Archiwa tagu: Boże narodzenie

Nie rozdrapujmy w święta ran!

Znalezione obrazy dla zapytania bóg stworzył człowieka z oczami z przodu

Powyższy cytat należy do Olgi Tokarczuk, a przytaczam go po to, abym sama zrozumiała, że w moim wieku należy patrzeć do przodu, a przeszłość zostawić za sobą.

Minie za chwilę pierwszy dzień świąt i mimo, że w przeszłości moje stosunki z Teściową nie należały do udanych i nie chce mi się rozpisywać dlaczego, ponieważ rozdrapując przeszłość sama bym się krzywdziła, a także mojego Męża.

Moja teściowa jest dobrą kobietą z bardzo dobrym podejściem do małych dzieci, ale jest także osobą specyficzną i trzeba wiedzieć jak do Niej dotrzeć.

Ma 83 lata i jest wdową po swoim mężu, który ją kochał do szaleństwa, a Ona owinęła go sobie dookoła palca.

Jest specyficzna, ponieważ zawsze wydawało się Jej, że jest ciężko chora na przeróżne choroby, a w konsekwencji po prostu bardzo często szwankuje Jej ciśnienie i doskwiera arytmia serca.

Kiedy została wdową, to jeszcze bardziej zaczęła wsłuchiwać się w swój organizm i po prostu zaczęła wysyłać w przestrzeń komunikaty, które martwią Jej dwóch Synów.

Zaprosić Ją na święto, to jest nie lada zadanie, bo w ostatniej chwili oznajmia, że nie przyjdzie i niech wszyscy dadzą Jej spokój.

Kiedy byłam młodą żoną i matką, to bardzo dużo mi pomogła.

Musiałam pracować, a kiedy dzieci miały wakacyjną przerwę, to się nimi zajmowała, a także jako dobra krawcowa coś mi pomagała uszyć, czy też przeszyć i zawsze mogłam na Nią liczyć w krawieckich pracach.

Dziś udało się nam zaprosić na małe co nieco i przyszła!

Je jak ptaszek, a więc stół nastawiłam wg. jej potrzeb i cieszyłam się, że zjadła cokolwiek, bo ostatnio grymasi z jedzeniem.

Myślałam, że będzie chciała szybko iść do domu – do kota, ale o dziwo pobyła z nami prawie cztery godziny.

Po posiłku zaczęliśmy wspominać jak nasze miasto wyglądało przez II Wojną Światową!

Mąż włączył Internet i pokazywał swojej Mamie stare zdjęcia naszego miasta i okazało się, że Mama ma świetną pamięć do szczegółów i widzi obrazy bez potrzeby okularów.

Potem wciągnęliśmy ją w program rozrywkowy „The Voice Senior” –  program pełen wzruszeń ze wspomnieniami świątecznymi ludzi starszych, którzy śpiewali przecudnie i to się Teściowej bardzo podobało, a i my uroniliśmy niejedną łzę.

Następnie oglądaliśmy finałową „Szansę na sukces” i także dyskutowała o tym, kto śpiewa najładniej i kto powinien wygrać ten program.

Zauważyliśmy, że starsza pani zaczyna się powtarzać i zapomina się, a więc Mąż codziennie chodzi do Niej by brała systematycznie lekarstwa.

To był udany dzień z przesłaniem, aby nie rozdrapywać starych spraw, a iść w kierunku tego, co może nas spotkać w przyszłości – dobrego!

Teściowa zrobiła też coś bardzo rozsądnego, że w razie jej śmierci synowie mają wszystko po połowie i nie będą musieli włóczyć się po sądach i za ten rozsądek jej dziękuję.

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą, tabela, salon i w budynku

To będą dobre święta!

O dziwo zaczynam czuć wreszcie klimat świąt, tę magię świąteczną, której nie potrafiłam z siebie wykrzesać po śmierci Mamy.

Powolutku kolejny raz daję radę ze wszystkim w przygotowaniu tych świąt, a szykujemy z Mężem już 43 Wigilię w naszym pożyciu małżeńskim.

26 stycznia 2020 roku skoczy nam na kark 44 rocznica istnienia we dwoje!

Ogarnęłam mieszkanie, a teraz do Wigilii będę się krzątała po kuchni i dziś już przygotowałam sos grzybowy do racuchów drożdżowych, a także wypisałam kartki świąteczne dla rodziny, w których będą prezenty w banknocie.

Nasze Wnuki, to już nie dzieci, bo wchodzą w wiek nastoletni, a więc uważamy, że sobie za te pieniążki same coś sprawią!

Ja dzisiaj podejrzałam niechcący, że Mikołaj, czy Gwiazdor przyniósł mi perfumy „Coco Chanel Nr 5”, ale siedzę cicho i udaję, że o niczym nie wiem.

Zawsze, ale to zawsze przed świętami stresuje mnie lista zakupów, ale od paru lat trzymam się tradycyjnego menu i idzie gładko.

Gotuję to, co sprawdza mi się na każdej Wigilii i w tych dwóch dniach świątecznych.

Mam zasadę, że nie wariuję i w moim domu nie wyrzuca się jedzenia, bo to jest potworny grzech, a więc kupujemy akurat – na styk!

Od kilku lat nie piekę własnego ciasta, bo uważam, że mając znajomą piekarnię można kupić po kawałku każdego z rodzaju.

Siedzę sobie wieczorem już spokojna i oglądam naprawdę wspaniały program rozrywkowy „The Voice Senior” i odczuwam wielką radość, że ludzie w moim wieku, a nawet starsi spełniają swoje marzenia i śpiewają, śpiewają wspaniale i po prostu ten program mnie relaksuje.

Widzę wielką moc w Seniorach, którzy wyszli na scenę i są gwiazdami!

Ten program nastroił mnie pozytywnie, bo nie tylko polityka, bo nie tylko swary w narodzie, ale jeszcze jest wartość jaka drzemie w nas nawet wówczas, kiedy jesteśmy w kwiecie wieku.

Wierzę, że to będą dla mnie i Męża dobre święta, a jutro znowu podrepczę w kuchni i będę robiła smakołyki.

Postaram się wyciszyć politycznie i po prostu być myślami  ze swoją Rodzinę, bo Rodzina jest dla mnie największym szczęściem.

Mam z czego być dumna, bo Córki i ich Mężowie mają dobrą pracę i stabilną, a Wnuki świetnie się uczą i to daje mi ogromne poczucie spokoju!

Przyznaję, że nie jestem osobą wierzącą, ale uwielbiam nasze, polskie kolędy, które na nowo zaczynam słuchać, bo mimo wszystko drzemie we mnie ta tkliwość do spędzenia miło kolejnych świąt.

Wszystkim czytelnikom życzę spokoju, zdrowia, szczęścia i odrobiny płatków śniegu!

Znalezione obrazy dla zapytania płatki śniegu gif

 

Obraz może zawierać: jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Znalezione obrazy dla zapytania coco chanel perfumy

 

Obraz może zawierać: choinka i w budynku

Święta z teściową i odrobina polityki!

Obraz może zawierać: roślina

W tym roku Wigilię spędzę z Mężem i Teściową, bo tak nam się ułożyło, ale będzie z pewnością przyjemnie.

O czym będę rozmawiała z Teściową w ten wieczór, kiedy Ona jest już wiekowa i dużo choruje?

Wyciągnę stare albumy i po wieczerzy planuję wspominanie dawnych czasów i sądzę, że to będzie udany wieczór!

Mąż kupił choinkę w doniczce, aby potem, na wiosnę planujemy zasadzić ją na zewnątrz o ile oczywiście się przyjmie!

Na Wigilię nie szykuję dużo, bo my ludzie starsi jemy już mniej, a więc będzie:

  • barszcz czerwony z uszkami,
  • racuchy drożdżowe z sosem grzybowym,
  • sałatka warzywna,
  • ryba po grecku,
  • kompot z suszu, kawa, herbata i ciasto.

Już ubrałam swoją choinkę w stare bombki i nie zważam na modę, a więc nie kupuję ozdób – nowych co roku! – (zdjęcia poniżej).

Tak będą u nas wyglądały święta, a więc na spokojnie, bez szumu politycznego, a spędzone tak, aby naładować akumulatory nie spiesząc się nigdzie.

Na pierwszy i drugi dzień świąt przygotuję ciepły obiad ze strogonowem w tle, ziemniakami i surówką oraz zupą zwaną – kwaśnicą!

I tak minął te święta i znowu powiemy sobie, że święta, święta i już po świętach, a tyle stresu jest w polskich kobietach, które stają na rzęsach by zdążyć posprzątać i ugotować – koszmar, w którym ja też brałam udział, ale teraz pasuję!

W tym czasie przed świętami przypominam sobie najgorszą Wigilię, kiedy to rano pojechaliśmy do Domu Opieki Społecznej po mojego Ojca 200 kilometrów w jedną stronę, a po przywiezieniu On zażyczył sobie, by go odwieźć!

Pamiętam, że moje Córki małe jeszcze – lepiły pierogi, a my zmęczeni padliśmy na twarz!

A teraz trochę inny temat:

18 grudnia ludzie w tysiącach wyszli na ulicę pod Sądy by zaprotestować przeciwko ustawie kagańcowej!

Wyszli przeważnie ludzie starsi – seniorzy, a ludzie młodzi zaczęli na portalach społecznościowych ich wyśmiewać  i ich skrytykowali i oto znalazłam na FB list do młodych, aby im uświadomić jak ważne to było!

Grażyna Mikołajska

„Tu moje odpowiedzi do nowotarskiej młodzieży drwiącej sobie na forach z ludzi demonstrujących pod sądem w Nowym Targu.:

Te dziadki kiedyś Wam wywalczyli to, że możecie jeździć na zachód, uczyć się tam i pracować, że nie macie kartek na żywność i śpicie spokojnie. Walczyli o to Młody Człowieku wtedy, kiedy ty przyszedłeś dopiero na świat, wiec nie drwij sobie z tych ludzi, bo mają bagaż przeżyć i doświadczeń tamtych lat, trudnych lat. Te dziadki walczą dziś o to, żeby nie było smogu w Polsce, żeby ludzie się szanowali i nie byli dzieleni na lepszy i gorszy sort. Walczą o to, żeby nie strwonić trójpodziału władzy , porządku prawnego jaki istnieje w całym demokratycznym świecie i tego co wywalczyli dla Was.

To nie są hece. Pewne rzeczy wynosi się z domu. Dzisiaj nie było młodych i to jest tragiczne, to jest smutne. Smutne, że młodzi nie interesują się tym, co się dzieje w ich ojczyźnie, nie biorą czynnego udziału w obronie spraw, które ich dotyczą lub wkrótce będą dotyczyć. Patriotyzm, to nie slogan wypisany na koszulkach, to wynosi się z domu. Oj marnie widziałabym Was Młodzi w latach takiej np. okupacji. Takie pokolenie minęło i już się nie wróci, ale jak nas wyprowadzą z UE i odetnie Wam się kurek od dobrobytu , to może czerwona lampka Wam się zapali. Cały cywilizowany świat zachodni z nas się śmieje, rządzi nami banda niedouczonych pajaców z prezydentem nieukiem na czele, którego wstydzi się w jego własna uczelnia, powielamy politykę PRLowskiej władzy i Ty Kolego drwisz sobie z ludzi którzy bronią samorządności, praw obywatelskich, trójpodziału władzy. Nazywasz tych ludzi dziadkami i się z nich śmiejesz? Wstyd. Jak Cię rodzice wychowali? Co Ci w domu przekazali, jakie wartości? Żenujące. Co robiłeś na lekcjach historii ? Ja nie będę się kiedyś wstydziła, ale Ty za siebie albo i Twoje dzieci za Ciebie – Tak i jeżeli będziecie się tylko wstydzić , to będą to najdelikatniejsze konsekwencje, tego co może Was spotkać.

Byliśmy tam za Was, byliśmy tam dla Was.

Obraz może zawierać: choinka

Obraz może zawierać: 1 osoba, roślina i choinka

Obraz może zawierać: choinka i na zewnątrz

Obraz może zawierać: choinka, roślina i w budynku

Dwa depresyjne miesiące!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Bardzo lubię jesień, ale taką słoneczną, kiedy kolorowe liście płoną kolorami w promieniach słonecznych.

Wówczas czuję się radosna i uwielbiam taką jesień w aparacie fotograficznym.

Synoptycy zapowiedzieli za parę dni jesień niżową, a więc przybędzie do Polski deszcz, wiatr i przymrozki i takiej jesieni nie cierpię!

Wiatr zwieje wszystkie liście, trawa będzie zmrożona i trzeba będzie zdjąć kwiaty z balkonów.

Przyjdzie więc smutny okres, kiedy ludzie starsi będą więcej siedzieli w domu.

Przyjdzie smutny czas w zasadzie dla wszystkich, bo zbliżają się święta zadumy.

Osobiście cierpię przez dwa miesiące w roku i jest to listopad – dla mnie depresyjny, a potem Święta Bożego Narodzenia podczas, których także mam obniżony nastrój, bo nie mam już w sobie tyle siły, by te święta przygotować na tip – top!

Muszę sobie wiele odpuszczać, a to mnie gniecie i przygnębia, że minął już mobilny czas!

Niby codziennie robi się coś dla domu, a mimo to pod koniec października już zerkam na okna i układam w głowie menu na święta, a więc robię się niespokojna, bo czy dam radę!

Jakie  mam szczęście, że mam Męża, który mi bardzo pomaga, a ilu w Polsce jest samotnych Seniorów, którzy są opuszczeni i żyją w wielkiej  samotności.

W poniższym wpisie pisałam, iż oglądałam wywiad z Jolantą Kwaśniewską, która bywała w świecie i widziała Seniorów z innych krajów – zadowolonych, szczęśliwych, których stać jest na turystykę i wakacje w każdej porze roku!

Wystarczy pojechać do Świnoujścia, gdzie starsi ludzie z Niemiec okupują miasto, bo jest ich na to stać!

Polscy Seniorzy z tak niskimi emeryturami liczą pieniądze między chlebem, a wykupem leków, bo na rękę dostają nieco powyżej tysiąc złotych, a do tego nikt im finansowo nie pomaga!

Mam Teściową, którą jak mogą zajmują się jej Synowie.

Staruszka jest roszczeniowa, ale oni we dwójkę dają radę i codziennie są zaangażowani w opiekę i ja z pewnością nie zostawię jej samej na święta i dlatego apeluję!

Zainteresujcie się staruszkami w Waszych rodzinach!

Nie zostawiajcie ich samych!

Idźcie na groby, a jeśli nie możecie, to zapalcie dla nich światełko w domu!

Zaproście do Wigilijnego stołu i nie zostawiajcie ich samych w ciągu roku!

Schowajcie od kieszeni animozje i bądźcie ponad niechęć, a poczujecie się lepsi!

Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że wszyscy się starzejemy i nigdy nie wiadomo jak to szybko nastąpi!

Młodzi ludzie gwiżdżą na starość i kompletnie ją ignorują, aż nagle budzą się i orientują, że już są starzy, bo czas zapierdziela jak głupi!

Czas

  • Córko moja córko miła – gdzie się przed matka ukryłaś ?
  • Mamo moja ukochana jestem tak zapracowana.
  • Synu mój synu najdroższy – nie bądź dla mnie taki obcy.
  • Wybacz mamo za czekanie mam teraz ważne spotkanie.

  • Dzieci moje idą święta, czy o matce ktoś pamięta ?

  • Wybacz mamo może siostra na dyżurze muszę zostać.
  • Drogi bracie tak się składa – siostra szybko odpowiada
  • My na narty pojedziemy, mamy tez nie zabierzemy.

Myśli matka i wspomina jak kiedyś nosiła syna.
I jak córkę kołysała, tyle miłości oddała.
Siedzi, czeka, wypatruje, serce już się nie raduje.
Chodź nadzieja na spotkanie nadal żywa pozostanie.

I rodzeństwo przyjechało z mamą już nie pogadało.
Czas znaleźli trochę późno i teraz stoją nad trumną.
Z czasem nie igrajcie mili, bo się skończy w jednej chwili.
Smutek tylko pozostanie i wielkie rozczarowanie.

Autor:et
Zdjęcie z sieci

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

 

I stał się cud!

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, salon, roślina i w budynku

Jak zwykle święta bardzo szybko upłynęły, a było tyle nerwów, czy się wyrobię, a tu kolejny raz wszystko się udało i sądzę, że nasi Goście spędzili miły czas z nami – rodzicami.

Bardzo mnie cieszył fakt, że wszystko Im smakowało i o dziwo dziś mieli apetyt i nikt nie grzmiał, że nie zje więcej, bo się odchudza!

O godzinie 12 zaczęłam nakrywać do stołu świątecznego, a w między czasie gotowałam makaron do rosołu i ziemniaki, aby wszystko było gotowe na godzinę 13.

Zasiedliśmy więc do obiadu i była pochwała, że wszystko jest smaczne, ale schab w sosie chrzanowym wzbudził najwięcej zachwytów, bo był soczysty w środku i mięciutki jak masło – rozpływał się w ustach.

Jak przyrządzić smakowity schab w sosie?

Robiliśmy go z Mężem tak, że cztery dni przed świętami mięso zapeklowaliśmy w oleju, czosnku, ziołach i podlaliśmy to octem jabłkowym.

Wczoraj podsmażyliśmy go z obu stron, obtoczony w mące  trafił do garnka z przyprawami, podlany wrzącą wodą, a na koniec dodaliśmy słoiczek chrzanu – niebo w gębie.

Nasi goście cały rok też czekają na czerwoną kapustę z jabłkiem startym i rodzynkami, doprawioną na koniec sokiem z cytryny.

Po obiedzie nastąpiło rozdawanie prezentów i każdy coś fajnego dostał, ale to Wnuki, które wciąż wierzą w Mikołaja cieszyły się najbardziej – jak to dzieci!

Udały się do drugiego pokoju i tam rozłożyły swoje prezenty i pięknie się nimi bawiły, kiedy dorośli przy stole toczyli dysputę, ale na szczęście bez polityki i kościoła.

Było bardzo miło mnie, jako gospodyni, że tak jak sobie wymarzyłam, to tak się stało.

Ale ja tak ogólnie nie o tym chciałam napisać, bo w te święta stało się coś niespodziewanego.

Jakieś 10 lat temu moja Teściowa zrobiła mi ogromną przykrość i nie będę opisywała jaką, ale wówczas przysięgłam sobie, że nigdy, ale to nigdy się do Niej nie odezwę, bo bolało jak cholera.

Teściowa liczy sobie dobrze po osiemdziesiątce i jest wdową.

Zgodziłam się, aby przyszła do nas na święta, bo przecież trzeba wybaczać i tak też się stało, że urazę schowałam głęboko i doszłam do wniosku, że staruszka nie może spędzać świąt w samotności.

Kiedy się żegnała po zjedzeniu tego i owego nagle  mnie przytuliła, pogłaskała i powiedziała wiele ważnych słów, jakby dziękując, że dbam o Jej Syna i zauważyła ile pracy włożyłam w przygotowanie tych świąt.

Kiedy to się działo, co mnie samą zamurowało – wszyscy wstrzymali oddech, że to się zadziało.

A ja Jej przebaczyłam, bo w końcu nie chcę tej urazy zabierać do grobu.

Stał się cud, który zapamiętam do końca swoich dni i dalej będę gotowała więcej, aby zanieść Teściowej coś dobrego do zjedzenia, bo taka jestem – nie mściwa.

A tak podsumowując, to mimo wysiłku włożonego w szykowanie świąt, mimo ograniczeń zdrowotnych, to warto je szykować, aby pobyć z Córkami i ich Mężami, oraz Wnukami, bo takich chwil jest bardzo mało.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i w budynku

Coraz bliżej święta!

Zbliżają się kolejne Święta Bożego Narodzenia i już mi się pali pod tyłkiem, aby odświeżyć mieszkanie i dziś kiedy słoneczko na zachodzie ostro zaświeciło w moje okna, to od razu ruszyłam do boju!

Pościągałam firany, wrzuciłam do pralki na opcję „firany” i zabrałam się za mycie okna w kuchni – tak na początek.

Ja zawsze myłam okna papierowymi ręcznikami, a szyby spryskiwałam płynem wg. mnie najlepszym pod nazwą „Clin”.

Na te moje boje z oknami przyszedł Mąż i spytał dlaczego nie myję okien myjką, którą mi kupił na Targach Rolnych jesienią?

Odpowiedziałam, że nie mam zaufania do takich urządzeń, a także nie za bardzo wiem jak do tego podejść.

  • No to ja ci pokażę jak to się robi i ogarnął mi tą myjką pozostałe okna. 🙂

Okazało się, że jeśli do wody doda się kilka kropel płynu do naczyń, to okna spod tej myjki są krystalicznie czyste, bez mazów i zacieków – rewelacja!

Tym sposobem po umyciu ram – mycie okna balkonowego zajęło Mężowi zaledwie 15 minut!

Polecam gorąco myjkę, bo chyba nigdy nie miałam tak dopracowanych szyb w oknach.

Potem powiesiliśmy firany i tak powolutku – my seniorzy radzimy sobie ze sprzątaniem, ale jestem wdzięczna Mężowi, że zauważył ile już mnie kosztuje większe sprzątanie – starzeję się, bo mam coraz mniej siły.

U mnie już są akcenty świąteczne, bo uwielbiam je oglądać na czystych oknach i niech sobie migają!

Miłe jest też to, że moje miasto już jest też świąteczne! Zdjęcia świeżutkie i tylko śniegu brak!

Moje ulubione przedświąteczne – „Bambino Jazzu” a jest to świąteczna, żartobliwa piosenka w wykonaniu Doroty Miśkiewicz i Artura Andrusa. Kocham!

Znalezione obrazy dla zapytania myjki do okien

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i w budynku

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Obraz może zawierać: drzewo, choinka, roślina, noc, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: noc, niebo i na zewnątrz

Obraz może zawierać: noc

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Refleksyjnie!

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia i powiem Wam, że coraz bardziej nie lubię tych świąt, które oparte są na wielkich pieniądzach, co mnie wnerwia strasznie!

Dogasają znicze na cmentarzach, a tu zaraz w telewizjach pojawiają się reklamy świąteczne, próbujące mi wmówić tę fantastyczną magię świąt, której z każdym rokiem nie widzę, ale za to widzę mamonę wymuszoną od ludzi.

Reklamy krzyczą – kup, kup, kup, bo to okazja, a mnie mierzi to nagabywanie, bo chyba w tych świętach powinno chodzić o coś zupełnie innego – o bliskość, o pojednanie, o zgodę i celebrowanie rodzinnych świąt.

Reklamy nagabują, aby brać kredyty, bo dzięki kredytowi będziemy w stanie postawić na stole dwanaście potraw i to kredyt sprawi, że święta będą udane i wielu się nabiera.

Uwielbiam święta, ale nie zgadzam się na zastaw się, a postaw się, bo święta powinny być przede wszystkim momentem wyciszenia, refleksji nad życiem, a nie wielkim żarciem.

Uwielbiam moje miasto ustrojone świątecznie, bo jest wówczas ta magia i cisza w mieście refleksyjna.

 

Obraz może zawierać: noc i w budynku

Obraz może zawierać: noc i na zewnątrz

Dzieje się teraz tak, że w wielu krajach organizowany jest Black Friday – czyli wyprzedaż asortymentu i towarów!

Ludzie jak bydło wpada do sklepów i ładuje zakupy do wózków na siłę – ubija, aby tylko potem pochwalić się, że się udało!

Kupują wszystko, czy trzeba, czy nie trzeba, ale taka jest tradycja i nie zauważają nawet, że dane buty stały na półce po 100 złotych i nie miały wzięcia, ale jest wyprzedaż i nikt nie zauważa, że po „obniżce” te buty kosztują o 50 złotych więcej!

Ludzie się na to nabierają, gdyż są szalenie bezmyślnymi maszynami do kupowania za wszelką cenę.

Ludzie jak szarańcza rzucają się na towary produkowane często w Tajlandii, albo w Chinach przez małe dzieci, które za miskę ryżu pracują po dwanaście godzin na dobę.

Oglądałam kiedyś dokument, w którym pokazano przez ile rąk musi przejść laska wanilii, aby nasze ciasta na święta pięknie pachniały, albo szafran!

Wszyscy pijemy poranną kawę i zapominamy o tym ilu ludzi gdzieś tam w świecie dla nas ją zbierali, suszyli, pakowali!

Zapominamy swoją historię i historię innych krajów, bo dziś mamy Światowy Dzień Głodu i tylko nieliczni mogą już opowiedzieć o tym jak możni tego świata doprowadzali do wyniszczenia ludności Ukrainy.

Jeśli nie będziemy edukować współczesnych dzieci, o tym jakie piekło przeszli ich dziadowie, to na świecie będzie totalna znieczulica.

I po co nam te wszystkie dobra ponad miarę, kiedy nasi dziadowie umierali z głodu?

Kiedy umarł Stalin, to płakała cała Polska, bo ludzie nie wiedzieli, że zabił głodem 5 milionów Ukraińców i tego historia nie powinna pomijać!

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, siedzi i w budynku

Witold Szabłowski – Author

7 godz.

„Jadło się, cokolwiek się udało znaleźć. Pleśń. Korę drzew. Mięso zdechłych zwierząt. Miałam wtedy sześć lat i pamiętam, że cały czas, absolutnie cały czas, byłam głodna.
Po wsiach chodziły wtedy, w 1933, specjalne komisje, sprawdzać, czy ktoś nie ukrywa jedzenia. Co znaleźli – rekwirowali. Nasz sąsiad był w takiej komisji, zabierali każdą roślinę, którą można było zjeść. Szczaw. Korę brzozy. Nawet świece zabierali, bo ludzie w desperacji próbowali robić na ich bazie zupę. Stalin im kazał Ukrainę zagłodzić i oni w tym pomagali; nikt nie patrzył, sąsiad czy nie.
Chwilę przed Wielkim Głodem mój ojciec poszedł pracować do kołchozu. Ktoś tam zrobił błąd, dali źrebakowi za dużo jedzenia, i zdechł. Oskarżyli ojca, że to przez niego i posadzili go na kilka miesięcy do więzienia. Za sabotaż.
Jak miał już wyjść, mama nie chciała, żeby wracał taki kawał drogi na bosaka. Sprzedała jedyną krowę i posłała mu pieniądze, żeby kupił sobie buty.
Tata buty kupił i ruszył na piechotę do domu. I tak się stało, że jak już prawie był w wiosce, napadli go w lasku Boreckim, tu, niedaleko mojej wsi Rostówka, i zabili. Wszystko przez te buty. Chcieli mu je ukraść. Ci złodzieje to zresztą też byli nasi sąsiedzi.
I na ten najtrudniejszy rok, 1933, i na tą najtrudniejszą zimę, kiedy tyle ludzi umarło z głodu, mama została sama z szóstką dzieci, za to bez krowy.
W całej wiosce wtedy ludziom dzieci umierały. A jakoś tak się stało, że naszej mamie nie umarło ani jedno. Wszystkim nam się udało przeżyć. Nie wiem, czy była we wsi druga taka rodzina.
Ja miałam szczęście, bo chodziłam do przedszkola i tam zawsze raz w ciągu dnia dawali do jedzenia taką cienką zupę. Ale mimo tej zupy byłam tak spuchnięta, że nie mogłam chodzić. Wszystkie dzieci były spuchnięte. Cieniutkie nóżki, cieniutkie rączki, i do tego wielkie brzuchy. Mówiło się wtedy na nas „rachityczne dzieci”. Że takie zabiedzone.
Co chwilę ktoś z dzieci, które znałam i z którymi się bawiłam, znikał. Nie przychodził już do przedszkola. Nikt nie pytał, co się stało. Nie było sensu pytać. To było jasne”.

Jutro Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie. Okrągła, 85. W 1933 roku Stalin zagłodził pięć milionów ludzi, może więcej. Co siedem sekund na ukraińskiej wsi ktoś umierał z głodu.
Roman Kabachiy, wspaniały ukraiński historyk, zabrał mnie do Rostówki Wielkiej, wioski, skąd pochodzą jego mama i dziadkowie. Rozmawialiśmy tam z ostatnimi żyjącymi świadkami – cytowane słowa to opowieść 91-letniej Hanny Basaraby (na zdjęciu). Oprócz niej spotkaliśmy jeszcze dwie panie, które pamiętają ten trudny, 1933 rok. Będę jeszcze o nich pisać.
Chciałem tam pojechać, bo to jeden z najważniejszych tematów XX wieku, a jednocześnie bodaj najmniej znane i zbadane ludobójstwo. Tymczasem bez Wielkiego Głodu nie da się zrozumieć ani współczesnej Ukrainy, ani stosunków polsko-ukraińskich. Powinniśmy o nim jak najwięcej wiedzieć. I pamiętać.

Apel do polskich Kobiet!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Ja starsza pani kolejny raz dałam radę, aby przygotować dom na te Święta Bożego Narodzenia.

U mnie jest tak, że ja zajmuję się domem, a Mąż taszczy do domu wszystkie zakupy, które ja zaplanuję i zapiszę na kartce – do wykonania! 😀

Ten układ wspaniale się sprawdza od lat i we dwoje jest dużo łatwiej, to wszystko opanować.

Dziś padła ode mnie propozycja, że czas zakupić serwis obiadowy i wybrałam w sklepie, a nie w Internecie taki jak powyżej.

Składa się on z 12 talerzy płytkich, głębokich i małych, oraz wazy, sosjerki i dwóch głębokich misek na sałatki, czy rybę.

Wybrałam produkt polski i bardzo skromny, bo na starość zaczęły mi się podobać rzeczy białe i eleganckie, bo nie krzykliwe.

Ubrałam choineczkę sztuczną, bo nie lubię kiedy wycina się drzewka w lesie, nawet tych hodowlanych.  Jak moja wygląda, tak wygląda, a mnie się podoba.

Jest to szcztuczne, kolorowe drzewko i może spodoba się wnukom.

Mam masę słodyczy i owoców dla tych moich, kochanych drani i i cukierków im nie zabraknie. Raz w roku można im poszaleć u Babci i Dziadka.

Jak ja sobie wyobrażam te moje święta.

Wyobrażam sobie, że my dorośli zasiądziemy za stołem, a nie jesteśmy skłóceni, a szkraby zajmą drugi pokój i będą robiły, co im się spodoba.

Mam karton klocków i bloki do rysowania, oraz  mam nowe farby do malowania, ale myślę, że zajmą się najprędzej prezentami spod choinki od „Mikołaja”. 😀

My dorośli pobiesiadujemy, pogadamy, powspominamy, bo widzimy się bardzo rzadko, a teraz apel do Polek:

Kochane polskie kobiety – ja wiem, że wpadacie przed świętami w amok sprzątania, zakupów, pieczenia, gotowania i strojenie domu!

Takie jesteśmy, że pragniemy wysprzątać każdy kąt i lecimy na szmacie, aby dom lśnił czystością i był nieskazitelny.

Zapominamy  o sobie i do Wigilii zasiadamy bardzo przemęczone.

Wyrzucamy sobie, że czegoś nie zrobiłyśmy i to nas dręczy, a to  nie powinno być tak:

Ja starsza pani wiem, że nie wszystkie kąty potraktowałam ścierką, czy mopem, bo dla mnie zawsze były najważniejsze stosunki z rodziną i bycie z nią.

Dlatego apeluję do kobiet polskich – nie popadajcie w obsesję sprzątania, gdyż to zabiera radość przeżywania tych świąt i ich magii.

Zapalcie dużo świec, a poczujecie ciepło bijące z nich i w ten sposób zaczniecie być świąteczne i spokojne, bo w okół tego ciepła macie swoich najbliższych i to jest  najważniejsze w życiu!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

 

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Zdjęcie użytkownika Choszczno i okolice w obiektywie.

Mikołaj nie żyje!

Mikołaj nie żyje!  
Tak przynajmniej uczy 6-letnie dzieci – katechetka, na lekcji religii w jaworznickiej podstawówce.  
Uczy też, aby nie wierzyły rodzicom, bo oni je ..okłamują i jest inaczej.
Coś takiego przekazuje pierwszakom pani od religii!  
Na dodatek rzuca kluczami, nazywa dzieci „szatanami” i odprawia jakieś egzorcyzmy z świecą i kamieniem, gdzie jednej z dziewczynek zapaliły się włosy, ale szkoła to zataiła! 
Kiedy rodzice zgłaszali zastrzeżenia dotyczące pani Taborskiej – katechetki, szkoła łącznie z samą panią katechetką, twierdziły, że: dzieci są niewychowane i rodzice powinni je zdyscyplinować,  (ciekawe czym??)
Tłumaczenie szkoły? – „Dzieciom od małego trzeba hartować ducha”  
ŹRÓDŁO

Niestety zwykle bardziej niż na własnych dzieciach zależy rodzicom na opinii proboszcza i innych „bo co ludzie powiedzą?”/ „co z komunią? / co z bierzmowaniem? itp.”
Zacofanie i pseudo-wiara na pokaz są porażające.  
Jeśli ktoś naprawdę jest wierzący i naprawdę zależy mu na przekazaniu tych wartości dziecku – będzie to potrafił zrobić sam z dobrym przykładem własnym.

 A u mnie już z akcentem świątecznym i niech szlag trafi oszołomów pod rządami tego nierządu!

Cudownie i świątecznie jeszcze

Tak, to były cudne święta, czyli takie, że nawet sobie ich wcześniej nie wymarzyłam. Były inne zupełnie, ponieważ znalazłam się w miejscach, których wcześniej nie planowałam, a zdarzyły się, a także było to spędzanie świąt z ludźmi, których lubię i przede wszystkim im ufam.

Było wiele śmiechu, radości, a także wiele wspomnień i wspólnych rozmów na wszelkie tematy, a więc jestem naładowana pozytywną energią i świeżym powietrzem, bo nie samym biesiadowaniem żyliśmy, ale i spacerem po lekko zabielonych śniegiem ścieżkach.

Reasumując, to był cudowny czas, ale jeszcze się nie skończył, bo dziś jeszcze będziemy świętować, a więc lecę do kuchni 🙂