Archiwa tagu: wnuki

Przebywanie z Wnukami – odmładza!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i w budynku

Dzisiaj w południe małe piąstki zapukały do moich drzwi!

Poszłam otworzyć i oto zjawiła się u mnie Wnusia – lat 9 ze swoim pieskiem Maltańczykiem o imieniu Tessi!

Bardzo się ucieszyłam, gdyż w związku z pandemią spotykamy się rzadko bardzo!

Opowiedziała mi, że Tessi może być w ciąży i jeśli tak, to będą małe pieski!

Gadu, gadu i powiedziałam Jej, że zgrałam jej filmik z tańcem dla nauczycieli na swój kanał na YT!

Zaskoczona spytała – babciu, to ty masz kanał na YT, a ja jej odpowiedziałam, że i owszem, bo wszyscy trzymają  filmiki w smartfonach, a ja mam wszystko na kanale uporządkowane.

Pokazałam Jej swój kanał z filmikami z różnych wydarzeń, a Ona, że  będzie do mnie zaglądała i zrobiło mi się bardzo miło!

Mam na swoim kanale sporo filmików, które zaczęłam kręcić na wydarzeniach rodzinnych i takie opowiadające, co działo się w moim mieście!

Jest sporo filmików, kiedy Wnuki były młodsze, a wiec mam filmiki z Dnia Babci i Dziadka nakręcone w przedszkolu, a także takie, gdzie pojawiały się moje Wnuki – choćby z wakacji na naszym jeziorze.

Zasiadłyśmy więc przed laptopem i wspólnie sobie przypomniałyśmy zdarzenia nakręcone moim aparatem!

Staram się być tam, gdzie coś ciekawego się dzieje, choć teraz mniej, bo COVID!

Spytałam Wnusię jakiej muzyki lubi słuchać i weszła na piosenki francuskiej piosenkarki – o pseudonimie Indila, którą i ja uwielbiam, czyli mamy taki sam gust i wrażliwość.

Zaśpiewała mi jej piosenkę po francusku, choć nie uczy się tego języka!

Słów i melodii nauczyła się sama i strasznie mi zaimponowała.

Poczęstowałam Ją mandarynkami, winogronem, a także rosołem, który wiem, że uwielbia!

To były dla mnie bardzo cenne chwile, bo miałam z Nią kontakt w dobie koronawirusa i jak pisałam w poniższej notce, to nie wiadomo, czy się rodzinnie spotkamy na święta, czy też 1 listopada, bo wirus szaleje, a ja jestem seniorką i uważam na siebie i na bliskich.

Jeszcze tylko napiszę, że jeśli ktoś w moim wieku pragnie mieć pieska w domu, to tylko Maltańczyka!

Rasa ta jest tak strasznie rodzinna, że nie odlepia się od człowieka. Wciąż musi być blisko swojego właściciela i lubi być głaskana, przytulana, całowana.

Nie jest uciążliwa, bo dużo śpi w ciągu dnia, a kiedy nie śpi, to wzrokiem wodzi za człowiekiem, który daje pieskowi swoją miłość!

Ja gdybym była młodsza, gdybym była, to bym sobie takiego przyjaciela kupiła!

Przebywanie z Wnukami – odmładza! 🙂

Kocham je całym sercem!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, w budynku

Ja szczęściara!

Co to się dzieje, co się dzieje – dziś ponad trzy tysiące zakażeń na COVI19.

Wirusolodzy zapowiadają tendencję wzrostową, a w szpitalach brakuje wszystkiego, bo łóżek i respiratorów, a służba zdrowia jest w klinczu!

Nie wyłażę nigdzie, bo nie chcę jako osoba wiekowa umierać gdzieś w kącie szpitala bez obecności bliskich!

Mam choroby współistniejące, to więc muszę uważać na siebie bardziej!

Mam mocną wyobraźnię i potrafię sobie uświadomić, że to jest naprawdę groźna pandemia, a więc każdy na tym świecie jest na nią narażony i nie wolno tego lekceważyć, choćby w trosce o innych ludzi także!

Takiego przykładu nie potrafi okazać największy człowiek w polskiej polityce – Kaczyński, który olewa pandemię, gdyż sobie myśli, że ochroniarze go osłonią przed koroną!

Mnie na nim nie zależy, a więc niech sobie myśli, że jego koronawirus jest mniejszy, niż mój!

Donald Trump po hospitalizacji ogłosił światu, że nie ma się czego bać, a tymczasem u nas obostrzenia od soboty, że za brak maseczki będzie mandat!

Mam nadzieję, że to będzie dotyczyło tez polityków, którzy powinni dawać nam przykład!

Jest groźnie i prawdopodobnie moja rodzina nie spotka się na Święta Bożego Narodzenia i będą to kolejne, samotne święta, bo trzeba dmuchać na zimne!

Tym bardziej, że przybędzie nam nowonarodzona istotka, witana na świecie przez nas!

Mimo tak trudnej sytuacji – życie toczy się dalej i co wiem o swoich bliskich, to z doniesień na Facebooku!

Moja starsza Córa przysłała mi piękny taniec w wykonaniu mojej Wnusi przygotowany na Dzień Nauczyciela.

Włączam co jakiś czas i się rozklejam, bo jeszcze tak niedawno była taka malutka – uzależniona od rodziców, a tu nagle stała się świadomą uczennicą i wiem, że ten taniec wymagał wielu prób, ale dała radę!

Druga Córka przysłała mi zdjęcie najstarszej Wnusi, która była u fryzjera.

Już nie ma warkoczyków, kokardek i spinek, bo to już jest nastolatka i sama się dziwię, kiedy minął ten czas.

Aniela uczy się grać na skrzypcach i jest molem książkowym, co mnie strasznie cieszy!

Życie toczy się dalej i moja starsza Córka należąc do „Małej kapeli nad Wisłą” nakręca z innymi paniami teledysk, który ma się ukazać za miesiąc.

Mam zdjęcia z pleneru i widzą ją na tych zdjęciach taką piękną w ludowym ubiorze z wiankiem jesiennym na głowie.

Ja babcia, matka i żona jestem informowana o wszystkich ciekawych zdarzeniach w mojej rodzinie i żałuję, że przez neta, ale w telewizji są nadal konferencje przeprowadzane  za pomocą video.

Trzymajcie się moi drodzy! Uważajcie na siebie i bądźcie cierpliwi, bo kiedyś ten koszmar musi się skończyć!

Opiszcie jak wygląda Wasze życie w tym, jakże wariackim czasie!

W poniższym teledysku jest przepiękny taniec szkolniaków przy rozbrajającej muzyce!

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie stoją, na zewnątrz i przyroda, tekst „Fot.TadeuszKrawiec Krawiec Tadeusz”

Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz, tekst „tvn24 JAROSŁAW KACZYŃSKI WICEPREMIEREM 14:09 ŚWIAT MZ: BEZ MASECZKI, TAM GDZIE JEST KONIECZNA TYLKO z ODPOWIEDNIM ZAŚWIADCZENIEM PIL NAGRODY NOBLA z FIZYKI 2020 ZA BADANIA NAD CZARNYMI”

Rocznice!

 

Obraz może zawierać: tekst „Z okazji Rocznicy Slubu Niechaj przed laty podjęta DECYZJA ο wspólnym życiu owocuje DZIŚ, JUTRO po wsze czasy. Niechaj daje WAM RADOŚĆ i spełnienie.”

Dziś kumulacja rocznic, ale zacznę od tego, że na poniższym zdjęciu, to ja z moim, przyszłym mężem.

To był chyba rok 1974, kiedy ze sobą  chodziliśmy, a zdjęcie nam zrobiła nasza koleżanka, kiedy 1 maja wracaliśmy z pochodu.

Jeszcze nie wiedzieliśmy, że się pobierzemy, ale w końcu wzięliśmy ślub w 1976 roku!

Jeszcze nie wiedzieliśmy ile dzieci z tego małżeństwa się urodzi, a urodziły się dwie Córki w odstępie 3 lat.

Córki mieszkały z nami 30 lat i w końcu młodsza wzięła ślub 14 lat temu – 26 sierpnia, a starsza 13 lat temu – 25 sierpnia – rok później!

Dlatego piszę, że jest kumulacja rocznic,  a dla nas rodziców, to  także święto, bo przecież , to są wciąż nasze dzieci.

Kiedy każda z nich oznajmiała nam, że wychodzi za mąż, to z naszej strony, czyli rodziców, nie było czegoś takiego, że może poczekaj, może on nie jest dla ciebie itd.

Były dorosłe i same decydowały o swoim, dalszym losie i utworzyły swoje, własne życie, do którego ja z Mężem kompletnie się nie wtrącamy, a tylko wspieramy w trudniejszych chwilach!

Kiedy odchodziły z domu, to ja zachorowałam na tęsknotę, bo oto dom zrobił się taki pusty i cierpiałam z powody „pustego gniazda”.

Mąż radził sobie lepiej, bo on jest w ciągłym biegu i nie ma specjalnie czasu na melancholię!

Pamiętam, że kiedyś wyszłam z domu, by zrobić jakieś sprawunki,  a  kiedy wróciłam do pustego domu, to się rozryczałam i długo nie mogłam się pozbierać ze smutku.

Musieliśmy się z Mężem nauczyć od nowa żyć, bo w domu pełnym ferworu jakoś, to wszystko się układało, a potem nastała cisza.

Trochę nam zajęło, aby dawać sobie przestrzeń i mówić do siebie już w całkiem innych sprawach, ale się udało.

Teraz już tylko obserwujemy z dystansu jak toczy się życie naszych Córek i ich rodzin.

Póki co wygląda to bardzo dobrze i życzę im dalszych lat w zgodzie, zdrowiu, miłości, szacunku do siebie, bo rodzina w życiu każdego człowieka  jest najważniejsza.

24 stycznia 2021 roku – my seniorzy będziemy obchodzili 45 rocznicę, a nasze Córki dopiero 13 i 14, a więc mają przed sobą całe życie i niech się też razem zestarzeją – tego im życzę z całego serca, aby na te starsze lata się wspierali.

A teraz napiszę jak bardzo jest mi szkoda moich wnuków i innych dzieci w dobie pandemii!

Ja pamiętam, kiedy byłam dzieckiem, to swoje wakacje i ferie, a także rok szkolny spędzałam na boisku z przyjaciółmi grając w piłkę, gumę, kapsle i dnia było mało!

Dzisiejsze dzieci są strasznie samotne z powodu koronawirusa, bo przyszło im spędzać czas przed komputerem.

Końca tego horroru nie widać, bo podejrzewam, że kiedy wrócą biedne dzieci do szkoły w tych cholernych maseczkach i z zachowaniem dystansu, to nie jedno dziecko wpadnie w depresję, bo ileż można!

Nienawidzę cię koronawirusie – zniknij – przepadnij i oddaj dzieciom dzieciństwo!

Obraz może zawierać: 2 osoby

Wakacje – niech żyją wakacje!

Wnuczka i Wnusiu razem z rodzicami już pojechali do siebie, ale dzisiaj miały dzień na plaży z Dziadkiem!

Pogoda dzisiaj w zachodniej Polsce dopisała i była od paru dni deszczowych typowo plażowa – wakacyjna, a więc trzeba tak słoneczny dzień wykorzystać!

Dzieci się nie boją absolutnie wody i są szczęśliwe, kiedy Dziadek łódką wozi je po jeziorze!

Nie boi się pływać także piesek Wnusi – Maltańczyk i staje na dziobie, że aż mu uszy fruwają na wietrze i wygląda to komicznie!

To takie w skrócie sprawozdanie z dzisiejszego dnia w Wnukami!

A teraz trochę o polityce, bo na jednym z blogów przeczytałam bardzo budujący wpis, że zło odmieni się w dobro, ale trzeba na to poczekać trochę i się organizować!

Musimy się organizować, aby zatrzymać faszystowskie bojówki jak w Katowicach, którzy chronieni byli przez polską policję!

Musimy się organizować, aby taki Kurski po raz drugie wziął sobie ślub kościelny, bo do tej pory:

Aby unieważnić ślub kościelny trzeba było pisać do samego Papieża.
W Polsce Papieżem jest Kaczyński!

Cd. niżej więc:

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi, drzewo, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Andrzej DUDA wygrał. Czeka nas wielowymiarowy KRYZYS.

by fraktal44

UWAGA! Apelujemy do wszystkich, którzy głosowali na RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO w II turze wyborów. Nie poddawajcie się i nie traćcie nadziei na wolne, praworządne i demokratyczne państwo. Musicie jednak wiedzieć, że nadchodzą dla was CIĘŻKIE CZASY.

Na jesieni tego roku prawdopodobnie nastąpi pierwsze, poważne uderzenie KRYZYSU. W przypadku Polski zagrożenie jest PODWÓJNE. Z jednej strony mamy koronawirusa, który już spowodował wielkie straty w gospodarce, a z drugiej pisowskie rozdawnictwo, które skończyć się może tragicznie. Obydwa te czynniki mogą doprowadzić do HIPERINFLACJI. Kryzys podobnej skali umożliwił HITLEROWI przejęcie władzy w Niemczech. Musicie wiedzieć, że w tak ciężkich czasach rządzący zawsze będą szukali KOZŁA OFIARNEGO, aby rozładować społeczną frustrację. Tym kozłem ofiarnym będziecie WY PRZECIWNICY PIS-u, w tym przede wszystkim środowisko LGBT i krytycy kościoła katolickiego.

Prezydent Andrzej Duda potwierdził wszem i wobec, że LGBT TO NIE SĄ LUDZIE! Tym samym dał zielone światło dla BEZKARNEJ PRZEMOCY wobec tych środowisk. Wy nie jesteście dla nich ludźmi, a więc można was krzywdzić. Możecie być pewni tego, że najbardziej radykalni wyborcy Andrzeja Dudy będą próbowali was BIĆ, a może i nawet ZABIJAĆ! Wyborco Trzaskowskiego musisz wiedzieć, że w tak niesprzyjających okolicznościach może się zdarzyć, że bandzior z FASZYSTOWSKIEJ bojówki rozwali ci głowę kijem bejsbolowym i zostanie przez pisowski sąd UNIEWINNIONY!

Oczywiście, aby nie popaść w PRZESADĘ i nie wzbudzać niepotrzebnej PANIKI nie upieramy się, że takie zdarzenia staną się REGUŁĄ. Jednakże postępujący proces przejmowania sądownictwa przez PiS może w konsekwencji do tego doprowadzić.

Możemy więc mieć do czynienia z kryzysem ekonomicznym, społecznym, prawnym i konstytucyjnym. Być może nie będzie aż tak źle, jak w Niemczech hitlerowskich. Niemniej jednak ostateczne przeniesienie typowo rosyjskich lub białoruskich standardów na nasz polski grunt jest bardzo prawdopodobne.

W takiej sytuacji będziecie zmuszeni samodzielnie zadbać o swoje BEZPIECZEŃSTWO, ponieważ policja i sądy mogą nie być już po waszej stronie. Musimy się więc w ten czy inny sposób ORGANIZOWAĆ, aby zapobiec totalnemu zaszczuciu i odebraniu wszelkich praw i wolności obywatelskich! Najlepiej w ramach społecznych patroli po minimum 10 osób, które będą reagować wtedy, kiedy pisowska policja będzie się tylko przyglądać.

W tym celu prosimy was, abyście dołączali do naszej grupy dyskusyjnej: „Globalny sztab antykryzysowy i Fraktalna Rewolucja” – link do niej znajdziecie na końcu artykułu. W tej chwili liczy ona zaledwie 1063 członków, ale planujemy zwiększyć jej liczebność do 10 tysięcy do końca tego miesiąca oraz do 50 tysięcy w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Jeżeli zależy wam na własnym BEZPIECZEŃSTWIE, to kopiujcie i udostępniajcie ten apel z linkiem do naszej grupy, gdzie tylko się da.

Gwarantujemy wam, że najbardziej aktywni członkowie, którzy będą pomagać w rozwoju naszej grupy otrzymają od nas statusy MODERATORÓW i ADMINISTRATORÓW, a następnie bardziej konkretne zadania koordynujące i ZARZĄDZAJĄCE związane z organizacją zadań TERENOWYCH w poszczególnych miastach. Jeśli nie chcecie być przez tą swołocz zadeptani, to musicie być od  nich lepiej zorganizowani i stanowić SIŁĘ, której ci faszyści faktycznie będą się obawiać, ponieważ oni rozumieją wyłącznie język siły.

NIE PODDAWAJCIE SIĘ, NIE TRAĆCIE NADZIEI I UDOSTĘPNIAJCIE DALEJ TEN APEL

„Globalny sztab antykryzysowy i Fraktalna Rewolucja” – link do grupy poniżej:

https://www.facebook.com/groups/FraktalnaRewolucja/

Autor: Paweł Kowalski

Źródło: Agencja informacyjna „Third Eye”

https://fraktalnarewolucja.wordpress.com/2020/07/15/andrzej-duda-wygral-czeka-nas-wielowymiarowy-kryzys/?fbclid=IwAR0p4DEgVW1rI_eJTJkBgP07nZPsdshrowePKPbLw3L6jf06D-kehXyO57o

Obraz może zawierać: chmura, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Rodzinny stół!

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, w budynku

Chyba wszystkie babcie lubią gotować dla swoich wnuków i ja taka jestem.

Spodziewałam się dzisiaj moich szkrabów i od rana tańcowałam w kuchni gotując dla nich ciepły obiad!

Wczoraj nastawiłam po południu rosół, który pyrkotał do 22 wieczorem.

Dziś od rana tłukłam wołowe bitki i zrobiłam je w sosie własnym, dodając startej skórki z cytryny dla posmaku oraz ugotowałam ziemniaki, a nie ziemniaczki, bo bardzo nie lubię zdrobnień kuchennych potraw.

Zrobiłam mizerię z czosnkiem, lekko posoloną ze śmietaną!

Sprawia mi przyjemność, kiedy widzę, że im smakuje i zjadają wszystko z talerzy!

Potem szkraby wzięła do siebie moja starsza Córka, która mieszka w domu jednorodzinnym, a na tyłach ma piękny ogród pełen roślin i kwiatów.

Szkraby więc spotkały się z moją następną Wnuczką, a tam atrakcji co nie miara.

Można tam pogapić się na króliki różnej maści i je nakarmić, a także pobawić się z pieskiem, oraz dwoma kotami!

Poskakali sobie na trampolinie, a potem wszyscy pojechali nad jezioro, gdzie można w ogródku plażowym zjeść dobrą pizzę i tak dzieci spędziły cudny dzień na świeżym powietrzu, bo na zachodzie przestało padać!

Jeśli jutro dopisze pogoda, to Dziadek zabierze całą trójkę nad jezioro i będą pływać łódką po jeziorze, co wszystkie moje wnuki uwielbiają.

W listopadzie urodzi mi się kolejna Wnusia i cała rodzina wybiera dla Niej imię!

W grę wchodzą imiona – Natalia, Hanna, Katarzyna, Aleksandra, ale o tym zadecydują rodzice maleńkiej jeszcze w brzuchu Mamy.

Kiedy nasze dwie Córki z nami mieszkały, to nie mieliśmy szans na wstawienie stołu rodzinnego i wszelkie uroczystości i święta odbywały się przy ławie rozkładanej i podnoszonej.

Kiedy Córki poszły na swoje zakupiliśmy stół rodzinny – rozkładany, przy którym śmiało może zasiąść 10 osób i jak na naszą rodzinę jest wystarczający.

Stwierdzam, że w każdym domu taki stół powinien być, bo właśnie ten stół nas zbliża do siebie!

Obraz może zawierać: pies

 

 

To był świetny dzień!

Moich Wnucząt nie widziałam –  zaraz będzie 5 miesięcy, bo wiadomo – koronawirus!

Dziś przyszedł ten dzień, kiedy się u mnie zjawiły i stwierdziłam, że urosły i wydoroślały!

Najstarsza Wnusia od września pójdzie już do 6 klasy, a babci sięga już do brody, a więc to nie są już dzieci, a nastolatki, z którymi można pogadać już jak z dorosłymi ludźmi.

Można pogadać na wszelkie tematy i właśnie na takich rozmowach minął nam czas!

Rozmowy były o książkach, muzyce, planach na przyszłość i nawet chwilkę o polityce, co szybko ucięłam!

Naprawdę to był dla mnie i myślę, że i dla  nich miły  czas, kiedy mogliśmy pobyć ze sobą!

Najbardziej mnie zagięli, kiedy wymieniali zespoły zagraniczne z brzmieniem angielskim, a są to ich idole i w tym temacie babcia jest do tyłu!

One mają teraz swój czas na rozwój i naukę i bardzo się cieszyłam, że nie chowały głowy w telefony i mój laptop!

Kocham je bardzo i kiedy jestem z nimi, to przypominają się czasy mojej młodości, kiedy moje dzieci były w tym wieku, a ja miałam lekko po 30-tce!

Dziś miałam w ogóle dobry dzień, bo kiedy się dowiedziałam, że Adrian przeprowadził rozmowę po angielsku z komikami z Rosji, to automatycznie poprawił mi się humor – wery, wety, wery!

Ten czas jego prezydentury, to będzie bardzo wesoły czas, a kiedy 3 dni po wyborach zapowiedzieli, że Seniorzy figę dostaną, bo kasa pusta, to też zrobiło mi dzień, bo przecież jakże często pisałam na blogu – a nie mówiłam!

Ja się czujecie – wy jego wyborcy teraz, bo ja się czuję świetnie, gdyż swój głos oddałam na prawego człowieka, a nie na bandę – grandę!

Hej – wy tam na wschodzie – nos na kwintę macie na własne życzenie!

Nie będę kupowała tylko polskich produktów jak mi nakazuje jedynie słuszna partia, bo będę kupowała jak mi się podoba, a ludzie w Polsce tak samo deklarują, że produkty produkowane na wschodzie – będą bojkotować!

Wiecie dlaczego – za to, że za srebrniki sprzedaliście Polskę!

Koniec – kurtyna!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie siedzą, dziecko i w budynku

Siedem lat blogowania – taka mała rocznica!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

6 czerwca 2013 roku zaczęłam pisać bloga, a więc dziś mam swoją, małą rocznicę, bo mimo wielu przykrości – przetrwałam.

Napiszę tylko, że od 7 lat zamieszczam codziennie notkę na blogu i to widać w moich statystykach, którymi się nie podzielę, aby się nie chwalić, choć dla mnie są zadowalające!

Zaczęłam pisać na ONET, który z czasem zrezygnował z platformy blogowej, a więc zaczęłam szukać sposobu, aby blog przenieść na WP i nie było to łatwe, ale poradziłam sobie samodzielnie!

Najgorsza przykrość jaka mnie spotkała w związku z pisaniem bloga, to wparowanie Policji do mojego domu i zabraniu mi komputerów, ale donosicielka nie zwróciła uwagi, że mój wpis, to był cytat, a nie moje rozważania!

Sprawa była nerwowa, ale nie pociągnięto mnie do odpowiedzialności i postanowiłam pisać dalej!

Nie mam pojęcia kiedy minęło te 7 lat, ale dzięki pisaniu poznałam blogowych, fajnych ludzi i dlatego warto pisać i poznawać nowe osoby i czytać ich blogi!

W ten sposób poszerza się horyzonty!

Dziękuję więc wszystkim, którzy do mnie zaglądają i zostawiają komentarze, bo tak nawiązuje się kontakt z innymi i miło jest czytać ich postrzeganie świata!

Tak się więc złożyło, że dostaliśmy zaproszenie na obiad u mojej Córki i Zięcia.

Przyjechała druga Córka z rodziną ze Szczecina i po raz pierwszy – od trzech miesięcy spotkaliśmy się razem w końcu!

Napiszę prawdę, że trochę się bałam tego spotkania, bo niestety, ale koronawirus szaleje w Polsce, choć władze zapewniają Polaków, że pandemia jest w odwrocie!

Kłamią nas i dziś Marek Migalski zamieścił na FB taki wpis:

„Marek Migalski

Polska dziś na PIERWSZYM miejscu w UE jeśli chodzi o liczbę zakażeń covid! Jest ich w Polsce mniej więcej tyle, ile we Włoszech i Hiszpanii RAZEM wziętych! 10 razy więcej, niż Niemcy! Panowie Duda i Morawiecki, tak żeście zwalczyli epidemię?!!

Mimo ostrzeżeń Polacy się spotykają, bo są stęsknieni lata, słońca, lasów, wycieczek i skoro politycy prowadzą kampanię prezydencką, to sobie pomyślałam, że czas w końcu spotkać się z rodziną i Wnukami, ale zaznaczam, że w tym temacie jestem tchórzem, kiedy młodzi inaczej postrzegają ten czas!

Jak zwykle wzięłam aparat i cyknęłam cudne rododendrony w ogrodzie Córki, a Wnusia pokazała mi hodowlę królików różnej maści i rasy, a każdy ma swoje imię nadane przez Wnusię!

Ona je dogląda i karmi i jest w tym bardzo dzielna.

Na obiad Córka przygotowała same pyszności, bo były smaczne ziemniaki z koperkiem, skrzydełka, sałata w sosie vinegret, fasolka szparagowa, kompot z wiśni.

Na deser moje ciasto z rabarbarem, kawa, lampka wina różowego!

Gadaliśmy, dużo gadaliśmy i to był cudowny dzień spędzony z najbliższą mi rodziną!

Dziadek zrobił Wnukom szkolenie w obchodzeniu się z wiatrówką i były zawody. kto zdobędzie więcej punktów w strzelaniu śrutem do tarczy – oczywiście z największą ostrożnością!

Pokonałam strach przed wirusem i ten dzień zapisuję jako największe, moje szczęście, bo jesteśmy rodzicami niesamowitych Córek po 40 -tce, które dały nam mądre Wnuki!

Zakochałam się jeszcze w małym zwierzątku jakim jest sunia – Maltańczyk – bielutka, mądra, rodzinna, obserwatorka, ciepła, kochana, a na imię jej Tessi!

Gdybym była młodsza, gdybym była, to bym sobie takiego pieska kupiła!

Obraz może zawierać: pies

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, roślina, kwiat, drzewo, tabela, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, kwiat, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: roślina, kwiat, drzewo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: kwiat, roślina, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: Agnieszka Kamela, siedzi, roślina, kwiat, drzewo, tabela, buty i na zewnątrz

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i w budynku

Obraz może zawierać: roślina

Obraz może zawierać: roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 3 osoby, ludzie siedzą, dziecko i na zewnątrz

Obraz może zawierać: roślina, drzewo, na zewnątrz i przyroda

 

Jak przetrwać niewiadome!

Obraz może zawierać: niebo i na zewnątrz

Smutek!

Obserwuję w dzień moje miasto! Jest pusto i tylko od czasu do czasu widzę ludzi niosących zakupy do domu i coraz więcej w moim małym miasteczku widać ludzi w maseczkach, także własnej roboty.

Przemknął także rowerzysta w masce i rękawiczkach, który chyba miał dość kwarantanny.

Przecież świeci cudne słońce i przyroda budzi się do życia i występuje w nas naturalna potrzeba spotkania się z wiosną!

Pękamy więc i ryzykuje wielu ludzi, aby wyjść z czterech ścian chociaż na trochę!

Mam kontakt w rodziną i rozmawiamy o tych ciężkich czasach.

Na razie sobie radzą, ale wyczuwam zmęczenie sytuacją, że nagle wszystko zatrzymało się w domu i trzeba szykować święta na odległość.

Jeszcze parę tygodni temu życie toczyło się w swoim rytmie, a więc praca, szkoła dla dzieci, zakupy, dom i wieczorem szykowanie się do snu i tak codziennie w swoim tempie.

Teraz nagle rodziny są zdane na siebie całą dobę i posypało się wszystko!

W Ameryce 30 milionów ludzi utraciło już pracę i w Polsce ludziom zagląda bieda, a więc jesteśmy nerwowi w wielu domach, bo przyszłość jest strasznie niepewna i z tego choćby powodu wybucha agresja!

W obliczu pandemii wszyscy staliśmy się sobie równi, bo #zostańwdomu obowiązuje zwykłych śmiertelników, ale i artystów, polityków, dziennikarzy, ludzi kultury!

W takich trudnych momentach ludzi ratuje muzyka, którą się nagrywa ku pokrzepieniu serc i pocieszamy się, że jeszcze będzie pięknie, normalnie, ale trzeba zadać sobie pytanie – kiedy to nastąpi?

Końca tego nie widać, gdyż wciąż umierają ludzie!

Mnie pomaga przetrwać muzyka niosąca nadzieję na lepsze czasy, ale zaczynam pękać i co trochę moje oczy zasłaniają łzy, kiedy słyszę, że w domach pomocy seniorów nie ma kto ich umyć, nakarmić i podać leki!

Dla dorosłych, to też jest trudny czas, bo co robić z danym nam czasem?

Pewna pisarka radzi, abyśmy zaczęli pisać pamiętnik, bo według niej pisanie pomaga i uwalnia nasze emocje przelane na papier piórem, albo za pomocą klawiatury i może dlatego piszemy blogi, aby wymieniać się swoimi myślami i emocjami!

Tą pisarką jest Regina Brett, która pisze książki ale także prowadzi pamiętnik od 12 lat, gdyż to pomaga jej znaleźć równowagę i udzieliła wywiadu:

Wszyscy powinniśmy pisać?
Głęboko wierzę w pisanie. Pomaga złapać dystans do nonsensów, wątpliwości i lęków, które dryfują przez mózg cały dzień. Kiedy uwalniasz się od nich, pisząc pamiętnik, tworzysz przestrzeń w głowie i w sercu, a pozytywne rzeczy mają do ciebie dostęp. Najlepiej pisać codziennie. A potem po kilku tygodniach spojrzeć na to, co napisałaś. Nie, żeby to korygować czy redagować, ale żeby zobaczyć, czy są tam jakieś wzorce, które mogą nauczyć cię czegoś, co powinnaś wiedzieć, albo które mogą cię gdzieś poprowadzić. Jeżeli przez trzy tygodnie w swoim dzienniku narzekasz na prace, może czas coś zmienić – albo ją, albo twój stosunek do niej. Pamiętnik może być jak kompas, który pokazuje ci drogę”

Piszmy więc drodzy blogerzy, aby oczyszczać nasze dusze!

Mój najpiękniejszy song, to właśnie ta piosenka, która zapisała się w historii muzyki jako cudowna, wspierająca i  chętnie do niej wracam i płaczę!

WE ARE THE WORLD

Najpopularniejszą zaś chyba piosenką jednoczącą we wspólnej pomocy jest “We are the world”. Nagrali ją muzycy zebrani w “USA for Africa” – United Support of Artist for Africa. Piosenka została nagrana nocą, 28 stycznia 1985 roku, tuż po rozdaniu nagród American Music Awards – dzięki tej gali udało się w jednym miejscu i czasie zebrać tak wielu znamienitych muzyków. W nagraniu wzięli udział m.in Ray Charles, Bob Dylan, Stevie Wonder, Diana Ross, Bruce Springsteen, Tina Turner oraz z całym rodzeństwem Michael Jackson, który razem z Lionelem Richie napisał piosenkę. Formacja “USA for Africa” przeznaczyła dochód z utworu na pomoc głodującym w Afryce. Do dziś organizacja pod tą samą nazwą zajmuje się organizowaniem pomocy potrzebującym, głównie chorym na AIDS w Afryce, ale też w USA.

 

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, dom, na zewnątrz i przyroda

Zbliżają się święta!

Zawsze o tej porze – na dwa tygodnie przed Świętami Wielkanocnymi domy były wysprzątane i planowało się menu na święta.

W mojej rodzinie było już uzgodnione u kogo zjemy rodzinne,  świąteczne śniadanie i gdzie się wszyscy spotkamy!

Było uzgodnione, w którym domu będzie świąteczny obiad w „lany poniedziałek” i była radość na wspólne spędzenie świąt i spotkanie z rodziną i Wnukami!

Wszystko się posypało w tym roku, bo zaraza zabiła skutecznie te dni radosne i zdaje się, że wszyscy pozostaniemy w swoich domach, bo mimo, że to rodzina, to strach będzie siedzieć przy wspólnych stołach.

Koronawirus nie ustępuje, a wręcz odwrotnie – rozpędza się i jest coraz więcej przypadków zakażeń i zgonów!

Rząd nas ostrzega, abyśmy zostali w domach i my Polacy jesteśmy bardzo przywiązani do Święta Zmartwychwstania i do święcenia pisanek w kościołach!

W tym roku wszystko jest w gruzach i zdaje się, że nikt nie będzie chciał ryzykować, aby spotykać się w gronie rodzinnym.

Nikt nie chce być zarażony i nie chce zarażać, a więc sądzę, że rozsądek weźmie górę i pozostaniemy w swoich domach, aby nie spotykać się osobiście, a co najwyżej przez komunikatory internetowe.

Własnie tak się dzieje i w mojej rodzinie, że nie ustalamy niczego i każda rodzina pozostanie w swoim domu, aby zastosować się do obostrzeń rządowych.

U mnie w rodzinie nie ma żadnych ustaleń, bo każdy dmucha na zimne, a więc z Mężem planujemy menu tylko dla nas dwoje, a więc dwie sałatki, białą kiełbasę, żurek z jajkiem, a może jeszcze wiosenny bigos i domowe ciasto.

Jako ludzie starsi już nie jemy tak wiele, a więc sądzę, że dla nas dwojga to wystarczy.

W wielu rodzinach w sercach będzie wielki smutek, a najbardziej ucierpią na tym ludzie samotni.

Koronawirus sprawił, że się od siebie oddalamy, ale także uświadomił nam, że rodzina jest najważniejsza!

Mój kolega forowy napisał:

„Przed nami (a dla mnie tradycyjne!) Święta Wielkanocne, a podobno to:
NAJWAŻNIEJSZE ŚWIĘTA KATOLICKIE! :kaplan:
Wielkanoc – jakiej w Polsce NIGDY NIE BYŁO!! :boisie:

Nawet w czasie ZARAZY – nie przejdą przecież niezauważone, ale władze dopiero co wczoraj – wydały kolejne restrykcje zacieśniające warunki kwarantanny, choć tzw. WIELKI TYDZIEŃ już za dni kilka.. :bezradny:

Wprowadzone obostrzenia są nie tylko słuszne, ale KONIECZNE i z tym nikt nie dyskutuje.. :dziadek:

Już wiemy że Polacy raczej nie pójdą pokropić jajeczek wielkanocnych koronawirusikiem: :kaplan:

  • bo tu żadne zaklęcia biskupie o „konsekracji” kropidła czy dłoni kapłana – nie pomogą!!!
    Tradycją są jednak (również w mojej rodzinie!) – świąteczne spotkanie rodzinne w większym gronie i założę się że takie złamania zasad kwarantanny będą obejmować również Święta Wielkanocne.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski już zapowiada że jeżeli sytuacja nie poprawi się w najbliższych dniach, (a raczej się nie poprawi i nawet pogorszy) – będzie rekomendował wprowadzenie zakazu spotkań rodzinnych podczas Świąt Wielkanocnych.
Decyzja jak zawsze zapadnie na Nowogrodzkiej a tam ten Mały Katolik od 41-szego roku życia już krzyżem leży.

Zresztą gdyby zakaz został utrzymany – to takich nielegalnych zgromadzeń powyżej 2 osób! – będą w Polsce tysiące, jak nie miliony.

TYLKO CO NA TO KORONAWIRUS – BO DLA NIEGO TAKIE OKAZJE, TO …ŻNIWA!!”

Co o tym myślicie?

 

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela i w budynku, tekst „Kodlin”

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, tabela, w budynku i jedzenie

Z koronawirusem możemy wygrać tylko pokorą!

Obraz może zawierać: niebo, drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda
Widzę wiosnę z mojego balkonu i wybitnie w tym roku marzec buchnął majem.
Nie ma się co dziwić, skoro temperatury są na plusie.
Mieszkam w zachodniopomorskim i powiem Wam, że tej zimy nie widziałam ani jednego płatka śniegu, bo tak zmienia się klimat!
Mamy bardzo trudny czas i miliony ludzi jest uwięzionych w swoich domach i ja także siedzę na tyłku, aby się nie zarazić, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że mam choroby współistniejące i jestem łatwym celem, a nie chcę umrzeć w taki sposób.
Dlatego trzymam się procedur i jakoś sobie ten czas wypełniam, by nie popaść w agresję z powodu przymusowej kwarantanny!
Słuchałam dzisiaj wypowiedzi jednego profesora – sorry nie pamiętam nazwiska, który powiedział wprost, że izolacja ludzi pobudzi w nich bunt i agresję i w końcu zaczną wychodzić z domów wbrew wszystkim zakazom i pandemii nie będzie końca.
Mam ogromny problem z Mężem, który ma swoje obowiązki i jest zmuszony codziennie coś załatwić na zewnątrz, a do tego nie jest domatorem.
Niby uważa, ale to cholerstwo czai się na każdym kroku, co sprawia, że żyję w stresie, choć na stare lata powinnam żyć spokojnie i we własnym rytmie,a spokój zabrał mi wirus!
Całemu światu wirus odebrał wolność, ale także sprawia, że zmieniamy swoje postrzeganie na życie i stosunki międzyludzkie.
Włącza się w wielu ludziach chęć pomocy słabszym i na przykład ludzie szyją maseczki, a młodzi ludzie starają się pomóc starszym choćby w zakupach i wyprowadzaniu pupilów na spacery i to jest piękne.
Prawie codziennie mam relacje z tego jak ten trudny czas spędzają moje Wnuki i jak sobie z dziećmi radzą ich rodzice.
Nie jest łatwo naprawdę, bo dzieci zwykle w takich warunkach się nudzą, a do tego nie mogą się spotykać z rówieśnikami.
Ja jako babcia kibicuję, aby dali radę pobyć ze sobą nie wiadomo do kiedy na 55 m kwadratowych 24 godziny na dobę!
Z pewnością jest ciężko i dlatego staram się mieć z nimi kontakt, aby wiedzieć jak sobie radzą i w jakiej są kondycji psychicznej.
Uważajcie na siebie proszę!
W telewizji pokazują co dzieje się w Hiszpanii i Włoszech, gdzie nie zdążają w spopielaniu zwłok!
Bądźmy od nich mądrzejsi i nie powielajmy ich błędów mimo, że dziś w Sejmie Kaczyński i jego pupile olali rękawiczki i maseczki, bo sobie myślą, że to ich nie dotyczy, a władza jest najważniejsza nawet kosztem naszego życie, bo każą nam „zapindlać” do urn 10 maja, by mogli zostać na wieki u władzy!
Nie idźcie na te wybory, bo wirus nikogo nie oszczędzi jeśli będzie miał ochotę na moje i Twoje życie!
Niżej wkleiłam wpis mojej ulubionej blogierki „Goplany”, która opisała jak wyglądało dzisiaj w Sejmie posiedzenie – zgroza i łamanie wszelkich procedur, ale chyba nas to już nie dziwi!

„czwartek, 26 marca 2020

Królowie skansenu i władcy zadupia. ( Tekst z dnia 26 marca 2020 roku)

No i sejm się wreszcie zebrał. Ale jak tylko wszyscy posadzili szanowne dupy na swoich miejscach, od razu wszystko wróciło do normy. I od razu przeciętny widz został potraktowany jak śmieć.
Pani marszałek Witek, tak dalece była niezadowolona z faktu, że musiała dziś przyjść do pracy, że zaczęła odczytywać formułki z kosmiczną wręcz prędkością. Wszystko na zasadzie: Jak już mnie zmusiliście, to przyszłam, odpierdolę swoje, niech się debile-obywatele ucieszą, a potem wracam do ciepłego domku pobierać swoją marszałkowską pensje za nic nie robienie.
Ktoś powie, że jest pandemia i że nawołujemy, by ludzie bez potrzeby nie wychodzili z domu, ale wymagamy od posłów, by się pojawili w sejmie. Ja rozumiem ostrożność. I nie będę tu górnolotnie opowiadać, że życie posła nie jest więcej warte, niż życie wszystkich tych, którzy w tym trudnym czasie do pracy iść muszą. Ale zawód każdy wybiera sobie sam, a potem całe życie ponosi tego konsekwencje. To nie my was pchaliśmy na stołki. Sami żeście mieli parcie do władzy. I wydawało się wam, że teraz, jak już was „motłoch” ( bo tak nas traktujecie) wybrał, to będą już tylko splendory, oklaski i konfetti? Byłoby pewnie miło, ale funkcja posła, polityka w ogóle, musi mieć w sobie coś z misji. Musi być tak samo starannie pełniona zarówno w szczęśliwych, jak i w trudnych czasach.
Nie dość, że czas waszej pracy skróciliście do jednego spotkania w miesiącu, co sprawia, że uchwalacie prawa bez żadnej konsultacji, tylko według własnego widzi mi się, to jeszcze nie można liczyć na was w czasie próby. Bo co to za sejm, co to za rząd, który boi się pracować?
Mówicie, że Platforma Obywatelska żądając zwołania sejmu naraziła na zakażenie koronawirusem 460 posłów. Idąc tym tropem można by powiedzieć, że dyrektor szpitala naraża kilkusetosobowy personel począwszy od lekarzy, a na salowych skończywszy, bo każe im w czasie epidemii przychodzić do pracy. A pragnę przypomnieć, że pracownicy służby zdrowia narażają się znacznie bardziej i za znacznie mniejsze pieniądze, niż posłowie. Każda praca jest w jakimś sensie niebezpieczna. Można by uratować kierowców ciężarówek, każąc im zostać w domu zamiast rozwozić produkty po całym świecie. Bo przecież na drogach czyhają na nich wypadki. Można uratować sprzedawców od żylaków, policjantów od kontaktów z niebezpiecznymi przestępcami. Myślę, że dużo zdrowiej byłoby także dla strażaków, gdyby w razie pożaru posiedzieli w ciepłej remizie i pograli w karty. Kierowcy karetek mogliby jeździć ostrożnie i powoli, kładąc własne życie wyżej, niż życie tych, których ratują. Nie mówiąc już o żołnierzach, którzy powinni po prostu się poddać w pierwszym dniu wojny. Bardzo wielu ocaliłoby w ten sposób życie.
Nie widzę powodu, by życie posła miało by być więcej warte, niż życie innego pracownika. A widząc niektórych posłów, w jaką wpadli panikę, a szczególnie obóz władzy, aż się boję pomyśleć, co by się stało, gdyby rozpoczął się jakiś konflikt zbrojny. Pewnie pierwsi by spierdalali w bezpieczne miejsce zostawiając Ojczyznę, którą sobie bez przerwy wycierają gęby, na pastwę losu.
Nie na tym polega zawód polityka. Nie może być tak, że w czasach dobrobytu przypisujecie sobie wszystkie zasługi, chociaż to obywatele zapierdalają na ten dobrobyt. Nie może być tak, że w czasie kryzysu spierdalacie pierwsi, jak szczury z tonącego okrętu, bo tak właśnie widzę waszą niechęć do pracy i strach przed wirusem.
Jesteście na czele tego państwa. Rządźcie więc do kurwy nędzy. Rządźcie, siedźcie i rozwiązujcie problemy. Dziś, teraz, nie za tydzień, za miesiąc, a najlepiej po wyborach. Bo jestem przekonana, że gdyby nie wybory, to by was los Polaków niewiele obchodził, bo dla was przecież, na wasze pensje, na wasze nagrody zawsze wystarczy, tak, jak wystarczyło na testy dla was poza kolejnością.
Póki co, nic się w tych dniach nie klei i nie dopina. Co chwila zamyka się jakiś szpital, bo jest podejrzenie o zarażenie personelu. Spóźniliście się w kolejkę po środki ochrony osobistej dla lekarzy organizowanej przez UE. Samoloty z Chin od dwóch tygodni wożą sprzęt do Włoch, Czech i innych potrzebujących krajów. Do Polski pierwszy dotarł dopiero dziś, by można było podkreślić, wyeksponować wielką zasługę prezydenta, który podobno ten cud sprawił osobistą znajomością z chińskim przywódcą załatwił.
Zarządziliście nauczanie online? Pomijam fakt, że to nie działa i nie zadziała, bo nawet nie wszędzie dociera internet. Ale, panie Kaczyński, naprawdę chce pan narażać nasze dzieci na te pornosy oglądane przy piwku? Do kościoła niech idą lepiej.
Jest wiele sygnałów z Polski, że zachwyty nad sprawnością państwa, jakie słyszymy w telewizji to jedno, a brutalna prawda o panującym chaosie, to drugie. I coraz częściej potwierdza się fakt, że skala zachorowań jest skrzętnie ukrywana.
Czy zauważyliście, że w komunikatach o rozwoju choroby nie mamy żadnych wieści z Północnej Korei? Bo przecież kto to sprawdzi na zadupiu cywilizacji lub w jej ogonie, w których brylujemy także my pod tymi rządami.
Wiecie co mnie zawsze zastanawiało?, czego nigdy nie mogłam zrozumieć? Im bardziej silni usiłują być władcy, bardziej autorytarni, pyszni i naznaczeni manią wielkości, tym bardziej żałosne jest ich dzieło. Dlaczego taki Kastro, czy kolejni przywódcy Korei, czy na przykład taki Kaczyński, nie chcą być władcami wspaniałych nowoczesnych krajów. Tak wiecie, żeby naprawdę mieli być z czego dumni. Żeby było bogato i szczęśliwie, by była dla każdego miska, w której by był nie tylko ryż, by społeczeństwo było mądre i wykształcone, a w państwie były najlepsze autostrady, najnowocześniejsze łącza komórkowe, najszybszy internet. A wszystko to w otoczeniu zdrowego powietrza, bujnej przyrody i długowieczności obywateli.
Dlaczego im bardziej zakochany w sobie dyktator, im większe ma ego, tym mniej dba o kraj i obywateli? Panie Kaczyński, panie Duda, panie Morawiecki, dlaczego wolicie być królami skansenu i władcami zadupia?”