a wnukami. P艂ac膮 za to wysok膮 cen臋. Depresje, choroby uk艂adu kr膮偶enia i inne dolegliwo艣ci zwi膮zane ze stresem sprawiaj膮, 偶e dzisiejsze 60-latki mog膮 by膰 pierwszym pokoleniem 偶yj膮cym kr贸cej ni偶 ich rodzice. Uwalniaj膮c dzieci od swojej staro艣ci.

Czytaj wi臋cej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/1021439,stare-dzieci-starszych-rodzicow-nie-sa-bohaterami-sa-zmeczeni,id,t.html

Kiedy m艂odo艣膰 nienawidzi staro艣ci!

Jako, 偶e ju偶 jestem starsz膮 pani膮, kt贸rej zaczyna siada膰 zdrowie i tu strzyka i tam strzyka, to pisz臋 na moim blogu sporo o ludziach ju偶 wiekowych.

Jako, 偶e moja Mama jest ci臋偶ko chora, to jestem w tym momencie mocno uczulona na losy ludzi starych i jak偶e cz臋sto opuszczonych przez swoich bliskich.

P臋dzimy przez 偶ycie, a偶 w pewnym momencie nasze zdrowie odmawia nam pos艂usze艅stwa i m贸wi STOP!

Trzeba zwolni膰 i bra膰 si艂y na zamiary, bo ju偶 nie pobiegniemy za pi艂k膮, czy nie zagramy w paletki, a co najwy偶ej za pomoc膮 kijk贸w, czy balkonika jeszcze mo偶emy wzmocni膰 nasz膮 kondycj臋.

W g艂owie wci膮偶 jeste艣my m艂odymi dziewczynami i ch艂opcami, ale cia艂o si臋 sprzeciwia i ju偶!

Trzeba si臋 w pewnym momencie pogodzi膰 z losem i dawkowa膰 sobie wszelk膮 aktywno艣膰, kiedy serducho wali po pokonaniu ile艣 tam schod贸w z zakupami.

Staro艣膰 jest 藕le wykombinowana i o tyle sprawiedliwa, 偶e wszyscy si臋 kiedy艣 zestarzejemy i nie ma na to rady.

Zbli偶aj膮 si臋 艣wi臋ta w szybkim tempie i trzeba b臋dzie zrobi膰 jakie艣 wiosenne porz膮dki, ale ilu staruszk贸w ju偶 nie ma odwagi wej艣膰 na drabink臋, by te okna umy膰. Jeste艣my w rozterce, bo dusza by chcia艂a jeszcze zrobi膰 wszystko samodzielnie, a zdrowie na to nie pozwala.

Jeszcze jest dobrze, kiedy mieszka si臋 z osob膮 sprawniejsz膮 od nas i mo偶emy na t臋 osob臋 liczy膰, ale wielu z nas mieszka ju偶 samotnie i wtedy jest to wielki k艂opot i rozterka.

Jeszcze jest dobrze, 偶e bardziej chory w ma艂偶e艅stwie mo偶e si臋 zaj膮膰 pracami na nizinach, a wsp贸艂ma艂偶onek na wy偶ynach, czyli umycia okien i zawieszeniu 艣wie偶ych firan.聽

Kiedy dzieci odejd膮 z domu, to wsp贸艂ma艂偶onkowie musz膮 sobie pomaga膰, by ten w贸zek jeszcze razem pcha膰.

Tak sobie dywaguj臋 na temat staro艣ci i wiecie co?

Ubolewam nad tym, 偶e m艂odzi ludzie w naszym spo艂ecze艅stwie nienawidz膮 staro艣ci i nie zdaj膮 sobie sprawy z tego, 偶e za chwil臋, za momencik te偶 jej do艣wiadcz膮.

Dlatego wklejam list umieraj膮cej staruszki, kt贸ra mia艂a wci膮偶 zdrowy umys艂, cho膰 cia艂o zmierza艂o do nieuchronnego.

Przeczytajcie m艂odzi ludzie i zastan贸wcie si臋, bo cz艂owiekowi nic nie dane jest na聽zawsze!

UMIERAJ膭CA STARUSZKA NAPISA艁A LIST, W KT脫RYM聽WYJA艢NI艁A, KIM NAPRAWD臉 BY艁A. GDY PRZECZYTA艁A GO PIEL臉GNIARKA, ZABRAK艁O JEJ S艁脫W鈥

W domach聽opieki聽codziennie聽umieraj膮 w ciszy聽tysi膮ce聽starszych os贸b. Wi臋kszo艣膰 z nich w samotno艣ci. Nie ma przy nich rodziny, kt贸ra trzyma ich聽za r臋k臋. Nikt za nimi nie t臋skni i nie p艂acze. To dla nich bolesna i smutna聽艣wiadomo艣膰. Dlatego wielu z nich rezygnuje i poddaje si臋 艣mierci ju偶 za聽偶ycia.

Ta kobieta jest jedn膮 z tych w艂a艣nie os贸b. Napisa艂a list do swoich opiekunek, w kt贸rym wyja艣ni艂a to wszystko, co wydaje si臋 niezrozumia艂e w zachowaniu pozornie zgorzknia艂ej, z艂o艣liwej i apatycznej staruszki, kt贸r膮 nale偶y tolerowa膰, ale nie da si臋 polubi膰.聽Piel臋gniarka po znalezieniu listu聽odczu艂a聽wyrzuty sumienia.

Znaj膮c jednak t臋 histori臋, my mo偶emy unikn膮膰 jej powt贸rzenia i聽wiedzie膰聽jak post臋powa膰.

鈥濩o takiego聽widzicie patrz膮c na mnie,聽moje drogie piel臋gniarki? Co my艣licie, gdy na mnie patrzycie?

Niech zgadn臋鈥 Uci膮偶liw膮, wredn膮 staruch臋, ma艂o inteligentn膮, z dziwnymi nawykami i oboj臋tnym spojrzeniem. Staruszk臋, kt贸ra zawsze upuszcza jedzenie i nigdy nic nie m贸wi. Bardzo was to wtedy denerwuje, szepczecie mi臋dzy sob膮 tak, 偶ebym us艂ysza艂a:聽鈥濵og艂aby postara膰 si臋 by膰 nieco milsza.鈥

S膮dzicie, 偶e nic do mnie nie trafia? Przecie偶 ci膮gle co艣 gubi臋 i nawet nie jestem pewna co to聽dok艂adnie聽by艂o 鈥 but, a mo偶e jednak skarpeta. Wiecie, 偶e macie nade mn膮 w艂adz臋. Mo偶ecie robi膰 ze mn膮, co chcecie i na nic zdadz膮 si臋 moje protesty. Uwa偶acie, 偶e moim jedynym zaj臋ciem s膮 zbyt d艂ugie k膮piele albo bawienie si臋 jedzeniem.

To w艂a艣nie my艣licie, prawda? Tak聽mnie widzicie?聽W takim razie najwy偶szy czas, by艣cie zobaczy艂y co innego. Bo to wcale nie jestem ja. Powiem Wam, kim jestem, kiedy ka偶ecie mi co艣 zrobi膰 albo prosicie, 偶ebym zjad艂a.

Jestem dziesi臋cioletni膮 dziewczynk膮 z kochaj膮cymi rodzicami i rodze艅stwem.

Rozmarzon膮 szesnastolatk膮 czekaj膮c膮 na wielk膮 mi艂o艣膰.

Zakochan膮 bez pami臋ci dwudziestolatk膮, kt贸ra ju偶 za nied艂ugo przysi臋gnie dozgonn膮 wierno艣膰 i wytrwa w niej do ko艅ca 偶ycia.

214744463133

Maj膮c dwadzie艣cia pi臋膰 lat jestem ju偶 matk膮.聽Wychowuj臋 moje聽dzieci聽najlepiej, jak potrafi臋 i dbam, by mia艂y bezpieczny i kochaj膮cy dom.

Teraz mam ju偶 trzydzie艣ci lat, a moje dzieci zaczynaj膮 dorasta膰. Jak dla mnie dzieje si臋 to za szybko鈥 Buduj膮 zwi膮zki z innymi lud藕mi i coraz bardziej uniezale偶niaj膮 si臋 od swoich rodzic贸w.

Gdy mam czterdzie艣ci lat, moje dzieci w艂a艣nie si臋 wyprowadzaj膮. Mam jednak obok kochaj膮cego m臋偶a, co jest dla mnie du偶ym pocieszeniem.

Gdy mam pi臋膰dziesi膮t lat dzieci聽pojawiaj膮聽si臋聽znowu, tym razem s膮 to moje cudowne wnuki. Wraz z m臋偶em uwielbiamy si臋 nimi zajmowa膰.

M贸j m膮偶 umiera. Jestem za艂amana. By艂 moj膮 jedyn膮 mi艂o艣ci膮. Gdy zwracam si臋 ku przysz艂o艣ci聽nie聽widz臋 nic. Moje dzieci 偶yj膮 swoim 偶yciem, a mi pozostaj膮 wspomnienia.

Teraz jestem ju偶 stara. Ta staro艣膰 jest straszna. Zdarza si臋, 偶e m贸j wiek wywo艂uje we mnie atak 艣miechu 鈥 musz臋聽wygl膮da膰 wtedy jak jaka艣 idiotka. Mam pochylon膮 postaw臋, nie wida膰 we mnie ju偶聽偶adnego聽wdzi臋ku i gracji. Brak mi si艂.

Jestem ju偶 tylko kamieniem, w kt贸rym聽tli聽si臋 tylko ma艂a iskierka 偶ycia.

31474446315babcia

Mimo聽wszystko聽jednak w moim starym ciele nadal 偶yje tamta m艂oda dziewczyna, a moje obola艂e serce wci膮偶 bije. Mam dobre i z艂e wspomnienia. Codziennie na nowo prze偶ywam tamte dni. My艣l臋 o latach, zbyt szybko min臋艂y鈥

Rozumiem, 偶e przesz艂o艣膰 ju偶 do mnie nie wr贸ci. Natomiast Wy mog艂yby艣cie otworzy膰 oczy i spojrze膰 na mnie jak na cz艂owieka. Zobaczy膰 mnie naprawd臋.鈥

Zapewne wiele starszych os贸b mog艂oby si臋 podpisa膰 pod tymi s艂owami. Przecie偶 ka偶dy z nas dorasta, ma g艂ow臋 pe艂n膮 pragnie艅 i plan贸w, z kt贸rych cz臋艣膰 si臋 spe艂nia, a cz臋艣膰 pozostaje w sferze marze艅. Ka偶dy by艂 kiedy艣 m艂ody, zakochany, z nadziej膮 patrzy艂 w przysz艂o艣膰.

staruszka

Ka偶dy z nas te偶 b臋dzie kiedy艣 stary i wtedy w艂a艣nie wszyscy b臋dziemy liczy膰 na zrozumienie i czyj膮艣 cierpliw膮 obecno艣膰.

殴r贸d艂o i fotografie: heftig.de, flickr.com

http://www.lolmania.pl/lol/22655/umierajaca-staruszka-napisala-list-w-ktorym-wyjasnila-kim-naprawde-byla-gdy-przeczytala-go-pielegniarka-zabraklo-jej-slow.html