Archiwa tagu: sens 偶ycia

Dzie艅 dobrych wie艣ci i z艂ych!

Ogl膮dam serial pt. „The Affarir” i jestem ju偶 w sezonie 4, a serial sk艂ada si臋 z 5 sezon贸w i ka偶dy ma po 12 odcink贸w i chyba miesi膮c mi zejdzie!

Serial opowiada o losie dw贸ch ma艂偶e艅stw – bardzo burzliwych i strasznie wci膮ga – jak narkotyk!

Kiedy sko艅czy艂am sezon 3, zajrza艂am na swojego Facebooka i tam czeka艂a na mnie bardzo zaskakuj膮ca聽 wiadomo艣膰 od przemi艂ej Pani z mojego miasta!

Jest ona dzia艂aczk膮 w naszym mie艣cie i bardzo du偶o robi tak偶e dla mieszka艅c贸w i jej to偶samo艣ci nie zdradz臋!

Dosta艂am wiadomo艣膰 o tre艣ci:

„dzie艅 dobry Pani Elu przypadkiem trafi艂am na Pani bloga. Bardzo mi si臋 spodoba艂 i my艣l臋 nad tym by r贸wnie偶 pisa膰 bloga. Kiedy艣 dawno temu zacz臋艂am ale jako艣 nie wysz艂o, mo偶e uda mi si臋 teraz. Pozdrawiam”

Oczywi艣cie podzi臋kowa艂am i da艂am kilka wskaz贸wek jak i gdzie najlepiej bloga pisa膰!

Na blogu ostatnio sporo pisz臋 o depresji, kt贸ra ludzko艣膰 dopada coraz cz臋艣ciej i ju偶 lekarze potrafi膮 j膮 diagnozowa膰, ale nie zawsze wyleczy膰, gdy偶 depresja – depresji jest nier贸wna.

Jedni z niej wychodz膮, a inni nie i dlatego jest ona zmor膮 dzisiejszych czas贸w, bo kiedy艣 to chyba si臋 nazywa艂o melancholi膮!

Depresja dopada znienacka i mo偶e si臋 pojawi膰 zaraz po obudzeniu, albo w trakcie prowadzenia normalnego 偶ycia.

On spada i pora偶a niczym piorun!

Dopada i zwala z n贸g, kiedy na przyk艂ad odchodzi z tego 艣wiata kto艣 nam umi艂owany, bliski, kochany, niezast膮piony!

Przyznam si臋 szczerze, 偶e tak膮 osob膮 dla mnie jest m贸j M膮偶, bez kt贸rego nie potrafi臋 偶y膰, bo tak bardzo go kocham!

Gdyby odszed艂 przede mn膮, to by艂o by po mnie, gdy偶 wiem, 偶e bez niego nie chcia艂abym dalej 偶y膰!

W moim serialu, kt贸ry ogl膮dam kobieta o imieniu Alison straci艂a dziecko, a za chwil臋 wpad艂a w g艂臋bok膮 depresj臋 i p贸艂 roku sp臋dzi艂a w szpitalu!

Tak si臋 dzieje w wielu przypadkach ze strat膮 w tle, 偶e ludzie sobie z t膮 strat膮 nie radz膮!

Dzi艣 przeczyta艂am wywiad, kt贸ry ni偶ej wklejam w ca艂o艣ci z aktorem filmowym i teatralnym, a tak偶e z Senatorem – Jerzym Fedorowiczem!

Wywiad z nim przeprowadzili dziennikarze z TVN24 i jest on szczery do b贸lu i ka偶de zdanie w tym wywiadzie jest strasznie wa偶ne!

P艂aka艂am czytaj膮c, bo depresj臋 prze偶y艂am i wiem jaki to jest b贸l duszy, 偶e a偶 serce wyrywa z klatki piersiowej, a w g艂owie powstaje jaka艣 dziwna pustka i czuje si臋 w贸wczas, 偶e nie chce si臋 dalej 偶y膰 i walczy膰!

W depresji si臋 nie 艣pi! Nie chce si臋 je艣膰, my膰, robi膰 zakupy, odwiedza膰 bliskich, bo wszystko staje si臋 bezsensem i brakuje energii na cokolwiek!

Jest to wegetacja!

Czasami si臋 zastanawiam dlaczego niekt贸rzy popadaj膮 w depresj臋, a inni si臋 z niej 艣miej膮!

Dochodz臋 do wniosku, 偶e depresja nie dopada ludzi silnych psychiczne, bezwzgl臋dnych, materialist贸w i ludzi d膮偶膮cych do bezwzgl臋dnej w艂adzy!

Prosz臋 przeczytajcie ten wywiad, bo warto przeczyta膰 o cz艂owieku, kt贸ry swoj膮 偶on臋 – moj膮 imienniczk臋 traktowa艂 jak najwi臋kszego przyjaciela w 偶yciu i na ca艂e 偶ycie.

呕ycz臋 Panu Fedorowiczowi powrotu do sensu 偶ycia, cho膰 wiem jakie to jest kurwa trudne!

„- Jak Pan si臋 czuje? – 殴le. – Fizycznie? – (cisza) Mnie si臋 nie chce 偶y膰, w og贸le. – T臋skni pan za 偶on膮? – T臋skni臋 za ni膮 niemi艂osiernie.

Gdyby艣my spotkali dzi艣 Jerzego Fedorowicza na ulicy, prawdopodobnie by艣my go nie poznali. Sportowa sylwetka znanego polityka, aktora i re偶ysera gdzie艣 znikn臋艂a. Pogodne oczy zapad艂y si臋 g艂臋boko w oczodo艂ach i tylko szelmowski u艣miech, kt贸ry w trakcie tej rozmowy pojawi艂 si臋 na twarzy dwa razy, przypomina cz艂owieka sprzed lat. Sprzed 艣mierci 偶ony – znanej scenografki, El偶biety Krywszy-Fedorowicz, i tego, co przysz艂o po niej – choroby. Depresji.

Uprzedzamy Czytelnik贸w, 偶e w tej rozmowie raz na jaki艣 czas padaj膮 przekle艅stwa. Nie „wykropkowali艣my” ich przy edycji wywiadu, bo to wtr膮cenia bardzo „fedorowiczowe”. Oddaj膮 jego osobowo艣膰 i w jego ustach brzmi膮 jak przecinki, a nie jak wulgaryzmy. Taka aktorska poetyka.

Arleta Zalewska, Krzysztof Sk贸rzy艅ski (dziennikarze „Fakt贸w” TVN): Pi臋kne zdj臋cia. (na 艣cianie niewielkiej sypialni wisz膮 zdj臋cia zmar艂ej dwa lata temu El偶biety Krywszy-Fedorowicz)

Jerzy Fedorowicz: Dzieci mi taki o艂tarzyk zrobi艂y. Ale nie wiem, czy to dobrze.

Bo?

Bo ca艂y czas patrz臋 na te zdj臋cia i nie mog臋 przesta膰 my艣le膰.

Ale偶 pan si臋 zmieni艂.

Co ja mam wam powiedzie膰. Znacie mnie. Jak rado艣膰, to na maksa, jak b贸l… to depresja. Tak, mam depresj臋 – po raz drugi w 偶yciu. Pierwsza dopad艂a mnie, jak Elunia zachorowa艂a. Mia艂a raka piersi. A moja 偶ona mia艂a najpi臋kniejsze piersi na 艣wiecie. Chorowa艂a sze艣膰 d艂ugich lat.

Jak pan wtedy z tej depresji wyszed艂?

By艂 moment, 偶e jej si臋 poprawi艂o, przysz艂y dobre wyniki, pojechali艣my na wakacje, to i ja z tego wyszed艂em. By艂em szcz臋艣liwy. Najgorsze jest to, 偶e ja wiem, jak si臋 leczy膰, a si臋 nie lecz臋.

Czyli jak?聽

Pierwsze, co m贸wi膮, to 偶eby nie my艣le膰 o tym… o niej. Tyle, 偶e te my艣li przychodz膮 nawet w snach.

I co robicie w tych snach?

Jeste艣my razem. Rozmawiamy. Kochamy si臋. Elunia by艂a wspania艂膮 kochank膮.

U艣miecha si臋 pan…

Bo ciesz臋 si臋, 偶e mog臋 wam o niej opowiedzie膰. Zobaczcie tamto zdj臋cie. Zrobi艂em je ju偶, jak by艂a chora. (zdj臋cie wisi na 艣cianie w salonie. Pani El偶bieta ma na nim przeciws艂oneczne okulary.)

Pi臋kna.

Najpi臋kniejsza.

By艂 pan przy 偶onie do ko艅ca?

Tak, by艂em przy niej do 艣mierci. Spa艂em w tamtych dniach w szpitalu. Pami臋tam ten moment jej ostatniego u艣miechu. U艣miechn臋艂a si臋 do mnie i zgas艂a. To trwa艂o dwa dni i po prostu zgas艂a. Na pewno nie cierpia艂a. I potem wnuczka Tosia zabra艂a mnie do siebie. Wyjecha艂em i odpoczywa艂em. Schodzi艂o ze mnie ca艂e te sze艣膰 lat: tych wizyt, tych lekarzy, tego za艂atwiania. W tamtym czasie koncentrowa艂em si臋 na wspominaniu i upami臋tnianiu Eli.

Cz臋sto pan chodzi na cmentarz?

Ostatnio w艂a艣nie nie. (cisza) Nie mam na to si艂y, ale wiem, 偶e tam jest wszystko zadbane.

P艂acze pan czasem?

Wcale.

Duma nie pozwala?

Nie, nie potrafi臋. Nie mam si艂y. Naprawd臋 nie mam si艂y, 偶eby p艂aka膰.

Jaka by艂a pana 偶ona?

Silna, bardzo silna. Elunia by艂a bardzo znanym scenografem. S膮 momenty, gdy scenograf rz膮dzi scen膮, krawcowymi, stolarzami… I ona robi艂a to 艣wietnie. Ale by艂a te偶 trudna. U niej by艂o: raz tak, raz tak. Zawsze stawia艂a na swoim. Ka偶da k艂贸tnia musia艂a wyj艣膰 na jej. No i ja ust臋powa艂em. Jezu, jak my si臋 kochali艣my k艂贸ci膰. (po raz drugi pojawia si臋 u艣miech)

Pan j膮 pozna艂, jak mia艂 18 lat.

Tak, a ona 21. Opowiem wam jedno moje wspomnienie, kt贸re wam poka偶e, jak bardzo si臋 kochali艣my i jak bardzo byli艣my dla siebie stworzeni. Pods艂ucha艂em kiedy艣 rozmow臋 w towarzystwie, w kt贸rym bawili艣my si臋 na imprezie. Ona rozmawia艂a z kole偶ank膮 i pyta: jak Ty to robisz, 偶eby si臋 nie kocha膰 ze Staszkiem, jak nie masz ochoty? A tamta m贸wi: „no normalnie, id臋 do 艂azienki i czekam tam tak d艂ugo, a偶 Staszek za艣nie”. A Elka m贸wi: „to nie na Fedora, bo ten skurwysyn, jak wr贸c臋 z 艂azienki, to si臋 obudzi i jeszcze gorzej b臋dzie” (艣miech). Taka by艂a. Zna艂a mnie i kocha艂a takiego, jakim jestem. A nie by艂em 艣wi臋ty…

Aktor-amant?

Wiele kobiet si臋 mn膮 interesowa艂o – nie kryj臋. Elka potrafi艂a mnie opieprzy膰, by艂y awantury, ale potem wybacza艂a. Sama lubi艂a imprezowa膰. Ta艅czy膰, bawi膰 si臋, by艂a kr贸low膮 偶ycia. Fenomenaln膮 kobiet膮. Wszyscy mi m贸wili, 偶e ja sobie nie zas艂u偶y艂em na tak膮 wspania艂膮 kobiet臋.

Jak si臋 w og贸le poznali艣cie?

Na balu pierwszoroczniak贸w. Ta艅czy艂a, by艂a sama. Ja mia艂em dziewczyn臋, ale to ju偶 nie mia艂o znaczenia. Pokocha艂em j膮 od razu. M贸wi臋 wam powa偶nie, od razu. No ale dupa, bo ona na pocz膮tku mnie nie chcia艂a. 呕e jestem g贸wniarz i smarkacz. Ale mia艂em charakter i m贸j up贸r jej chyba zaimponowa艂.

I si臋 uda艂o.

Pojechali艣my na wakacje, kupi艂em wino i zacz臋li艣my si臋 kocha膰… By艂a ode mnie trzy lata starsza. I wyobra藕cie sobie: jest szale艅stwo, jest teatr, s膮 imprezy, podr贸偶e, jest wszystko. I nagle poznaj臋 kogo艣 takiego i id臋 z ni膮 w ca艂e 偶ycie. Do wszystkiego dochodzili艣my razem. Sami.

By艂 czas, kiedy wyjechali艣cie z Krakowa.

Bo ona dosta艂a etat w Szczecinie. Dla niej zostawi艂em Krak贸w i teatr. Ona wiedzia艂a, 偶e ma we mnie absolutn膮 gwarancj臋 bezpiecze艅stwa. 呕e cho膰by nie wiem co si臋 dzia艂o, to zawsze jestem obok. Zawsze zd膮偶臋.

Ci臋偶ko si臋 zostawia Krak贸w dla Szczecina?

Nawet mi, kurwa, nie m贸wcie. Ja zostawia艂em Teatr Stary. Trela, Stuhr鈥 To mia艂o by膰 ca艂e moje 偶ycie. A rzuci艂em to w sekund臋 dla Eli i ani przez minut臋 tej decyzji nie 偶a艂owa艂em.

Ale偶 pan j膮 kocha艂.

Ta nasza mi艂o艣膰 by艂a czym艣 takim, co trudno innym b臋dzie ogarn膮膰 umys艂em. Taki to by艂 rodzaj mi艂o艣ci. By艂 szacunek, nami臋tno艣膰, pasja, co艣 jak z kosmosu. Ja zawsze mia艂em dziewczyny, w ko艅cu gra艂em Romea w „Romeo i Julii”. (艣miech)

(艣miech)

No a kto mia艂 je mie膰? Ten kt贸ry gra艂, kurwa, aptekarza? Zawsze si臋 m贸wi艂o: Fedor to dobre ciacho. I nagle zobaczy艂em j膮 i koniec. Oszala艂em. (cisza) Przepraszam, ale jak ja na takie zdj臋cie popatrz臋, to ja piernicz臋…

Na to na 艣cianie?

Tak. Tu fotografowali nas jako najpi臋kniejsz膮 par臋 w Krakowie. I tacy byli艣my. Pragn臋li艣my tego samego. By艂y podr贸偶e. By艂o 偶ycie, by艂a m艂odo艣膰 i ka偶dy wiecz贸r by艂 taki jak teraz, rozmowy, muzyka, tyle, 偶e by艂a w贸dka nasza w艂asna i zak膮ski zrobione przez Elk臋. I teraz pomy艣lcie… przychodzi moment choroby i ja… Ja, kurwa, cho膰 wiem, 偶e nie wolno mi, wini臋 siebie.

Dlaczego siebie?

呕e nie nak艂oni艂em jej wcze艣niej, 偶eby posz艂a na badania. Tym bardziej, 偶e od pocz膮tku by艂em zaanga偶owany w akcje tak zwanej „r贸偶owej wst膮偶ki”. Chodzi艂em tu po rynku z dziewczynami i namawia艂em, 偶eby robi膰 mammografi臋, 偶eby si臋 bada膰. I ja nagle nie dopatrzy艂em tego u w艂asnej 偶ony. I teraz jestem w tym domu zupe艂nie sam.

Kiedy si臋 wie, 偶e si臋 ma depresj臋?

Macie jeszcze czasem trem臋 przed wej艣ciem na anten臋?

Czasem tak.

No w艂a艣nie. Tylko trema w pewnym momencie „puszcza”, a mnie nie puszcza. Ja ju偶 za drugim razem wiedzia艂em, 偶e ten b贸l tak przechodzi tu, po klatce piersiowej. I wiedzia艂em, 偶e nie b臋dzie snu.

I nie by艂o?

Nic. Ja nie 艣pi臋. Dopiero jak wezm臋 pastylk臋, tylko wtedy zasypiam. Ja mam 艣wiadomo艣膰, 偶e gdyby nie koronawirus, to m贸g艂bym z tego by膰 mo偶e ju偶 wyj艣膰. Zamkn臋liby mnie w szpitalu, zmusili do snu i tabletkami z tego wyprowadzili. A tak, jestem w domu, mam te pigu艂ki, o to te (na stole le偶膮 opakowania z lekarstwami)… kt贸re wiem, 偶e mnie niszcz膮.

W jakim sensie niszcz膮?

No uzale偶niaj膮. Bo to jest jak narkotyk. Z t膮 depresj膮 jest tak, 偶e ja j膮 czuj臋 fizycznie nawet teraz, w tym momencie. Cho膰 teraz troch臋 mniej, bo przyjechali艣cie, mo偶emy sobie pogada膰, za co wam dzi臋kuj臋. Wiecie… S膮 ludzie, kt贸rzy dobrze znosz膮 samotno艣膰, a s膮 te偶 tacy, jak ja.

A kiedy to najwi臋ksze „walni臋cie” choroby przysz艂o?

Nieca艂e dwa lata po 艣mierci. Elunia zmar艂a w maju 2018 roku.

I wtedy by艂 ten moment, kiedy pan si臋 schowa艂?

Jak zacz臋艂a si臋 pandemia, to by艂em jeszcze w Warszawie. I by艂y takie obrady Senatu, w kt贸rych zrobili艣my 250 poprawek, trwa艂o to do 2.00 w nocy, a ja rano mia艂em pogrzeb kuzyna. U nas w rodzinie dbamy o takie rzeczy. I jak wraca艂em stamt膮d, to ju偶 czu艂em, 偶e ten b贸l mnie dopada. Zna艂em go. A potem dosz艂a bezsenno艣膰.

A wcze艣niej, tu偶 po 艣mierci?

Na pocz膮tku by艂o tak, 偶e nast膮pi艂a ulga, po sze艣ciu latach cierpienia… Dom, szpital, dom, szpital i jak widzisz kogo艣, kogo tak bardzo kochasz i nie mo偶esz mu pom贸c, i to trwa i trwa, i to zbiera si臋 w tobie, magazynujesz te wszystkie emocje, b贸le i takie codzienne wkurwienie…

Jest strach?

Wtedy nie skupiasz si臋 na strachu. Walczysz, dzia艂asz. Pami臋tajcie, 偶e ja musia艂em zbiera膰 te偶 pieni膮dze na leczenie. I zbiera艂em, gdzie mog艂em. Do tego by艂 Senat, a Ela by艂a ze mnie bardzo dumna, 偶e wcze艣niej by艂em pos艂em, potem senatorem. No wi臋c ja ca艂y czas by艂em w biegu. Wtedy si臋 nie zastanawiasz nad niczym, tylko dzia艂asz.

A jak Pan dawa艂 rad臋 godzi膰 prac臋 w Warszawie, z 偶yciem w Krakowie?

Generalnie udawa艂o si臋. Musia艂o si臋 uda膰. Ja musia艂em pracowa膰, bo potrzebowali艣my pieni臋dzy na leczenie. Ale jeszcze przed 艣mierci膮 raz by艂o tak, 偶e czwart膮 noc urz臋dowali艣my w Senacie – by艂y g艂osowania, a moja Ela by艂a tutaj na g贸rze, u nas w sypialni. I ona chcia艂a mnie w domu. No i ja uciek艂em z jakiego艣 g艂osowania… I jak si臋 rzuci艂 na mnie za t臋 nieobecno艣膰 Borsuk (Bogdan Borusewicz – red.), o m贸j Bo偶e. M贸wi臋 mu: ch艂opie, jak ty do mnie, kurwa, m贸wisz? Jak ty mo偶esz tak do mnie tak m贸wi膰? Czy ty si臋 cz艂owieku mo偶esz opanowa膰. Wejd藕 w moje 偶ycie, cz艂owieku, to zobaczysz, jak wygl膮da 艣wiat. Ja wraca艂em do 偶ony, kt贸ra tu umiera艂a!

Ostro.

Kiedy艣 jeden senator, po 艣mierci Eluni wyci膮gn膮艂 do mnie r臋k臋 z kondolencjami, a ja m贸wi臋: odpierdol si臋. Kondolencje przyjmuj臋, ale r臋ki nie podaj臋.

Dlaczego?

Bo w momencie, kiedy najbardziej potrzebowa艂em pieni臋dzy dla Eli, to on g艂osowa艂 za obni偶eniem nam pensji o 20 proc., cho膰 b艂aga艂em, by tego nie robi艂. Ale tak chcia艂 Kaczy艅ski. Nikt si臋 nikim w 艂awie obok nie przejmowa艂. Bywa艂em wi臋c i taki okropny, wiem o tym. Ale ja czu艂em si臋 ju偶 coraz bardziej zm臋czony, a jak ju偶 przysz艂o to…

…depresja?

Tak. To ja ju偶 my艣l臋 tylko o jednym. 呕e ja ju偶 chc臋 by膰 z ni膮. Tam. Po prostu. Jutro pewnie b臋d臋 o tym rozmawia艂 z moj膮 psycholo偶k膮.

Aktywno艣膰 polityczna nie pomaga oderwa膰 si臋 od b贸lu?

Senat?

Tak.聽

Gdzie tam. Zreszt膮 ja ju偶 nie powinienem startowa膰.

Dlaczego?

To ju偶 nie jest czas dla polityk贸w 艣redniego rz臋du i starych jak ja.

Prosz臋 nie 偶artowa膰, pan ma 73 lata, a Donald Trump 74.

Tam polityka wygl膮da kompletnie inaczej. Oczywi艣cie, moj膮 wiedz臋 i do艣wiadczenie mo偶na by wykorzysta膰. Ale tu nikt tego nie potrzebuje. Politycy tacy jak ja s膮 ju偶 niepotrzebni.

Czuje si臋 pan niepotrzebny?

Tak si臋 czuj臋, ale te偶 w tym moim upadku zosta艂a odpowiedzialno艣膰. Nas jest 50 i wa偶ny jest ka偶dy g艂os. Poza tym musicie mi uwierzy膰, 偶e wyros艂em w takim domu i w takim otoczeniu, w kt贸rym bycie senatorem jest powodem do autentycznej dumy. I to zaufanie ludzi jako艣 mnie tam trzyma.

Dawno pana na Wiejskiej nie by艂o.

Przez pandemi臋. Pracuj臋 zdalnie. Dzi艣 by艂y g艂osowania, mia艂em kr贸tkie wyst膮pienie, dosta艂em brawa. Ale powiem wam absolutnie szczerze – ja jestem kurwa zm臋czony, ja jestem ju偶 zm臋czony 偶yciem. (cisza)

My艣la艂 pan, 偶eby zrezygnowa膰 z mandatu?

Na mnie g艂osowali ludzie, wielu z nich znam, tak si臋 nie robi.

Jak dzi艣 wygl膮da pa艅ski dzie艅?

Chcecie wiedzie膰? Na przyk艂ad jutro: najpierw musz臋 znale藕膰 w sobie si艂臋, 偶eby wsta膰 z 艂贸偶ka. Jak ju偶 wstan臋 to powinienem zje艣膰 艣niadanie, ale nie wiem, czy dam rad臋, rzadko jem. O 12.00 mam spotkanie z psycholo偶k膮 – 艣wietna, m膮dra kobieta – kt贸ra mi pewnie powie, 偶ebym za偶ywa艂 nie sze艣膰, tylko cztery tabletki. 呕e musz臋 zmniejszy膰 dawk臋. No to ja jej powiem, 偶e na razie si臋 nie uda, bo one mnie podtrzymuj膮. Potem mam wolne. I to jest straszne.

Czas wolny?

Nienawidz臋 by膰 takim staruszkiem, starszym panem… I to jest w og贸le niepedagogiczne, co powiem, ale nie mam ochoty na 偶ycie, nie mam ochoty na t臋 sal臋 senack膮, na te korytarze, na te pokoiki.

Kiedy艣 pan tym 偶y艂.

A dzi艣 widz臋 t臋 bylejako艣膰 polityki. Ten brak szacunku. T臋 bezkarno艣膰 na ka偶dym kroku. A jestem za s艂aby, 偶eby co艣 zmienia膰, wi臋c si臋 wkurwiam.

Dla kogo pan dzi艣 偶yje, panie senatorze?

Mam wspania艂膮, czu艂膮 rodzin臋. Kochaj膮cych mnie syn贸w. Wnuki. Jestem z nich bardzo dumny.

Odwiedzaj膮 pana?

Oczywi艣cie.

To sk膮d to uczucie samotno艣ci?

Z tego, 偶e ja chc臋 by膰 z ni膮. Tak bardzo, 偶e to jest nie do wyra偶enia. I nie do zniesienia. Mnie nie cieszy ju偶 nic. Wakacje? Te najwspanialsze z Elk膮 mam ju偶 za sob膮. Teatr? Zagra艂em ju偶 to, o czym marzy艂em. A ja, jak nie id臋 ogniem do przodu, to cierpi臋. Zrozumcie… Ja w 偶yciu zrobi艂em ju偶 tak du偶o, 偶y艂em tak intensywnie, ci膮gle si臋 gdzie艣 spieszy艂em. Dom, teatr, sport, stypendia w Austrii, w Niemczech, Wielkiej Brytanii, USA, gra艂em w teatrze na W臋grzech. Potem by艂y wybory, jedne, drugie… By艂 tenis, w kt贸rym si臋 spe艂nia艂em. Jak ja o tym my艣l臋 i pr贸buj臋 to ogarn膮膰, to si臋 zaczynam dusi膰. Bo to wszystko by艂o dzi臋ki El偶uni i dla El偶uni.

Przera偶a to pa艅skie „nie mam si艂y”.

Bo to ona by艂a jej 藕r贸d艂em.

A my艣li pan czasem: Fedor, we藕 si臋 w gar艣膰?

呕eby wr贸ci艂a si艂a, to ja musia艂bym mie膰 jaki艣 cel. Wtedy celem by艂o to, 偶eby poprawi艂o si臋 mojej 偶onie. A dzi艣? Do celu, do kt贸rego zmierzam, musz臋 mie膰 si艂臋 fizyczn膮, kt贸rej nie mam. I k贸艂ko tej beznadziei si臋 zamyka.

A jaki jest ten cel na dzi艣?

Szczerze? Chc臋 zapanowa膰 nad b贸lem, kt贸ry dzi艣 puszcza dopiero po tabletkach. Je艣li opanuj臋 ten b贸l, b臋d臋 potrafi艂 zmusi膰 siebie do cho膰by pi臋ciu godzin snu. Je艣li wstan臋 z 艂贸偶ka, zrobi臋 sobie 艣niadanie. Dzi艣, je艣li mi kto艣 tego nie zrobi, to nie zjem, bo nie mam si艂y. Zakupy? Dla mnie to jest katastrofa. To jest nie do przej艣cia. Wi臋c je艣li uda mi si臋 zrobi膰 te drobne rzeczy, to mo偶e wtedy przyjdzie czas na ten wi臋kszy cel.

Mo偶emy teraz my szczerze? To niezwyk艂e, 偶e potrafi pan tak m贸wi膰 o swoich trudno艣ciach. To wa偶ne dla wielu os贸b, kt贸re to przeczytaj膮, kt贸re same zmagaj膮 si臋 z depresj膮.

Chyba powinienem powiedzie膰 na koniec co艣 optymistycznego. Bo pewnie si臋 b臋dziecie nied艂ugo zbiera膰.

Je艣li tylko pan chce.

Teatr Ludowy w Krakowie chce, 偶ebym zagra艂 Nixona w nowym spektaklu „Ca艂y Nixon” Russella Leesa. Podaj prosz臋 t臋 niebiesk膮 teczk臋.

T臋?

Tak.

Fedorowicz otwiera scenariusz, w kt贸rym ma pozakre艣lane swoje kwestie. Odchrz膮kuje i zaczyna recytowa膰. G艂osem, kt贸ry pierwszy raz w czasie naszej rozmowy przypomina g艂os Fedorowicza znany ka偶demu, kto cho膰 raz go s艂ysza艂, cho膰by w telewizji.

Jerzy Fedorowicz: Mog臋?

Arleta Zalewska, Krzysztof Sk贸rzy艅ski: Jasne.

„Lipiec. 58 rok. Delegacja. Taka zwyk艂a, s艂u偶bowa – Caracas. Cholera, ty siedzisz ko艂o mnie, wje偶d偶amy, a tu antyameryka艅ska demonstracja. Kijami, pa艂ami, jakimi艣 krzakami wal膮 po samochodzie, po wszystkim. Dr膮 si臋 itd. No i co ja wtedy robi臋, i co ja wtedy robi臋鈥? Ty by艣, kurwa, siedzia艂 i by艣 pr贸bowa艂 negocjowa膰, a ja otwieram drzwi samochodu, wysiadam i ca艂uj臋 te mordy plugawe. Te 艣mierdz膮ce ryje maczo po prostu.” (艣miech)聽

Dobre.

No jasne, 偶e dobre. Plus to jest dobra sztuka.

W niej gra dw贸ch aktor贸w: jeden jako Nixon, drugi jako Kissinger. Kto b臋dzie tym drugim?

Mia艂 by膰 m贸j przyjaciel Jerzy Trela, ale tam si臋 co艣 pozmienia艂o. Ale bardzo si臋 rozwin膮艂 Piotrek Pilitowski – aktor ode mnie z teatru. On bardzo dobrze gra i spr贸bujemy to przeczyta膰.

I pan uwa偶a to za sw贸j test?

Nic nie uwa偶am. Boj臋 si臋 uwa偶a膰 cokolwiek. Zaprosili mnie na pr贸b臋 czytan膮 i zobaczymy, czy mi to wyjdzie. Spr贸buj臋 si臋 z tym zmierzy膰. Je艣li to przetrzymam, to mo偶e…

…mo偶e znajdzie Pan cel w 偶yciu?

Mo偶e zaczn臋 si臋 podnosi膰.

Przyjedziemy na premier臋.聽

(u艣miech) Je艣li zagram, zaprosz臋 was.

Autor: Arleta Zalewska, Krzysztof Sk贸rzy艅ski; wsp贸艂praca: Klaudia Musia艂

殴r贸d艂o:聽tvn24.pl

Telefon zaufania dla os贸b doros艂ych w kryzysie emocjonalnym: 116 123 (codziennie 14-22, po艂膮czenie bezp艂atne)

Jerzy Fedorowicz o 艣mierci 偶ony i o depresji. Wywiad Arlety Zalewskiej i Krzysztofa Sk贸rzy艅skiego - TVN24

Dni Zadumy, a wi臋c i ja ma艂o napisz臋

Wybra艂am si臋 dzisiaj na cmentarz i tak sobie pomy艣la艂am, 偶e mam komfort, bo nie musz臋 daleko jecha膰 w Polsk臋 i czu膰 si臋 niebezpiecznie w nat艂oku p臋dz膮cych samochod贸w na cmentarze. Doj艣cie do cmentarza zajmuje mi co najwy偶ej 10 minut, a wi臋c powolutku, wolnym krokiem i jestem przy grobach moich bliskich.聽

Na cmentarzu dzisiaj jeszcze niekt贸rzy robili porz膮dki przy grobach, a inni ju偶 je pi臋knie ogarn臋li. Umyli pomniki, wyrwali jakie艣 tam chwasty i zagrabili, aby by艂o 艣wi膮tecznie, bo przecie偶 jutro przy grobach spotka si臋 ca艂a rodzina i oby nie by艂o tak, jak na poni偶szym obrazku.

Dzisiaj na zupe艂nym luzie przesz艂am si臋 po cmentarzu, bo ludzi nie by艂o zbyt wiele, ale jutro b臋dzie t艂ok i na szcz臋艣cie zapowiadaj膮 przepi臋kn膮 pogod臋, co jest wa偶ne, kiedy tak ludzie czasami raz w roku si臋 spotykaj膮 przy grobach, bo na co dzie艅 nawet rodziny si臋 nie nie spotykaj膮 i ze sob膮 nie rozmawiaj膮. Jest to okazja wi臋c, aby si臋 spotka膰 i chwil臋 ze sob膮 poby膰.聽

Mam tak, 偶e wol臋 dzie艅 wcze艣niej odwiedzi膰 groby i poduma膰 chwil臋 o tym wszystkim, o sensie 偶ycia, w ciszy i wspomnie膰 tych, kt贸rych z nami ju偶 nie ma.

Id臋 wi臋c do swojego taty i te艣cia, ale najd艂u偶ej to bym posta艂a nad grobkiem moich dw贸ch wnuk贸w, kt贸rym nie dane by艂o nas wszystkich spotka膰 i by膰 tu z nami. Nie my艣l臋 o tym codziennie, ale s膮 chwile, 偶e jest mi bardzo z tym 藕le i smutno.

Id藕cie jutro na cmentarze, bo Oni na Was czekaj膮.聽

Andrzej D膮br贸wka

+++

Przyjad膮
albo nie przyjad膮

Przynios膮 kwiaty
albo nie przynios膮

Zabior膮 wnuki
albo nie zabior膮

Przyjad膮, je艣li nie b臋dzie strasznie pada膰
Przynios膮 kwiaty, je偶eli trafi膮 na kwiaciarni臋
Wnuki si臋 zjawi膮, je艣li nie b臋d膮 mia艂y imprez

Jednym s艂owem wszystko b臋dzie tak
jak za 偶ycia