Archiwa tagu: prezes

Bia艂e r贸偶e sol膮 w oku Prezesa!

Z „M臋czennic膮” – 聽85 na Krakowskim Przedmie艣ciu, kt贸ra odby艂a si臋 wczoraj, to ja musia艂am si臋 przespa膰 i zdaje si臋, 偶e miliony ludzi w Polsce i za granic膮.

Tak s艂abego wyst膮pienia Prezesa Kaczy艅skiego, to nigdy nie by艂o! 馃榾

Nawet w czasach PRL-u gadali bardziej do rzeczy i zdaje si臋, 偶e Prezes totalnie odp艂yn膮艂 w sin膮 dal.

A mo偶e wytr膮ci艂y go te bia艂e r贸偶e i kompletnie straci艂 w膮tek, bo ani razu nie wspomnia艂 o tych biedakach, kt贸rzy zlecieli na ziemi臋 smole艅sk膮, ale za to w jego kr贸ciutkim „przem贸wieniu” pojawi艂o si臋 11 razy s艂owo „nienawi艣膰”.

Zwolennik贸w zamachu jakby z miesi膮ca na miesi膮c coraz mniej, ale za to wi臋cej kordon贸w policji, barierek, p艂otk贸w i dawnych „suk”.

Wi臋cej jest te偶 kontrmanifestant贸w, kt贸rych Prezesa wkurzaj膮 i policj臋 te偶.

Przychodz膮 z bia艂ymi r贸偶ami, a policja ich wynosi i legitymuje. Kto wie ilu z nich dostanie wyrok, bo mamy takie czasy, takie czasy! 馃榾

A swoj膮 drog膮 to: „Nie czas 偶a艂owa膰 r贸偶, gdy p艂on膮 lasy”聽

Spotykamy si臋 tutaj jak co miesi膮c, ale jest pewna r贸偶nica w stosunku do tych lat, kiedy wydawa艂o si臋, 偶e comiesi臋czna manifestacja 偶a艂obna to co艣, czemu nikt nie mo偶e si臋 przeciwstawia膰. Owszem, by艂y takie nienawistne pr贸by ze strony Palikota i jego ludzi, ale sko艅czy艂o si臋 to szybko/
Dzi艣 mamy drug膮 tak膮 pr贸b臋, dzi艣 mamy nowy wielki atak nienawi艣ci. Bo te bia艂e r贸偶e, kt贸re tam wida膰, to w艂a艣nie symbol nienawi艣ci. Symbol nienawi艣ci i g艂upoty. Skrajnej g艂upoty i skrajnej nienawi艣ci.

Chc臋 was zapewni膰, 偶e my t臋 walk臋 wygramy. Wygrali艣my wtedy z Palikotem i z jego nast臋pcami, jeszcze bardziej agresywnymi, jeszcze bardziej nienawistnymi. Zwyci臋偶amy i b臋dziemy zwyci臋偶a膰 nadal!. 鈥 Jeste艣my w stanie doprowadzi膰 t臋 spraw臋, dla kt贸rej si臋 tu zbieramy, do ko艅ca.

B臋d膮 pomniki i b臋dzie prawda! Ale w艂a艣nie tej prawdy 鈥 prawdy o Smole艅sku, ale tak偶e prawdy o tych latach rz膮d贸w, kt贸re ju偶 za nami 鈥 Bogu dzi臋ki 鈥 tak bardzo si臋 boj膮. St膮d ta furia, st膮d ta nienawi艣膰. Z jednej strony tych, kt贸rzy po prostu s膮 wynaj臋ci, a z drugiej 鈥 tych, kt贸rzy po prostu s膮 oszalali z nienawi艣ci.

Przyjdzie czas prawdy, pe艂nej prawdy, przyjdzie czas upami臋tnienia 鈥 i to ju偶 nied艂ugo 鈥 i przyjdzie wielka kl臋ska tych, kt贸rzy nienawidz膮, kt贸rzy w gruncie rzeczy nienawidz膮 Polski. Bo o to chodzi 鈥 oni nienawidz膮 Polski. Ale Polska zwyci臋偶y!

Wdowy smole艅skie s膮 r贸偶ne!

Wdowy i wdowcy po katastrofie smole艅skiej si臋 r贸偶ni膮. C贸rki i synowie, a tak偶e wnukowie te偶 si臋 r贸偶ni膮!

W tej konstelacji s膮 tacy, kt贸rzy w cicho艣ci obchodz膮 kolejn膮 miesi臋cznic臋, czy rocznic臋 i id膮 na groby swojego bliskiego, aby zapali膰 znicz, po艂o偶y膰 kwiaty i powspomina膰 i ja optuj臋 za takim upami臋tnieniem tego tragicznego wydarzenia.

Jednak s膮 te偶 tacy, kt贸rzy na tej tragedii si臋 politycznie wybili i powiedz膮 za Prezesem ka偶d膮 g艂upot臋,聽spogl膮daj膮c na stan konta i to jest haniebne!

Dzi艣, podczas obchod贸w 7 Rocznicy Katastrofy Smole艅skiej ponownie zostali艣my podzieleni przez rz膮dz膮cych i poczu艂am na twarzy kolejnego plaskacza, jako ta nie wierz膮ca w zamach, cho膰 przep艂aka艂am ca艂y, niemal dzie艅.

Tak, tak – ja komunistka i z艂odziejka, gorszy sort, 艂ajza – p艂aka艂am jak b贸br w 7 rocznic臋 tego strasznego wydarzenia!

Kogo obchodz膮 moje 艂zy? Kogo obchodz膮 艂zy tych bez parcia na polityk臋 i na stan konta?

Na pewno nie tych, kt贸rzy ponownie podsycili Nar贸d zamachem, bo tylko dzi臋ki Smole艅sku trzymaj膮 w 艂apach Polsk臋 od 1.5 roku.

Najwa偶niejsze w moim 偶yciu, to by膰 normaln膮 i cho膰 jestem seniork膮, to potrafi臋 rozr贸偶ni膰 prawd臋 od k艂amstwa.

Zadaj臋 sobie pytanie tylko – ile to szale艅stwo jeszcze potrwa?

Ile razy b臋d膮 zadawa膰 rany rodzinom, kt贸re powoli wychodz膮 na prost膮 i tylko pragn膮 spokoju, a kolejne, polityczne miesi臋cznice rozdzieraj膮 im 聽serca ka偶dego 10 miesi膮ca.

Ile jeszcze potrwa ten szale艅czy taniec na trumnach?

Pytanie retoryczne, cho膰 ja wiem, 偶e dop贸ki b臋d膮 przy w艂adzy!

Prezydencie – wstyd藕 si臋!

Na klawiatur臋 cisn膮 si臋 zdania i s艂owa – ale ich nie napisz臋!

A o Katyniu ani s艂owem, kiedy Wajda nakr臋ci艂 film zapieraj膮cy dech!

Taka jest ich wra偶liwo艣膰!

https://www.youtube.com/watch?v=imeMFLt_eyk

Mia艂am koszmarny sen!

https://www.youtube.com/watch?v=iXihhRsf_g4

Mia艂am sen, koszmarny sen, a zacz膮艂 si臋 tak:

Jestem na studiach w du偶ym mie艣cie, a m贸j tata powadzi kampani臋 wyborcz膮 i ubiega si臋 o urz膮d Prezydenta Polski.

Je藕dzi po kraju i przekonuje lud, 偶e b臋dzie najlepszym Prezydentem, kt贸ry z serca b臋dzie dba艂 o wszystkich wyborc贸w i zrobi wszystko, by Polska po rz膮dach PO i dojnej prezydenturze Komorowskiego odzyska艂a sw贸j nale偶yty jej blask.

M贸j ojciec je藕dzi i wyg艂asza przem贸wienia i obiecuje, 偶e jako Prezydent b臋dzie sta艂 przede wszystkim za Polsk膮 Konstytucj膮 i zgodnie z ni膮 b臋dzie sprawowa艂 swoje rz膮dy.

Przewracam si臋 delikatnie na drugi bok, ale si臋 nie wybudzam i s艂ysz臋 jak m贸j kochany tata obiecuje Polakom – czuj臋 si臋 dumna w tym 艣nie:

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry s艂ucha i s艂u偶y obywatelom;

B臋d臋 prezydentem dialogu, porozumienia i rozmowy;

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry przywr贸ci Polakom zaufanie do pa艅stwa i poczucie godno艣ci;

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry troszczy si臋 o bezpiecze艅stwo Polak贸w;

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry buduje pa艅stwo uczciwe i sprawiedliwe;

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry z trosk膮 i zrozumieniem odnosi si臋 do ka偶dego obywatela;

B臋d臋 prezydentem Polski przysz艂o艣ci. Silnego, sprawnego pa艅stwa w centrum zjednoczonej Europy;

B臋d臋 prezydentem Polski dumnej ze swojej historii, swoich przodk贸w i korzeni, Polski, kt贸ra pami臋ta i czci swoich bohater贸w;

B臋d臋 prezydentem, kt贸ry nie unika trudnych sytuacji, kt贸ry nie ucieka, kiedy powinien by膰 arbitrem;

B臋d臋 prezydentem aktywnym, kt贸ry chce korzysta膰 z inicjatywy ustawodawczej.

Czytaj wi臋cej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3768571,10-zobowiazan-andrzeja-dudy-kandydat-pis-na-prezydenta-podpisal-umowe-programowa-zdjecia-video,id,t.html

Czuj臋 w tym 艣nie jak rozpiera mnie duma, a moi znajomi ze studi贸w mi gratuluj膮 i pisz膮 smsy, 偶e mam wspania艂ego tat臋, kt贸ry z pewno艣ci膮 b臋dzie niez艂omny i nie przekupny. B臋dzie Polsk臋 godnie reprezentowa艂 na arenie mi臋dzynarodowej, a Polacy go pokochaj膮.

艢ni臋 dalej i 艣ni mi si臋, 偶e moja mama – Agata Duda 艣licznie ubrana, stoi murem obok mojego ojca i z m贸wnicy o艣wiadcza, 偶e ona si臋 nie boi Prezesa Kaczy艅skiego tak jak boi si臋 go opozycja.

艢ni mi si臋 zaprzysi臋偶enie mojego taty – ju偶 Prezydenta, a z ty艂u stoj臋 ja i moja mama. Obie jeste艣my ogromnie dumne z niego, bo tak pi臋knie mu bili brawa, kiedy na Konstytucj臋 przysi臋ga艂 przepisan膮 pismem kaligraficznym.

Nagle pod艣wiadomie czuj臋, 偶e rzuca mnie na w艂asnym 艂贸偶ku, a nogi mi chodz膮, jakby chcia艂y mnie zanie艣膰 gdzie艣, gdzie nie ma wie艣ci o prezydenturze mojego ojca. Moja mama nie chce z nim zamieszka膰, bo boi si臋 jego wynurze艅 i j臋k贸w, i偶 musi robi膰 tak, jak mu Prezes naka偶e, a on nie potrafi si臋 sprzeciwi膰. S艂ysz臋 od mamy, 偶e niech on sobie flirtuje z le艣nym ruchade艂kiem, bo ona woli 艣wi臋ty spok贸j i nie b臋dzie robi艂a dobrej miny do z艂ej gry.

Nagle kumple i kumpelki ze studi贸w mnie si臋 pytaj膮 o to, co te偶 m贸j ojciec wyprawia, 偶e u艂askawia tych, nad kt贸rymi wisi Miecz Demoklesa, czyt. Kami艅ski.

艢miej膮 si臋 ze mnie, 偶e m贸j ojciec podpisuje noc膮 podstawione mu przez Prezesa niekonstytucyjne ustawy lew膮 zreszt膮 r臋k膮. Nabijaj膮 si臋 ze mnie, 偶e mam ojca, kt贸ry jest najgorszym Prezydentem, bo nawet gorszym od Lecha Kaczy艅skiego, kt贸ry ba艂 si臋 w艂asnego cienia.

艢ni mi si臋, 偶e m贸j ojciec po roku swojej prezydentury ma najgorsze notowania i najwi臋cej mem贸w. Jest oceniony bardzo krytycznie, jako tch贸rz i cz艂owiek bez kr臋gos艂upa.

Budz臋 si臋 zlana potem – tak mi si臋 艣ni i postanawiam si臋 spakowa膰, wzi膮膰 jak膮艣 聽got贸wk臋 i wyjecha膰 tam, gdzie kompletnie nikt mnie nie zna, bo 聽bardzo jest mi wstyd, 偶e m贸j rodzony ojciec tak si臋 okropnie zeszmaci艂 i oszuka艂 miliony Polak贸w.聽

Dwie twarze Jaros艂awa Kaczy艅skiego!

Prezes Jaros艂aw Kaczy艅ski tak ch臋tnie opowiada o swoich kotach – Fionie, Czarku i Feliksie.

Jednak to Fiona nie daje najbardziej spa膰 w nocy Prezesowi. 聽Fiona to zabawowa kotka i domaga si臋 rzucania jej winogron, z kt贸rymi rozczulaj膮co aportuje.

Kiedy Prezes zapomni si臋 z ni膮 pobawi膰, to ta „pierunica” wrzeszczy po nocy i Prezesowi nie daje spa膰!

http://www.pudelek.pl/artykul/93923/jaroslaw_kaczynski_o_kotce_fionie_moja_kotka_aportuje_winogrona/

I oto mamy dwie twarze Prezesa! 聽Dobrego, rozczulaj膮cego, starszego Pana, kt贸ry kocha zwierz膮tka.聽

Drug膮 twarz Prezesa opisa艂 m贸j znajomy – pisarz – Andrzej Rodan, kt贸ry zezwoli艂 na udost臋pnianie jego tekstu.

Oto mamy do czynienia z cz艂owiekiem nienawidz膮cym Polski i polskiego spo艂ecze艅stwa, bo czytamy:

 

 

 

„GANG KRASNALA BALBINY (cz臋艣膰 pi膮ta), czyli naukowa analiza Kaczyzmu!
ANDRZEJ RODAN z pewn膮 tak膮 nie艣mia艂o艣ci膮 tako rzecze: czym charakteryzuje si臋 Kaczyzm? Arogancja, prostactwo, pogarda, retoryka nienawi艣ci, pycha, chciwo艣膰, nietolerancja, fa艂szowanie historii, sk艂贸cenie i rozmi臋kczanie narodu, obra偶anie spo艂ecze艅stwa tego gorszego sortu i rebeliant贸w.
Kaczyzm to pospolite chamstwo, inwigilacja obywateli, leczenie Puszczy Bia艂owieskiej siekier膮 i pi艂膮, dwa lata pozbawienia聽wolno艣ci za handel w niedziel臋, wigili臋 i wielk膮 sobot臋, wi臋zienie za przerwanie niechcianej ci膮偶y, rozbuchany antysemityzm, homofobia, obskurantyzm, rasizm i ksenofobia, wprowadzenie religii smole艅skiej z bogiem Lechem, a nawet fa艂szowanie w艂asnych 偶yciorys贸w.
Kaczyzm to mi艂o艣膰 do byznesmena Rydzyka, zniszczenie programu in vitro, oddanie kraju w pacht pazernemu Ko艣cio艂owi, rozwalanie Trybuna艂u Konstytucyjnego, s膮downictwa, demokracji i praworz膮dno艣ci.
鈥濪obra Zmiana鈥 pozostawi Polsk臋 w ruinie!
Ustawy Kaczyzmu niebawem zamieni膮 si臋 na policyjn膮 pa艂k臋, karabin i wi臋zienny klucz, bowiem od s艂贸w przechodzi si臋 do terroru, i nikt im nie powie, 偶e bia艂e jest bia艂e, a czarne jest czarne.
Kaczyzm to nie straszliwy sen, ale oczywista oczywisto艣膰!
Suweren, czyli ciemny lud w ko艅cu obudzi si臋 i urz膮dzi wam rodeo. Przyjdzie czas i Gang Krasnala zostanie ROZLICZONY, ale w tak zwanym mi臋dzyczasie Polska stanie si臋 po艣miewiskiem i straSZYD艁EM Europy! Ju偶 nim jest!”

 

Krzysztof 艁ozi艅ski: Kaczka troja艅ska i pe艂ne pampersy Prezesa

Chcia艂em rz膮dzi膰 ju偶 gdy聽mia艂em 12 lat. Premierem zamierza艂em zosta膰 gdy聽mia艂em lat 34, a聽sko艅czy膰 rz膮d maj膮c lat 91. To聽by艂by rok 2040. To聽jeszcze strasznie du偶o czasu

Szkoda, 偶e聽nikt w贸wczas nie potraktowa艂 tej聽wypowiedzi na聽serio, bo wynika ona wprost z聽osobowo艣ci jej autora i聽jest kluczem do聽zrozumienia tego, co dzieje si臋 dzi艣.

Kaczy艅ski mia艂 12 lat w聽roku 1961, za聽Gomu艂ki, kt贸rego聽w艂adzy w贸wczas nic nie zagra偶a艂o. Lat 34, gdy聽zapragn膮艂 by膰 premierem, mia艂 w聽roku 1983, gdy聽Jaruzelski dopiero co zamieni艂 stan wojenny w聽鈥瀞tan wisielczy鈥 (鈥瀞tan zawieszenia stanu wojennego鈥).

Do聽roku 2040 mamy jeszcze 24 lata.

Co z聽tego wszystkiego wynika? Je艣li uzna膰 to聽za zwyk艂膮 megalomani臋 zakompleksionego frustrata, to聽nic. Ale聽je艣li potraktowa膰 to聽jako deklaracj臋 偶yciowego celu, zobaczymy osobnika, kt贸ry聽wcale nie kieruje si臋 realizacj膮 jakiej艣 idei politycznej, tylko聽czystym d膮偶eniem do聽w艂adzy;聽do聽w艂adzy oboj臋tnie jakiej, by艂e pe艂nej, nieograniczonej i聽zdobytej dowolnym 鈥 byle skutecznym 鈥 聽sposobem. Do聽w艂adzy, kt贸ra聽ma by膰 rekompensat膮 wszystkich 偶yciowych upokorze艅, braku akceptacji przez r贸wie艣nik贸w, dziewczyn, kt贸re go nie chcia艂y, w膮t艂ej kondycji fizycznej i聽lat chowania si臋 za聽sp贸dnic膮 mamusi.

Ale聽w艂adza to聽jeszcze nie wszystko, musi by膰 podziw, kult, uwielbienie t艂um贸w, niemal boski blask.

Pomy艣lmy, czym chcia艂 rz膮dzi膰 w聽1961 roku? Czego chcia艂 by膰 premierem w聽1983 roku? Przecie偶 nie wolnej Polski, bo jej w贸wczas nie by艂o. A聽wi臋c聽鈥 po聽prostu聽rz膮dzi膰, mie膰 w艂adz臋 dla w艂adzy, oboj臋tne nad聽czym.

Wr贸膰my do聽tego, co teraz. Zdoby艂 w艂adz臋. W聽kr贸tkim czasie niemal偶e zbudowa艂 dyktatur臋; jeszcze krok, a聽m贸g艂by og艂osi膰 si臋 kim chcia艂 鈥 kr贸lem, zbawc膮, su艂tanem, premierem tysi膮clecia鈥

A聽tu klops. Pojawi艂 si臋 op贸r, i聽to op贸r znaczny, wewn臋trzny i聽zewn臋trzny. Tego si臋 nie spodziewa艂, tego nie mia艂o by膰. A聽szcz臋艣cie by艂o tak blisko鈥

Je艣li spojrzymy na聽rzeczy z聽tej perspektywy, to聽zrozumiemy, 偶e聽nie mo偶e by膰 偶adnego 鈥瀔ompromisu鈥, 偶adnych 鈥瀗egocjacji鈥.聽Zreszt膮 na聽czym mia艂by ten 鈥瀔ompromis鈥 polega膰? Prawo ma by膰 przestrzegane w聽dni parzyste, a聽w聽nieparzyste nie? A聽mo偶e do聽po艂udnia tak, a聽po po艂udniu inaczej? Wszyscy wiemy, 偶e聽偶aden kompromis nie jest tu mo偶liwy.

Kaczy艅ski otwarcie m贸wi, 偶e聽je艣li prawo mu przeszkadza, to聽prawo nie obowi膮zuje. Zapisano to聽nawet w聽ustawie o聽prokuraturze: prokurator mo偶e pope艂nia膰 przest臋pstwa, o聽ile dzia艂a 鈥瀢 interesie spo艂ecznym鈥. Tylko jak Kaczy艅ski i聽PiS rozumie 鈥瀒nteres spo艂eczny鈥? Dok艂adnie jako prywatny interes Kaczy艅skiego w聽jego d膮偶eniu do聽艣wietlanej dyktatury. Bo przecie偶 on, 鈥瀙remier tysi膮clecia鈥, 鈥瀦bawiciel鈥, 鈥瀏eniusz鈥, itp. sam jest emanacj膮 interes贸w, d膮偶e艅 i聽pragnie艅 ca艂ego spo艂ecze艅stwa.

A聽ci co tego nie uznaj膮, to聽鈥瀦aprzedani ludzie鈥, 鈥瀖aj膮cy gen zdrady鈥, 鈥瀏orszy sort鈥, 鈥瀍lement animalistyczny鈥, 鈥炁偱糴-elity鈥, 鈥瀕umpeninteligenci鈥, 鈥瀔omuni艣ci i聽z艂odzieje鈥濃

Gdyby聽rz膮dzi艂 cz艂owiek o聽innej osobowo艣ci, napotkawszy tak silny op贸r, zrezygnowa艂by z聽cz臋艣ci plan贸w, zrobi艂 krok do聽ty艂u, i聽zadowoli艂by si臋 rz膮dzeniem spokojnie przez kolejne lata, a聽p贸藕niej bezpieczn膮 i聽niema艂膮 emerytur膮.聽Ale聽nie ten cz艂owiek.

On zdaje si臋 nie widzie膰 偶adnych innych metod realizacji celu, jak knucie, spiskowanie, k艂amstwa i聽obelgi. A聽te wszystkie coraz brutalniejsze obelgi, ta w艣ciek艂a agresja, to聽po prostu objaw frustracji i聽strachu. Przecie偶 wiemy ju偶 z聽kolejnych epizod贸w, jak my艣li Jaros艂aw Kaczy艅ski, gdy聽napotyka problem. My艣li, jak problem rozwi膮za膰? Nie, my艣li jak oszuka膰 tym razem. Czy schowa膰 si臋, czy deklarowa膰 zrozumienie dla lewicy, czy zaprosi膰 opozycj臋 na聽鈥瀝ozmowy鈥, z聽kt贸rych nic nie wynika.

To聽ca艂e zaproszenie opozycji parlamentarnej (ale聽nie KOD-u, czyli opozycji rzeczywistej) do聽rozm贸w, to聽tylko wybieg, to聽w艂a艣nie jest 鈥瀔aczka troja艅ska鈥. Te rozmowy nic nie da艂y, niczego nie ustalono, ale聽dzi臋ki nim mo偶na twierdzi膰 wobec UE i聽USA, 偶e聽鈥瀟rwaj膮 negocjacje鈥, cho膰 nic nie trwa, i聽鈥瀞zukamy rozwi膮zania politycznego鈥, to聽znaczy metody wykiwania przeciwnika.

Jaros艂aw Kaczy艅ski postawi艂 wszystko na聽jedn膮 kart臋. Doskonale wie, 偶e聽gdyby obecnie ust膮pi艂, zacz膮艂 uznawa膰 wyroki Trybuna艂u Konstytucyjnego, to聽przegra艂 ca艂kowicie. On zabrn膮艂 w聽艣lepy zau艂ek i聽wie o聽tym. St膮d paniczny strach i聽w艣ciek艂a agresja. No bo przecie偶 za聽chwil臋 poleg艂yby wszystkie fundamenty dyktatury, kt贸ra聽ju偶 niemal zbudowa艂, tylko jeszcze nie og艂osi艂: ustawa o聽prokuraturze, policji, s艂u偶bie cywilnej, mediach鈥

Oczywi艣cie m贸g艂by wtedy spokojnie rz膮dzi膰 przez kolejne lata i聽wysoce prawdopodobne, 偶e聽nie poni贸s艂by 偶adnej odpowiedzialno艣ci za聽to, co zrobi艂 do聽tej pory. Ale聽to by艂oby dla niego rezygnacj膮 z聽domniemania bosko艣ci i聽艣wietlanego blasku, z聽celu ca艂ego 偶ycia.

Wie te偶, 偶e聽je艣li b臋dzie brn膮艂 dalej i聽przegra, to聽jego kl臋ska b臋dzie totalna, tak jak totalne jest jego marzenie; wie, 偶e聽w聽przeciwie艅stwie do聽Janukowycza nie b臋dzie mia艂 dok膮d uciec, bo wrog贸w sobie narobi艂 wsz臋dzie.

I聽wie, 偶e聽za plecami ma cie艅, kt贸ry聽sam stworzy艂: Zbigniewa Ziobro, oberprokuratora,聽posiadaj膮cego ogromna w艂adz臋, w艂adz臋 tak wielk膮, 偶e聽gdy szef os艂abnie, mo偶e go jednym ruchem z聽tronu zrzuci膰, nawet aresztowa膰. Prezes ma ze聽wszystkich stron 艣ciany: KOD, Uni臋 Europejsk膮 i聽USA, Trybuna艂 Konstytucyjny i聽Ziobr臋 czekaj膮cego na聽jego b艂膮d lub zachwianie poparcia we聽w艂asnej partii.

A聽w艂adca osaczony mo偶e by膰 bardzo niebezpieczny. Mo偶e si臋gn膮膰 po聽przemoc. A聽wtedy sytuacja b臋dzie zero-jedynkowa. Albo wygra, ustanowi terror i聽dyktatur臋, albo przegra i聽b臋dzie musia艂 ucieka膰. Tylko dok膮d?

Polska w聽tej chwili znajduje si臋 w聽bardzo gro藕nym momencie. Gdyby聽Kaczy艅ski mia艂 pewno艣膰, 偶e聽policja i聽wojsko wykonaj膮 rozkaz strzelania do聽t艂umu, to聽krew ju偶 by聽si臋 la艂a. Ale聽on tego nie jest pewien. Co zdecyduje, nie wiadomo. Wycofanie si臋 jest w聽jego wykonaniu ma艂o prawdopodobne, a聽skutki konfrontacji si艂owej s膮 nieobliczalne.聽Decyduj膮c si臋 na聽ni膮 ryzykuje wszystko, nawet 偶ycie, tak偶e nasze. Niestety nie mamy 偶adnego wp艂ywu na聽t臋 decyzj臋, ale聽musimy by膰 艣wiadomi, 偶e聽takie niebezpiecze艅stwo istnieje.

Moim zdaniem, je艣li Prezes zdecyduje si臋 na聽u偶ycie przemocy, to聽spowoduje olbrzymi wybuch spo艂eczny, kt贸ry聽ju偶 trudno b臋dzie kontrolowa膰. Moim zdaniem przegra, ale聽to co zrobi nie zale偶y do聽mojego zdania.

Krzysztof 艁ozi艅ski

http://studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-kaczka-trojanska-i-pelne-pampersy-prezesa/

Chcieli艣cie? To macie Polacy!

Dzie艅 dobry. 馃檪

Kto nie skacze ten jest z PiS-em!

Tak skanduj膮 ludzie w wielu miastach, podczas manifestacji organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji.

Przyznam si臋, 偶e gdybym mieszka艂a w du偶ym mie艣cie, to absolutnie bym nie skaka艂a i nawet ba – nie do艂膮czy艂abym do takiego marszu w „obronie demokracji”.

Dlaczego? Dlatego, 偶e jako w艣ciek艂a Obywatelka mojego kraju twierdz臋, 偶e Polacy ow膮 demokracj臋 oddali lekk膮 r臋k膮 – na w艂asne 偶yczenie.

Kiedy PO by艂o u w艂adzy i zaczyna艂o Polsk膮 „nie rz膮dzi膰”, to trzeba by艂o kochani Rodacy dopomina膰 si臋, aby rz膮dzi膰 zacz臋li, kiedy przysn臋li i sp臋dzali mi艂o czas w restauracjach za偶eraj膮c o艣miorniczki.

Kiedy jeden i drugi z pos艂贸w robili kardynale b艂臋dy i chwalili si臋 drogimi zegarkami, to trzeba by艂o ju偶 wychodzi膰 na ulic臋 i domaga膰 si臋 sprawiedliwo艣ci i oczyszczenia szereg贸w partii.

Jestem ciekawa ile os贸b skanduj膮cych teraz na ulicach by艂o na wyborach? Pewnie du偶y procent tych, kt贸rzy teraz dr膮 jap臋, siedzia艂o na kanapach w ciep艂ych papuciach, olewaj膮c jakie艣 tam wybory.

Dobrze im by艂o z misiowatym Prezydentem i trac膮c膮 grunt pod nogami – namaszczon膮 Kopacz. Tak fajnie by艂o i si臋 przyzwyczai艂o – s膮dz膮c, 偶e orkiestra – jak Owsiaka b臋dzie gra艂a do ko艅ca 艣wiata i o jeden dzie艅 d艂u偶ej, a teraz p艂acz, lamenty i krzyki, bo zabrali Polakom demokracj臋.

Macie, co艣cie chcieli, bo Polak jest taki, 偶e od czasu, do czasu musi dosta膰 manto i oto manto Wam spuszcza PiS, kt贸re ze smyczy spu艣ci艂o r贸偶nego rodzaju robactwo ob艣lizg艂e, kt贸re b臋dzie kawa艂ek, po kawa艂ku ob偶era艂o Wam ten pyszny tort.

Oto macie zap艂at臋 za swoje n臋dzne lenistwo i brak wyobra藕ni, a tak偶e wygodnictwo. B臋d膮 Wam po kolei zabierali wszystko i takie podskakiwanie tera藕niejszej opozycji wydaje si臋 tak 艣mieszne i kabaretowe, 偶e nawet Laskowik ze Smoleniem mnie tak nie bawili.

Czy to jest jeszcze m贸j kraj, czy ich? Owszem m贸j, ale geograficznie to jest m贸j kraj, ale mentalnie stoj臋 ju偶 z boku i jeno si臋 przygl膮dam, co z tego tortu zostanie.

Zadaj臋 sobie pytanie nieustannie, 偶e dlaczego Polacy na to pozwolili, aby teraz rz膮dzili nimi najr贸偶niejsi nieudacznicy, nie 偶onaci, nie m臋偶atki, nie dzieciaci, byli kapusie i 聽cwaniacy, skompromitowani, a wi臋c dok膮d Polsko zmierzasz!

Byli bli藕niakami, ale ten, kt贸ry zgin膮艂, by艂 mniej m艣ciwy i niestety bardziej rozgarni臋ty!

 

Dwa oblicza Prezesa Kaczy艅skiego!

Wczoraj w programie TVN 24 „Czarno na bia艂ym” obejrza艂am analiz臋 charakteru Prezesa PiS – Jaros艂awa Kaczy艅skiego, kt贸ry w wyborach 2015 zgarn膮艂 wszystko.

Kto nie ogl膮da艂, to podaj臋 link i prosz臋 uwa偶nie pos艂ucha膰, co o Kaczy艅skim m贸wi膮 jego najbli偶si, z kt贸rymi przez ostatnie lata przebywa艂, i kt贸rzy go znaj膮 bli偶ej, ni偶 przeci臋tny telewidz jakim jestem ja.

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-prezes,589997.html

Budzi skrajne emocje – mo偶na go uwielbia膰, mo偶na nienawidzi膰 – ale bez w膮tpienia to jeden z najwa偶niejszych polityk贸w wolnej Polski, pierwszy, kt贸rego partia zdoby艂a wi臋kszo艣膰 pozwalaj膮c膮 samodzielnie rz膮dzi膰. Zdoby艂 w艂adz臋, do kt贸rej d膮偶y艂 przez ca艂e swoje polityczne 偶ycie. Jaros艂aw Kaczy艅ski – dzi艣 w programie jego dwa oblicza – skrajnie r贸偶ne, jak emocje, kt贸re on sam wywo艂uje. Polityk i prezes – wed艂ug rywali – twardy, bezkompromisowy, niekiedy brutalny, mistrz politycznych intryg. Wed艂ug tych nielicznych, kt贸rzy znaj膮 go bli偶ej i prywatnie – Jaros艂aw Kaczy艅ski to cz艂owiek spokojny, troskliwy, raczej uleg艂y. Ci, z kt贸rymi rozmawia艂 Cyprian Jopek zgodnie przyznaj膮 tylko jedno – w 偶yciu Jaros艂awa Kaczy艅skiego przed polityk膮 wa偶niejsza by艂a tylko rodzina – matka i brat – gdy ich straci艂 – pozosta艂a mu ju偶 tylko polityka.聽(http://www.tvn24.pl)

Tak wi臋c obejrza艂am ten dokument i pragn臋 zaznaczy膰, 偶e nie lej臋 w tym wpisie 偶adnej wazeliny, bo nie mam w tym 偶adnego interesu.

Jednak ten dokument odrobin臋 otworzy艂 mi oczy, 偶e ten samotny cz艂owiek w swoim 偶yciu prze偶y艂 niejedn膮 tram臋 i jest taki jaki jest i trzeba si臋gn膮膰 g艂臋biej, aby go zrozumie膰.

W jego 偶yciu musia艂o si臋 wydarzy膰 co艣 takiego, 偶e sta艂 si臋 na zewn膮trz cz艂owiekiem osch艂ym i apodyktycznym, a z dokumentu wynika, 偶e ma mi臋kkie serce bli偶ej „dupy” jak si臋 to potocznie m贸wi. To, co na zewn膮trz, to tylko wystudiowana fasada, a to, co wewn膮trz, to b贸l i rozgoryczenie. Ojciec nie kocha艂 swoich syn贸w, a matka ich chroni艂a i to Prezes zapami臋ta艂 najbardziej.

Podejrzewam, 偶e w domu Kaczy艅skich rozegra艂 si臋 rodzinny dramat. Ojciec nie po艣wi臋ca艂 swoim synom za du偶o uwagi, a matka ich chroni艂a i to w 聽umys艂ach syn贸w pozosta艂o na zawsze. Mo偶e ojciec zdradza艂 matk臋 i ona z tego powodu cierpia艂a, a oni zapami臋tali jej cierpienie i dlatego matka by艂a jedyn膮 ostoj膮 i dawa艂a im stabilizacj臋.

W domach komunistycznych rozgrywa艂y si臋 r贸偶ne dramaty i podejrzewam, 偶e i dom Kaczy艅skich by艂 pe艂en niedom贸wie艅 i animozji, a dzieci to widzia艂y.

Zmierzam do tego, 偶e nie lubi臋 polityki Kaczy艅skiego, ale s膮dz臋, 偶e przez polityk臋 chcia艂 si臋 wyrazi膰 i zakry膰 dzieci臋ce kompleksy. Chcia艂 pokaza膰, 偶e nie jest nikim, jak wmawia艂 mu ojciec, a wi臋c za wszelk膮 cen臋 chcia艂 sobie udowodni膰, 偶e naprawi z bratem Polsk臋.

Zawsze staram si臋 by膰 uczciwa w ocenie cz艂owieka i niezale偶nie, czy to jest zwyk艂y 艣miertelnik, czy te偶 wielki polityk, bo wielkim politykiem okaza艂 si臋 Jaros艂aw Niez艂omny, kt贸ry przegra艂 wiele wybor贸w, ale dopi膮艂 w ko艅cu swojego.

W tym programie by艂o powiedziane, 偶e Jaros艂aw bardzo kocha艂 matk臋, potem brata, a w ko艅cu swoje koty, a na ostatnim miejscu 聽znalaz艂a si臋 polityka i nie mnie ocenia膰 kolejno艣膰.

Znienawidzi艂am go, kiedy wrzeszcza艂 w mediach, 偶e to PO i Tusk zabili mu brata i wrzeszcza艂 w rozpaczy, bo mu katastrofa zabra艂a brata bli藕niaka. Wrzeszcza艂, ale pod spodem czu艂, 偶e nagle zosta艂 sam, bo brat zgin膮艂, a za chwil臋 umar艂a mu ukochana matka, a wi臋c zosta艂 ca艂kowicie sam i tylko kot mu si臋 osta艂.

To musia艂o by膰 wielkie cierpienie i tylko B贸g wie, jak Prezes to prze偶y艂, ale najbardziej wzruszy艂y mnie s艂owa w dokumencie, 偶e swoj膮 matk臋 nazywa艂 mamu艣k膮 i mate艅k膮, a g艂os mu mi臋k艂, to wywo艂a艂o u mnie potok 艂ez.

Obudzi艂am si臋 w innej Polsce, ale nie lepszej!

Obudzi艂am si臋 w innej Polsce. Obudzi艂am si臋 i dotar艂a do mnie wiadomo艣膰, 偶e PiS wygra艂 wybory. Obudzi艂am si臋 i wielce zasmuci艂am nieodpowiedzialno艣ci膮 Rodak贸w, kt贸rzy wybrali co艣, co ju偶 w Polsce by艂o, a by艂o mroczno i straszno!

Nie mog臋 si臋 nadziwi膰, 偶e oto Polacy zag艂osowali na przewidywalny scenariusz pods艂uch贸w, inwigilacji, masowych zwolnie艅 z pracy, bo przecie偶 b臋d膮 chcieli mie膰 wsz臋dzie swoje macki i w艂adz臋.

Ci starsi, kt贸rzy zawierzyli po raz drugi Prezesowi, bo to on b臋dzie poci膮ga艂 za sznurki – zag艂osowali 聽bardzo nieodpowiedzialnie. Nie przewidzieli tego, 偶e oto ich dzieci, 偶ony, m臋偶owie i dalsza rodzina b臋d膮 masowo tracili prac臋.

Ju偶 dosz艂y mnie s艂uchy, 偶e w ma艂ym miasteczku pracownicy s膮du dr偶膮 o swoj膮 dalsz膮 przysz艂o艣膰. Ju偶 boj膮 si臋 prokuratorzy i urz臋dnicy w administracji publicznej, bo przecie偶 wzorem lat 2005-2007 b臋d膮 wymienia膰 nawet sprz膮taczki, gdy偶 wsz臋dzie b臋d膮 chcieli mie膰 kontrol臋 i nad wszystkim.

Nie dziwi臋 si臋 niedo艣wiadczonej m艂odzie偶y, kt贸ra zawierzy艂a Beacie Szyd艂o. Nie zrozumieli, 偶e Beata Szyd艂o ca艂y czas ma twarz Prezesa i nigdy nie zdo艂a pokaza膰 swojej. M艂odzie偶, kt贸ra przecie偶 nie pami臋ta tego szale艅czego sprawowania w艂adzy przez op臋tanego nienawi艣ci膮 cz艂owieka z 呕oliborza.

O Narodzie, m贸j Narodzie – co 偶e艣 Ty zrobi艂 wczoraj i gwarantuj臋, 偶e zap艂aczesz bardzo szybko za normalno艣ci膮 i wolno艣ci膮, kt贸r膮 odda艂e艣 w r臋ce Prezesa, o kt贸rym nawet jego w艂asny Ojciec nie mia艂 dobrego zdania.

Nic to. Nich porz膮dz膮 sobie. Niech rozpiernicz膮 to wszystko, co ci臋偶ko by艂o budowane przez te 8 lat normalnych rz膮d贸w. Niech w ko艅cu spe艂ni膮 swoje obiecanki wypowiedziane z krystalicznych usteczek Beaty Szyd艂o, a s膮 to obiecanki z kosmosu, kt贸rych spe艂nienie jest wr臋cz niemo偶liwe:

Czuj臋 si臋 jak zbity i niczyj pies, bo ani Prezydent nie jest z mojej bajki, ani nie mam ju偶 swojego rz膮du. Czuj臋 si臋 fatalnie i dr偶臋 o prac臋 moich bliskich, a teraz zapoznajcie si臋 obiecankami, bo po ich spe艂nianiu staniemy si臋 Pa艅stwem bankrut贸w!

M贸dlmy si臋, bo oto przysz艂a w艂adza, 偶e bez modlitwy b臋dzie ani rusz!

PiS – da ka偶demu dziecku da po 500z艂 /mc
– nie dopu艣ci do zamkni臋cia ani jednej kopalni i nie zwolni 偶adnego g贸rnika
– reaktywuje Stocznie w Szczecinie
– anuluje wiek emerytalny 67 i przywr贸ci 65
– zlikwiduje VAT8% na ubranka dla dzieci
– obni偶y VAT do 22%
– da prace m艂odym i mieszkania socjalne na start
– pensje piel臋gniarkom i ca艂ej slu偶bie zdrowia PODWOI
– przewalutuje frankowicz贸w
– zwi臋kszy 3 krotnie kwot臋 woln膮 od podatku
– podniesie renty i zwi臋kszy emerytury
– podniesie najni偶sza krajowa do poziomu UE
– podwoi nak艂ady na polska nauk臋
– zrepolonizuje banki
– opodatkuje hypemarkety i banki
– lekarz i dentysta b臋dzie w ka偶dej szkole
– przedszkola b臋da za friko
– obni偶y CIT z 19 do 15% dla przedsi臋biorstw zatrudniaj膮cych min. 3 osoby
– wycofa PL z pakietu klimatycznego
– stworzy system obrony terytorialnej kraju
– zlikwiduje NFZ pieni膮dze przeka偶e wojewodom
– zapewni wzrost liczby lekarzy i piel臋gniarek
– ochroni lasy pa艅stwowe zapisem w Konstytucji
– b臋dzie broni膰 z艂ot贸wki przed Euro
– b臋dzie broni膰 polskiej ziemi przed wykupem
– b臋dzie aktywnie dzia艂a膰 na rzecz odbudowy nowoczesnego polskiego przemys艂u
– wyr贸wna dop艂aty bezpo艣rednie dla rolnik贸w
da im tez rekompensaty zwi膮zane z embargiem rosyjskim
– dokona zmian dotycz膮cych ustaw 艣mieciowych.
– da prawo rodzicom do decydowania o edukacji swoich dzieci
– zlikwiduje gimnazja, przywr贸ci 8- klasowa szkole podstawowa i 4-letnie licea
– bankowy tytu艂 egzekucyjny zlikwiduje
– zwi臋kszy i wesprze eksport- program uruchomienia biliona 400 mld zl. na inwestycje, 艂膮cznie z funduszami 聽 聽 聽europejskimi
– rozwinie budownictwa mieszkaniowe
– odbuduje polski przemys艂
– powo艂a Narodowa Rade Rozwoju
– powo艂a Rade Przedsi臋biorczo艣ci
– usprawni i uskuteczni dyplomacje
– stworzy bezpiecze艅stwo energetyczne

Wklejam jeszcze klip ku pami臋ci jak to drzewiej z Prezesem bywa艂o, a nie mam 偶adnego powodu my艣le膰, 偶e Prezes si臋 zmieni艂.

Smole艅sk, du偶o Smole艅ska b臋dzie w Polsce, a wi臋c pomniki, skwerki, nazwy ulic Lecha Kaczy艅skiego b臋d膮 wszechobecne.

Takiej chcesz Rodaku Polski, to j膮 b臋dziesz mia艂!

https://www.youtube.com/watch?v=uKeeH7LTJc8

Prezesowi z nosa si臋 kurzy!

Dzie艅 dobry. 馃檪

Mo偶e pami臋tacie z lat dzieci艅stwa tak膮 bajk臋 o Smoku Danku, a dzieci m贸wi艂y, 偶e jest to SmokfilomiDanek, czy jako艣 tak, a smok 艣piewa艂 w te s艂owa:

Ja jestem Danek, uuuu…
Najwi臋kszy samochwa艂a
I najmilszy smok!

https://youtu.be/Fwm4GmKPktE

Wpad艂am do sieci w poszukiwaniu 艣lad贸w tej bajki, ale na YT jest tylko kawa艂ek i wielka szkoda, bo bajka by艂a zabawna, a zauwa偶y艂am, 偶e 聽Smok tak samo uk艂ada艂 swoje 艂apy, jak uk艂ada r膮czki Prezes Kaczy艅ski. 馃榾

Tak mi si臋 skojarzy艂o, 偶e oto po d艂ugich miesi膮cach zamkni臋cia si臋 na 呕oliborzu, oto Prezes wyskoczy艂 na scen臋 jak ten Smok Danek i kurzy mu si臋 z nosa jak z lokomotywy. 馃榾

My艣l臋 sobie, 偶e id膮 ci臋偶kie czasy dla Polski, bo ni chybi艂 PiS te wybory wygra, cho膰by nie wiem, co by jeszcze wymy艣li艂a Ewa Kopacz.

Prezes si臋 jak ten Danek ujawni艂 i kompletnie przykry艂 kampani臋 swojej ulubienicy – Beaty Szyd艂o. Prezes wartki i gotowy do rz膮dzenia krajem jest wsz臋dzie i a偶 strach otwiera膰 lod贸wk臋, bo staruszek odpocz膮艂 przez tyle miesi臋cy i nabra艂 wiatr w 偶agle.

Wiecie co? Przyznam si臋 szczerze, 偶e boj臋 si臋 Smoka Danka, bo pami臋tam jego rz膮dy, kiedy to kolbami 艂omotali do drzwi o sz贸stej nad ranem.

Prezes zapowiada zmiany tak daleko id膮ce, 偶e b臋dzie wszystko wymienia艂 po swojemu, 偶e dr偶yjcie sprz膮taczki w urz臋dach.

Prezes ma szczeg贸艂owy plan ju偶 u艂o偶ony jak ma wygl膮da膰 m贸j kraj za jego rz膮d贸w i dlatego si臋 boj臋, bo mi zburzy moj膮 – by艂o, nie by艂o jako tak膮 stabilizacj臋.

Monika Olejnik dzi艣 tak napisa艂a o tym, co zamierza Smok Danek:

„Wybory w czasach zarazy
Jaros艂aw Kaczy艅ski przebi艂 szklany sufit.
Sonda偶owe wyniki Prawa i Sprawiedliwo艣ci s膮 nie do pobicia od lat. Prezes Kaczy艅ski jak mo偶e wspiera Beat臋 Szyd艂o i je藕dzi po Polsce. Czy przebije szklany ekran? Bo to jest w艂a艣nie marzenie polityk贸w PiS – chc膮 zmieni膰 media. Jak to m贸wi kandydat do Sejmu Krzysztof Czaba艅ski: „Po wyborach kierownictwo medi贸w publicznych b臋dzie stworzone przez polityk贸w i z politykami. Nie ma innej drogi, kto艣 musi te media naprawi膰” („Rzeczpospolita”, 5 wrze艣nia).
Politycy PiS wiedz膮, jak doprowadzi膰 do uschni臋cia medi贸w im nieodpowiadaj膮cych. Odci膮膰 je od reklam, a reklamy przekazywa膰 telewizji Republika, Radiu Maryja – cho膰 radio spo艂eczne, to mo偶e si臋 jako艣 uda, „Naszemu Dziennikowi”, „Gazecie Polskiej” i innym tygodnikom niepokornym. Prawicowi naprawiacze medi贸w chc膮 zrobi膰 porz膮dki w mediach nie tylko publicznych, ale te偶 prywatnych, nie swoich stacjach. Napisali list w formie donosu do w艂a艣ciciela jednej z nich.
Rewolucja b臋dzie dotyczy艂a nie tylko telewizji, radia, ale tak偶e kultury.
Tygodnik 鈥濸olityka鈥 cytuje Zbigniewa Ziobr臋, kt贸ry na jednym ze spotka艅 powiedzia艂: 鈥濸a艅stwo musi wydawa膰 pieni膮dze na pi臋kne, bohaterskie postawy w czasie II wojny 艣wiatowej, nie na 禄 Id臋 芦czy 禄 Pok艂osie 芦鈥.
Pami臋tam, 偶e „Pok艂osie” bardzo si臋 nie podoba艂o prezesowi Kaczy艅skiemu, nie m贸wi膮c o „Idzie”, kt贸ra, jak wiemy, dosta艂a Oscara.
„Polityka” pisze, jak to europose艂 Tomasz Por臋ba w Mielcu powiedzia艂, 偶e PiS „nie dopu艣ci do kr臋cenia ha艅bi膮cych film贸w o Polsce, kt贸re dyskredytuj膮 i obarczaj膮 za winy, kt贸rych nigdy nie pope艂nili艣my”. Niestety nie wiem, jak b臋dzie z ksi膮偶kami – czy b臋d膮 wydawane tylko s艂uszne ksi膮偶ki, a te, kt贸re ju偶 s膮, zostan膮 zmielone?
PiS naprawi s膮downictwo – by膰 mo偶e wyroki, z kt贸rymi si臋 nie zgadza opinia publiczna b膮d藕 polityczna, b臋d膮 zmieniane.
Zapewne czeka nas rewolucja w sprawie in vitro i aborcji, bo przecie偶 prezes Jaros艂aw Kaczy艅ski w 2014 r. obieca艂 Bractwu Ma艂ych St贸pek zaostrzenie ustawy.
Nie b臋dzie gimnazjum, tylko powr贸cimy do szko艂y podstawowej i liceum. By膰 mo偶e doczekamy si臋 tego, 偶e religia b臋dzie przedmiotem maturalnym.
PiS nie pozwoli na rozprzestrzenianie si臋 zarazy, kt贸r膮 mog膮 nam przynie艣膰 uchod藕cy.
O sprawach gospodarczych ju偶 nie b臋d臋 pisa膰, bo b臋dziemy 偶y膰 w kraju mlekiem i miodem p艂yn膮cym.
PiS zamierza zacz膮膰 od pocz膮tku badanie katastrofy smole艅skiej, bo raport komisji Jerzego Millera do spraw jej wyja艣nienia nale偶y spali膰.
Polska musi by膰 odzyskana, bo to b臋dzie najwi臋ksza rewolucja od 1989 r. Trzeba wr贸ci膰 do korzeni.
Ale na szcz臋艣cie mamy wyb贸r mi臋dzy o艣mioma partiami.”

A wiecie co jest najgorsze? Najgorszy jest fakt, 偶e wszelkie mendy i gnidy ju偶 wyczu艂y kas臋. Do tych mend zaliczam aktora Zelnika, kt贸ry denuncjuje swoich koleg贸w z bran偶y, 偶e obstaj膮 za Platform膮 Obywatelsk膮 i tym sposobem otworzy艂 czarn膮 list臋, a wi臋c 偶egnaj klaso, 聽偶egnaj stabilizacjo, a wi臋c i 偶egnaj spokoju!

I po co drze膰 szaty w tylko jednym, danym nam 偶yciu?

Dzisiejszy dzie艅, 13 grudnia sprawi艂, 偶e jestem w kiepskim humorze i po godzinie 13 sta艂am si臋 bardziej wra偶liwa ni偶 jestem w rzeczywisto艣ci. Cz臋sto jest tak, 偶e chowam w sobie g艂臋boko emocje i nie pokazuj臋 ich nikomu, bo po co mam swoimi emocjami zatruwa膰 innym 偶ycie, ale dzi艣 kiedy Nar贸d wyszed艂 na ulice Warszawy pod przewodnictwem Prezesa i innych z tej szajki zrobi艂o mi si臋 bardzo smutno.
Pami臋tam og艂oszenie Stanu Wojennego, bo mi zabrali m臋偶a na „wojn臋” i zosta艂am z dwojgiem malutkich dzieci i nie chc臋 wraca膰 do tego dnia, kiedy nie mog艂am pohamowa膰 艂ez rozpaczy, a jednocze艣nie uspokaja膰 dzieci, kt贸re widzia艂y m贸j smutek i na tym zako艅cz臋 swoje wspomnienia.
Wyszli ludzie na ulice Warszawy i domagali si臋 nie wiadomo czego, bo nie potrafili dok艂adnie sprecyzowa膰 po co w艂a艣ciwie wyszli, a co艣 dukali pod nosem, 偶e w obronie demokracji i krzyczeli, 偶e precz z komun膮, a ja tak na nich przez ekran telewizora spojrza艂am i stwierdzi艂am, 偶e mimo 25 lat wolno艣ci, ci ludzie wci膮偶 s膮 tacy smutni, jak to w komunie 艣piewa艂 Smole艅. Szli smutni ludzie, kt贸rzy zabawili si臋 w martyrologi臋 聽i zanegowali wszystko, dos艂ownie wszystko, co kraj nasz osi膮gn膮艂 przez te 25 lat. Nie ma dr贸g i most贸w. Nie ma ciep艂ej wody w kranach i nie ma ogrzewanych mieszka艅. Nie maj膮 co na siebie w艂o偶y膰 i nie maj膮 co w艂o偶y膰 do gara, ale za to maj膮 si艂臋 wyj艣膰 na ulic臋 i wieszczy膰 bana艂y, bo tak im podpowiada wielki w贸dz, kt贸ry dzi艣 zrobi艂 sobie kampani臋 wyborcz膮!
Nie twierdz臋, 偶e w moim kraju wszystko jest dobrze. Nie twierdz臋, 偶e ju偶 nic nie ma do poprawki i nie twierdz臋, 偶e rz膮dz膮cy s膮 super i hiper, bo bym sk艂ama艂a i wpad艂a w samo zachwyt albo bym straci艂a trze藕we patrzenie na rzeczywisto艣膰, a nie chc臋 si臋 ok艂amywa膰 i wiecie co?
Znalaz艂am taki szeroki artyku艂, kt贸ry tu wklejam, bo mi 艣wietnie pasuje do dzisiejszego dnia, kiedy niekt贸rzy z komuna艂ami wrzeszcz膮 i s膮 wiecznie niezadowoleni. Przychodzi taki czas, 偶e to wszystko jest diab艂a warte, bo przychodzi choroba, kt贸ra odbiera albo rozum, albo pozbawia si艂y wszystkie cz艂onki ludzkie i trzeba si臋 zmaga膰 z chorob膮 i niedo艂臋stwem. Trzeba wybra膰 i zadecydowa膰 i niech w贸wczas szlag trafi to wszystko.
Kto zechce, ten przeczyta poni偶szy artyku艂, a kto nie zachce, to niech chocia偶 przeczyta wst臋p, aby zatrzyma膰 si臋 na chwilk臋 i zastanowi膰, 偶e nie ma nic wa偶niejszego jak 偶ycie, samo w sobie.
Do Szwajcarii przyje偶d偶aj膮 umiera膰 ludzie z ca艂ego 艣wiata. Tu wolno pom贸c w samob贸jstwie.

Rozmowa z dr Erik膮 Preisig, lekark膮, kt贸ra pomaga umrze膰Czy to pok贸j, w kt贸rym si臋 umiera?– Tak. Jak pani widzi, pacjent mo偶e wybra膰, czy chce to zrobi膰 na 艂贸偶ku, czy w fotelu. Jest te偶 du偶a kanapa, bo wi臋kszo艣膰 os贸b przyje偶d偶a do nas z rodzin膮. To s膮 cz臋sto trzy pokolenia: dziadkowie, rodzice i dzieci. Dzi艣 rano umar艂 tu starszy pan z Francji, by艂a przy nim c贸rka z zi臋ciem i dw贸ch doros艂ych wnuk贸w. Przy czym jeden z nich od razu zaznaczy艂, 偶e nie chce by膰 obecny przy tym ostatnim momencie, i wyszed艂 na zewn膮trz. Rozumiem to i szanuj臋, bo ludzie czasem boj膮 si臋 patrze膰 na 艣mier膰. Boj膮 si臋, 偶e zobacz膮 drgawki, rz臋偶enie, 偶e ta osoba b臋dzie cierpie膰 i to b臋dzie dla nich trudne do zniesienia.Tak nie jest?– Wspomagane samob贸jstwo to jest spokojna, 艂agodna 艣mier膰. Pacjent dostaje du偶膮 dawk臋 silnego 艣rodka znieczulaj膮cego i po prostu zasypia.I pani mu to podaje?

– Nie. Musimy odr贸偶ni膰 dwie rzeczy: eutanazj臋 i wspomagane samob贸jstwo. Eutanazja jest wtedy, kiedy lekarz sam daje pacjentowi zastrzyk u艣miercaj膮cy. W Szwajcarii to nielegalne. Dopuszczalna jest za to pomoc w samob贸jstwie. Nasze prawo m贸wi, 偶e je艣li kto艣 chce umrze膰, mo偶na mu pom贸c, pod warunkiem 偶e nie stoj膮 za tym 偶adne osobiste korzy艣ci.

Dla pani to jest r贸偶nica?

– Gdybym sama mia艂a zrobi膰 ten zastrzyk, tobym czu艂a, 偶e ja go zabijam. A to musi by膰 decyzja i dzia艂anie pacjenta. Ja jestem po to, 偶eby on to zrobi艂 bezpiecznie.

I co pani robi?

– Robi臋 wk艂ucie do 偶y艂y i przygotowuj臋 kropl贸wk臋 z sol膮 fizjologiczn膮 – na pr贸b臋. Pacjent najpierw sprawdza, czy potrafi j膮 sam uruchomi膰. Je艣li tak, umieszczam w niej w艂a艣ciwy 艣rodek. Od tej pory nikt inny poza nim nie mo偶e jej dotkn膮膰. Kiedy jest gotowy, sam uruchamia kropl贸wk臋 specjalnym przyciskiem. I to jest bardzo wa偶ne, 偶eby on to zrobi艂 sam. Je艣li jest sparali偶owany i nie mo偶e rusza膰 r臋k膮, dajemy mu specjalny przyrz膮d. Prosz臋 zobaczy膰: to jest taka lekka d藕wigienka, kt贸ra przypomina dzia艂aniem migawk臋 w aparacie fotograficznym. Wykona艂 to dla nas na zam贸wienie cz艂owiek, kt贸ry zajmuje si臋 w艂a艣nie produkcj膮 aparat贸w. Wystarczy lekko dotkn膮膰 – brod膮, j臋zykiem – i uruchomi si臋 mechanizm, kt贸ry odblokuje lek.

I to ju偶?

– Pacjent wie, 偶e od tego momentu b臋dzie 偶y艂 jeszcze oko艂o czterech minut. Mo偶e po偶egna膰 si臋 z rodzin膮, przytuli膰. Po mniej wi臋cej minucie przychodzi sen, potem ustaje akcja serca.

Co dalej?

– Przychodzi policja i lekarz patolog, kt贸rzy sprawdzaj膮, czy to by艂a 艣mier膰 dobrowolna. Czy nie ma 艣lad贸w uduszenia, no偶a w plecach, czy wszystko odby艂o si臋 zgodnie z prawem. Na wszelki wypadek ka偶d膮 wspomagan膮 艣mier膰 filmujemy.

Pani tego nie prze偶ywa?

– Bardzo. Dlatego wolno nam asystowa膰 tylko przy jednej 艣mierci w tygodniu, nie wi臋cej.

Kim by艂 pani pierwszy pacjent?

– To by艂 m贸j ojciec. Dziewi臋膰 lat temu znalaz艂am go nieprzytomnego w jego pokoju. Mieszka艂 wtedy w domu ze mn膮 i moj膮 rodzin膮. Wok贸艂 艂贸偶ka wala艂y si臋 puste opakowania po lekach i dwie opr贸偶nione butelki wina. Wzi膮艂 chyba wszystko, co mo偶na by艂o znale藕膰 w apteczce, i solidnie zapi艂 alkoholem. Mia艂 82 lata, by艂 ju偶 po dw贸ch wylewach. Nie m贸g艂 pisa膰 ani m贸wi膰, porozumiewa艂 si臋 w艂a艣ciwie tylko ruchami g艂owy, a i to nie zawsze si臋 udawa艂o. Zadawa艂am mu na przyk艂ad pytanie, a on kiwa艂, 偶e „tak”. A za chwil臋 wali艂 si臋 r臋k膮 w czo艂o i rycza艂 rozw艣cieczony. Rozumia艂am wtedy, 偶e to mia艂o by膰 „nie”, tylko g艂owa odmawia艂a pos艂usze艅stwa. To by艂 szalenie inteligentny cz艂owiek, fotograf, silna osobowo艣膰. W domu by艂o nas siedmioro, moja mama zmar艂a przy porodzie najm艂odszego brata, wi臋c praktycznie wychowa艂 nas sam. Dla cz艂owieka o takim charakterze ten stan bezradno艣ci musia艂 by膰 nie do zniesienia.

<podzial_strony>

Wezwa艂a pani karetk臋?– Postanowi艂am go nie ratowa膰. I to by艂o trudne, bo by艂am ju偶 wtedy lekark膮, od 20 lat prowadzi艂am praktyk臋 rodzinn膮. Mia艂am te偶 tr贸jk臋 dzieci, kt贸rym jako艣 musia艂am to wyt艂umaczy膰. Ojciec obudzi艂 si臋 po trzech dniach. Widzia艂am, 偶e jest zrozpaczony tym, 偶e ca艂y czas 偶yje. Jaki艣 czas p贸藕niej postawi艂 sobie ko艂o 艂贸偶ka poczt贸wk臋, na kt贸rej by艂 poci膮g. Jak do niego przychodzi艂am, pokazywa艂 palcem na ten poci膮g. Zapyta艂am go nawet, w jakim艣 przyp艂ywie naiwno艣ci, czy chce si臋 wybra膰 na wycieczk臋. A on wtedy z艂apa艂 si臋 za gard艂o i wykona艂 taki ruch, jakby chcia艂 si臋 udusi膰. „Dobrze – powiedzia艂am. – Zawrzemy uk艂ad. Obiecaj, 偶e nie b臋dziesz pr贸bowa艂 si臋 zabi膰, skacz膮c pod poci膮g, a ja postaram si臋 zorganizowa膰 ci wspomagane samob贸jstwo”.Wiedzia艂a pani, jak si臋 do tego zabra膰?– Mamy w Szwajcarii fundacj臋 Exit, kt贸ra pomaga osobom w takiej sytuacji. Posz艂am do nich, ale okaza艂o si臋, 偶e aby zakwalifikowa膰 si臋 do wspomaganego samob贸jstwa, trzeba by膰 ich cz艂onkiem przez przynajmniej p贸艂 roku. M贸j ojciec by tyle nie wytrzyma艂. I wtedy znalaz艂am Dignitas.Organizacj臋, do kt贸rej przyje偶d偶aj膮 umiera膰 ludzie z ca艂ego 艣wiata.– Dignitas w przeciwie艅stwie do Exit przyjmuje nie tylko Szwajcar贸w. Nie mieli te偶 takich obostrze艅 dotycz膮cych cz艂onkostwa. Jak si臋 dowiedzieli, 偶e jestem lekark膮, zaproponowali, 偶e mog臋 zrobi膰 to sama. Mnie ta my艣l przera偶a艂a, bo ja to wtedy postrzega艂am jako ci臋偶ki grzech.

Pani jest wierz膮ca?

– Pochodz臋 z bardzo religijnej rodziny. Rodzice nale偶eli do Armii Zbawienia i jako dzieci chodzili艣my tam przynajmniej dwa razy w tygodniu. Ojciec cytowa艂 Bibli臋 z pami臋ci, przyja藕ni艂 si臋 z teologami, duchownymi, prowadzi艂 z nimi nieko艅cz膮ce si臋 dyskusje na temat wiary. Bardzo 偶a艂uj臋, 偶e nie mog艂am go wtedy zapyta膰, jak zamierza to w sobie pogodzi膰 – samob贸jstwo i religi臋. Co by na to powiedzia艂 jego B贸g?

Pani zadaje sobie to pytanie?

– Ca艂y czas. Po 艣mierci ojca strasznie si臋 ba艂am, 偶e B贸g mnie jako艣 za to ukarze, na przyk艂ad 偶e umrze jedno z moich dzieci. W takim strachu prze偶y艂am dwa lata. Nic si臋 nie sta艂o. Mia艂am za to kilku umieraj膮cych pacjent贸w pod opiek膮. Lekarze rodzinni cz臋sto wol膮 takiego pacjenta odes艂a膰 do szpitala czy hospicjum, bo jemu trzeba po艣wi臋ci膰 du偶o czasu, czasami chodzi si臋 do niego nawet trzy razy dziennie. Mnie zawsze zale偶a艂o, 偶eby moi pacjenci – je艣li to mo偶liwe – umierali w domu, 偶ebym mog艂a si臋 nimi opiekowa膰 do ko艅ca. Widzia艂am, 偶e mniej wi臋cej po艂owa z nich odchodzi w strasznym cierpieniu. Zacz臋艂am si臋 wtedy zastanawia膰: co my w艂a艣ciwie im robimy?

Medycyna nie radzi sobie z cierpieniem umieraj膮cych?

– Nie w ka偶dym przypadku. Mia艂am pacjenta z zaawansowanym rakiem p艂uc. Ko艅cowe stadium tej choroby wygl膮da tak, 偶e cz艂owiek ma p艂uca pe艂ne wydzieliny, kt贸r膮 si臋 stopniowo dusi. To jest 艣mier膰 w strasznych m臋czarniach. 20 grudnia, tu偶 przed 艣wi臋tami, zacz臋艂o by膰 z nim bardzo 藕le. Nie m贸g艂 oddycha膰, wi臋c zacz臋li艣my odsysa膰 wydzielin臋, ale to tylko powodowa艂o, 偶e p艂uca produkowa艂y jej wi臋cej. Ca艂y dom – bo on by艂 pod opiek膮 paliatywn膮 w domu – wype艂niony by艂 zapachem gnij膮cych p艂uc i tym charczeniem dusz膮cego si臋 cz艂owieka. Jego 偶ona b艂aga艂a mnie, 偶ebym mu pomog艂a umrze膰, a ja nic nie mog艂am zrobi膰. M臋czy艂 si臋 jeszcze kilka dni.

Ale jest przecie偶 morfina. Nie mo偶na takiego cz艂owieka „wygasi膰” lekami?

– To si臋 nazywa sedacja paliatywna. Podajemy kombinacj臋 morfiny i innych 艣rodk贸w w takiej dawce, 偶eby pacjenta nie u艣mierci膰, tylko wprowadzi膰 w 艣pi膮czk臋. Ten pacjent z rakiem p艂uc te偶 to otrzyma艂. Ale czy kto艣 jest w stanie z ca艂膮 pewno艣ci膮 stwierdzi膰, 偶e cz艂owiek w 艣pi膮czce nic nie czuje? Mia艂am kiedy艣 pacjentk臋 w terminalnej fazie raka. By艂a potwornie spuchni臋ta, musia艂a bardzo cierpie膰, ale jako艣 nie mog艂a umrze膰, mimo 偶e podali艣my jej sedacj臋 paliatywn膮. Jej m膮偶 zdradzi艂 mi, 偶e podejrzewa, dlaczego ona nie mo偶e odej艣膰: „Mamy pi膮tk臋 dzieci, ale jedna c贸rka nie jest moja. 呕ona odesz艂a do innego, by艂a z nim raptem dwa tygodnie, ale wr贸ci艂a ju偶 w ci膮偶y. My艣l臋, 偶e ona si臋 boi, co si臋 stanie z t膮 dziewczynk膮 po jej 艣mierci”. I ja zaproponowa艂am, 偶eby usiad艂 przy niej i zapewni艂 j膮, 偶e si臋 b臋dzie dalej opiekowa艂 t膮 c贸rk膮. Trzy godziny p贸藕niej jego 偶ona zmar艂a.

To m贸g艂 by膰 przypadek.

– Mia艂am wi臋cej takich przypadk贸w w swojej praktyce. Jak umiera艂a moja matka, ojciec poszed艂 j膮 odwiedzi膰 w szpitalu. Kiedy stan膮艂 ko艂o jej 艂贸偶ka, wyci膮gn臋艂a r臋k臋, przesun臋艂a po guzikach na jego koszuli i zapi臋艂a mu ten przy ko艂nierzyku. A lekarz zapewnia艂 nas, 偶e jest w takim stanie, 偶e nic do niej nie dociera.

Ludzie zawsze znajdowali spos贸b, 偶eby odebra膰 sobie 偶ycie bez asysty lekarza i piel臋gniarki. Dlaczego mamy im pomaga膰?

– 呕eby to by艂o bezpieczne dla nich i dla ich bliskich. Mniej wi臋cej rok po tym, gdy umar艂 m贸j ojciec, zadzwoni艂a do mnie 偶ona jednego z moich pacjent贸w. To by艂 m臋偶czyzna z zaawansowanym nowotworem, mia艂 86 lat. I ona m贸wi mi, 偶e znalaz艂a u niego pistolet i 偶e on na pewno zamierza si臋 zabi膰. Przekaza艂am mu przez telefon, 偶eby nic nie robi艂 do mojego przyjazdu, i wsiad艂am do samochodu. Usiedli艣my przy stole i zapyta艂am, jak w艂a艣ciwie zamierza to zrobi膰. Strzeli膰 sobie w skro艅? „By艂em w wojsku, wi臋c wiem, jak si臋 zabi膰 na 100 proc. Luf臋 wk艂ada si臋 do ust”. Wyt艂umaczy艂am mu, jak to b臋dzie wygl膮da膰: jego 偶ona, kt贸ra siedzi obok, b臋dzie w kuchni gotowa膰 obiad, us艂yszy huk, p贸jdzie do ich wsp贸lnej sypialni i znajdzie go w ka艂u偶y krwi z rozp艂atanym m贸zgiem. Owszem, b臋dzie martwy, ale czy na pewno chce jej to zrobi膰? On si臋 wtedy rozp艂aka艂. To by艂o co艣, o czym w og贸le nie pomy艣la艂.

I pani wtedy m贸wi o wspomaganym samob贸jstwie?

– Pokazuj臋 im, 偶e jest taka opcja.

<podzial_strony>

My艣la艂am, 偶e takiego cz艂owieka trzeba raczej przekona膰 do 偶ycia.– Jak kto艣 si臋 dowiaduje, 偶e jest inne wyj艣cie, to cz臋sto w艂a艣nie otwiera si臋 na rozmow臋 o 偶yciu. I ja zawsze pr贸buj臋 go przekona膰, 偶eby jeszcze 偶y艂. Ale ostatecznie to pacjent wie, jak bardzo cierpi i ile cierpienia mo偶e jeszcze znie艣膰. Kim ja jestem, 偶eby decydowa膰 za niego?Ten m臋偶czyzna jak wybra艂?– To by艂a druga osoba po moim ojcu, kt贸rej pomog艂am w ten spos贸b odej艣膰. By艂a przy nim 偶ona i cztery c贸rki, to si臋 dzia艂o w ich domu. Tu偶 przed 艣mierci膮 on j膮 mocno przytuli艂 i powiedzia艂: „Odchodz臋 po prostu troch臋 wcze艣niej ni偶 ty, ale wkr贸tce si臋 spotkamy”. Wcze艣niej pyta艂a pani, jak ja to pogodzi艂am z Bogiem. Ot贸偶 jak si臋 widzi tak膮 spokojn膮, dobr膮 艣mier膰, to cz艂owiek my艣li: czy to jest na pewno niezgodne z religi膮, 偶e pozwalamy odchodzi膰 ludziom w taki spos贸b? A mo偶e to jest w艂a艣nie akt mi艂osierdzia? Po tym do艣wiadczeniu zgodzi艂am si臋 przyj膮膰 propozycj臋 Dignitas i zacz臋艂am asystowa膰 przy samob贸jstwach. A pi臋膰 lat temu za艂o偶y艂am w艂asn膮 organizacj臋 w Bazylei – Lifecircle.Kto prosi o pomoc?– Ludzie ci臋偶ko chorzy albo umieraj膮cy, kt贸rym medycyna nie mo偶e pom贸c. W r贸偶nym wieku. Najm艂odszy pacjent mia艂 27 lat. To by艂 ch艂opak z uszkodzonym rdzeniem kr臋gos艂upa. W swoje 20. urodziny urz膮dzi艂 imprez臋 i skoczy艂 do basenu dla dzieci. Mimo parali偶u nie藕le sobie radzi艂, m贸g艂 troch臋 porusza膰 g艂ow膮, wi臋c pracowa艂 przy komputerze, u偶ywaj膮c joysticka. Po sze艣ciu latach zacz膮艂 odczuwa膰 b贸le neuropatyczne. Zna pani to uczucie, kiedy cz艂owiek sobie zim膮 odmrozi r臋ce i jak wchodzi do ciep艂ego pomieszczenia, czuje mrowienie w palcach? To jest to samo, tylko tysi膮c razy mocniejsze. Taki b贸l bierze si臋 st膮d, 偶e m贸zg naraz orientuje si臋, 偶e skoro nie docieraj膮 do niego 偶adne sygna艂y z cia艂a, to znaczy, 偶e z tym cia艂em jest co艣 nie tak. Zaczyna si臋 b贸l, na kt贸ry w艂a艣ciwie nie ma lekarstwa. Morfina nie dzia艂a, opiaty nie dzia艂aj膮, pozostaj膮 jedynie neuroleptyki, kt贸re w du偶ych dawkach robi膮 z pacjenta warzywo. I on stwierdzi艂, 偶e nie chce tak 偶y膰.

Taki cz艂owiek pisze do pani, 偶e chce umrze膰. Sk膮d wiadomo, 偶e jest naprawd臋 chory?

– Prosz臋 go o przes艂anie dokumentacji medycznej, wynik贸w wszystkich bada艅. Umawiam si臋 na rozmow臋 przez telefon albo Skype’a. Mog臋 wtedy zobaczy膰, w jakim jest stanie, jak m贸wi, jak si臋 porusza. Potem to wszystko przekazuj臋 dw贸m niezale偶nym lekarzom tu, w Szwajcarii, oraz radzie fundacji. Oni wszyscy sprawdzaj膮, czy pacjent spe艂nia kryteria.

Jakie?

– Pierwsze – to musi by膰 nieuleczalna choroba. Drugie – osoba musi by膰 w pe艂ni w艂adz umys艂owych. Trzecie – trzeba wykluczy膰 chorob臋 psychiczn膮. Czwarte – decyzja nie mo偶e by膰 podj臋ta pod wp艂ywem os贸b trzecich. I wreszcie – 偶yczenie, by umrze膰, musi by膰 dobrze ugruntowane i przemy艣lane.

Co to znaczy?

– 呕e pacjent wyra偶a艂 tak膮 wol臋 od d艂u偶szego czasu. Na przyk艂ad sporz膮dzi艂 testament 偶ycia i tam jest jasno napisane, 偶e w okre艣lonej sytuacji nie 偶yczy sobie dalszej terapii. Albo jest cz艂onkiem naszej organizacji na tyle d艂ugo, 偶e to nie pozostawia w膮tpliwo艣ci. Je艣li lekarze i rada fundacji dadz膮 zielone 艣wiat艂o, pacjent mo偶e przyjecha膰 do Szwajcarii na badania. Na miejscu ma dwie wizyty lekarskie i je艣li badania si臋 potwierdz膮, mo偶e odej艣膰.

A je艣li kto艣 chce umrze膰, bo ma po prostu depresj臋?

– Je艣li to jest taka depresja, 偶e w艂a艣nie umar艂 mu najlepszy przyjaciel i on si臋 czuje samotny, to lekarz powinien go wykluczy膰. Ale je艣li mamy do czynienia z powa偶nym cierpieniem psychicznym, to mog膮 istnie膰 przes艂anki do wspomaganej 艣mierci. Przy czym my – m贸wi臋 tu o organizacji Lifecircle – nie pomagamy takim osobom, bo nie mamy w zespole psychiatry, a tego wymagaj膮 przepisy.

Jak pani s艂ucham, to mam w膮tpliwo艣ci, czy nie za 艂atwo to si臋 odbywa.

– To nie jest tak, 偶e przyjmujemy ka偶dego, kto si臋 zg艂osi. Pierwsz膮 rzecz膮, jak膮 robi臋 jako lekarz, jest sprawdzenie, czy tej osobie mo偶na pom贸c tak, 偶eby mog艂a dalej 偶y膰. Szukamy dla niej terapii, lek贸w. Mieli艣my m臋偶czyzn臋 z nowotworem w膮troby. Lekarze w jego kraju nie dawali mu ju偶 nadziei, a my przestudiowali艣my jego wyniki i okaza艂o si臋, 偶e m贸g艂by si臋 podda膰 jeszcze chemoembolizacji. Musia艂 to zrobi膰 za granic膮, ale dalej 偶yje.

A je艣li pacjent przyniesie histori臋 choroby, ale sfa艂szowan膮?

– Mia艂am pacjenta z W艂och, kt贸ry kwalifikowa艂 si臋 do wspomaganej 艣mierci. Przyjecha艂 sam. Zg艂osi艂 si臋 do nas potem prawnik jego c贸rki, kt贸ra zarzuca艂a nam, 偶e nie powinni艣my byli mu pom贸c. Ten pacjent mia艂 jej zostawi膰 list po偶egnalny, w kt贸rym pisa艂, 偶e sfa艂szowa艂 cz臋艣ciowo swoj膮 dokumentacj臋 medyczn膮, 偶eby na pewno dosta膰 zielone 艣wiat艂o. Do dzi艣 nie wiemy, o jakie dokumenty chodzi艂o. S膮d orzek艂, 偶e nie pope艂nili艣my 偶adnych uchybie艅.

I nie ma pani poczucia, 偶e to by艂 b艂膮d?

– To by艂 bardzo schorowany cz艂owiek. Przeby艂 chorob臋 Heinego-Medina, z trudem si臋 porusza艂, mia艂 te偶 powa偶n膮 chorob臋 wirusow膮. Przyje偶d偶a艂 do nas przez trzy lata i przez te trzy lata szukali艣my dla niego rozwi膮za艅, przekonywali艣my, 偶eby jeszcze 偶y艂. Ale je艣li kto艣 tak bardzo chce umrze膰, mamy prawo to uszanowa膰. Po tej historii zacz臋li艣my pilnowa膰, 偶eby pacjenci informowali rodzin臋 o swojej decyzji. Jak mam w膮tpliwo艣ci w tej sprawie, to prosz臋 o telefon i sama dzwoni臋.

<podzial_strony>

Rodzina musi si臋 zgodzi膰?– Nie, ale musi wiedzie膰.Zdarza si臋, 偶e pacjent zmienia zdanie?– Po艂owa os贸b, kt贸rym dajemy zielone 艣wiat艂o, nigdy z niego nie korzysta. By膰 mo偶e sama 艣wiadomo艣膰, 偶e mog膮 to zrobi膰, kiedy b臋dzie bardzo 藕le, przynosi im ulg臋. Mia艂am tak膮 pacjentk臋 z rakiem krtani. By艂a ju偶 po trzech operacjach, nie chcia艂a czwartej. Odwiedzi艂am j膮 w domu. Wida膰 by艂o, 偶e ona jest zdecydowana na wspomagane samob贸jstwo, ale m膮偶 nie. Ca艂y czas by艂 w niej zakochany, w og贸le sobie nie wyobra偶a艂, 偶e ona mo偶e odej艣膰. Nam贸wi艂am j膮, 偶eby jednak podda艂a si臋 tej operacji, i dzi臋ki temu zyskali jeszcze jeden rok razem. Potem nast膮pi艂 wyj膮tkowo agresywny nawr贸t, z przerzutami do p艂uc i m贸zgu, ale ona zdecydowa艂a si臋 odej艣膰 w opiece paliatywnej, chocia偶 by艂a cz艂onkiem Lifecircle. I tak powinno by膰 – to jest wyb贸r pacjenta, jak chce umrze膰.Uprzedzi艂a mnie pani, 偶e nie b臋dzie rozmawia膰 o statystykach. Czyli nie dowiemy si臋, ilu macie cz艂onk贸w i ile os贸b umiera z pomoc膮 waszej organizacji?– Mog臋 powiedzie膰 tylko, 偶e te liczby rosn膮. Nie ujawniamy ich, bo potem robi膮 si臋 z tego sensacyjne nag艂贸wki w gazetach.

A o pieni膮dzach?

– Cz艂onkowie Lifecircle p艂ac膮 roczn膮 sk艂adk臋 56 frank贸w szwajcarskich- to jest 45 euro. Mo偶na te偶 zap艂aci膰 jednorazowo 1000 frank贸w i to daje cz艂onkostwo na ca艂e 偶ycie. Za wspomagan膮 艣mier膰 p艂aci si臋 7 tysi臋cy frank贸w, a za zielone 艣wiat艂o – czyli ca艂膮 procedur臋 kwalifikacyjn膮 – 3 tysi膮ce frank贸w. Te same stawki obowi膮zuj膮 w innych organizacjach. Je艣li kto艣 nie ma 艣rodk贸w, mo偶e ubiega膰 si臋 o zwolnienie z tych op艂at.

Gdzie trafiaj膮 te pieni膮dze?

– Na konto naszej fundacji. Z tych 艣rodk贸w op艂acani s膮 lekarze, piel臋gniarki, us艂ugi pogrzebowe, administracja. To, co zostanie, przeznaczamy na pomoc dla tych cz艂onk贸w, kt贸rych nie sta膰 na op艂aty.

Przeciwnicy zarzucaj膮 wam, 偶e robicie biznes na umieraniu.

– Szwajcarskie prawo wyra藕nie m贸wi, 偶e na wspomaganej 艣mierci nie mo偶na zarabia膰. To znaczy – mo偶na pobiera膰 pensj臋, ale tylko w takiej wysoko艣ci jak w swojej zwyk艂ej pracy. Czyli je艣li piel臋gniarka zarabia 4 tysi膮ce frank贸w miesi臋cznie, to u nas mo偶ne dosta膰 tyle samo, nie wi臋cej. Inaczej jest to przest臋pstwo. Konto naszej fundacji te偶 jest regularnie kontrolowane.

A s膮siedzi nie protestuj膮, 偶e ludzie przyje偶d偶aj膮 tu umiera膰?

– Celowo szukali艣my miejsca na parterze, z osobnym wej艣ciem, gdzie samoch贸d m贸g艂by podjecha膰 i zabra膰 trumn臋 tak, 偶eby nikt tego nie musia艂 ogl膮da膰. Ale mieli艣my jeden telefon z policji, bo okaza艂o si臋, 偶e kto艣 z mieszka艅c贸w z艂o偶y艂 na nas skarg臋. Zaproponowano nam mediacj臋 s膮siedzk膮 i dopiero tam okaza艂o si臋, 偶e przeszkadza im w贸z policyjny. Od tej pory prosimy, 偶eby policjanci, kt贸rzy sprawdzaj膮 procedury, przychodzili w cywilu i na piechot臋.

Pacjent odchodzi, rodzina wyje偶d偶a, a pani z tym zostaje.

– I to jest trudne, zw艂aszcza je艣li zd膮偶ymy si臋 zaprzyja藕ni膰. Na samym pocz膮tku pracy mia艂am pacjentk臋 z Australii, Lil臋. Cudowna, pogodna kobieta. Mia艂a nowotw贸r gard艂a, czeka艂a, a偶 dostanie zielone 艣wiat艂o, bardzo cierpia艂a. Wys艂a艂am jej poczt膮 morfin臋. Kojarzy pani takie herbatniki z dziurk膮? Ot贸偶 tam w艂a艣nie uda艂o mi si臋 wcisn膮膰 leki. Paczk臋 nada艂am z Niemiec, 偶eby nikt nie m贸g艂 doj艣膰, 偶e to ode mnie. Dzi臋ki tej morfinie Lila i jej m膮偶 prze偶yli jeszcze wspania艂e cztery miesi膮ce razem. A potem przyjechali tu. Kiedy Lila wypi艂a 艣rodek u艣miercaj膮cy, uprzedzi艂am j膮, 偶e ma jeszcze cztery minuty 偶ycia, i 偶eby nie zwraca艂a na mnie uwagi, tylko po偶egna艂a si臋 z Donaldem. A ona odwr贸ci艂a si臋 do mnie i powiedzia艂a: „Erika, obiecaj mi, 偶e b臋dziesz wi臋cej je艣膰”. Mia艂am wtedy problemy w 偶yciu osobistym, strasznie schud艂am. Donald te偶 nie jad艂. „Po wszystkim macie i艣膰 w g贸ry, do tej 艣wietnej restauracji, i zam贸wi膰 po steku. Ja stawiam!”. A tu obok emocji trzeba by膰 jeszcze profesjonalist膮, 偶eby dope艂ni膰 procedur. Po tej historii pomy艣la艂am: nie dam rady.

To dlaczego pani to dalej robi?

– Opowiem o pacjencie, kt贸rego mam teraz pod opiek膮. To m艂ody cz艂owiek, 42 lata, cierpi na pl膮sawic臋 Huntingtona – jedn膮 z najgorszych chor贸b neurologicznych, kt贸ra polega na tym, 偶e cia艂o przestaje si臋 nas s艂ucha膰. Na przyk艂ad – chc臋 pani膮 pog艂aska膰, ale moja r臋ka robi taki gwa艂towny ruch, 偶e wal臋 w st贸艂. Nie ma na to lekarstwa, chorzy umieraj膮 oko艂o pi臋膰dziesi膮tki, kiedy buntuj膮 si臋 mi臋艣nie odpowiedzialne za oddychanie. Ten cz艂owiek ma cia艂o jak kulturysta, z trudem oddycha, nosi specjalny kask i ca艂y czas robi sobie krzywd臋, nie艣wiadomie oczywi艣cie. Widzia艂 rodzic贸w umieraj膮cych na t臋 sam膮 chorob臋, ma brata i siostr臋 w bardziej zaawansowanym stadium, z demencj膮. Jak do nas trafi艂, by艂 w g艂臋bokiej depresji, m贸wi艂, 偶e nie chce sko艅czy膰 tak jak oni. Dali艣my mu zielone 艣wiat艂o i termin na grudzie艅. I to by艂 pierwszy raz, kiedy zobaczy艂am u艣miech na jego twarzy. Odstawi艂 wszystkie antydepresanty, promienieje. Jego 偶ona powiedzia艂a mi, 偶e odk膮d pozna艂 dat臋 swojej 艣mierci, zacz膮艂 si臋 cieszy膰 偶yciem.

Dalej pracuje pani jako lekarz rodzinny?

– Na p贸艂 etatu.

<podzial_strony>

Pacjent贸w to nie odstrasza?– Przeciwnie. Mia艂am tylu ch臋tnych, 偶e musieli艣my zamkn膮膰 zapisy. My艣l臋, 偶e pacjent chce mie膰 lekarza, kt贸ry b臋dzie z nim do ko艅ca i da mu mo偶liwo艣膰 wyboru.A znajomi, s膮siedzi – wiedz膮?– Tak. Jak zmar艂 m贸j ojciec, powiedzia艂am rodzinie: b臋dziemy m贸wi膰, 偶e to by艂 po prostu trzeci wylew. Ale jedna siostra si臋 zbuntowa艂a, 偶e nie zamierza k艂ama膰. Pami臋tam, 偶e ojciec zostawi艂 list臋 go艣ci, kt贸rych mieli艣my zaprosi膰 na pogrzeb – 150 os贸b, w tym sporo zwi膮zanych z Ko艣cio艂em. Pogrzeb odbywa艂 si臋 w takim pi臋knym miejscu, kt贸re ojciec sam wybra艂, na mo艣cie nad rzek膮. Podczas tej ceremonii opowiedzia艂am publicznie o tym, jak odszed艂. Nikt mnie nie pot臋pi艂.http://wyborcza.pl/duzyformat/1,142470,17107626,Pomogam_w_samobojstwie__Rozmowa_z_dr_Erika_Preisig.html?utm_source=agora&utm_medium=email&utm_campaign=Pomagam-w-samob%C3%B3jstwie-Teksty-tygodnia-Wyborczej-111214