Archiwa tagu: kochanek

Lwa Starowicza zdziwko wzięło, ale On już jest chyba starej daty

Przypadek, którego nie zapomnę. Żona polubiła kochankę.

Na jedną z wizyt przyszła do mnie para, której źródłem wszystkich problemów była niewierność męża. Żona odkryła romans przez przypadek, odczytując e-maile swojego partnera. Bardzo często tak żony dowiadują się o zdradzie. Moja pacjentka zaczęła wypytywać męża, od kiedy ją zdradza i kim jest kochanka.
Związek małżeński pacjentów trwał już dwa i pół roku. Mężczyzna bardzo nie chciał go zakończyć. Żona jednak była zła, rozżalona, miała wiele pretensji do męża i nie potrafiła mu już zaufać. Postawiła mu ultimatum: rozstanie nie będzie konieczne, jeśli poddadzą się terapii małżeńskiej.Para zaczęła sesje, na których analizowaliśmy ich relację od momentu poznania aż do chwili, gdy żona odkryła zdradę. Jednak wciąż czułem, że nie przebiegają one tak, jak powinny. Dwie strony deklarowały przecież potrzebę utrzymania związku, wydawało się, że terapia powinna pomóc parze. Postanowiłem porozmawiać z każdą ze stron osobno, zwłaszcza z żoną. Nieoczekiwanie okazało się, że pacjentka porozmawiała z kochanką męża. Dodatkowo kobiety się zaprzyjaźniły. Rozmawiały wiele razy o mężczyźnie, którego obie kochały, wymieniając się wieloma szczegółami. Zaczęły wręcz współpracować, omawiając wspólnie tematy, jakie miały się pojawić na sesji.Najważniejsze jest to, że zarówno kochanka, jak i żona nie chciały wcale „zniszczyć” swojego ukochanego, tylko wręcz przeciwnie, planowały, jak doprowadzić do tego, by obie mogły z nim mieszkać. Stwierdziły, że nie warto toczyć wyniszczającej walki, której skutkiem może być depresja.

Do dziś mam kontakt z parą i wiem, że plan się ziścił: żona, kochanka i mąż mieszkają razem z trójką dzieci. Dwójkę mężczyzna ma z żoną, trzecie zaś z kochanką. Oczywiście zdarzają się kłótnie między kobietami, ale wiedzą, że muszą szukać kompromisów, ponieważ żadna nie jest w stanie zrezygnować z bliskiej relacji z tym mężczyzną.

Bardzo rzadko spotykam się z takim przebiegiem i wynikiem terapii małżeńskiej. Myślę, że nie warto naśladować tej pary, ale trzeba pamiętać, że ludzie czasami niestandardowo rozwiązują swoje problemy.

*prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego 

http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,18932611,przypadek-ktorego-nie-zapomne-zona-polubila-kochanke.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

Myślę, że w dzisiejszych, wyzwolonych czasach o wiele więcej mogłoby zdziwić naszego naczelnego seksuologa, bo dzieje się, oj dzieje się o wiele gorszych i zdumiewająch rzeczy i może kiedyś postaram się o tym napisać. ! 😀

Reklamy

Zakochała się w kochance swojego męża

To miał być cudowny wieczór pełen gości, rodziny i dobrego wina, oraz żartów i luźnej atmosfery. Emilia była piękną kobietą – szatynka o pięknie wykształconych policzkach i mocno zielonych oczach. Wysoka o długich i zgrabnych nogach oraz biuście takim akurat.

Emilia właśnie kończyła równe czterdzieści lat i na tę okoliczność ubrała małą czarną z czerwonymi dodatkami. Wyglądała olśniewająco, tak, że mężowi zabrakło tchu na jej widok.

Zeszli się goście i zapowiadała się dobra zabawa, ale kiedy Emilia poszła do toalety, aby poprawić jeszcze włosy, nagle zabrakło jej lakieru pod ręką, a zapasowy miała w najwyższej półce, po który sięgnęła i nagle zamarła.

Na półce była mała paczuszka, a w środku zamiast pięć prezerwatyw, to była tylko jedna. Nigdy z mężem nie używali tego i tym bardziej wprawiło ją to w  konsternację i już wszystko wiedziała.

Opanowała się i tę ostatnią prezerwatywę nadmuchała i z nią poszła do gości.

Wszyscy zamarli, a jej mąż po prostu zbladł. Uśmiechnęła się do niego i kazała nalać sobie wina.

Ten wieczór skończył się tragicznie, bo goście się szybko rozeszli z powodu niezręcznej sytuacji, a kiedy mąż jej chciał wmówić, że to są prezerwatywy jego kolegi, to zaśmiała mu się w twarz i poszła spać, ale nie z mężem.

Nie odzywała się do niego, choć on wciąż chciał się tłumaczyć, ale na próżno.

Emilia była dobrym lekarzem kardiologii, a jej mąż wykładał filozofię i zawsze podobał się kobietom. Emilia o tym wiedziała, ale wierzyła, że  jest jej wierny.

Udało się jej wejść do komputera męża i po kolei wszystko sprawdziła. Okazało się, że korespondował z jedną ze swoich studentek i tak trafiła na jej ślad. Była ładną, szczupłą blondynką o prowokującym spojrzeniu. Na swoim profilu ogłaszała się jako trenerka fitness, a więc Emilia wiedziała już o niej prawie wszystko.

W sklepie sportowym kupiła strój do treningów i zapisała się na lekcje kochanki swojego męża. Nie zdradziła się niczym, gdyż podała fikcyjne dane i w klubie fitness przedstawiła się jako Barbara.

Kiedyś kochance męża zepsuł się samochód i Emilia, a może Barbara zaproponowała, że odwiezie ją do domu. Kochanka męża polubiła Barbarę i dobrze się im rozmawiało, choć Barbara starała się niczym nie zdradzić. Gotowało się w niej, ale starała się, by kochanka męża na niczym jej nie złapała.

Ich kontakt był coraz częstszy. Umawiały się na kawę dość często, kiedy to Barbara opowiadała, że jest świeżo po rozwodzie i dochodzi do siebie. Kochanka męża wierzyła w jej każde słowo i ich zażyłość zacieśniała się coraz bardziej.

Ze wspólnych rozmów Emilia/Barbara dowiedziała się, że mąż zdradzał ją zawsze. Zdradzał ją tuż przed ślubem i tuż po ślubie i potem dużo razy, ale tak była w nim zakochana, że się niczego nie domyślała. To kochanka męża otworzyła jej oczy na postać jej męża.

Doszły do wniosku, że obie go opuszczają, bo pewnego wieczoru doszło między nimi do intymnego kontaktu i zakochały się w sobie, a kochanka męża odkryła, że oto związuje się z żoną swojego kochanka znajdując fotografie swojego kochanka na dnie szafy w domu Emilii.

Mąż Emilii tracąc grunt pod nogami chciał pojednać się z żoną, ale jadąc samochodem zbyt szybko, wpadł w poślizg i zabił się na miejscu.

Obie rozpaczały, bo obie go kochały, ale miały siebie. Zamieszkały w wielkim domu Emilii z wygodami i nagle się okazało, że kochanka męża Emilii nosi w sobie jego dziecko i kiedy się urodziło zdrowe, to obie miały prezent od niewiernego męża i niewiernego kochanka. Emilia była przeszczęśliwa z powodu narodzin dziecka, ponieważ nigdy nie mogła mieć swojego.

Romans w pracy – to się nie uda!

Dziwnym trafem na moją skrzynkę mejlową otrzymałam list i się po jego przeczytaniu zapowietrzyłam, że ten list trafił do mnie. Pomyślałam sobie, że osoba to pisząca się po prostu pomyliła i przez niefrasobliwość wysłała go do mnie. Jednak zaznaczyła, że czyta bloga, ale nie napisała, że mojego, a więc byłam i jestem całkowicie skołowana.

List dla mnie jest bulwersujący i oczywiście nie odpowiedziałam na niego od razu, ale jego treść sobie zachowałam, choćby na potrzeby mojego bloga. Takie niespodzianki na skrzynce nie zdarzają się często, gdyż więcej jest reklam i spamu, a nie ludzkich dramatów i spraw, a więc czytam sobie.

„Nie wiem co zrobić, dlatego do ciebie piszę. Ponad miesiąc temu zatrudniono w miejsce innego pracownika męża mojej, dobrej koleżanki. Pracuję z nim razem i jesteśmy w jednym pokoju. Koleżanka pracuje w innym dziale. Naturalnie, znałam go już wcześniej, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji być z nim w tak bezpośrednich kontaktach. Od razu przełamaliśmy wszelkie lody i właściwie każdego dnia od rana do końca pracy śmiejemy się, a tematy nam się nie kończą. Jest wręcz cudownie i fantastycznie! Dzięki niemu mam znowu po co chodzić do pracy, a po każdym wyjściu nie mogę się doczekać powrotu do biura. Wiem od niego, od niej po części też, że im tak sobie się układa. Wracają do domu i nie mają o czym rozmawiać, że wieje nudą, a ona jest ciągle zmęczona i nic się jej nie chce. Nie wiem, gdybym ja miała takiego faceta, a jestem sama, to bym była mega szczęśliwa. Nie rozumiem jak ona może tego nie dostrzegać? A może oni nie pasują do siebie? Nam razem jest świetnie, rozumiemy się bez słów, chyba stanowimy najlepszą, tak zgraną teraz parę w pracy. Ostatnio nawet klient pomyślał, że jesteśmy małżeństwem – uznał widać po tym jak ze sobą rozmawiamy i się dogadujemy. 😀

Co powinnam zrobić, czy drążyć dalej tą skałę, bo to facet pisany dla mnie i inny taki już mi się w życiu nie trafi, czy zostać starą, samą do końca życia bez sensownego faceta?

Proszę doradź mi, bo ja codziennie usycham z tęsknoty za nim i nie śpię, bo się zakochałam i jestem zdolna do odbicia go mojej koleżance, bo nie widzę świata bez niego. Wyobrażam sobie jak się kochamy i on zasypia przy mnie i przy mnie się budzi, choć on o rozwodzie jeszcze nigdy nie wspomniał”.

Puściłam list do kosza, ale kilka dni nie dawał mi on spokoju. Chodził mi po głowie i drążył jak kropla skałę i postanowiłam anonimowej desperatce odpowiedzieć:

„Droga, młoda damo. Otrzymałam list na mojej skrzynce i sądzę, że zaszła wielka pomyłka, bo nie do mnie chyba jest on adresowany. Mam swojego bloga, to fakt, ale niby dlaczego jako Seniorka mam prowadzić Cię przez życie, skoro dzieli nas pokoleniowa przepaść, a jednak przeczytaj, co mam Ci do powiedzenia:

Chcesz rozwalić cudze małżeństwo, a zwłaszcza małżeństwo bliskiej koleżanki, to rozwalaj. Masz świetną okazję, by nawiązać doskonały romans z jej mężem. Przecież siedzicie w jednym biurze, a wiec wystarczy Twoja dobra wola, że facet się skusi i pokusi, bo w naszej tradycji najlepiej by było, aby każdy mężczyzna miał możliwość mieć co najmniej dwie kobiety – legalnie. Gdyby tak było wolno, zdrady by poszły w zapomnienie i wszyscy byli by szczęśliwi, a sądy nie miałby nic do roboty.

Skuś go i zacznijcie się umawiać w hotelach na seks, a potem on będzie wracał z podkulonym ogonem do żony, bo przecież nie mówił nigdy, że chce się rozwieść. Słyszysz od niego to, co chcesz słyszeć, że wcale ze sobą nie śpią i takie tam. Wierzysz w to, bo chcesz wierzyć i nie bierzesz pod uwagę tego, że facet koloryzuje z lekka, aby się przypodobać, a w rzeczywistości, to żona najlepiej dla niego gotuje i jest im świetnie w łóżku.

Statystyki są bezlitosne i podobno, co drugi facet zdradza swoją żonę, ale to nie znaczy wcale, że się, co drugi rozwodzi. Każdy, który pragnie skoczyć w bok będzie prawił banały, że żona jest do niczego i jego małżeństwo, to tylko już papierek.

Chcesz w to wierzyć, to wierz naiwna istotko, ale kiedy otrzymasz pierwszego smsa, że nie może się z Tobą spotkać, bo właśnie jedzie z żoną na zakupy, a co gorsza zabiera ją na wakacje, bo musi, to już poczujesz paskudny nastroj, bo oto zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś tylko zwykłą kochaną, która z rozpaczy będzie obgryzała pazury w samotności. Będziesz tylko dodatkiem do nudnego życia faceta, który sprzedał Ci bajeczkę, aby zaliczyć kolejną kobietę, a potem podkuli ogon i przestanie odbierać od Ciebie telefony.

Jeśli ta Twoja miłość ma tak wyglądać, a będzie tak wyglądać, kiedy odbijesz koleżance męża, to szczerze Ci współczuję, kiedy na tym świecie jest tylu, fajnych menów – wolnych.

Mam nadzieję, że otworzyłam Ci oczy, ale tylko od Ciebie zależy, czy chcesz mieć na sumieniu ten związek i pamiętaj, że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego, gdyż zwykle kończy się w psychiatryku, albo na kanapie ze stertą chusteczek.

Pozdrawiam i życzę rozwagi w budowaniu swojego życia uczuciowego, ale uczciwego.

Namiętny, chory seks!

Codziennie o poranku wstawała, aby zrobić śniadanie dla synka i wysłać go do szkoły. Kiedy mąż szykował się do pracy, szykowała mu gorącą kawę, taką jaką lubił o poranku. Codziennie potem biegła do swojej pracy w fundacji i często była dość spóźniona.

Zajmowała się domem, jak przykładna żona i matka, kiedy jej mąż pracował bardzo długo, gdyż zajmował bardzo ważne stanowisko. Był pedantem tak w pracy, jak i w domu. Wiedziała, że każdy szczegół małego bałaganu jej wytknie, a więc starała się ze wszech sił, aby nie miał powodu do narzekania.

Kochała go i tak codziennie od 15 lat była zwarta i gotowa, aby uszczęśliwić syna i ukochanego męża. 

Stojąc przy zlewie, aby umyć naczynia po późnej kolacji, coś w niej pękło. Nagle zabrakło jej tego dawnego szaleństwa i błysku w oczach jej mężczyzny. Nagle wszystko stało się takie przewidywalne i tak strasznie nudne. Nawet w łóżku nastała rutyna i robili to jakby z obowiązku. Poczuła się staro, choć miała dopiero blisko czterdziestki.

Oczywiście odgoniła te myśli, ale robiąc wieczorną toaletę spojrzała na siebie w lustro i stwierdziła, że wciąż jest piękna, ale widoczne są oznaki starzenia i znudzenia życiem. Włosy utraciły blask, a cera stała się pozbawiona blasku szczęścia. Patrzyła na siebie, jakby chciała potwierdzić, że wciąż jest żoną i matką i nie wolno jej mieć grzesznych myśli.

Przyszła do sypialni i mąż zaczął ją uwodzić, ale czegoś jej w tym wszystkim brakowało. Wciąż był seksownym mężczyzną, ale wszystko odbyło się pod kołdrą i przy zgaszonym świetle – żadnej magii już nie czuła.

Padał deszcz i kiedy spieszyła się do pracy, ktoś ją potrącił i upadła kolanem na chodnik. Zdarła sobie porządnie skórę i leciała jej krew. Podniosła się przestraszona, a naprzeciwko jej pojawił się, jakby z pod ziemi przystojny, wysoki brunet i popatrzył jej głęboko w oczy.

Oniemiała na sam widok faceta, który był mocny, silny i cholernie przystojny. Zauważyła jego błękitne oczy, które ją przeszywały. Zdrętwiała na chwilę, gdyż ten ktoś poraził ją swoim magnetyzmem. Poczuła na ciele ten dreszcz, kiedy spotyka się na drodze pokrewną duszę. Od razu wiedziała, że coś ich na dzień dobry – łączy.

Zaprosił ją do mieszkania, aby opatrzyć ranę na kolanie i tak zaczęła się ich niewinna rozmowa. Trochę żartu, trochę dowcipu, bo on był taki wyluzowany. Taki inny jak jej mąż.

Zrobił jej kawę i pożyczył swoją ulubioną płytę, którą szczerze jej polecił. Podziękowała i wyszła pijana z zauroczenia. Ten facet miał w sobie ten magnetyzm, o którym od niedawna zaczęła marzyć. Wiedziała, że to jest naganne, bo przecież jest mężatką. Otrzepała się z zapachu jego mieszkania i wróciła grzecznie do domu.

Na drugi dzień obudziła się z myślą o tamtym, a więc po odprawieniu rodziny, wystroiła się i pobiegła oddać mu płytę. Otworzył jej uśmiechnięty i rozpromieniony  i od wejścia ją wziął, bo wiedział, że po to tu przyszła. Dawała mu erotyczne sygnały, a więc nie miał żadnych obaw. 

Jego mieszkanie to była typowa kawalerka, ale łóżko było ubrane w świeżą pościel, na którym ona drżała z rozkoszy. Każdy jego dotyk przyprawiał ją o drżenie i falę napływającej namiętności, której nie miała dość.

Wracała od niego spełniona jako kobieta i choć mało ze sobą rozmawiali, to ten seks był dla niej kosmiczny, którego pragnęła więcej i więcej.

Wykradała godziny z domowych zajęć, okłamując męża, aby biec w ramiona swojego kochanka. W domu nic jej nie wychodziło i potrafiła przypalić nawet wodę na kawę. Robiła wszystko od niechcenia, aby mąż nie miał do niej pretensji, ale to było wszytko takie mechaniczne, Jej myśli zaprzątał on i z nim szła spać i z nim się budziła. Zaczarował ją i całkowicie zawładnął i nie widziała jak się z tego wyplątać – nie umiała i nie chciała.

Seks z mężem, to tylko powinność, a spełnienie to tylko z kochankiem. Uwielbiała te chwile, kiedy rzucał ją na łóżko i robił z nią wszystko, bo na wszystko mu pozwalała. Im bardziej był brutalny, tym lepiej. Im więcej darł na niej bieliznę, tym lepiej. Uwielbiała to w nim.

Romans rozkwitał, a ona też kwitła. Koleżanki zauważyły, że wypiękniała i nabrała większego luzu. Już nie opowiadała o mężu i obowiązkach, a więcej żartowała i nie brała już życia tak na serio. Stała się zupełnie inną kobietą, za sprawą wysokiego bruneta.

Otrzymywała od niego niesamowitą dawkę seksu i nie zamierzała z tego rezygnować. Biegła do niego jak na skrzydłach, wypachniona i zadbana, aby tylko przeżyć następną dawkę nieziemskiego seksu.

Jej mąż zauważył, że jego żona jest jakby nieobecna. Stała się mniej rozmowna i znudzona, choć wciąż udawała, że jest dla niej najważniejszy, a także ich synek, który wciąż potrzebował opieki rodziców. Plątała się w wyjaśnieniach, jak minął jej dzień i uśmiechała sztucznie. Jej mąż zaczął coś podejrzewać. To nie była już jego spontaniczna i szczera żona. Zasypiała szybko, odwracając się do niego plecami, niechętna na seks. Zbywała go i coraz bardziej się oddalała i on to widział. 

Zajrzał kiedyś przypadkiem do jej szafki i zauważył, iż jego żona ma nadmiar nowej bielizny. Od wyboru do koloru i wszystko z metkami. Dało mu to do myślenia, bo z nim nie spotykała się w tej bieliźnie w sypialni.

Nic jej nie mówiąc, nabrał podejrzeń, że żona go zdradza. Jego, tak lojalnego, który tak bardzo ją kocha, nad życie i ich synka. Jego, który tak ciężko pracuje, aby rodzinie zapewnić duży dom i wakacje za granicą. Jego, który wypruwa sobie żyła, aby jej niczego nie brakowało. Jego, który kochał ją nad życie, bo była dla niego najpiękniejszą kobietą na świecie.

Wynajął detektywa, aby ją śledził i dostarczył dowodów na niewierność, kiedy on był w pracy. Zlecił to zadanie profesjonaliście i za kilka dni miał zdjęcia jego żony, przytulającej się w kawiarni do innego mężczyzny, albo uprawiającej seks w kinie. Otrzymał zdjęcia, jak biegnie szczęśliwa, z rozwianym włosem w objęciach kochanka.

Nie powiedział jej nic, że już wie. Nie zrobił awantury i nie dał po sobie znać, że cierpi. Podłożył owe zdjęcia do jej szafki z bielizny. Były zapakowane w szarą kopertę, tak, aby mogła je od razu zauważyć.

Nastał weekend i powiedział jej, że wybiera się nad morze z synem, Chce mu pokazać jak żegluje się po morzu i wędkuje na dużą rybę. Zgodziła się, bo miała zamiar spotkać się z kochankiem. Kiedy była sama, szykując się, znalazła szarą kopertę i się wystraszyła.

Nagle w telewizji podano wiadomość, że znaleziono w morzu dwóch topielców – starszego mężczyznę i małe dziecko – zdrętwiała! Już wszystko wiedziała, że tak ją ukarał, zabierając jej dziecko i siebie.

Przechadza teraz  się po mieście, zaniedbana i obłąkana kobieta, która woła na ulicy imię swojego syna!