Archiwa tagu: wnuki

Czy wszystkie wnuki nasze są?

Kiedy rodzą się dzieci, to wszyscy są wniebowzięci, bo oto na świat przybyła malutka perełka, słoneczko, dzidziuś w rodzinie.

Wszyscy, bo rodzice i dziadkowie cieszą się, bo rodzina się powiększyła o ślicznego, różowego bobaska i jest oto kolejna istotka do kochania i rozpieszczania.

Podobno dziadkowie bardziej kochają swoje wnuki, aniżeli własne dzieci i zdaje się, że coś w tym jest.

Jak w każdej rodzinie na futrynie drzwiowej odznacza się kreseczką, ile nasz bobas urósł w ciągu miesiąca, czy też roku!

Grafika powyżej jednak jest bezlitosna, bo przychodzi czas, który szybko płynie, iż nasze ptaszki odlatują z gniazda i pozostawiają po sobie puste, bardzo puste gniazdo.

Ubolewają rodzice i ubolewają dziadkowie, że ich ten bobas nagle stał się dorosłym człowiekiem, chcącym stanowić sam o sobie i niech nikt mu się do życia nie wtrąca.

Bywa też tak, że dorosłe bobasy są całe życie na garnuszku rodzicieli, ale to jest inny temat!

Bobas dorosły idzie na studia, ale nie za bardzo ma z czego żyć samodzielnie, a więc rodzice i dziadkowie pakują jedzonko do słoików, aby nie umarł z głodu.

Stąd więc w wielu miastach mieszkają słoiki i przeżywają dzięki zapobiegliwości swoich bliskich i powinni im być niezmiernie za to wdzięczni.

Najbardziej wrażliwe na losy dorosłych bobasów są ich babcie, które by im nieba przychyliły i gotują i pieką i pitraszą, aby tylko smakowało i starczyło.

Nieważne, że dorosły bobas babci nie odwiedza za często, ale ona i tak go kocha miłością bezgraniczną i wypatruje go każdego dnia, spoglądając na telefon, a on wpada i wypada – po żarełko, albo go nie widać długie miesiące.

Oczywiście nie można generalizować, bo wnuki są dobre i złe i mam nadzieję, że więcej jest tych dobrych, które na zapominają o dniu babci i dziadka i o innych rodzinnych uroczystościach. Pamiętają, że trzeba iść do kwiaciarni, aby kupić chociaż różyczkę.

Jak wiadomo w Polsce emeryci nie mają za wielkich  emerytur, ale babcie i dziadkowie zawsze mają parę groszy zaoszczędzone na to, że kiedy dorosły bobas ich odwiedzi, to zaserwują mu wszystko, co najsmaczniejsze – czyli starą, dobrą kuchnię.

Dlaczego ja o tym piszę?

Otóż na jedym z forum przeczytałam dramatyczny wpis pewnej babci, która kocha swego wnuka nad życie, ale właśnie otworzyły się jej oczy na to, jak ten dorosły bobas ją widzi.

Dla mnie jest to dramat tej babci, która niespodziewanie odkryła to, co o niej sądzi dorosły, zdeprawowany bobas.

Babcia zadaje sobie pytanie po przeczytaniu – jak po tym żyć?

Wpisy wnuczka na portalu:

Znalezione obrazy dla zapytania babcia i wnuk


Jestem babcią 20-letniego wnuczka i zdarza się że korzystamy z jednego komputera. Dziś, chcąc jak co dzień sprawdzić pogodę i wiadomości, włączyłam przeglądarkę i natknęłam się na jego profil w serwisie społecznościowym. Do teraz nie mogę się otrząsnąć z jednej z wiadomości którą o mnie napisał:

Cytat:
Ale mnie wkurwiliście.

Zawsze gniję z ***** smakoszy babcinego jedzenia co plują na każdą sieciówkę jedzeniową.

Ja pierdolę, można mieć swoje preferencje, ale gnije z cyrku jaki odpierdalacie chwaląc pod niebiosa te babcine wyroby. Przecież to synonim potraw z sierścią kota, bo żal sierściucha z blatu przegonić. Jedzenie zrobione z przeterminowanych składników, bo nieważne że składniki były po dacie już w sklepie, ważne że z promocji. No a nawet jakby chciała sprawdzić datę przydatności to i tak jej niedowidzi bo ostatni raz u okulisty była jeszcze za gierka. Do tego ta dojebana ilość przypraw, a szczególnie soli. Zupełnie jakby na jej języku było mniej aktywnych kubków smakowych niż różowych pasków na wykopie. A wszystko tłuste jak tylko się da. Taka mizeria na przykład. Wiecie ile kalori ma ogórek? 16 kcal na 100 gram. Brzmi zdrowo i odchudzająco? No to jeb, dodaje do tego śmietanę, oczywiście 18% ale jakby mogła to i 30% dodała. No i obowiązkowo sól. No ja rozumiem że podczas wojny trzeba było jeść tłusto, ale na boga wojna skończyła się 70 lat temu. Czy to ta słynna demencja starcza?

A teraz dla kontrastu: Jak bułka leży na opiekaczu pół godziny to ląduje w śmietniku, a wasza babka będzie odgrzewała te same kotlety 5 dni pod rząd, aż ***** olej wyparuje z patelni xD, super zdrowe produkty xD

inb4 prezes mcdonalds polska

do teraz mam łzy w oczach i jestem tak roztrzesiona ze nie wiem co z tym zrobić. 

Reklamy

Podsumowanie pierwszego Dnia Świąt :)

Oto pierwszy Dzień Świąt Wielkanocnych za nami.

Od rana było wielkie poruszenie u mnie w domu, bo dostaliśmy zaproszenie od Teściów Mojej Córki na wspólne śniadanie i było od rana nerwowo, ale potem było już tylko coraz lepiej i spokojniej.

Tu muszę napisać pean pochwalny dla Gospodyni i Gospodarza, którzy nas zaprosili.

Mieszkają w  cichym, wiejskim miejscu i mimo, że za oknem padał wredny deszcz ze śniegiem, to u Gospodarzy czuło się rodzinną, ciepłą atmosferę i tu Im pięknie dziękuję za gościnność.

Po śniadaniu dzieciaki oddaliły się w swoje rejony i się bawiły, a my dorośli zajęliśmy się rozmowami, wspomnieniami i w takiej atmosferze wszyscy odpoczywali  od tego szaleństwa, co sprawiło mi i mojemu Mężowi wielką przyjemność.

Wszystko się kleiło, bo tematów do rozmów było wiele, a Dzieci tylko dopełniały te święta, bo dzieci są tylko radością.

Potem moje Wnuki wylądowały u mnie i miałam na stanie moją trójkę Wnucząt.

Każde jest inne i każde już ma coś do powiedzenia, bo kiedy ich nie widzi się na co dzień, to potrafią mnie zaskoczyć oczywiście pozytywnie.

Siedziałam z Nimi na podłodze i oglądaliśmy wspólnie rodzinne zdjęcia.

Zadawały wiele ciekawych pytań i dziwiły się temu jak kiedyś wyglądały moje dzieci, a teraz ich Mamy.

Poznały zdjęcia  jednej i drugiej Prababci i myślę, że z tej nauki zostanie im wiele w pamięci.

Dostałam od najstarszej Wnusi pytanie – jaki jest mój ukochany film?

Odpowiedziałam, że chyba „Przemięło w wiaterm”, a Wnuisia podała swoje tytuły, o których ja nie mam zielonego pojęcia.

Potem spytała o najpiekniejszą piosenkę według mnie, a więc wymieniłam Bajora, Soykę, Turanła, a Ona swoje typy współczesne!

Zauważyłam, że już jestem starej daty i świat pędzi do przodu i w tym jakże innym świecie są już moje Wnuki.

Usłyszałam, że jak to Babciu – nie znasz takiego zespołu?

Wpadliśmy więc na YT i tam słuchaliśmy muzyki moich Wnuków, co mnie wprawiło w zdziwienie, że interesują się nią, choć to wciąż są małe szkraby w wieku 7 i 10 lat.

Moja najstarsza Wnusia pożera książki i ma już bardzo bogate słownictwo, że moje oczy robią się jak pięcio złotówki ze zdziwienia i jestem z nich wszystkich bardzo dumna!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Samotność Seniora!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Pędziłyśmy, my kobiety przez życie swoje jak szalone, bo trzeba było zarabiać na chleb, kiedy na świecie pojawiły  się dzieci, a my kobiety nie chciałyśmy być gorsze od mężczyzn.

Może teraz kobiety mają lżej, bo po urodzeniu dziecka przysługuje im roczny urlop macierzyński, kiedy dawniej po 3.5 miesiąca trzeba było wrócić do pracy, a dzieci oddać do żłobka.

Musiałyśmy pogodzić pracę z wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu, a wieczorem padałyśmy ze zmęczenia, by rano ponownie rozpocząć gonitwę przez życie.

Kiedy opowiedziałam swoim Córkom, że do rozwiązania ciąży pracowałam, to przetarły oczy ze zdumienia, bo teraz kobiety całą ciążę mogą spędzić na zwolnieniu, bo takowe im przysługuje.

Tak więc pędziłyśmy tak przez życie, aż tu nagle pewnego dnia zaczyna nam przysługiwać emerytura i z tego powodu jesteśmy bardzo szczęśliwe, że w końcu będziemy miały tylko dla siebie ten czas i w końcu przystopujemy i zajmiemy się tylko sobą, by zająć się swoimi pasjami, hobby, życiem w spokoju.

Jednak ta euforia szybko mija, bo nagle telefony milczą, a kontaktów z drugim człowiekiem coraz mniej.

Kiedy pracowałyśmy, to były kontakty z innymi i myślałyśmy, że to przetrwa.

To wszystko też dotyczy mężczyzn oczywiście, którzy często na emeryturze wkładają ciepłe kapcie i leżą na kanapie z pilotem w ręku.

Obserwuję emerytów na moim osiedlu i stwierdzam, że są pozamykani w swoich domach i mało ich widać.

Kiedyś przed domami były ławeczki, gdzie schodzili się starzy ludzie i jedli ciasto – popijając kompotem i prowadzili swoje rozmowy – tego już nie ma!

Osiedla są pozamykane szlabanami, że karetce trudno wjechać, aby udzielić pomocy  choremu.

Tamte czasy zniknęły i w związku z tym staliśmy się samotnikami – może na własne życzenie.

Moja Mama kiedy była zdrowa, to spotykała się z innym emerytkami na ławeczce przy fontannie, gdzie sobie prowadziły różne rozmowy.

Kiedy zachorowała, to żadna z tych kobiet nawet się nie spyta, co u mojej Mamy i czy może Ją odwiedzić.

Tacy się zrobiliśmy bez empatii i zrozumienia dla drugiego człowieka. Jesteśmy lodowaci bez względu na wiek.

Ludzie są różni, bo jedni znoszą swoją samotność, a nawet jej pragną, ale są tacy, którym kontakt z drugim człowiekiem jest potrzebny jak tlen do życia,

Ja mam Męża i na emeryturze żyję dla Niego i to mi zupełnie wystarcza do życia.

Mój Mąż, to odmienny gatunek i musi być otoczony znajomymi, kolegami, bo inaczej by usechł po prostu.

Dzisiaj właśnie poszedł na koleżeńskie spotkanie z wódeczką, a ja zrobiłam starszym panom zakąskę w postaci galerety – tzw. „zimne nóżki”.

Niech sobie panowie pogadają, a wszyscy są na emeryturze, ale czynni wciąż zawodowo.

Cieszy mnie to, że Mąż jest wciąż aktywny i kocha ludzi i to trzyma go w pionie.

Dopóki trwa przy mnie, to mnie trzyma przy życiu i żadne „kolegówny” nie są mi do niczego potrzebne, bo my się świetnie uzupełniamy.

Kiedy Męża w domu nie ma, to wiem, że wróci, a ja staram się i On się stara.

Jak robię galaretę?

Może ktoś podpowie mi inny przepis, a ja opiszę swój:

  • do szybkowara wlewam litr wody, dodaję liście laurowe, ziele angielskie, oraz łyżkę jarzynki,
  • wkładam dużą golonkę, dwie świńskie nogi, oraz skrawki gulaszowego indyka,
  • gotuję godzinę z minutami, aż mięso odejdzie od kości.
  • do miski dodaję groszek z marchewką, pokrojone jajka ugotowane na twardo i duże zmiażdżone ząbki czosnku i ozdobiłam jajkiem na twardo i zieloną pietruszką,
  • czekam, aż wszystko zastygnie i uważam, że moja galareta jest smaczna.

Kto robi inaczej, to niech da mi znać – proszę!

Oto rysunek naszej Wnusi jak nas widziała na Dniu Babci i Dziadka, a także zdjęcie naszych kochanych, dla których warto żyć.

Samotność nam nie grozi!

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

 

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami!

Wśród Seniorów od rana wielkie poruszenie, gdyż dostali zaproszenie – a gdzie?

Dziś w Przedszkolu naszej Wnusi odbyły się występy dla Babć i Dziadków.

Bałam się iść, bo w „telewizorni” straszą grypą, że choruje już tak wielu i młodych i starszych.

Lekarze radzą, aby omijać szerokim łukiem większe skupiska ludzi, aby się nie zarazić.

Kiedy powiedzieli, że z powodu grypy umarły 4 osoby, to naprawdę się wystraszyłam.

Nigdy nie bałam się takich wiadomości, a na stare lata tak mi się porobiło, że stałam się na takie wiadomości bardziej wrażliwa i ostrożna, bo to głupota umrzeć z powodu grypy!

Nie ma więc lekko i od rana Dziadek się szykował, a Babcia poleciała do fryzjera, bo nie można lekceważyć Wnusi, która z rówieśnikami od dwóch miesięcy szykowała się do występu.

Wiecie co?

Dziadków i Babć było więcej aniżeli przedszkolaków. Przyszli wszyscy jak jeden mąż, że sala pękała w szwach.

Ja z Mężem staliśmy, bo miejsc nie było i aby zrobić zdjęcia, to tylko na stojąco.

Potem zostaliśmy zaproszeni na ciacho i napoje i naprawdę było bardzo przyjemnie i rodzinnie.

Dzieciaki zadowolone, że starszyzna tak licznie przybyła i widać było po ich buziach, że sprawiliśmy im swoim przybyciem – radość.

Ciekawa jestem czy w związku z wyjściem z domu – grypa mnie dopadnie! Oby nie! 😀

A  tak na koniec, to ja jako Babcia i mój Mąż jako Dziadek pragniemy podziękować paniom, które pracują z naszymi Wnukami i Je uczą – za tak cudne przygotowanie dzieciaków.  Wasza praca jest naprawdę ciężka.

Wszystkie Babcie dostały w prezencie zeszyt przepisów kulinarnych, bo nasze Wnuki dużo gotowały w przedszkolu i szykowały sałatki, pierogi i oponki.

Dziadkowie otrzymali magnesy na lodówkę, którymi ma się przypinać ciekawe przepisy.

Jesteśmy szczęśliwymi staruszkami i wiecie co w tym wszystkim jest magiczne?

Nasza Wnusia po występach pojechała z nami do naszego domu i była z nami 4 godziny, do powrotu Mamy z pracy.

Pojawiło się we mnie i w moim Mężu takie uczucie – jakby powrót do czasów, kiedy były z nami nasze Dzieci. Uczucie, które przywraca dawne czasy, kiedy taka mała osóbka sprawia, że nas odmłodziła, bo w naszym domu po latach zaćwierkała dziecina jak za dawnych lat.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Wszystkie dzieci nasze są: Basia, Michael, Małgosia, John, na serca dnie mają swój dom, uchyl im serce jak drzwi. Majka Jeżowska!

Zdjęcie użytkownika Lidia Saga-Kolasa.

Mamy dwoje Wnuków – urodzonych w miesiącu – lutym – tego samego roku, a więc miesiąc luty obdarował nas podwójnym szczęściem.

Teraz urodziny dzieci świętuje się nie tylko w rodzinnym gronie, ale i na salach zabaw specjalnie przystosowanych do takich imprez.

Pod okiem rodziców – dzieciaki mają frajdę w nieograniczonej konsumpcji pizzy, coca – coli i innych zabronionych dań na co dzień. 😀

Dzieciaki kilka godzin spędzają więc na zabawach, grach i zdrowej rywalizacji.

Jak to wszystko się zmieniło od czasów naszego wychodzenia z dzieciństwa do dorosłości.

Nie mogliśmy liczyć na tak liczne atrakcje w dniach naszych świąt, a rodzice najczęściej w domowym zaciszu zapalali nam świeczki na torcie i z tego się cieszyliśmy.

Teraz jest wszystko inaczej i dzieciaki mogą liczyć na atrakcje i rodzinne wyjście z domu, a tym samym zaproszenie swoich dziecinnych, małych przyjaciół do fajnej zabawy,

Oglądam dość często program pt. „Nasz nowy dom” prowadzony przez Katarzynę Dowbor i tam jak w soczewce widać wciąż biedę i dzieci, które nie mogą sobie nawet pomarzyć o takich atrakcjach.

Samotne matki i samotni ojcowie jakże często z ledwością wiążą koniec z końcem i nie mają pieniędzy nawet na remont domu.

Jakże często borykają się z jakimiś tam naprawami domu, aby tylko dzieciom zapewnić jako takie warunki.

Niby rządzący twierdzą, że dzięki 500+ rodzinom się poprawia, ale nie zawsze te pieniądze  trafiają tam gdzie trzeba i dzieciaki żyją w nędzy.

Tak to wciąż wygląda i nie ma, co zakłamywać rzeczywistości z trybuny sejmowej drodzy politycy z PiS, którzy zamknęliście się na przyjmowanie matek z dziećmi z wojennej Syrii. Macie w nosie los dzieci przede wszystkim, bo uważacie, że z tych dzieci wyrosną terroryści i zarazicie się pierwotniakami i inną zarazą! WSTYD!

W Polsce wciąż jest bieda, a na świecie miliony dzieci zagrożone są głodem, kiedy wielcy tego świata pławią się w luksusach!

Taki jest ten świat! Dziwny jest ten świat!

Słowo Babcia jest na drugim miejscu – po słowie Mama!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Na swoim blogu staram się pisać szczerze, gdyż z natury jestem szczerą osobą i brzydzę się kłamstwem.

Oczywiście, że wiele razy mnie w życiu okłamano, ale tak to jest już, że trafiamy na różnych ludzi.

Piszę więc jak jest i jak czuję życie!

Kiedy byłam młodą kobietą i miałam swoje małe Dzieci, to nie nie myślałam o babciowaniu.

Na Wnuki czekałam bardzo długo i kiedy moje Córki rodziły dość późno, bo edukacja, to byłam w siódmym niebie.

Ale nie było tak słodko i kolorowo, bo straciliśmy dwóch Wnuków, którzy podczas rośnięcia w brzuszku Mamy, pogubiły istotne chromosomy i żyły po porodzie tylko jedną godzinę. Szymonek i Miłosz spoczywają razem i są w naszej pamięci na zawsze.

Mamy mimo wrednego losu – trójkę cudownych Wnucząt, a więc 8 letnią Anielkę i 6 letnią Luizkę, oraz 6 letniego Wojciecha.

Wnuki są cudownym dopełnieniem naszego seniorkowego życia, bo ja z Mężem mamy dla kogo żyć, by ich dopieszczać.

Ale jeszcze coś bym chciała napisać.

Niektóre kobiety, kiedy zostają Babciami bronią się przed tym, aby Wnuki mówiły do nich Babciu!

Nie czują tej formy, bo niby to je postarza, bo przecież wciąż czują się młode, a nie jakieś tam Babcie i często i gęsto proszą, by mówić do nich po imieniu.

Ja uważam to za głupie, bo dla mnie słowo Babcia jest drugim, najpiękniejszym słowem na świecie – po słowie Mama.

Wczoraj Luiza przyniosła mi bukiet tulipanów, a Dziadkowi ptasie mleczko, bo to łasuch.

Wnuki oddalone od nas – zaśpiewały przez telefon 100 lat dla Babci Eli i Dziadka i czego chcieć więcej!

Byłam nękana przez lata przez Marię Pałac z Krakowa, która nie współczuła mi, że straciłam swoje Wnuki i napisała na forum o2 w te słowa, które sprawiły, że przestałam wierzyć w człowieka:

[17.10.2016] 19:34

/

pilnuj swoich zdechlaków na cmentarzu! zaraz znicze im zapalisz pier..dolnięty swirze.

Określiła moje Wnuki zdechlakami – tak, tak są tacy ludzie na świecie, a dziwi to, że Maria Pałac też jest seniorką! Bydle – prawda?

Chwilo trwaj! 🙂

Telefon od Wnuczki!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Odkąd moja Mama jest bardzo poważnie chora, to ja robię się drętwa, kiedy dzwoni mój telefon, bo boję się ostatecznego.

Nawet melodyjka w telefonie mnie przeraża, którą kiedyś lubiłam, a teraz jest dla mnie złowroga i boję tego dźwięku.

Dziś mój telefon zadzwonił i z niepokojem spojrzałam na na niego!

Patrzę uradowana, że oto dzwoni moja 6 letnia Wnusia!

Tak, tak Wnusia ma już telefon, który opanowała w mistrzowskim tempie i lepiej się w swoim smartfonie porusza niż ja i jej dziadek.

Nasza rozmowa:

  • Cześć babciu!
  • Cześć – odpowiadam.
  • Babciu zapraszam ciebie i dziadka na otwarcie mojego, nowego pokoju, który urządzili mi rodzice.
  • Cieszę się bardzo – odpowiedziałam i spytałam kiedy możemy wpaść na oględziny.
  • Babciu nawet dziś, a także jutro, bo mam ferie.
  • Okej – dziękujemy i będziemy jutro u ciebie – poinformowałam i podziękowałam za zaproszenie.

Ja i Mąż długo czekaliśmy na Wnuki i zostaliśmy dziadkami grubo po pięćdziesiątce, ale kiedy się pojawiły, to było dla nas wielkie szczęście.

Mamy ich trzy sztuki, bo dwie dziewczynki i jeden chłopak , a rosną jak na drożdżach i doszło w tej chwili do tego, że same biorą sprawy w swoje ręce i dzwonią i zapraszają, a w nas pojawia się duma, że pamiętają o staruszkach.

Dzwoniąca Wnusia ma od jakiegoś czasu swój własny kąt, a rodzice zadbali o to, by ten jej pokój był dla niej azylem –  taki tylko dla siebie, gdzie będzie mogła się bawić i zaraz uczyć.

Powstała więc szafa na wymiar, aby schować Jej ubranka, książki, puzzle, gry planszowe i wszystkie Jej skarby.

Dziś wstawili do Jej pokoju biurko – też na wymiar, które być może będzie Jej służyło do końca edukacji.

Ma nową podłogę i świeże ściany, a także kolorowe akcenty, aby się w swoim pokoju czuła jak u siebie.

I tu było dla mnie wyzwanie, bo przecież nie pójdziemy do Wnusi z gołą ręką na otwarcie Jej królestwa.

Poszłam więc w miasto w poszukiwaniu czegoś, co urozmaici ten dziecięcy pokój.

Kupiłam jej ramkę na 8 zdjęć o wymiarach 60×40, w której może umieścić swoje ulubione zdjęcia i co jakiś czas wymieniać kolekcję..

Zdjęcie nie oddaje uroku tej ramki, gdyż ramka jest bielusieńka, a na zdjęciu robionym przy sztucznym świetle – wyszła  żółta! 😦

Zdjęcia można, co jakiś czas zmieniać i myślę, że to będzie dla Niej dobra zabawa w postaci – zatrzymać w kadrze.

Jestem ciekawa, czy się z tej ramki ucieszy!

Jak myślicie?

A kiedy Wnuki nadają sens życiu Seniorom!

 Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.
Dziś już miałam pełną chatę, bo moje Wnuczęta przyjechały z Rodzicami i tu przedstawiam Anielkę i Wojciecha.
Wiecie jakie fajne są dzieci w wieku 8 i 6 lat?
Kurcze o wszystkim można z nimi już porozmawiać, a jak się poprosi by dały czas babci na pitraszenie w kuchni, to nie ma żadnego problemu.
Rzuciłam im na podłogę worek klocków, a sama w tym czasie ugotowałam świąteczny rosół, zrobiłam sałatkę i kapustę czerwoną w rodzynkami.
W międzyczasie puszczaliśmy sobie kolędy z komputera i naprawdę przeżyłam z nimi pierwszą magię świąt, kiedy Rodzice poszli w miasto zrobić ostatnie zakupy.
Prezenty spakowane, dom wysprzątany, Wnuki zdrowe, a więc czego mi więcej potrzeba.
Jutro zasiądziemy do wspólnej Wigilii i  kolejny raz nam Dziadkom udało się te przygotowania pokonać. Kto wie jak będzie za rok
Opowiadałam Wnukom o tym jaka wojna jest w Aleppo i przeczytałam im wiersz o tym, że nie wszędzie jest tak pięknie i spokojnie, a wiersz brzmi, a właściwie słowa kolędy:

Bóg się rodzi, Cyganiątko,

obok niego śpi jagniątko,

Bóg się rodzi, Pakistańczyk,

słońce mu we włosach tańczy.

Rodzą się bożątka licznie,

rodzą się dzieciątka ślicznie

i pytają: gdzie jest raj?

i pytają: gdzie jest raj?

Ach, jak pięknie się rodzić

czy w Aleppo, czy w Łodzi…

Ach, jak trudno się rodzić

w małej łodzi na wodzie…

Gdzie jest kraj, i kraj to który,

gdzie się Bóg tęczowej skóry

może ukryć przed wojnami,

przed lękami i głodami,

Gdzie się Bóg nie trwoży trwogą,

bo cóż trwogi bogom mogą?

Bóg się rodzi, niebożątko,

lulajże, Afrykaniątko…

Ach, jak pięknie się rodzić

czy w Aleppo, czy w Łodzi…

Ach, jak trudno się rodzić

w wodzie, chłodzie, o głodzie…

Bóg się rodzi, Polak mały,

jaki znak twój? nosek biały,

Bóg się rodzi, śliczny skrzat,

niechaj mu przybywa lat

w kraju-raju, pięknym kraju,

w kraju-raju, pięknym kraju,

którym właśnie jest nasz kraj…

Baju-baju, baju-baj…

Ach, jak pięknie się rodzić

czy w Aleppo, czy w Łodzi…

Ach, jak trudno się rodzić

w małej łodzi na wodzie…

Ach, jak pięknie się rodzić

w Mińsku, Lwowie czy Łodzi…

Ach, jak dziwnie się rodzić

na Zachodzie i Wschodzie…

Jarosław Mikołajewski

 Kiedy Wnuki pojechały do drugiej Babci i Dziadka, ja w ramach odpoczynku udałam się do domowego kina i obejrzałam cudny film na faktach, który polecam gorąco na święta.

Vera Brittain, to brytyjska pisarka, feministka i pacyfistka, która napisała pamiętnik najbardziej znany na świecie i do dziś przekładany pt. ” Testament młodości”.

Dzisiaj trafiłam na film o tej jakże ciekawej postaci, która opisała w swoim pamiętniku przeżyte losy podczas swojego dorastania, młodości i potem podczas I Wojny Światowej.

Zakochałam się w tej historii i filmie, gdyż książki nie czytałam.

Przeważnie książka jest lepsza od filmu, ale w tym wypadku niczego filmowi nie można ująć, gdyż  jest przecudnej urody z dbałością o szczegóły i naprawdę syci zmysły.

Jakże bym chciała aby współczesne kobiety ubierały się tak jak filmowa Vera – no cudo moda.

I plenery i dialogi i historia miłości Very do trzech najważniejszych dla niej mężczyzn, a także poświęcenie dla dobra sprawy.

Vera zrezygnowała ze swojego marzenia, aby studiować na Oksfordzie i poszła inną drogą.

Była pielęgniarką na tej wściekłej wojnie i tam poświęciła swoje młode lata opatrując rannych żołnierzy.

Naprawdę cudowne kino ze wspaniała rolą Alicia Vikander.

Znalezione obrazy dla zapytania testament miłości

Znalezione obrazy dla zapytania vera brittain

Znalezione obrazy dla zapytania vera brittain

Znalezione obrazy dla zapytania testament młodości

Print Friendly

Prezenty dla Wnuków, to nie lada wyzwanie!

Zdjęcie użytkownika Elżbieta Maria Saga.

Niestety, ale ja starsza pani już nie nadążam za światowymi trendami.

Od czasu do mego życia pojawiły się Wnuczęta w postaci sztuk na trzech!

Stosujemy więc niektóre tabletki, które można nakładać i babcie i dziadkowie, że płacimy Mikołajowi, są do Rodzinny i do Oni kupują, a potem do nas kurier przywozi wielkie paczki, takie jak na na spodziejąciu!

Czasami z Mężem jechałem w galerii w celu zakupu prezentów, ale poruszaliśmy się jak słonie w składzie porcelany, czyli czarnej magii.

W tym wszystkim chodzi o to, żeby prezent był włączony i trwał razem z pouczający i motywujący. Dlatego też przyznałem się do tego, że się to udaje.

Swoją drogą, do wyboru zabawek, gier, książek i książek.

Jestem starej daty i pamiętam moje połączenie prezenty.

Nie było szaleństwa, ale na przykład, kiedy dostałam chińskie pióro, na skakałam po niebiosa z radości. Kiedy dostałam dresy, albo czapkę i szalik, oraz rękawiczki – tak samo się cieszyłam i bardzo do dbałam.

Przedstawy w tamtych czasach są w wieku, ale się znudziły.

Pióro chińskie mi ukradziono i tą stratę pamiętam do dzisiaj.

Teraz dzieci mają górę zabawek na półkach, w kątach pokoju, czy do których wracają, ale takie oto mamy czasy! Jakże inne czasy i niekoniecznie jest do wychowawczych.

Poniższe zdjęcie jest strasznie rozczulające, bo my – starsi tacy byli.

Wspomnienia Matki Polki!

40 lat temu urządzałam pokój dziecinny dla moich Córek.

Pamiętam dokładnie, że wyboru nie było żadnego.

Poszliśmy z Mężem do sklepu meblowego i kupiliśmy dwa sermiężne biurka, bo wybierać nie było z czego!

Stał w sklepie tylko jeden model, a więc się taki brało i już!

Jakie szczęście nas spotkało, kiedy w drugim sklepie stało tylko jedno łóżko piętrowe bez materaców.

Materace kazaliśmy sobie uszyć na wymiar i to był wyczyn jak na tamte PRL-owskie czasy.

Potem trafił nam się dywan w orientalne wzory – całkiem ładny i duża szafa na ubrania oraz dwa segmenty na drobiazgi naszych Córek.

Oczywiście z czasem zniknęło łóżko piętrowe, a meble zostały potraktowane okleiną, aby zmienić wystrój pokoju.

Co jakiś czas robiliśmy remont i na ścianach pojawiały się inne tapety, a także mały telewiozor produkcji radzieckiej – (czerwony).

Piszę o tym dlatego, że oto moja Wnuczka doczekała się w swoim domu osobnego pokoju.

Do tej pory mieszkała z rodzicami,  aż tu nagle wielki remont, w którym zamieszka 6 latka.

Byłam niedawno w sklepie meblowym i zobaczyłam cudowne, prześliczne zestawy do pokoju dziecinnego.

Dostałam oczopląsu od białych łóżek i mebli z jaskarawymi dodatkami i doszłam do wniosku, że jeśli ma się pieniądze, to można teraz pokój dziecięcy urządzić na milion sposobów.

Wystarczy też wejść do sieci i przejrzeć propozycje – istny kosmos – ludzie kochani.

Ile mebli, łóżek, puf, dywaników i lampek i ważne jest to, żeby dzieciaki umiały docenić to, co im dają obecne czasy.

Dawniej dzieci cieszyły się z każdej nowości, a teraz zdaje się, iż uważają, że wszystko im się należy, że mało kosztuje i bierze się znikąd!