Archiwa tagu: Boże narodzenie

Świąteczne dyskusje!

Byliśmy na świątecznym obiedzie u Córki i w końcu spotkała się prawie cała rodzina.

W końcu zobaczyłam swoje Wnuki, bo niestety, ale pandemia nas rozdzieliła na wiele miesięcy, a każdy dmucha na zimne.

Córka naprawdę się napracowała, aby to wszystko przygotować i chylę czoła, bo robi teraz to, co kiedyś szykowałam ja!

To tylko obiad powiecie, ale trzeba się napracować, aby nakarmić tyle osób i tu dziękuję Jej i mojemu Zięciowi, którzy nas ugościli!

Dostałam pozwolenie, ale i cudne prezenty, na to by napisać o czym żeśmy rozmawiali, bo i u nas nie obyło się bez rozmów o kościele, księżach i polityce.

Było nawet ostro i ja sama wdałam się w rozmowy i już wiem, że młodzi ludzie zupełnie inaczej postrzegają naszą rzeczywistość pod rządami PiS-u.

Ja się jako seniorka wściekam, pomstuję i nie zgadzam się z tym, co oni wyprawiają, a młodzi przyjmuję pozycję lajtową, a więc stało się tak, że moje argumenty, iż rządzi nami mafia się nie przebiły.

Oni, czyli młodzi zupełnie inaczej to wszystko widzą i usłyszałam, że żaden polityk z PiS od kradzieży i afer nie zostanie rozliczony, a zresztą, to wszystko jest winą PO i gadaj z nimi.

W sprawie migrantów też mi się dostało, ale miałam i poparcie, że ci ludzie tam na granicy potrzebują naszej pomocy!

Ktoś inny, że nie należy ich wpuszczać, bo to są nieroby i brudasy i nigdzie nie chcą pracować, a wymagają!

Tematów było wiele i nie o wszystkich chcę pisać, ale jeden był taki, że gdyby 6 lat temu opozycja dała ludziom pomoc finansową i zatroszczyła się o swoich rodaków, to by nigdy nie straciła władzy i tu się kurna zgadzam.

Młodzi uważają, że za dwa lata PiS ponownie wygra wybory, a, że chcą nam zabrać Wolne Media, to i co z tego!

Nie dochodzi do nich, że będziemy jak Węgry, Turcja, czy Rosja, bo oni biegnąć przez życie nie mają czasu na jakieś tam media.

Jak napisałam, było ostro, ale najważniejsze, że rozstaliśmy się w zgodzie, bo można dyskutować i skakać sobie do oczu.

Dziś jeszcze jasno i wyraźnie ogłosiłam wszystkim, że kiedy umrę, to nie życzę sobie żadnego księdza i wiem, że to zostanie spełnione.

Nie wierzę w księży, a jeśli jest Bóg, to niech mnie On rozliczy, a może rozgrzeszy!

Zrobiłam to dziś oficjalnie, bo nie tylko na blogu!

Mam być wesoło, bo kiedy kitę odwalę, będzie wspaniale i wszyscy mają się cieszyć, choć moje życie etapami było bardzo smutne.

Nieustająco – Wesołych Świąt.

Ja tam dalej będę walczyć po swojemu i będę miała swoje, niezależne poglądy:

Dymisja Mejzy mnie nie rusza!
Ruszy mnie dymisja całej tej bandy

i nie pozwólmy im spieprzyć do Argentyny!

Wigilijne wspominki!

U mnie już po Wigilii, a spędziliśmy ją tylko we dwoje, bo tak postanowiliśmy.

Zmęczeni jeszcze po remoncie, a do tego Mąż wciąż odczuwa skutki przeziębienia i to była dobra decyzja.

Nie robiliśmy sobie żadnych prezentów, bo prezentem dla nas jest odnowiona kuchnia i zrobiliśmy to razem – dla siebie!

Tak spokojnej i bez stresu Wigilii nie miałam od lat i zdaje się, że robię się odrobinę wygodna, bo cenię sobie już spokój!

Jednak, to nie oznacza, że nie spotkam się z rodziną – spotkam w Pierwszy Dzień Świąt na rodzinnym obiedzie u Córki!

Każdej Wigilii piekę racuchy drożdżowe i za każdym razem sięgam po stary zeszyt z przepisami kulinarnymi!

Nie wiem jak to się dzieje, bo przepis jest bardzo prosty, a ja i tak muszę mieć ten zeszyt na stole.

Teraz każdy przepis można znaleźć w sieci i jest ich bardzo dużo, ale kiedyś tak nie było i gospodynie domowe miały swoje sposoby na ich gromadzenie.

Przepisy pochodziły od naszych mam, teściowych, koleżanek, sąsiadek – tak było.

Mój zeszyt liczy sobie z pewnością 40 lat i już czas sprawił, że pożółkł i widać na nim ząb czasu.

Zawsze mi zależało, aby gotować potrawy na święta – takie jakie gotowała moja teściowa dla mojego Męża, kiedy był dzieckiem.

Te przepisy też mam i je powielam na święta jak np. kapusta czerwona z jabłkami i rodzynkami.

Masę przepisów trzymam w starej książce kucharskiej, którą mam w biblioteczce i ona też liczy sobie ponad 51 lat i trzymam ją jak relikwię!

Ta kulinarna książka została wydana w 1970 roku przez Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne i w tej książce są nasze, narodowe potrawy.

Ciekawostką jest fakt, że owa Kuchnia Polska nie została kupiona w Polce!

W latach 80 – tych moja teściowa pojechała do ZSRR w odwiedziny do rodziny i tam ją zakupiła!

Kiedyś częściej do niej zaglądałam, a teraz nie wiadomo czemu, szukam przepisów w sieci – takie czasy kochani.

Nieustająco – Zdrowych i Pogodnych Świąt!

Niżej wklejam moją kolędę najpiękniejszą na świecie, którą po mistrzowsku zaśpiewał Kuba Badach:

Rodzina przy wspólnym stole w Wigilię Bożego Narodzenia!

Obraz może zawierać: jedzenie i w budynku

Wydaje się, że Wigilia bez moich racuchów drożdżowych była by dużo uboższa.

Piekę je od lat na ten czas i wszyscy się dopominają, a dziś usłyszałam komplement od Męża, że robię je tak dobre jak Jego śp. Babcia, która była świetną kucharką!

Oczywiście do tego robię sos z borowików suszonych i cieszę się, że smakują i są tak typowo wigilijne!

Już wróciliśmy z Wigilii, która odbyła się u mojej, starszej Córki i i spędziliśmy ze sobą cudny czas, bo przecież z powodu pandemii wiele miesięcy żyliśmy w oddali, choć mieszkamy w tym samym mieście!

Wnuczki też dawno nie widziałam bo byliśmy z Mężem chorzy na koronawirusa, potem była kwarantanna i tak coś w koło.

Urosła bardzo przez ten czas i wstępuje w wieku nastolatki za chwilę!

Było dużo rozmów, opowiadań, prezentów i przede wszystkim pobyliśmy ze sobą!

W domu Córki są dwa koty – jeden o imieniu Franek, który jest pięknym, puszystym kotem, ale nie ugania się za panienkami, bo go wykastrowano, a więc je i śpi!

Drugi kotek to Rudzia i jest prześliczną kotką, która lubi towarzyszyć przy stole.

Nie przywitała nas Tessi – Maltanka, która urodziła pięć szczeniaczków i tak jest wykończona, że kiedy nie karmi, to odpoczywa sobie i nabiera sił na macierzyństwo!

Córka przygotowała wiele, pysznych potraw, że nie do spróbowania wszystkiego.

Zostało zauważone, że ja i Mąż po COVID schudliśmy, co widać najbardziej na buzi!

Mimo, że nie jestem katoliczką, a agnostyczką bardzo chętnie słucham kolęd w telewizji, co mnie uspokaja i wycisza!

Pojawiają się różne wspomnienia z przeszłości i pytania na przyszłość.

Wielka szkoda, że tak z klimatem się porobiło, że nie możemy zaśpiewać, że pada śnieg!

Od kilku lat jest mokro i brzydko, co sprawia, że te święta są okrojone z bieli i mrozu!

Słuchałam dzisiaj w telewizji wypowiedzi psychologa, który opowiadał jak wiele jest ludzi samotnych w święta i o nich trzeba pamiętać, bo ten czas jest dla nich bardzo trudny do zniesienia.

Nie mam w swoim otoczeniu takich ludzi na szczęście, ale gdyby ktoś taki był, to z pewnością bym o nim pamiętała!

Jutro na obiad zapraszam swoją Teściową, która mieszka sama i dlatego staram się o Niej pamiętać nie tylko w dni świąteczne.

Świętujcie kochani, odpoczywajcie w gronie rodzinnym, rozkoszujcie się tymi dniami z bliskimi, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość!

A tak poza tematem nie przyjmuję życzeń od prawicy, bo są to życzenia od fazyreuszy, którzy cały rok kręcą, kradną i oszukują naród, a potem ględzą o Jezusie,  Dzieciątku i Maryi!

Nie znoszę tego ich kłamstwa i oszustwa!

Światu życzę uzdrowienia od tej strasznej pandemii!

 

Obraz może zawierać: choinka, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą i w budynku

 

Wigilijna opowieść rodzinna!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Bombka, ta różowa z ozdobami złotymi na moje przeliczenie ma jakieś 60 lat!
Przypłynęła do Polski przez Ocean, gdyż wiele lat zdobiła choinkę w Chicago w USA, gdzie mieszkała babcia mojego Męża.
Kiedy je wieszam, a mamy ich trzy sztuki, to zawsze przypomina mi się historia rodzinna ze strony mojego Męża.
Nigdy jeszcze o tym nie pisałam, ale z opowieści wiem, tyle co wiem z opowiadań, choćby Wigilijnych, kiedy spędzaliśmy święta w domu mojej Teściowej i Teścia.
Wiele się zatarło, ale dziś rozmawiałam z Mężem jak to właściwie było, choć i On nie wszystko wie.
Jest to smutna historia, a było tak:
Babcia mojego Męża przed wojną urodziła dwóch synów, a więc mojego Teścia i jego brata.
Niedługo potem umarł jej mąż, a ona spakowała się i wyjechała z Polski statkiem „Batory”, a raczej uciekła.
Chłopców zostawiła w Warszawie jakieś tam rodzinie, ale stało się tak, że chłopcy trafili do domu dziecka, przy jakimś zakonie!
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie brat mojego Teścia zginął i Ojciec Męża został na tym świecie zupełnie sam!
Nie wiedział gdzie jest jego matka i trudno było mu się pogodzić z faktem, że matka ich opuściła!
Z opowieści wiemy, że uciekinierka pracowała w prestiżowym domu towarowym w Chicago i tam wyszła za mąż po raz drugi za żołnierza, który służył u Andersa, a na imię miał Stefan!
Mijały lata i nadal mój Teść nie wiedział gdzie znajduje się jego matka, a w tym czasie się ożenił i trafił na ziemie zachodnie!
Kiedy umarł uciekinierce drugi mąż, to ta postanowiła wrócić do Polski.
W Milanówku kupiła  willę w dzielnicy willowej, a był to bodajże 1974 rok!
Przyleciała do Polski samolotem, a cały swój majątek nadała na statek i tak do Polski dotarły jej meble, kufry pełne damskiej bielizny z najwyższej półki, pralka automatyczna, o której my mogliśmy pomarzyć, a także kryształowe żyrandole i ekskluzywne bibeloty!
Naprawdę w USA zarobiła dobre pieniądze, ale zatęskniła za Ojczyzną i może dopadły ją wyrzuty sumienia!
Zaczęła poszukiwania swojego syna, czyli mojego Teścia i go znalazła dzięki Czerwonemu Krzyżowi.
Spotkali się bodajże w 1983 roku, ale nie było to po myśli siostry uciekinierki, która wiedziała, że jeśli znajdzie się syn, to majątek zostanie na niego przepisany!
Uciekinierka została okradziona i kiedy tam dotarł mój Teść, to wiele zniknęło i zniknęły pieniądze pochowane w różnych miejscach!
Pewnego dnia Teść dostał telegram, że jego matka umarła, ale zdążyła przepisać na niego dom i to wszystko, co w domu się znajdowało.
Uciekinierka w Polsce żyła tak, że od rana chodziła w strojnych sukniach i kieliszek z szampanem był o rana obowiązkowy!
Mąż, kiedy jeszcze nie był moim Mężem pojechał odwiedzić bacię i co dobrego dla niego zrobiła, to kupiła mu w Pewexie całe ubranie Wranglera, że jak wrócił, to go nie poznałam.
Zmarła pięknie ubrana we własnej łazience na zawał serca.
I ja  tam byłam po jej śmierci, aby pomóc uporządkować ogród przed sprzedażą domu, także wiem, że dom był okazały, ale nikt tam nie chciał zamieszkać, a więc poszedł na sprzedaż!
Mam z tego domu dwa, amerykańskie wazony i te trzy bombki, a cały ten spadek pokłócił resztę rodziny na zawsze ha ha!
Tak od siebie życzę Wam moi drodzy, by pandemia znalazła ujście w piekle i dała światu żyć!
Tak od siebie życzę, aby ten nierząd poszedł precz i abyśmy odetchnęli od ich banialuk i złodziejstwa, a Polska wstawała z kolan, a ja abym przestała przeklinać, bo jak ich widzę, to nie mogę się powstrzymać, ale nie czuję, że to jest grzech!
Przepis na placek z życzeniami
/drogi, ale każdego stać na niego …/
Główne składniki to:
– Zdrowie
Jak cenne, każdy z nas wie
Bez niego niewiele można
Choć czasem… góry przenieść gdy tylko wiara jest
Więc wiary dodajmy moc
Do tego nadzieję koniecznie dorzucić trzeba
By wiara samotną nie była i…
– Miłość
Wszystko wymieszać z ogromem miłości
To najważniejszy składnik
Poza tym dodać:
dwie łyżki pomyślności,
kapkę radości,
szczyptę życzliwości
Wszystko powoli wymieszać z odrobiną uśmiechu 🙂
Uwaga – ważne!!!
Odsączyć troski, przygnębienie i smutek
do smaku doprawić wdziękiem,
urodą czy sławą – to już według uznania
I piec,
piec cały rok
w wysokiej temperaturze pozytywnych uczuć
w rodzinnej atmosferze
Smacznego\
Anna Maria Michalik
Choinka z prezentami - Gify i obrazki na GifyAgusi.pl

Coraz bliżej święta!

Obraz może zawierać: choinka i w budynku

Mimo, że Wnuków nie będzie, bo pandemia, to trochę światełek w domu się pojawiło.

Lubię, kiedy mi się w domu na ten czas coś świeci i migocze, bo poprawia mi to nastrój!

Może to i kiczowate, ale dla mnie, to jest ten czas, taki inny od pozostałych dni, bo czas zastanowienia się i reflekcji!

Już pisałam, że święta traktuję jako rodzinne spotkanie, choć w tym roku wszystko trochę inaczej będzie!

Pojawiły się światełka, a to oznacza, że po koronawirusie doszliśmy w końcu do siebie i po prostu nam się zachciało.

Kiedy byliśmy bez sił nawet nie myśleliśmy o świętach, ale na szczęście dobrze się skończyło!

Jutro zaczynam robić pierwsze potrawy, które w lodówce wytrzymają do świąt.

Nie chcę robić wszystkiego na ostatnią chwilę, bo się denerwuję, że zarobię się po łokcie!

Ciekawą rozmowę miał mój Mąż ze swoim kolegą, z którym znają się od lat i są w bliskiej znajomości.

Pan po 60 – tce, co niedziela szedł do kościoła na mszę, bo taki z niego jest katolik!

Powiedział, że kończy z kościołem po tym jak Rydzyk się wypowiedział o księdzu kryjącym pedofilię!

Powiedział, że zrozumiał, iż to nie jest jego miejsce i kończy z uczestniczeniem we mszach.

Myślę, że taki proces jest teraz na fali i wielu ludziom otworzyły się oczy, że kościół poszedł w zła stronę!

 

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Moja ulubiona piosenka na ten czas, to piosenka Seweryna Krajewskiego pt. „Jest taki dzień”

A z zagranicznych, świątecznych piosenek to: „Jadę na święta”, którą śpiewa Chris Rea.

Ponadto choć nie jestem katoliczką, to uwielbiam piosenkę w wykonaniu Kuby Badacha pt. „Mario czy ty wiesz” – mistrzostwo świata!

A jakie Wy macie ulubione piosenki i kolędy i jakie jest Wasze nastawienie do świąt w czasie pandemii, bo ja smutna jestem!

 

Nie rozdrapujmy w święta ran!

Znalezione obrazy dla zapytania bóg stworzył człowieka z oczami z przodu

Powyższy cytat należy do Olgi Tokarczuk, a przytaczam go po to, abym sama zrozumiała, że w moim wieku należy patrzeć do przodu, a przeszłość zostawić za sobą.

Minie za chwilę pierwszy dzień świąt i mimo, że w przeszłości moje stosunki z Teściową nie należały do udanych i nie chce mi się rozpisywać dlaczego, ponieważ rozdrapując przeszłość sama bym się krzywdziła, a także mojego Męża.

Moja teściowa jest dobrą kobietą z bardzo dobrym podejściem do małych dzieci, ale jest także osobą specyficzną i trzeba wiedzieć jak do Niej dotrzeć.

Ma 83 lata i jest wdową po swoim mężu, który ją kochał do szaleństwa, a Ona owinęła go sobie dookoła palca.

Jest specyficzna, ponieważ zawsze wydawało się Jej, że jest ciężko chora na przeróżne choroby, a w konsekwencji po prostu bardzo często szwankuje Jej ciśnienie i doskwiera arytmia serca.

Kiedy została wdową, to jeszcze bardziej zaczęła wsłuchiwać się w swój organizm i po prostu zaczęła wysyłać w przestrzeń komunikaty, które martwią Jej dwóch Synów.

Zaprosić Ją na święto, to jest nie lada zadanie, bo w ostatniej chwili oznajmia, że nie przyjdzie i niech wszyscy dadzą Jej spokój.

Kiedy byłam młodą żoną i matką, to bardzo dużo mi pomogła.

Musiałam pracować, a kiedy dzieci miały wakacyjną przerwę, to się nimi zajmowała, a także jako dobra krawcowa coś mi pomagała uszyć, czy też przeszyć i zawsze mogłam na Nią liczyć w krawieckich pracach.

Dziś udało się nam zaprosić na małe co nieco i przyszła!

Je jak ptaszek, a więc stół nastawiłam wg. jej potrzeb i cieszyłam się, że zjadła cokolwiek, bo ostatnio grymasi z jedzeniem.

Myślałam, że będzie chciała szybko iść do domu – do kota, ale o dziwo pobyła z nami prawie cztery godziny.

Po posiłku zaczęliśmy wspominać jak nasze miasto wyglądało przez II Wojną Światową!

Mąż włączył Internet i pokazywał swojej Mamie stare zdjęcia naszego miasta i okazało się, że Mama ma świetną pamięć do szczegółów i widzi obrazy bez potrzeby okularów.

Potem wciągnęliśmy ją w program rozrywkowy „The Voice Senior” –  program pełen wzruszeń ze wspomnieniami świątecznymi ludzi starszych, którzy śpiewali przecudnie i to się Teściowej bardzo podobało, a i my uroniliśmy niejedną łzę.

Następnie oglądaliśmy finałową „Szansę na sukces” i także dyskutowała o tym, kto śpiewa najładniej i kto powinien wygrać ten program.

Zauważyliśmy, że starsza pani zaczyna się powtarzać i zapomina się, a więc Mąż codziennie chodzi do Niej by brała systematycznie lekarstwa.

To był udany dzień z przesłaniem, aby nie rozdrapywać starych spraw, a iść w kierunku tego, co może nas spotkać w przyszłości – dobrego!

Teściowa zrobiła też coś bardzo rozsądnego, że w razie jej śmierci synowie mają wszystko po połowie i nie będą musieli włóczyć się po sądach i za ten rozsądek jej dziękuję.

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą, tabela, salon i w budynku

To będą dobre święta!

O dziwo zaczynam czuć wreszcie klimat świąt, tę magię świąteczną, której nie potrafiłam z siebie wykrzesać po śmierci Mamy.

Powolutku kolejny raz daję radę ze wszystkim w przygotowaniu tych świąt, a szykujemy z Mężem już 43 Wigilię w naszym pożyciu małżeńskim.

26 stycznia 2020 roku skoczy nam na kark 44 rocznica istnienia we dwoje!

Ogarnęłam mieszkanie, a teraz do Wigilii będę się krzątała po kuchni i dziś już przygotowałam sos grzybowy do racuchów drożdżowych, a także wypisałam kartki świąteczne dla rodziny, w których będą prezenty w banknocie.

Nasze Wnuki, to już nie dzieci, bo wchodzą w wiek nastoletni, a więc uważamy, że sobie za te pieniążki same coś sprawią!

Ja dzisiaj podejrzałam niechcący, że Mikołaj, czy Gwiazdor przyniósł mi perfumy „Coco Chanel Nr 5”, ale siedzę cicho i udaję, że o niczym nie wiem.

Zawsze, ale to zawsze przed świętami stresuje mnie lista zakupów, ale od paru lat trzymam się tradycyjnego menu i idzie gładko.

Gotuję to, co sprawdza mi się na każdej Wigilii i w tych dwóch dniach świątecznych.

Mam zasadę, że nie wariuję i w moim domu nie wyrzuca się jedzenia, bo to jest potworny grzech, a więc kupujemy akurat – na styk!

Od kilku lat nie piekę własnego ciasta, bo uważam, że mając znajomą piekarnię można kupić po kawałku każdego z rodzaju.

Siedzę sobie wieczorem już spokojna i oglądam naprawdę wspaniały program rozrywkowy „The Voice Senior” i odczuwam wielką radość, że ludzie w moim wieku, a nawet starsi spełniają swoje marzenia i śpiewają, śpiewają wspaniale i po prostu ten program mnie relaksuje.

Widzę wielką moc w Seniorach, którzy wyszli na scenę i są gwiazdami!

Ten program nastroił mnie pozytywnie, bo nie tylko polityka, bo nie tylko swary w narodzie, ale jeszcze jest wartość jaka drzemie w nas nawet wówczas, kiedy jesteśmy w kwiecie wieku.

Wierzę, że to będą dla mnie i Męża dobre święta, a jutro znowu podrepczę w kuchni i będę robiła smakołyki.

Postaram się wyciszyć politycznie i po prostu być myślami  ze swoją Rodzinę, bo Rodzina jest dla mnie największym szczęściem.

Mam z czego być dumna, bo Córki i ich Mężowie mają dobrą pracę i stabilną, a Wnuki świetnie się uczą i to daje mi ogromne poczucie spokoju!

Przyznaję, że nie jestem osobą wierzącą, ale uwielbiam nasze, polskie kolędy, które na nowo zaczynam słuchać, bo mimo wszystko drzemie we mnie ta tkliwość do spędzenia miło kolejnych świąt.

Wszystkim czytelnikom życzę spokoju, zdrowia, szczęścia i odrobiny płatków śniegu!

Znalezione obrazy dla zapytania płatki śniegu gif

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Znalezione obrazy dla zapytania coco chanel perfumy

 

Obraz może zawierać: choinka i w budynku

Święta z teściową i odrobina polityki!

Obraz może zawierać: roślina

W tym roku Wigilię spędzę z Mężem i Teściową, bo tak nam się ułożyło, ale będzie z pewnością przyjemnie.

O czym będę rozmawiała z Teściową w ten wieczór, kiedy Ona jest już wiekowa i dużo choruje?

Wyciągnę stare albumy i po wieczerzy planuję wspominanie dawnych czasów i sądzę, że to będzie udany wieczór!

Mąż kupił choinkę w doniczce, aby potem, na wiosnę planujemy zasadzić ją na zewnątrz o ile oczywiście się przyjmie!

Na Wigilię nie szykuję dużo, bo my ludzie starsi jemy już mniej, a więc będzie:

  • barszcz czerwony z uszkami,
  • racuchy drożdżowe z sosem grzybowym,
  • sałatka warzywna,
  • ryba po grecku,
  • kompot z suszu, kawa, herbata i ciasto.

Już ubrałam swoją choinkę w stare bombki i nie zważam na modę, a więc nie kupuję ozdób – nowych co roku! – (zdjęcia poniżej).

Tak będą u nas wyglądały święta, a więc na spokojnie, bez szumu politycznego, a spędzone tak, aby naładować akumulatory nie spiesząc się nigdzie.

Na pierwszy i drugi dzień świąt przygotuję ciepły obiad ze strogonowem w tle, ziemniakami i surówką oraz zupą zwaną – kwaśnicą!

I tak minął te święta i znowu powiemy sobie, że święta, święta i już po świętach, a tyle stresu jest w polskich kobietach, które stają na rzęsach by zdążyć posprzątać i ugotować – koszmar, w którym ja też brałam udział, ale teraz pasuję!

W tym czasie przed świętami przypominam sobie najgorszą Wigilię, kiedy to rano pojechaliśmy do Domu Opieki Społecznej po mojego Ojca 200 kilometrów w jedną stronę, a po przywiezieniu On zażyczył sobie, by go odwieźć!

Pamiętam, że moje Córki małe jeszcze – lepiły pierogi, a my zmęczeni padliśmy na twarz!

A teraz trochę inny temat:

18 grudnia ludzie w tysiącach wyszli na ulicę pod Sądy by zaprotestować przeciwko ustawie kagańcowej!

Wyszli przeważnie ludzie starsi – seniorzy, a ludzie młodzi zaczęli na portalach społecznościowych ich wyśmiewać  i ich skrytykowali i oto znalazłam na FB list do młodych, aby im uświadomić jak ważne to było!

Grażyna Mikołajska

„Tu moje odpowiedzi do nowotarskiej młodzieży drwiącej sobie na forach z ludzi demonstrujących pod sądem w Nowym Targu.:

Te dziadki kiedyś Wam wywalczyli to, że możecie jeździć na zachód, uczyć się tam i pracować, że nie macie kartek na żywność i śpicie spokojnie. Walczyli o to Młody Człowieku wtedy, kiedy ty przyszedłeś dopiero na świat, wiec nie drwij sobie z tych ludzi, bo mają bagaż przeżyć i doświadczeń tamtych lat, trudnych lat. Te dziadki walczą dziś o to, żeby nie było smogu w Polsce, żeby ludzie się szanowali i nie byli dzieleni na lepszy i gorszy sort. Walczą o to, żeby nie strwonić trójpodziału władzy , porządku prawnego jaki istnieje w całym demokratycznym świecie i tego co wywalczyli dla Was.

To nie są hece. Pewne rzeczy wynosi się z domu. Dzisiaj nie było młodych i to jest tragiczne, to jest smutne. Smutne, że młodzi nie interesują się tym, co się dzieje w ich ojczyźnie, nie biorą czynnego udziału w obronie spraw, które ich dotyczą lub wkrótce będą dotyczyć. Patriotyzm, to nie slogan wypisany na koszulkach, to wynosi się z domu. Oj marnie widziałabym Was Młodzi w latach takiej np. okupacji. Takie pokolenie minęło i już się nie wróci, ale jak nas wyprowadzą z UE i odetnie Wam się kurek od dobrobytu , to może czerwona lampka Wam się zapali. Cały cywilizowany świat zachodni z nas się śmieje, rządzi nami banda niedouczonych pajaców z prezydentem nieukiem na czele, którego wstydzi się w jego własna uczelnia, powielamy politykę PRLowskiej władzy i Ty Kolego drwisz sobie z ludzi którzy bronią samorządności, praw obywatelskich, trójpodziału władzy. Nazywasz tych ludzi dziadkami i się z nich śmiejesz? Wstyd. Jak Cię rodzice wychowali? Co Ci w domu przekazali, jakie wartości? Żenujące. Co robiłeś na lekcjach historii ? Ja nie będę się kiedyś wstydziła, ale Ty za siebie albo i Twoje dzieci za Ciebie – Tak i jeżeli będziecie się tylko wstydzić , to będą to najdelikatniejsze konsekwencje, tego co może Was spotkać.

Byliśmy tam za Was, byliśmy tam dla Was.

Obraz może zawierać: choinka

Obraz może zawierać: 1 osoba, roślina i choinka

Obraz może zawierać: choinka i na zewnątrz

Obraz może zawierać: choinka, roślina i w budynku

Dwa depresyjne miesiące!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Bardzo lubię jesień, ale taką słoneczną, kiedy kolorowe liście płoną kolorami w promieniach słonecznych.

Wówczas czuję się radosna i uwielbiam taką jesień w aparacie fotograficznym.

Synoptycy zapowiedzieli za parę dni jesień niżową, a więc przybędzie do Polski deszcz, wiatr i przymrozki i takiej jesieni nie cierpię!

Wiatr zwieje wszystkie liście, trawa będzie zmrożona i trzeba będzie zdjąć kwiaty z balkonów.

Przyjdzie więc smutny okres, kiedy ludzie starsi będą więcej siedzieli w domu.

Przyjdzie smutny czas w zasadzie dla wszystkich, bo zbliżają się święta zadumy.

Osobiście cierpię przez dwa miesiące w roku i jest to listopad – dla mnie depresyjny, a potem Święta Bożego Narodzenia podczas, których także mam obniżony nastrój, bo nie mam już w sobie tyle siły, by te święta przygotować na tip – top!

Muszę sobie wiele odpuszczać, a to mnie gniecie i przygnębia, że minął już mobilny czas!

Niby codziennie robi się coś dla domu, a mimo to pod koniec października już zerkam na okna i układam w głowie menu na święta, a więc robię się niespokojna, bo czy dam radę!

Jakie  mam szczęście, że mam Męża, który mi bardzo pomaga, a ilu w Polsce jest samotnych Seniorów, którzy są opuszczeni i żyją w wielkiej  samotności.

W poniższym wpisie pisałam, iż oglądałam wywiad z Jolantą Kwaśniewską, która bywała w świecie i widziała Seniorów z innych krajów – zadowolonych, szczęśliwych, których stać jest na turystykę i wakacje w każdej porze roku!

Wystarczy pojechać do Świnoujścia, gdzie starsi ludzie z Niemiec okupują miasto, bo jest ich na to stać!

Polscy Seniorzy z tak niskimi emeryturami liczą pieniądze między chlebem, a wykupem leków, bo na rękę dostają nieco powyżej tysiąc złotych, a do tego nikt im finansowo nie pomaga!

Mam Teściową, którą jak mogą zajmują się jej Synowie.

Staruszka jest roszczeniowa, ale oni we dwójkę dają radę i codziennie są zaangażowani w opiekę i ja z pewnością nie zostawię jej samej na święta i dlatego apeluję!

Zainteresujcie się staruszkami w Waszych rodzinach!

Nie zostawiajcie ich samych!

Idźcie na groby, a jeśli nie możecie, to zapalcie dla nich światełko w domu!

Zaproście do Wigilijnego stołu i nie zostawiajcie ich samych w ciągu roku!

Schowajcie od kieszeni animozje i bądźcie ponad niechęć, a poczujecie się lepsi!

Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że wszyscy się starzejemy i nigdy nie wiadomo jak to szybko nastąpi!

Młodzi ludzie gwiżdżą na starość i kompletnie ją ignorują, aż nagle budzą się i orientują, że już są starzy, bo czas zapierdziela jak głupi!

Czas

  • Córko moja córko miła – gdzie się przed matka ukryłaś ?
  • Mamo moja ukochana jestem tak zapracowana.
  • Synu mój synu najdroższy – nie bądź dla mnie taki obcy.
  • Wybacz mamo za czekanie mam teraz ważne spotkanie.

  • Dzieci moje idą święta, czy o matce ktoś pamięta ?

  • Wybacz mamo może siostra na dyżurze muszę zostać.
  • Drogi bracie tak się składa – siostra szybko odpowiada
  • My na narty pojedziemy, mamy tez nie zabierzemy.

Myśli matka i wspomina jak kiedyś nosiła syna.
I jak córkę kołysała, tyle miłości oddała.
Siedzi, czeka, wypatruje, serce już się nie raduje.
Chodź nadzieja na spotkanie nadal żywa pozostanie.

I rodzeństwo przyjechało z mamą już nie pogadało.
Czas znaleźli trochę późno i teraz stoją nad trumną.
Z czasem nie igrajcie mili, bo się skończy w jednej chwili.
Smutek tylko pozostanie i wielkie rozczarowanie.

Autor:et
Zdjęcie z sieci

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda