Archiwa miesięczne: Styczeń 2017

Wałęsa jak kot zawsze spada na cztery łapy!

PiS doszedł do władzy i ponownie pojawił się temat Lecha Wałęsy, bo trzeba go zniszczyć i odebrać mu wszelkie zasługi dla Polski i naszej polskiej wolności.

Ja kompletnie nie mam kłopotu z Wałęsą,  a dlaczego?

Pracowałam w instytucji i tu nie zdradzę jakiej i wiem doskonale, jak werbowano ludzi na Tajnych Współpracowników.

Dzwonili i kazali się stawić na określoną godzinę.

Straszyli, że jeśli się delikwent nie zgodzi na współpracę, to kawałek, po kawałku będą niszczyć jego życie i tak łamali ludzi, że ze strachu godzili się i podpisywali. Do dziś mijam ludzi na ulicy, którzy byli TW.

Takie to były podłe czasy, że przez zastraszenie pozyskiwali ludzi, by donosili na swoich znajomych, przyjaciół, a często na własną rodzinę.

Odpowiednie służby dobrały się i do Wałęsy – młodego człowieka, który miał już żonę i dziecko. Wałęsa był niepokornym człowiekiem i widziano w nim dobre źródło informacji.

No i co z tego, że brał za to pieniądze?. Brał, bo miał rodzinę i z czegoś musiał żyć. Oczywiście oceniam to za negatywne, ale Wałęsa nie miał innego wyboru skoro chciał obalić w Polsce komunizm.

Tylko mam pytanie, bo dlaczego do dzisiaj nie zgłaszają się poszkodowani ludzie, których rzekomo zniszczył Wałęsa?

Dlaczego kiedy wręczano Wałęsie Nagrodę Nobla, to głupi Kiszczak nie zapobiegł tej niesłusznej nagrodzie dla Wałęsy, a kwity ukrył w swojej szafie.

I gdyby Kiszczak miał mądrą żonę blondynkę, to Wałęsa mógłby się spokojnie starzeć. Niestety, ale głupia blondynka chciała zarobić i poleciała z kwitami do IPN-u.

Ja tam wiem jedno, że dawni generałowie mieli okrutnie głupie żony i przeważnie blondynki, które rozumem nie grzeszyły. Nigdy nie pracowały i zajmowały się domem. Od czasu, do czasu były ozdobą generała na bankietach i to wszystko.

Kiedy PiS dorwał się do tych kwitów, to aż Kaczyński dostał orgazmu i postanowił zniszczyć Wałęsę, który jako robol dorwał się do prezydentury, a bracia wylecieli na pysk z gabinetu Wałęsy.

Nie miałam wyboru i głosowałam na Wałęsę, choć to człowiek kompletnie nie z mojej bajki. Nie było żadnej alternatywy, bo Tymiński kompletnie mi nie leżał, a więc wybrałam między dżumą, a cholerą. Potem w tygodniku „NIE”  – Urbana czytałam tłumaczenie, co Wałęsa miał na myśli.

Myślałam, że głupszego Prezydenta już Polska mieć nie będzie, ale się pomyliłam.

Duda, niby wykształcony człowiek okazał się gorszym Prezydentem od Wałęsy i wierzę w to, że Duda stanie przed TS i tu oddaję Wałęsie cześć, że zajął się nim tylko upolityczniony IPN.

Duda będzie sądzony i osadzony, choć może ja już tego nie dożyję!

 

Reklamy

Kochajcie starszych panów. Mądre dziewczyny. Będzie wam zapisany dobry uczynek

 

Zabawię się w taką trochę plotkarę, ale może dlatego, że znowu zrobiło się głośno o byłym Premierze Kaziu Marcinkiewiczu i jego nieudanej miłości z Izabel Marcinkiewicz.

Kilka lat temu poznali się i zakochali, bo miłość to normalna sprawa i  się przydarza.

Kaziu dla Izabel zostawił swoją żonę, która walczyła z rakiem i spłodzone z nią dzieci w ilości sztuk cztery.

No trudno – zdarza się, choć hejt jaki spadł na tą parę był niewyobrażalny  i aż mi się zrobiło ich żal.

Miłość to jest taka choroba, która zakochanych wpędza na długie miesiące do łóżka i każe zapomnieć tych, którym zrobiło się krzywdę.

Zakochani pojawiali się na okładkach, bankietach i wszystkim pokazywali jak się kochają i wara od nich wszelkim plotkarzom, tabloidom i szmatławcom.

No w sumie to zaczęłam im kibicować, bo ona młoda i głupia, ale zakochana, a on chciał się w swoim środowisku pochwalić młodą dupką. Imponowało mu to, że mimo różnicy wieku ma przy sobie taki towar.

Jak to w życiu bywa, to wszystko, co piękne kiedyś się kończy i karma wraca.

Zaczęli się kłócić i w konsekwencji doszło do rozwodu, a zraniona Isabel napisała książkę o związku z Kaziem.

Kaziu się zdenerwował i wydał oświadczenie, które brzmi:

W obronie własnej

W związku z kolejnym, kłamliwym atakiem mojej żony Izabeli Olchowicz na mnie, jestem zmuszony przedstawiać fakty.

Z Izą żyłem od 2009 roku. Od 2010 roku Iza nie pracuje i jest na moim wyłącznym utrzymaniu. Odszedłem od Izy cztery lata temu, w marcu 2013 roku, po wielu miesiącach kłótni. Iza nie mogła zaakceptować moich dobrych relacji z dorosłymi już dziećmi. W grudniu 2015 roku Iza spowodowała wypadek. Zaopiekowałem się nią. Okazało się jednak, że tę sytuację skomercjalizowała współpracując z najgorszym szmatławcem, zwanym tabloidem.

Wszystkich, których powinienem, za swoje błędy przeprosiłem. Od siedmiu lat nie wypowiadam się na temat moich spraw osobistych. Przepraszam jednak także Państwo za ciągłą, bezsensowną i kłamliwą obecność mojego życia osobistego w przestrzeni publicznej.

Kazimierz Marcinkiewicz

W książce podobno Isabel ujawniła wiele ciekawych szczegółów i może dlatego Kaz się tak wkurzył.

Jednak reasumując, to szkoda, że im się nie udało, bo to mogła być piękna miłość młodej kobiety z podstarzałym mężczyzną. Mogli żyć długo i szczęśliwie, a tak wyszła z tego brzydka i niesmaczna historia i tylko pierwszej żony Kaza mi żal i jego dzieci.

Czy ktoś zna taką parę, z taką różnicą wieku, której się udało razem zestarzeć?

Uważaj na znajomości w sieci!

Wczoraj przypadała 72 Rocznica Wyzwolenia Obozu Auschwitz.

To jest kolejna rocznica, o której nie wolno światu zapomnieć.

To tam odbywały się straszne rzeczy, gdy ludzie pozbawieni godności ginęli w piecach i byli zagazowywani.

Dziś w głowie się nie mieści, że mogło dojść do takich okropnych morderstw i zdeptania ludzkiego życia.

Byłam w Oświęcimiu w latach siedemdziesiątych. Pamiętam jak bardzo przeżyłam tą wizytę – płakałam, kiedy zobaczyłam w gablotach dziecięce buciki i ubranka.

Nie ma mocnych, by zwiedzając obóz nie poruszyć się i nie popaść w głębokie zamyślenie, że ludzie, ludziom zgotowali ten los.

Trzeba krzyczeć i trzeba przypominać ludzkości, że obozy istniały. Jeśli młodzież nie będzie uczona, że miliony ludzi była w tych obozach zgładzona, to będzie oznaczało, że ktoś sobie tylko to wymyślił, jak jakąś okrutną bajkę.

W mojej rodzinie nie było żadnego więźnia obozu zagłady, a więc z żadnych opowieści nie zaczerpnęłam wiedzy o tych strasznych miejscach.

Jednak jedyną osobą, która mi opowiedziała, że była więźniarką była pewna Polka, która uciekła do Hiszpanii i tam żyje sobie wygodnie.

Jakieś siedem lat temu pisałam z nią na komunikatorze zwanym „GG” i dobrze się nam pisało. Miałam kłopoty życiowe, a ona oferowała mi pomoc finansową. Nie przyjęłam i dobrze zrobiłam. Po jakimś czasie napisała na forum, że przesłała mi pieniądze, a ja nie potrafię się odwdzięczyć – wierutnie skłamała, bo chciała mnie upokorzyć!

Więźniarka obozu opowiedziała mi swoje życie. Przysłała mi swoje zdjęcia i swojej rodziny, a ja na zawsze okryłam je tajemnicą, bo były tylko dla mnie.

Coś jej się odwidziało i na forum Seniora zaczęła mnie zwalczać. Przystawiała mi w obrazkach pistolet do czoła. Chciała mnie w ten sposób zastrzelić i ośmieszyć.

Nie mogłam tego zrozumieć, że była więźniarka w ten sposób się zachowuje. Nie mogłam sobie wytłumaczyć, że ktoś, kto przeżył piekło na ziemi, takie samo funduje mnie i nie szkodzi, że wirtualne!

Odsunęłam się od tej osoby raz na zawsze i stwierdziłam, że można przeżyć traumę w życiu, a nie nauczyć się empatii i stać się takim samym potworem jak naziści..

Ja to wiem, że pani z Hiszpanii skrzywdziła na forum nie tylko mnie, bo jeśli załapała ofiarę, to ją niszczyła.

Teraz ta pani jeździ do Oświęcimia na każdą rocznicę i niech jeździ, a ja wiem, że to zła kobieta jest!

 

Przy tej bylejakości w PiS, wcześniej, czy później będzie coś w rodzaju Smoleńsk bis!

Wszyscy pamiętamy kwietniowy poranek – 2010 roku, kiedy to przy śniadaniu w polskich domach usłyszeliśmy z ekranu telewizora, że rozbił się samolot pod Smoleńskiem z elitą polskiej polityki.

Wszyscy zamarliśmy i zalaliśmy się łzami. Docierały do nas szczątkowe wiadomości, że niestety, ale nikt się w tej katastrofie nie uratował.

To były ciężkie chwile i każdy Polak oddał się żałobie, bo zginął polski Prezydent wraz z Małżonką i 94 osoby, które leciały  do Katynia.

Potem nastąpiły identyfikacje ciał przez rodziny na rosyjskiej ziemi. Potem sprowadzano do Polski sukcesywnie trumny metalowe ze szczątkami ofiar. Potem nastąpiły uroczyste pogrzeby w świetle tysięcy zapalanych zniczy.

Jeszcze nikt się nie zastanawiał dlaczego doszło do tej, jakże tragicznej katastrofy. Nikt się nie zastanawiał dlaczego lecieli wszyscy w jednej tutce. Nikt się nie zastanawiał dlaczego Prezydent spóźnił się na samolot. Nikt się nie zastanawiał, czy były naciski na pilotów, że we mgle mieli zmieścić się śmiało!

Piekło smoleńskie zaczęło się później i trwa do dnia dzisiejszego.

Piekło smoleńskie podzieliło opinię publiczną, gdyż rzucane oskarżenia w stronę PO trwają do dzisiaj i PiS absolutnie nie bierze na siebie ani grama winy za tą tragedię.

A ja sobie myślę po wczorajszym ekscesie Macierewicza podczas przejazdu z Torunia do Warszawy, że bylejakość PiS doprowadziła do katastrofy smoleńskiej, a dlaczego?

Oni się wciąż spieszą do władzy i łamią przy okazji podstawowe procedury i regulaminy. Oni są królami szos i przestrzeni na niebie. Oni nie mają żadnych granic, by pokonywać kilometry w zastraszającym tempie. Oni nie liczą się z nikim i niczym, bo teraz k…wa my ( TKM)!

Nie zdziwię się, że wkrótce powtórzy się coś na kształt Smoleńska bis – przez tę butę i bylejakość. To tylko kwestia czasu!

„La La Land” – to film przereklamowany

Film pt. „La La Land” z Ryanem Goslingiem i Emmą Stone ma aż 14 nominacji do Oscara!

Skoro ma tyle nominacji, to zdecydowałam się ten film obejrzeć i niestety, ale mam z tym filmem kłopot.

Oglądałam dwa dni temu „Szkło Kontaktowe”, w którym Tomasz Sianecki pochwalił się, że też udał się do kina na ten film.

Niestety, ale jego opinia jest zbliżona do mojej i wychodzi na to, że  ja i Pan Sianecki na kinie się nie znamy.

Kiedy byłam małą dziewczynką, to może i lubiłam takie przesłodzone bajeczki, oprawione w soczyste obrazki.

Jednak kiedy dorosłam, to nie polubiłam filmów typu musicale i nigdy mnie one nie pociągały, ale myślałam, że takie dzieło to  mnie porwie, bo nominacje do czegoś zobowiązują.

Moim zdaniem film jest przereklamowany, na którym w połowie zasnęłam, bo akcja była tak rozwleczona, że oko się zamknęło.

Jednak uparta jestem i zmusiłam się do obejrzenia drugiej połowy i niestety, ale się strasznie zawiodłam.

Najbardziej zawiodły mnie dialogi. Strasznie denny scenariusz, który nie porywał intelektualnie.

Mogę uznać ładne kadry i zbliżenia kamery i ze dwie piosenki, oraz popisowy taniec tych dwojga i nic więcej.

To nie jest film na miarę Oscara, ale co ja tam wiem!

Opinie są strasznie podzielone, a ja jestem zdegustowana i tyle. Szkoda było mojego czasu.

41 lat minęło jak jeden dzień!

I ponownie minął rok i ponownie obchodzę z Mężem naszą rocznicę ślubu. To już 41 rocznica, w którą oboje weszliśmy pokiereszowani przez grypę. 

Po tygodniu wychodzenia z choróbska, dopiero dziś oboje czujemy się już prawie dobrze, ale było ciężko.

Nasz dom zamienił się w twierdzę i nikogo do niego nie wpuszczaliśmy, gdyż baliśmy się zarażać bliskich.

Nawet prezenty na Dzień Babci i Dziadka były wręczane przez uchylone drzwi. Niestety, ale sami się zaraziliśmy poprzez przebywanie z osobą chorą na grypę i dlatego dmuchaliśmy na zimne.

Mąż obdarzył mnie kwiatkiem i perfumami i bardzo mnie ten prezent ucieszył. Takie drobne gesty, a tyle radości.

Ciekawe jak minie nam ten kolejny rok w małżeństwie? Ciekawe ile się wydarzy i co nas zaskoczy, a co rozczaruje, albo zmartwi.

W naszym wieku, to już jesteśmy pełni obaw, bo czas leci jak szalony, ale może się kolejny raz uda!

W poszukiwaniu ludzkiej przyzwoitości!

Teraz nastały takie czasy, że nie ma dnia, by po otwarciu komputera się mocno nie wkurzyć. 

Dzieje się tyle w polityce i dzieje się w innych sferach życia publicznego, że nie ma prawie ani jednego spokojnego dnia.

Dziś sieć obiegło zdjęcie niejakiego aptekarza – zastępcy Ministra Macierewicza, który podjechał limuzyną pod klub i szastał  kasiorą, zresztą naszą i stawiał wszystkim wódę proponując stanowiska w Ministerstwie MON.

Chichot czasów, że można założyć siedem krawatów, a słoma z butów i tak będzie wystawała.

Ale to mnie tak bardzo nie wkurzyło, jak wiadomość o tym, że opiekunka schorowanego Wojciecha Młynarskiego, który walczy o życie, zrobiła mu foty i sprzedała Super Ekspresowi.

I tak pewnego poranka córki pana Młynarskiego zobaczyły zdjęcia swojego ojca na pierwszej stronie szmatławca.

Kto nie wie, kim jest Wojciech Młynarski, to przybliżam w pigułce:

Wojciech Młynarski – poeta, satyryk, artysta kabaretowy, autor około 2000 tekstów piosenek, dramaturg, scenarzysta, librecista, tłumacz, kompozytor, reżyser teatralny. Współpracował z wieloma kabaretami, między innymi z Dudkiem. Urodził się 26 marca 1941 w Warszawie.

Kim trzeba być, by dla kilku srebrników tak się upodlić i posunąć do takiego czynu? 

Kim trzeba być, by fotografować nie swojego członka rodziny i z czystym sumieniem chcieć się wzbogacić na cudzym nieszczęściu?

Kim trzeba być, by w końcu to wydrukować i rzucić na okładkę?

Nie ma już żadnej świętości i nie ma już kanonów przyzwoitości, a ludzie są za kasę zdolni zrobić wszystko.

I tylko ubolewać, że tak świat chamieje, a będzie jeszcze gorzej.

Zbliżamy się nieuchronnie do końca świata! Tak sądzę!

Życie to jest teatr!

Jeszcze jestem chora, ale trochę dociera do mnie to, co dzieje się na świecie.

Wczoraj z poziomu łóżka obserwowałam zaprzysiężenie 45 Prezydenta – Donalda Trumpa.

Tak sobie patrzyłam na tą całą oprawę tego święta i zaleciało mi to wielkim, przepłaconym kiczem, ale Ameryka kicz kocha.

Długo myślałam nad nowym Prezydentem i doszłam do wniosku, po wielu godzinach, że Trump jest chyba najbardziej samotnym człowiekiem w Ameryce.

Dziennikarze w różnych studiach łamią sobie głowę o to, jakim on będzie Prezydentem i co jego wybór będzie oznaczał dla świata.

Dywagują o tym, jak jego decyzje będą niebezpieczne, bo ja sądzę, że będą niebezpieczne, gdyż Trump jest nieprzewidywalny i zdaje się, że nie do końca poczytalny. 

Trump zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby nie jego pieniądze, to rodzina nie byłaby taka lojalna i nie robiłaby dobrej miny do fatalnej gry.

Pierwszy taniec Prezydenta ze swoją żoną Melanią – jasno i wyraźnie pokazał, że Melania jest na usługach męża  – staruszka.

W tym małżeństwie nie ma żadnej chemii, ale jest nieźle skrojona bajeczka o szczęściu małżeńskim.

Wszystko to gra, a życie, to jest teatr i to wczoraj było pokazane namacalnie.

Hilary Clinton wczoraj się też przekonała o tym, że nie ma wsparcia w swoim mężu. Nawet na takiej uroczystości wgapiał się w pupę córki Trumpa i można sądzić, że to Hilary jest najbardziej samotną kobietą na świeczniku, bo nie dość, że nie wygrała wyborów, to jej mężuś nic się nie zmienił! Biedna Hilary!

Grypa to jest wstrętna choroba!

Boli mnie głowa i nie mogę spać, bo się grypa wdała w mój dom.

Mężuś też chory i tak zdani jesteśmy na siebie w podawaniu lekarstw, robieniu herbaty z cytryną, a także dużo czosnku.

Musimy się wspierać, a ja się czuję jakby taran po mnie przejechał, bo zachorowałam wczoraj, kiedy Mąż już się leczył parę dni.

Nie mam głowy na bloga, ale zostawiam trochę uśmiechu, jeśli ktoś lubi kabaret

Polityka teraźniejsza, to niezły czas dla kabareciarzy.

Z pamiętnika starszej lekarki!

 

Wczoraj pisałam, że udałam się powtórnie do lekarza.

Udałam się do dermatologa, gdyż trapi mnie nieprzyjemna wysypka.

Było w poczekalni z sześć osób  i ja byłam w tej kolejce ostatnia.

Lekarka jest gadatliwa i z każdym pacjentem lubi sobie powymieniać myśli i trwa to dość długo, co jest dla mnie denerwujące, ale trudno się mówi i siedzi się w kolejce cierpliwie.

Kiedy przyszła moja kolejka po godzinnym czekaniu, to byłam szczęśliwa, że wchodzę do gabinetu, mając nadzieję, że mnie lekarka nie zagada.

– Dzień dobry – rzekłam.

– Dzień dobry i pytanie jak się nazywam.

– Tak i tak – odpowiedziałam.

– Niech siada – usłyszałam i usiadłam na starej kozetce, bo krzesełka „ni ma” w gabinecie.

Odbywa się szukanie mojej karty i to trwa dość długo. Czekam!

I nagle!

– Wie pani, że mnie opluli w Internecie?

Zrobiłam wielkie oczy i się skupiłam na dalszą opowieść.

– Tak, tak w Internecie napisali, że jestem wiedźmą, niedouczoną, wariatką i to, że biorę łapówki.

Powiedziałam grzecznie, aby się nie przejmowała, bo ludziom się nie dogodzi i tyle.

Chciałam, aby skupiła się na mnie, ale nie!

Przyłożyła rękę do buzi i tak cicho mi opowiadała tą historię, że ja absolutnie jej nie słyszałam i parę razy poprosiłam o powtórzenie.

Spytałam gdzie te wpisy są, to sobie zajrzę i okazuje się, że na FB – „Nie polecam”.

To była znowu dziwna sytuacja u lekarza i tylko się zastanawiam dlaczego takie opowieści padają w kierunku mojej osoby. Chyba wzbudzam zaufanie ha ha.

Oczywiście zajrzałam na FB i faktycznie ludzie pod swoim nazwiskiem zwyzywali biedną lekarkę, a ona mi powiedziała, że chyba całe miasto jej nienawidzi.

Trudno być osobą publiczną w dzisiejszym świecie, kiedy to każdy na każdego może wylać wiadro pomyj.

Wniosek jest taki, że Internet, to jest miejsce gdzie można znaleźć przyjaciół, ale i wrogów, bo ludzie w sieci potrafią być niesamowicie okrutni i wychodzą z nich najgorsze instynkty! 

Smutne to i tylko mnie dziwi, że hejt na lekarkę był w 2015 roku, a Ona wciąż o tym opowiada, ale w zasadzie trudno się dziwić, bo to, co okrutne pamięta się na zawsze.