Archiwa tagu: wypoczynek

Co się stało z ludźmi!

Urodziłam się nad morzem i mieszkaliśmy bodajże cztery lata w Ustce!

Plaża była blisko, że kiedy był sztorm, to było go słychać w domu.

Pamiętam, że kiedy było lato, to Mama zabierała nas na wiele godzin na plażę i to wtedy pokochałam  Bałtyk i tak mi zostało na całe, moje życie.

Pamiętam, że gotowała coś ciepłego, robiła kanapki i brała ze sobą domowy kompot i to wszystko pakowała i szłyśmy na dziką plażę, na której nie było tłumu.

Najbardziej zapamiętałam bigos z młodej kapusty, gotowany przez Mamę i do dziś pamiętam ten smak.

To była dzika plaża, na którą przychodziły i inne mamy ze swoimi, małymi dziećmi i, niektóre miały na sobie kostiumy kąpielowe, a te mniejsze często biegały na golasa.

2 i 3 letnie dzieci bawiły się w piasku, brodziły pod opieką w morzu i nikomu do głowy nawet nie przyszło, aby ganić te matki i zwracać im uwagę, że postępują niewłaściwie.

Potem w latach 80 – tych jeździłam na wczasy i także zdarzało się, że były golaski na plaży  i znowu nikomu, to nie przeszkadzało.

Ale czasy się zmieniły i oto mamy Internet i wiele matek publikuje zdjęcia swoich pociech. Nie zdają sobie nawet sprawy z tego – kto te zdjecia ogląda, a nawet kradnie!

Mamy takie czasy, że wszystko kojarzy się z seksem, erotyką, pedofilią i naprawdę trzeba nie mieć wyobraźni, że te zdjęcia mogą trafić wszędzie i do każdego.

Czytam wiele w sieci o  zagrożeniach jakie mogą dzieci spotkać, bo w kościele nawet kwitnie pedofilia, ale nie tylko.

W sieci siedzą zboczeńcy, którzy czyhają tylko na zdjęcia dzieci i je kolekcjonują!

Kiedy moje Wnuki jadą na kolonie, to ja babcia drżę, aby nie spotkało ich żadne zagrożenie ze stony zboczeńca i aby nikt nie wykorzystał niewinności moich Wnuków.

Świat stał się straszy i trzeba bardzo uważać, bo psycholi na nim nie brakuje, a Internet jest wspaniałym dla zboczeńców wynalazkiem.

Napiszę szczerze, że gdybym była plażowiczką w wieku Seniora i widziałabym gołe dziecko, to grzecznie bym podeszła do mamy tego dziecka i po cichu wyłuszczyła swoje racje – grzecznie i z troską.

Nigdy bym się nie zachowała tak, jak ta kobieta w poniższym tekście i uważam tą kobietę za prostaczkę!

„Widać, że to patologia”. Kobieta wyzwała matkę, której dziecko biegało nago po plaży.

przez Aleksandra 

Pani Ania w krótkiej wiadomości do nas opisała to, co spotkało ją na wakacjach w Kołobrzegu. Nie tak wyobrażała sobie wolny czas, który miała spędzić z mężem i synkiem…
Usłyszała takie słowa od obcej kobiety na plaży, że aż się rozpłakała…
Wyjazd na wakacje do Kołobrzegu to zawsze była dla nas wyprawa. Z Krakowa to jest kawałek drogi, ale nas to nie przerażało i zawsze z wielką chęcią i radością wybieraliśmy się nad polskie morze. Niestety w tym roku byliśmy nieco rozgoryczeni kilkoma rzeczami, ale tylko jedna zapadła mi głęboko w pamięć.
Nie będę opowiadać o drodze, która trwała kilka godzin, ale już o samym opalaniu i plażowaniu, które okazało się być dla mnie w tym roku horrorem. To były nasze pierwsze wakacje z synkiem, bo ostatni raz odpoczywaliśmy przed moją ciążą, czyli dobrych kilka lat temu. Obiecałam sobie, że gdy Jaś skończy dwa latka i trochę sobie odłożymy, to na pewno gdzieś pojedziemy.
Zacznijmy może od tego, że z malutkim dzieckiem bardzo ciężko było znaleźć miejsce na tyle ustronne, aby syn mógł się swobodnie bawić, ale i na tyle zaludnione, aby mógł spotkać dzieci w swoim wieku. Wiem, to brzmi jak misja na Marsa 😃
Wydawało mi się, że takie miejsce znaleźliśmy! Obok nas tylko cztery parawany i dużo wolnego miejsca. Jasiu szybko zakolegował się z małym Robciem i razem stawiali babki z piasku. Umówiłam się tak z jego mamą, że raz ja doglądam ich zabawy, a drugi raz ona. Dzięki temu jedna z nas mogła się opalać, w momencie gdy druga pilnowała dzieci.

Już myślałam, że to będzie idealne popołudnie, gdy nagle usłyszałam pretensjonalny krzyk dochodzący z parawanu oddalonego o kilka metrów od nas.

„Na litość boską, jak tak można?! To nie jest prywatna plaża! Przecież tutaj wszyscy przychodzą. Jak ja miałam małe dziecko i byłam na plaży, to w życiu takiego czegoś nie robiłam. Pani syn nie jest pępkiem świata. Niech się pani trochę zastanowi!”

No mnie szczerze mówiąc wcięło, bo nie spodziewałam się, że komukolwiek, a zwłaszcza matce, może przeszkadzać to, że małe dziecko biega po plaży bez majtek. Wydaje mi się, że jedyną osobą, której mogłoby to przeszkadzać, jest mój syn. Przez kilka minut nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć tej kobiecie, ale ona z pewnością siebie dalej brnęła w tym temacie.

„No oczywiście, że nawet pani nie zareaguje. Widać, że to jakaś patologia z południa Polski. Przyjeżdżają tylko i piwska piją, a normalni ludzie już nie mają gdzie odpoczywać. Jak się nie umie dostosować do reszty to się powinno w domu siedzieć. Tak tylko Polacy potrafią. Aż wstyd w innych krajach się przyznać że się z Polski pochodzi”

Wiecie co ja głupia zrobiłam? Zwyczajnie się rozpłakałam, bo nie miałam siły ani pomysłu na to, co ja mogłabym odpowiedzieć. Mojego męża akurat nie było, bo poszedł po lody, ale może to i lepiej, bo gdyby to usłyszał, to mógłby wpaść w niemały szał. Jakim prawem ktoś mówi mi, że jestem patologią i że powinnam siedzieć w domu?! Na jakiej podstawie wysnuwać wnioski, że mi się coś nie należy?!

Nie zareagowałam, bo nie wiedziałam nawet, co mam powiedzieć. I tak uważam, że ta kobieta niczego by nie zrozumiała tylko dalej tkwiłaby w swoich przekonaniach i racjach. Zrobiło mi się tylko przykro, bo odkładaliśmy pieniądze na te wakacje, licząc, że Jasiu zobaczy po raz pierwszy morze i będzie szczęśliwy i razem spędzimy rodzinny i pełen ciepła wyjazd. Jeśli mam być szczera, po takim popołudniu i takich słowach, miałam ochotę spakować się i wrócić do domu.

Oczywiście tego nie zrobiłam, a przez kolejne dni ubierałam Jasiowi kąpielówki, przez co dodatkowo powstała kłótnia między mną, a mężem, bo on nie chciał, abym robiła tak, jak oczekują tego ode mnie inni ludzie. Ja po prostu nie chciałam problemów i tyle. Chciałam tylko miło spędzić ten czas… Nic poza tym…

„Widać, że to patologia”. Kobieta wyzwała matkę, której dziecko biegało nago po plaży
Czy waszym zdaniem pani Ania przesadziła? Czy powinna założyć dziecku majteczki? Dajcie znać jakie jest wasze zdanie w tej sprawie
https://popularne.pl/gole-dziecko-na-plazy/?utm_source=Facebook&utm_medium=cpm&utm_campaign=special_soft
Reklamy

Coraz bardziej chamiejemy!

Dzień dobry w kolejny, upalny dzień.

Mam nadzieję, że trzymacie się dzielnie i sobie jakoś radzicie. Ja siedzę w domu, w schłodzonym pokoju, a więc nie jest źle, ale za to targają mną różne, niezbyt ciekawe przemyślenia.

Mamy pretensje do polityków, że nie spełniają naszych oczekiwań, że posłują, bo im się to finansowo opłaca na ciepłym stołku. Pomstujemy, że kłamią i sypią obietnicami bez pokrycia. Dajemy temu wyraz na forach i portalach społecznościowych, śmiejemy się z nich, albo zwyczajnie nienawidzimy!

Polityka jest okropna, ale i my, na dole jesteśmy okropni, a dlaczego?

Tegoroczne, upalne lato sprawiło, że ludzie masowo przyjechali nad morze. Opalają się i czerpią ze słońca tak bardzo zdrową wit, „D”. Jest więc tłoczno i jest radośnie, bo w końcu pogoda, jak nigdy dopisała, co daje ludziom spełnienie, udane urlopy i wyjazdy rodzinne, z dziećmi, albo samotnie – jak komu pasuje.

Tegoroczne, upalne lato obnażyło jak nigdy, może bardziej jak w stanie wojennym polskie chamstwo i cebulactwo. Może przesadziłam z tym stanem wojennym, bo to były zupełnie inne czasy i inna mentalność, kiedy nie było, co do gara włożyć. Teraz wszystkiego jest pod dostatkiem, a jednak chamstwo i słoma wyszły na polskie plaże.

Tegoroczne lato pokazało jakim jesteśmy społeczeństwem, a jesteśmy społeczeństwem nieżyczliwym, chamskim i okropnie zachłannym o wszystko, bo nawet o kawałek plaży, aby tylko mnie dobrze było i nie obchodzą mnie inni – absolutnie.

Dziwne zjawisko zapanowało na plażach, jakiego ja ze swoich wakacji nad morzem nie pamiętam. Jestem wychowana nad morzem i moje wakacje, a potem dorosłe życie związane było z wypoczynkiem właśnie nad polskim morzem, które uwielbiam i kocham.

Dziwne zjawisko polega na tym, że tatuś, wujek, dziadek idą o poranku na plażę z młotkiem, specjalnie zakupionym do wbijania palików od parawanów, kiedy rodzina jeszcze śpi, albo je śniadanie. Wbija tych palików, nie cztery, a czternaście i łączy taki jeden z drugim – cztery i więcej parawanów, zajmując sobie pole nad samym brzegiem w wielkości wypasionej willi.

Dziwne zjawisko, które jest dla mnie nowością i nie do wytłumaczenia i zadaję sobie pytanie skąd to się w ludziach bierze?

Może stąd, że nie mamy ochoty na dzielenie się z innymi – niczym! Może stąd, że powstają coraz bardziej grodzone i chronione osiedla i tak ludzie myślą też o plażach, aby nie patrzeć na nic i nic nie słyszeć, co dzieje się u sąsiada?

Nie mam pojęcia i biję się z myślami, bo oto nadchodzi społeczeństwo oderwane od życia realnego i współżycia społecznego, a więc może w dobie komputerów i telefonów wszyscy żyjemy w Matriksie i stąd biorą się takie zachowania?

Już nie ma dzikich plaż?

Do tej notki skłoniło mnie zdjęcie z hiszpańskiej plaży, gdzie ludziska mają swoje, co najwyżej metr kwadratowy do wypoczynku i pławieniu się w morskiej bryzie i promieniach słonecznych. Z tego zdjęcia można wywnioskować, że ludzie są ssakami stadnymi i bardzo boją się samotności, a więc lgną do siebie jak stadne pingwiny ha ha

Na pewno gdzieś, parę kilometrów jest pusta plaża, gdzie można swobodnie i bez skrępowania się położyć na ciepłym piasku i oddać  kontemplacji, a jednak ludzie wolą być w gromadach, choć nie ma gdzie wcisnąć palca. Każdy wypoczywa jak chce i  mnie się w związku z tym przypomniały nasze młode lata, kiedy to każdego roku, latem nasz dom był zamknięty na klucz, bo nie było nas w domu.

Od rana trwało pakowanie potrzebnych rzeczy, a więc picie i jedzenie i wyruszaliśmy nad nasze jezioro. Spędzaliśmy tam całe dnie z dziećmi, albo wyjeżdżaliśmy na biwaki, zabierając naprawdę spory ładunek namiotów, materacy, poduszek, garnków, no dosłownie mieliśmy wielką wprawę w pakowaniu. Wyjeżdżaliśmy na tydzień, albo dwa i kto by się tam bał komarów i kleszczy. Nie złego nikomu się nie wydarzyło i potrafiliśmy tak spędzać wakacje z dziećmi, albo jechaliśmy nad morze, na wczasy, kiedy dzieci już podrosły i przemierzały wakacyjne ścieżki ze swoimi rówieśnikami. 

To były wspaniałe czasy, a najbardziej na fakt, iż byliśmy młodymi ludźmi i nie straszne były nam gorące lata i kilometry do przejechania, czy też przejścia daleko, brzegiem morza. Uwielbiałam ten wakacyjny czas i tą słodką chwilę, spędzaną na gorącym pisaku, a kiedy byliśmy na wczasach, komfort, że jedzenie poddane pod nos, sprawiało, że o nic nie trzeba było się martwić. 

Niestety czas szybko zleciał, a lekarz zabronił przebywania na nasłonecznionych plażach, a więc zostaje balkon z parasolem i lektura i też słodkie lenistwo. Niech to będzie dziś dla mnie namiastka szerokiej i piaszczystej plaży, pod palmami 🙂

Wszystkim wypoczywającym, życzę wspaniałego weekendu, a ja czekam także na moje wnuki, które już korzystają z uroków naszego jeziora.

 

W dzień gorącego lata :)

Lato w moim mieście, a więc zebraliśmy się z mężem na spacer, ale troszkę już wieczorem. kiedy upał nie jest tak dokuczliwy. Dzień gorącego lata mieszkańcy spędzają nad wodą, co widać na zdjęciach. Naprawdę, jeśli ktoś chce u nas wypocząć, to znajdzie coś dla siebie. 

Widać plażowiczów i rowerzystów robiących rekonesans na około jeziora i spędzających czas aktywnie. Fajnie u nas jest, a więc jeśli ktoś miałby ochotę, to zapraszam w bardzo spokojne i zielone miejsce na ziemi. Moje miejsce 🙂