Archiwa tagu: święta

Wspomnieniowo – refleksyjne!

Może być zdjęciem przedstawiającym niebo i drzewo

Z mojego okna w pokoju komputerowo – telewizyjnym, widzę taką wierzbę, a dalej rośnie taka sama.

O ile dobrze liczę, to te drzewa mają powyżej 40 lat, a posadził je nasz śp. sąsiad – Pan Wołowik!

On umarł i jego żona dawno też już nie żyje, a drzewa dalej trwają i świetnie się mają!

U mnie dzisiaj zrobiło się naprawdę zimno, ale wierzba ma już zielone pączki, co zwiastuje wiosnę!

My jako rodzina też mamy swoje drzewa obok naszego bloku i pewnie tak będzie, że my odejdziemy, a drzewa po nas zostaną!

Kiedy patrzę na te wierzby, to przypominam sobie, to małżeństwo, które nawet w starszym wieku szło na zakupy trzymając się za ręce.

Kiedy odszedł Pan Wołowik, to jego żona, tak bardzo osamotniona, popełniła samobójstwo, a drzewa zostały po nich zostały.

Wczoraj bodajże poseł Solidarnej Polski – Cymański ogłosił, że jest chory na raka!

Napisał, że całe życie na nic nie chorował, a tu nagle takie coś i powiedział, że nie jest spakowany i bardzo boi się cierpienia.

Nigdy mi z nim nie było po drodze i często się za niego wstydziłam, bo mówił głupoty i sprawy poważne zamienia w żart, a przy tym strasznie gestykuluje, co jest denerwujące.

Tak sobie więc pomyślałam, że jako poseł dostanie najlepszą opiekę, bo wiadomo jak w Polsce jest za rządów PiS!

Zamiast na onkologię, to ten rząd przeznaczył 2 miliardy na szczujnię Kurskiego.

Mimo wszystko nie zazdroszczę mu cierpienia, bo kiedy człowiek umiera na zawał, albo na udar mózgu, to cierpienie i strach jest prawie żadne, bo rach, ciach i po zawodach.

Tymczasem ludzie chorzy na raka przechodzą radioterapię, chemioterapię i to życie jest wydłużane w czasie, ale nie zazdroszczę nikomu tego strachu towarzyszącego każdego dnia!

Trzeba być bardzo silnym, aby tą niepewność przetrzymywać!

Cymański niczym dla Polski się nie zasłużył i nie walczył właściwie o coś, ale życzę mu zwycięstwa nad tym gadem!

U mnie w mieście zainstalowano takie akcenty świąteczne jak poniżej, które na osłodę czasu pandemii zafundowali mieszkańcom – włodarze!

Dziś robiłam sałatkę jarzynową i nie wiem, czy dobrze ją robię dodając cebulę.

Przeczytałam, że Magda Gessler nie poleca dodawania do sałatki cebuli, a proponuje, by ją zastąpić grzybami w marynacie.

Kompletnie tego nie czuję, a ja dodaję cebulę, ale ją sparzam, by uwolnić z niej te wszystkie aromaty, które lubią buzować w sałatce i ona się szybciej psuje, a więc:

  • ugotowałam 5 sporych ziemniaków w mundurkach, które oczywiście obieram.
  • dodaję ogórki kiszone oczywiście pokrojone w kostkę,
  • groszek i marchewka ze słoika,
  • dwa, spore jabłka,
  • 4 jajka ugotowane na twardo,
  • puszkę kukurydzy,
  • łyżkę musztardy z gorczycą,
  • łyżkę tartego chrzanu i oczywiście majonez
  • jarzynką solę i dodaję pieprz.

Ciekawa jestem, co Wy dodajecie do swoich sałatek!

Wiem, że niektórzy dodają białą, albo czerwoną fasolę, por, seler i korzeń pietruszki – ja nie lubię!

Jeszcze raz Wam życzę z okazji świąt:

– zdrowia, wyciszenia i pogody ducha

– czasu na refleksję i rozmowy z bliskimi

– smacznego jadła i napojów

– miłych spacerów w naturze i umyśle

– czasu na dobrą lekturę, w tym na poezję

– wszystkiego, co Wam drogie i sympatyczne.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Może być zdjęciem przedstawiającym jedzenie i w budynku

Wielkanoc – zostań w domu!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Oglądałam dzisiaj „Czarno na białym”, w którym pokazano los starych ludzi, którzy wrócili na tereny po wybuchu w Czarnobylu!

Mówią o sobie „samosioły” i są to ludzie opuszczeni przez własny kraj i przez Boga.

Nikt się tymi ludźmi żyjącymi w skrajnej nędzy nie interesuje i nie mają znikąd żadnej pomocy!

Ich wioski są wykreślone z mapy Ukrainy i nikt właściwie o tych ludziach nie wie, a oni są, a są przede wszystkim bardzo gościnni jeśli ktoś ich odwiedzi, a także są niesamowicie życzliwi mimo skrajnej biedy!

Nie dociera tam poczta, opieka lekarska, a także nie mają gdzie robić zakupów i apteki także jest brak!

Oni tam pozostali mimo radiacyjnego niebezpieczeństwa, kiedy ich dzieci opuściły te niebezpieczne tereny!

Babuszki i Dziaduszki żyją jak w średniowieczu – opuszczeni i samotni!

Nie mają radia i nie mają telewizji, a więc nie wiedzą, co dzieje się na świecie!

Kiedy się patrzy na takie obrazki, to łzy same się w oczach pojawiają, bo przecież mamy XXI wiek, a na świecie jest wciąż tyle zła, że nie szanuje się starego człowieka.

A co u na w Polsce?

Nagle ten rząd zaczyna nas przepraszać po 6 latach dewastacji Polski!

Przeprasza Dworczyk i przeprasza Morawiecki, za to, że wmawiał nam, iż pandemia jest w odwrocie, a Dworczyk przeprasza za bałagan w systemie szczepień!

Oni zaczęli nas przepraszać, kiedy codziennie w Polsce jest ponad 30 tysięcy zachorowań i w szpitalach brakuje respiratorów, a także łóżek!

Czyżby już zaczęli kampanię wyborczą i dlatego tak pokornieją?

Mnie na plewy nie nabiorą i wiecie co?

Nie wiem jakie mam Wam składać życzenia świąteczne, bo wcale mi nie jest do świętowania!

Trzecie święta w obostrzeniach i każdy się zastanawia czy spotkać się z rodziną przy wspólnym stole, czy sobie odpuścić.

Przecież nikt z nas nie chce umierać i zakażać swoją rodzinę i te dylematy dotykają wszystkich, myślących ludzi, którzy kochają swoich bliskich i nie chcą ich narażać na niebezpieczeństwo.

Nikt mnie i Mężowi – ozdrowieńcom nie daje gwarancji, że się nie zarazimy drugi raz – tym bardziej, że nadal jesteśmy nie zaszczepieni.

Nikt z nas nie wie, czy mamy antyciała, bo tego testu nie robi NFZ, a trzeba go zrobić prywatnie, na co się też czeka.

Mam tylko jedno przesłanie, abyśmy się pocieszyli, że idzie już wiosna, a może pandemia wyhamuje, czego sobie i Wam życzę, bo można zwariować, a więc:

„Zostań w domu, nie wyjeżdżaj, bo tak trzeba, zostań w domu i nie zmarnuj naszych szans, choć zapłaczesz, łzę uronisz, ściśnie serce, dojrzyj miłość, która mieszka w nas!

Miłość, radość niech połączą nas z oddali, w wirtualnym świecie przyszło teraz żyć”

Wiosenne porządki

Może być zdjęciem przedstawiającym w budynku

Dzisiaj u mnie w zachodniej Polsce znowu była cudowna, słoneczna pogoda.

Wstaliśmy o 9 godzinie i po śniadaniu zabraliśmy się za wiosenne porządki, bo przy takiej pogodzie pojawiła się wena do sprzątania.

Ja jestem logistykiem, a Mąż po kolei spełnia moje polecenia.

Działamy wspólnie i świetnie się dogadujemy i napiszę szczerze, że sama już bym nie dała rady tego wszystkiego ogarnąć, bo wiek robi swoje.

Najpierw zdjęliśmy wszystkie firany do prania na delikatny program, a potem zaczęło się odsuwanie mebli i odkurzanie, a także mycie podłóg i górę mebli.

Niby się codziennie sprząta, ale kiedy zajrzy się głębiej, to widać, że kurz lubi wejść wszędzie i nie zawsze go się dostrzega.

Ja pomyłam wszystkie szkła w serwantkach, a także wazony i bibeloty, a potem Mąż wziął się za okna, kiedy ja umyłam wszystkie ramy!

Kiedy ja myłam szyby, to tratowałam je płynem do szyb, ale walczyłam ze smugami i to mnie bardzo denerwowało.

Mąż kupił myjkę do szyb, podobną do tej jaką pokazuję niżej i powiem Wam, że to jest rewelacja.

Potrzebna jest tylko ciepła woda w niewielkiej misce i do tego kilka kropel płynu do naczyń, a my używamy „Ludwika”

Wystarczy myjkę zamoczyć w tym roztworze i gąbką rozprowadzić na szybie, a ostrym kantem ściągać wodę w dół i przetrzeć papierem.

Tym sposobem myje się jedno okno po prostu 5 minut, a szyby błyszczą jak kryształ i nie trzeba walczyć ze smugami, bo ich po prostu nie ma.

Jest to wielka oszczędność czasu, a efekt jest rewelcyjny.

Kiedy okna już były umyte, to zostało nam tylko zawieszenie firan, a potem umyliśmy żyrandole i kinkiety i to by było na tyle.

Sprzątaliśmy bardzo dokładnie i zeszło nam na to, 6 godzin, a potem oboje padliśmy jak kawki, ale miło jest być w odświeżonym domu.

Od jutra mogę myśleć o gotowaniu już na święta, ale nie będę szalała.

Dzisiaj oglądałam dokument w przelocie podczas sprzątania, w którym pokazano jak ludność meksykańska wieje do USA, a przede wszystkim rodzice opłacają przemyt swoich dzieci za ogromne pieniądze.

Zmartwiło mnie to, że świat jest taki okrutny i pomyślałam sobie i powiedziałam do Męża, że trzeba się cieszyć z tego, co się ma i być szczęśliwym, gdyż kiedy jest własny kąt, to niczego mi do szczęścia nie brakuje.

Na świecie jest tyle zła i w Polsce jest tyle zła, a my mamy gdzie mieszkać i co jeść i nigdy nie marzyłam o własnym domu z basenem, gdyż nigdy nie byłam zaborczą materialistką!

Już na dniach, bo może jeszcze przed świętami będę sadziła kwiatki na balkon i tak się toczy, to nasze życie!

Dobrej nocy Wam życzę!

A i jeszcze:

Adrian złożył Polakom i Polkom na Twitterze tak beznadzieje życzenia, że znowu się za niego wstydzę!

Ani słowa o pandemii i, że dzisiaj umarło ponad 600 osób, a napisał tak:

„Prezydent @AndrzejDuda: Życzę Państwu spokojnych świąt Wielkiej Nocy, aby były one w rzeczywistości odrodzeniem: duchowym i fizycznym – dla nas i całej Ojczyzny”

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Może być zdjęciem przedstawiającym perfumy, kosmetyki i w budynku

Na dobre i na złe w codzienności!

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i w budynku

Mam już w domu wiosenny akcent, bo Mąż kupił mi kwiatki i czekam jak zakwitną, a będą to chyba żonkile!

Już się zastanawiam jak będzie wyglądało Święto Wielkanocne, które przypada w tym roku 4 kwietnia.

Trzeba chyba zacząć małe, wiosenne porządki, bo ja jako osoba  starsza – wszystko robię wolniej!

Jestem w wielkiej kropce i chyba nie tylko ja, bo nie mam pojęcia jak spędzimy te święta, bo przecież mamy wciąż pandemię, która na dokładkę mutuje i lekarze ostrzegają, że za chwilę w Polsce nie będą ludzie chorowali w setkach, a w tysiącach codziennie!

Przedostał się wirus brytyjski, który będzie zbierał swoje żniwo, a ja nie chcę już więcej chorować i nie mam zamiaru zakazić kogoś z bliskich!

Ozdrowieńcy prawdopodobnie mogą zachorować po raz drugi i strasznie się tego boję, tym bardziej, że ten rząd nie panuje nad tą pandemią – są jak dzieci we mgle!

Dogadali się z Chinami i sprowadzają do Polski ich szczepionki, a ja za Chiny nie dam się tym zaszczepić, bo to są nieprzebadane szczepionki  w Unii Europejskiej!

Słuchałam dzisiaj profesora Simona, który nie pocieszył i powiedział, że ta pandemia może się nigdy nie skończyć, bo ludzie na całym świecie zaczynają lekceważyć obostrzenia, gdyż mają tej pandemii dość!

Pandemia zmieniła cały świat i nasze życie.

Nawet „Złote Globy” były rozdane wirtualnie i już nic na świecie nie będzie takie samo!

Kolejne święta bez rodziny, czy jednak zaryzykować i się spotkać – jestem w tym wszystkim zagubiona i zagubiony jest cały świat!

I jeszcze strasznie dołująca wiadomość jest taka, że na Węgrzech nie ma już wolnych mediów, bo miesiąc temu odebrano koncesję ostatniej rozgłośni radowej i Orban wszystko trzyma w swoich łapach, a Kaczyński od niego małpuje!

Fatalną wiadomością jest, że dziś polskie władze złożyły kwiaty i wieńce pod pomnikami żołnierzy wyklętych, którzy faktycznie byli bandytami i mordercami i tu polecam felieton:

„Bury” wyjechał na górkę i dał znać, żeby nas wszystkich wystrzelali – opowieść pani Klaudii o zbrodni „żołnierzy wyklętych”

https://oko.press/bury-wyjechal-gorke-dal-znac-zeby-nas-wszystkich-wystrzelali-opowiesc-pani-klaudii-o-zbrodni-zolnierzy-wykletych/?utm_medium=Social&utm_source=Facebook&fbclid=IwAR2ugIKvrM9FawiVaeXAvqgGUamDCj_zS9QeGWQpTs9VRYXhkThbgjY5WYk#Echobox=1614605914

Mam i dobre wiadomości, bo oto przed sądem stanął były prezydent Francji – Sarkozy i wierzę w to, iż przyjdzie czas kiedy nasi złodzieje w Polsce też będą rozliczani!

Druga dobra wiadomość, która była miodem na moje serce, to wywiad w FpF z Donaldem Tuskiem i jak miło było go posłuchać w tych siermiężnych czasach!

Życie to wielka niewiadoma!

Obraz może zawierać: tekst „DEMOTYWATORY.PL Smutny wpis lekarki, który skłania do refleksji tych najbardziej samotnych w święta: "Mój zisiejszy dyżur ostatni przedświa ąteczny skupia tych osobach świętar zeby choć Odwiedzając Pana Jana, lata. mieszkana będzie decyzyjnej "aleo Sybirakie więźniem umysłowo, słucha sie pojawia. herbaty topowe zapalenie wygodnie bo niemoże mponach, nochodzie. mówi życiu przeszedł piekło. "Kochana jeślito przeczytas swojego iskiego jego koszmarnego zlituj się zabierz Ajaidęzaparzyć kolejny banek”

Wiele możemy w swoim życiu przewidzieć, ale nikt nie jest w stanie zgadnąć jak odejdzie z tego świata i kiedy!

Dzisiaj odpoczywam od gotowania, naczyń i garnków i prawie cały dzień słuchałam polskich kolęd, bo są chyba najpiękniejsze na świecie.

Dumałam także, bo święta do tego  skłaniają, aby zastanowić się nad naszym życiem i co znaczymy na tym świecie wobec jego wielkości i wszechświata.

Jesteśmy okruszkami po prostu, a życie dane nam jest tylko raz i do tego jest takie krótkie.

Kiedy się jest młodym, to jest zrozumiałe, że zupełnie nie myślimy o starości, bo i po co, kiedy ma się przed sobą całe życie.

U mnie było tak, iż kiedy stuknęła mi pięćdziesiątka, to pojawiły się automatycznie myśli o przemijaniu!

Człowiek zaczyna się zastanawiać ile mu jeszcze zostało i żyje w takim lekkim lęku, że śmierć może nas dopaść w każdej chwili!

Może to być zawał, wylew, udar, czy też stajemy się roślinami i warzywami nie potafiącymi żyć bez pomocy innych!

Codziennie  budzę się i jestem szczęśliwa, że się obudziłam, a do tego mimo chorób współistniejących nie złamał mnie COVID, choć było ciężko!

Wszystko, co piękne, kiedyś się kończy i oto zadajemy sobie pytania, co z nami będzie, kiedy staniemy się zależni od innych!

Kto będzie się nami opiekował i czy znajdą się tacy odważni, bo chodzenie obok takiego chorego, to jest ciężka harówka!

Może oddadzą nas do domu opieki, albo do hospicjum i całą opiekę zwalą na personel, a sami będą niechętnie nas odwiedzać, bo staniemy się dla nich balastem.

Młodzi są zapędzeni i robią kariery, a do tego brzydzą się starością, bo nie myślą o swojej za chwilę!

Pędzą przez życie i taki stary rodzic staje się wielką przeszkodą, a więc jakże często oddają staruszków do szpitala, aby mieć chociaż wolne święta od opieki nad chorym.

Może i dopadają ich wyrzuty sumienia, a może zwalają opiekę na pozostałe rodzeństwo i kłócą się, kto więcej dla rodzica zrobił.

Najgorsze, że stary człowiek nie może sobie wybrać rodzaju i terminu śmierci i dlatego jest skazany na łaskę i niełaskę!

To jest taki moment w życiu starego człowieka, który po prostu staje się bezwolnym wobec przeznaczenia.

Umrzeć jak najszybciej, a najlepiej we śnie i nie być wobec swojej osoby tego niewygodnego, czegoś dla wszystkich, bo jakże często inni nie widzą w nas już człowieka!

Zawsze piszę, że eutanazja powinna być na życzenie i koniec i kropka!

Rodzina przy wspólnym stole w Wigilię Bożego Narodzenia!

Obraz może zawierać: jedzenie i w budynku

Wydaje się, że Wigilia bez moich racuchów drożdżowych była by dużo uboższa.

Piekę je od lat na ten czas i wszyscy się dopominają, a dziś usłyszałam komplement od Męża, że robię je tak dobre jak Jego śp. Babcia, która była świetną kucharką!

Oczywiście do tego robię sos z borowików suszonych i cieszę się, że smakują i są tak typowo wigilijne!

Już wróciliśmy z Wigilii, która odbyła się u mojej, starszej Córki i i spędziliśmy ze sobą cudny czas, bo przecież z powodu pandemii wiele miesięcy żyliśmy w oddali, choć mieszkamy w tym samym mieście!

Wnuczki też dawno nie widziałam bo byliśmy z Mężem chorzy na koronawirusa, potem była kwarantanna i tak coś w koło.

Urosła bardzo przez ten czas i wstępuje w wieku nastolatki za chwilę!

Było dużo rozmów, opowiadań, prezentów i przede wszystkim pobyliśmy ze sobą!

W domu Córki są dwa koty – jeden o imieniu Franek, który jest pięknym, puszystym kotem, ale nie ugania się za panienkami, bo go wykastrowano, a więc je i śpi!

Drugi kotek to Rudzia i jest prześliczną kotką, która lubi towarzyszyć przy stole.

Nie przywitała nas Tessi – Maltanka, która urodziła pięć szczeniaczków i tak jest wykończona, że kiedy nie karmi, to odpoczywa sobie i nabiera sił na macierzyństwo!

Córka przygotowała wiele, pysznych potraw, że nie do spróbowania wszystkiego.

Zostało zauważone, że ja i Mąż po COVID schudliśmy, co widać najbardziej na buzi!

Mimo, że nie jestem katoliczką, a agnostyczką bardzo chętnie słucham kolęd w telewizji, co mnie uspokaja i wycisza!

Pojawiają się różne wspomnienia z przeszłości i pytania na przyszłość.

Wielka szkoda, że tak z klimatem się porobiło, że nie możemy zaśpiewać, że pada śnieg!

Od kilku lat jest mokro i brzydko, co sprawia, że te święta są okrojone z bieli i mrozu!

Słuchałam dzisiaj w telewizji wypowiedzi psychologa, który opowiadał jak wiele jest ludzi samotnych w święta i o nich trzeba pamiętać, bo ten czas jest dla nich bardzo trudny do zniesienia.

Nie mam w swoim otoczeniu takich ludzi na szczęście, ale gdyby ktoś taki był, to z pewnością bym o nim pamiętała!

Jutro na obiad zapraszam swoją Teściową, która mieszka sama i dlatego staram się o Niej pamiętać nie tylko w dni świąteczne.

Świętujcie kochani, odpoczywajcie w gronie rodzinnym, rozkoszujcie się tymi dniami z bliskimi, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość!

A tak poza tematem nie przyjmuję życzeń od prawicy, bo są to życzenia od fazyreuszy, którzy cały rok kręcą, kradną i oszukują naród, a potem ględzą o Jezusie,  Dzieciątku i Maryi!

Nie znoszę tego ich kłamstwa i oszustwa!

Światu życzę uzdrowienia od tej strasznej pandemii!

 

Obraz może zawierać: choinka, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą i w budynku

 

Wigilijna opowieść rodzinna!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Bombka, ta różowa z ozdobami złotymi na moje przeliczenie ma jakieś 60 lat!
Przypłynęła do Polski przez Ocean, gdyż wiele lat zdobiła choinkę w Chicago w USA, gdzie mieszkała babcia mojego Męża.
Kiedy je wieszam, a mamy ich trzy sztuki, to zawsze przypomina mi się historia rodzinna ze strony mojego Męża.
Nigdy jeszcze o tym nie pisałam, ale z opowieści wiem, tyle co wiem z opowiadań, choćby Wigilijnych, kiedy spędzaliśmy święta w domu mojej Teściowej i Teścia.
Wiele się zatarło, ale dziś rozmawiałam z Mężem jak to właściwie było, choć i On nie wszystko wie.
Jest to smutna historia, a było tak:
Babcia mojego Męża przed wojną urodziła dwóch synów, a więc mojego Teścia i jego brata.
Niedługo potem umarł jej mąż, a ona spakowała się i wyjechała z Polski statkiem „Batory”, a raczej uciekła.
Chłopców zostawiła w Warszawie jakieś tam rodzinie, ale stało się tak, że chłopcy trafili do domu dziecka, przy jakimś zakonie!
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie brat mojego Teścia zginął i Ojciec Męża został na tym świecie zupełnie sam!
Nie wiedział gdzie jest jego matka i trudno było mu się pogodzić z faktem, że matka ich opuściła!
Z opowieści wiemy, że uciekinierka pracowała w prestiżowym domu towarowym w Chicago i tam wyszła za mąż po raz drugi za żołnierza, który służył u Andersa, a na imię miał Stefan!
Mijały lata i nadal mój Teść nie wiedział gdzie znajduje się jego matka, a w tym czasie się ożenił i trafił na ziemie zachodnie!
Kiedy umarł uciekinierce drugi mąż, to ta postanowiła wrócić do Polski.
W Milanówku kupiła  willę w dzielnicy willowej, a był to bodajże 1974 rok!
Przyleciała do Polski samolotem, a cały swój majątek nadała na statek i tak do Polski dotarły jej meble, kufry pełne damskiej bielizny z najwyższej półki, pralka automatyczna, o której my mogliśmy pomarzyć, a także kryształowe żyrandole i ekskluzywne bibeloty!
Naprawdę w USA zarobiła dobre pieniądze, ale zatęskniła za Ojczyzną i może dopadły ją wyrzuty sumienia!
Zaczęła poszukiwania swojego syna, czyli mojego Teścia i go znalazła dzięki Czerwonemu Krzyżowi.
Spotkali się bodajże w 1983 roku, ale nie było to po myśli siostry uciekinierki, która wiedziała, że jeśli znajdzie się syn, to majątek zostanie na niego przepisany!
Uciekinierka została okradziona i kiedy tam dotarł mój Teść, to wiele zniknęło i zniknęły pieniądze pochowane w różnych miejscach!
Pewnego dnia Teść dostał telegram, że jego matka umarła, ale zdążyła przepisać na niego dom i to wszystko, co w domu się znajdowało.
Uciekinierka w Polsce żyła tak, że od rana chodziła w strojnych sukniach i kieliszek z szampanem był o rana obowiązkowy!
Mąż, kiedy jeszcze nie był moim Mężem pojechał odwiedzić bacię i co dobrego dla niego zrobiła, to kupiła mu w Pewexie całe ubranie Wranglera, że jak wrócił, to go nie poznałam.
Zmarła pięknie ubrana we własnej łazience na zawał serca.
I ja  tam byłam po jej śmierci, aby pomóc uporządkować ogród przed sprzedażą domu, także wiem, że dom był okazały, ale nikt tam nie chciał zamieszkać, a więc poszedł na sprzedaż!
Mam z tego domu dwa, amerykańskie wazony i te trzy bombki, a cały ten spadek pokłócił resztę rodziny na zawsze ha ha!
Tak od siebie życzę Wam moi drodzy, by pandemia znalazła ujście w piekle i dała światu żyć!
Tak od siebie życzę, aby ten nierząd poszedł precz i abyśmy odetchnęli od ich banialuk i złodziejstwa, a Polska wstawała z kolan, a ja abym przestała przeklinać, bo jak ich widzę, to nie mogę się powstrzymać, ale nie czuję, że to jest grzech!
Przepis na placek z życzeniami
/drogi, ale każdego stać na niego …/
Główne składniki to:
– Zdrowie
Jak cenne, każdy z nas wie
Bez niego niewiele można
Choć czasem… góry przenieść gdy tylko wiara jest
Więc wiary dodajmy moc
Do tego nadzieję koniecznie dorzucić trzeba
By wiara samotną nie była i…
– Miłość
Wszystko wymieszać z ogromem miłości
To najważniejszy składnik
Poza tym dodać:
dwie łyżki pomyślności,
kapkę radości,
szczyptę życzliwości
Wszystko powoli wymieszać z odrobiną uśmiechu 🙂
Uwaga – ważne!!!
Odsączyć troski, przygnębienie i smutek
do smaku doprawić wdziękiem,
urodą czy sławą – to już według uznania
I piec,
piec cały rok
w wysokiej temperaturze pozytywnych uczuć
w rodzinnej atmosferze
Smacznego\
Anna Maria Michalik
Choinka z prezentami - Gify i obrazki na GifyAgusi.pl

Myślałam, że to będą smutne święta, ale takie nie będą!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Kim jesteś mój mały – wielki świecie?
Co wniesiesz od siebie w nasze przyszłe życie?
Jakie niespodzianki szykujesz dla świata?
Co Cię zachwyci, rozkocha, wzruszy…?
Choć nie znam jeszcze potęgi Twych możliwości, wierzę w Ciebie całym sercem.
Choć nie mogę przewidzieć kim będziesz i jakie są Twoje umiejętności, ufam że Ty je w sobie odkryjesz.
Choć jesteś jeszcze tak maleńka, że mogę objąć Cię całą, wiem że mieścisz w sobie ogrom bogactw, które nieustannie będą mnie w Tobie zachwycać.
Jakie to szczęście móc patrzeć na Ciebie.
Jaki to dar móc Cię odkrywać.
Jaka to radość, czuć Twoją bliskość.
Bycie Twoją Mamą to moje życiowe wyróżnienie ❤
Nic bardziej wyjątkowego niż życie w miłości do Ciebie, nie mogło mnie spotkać.
Ilustracja znaleziona na pinterest.
Strona główna - Przedszkole Miejskie nr 19 im. Leśna Kraina w Lesznie
Ten tekst wstawiła na swoim FB moja Córka, która 2 listopada powiła swoje trzecie dziecko – dziewczynkę Natalię!
Nie mogę jej zobaczyć póki co, bo jest pandemia, a maleństwo trzeba chronić i Jej Rodziców także!
Kiedy to szaleństwo się skończy pojedziemy do Szczecina, aby poznać maleńką i nic nie poradzimy  na to, że życie teraz jest, tak bardzo okrutne dla nas wszystkich.

Co rusz dostajemy filmiki i zdjęcia, abyśmy mogli chociaż w ten sposób się z maleńką zapoznać.

Jedno wiem, że Mama Natalki jest szczęśliwa, że Natalia jest zdrowa i bardzo ją wszyscy kochamy, choć fizycznie jeszcze się nie znamy przez wstrętnego COVIDA, którego przeszłam ja i Mąż!

Podobno ozdrowieńcy już nie zarażają i prawdopodobnie jest małe ryzyko, że zachorujemy powtórnie, ale lepiej dmuchać na zimne, a zwłaszcza na maleństwo!

Myśleliśmy, że spędzimy Wigilię tylko we dwoje, ale zaprosiła nas do siebie nasza starsza Córka i zdecydowaliśmy się pójść, bo i Córka jest ozdrowieńcem!

Istne szaleństwo i ruletka, ale nie chcemy, aby COVID rozdzielał rodziny, a przy stole będzie nas tylko 6 osób, tak jak rząd nakazał!

W drugi dzień świąt mamy zaproszenie na wieś, gdzie mieszkają Teście mojej młodszej Córki, bo naprawdę dawno się nie widzieliśmy i tęsknimy za wspólnym posiedzeniu przy stole.

Oni też byli na kwarantannie, a więc ryzyko jest minimalne!

Ja dziś spędziłam w kuchni 5 godzin, bo kroiłam, siekałam, smażyłam, dosmaczałam i wiem, że jadąc w gości będę miała, co zabrać ze sobą, by nie pojechać z pustą ręką!

Mąż spróbował dzisiaj moje dwie sałatki i mu smakowały, co mnie zawsze cieszy, bo robię je z sercem!

Jutro gotuję już bigos na Sylwestra, a na pierwszy dzień świąt góralską kwaśnicę z suszonymi grzybami!

Wszystko powoli zaczyna się w rodzinie układać, ale nie wiem, kiedy będę mogła podejść z Mężem do szczepienia, bo się zaszczepimy wbrew głupim doniesieniom.

Jeśli lekarz rodzinny nie wniesie zastrzeżeń, to zrobimy to!

U starszej Córki podczas Wigilii zapoznamy się z maluchami, które przyszły na świat i dopiero za miesiąc będą mogły iść do dobrych ludzi!

Jeszcze nie składam Wam życzeń, ale złożę jutro, kiedy wyjdę z kuchni!

Brak opisu.

Niech spłynie na nas świąteczny spokój mimo pandemii!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Już dostałam od Męża prezent pod choinkę!

Wczoraj się wygadał, że coś mi już kupił, a więc będąc ciekawska poprosiłam, by mi to dał dziś, jak to kobieta.

Bardzo trafny prezent, bo portmonetka już prosiła się o wymianę, a perfum kobiecie nigdy dość!

Muszę przyznać ja, że na jakąś okazję Męża, czy to z okazji imienin, urodzin, czy też pod choinkę nie mam pomysłu, aby go zadowolić!

Zawsze kupowałam coś z garderoby, ale teraz On ma już tyle tego, że byłby to prezent zbędny i niepotrzebny.

Mąż sam sobie kupuje, to, co mu się podoba i ma więcej np. butów niż ja!

Tak samo jest z narzędziami potrzebnymi do samochodu, czy też do napraw domowych – ma wszystko!

Kiedyś interesował się militariami, a więc w domu jest sporo książek na ten temat i naprawdę jestem w kropce, ale znalazłam patent i się sprawdza.

Kupuję Mu whisky z górnej półki, aby kiedy spotka się z kolegami, których jest coraz mniej mógł z nimi wypić sobie parę drinków!

Wnukom, Córkom i Zięciom dajemy pieniądze w świątecznych kopertach, aby uniknąć nietrafionych prezentów.

Wnuki są na tyle duże, że same wiedzą, co jest im potrzebne, bo z pewnością nie jakaś kolejna zabawka na 5 minut!

Dziś zrobiłam na Wigilię dwa dania.

Mam w słoiku suszone borowiki i z nich zrobiłam już sos grzybowy.

Także zrobiłam sałatkę z paluszków krabowych z selerem naciowym, cebulą czerwoną, kukurydzą i ananasem z puszki i doprawiłam to majonezem!

Podjadłam trochę krążków ananasa i wypiłam całą wodę – pyszną, bo takiego miałam smaka i zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem jak te ananasy rosną.

Weszłam więc w atlas owoców egzotycznych i poznałam jak te owoce wzrastają, a możemy je kupić chociażby na „Ryneczku” w Lidlu!

Dziękujmy ludziom świata, którzy te owoce zbierają i szykują do transportu, a pracują za bardzo małe pieniądze!

To tak ciekawostka, a z tych owoców jadłam właśnie ananasa, mango, pomarańcze, mandarynki,  grejfruty, figi suszone, banany, granaty i pomelo, które uwielbiam!

Smaku innych nie znam!

Bądźcie ostrożni, bo idzie trzecia fala pandemii!

Ananas

Jak rosną ananasy?! – Cztery Krańce Świata

Awokado

Ciemna strona zielonego owocu. Plantacje awokado rujnują drobnych rolników i niszczą lasy

Banany

Banany mogą wkrótce wyginąć. Kolumbia potwierdza, że potężny grzyb uderzył w plantację I Haps.pl

Figi

Figa w doniczce – domowa uprawa drzewa figowego - murator.pl

Granaty

 

Granatowiec właściwy - 7336150760 - oficjalne archiwum Allegro

Grejfruty

Grejpfrut - właściwości, kalorie i witaminy - galeria zdjęcie 4

Kokos

Jak i gdzie rosną kokosy? - Natura 2020

Mango

Jak wyhodować mango z pestki

Papaja

 

Papaja - właściwości zdrowotne w Bakalie.com

Marakuja

Marakuja owoc - właściwości, witaminy i wartości odżywcze marakui | ekologia.pl

Pitaja

Smoczy owoc i jego księżycowe kwiaty.... - blog podróżniczy PAZOLA

Pomelo

Pomelo (drzewo): wyrasta z kamienia, w domu, kiełkuje w doniczce

Pomarańcze

 

Zdjęcia: Grazalema, Andaluzja, I wszędzie pyszne pomarańcze, HISZPANIA

Mandarynki

Mandarynka - młodsza siostra pomarańczy - ekaloria

Coraz bliżej święta!

Obraz może zawierać: choinka i w budynku

Mimo, że Wnuków nie będzie, bo pandemia, to trochę światełek w domu się pojawiło.

Lubię, kiedy mi się w domu na ten czas coś świeci i migocze, bo poprawia mi to nastrój!

Może to i kiczowate, ale dla mnie, to jest ten czas, taki inny od pozostałych dni, bo czas zastanowienia się i reflekcji!

Już pisałam, że święta traktuję jako rodzinne spotkanie, choć w tym roku wszystko trochę inaczej będzie!

Pojawiły się światełka, a to oznacza, że po koronawirusie doszliśmy w końcu do siebie i po prostu nam się zachciało.

Kiedy byliśmy bez sił nawet nie myśleliśmy o świętach, ale na szczęście dobrze się skończyło!

Jutro zaczynam robić pierwsze potrawy, które w lodówce wytrzymają do świąt.

Nie chcę robić wszystkiego na ostatnią chwilę, bo się denerwuję, że zarobię się po łokcie!

Ciekawą rozmowę miał mój Mąż ze swoim kolegą, z którym znają się od lat i są w bliskiej znajomości.

Pan po 60 – tce, co niedziela szedł do kościoła na mszę, bo taki z niego jest katolik!

Powiedział, że kończy z kościołem po tym jak Rydzyk się wypowiedział o księdzu kryjącym pedofilię!

Powiedział, że zrozumiał, iż to nie jest jego miejsce i kończy z uczestniczeniem we mszach.

Myślę, że taki proces jest teraz na fali i wielu ludziom otworzyły się oczy, że kościół poszedł w zła stronę!

 

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Moja ulubiona piosenka na ten czas, to piosenka Seweryna Krajewskiego pt. „Jest taki dzień”

A z zagranicznych, świątecznych piosenek to: „Jadę na święta”, którą śpiewa Chris Rea.

Ponadto choć nie jestem katoliczką, to uwielbiam piosenkę w wykonaniu Kuby Badacha pt. „Mario czy ty wiesz” – mistrzostwo świata!

A jakie Wy macie ulubione piosenki i kolędy i jakie jest Wasze nastawienie do świąt w czasie pandemii, bo ja smutna jestem!