Archiwa tagu: my艣li

Jesienna chandra, a mo偶e tylko proza 偶ycia!

呕ycie – stary spos贸b na zbieranie zdziwie艅
Ko艅czy si臋 do艣膰 jednak nieszcz臋艣liwie- bowiem 艣mierci膮.
I cho膰 tyle miewa znacze艅…
Nie s艂ysza艂em, by sko艅czy艂o si臋 inaczej.

呕yj
Jaki艣 sens przy tym miej
Bowiem 偶y膰, samo 偶y膰 – nie wystarczy za sens.

Miej nadziej臋 na szcz臋艣cie
Powiedzmy od wrze艣nia…
Miej nadziej臋…… i na tym poprzesta艅.

Andrzej Poniedzielski

Budzimy si臋 i mamy nadziej臋 na dobry, spokojny dzie艅.

Robimy sobie kaw臋 i zasiadamy wygodnie w fotelu, by si臋 kaw膮 rozkoszowa膰.

Niestety, ale 偶ycie cz臋sto zaskakuje, bo nagle drzwiami i oknami w艂a偶膮 偶yciowe zdziwienia.

Dziwimy si臋, 偶e kto艣 i gdzie艣 nas obsmarowa艂, pot臋pi艂, oceni艂, naubli偶a艂, nie znaj膮c fakt贸w, a tak偶e oplotkowa艂.

Nagle kawa nie smakuje, bo za du偶o negatywnych bod藕c贸w wytr膮ca nas z normalnego funkcjonowania, a w duszy zbiera si臋 gorycz i z艂o艣膰.

Nie wiadomo jak si臋 broni膰, aby po drodze komu艣 te偶 nie naubli偶a膰, nie nawymy艣la膰, a zachowa膰 si臋 z klas膮 i dystansem oraz zachowa膰 si臋 przyzwoicie.

Mo偶emy znie艣膰 wiele upokorze艅, ale pewnego dnia si臋 przeleje i popadamy w stan depresyjny, bo nie godzimy si臋 z tym wszystkim, co inni nam robi膮.

I ja taki dzisiaj dzie艅 mia艂am, 偶e dwie godziny przep艂aka艂am – ciurkiem lecia艂y mi 艂zy, bo jestem bezradna wobec zacie艣niaj膮cej si臋 wobec mnie o艣miornicy niczym sycylijskiej.

Moj膮 chandr臋 dope艂ni艂y do tego wydarzenia w moim kraju, kt贸ry tonie w lawinie k艂amstw i 艂amania Konstytucji!

Nie da si臋 ju偶 oddycha膰 w tym kraju i ratuj膮 mnie takie, moje lu藕ne my艣li, kt贸re na blogu prezentuj臋:

Nie s膮 one wysokich lot贸w, ale oddaj膮 to, co mnie cholernie boli, 偶e Polska teraz, to obdartusy Europy!

Mora艂 z 偶ycia jest taki, 偶e je艣li nie wiesz o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o kas臋 i w polityce i w 偶yciu zwyczajnych ludzi!

W PiS-e, to ju偶 Korea!
Mazurek wyznacza, kto mo偶e
i艣膰 do TVN-u!

Co to za w艂adza, taka butna i harda – staje przed nami, kt贸ra r偶nie w gacie i zas艂ania si臋 policj膮 i barierkami?

My艣lisz, 偶e jeste艣 prawnie czysty jak 艂za?
Nic ju偶 nie gwarantuje, 偶e nie czeka na Ciebie i Ciebie – wi臋zienna cela!

Niemcy Polsk臋 obserwowali – poszli do wybor贸w i m膮drze wybrali!

Polsko, moja Polsko – c贸偶e艣 Ty za Pani, 偶e dorwali si臋 do w艂adzy – g艂upcy i tyrani!

Nie ma Prezydenta i nie ma Premiera, gdy偶 tym krajem rz膮dzi – ta ma艂a cholera!

Waszczykowski, g艂upol „kce” rezygnowa膰 z rosyjskiego gazu!
Ludzie! Kupujcie butle gazowe, bo Putin zakr臋ci kurek!

Taka jest prawda!
„Ucho Prezesa”, to ju偶 nie jest kabaret.
„Ucho Prezesa”, to brutalna prawda!

Kiedy b臋dzie „SKOK” pisowc贸w na PKO BP ?

Wiecie co mi m贸j M膮偶 zrobi艂?
Jad艂 kolacj臋 w moim pokoju i w艂膮czy艂 TV1!
To by艂 jego b艂膮d! O ma艂o mu pilotem nie przywali艂am!

M贸wisz, 偶e to tylko rok, a ja ci powiem, 偶e ten rok, to wi臋cej ni偶 tysi膮c lat w dewastacji Polski!

Po cichu
po wielkiemu cichu
idu sobie ku miastu na zwiadu
i idu i patrzu

[Na ulicach cichosza
na chodnikach cichosza
nie ma Komorowskiego
i nie ma Tuska. 馃榾

Wysz艂am sobie dzi艣 na spacer troch臋 przymusowo. Za oknem aura raczej na spacer nie zaprasza艂a, bo zimno i mgli艣cie, ale jak mus, to mus.

Sz艂am sobie tak i po drodze robi艂am zdj臋cia, bo co艣 si臋 jednak w ma艂ym miasteczku dzia艂o.

Ekipa remontowa uszczelnia艂a jak膮艣 p臋kni臋t膮 rur臋. Na trawniku pora偶aj膮ca ilo艣膰 buteleczek po ma艂peczkach w jednym miejscu. W ok贸艂 艂adnego bloku du偶o zieleni, co znaczy, 偶e mieszka艅com tego budynku zale偶y na estetyce.

Ot takie przemy艣lenia po drodze zawsze mi si臋 w艂膮czaj膮, kiedy wychodz臋 z domu. Lubi臋 obserwowa膰 ma艂omiasteczkow膮 rzeczywisto艣膰, ale do rzeczy.

Wystarczy s艂ucha膰 ludzi i zapami臋tywa膰, co m贸wi膮, a troch臋 m贸wi膮, co faktycznie dzieje si臋 w moim miasteczku. My艣l臋, 偶e tak dzieje si臋 teraz w ca艂ej Polsce, bo i na wsi i w du偶ych miastach.

W moim miasteczku nie ma przemys艂u ju偶 wcale. Je艣li ludzie pracuj膮, to przede wszystkim w urz臋dach, szko艂ach, s膮dzie, w s艂u偶bie zdrowia i tej roboty trzymaj膮 si臋 r臋koma i nogami. Jak wszyscy chc膮 偶y膰, ale niestety w mie艣cie moim zapanowa艂 wielki strach. Ludzie lada chwil臋 mog膮 straci膰 swoj膮 prac臋, bo szemrze si臋 o tym w kuluarach. Maj膮 si臋 dobiera膰 do W贸jt贸w, Burmistrz贸w i Prezydent贸w, a co si臋 z tym wi膮偶e – wiadomo, bo roszady.

Boj膮 si臋 nauczyciele i boj膮 si臋 urz臋dnicy. Boj膮 si臋 ludzie pracuj膮cy w s膮dach i szpitalach, gdy偶 walec PiS nie oszcz臋dzi nikogo.

W moim mie艣cie ludzie zamilkli i boj膮 si臋 wypowiada膰 na temat obecnej linii partyjnej. Ludzie s膮 zastraszeni i to si臋 czuje w rozmowach z nimi. Pad艂 na ludzi blady strach, 偶e nawet ma艂偶e艅stwa pracuj膮ce w o艣wiacie mog膮 nagle straci膰 robot臋. Oboje!

Je艣li walec b臋dzie wyr贸wnywa艂 wszystko, to ludzie zaczn膮 masowo wyje偶d偶a膰 z Polski i moje miasto stanie si臋 miejscem starych ludzi, gdzie tylko ko艣ci贸艂 w 艣rodku miasta b臋dzie na nich czeka艂.

Ile偶 m艂odzie偶y wyjecha艂o z Polski, bo nie mieli tu perspektyw, a teraz wyjedzie ich jeszcze wi臋cej, 聽bo walec wyr贸wna wszystko i nie b臋dzie si臋 liczy艂o 偶adne wykszta艂cenie, a znajomo艣ci w tej machinie niszcz膮cej.

Wystarczy przy艂o偶y膰 ucho gdzie trzeba, by us艂ysze膰 szmer strachu i widzie膰 zdziwione oczy, 偶e nie spodziewali si臋 tego, co robi膮 teraz z Polsk膮.聽

Ciekawe czasy nasta艂y i b臋dzie o czym pisa膰, cho膰 niekt贸rzy zadaj膮 mi pytanie – na co mi ten blog. Po co w艂a艣ciwie pisz臋?

Owszem, jestem w wieku seniora, ale czy to oznacza, 偶e mam nie zabiera膰 g艂osu w sprawach arcywa偶nych?聽

Mam siedzie膰 w fotelu i szyde艂kowa膰 skarpety dla wnucz膮t, kt贸rych nigdy nie za艂o偶膮? Mam dzierga膰 swetry dla nich, kt贸rych te偶 nie za艂o偶膮?

Pisz臋 bo lubi臋, bo mnie interesuje, bo si臋 buntuj臋, bo my艣l臋 jeszcze, bo si臋 w艣ciekam, bo mnie dziwi i 膰wicz臋 sw贸j m贸zg i pobudzam go do aktywno艣ci, a wi臋c dajcie mi spok贸j.

Chc臋 pozostawi膰 po sobie co艣 i cho膰 nie raz denerwuj臋 kogo艣, to pisa膰 b臋d臋 do czasu, kiedy mi zdrowie dopisze.

Kiedy艣 zamilkn臋!

Blogi maj膮 wielk膮 si艂臋, ale…

Dzie艅 dobry.

Na ten temat mia艂am ju偶 dawno napisa膰, ale jako艣 tak schodzi艂o. Na moim blogu jest gdzie艣, w jego czelu艣ciach dwa dni moje z 1972 roku, kiedy by艂am jeszcze panienk膮, ale ju偶 z wielkim baga偶em 偶yciowym. Przez rok pisa艂am bardzo systematycznie pami臋tnik prawie z ka偶dego mojego dnia.

Nie by艂y to ciekawe czasy, gdy偶 w mojej rodzinie bardzo wiele z艂ego si臋 dzia艂o, a ja to strasznie prze偶ywa艂am. Nie mia艂am do kogo si臋 zwr贸ci膰 ze swoim b贸lem i rozterkami, a wi臋c w do艣膰 na tamte czasy, nowoczesnym, laminowanym, niebieskim zeszycie pisa艂am wszystko, co mnie dotyka艂o i moj膮 rodzin臋.

Po latach si臋gn臋艂am po ten zeszyt, kt贸ry by艂 pieczo艂owicie chowany w g艂臋bokiej szafie, pod ubraniami, na samej g贸rze w pawlaczu i o nim kompletnie w swym zalatanym 偶yciu zapomnia艂am. Kiedy by艂y remonty, przemeblowania, pozbywanie si臋 garderoby, m贸j pami臋tnik l膮dowa艂 w innym miejscu i zn贸w o nim zapomina艂am na lata.

Co艣 jest takiego w cz艂owieku, 偶e kiedy te lata biegn膮 jak szalone, a nastaje czas spowolnienia, to zaczynaj膮 si臋 nam przypomina膰 zakodowane w r贸偶nych zakamarkach i szufladkach naszego m贸zgu szczeg贸艂y. Cofamy je sobie i przypominamy, bo na starsze lata w艂膮cza si臋 taka przypominajka i czy chcemy, czy te偶 nie, my艣li k艂臋bi膮 si臋 jak szalone. Pragniemy powrotu do czas贸w minionych, a wi臋c si臋gamy po stare albumy i ogl膮damy zdj臋cie po zdj臋ciu z wielk膮 uwag膮. Pochylamy si臋 nad ka偶dym, cz臋sto w okularach, z lup膮, kiedy wzrok ju偶 nie ten i trwa to godzinami – ja si臋 na tym 艂api臋.

Si臋gamy do r贸偶nych zakamark贸w starych szuflad, gdzie schowane s膮 stare listy od ukochanego ch艂opaka, kt贸ry by艂 w wojsku, czy te偶 po listy od przyjaci贸艂 zwi膮zane ozdobnym sznureczkiem, czy te偶 kolorow膮 wst膮偶eczk膮.

Odkurzamy pami膮tki z czas贸w swojej m艂odo艣ci, a potem ju偶 bardziej doros艂ego 偶ycia, bo stanowi膮 one dla nas wielk膮 kopalni臋 pami臋ci i przypominaj膮 na starsze lata, 偶e czas tak szybko p艂ynie, ale my trwali艣my i prze偶ywali艣my pi臋kne chwile. Jednak tak偶e 聽przypominaj膮 o tych smutniejszych, kiedy by艂o nam w 偶yciu gorzej.

Spogl膮damy na fotografie i widzimy jak si臋 zmieniali艣my i jak zmienia艂y si臋 nasze twarze, spos贸b ubierania, a tak偶e nasz dorobek, czyli rodzin臋 i je艣li kto艣 mia艂 psa, czy kociaka, kt贸ry po latach od nas odszed艂.

Z pewno艣ci膮 macie zdj臋cia z wczas贸w i wyjazd贸w, a wi臋c wspominamy o tamtych latach w PRL i o biwakach z dzie膰mi, w lasach i nad jeziorami, czy te偶 nad morzem, albo w g贸rach.

No wi臋c i ja na starsze lata wyci膮gn臋艂am sw贸j pami臋tnik w niebieskiej ok艂adce i zacz臋艂am czyta膰, a tam tyle moich emocji, 偶alu i 艂ez. Pisa艂am z wielk膮 staranno艣ci膮 i wyci膮ga艂am z duszy wszystko, co uwiera艂o, bo wiedzia艂am, 偶e nikt tego nie przeczyta, a wi臋c pozwala艂am sobie na szczero艣膰 do b贸lu. Nie ok艂amywa艂am siebie, nie koloryzowa艂am, nie upi臋ksza艂am.

W moim pami臋tniku jest wiele wierszy i cytat贸w, cho膰 nie wiem sk膮d je bra艂am, bo chyba z gazet m艂odzie偶owych. Do dzisiaj s膮 w nim wklejone bilety z kina, kiedy co艣 w ma艂ym miasteczku puszczali, a tak偶e bilety do teatru, kiedy to z klas膮 jecha艂am do wi臋kszego miasta i by艂o to wielkie wydarzenie. Nie ma w moim pami臋tniku 偶adnych zdj臋膰, bo kiedy艣 ma艂o kto posiada艂 aparat fotograficzny, a wi臋c wiele umkn臋艂o bezpowrotnie.

Zanudzam mo偶e, ale ju偶 zmierzam do celu.

Od chwili pisania przeze mnie pami臋tnika min臋艂o 40 lat, a on wci膮偶 ze mn膮 jest, a ja zdecydowa艂am si臋 na pisanie bloga i nie uwa偶am tego za z艂膮 decyzj臋, poniewa偶 tym sposobem nawi膮za艂am wiele ciekawych znajomo艣ci, cho膰 wirtualnych. Wiem, 偶e i realni znajomi mnie czytaj膮, cho膰by z mojego miasta. Pisanie bloga to wielka rado艣膰, ale i niebezpiecze艅stwo, poniewa偶 nigdy nie wiemy, kto nas czyta i dlatego trzeba si臋 w wielu momentach hamowa膰, bo nigdy nie mamy pewno艣ci, 偶e nas nie rozpozna kto艣 i nie b臋dzie si臋 identyfikowa艂 z danym wpisem.

Nie chc臋 nikogo urazi膰 i dlatego kamufluj臋 w wielu swoich notkach, aby nikogo nie urazi膰 i nie sprawi膰 dyskomfortu na moim blogu. Druga sprawa to jest fakt, 偶e na blogu nie mo偶emy pisa膰 tak szczerze i od 聽serca, tego co nam w duszy gra, aby nie wystawi膰 si臋 na 艣mieszno艣膰 i krytyk臋, bo jak napisa艂am, 聽nigdy nie wiemy kto nas czyta.

Wniosek z tego taki, 偶e pami臋tnik przewi膮zany kokardk膮, czy te偶 zamkni臋ty na k艂贸dk臋 jest o wiele bardziej bezpieczny, bo jest tylko nasz i mo偶emy w takim pami臋tniku pisa膰 do b贸lu szczerze. Mo偶emy wywali膰 swoje 偶ycie i serce, a nikt tego nie przeczyta, a nam przyniesie ulg臋, bo kochany pami臋tnik nas nie zdradzi i nie obgada, a wi臋c blog to super sprawa, ale jest taka w nas sfera, kt贸rej nikomu zdradzi膰 nie chcemy.

Ju偶 nie pisz臋 pami臋tnika, bo z chwil膮 za艂o偶enia okular贸w m贸j do艣膰 ciekawy charakter pisma si臋 zwichrowa艂, a klawiatura pisze cudnie, a wi臋c staram si臋, aby blog wygl膮da艂 ciekawie, cho膰 nie zawsze pisz臋, co mi w duszy gra, bo nie wszystko jest na sprzeda偶.

Ciekawa jestem, czy piszecie opr贸cz blog贸w swoje pami臋tniki, schowane i celebrowane, takie tylko dla siebie?

Moje demony postawi艂y ju偶 rogi!

Le偶ymy sobie wieczorem z m臋偶em i ogl膮damy telewizj臋, to znaczy ja ogl膮dam, a m膮偶 jest 聽w Internecie w poszukiwaniu tam czego艣. Trzymam go za r臋k臋, cieplutk膮 jego r臋k臋 i jest nam tak dobrze, a偶 tu nagle durne my艣li mi przychodz膮 do g艂owy, bo co ja bym zrobi艂a, je艣li ta moja, jego kochana r臋ka nagle sta艂aby si臋 zimna. 艁zy mi nap艂ywaj膮 do oczu niemal natychmiast i zimny dreszcz po mnie przechodzi, bo zacz臋艂am si臋 panicznie ba膰.

Zacz臋艂am sobie wyobra偶a膰, 偶e nagle zostaj臋 sama, bo m膮偶 mnie zostawia na tym 艂ez padole, bo mu si臋 zachcia艂o umrze膰 pierwszym i zrobi膰 mi tak paskudnego psikusa. P艂acz臋 tak, by tego nie zauwa偶y艂 i nie zauwa偶y艂, bo t艂umi臋 w sobie skutecznie moje emocje i nie dziel臋 si臋 nimi. Przesz艂o za chwil臋, to znaczy zatamowa艂am 艂zy i dzi臋kowa艂am sobie, 偶e si臋 nie zdradzi艂am, ale my艣li posz艂y dalej.

Wyobra偶am sobie powr贸t do pustego domu tu偶 po pogrzebie, gdzie by艂o du偶o ludzi, bo m膮偶 jest strasznie lubiany. 聽Wyobra偶am sobie, 偶e s膮 przy mnie bliscy, ale najch臋tniej to bym zosta艂a sama, nie wiadomo po co? Wszyscy deklaruj膮 pomoc, ale ja tego nie s艂ysz臋 i nadal chc臋 zosta膰 sama ze swoimi 艂zami i b贸lem, 聽bo nagle wszystko zaczyna mi przeszkadza膰, bo za du偶o s艂贸w, co m臋czy.

Wychodz膮, a ja faktycznie zostaj臋 sama i co? K艂ad臋 si臋 ze swoj膮 rozpacz膮 i wiem, 偶e m膮偶 ju偶 nigdy ze mn膮 nie b臋dzie. Ju偶 nie wykona 偶adnego telefonu, ju偶 nigdy nie odkr臋ci kurka z wod膮, ju偶 nigdy nie spu艣ci po sobie wody, ju偶 nigdy nie zrobi mi jajecznicy najlepszej na 艣wicie, 聽ani nie zrobi zakup贸w – ci臋偶szych, ju偶 nigdy nie b臋dziemy si臋 spiera膰, co ogl膮da膰 w telewizji, ju偶 nigdy mnie nie przytuli, ju偶 nigdy si臋 nie posprzeczamy, ju偶 nigdy nie powie mi, 偶e w nocy pochrapywa艂am, ju偶 nigdy nie zabierze mnie nad jezioro, ju偶 nigdy nie pojedziemy do wnuk贸w, ju偶 nigdy nie b臋dziemy wsp贸lnie planowa膰 艣wi膮t 聽– ju偶 Nigdy nic!

Niestety, ale moje my艣li brn膮 dalej! Co ja ze sob膮 zrobi臋, kiedy nie daj losie, ju偶 go nie b臋dzie, bo czy mam opr贸偶nia膰 jego zakamarki w szufladach i w szafkach, gdzie trzyma swoje wa偶ne rzeczy? Czy mam si臋 pozbywa膰 jego rzeczy i co z nimi niby mam zrobi膰? Czy mam odda膰 biednym czy jednak niech wszystko zostaje bez zmian?

Nie wiem i nie chc臋 wiedzie膰, bo wiem tylko jedno, 偶e w razie czego nie pozbieram si臋 nigdy i za chwil臋 i mnie te偶 na tym 艣wiecie nie b臋dzie, bo tego nie prze偶yj臋 i niech szlag trafi kontakt z lud藕mi w sieci i niech ten blog 偶yje swoim 偶yciem, bo ja nie b臋d臋 chyba mia艂a ju偶 do tego serca. Ale mo偶e dam sobie rad臋 z prze偶ywaniem 偶a艂oby i w tym w艂a艣nie pomo偶e mi m贸j blog? Pisanie o swoich emocjach pomaga i mo偶e i mnie by pomog艂o, ale p贸ki co?

Kochani, to nie sen, a tylko coraz cz臋艣ciej dopadaj膮ce mnie demony o przemijaniu, ale czy oby nie za wcze艣nie? Mo偶e za wcze艣nie, a mo偶e i nie, bo nie znamy dnia, ani godziny, a czas tak szybko up艂ywa!

Losie, zabierz mnie pierwsz膮, ale mo偶e ja jestem egoistk膮. Czy zn贸w b臋d臋 musia艂a si臋 zmierzy膰 z kolej膮 rozpacz膮, tylko, czy dam sobie rad臋?

Boj臋 si臋, bo ca艂e swoje 偶ycie kocha艂am bardzo i je艣li zostanie mi odebrane, nie b臋dzie 艂atwo!

Ps. Kochajcie si臋 ludzie, czerpcie jak najwi臋cej z drugiej po艂贸wki, wyci膮gajcie wnioski z drobnych, czy wielkich potkni臋膰, nauczcie si臋 wybacza膰, dajcie sobie drug膮 szans臋, m贸wcie sobie dobre rzeczy, bo nie ma nic pi臋kniejszego na tym 艣wiecie, jak mi艂o艣膰 i nie chc臋 tu zabrzmie膰 populistycznie, ale chc臋 aby艣cie zrozumieli, 偶e 艂atwo zepsu膰, a trudniej posk艂ada膰.

Mnie si臋 uda艂o i mo偶e dlatego si臋 tak boj臋!

 

 

Roztrzepane, jesienne my艣li

Czego starsza pani oczekuje od 偶ycia – oto jest pytanie za sto punkt贸w. Czego oczekuje w kraju, gdzie te n臋dzne emerytury za lata pracy dla kraju, s膮 tak ma艂e. Nie raz trzeba wybiera膰, czy kupi膰 sobie co艣 na grzbiet, czy wykupi膰 parti臋 lek贸w, kt贸re nie s膮 akurat refundowane i trzeba zostawi膰 w aptece wi臋cej ni偶 200 z艂.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li w kraju dzieje si臋 藕le i m艂odzi nagminnie wyje偶d偶aj膮 z Polski, a w tym jej dzieci i wnuki. Jad膮 za chlebem i lepszym 偶yciem z dala od n臋dznych zarobk贸w, za kt贸re z ledwo艣ci膮 op艂aca si臋 czynsz, a je艣li si臋 go op艂aci, to nie starcza na jedzenie i zakup podstawowych podr臋cznik贸w i ubra艅 dla swoich dzieci.

Czego oczekuje starsza pani, je艣li na zabieg kolana, czy innej cz臋艣ci cia艂a czeka si臋 w kolejce rok, albo wi臋cej. W ko艅cu, czego oczekuje starsza pani, je艣li poch贸wek jej nagle zmar艂ego m臋偶a poch艂ania jej wszystkie oszcz臋dno艣ci.

Ja nie 聽wiem! Mo偶e zakochana jest w kraju, gdzie min臋艂a jej m艂odo艣膰 i wychowa艂a w tym kraju swoje potomstwo, najlepiej jak umia艂a. Bieg艂a z fabryki, czy urz臋du do domu, aby potomstwu zgotowa膰 ciep艂膮 straw臋, cho膰 cz臋sto do gara nie by艂o co w艂o偶y膰. Mo偶e dlatego, 偶e sta艂a w d艂ugich kolejkach, aby naby膰 swoim dzieciom buty zimowe i jak膮艣 kurtk臋, aby potomstwo nie zmarz艂o w drodze do szko艂y. Mo偶e dlatego, 偶e wieczorami, cho膰 艣miertelnie zm臋czona, siedzia艂a w fotelu przy byle jakim o艣wietleniu i cerowa艂a skarpetki i rajstopy, a w mi臋dzy czasie prasowa艂a im fartuszki i zmienia艂a ko艂nierzyki na czyste?

I tak min臋艂o 偶ycie starszej pani na wiecznej szarpaninie i boksowaniem si臋 z 聽nie艂atwym 偶yciem. Walczy艂a jak lwica, aby zapewni膰 rodzinie wszystko, co najlepsze. W ci膮g艂ym biegu nie my艣la艂a cz臋sto o sobie i zapomina艂a, 偶e sama jest te偶 wa偶na, bo doba by艂a za kr贸tka, aby my艣le膰 o sobie. Rodzina by艂a najwa偶niejsza i to o ni膮 dba艂a i walczy艂a jak prawdziwa Matka Polka.

Przyszed艂 jednak taki czas, kiedy ju偶 nie musia艂a biega膰, bo wzorowo wykona艂a swoje zadanie i mo偶e teraz spokojnie sobie usi膮艣膰 i podsumowa膰 to wszystko, co jest nadal dla niej wa偶ne i odda膰 si臋 wspomnieniom.Wreszcie mo偶e odpocz膮膰 od 偶yciowego p臋du, bo sobie na odpoczynek ju偶 zas艂u偶y艂a, ale jej g艂ow臋 coraz cz臋艣ciej zaprz膮ta膰 zaczynaj膮 ponure my艣li, 偶e zosta艂o jej tak ma艂o tego czasu na odpoczynek, poniewa偶 zdrowie nagle zaczyna wysiada膰, a do g艂owy wkradaj膮 si臋 ponure my艣li o przemijaniu.

Starsza pani budzi si臋 ka偶dego poranka i dzi臋kuje losowi, 偶e jeszcze jeden poranek do niej nale偶y i jeszcze jedna poranna kawa, ale jesieni膮, kiedy drzewa si臋 czerwieni膮 i 聽zrzucaj膮 li艣cie – dopadaj膮 j膮 cz臋sto my艣li mgliste i na to nie ma rady i z tym trzeba si臋 zmierzy膰, 偶e nadejdzie taki czas po偶egnania si臋 z tym wszystkim.

聽Przepraszam za ten wpis, troch臋 melancholijny i do艂uj膮cy i aby odgoni膰 te smutne my艣li, czas zabra膰 si臋 za jak膮艣 prac臋, bo praca leczy wszystkie smutki.

Dobrego dnia wi臋c 馃檪

Dorota Chr贸艣cielewska

* * *

Nie b贸j si臋 nie b贸j nie b贸j
bo tylko sobie za艣niesz
I otuli ci臋 niebo
czarne sypkie i ciasne

Drewnian膮 dadz膮 sukni臋
Tu moda si臋 nie zmienia
I jeszcze kwiaty b臋d膮
Takie na do widzenia