Archiwa tagu: Walentynki

„Walentynki” u Seniorów!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Niby nikt nie lubi zapożyczonego święta „Walentynki”, a jednak wryło się ono już bardzo mocno w polską tradycję. Szalejemy z serduszkami, czekoladkami, kolacjami, truskawkami i szampanem wypitym we dwoje.

Ja jako seniorka nie mam prawa się dziwić i skoro świat tak bardzo się zmienia, to muszę to z pokorą przyjąć.

Mój Walenty obdarował mnie dziś czerwoną różyczką i cudnie pachnącymi perfumami.

W wyborze perfum doradzały mojemu Walentemu panie w sklepie „Rossmann” i stwierdzam, że porada była bardzo trafna.

Ja zaszalałam w kuchni, bo do mojego Walentego trzeba trafić przez żołądek do serca i też z menu trafiłam.

Jesteśmy już 42 lata ze sobą i naprawdę działo się różnie, bo nawet otarło się o rozwód, ale przetrwaliśmy i na stare lata zaczęliśmy o siebie bardzo dbać.

Ja jako żona czuję się dopiero teraz bardzo zaopiekowana i nie tylko w Walentynki doceniona.

Dopiero teraz rozumiemy się najbardziej, bo kiedyś było często na ostrzu noża.

Widocznie musieliśmy tak długo dochodzić do wniosku, że zawsze mocno się kochaliśmy, ale byliśmy za nerwowi i dalecy od starości, kiedy to wtedy zaczyna się dochodzić do wniosku, że mamy tylko jedno życie i nie warto się ranić!

Celebrujemy każdy dany nam dzień, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że już jest bliżej do końca niż dalej i oboje tego momentu się boimy.

Ja nie wyobrażam sobie życia bez Niego, a On boi się zostać sam i dość często o tym rozmawiamy.

Nasze Dzieci wiedzą o tym, że nie umiemy żyć bez siebie, a może wiedzą, że ja bez Niego sobie nie poradzę, gdyż samotność jest moim wielkim wrogiem.

W takie święto wszystkim zakochanym polecam film amerykański pt. „Malowany welon”.

Film opowiada o rodzącym się uczuciu między kobietą i mężczyzną.

Film osadzony jest w cudownych, chińskich krajobrazach i można się nimi nasycić.

Jest to piękny romans – akurat na wieczór zakochanych, który opowiada o walce o miłość.

Ja w nie jednym momencie sięgałam po chusteczkę, choć nie jestem zwolenniczką łzawych romansów!

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

 

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

Znalezione obrazy dla zapytania malowany welon

W poszukiwaniu małych szczęść!

Takie ładne amerykańskie święto, zwane Walentynkami długo nie trafiało do mnie i w zasadzie było mi obojętne.

Jednak kiedy przeczytałam słowa naszego, polskiego aktora – Gustawa Holoubka zmieniłam zdanie, a brzmią one tak:

 Słowa Gustawa Holoubka jakie powiedział do dziennikarki pytającej Go o to święto:

– A pana ono nie denerwuje?
– Proszę pani! Czemu miałoby? Każde święto z okazji którego można kogoś przytulić i pocałować jest miłym świętem i już! 🙂

W naszym życiu, tu na tej cudownej Ziemi, kiedy daje się nam życie tylko raz, sądzę nie nie ma nic piękniejszego, jak znaleźć w milionach istnień taką jedyną, niepowtarzalną drugą połówkę.

Ja znalazłam i choć nasze życie nie było usłane różami, to czym bliżej do nieuchronnego, tym bardziej się szanujemy i wspieramy.

Ostatnio powiedziałam swojej Córce, że gdyby mój Mąż, a Ich Ojciec, odszedł przede mną, to by nikt mnie nie pozbierał do kupy i nie poskładał.

Moje Dzieci wiedzą, że bardzo się kochamy, choć musieliśmy pokonać wspólnie wiele cierni i kolców najeżonych, które pozostawiły w naszych sercach wiele ran i blizn.

Na szczęście potrafiliśmy z tego wyciągnąć naukę, że drugi raz nie będzie dane nam być razem, aby przejść przez to życie.

Kochamy się wariacko, jeszcze młodzieńczo, choć głowę mamy posypaną siwizną. Nasze twarze się zmieniły, na których pojawiły się zmarszczki, ale jeśli się kocha, to się tego nie dostrzega.

Nie będę już nudziła, a wszystkim, którzy tu zaglądają, życzę wariackiej miłości, a nie będą mieli czasu na donoszenie o moim blogu, gdzie nie trzeba. Niech miłość wypełnia ich serca, a nie robienie afery z niczego, bo zrobili mi ogromną przykrość.

Niech miłość będzie z Wami!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Zaginiona Walentynka” – moje kino

Hej kochani!
Tym razem polecam z całego serca – film pt. „Zaginiona Walentynka”
Reżyseria: Darnell Martin
Premiera: 30 stycznia 2011
Czas trwania: 1 godz. 32 min.
Główne role: Betty White, Jennifer Love Hewitt,Sean Faris
Dlaczego? Ponieważ wszyscy lubimy oglądać  filmy o miłości , bo miłość człowieka uskrzydla – prawda?
Co my mamy w tym filmie? Otóż mamy historię nietypową, opowiadającą o miłości takiej na całe życie. Starsza pani w każde Walentynki, przez 60 lat wychodzi na dworzec w oczekiwaniu na swojego zaginionego męża na wojnie, bo obiecał jej, że wróci na Walentynki.
Nigdy nie została oficjalnie powiadomiona, że jej ukochany mąż zginął na wojnie, ponieważ nikt tego nie potwierdził, a więc starsza pani wierzyła, że mąż do niej wróci i dlatego oczekiwała go każdego roku, z nadzieją, że się znów spotkają.
Jej historia bardzo zainteresowała pewną reporterkę telewizyjną, która tak bardzo się wkręciła w tę historię, że zakochała się we wnuku starszej pani i mamy tutaj dwutorowy przebieg wielkich miłości, takich na wieki.
Kochani, a może kochane, starsze Panie, bo jeśli szukacie lekkiego kina, to obejrzyjcie sobie ten film, choć jest w nim sporo emocji, chwytających za serce, że wskazane jest pudełko z chusteczkami pod ręką.
Mnie się przydały, bo w filmie jest sporo miejsca na babskie łzy.
Film oceniam 8/10, a to nie jest zła nota, by filmem się zainteresować.

 

To był wspaniały dzień :)

Pomyślałam sobie, że skoro są Walentynki to zrobię smaczną sałatkę dla dwojga i tak:

Miałam w lodówce wędzonego łososia, sałatę lodową, seler włoski, rzepę i tak sobie wykombinowałam, że coś z tego wyjdzie.

Pokroiłam łososia, ugotowałam na twardo cztery jajka, seler włoski posiekałam drobno i poddałam go obróbce termicznej na niewielkiej ilości oleju, aż zmięknie. Rzepę starłam na tarce i to wymieszałam z sałatą lodową, Oczywiście sól i pieprz do tego, a dresing zrobiłam z pół szklanki oleju, odrobiny octu jabłkowego i wcisnęłam trzy ząbki czosnku i to wszystko ponownie wymieszałam i wyszło pysznie.

Mąż mnie zabrał nad wielkie jezioro Miedwie, ale nie zapomniał o walentynkowym serduszku. Pojechaliśmy do miejscowości oddalonej o 40 km. Słońce świeciło jak zwariowane i na spacerze spotkaliśmy masę ludzi spragnionych tak dużej dawki słońca. Zrobiłam kilka fotek, jak to ja, bo już wiecie, że nie ruszam się z domu bez aparatu i wyszła mi taka pamiątka walentynkowa.

To był cudowny dzień, bo gdy wracaliśmy, wpadliśmy jeszcze na placek węgierski, ale żałuję, bo mi fotka wyszła zamazana, a więc jej nie wkleiłam.

Cieszę się z tego dnia i wszystkim życzę dobrego wieczoru, bo się już u mnie ściemniło.

Walentynki na moim blogu dla moich czytelników :)

Uf, napracowałam się, aby poszukać pięknych piosenek o miłości dla moich czytelników. Skoro ten dzień miłości się przyjął w Polsce, to ja już starsza pani postanowiłam go zaakceptować. Skoro ten dzień niesie ludziom radość i wyznają sobie w tym dniu szczególnym miłość, to jest to wspaniała sprawa. Ja wiem, że komercja, że ktoś na tym zarabia, ale tak ten świat jest ułożony, czyli pod kątem wielkich pieniędzy i zysku. Mnie cieszy, że z mężem jedziemy na walentynkową wycieczkę, bo u mnie jest przepiękna pogoda, taka jak by wiosna też się ucieszyła, że dziś jest święto zakochanych, a więc?

Zostawiam Was z miłosnymi piosenkami i niech ten dzień będzie dla Was taki jak go sami chcecie przeżywać 🙂

 

Rozświetlały burz rozbłyski
Miłość naszą ileś lat
Raz ty brałaś swe walizki
To znów ja ruszałem w świat
Lecz pokój, gdzie kołyski brak
Pamięta echa dawnych burz
I słów namiętnych do szaleństwa
Więc choć porażki pierwszej smak
Z twych warg uleciał dawno już
A z mych pierwszego smak zwycięstwa

Czy ty wiesz
Jedyna, czuła i najmilsza ma
Że ja od wschodu, aż do zmierzchu dnia
Wciąż bardziej cię kocham

Kłótnie schadzki przeprowadzki
Znaliśmy się do cna
Wpadaliśmy w swe zasadzki
Zastawione, gdzie się da
Ty miałaś kogoś, dobrze wiem
I jam też nie bez grzechu był
Lecz zawsze żyliśmy nadzieją
Że z pożegnania pierwszym dniem
Oboje dołożymy sił
By starzeć się, nie doroślejąc

Czy ty wiesz
Jedyna, czuła i najmilsza ma
Że ja od wschodu, aż do zmierzchu dnia
Wciąż bardziej cię kocham

A czas goni, a czas goni
Straszy, że źle z nami jest
I że zawieszenie broni
To miłości naszej kres
Strudzeni trochę, bądź co bądź
Posłusznie wyruszamy więc
Na pole bitwy wyruszamy
Żeby, jak co dzień, udział wziąć
W potyczce czułej dwojga serc
W serdecznej wojnie zakochanych
Czy ty wiesz…

Wojciech Młynarski

 

Jutro św. Walentego i nikomu nic do tego :)

Ref. Żono moja, serce moje, 
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje 
Do szaleństwa, do wieczora.
Mężu mój, serce moje, 
Nie ma takich jak my dwoje
Bo ja kocham oczy Twoje 
Do szaleństwa, do wieczora.
Żono moja, Mężu  mój.

 

Witam i o zdrówko i się pytam, bo u mnie w porządku, dziękuję.

Jutro będzie to święto, no wiecie „Walentego”, co to kochać się ludziom na świecie nakazuje, bo myśli, że to kochanie to z nieba sobie spada, dla każdego, po równo, nie omija nikogo na swej amorowej drodze. Rozdaje strzały i bezboleśnie trafia w serca ludzkie, sprawiając, że każdy po równo będzie miłością obdarzony.

Ale to tak nie działa niestety i jedni kochają i są kochani, a drudzy błądzą wciąż w poszukiwaniu upragnionego uczucia. Miłość, to jest taka choroba chyba, co to odbiera ludziom rozum na początku, a potem następuje otrzeźwienie i dlatego wymyślono rozwody i rozstania. Miłość, to coś takiego niewytłumaczalnego, co sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie i poruszamy się jak we mgle. Miłość jednak jest uczuciem pożądanym i o miłości śnimy nie jednej nocy. Piosenki o miłości, filmy o miłości, wiersze też, bo miłość jest natchnieniem dla pisarzy, reżyserów i poetów.

Przyszło to święto z za wielkiej wody i całkiem dobrze uwiło sobie gniazdko w naszym kraju. Jedni akceptują, a inni nie ciepią tego dnia, a wszystko zależy od punktu siedzenia. Bo jedni mają komu kupić serduszkowy  gadżecik, a inni niestety nie i chyba stąd bierze się nienawiść do tego święta. Ja mam taką maksymę, że każda potwora, znajdzie swojego amatora, czego wszystkim, szczerze życzę. Nagadałam się na początku, tak ogólnie zanudzając, a jak to ze mną jest w ten dzień?

Ja już tu pisałam wiele razy, że wyszłam za mąż z wielkiej miłości i ta miłość do dziś mi nie przeszła i nie znudziła się. Ja już tu pisałam, że moja miłość wystawiona była na wiele prób, zawirowań, łez, rozstań i powrotów. Nie raz padły złe słowa z obydwu stron. Nie raz się raniliśmy aż do bólu i wydawało się nie raz, że koniec jest tuż, tuż, bardzo bliski. Nie raz i nie dwa, serce moje krwawiło i przysięgałam sobie, że odejdę, że nie dam rady więcej już znieść. Nie raz, nie raz i zapewniam Was, że oboje straciliśmy z mężem wiele wspólnych lat, bo były to lata bez wzajemnego zrozumienia i ciągłej walki między sobą. Nie raz wystawialiśmy swoje najcięższe działa, aby zniszczyć przeciwnika. Nie ma chyba na świecie małżeństwa, w którym zawsze wszystko grało od początku do końca i my należeliśmy do tej grupy o wiele lat za długo. I komu robiliśmy krzywdę? Oczywiście, że sobie i oczywiście, że dzieciom naszym. Pewnie nie jedna awantura została przez nie zapamiętana, ale już jest z tym koniec, bo po każdej burzy, niebo jaśnieje i wstaje słońce.

Ja wiem, że postronni obserwatorzy mogą mnie uważać za naiwną kobietę, bez zasad, bo powinnam dawno kopnąć w tyłek i zacząć żyć na własny rachunek, ale jakże się mylą tak twierdząc. Nie wiedzą, że w moim życiu zagościł wreszcie upragniony spokój i odnowiły się uczucia, tak jak było na początku. Przeszliśmy oboje bardzo wiele, ale nigdy nie przestaliśmy się kochać i dlatego często sobie śpiewamy, zacytowany refren piosenki, na samym początku wpisu, a ja sobie jeszcze dośpiewam, że po nocy, przychodzi dzień i warto było czekać na te piękne czasy.

Ps. Nie poddawajcie się tak łatwo i walczcie o siebie, bo nie każda burza i deszcz jest w stanie zmyć Wasze Serca!