Archiwa tagu: święta

Życie to wielka niewiadoma!

Obraz może zawierać: tekst „DEMOTYWATORY.PL Smutny wpis lekarki, który skłania do refleksji tych najbardziej samotnych w święta: "Mój zisiejszy dyżur ostatni przedświa ąteczny skupia tych osobach świętar zeby choć Odwiedzając Pana Jana, lata. mieszkana będzie decyzyjnej "aleo Sybirakie więźniem umysłowo, słucha sie pojawia. herbaty topowe zapalenie wygodnie bo niemoże mponach, nochodzie. mówi życiu przeszedł piekło. "Kochana jeślito przeczytas swojego iskiego jego koszmarnego zlituj się zabierz Ajaidęzaparzyć kolejny banek”

Wiele możemy w swoim życiu przewidzieć, ale nikt nie jest w stanie zgadnąć jak odejdzie z tego świata i kiedy!

Dzisiaj odpoczywam od gotowania, naczyń i garnków i prawie cały dzień słuchałam polskich kolęd, bo są chyba najpiękniejsze na świecie.

Dumałam także, bo święta do tego  skłaniają, aby zastanowić się nad naszym życiem i co znaczymy na tym świecie wobec jego wielkości i wszechświata.

Jesteśmy okruszkami po prostu, a życie dane nam jest tylko raz i do tego jest takie krótkie.

Kiedy się jest młodym, to jest zrozumiałe, że zupełnie nie myślimy o starości, bo i po co, kiedy ma się przed sobą całe życie.

U mnie było tak, iż kiedy stuknęła mi pięćdziesiątka, to pojawiły się automatycznie myśli o przemijaniu!

Człowiek zaczyna się zastanawiać ile mu jeszcze zostało i żyje w takim lekkim lęku, że śmierć może nas dopaść w każdej chwili!

Może to być zawał, wylew, udar, czy też stajemy się roślinami i warzywami nie potafiącymi żyć bez pomocy innych!

Codziennie  budzę się i jestem szczęśliwa, że się obudziłam, a do tego mimo chorób współistniejących nie złamał mnie COVID, choć było ciężko!

Wszystko, co piękne, kiedyś się kończy i oto zadajemy sobie pytania, co z nami będzie, kiedy staniemy się zależni od innych!

Kto będzie się nami opiekował i czy znajdą się tacy odważni, bo chodzenie obok takiego chorego, to jest ciężka harówka!

Może oddadzą nas do domu opieki, albo do hospicjum i całą opiekę zwalą na personel, a sami będą niechętnie nas odwiedzać, bo staniemy się dla nich balastem.

Młodzi są zapędzeni i robią kariery, a do tego brzydzą się starością, bo nie myślą o swojej za chwilę!

Pędzą przez życie i taki stary rodzic staje się wielką przeszkodą, a więc jakże często oddają staruszków do szpitala, aby mieć chociaż wolne święta od opieki nad chorym.

Może i dopadają ich wyrzuty sumienia, a może zwalają opiekę na pozostałe rodzeństwo i kłócą się, kto więcej dla rodzica zrobił.

Najgorsze, że stary człowiek nie może sobie wybrać rodzaju i terminu śmierci i dlatego jest skazany na łaskę i niełaskę!

To jest taki moment w życiu starego człowieka, który po prostu staje się bezwolnym wobec przeznaczenia.

Umrzeć jak najszybciej, a najlepiej we śnie i nie być wobec swojej osoby tego niewygodnego, czegoś dla wszystkich, bo jakże często inni nie widzą w nas już człowieka!

Zawsze piszę, że eutanazja powinna być na życzenie i koniec i kropka!

Rodzina przy wspólnym stole w Wigilię Bożego Narodzenia!

Obraz może zawierać: jedzenie i w budynku

Wydaje się, że Wigilia bez moich racuchów drożdżowych była by dużo uboższa.

Piekę je od lat na ten czas i wszyscy się dopominają, a dziś usłyszałam komplement od Męża, że robię je tak dobre jak Jego śp. Babcia, która była świetną kucharką!

Oczywiście do tego robię sos z borowików suszonych i cieszę się, że smakują i są tak typowo wigilijne!

Już wróciliśmy z Wigilii, która odbyła się u mojej, starszej Córki i i spędziliśmy ze sobą cudny czas, bo przecież z powodu pandemii wiele miesięcy żyliśmy w oddali, choć mieszkamy w tym samym mieście!

Wnuczki też dawno nie widziałam bo byliśmy z Mężem chorzy na koronawirusa, potem była kwarantanna i tak coś w koło.

Urosła bardzo przez ten czas i wstępuje w wieku nastolatki za chwilę!

Było dużo rozmów, opowiadań, prezentów i przede wszystkim pobyliśmy ze sobą!

W domu Córki są dwa koty – jeden o imieniu Franek, który jest pięknym, puszystym kotem, ale nie ugania się za panienkami, bo go wykastrowano, a więc je i śpi!

Drugi kotek to Rudzia i jest prześliczną kotką, która lubi towarzyszyć przy stole.

Nie przywitała nas Tessi – Maltanka, która urodziła pięć szczeniaczków i tak jest wykończona, że kiedy nie karmi, to odpoczywa sobie i nabiera sił na macierzyństwo!

Córka przygotowała wiele, pysznych potraw, że nie do spróbowania wszystkiego.

Zostało zauważone, że ja i Mąż po COVID schudliśmy, co widać najbardziej na buzi!

Mimo, że nie jestem katoliczką, a agnostyczką bardzo chętnie słucham kolęd w telewizji, co mnie uspokaja i wycisza!

Pojawiają się różne wspomnienia z przeszłości i pytania na przyszłość.

Wielka szkoda, że tak z klimatem się porobiło, że nie możemy zaśpiewać, że pada śnieg!

Od kilku lat jest mokro i brzydko, co sprawia, że te święta są okrojone z bieli i mrozu!

Słuchałam dzisiaj w telewizji wypowiedzi psychologa, który opowiadał jak wiele jest ludzi samotnych w święta i o nich trzeba pamiętać, bo ten czas jest dla nich bardzo trudny do zniesienia.

Nie mam w swoim otoczeniu takich ludzi na szczęście, ale gdyby ktoś taki był, to z pewnością bym o nim pamiętała!

Jutro na obiad zapraszam swoją Teściową, która mieszka sama i dlatego staram się o Niej pamiętać nie tylko w dni świąteczne.

Świętujcie kochani, odpoczywajcie w gronie rodzinnym, rozkoszujcie się tymi dniami z bliskimi, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość!

A tak poza tematem nie przyjmuję życzeń od prawicy, bo są to życzenia od fazyreuszy, którzy cały rok kręcą, kradną i oszukują naród, a potem ględzą o Jezusie,  Dzieciątku i Maryi!

Nie znoszę tego ich kłamstwa i oszustwa!

Światu życzę uzdrowienia od tej strasznej pandemii!

 

Obraz może zawierać: choinka, tabela i w budynku

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą i w budynku

 

Wigilijna opowieść rodzinna!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Bombka, ta różowa z ozdobami złotymi na moje przeliczenie ma jakieś 60 lat!
Przypłynęła do Polski przez Ocean, gdyż wiele lat zdobiła choinkę w Chicago w USA, gdzie mieszkała babcia mojego Męża.
Kiedy je wieszam, a mamy ich trzy sztuki, to zawsze przypomina mi się historia rodzinna ze strony mojego Męża.
Nigdy jeszcze o tym nie pisałam, ale z opowieści wiem, tyle co wiem z opowiadań, choćby Wigilijnych, kiedy spędzaliśmy święta w domu mojej Teściowej i Teścia.
Wiele się zatarło, ale dziś rozmawiałam z Mężem jak to właściwie było, choć i On nie wszystko wie.
Jest to smutna historia, a było tak:
Babcia mojego Męża przed wojną urodziła dwóch synów, a więc mojego Teścia i jego brata.
Niedługo potem umarł jej mąż, a ona spakowała się i wyjechała z Polski statkiem „Batory”, a raczej uciekła.
Chłopców zostawiła w Warszawie jakieś tam rodzinie, ale stało się tak, że chłopcy trafili do domu dziecka, przy jakimś zakonie!
Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie brat mojego Teścia zginął i Ojciec Męża został na tym świecie zupełnie sam!
Nie wiedział gdzie jest jego matka i trudno było mu się pogodzić z faktem, że matka ich opuściła!
Z opowieści wiemy, że uciekinierka pracowała w prestiżowym domu towarowym w Chicago i tam wyszła za mąż po raz drugi za żołnierza, który służył u Andersa, a na imię miał Stefan!
Mijały lata i nadal mój Teść nie wiedział gdzie znajduje się jego matka, a w tym czasie się ożenił i trafił na ziemie zachodnie!
Kiedy umarł uciekinierce drugi mąż, to ta postanowiła wrócić do Polski.
W Milanówku kupiła  willę w dzielnicy willowej, a był to bodajże 1974 rok!
Przyleciała do Polski samolotem, a cały swój majątek nadała na statek i tak do Polski dotarły jej meble, kufry pełne damskiej bielizny z najwyższej półki, pralka automatyczna, o której my mogliśmy pomarzyć, a także kryształowe żyrandole i ekskluzywne bibeloty!
Naprawdę w USA zarobiła dobre pieniądze, ale zatęskniła za Ojczyzną i może dopadły ją wyrzuty sumienia!
Zaczęła poszukiwania swojego syna, czyli mojego Teścia i go znalazła dzięki Czerwonemu Krzyżowi.
Spotkali się bodajże w 1983 roku, ale nie było to po myśli siostry uciekinierki, która wiedziała, że jeśli znajdzie się syn, to majątek zostanie na niego przepisany!
Uciekinierka została okradziona i kiedy tam dotarł mój Teść, to wiele zniknęło i zniknęły pieniądze pochowane w różnych miejscach!
Pewnego dnia Teść dostał telegram, że jego matka umarła, ale zdążyła przepisać na niego dom i to wszystko, co w domu się znajdowało.
Uciekinierka w Polsce żyła tak, że od rana chodziła w strojnych sukniach i kieliszek z szampanem był o rana obowiązkowy!
Mąż, kiedy jeszcze nie był moim Mężem pojechał odwiedzić bacię i co dobrego dla niego zrobiła, to kupiła mu w Pewexie całe ubranie Wranglera, że jak wrócił, to go nie poznałam.
Zmarła pięknie ubrana we własnej łazience na zawał serca.
I ja  tam byłam po jej śmierci, aby pomóc uporządkować ogród przed sprzedażą domu, także wiem, że dom był okazały, ale nikt tam nie chciał zamieszkać, a więc poszedł na sprzedaż!
Mam z tego domu dwa, amerykańskie wazony i te trzy bombki, a cały ten spadek pokłócił resztę rodziny na zawsze ha ha!
Tak od siebie życzę Wam moi drodzy, by pandemia znalazła ujście w piekle i dała światu żyć!
Tak od siebie życzę, aby ten nierząd poszedł precz i abyśmy odetchnęli od ich banialuk i złodziejstwa, a Polska wstawała z kolan, a ja abym przestała przeklinać, bo jak ich widzę, to nie mogę się powstrzymać, ale nie czuję, że to jest grzech!
Przepis na placek z życzeniami
/drogi, ale każdego stać na niego …/
Główne składniki to:
– Zdrowie
Jak cenne, każdy z nas wie
Bez niego niewiele można
Choć czasem… góry przenieść gdy tylko wiara jest
Więc wiary dodajmy moc
Do tego nadzieję koniecznie dorzucić trzeba
By wiara samotną nie była i…
– Miłość
Wszystko wymieszać z ogromem miłości
To najważniejszy składnik
Poza tym dodać:
dwie łyżki pomyślności,
kapkę radości,
szczyptę życzliwości
Wszystko powoli wymieszać z odrobiną uśmiechu 🙂
Uwaga – ważne!!!
Odsączyć troski, przygnębienie i smutek
do smaku doprawić wdziękiem,
urodą czy sławą – to już według uznania
I piec,
piec cały rok
w wysokiej temperaturze pozytywnych uczuć
w rodzinnej atmosferze
Smacznego\
Anna Maria Michalik
Choinka z prezentami - Gify i obrazki na GifyAgusi.pl

Myślałam, że to będą smutne święta, ale takie nie będą!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Kim jesteś mój mały – wielki świecie?
Co wniesiesz od siebie w nasze przyszłe życie?
Jakie niespodzianki szykujesz dla świata?
Co Cię zachwyci, rozkocha, wzruszy…?
Choć nie znam jeszcze potęgi Twych możliwości, wierzę w Ciebie całym sercem.
Choć nie mogę przewidzieć kim będziesz i jakie są Twoje umiejętności, ufam że Ty je w sobie odkryjesz.
Choć jesteś jeszcze tak maleńka, że mogę objąć Cię całą, wiem że mieścisz w sobie ogrom bogactw, które nieustannie będą mnie w Tobie zachwycać.
Jakie to szczęście móc patrzeć na Ciebie.
Jaki to dar móc Cię odkrywać.
Jaka to radość, czuć Twoją bliskość.
Bycie Twoją Mamą to moje życiowe wyróżnienie ❤
Nic bardziej wyjątkowego niż życie w miłości do Ciebie, nie mogło mnie spotkać.
Ilustracja znaleziona na pinterest.
Strona główna - Przedszkole Miejskie nr 19 im. Leśna Kraina w Lesznie
Ten tekst wstawiła na swoim FB moja Córka, która 2 listopada powiła swoje trzecie dziecko – dziewczynkę Natalię!
Nie mogę jej zobaczyć póki co, bo jest pandemia, a maleństwo trzeba chronić i Jej Rodziców także!
Kiedy to szaleństwo się skończy pojedziemy do Szczecina, aby poznać maleńką i nic nie poradzimy  na to, że życie teraz jest, tak bardzo okrutne dla nas wszystkich.

Co rusz dostajemy filmiki i zdjęcia, abyśmy mogli chociaż w ten sposób się z maleńką zapoznać.

Jedno wiem, że Mama Natalki jest szczęśliwa, że Natalia jest zdrowa i bardzo ją wszyscy kochamy, choć fizycznie jeszcze się nie znamy przez wstrętnego COVIDA, którego przeszłam ja i Mąż!

Podobno ozdrowieńcy już nie zarażają i prawdopodobnie jest małe ryzyko, że zachorujemy powtórnie, ale lepiej dmuchać na zimne, a zwłaszcza na maleństwo!

Myśleliśmy, że spędzimy Wigilię tylko we dwoje, ale zaprosiła nas do siebie nasza starsza Córka i zdecydowaliśmy się pójść, bo i Córka jest ozdrowieńcem!

Istne szaleństwo i ruletka, ale nie chcemy, aby COVID rozdzielał rodziny, a przy stole będzie nas tylko 6 osób, tak jak rząd nakazał!

W drugi dzień świąt mamy zaproszenie na wieś, gdzie mieszkają Teście mojej młodszej Córki, bo naprawdę dawno się nie widzieliśmy i tęsknimy za wspólnym posiedzeniu przy stole.

Oni też byli na kwarantannie, a więc ryzyko jest minimalne!

Ja dziś spędziłam w kuchni 5 godzin, bo kroiłam, siekałam, smażyłam, dosmaczałam i wiem, że jadąc w gości będę miała, co zabrać ze sobą, by nie pojechać z pustą ręką!

Mąż spróbował dzisiaj moje dwie sałatki i mu smakowały, co mnie zawsze cieszy, bo robię je z sercem!

Jutro gotuję już bigos na Sylwestra, a na pierwszy dzień świąt góralską kwaśnicę z suszonymi grzybami!

Wszystko powoli zaczyna się w rodzinie układać, ale nie wiem, kiedy będę mogła podejść z Mężem do szczepienia, bo się zaszczepimy wbrew głupim doniesieniom.

Jeśli lekarz rodzinny nie wniesie zastrzeżeń, to zrobimy to!

U starszej Córki podczas Wigilii zapoznamy się z maluchami, które przyszły na świat i dopiero za miesiąc będą mogły iść do dobrych ludzi!

Jeszcze nie składam Wam życzeń, ale złożę jutro, kiedy wyjdę z kuchni!

Brak opisu.

Niech spłynie na nas świąteczny spokój mimo pandemii!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Już dostałam od Męża prezent pod choinkę!

Wczoraj się wygadał, że coś mi już kupił, a więc będąc ciekawska poprosiłam, by mi to dał dziś, jak to kobieta.

Bardzo trafny prezent, bo portmonetka już prosiła się o wymianę, a perfum kobiecie nigdy dość!

Muszę przyznać ja, że na jakąś okazję Męża, czy to z okazji imienin, urodzin, czy też pod choinkę nie mam pomysłu, aby go zadowolić!

Zawsze kupowałam coś z garderoby, ale teraz On ma już tyle tego, że byłby to prezent zbędny i niepotrzebny.

Mąż sam sobie kupuje, to, co mu się podoba i ma więcej np. butów niż ja!

Tak samo jest z narzędziami potrzebnymi do samochodu, czy też do napraw domowych – ma wszystko!

Kiedyś interesował się militariami, a więc w domu jest sporo książek na ten temat i naprawdę jestem w kropce, ale znalazłam patent i się sprawdza.

Kupuję Mu whisky z górnej półki, aby kiedy spotka się z kolegami, których jest coraz mniej mógł z nimi wypić sobie parę drinków!

Wnukom, Córkom i Zięciom dajemy pieniądze w świątecznych kopertach, aby uniknąć nietrafionych prezentów.

Wnuki są na tyle duże, że same wiedzą, co jest im potrzebne, bo z pewnością nie jakaś kolejna zabawka na 5 minut!

Dziś zrobiłam na Wigilię dwa dania.

Mam w słoiku suszone borowiki i z nich zrobiłam już sos grzybowy.

Także zrobiłam sałatkę z paluszków krabowych z selerem naciowym, cebulą czerwoną, kukurydzą i ananasem z puszki i doprawiłam to majonezem!

Podjadłam trochę krążków ananasa i wypiłam całą wodę – pyszną, bo takiego miałam smaka i zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem jak te ananasy rosną.

Weszłam więc w atlas owoców egzotycznych i poznałam jak te owoce wzrastają, a możemy je kupić chociażby na „Ryneczku” w Lidlu!

Dziękujmy ludziom świata, którzy te owoce zbierają i szykują do transportu, a pracują za bardzo małe pieniądze!

To tak ciekawostka, a z tych owoców jadłam właśnie ananasa, mango, pomarańcze, mandarynki,  grejfruty, figi suszone, banany, granaty i pomelo, które uwielbiam!

Smaku innych nie znam!

Bądźcie ostrożni, bo idzie trzecia fala pandemii!

Ananas

Jak rosną ananasy?! – Cztery Krańce Świata

Awokado

Ciemna strona zielonego owocu. Plantacje awokado rujnują drobnych rolników i niszczą lasy

Banany

Banany mogą wkrótce wyginąć. Kolumbia potwierdza, że potężny grzyb uderzył w plantację I Haps.pl

Figi

Figa w doniczce – domowa uprawa drzewa figowego - murator.pl

Granaty

 

Granatowiec właściwy - 7336150760 - oficjalne archiwum Allegro

Grejfruty

Grejpfrut - właściwości, kalorie i witaminy - galeria zdjęcie 4

Kokos

Jak i gdzie rosną kokosy? - Natura 2020

Mango

Jak wyhodować mango z pestki

Papaja

 

Papaja - właściwości zdrowotne w Bakalie.com

Marakuja

Marakuja owoc - właściwości, witaminy i wartości odżywcze marakui | ekologia.pl

Pitaja

Smoczy owoc i jego księżycowe kwiaty.... - blog podróżniczy PAZOLA

Pomelo

Pomelo (drzewo): wyrasta z kamienia, w domu, kiełkuje w doniczce

Pomarańcze

 

Zdjęcia: Grazalema, Andaluzja, I wszędzie pyszne pomarańcze, HISZPANIA

Mandarynki

Mandarynka - młodsza siostra pomarańczy - ekaloria

Coraz bliżej święta!

Obraz może zawierać: choinka i w budynku

Mimo, że Wnuków nie będzie, bo pandemia, to trochę światełek w domu się pojawiło.

Lubię, kiedy mi się w domu na ten czas coś świeci i migocze, bo poprawia mi to nastrój!

Może to i kiczowate, ale dla mnie, to jest ten czas, taki inny od pozostałych dni, bo czas zastanowienia się i reflekcji!

Już pisałam, że święta traktuję jako rodzinne spotkanie, choć w tym roku wszystko trochę inaczej będzie!

Pojawiły się światełka, a to oznacza, że po koronawirusie doszliśmy w końcu do siebie i po prostu nam się zachciało.

Kiedy byliśmy bez sił nawet nie myśleliśmy o świętach, ale na szczęście dobrze się skończyło!

Jutro zaczynam robić pierwsze potrawy, które w lodówce wytrzymają do świąt.

Nie chcę robić wszystkiego na ostatnią chwilę, bo się denerwuję, że zarobię się po łokcie!

Ciekawą rozmowę miał mój Mąż ze swoim kolegą, z którym znają się od lat i są w bliskiej znajomości.

Pan po 60 – tce, co niedziela szedł do kościoła na mszę, bo taki z niego jest katolik!

Powiedział, że kończy z kościołem po tym jak Rydzyk się wypowiedział o księdzu kryjącym pedofilię!

Powiedział, że zrozumiał, iż to nie jest jego miejsce i kończy z uczestniczeniem we mszach.

Myślę, że taki proces jest teraz na fali i wielu ludziom otworzyły się oczy, że kościół poszedł w zła stronę!

 

 

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

Moja ulubiona piosenka na ten czas, to piosenka Seweryna Krajewskiego pt. „Jest taki dzień”

A z zagranicznych, świątecznych piosenek to: „Jadę na święta”, którą śpiewa Chris Rea.

Ponadto choć nie jestem katoliczką, to uwielbiam piosenkę w wykonaniu Kuby Badacha pt. „Mario czy ty wiesz” – mistrzostwo świata!

A jakie Wy macie ulubione piosenki i kolędy i jakie jest Wasze nastawienie do świąt w czasie pandemii, bo ja smutna jestem!

 

Rodzinne przepisy kulinarne!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat i w budynku

Dwie notki niżej pisałam, że za ileś tam lat mogą nasze blogi zniknąć z sieci i dziś była tego namiastka!

Nie wiem, czy też dostaliście taki komunikat:

Whoops!

There was a small systems error. Please try refreshing the page and if the error is still there drop us a note and let us know.

W tłumaczeniu brzmi to tak:

Ups! Wystąpił mały błąd systemowy. Spróbuj odświeżyć stronę, a jeśli błąd nadal występuje, napisz do nas wiadomość i daj nam znać.

Muszę przyznać, że serce biło mi mocniej i chyba zrobiłam się blada, ale na szczęście za jakiś czas awaria ustąpiła!

Dziś miałam dość ciężki dzień, bo musiałam w rodzinie coś negocjować, bo jedna strona nie chciała ustąpić w pewnej sprawie, a po negocjacjach, które zakończyły się moim sukcesem opadłam z sił!

Jak ja nie cierpię takich sytuacji, bo kiedy coś nie jest po mojemu, dążę do tego aby żadna ze stron nie była pokrzywdzona, bo potem czuję się chora po prostu!

Zawsze pragnę by była zgoda, zrozumienie i nie cierpię, kiedy ktoś stroi focha!

Wszystko się skończyło dobrze, a ja odzyskałam siłę i chęć do działania.

Planując menu na święta, chyba pierwszy raz od 45 lat będąc z Mężem zdałam sobie sprawę z tego, że mam w zeszycie zapisane przepisy mojej Teściowej.

Wychodząc za mąż za Jej Syna zapisałam do zeszytu pod jej dyktando dwa przepisy na święta po to, by Mąż  w Wigilię czuł swój domowy klimat i tak chyba robi każda kobieta świeżo po ślubie, a może się mylę!

Na Wigilię od 45 lat piekę racuchy drożdżowe i do tego sos grzybowy i to jest moje sztandarowe danie, bo wszyscy w rodzinie mnie o to proszą!

Drugie danie, to kapusta czerwona z jabłkiem i rodzynkami, co świetnie się nadaje na pierwszy, czy drugi dzień świąt.

Podaje się ją z ziemniakami i mięsem w sosie, a można to przygotować tak:

  1. Kapustę obieramy z wierzchnich liści. Drobno kroimy, przekładamy do garnka, zalewamy gorącą wodą i gotujemy do miękkości. Gdy kapusta będzie miękka nadmiar wody odcedzamy.

  2. Jabłko myjemy, osuszamy, obieramy i usuwamy gniazdo nasienne. Następnie ścieramy na tarce o dużych oczkach. Starte jabłko, rodzynki, ocet i masło dajemy do kapusty. Całość dusimy kilka minut cały czas mieszając i przyprawiając do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

  3. Tak przygotowana kapusta jest gotowa do podania.

Innym daniem już kompletnie poza świętami, to przepis mojej Teściowej na zupę – wodziankę!

Przyznam szczerze, że gotowałam ją w czasie biedy w Polsce, kiedy w latach 80 -tych nic nie było w sklepach i nazywałam tę zupę – zupą bieda!

Danie to podobno pochodzi ze Śląska i nie wiem dlaczego moja Teściowa nazywała to danie – ciuty!

Moja Teściowa pochodziła z Poznania i tam trochę zmodyfikowano tę zupę, ale mówię Wam, że jest pyszna i bardzo rozgrzewająca podczas zimy!

Gotowałam ją przeważnie na kolację i dzieci także lubiły sobie podjeść, ale przyznam, że dawno jej nie gotowałam, ale dziś sobie o niej przypomniałam.

Najpierw przygotowywałam kluseczki z mąki, jajka, wody i lekko to soliłam.

Na patelni robiłam skwarki z kiełbasy, czy też z boczku!

Kluseczki kładłam łyżką na gorącą wodę, a kiedy wypłynęły na wierzch dodawałam skwarki i dużo przeciśniętego czosnku przez praskę!

Do tego dodawałam chleb upieczony w kostkę na patelni i po prostu wychodziła zupa pyszna!

Muszę to powtórzyć w czasie kwarantanny narodowej, bo właśnie nam ją wprowadzili od 28 grudnia!

Kiedy ten koszmar się skończy, bo nie mogę jechać do mojej nowonarodzonej Wnusi!

Macie jakieś rodzinne przepisy, które kultywujecie?

Szarabajko odezwij się, bo się o Ciebie martwię!

Stroiłam z Mężem dziś choinkę – sztuczną, bo nie nawidzę wycinanych drzewek dla ludzkich fanaberii!

 

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: w budynku

Obraz może zawierać: w budynku

COVID – 19 wciąż groźny!

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, przyroda i na zewnątrz

Powoli z Mężem wracamy do życia po trzy tygodniowej słabości z powodu koronawirusa!

Jeszcze czujemy oboje powikłania, bo wciąż jest męczliwość i po wysiłku musimy odpoczywać, ale już pojawiają się u nas akcenty świąteczne i już są zrobione zakupy!

Jeśli powiesiłam światełka w oknie, to oznacza, że jest coraz lepiej i wracają chęci do działania.

Nie wszystkim tak się udało, bo na COVID-19 zmarł nasz polski aktor filmowy i teatralny, a miał zaledwie 65 lat – Piotr Machalica!

Wielki smutek pojawił się w moim sercu, bo nie wszystkim udało się przeżyć tą, jakże groźną chorobę i teraz wiem, że COVID inaczej nas atakuje.

Jednym się udaje, a inni odchodzą! [*]

Piotr Machalica

„Nie wiem, co się na świecie zrobiło! Zaczynają teraz umierać tacy ludzie, którzy dawniej nigdy nie umierali”

Dorota Wellman miała koronawirusa.„Napisałam testament. Na wszelki wypadek”
Na koronawirusa zachorowała także dziennikarka TVN, która prowadzi program śniadaniowy i swoją chorobę opisała w mediach!
Chorowała też trzy tygodnie, ale tak bardzo ciężko, że sporządziła nawet testament, bo bała się, iż nie przeżyje!
W mediach podziękowała pracownikom służby zdrowia i skrytykowała rząd, że nie dba o tych ludzi i nie wspiera ich finansowo!
Oczywiście spadł na nią hejt z prawej strony, bo pisali w komentarzach, że gdyby się nie włóczyła w Strajku Kobiet, to by nie zachorowała!
A to jest guzik prawda, bo ja pokornie na tyłku siedzę od marca w domu, a i tak mnie wirus dopadł i naprawdę nie życzę nikomu takich objawów, bo to jest jeden, wielki koszmar.
Wczoraj wystąpił w TVN były Prezydent Komorowski, który też pokonał wirusa.
Widziałam po buzi jak schudł i jest wciąż bardzo wymęczony przez chorobę.
Ucieszyła mnie wiadomość od generała Stanisława Kozieja, który tak jak my zachorował wraz z małżonką!
Obwieścił, że razem udało im się wyjść z tego, jakże podstępnego wirusa i ja im życzę pełnego powrotu do zdrowia, bo my będąc w wieku seniorów naprawdę przechodzimy to mocno, intensywnie i dlatego uważajcie na siebie – bo i młodzi i starsi!
Omijajcie łukiem osoby nie noszące maseczek i nie stykajcie się z takimi ludźmi w sklepach i marketach, bo licho nie śpi, a wychodzenie z tego jest wielką niewiadomą!
Ludzie, którzy nie wierzą w kornawirusa i twierdzą, że Ziemia jest płaska, są zwyczajnymi idiotami i ignorantami – nie wierzcie w ich teorie i to mówię ja, która to przeszła wraz z Mężem!

Stanisław Koziej
@SKoziej

„Oboje z małżonką jesteśmy już po szpitalnym przełomie. Szczęśliwie, dzięki wspanialej opiece naszych lekarzy i pielęgniarek (bardzo im za to dziękujemy), pokonaliśmy koronawirusa. Wracamy na ten lepszy, bezcovidowy brzeg”

Wizerunek

 

My ozdrowieńcy planujemy Święta Bożego Narodzenia!

Jak pisałam – powoli zaczynamy wracać do życia po pandemii!

Położyłam więc kartkę na stole i zaczęliśmy planować menu na ŚBN.

Kartka wciąż jest do zapisywania produktów, bo co się przypomni, to dopisuję!

Będziemy tylko we dwoje, a więc tego jedzenia nie będzie za dużo, bo kto to zje, ale trochę upitrasić trzeba!

Córka zaprasza na Wigilię, ale boimy się, że przez jakiś czas możemy jeszcze zarażać, a więc trzeba być ostrożnym.

To będą już drugie święta bez rodziny i kto wie jak sytuacja będzie wyglądała na Święta Wielkanocne, gdyż mam być trzecia fala pandemii!

Jutro zabieramy się za lifting mieszkania, bo stanie nowa kanapa, a więc okien myć nie będę, bo wciąż jestem słaba, ale zmienię firany na świeże.

Połogi zmyjemy i odkurzaczem dotrzemy we wszystkie kąty, aby mieć ten komfort, że w domu będzie odświeżone!

W tym roku choinka będzie sztuczna, bo nie chcę by Mąż dźwigał świeżą, bo i On jest wciąż słaby!

Na święta planuję więc:

  • zupę z grzybów suszonych z makaronem,
  • racuchy drożdżowe z sosem grzybowym,
  • sałatkę klasyczną – jarzynową,
  • sałatkę z paluszków krabowych z selerem naciowym,
  • bigos,
  • świeży sandacz w sosie po grecku, bo nie lubimy karpia,
  • ciasto, ale nie będę sama piekła.
  • galaretkę z nóżek,
  • białą kiełbasę zapiekaną z cebulą,
  • kompot z suszu ze świeżymi jabłkami i cynamonem

i to chyba wszystko!

Kiedy dzieci u nas były na święta, to robiłam jeszcze jakieś mięso w sosie, surówkę z czerwonej kapusty z rodzynkami, biały barszcz z jajkiem, a w tym roku, to by było dla nas za dużo!

Na święta ozdabialiśmy nasz balkon w światełka, a w tym roku tego nie będzie, bo i Wnuków nie będzie – takie czasy nastały.

Każde święta dla innych katolickie – ja odbieram jako wyjątkowy czas na spotkanie się z rodziną i dla rodziny się staram!

A Wy kochani już także planujecie te dni?

Jaki macie humor w związku ze świętami w otoczeniu pandemii!

 

 

 

Magia świąt i pandemia!

Jak wcześniej pisałam w moim mieście pojawiła się dzisiaj nowa, świąteczna instalacja.

Jest to nazwa mojego miasta z czerwonym serduszkiem i postawiono ją na głównym placu w mieście – blisko naszego kościoła!

Burmistrz miasta znowu się postarał, ale ta instalacja cieszy i nie cieszy w dobie pandemii!

Niewiele ludzi ją zobaczy na żywo, bo jesteśmy uwięzieni w domach, ale zastanawia mnie coś innego!

Ten nasz pożal się boże nierząd ogranicza nam ilość ludzi na Wigilii, bo można przyjąć tylko 5 osób więcej i może być tak, że do domów wparuje policja i będzie liczyła ilość ludzi przy stole!

W Polsce jest taka tradycja, że po Wigilii ludzie ubierają się ciepło i idą do kościoła na Pasterkę, a więc tutaj policja chyba nie będzie ingerować, bo kościół musi z czegoś żyć!

Tak więc nową instalację zobaczą w realu ludzie, udający się na Pasterkę, często po kielichu!

Dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia mojego i Męża, ale ostrzegam – nie lekceważcie żadnych symptomów, bo każdy może oznaczać, że mamy COVID!

Ja z tyłkiem pokornie od marca siedzę w domu, ale jeśli mam COVID, to zaraziłam się od Męża, który także uważał na siebie, ale to nigdy, nic nie wiadomo skąd wirusa się do domu przyniesie!

Oboje jesteśmy nadal słabi, a do tego kompletnie nie mamy apetytu!

Gotujemy, ale zjadamy 1/3 tego, co normalnie zjadaliśmy!

Przepraszam, że tak smędzę, ale tylko dlatego, abyście na siebie szczególnie uważali i pal licho magię świąt, bo zdrowie w tym, okrutnym czasie jest najważniejsze!

Napiszę jeszcze, że kiedy człowiek tak źle się czuje, to automatycznie włączają się przykre myśli, że możemy mieć tylko kaszel i katar, a pojawiają się uporczywe myśli, że zejdziemy z tego świata!

Już dwa lata walczę o zachowek po matce i jeśli zejdę z tego świata, to nikt nie zapłacze, a wezmą wszystko i nie zrobię renowacji kuchni, bo matka o tym nigdy nie pomyślała!

Marzy mi się, że  obudzę się pewnego dnia i nie usłyszę, że ktoś umarł z powodu COVIDA!

Ponoć po Nowym Roku przyjdzie kolejna fala zachorować, a ten nierząd organizuje szczepienia, ale jak bum cyk – boję się tej szczepionki, bo wyjdzie na to, że ktoś z tego nierządu zarobi krocie – nas trując!