Archiwa tagu: Watykan

Szczęść Boże! Niech będzie pochwalony!

 

Kard. Dziwisz ukrywał pedofilię? Będzie reakcja kurii?

Pamiętamy, że kiedy zmarł Papież Jan Paweł II, to cały świat zalewał się łzami i ja także, choć jestem agnostyczką!

Pamiętam jak płakali dziennikarze w telewizji TVN.

Wspominano wówczas kardynała Stanisława Dziwisza, który stał murem, jako przyjaciel JPII i mu dziękowaliśmy za opiekę nad Papieżem.

Maska spadła dzisiaj,podczas emisji reportażu „Czarno na białym” zrealizowanym przez dziennikarzy TVN właśnie.

Dziwisz jako człowiek kościoła skutecznie zamiatał pedofilię na całym świecie i także w Polsce.

Zarobił na tym procederze ogromne pieniądze i za cholerę  nie przyznaje się do żadnych z win mu zarzucanych!

Kiedy słyszę, że JPII, to był wielki człowiek –  robi mi się niedobrze, bo nie wierzę, że nic nie wiedział o działaniach swojego zausznika i tak samo z nim zamiatał te potworne działania pod dywan.

W Meksyku powstały „Legiony Chrystusa”, których założycielem był potwór i narkoman – Marcial Maciel.

Gwałcił małych chłopców, a także swoje dzieci, bo był jako ksiądz w związkach małżeńskich i on – ten potwór był namaszczany przez JPII i Dziwisz też o wszystkim wiedział!

Wszyscy wiedzieli dalej wiedzą, a do Watykanu spływają wielkie pieniądze za krycie pedofilii w kościele i dlatego wszyscy mają zasznurowane gęby!

Dziwisz wie, że ma na rękach wielkie krzywdy, bo krzywdzone dzieci, a teraz już dorośli zostali strasznie potraktowani, iż do końca swoich dni nie otrząsną się z wyrządzonych krzywd!

Jakże często nigdy nie założyli swoich rodzin, a także często leczyli się psychiatrycznie!

Ich życie się skończyło, kiedy mieli zaledwie kilka lat i do dziś pamiętają  gwałty robione przez pasibrzuchów!

Jeśli nie wiemy o co chodzi, to chodzi o wielką kasę i pranie pieniędzy w Watykanie!

Kiedy JPII zmarł – wybrano Benedykta i to właśnie On i tu wielki dla niego szacunek w pewnym momencie zrezygnował, gdyż wiedział, że nie poradzi sobie z pedofilią w kościele i ja mam do Niego wielki szacunek!

Myślę, że po obejrzeniu tego solidnego reportażu, dużo ludzi odejdzie z kościoła, choćby ze względu na fakt, że kościół za tego rządu nie stoi za kobietami, a wręcz przeciwnie!

Ja do kościoła wejdę, ale nie na żadną mszę, czy kazanie, bo nie mam pewności, że ksiądz nie wpychał swoich łap w majtki małych dzieci!

Brzydzę się tym środowiskiem i nie dam się oszukiwać!

Kto nie widział filmu o pedofilii w kościele, to wklejam bardzo wiarygodne źródło o bezeceństwach w kościele za przyczyną zboków w koloratkach i z pierścieniami na paluchach!

Kiedy byłam młoda i niewiele wiedziałam o tym środowisku, to wydawało mi się, że ksiądz, to jest skromny człowiek, który chce nawracać świat.

Rzeczywistość jest taka, że te zboki mają wybitne skłonności do małych dzieci, a zwłaszcza chłopców i ich gwałcą w swoich wypasionych posiadłościach, a na boku mają jeszcze swoje kobiety i dzieci!

To jest obłuda i kłamstwo i mam nadzieję, że wielu otwierają się oczy!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie, tekst „Reportaż Marcina Gutowskiego "Czarno na białym" DON STANISLAO DRUGATWARZKARDYNAŁADZIWISZA DRUGA TWARZ KARDYNAŁA DZIWISZA”

Pedofile chronieni przez Watykan!

Jak ksiądz-bigamista i pedofil, który gwałcił własne dzieci, wkradł się w łaski Jana Pawła II

Dziś w „Faktach po Faktach” Piotr Kraśko przeprowadził rozmowę z Kardynałem Dziwiszem i słuchając o mało się nie porzygałam na tę obłudę!

Koleś wyparł ze swojej pamięci wszelkie obrzydliwości jakie się działy za pontyfikatu Papieża Jana Pawła II.

Cały świat wiedział o istnieniu „Legionów Chrystusa” założonych w Meksyku przez pedofila – niejakiego Marciala Maciela Degollado, który był przyjacielem Jana Pawła II.

Do „Legionów Chrystusa” przyjmowano młodych chłopców, pochodzących z biednych rodzin i sieroty, które były regularnie wykorzystywani do celów pedofilskich!

Kardynale Dziwisz – nie kłam, bo Jan Paweł doskonale wiedział o tych praktykach, ale ten pedofil wpłacał do Watykanu znaczne kwoty i dlatego był nietykalny!

Ten niby ksiądz prowadził podwójne życie, bo jako założyciel „Legionów Chrystusa” miał dwie żony i z nim dzieci, które też gwałcił!

Ten potwór był blisko Jana Pawła II, a Dziwisz twierdzi, że JPII nie miał zielonego pojęcia, o tych praktykach w kościele!

Kiedy odszedł Jan Paweł II płakała cała Polska i ja też płakałam, ale nie wiedziałam wówczas, że JPII był takim tchórzem!

Gdybym była Pierwszą Damą, to nigdy bym do Watykanu nie pojechała mając tą wiedzę, co teraz!

Wybrano na Papieża Benedykta i ten kazał sobie przynieść wszelką dokumentację o potworze!

Jednak po pewnym czasie musiał zrezygnować, gdyż zdał sobie sprawę z tego, że tego tematu w kościele nie udźwignie!

Benedykt chciał zachować swoją twarz i jako pierwszy w historii kościoła odszedł na emeryturę! Brzydził się widocznie!

Dziwisz nie odniósł się także z szacunkiem do ofiar księży pedofilii w Polsce!

Kościół ani razu nie przeprosił swoich ofiar, a Dziwisz temat rozmydla twierdząc, że ktoś musi ich przeprosić i otoczyć troską – o zadośćuczynieniu się nie zająknął.

W czasie pandemii powstał nowy problem w kościele – w środowisku wiernych!

Oto rozmawia się szeroko, czy należy  przyjmować komunię w kościele na rękę, czy do ust!

Do ust nie, bo można się zarazić koronawirusem, a do ręki też nie, gdyż eucharystia traci drobinki i ta komunia staje się nieważna!

Przeczytałam więc  i napiszę, że można w tym kościelnym świecie zwariować!

„Utrata partykuł w trakcie Komunii udzielanej do rąk. Ocena problemu.

Choć istnieją znaczne obawy dotyczące utraty fragmentów Eucharystii w trakcie otrzymywania jej do rąk, mało jest danych dotyczących skali tego problemu. Przeprowadziłem badanie wykorzystując dwa typy niekonsekrowanych hostii w celu ocenienia średniej liczby dostrzegalnych fragmentów pozostających po udzieleniu Komunii do rąk. Udzielanie i otrzymywanie około 3-centymetrowych okrągłych komunikantów wiązało się z utratą co najmniej jednej partykuły w 70 na 100 przypadków, przy średniej partykuł wynoszącej 1,18. Udzielanie cząstek około 13 centymetrowych hostii posiadających wytłoczenia ułatwiające łamanie wiązało się ze średnią 2,94 partykuł.

Ut autem impleti sunt, dixit discipulis suis: Colligite quæ superaverunt fragmenta, ne pereant // A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: „Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło” // (J 6, 12)”
Read more: https://www.pch24.pl/utrata-partykul-w-trakcie-komunii-udzielanej-do-rak–ocena-problemu-bpgnp,79191,i.html?fbclid=IwAR1BnLCUo0buC_b_XYUxI6lJ53dPTcs2-8ww6iZibIEOq33zpzv86XUSLTE#ixzz6bRTEuQ1z

 

Kard. Eijk: przyjmowanie Komunii Świętej i stosowanie antykoncepcji? To się wyklucza! - PCh24.pl - Prawa Strona Internetu. Informacje z życia Kościoła i prawicowa publicystyka

Pedofilia w kościele – nie wolno milczeć!

Na Facebooku ktoś polecił film dokumentalny pt. „Milczenie kościoła” opowiadający o tym jak kościół zaciera pedofilię.

Nie raz i nie dwa pisałam o tym na blogu, ale to jest taki temat, o którym pisać trzeba, choć to nic nie zmieni.

W archiwach watykańskich istnieją dokumenty na to,  jak księża gwałcili i molestowali dzieci już 1700  lat temu!

Przez tyle lat żaden Papież nie poradził sobie z tym procederem, bo im  się to po prostu nie opłaci!

Marcial Maciel w roku 1941 w Meksyku założył tzw. „Legiony Chrystusa” i to tam dokonywał brutalnych gwałtów na dzieciach, a także będąc w związku z kobietą i swoje dzieci.

To nie był ksiądz, a diabeł w czystej postaci, który złamał kręgosłupy wielu młodym  istnień.

Dokument opowiada o molestowaniu dzieci w katolickiej szkole dla głuchoniemych, bo oni nie mogli się poskarżyć nikomu!

Wykorzystano ich inwalidztwo w bestialski sposób.

Kiedy się poskarżyli rodzicom, to dostawali lanie, bo nie można było przecież posądzać księdza o takie czyny.

Maciel – oprawca dzieci, które gwałcił był ulubieńcem Papieża Jana Pawła II, który doskonale wiedział o wszystkim i nie zrobił NIC!

Papież Benedykt wszystkie dokumenty dotyczące pedofilii miał na swoim biurku – wszystkie i też nic z tym nie zrobił, a zwiał z posady Papieża, bo sobie chyba nie radził, a może nie chciał zaszkodzić kościołowi?

Watykan to jest jeno pralnia wielkich pieniędzy i wiary  tam nigdy nie było!

Jeśli istnieje Bóg, to się pytam dlaczego pozwala na to, aby kościół katolicki owiany niesławą istnieje do dziś.

Jest tyle świadectw skrzywdzonych dzieci, które rozumieją, co się stało dopiero, kiedy dorośli i te obrazy ich prześladują i będą prześladować do końca ich dni.

Ofiary pedofilii jakże często zwracały się do hierarchów kościoła o sprawiedliwość, ale zawsze odbijają się od ściany i nic z tego nie wynika.

Ksiądz najwyżej jest przenoszony do innej parafii i temat jest zamknięty.

Wiem, że nikt tego dokumentu nie obejrzy i wiem, że nikt do końca nie przeczyta poniżej świadectwa dziewczynki o tym, co przyszło jej przeżyć w „Legionach Chrystusa”.

Dla mnie pocieszające jest to, że kościoły pustoszeją i często parafie ogłaszają upadłość.

Może kiedyś skończy się i Watykan!

„Ofiara księdza z Legionu Chrystusa: Sapał i pytał, czy mi się podoba. Mówił, że nie robimy nic złego, że Bóg na nas patrzy

„Pamiętam, że byłam coraz bardziej nieszczęśliwa. Często myślałam o śmierci. Gdybym komuś o tym nie powiedziała, to pewnie bym się zabiła. Najdziwniejsze, że nie wiedziałam, dlaczego mi jest tak źle. Nie rozumiałam, że to przez księdza”. Rozmowa z Aną Lucią Salazar, jedną z ofiar Fernando Martineza, księdza ze zgromadzenia Legion Chrystusa.

Kiedy zaczęłaś uczyć się w szkole prowadzonej przez Legion Chrystusa?
W 1991 roku moi rodzice przeprowadzili się z Monterrey do Cancun. Miałam wtedy siedem lat. Zapisali mnie do podstawówki, która należała do legionistów Chrystusa, bo wcześniej też uczęszczałam do ich szkoły. Szkoła w Cancun była stosunkowo nowa. Ktoś podarował legionistom teren, inni wierni przekazali datki na jej budowę. Nie miała jeszcze wielu uczniów, ale chodziły do niej dzieci najbogatszych i najbardziej wpływowych mieszkańców.

To prywatna szkoła w Meksyku. Dzisiaj czesne wynosi w niej równowartość około 2 tys. zł miesięcznie.
Tak, jest bardzo droga, ale moi rodzice chcieli zainwestować w moje wykształcenie. Poza tym byli religijni. W tej chwili są wierzący, ale niepraktykujący. Z kolei ja uważam się za agnostyczkę.

Kim byli twoi nauczyciele?
Niektórzy byli świeckimi nauczycielami, ale należeli do wspólnoty Regnum Christi założonej przez legionistów dla osób świeckich. Dyrektorem szkoły był Fernando Martinez, 50-letni ksiądz. Do niego chodzili do spowiedzi wszyscy uczniowie.

Co o nim wtedy myślałaś?
Sądziłam, że musi być dobry, bo przecież był księdzem i miał taki bliski kontakt z Bogiem. On wybrał mnie na swoją pomocnicę. Prosił, żebym mu pomagała po mszach uporządkować kaplicę.

Był dla ciebie miły?
Kiedyś byłam smutna i powiedziałam mu, że inne dzieci nie rozmawiają ze mną, bo jestem nowa w szkole. Odpowiedział z uśmiechem: „Nie smuć się. Pamiętaj, że mi na tobie zależy. Porozmawiam z nimi, żebyś miała przyjaciół”. Ucieszyłam się. Zdobył moje zaufanie i z czasem to ja zaczęłam szukać jego towarzystwa. Jaka ja byłam naiwna.

Co się stało?
Aurora Morales González, nauczycielka od dyscypliny, która była prawą ręką księdza, zaczęła zabierać mnie do jego biura lub kaplicy na spowiedź. Zamiast o grzechach rozmawiał ze mną o seksie. Pytał: „Czy kiedy się kąpiesz, dotykasz się?”, „Lubisz się dotykać?”. Już w tamtym momencie mnie wykorzystywał, prawda?

Legioniści Chrystusa wiedzieli, co robi Fernando Martinez. Wcześniej pracował w mieście Meksyk, gdzie został oskarżony o wykorzystywanie dziewczynki. Odsunięto go od pracy z dziećmi, ale po roku Marcial Maciel, założyciel Legionu Chrystusa w Meksyku, dał mu stanowisko dyrektora szkoły w Cancun.

Czy z czasem posunął się dalej?
Ależ oczywiście. W czasie naszych spotkań podnosił mi spódniczkę, dotykał moich nóg, całował. Często w kaplicy prosił, żebym usiadła na jego kolanach, i się masturbował. Sapał przy tym i pytał: „Podoba ci się? Odczuwasz przyjemność?”. Potem mówił: „Nie martw się. Nie robimy niczego złego. Przecież Bóg na nas patrzy”.

Kiedy zdałaś sobie sprawę z tego, co się dzieje?
Pamiętam, że byłam coraz bardziej nieszczęśliwa. Często myślałam o śmierci. Gdybym komuś o tym nie powiedziała, to pewnie bym się zabiła. Najdziwniejsze, że nie wiedziałam, dlaczego mi jest tak źle. Nie rozumiałam, że to przez księdza.

Komu zwierzyłaś się z tego, co ci robił?
Kiedyś skakałam w swoim pokoju po łóżku i o wszystkim opowiedziałam mamie. Powstrzymała się od krzyku, żeby mnie nie przestraszyć. Potem z tatą szybko zaczęli działać. Najpierw poszli porozmawiać z księdzem Martinezem. Gdy tata przed nim stanął, nie wytrzymał i go uderzył. Ksiądz padł na kolana i zaczął mówić, że źle zinterpretowałam jego zachowanie. Ale moi rodzice wiedzieli, że to nieprawda. Mówiłam im o rzeczach, których dziecko nie rozumie.

Zgłosili sprawę na policję?
Biskup Jorge Bernal poprosił moich rodziców, żeby nie zawiadamiali policji, bo wszyscy się o tym dowiedzą i będę miała przez to problemy. Później mój tata porozmawiał z księdzem Eloyem Bedią, który był dyrektorem terytorialnym. Usłyszał od niego, że powinien zrozumieć zachowanie Fernanda Martineza, bo przecież też jest mężczyzną. „Do tego są dorosłe kobiety, a nie dzieci” – odpowiedział ojciec.

Zauważyłam, że rodzice w domu zaczęli się dziwnie zachowywać. Byli zestresowani, często rozmawiali o tym, co powinni zrobić. Zdali sobie sprawę, że są w sytuacji bez wyjścia, bo legioniści Chrystusa mają zbyt wiele układów. Tymczasem ja czułam się winna. Co takiego powiedziałam? – zastanawiałam się. W szkole było jeszcze gorzej.

Czy dobrze rozumiem, że wróciłaś do tej samej szkoły?

Tak. Fernando Martinez nadal tam pracował i często spotykałam go na korytarzu. Byłam zdruzgotana, bo po rozmowie z rodzicami przestał zwracać na mnie uwagę. Nie wiedziałam, co takiego zrobiłam, przecież wcześniej mówił mi, że jestem wyjątkową dziewczynką. Myślałam: może powinnam go przeprosić, żebyśmy znowu byli przyjaciółmi?

W dodatku inne dzieci zaczęły mnie gorzej traktować. Ktoś musiał z nimi na mój temat rozmawiać. Moi koledzy mówili, że nie można mnie dotknąć, bo jestem brudna, i się mnie brzydzą. Jechaliśmy autobusem do szkoły i nikt nie chciał siedzieć obok mnie. W końcu rodzice postanowili, że wracamy do Monterrey.

W twojej szkole nikt księdza Martineza o nic nie podejrzewał?
Pół roku później wyszło na jaw, że wykorzystywał też pięć innych dziewczynek. Wzywał je do siebie wszystkie razem i kiedy zabawiał się jedną z nich, inne w tym czasie musiały czytać Biblię. Jedna uczennica była starsza ode mnie o rok i w końcu zrozumiała, że dzieje się coś złego. Poszła do Aurory Morales González i jej o tym powiedziała. „Porozmawiam z księdzem, tylko nie mów o tym nikomu” – odpowiedziała.

Któregoś dnia dziewczynki poszły do łazienki i zaczęły płakać. Usłyszała je Beatriz Oliver, nauczycielka. W tamtym czasie już o wszystkim wiedziała od mojej mamy i opiekowała się mną w szkole. Chyba dlatego była bardziej wyczulona. „Co się dzieje?” – zapytała. „Nie możemy ci powiedzieć”. Poprosiła, żeby napisały na kartkach, dlaczego płaczą. Trzy z nich opisały, co robił z nimi ksiądz. Po tym wydarzeniu Fernando Martinez i Aurora Morales zniknęli ze szkoły.

Czy wiesz, co się z nimi stało?
Aurora Morales González zaczęła uczyć moralności w katolickiej szkole Irlandés de Monterrey. Dopiero kiedy w maju zeszłego roku publicznie oskarżyłam ją o pomoc w przestępstwie, została zwolniona z pracy. Martineza wysłano do nowicjatu w Salamance w Hiszpanii. Teraz przebywa w domu legionistów Chrystusa w Rzymie.

Legioniści Chrystusa ujawnili wewnętrzny raport zgromadzenia, z którego wynika, że między 1941 a 2019 rokiem 33 księży wykorzystało seksualnie 175 nieletnich. Ile dzieci skrzywdził Fernando Martinez?
Na razie wiadomo o ośmiorgu, ale na pewno było ich więcej. Jest to ciche przestępstwo, ofiary nie mówią.

Masz kontakt z innymi poszkodowanymi?
Tak. Mam też kontakt z ofiarami Marciala Maciela. Jeden z mężczyzn chodził do szkoły z Fernandem Martinezem i uważa, że on też był wykorzystywany seksualnie przez Maciela. W tym wypadku ofiara stała się gwałcicielem.

Zmarły w 2008 roku Marcial Maciel cieszył się zaufaniem wiernych, a jednocześnie z raportu opublikowanego przez legionistów Chrystusa wynika, że wykorzystywał przynajmniej 60 nieletnich. Miał kilkoro nieślubnych dzieci. Je również krzywdził.

Maciel to był prawdziwy geniusz zła. Stworzył platformę, dzięki której mógł wykorzystywać dzieci i zarabiać pieniądze. Przecież legioniści Chrystusa są milionerami, spotykają się ze śmietanką towarzyską, uczą dzieci bogaczy, prowadzą fundacje, zarabiając na niepełnosprawnych. Maciel wiedział, że społeczeństwo i rząd będą go wspierać. Wspierał go również papież Jan Paweł II.

Być może papież o niczym nie wiedział?
Watykan wiedział o oskarżeniach przeciwko Macielowi od roku 1943. Zawiadomienia trafiały do Kongregacji Nauki Wiary, której przełożonym w latach 80. był Joseph Ratzinger, prawa ręka Jana Pawła II.

Tak, ale w latach 1956-59 Watykan prowadził w sprawie Maciela śledztwo, które nic nie wykazało.
Jeśli jakimś cudem papież nie poznał prawdy, to znaczy, że nie powinien sprawować tak ważnego stanowiska. Jak można zostawić ofiary same sobie, a największego pedofila w Kościele katolickim uczynić „liderem młodzieży”?

Papież Franciszek zniósł w grudniu zeszłego roku tajemnicę papieską w sprawach postępowań wobec duchownych oskarżonych o wykorzystywanie nieletnich.
Już na samym początku papież Franciszek pozwolił nam zobaczyć, że istniało wewnętrzne prawo nakazujące księżom milczeć. Chcę wiedzieć, czemu Kościół myślał, że wolno mu tworzyć własne prawo, które będzie ważniejsze od prawa cywilnego. Czemu milczał, gdy w grę wchodziło życie dziecka? Teraz ludzie klaszczą papieżowi, bo zgodził się z tym, że to było złe. Wszyscy o tym wiemy. Jeśli Watykan tego nie wiedział, to coś nie jest w porządku. Tym bardziej że jest to instytucja, która uczy ludzi moralności. Potępia homoseksualistów, potępia kobiety, które chcą przerwać ciążę. Jakim prawem mają dyktować, co jest dobre, a co złe, skoro sami nie dają przykładu?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że Kościół tą zmianą nie wyświadcza nam żadnej przysługi. Sprawiedliwość nie jest przysługą. Mamy do niej prawo.

Niektórzy wierni boją się, że poprzez mówienie o pedofilii osłabia się Kościół.
Tak, i jest to prawda. Ale dlaczego tych ludzi nie boli to, że są atakowane dzieci, tylko to, że atakujemy instytucję? Kiedy ofiara zaczyna krzyczeć, mówią: „Naucz się przebaczać”. Oczekują od ciebie, że będziesz superbohaterem.

Co w takim razie Kościół katolicki powinien zrobić?
Powinien przyznać się przed społeczeństwem, ale ich to dużo kosztuje, bo wiedzą, jaki szok wywoła to, gdy ludzie poznają skalę nadużyć. Księża bronią się, mówiąc: „Kiedy zrobiłem coś złego? To nie ja, to inni”. Odpowiadam: „Może ty nie robiłeś nic złego, ale myślisz, że to dobrze pracować dla ludzi, którzy ukrywają gwałcicieli?”. Wszyscy duchowni pomagają tej machinie funkcjonować, a więc są współwinni.

Legioniści Chrystusa poinformowali, że ujawnili wyniki śledztwa, bo „chcą skonfrontować się z przeszłością i pojednać z ofiarami”. Z raportu wynika też, że 45 poszkodowanych otrzymało odszkodowanie. Czy ty też?
Nie.

Czy będziesz się ubiegać o odszkodowanie?
Nie wiem, co planują inne ofiary, ale mnie nie zależy na pieniądzach. Zresztą w naszym kraju trudno byłoby wygrać taką sprawę. Prezydent Meksyku uważa, że to źle wykorzystywać dzieci, ale on nie będzie walczyć z Kościołem. Przez to tchórzostwo krzywdzeni są nieletni.

Natomiast mam zamiar domagać się publicznych przeprosin od Kościoła. Księża mnie upokorzyli, zrujnowali mi dzieciństwo! Jako dziecko nic nie mogłam, ale teraz jestem dorosła. Zaczęłam o tym mówić publicznie, bo mam siłę, żeby domagać się tego, na czym mi zależy. Chciałam w ten sposób powiedzieć też swojemu oprawcy: „Wiem, co mi zrobiłeś”. Ale oni nie przeproszą.

Mówisz o tym ze złością.
Jestem zła, bo Kościół jako instytucja jest nieodpowiedzialny. Nie wiem, jak księża, którzy są częścią tej organizacji, mogą iść spać, potem wstać rano i nic nie zrobić z tym problemem. Zawodzą ludzi.

Wkurza mnie też, że wiernych to nie złości. Zdenerwujcie się, bo inaczej to, co miało miejsce we Włoszech, w Polsce, Meksyku, Argentynie, Chile czy Stanach Zjednoczonych, będzie się powtarzać.

Czy wszyscy ci uwierzyli, gdy przyznałaś się w mediach do wykorzystania?

Nie wierzy mi specyficzna grupa ludzi. Ludzie świeccy związani z Legionem najczęściej mówią: „Jesteś zła, bo stajesz przeciwko Kościołowi”. Raz napisała do mnie pewna kobieta: „Mnie też wykorzystywali w dzieciństwie, ale nic nie mówię”. Tak jakby chciała powiedzieć: „Zamknij się”. Odpisałam: „Przykro mi, ale jeśli nie chcesz o tym mówić, to ja to szanuję. Uszanuj, że ja chcę”. Inna zaczęła mnie oceniać: „Jakie ty zdjęcia wrzucasz na Instagram? Jak chcesz, żeby cię ludzie szanowali?”. Odpisałam: „Miałam osiem lat, proszę pani”. Mężczyźni typu macho najczęściej robią sobie żarty. Piszą: „Byłaś ładną dziewczynką. Nie dziwię się, że ksiądz cię wykorzystał”. Mnie to za bardzo nie dziwi. Pismo Święte mówi jednak: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!”.

Znasz dobrze Biblię jak na agnostyczkę.
W pewnym momencie odeszłam od Kościoła, ale chciałam do niego wrócić. Poszłam do spowiedzi i wyznałam księdzu, co mi zrobił Martinez. Ten duchowny na mnie nakrzyczał w konfesjonale. Wstałam i wyszłam z kościoła całkowicie złamana. Po powrocie do domu powiedziałam tacie: „Nigdy więcej tam nie wrócę”. Natomiast dalej interesowałam się religiami. Chodziłam modlić się do synagogi i do kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. Oni dużo rozmawiają o Biblii, interpretują ją. Tam sporo nauczyłam się o Jezusie. Dla mnie to był prorok, który mówił, jak żyć.

Wyobraźmy sobie, że stałoby się inaczej: księża dowiadują się, że ksiądz Martinez cię wykorzystał, otaczają cię opieką, a on ponosi odpowiedzialność.
Pytasz, co by się stało, gdyby Kościół zachował się tak, jak należy? Nie mówiłabym o nim źle, bo wziąłby odpowiedzialność za swoje czyny. Rozumiem, że może się zdarzyć, że człowiek grzeszy. Ale Watykan nie powinien tego wspierać, utrzymywać potem tego człowieka aż do śmierci, zacierać śladów i przenosić przestępcy z miejsca na miejsce.

Udało ci się po tym wszystkim podnieść?
Bardzo długo miałam depresję. Nie mogłam wstać z łóżka. Nie chciałam iść do szkoły. Nie miałam ochoty bawić się z innymi dziećmi. Ciągle bolał mnie brzuch i dręczyły koszmary nocne. Jadłam w osamotnieniu, w łazience. Takie było całe moje dzieciństwo. Często, kiedy myślę o tamtym okresie, mam wrażenie, że mówię o innej osobie.

Tamta krzywda wpłynęła na wszystkie moje decyzje życiowe. Nie byłam w stanie odróżnić dobra od zła. Zatarły się granice. Myślałam, że muszę zgodzić się na złe traktowanie w związku, żeby otrzymać miłość i akceptację. Bardzo biblijne, prawda? Pierwszy list świętego Pawła do Koryntian mówi o miłości: „Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”.

Dzisiaj masz męża, dzieci. Jesteś piosenkarką i prezenterką w telewizji.
Ale po drodze musiałam przejść przez nieudane związki, rozwód. Dosyć wcześnie zostałam mamą dwóch chłopców, a niedawno urodziłam córkę. Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy w szpitalu, coś we mnie pękło. Wpadłam w panikę, bo zobaczyłam, jaka jest niewinna i jak łatwo ją wykorzystać.

Kiedyś poszłam z mężem do sklepu z zabawkami i zaczęłam wybierać dla niej lalki. Potem szukałam dla nich ubranek. Mąż powiedział: „Kupujesz lalki, jakby brakowało ci dzieciństwa”. Wtedy zdałam sobie sprawę, że kupowałam lalki dla siebie (płacze). Dzięki córce zapragnęłam przeżyć swoje dzieciństwo od początku, ale tym razem chciałam, żeby było dobre.

***

Artykuł powstał w ramach akcji Fundacji Wysokich Obcasów dotyczącej przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Środki na finansowanie akcji pochodzą w części z Charytatywnej Aukcji Fundacji Wysokich Obcasów. Fundację oraz jej projekty możesz wspierać na stronie https://www.fundacjawysokichobcasow.pl/

Znalezione obrazy dla zapytania: maciel i jan paweł i"

Kościół pralnia pieniędzy!

Znalezione obrazy dla zapytania głódź

Czarno na białym TVN24

„Nie potrafią jajka ugotować, cio…y pierdo…ne” – w taki sposób arcybiskup Głódź miał zwracać się do podległych mu księży. W dzisiejszym programie ujawniono niepublikowane treści świadectw duchownych, które trafiły na biurko nuncjusza apostolskiego w Polsce”.

Wierzę w swojego Boga, a jest nim mój własny rozum, który uchronił mnie przed ślepym wierzeniem w  kościół.

Obejrzałam dzisiejszy dokument „Czarno na białym” i nie wstrząsnęło mnie wcale, bo odkąd pamiętam, nigdy do kościoła mnie nie ciągnęło.

Zawsze wiedziałam, że faceci w sukienkach czarnych i w szlafrokach bogato haftowanych, to krętacze i cwaniacy.

Zawsze wiedziałam, że te ich śmieszne czapeczki i łańcuchy, to jest wszystko za nasze pieniądze!

Za nasze pieniądze opływają w luksusy i mają ogromne, wypasione rezydencje, a innych, słabo umocowanych księży mają za popychadła.

Mają ogromne ziemie kościelne i państwowe, które są dotowani przez państwo!

Pasibrzuchy żyją z tacy, pogrzebów, komunii świętej, bierzmowań i kiedy wychodzą na ambonę gadają frazesy, a głupi lud to kupuje!

Watykan! Wszyscy chcący wiedzieć, co się w Watykanie dzieje, to się zorientują, że to jest pralnia brudnych pieniędzy i nawet Papież Franciszek nie jest w stanie tego naprawić.

Pedofilia wszech obecna i homoseksualizm są na prządku dziennych zamiatane po dywan!

Jeśli nie wiecie, o co chodzi w światowym kościele, to oczywiście wiadomo, że chodzi o wielkie pieniądze pozwalające na wytworne, bogate życie za zasłoną!

Kościół to jest mafia kościelno – polityczna i oba te twory oszukują miliony ludzi na świecie.

Te dwa twory śmieją się w twarz tym, którzy dają datki podczas kolędy i pomnażają majątek tej mafii.

Nigdy nie wpuszczę księdza po kolędzie, bo nie chcę się składać na koniak kosztujący tysiąc złotych, którym częstowano na imieninach Głódźa!

Niby po co mam iść do kościoła, by się zastanawiać, czy mój kapłan molestuje ministranta wkładając mu łapę w gatki dzieciaka!

Ja zdaję sobie sprawę z tego, że wielu duchownych, to są bardzo porządni ludzie, ale takich porządnych Głódź zwalcza jako ciepłe kluchy i doprowadza do myśli samobójczych!

Ludzie idą, co niedzielę do kościoła, bo dzwony kościelne ich wzywają!

Ubierają się odświętnie i siadają w kościelnych ławach i słuchają, słuchają z poważnymi twarzami – zadumani, a kiedy z tego kościoła wyjdą, bo bardzo często biją swe żony i dzieci!

Gdzie jest więc Bóg?

W tym moim świecie, może dość pokręconym mam swoje elity!

Nie jest to żaden ksiądz w czerwonej czapce udający hierarchę kościoła, a jest nim Igor Tuleya i tu go przedstawiam:

„Znany stołeczny sędzia został uhonorowany za niezłomną postawę w obronie konstytucyjnych wartości państwa prawa i niezależność sądów oraz za sztukę jasnego uzasadniania swych orzeczeń.

Wybór ogłosiła w środę wieczorem w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie kapituła nagrody, której partnerem i patronem medialnym jest „Rzeczpospolita”.

To jest moja elita!

Jeżeli Bóg jest wszędzie, to się dziś zdenerwował!

Właśnie telewizje relacjonują wielki pożar, który zajął Katedrę w Gorzowie Wielkopolskim.

Dziś Gorzów obchodził swoje święto i oto w ten dzień nastąpiła taka tragedia dla mieszkańców i dla zabytku naszej kultury!

Dlaczego się zapaliło, to z pewnością będzie badane, ale czasami sobie myślę, że to jest kara boska za to, co w chrześcijańskim kościele wyprawiają hierarchowie.

Ludzie jadą do Watykanu i płaczą na Placu św, Piotra i nie wiedzą, co dzieje się na zapleczu – a dzieje się draństwo, pedofilia, narkomania!

Za Jackiem Pałasińskim wiem, że to jest wielka obłuda i nie uronię ani jednej łzy, bo dumna z kościoła katolickiego nie jestem!

Nic tego nie zmieni jeśli czytam ile zła tam jest i patologi, a ja się nie godzę z tym, że księża na najwyższych stanowiskach w kościele gwałcą dzieci!

I dlatego kościoły stają w płomieniach i biją na alarm!

 

 

Jeszcze nie przebrzmiało echo oskarżenia kard. George’a Pella o przemoc seksualną na nieletnich, a już Stolicą Apostolską wstrząsa kolejny skandal. Próbowano go ukrywać przez kilka miesięcy, ale sprawa się wydała i znów zajmuje czołówki światowych mediów.
Mniej więcej dwa miesiące temu żandarmeria watykańska wkroczyła do apartamentów sekretarza jednego z Bardzo Ważnych Monsignorów, jednego z najbliższych współpracowników papieża. W apartamencie znaleziono kokainę. Jak wyznał aresztowany sekretarz, używał jej podczas gejowskich party, jakie organizował w budynku Sant’Uffizio, czyli Kongregacji Doktryny Wiary, tej samej, na której czele stał przez lata emerytowany papież Joseph Ratzinger – Benedykt XVI, lider konserwatywnego skrzydła Kościoła.
Na szczęście, zamiast do więzienia ksiądz sekretarz trafił na odwyk do rzymskiej kliniki. Po kilku tygodniach postanowiono, by nie powracał do Watykanu i wysłano go do klasztoru na „okres refleksji i reedukacji”.
Niestety, tym klasztorem okazała się stolica świętego Benedykta, Patrona Europy, czyli klasztor na Monte Cassino. Kilkanaście miesięcy temu opat tego klasztoru, Pietro Vittorelli, został aresztowany, za sprzeniewierzenie ponad pół miliona euro, przeznaczonych na dobroczynność. Pieniędzy tych użył na podróże po świecie, głównie do Brazylii, w poszukiwaniu uciech homoseksualnych. Klasztor zdobył złą sławę właśnie ze względów obyczajowych.
(Dygresja: nowy przeor wydał zezwolenie na postawienie wesołego miasteczka pod klasztorem, na drodze prowadzącej do Cmentarza Żołnierzy Polskich. Mimo protestów organizacji polonijnych wesołe miasteczko stało tam przez wiele miesięcy; teraz przeor planuje pobierać opłaty za przejazd drogą, prowadzącą do klasztoru i Cmentarza Polskiego)
Nic więc dziwnego, że nieszczęsny ksiądz, zamiast „wrócić do siebie” w klasztorze w Monte Cassino znów wpadł kłopoty i to na tyle ciężkie, że odbiło się to bardzo poważnie na jego zdrowiu i obecnie przebywa w Poliklinice Gemelli.
http://www.ilmessaggero.it/…/papa_francesco_lobby_gay_cocai…
Oczywiście media włoskie zadają teraz różne niewygodne pytania: dlaczego ta afera była ukrywana przed papieżem przez dwa miesiące?
Dlaczego Bardzo Ważny Monsignore, którego sekretarz był kokainomanem i aktywnym gejem, wykorzystującym pomieszczenia kurialne do orgietek, w ogóle „niczego nie zauważył”, mimo, że, jak oświadczył, „często pracowali razem do późna”.
Co się dzieje w Stant’Uffizio, dawnej inkwizycji? Najpierw ksiądz Krzysztof Charamsa, b. sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Kongregacji Doktryny Wiary i teraz ów ksiądz i jego mało spostrzegawczy przełożony?
https://www.ilfattoquotidiano.it/…/vaticano-fermat…/3691426/
Kuria rzymska miała być zreformowana? No tak, ale do reformy jej finansów wybrano kard. Pella, choć o jego ambiwalentnej postawie w aferach pedofilskich w Kościele australijskim (1 ksiądz na 7 okazał się pedofilem, wg. oficjalnych danych Komisji Federalnej).
Papież Benedykt XVI skarżył się na potężne „lobby homoseksualne” w Watykanie, ale nie powiedział, kto je tam zaprowadził i otaczał opieką.
Jak więc widać przed papieżem Franciszkiem stoi jeszcze wiele wyzwań. Po każdej kolejnej aferze mnożą się pytania, czy im podoła.

 Z ostatniej chwili Jacek Pałasiński donosi!:

Kiedy rano pisałem o skandalu w Kongregacji Doktryny Wiary nie spodziewałem się, że tego samego dnia po południu papież zareaguje tak stanowczo.

Kardynał Gerhard Ludwig Müller, Niemiec, nie jest już prefektem tej kongregacji, nie jest już teologicznym „numerem drugim” Stolicy Apostolskiej.

Na jego miejsce został mianowany hiszpański jezuita, Luis Ladaria Ferrer.

Wcześniej abp. Ferrer był profesorem teologii dogmatycznej na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej. W 2008 r. Benedykt XVI mianował go sekretarzem Kongregacji Doktryny Wiary.

Kard. Müllerowi do emerytury brakowało jeszcze 5 lat. Ostatnimi czasy widać było wyraźnie, że on i papież Franciszek nadawali na zupełnie różnych falach. Tak sensacyjnej akcji dyscyplinarnej w Watykanie nie było w ciągu ostatnich dziesięcioleci.

http://www.huffingtonpost.it/…/il-papa-licenzia-il-prefett…/

http://www.repubblica.it/…/svolta_all_ex_sant_uffizio_papa…/

http://www.ilfoglio.it/…/papa-francesco-gerhard-ludwig-mul…/

http://www.lastampa.it/…/monsignor-ladaria-nuov…/pagina.html

http://roma.corriere.it/…/cambio-vertice-dell-ex-sant-uffiz…

Zdjęcie użytkownika Jacek Palasinski.

Pokłosie Światowych Dni Młodzieży!

Dziś nie będzie mojego tekstu, a to dlatego, że odkryłam na innej platformie ciekawy blog i poprosiłam autorkę o nicku „Golplana”, bym mogła jej tekst zamieścić u siebie.

Myślę bardzo podobnie i dobrze jest wiedzieć, że jest nas więcej!

Zapraszam do zapoznania się z „Listem Goplany”, bo tak opatrzyła poniższy tekst:

Żaden bóg, żaden diabeł.

Listy Goplany

28. 07.2016  |  17:12

Wielkie są oczekiwania ludzi w związku z wizytą Franciszka. Widzę to w wielu wypowiedziach i wirtualnych listach pisanych do Niego. Można by pomyśleć, że ludzie wierzą, iż taka osoba może w jakikolwiek sposób wpłynąć na postępowanie przywódców. Listy piękne, ale niestety napisany przez ludzi, którzy niezbyt znają realia i stosunki w Watykanie. Czy ten papież, czy inny, tak naprawdę jest tylko kukłą, za plecami której chowa się ciemna strona mocy. Papież nie ma władzy, bo gdyby ją miał, to przynajmniej by usiłował zmienić ten swój kościół. Niestety, ani papież Polak, ani Niemiec, ani Franciszek, nie jest w stanie tej machiny zmienić. To jest tylko jeden człowiek, wrzucony w odmęty wielkiego morza błota. Choćby był najlepszy, nie jest w stanie swą osobowością go oczyścić. Jan Paweł II został bezlitośnie wykorzystany do walki z komunizmem. Efekt dla mnie pozytywny, ale szkoda, że nie wybrano go ze względu na siłę wiary, tylko z potrzeby posiadania osoby politycznie nietykalnej związanej z centrum wschodnich wpływów. Papież Polak, był przysłowiowym kijem włożonym w mrowisko, przez przywódców zachodniego świata. Na tyle mu pozwolono, a raczej takie otrzymał zadanie i to wypełnił. Ale nie wiele mógł zrobić w innych dziedzinach. Nawet nie próbował uzdrowić kościoła. Był bez szans. Jeden człowiek, przeciw wszystkim. Papież Niemiec, w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, odpowiedzialny za walkę z pedofilią w kościele i bardzo w tą walkę zaangażowany, także usiadł na tronie i w ten sposób zamknięto mu usta. Myślę, że to był prawdziwy powód jego abdykacji. Brak zgody na postępowanie swoich podwładnych i bezsilność. A papież Franciszek? Oczywiście może sam żyć skromniej, nie nosić na sobie złota, nie jeździć limuzyną i głaskać dzieci po głowach. Ale gdyby chciał ten kościół zmienić, musiałby powiedzieć o nim prawdę, a więc mu zaszkodzić. Jest więc w sytuacji bez wyjścia. Dobrze wie, że gdyby prawda o tej instytucji ujrzała światło dzienne w pełnej okazałości, mogłoby to doprowadzić do destabilizacji na całym świecie, do wojen i ogólnego chaosu. Nie wiadomo, jak zareagowaliby ludzie dowiadując się komu służyli. Widząc to, papież, każdy jak sądzę, wybiera mniejsze zło i trąbi w tę samą trąbkę, co wszyscy. Jego osobista postawa, jego moralność, nie ma tu żadnego znaczenia. Tym bardziej, że kościół, jako instytucja, wielokrotnie radził sobie z niepokornymi papieżami. Najczęściej radzono sobie przy pomocy trucizny, lub innego środka skracającego życie. I jest to paradoks, że duchowy przywódca świata, musi być kłamcą. Jeśli zależy mu na losach świata, po prostu musi zachować status quo. Obiektywnie to współczuję poszczególnym papieżom. Nie jest to łatwa rola. Jeśli jest się dobrym człowiekiem, trudno jest wiedzieć i milczeć, widzieć a nie reagować, uśmiechać się czując ból serca. Ja tę wizytę papieską widzę z dwóch różnych stron. Może dlatego, że jeszcze nie doszło do spotkania papieża z tą młodzieżą z całego świata. Z jednej strony bardzo mi się podoba ta różnorodność kultur na polskich ulicach. I myślę sobie: WRESZCIE! Może chociaż młodych Polaków da się przekonać, że ta różnorodność jest tak piękna i wartościowa. I oby to się nie skończyło w dniu wyjazdu papieża. Z drugiej jednak strony wyczuwam straszny chłód na tych państwowych uroczystościach. Wydaje mi się, że papież był wręcz zażenowany tą paradą wojskowa na powitanie, tym, że nie dopuszczono do niego ludzi, i całą tą żałobną nieco oprawą wszystkich wydarzeń. I do tego wszystkiego, ten kordon pingwinów- ochroniarzy, który prawie nie daje mu oddychać. Nie jestem wierząca, ale podczas wizyty poprzednich dwóch papieży byłą dużo lepsza, cieplejsza, spontaniczna atmosfera. Zobaczymy, to dopiero początek. Oczywiście bardzo mnie drażni to klękanie prezydenta Polski i całowanie w rękę przywódcy innego państwa. Wiem, czepiam się, ale sobie wyobraziłem taką sytuację z Obamą, albo..np. Z Sylvio Berluskonim i oczywiście dość to jest śmieszne. Po prostu uważam, że na oficjalnym powitaniu, głowa jednego państwa powinna zachowywać się według protokołu dyplomatycznego, jak w stosunku do drugiej głowy państwa, nawet jeśli ten jest papieżem. Tym bardziej, jeśli się tyle o wstawaniu z kolan gada.

Nie łudźcie się więc Polacy. Tak, jak po wizycie Obamy, tak i teraz, nasze władze i tak usłyszą tylko to, co będą chciały usłyszeć, i każdą krytykę zinterpretują, jak pochwałę. A kościelne grubasy? Oni to traktują, jak wizytę nielubianej teściowej. Trzeba być dla „ mamusi miłym”, ale kiedy wyjdzie, znowu będzie można zupę po swojemu gotować. Dopóki mu nie zmienimy swego podejścia do kościoła, dopóki nie ograniczymy wyraźnych ram jego panoszenia się, dopóty będą nas szantażować emocjonalnie i wykorzystywać finansowo. Papież nam nie pomoże, ani bóg, ani diabeł. Siła jest w nas. 

Wolfgang Thielmann – Źle się dzieje w Państwie Boga

Dobry wieczór. 🙂

Wczoraj, wieczorem oglądałam film dokumentalny z polecenia Ewy Ewart, który mną wstrząsnął. Dokument pt. „Tajemnice Watykanu” kompletnie zmienia spojrzenie na wiarę katolicką i nie da się go oglądać bez wielkiego oburzenia.

Watykan, jako samodzielne państwo tonie w dobrobycie i luksusie i usiłuje wmówić wiernym, że wszystko, co robi i czyni jest w imię Boga i dla dobra kościoła katolickiego i jego wyznawców.

Trzeba niestety wejść głębiej, by przejrzeć na wskroś, ile w kościele katolickim dzieje się zła, obłudy i zakłamania.

Dokument jest bardzo mocny i opowiada o molestowaniu dzieci przez wpływowych dostojników kościoła, a wszystko zamiatane jest pod dywan.

Jan Paweł II – Papież z Polski nie zrobił nic, by zdemaskować tę obłąkańczą sektę pedofilską i zakrył skandal, udając przez cały swój pontyfikat, że nie ma w kościele takiego problemu, a jego przyjacielem był największy pedofil o nazwisku  Maciel Degollado – założyciel Legionów Chrystusa w Meksyku.

Mimo, że skrzywdził seksualne dziesiątki młodych chłopców, to nigdy nie poniósł za to żadnej kary. Na szczęście już nie żyje.

Papież Benedykt kiedy dowiedział się o szerzącym się w Watykanie homoseksualizmie i pedofilii wolał zrezygnować z najwyższej funkcji w kościele katolickim, bo zorientował się, że jest to tak wielka machina, że nie da sobie z tym rady. Wybrał życie z dala od Sodomy i Gomory. 

Jedyna nadzieja jak na razie jest w Papieżu Franciszku, ale jest wątpliwym, że i On da sobie radę w oczyszczaniu kościoła ze zła i zepsucia.

Jestem bardzo wrażliwa na losy bezbronnych dzieci i dlatego oglądając ten dokument – zacisnęłam pięści z bezradności, bo i bezradni są Ci skrzywdzeni, którzy walczą o odszkodowania, ale ich monity giną w archiwach watykańskich i pozostają bez odpowiedzi.

Z kościołem nie da się wygrać!

https://www.youtube.com/watch?v=HizJ4XVRWAU

„Demon w Watykanie”- watykanistka o założycielu Legionistów Chrystusa

Człowiek o wielu twarzach i fałszywych paszportach, nietykalny i bezkarny – taki portret sprawcy największego skandalu w Kościele, założyciela Legionistów Chrystusa, księdza Marciala Maciela Degollado nakreślono w wydanym we Włoszech tomie „Demon w Watykanie”.

Autorka książki, watykanistka dziennika „Il Messaggero” Franca Giansoldati powiedziała, że napisała ją jako ostrzeżenie, do czego może prowadzić zmowa milczenia.

Tom znanej włoskiej watykanistki przedstawia jedną z najmroczniejszych i najboleśniejszych kart w najnowszej historii Kościoła. Meksykański duchowny, zmarły w USA w 2008 roku, wykorzystując strach i milczenie ofiar i świadków swych czynów dopuszczał się przez dekady wielu przestępstw – od najcięższego, czyli pedofilii, w tym seksualnego wykorzystywania własnych dzieci po nielegalny obrót pieniędzmi. Dokładna liczba ofiar jego czynów pedofilii, przede wszystkim nieletnich seminarzystów, nie jest znana.

Przez lata ksiądz Degollado, uważany za przyjaciela Jana Pawła II, był poza wszelkim podejrzeniem – przypomina Franca Giansoldati. Był bardzo szanowany w Watykanie, ponieważ założone przez niego w 1941 roku w Meksyku zgromadzenie stale powiększało swe szeregi dzięki licznym powołaniom i coraz większej aktywności w wielu krajach świata, gdzie zakładało seminaria i uniwersytety. Jako jedno z wydarzeń, które zadecydowało o późniejszym ogromnym sukcesie Legionistów Chrystusa, watykanistka wymienia pielgrzymkę Jana Pawła II do Meksyku w 1979 roku, w którą założyciel zgromadzenia bardzo się zaangażował. To wtedy, jak zauważa, dzięki znakomitemu przebiegowi pierwszej zagranicznej podroży polskiego papieża Maciel stał się praktycznie „nietykalny”.

– Był wpływowy, miał charyzmę. Nikt nie wyobrażał sobie, że ten czerstwy z wyglądu ksiądz zamieni się w diabła – podkreśla autorka książki. Swoim seminarzystom narzucił ślub milczenia, czym zapewnił sobie całkowitą bezkarność. Miał dwie żony i liczne dzieci; niektóre z nich również seksualnie wykorzystywał.

Najbardziej bolesnym dossier, jakie otrzymał po swym wyborze w 2005 roku Benedykt XVI były właśnie zbiór dokumentów na temat Maciela. Rok później nowy papież pozbawił go wszystkich funkcji i nakazał życie w odosobnieniu. Wkrótce potem założyciel zgromadzenia zmarł w Houston.

Na stronach książki przypomina się, że sprawa meksykańskiego księdza groziła nawet tym, że utrudni proces beatyfikacyjny, a potem kanonizacyjny Jana Pawła II. Pierwsze zarzuty pod adresem przełożonego Legionistów napłynęły bowiem do Watykanu za jego pontyfikatu, w 1997 roku.

Kongregacja Nauki Wiary, która zajmuje się przypadkami pedofilii, zapewniła jednak, że ze strony polskiego papieża nie było żadnego zaangażowania w tę sprawę i że nie wiedział on o czynach meksykańskiego duchownego.

– Podczas zbierania dokumentacji do książki często zadawałam sobie pytanie: jak to możliwe, że budząca taki niepokój osoba, jak Maciel, mogła tak bezkarnie postępować? – powiedziała Franca Giansoldati.

– Prawdopodobnie cały zbiór czynników sprawił, że tak wiele słów krytyki pod adresem Maciela nie dotarło bezpośrednio do Jana Pawła II. Przyczyniła się do tego nadgorliwość ze strony wielu jego współpracowników, brak wewnętrznych kontroli i trudność z postawieniem zarzutów przyjacielowi papieża – podkreśliła watykanistka. Jej zdaniem, nie zadziałał w tej sprawie „cały złożony system”, a nie jest to kwestia odpowiedzialności konkretnej osoby.

– To nie jest książka skandalizująca. Napisałam ją, by przypomnieć, by nie zapominać o tym, że zmowa milczenia może być niebezpieczna – wyjaśniła autorka.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/demon-w-watykanie-watykanistka-o-zalozycielu-legionistow-chrystusa/qejvw