Archiwa tagu: siostra

Mia艂a Matka c贸rki!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: 3 osoby, ludzie stoj脛聟, drzewo i na zewn脛聟trz

Dalej grzebi臋 w albumach i pochylam si臋 nad ka偶dym zdj臋ciem.

Dzi艣 znalaz艂am zdj臋cie ze spaceru dw贸ch si贸str ze swoj膮 mam膮.

Pr贸buj臋 sobie przypomnie膰, kt贸ry to m贸g艂by by膰 rok i zdaje si臋, 偶e to by艂 koniec lat 80 – tych.

Na zdj臋ciu jest du偶o mi艂o艣ci mi臋dzy siostrami i ich matk膮.

Bije z niego rado艣膰 matki, 偶e ma fajne c贸rki i przyja藕艅 mi臋dzy trzema kobietami.

Zdj臋cie zrobione by艂o chyba z pocz膮tkiem wiosny, gdy偶 w d艂oniach trzymamy bazie do wazonu, tak jakby to聽 by艂o tu偶 przed 艢wi臋tami Wielkanocnymi.

Szkoda wielka, 偶e tego zdj臋cia nie podpisa艂am, a musz臋 grzeba膰 w pami臋ci.

Wida膰 ze zdj臋cia, 偶e jeszcze by艂am obecna w sercu mamy, by za jaki艣 czas na 25 lat mnie wyautowano i zostawiono, czyli po prostu odrzucono.

Kiedy mama umiera艂a, to ani razu nie nawi膮za艂a do tego, 偶e mnie kocha艂a i w zasadzie na koniec zadba艂a tylko o m艂odsz膮, swoj膮 c贸rk臋.

Ka偶dy z nas w swoim 偶yciu do艣wiadczy艂 odrzucenia!

Mog艂oby si臋 to zdarzy膰 w przedszkolu, w dzieci艅stwie, w m艂odo艣ci i w ko艅cu w doros艂ym 偶yciu,聽 w ma艂偶e艅stwie i ja tego odrzucenia do艣wiadczy艂am nie jeden raz, ale najbardziej boli odrzucenie przez matk臋, a dopiero za tym jest zdrada w zwi膮zku.

Mama umar艂a kilka miesi臋cy temu, a ja dowiedziawszy si臋 o odrzuceniu 艂azi艂am po 艣cianach, bo tak bardzo bola艂o.

Odrzuci艂a mnie najwa偶niejsza osoba w moim 偶yciu i ju偶 nie mam szansy spyta膰 – dlaczego?

Kiedy si臋 prze偶ywa odrzucenie, to bol膮 wszystkie cz艂onki w cz艂owieku i odczuwa si臋 ogromny b贸l cia艂a, tak jak po gro藕nym wypadku.

Tracimy nagle poczucie w艂asnej warto艣ci i ludzie tak opisuj膮 odrzucenie:

„Czuj臋 si臋, jakby kto艣 mnie pobi艂, d藕ga艂 no偶em. Boli mnie ca艂e cia艂o. P臋k艂o mi serce 鈥 b贸l psychiczny cz臋sto opisujemy za pomoc膮 por贸wna艅 stricte fizycznych. I okazuje si臋, 偶e to nie tylko forma zwizualizowania cierpienia, a… realny opis do艣wiadcze艅. Odrzucenie boli. I do dos艂ownie.

Wi臋kszo艣膰 z nas zosta艂a kiedy艣 odrzucona. Przez partnerk臋/partnera, rodzin臋, r贸wie艣nik贸w, koleg贸w z pracy. Bez w膮tpienia potrafiliby艣my to opisa膰. Cierpienie,聽poczucie osamotnienia, dezorientacja, nat艂ok my艣li, l臋k. I 艣wiadomo艣膰, 偶e nikt nie potrafi nas zrozumie膰, 偶e trudno opisa膰, jaka walka w艂a艣nie odbywa si臋 w naszej g艂owie. Tym emocjom cz臋sto towarzysz膮 r贸wnie偶 objawy czysto fizyczne. B贸l. Taki b贸l w klasycznym rozumieniu.”

Jak sobie radzi膰 z odrzuceniem, a wi臋c ja uciekam w sen i to mi pomaga.

Zawsze mia艂am problemy ze snem, a teraz podrafi臋 spa膰 nawet do po艂udnia, czemu dziwi si臋 m贸j M膮偶!

Dosz艂am do tego, 偶e nie rozstrz膮sam ju偶 ka偶dego dnia, tego, co mnie spotka艂o i nauczy艂am si臋 dba膰 o siebie.

Nie pozostaje nic innego, jak ka偶dego dnia dba膰 o siebie i o poczucie w艂asnej warto艣ci.

To jest taka recepta, aby pod koniec 偶ycia stara膰 si臋 by膰 szcze艣liw膮.

Mam dobre Dzieci i kochaj膮cego M臋偶a, a tamto niech szlag trafi.

Mam dach nad g艂ow膮 i mam co je艣膰 i uwa偶am, 偶e pieni膮dze szcz臋艣cia nie daj膮, a dopiero zakupy!

Niech kupuj膮 ile si臋 da,聽 ale moja mama ani razu nie pomy艣la艂a o tym, 偶e jej starzej膮ca si臋 c贸rka mo偶e kiedy艣 potrzebowa膰 pieni臋dzy na lekarzy, cho膰 opiekowa艂am si臋 Tob膮 dwa, ci臋偶kie lata!

 

 

Czaj膮ca si臋 depresja!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: co najmniej jedna osoba, ocean, tekst, woda i na zewn脛聟trz

Od kiedy mama umar艂a analizuj臋 i nagle zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e oto zosta艂am sama na tym 艣wiecie.

Mam przy sobie M臋偶a, kt贸ry o mnie dba i opiekuje si臋 mn膮, ale cz臋sto z racji pracy nie ma go w domu i ja jestem wtedy sama.

  • nigdy nie pozna艂am swoich bab膰 i dziadk贸w, bo umarli jeszcze przed moim narodzeniem,
  • wszystkie ciotki i wujkowie od dawna nie 偶yj膮,
  • moi rodzice nie 偶yj膮 tak偶e,
  • nie mam ju偶 siostry, kt贸ra pefidnie mnie oszuka艂a,
  • moje dzieci tocz膮 swoje 偶ycie i uczestnicz膮 w wy艣cigu szczur贸w, a wi臋c nie maj膮 dla mnie zbyt du偶o czasu.

Zosta艂am sama na tym 艣wiecie i po zgonie mamy zda艂am sobie z tego spraw臋.

Nie mam z kim przerobi膰 tematu, 偶e matka mnie wydziedziczy艂a i nie mam ju偶 szansy, by zpyta膰 j膮 – dlaczego?

Poczu艂am si臋 strasznie samotnym bytem, odsuni臋tym od rodziny i czuj臋 si臋 z tym wprost fatalnie.

Z ka偶dym dniem czuj臋, 偶e mog臋 popa艣膰 z powrotem w stan depresyjny, bo zosta艂am skrzywdzona najbardziej w rodzinie przez w艂asn膮 matk臋 i siostr臋.

Nie zas艂u偶y艂am sobie na takie traktowanie, a tylko 偶a艂uj臋, 偶e nie spyta艂am matki dlaczego tak postanowi艂a i czym jej zawini艂am.

Czuj臋 si臋 bardzo samotna, kiedy M膮偶 jest w pracy i nawet nie b臋d臋 mia艂a do kogo zwr贸ci膰 si臋 o pomoc, gdyby m贸j M膮偶 odszed艂 wcze艣niej z tego 艣wiata.

Zostan臋 sama jak palec, cho膰 z nikim nie by艂am w konflikcie i 偶y艂am tak, aby nikogo nie obra偶a膰, obgadywa膰 i by膰 w zatargach.

Nie op艂aca si臋 takie 偶ycie, bo czasami trzeba by艂o waln膮膰 w st贸艂 i domaga膰 si臋 swoich praw, a ja tego nie potrafi臋 i dlatego jest tak, jak jest – wyobcowana zosta艂am i odsuni臋ta przez cwaniak贸w!

Jest mi strasznie 偶le – tak 藕le, 偶e czasami brakuje mi oddechu i czuj臋, 偶e ponownie czai si臋 za plecami moja przyjaci贸艂ka – depresja.

W latach 90-tych je藕dzi艂am do mojego ojca, kt贸ry po rozwodzie z mam膮 mieszka艂 w innym mie艣cie.

Sprz膮ta艂am u niego zbieraj膮c pety z pod艂ogi i wynosi艂am g贸wna, bo mu si臋 zapcha艂 kibel.

My艂am naczynia聽 w zimnej wodzie, zasyfione, bo nie op艂aca艂 gazu i p艂aci艂am jego rachunki!

Za艂atwi艂am mu Dom Spokojnej Staro艣ci i tak mu przed艂u偶y艂am 偶ycie o siedem, dobrych lat.

Robi艂am to, bo w jakim艣 sensie mi na nim zale偶a艂o, cho膰 o milo艣ci trudno m贸wi膰.

Odwiedzaj膮c go, dosta艂am od niego dwa razy po tysi膮c z艂otych i potem w ksi臋gowo艣ci zosta艂o cztery tysi膮ce, kt贸re przeznaczy艂am na pominik, kiedy odszed艂.

Z powodu tych pieni臋dzy, jak偶e skromnych, mia艂am nalot na m贸j dom i krzycza艂y – oddaj kas臋 i odda艂am p艂ac膮c kamieniarzowi.

Do dzi艣 pami臋tam t膮 pazerno艣膰 i oskar偶enie mnie o k艂amstwo finasnowe, ale musz臋 z tym jako艣 偶y膰, kiedy siostra zgarn臋艂a za mamy mieszkanie 79 tysi臋cy!

Mnie nie chodzi o te pieni膮dze, ale nie mog臋 poj膮膰 tego, 偶e moja, w艂asna matka tak mnie zlekcewa偶y艂a i to b臋dzie mnie bole膰 do ko艅ca moich dni!

Przepraszam czytaj膮cych za to, 偶e jestem monotematyczna, ale jak si臋 z tym dra艅stwem uporam, to na blogu znajd膮 si臋 inne tematy, a siostrze 偶ycz臋 spokojnego 偶ycia w zgodzie z w艂asnym sumieniem!

Jakie to smutne jest!

 

Obraz mo脜录e zawiera脛聡: tekst

To jest m贸j blog i taka forma pami臋tnika i oczyszczenia si臋 z emocji, bo pisanie zawsze mi pomaga艂o.

Pami臋tam, 偶e kiedy by艂am m艂od膮 m臋偶atk膮, a siostra mia艂a ju偶 te偶 dzieci zrobi艂am prezent dla jej malutkiej c贸rki na imieniny i kupi艂am „ma艂ego lekarza鈥.

Na to wszed艂 m贸j szwagier i zastrzeg艂 sobie, 偶e nie b臋dziemy robi膰 prezen贸w dla swoich dzieci, bo to kosztuje.

Dosta艂am po ryju jak nic, a potem kiedy odwiedza艂am swoj膮 siostr臋, to wyprosi艂 mnie z mieszkania i tak usun臋艂am si臋 z ich 偶yca na 30 lat.

By艂a te偶 taka sytuacja, 偶e przysz艂a do mnie moja mama, kt贸r膮 z impetem wyprosi艂am z mojego mieszkania, bo wiedzia艂a razem z siostr膮, 偶e m贸j m膮偶 mnie zdradza, ale tego nie dowiedzia艂am si臋 od nich, a od os贸b spoza rodziny, czyli jak zwykle – ostatnia.

By艂am po pr贸bie samob贸jczej, ale 偶adna z nich mnie nie wspar艂a i nie otoczy艂a rodzinn膮 trosk膮 i musia艂am z depresji wydobywa膰 si臋 sama, bo nikt z rodziny mnie nie odwiedzi艂 w szpitalach i nikt si臋 o mnie nie martwi艂.

Podczas choroby mamy by艂am straszona s膮dem i zosta艂am zmieszana z b艂otem, a tylko dlatego, 偶e pisa艂am prawd臋, 偶e inni podczas choroby mamy wypoczywali, kiedy ja by艂am pod telefonem, aby zmieni膰 mamie pampersa, czy poda膰 pi膰 i nakarmi膰, ale oczywi艣cie to wszystko by艂o za ma艂o!

Siostra wypoczywa艂a nad morzem z m臋偶em, a ja czuwa艂am nad chor膮 matk膮, ale to te偶 dla nich by艂o za ma艂o!

W tym czasie nie wyjecha艂am nigdzie by odpocz膮膰, a by艂am na ka偶de zawo艂anie, ale to te偶 by艂o za ma艂o!

Przez dwa lata choroby mamy nie wzi臋艂am z jej bud偶etu ani grosza, a cz臋sto bywa艂o tak, 偶e z przyjemno艣ci膮 kupowa艂am co艣, na co mia艂a ochot臋!

Nie chc臋 si臋 u偶ala膰 nad sob膮, ale z rodziny nikt nie wyci膮gn膮艂 do mnie pomocnej d艂oni i od mamy te偶 – nie!

Siostro przypomnij mi, kiedy odwiedzia艂a艣 mnie w szpitalu?

Mam sporo zdj臋膰 albumie, 偶e mama bywa艂a u mnie na 艣wi臋tach.

Moja siostra chyba zapomnia艂a, 偶e na pocz膮tku chorby mamy napisa艂a do mnie list, w kt贸rym jest jasno na bia艂ym, 偶e mam i艣膰 do s膮du po zachowek, a potem, 偶e mam si臋 nie martwi膰 i tak mnie zmaipulowa艂a – przebieg艂a.

Musz臋 z tym 偶yc!

Mamo nie odwiedz臋 ciebie na cmentarzu!

Siostra napisa艂a mi w li艣cie, 偶e po zachowek mam i艣膰 do s膮du, a mimo to sprawowa艂am opiek臋 nad mam膮, kiedyty tylko by艂a taka potrzeba.

Oto s艂owa z listu bardzo bolesne:

Za tak wspania艂膮 opiek臋 domagasz si臋 zachowku – Id偶 do s膮du, takie masz prawo!”

„Co do spadku – przyjdzie czas, to otrzymasz to, co ci si臋 prawnie b臋dzie nale偶a艂o. Nie martw si臋!”

TEKST PIOSENKI
FISZ EMADE TWORZYWO: DWA OGNIE
zapomnij o tych, co skrzywdzili ci臋
gdy robi艂o si臋 ciemno
jakby nie by艂o latanie mamy tak grubych sk贸r
by to nie trafi艂o w czu艂y punkt
wiem co艣 o tym
uwierz, wiem co艣 o tymzdradzili ci臋 bliscy
a tak obcy, jakby stali za mg艂膮

to troch臋 jak zabawa w dwa ognie
czekasz a偶 pila ci臋 dotknie
a ty zejdziesz z boiska zbita jak pies

kiedy zacznie si臋 艣ciemnia膰
a moja r臋ka jak skrzyd艂o zas艂oni ci臋
b臋dzie chroni膰 przed ciemn膮 woda
m臋tn膮 woda
odpocznij
zapomnij o tych co skrzywdzili ci臋
ciemna woda
m臋tna woda
w twoich oczach
pe艂nych obaw
odpocznij
zapomnij o tych co skrzywdzili ci臋
m臋tna woda
ciemna woda
w twoich oczach
pe艂nych obaw

wspieramy si臋 tyle lat
to co mi臋dzy nami jest 艣wi臋te
cho膰 trac臋 wiar臋
moja wiara blednie
to kiedy patrz臋 ci w oczy
anio艂y i inne 艣wiaty wiruj膮 mi w g艂owie
jak belnder

ocal mnie od ognia
kiedy le偶臋 sam w sypialni
ogie艅 li偶e parapety i firanki

to troch臋 jak zabawa w dwa ognie
czekasz a偶 pila mnie dotknie
zejd臋 z boiska zbity jak pies
to troch臋 jak zabawa w dwa ognie
w dwa ognie

kiedy zacznie si臋 艣ciemnia膰
a moja r臋ka jak skrzyd艂o zas艂oni ci臋
b臋dzie chroni膰 przed ciemn膮 woda
m臋tn膮 woda
odpocznij
zapomnij o tych co skrzywdzili ci臋
ciemna woda
m臋tna woda
w twoich oczach
pe艂nych obaw
odpocznij
zapomnij o tych co skrzywdzili ci臋
m臋tna woda
ciemna woda
w twoich oczach
pe艂nych obaw

Moja Mama rzuci艂a wszystko i pojecha艂a po wspomnienia :)

Tak jak w tytule wpisu. Moja siostrzenica mieszka nad morzem obecnie i jej Mama i Tata, a moja siostra zapakowali w samoch贸d nasz膮 Mam臋 i pojechali 艣wi臋towa膰 u mojej siostrzenicy. Pojechali te偶 聽po wspomnienia, bo mieli rzut beretem do Ustki, gdzie mieszkali艣my w latach sze艣膰dziesi膮tych, kiedy ja mia艂am 7 lat, a siostra 4.聽

Poprosi艂am siostrzenic臋, aby przys艂a艂a mi zdj臋cia koniecznie, bo te偶 chcia艂am sobie powspomina膰 tamten czas, kiedy to zaczyna艂am w Ustce swoj膮 pierwsz膮 klas臋.

Blok si臋 zmieni艂, bo jest odnowiony, ale niewiele, bo okna i wej艣cie do klatki schodowej wci膮偶 wygl膮daj膮 tak samo. Tym sposobem i ja mam chwil臋 refleksji sprzed 50 lat.

Tak, tak min臋艂o 50 lat odk膮d mia艂am w g艂owie ten blok i to miejsce, gdzie si臋 bawi艂am z innymi dzie膰mi na podw贸rku bardzo beztrosko, cho膰 intensywnie, bo szatan by艂 ze mnie jak si臋 patrzy. Nie raz Mama mnie szuka艂a nad brzegiem morza. Nie raz zwiewa艂am do lasu i nie raz przyprawi艂am moj膮 Mam臋 o palpitacje serca. Pami臋tam jak dzi艣, 偶e do bajorka za blokiem spu艣ci艂am zim膮 moj膮 siostr臋 na sankach i dosta艂am za to ma艂e lanie, albo tak j膮 rozko艂ysa艂am na hamaku, 偶e wymiotowa艂a i za to te偶 艣cier膮 oberwa艂am.

Nie da si臋 zapomnie膰 i czasami le偶膮c w 艂贸偶ku wspominam tamten czas, kiedy m贸j piesek o imieniu AS przychodzi艂 po mnie do szko艂y i czeka艂 cierpliwie na boisku, a偶 sko艅cz臋 lekcje.

Pami臋tam, 偶e maza艂am sobie atramentem palce i wystawia艂am na pokaz ludziom, 偶e jestem ju偶 doros艂a i chodz臋 od szko艂y. To w Ustce zaczytywa艂am si臋 w bajeczki pierwsze, otrzymane w prezencie pod choink膮. Oj du偶o by pisa膰, a mojej siostrzenicy zn贸w dzi臋kuj臋, 偶e o Ciotce nie zapomnia艂a. Jejku jak si臋 ciesz臋, 偶e mam te zdj臋cia 馃檪

Weso艂a ferajna jedzie po wspomnienia.

Moja Mama i mojej siostry bliscy oddychaj膮 jodem. 馃檪

Nasze mieszkanie w 1960 r. w Ustce 馃檪

Siostra i Mama pod naszymi oknami.

A kiedy prawo zabrania takich zwi膮zk贸w!

 

Stasiu i Ola byli nieroz艂膮czni, a ich mamy by艂y siostrami. Sta艣 i Ola jako ma艂e dzieci przebywali ze sob膮 ca艂e dnie na podw贸rku. Kiedy Ola si臋 sp贸藕nia艂a, to Sta艣 sta艂 pod jej oknem i wrzeszcza艂 w niebo g艂osy, aby si臋 pospieszy艂a, bo on nie umie si臋 bawi膰 sam, a tylko ze swoj膮 siostr膮 przyrodni膮 pragnie wymy艣la膰 now膮 zabaw臋.

Wsz臋dzie razem, a wi臋c razem wdrapywali si臋 na drzewa w parku i razem pokonywali wszelkie przeszkody takie jak p艂oty, by skubn膮膰 z ogr贸dka niedojrza艂e jeszcze jab艂ko, czy 艣liwk臋, a potem uciec by nie zosta膰 z艂apanymi. 艢miechu by艂o co nie miara, a ich zabawy i wiszenie na trzepaku codziennie roz艣miesza艂o innych, podw贸rkowych r贸wie艣nik贸w. Byli nieroz艂膮czni i lubiani na podw贸rku, a do tego byli bardzo do siebie podobni.

Kiedy Ola si臋 przewr贸ci艂a, to Sta艣 j膮 pociesza艂 i dawa艂 wsparcie, a kiedy Sta艣 si臋 pok艂贸ci艂 z koleg膮 o pi艂k臋, to Ola 艂agodzi艂a sp贸r i odci膮ga艂a go od zwady, t艂umacz膮c, 偶e nie powinien si臋 bi膰 z koleg膮 i zaraz wymy艣la艂a inn膮, ciekawsz膮 zabaw臋.

Byli ze sob膮 potem w szkole podstawowej i siedzieli w jednej 艂awce, a po lekcjach razem odrabiali zadane do domu lekcje i nikogo to nie dziwi艂o, 偶e tak bardzo dobrze si臋 rozumiej膮, a wr臋cz przeciwnie, bo wszyscy byli zadowoleni, 偶e te dwa szkraby tak fajnie si臋 z sob膮 dogaduj膮 i uzupe艂niaj膮.

Potem razem dostali si臋 do tego samego liceum. Sta艣 by艂 艣wietnym sportowcem i Ola mu bardzo kibicowa艂a, kiedy jej przyrodni brat gra艂 tak 艣wietnie w koszyk贸wk臋, a on podziwia艂 j膮 za zmys艂 artystyczny, bo Ola gra艂a na gitarze i by艂a dusz膮 towarzystwa na obozach i szkolnych wypadach za miasto.

Pewnego lata wyjechali z r贸wie艣nikami na ob贸z w Bieszczady i tam przy blasku ksi臋偶yca, z niebem b艂yszcz膮cych gwiazd – Stasiu pod wp艂ywem chwili pierwszy raz w swoim 偶yciu poca艂owa艂 si臋 z dziewczyn膮, a t膮 dziewczyn膮 by艂a w艂a艣nie Ola.

Wystraszyli si臋 oboje i jak oparzeni odskoczyli od siebie i w wielkim zawstydzeniu nie wracali do tego tematu. Nie chcieli i nie umieli roztrz膮sa膰 tej zakazanej mi艂o艣ci i temat zosta艂 zamkni臋ty na wiele lat. Jednak kiedy przychodzi艂 czas 艣wi膮t, kt贸re ich mamy zawsze wsp贸lnie urz膮dza艂y, trudno by艂o im si臋 b艂yszcz膮cym wzrokiem nie spotka膰 przy stole. Nikt niczego nie zauwa偶y艂, 偶e co艣 jest nie tak, a dalej wszyscy uwa偶ali, 偶e 艂膮czy ich niebywa艂a siostrzana i braterska ni膰 i tych dwoje 艣wietnie si臋 ze sob膮 dogaduje.

Przyszed艂 czas, 偶e pierwszy raz musieli si臋 rozsta膰, gdy偶 po sko艅czeniu liceum, Ola postanowi艂a studiowa膰 medycyn臋, a Sta艣 wola艂 by膰 in偶ynierem i pragn膮艂 budowa膰 wielkie statki. Nauka i doros艂e 偶ycie rozdzieli艂o ich na wiele, d艂ugich lat.

Ola na studiach pozna艂a ch艂opca i szybko si臋 zdecydowali na 艣lub, a Stasiu zwi膮za艂 si臋 z kobiet膮 i po zako艅czeniu studi贸w i otrzymaniu pierwszej pracy te偶 postanowi艂 zalegalizowa膰 sw贸j zwi膮zek. Potem u Oli pojawi艂y si臋 dzieci i Stanis艂awowi urodzi艂 si臋 syn.

呕ycie si臋 toczy艂o u obojga i zaganiani w codzienno艣ci od czasu do czasu do siebie dzwonili i opowiadali, co wydarzy艂o si臋 w ich ma艂偶e艅stwach. Opowiadali o pierwszych z膮bkach, pierwszych krokach ich dzieci. Opowiadali, 偶e kupili samoch贸d, albo planuj膮 wyjazd, czy te偶 remont. Byli ze sob膮 bardzo szczerzy i nie ukrywali przed sob膮 niczego. Czasami mia艂o si臋 wra偶enie, 偶e wi臋cej sobie m贸wi膮, ni偶 w艂asnym towarzyszom 偶ycia.

Mija艂y lata i dzieci ich ros艂y, a Stanis艂aw bardzo przepracowany dosta艂 skierowanie do sanatorium w mie艣cie, gdzie mieszka艂a Ola. Spotkali si臋 po latach na kawie i nie mogli si臋 ze sob膮 nagada膰. Potem wybrali si臋 razem do kina, a potem Sta艣 zaprosi艂 j膮 do swojego pokoju w sanatorium, aby zobaczy艂a jak mu si臋 odpoczywa. Nie wiedzieli kiedy, ale znale藕li si臋 w 艂贸偶ku i kochali si臋 nami臋tnie wiele godzin. Oboje zrozumieli, 偶e nie widz膮 dalszego 偶ycia bez siebie, gdy偶 byli jak dwie po艂贸wki jab艂ka, kt贸rych 偶ycie nie powinno by艂o rozdziela膰. Nie mogli si臋 rozsta膰 i p艂akali obydwoje, zdaj膮c sobie spraw臋 z tego, jaki wielki grzech w艂a艣nie pope艂nili. Jednak, mimo zakaz贸w etycznych i moralnych i wbrew prawu spotykali si臋 dalej na mi艂o艣膰, a偶 Stanis艂aw musia艂 ju偶 wyje偶d偶a膰 z sanatorium.

Nikt o niczym si臋 nie dowiedzia艂, ale oboje przechodzili m臋ki z tych najci臋偶szych, jakimi by艂a t臋sknota za sob膮 i wielkie cierpienie, 偶e nie mog膮 艣wiatu wykrzycze膰 swojej mi艂o艣ci. Wiedzieli, 偶e nie mog膮 zdradzi膰 nikomu swoich uczu膰 i da膰 si臋 pot臋pi膰 przez rodzin臋 i bliskich. Znowu zosta艂y im tylko telefony, aby w ukryciu wyszepta膰 sobie – t臋skni臋 i kocham!

Najpierw Ola si臋 rozwiod艂a z m臋偶em, poniewa偶 zrozumia艂a, 偶e jej 偶ycie przy nim sta艂o si臋 nudne i rutynowe. Przesta艂a go kocha膰 ju偶 wiele lat temu, ale ze wzgl臋du na dzieci, trwa艂a w tym zwi膮zku. Kiedy dzieci posz艂y na swoje, postanowi艂a sw贸j zwi膮zek zako艅czy膰 i pragn臋艂a 偶y膰 sama i nie oszukiwa膰 si臋 wi臋cej.

Stanis艂aw pewnego dnia do niej zadzwoni艂 i oznajmi艂, 偶e u jego 偶ony wykryto raka i w zasadzie nie ma ju偶 dla niej ratunku, cho膰 czeka j膮 chemia, lekarze rozk艂adaj膮 r臋ce. Syn Stanis艂awa by艂 razem z nim i oboje trwali przy 偶onie i matce do ko艅ca!

Min臋艂y dwa lata i Ola przyprowadzi艂a si臋 do mieszkania Stanis艂awa, aby zamieszka膰 z nim razem pod jednym dachem. Oboje mieli po pi臋膰dziesi膮t lat i wszystkim t艂umaczyli, 偶e mieszkanie razem, to mniejsze koszty utrzymania i wszyscy to kupili bezapelacyjnie. Nikomu nie przysz艂o nawet do g艂owy, 偶e Ola i Sta艣 偶yj膮 ze sob膮 jak stare, dobre ma艂偶e艅stwo.聽

Jednak ubolewaj膮 nad tym, 偶e nadal musz膮 swoj膮 mi艂o艣膰 ukrywa膰 przed 艣wiatem i on nie mo偶e jej prowadzi膰 za r臋k臋 podczas spaceru w parku i nie mo偶e si臋 ni膮 nigdzie pochwali膰, aby nie wzbudzi膰 niepotrzebnej im sensacji, a wi臋c 偶yj膮 razem i ukrywaj膮 swoj膮 mi艂o艣膰 przed wszystkimi, ale s膮 za to wreszcie 聽nies艂ychanie szcz臋艣liwi.

Milcze膰 jak gr贸b, czyli dylemat i zak艂opotanie

Byli normaln膮 rodzin膮, rodzice i dwoje doros艂ych dzieci, w kt贸rej wszyscy czuli si臋 dobrze. Spotykali si臋 na wszelkich uroczysto艣ciach, takich rodzinnych, jak imieniny, urodziny i oczywi艣cie obowi膮zkowo w 艣wi臋ta. Najcz臋艣ciej 艣wi臋ta sp臋dzali u swoich rodzic贸w, kt贸rzy cieszyli si臋, 偶e wszyscy razem usi膮d膮 przy wsp贸lnym stole. On, m艂ody syn, w wieku 37 lat i jego siostra, o 3 lata m艂odsza stanowili wspania艂e i kochaj膮ce si臋 rodze艅stwo. Ona zawsze mog艂a na niego liczy膰, bo by艂 dla niej ukochanym bratem. Zaradny, weso艂y i bardzo pomocny. Lubi艂 pomaga膰 i nigdy si臋 do niczego nie zmusza艂. Pomaga艂 i s艂u偶y艂 swojej siostrze dobr膮 rad膮 w ka偶dej sytuacji i ci臋偶szym dla niej momencie. Ona, jako siostra tak偶e zawsze pami臋ta艂a o swoim bracie, gdy偶 by艂 jej bardzo bliski. Ich rodzice nies艂ychanie ich wspierali i cieszyli si臋, 偶e ich dzieci tak bardzo s膮 za sob膮 w doros艂ym ju偶 偶yciu.

Organizowali od wiosny w ogrodzie cz臋sto grilla i przy piwku potrafili sp臋dza膰 ze sob膮 wiele, przyjemnych godzin na rozmowach i 偶artach. Uwielbiali ten czas i te weekendy, kiedy mogli si臋 razem spotka膰 i ze sob膮 poby膰. To by艂y dla niech bardzo wa偶ne chwile, kt贸re cementowa艂y t臋 rodzin臋.

Pewnego razu ona zakomunikowa艂a rodzicom, 偶e kogo艣 ma i pragnie go im przedstawi膰. Mama jej przyklasn臋艂a i zabra艂a si臋 prawie natychmiast za przygotowanie uroczystego obiadu. Akurat przypada艂a 40 rocznica 艣lubu jej rodzic贸w i poznanie by膰 mo偶e przysz艂ego zi臋cia budzi艂o w rodzicach wielk膮 rado艣膰. By艂a to pierwsza, tak naprawd臋 mi艂o艣膰 ich c贸rki i dlatego byli ciekawi jej wyboru.

Niedzielny, uroczysty obiad wypad艂 bardzo dobrze i wybranek ich c贸rki bardzo wszystkim si臋 spodoba艂. By艂 to sympatyczny, pogodny cz艂owiek o mi艂ej powierzchowno艣ci i naprawd臋 pasowali do siebie. Rodzice byli nim zachwyceni, tym bardziej, 偶e zauwa偶yli, i偶 mi艂o艣膰 mi臋dzy nimi kwitnie i nie jest to przypadkowy wyb贸r ich c贸rki.

Jej brat tak偶e bardzo polubi艂 przysz艂ego szwagra i dobrze im si臋 razem rozmawia艂o, gdy偶 po艂膮czy艂a ich wsp贸lna pasja do turystyki i motoryzacji. Obaj interesowali si臋 spotem i mieli wiele wsp贸lnych temat贸w, co cieszy艂o ogromnie jego siostr臋. Istna sielanka i za par臋 miesi臋cy m艂odzi og艂osili, 偶e pragn膮 wzi膮膰 艣lub i by膰 ju偶 na zawsze ze sob膮.

Przygotowania do 艣lubu, suknia, kwiaty, zaproszenia i ca艂y ten zam臋t w zwi膮zku z weselem. Wszyscy si臋 zaanga偶owali i cieszyli na t臋 uroczysto艣膰. Zaproszeni go艣cie zjawili si臋 w komplecie i zapowiada艂o si臋 udane wesele z najlepsz膮 orkiestr膮 w okolicy.

Min臋艂y trzy lata od wesela i na 艣wiat przysz艂o dzieci膮tko, urocza dziewczynka dla szcz臋艣cia obojga rodzic贸w i oczywi艣cie dziadk贸w. Wszyscy byli szcz臋艣liwi, 偶e tak g艂adko m艂odym uk艂ada si臋 偶ycie. Dziadkowie rozpieszczali, rodzice kochali i czas lecia艂 w tej szcz臋艣liwej rodzinie.

Ona postanowi艂a by膰 z dzieckiem w domu do trzeciego roku 偶ycia i w zwi膮zku z tym zrezygnowa艂a z pracy na ten czas, a on, aby zapewni膰 swojej rodzinie dobrobyt wzi膮艂 jeszcze jeden etat, co wi膮za艂o si臋 z cz臋stymi wyjazdami w delegacj臋. Ona by艂a spokojna i cierpliwie to znosi艂a, gdy偶 wiedzia艂a, 偶e jeszcze troch臋 odchowa c贸reczk臋 i sama wr贸ci do pracy i on nie b臋dzie musia艂 pracowa膰 tak wiele. Zawsze na niego czeka艂a z obiadem, albo ze sp贸藕nion膮 kolacj膮. Stara艂a si臋 bardzo o siebie dba膰, aby jej nie zarzuci艂, 偶e si臋 w domu zaniedba艂a.

Pewnego dnia jej brat tak偶e musia艂 wyjecha膰 w delegacj臋 i b臋d膮c w jednym z miast, zauwa偶y艂, 偶e jego szwagier聽 otwiera drzwi od samochodu jakie艣 blondynce o d艂ugich nogach. Zdziwi艂o go to, bo szwagier z racji swoich delegacji nie mia艂 prawa mie膰 do czynienia z kobietami, gdy偶 pracowa艂 w typowo m臋skim gronie. Po chwili zauwa偶y艂, 偶e szwagier z t膮 kobiet膮 udaj膮 si臋 do restauracji o bardzo wysokiej renomie. Postanowi艂 ich 艣ledzi膰, bo ciekawo艣膰 go straszna z偶era艂a. Nabra艂 pewnych podejrze艅, 偶e ta kobieta nie jest szwagrowi oboj臋tna i nie jest to spotkanie biznesowe. Wszed艂 ostro偶nie do tej restauracji i ukry艂 si臋 w dyskretnym miejscu, tak aby nie zosta膰 zauwa偶onym. To, co ujrza艂y jego oczy zupe艂nie go zaskoczy艂o, gdy偶 u艣ciskom i poca艂unkom nie by艂o ko艅ca. Nie wierzy艂 w艂asnym oczom i nie m贸g艂 zrozumie膰 鈥 dlaczego? Dlaczego jego szwagier tak strasznie krzywdzi jego ukochan膮 siostr臋, kt贸ra z dzieckiem czeka cierpliwie na m臋偶a.

Kiedy zakochani udali si臋 do hotelu i wyszli z niego po trzech godzinach ju偶 by艂 pewien, 偶e te delegacje to jedna wielka 艣ciema i trudno mu si臋 by艂o z tym pogodzi膰.

Serce mu podpowiada艂o, 偶e powinien powiedzie膰 o tym siostrze i przedstawi膰 jej zdj臋cia, jakie uda艂o mu si臋 dyskretnie wykona膰, czy te偶 zatrzyma膰 t臋 druzgoc膮c膮 wiadomo艣膰 tylko dla siebie.

Nie m贸g艂 sobie z tym poradzi膰 i w konsekwencji napisa艂 na pewnym forum, 偶e nie wie, czy ma powiedzie膰 siostrze o zdradzie jej m臋偶a, czy powinien milcze膰 i obserwowa膰 jak sprawy si臋 potocz膮.

A wi臋c i ja si臋 zastanawiam, co bym zrobi艂a w takiej sytuacji? No w艂a艣nie, co ja bym biedna zrobi艂a?

Pojawiaj膮 si臋 w naszym 偶yciu czasami takie sytuacje i zdarzenia, 偶e stajemy przed nimi zupe艂nie bezradni, bo nie chcemy nikogo krzywdzi膰, a jednocze艣nie nie jeste艣my w stanie patrze膰, jak kto艣 inny krzywdzi.

Jest taka akcja, widzisz reaguj, a wi臋c, czy zdrada te偶 powinna by膰 pod to podci膮gni臋ta, czy najlepiej nie miesza膰 si臋 i stan膮膰 z boku? Uwa偶am, 偶e powinni艣my reagowa膰, kiedy za 艣cian膮 p艂acze nieustannie dziecko. Powinni艣my reagowa膰, kiedy nastolatek obok bierze narkotyki i jest arogancki w stosunku do r贸wie艣nik贸w, albo w stosunku do rodzic贸w. Mamy prawo reagowa膰, kiedy m膮偶 katuje swoj膮 偶on臋, a jednak wiadomo艣膰, 偶e kto艣 kogo艣 zdradza przyprawia nas w os艂upienie i najcz臋艣ciej 偶ona dowiaduje si臋 na samym ko艅cu 鈥 czy偶 tak nie jest?

M贸j pami臋tnik po 40 latach !

Nie wiem, dlaczego w艂a艣nie dzisiaj si臋gn臋艂am do swojego pami臋tnika pisanego 40 lat temu. Czy to jakie艣 przeczucie, strach, a mo偶e wchodz臋 ca艂a sob膮 ju偶 w te wspomnienia, kt贸re s膮 we mnie, a kt贸re czasami boj臋 si臋 ruszy膰 i s膮 u艣pione.Nie wiem, czy dobrze zrobi艂am, czytaj膮c je dzisiaj, w taki 艂adny dzie艅, zamiast i艣膰 na spacer? Sta艂o si臋 i wpad艂am ca艂a sob膮 w tamte lata – trudno, przezyjmy to jeszcze raz, a wi臋c:

27 czerwca 1973

Min膮艂 tydzie艅 wakacji, a ja ju偶 si臋 slicznie opali艂am. Czuj臋 zapach wolno艣ci. Jad臋 z Mama do Torunia i zostawi臋 na troch臋 mojego Leszka. Mo偶e bardziej za sob膮 zat臋sknimy. Zauwa偶y艂am, 偶e moje pisanie pami臋tnika jest teraz lakoniczne. Spowodowa艂y to wakacje, bo tyle si臋 dzieje. Chc臋 by膰 weso艂a, kochana i rozumiana.

16 lipca 1973

By艂am w Toruniu pi臋膰 dni. Nigdy si臋 nie czu艂am taka szcz臋艣liwa. Po艂azi艂am po innym mie艣cie, obserwowa艂am ludzi, ich zachowania, a sama czu艂am si臋 troch臋 taka inna, z ma艂ego miasteczka, ale to mo偶e by艂o tylko takie z艂udzenie? Mo偶e wszyscy mogli z jej twarzy wyczyta膰 o jej domowych k艂opotach, awanturach i bijatykach. Wci膮偶 sobie t艂umaczy艂am, 偶e w du偶ym mie艣cie 艂atwiej jest zatopi膰 si臋 w t艂um i swobodnie porusza膰. Co艣 jednak mnie parali偶owa艂o i to by艂 jaki艣 niewyt艂umaczalny strach!

28 lipca 1973

Tego dnia spakowa艂am plecak i razem z Nim i naszymi Mamami, naszym rodze艅stwem i koleg膮 jedziemy do le艣nicz贸wki. Prze偶y艂am tam cudowne chwile. Spanie na sianie w stodole, spacery nad jeziorem, ognisko, chodzenie po lesie odpr臋偶y艂o mnie ca艂kowicie.

25 sierpie艅 1973

Niestety, ale wakacje dobiegaj膮 ko艅ca. Musze je podsumowa膰. By艂o wprost cudownie. Byli艣my po obozie harcerskim, na kt贸rym On o mnie bardzo dba艂 i stara艂 si臋 by膰 blisko. Po powrocie pojecha艂 do babci do Warszawy聽 i przywi贸z艂 mi 艣liczny, srebrny pier艣cionek z czerwonym oczkiem. By艂am zaskoczona, bo nie my艣la艂am, 偶e w tej Warszawie b臋dzie o mnie my艣la艂. Babcia kupi艂a mu modne ubranie i wszystkie dziewczyny si臋 za nim ogl膮da艂y, ale pier艣cionek dosta艂am ja!

3 wrzesie艅 1973

Wczoraj rozpocz膮艂 si臋 nowy rozdzia艂 w naszym聽 偶yciu. By艂a w domu wielka awantura, co doprowadzi艂o Mam臋 do powzi臋cia decyzji, i偶 trzeba bra膰 z ojcem rozw贸d, ale najpierw trzeba si臋 wyprowadzi膰, aby nas wszystkie nie pozabija艂. Mama znalaz艂a sublokatork臋 i teraz mieszakm daleko od stacji kolejowej. Musze wcze艣nie wstawa膰, aby zd膮偶y膰 na poci膮g do szko艂y. M贸j ch艂opak przychodzi do mnie i dodaje mi otuchy w tym nieszcz臋艣ciu. Czekam na rozw贸d i oczywi艣cie na mieszkanie, aby by膰 ju偶 na swoim. D艂uga droga przed moj膮 Mam膮 i wiele jeszcze nerw贸w przed nami.

7 wrzesie艅 1973

Min膮艂 tydzie艅 na nowym miejscu. Jaki mi jest? Dobrze. Czuj臋 si臋 bezpieczna, cho膰 bardzo za nim t臋skni臋. Kocham!!! Ile偶 razy ju偶 to pisa艂am? Odleg艂o艣膰 mi臋dzy nami jeszcze bardziej mnie utwierdzi艂a mnie w tym przekonaniu. Jek偶e trudne s膮 teraz nasze rozstania. Czekanie na nast臋pn膮 randk臋 zamienia si臋 w wieczno艣膰. Jest w mnie niepok贸j o to, co On robi, gdy si臋 nie widzimy.

21 wrzesie艅 1973

W tym pokoju mieszkamy ju偶 3 tygodnie. Czuj臋 si臋 szcz臋艣liwa i wolna. Ojciec mieszka nadal w naszym mieszkaniu i podobno ju偶 je zdemolowa艂 i zrujnowa艂. Nie wiem jak d艂ugo ta sytuacja jeszcze potrwa, ale wydaje mi si臋, 偶e odnalaz艂am si臋 w tym innym 偶yciu. Rozw贸d nie doczeka艂 si臋 jeszcze fina艂u. Mam teraz przed sob膮 d艂ugie wieczory i mog臋 spokojnie poczyta膰 i odpocz膮膰 po lekcjach. W szkole uk艂ada si臋 bardzo dobrze i jestem z tego zadowolona. Nie mog臋 tylko tak cz臋sto z Nim si臋 spotyka膰 鈥 trudno!

30 wrzesie艅 1973

呕yje mi si臋 dobrze i otacza mnie spok贸j. Mam nadziej臋, 偶e 19 pa藕dziernika s膮d orzeknie rozw贸d. Moje zycie nabra艂o teraz innych barw i kolor贸w. Potrafi臋 si臋 ju偶 u艣miecha膰. Cieszy mnie dobra piosenka, czu艂e s艂owo, gest. Zawsze by艂am taka spi臋ta i poraniona, a teraz nawet kole偶anki zauwa偶y艂y, 偶e si臋 zmieni艂am.

8 pa藕dziernik 1973

Mam jakie艣 dziwne uczucie i pragnienie mi艂o艣ci. Co si臋 ze mn膮 dzieje? Mo偶e uwierzy艂am w siebie. Przysz艂o to wczorajszej niedzieli. To by艂 pi臋kny dzie艅, kiedy powiedzia艂 mi, 偶e jestem dla niego wa偶na.

18 pa藕dziernik 1973

Jutro decyduj膮cy dzie艅. Mo偶e s膮d orzeknie ten rozw贸d. Pragn臋 by膰 z Mam膮 i Siostr膮 na swoim ju偶. Uci膮偶liwy jest ju偶 dla mnie ten po艣piech na stacj臋 kolejow膮, by zd膮偶y膰 na poci膮g.W szkole idzie mi bardzo dobrze, bo mam spok贸j i warunki do nauki.

29 grudzie艅 1973

Wi臋c jest to m贸j ostatni wpis w tym roku. Trzeba go podsumowa膰, ale jest to bardzo trudne zadanie. Nie by艂 to najlepszy rok, poniewa偶 wiele wycierpia艂am. Moja mi艂o艣膰 przetrwa艂a jeszcze jeden rok. Rozpocz臋cie 偶ycia seksualnego troch臋 mnie m臋czy, bo mam wyrzuty sumienia.聽 Zadaj臋 sobie pytanie, czy nie za wcze艣nie? Mam 19 lat, ale i tak si臋 zadr臋czam. Mia艂o by膰 inaczej i cho膰 jestem z nim szcz臋艣liwa okrutnie, to m臋czy mnie kac 鈥 dlaczego?

Rozw贸d rodzic贸w. Sta艂o si臋 w ko艅cu. Dawno powinno si臋 to wydarzy膰, a mo偶e nie by艂oby tych wszystkich bezsennych nocy i ucieczki z domu. Wci膮偶 mieszkamy na sublokatorce i cho膰 jest mi bardzo dobrze, to pragn臋 ju偶 mieszka膰 u siebie, ale to jeszcze potrwa.

Gdy pisz臋 te s艂owa, serce mi 艂omocze, dr偶膮 r臋ce, a 艂zy zalewaj膮 mi m贸j pami臋tnik, o kt贸rym nikt nie wie i niech tak zostanie, bo za wiele w nim intymnych zwierze艅 zawar艂am.

No i dzi艣 wyci膮gn臋艂am ten pami臋tnik i spisa艂am kilka, wa偶nych wpis贸w, kt贸re wiod艂y mnie w doros艂o艣膰, a min臋艂o ju偶 przecie偶 40 lat, a On, ten m贸j pami臋tnik czeka艂 cierpliwie, aby wzi膮膰 go do r臋ki i przypomnie膰 sobie, jak to by艂o. Cierpliwy jest papier i za to go szanuj臋. Moje pismo nie wyp艂owia艂o i tak jako艣 dziwnie mi si臋 zrobi艂o, 偶e po drodze tak wiele si臋 wydarzy艂o, co sprawi艂o, i偶 jestem tu i teraz, w tym miejscu. Wolna od przemocy, wolna od k艂opot贸w, ta kt贸ra po艣wi臋ci艂a swoje 偶ycie rodzinie i jest z tego dumna.聽